Attyla [ Legend ]
Służyć Prawdzie o małżeństwie i rodzinie
Chciałbym zaprosić wszystkich do lektury Konferencji Episkopatu Polski pt. SŁUŻYĆ PRAWDZIE O MAŁŻEŃSTWIE I RODZINIE
W szczególności jednak zapraszam do lektury rozdziału "Polska potrzebuje w polityce ludzi prawych".
A teraz do rzeczy.
Chodzi mi o to, że nie tylko tutaj, ale praktycznie wszędzie spotykam wielu ludzi, którzy w głębokiej pogardzie mają polityków i politykę. Czy waszym zdaniem stosowanie się polityków do napomnień zawartych we wskazanym dokumencie mogłoby poprawić nieco ich wizerunek i wpłynąź na zwiększenie zaufania do polityki?

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Kilka ciekawostek wraz z komentarzem.
Podobnie ten, kto we własnej rodzinie dopuszcza wolne związki, zdrady, rozwody, konkubinaty, aborcje, zapłodnienie in vitro – pokazuje, jaki jest jego świat wartości.
Ekhem - czy w tym zdaniu ktoś na poważnie zestawił wolne związki i konkubinaty - z aborcją? Jeśli mam być szczery - to nie widzę między tym żadnego związku. Nie wiem jak pokrętną logikę trzaby zastosować w tym przypadku aby takie zestawienie było zasadne.
Jak można się spodziewać, że ktoś całym sercem odda się w polityce ludzkim sprawom, jeżeli on żyjąc w związku nieformalnym, pokazuje, że chce żyć bez zobowiązań? Czyż będzie bronił ludzkich praw ktoś, kto sam depcze prawa swoich dzieci oraz żony czy męża?
Kolejny przykład na wyciąganie wniosków niewynikających. Co wspólnego ma np dbanie o czyjeś prawo do pracy/opieki zdrowotnej/etc z faktem, iż polityk żyje w konkubinacie?
Drugie zdanie, w kontekście związków wolnych - brzmi jak kuriozum - w jaki sposób ktoś ma deptać prawa swojego małżonka - skoro go nie posiada? I jaki to ma związek z obroną ludzkich praw?
Zachowując prawo do pluralizmu politycznego, katolik ma zawsze poważny obowiązek sumienia głosować na osoby w pełni reprezentujące stanowisko Kościoła katolickiego w sprawach etycznych oraz społecznych, szczególnie w kwestii ochrony życia ludzkiego oraz troski o małżeństwo i rodzinę.
Tania zagrywka manipulacyjna - mająca na celu wpędzenie w poczucie grzechu kogoś, kto będąc katolikiem - nie głosuje na takowych ludzi. Btw co stało się z neutralnością polityczną kościoła? Z powyższego akapitu wynika, iż kościół zachęca do głosowania na jedynie "słuszną partie" (no i na Gowina w Krakowie - który przedstawicielem onej partii już nie jest :D)
Nie godzi się angażować w politykę, jeżeli nie chce się służyć wspólnemu dobru Narodu, a szuka się tylko osobistych i partyjnych korzyści.
Tak, z tym się w pełni zgodzę - i do tego powinien się ów tekst ograniczyć - zamiast robić ludziom wodę mózgu - porównując konkubinat z aborcją. I obwieszczając, iż nie może uczciwym politykiem być ten, który żyje w konkubinacie. Dobrze, że nie napisali, iż nie może być politykiem ten kto nie założył rodziny - bo to zamknęłoby drogę do polityki wielu osobom w tym "Temu, który z kotem żyje".
Jeśli politycy stosowaliby się do zdania dotyczącego korzyści osobistych - to owszem poziom zaufania do polityków by wzrósł. Jeśli natomiast jakiś zelota chciałby się stosować do wszystkich "zaleceń" to zaufanie wzrosło by również ale tylko wśród elektoratu katolickiego z wyłączeniem ludzi, którzy będąc katolikami - chcą na ten przykład żyć w konkubinacie i nie czuć się jak wywłoki. Cała reszta - dała by zapewne obywatelską odpowiedź na takie katolickie dictum - w kolejnych wyborach. O ile rzecz jasna odbyłyby się jeszcze jakieś bo być może, żeby nie zatrzymywać Polski na drodze do bycia Przenajświętszą RP - Łukaszentolicyzm zostałby wprowadzony - ku chwale ojczyzny rzecz jasna!