GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Czy istnieje prawdziwa przyjaźń?.. między chłopakiem, a dziewczyną!?

19.01.2008
19:22
smile
[1]

soulboy [ Legionista ]

Czy istnieje prawdziwa przyjaźń?.. między chłopakiem, a dziewczyną!?

Czy może być coś takiego jak prawdziwa przyjaźń między chłopakiem a dziewczyną??
Ja osobiście nie wierzę w takie coś... :(
Myślę ze prędzej czy później między taką parą przyjaciół coś zaiskrzy... Albo ich "przyjaźń" się skończy :(

Bardzo proszę o komentarze, myślę że to dosyć poważny temat..

19.01.2008
19:26
[2]

czekers [ Turbojugend ]

To tak zajebiście poważny temat, jak dojrzewanie truskawek w ogródku pani Jadzi, zasianym ziemniakami...

19.01.2008
19:26
[3]

Volk [ Senator ]

Mysle, ze to temat oklepany z kazdej mozliwej strony milion razy.

19.01.2008
19:28
smile
[4]

frer [ God of Death ]

Kolejny wątek prowokacja poruszający egzystencjalną naturę oddziaływań społecznych między jednostkami tejże społeczności. Ja osobiście to uwielbiam, więc łaskawie się wypowiem. Ciekawi mnie tylko jak prędko pojawi się tu jakiś murzynek albo dyskusja filozoficzna z udziałem Attyli. ;)

Co do samego tematu: jeśli uważasz, że przyjaźń taka nie może istnieć to podaj jakieś argumenty. Ja osobiście uważam, że może istnieć i nie mam zamiaru póki co bronić swojego zdania, bo nie zostało odpowiednio zaatakowane. ;)

19.01.2008
19:31
smile
[5]

Mazio [ Mr Offtopic ]

wierzę w przyjaźń choć jej nie doświadczyłem bo nie umiem przestać gapić się w dekolt

19.01.2008
19:31
[6]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

frer - murzynek niestety już nie padnie :(
A temat był tyle razy wałkowany (chociaż to jest forum o grach), że szkoda gadać.
I nie masz czego bronić, bo skoro znam takie związki, to znaczy, że odpowiedź na pytanie w temacie może być tylko jedna :)

19.01.2008
19:35
smile
[7]

Sky Blaster [ Pretorianin ]

pół rok znajomości
jeden rok bardzo bliskiej przyjaźni
2 tygodnie miłości
koniec wszystkiego ;/

19.01.2008
19:36
[8]

myszor_ [ Chor��y ]

nie

19.01.2008
19:37
smile
[9]

Zenedon_oi! [ Generaďż˝ ]

Prędzej czy później po pijaku się zakutasi a później wyrzuty sumienia. Życie.

19.01.2008
19:38
[10]

martusi_a [ Celestial ]

Oczywiście, że istnieje.

Ach, przypomniały mi się moje początki na GoLu. Zaczynałam od tego samego wątku :D eL, z dedykacją dla Ciebie, co prawda nie miałam wtedy 12 lat, ale prawie. ;)
http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=788433
Tak, wstyd mi. ;)

19.01.2008
19:39
[11]

jewbacca [ Generaďż˝ ]

uff, no w końcu nowy świerzy, oryginalny jak torebka narzeczonej małego J wuntek !!!

ja tam zawsze bym chciał bzykać jak ładna jest interlokutorka...

19.01.2008
19:39
[12]

koziolekl [ Generaďż˝ ]

Prędzej czy później po pijaku się zakutasi a później wyrzuty sumienia. Życie.

Dokładnie :(

19.01.2008
19:41
[13]

Silveria [ Konsul ]

nie ma szans. Też już to przerabiałem w zyciu...

19.01.2008
19:44
[14]

Jeremy Clarkson [ Prezenter ]

pewnie że istnieje...

19.01.2008
19:44
[15]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

Tak, wstyd mi. ;) - Na szczęście moich wątków już nawet archiwum nie łapie :D

19.01.2008
19:44
[16]

Aceofbase [ El Mariachi ]

o ile nie jestes odmiennej orientacji nizli Twoi koledzy z gimnazjum to nie.

bajdelej: zaraz Tu wpadnie Yoghurt wraz z kohorta i bedzie gejm olwer calego nieszczesnego topiku ;]

19.01.2008
19:45
[17]

Mazio [ Mr Offtopic ]

bez defetyzmu
to, że nie jesteśmy doskonali nie znaczy, że inni nie są od nas lepsi
miałem kiedyś przyjaciółkę, Sylwia była ładna i mi się podobała, jakoś tak jednak stwierdziła, że nie możemy być razem - nie chciałem tego, ale z drugiej strony musiałem się pogodzić, zaraz też poznałem moją pierwszą dziewczynę w życiu więc już nie patrzyłem na nią jak na obiekt seksualnych zakusów (przynajmniej się starałem). To ona po raz pierwszy opowiedziała mi coś więcej o okresie, uczyła mnie myślenia kobiet jak dziecka, była dobra i mnie lubiła, niestety jej chłopak zabił ją i siebie na motorze. Potem nigdy już nie doświadczyłem przyjaźni z kobietą.

19.01.2008
19:47
[18]

frer [ God of Death ]

Aceofbase --> A zaraz potem wpadnie Soul to wątek poleci jeszcze. Takie jest już odwieczne prawo prowokacji na GOLu.

spoiler start
Chyba muszę założyć drugie konto do pisania w głupich wątkach (jak zresztą robi już wiele osób), bo znowu dostanę po rankingu. ;)
spoiler stop


Ja osobiście mam kilka kobiet które uznaje za przyjaciółki bądź bliższe koleżanki, ale jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby do nich startować. Zresztą one także nie wykazują zainteresowania czymś więcej, więc wszystko jest ok. Przyjaźń nie zna płci, tak samo jak miłość. ;)

19.01.2008
19:48
smile
[19]

eJay [ Gladiator ]

Mam koleżanke od dobrych kilkunastu lat (razem przeszlismy przez szkoly:)) i nawet nie myslalem, aby ją dmuchnąć. Nie jest po prostu w moim typie, a wyrzuty sumienia mnie nie interesują :)

19.01.2008
19:48
[20]

Mazio [ Mr Offtopic ]

spoko frer - pisz z jednego konta
szanuj tego kogo tworzysz

19.01.2008
19:50
[21]

martusi_a [ Celestial ]

frer --> gdzie Ty tu widzisz głupi wątek? :> Jest co najwyżej wtórny i z góry można przewidzieć, jak się potoczy dyskusja, a także poprowadzić statystyki, kto wierzy a kto nie i dlaczego większość jest w tej drugiej grupie. :]

19.01.2008
19:52
[22]

PatriciusG [ pink floyd ]

IMO istnieje. Nie jest to częste i łatwe do uzyskania, ale istnieje.

19.01.2008
19:59
[23]

frer [ God of Death ]

Mazio --> Niestety GOL wręcz nakłania do korzystania z wielu kont skoro wpływ jednego na drugie ma znaczenie tylko gdy ktoś dostaje permanentnego bana. Przez to, że wiele osób pisze z kilku kont już dochodzi do skrajności jak np. propozycja gwiazdki dla drugiego konta stansona (choć na pierwszym już i tak ma). Nie mówiąc już o tym, że można łamać regulamin w rozsądnych granicach, bo po rankingu dostaje tylko konto z którego się napisało posta.

martusi_a --> Z całym szacunkiem, ale ja umiem czytać między wierszami. Jak widzę, że jakiś junior/legionista zakłada tego typu wątek, ledwie rzucając jakimś hasłem pod dyskusję, a potem nawet w nim się nie odzywa ani razu to od razu potrafię rozpoznać prowokację. Jako że ja jestem człowiekiem zarówno praktycznym jak i logicznie myślącym korzystam z równania określającego poziom wątku: prowokacja=głupi wątek
Poza tym to ja nawet chętnie się wypowiem, temat rzeka to i podyskutować mogę. Tylko nie chce, żeby ktoś miał złudzenia co do motywu założenia wątku. ;)
Btw a komentarz "głupi wątek" ja odnoszę do wszystkich wątków, które nie mają bliżej określonego sensu, bo właśnie za takie później obrywam po rankingu i sam nie wiem za co (i który dokładnie), a się nawet nie dowiem, bo nie ma jak. ;)

19.01.2008
20:06
[24]

bles [ Konsul ]

Wg mnie nie cos takiego nie przejdzie. W sumie to nawet wiem z doswiadczenia.

19.01.2008
20:10
[25]

Silveria [ Konsul ]

widzę, że jak narazie większość jest na nie i w sumie to sie nie dziwię ale jak już tutaj ktoś wspominał ten temat był poruszany kilka razy i wyniki były podobne

19.01.2008
20:13
[26]

X.Fighter[C*L*D] [ Konsul ]

Niby przyjazn jest, ale chlopak tak nie potrafi :P, zaraz to bedzie dla niego cos wiecej i zacznie podrywac.

19.01.2008
20:14
[27]

N|NJA [ Senator ]

Był taki wątek nie dawniej niż dwa tygodnie temu. To raz.


Dwa- Frer ma sporo racji, ale to nie prowokacja, a kolejny wątek, w którym założyciel sam nie wysnuwa wniosków ani nawet nie postawi żadnej tezy, tylko rzuci pozornie trudne, egzystencjalne pytanie w eter i odczeka 100-150 postów, policzy jakich odpowiedzi było więcej i powie "zgadzam się, tak/nie". Standard absolutny.



A co do pytania, by sie nie rozpisywac po raz trzydziesty ósmy w tym roku:
Gdyt byłem młodszy, mówiłem nie. jestem starszy- mówie tak. Przy czym nalezy wziąć pewną poprawkę na uniwersalną prawdę- zatrważająca większość męskiego rodu posiada koleżanki, ale na dłuższy okres czasu zwykle tylko te brzydsze pozostają koleżankami.
Wiem, bo do dziś mam całą masę "średnich" dobrych koleżanek jeszcze z czasów szkolnych, za to te ładne moge policzyć na palacach jednej ręki. Zaś gdyby odrzucić te, z którymi nigdy mnie nie łączyło coś bliżej i więcej, zostałyby z nich dwie :)

19.01.2008
20:31
[28]

frer [ God of Death ]

N|NJA --> zatrważająca większość męskiego rodu posiada koleżanki, ale na dłuższy okres czasu zwykle tylko te brzydsze pozostają koleżankami
To jest kwestia tego czy ktoś potrafi trzymać łapki przy sobie i nie jeść z cudzej miski, jeśli ona już do kogoś należy. Mam nadzieję, że większość osób rozumie metaforę. ;)

19.01.2008
20:34
[29]

N|NJA [ Senator ]

frer-> A czemu w twojej wypowiedzi widze zarzut tylko w stosunku do męzczyzn? :)

19.01.2008
20:37
[30]

martusi_a [ Celestial ]

...bo kobietom w tej kwestii nie ma co zarzucać. :P

19.01.2008
20:38
[31]

N|NJA [ Senator ]

Martuś-> Problem Jake'a Brahma i wszystko jasne :)

19.01.2008
20:39
[32]

martusi_a [ Celestial ]

Yoghuś --> tamten problem w żaden sposób nie dotyczył przyjaźni, "przyjaźni" co najwyżej. :>

19.01.2008
20:40
smile
[33]

Mazio [ Mr Offtopic ]

ła ła łi ła martusiu
miło, że kobiety są takie bez skazy

19.01.2008
20:40
[34]

N|NJA [ Senator ]

martuś-> Ale wina nie leżała tylko po męskiej stronie :P

19.01.2008
20:44
[35]

frer [ God of Death ]

N|NJA --> Kobiet też to dotyczy. Jednak z drugiej strony statystyka też pokazuje pewne rzeczy. :)

19.01.2008
20:47
smile
[36]

martusi_a [ Celestial ]

Mazio -->
ojj, nie powiedziałam niczego takiego. Kobiety potrafią być też wyrafinowane, stać je na większe podłości, niż sugerowane tutaj wyżej dobieranie się /czy jakkolwiek to nazwać/ do swych męskich przyjaciół. ALE! Mówimy przecież o kwestii przyjaźni, a ta ze strony kobiety zwykle jest "czystsza" i bez podtekstów, zamierzeń czy różnorakich słabości.

Yogh --> oczywiście, że nie, ale tu przecież nie szło o przyjaźń, ewidentnie. :>

frer --> taak? co mówią statystyki? :>

19.01.2008
20:56
smile
[37]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

statystyki mówią, że każda, choć trochę ładniejsza od paszteta zdradza, zdradziła, lub będzie zdradzać...

19.01.2008
21:00
smile
[38]

Mazio [ Mr Offtopic ]

z tym się nie zgodzę
kobieta nie zdradzi jeśli będzie miała zapewnione mleczko i whiskas w ulubionych ilościach

19.01.2008
21:10
[39]

frer [ God of Death ]

Z kobietami jest ten problem, że część (od razu żeby nie wdawać się w dyskusję mówię, że nie mam na myśli wszystkich), głównie tych ładniejszych po prostu z jednej strony nie chcą być same, a z drugiej zawsze patrzą czy gdzieś nie ma lepszego modelu, niż ten który aktualnie mają. Więc potrafią być z jednym facetem, a jak jakiś im się podoba to robią skok w bok (zresztą mężczyźni postępują podobnie). Z tego rodzą się stereotypy, że ładne kobiety zawsze zdradzają.
W sumie Mazio to ładnie podsumował. :D

19.01.2008
21:23
[40]

Eselerin [ Pretorianin ]

tak - istnieje...

Przykład - ja i mój przyjaciel

I przyjaźń i miłość są cennymi wartościami w życiu każdego człowieka
Tyle że ja konserwatywnie jestem przekonana że miłość jest jedna a przyjaciół można mieć wielu;)

19.01.2008
21:26
[41]

lepper_pl [ Konsul ]

Odpowiem krótko i zwięźle: nie...

19.01.2008
21:31
smile
[42]

_agEnt_ [ Tajniak ]

Odpowiem krótko i zwięźle: tak...

19.01.2008
21:34
smile
[43]

kamehameha [ Pretorianin ]

Nie.

19.01.2008
21:36
[44]

cinekk [ Baccara ]

Oczywiście, tylko przyjaciółka musi być brzydka.

19.01.2008
21:42
[45]

davis [ ]

Jasne, że tak. Pod warunkiem, że on jest gejem, a ona lesbijką. W innych przypadkach zawsze którejś ze stron chodzi o coś więcej i nic tego nie zmieni.

19.01.2008
21:43
[46]

ASZ5 [ Pretorianin ]

Sądząc po swoich traumatycznych przeżyciach na dzień dzisiejszy powiem: "NIE!"
Ale jutro mogę powiedzieć: "TAK!".
Więc zależy jak kto na to spojrzy.
Dziś może być "przyjaźń" jutro "kochanie"

[...]
Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam;
I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?[...]

Marek Grechuta

19.01.2008
21:44
[47]

N|NJA [ Senator ]

W innych przypadkach zawsze którejś ze stron chodzi o coś więcej

Pomiędzy słowem "zawsze" a słowem "często" jest zasadnicza różnica.
Mam naprawdę uroczą i ładną kumpelę, którą znam od 3 roku zycia i wciąż traktuję ją jak siostrę, a nie obiekt to zaruchania.

19.01.2008
22:32
smile
[48]

Apach [ Generaďż˝ ]

"Mam naprawdę uroczą i ładną kumpelę, którą znam od 3 roku zycia i wciąż traktuję ją jak siostrę, a nie obiekt to zaruchania."

19.01.2008
22:39
[49]

bECKy [ how-you-doin? ]

podaobnie jak Sky Blaster
dopóki wszystko utrzymywalo sie na zasadzie przyjazni bylo ok
jak przyszlo do czego wiecej okazalo sie ze jednak nic z tego nie wyjdzie

19.01.2008
22:41
[50]

N|NJA [ Senator ]

Apacz-> A gdzie widzisz sprzeczność? Niektórzy tutaj tworzą dyrdymały, że ZAWSZE jedna strona będzie miała kisiel w gaciach na drugą, co jest oczywistą nieprawdą, a to, ile dziewczyne znam, nie ma nic do rzeczy, bo z inną miałem do czynienia od 7 roku życia i w wieku lat 15 też "coś było na rzeczy", mimo że wczesniej byliśmy "zaledwie" świetnymi przyjaciółmi. Nie wiem, czy to chemia, czy co innego, ale nie ma jednej wyraźnej reguły stwierdzającej wynik zerojedynkowy w przypadku relacji kobieta-mężczyzna

19.01.2008
22:43
[51]

Magda137 [ Konsul ]

Czy istnieje prawdziwa przyjaźń?.. między chłopakiem, a dziewczyną!?
Apach"Mam naprawdę uroczą i ładną kumpelę, którą znam od 3 roku zycia i wciąż traktuję ją jak siostrę, a nie obiekt to zaruchania." Wow :) ale ja myślę że dziewczyna i chłopak chyba nie mogą
się zaprzyjaźnić ale jest w niektórych przypadkach że jednak tak ale ja nie zaryzykuje nigdy ;)
wole mieć kumpele :)

19.01.2008
22:44
[52]

Apach [ Generaďż˝ ]

N|NJA-> Sprzeczność? Nie zrozumiałeś mnie :) Miałem na myśli, że tak długa znajomość jest podstawową przyczyną tego stanu rzeczy :)

19.01.2008
22:46
[53]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Istnieje, lecz zdarza się bardzo rzadko. W 80% takich znajomości jednej stronie zależy na czymś więcej, więc naturalnie w takim wypadku nie ma mowy o przyjaźni.
IMO przyjaźń damsko-męska może zdarzyć się tylko wtedy, kiedy te dwie osoby znają się od dzieciństwa. IMO wręcz niemożliwa jest taka przyjaźń, kiedy dwie takie osoby poznały się w wieku ...nastu lat ;]

19.01.2008
22:47
[54]

N|NJA [ Senator ]

Apacz-> Owszem, zrozumiałem. I wyraźnie odpowiedziałem, że długość znajomości nie ma tu za wiele do rzeczy, opisując drugi przypadek. Gdyby ktoś wpadł na prosty wynik zalezności, czy przyjaźń przerodzi się w coś więcej, czy nie, życie pozbawione by było tego fajnego elementu ryzyka i dobrej zabawy :)



Glober-> Jeszcze inną kumpelę traktuję również jak młodsza siostrę, a znam ją od liceum (to ta druga ze wspomnianych w poście [27] :)). Mówiłem- nie masz uniwersalnego równania matematycznego, które ci powie "w tym wieku to możliwe, w tym nie". Po prostu, mimo, ze ładna, nie ciągnie mnie do niej jak do seksualnego obiektu. Ot, taki cud natury i ewenement.

19.01.2008
23:00
[55]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Yogh -> No i właśnie upadł mój światopogląd... ;).

A jeszcze nawiązując do [27].
zatrważająca większość męskiego rodu posiada koleżanki, ale na dłuższy okres czasu zwykle tylko te brzydsze pozostają koleżankami..
Gdyby się tak zastanowić, faktycznie, aż sam sie zdziwiłem patrząc na to, że z tymi ładniejszymi (czyli najprawdopodobniej to są te, o które sie starałem [nie pytać z jakim skutkiem!]), nie staram się utrzymywać kontaktu (no, oczywiście są takie z którymi utrzymuje, ze względu na charakter), natomiast z tymi nieco brzydszymi ciągle jest kontakt (mniejszy lub większy, ale jest).

19.01.2008
23:06
[56]

N|NJA [ Senator ]

Glober-> Bo widzisz, zazwyczaj to słynne "zostańmy przyjaciółmi" już po tzw. fakcie się nie sprawdza. Co, zaznaczam raz jeszcze, nie jest regułą, bo z jedną bardzo zacną koleżanką (znam od 10 lat z okładem), z którą wyszło "coś więcej" nadal utrzymuję bardzo dobry kontakt, mimo że nam to "coś więcej" zupełnie nie wyszło i trwało bardzo krótko. Ot, kolejna ciekawostka przyrodnicza, po prostu tak jest i nie wiem, dlaczego, ale żadnej stronie to nie przeszkadza i nie robi nam się nagle głupio, nie nastepuje "niezręczna cisza" (dość powszechne zachowanie w sporej ilości takich spotkań po latach) i czasem z usmiechem na ustach wspominamy tamtejszy okres jako gówniarską fascynację.
Z tego miejsca pozdrawiam szanowną K. i i jej piersi, najlepsze jakie w życiu miałem w ręku ;)

19.01.2008
23:07
smile
[57]

promyczek303 [ sunshine ]

Ktoryś z kolei taki wątek odkąd jestem na GOLu. I za każdym razem troszkę inne moje zdanie :P
Coż...
Osobiście mam więcej kumpli niż koleżanek - od dzieciństwa. W sąsiedztwie chłopaki, klasy w których zawsze było o wiele więcej płci brzydszej... No i "przyjaciel" z którym znam się praktycznie od urodzenia. (Syn przyjaciół moich rodziców) No i właśnie. Niby nie wierze w czystą przyjaźń damsko-męską. A ta znajomość burzy po części całą moją teorię. Potrafimy gadać godzinami - nigdy nie nudziłam się w jego towarzystwie. Rozmawiamy na absolutnie każdy temat bez żadnego skrępowania. Owszem, pare ładnych lat temu jak człowiek był ciekawy życia, o którym praktycznie nic nie wiedział służyliśmy sobie pomocą. Czyli -pokaż co tam masz! Ooo ja mam coś innego - chcesz zobaczyc? - Jak to działa? itp itd :P
Ale na dzień dzisiejszy nie czuję do niego żadnego pociągu seksualnego ani nic w tym stylu i szczerze wierzę w to, że on ma tak samo. Gdyby okazało się inaczej czułabym się w pewnym sensie "zdradzona".
Uważam, że taka przyjaźń istnieje, ale trzeba mieć cholerne szczęście, żeby na nią trafić. Imo przyjaźni damsko-męskiej nie można "nabyć" - trzeba mieć ją od zawsze... Mam nadzieję, że los nie spłata mi figla i dalej będę mogła z dumą powiedzieć, że mam przyjaciela.

19.01.2008
23:22
[58]

Belert [ Senator ]

nie ma czegos takiego.

19.01.2008
23:23
[59]

Nadbor [ Pretorianin ]

Istnieje.

Co wy z tym obiektem do zaruchania? Ile można? Abstrahując już od przyjaźni, czy facet nie może przez chwilę w kobiecie NIE widzieć obiektu seksualnego? Czuję się taki stary. Już mnie łupie w krzyżu i narzekam na dzisiejszą młodzież. parodia

Moja dwuletnia wielka przyjaźń(braterstwo krwi itp.) zakończyła się po pijaku. Ku mojemu(i jej) NAJSZCZERSZEMU zdziwieniu okazało się, że z "siostrzyczką" łączy mnie coś więcej. Zajęło mi jeszcze kilka dni od tego wydarzenia, żeby to zrozumieć. I tym wydarzeniem nie był wcale seks tylko głupie złapanie się za ręce(i ucieczka przed policją, ale to dłuższa historia). Jeszcze sprawa tego picia - uważam, że nie zrobisz po pijaku niczego czego nie rozważasz na trzeźwo - są rzeczy których nie zrobię choćbym był nie wiem jak pijany i inne takie, które tylko czekają na zachętę.

19.01.2008
23:27
[60]

M@RCO [ Centurion ]

Prędzej czy później po pijaku się zakutasi a później wyrzuty sumienia. Życie.

O to chodzi man ;) tak jest, było i będzie !
Wniosek: Przyjaźń istnieje póki przypadkiem lub pod wpływem uniesienia nie zaliczysz twojej przyjaciółki/przyjaciela (Dla pań) :)

19.01.2008
23:36
[61]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Yogh -> Do 23:05 myślałem, że przyjaźń "po" jest niemożliwa, a wręcz chore jest jest proponowanie, bądź samoistne jej powstawanie. A Ty mi tu nagle piszesz, że Twoja była jest Twoją "bardzo zacną koleżanką"... Tym samym udało Ci sie zburzyć moje kolejne odwieczne przekonanie... :).
Chyba zaraz czas sie położyć spać, bo jeszcze parę minut, i spojrzenie na świat będę budował od zera :).

Promyczek -> Widzę, że masz podobnie jak ja, niby nie wierzę i w zasadzie nie wierzyłem w taką przyjaźń, lecz mam jedną ... przyjaciółkę (I to taki mój osobisty paradoks). Inaczej jej nazwać nie mogę - znamy sie od 16 lat (w tym roku stuknie nam 17), świetnie sie dogadujemy itd.

19.01.2008
23:41
[62]

N|NJA [ Senator ]

Glober-> Bo, jak już trzydzieści razy napisałem- "zwykle", "zazwyczaj" oraz "często" nie jest równe terminowi "zawsze". Z paroma eks w ogóle kontaktu nie trzymam, z paroma sporadyczny i w cięzkim, niezręcznym klimacie, a z tą jedną jednak nie, co więcej- mimo, że nadal jest zacna kobieta, czasem wsykoczymy po robocie na jakąś kawe albo drinka pogadac o dawnych czasach (także o krótkotrwałym związku, jak zbiera sie więcej znajomych jest to w formie niedopowiedzeń i aluzji, tak że nikt nie wie, z czego się śmiejemy :)) i nas do siebie nie ciągnie zupełnie.

Wiem, podobno wyjątek potwierdza regułę. Ale to tylko dowodzi, ze jednak wyjątki od tej rzekomo niezmienialnej zasady istnieją, a nie tak jak twierdzi masa tzw. znawców, nigdy sie nie zdarzają.

19.01.2008
23:49
[63]

martusi_a [ Celestial ]

Och, och. Na szczęście w pewnym wieku /mam nadzieję/ przestaje się widzieć w osobie drugiej płci tylko i wyłącznie obiekt seksualny.

Z jednym moim przyjacielem razem się wychowywaliśmy, znamy się odkąd pamiętamy, razem robiliśmy w pieluchy jeszcze. Z innym z kolei zaprzyjaźniliśmy się w wieku /alert! alert!/ lat 16-17, czyli w tym najgorszym z możliwych okresie. I jakoś ani z jednym, ani z drugim nigdy mnie nic więcej nie połączyło /a piliśmy tyle razy i w takich ilościach, że gdyby teoria "po pijaku" miała być prawdziwa, to zdążyłabym już z 10 razy ją udowodnić, minimum/. Zaznaczę, że obu uważam za przystojnych, atrakcyjnych i przyciągających facetów, a i oni chyba nie mają o mnie najgorszego zdania. Orientacja: straight.
Więc, panowie specjaliści? Diagnozę proszę.

19.01.2008
23:53
[64]

promyczek303 [ sunshine ]

Glob3r --> Paradoks paradoksem. Dokładnie jak mówisz. Inaczej tego nazwać nie można. Nie powiem przecież, że to mój kolega. Kolegów to mam sporo. Są, bo są. Lubię ich towarzystwo i w ogóle... Ale za większością nie czuję jakiejs specyficznej tęsknoty czy czegoś w tym stylu. A z nim jest tak, że jak troszke go nie widze to cholera mnie bierze. Teraz jak studiuję 150km od domu widujemy się maksymalnie raz w miesiącu. Zawsze wydaje mi się, że podczas spotkania nie zdąrzę mu wszystkiego opowiedzieć i wysłuchać tego co on ma mi do powiedzenia :) Myśle, że w pewnym sensie go kocham. Ale nie tak, jak dziewczyna kocha chłopaka...

19.01.2008
23:53
[65]

N|NJA [ Senator ]

Więc, panowie specjaliści? Diagnozę proszę.

Też się doczekac nie mogę, ale czego sie spodziewać po tych, którzy czerpią wiedze głównie z filmów w telewizji? :)

19.01.2008
23:57
[66]

Yo5H [ ziefff ]

Martusia - życie :P

20.01.2008
00:05
[67]

Volk [ Senator ]

Nie wiem dlaczego piszecie, ze po seksie to juz jest koniec przyjazni.

Rownie dobrze przyjaciele moga uprawiac seks nie traktujac tego jako jakis wielki akt milosny a zwyczajnie dla sportu, rozladowania napiecia i caly czas pozostawac przyjaciolmi.

20.01.2008
00:06
[68]

szczupasia [ Centurion ]

Diagnozę? Tu od razu wnioski wyciągnijmy. Nie masz przyjaciółek? So, you're fucking onaner.





20.01.2008
00:07
[69]

N|NJA [ Senator ]

Volk-> instytucja "Sex Buddy" (fanfary) to jest piękna sprawa, temu nie zaprzecze :)

20.01.2008
00:12
[70]

martusi_a [ Celestial ]

Volk -->
cóż, dla niektórych seks nie jest sportem, zwyczajnie.

20.01.2008
00:12
[71]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Yogh -> Powoli te "wyjątki" stają się normalnością... Z ciekawości wpisałem w google "przyjaźń damsko-męska". No i kilka losowo wybranych linków przejrzałem... okazuje się, że tych wyjątków nie jest tak mało :).

Promyczek -> Ja w pewnym wieku nieco zaniedbałem tę przyjaźń - to było jakos na początku gimnazjum - wiadomo, nowa klasa, nowi znajomi... Po paru miesiącach poczułem dziwną pustkę... Po spotkaniu z ą przyjaciółką wiedziałem czego mi brakowało. :)

20.01.2008
00:14
[72]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

Yogh - Hoży doktorzy (Brawa dla tłumacza :P) wymiatają :D
Tyle tylko, że to fikcja :(

Zgodziłbym się raczej z nieco drastyczną wypowiedzią szczupasia

20.01.2008
00:16
smile
[73]

M'q [ Schattenjäger ]

Stay calm

Edit: to do [69]
Co to za film? Dlaczego ja go jeszcze nie widziałem :D

20.01.2008
00:19
[74]

N|NJA [ Senator ]

To Scrubs funcjonuje jako "Hozy Doktorzy"? Mein gott, dobrze, że serial ten znam od kilku lat i nie miałem styczności z polską wersją :)


Tyle tylko, że to fikcja :(

I beg to differ. Znam przypadki (z autopsji także), które nie kończyły się źle, znam tez takie, które wciąz wesoło funkcjonują jako "seks bez zobowiązań" i dziwnym trafem ani nie przeradzaja się w konflikt, ani w głebsze uczucie. Sporadyczne te przypadki, to prawda, ale też nie ma jednej, ustalonej reguły.


Glober-> Widzisz, człowiek uczy się przez całe zycie. Zazwyczaj mu głupot obarczonych przesądami i stereotypami otoczenie nawkłada, a tu prosze, jak przyjdzie co do czego, to te "święte, nianaruszalne zasady" można wykorzystać jako papier toaletowy.




Mq-> "Scrubs". Jeden z najlepszych seriali w historii. Do piatego sezonu, niestety, szósty to smutna równia pochyła w dół :(

20.01.2008
00:20
[75]

EG2006_43991898 [ Nadworny krasnal ]

Ja osobiście nie wierzę w takie coś...

Wiara-W religioznawstwie natomiast polega na przyjęciu istnienia lub nie istnienia czegoś bez żadnego dowodu wiarygodnie potwierdzającego ten fakt. z wiki

a więc tu niema nic takie coś występuje i już

BTW. Ja mam przyjaciółkę i to się nie zmieni

20.01.2008
00:30
[76]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Yogh -> Coś w stylu, że dziewczyny uczą sie lepiej od chłopaków? :). Pamiętam, jak zawsze wciskali mi taki kit, zazwyczaj byli to o dziwo nauczyciele. Nie wiem tylko skąd wytrzasnęli takie poglądy... Z tego co widziałem ( i widzę nadal) najlepszymi uczniami są mężczyźni. Może i w "czołówce" (biorąc pod uwagę średnią ocen na świadectwie [zresztą - kogo ta średnia tak naprawdę obchodzi?]) było więcej dziewczyn niż chłopaków, to jednak, przynajmniej w tym otoczeniu, w którym ja jestem, to większe sukcesy na arenach:
- olimpiady przedmiotowe
- wszelkiej maści konkursy.
Odnosili chłopacy - i to w dużej przewadze nad płcią ładniejszą.

20.01.2008
00:37
[77]

N|NJA [ Senator ]

Glober-> Tu sprawa jest nieco inna, bo to nie przesąd, a naukowy dowód na inne funkcjonowanie mózgu płci żeńskiej i męskiej. Ale tez nie mozna ze 100% pewnością w głosie rzec, że skoro meżczyźni mają lepszy zmysł topograficzny (czego dowiedziono w badaniach), to każdy z nich będzie świetnym geodetą.

W wypadku pojmowania i wyuczenia sie róznych dziedzin, pewne rzeczy wchodza do głowy szybciej facetom, a inne szybciej kobietom. Ale nie można tego uważać za ultymatywny wyznacznik i prawdę absolutną.

20.01.2008
00:43
[78]

martusi_a [ Celestial ]

Czego mnie studia ostatnio nauczyły: otóż okazuje się, że każdy może być genialnym malarzem. A dysgrafia, dysortografia i inne dysmózgowia to wymysł. Mózg można zgwałcić na wszelkie możliwe sposoby, a jedyna różnica tkwi w predyspozycjach - niektórym coś przychodzi łatwiej, innym trudniej. Ale wszystko jest tak naprawdę wyuczalne.

20.01.2008
00:50
smile
[79]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

Glob3r- takiego steku bzdur już dawno nie czytałem

martusi_a - zapraszam do mnie - zrobisz ze mnie genialnego malarza, a przy okazji świetnego piosenkarza :P

20.01.2008
00:51
smile
[80]

martusi_a [ Celestial ]

eL --> ale ja nie jestem specjalistką, nie mam przeszkolenia praktycznego, tylko wiedzę teoretyczną. Poza tym, mam o Tobie złe zdanie podobno, jak sam zauważyłeś. :>

20.01.2008
10:30
[81]

2k8 Black4 [ Pretorianin ]

Nudne te tematy się robią moglibyscie coś zboczonego zrobić !

20.01.2008
10:32
[82]

N|NJA [ Senator ]

2k-> To może zacznij pierwszy i pokaż nam coś zboczonego.

20.01.2008
10:35
smile
[83]

tomazzi [ Episode: 3 ]

Myślę że istnieje. Nawet chyba mam więcej przyjaciółek niż przyjaciół. Wczoraj byłem na ślubie i weselu jednej z moich 3 przyjaciółek i nie czułem zazdrości. Byłem bardzo zadowolony widząc ją szczęśliwą :)

20.01.2008
18:18
[84]

Bojak [ Don ]

Jasne ze istnieje. Przykład ? Przyjaźń z dziewczyną nie koniecznie atrakcyjną wizualnie. Raczej nic z twojej strony wtedy nie zaiskrzy ( jako że jesteśmy wzrokowcami ), a przyjaźń jest. Wcale nie musi się to przerodzić w coś poważniejszego. Wiem z doświadczenia. Taka przyjaźń jest jak najbardziej możliwa.

20.01.2008
18:25
[85]

martusi_a [ Celestial ]

Taak. Brakuje jeszcze wniosku, że tylko brzydkie dziewczęta mogą być przyjaciółkami.

20.01.2008
21:33
[86]

Bojak [ Don ]

martusi_a ----> Wiedziałem, że tak to zrozumiesz :) Ja mam ładne przyjaciółki. Ale jeśli chcesz wniosku - śmiało, wyciągaj. Jest z czego. Pamiętaj, że piękno to określenie względne.

21.01.2008
01:10
smile
[87]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

To jest jak z Bogiem. Można wierzyć że istnieje, ale nikt nigdy tego nie widział :)

Faktycznie wałkowane wielokrotnie. Nie istnieje taka przyjaźń, chyba że pomiędzy homoseksualistami, albo jak kobieta się mężczyźnie nie podoba (i na odwrót). Wyjątki tylko potwierdzają regułę i stanowią ten nikły procent ogółu.

21.01.2008
09:48
[88]

Belert [ Senator ]

teamt IMO bez sensu , cos takiego nie istenieje , zawsze ktos sie zakocha i bedzie cierpiec.No chyba ze mamy orientacje ta eeee odmienna to moze wtedy tak.w innym wypadku niemozliwe.

21.01.2008
11:39
[89]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Oczywiście, że jest to możliwe. Nazywa się to miłością małżeńską - czyli twórczym połączeniem przede wszystkim odpowiedzialności za partnera/partnerkę, zapewnienia łączności przeszłości z przyszłością, wspólnymi celami materialnymi i mentalnymi i sfery cielesnej przy zachowaniu co najmniej równowagi tych elementów z akcentem na przewagę więzi psychicznej/emocjonalnej. Nie powstaje to natychmiast. Na to trzeba wielu tal wspólnego pożycia - tak by kwestie cielesne nie odgrywały już roli dominującej i zagłuszającej sfery pozostałe. Taką przyjaźń zna każdy człowiek, który znajduje się w zgodnym (a zatem powszechnie stosującym element kompromisu) stadle małżeńskim, które przetrwało huragany walki o władzę i ewentualne mielizny niewierności.

tak naprawdę kłopot polega na dziecinnym pragnieniu by zjeść jabłko i mieć jabłko - czyli z chorobliwej fascynacji w kulturze zachodu "miłością prawdziwą", która zawsze jest przeciwstawiana miłości małżeńskiej. Wchodzi w to kult zdrady a ostatnio fascynacja wszelkimi zboczeniami seksualnymi - w tym przede wszystkim homoseksualizmem. Tymczasem jedyną prawdziwą przyjaźń zawierającą łagodne i naturalne połączenie elementów cielesnych, emocjonalnych i mentalnych oferuje wyłącznie małżeństwo z długim stażem.
Wszystkie inne pomysły to pragnienie i osiągnięcia pełni treści przy zupełnym usunięciu formy - a zatem elementu ograniczającego naszą wolną wolę. jest to zatem chorobliwa fascynacja ideą, która ignoruje rzeczywistość - a zatem nie jest możliwa do realizacji. Jedyne, co taka fascynacja oferuje to zrujnowanie jedynej osiągalnej na tym świecie doskonałej realności w kontaktach męsko damskich - instytucji małżeństwa i jej rozwinięcia - rodziny. Kłopot w tym, że zrujnowanie tego co realnie istnieje nigdy nie daje gwarancji, że z postdestrukcyjnego chaosu wyłoni się rzeczywistość idei. Co więcej, ten brak gwarancji oznacza de facto gwarancję klęski - bo rzeczywistość musi polegać na połączeniu treści z formą tą treść ograniczającą. Innymi słowy nawet zniszczenie istniejących instytucji musi w rezultacie dać instytucje formalnie odmienne ale treściowo tożsame, co oznacza powrót do punktu wyjścia.

Podsumowując:
możemy albo zaakceptować rzeczywistość i szukać szczęścia w ramach istniejących form albo utracić tą szansę w pogoni za nieosiągalnymi mirażami.

21.01.2008
13:24
[90]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Martusi_u
Do tego nie trzeba mieć jakichś wyjątkowych predyspozycji, czego wymaga jednak genialne malarstwo. Tu wystarczy nieco cierpliwości i skierowanie uwagi na swojego partnera a nie ograniczanie się jedynie do zachwytów nad odbiciem w lustrze.

21.01.2008
14:57
[91]

bereszka [ Konsul ]

Oczywiscie ze istnieje. W dwoch przypadkach:
1) kiedy sa dla siebie aseksualni
2) kiedy sa dla siebie byłymi.

26.01.2008
22:04
[92]

kleszcz30 [ Chor��y ]

pewnie, że może!:)

26.01.2008
22:22
[93]

peter123456 [ Sun of a Beach ]

Oczywiście, że tak.
Z moją najlepszą przyjaciółką znam się praktycznie od urodzenia (3 miesiące różnicy, mieszkaliśmy po sąsiedzku).
Jesteśmy jak brat i siostra :]

26.01.2008
23:56
[94]

Jay_Jay_ [ Chor��y ]

Wierzę, iż taka przyjaźń jest możliwa, ale tylko pod warunkiem jak chłopak jest zajęty, a najlepiej żonaty!!

27.01.2008
00:00
smile
[95]

Briggs [ Centurion ]

Istnieje, pod warunkiem, że facet jest gejem.

27.01.2008
11:52
[96]

miii [ Chor��y ]

Czy istnieje prawdziwa przyjaźń?.. między chłopakiem, a dziewczyną!?
Nie.
Między dojrzałym mężczyzną i dojrzałą kobietą - (z obserwacji) owszem, zdarza się.

28.01.2008
14:51
[97]

2k8 Black4 [ Pretorianin ]

Raczej istnieje !!

© 2000-2025 GRY-OnLine S.A.