GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Historie paranormalne ale prawdziwe

02.08.2007
21:48
[1]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

Historie paranormalne ale prawdziwe

Proszę was o pomoc.Mam zamiar napisać taką "amatorską książkę".Ma ona opowiadać o strasznych historiach,które przeżyli zwykli ludzie.Wklejajcie tutaj opowieści,które przytrafiły się wam lub znajomym ale nie maja być one zmyślone.Na dobry początek mam jedną z wątku o historiach paranormalnych:

Wydarzyło się to dobrych parę lat temu i ja już o tym powolutku zapominam, jednak na Nimce wywarło to naprawdę ujemne doznania :( Mieszkam na 13 piętrze... Była imprezka, troszkę zabalowaliśmy (bez alkoholu) no i trzeba było odprowadzić niewiastę do domu. Gdy czekaliśmy na windę z piętra wyżej zszedł mały chłopczyk. Miał góra 6 lat. Był ubrany w coś na wzór dzisiejszych habitów dla dzieci, które idą do Pierwszej Komunii Świętej. W ręce trzymał krzyż... No widok dziwny, bo i pora późna i dziecko same, ale może i rodzice gdzieś w pobliżu... Chłopczyk stanął koło nas. W ogóle na nic nie reagował. Animka do niego mówiła, pytała się gdzie rodzice, ale dzieciak ani mru mru. Ciągle patrzył przed siebie. Ja zwróciłem uwagę, że nie mrugał. Przyjechała winda... Animka wsiadła, a ja jeszcze raz zagadałem do malca i spytałem się czy jedzie znami. Wtedy spojrzał na mnie i zaczął głośno krzyczeć. Jeden ciągły przeraźliwy krzyk... Czegoś takiego wtedy nigdy w życiu nie słyszałem. Wystraszyłem się i wsiadłem do windy. A teraz najgorsze... Zjeżdżaliśmy na parter... Na 10 piętrze winda zatrzymała się i Animka zwróciła mi uwagę, że na tym piętrze stoi ten dzieciak. Nie krzyczał, ale jak tylko winda ruszyła, ponownie zaczął. Od tego piętra dzieciak stał na każdym na wprost windy i przeraźliwie wył... Widzieliśmy go, bo windy w moim bloku mają wąskie szyby. Gdy dotarliśmy na parter dziecka nie było. Odporwadziłem Animkę do domu. Gdy wróciłem do domu z ciekawości poszedłem na 14 piętro zobaczyć skąd ów brzdąc mógł przyjść, ale jedyne co znalazłem, to jego krzyżyk... Puściłbym to wszystko w niepamięć, właściwie już to robię, ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że 10 pięter w dół to kawał drogi, a taki dzieciak nie byłby w stanie zbiec równo z windą i w dodatku krzyczeć. Okropne...


Całkiem niezłe to co nie??Wiem,ze może wam to sie wydawać śmieszne ale może to kiedyś będzie hit,a wy będziecie jego bohaterami :P.Fajnie by było :)Proszę was nie róbcie sobie w tym wątku "jaj" tylko piszcie PRAWDZIWE HISTORIE .Dziękuję

02.08.2007
21:51
[2]

Kazuya_3 [ Kill Me...Please ]

ja raczej nic nie znam...ale historyjka wymiatająca....

02.08.2007
21:53
smile
[3]

_zielak_ [ Thief ]

Widze, że historia Goozysa nawet po kilku latach wciąz robi furrorę.

02.08.2007
21:57
smile
[4]

Loon [ Panicz ]

Padłem.

02.08.2007
22:01
smile
[5]

Adamek22 [ Konsul ]

rozwalilo mnie to

02.08.2007
22:05
smile
[6]

dr. Acula [ Under cover of darkness ]

Genialne!

02.08.2007
22:05
[7]

xxxDeCoxxx [ Legionista ]

Witam historia super ja mialem tez taka dziwna historie wszystko jest prawdziwe procz jednej rzeczy bo tylko widziala to moja siostra i trudno w to uwiezyc do zaczynamy.

Kilka lat temu wybralismy sie ja moje siosstry i kilku znajomych nad morze.Mieszkalismy przy samej plazy wiec bylo super,pewnej nocy kolo 3 moja siostra sie obudzila i poszla do kuchni czegos sie napic ale cos przykulo jej uwage mianowicie dwoch chlopakow szlo po plazy niby nic dziwnego ona tez tak pomyslala i poszla po cos do picia kilka minut pozniej stanela przy tym samym oknie(i tu ten moment ktorego nikt oprocz niej nie moze potwierdzic) zobacyla cos bardzo dziwnego mianowicie dziwne stworzenie pol kon pol czlowiek ktory szedl w ta sama strone co ci dwaj kolesie pomyslala ze to jej przywidzenie i poszla spac,ale nastepnego dnia jakis kilometr dalej jest mala wies niedaleko plazy obok jednej stodowly roilo sie od policji strazy karetek i w srodku na gorze ci sami kolesie ktorych zobaczyla moja siostra byli powieszeni.

Tych kolesi widzelismy my wszyscy co do wydarzen w nocy to wszystko slowa mojej siostry Pozdrawiam

02.08.2007
22:07
smile
[8]

_zielak_ [ Thief ]

pol kon pol czlowiek??

02.08.2007
22:07
[9]

Jarpen [ Wielka Polska na wieki! ]

W każdym bloku windy mają szyby.

02.08.2007
22:08
smile
[10]

SirGoldi [ Gladiator ]

To na pewno był centaur z HoMM 3. Też go widziałem.

02.08.2007
22:09
[11]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

Mówiłem,że nie macie w tym wątku sobie robić jaj tylko pisać na temat.

02.08.2007
22:10
smile
[12]

dr. Acula [ Under cover of darkness ]

Jest coraz lepiej. Dawajcie więcej!

02.08.2007
22:10
smile
[13]

Adamek22 [ Konsul ]

xxxDeCoxxx>> Twoje już mnie bardziej pierdykło w baśkę ale tak czy siak musze powiedzies słowo klucz a wiec..." URZEKłA MNIE TWOJA HISTORIA"....

02.08.2007
22:10
[14]

Kazuya_3 [ Kill Me...Please ]

[7]<--- no to też niezłe...dawajcie tego więcej ludzie

02.08.2007
22:11
[15]

xxxDeCoxxx [ Legionista ]

no ale napisalem ze wszystko to prawda tylko my tez niechcemy jej uwiezyc co do tego :pol czlowieka pol konia" reszta to czysta prawda

02.08.2007
22:14
[16]

Aen [ MatiZ ]

Jest takie jezioro - Bartężek. Nad Bartężkiem często dziwne rzeczy się dzieją - Raz dopłynęliśmy jachtem do malutkiej wysepki otoczonej gęsto trzcinami (tylko po to, by klocka postawić :)), a tam w gąszczu malutki szałasik, kopczyki kamieni, a na każdym z nich stara, na wpół stopiona świeca. Creepy. Innym razem minęliśmy żaglówką unoszącą się na wodzie....Sukienkę. Komuś mogło zwiać, ale efekt dosyć ponury. A teraz najważniejsze - Parę lat temu pływała na tym jeziorze grecka rodzina - Ich syn (13-14 lat) biegał po lesie sobie podczas ich cumowania i...Zniknął. Znaleźli go parę dni później martwego w lesie. Przyczyną było nagłe zatrzymanie akcji serca. Powodów mogło być wiele, ale ktoś, wiedząc że jezioro ma średnią opinię i dziwactwa się tu dzieją, powiedział że to ze strachu. Jak było naprawdę, nie wiadomo.

02.08.2007
22:18
smile
[17]

Arxel [ Legend ]

Co prawda historia nie jest super straszna, ale wtedy się bałem :)

Rok 2001 (chyba :P). Niemcy, miejscowość Baden-Baden. Byliśmy na wakacjach z rodziną. Pewnego dnia wybraliśmy się na spacer. Dnia, nie nocy. Mówiąc my mam na myśli dzieci, bez nikogo dorosłego. Kiedy dochodziliśmy do domków, obejrzałem się za siebie. W oddali ujrzałem wychylającego się zza drzewa mężczyznę. Powiedziałem reszcie i oni też go widzieli. Z tym, że za drugim razem wychylił się zza drugiego drzewa - bliżej. Standardowo - zaczęliśmy uciekać :) Następnego dnia dowiedzieliśmy się, że jest rozesłany list gończy za jakimś facetem właśnie w pobliżu ośrodka, w którym byliśmy...

Tak, wiem - super straszne, co nie? :D

02.08.2007
22:23
[18]

Kazuya_3 [ Kill Me...Please ]

kur*a, po co ja wchodziłem na ten wątek...przez te poprzednie historie, boje sie iśc wyszczac do łazienki...bo straszne nie są jakieś potworki w grach.....to jest to....dalej, dalej...

02.08.2007
22:23
[19]

Adamek22 [ Konsul ]

Arxel>> zesrałem sie

02.08.2007
22:32
[20]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

^^^

02.08.2007
22:49
[21]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

^^^

Dzisiaj ostatni ^

02.08.2007
23:09
smile
[22]

cycu2003 [ Legend ]

Arxel---> a co ten gosc zrobil ? seryjny gwałciciel czy cos podobnego ?

02.08.2007
23:10
[23]

Eminem_ [ Konsul ]

nie chce mi sie czytac, ale całkiem śmieszny text!!! dobra ide spac

02.08.2007
23:10
smile
[24]

Arxel [ Legend ]

Nie pamiętam :) Miałem wtedy 10 czy 11 lat :P

02.08.2007
23:19
[25]

hermin [ Legend ]

Heh to ja opowiem swoją historię. Byłem z rodzicami u ich znajomych. Jest tak około 3 w nocy, a mi się zachciało iść do toalety. Więc poszedłem, zrobiłem to co trzeba, spuściłem wodę. A nagle po 2 minutach woda spuszcza się jeszcze raz, kiedy wszyscy śpią. Więc tak sobie myślę co to może być. Nagle kot znajomych szybko chowa się pod moje łóżko. Później okazało się, że to był duch ojca znajomego (przynajmniej tak stwierdził). Kiedy następnego dnia pojechali na cmentarz to już się to nie działo.

Oczywiście nie wierzę w takie dziwne rzeczy, ale w tym coś musiało być. A że byłem bardzo mały to naprawdę się przestraszyłem.

02.08.2007
23:26
[26]

PC99 [ ]

https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=6410906&N=1

02.08.2007
23:27
smile
[27]

Loon [ Panicz ]

Duch ojca znajomego notorycznie spuszcza wodę, póki pamięć o nim nie zostanie zaspokojona. Makabryczne!

02.08.2007
23:28
[28]

cienki bolo [ Demokratyczny Republikanin ]

Mocne historie. A wiecie, mówię to całkiem serio, kiedyś siedziałem przy stole. Gapiłem się w okno, nagle coś dziwnego przykuło mą uwagę. Na niebie leciało coś o kształcie hmm... piłki do rugby, przemieszczało się cholernie szybko i nie zostawiało fali za sobą. Awionetka to nie była, bo za wysoko to coś leciało jak na awionetkę, samolot o silnikach odrzutowych też nie, bo jak wspomniałem żadnego śladu na niebie nie zostawiał. Gdybym mieszkał w Rosji, czy USA, to pomyślałbym, że jestem świadkiem przelotu jakiegoś nowego wojskowego cacuszka, a tak, to nie wiem, lekko to zastanawiające. Mówię to całkiem serio, ale nie twierdzę, że to musiało być coś paranormalnego. Może to jakiś typ samolotu, o którym nie wiem, albo coś w tym stylu.

P.S. Dajcie linki do stron z takimi opowiadaniami w stylu tych wyżej wymienionych. Lubię poczytać o czymś takim, szczególnie w nocy, przed snem.

02.08.2007
23:31
smile
[29]

Loon [ Panicz ]

piłka do rugby, mówisz?

02.08.2007
23:41
[30]

PatriciusG. [ Legend ]

Tak... no...
Nie będę wam mydłił oczy, że wierze w takie rzeczy, bo jestem sceptyczny jeśli chodzi o takie historyjki, fajnie się czyta, ale pewnie dopóki mnie takie coś nie spotka to nie uwierzę do końca. Ale znam 3 historyjki: 2 mojej babci i jedną matki:

1. W sprawach wstępnych to muszę powiedzieć jak to się wszystko miewa - nie wiem kim ten człowiek dla mnie jest, ani dla mojej matki ale wiem, że był mężem siostry babci mojej mamy. Powiesił się pewnego pięknego, ciepłego dnia 'ze skutkiem śmiertelnym' jak to gdzieś ktoś ładnie powiedział i po pewnym czasie z tego co mi wiadomo wszyscy o nim zapomnieli i raz na 2 lata ktoś tam zapalił znicz. Moja matka nigdy tam nie była i nawet do głowy jej nie przyszło, żeby tam przyjść ale pewnego dnia się położyła spać i w jej śnie który był niezwykle realistyczny była kimś innym i rozmawiała właśnie z tą zmarłą osobą (która tam była żywa). Ostatnią rzeczą jaką usłyszała przed obudzeniem to było 'Nikt mnie już nie odwiedza' i datę 4 Sierpnia. Z samego rana poszła do swojej matki i spytała kiedy zmarł dokładnie i nigdy się nie zorientujecie jaka data padła... momentalnie pojechała ze zniczem...

02.08.2007
23:45
[31]

Kompo [ aka dajmispokoj ]

Historia Goozysa, czyli ta z pierwszego posta jest dobra, ale bardziej łomocze czaszkę opowieść samej Animki o pewnym przebudzeniu po imprezie.

Dla szperaczy - znajdźcie to. :) Było w słynnych Niewyjaśnionych zjawiskach.

02.08.2007
23:45
smile
[32]

cienki bolo [ Demokratyczny Republikanin ]

Loon---> Nie, sterowce tak szybko nie latają. A na pewno już nie był to sterowiec z reklamą allegro. Był czarny ;).

02.08.2007
23:50
[33]

mmomm [ Konsul ]

Zaczne od mojego przypadku: kiedy bylem w liceum, a bylo to ho ho ho, kumpel - astronom zapalony, namowim mnnie do jakis obserwacji gwaizdozbiorow itp, co bylo mu potrzebne w szkole. Juz nie pamietam co obserowalismy, ale pamietam ze tydzin ja i tydzien on. raz sie zlozylo, ze razem obserwowalismy i... pierwszy raz (uzywalem jakiej super wypaisonek lornetki) zoabczylem jakis obiekt co sie szybko poruszal po niebie i mowie: "stary co to?". Zlokalizowal, obejrzal, stwierdzil" to tylko zwykla satelita tle-pogodo itp". I gdy sobie tak patrzalem, nagle ta satelita skercila o 45 stopni i mu mowie, a on tak stoi i zdziwiony mowi" ty, ale satelity nie skercaja". I tak do tej pory nie wiem co to bylo.

Druga autentyczna opowiesc. Kolezanka pracowala w hotelu i jeden jej znajomy opowiedzial jej tak. Gdy pryszlo Wszystkich Swietych, wybral sie z butelka 1/2 na cmentarz i kieliszkiem wodki. I odwiedzil wszystkich swoich znajomych (rowiesnikow, co nie dozyli tyle co on) i nad kazdym grobem wypil za ich pamiec kieliszek wodki. Potem opowiada, ze w nocy przysnila mu sie kazda z tych osob.. dziekujac za pamiec. Facet byl lekko zszkowoany jak to opowiadal.

03.08.2007
00:08
[34]

litlat [ Konsul ]

mmomm- jak sam wypił 1/2l to i sam Soulcatcher mógł mu się objawić;]

03.08.2007
00:48
[35]

Yoghurt [ Legend ]

A ma ktoś gdzieś zapisaną makabryczną historię griza o jego perypetiach w toalecie? Pamiętam doskonale, ale nie mam oryginalnego zapisu.


Najlepsza tego typu opowieść na GOLu, nigdy nie było i nie bedzie bardziej mrożącej krew w żyłach.

03.08.2007
01:00
[36]

Taven [ Generał ]

Pomijając damsko-męską Hiroszimę w wykonaniu Alake. Nawet featured topic o alkoholowych libacjach userów to przy tym jak franciszkanie.org przy Rottenie.

03.08.2007
01:05
[37]

Yoghurt [ Legend ]

Tav-> Holocaust testosteronu w wykonaniu Alake faktycznie wywołał był przerażenie wśród ogółu społeczności i zapisał się w historii forum, ale to jednak skrecenie obu kostek podczas korzystania z toalety będzie moim faworytem do końca mych dni, jeśli chodzi o horror dnia codziennego. Biorąc pod uwagę moją miłość do swiątyni dumania, świadomosć paranormalnych zdarzeń tam się dziejących we wspomnianej historii nie pozwala mi się czasem odpowiednio skupić.

03.08.2007
01:17
[38]

Dryf Wiatrów Zachodnich [ Pretorianin ]

Nawet featured topic o alkoholowych libacjach userów to przy tym jak franciszkanie.org przy Rottenie.

Ma ktos linka ? Do alkoholu, Alake znam :)

03.08.2007
18:33
[39]

Gorillaz 2-D [ Miejsce Na Twoją Reklamę ]

Prooszęę.... ---> https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=6410906&N=1

03.08.2007
18:44
[40]

litlat [ Konsul ]

www.paranormalne.pl - poszperajcie na forum w poszukiwaniu 'nawiedzonych' historii/ludzi :P

03.08.2007
18:53
[41]

Łysack [ Mr. Loverman ]

to jak z ta historią grizza ? ma ktoś, albo może opisać ze szczegółami? :)

03.08.2007
19:06
smile
[42]

griz636 [ Jimmi ]

No, więc siadam sobie kiedyś spokojnie na kibel...

03.08.2007
19:15
[43]

RadekTheGreat [ Konsul ]

Czytanie tego wątku nie pozostało bez wpływu na moją psychkę ;) Przed chwilą zszedłem na parter by się napić. Byłem na schodach. Wokół już ciemno, a tu nagle zza rogu wyłoniła się jakaś sylwetka...Moja siostra. Jezu, jeszcze teraz mi serce wali...

By the way...Kiedyś mieszkałem kilka dni u kumpla w jednej z tych kamienic o szemranej reputacji. Fakt, kilku pijaczków miało tam przygody ze sznurem, ale jakoś nikt nigdy nie robił z tego wielkiej sprawy. Sam pamiętam swoje sarkastyczne uwagi na temat ich samobójstw. Ale wracając do tematu. Mieszkając u tego znajomego, praktycznie każdą noc spędzaliśmy na nocnych pogawędkach o wszystkim i o niczym (częściej o tym drugim). Aby uprzedzić wszelkie pytania - nie piłem alkoholu, gdyż już wtedy byłem abstynentem :). Ale po tylu nieprzespanych nocach człowiek był już nieco...zobojętniały na wszelkie bodźce :). Będąc w takim właśnie stanie, udałem się do łazienki, żeby przemyć twarz. Opłukawszy facjatę uniosłem oczy by spojrzeć na siebie...i zbladłem. W lustrze zobaczyłem twarz faceta. Właściwie to ujrzałem go stojącego w drzwiach od łazienki. Starszy facet (po sześćdziesiątce?) z UPIORNYM wyrazem twarzy. Myślałem że zejdę. Widziałem go dosłownie przez chwilę, ale wystarczająco długo, by zapamiętać ten widok. Nie wiem, być może była to wina przemęczenia (ba, na pewno...), ale przez kilka dni nie spoglądałem w ŻADNE lustro w jego (kolegi) domu...I przestałem naśmiewać się z CZYJEJKOLWIEK śmierci. Chociaż tyle dobrego z tego wynikło...

03.08.2007
19:24
[44]

Mondragorn [ Lunar Dragon ]

Hm, jakoś nie kojarzę historii Alake... Może mnie ktoś oświecić?

03.08.2007
19:43
[45]

Łysack [ Mr. Loverman ]

griiiiiiiizuniuuuu... dokończ, proszę :D hehe

kiedyś czytałem, ale tak dawno, że już zapomniałem... a tamten wątek poleciał, czy wala się gdzieś po odmętach archiwum? ;>

03.08.2007
19:46
smile
[46]

Ksionim [ Centurion ]

Uwielbiam takie rzeczy :)

03.08.2007
19:53
[47]

SanthiX [ Konsul ]

był mężem siostry babci mojej mamy

I wszystko jasne :)

03.08.2007
20:05
smile
[48]

NoLife [ Centurion ]

Zwężając:)

był mężem siostry babci mojej mamy
Czyli po prostu Twoim Wujkiem xD

03.08.2007
20:09
[49]

Łysack [ Mr. Loverman ]

Nolife -> a właśnie że nie... wujek to więzy krwi, tutaj nic takiego nie zaszło - był szwagrem prababki:)

03.08.2007
20:17
smile
[50]

NoLife [ Centurion ]

Przyznaję się do błędu:D Ale się nie poddaje Łysack to dla ciebie:D

"Ożeniłem się z trzydziestoczteroletnia ładną i mloda wdowką, ktora miala rownie ladna szesnastoletnia corke.
Moj ojciec ozenil sie z moja pasierbica. Od tej pory wszyscy potracilismy orientacje w rodzinnych stosunkach.
Moja zona, czyli synowa mojego ojca jest rowniez jego tesciową. Moja pasierbica została moją macochą, a moj ojciec został moim zienciem. nie koniec na tym..
Niedawno urodził mi sie syn, a pol roku pozniej jego stryj czyli syn mojego ojca. Moja macocha czyli corka mojej zony zostala w ten sposob siostra swojego wnuka bedac rownoczesnie babka swojego brata.
Jej syn jest moim bratem, a ja jego dziadkiem.
Moj ojciec jest szfagrem swojego wnuka, ktory jest bratankiem jego synka. moja zona, tesciowa i synowa mojego ojca jest babka mojego brata.
W ten sposob zostalem swoim wlasnym dziadkiem....:D

EDIT:

Wujek nie zawsze wiezy krwi:) Dajmy na to:)

Moja mama ma siostrę a jej mężem był bogaty Włoch. skoro jest Mężem siostry mojej mamy to jest moim wujkiem prawda? Bo jeśli nie to liczba wujków zmniejsza mi się o połowę:)

03.08.2007
20:33
smile
[51]

You tube my space. [ Konsul ]

1. Praca mojego pradziadka polegała na dorzucaniu do ogromnego pieca, był to okres międzywojenny. W każdym razie pradziadek był młody i lubił tamto miejsce. Często pracował w nocy, jednak COŚ nie dawało mu zasnąć. Sypiał w dużej hali czy na otwartym powietrzu, nie pamiętam, bo to nieistotne, ale wiem, że była to spora, otwarta przestrzeń bez podłogi, zwyczajna ziemia a na niej materac. Pradziadek ciągle spadał z tego materaca i budził się z dziwnym uczuciem czyjejś obecności. Pewnej nocy wpadł na genialny pomysł - położył się na materacu i postanowił nie zasypiać przez kilka godzin. Leżał, myślał i nagle poczuł, że jakaś siła zrzuca go z materaca, zupełnie jakby jakiś silny człowiek popychał jego plecy. Poszedł z tym do księdza, ksiądz postanowił poświęcić to miejsce, jednak problem rozwiązał się wcześniej - w nocy przed przybyciem księdza pradziadkowi przyśnił się człowiek, który go zrzucał i powiedział co robić. Przybył ksiądz, kilka innych osób, ale już nie w celu święcenia miejsca a w celu zapewnienia godziwego pochówku osobie, na której mój dziadek spał... Kilka metrów pod materacem znajdował się szkielet człowieka ubranego w wojskowy mundur... Podejrzewam, że to "urban legend", bo znam to tylko z opowieści mojej babci...

2. Jeden z największych cmentarzy Olsztyna znajduje się we wsi Dywity. Jest tam pochowany mój pradziadek, dziadek itp. W każdym razie - z miesiąc temu byłem z rodzinką na grobie obu i postanowiłem odwiedzić motocyklistę, o którym było w Polsce bardzo głośno (pseudonim "Złoty", paradoksalnie cholernie spokojny i zrównoważony kierowca - niestety Złoty zmarł w wyniku wypadku spowodowanego przez pijanego kierowcę, na pewno to pamiętacie, bo zjechali się tutaj ludzie ze wszystkich stron kraju a i w mediach o tym głośno było), w każdym razie idąc do grobu Złotego zauważyłem niepokojące miejsce... Może wrzucę Wam kiedyś foto, ale grób należy do 15-sto czy 16-sto letniej dziewczyny (teraz miałaby chyba 17 lat)... Wygląda jak ołtarz, ale to co zrobili znajomi tej dziewczyny po prostu rozwaliło mnie na łopatki i choć nie jestem jakoś specjalnie wrażliwy - oczy mi się zaszkliły. Na grobie leżały opakowania po gumach do żucia, laurki, różne listy (niektóre w pozaklejanych kopertach), gumki do włosów, flamastry, rzeczy, które były jej najdroższe i jednocześnie takie "zwyczajne"... Z jednej kartki leciała melodyjka... Zauważyłem tam także zdjęcia tej dziewczyny ze znajomymi, zdjęcia jej znajomych, a cała ławka, która znajduje się po lewej stronie grobu została pokryta podpisami różnych ludzi, którzy w ten sposób się z nią żegnali... Przyznam, że nigdy nie widziałem czegoś takiego, chodząc po cmentarzu mijałem masę grobów, ale ten był po prostu niesamowity, nie sam pomnik czy wykonanie (grób Złotego kosztował pewnie z 50 tys. zł a nie zrobił na mnie takiego wrażenia) ale to, że jej bliscy mieli w to swój, olbrzymi, wkład. Nie znicze i kwiaty a coś takiego, coś co sprawia, że zupełnie obcy ludzie widząc to zaczynają się czuć tak, jakby ją znali... Na fotkach wydawała mi się całkiem ładna, pierwsza myśl - pewnie nie miała raka (fotki przedstawiały dojrzałą kobietę, zupełnie zdrową). Obstawiłem jakiś tragiczny wypadek...

Miesiąc po tym wydarzeniu wyrzuciłem to wszystko ze swojej pamięci i nagle pewnej nocy owa dziewczyna przyśniła mi się mówiąc spokojnym głosem, że spłonęła w pożarze...

Nie wiem czy to prawda i raczej nie będę pytał o to jej rodziny (łatwe do zrobienia, bo wiadomo gdzie ich znajdę w rocznicę jej śmierci), ale tamtej nocy nie mogłem spokojnie zasnąć.

Jeśli ktoś będzie w tamtych okolicach (a wiem, że jest tutaj kilka osób z Olsztyna) to naprawdę polecam odwiedzenie jej grobu, może Wy będziecie wiedzieli coś więcej. Nie zapisałem jej danych osobowych, więc nie mam jak sprawdzić co naprawdę się jej przydarzyło... Może kiedyś... Oby to nie był pożar.

03.08.2007
20:47
[52]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

Historie nawet,nawet ale dawajcie naprawde straszne.Ale te też nie sa złe :)

a oto zalażek mojej ksiażki ;)

Te historie,które za chwilę przeczytasz są oparte na faktach(niektórzy mogą nie wieżyć).Błędy,które w nich były w wiekszości poprawiłem i wszystko jest kk.Przed kazdą historia podam ksywkę autora,który ją napisał.Opowieści zostały spisane z opowieści uzytkowników forum Gry-OnLine.:

Wątek pt.: Duchy, Zmory i Potwory... Czyli przesądy i zabobony... >1<

1. Ziomuś15 :

- Siedzę sobie raz w domu z moim ojcem i czekamy na mamę.Nagle słychać,że ktoś wchodzi do domu otwierając kluczem drzwi(tylko mama je miała) otwiera drzwi od garderoby (charakterystyczny skrzyp). Od razu poszedłem do niej bo miałem ważną wiadomość do niej. Wchodzę do korytarza przy drzwiach frontowych i ku mojemu zdziwieniu są one zamknięte i nikogo tam nie ma. Mama wróciła po godzinie. Więc kto był w korytarzu???

Pytanie:Kto był w korytarzu?

- Zostaliśmy z ojcem sami w domu na noc.Wieczorem zrobiliśmy kolację i te sprawy.Po skończeniu jedzenia odłożyliśmy talerze razem ze szklankami do zlewu. Poszliśmy spać.Rano budzi mnie ojciec i pyta dlaczego potłukłem szklankę.Ja zrobiłem zdziwione oczy.Zachodzę do kuchni a szklanka w drobniutkich kawałeczkach rozsiana po całej kuchni.

Pytanie:Kto stukł szklankę?

2. Goozys :

- Wydarzyło się to dobrych parę lat temu i ja już o tym powolutku zapominam, jednak na Nimce wywarło to naprawdę ujemne doznania :( Mieszkam na 13 piętrze... Była imprezka, troszkę zabalowaliśmy (bez alkoholu) no i trzeba było odprowadzić niewiastę do domu. Gdy czekaliśmy na windę z piętra wyżej zszedł mały chłopczyk. Miał góra 6 lat. Był ubrany w coś na wzór dzisiejszych habitów dla dzieci, które idą do Pierwszej Komunii Świętej. W ręce trzymał krzyż... No widok dziwny, bo i pora późna i dziecko same, ale może i rodzice gdzieś w pobliżu... Chłopczyk stanął koło nas. W ogóle na nic nie reagował. Animka do niego mówiła, pytała się gdzie rodzice, ale dzieciak ani mru mru. Ciągle patrzył przed siebie. Ja zwróciłem uwagę, że nie mrugał. Przyjechała winda... Animka wsiadła, a ja jeszcze raz zagadałem do malca i spytałem się czy jedzie znami. Wtedy spojrzał na mnie i zaczął głośno krzyczeć. Jeden ciągły przeraźliwy krzyk... Czegoś takiego wtedy nigdy w życiu nie słyszałem. Wystraszyłem się i wsiadłem do windy. A teraz najgorsze... Zjeżdżaliśmy na parter... Na 10 piętrze winda zatrzymała się i Animka zwróciła mi uwagę, że na tym piętrze stoi ten dzieciak. Nie krzyczał, ale jak tylko winda ruszyła, ponownie zaczął. Od tego piętra dzieciak stał na każdym na wprost windy i przeraźliwie wył... Widzieliśmy go, bo windy w moim bloku mają wąskie szyby. Gdy dotarliśmy na parter dziecka nie było. Odporwadziłem Animkę do domu. Gdy wróciłem do domu z ciekawości poszedłem na 14 piętro zobaczyć skąd ów brzdąc mógł przyjść, ale jedyne co znalazłem, to jego krzyżyk... Puściłbym to wszystko w niepamięć, właściwie już to robię, ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że 10 pięter w dół to kawał drogi, a taki dzieciak nie byłby w stanie zbiec równo z windą i w dodatku krzyczeć. Okropne...

Pytanie:Czy to naprawdę był chłopiec?Jak tak szybko zszedł po schodach?

03.08.2007
20:53
[53]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=1573361

Kompo ---> Może to jest to??

03.08.2007
21:17
[54]

Łysack [ Mr. Loverman ]

Nolife -> a czy wtedy nie będzie stryjem a nie wujkiem?

03.08.2007
21:29
smile
[55]

mooris [ Konsul ]

Polecam jedno z 14 mrocznych opowiadań S. King'a (chyba 2 w kolejności) traktujące o małym rybaku, który spotkał diabła nad rzeką. Włosy dęba stają kiedy czyta się tą historię.

03.08.2007
22:12
[56]

Egzorcysta Kuba [ Konsul ]

^^^

03.08.2007
23:58
smile
[57]

Kompo [ aka dajmispokoj ]

Dobra. Kto nie śpi - czytać. Kto już to czytał, niech przeczyta jeszcze raz, kto nie czytał niech zgasi światła.

Anima Vilis

---------------------------------------------------------------------------------
19 grudnia 2000...
Impreza u koleżanki trwa. Jest wręcz zajebiście. Pełno ludzi, świetnamuzyka, przepyszne jedzonko. Ja kto już bywa na takich młodzieżowych imprezkach, nie brakowało także trawki... :) Była jedna lufka, potem druga i trzecia... Nawet znalazło się coś na czwartą. Nabombieni byli wszyscy... Nad ranem jednak wszystkich wzięło na spanie i imprezka dobiegła końca...

20 grudnia 2000, 6.00 nad ranem...
Obudził mnie przeraźliwy dźwięk budzika... Głowa ciężka, ciało ciężkie, ale jakoś jeszcze zebrałam siły na to by go wyłączyć. Jednak nie byłam jeszcze na tyle trzeźwa aby pozbierać się z łóżka. Zasnęłm ponownie...

20 grudnia 2000, 6.00 nad ranem...
Ponownie obudził mnie przeraźliwy dźwięk budzika... No teraz yto już trzeba się pozbierać i w końcu iść do domu. Jednak już na samym początku dnia doznałam szoku... na zegarku ponownie widniała godzina 6.00. Hmmm... No dobra, może kumpela ma zepsuty budzik, ale ważne że budzi...Jednak nie zapomnę jej zdziwienia gdy stanęła naga w drzwiach do pokoju.

- Co ty tu robisz ?? - zapytała.
- No jak to co... Właśnie wstaję 0 odparłam dosyć głośno, bo i jej ton wypowiedzi nie nastrajał optymistycznie do wymiany słów...
- No ja widzę, że wstajesz, ale z tego co wiem to wyszłaś ode mnie godzine temu.
- Godzine temu ?? - zapytałam mocno zszokowana...
- No godzinę temu !! Nie wiem jak weszłaś popnownie i nie wiem co ci jest, ale rób wypad, bo za chwilę wparują tutaj moi starzy i skończy się dla nas dzień dziecka...

No to już widziałam, że coś jest nie tak... Nie chciałam też przeciągać niemiłej rozmowy, szybko się ubrałam i wyszła. Przez całą droge zastanawiałąm się o co chodziło mojej koleżance. Jak mogłam od niej wyjść godzine temu, skoro zrobilam to raptem przed chwilą. Nie ważne... Całe to zajście rzuciłam w niepamięć jadnak nie na długo.

20 grudnia 2000, godzina ok. 7.30...
W drodze do domu przypomniałam sobie aby kupić karton mleka. Nigdy nic nie wiadomo jak będę się czuć za jakieś 2-3 godziny, a kaca przez cały dzień nie miałam ochoty ze sobą tarmosić. Weszłam do Biedronki... Wsadziłam do koszyka, to co potrzebowałam i skierowałam się w stronę kasy. A przy niej czekała na mnie kolejna dziwna przygoda. Gdy kasierka mnie zobaczyła, od razy się ucieszyła, mówiąc...

- Jak to dobrze, że pani się wróciła. Zapomniała pani swojego portfela...
- Że co proszę ?? - zapytałam...
- Tutaj jest pani portfel, no i prosze dać mleko... skasuję je...
- To nie może być mój portfel, bo ja mam swój w...

... w plecaku. Niestety w plecaku go nie było, a ten który dostałam od kasjerki faktycznie okazał się moją własnością. Wpakowałam go razemz mlekiem do plecaka i wybiegłam ze sklepu. Chciałam jak najszybciej znaleźć się domu... Całe to poranne zamieszanie u koleżanki i ta historia z portfelem troszeczkę mnie przybiła. Już nie wiedziałam co mam myśleć. A najbardziej bałam się spotkać kogoś znajomego, aby nie dowiedziećsię, że już dziś miało miejsce nasze spotkanie. Całe szczęście aż do samego bloku nikogo nie spotkałam... Niewiedziałam jednak, że najgorsze jest jeszcze przde mną.

20 grudnia 2000, ok 9.00...
Zanim wsiadłam do windy, zerknęłam do szkynki i odziwo nic w niej nie było. Mam bardzo dobrą pamięć i wiem, że jak wychodziłam na imprezkę, to coś w niej było. Nikt z rodziców nie mógł tego wyciągnąć, bo to właśnie ja miałam właściwy kluczyk. Zalałam się łzami... W głowie miałam potforny mętlik... Miałam uczucie, jakby ktoś lub coś chciało się wydrzeć ze srodka na zewnątrz. Ciężko to opisać słowami, ale było to coś okropnego... W windzie miałam problemu wcisnąć guzik, moje ręce odmawiały psłuszeństwa. Gdyby ktoś mnie wtedy widział, pomyślał by, że jestem na głodzie od tygodnia. W końcu dojechałam na siódme piętro. Czułam, że to jeszcze nie koniec...

20 grydnia 2000, ok. 10.15...
Weszłam do domu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę, to mój pokóju. Zazwyczaj gdy mnie nie ma, jest pusty, a drzwi otwarte... Tym razem było inaczej. Drzwi były zamknięte, a w środku koś był. Z początku myślałam, że ktoś do mnie przyszedł i na mnie czeka, ale gdy zobaczyłam swoją matkę, nie wiedziałam co mam myśleć. Kobiecina stała i patrzyła na mnie tak, jakby zobaczyła ducha... próbowała coś powiedzieć, ale nie była w stanie nic z siebie wydusić. Podeszłam do niej i spytalam...

- Co ci jest mamo... ??"
- A ona ciuchutko szepnęła.. - "to z kim ojciec jest w pokoju ??

W tym momencie ugięły sie pode mną kolana. Ogarnął mnie potforny wewnętrzny strach... Zaczęło mi się zbierać na wymioty. Moja matka rozpłakała się... Z pokoju dochodziły nas dziewczęce śmiechy i głos mojego ojca. Złapalam matkę za rękę i powolutko podąrzałyśmy w stronę mojego pokoju. Im bliżej byłyśmy tym ciszej śmiała się owa dziewczyna, a ojcieć zupełnie zamilkł. Stanęłyśmy przed drzwiamy... Przez szybę było widać, że kobiecą sylwetkę poruszającą się po pokoju. BVałyśmy siez matką tak bardzo, że naszych rąk nic na świecie wtedy nie byłoby w stanie rozlączyć. Nawet "uścisk smierci" przy tym, to chwyt noworodka... Złapalam klakę i po woli zaczęła uchylac drzwi... Naszym oczom zaczęła ukazywac się owa tajemnicza dziewczyna. Stała tyłem do mas, miała ręce uniesione do góry w geście jakiejś modlitwy czy czegoś podobnego i ubrana była tak samo jak ja... Ojciec leżał na łóżku w pozycji, w jaką układa się zmarłych w trumnach... Było widać, że śpi. Matka nie wytzrymała, chwyciła za klakę i zamknęłą drzwi... Pobiegła do łazienki i zamknęła się od środka. Ja nadal stałam przed drzwiam... Jednak nikt już po pokoju nie chodził. Ponownie otworzyłam drzwi... Ojciec już nie spał. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i powiediałm...

- Mialem bardzo dzinwy sen. Chesz... opowiem ci...

Rozpłakalam się i rzuciłam na jego szyję. Ojciec nie miał pojęcia, co przed chwilą przeżyłam z matką. Dopiero gdy zobaczył w jakim stanie ona jest nalegał byśmy mu opowiedziały co się stało. Zaczęłam opowiadać od momentu gdy poraz pierwszy obudziłam się u koleżanki... Cały czas gdy opowiadałam, mój ojciec przytakiwał i mówił - "zupełnie tak samo jak w moim śnie...".
---------------------------------------------------------------------------------

04.08.2007
13:26
smile
[58]

NoLife [ Centurion ]

kompo... Nie mam do tego pytań:O

Dostałem gęsiej skórki:)

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.