GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Imprezy w ciągu tygodnia?

01.10.2009
22:12
[1]

Snakepit [ aka Hohner ]

Imprezy w ciągu tygodnia?

Co sądzicie o imprezowaniu (domówki) w ciągu tygodnia, biorąc pod uwagę, że o 6 trzeba wstać by iść do pracy na te 8 godzin?
Coraz częściej kłócę się ze znajomymi, co nie pracują, i po imprezie wstają po 14, o to, że nie przychodzę na domówki. Na przykład dzisiaj. Jedyny argument jaki mają to to bym sobie wolne wziął albo poszedł do pracy bez spania, toż to nic strasznego itd.
Już parę razy kiedyś poszedłem na imprezę w ciągu tygodnia i potem w pracy było, łagodnie mówiąc, mało przyjemnie rozmawiać z kimś i robić cokolwiek.
A Wy jak? Imprezujecie w środku tygodnia? Pytam osoby chodzące codziennie na 8 do roboty.
Bo może ze mną coś nie tak jest?

01.10.2009
22:14
[2]

_bubba_ [ Generaďż˝ ]

starzejesz sie i tyle, to normalne

01.10.2009
22:15
[3]

s1ntex [ Senator ]

Dobry spontan raz na jakiś czas nie jest zły.

01.10.2009
22:16
smile
[4]

janek09091 [ Generaďż˝ ]

Nie wyobrażam sobie mojego wstawania o 6 czy 7 rano po bibie.

01.10.2009
22:18
[5]

Bad Olo [ Stoprocent ]

Do 1, max 2 w nocy można posiedzieć na domówce, 4-5h snu i jest ok ;]

Hohner, zbieraj czas i chęci i wracaj do Wirtualnej F1 ;)

01.10.2009
22:19
[6]

Snakepit [ aka Hohner ]

4-5h snu i jest ok

EWIDENTNIE się starzeję :D 8h to dla mnie minium

01.10.2009
22:19
[7]

Dominik1991 [ Bezimienny ]

a jak ktoś chodzi codziennie na 8 do szkoły to może sobie pozwolić na takie coś ;p chyba ten sam efekt ^^ , ale w środku tygodnia imprezowanie do późna to zły pomysł chyba ze po południu jakies piwko dwa czy więcej aby był po prostu czas się wyspać xD

01.10.2009
22:20
[8]

raziel88ck [ Legend ]

Wole pospac i byc w formie, niz zabalowac, a na drugi dzien byc jak ten kloc.


Imprezy w ciągu tygodnia? - raziel88ck
01.10.2009
22:24
[9]

fresherty [ Jimi Hendrix Rules! ]

Jakiej pracy. Chirurgowi też byście powiedzieli 4-5h i jest ok? :P

01.10.2009
22:25
[10]

maly_17a [ Generaďż˝ ]

Po bibie już chyba lepiej nie kłaść się wcale spać, bo może być ciężki poranek. 8h minimum? Ostatnio śpię jakoś 5-7 max godzin i jestem wyspany. Zauważyłem, że magnez przed snem + multiwitamina i rano czuję się dobrze, a nie jak kiedyś jak zombie nawet po 7,5-8 godzinach snu. :)

A raz w tygodniu jak zabalujesz to nic się nie stanie, ale lepiej żebyś miał możliwość odespania, gorzej, jeśli w weekendy pracujesz/uczysz się, wtedy radziłbym się zwijać o 0-1 w nocy.

01.10.2009
22:26
[11]

Snakepit [ aka Hohner ]

aha, dodam, iz osoba robiąca imprezę dzisiaj ma wolne do następnego weekendu, więc mogła zebrać ludzi w piątek/sobotę na bibę...ale zrobiłą to w czwartek i ma pretensje.

[10] - lol :D

01.10.2009
22:27
smile
[12]

SVath [ Pretorianin ]

Pierwszy i ostatni raz (około rok temu) imprezowałem w środku tygodnia i na dość zaawansowanym kacu trzeba było iść o 5 rano do pracy na 10 godzin :/ Regularne zawroty głowy, wymioty, ataki senności, zmiana koloru skóry na czerwony a na końcu wybuchłem, już nie wspominając o drgawkach. Wole tego nie powtarzać jak dla mnie to bardzo zły pomysł imprezować w środku tygodnia

spoiler start
DOBRA BANIA NIE JEST ZŁA
spoiler stop

01.10.2009
22:30
[13]

Snakepit [ aka Hohner ]

zmiana koloru skóry na czerwony a na końcu wybuchłem, już nie wspominając o drgawkach.

drgawki miewałem po ostrzejszym piciu i nie spaniu ale nie robiłem z siebie Indianina, ani nie wybuchałem...na czym polega wybuchnięcie? ;)

01.10.2009
22:35
smile
[14]

maly_17a [ Generaďż˝ ]

na czym polega wybuchnięcie? ;)

Może na rzyganiu dalej, niż sięga zasięg wzroku?

edit: No jednak chyba gorzej niż myślałem. ;P
A ja tymczasem jutro wstaje o 5, trza by moze sie polozyc w koncu.

01.10.2009
22:38
[15]

Selman [ Legend ]

w szkole idzie wytrzymać 8 godzin i potem jeszcze próbę to pewnie w pracy też..

01.10.2009
22:39
smile
[16]

SVath [ Pretorianin ]

niestrawność żołądkowa co doprowadziło do skumulowania się gazów aż wkońcu nastąpił wybuch z... no domyśl się :)
innymi słowy naprawdę ciężki dzień...

01.10.2009
22:41
[17]

Snakepit [ aka Hohner ]

SVath - czyli dostałeś sraczki...i srałeś? ;)))

01.10.2009
22:45
[18]

SVath [ Pretorianin ]

O to właśnie chodzi ze nie :P porostu jedynie gaz nic więcej (dziwne) nawet figurki z brązu nie postawiłem :) Jakieś anomalie w organizmie

01.10.2009
22:46
[19]

Wiil.i.aM [ P! ]

Tydzień - 7 dni, więc w sobotę i niedziele też :)

Ja imprezuję tylko w piątki i soboty ew. zdarzają się czwartki lub środy.

01.10.2009
22:50
[20]

Dark Templar [ Konsul ]

Wczesne wstanie na kacu/po nieprzespanej nocy - przechlapana sprawa jak dla mnie. Do ciężkiego dnia można dorzucić jeszcze przymusową drzemkę zaraz po powrocie do domu, która mnie na przykład kompletnie rozbija.

01.10.2009
22:51
[21]

Moshimo [ FullMetal ]

Osobiscie ciezko to widze. Moze raz na jakis czas, no i tez zalezy jaka to praca ;).

01.10.2009
22:55
[22]

SysOp [ Generaďż˝ ]

Jeżeli pracuję w środku tygodnia na rano, albo mam coś ważnego do zrobienia to nie...

02.10.2009
10:50
smile
[23]

Boroova [ Gwiazdka ]

Hohner --> absolutnie i kategorycznie NIE! NIGDY nie imprezuj w ciagu tygodnia, gdy nastepnego dnia masz wstac do pracy. Kiedys jak mialem chyba 23 lata zrobilem ten blad i potem srogo zalowalem. Obudzilem sie o 11, a do pracy mialem na 9. I zamiast zadzwonic ze jestem chory czy cos, zdecydowalem pojsc do pracy. Walilo ode mnie alkoholem jak z gorzelni. Dzien pozniej podziekowali mi za wspolprace. A pamietam jak kumpel mowil: "no chodz, tylko na jedno piwko..."

Never again!

02.10.2009
11:21
[24]

Love&Pain... [ Generaďż˝ ]

Tak troszeczke odemnie,ostanio jakąs druga młodosc przezywam czy cus:) dlatego wlasnie prócz weekendowego imprezowania czesto wychodzi ze idziemy sie bawic w tygodniu ale ze z zawodu jestem kucharzem a jak wiadomo weekendy nalezą do gastronomi to nigdy lekko nie mam:) imprezy zamykam z reguly,nie ma ze boli. Do pracy mam na 6-7 zalezy ile mamy grup sniadaniowych bo ktos im to sniadanie musi zrobic:)
Teraz odpowiedz naTwoje pytanie czy sie da? Oczywiscie ze tak i wbrew pozorom lepiej wrocic do domu po imprezie ogranąc sie i od razu ruszyc do pracy niz przespac 2-3h i uczynic to samo...
Zawsze obiecywalem sobie ze praca nie bedzie kolidowala mi z przyjemnosciami a dla chcącego nic trudnego:) 2 godziny max malego zwałowania w robocie a potem juz samo przechodzi i jestem niczym młody bóg,swoją drogą jednak jesli bym zawalil sie w trupa na imprezie to niewiem czy bym z taką łatwoscią wstal:)

P.S kucharze to solidni pijacy(udokumentowane;)...) u mnie w pracy mam kolesia ktory wlasnie czesto nawalony jak dzialo jescze przychodzi wtedy zawsze bierze krzesełko siada pod prysznicem na nim i na jakies pol godzinki puszcza zimną wode:) co jak co ale potem zawsze pracuje na wysokich obrotach taki juz ten zawód:)

02.10.2009
11:23
[25]

Kyahn [ Rossonero ]

Ja wstaję do roboty o 6:00 i czasami nawet jak przed telewizorem wypiję 5-6 piwek (powiedzmy tak do północy) to efekty odczuwam następnego dnia. Po poważnej balandze zakrapianej wódką nie wyobrażam sobie wyjścia do pracy. Nie byłoby z tego żadnych korzyści, a pewnie i same problemy.

02.10.2009
11:26
smile
[26]

Regis [ ]

Ja tam zawsze chodzę na imprezy, czy to w tygodniu, czy nie, ale jeśli mam następnego dnia wstać rano, to piję mniej i siedzę maks. do północy, ew. do pierwszej jak mam blisko do domu. Przecież nikt mnie nie zmusza, żeby się nie wiadomo jak nawalić, a pobudka o 6.00 z kacem, a potem praca, to za wiele jak dla mnie ;) "Poważniejsze" imprezy tylko piątek/sobota ;D

A jak znajomi kiedyś pohańbią swoje ręce czymś takim jak praca, to zrozumieją, że "wolnego" nie bieże się kiedy się chce i ile razy się chce, a 8 godzin na nogach po nieprzespanej nocy, to dużo; poza tym kierownictwo może mieć zastrzeżenia. Ale cóż - nie ma co się z nimi o to teraz sprzeczać, bo trudno ze ślepym o kolorach rozmawiać ;)

02.10.2009
11:30
[27]

Gangstah [ Masz bober? ]

Ja tam nie chleje, jedno piwko tak, ale zeby sie uwalic to nie.

02.10.2009
12:12
[28]

jasonxxx [ Szeryf ]

W tygodniu nie piję w ogóle, raz, że sobie tak założyłem po gorszym okresie jaki swojego czasu przechodziłem (zdecydowanie za dużo alkoholu), dwa, że rano wstaję do pracy i:
a) jadę samochodem
b) praca opiera się na kontaktach z klientami, musze jakoś wyglądać i nie cuchnąć
c) nienawidzę się nie wyspać po wypiciu.

Nie widzę jednak powodu dla którego miałbym się ze znajomymi nie spotkać i nie posiedzieć do północy czy nawet trochę dłużej, nie musi się to automatycznie wiązać z piciem.

02.10.2009
12:25
[29]

blood [ Killing Is My Business ]

Niedługo w ogóle ograniczysz imprezy i będziesz po prostu z kobitą chciał posiedzieć :) Normalne, kiedyś trzeba dorosnąć.

02.10.2009
12:28
[30]

Snakepit [ aka Hohner ]

A jak znajomi kiedyś pohańbią swoje ręce czymś takim jak praca, to zrozumieją, że "wolnego" nie bieże się kiedy się chce i ile razy się chce, a 8 godzin na nogach po nieprzespanej nocy, to dużo; poza tym kierownictwo może mieć zastrzeżenia. Ale cóż - nie ma co się z nimi o to teraz sprzeczać, bo trudno ze ślepym o kolorach rozmawiać ;)

o to to to to [email protected]@1one

Nie widzę jednak powodu dla którego miałbym się ze znajomymi nie spotkać i nie posiedzieć do północy czy nawet trochę dłużej, nie musi się to automatycznie wiązać z piciem.

dzisiaj dostałem smsa, że jak nie wpadnę dzisiaj na poprawiny to mi zrobią lewatywę z tej wódki co ją podobno miałem pić, i żebym nie pierdzielił że po pracy zmęczony jestem (cieawe, wstałem dziś 6:30, oni wstali po 11...). Na co odpisałem, że wolałbym w sobotę bo dzisiaj kibluje do 18 prawie, i na razie cisza...jakoś cholera nie widzi mi się picie wódy na umór, a do tego widzę sprowadza się ta dzisiejsza posiadówa. Kurna, czy na serio nie da się bawić bez litrów alkoholu?
A to, że mnie nie zmuszą to oczywiście, że nie...ale z drugiej strony znajomym się nie odmawia na "ze mną się nie napijesz" i chciałbym tego uniknąć bo zgona złapie szybko po całym dniu w robocie po 5 godzinach snu bo wczoraj miałem ciężki wieczór :/

Chyba, że już na siłe szukam argumentów by tam nie iść...nie wiem :/


blood - najpierw tę kobietę trzeba mieć, a ostatnia się zmyła jakiś czas temu. A by mieć nową to trzeba chodzić na imprezy...;P Choć w sumie to mi się do nowej nie spieszy, jakoś mi dobrze będąc wolnym ;P
Inna sprawa, że jak kobita była to owszem wolałem posiedzieć w domu, zjeść kolacje, oglądnąć filmik i pójść razem spać niż siedzieć z przygłupami paląc kolejną fajkę i pijąc kolejne piwo, pierdzieląc głupoty na balkonie lub w kuchni ;)

02.10.2009
12:33
[31]

blood [ Killing Is My Business ]

Wcale nie trzeba chodzić na imprezy :) Może jest wygodniej samemu, ale nie wiem czy lepiej. Ja osobiście w życiu się najbardziej samotności obawiałem. Musisz być duszą towarzystwa, skoro bez Ciebie żyć nie mogą. Choć są upierdliwi, to jest to jakiś powód do zadowolenia ;)

02.10.2009
12:35
[32]

SULIK [ olewam zasady ]

Snakepit - niestety mam dokladnie ten sam problem co ty
znajomi albo maja wolne, albo nie pracuja, albo pracuja na popoludnia, albo moga sobie pozwolic na imprezowanie w tygodniu z roznych innych powodow

ja niestety co dziennie wstaje o 5 rano

i tez czesto sie kluce ze znajomymi o terminy imprez lub wcale nie ide, tym bardziej, ze aby normalnie wrocic do domu (autobus, tramwaj, nocny) musial bym koncycz o 22, a pozniej dopiero nocnym okolo 0:30-1:00, wiec w domu przykaldowo jak sie zasiedze i nie zdaze na ostatni normalny jestem okolo 2, musze sie ogarnoc, umyc, przespac... niestety tylko 3 h i pobudka

wstaje sie wtedy nawet ok... ale... kryzys i kac nadchodzi tak kolo 9-12 i zaczynaja sie najciezsze czasy az do 15 :|

i przykladowo jesli w poniedzialek jest taka mocniejsza impreza to pozniej niestety pozniej caly tydzien jestem zmeczony i niedospany i bardziej z tego powodu staram sie unikac tego typu tygodniowych zabaw, nie z samego powodu jednego dnia w plecy, a z powodu calego tygodnia podczas ktorego nie bedzie kiedy nadrobic zaleglosci sennych


a co do tematu szkola dzien po imprezie - zareczam was, ze to zupelnie inna bajka
w szkole podczas 8 godzin (45minut * 8) masz 6 przerw o roznej dlugosci, w pracy na 8 godzin (60 min * 8) masz jedna przerwe 15 minut, dodatkowo spac w ostatniej lawce, czy po prostu byc nieaktywnym umsylowo to zaden problem (tym bardziej ze i tak standardowo z 80% uczniow nigdy aktywnosci umyslowej nie wykazuje)


niestety ludzie ktorzy nie pracowali, badz nie pracuja - nie potrafia zrozumiec tego typu rzeczy

jedyna rada to taka, ze jak ty bedziesz mial urlop, a imprezowi znajomi beda wreszcie w pracy, to ty ich troche pociagaj po klubach do bialego rana

02.10.2009
12:35
[33]

Snakepit [ aka Hohner ]

blood - jak byłem w Grecji to codziennie smsa dostawałem bym wracał bo idą "do karuzeli" czyli do naszego miejsca spotkań na piwko i bilard, w sumie miłe. Aha co do samotności to się jej cholernie obawiam, ale na tę chwilę wmawiam sobie, że tak mi lepiej, choć gdzieś tam w głębi brak kogoś. No ale cóż...widocznie tak ma być a ja temu chyba skutecznie pomagam, albo dramatyzuje :D

[34] podpisuje się i widze, że nie jestem sam z problemem, to w pewnym sensie też cieszy :)

02.10.2009
12:36
smile
[34]

Wisien [ Deus le volt! ]

Cóż... niektórzy pracują w systemie czterobrygadowym i sobota im wypada np. w poniedziałek. Odwrotnie podobnie - oni akurat w sobote ( ja jutro kufaa :/ ) idą na rano do pracy - i znoszą z bólem imprezy u sąsiadów w piątkową noc .

02.10.2009
17:09
[35]

Zenedon [ Burak cukrowy ]

Nie ma nic gorszego niż kac morderca w robocie. Jednak czasem sobie trudno odmówić dobrej imprezki:)

Tylko te cholerne trutnie nie rozumieją, że ja jestem poważnym biznesmenem i nie lubię zdychać w robocie.

02.10.2009
17:17
[36]

Love&Pain... [ Generaďż˝ ]

Zendon--> "nie ma nic gorszego niz kac morderca w robocie" oj jest znacznie bardziej gorsza rzecz szczególnie jesli po imprezie masz ochote cos zjesc a dzien pózniej w pracy atakuje Cie....kac kupa:)

03.10.2009
01:30
[37]

Snakepit [ aka Hohner ]

No i właśnie wróciłem z krótkiej imprezki co zaczęła się o 19, wpiłem 2 piwka i 5 kielonków zmrożonej Finlandii bo koleżanki ładnie prosiły, żyje, mam się dobrze, zjadłem 2 kabanoski i powoli idę spać. Nie można było tak od razu, że piątek = impreza, tylko robić problemy przez cały tydzień? Ech...DOBRANOC ;)

03.10.2009
03:17
[38]

Kyle_ [ Centurion ]

Ech, dałaś rade?! Jak tak sobie patrze, to myśle że 2 piwka i (sic!) 5 kielonków, to naprawde, myśle że na drugi raz powinnaś uważać, ja wiem że potem jest czym sie pochwalić., nie mówiąc już o forum ale naprawde niechciana ciąża to nie są przelewki, bo kto wie co sie działo między kielonkami ;) pozdrawiam i mam nadzieje że Twój chłopak stanie na wyskokości zadania ;)

03.10.2009
03:19
smile
[39]

janek09091 [ Generaďż˝ ]

03.10.2009
13:04
smile
[40]

SULIK [ olewam zasady ]

zapomnialem jeszcze na jeda rzecz ponazekac : picie w piatki i soboty jak sie ma w weekend uczelnie :|
ja wczoraj bylem na jedno piwo, skonczylo sie standardowo i dzis juz na uczelnie nie dotarlem :|

03.10.2009
13:09
[41]

ronn [ Legend ]

dobry temat,

powiem, ze jednak warto chlac, w pracy jest ciezko, ale z reguly sie nie spozniam, ostatnio pochlalismy czwartek, a do roboty w piatek bezproblemowo :]

ale mam zasade

dluzej niz 2 nie zostaje, bo nie ma co przeginac

03.10.2009
13:35
smile
[42]

Bukol88 [ _-LORD VADER-_ ]

Po imprezie w środku tygodnia często chodzę do pracy
zaraz po imprezach na 12 godzin więc ty masz lajt
gorzej ze mną bo też mam dużo doczynienia z ludźmi
:P

04.10.2009
18:44
[43]

Snakepit [ aka Hohner ]

[40] ah ale się uśmiałem, łohohoho!

dzisiaj kolejna draka, że nie ide DZISIAJ na spotkanie z piwem. Do cholery jasnej pić nie lubię, a w pracy lubię być na nogach, ciężko to zrozumieć?

04.10.2009
18:58
[44]

Awerik [ Backpacker ]

Masz strasznie ograniczonych znajomych, jeżeli tego nie rozumieją.

04.10.2009
19:04
[45]

endrju771 [ Slim Shady ]

Jeju, praca tak jak szkoła. Ja też ograniczam imprezy praktycznie do zera w niedziele, a w tygodniu zero. Kilka razy zdarzyło mi się iść do szkoły "dzień po", albo wcale nie iść. W pracy już nie tak łatwo, w szkole mama napisze usprawiedliwienie. Rzeczywiście nie jest za fajnie bębnić te 7 czy ile tam godzin i to jeszcze na kacu. Lepiej więc darować sobie tą godzinę i wyjść wcześniej w lepszej kondycji, niż potem mieć nieprzyjemności w pracy/szkole, jakby tego było mało jeszcze z kapciem w ryju.

04.10.2009
19:04
smile
[46]

MatteoDA [ Generaďż˝ ]

Snakepit >>> Ale powiedz mi, czym Ty się tak przejmujesz?

Też miałem kiedyś mnóstwo czasu na różne imprezy, wypady, nawet miałem dużo czasu na granie.
A teraz? Mam tego czasu zdecydowanie mniej i zdecydowanie lepiej nim zarządzam...

Wszystko zależy od punktu widzenia i własnych priorytetów.
A z wiekiem zarówno punkt widzenia jak i priorytety się zmieniają... bo życie to nie jest ciągła zabawa :)
Czy się tego chce czy nie.

04.10.2009
19:04
[47]

$Respect$ [ chłopak z pokoju 309 ]

|RESPECT| > WTF??

04.10.2009
20:38
[48]

Snakepit [ aka Hohner ]

[46] - właśnie coraz bardziej to widzę



Snakepit >>> Ale powiedz mi, czym Ty się tak przejmujesz?

tym, że co chwila jestem nękany głupimi pomysłami i tekstami "raz na jakiś czas możesz się nie wyspać", "napij się kur** w końcu", "ale jesteś c****, no rusz dupę". A np. jak mówię, że dzisiaj nie bo sprzątam cale mieszkanie odciążając starych już rodziców to dostaje smsa "rumun jesteś" na przykład...

ostatnio się zastanawiałem czemu kumpel nie odbierał fona, nie odpisywał na GG to się dowiedziałem, ze nie chciałem isć na imprezę w tygodniu na 20stą gdzies do jego kolegi i sie wkurzył.

A co do mojego picia to też mają pretensje. Tak jak mówie, 2-3 piwka i pare kielonków na 5-6 godzin i KONIEC, bo wiem co się potem dzieje. A reszta? Cóz...rano zieloni i nie sprawni cały dzień. A dziewczyny pół nocy na klęczkach w kiblu...

04.10.2009
20:44
[49]

@@@ [ Generaďż˝ ]

Snakepit <-- Proste pytanie (retoryczne) ? Skoro jesteś taki porządny, to jakim cudem masz samych prostaków za znajomych ?

04.10.2009
20:49
[50]

zoloman [ Legend ]

ostatnio się zastanawiałem czemu kumpel nie odbierał fona, nie odpisywał na GG to się dowiedziałem, ze nie chciałem isć na imprezę w tygodniu na 20stą gdzies do jego kolegi i sie wkurzył.

Fajnych masz znajomych.

04.10.2009
20:53
[51]

Snakepit [ aka Hohner ]

Snakepit <-- Proste pytanie (retoryczne) ? Skoro jesteś taki porządny, to jakim cudem masz samych prostaków za znajomych ?

cóż...jak pracowali to było ok, nie pracują i się rozbestwili widocznie :/ albo ja zdziadziałem

PS. porządny nie jestem, ale wiem jak się kończy picie w moim przypadku...jak się spije to kac murowany i 2 dni w łóżku odbija mi się, więc tego nie lubię po prostu, a już na bank nie w poniedziałki czy niedziele

04.10.2009
20:54
smile
[52]

Moshimo [ FullMetal ]

Snakepit -->

ale jesteś c****, no rusz dupę

Mialem wczoraj dokladnie to samo, z tym ze najzwyczajniej nie mialem ochoty wychodzic i pic. Jeden kumpel - "Ja pierdole, ale Ty maruda jestes", drugi - "dobra wez sie do mnie nie odzywaj", po czym sie rozlaczyl.

Wiesz jak na takie cos powinienes zareagowac? Wyjebka ;).

04.10.2009
20:58
[53]

MatteoDA [ Generaďż˝ ]

[...]co chwila jestem nękany głupimi pomysłami i tekstami[...]
[...]A co do mojego picia to też mają pretensje[...]
[...]cóż...jak pracowali to było ok, nie pracują i się rozbestwili widocznie[...]

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
A to jest akurat sytuacja zero-jedynkowa :)
Dołącz do tego "zacnego" grona i zacznij żyć tak jak chcą tego Twoi znajomi, albo... zmień znajomych.

04.10.2009
20:58
[54]

zoloman [ Legend ]

A tak z ciekawości co oni robią skoro nie pracują? Studenci na utrzymaniu rodziców?

04.10.2009
21:01
[55]

Snakepit [ aka Hohner ]

Moshimo - ooo właśnie "MARUDZISZ W KÓŁKO" to też słyszę co parę dni :D


A tak z ciekawości co oni robią skoro nie pracują? Studenci na utrzymaniu rodziców?


powiedzmy, że właśnie tak...nie będę się rozdrabniał ale praca kala się jedna osoba, około 2-3h dziennie między 10-12/13

04.10.2009
23:12
smile
[56]

sepultura fan [ Konsul ]

Nie da sie iść do pracy bez spania po imprezie. To nie możliwe. Raz tak zrobiłem to stwarzałem zagrożenie dla reszty. Niby byłem trzeźwy ale nie kontaktowałem nic. Podobno majaczyłem coś że nie szło sie ze mną dogadać. Najlepsze jest to że nie byłem tego świadomy dowiedziałem sie o tym od kolegów na drugi dzień.

04.10.2009
23:16
[57]

Gasto [ Konsul ]

olej znajomych nie ma nic strasznego niz leczenie kaca w pracy... brrr

© 2000-2022 GRY-OnLine S.A.