GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

50 najatrakcyjniejszych pracodawców świata

02.11.2009
17:27
smile
[1]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

50 najatrakcyjniejszych pracodawców świata

"Prawie 120 tys. studentów najlepszych uczelni na świecie wybrało Idealnych Pracodawców, dla których chcieliby pracować. Firma Google została wybrana najatrakcyjniejszym pracodawcą. Ranking odzwierciedla siłę marki tych pracodawców, których organizacje przyciągają talenty."


Google pierwsze w obu kolumnach. Ktoś pracuje i mógłby się podzielić, czy oczekiwania studentów faktycznie mają pokrycie w rzeczywistości? :)


50 najatrakcyjniejszych pracodawców świata - Cainoor
02.11.2009
17:29
smile
[2]

wysiu [ ]

Ja moge powiedziec, ze w przypadku nr 7 i 28 biedni studenci moga sie bardzo zdziwic i zawiesc..:)

02.11.2009
17:30
smile
[3]

bezlerg66 [ Senator ]

50 najatrakcyjniejszych

Ja myślałem o formie kobiecej, a ty tu z google wyskakujesz. Psujesz innym myśli i atmosferę :(

02.11.2009
17:38
[4]

sebu9 [ O_o ]

Ja tu widzę raczej zestawienie wielkich korporacji transnarodowych a nie "atrakcyjnych" pracodawców.

No ale oceniali to studenci marzący o pracy właśnie w takiej korporacji. Pewnie jako manager albo szef zespołu itp. :D.

A może praca w Chinach przy taśmie produkcyjnej telewizorów Philips, za dolara dziennie ? :D

02.11.2009
17:38
smile
[5]

Ronnie Soak [ Lollygagger ]

wysiu - 7 i 28 ale po ktorej stronie rankingu?

02.11.2009
17:41
smile
[6]

wysiu [ ]

Ronnie Soak --> 7 w pierwszej tabelce i 28 w drugiej - robie dla nich na kontrakcie od ponad 2 lat, i jest super (aktualnie 80% czasu pracuje z domu), ale za nic nie zatrudnilbym sie tam na stale..:)

02.11.2009
17:43
[7]

Garbizaur [ Legend ]

Hmmm... to zawsze tak jest, że marzenia trzeba zweryfikować z rzeczywistością i zazwyczaj jest in minus. Ale pracuję w jednej z firm znajdujących się na liście i muszę powiedzieć że mimo wszystko jestem zadwolony. Szczególnie jak znajomi opowiadają jak to wygląda u nich. Niby korporacja be, ale i tak wolę to niż praca dla jakichś amatorów. :)

02.11.2009
17:43
[8]

Mortan [ ]

ta zydowskie pedalstwa typu wlasnie jp morgan ( odpowiednio 7 i 28 w obu kolumnach Ronnie Soak ;) albo goldman sachs, to powinny dawno zbankrutowac i a potem cała gora do pierdla za akcje z kursem zlotowki, a ci debile z naszych wladz jeszcze interesu z nimi robia


a ranking to sandardowy shit raczej dla SGH oni glownie sie podniecaja praktykami w tych wszysktich firmach, czyli tylko glownie lans, a nie przekroj jakies w miare prawdziwego runku pracodawców dla studentów

btw a propo lansu gdzie jest apple ? :>

02.11.2009
17:45
[9]

Ronnie Soak [ Lollygagger ]

wysiu - dzieki. z koncem listopada siadam i szukam nowej pracy, dlatego tez pytam, a ta lista moze byc dobrym poczatkiem poszukiwan :)

02.11.2009
18:06
smile
[10]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Mortan, studenci SGH nie brali w tym udziału :)

"Ranking Global Top 50 najbardziej atrakcyjnych pracodawców jest tworzony na podstawie opinii 120 000 studentów IV i V roku. Ankieta została przeprowadzana przy współudziale najlepszych uczelni na świecie.
Każdy student biorący udział w badaniu wybiera swojego Idealnego Pracodawcę z listy ok. 150 lokalnych oraz międzynarodowych firm tworzonych w każdym kraju z osobna. W skali całego świata znalazło się na niej 800 organizacji. Listy te powstają w wyniku niezależnych nominacji samych studentów, co uniemożliwia firmom wpływ na swoją pozycję.
Studenci swoim wyborem wyróżniają i doceniają te firmy, w których najchętniej podjęliby pracę. Spośród tych, które studenci „wzięliby pod uwagę” w trakcie szukania pracy, każdy student wybiera 5 Idealnych Pracodawców. Ranking Global Top 50 powstaje na podstawie częstotliwości wskazań we wszystkich 11 krajach: USA, Japonii, Chinach, Niemczech, Francji, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Rosji, Hiszpanii, Kanadzie i Indiach."

02.11.2009
18:13
smile
[11]

_agEnt_ [ Tajniak ]

Tacy atrakcyjni jak z koziej dupy trąba.

02.11.2009
18:13
smile
[12]

_D_R_A_G_O_N_ [ Legend ]

Ja już myślałem, że jakieś fajne dupeczki będą... A tu zonk.

02.11.2009
18:43
[13]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

Nie ma Pierce & Pierce?
Dziwne.

02.11.2009
19:05
[14]

Katane [ Useful_Idiot_ ]

Tak o 30% firm z listy slyszalem juz sporo negatywnych opinii.

02.11.2009
19:13
[15]

SULIK [ olewam zasady ]

patrząc po tabelce dotyczącej inżynierów - czy na świecie studiuje się tylko informatykę, automatykę, elektronikę i kierunki pokrewne ?

bo jako chemik to widzę, że jedynie mi zostaje 35 miejsce z lewej tabelki ;)

02.11.2009
19:35
[16]

COOLek [ Konsul ]

jestem pewien, ze zapierdalanie 16 godzin na dobe, 7 dni w tygodniu w Deloitte czy innej firmie konsultingowej to naprawde atrakcyjna praca;D

02.11.2009
19:50
[17]

.:[ Kocioł ]:. [ Generaďż˝ ]

Idealny pracodawca? Raczej idealny PR, marketing i cała ta otoczka.

02.11.2009
20:50
smile
[18]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Nie ma nikogo, kto byłoby zadowolony z pracy wśród tych atrakcyjnych pracodawców? ;)

Ja mogę jedynie dołączyć się do COOLek - zapiernicz w takiej konsultingowej firmie nie ma sobie równych... ale np. Google, czy Microsoft? Toć tam raj! :)

02.11.2009
21:00
[19]

Regis [ ]

Na bazie doświadczeń kumpli z roku mogę powiedzieć, że Siemens jest dalece przereklamowany - zadowoleni sa praktycznie wylacznie Ci, ktorzy dlubia w oprogramowaniu jakichs ukladow, mikrokontrolery itp. Reszta srednio sobie chwali.

02.11.2009
21:03
[20]

Misiaty [ Śmierdzący Tchórz ]

Znajomy pracuje we wrocławskich googlach i mogę tylko powiedzieć, że nie ma to nic wspólnego z amerykańskimi ;) Trzeba brać pod uwagę, że ta sama firma w Polsce i USA to dwie, często zupełnie różne bajki.

02.11.2009
21:05
smile
[21]

Mr_Baggins [ Legend ]

Korporacja jak korporacja. Jak ktoś lubi pracę w wyścigu szczurków, tzw. "kulturę korporacyjną", robotę na open space (pieski preriowe) i bonusy w rodzaju obowiązkowych wyjazdów integracyjnych i karnetu na siłownię, to pewnie i robota dobra. W życiu bym do takiej roboty nie poszedł, chyba, że nie miałbym innego wyboru.


zapierdalanie 16 godzin na dobe, 7 dni w tygodniu w Deloitte


Ale tylko między grudniem a kwietniem, kiedy większość firm musi zatwierdzić sprawozdanie finansowe. Przez resztę roku się opieprzają.

02.11.2009
21:12
[22]

Mastyl [ Legend ]

Mozna sie spierać, czy na przykład IBM jest lepszym producentem od np. HP, ale to jest lista najbardziej pożądanych przez studentów firm, a nie realnie najlepszych.

Dyskusja z tym rankingiem jest mniej więcej tak sensowna, jak polemika z wyborami respondentów w teleturnieju Familiada.

02.11.2009
21:12
[23]

Hansvonb [ 640KB should be enough ]

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma.

02.11.2009
21:29
[24]

Zenedon [ Burak cukrowy ]

Korporacja jak korporacja. Jak ktoś lubi pracę w wyścigu szczurków, tzw. "kulturę korporacyjną", robotę na open space (pieski preriowe) i bonusy w rodzaju obowiązkowych wyjazdów integracyjnych i karnetu na siłownię, to pewnie i robota dobra. W życiu bym do takiej roboty nie poszedł, chyba, że nie miałbym innego wyboru.

O!

Nigdy, przenigdy nie zatrudnię się w korporacji. Już wolę gruz na budowie przewalać, niż taplać się w tym gównie, gdzie człowieka upokarzają na każdym kroku.

02.11.2009
21:32
smile
[25]

amadi1 [ ElMundo ]

Aż dziw że nei ma Biedronki i McDonalda w tym doborowym towarzystwie

02.11.2009
21:35
smile
[26]

wysiak [ Legend ]

amadi1 --> Nie ma, bo to byla ankieta gdzie chcieliby pracowac absolwenci zagranicznych uczelni technicznych i ekonomicznych, a nie informacja gdzie znajduja prace absolwenci polskich uczelni 'humanistycznych'.

Behemoth --> Alez oczywiscie, tylko warto pomyslec o tym wczesniej, a nie najpierw konczyc studia, a dopiero pozniej zastanawiac sie wlasciwie po co sie je konczylo.

02.11.2009
21:37
[27]

Behemoth [ Rrrooaarrr ]

wysiak ==> Jakby nie patrzeć jeść coś trzeba.

02.11.2009
21:51
[28]

Diplo [ Generaďż˝ ]

Ja pracuje w jednej z firm, z prawej tabelki (IT). I to na całkiem wysokiej pozycji (pierwsza dziesiątka) i szczerze mówiąc nie dziwię się jej wysokiej pozycji.

Pracuje się super. Przeboleć na początku trzeba było tylko openspace i korporacyjne pranie mózgu, potem poszło już górki.

W 100% wypełniają kodeks pracy, każda nadgodzinka płatna, każda godzina dyżuru płatna. Luzu od cholery, praca z domu, kupa śmiechu na openspace. Szefostwo nieczepialskie. No i pensja na dość przyzwoitym poziomie. Że o dostępie do najnowszych technologi nie wspomnę.

Generalnie polecam.

Ciekawy jestem, ile osób jeżdżących na korporacje, kiedyś miał okazję pracować w takowej? Czy znają to tylko z Dilberta?

02.11.2009
22:42
[29]

nobby_nobbs [ Pretorianin ]

typowe pranie mózgu dla licealistów :P
hehe

pracodawca idealny? Jest tylko jeden, wystarczy spojrzeć w lustro :)

02.11.2009
22:49
smile
[30]

Mr_Baggins [ Legend ]


Ciekawy jestem, ile osób jeżdżących na korporacje, kiedyś miał okazję pracować w takowej? Czy znają to tylko z Dilberta?

Ja znam, nie z pracy w szczurkolandzie oczywiście. I uważam, że nie jest to praca dla kogoś, kto ceni sobie indywidualność, swój czas i swoje życie prywatne. No chyba, że na poziomie zarządu. Te główne szczurki na ważne spotkania nie zawsze przychodzą w garniturach.

02.11.2009
23:00
[31]

zarowka [ ]

Sulik - Lewa kolumna numerki 13,14,18,24,27,32,33,35,40,43 jak na moj gust szukaja chemikow

02.11.2009
23:12
[32]

Zenedon [ Burak cukrowy ]

Ciekawy jestem, ile osób jeżdżących na korporacje, kiedyś miał okazję pracować w takowej? Czy znają to tylko z Dilberta?

Jak ostatnio mi kumpel opowiadał, jak na wyjeździe integracyjnym im się kazali klockami bawić, to chyba już Dilbert nie jest potrzebny;).

Pieprzę to, pracuje w małej firmie, wszyscy się znamy i mamy zgrany zespół, gdzie każdy się stara i każdy jest szanowany. Inaczej sobie pracy nie wyobrażam.

03.11.2009
00:02
smile
[33]

wysiak [ Legend ]

Zenedon --> Takie cyrki to chyba w Polsce tylko odchodza, robilem juz dla kilku duzych, miedzynarodowych firm, i nigdzie nie widzialem ani nie slyszalem o jakichs smiesznych wyjazdach integracyjnych z ladowaniem sie energia, bawieniem klockami, itp - co najwyzej laduja sie alkoholem na koszt pracodawcy..;) Rowniez siedze sobie w malym, zgranym zespole, choc aktualnie bywam w biurze tylko dzien w tygodniu - wiec jak juz tam jestem, to trzeba isc na integracyjny lunch w pubie, zadnego jedzenia przed kompem... A na przyklad kilka tygodni temu bylem w stanach na zaproszenie amerykanskich 'szefow' projektu, mielismy zrobic jakas drobna implementacje, w chwili wyladowania i wlaczenia komorki dostalem smsa, ze implementacja zostala anulowana, wiec mielismy (prawie)oficjalnie 10 dni wakacji w usa na koszt JPMorgan - codzienne 'kolacje' i balowanie na firmowej karcie kredytowej. Tak ze w duzej firmie nie jest zle, pracownicy maja tam podobnie jak ja - glowna roznica jest tylko taka, ze inaczej zarabiamy, i mnie omijaja wszelkie szarpaniny o awanse, podwyzki, premie, typowe biurowe szarpiace nerwy historie. A z tym tylko bywa tam roznie, dlatego napisalem wczesniej, ze student moglby sie czasami zdziwic swoja wymarzona posada - ciut zbyt czeste sytuacje rodem z Office Space. Choc fakt jest faktem, ze sa ludzie, pracujacy tam od doslownie kilkadziesieciu lat, majacy dzieci, ktore tez tam pracuja, i wszyscy maja sie swietnie. Opinie o "korporacjach" jakie ma Mr_Baggins sa dosc smieszne, identycznie moze byc w malej, parunastoosobowej firmie, wystarczy, zeby szef-wlasciciel mial tak zwanego zajoba, i moze zrobic pieklo kazdemu - takie rzeczy tez widzialem. Ja np garnituru do pracy nie ubralem jeszcze nigdy, zwykle nosze koszule i ciemne jeansy - wiekszosc ludzi w JPMC w Anglii podobnie sie nosi, wystarczy schludnie i poloficjalnie - za to w stanach bylem mocno zaskoczony, niebieskie jeansy i t-shirt to byl taki standard, nawet wsrod managerow, garnitur JEDYNIE gdy mieli zaplanowane oficjalne spotkania.

03.11.2009
00:34
[34]

zarowka [ ]

Ja pracuje w duzej firmie (korporacja to nie jest, ale ok 50 oddzialow w polsce, kazdy robi miesieczny obrot od 10 do 30mln zl[zadne zabki czy mcdonaldsy ;p]) i wszystko zalezy od tego jak sie ustawisz w firmie, jezeli nie jestes zwyklym przecietniakiem, to mozesz sobie pozwolic na bardzo duzo ... juz bym dawno wylecial za moj styl bycia, zachowanie itd, ale moje plusy przewazaja nad minusami ;)

03.11.2009
00:36
[35]

Miles Dei [ Konsul ]

Wysiak, ty przypadkiem nie przez agencje pracujesz?

03.11.2009
00:41
smile
[36]

wysiak [ Legend ]

Miles Dei --> Troche to bardziej skomplikowane, pracuje przez 3 firmy (dzieki czemu na przyklad wszystkie moje koszta to 15%, wliczajac podatki), ale mozna odpowiedziec, ze tak, przez agencje.

03.11.2009
00:47
smile
[37]

Miles Dei [ Konsul ]

15% - good for you

03.11.2009
09:42
[38]

Diplo [ Generaďż˝ ]

Mr_Baggins --->
"Ja znam, nie z pracy w szczurkolandzie oczywiście. I uważam, że nie jest to praca dla kogoś, kto ceni sobie indywidualność, swój czas i swoje życie prywatne. No chyba, że na poziomie zarządu. Te główne szczurki na ważne spotkania nie zawsze przychodzą w garniturach."

A można wiedzieć skąd znasz? Skoro nigdy w korporacji nie pracowałeś? Z opowieści kolegi ciotki znajomego?


Zenedon -- >
Jak ostatnio mi kumpel opowiadał, jak na wyjeździe integracyjnym im się kazali klockami bawić, to chyba już Dilbert nie jest potrzebny;).

Pieprzę to, pracuje w małej firmie, wszyscy się znamy i mamy zgrany zespół, gdzie każdy się stara i każdy jest szanowany. Inaczej sobie pracy nie wyobrażam.


Widzisz, ja pracowałem w dość małej firmie (50 osób) i tam też miałem tego typu wyjazdy integracyjne. Może klocków nie było, ale inne beznadziejne integracyjne gry.
W korporacji była jedna "integracja". Piknik dla dzieciaków (nie obowiązkowy). Oprócz tego firma organizuje np. kolonie i półkolonie, także dla dzieciaków. A dorośli od czasu do czasu wychodzą sobie na pracowe piwko.

Swój obecny zespół znam dobrze, jesteśmy zgrani, każdy się stara i każdy jest szanowany. A pracuje w korporacyjnym molochu.

03.11.2009
10:31
[39]

SULIK [ olewam zasady ]

zarowka - jak dobrze się przyjrzeć i uprzeć, to w każdej wymienionej firmie lub u jej podwykonawców jest potrzebny chemik, ale nie o to mi chodziło, chodziło mi o to, że w pierwszej czołówce są firmy IT albo związane z programowaniem, albo ze sprzętem - co znaczy, że większość respondentów studiuje coś związanego z IT, lub też w ich środowisku modne może się wydawać pracowanie w tego typu firmach o takim profilu

a co dalej idąc oznacza tylko i wyłącznie to, że w bardzo krótkim czasie rynek ten będzie przesycony pracownikami bez pracy

na lewą stronę nie zwracam zupełnie uwagi, bardziej interesuje mnie prawa, co prawda już w wypadku 3 miejsca jest możliwość, że potrzebują chemików do produkcji np. obwodów drukowanych, ale najczęściej takie coś robią podwykonawcy

General Electric, miejsce 6 też teoretycznie ktoś tam by był związany z chemią, ale... dalej chodzi o branżę elektroniczno-informatyczną i dopiero na miejscu 9 można by powiedzieć ze chodzi może o chemię, ale bardziej stawiał bym, na wszelkich studentów geologio-górniczych ;) a jeszcze lepiej chętnych do pracy na platformach wiertniczych ;)

Johnson & Johnson - niby można powiedzieć, że branża chemiczna... ale chemii kosmetyków która to jest zupełnie czymś innym i jest dość popularna po prostu

etc. etc. ;)

imho brakuje w tym zestawieniu takich firm jak MacDermid, Rohm and Haas czy też Merck

ale cieszy chociaż pojawienie się w zestawieniu Bayeru... z tym, że pewnie tylko z powodu znajomości jednej jego branży czyli lekowej ;)

03.11.2009
10:46
smile
[40]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

SULIK
Najatrakcyjniejszy pracodawca dla studenta to zapewne taki, który oferuje:
a) szybki rozwój
b) możliwość zdobycia ciekawego doświadczenia
c) dobre wynagrodzenie
Taka niestety jest skonstruowana nasza rzeczywistość, że pieniądze i możliwości siedzą głównie w biznesie i wspierającym go IT.

Chemicy bezpośrednio się w to nie łapią, więc nie idą w main streamie. Ale to chyba dobrze? :)

03.11.2009
11:49
[41]

frer [ God of Death ]

Jak dla mnie, to ten ranking jest zbyt ogólnikowy jeśli chodzi o inżynierów. Sam fakt prowadzenia go wśród studentów mija się z celem, bo kończy się na tym, że najlepszą pozycję zajmują firmy mające dobry PR i działające w branżach, w których specjalizuje się większa część wydających oceny studentów. Nie widzę tu ani jednej firmy np. z branży budowlanej, a jakoś wątpię, żeby studenci tego typu kierunków marzyli o pracy w Google, Microsofcie czy Intelu.

03.11.2009
12:01
[42]

Drackula [ Bloody Rider ]

hehe firmy jak Goldman sachs w prawej tabelce. Czyzby przyszli inzynierowie juz za wczasu mysleli o przekwalifikowaniu czy tez moze chca w budynkach GS-sa wymieniac zarowki?

W sumie mozna sie wyklucac o wiele pozycji z listy, ale np taki Intel nie jest tam bez powodu. Akurat z nimi wspolpracuje od czasu do czasu i czasem korci mnie co by nie porzucic obranej drogi i nie zlozyc papierow do nich.

03.11.2009
12:04
[43]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Drackula - Inżynierowie to także matematycy i fizycy, a takich w każdej branży potrzeba, w bankowości szczególnie :)

04.11.2009
10:20
[44]

Shilka the Red [ Ponury Grzybiarz ]

Cainoor - a to ciekawe co mowisz;] no chyba ze za granica jest inaczej

04.11.2009
10:23
[45]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

I za granicą i u nas jest tak samo - wiele osób po fizyce pracuje w bankach. Nawet w wymaganiach w ofercie często fizykę podaje się jako jeden (z nie tak wielu) oczekiwanych kierunków studiów.

04.11.2009
10:43
smile
[46]

albz74 [ Legend ]

Cainoor - sam pracujesz w firmie z listy więc powinieneś wiedzieć, jaka jest jej wartość (listy znaczy się)

Studenci nie mają zielonego pojęcia o pracy etc. To jest koncert życzeń złożony z firm, o których usłyszą w TV i przeczytają w internecie.

04.11.2009
10:45
[47]

Mr_Baggins [ Legend ]

Diplo [ Level: 97 - Generał ]

Mr_Baggins --->
"Ja znam, nie z pracy w szczurkolandzie oczywiście. I uważam, że nie jest to praca dla kogoś, kto ceni sobie indywidualność, swój czas i swoje życie prywatne. No chyba, że na poziomie zarządu. Te główne szczurki na ważne spotkania nie zawsze przychodzą w garniturach."

A można wiedzieć skąd znasz? Skoro nigdy w korporacji nie pracowałeś? Z opowieści kolegi ciotki znajomego?


Ze współpracy z korporacjami tyle tylko, że na szczeblu wyższym niż szczurkowie z openspace.

04.11.2009
10:48
[48]

frer [ God of Death ]

sparrhawk --> Ale takich ludzi tylko na specyficzne, najczęściej analityczne stanowiska się przyjmuje. Łatwiej jest matematyka czy fizyka o wyrobionym sposobie myślenia, nauczyć robienia czegoś, niż kogoś innego uczyć odpowiedniego sposobu myślenia.

Zresztą o ile mi wiadomo, to stricte matematyczne i fizyczne kierunki nie kształcą inżynierów, więc podany przykład był nie na miejscu. Za to już architektów, budowlańców, czy geodetów banki na pewno nie zatrudniają.

04.11.2009
10:56
[49]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

zdecydowanie koncert zyczen...

hehehe

Ze swojego doswiadczenia moge powiedziec, ze w przypadku :

2, 6, 27, 36,

Tez sie moga absolwenci mocno zdziwic :)

Uwielbiam te listy naiwniakow ;)

04.11.2009
10:56
[50]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

O ile mi wiadomo, to fizyka jest na politechnikach i to chyba w zauważalnych ilościach, jeśli chodzi o kierunki.

Ale takich ludzi tylko na specyficzne, najczęściej analityczne stanowiska się przyjmuje.
A studenci to o jakich niby stanowiskach myślą, okienkiem w regionalnej placówce? Przecież wiadomo, że wymieniając banki myśli się o pracy analityka, czy się kończyło kierunek ekonomiczny, matematykę, fizykę czy jeszcze co innego.

04.11.2009
11:05
[51]

wysiak [ Legend ]

Mr_Baggins --> Niestety, praca w "korporacji" nie musi sie niczym roznic od pracy w malej firmie, a wrecz wiecej przypadkow kablowania na kolegow do szefa, wzajemnego podgryzania, zapieprzania po godzinach 'bo trzeba dla dobra firmy', itp, znam wlasnie z malych firm, a nie z "korporacji".

04.11.2009
11:13
[52]

Mr_Baggins [ Legend ]

wysiak - może i tak, ale szczurki korporacyjne - zwłaszcza te świeżo po studiach - dostają wody sodowej do łba. Czują się wyróżnieni i elitarni, bo pracują w Ernst&Young, dostają służbowego laptopa, komórkę i 3500 netto na początek. Stąd "ciekawa" atmosfera.

04.11.2009
11:18
[53]

albz74 [ Legend ]

Mr_Baggins - przypomnij sobie, co było jak sam miałeś tyle lat, co oni i dostałeś pierwszą dobrą pracę

04.11.2009
11:21
[54]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

albz74 ===> obaj wiemy, ze w korporacjach plotki, kablowanie i podgryzanie jest na dokladnie takim samym poziomie jak w wiekszosci malych firm. Gdzie sa ludzie, tam sa plotki, kablowanie i podgryzanie. To lezy w ludzkiej naturze, nic na to nie poradzimy. Im wieksza organizacja tym tego wiecej - i zaklinanie rzeczywistosci nic nie pomoze.

04.11.2009
11:25
smile
[55]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

frer - Mój znajomy po lądówce na PW (TiKAK) dostał się do firmy 20 (Accenture) z prawej kolumny, by jednak zdecydować się w końcu na 6 (General Electric). Długo nie posiedział, bo dostał fajną propozycję z Norwegii. Mimo wszystko jedo przykład pokazuje, ze i "budowlaniec" ma szanse na prace w czołowych korporacjach. Dla chcącego nic trudnego jak to mówią :)

albz74 - Twoja firma też się łapie, więc mógłbym coś ciekawego napisać ;)

04.11.2009
11:28
[56]

albz74 [ Legend ]

Cainoor - Cicho być :))

Prvt. Kowalski - zgadzam się. People are people.

04.11.2009
11:29
smile
[57]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Cainoor ===> naprawde, wbrew temu co sie ludziom wydaje praca w korporacji to nic szczegolnie trudnego - w sensie otrzymania jej. Kierunek studiow na, zalozmy, 75% stanowisk nie ma zadnego przelozenia. Znam filozofow, politologow, polonistow czy innych socjologow pracujacych w logistyce, planowaniu czy innych cudnych dzialach.
Najfajniejsi sa ludzie, ktorym sie wydaje, ze bez nich firma upadnie :D

04.11.2009
11:35
smile
[58]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Prvt. Kowalski
"naprawde, wbrew temu co sie ludziom wydaje praca w korporacji to nic szczegolnie trudnego"

- Zależy :)
Powiedz to biednemu Associate z McKinsey'a. Nie dość, że dostać się tam to jak wygrać na loterii, to problemy, z którymi trzeba się borykać bywają z reguły mocno nietypowe (np. zaplanowanie nowej bazy wojskowej na pustynii w ZEA, nie daleko Dubaju - ciekawa sprawa, nie? ;).

Korporacja korporacji nie równa. Są firmy consultingowe, są firmy produkcyjne, itp, które różnią się swoim profilem pracownika dosyć znacznie. Ciężko tak generalizować prace w korporacji bez zejścia na niższy poziom.

"Najfajniejsi sa ludzie, ktorym sie wydaje, ze bez nich firma upadnie :D"

- Podstawowa dewiza każdej korporacji - Nie ma ludzi niezastąpionych - wszystko jest kwestią czasu i pieniędzy :)

04.11.2009
11:40
[59]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Cainoor ===> ale nawet w McKinsey niepracuja sami kolesie od planowania baz wojskowych. Pracuje tez cala masa ludzi robiacych 100-tysiecy innych rzeczy. Ktos to robi i to tez sa pracownicy korporacji. Dla mnie praca nad baza wojskowa w ZEA spowodowalaby chyba mega nude i koniecznosc strzelenia sobie w leb ;).
Tak samo jak dla kolesia z McKinsey moja praca - robimy rozne rzeczy i tyle.

Ale o czym to ja chcialem, aha - chodzi o to, ze wbrew temu co sie wielu ludziom wydaje, praca w korporacji to nie jest wlasnie los na loteri. To jest praca. Wazne zeby nie zajmowala ciebie (przynajmniej dla mnie to jest wazne) bardziej niz rodzina czy hobby. W korporacjach czesto, mimo gornolotnych hasel, trudno znalezc ten fajny balans pomiedzy praca a zyciem prywatnym.

04.11.2009
11:42
[60]

wysiak [ Legend ]

Mr Baggins --> Ale to specyfika branzy, a nie wielkosci firmy, co do Ernst&Young czy Accenture to moge sie zgodzic, ze mlodym tam moze odbijac, ale to nie wina tego, ze to "korporacja". Tak tam pracuja, musza sie wykazywac, prezentowac wyniki, szefostwo ich do tego pcha - w malej firmie gdzie sprzedawcy czy marketingowcy maja placone od wynikow dzieje sie to samo. Choc i tu i tu zalezy to glownie od czlowieka. Ja siedze w dzialach IT, i w zadnej z duzych firm gdzie bylem zadnego nadmiaru takich dziwnych zachowan nie zauwazylem.

Prvt. Kowalski --> Ja poznalem m.in. filozofa i angliste (Anglik - czyli jak w Polsce-polonista) pracujacych w IT - obaj technicznie byli w czolowce ludzi, z ktorymi kiedykolwiek pracowalem.

04.11.2009
11:47
[61]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

wysiak ===> no wlasnie o tym mowie. Kierunek studiow ma rzadko przelozenie na to co sie robi.

04.11.2009
11:49
[62]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

"pracuje tez cala masa ludzi robiacych 100-tysiecy innych rzeczy."

- Część enterprise to głównie HR i finanse, więc mówimy o innym profilu pracy niż sama korporacja. np. Polskie biuro McKinsey, czy BCG to ile ma konsultantów? Kilkudziesięciu? Nie wydaje się, żeby był to u nas w kraju jakiś moloch, ale na świecie to jest naturalnie korporacja. Ze wszystkimi plusami i minusami.

"Wazne zeby nie zajmowala ciebie (przynajmniej dla mnie to jest wazne) bardziej niz rodzina czy hobby. W korporacjach czesto, mimo gornolotnych hasel, trudno znalezc ten fajny balans pomiedzy praca a zyciem prywatnym."

- To powinien sobie zapamiętać każdy, niezależnie, czy pracuje w korporacji, czy małej firemce. Work/life balance to podstawa zdrowego funkcjonowania i ogólnej szczęśliwości ;)

04.11.2009
11:54
smile
[63]

Mr_Baggins [ Legend ]

Ja siedze w dzialach IT, i w zadnej z duzych firm gdzie bylem zadnego nadmiaru takich dziwnych zachowan nie zauwazylem.

Dział IT to osobna sprawa - kolesie w sweterkach, dreadach, siedzą gdzieś w piwnicy opleceni kablami, jedzą pizzę, piją kawę, palą papierochy i oglądają gołe baby. To się nie liczy.

04.11.2009
11:56
[64]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Cainoor ===> inny profil czy nie inny profil - to wciaz praca dla korporacji :) i to tej samej co ten caly projektant bazy wojskowej :).

Mr_Baggins ===> bzdura.

04.11.2009
11:57
smile
[65]

wysiak [ Legend ]

"Dział IT to osobna sprawa - kolesie w sweterkach, dreadach, siedzą gdzieś w piwnicy opleceni kablami, jedzą pizzę, piją kawę, palą papierochy i oglądają gołe baby. To się nie liczy."
Masz o tym tak samo prawdziwe pojecie, jak o "pracy w korporacji"...:)

04.11.2009
12:02
[66]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

"inny profil czy nie inny profil - to wciaz praca dla korporacji :) i to tej samej co ten caly projektant bazy wojskowej :)."

- Nie do końca. Takich osób może być w sumie kilka i pracować jako oddzielna jednostka. Jeśli pisząc "nie trudno dostać pracę w korporacji" miałeś na myśli te jednostki, to może i faktycznie jest łatwiej, ale nie znam procesów rekrutacyjnych aż tak dokładnie :)
Jednak co mają te jednostki do generalnego stwierdzenia? :)

04.11.2009
12:06
[67]

albz74 [ Legend ]

W Accenture czy E&Y to akurat siedzą przeważnie normalni ludzie, którzy muszą baaaardzo ciężko harować, żeby zarobić na chleb. Jeżeli miałbym wskazać, komu odbija sodówa to są to raczej pindzie-singielki, pracujące po różnych bankach i innych molochach, które raptem stać na to , żeby sobie samemu drinka kupić w najmodniejszym lokalu i buty za 500 PLN. Na co zresztą przeznaczają (razem z ciuchami) całą swoją pensję.

04.11.2009
12:09
[68]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Cainoor ===> nie mozesz wylaczac jednego dzialu i mowic ze to jest korporacja a cala reszta to juz inne jednostki. To tez korporacja, i to ta sama. I w nich pracuja ludzie - w dodatku w liczbach bezwzglednych jest ich zwykle sporo wiecej niz tych "uber specjalistow". Dlatego to sie nazywa korporacja :)

albz74 ===> Ano. Czesto ludzie ciezko pracuja. A ze komus odwala sodowka? to tez normalne, ludzka natura. I tyle.

04.11.2009
12:22
[69]

graf_0 [ Nożownik ]

Super lista :)
Dodam że najprzyjemniejszy kraj do życia to zjednoczone emiraty arabskie, pod warunkiem że jesteś szejkiem :D

04.11.2009
12:22
smile
[70]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Prvt. Kowalski
Ok, może nie do końca łapiesz zasadę działania korporacji, które wykluły się z modelu partnerskiego. Tam na 1000 specjalistów będzie 50? osób do prac biurowych, czyli jakieś 5%. Obowiązują ich zupełnie inne procesy rekrutacji, wynagrodzeń, szkoleń, świadczenia obowiązku pracy itp itd, że przyrównywanie do core businessu nie ma najmniejszego sensu.
W przypadku korporacji typu Microsoft, czy IBM procent biurokratyzacji jest znacznie większy i działy HR, marketingu, czy finansów są spore, nawet w stosunku do samej produkcji :)

Podobnie korporacje mają swoje firmy córki (np. fabryki, outsourcing nie-corowych usług), gdzie praca znacznie się różni od pracy w firmie macierzystej. A często schowane są te firmy-córki pod jednym parasolem - pod jedną marką.

Po co to piszę? Chciałbym tylko przestrzec przed generalizowaniem typu "praca w korporacji nie jest trudna, nie jest trudno dostać się do korporacji itp". Wszystko zależy i mój przykład miał na celu ukazać, że są korporacje do których jednak trudno się dostać i utrzymać

graf_0
"Dodam że najprzyjemniejszy kraj do życia to zjednoczone emiraty arabskie, pod warunkiem że jesteś szejkiem"

- True, true :) Stosunek mężczyzn do kobiet to jakieś 8:2, więc niektórzy czuliby się niekomfortowo.
Z drugiej strony można posurfować w okolicy, słoneczko świeci bardzo długo, a poziom życia pracowników korporacji z listy jest całkiem całkiem ;)

04.11.2009
12:27
smile
[71]

wysiak [ Legend ]

albz --> Mam jakies wrazenie (przez to, ze tylko ja wczesniej wspomnialem o Accenture, i przez wzmianke o banku), ze byla twa wypowiedz skierowana we mnie - tylko ni cholery nie orientuje sie co chciales nia przekazac. Ja mam osobiste doswiadczenia z Accenture (angielskim) tylko ze wspolpracy sprzed kilku lat, i tak jak prywatnie ludzie od nich byli calkiem fajni, to w pracy robili sie dziwni - bylo zwyczajnie czuc jakies wewnetrzne napiecia, rywalizacje, walki o zaslugi przed szefami, itp. Nie watpie, ze ciezko pracowali, tylko gdy polowe czasu w pracy spedzali na 'polityce', to druga polowe musieli ciezko pracowac. Takie moje z pierwszej reki obserwacje. Moze sie zmienilo, moze w polskim Accenture jest inaczej (calkiem mozliwe) - nie wiem.

04.11.2009
12:32
smile
[72]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

wysiak - Chyba w każdej firmie doradczej obowiązuje model kariery up-or-out. Jak ktoś długo się zasiedzi na swoim stanowisku, bez ciekawych projektów, to będzie pierwszy do odstrzału. Jednak walka między "szczurkami" nie powinna być widoczna dla klienta - to oznaka braku profesjonalizmu ;)

04.11.2009
12:32
[73]

albz74 [ Legend ]

wysiak - zbieg okoliczności. Zupełnie nie inspirowane Twoją wypowiedzią.

Ja mówię głownie o ludziach z audytu i konsultingu biznesowego. Tam jest szkoła życia, ale większość wie, po co idzie - 99% po to, żeby zdobyć doświadczenie i kwalifikacje i dać nogę do klienta. W związku z tym nie ma ani czasu ani potrzeby angażować się w głupie gierki. Nie wiem jak jest za granicą, ale w Polsce ciągle ludzie po Big 4 mają renomę i nie muszą się tak rozpychać wśród kolegów.

04.11.2009
12:37
[74]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Cainoor ===> no i tu sie mylisz. Prosze cie bardzo, to co podaje McKinsey:

Employees - 17,000 (w przyblizeniu)
z czego konsultanci
to 8700.

Pozostali to kto? To nie sa pracownicy korporacji? Niewidzialni sa? :)
Niczym najbiedniejsza kasta w Indiach nikt na nich nie zwraca uwagi ? :D

04.11.2009
12:39
[75]

Diplo [ Generaďż˝ ]

Tak w odniesieniu do wyścigu szczurów, ciągłego zapieprzania, kontroli przełożonych, kablowania itp. w korporacjach (przynajmniej w jednej z korporacji, nie wiem jak jest w innych) --->

na foto moja piątkowa praca ;-)


50 najatrakcyjniejszych pracodawców świata - Diplo
04.11.2009
12:41
[76]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Diplo ===> chciales sie pochwalic ze nie potrafisz robic samolotow z papieru? :>

04.11.2009
12:43
[77]

Diplo [ Generaďż˝ ]

Prvt. Kowalski ---> Aż tak to widać, że jestem amatorem? ;-)

Zresztą to nie tylko moje, to praca zespołowa.

04.11.2009
12:44
[78]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

To znaczy ze caly zespol nie potrafi. Proponuje sie zglosic do Project Managera, napisac proposal i zatrudnic zewnetrznych konsultatntow. :P


BTW: Cainoor ===> wiesz ze ludzie z McKinsley przeanalizowali rynek telefonow komorkowych w roku 1980 dla AT&T wysuwajac wnioski ze bedzie nieoplacalny i niszowy? :P

04.11.2009
12:49
[79]

Diplo [ Generaďż˝ ]

Fakt, na tym projekcie brakuje kilku procesów, ale będziemy je systematycznie wdrażać. Jako że jest to projekt stricte wewnętrzny nie ma impaktu na biznes klienta.

Nie możemy się zgłosić do PM bo takowego jeszcze nie ma. Najpierw musi się znaleźć DPE który to pociągnie i za to zapłaci, potem będzie PM, napisze project plan i rozpisze projekt na milestone'y... ;-P

04.11.2009
12:52
[80]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Ah jesli nie macie jeszcze PM to rzeczywiscie lipa, myslalem ze skoro macie juz produkt to macie projekt aktywny i po prostu trzeba wam kogos kto odpowiednio pokieruje, wprowadzi change management itp zeby doprowadzic do porzadanych rezultatow...

04.11.2009
13:04
smile
[81]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Prvt. Kowalski - Masz racje. Nie 5%, a jakieś 60% to konsultanci + partnerzy, reszta to równie ważna część, ale nie kojarzona z profilem działalności. Może dlatego ich nie uwzględniam jak myślę o pracy w takiej korporacji :)

Co do AT&T, to Bill Gates kiedyś mówił, że 640kb to aż nadto ;)

04.11.2009
13:06
[82]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Cainoor ===> nie mowil, nigdy niczego takiego nie powiedzial - ot Urban Legend.
Zeby bylo smieszniej tego przypuszczalnie nikt nie powiedzial. To bylo ograniczenie narzucone przez IBM i jego inzynierow i jesli ktos tak powiedzial, to tylko i wylacznie kolesie z IBM :)

04.11.2009
13:10
[83]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Fakt, ciągle mi to chodziło po głowie. Co do innych niecnych praktyk, to wiemy bardzo dobrze jak Arthur Andersen pokierował finansami Enronu. Także nawet Ci najwybitniejsi popełniają błędy :)

04.11.2009
13:25
[84]

Prvt. Kowalski [ Centurion ]

Arthur Andersen nie kierowal finansami, oni uczestniczyli jako aktywna czesc oszustwa. I dlatego juz ich nie ma :)

04.11.2009
13:34
smile
[85]

wydolny_pławikonik [ Konsul ]

Microsoft ftw

04.11.2009
13:38
[86]

frer [ God of Death ]

sparrhawk --> O ile mi wiadomo, to fizyka jest na politechnikach i to chyba w zauważalnych ilościach, jeśli chodzi o kierunki.
To, że kończysz polibudę nie oznacza, że z automatu dostajesz inżyniera. Inżyniera dostaje się po kierunkach inżynierskich (choć fakt faktem, że starają się go dawać po jak największej ilości kierunków, bo wygląda to o wiele lepiej niż licencjat).

A studenci to o jakich niby stanowiskach myślą, okienkiem w regionalnej placówce? Przecież wiadomo, że wymieniając banki myśli się o pracy analityka, czy się kończyło kierunek ekonomiczny, matematykę, fizykę czy jeszcze co innego.
Ty mnie nie rozumiesz. Mi chodzi o to, że stanowiska na które może w banku dostać się np. fizyk, są ograniczone.

Cainoor --> Mój znajomy po lądówce na PW (TiKAK) dostał się do firmy 20 (Accenture) z prawej kolumny, by jednak zdecydować się w końcu na 6 (General Electric). Długo nie posiedział, bo dostał fajną propozycję z Norwegii. Mimo wszystko jedo przykład pokazuje, ze i "budowlaniec" ma szanse na prace w czołowych korporacjach. Dla chcącego nic trudnego jak to mówią :)
Ale to jest wyjątek. Wszędzie jak się będzie szukać to jakiś się znajdzie. W przynajmniej 70% ludzi po studiach technicznych chciałoby pracować w swoim zawodzie. Tylko fakt, że w tym rankingu nie ma firm np. budowlanych, wynika z tego, że nawet firmy o zasięgu globalnym nie mają struktur porównywalnych do banków czy koncernów z branż elektronicznych czy motoryzacyjnych. Co nie zmienia faktu, że wielu ludzi chciałoby w takich firmach pracować.

04.11.2009
13:44
[87]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

A studenci to o jakich niby stanowiskach myślą, okienkiem w regionalnej placówce? Przecież wiadomo, że wymieniając banki myśli się o pracy analityka, czy się kończyło kierunek ekonomiczny, matematykę, fizykę czy jeszcze co innego.
Ty mnie nie rozumiesz. Mi chodzi o to, że stanowiska na które może w banku dostać się np. fizyk, są ograniczone.


A mi o to, że to są te stanowiska, na które chce się dostać też absolwent np. zarządzania i marketingu. Czyli ich liczba też jest ograniczona, oczekiwaniami kandydata.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.