ppaatt1 [ Trekker ]
Archeologia - Studia ?
Do matury i studiów mam jeszcze trochę czasów, ale wypadałoby się zacząć powoli zastanawiać nad dalszą drogą. Od pewnego czasu jestem nastawiony na archeologię. Wszytko fajnie i pięknie, ale im bliżej matury tym więcej wątpliwości. Archeologia to nie są przygody Lary Croft ani Indiany Jones`a, rzeczywistość wygląda inaczej. Ale o tym dobrze wiem. Problem widzę w dostaniu pracy. Bo po pierwsze, ponoć bez znajomości nie ma pracy, po drugie praca nie jest stała, po trzecie zarobki marne, po czwarte studia nie przygotowują i tam w pełni do pracy. Boję się że pójdę na studia, dostanę papierek na magistra i będę bezrobotny. Po za tym na większości uczelni w Polsce uczy się języka niemieckiego (a tego cholernie nie lubię). Innym wyjściem byłoby zostanie historykiem, ale ta praca jeszcze bardziej się mi nie uśmiecha (albo nauczyciel albo archiwistyka). Jeszcze jest możliwość wyjazdu za granicę i tam studiowania, jednak językowo bym sobie nie poradził (anglika w jakimś stopniu umiem, jednak anglik + nauka + pojęcia specjalistyczne to za dużo)
A czego od was chcę? Chcę abyście coś o tym powiedzieli :) Może jesteście, studiowaliście, znacie archeologię. A nuż ktoś zna sytuację.
Devilyn [ Storm Detonation ]
po czwarte studia nie przygotowują i tam w pełni do pracy
To akurat norma na studiach :)
A tak poza tym, rób to co lubisz robić. Nie patrz czy łatwo dostać prace czy zarobki są wysokie. Za pare lat może sie sytuacja odwrócić i może być to oplacalna praca lub nie. Najwazniejsze by w życiu robić to co sprawia Ci przyjemność. Kasa za tą robotę nie będzie wtedy miała aż takiego znaczenia jak pasja którą włożysz w swój zawód. Niestety to jest wielki dar i szczęście by wiedzieć co sie chce robić w życiu. Ja własnie ide na informatyke i przeżywam lekką załamke że sie nie dostalem na architekturę (do ktorej tez zresztą nei byłem przekonany). Ogólnie co będę robił w życiu itp. sam nie wiem. Jeśli masz ciągotki do czegoś spróbuj tego (zawsze mozesz gdzies sie zaoferowac za jakies marne pieniadze na jakis wykopalikach zeby zobaczyc jak to jest). I jeśli będzie to "coś" to rób, wszyscy znani w swoich zawodach to ludzie którzy lubią to robić a nie ci ktorzy robią to bo wtedy kiedy oni szli na studia byla robota dostepna i dobra płaca.
Na UJ jest archeologia, mało miejsc ale z tego co wiem nie jest jakoś strasznie trudno sie dostać.
Siostra mojego kolegi jest archeolożką i rzeczywiscie lekko nie ma. Obecnie robi stopien profesora i później chce wykładać na uczelni. Ale z tego co wiem nigdy nie była jakoś specialnie przekonana do tego kierunku.

Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]
Nie pomogę Ci.
Wiedz jednakże, że dla pasjonatów i ludzi znających się w swoim fachu zajęcie znajdzie się ZAWSZE na uczelni lub chociażby w PAN-ie (nie mówiąc już o tym, że możesz próbować szukać dobrych zagranicznych praktyk, wkręcić się w prace badawcze jakiegoś dobrze sponsorowanego instytutu i żyć sobie dość dostatnio ... hm... zagranica, zagranica, zagranica, ale wiedz, że polska nauka wcale pod tym względem nie jest na dnie - owszem, w wielu przypadkach pozostaje żałosne stypendium doktoranckie, za które trudno się utrzymać w większym mieście, ale są dodatkowe programy stypendialne, chociażby z FNP itd, które ustawiają Polskę w całkiem dobrym świetle.). Poza tym wcale nie jest powiedziane, że nic innego do roboty nie znajdziesz. Muzea są podobno zainteresowane finansowaniem wykopalisk. Jeśli ponadto pracujesz nad chwytliwym tematem, jak np. (to już paleontologia) prof. Jerzy Dzik, odkrywca polskiego dinozaura - Silesaurusa, to sponsorzy sami się pchają.
Ja wybrałem biologię molekularną. Pracą się nie przejmuję, bo po magisterce planuję doktorat, po doktoracie postdock, po postdocku własne laboratorium. Omijam w ten sposób problem zatrudnienia - choć kto wie, może po zdobyciu większej wiedzy znajdę swoją niszę na rynku i spróbuję rozkręcić jakiś biznes.
Możesz też wybrać inną drogę - wybrać studia, po których praca da Ci tyle pieniędzy, że będziesz mógł pozwolić sobie na różnorakie edukacyjne wyjazdy.
Przemyśl sobie to wszystko, ja wybrałem pasję.
Pamiętaj też, że pasja to jeszcze większy motor osobistego sukcesu, niż ambicja ;)
EDIT - żeby nie było za słodko :D -->
darek_dragon [ 42 ]
Archeologia to jeden z tych kierunków dla ludzi z pasją. Mam znajomą, która to studiowała jakiś czas temu (nie wiem, czy skończyła). Z tego, co mi opowiadała, wyłania mi się taki obraz:
To nie jest tak, że studia cię nie przygotują. W ramach ćwiczeń jest wciągu roku parę wyjazdów na stanowiska archeologiczne i tam uczą wszystkiego co potrzeba. Przy okazji to ponoć niezła okazja do popicia :)
Problem polega na pracy. Jeżeli chcesz się realizować jako archeolog to w zasadzie pozostaje tylko praca badawcza na uczelni.
Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]
Nie chcę w kółko edytować jednej wypowiedzi, ale powiem Ci jeszcze, że jeśli uda Ci się podszlifować język angielski do poziomu... FCE lub nawet zdać przeciętnie maturę rozszerzoną z języka, to masz rewelacyjny start.
Ja angielski w liceum miałem na wysokim poziomie, ale sam nie uczyłem się go jakoś nadgorliwie i maturę rozszerzoną zdałem na jakieś 65-70%, głównie ginąc na teście ze słuchu, ale nie w tym rzecz: literatura specjalistyczna wydaje się absolutnie nie do przebrnięcia, dopóki... nie zaczniesz.
W moim przypadku wszystkie słowa, z jakimi się spotykam to słowa powszechnie na studiach nauczane, tyle, że z końcówką "ation". Wymogi publikacji (a to z nich głównie się uczę) są takie, że rzadko kiedy używa się innych czasów, niż present/past simple. Po, powiedzmy, drugim roku studiów i przeczytanych kilkudziesięciu publikacjach zapominasz zupełnie, że miałeś wcześniej jakieś wątpliwości i zaczynasz je czytać hurtem, jak gazety - u mnie to jest do tego stopnia karykaturalne, że publikację poświęconą genomice funkcjonalnej pochłaniam w kilka minut, a czytając artykuł w nieco bardziej sensownej gazecie (poświęcony np... polityce jakiegoś podmiotu w stosunku do innego), potrafię czasami się pogubić, bo nie miałem kontaktu ze słownictwem.
Poza tym słuchając wykładów poświęconych własnej dziedzinie, masz automatycznie bonus do rozumienia, nawet przy przeciętnej znajomości języka. Do komunikacji zaś, na początku (a przecież uczysz się języka cały czas), nie potrzebujesz znajomości jakichś drobnych niuansów.

Ambitny Łoś [ Wielki Przedwieczny ]
Przez tego twojego avatara to cały czas myślałem, że masz 40tkę na karku :P
Zawsze trzeba być dobrej myśli to wtedy wszystko się samo ułoży :)
Kozi89 [ Legend ]
Zawsze trzeba być dobrej myśli to wtedy wszystko się samo ułoży :)
Jakże to piękne i jakie nieprawdziwe:P Bardziej pasuje tu zwrot "bez ryzyka nie ma zabawy".
Robienie w życiu tego co się lubi to luksus dostępny tylko dla wybranych, a jeśli masz okazję to walcz o to. Ze studiami humanistycznymi jest tak, że wiele z nich daje ci marne perspektywy pracy, ale też nie jest tak, ze czeka cię zmarnowane życie za ladą w McDonaldzie. Prędzej czy później praca się znajdzie. A jeśli będzie to praca która da ci radość to czemu nie spróbować? Że mało się zarabia? Spójrzmy na to tak. Jeśli ktoś ma ci płacić za coś co daje ci radość to chyba nie ma się czym przejmować.
Masz okazję to walcz. Przynajmniej nie będziesz później żałował, że nie spróbowałeś. Sam marzyłem przez jakiś czas o tym kierunku, ale mnie życie nie dało możliwości spełniania ich. Jeśli jakimś cudem coś się zmieni to może wtedy spotkamy się ze rok na tym kierunku:) Choć szanse są raczej z mojej strony znikome, ale pomarzyć można.
frer [ God of Death ]
Najlepiej iść na to co się chce studiować. Różnie w życiu bywa, ale jak się wie co chce się robić, to nie ma sensu zmuszać się do robienia czegoś innego.
Poza tym żadne studia nie gwarantują zatrudnienia. Ja wybierając swoje techniczne prawie 5 lat temu słyszałem, że po nich nie będę miał najmniejszego problemy z pracą, bo zapotrzebowanie było duże. Przyszedł kryzys i nagle zapotrzebowanie drastycznie spadło, więc i perspektywy na łatwą pracę znikły. Czasem trudno jest przewidzieć co będzie za kilka lat, szczególnie że sam człowiek na studiach się zmienia i zaczyna inaczej patrzeć na świat i zawód który ma zamiar wykonywać.
Barthez x [ vel barth89 ]
Siostra mojego kumpla studiuje archeologię w Liverpoolu... I powiem tylko tyle, że słowa, jakie musi ona wypowiadać to jest kosmos, więc jeśli nie jesteś pewny swojego specjalistycznego języka angielskiego, to lepiej sobie odpuść studia za granicą, bo Cię to zeżre :P
ppaatt1 [ Trekker ]
Ambicje mam, chęci też są, jednak przeszkodą jest rozsądek, który podpowiada żeby się tam nie pchać :) Aktualnie mam zamiar załatwić sobie parę książek związanych z zawodem, aby zobaczyć z czym to się je.
To nie jest tak, że studia cię nie przygotują. W ramach ćwiczeń jest wciągu roku parę wyjazdów na stanowiska archeologiczne i tam uczą wszystkiego co potrzeba. Przy okazji to ponoć niezła okazja do popicia :)
Jest jest, aczkolwiek z tego co słyszałem (ale to informacja jedynie zasłyszana, bez jakiś dowodów) aby zostać pełnoprawnym archeologiem (mogącym samemu zakładać stanowiska archeologiczne) potrzeba co najmniej 10 miesięcy spędzić w terenie. Studia zapewniają tylko trzy. A co z resztą? Niby pracy jest bardzo dużo, ale bez znajomości lub szczęścia ciężko dostać się na jakieś wykopaliska. Zwykły organizator woli zatrudnić 1 archeo i 20 Zenków spod monopolowego. Wszystko kręci się wokół pieniądza.
Minas Morgul --> Widzę że jesteś trochę w temacie, jeśli można wiedzieć skąd czerpiesz wiedzę na temat archeo? Język wystarczy wzbogacić po parę słów, problem leży w strachu. Nie czuję się na siłach aby studiować początkowo za granicą. Ale jest jeszcze trochę czasu, poczekamy, zobaczymy :)
Ambitny Łoś --> Tak wysoko to mnie chyba jeszcze nikt nie oceniał :)
ale też nie jest tak, ze czeka cię zmarnowane życie za ladą w McDonaldzie.
Właśnie dlatego jestem w Technikum Informatycznym aby mieć furtkę wyjściową. Jednak informatyka to nie jest to co chcę robić i chciałbym się jak najszybciej od tego odciąć.
frer --> Właśnie tym się głównie trzymam, że za parę lat może się zmienić na lepsze cała sytuacja w branży.
Barthez x --> Na polskich uniwerkach jest przedmiot w stylu J.Angielski w zawodzie czy coś takiego (kiedyś widziałem takie coś jak przeglądałem program studiów).
Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]
Wiedzę czerpię głównie z opowiadań ludzi, którzy znają ludzi. Wypowiadam się więc dość oszczędnie :).
A propos zaczynania studiów od razu po angielsku - oczywiście, że też miałbym stracha. Nie musisz tego robić. Możesz spróbować zrobić licencjat w Polsce, a magisterkę gdzie indziej (o ile w ogóle poczujesz taką potrzebę, czy też konieczność). To jedna z zalet systemu bolońskiego.
ppaatt1 [ Trekker ]
No cóż, zawsze można spróbować :)
Jeśli jakimś cudem coś się zmieni to może wtedy spotkamy się ze rok na tym kierunku:)
Raczej się nie spotkamy z dwóch powodów :) Po pierwsze w Polsce istnieje kilka uniwersytetów z kierunkiem archeo, no i jestem w Technikum więc dłużej siedzę :)
Ktoś jeszcze coś dopowie?
Poszperałem, zasłyszałem i dowiedziałem się że na wykopaliska można brać "obcych" jako wolontariuszy. Rzecz specjalnie dla osób zainteresowanych archeo :) Ponoć UJ organizuje takie wyjazdy. Niestety na chwilę obecną się wstrzymam, trochę poczytam, a w wakacje się pomyśli :) Szkoda że nie znam żadnego znajomego archeologa :P
Kozi89 [ Legend ]
Właśnie dlatego jestem w Technikum Informatycznym aby mieć furtkę wyjściową.
Za przeproszeniem g***o masz. Też mam tytuł technika i mogę nim sobie tyłek podetrzeć. Tam gdzie mógłbyś teoretycznie pracować chcą tylko ludzi po studiach. Technikum to jedna wielka pomyłka i tyle.
Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]
ppaatt1 -> od czasu do czasu zaglądaj do tego wątku. Spróbuję w najbliższych dniach/tygodniach skontaktować się z ludźmi, którzy znają ludzi... itp.
Może uda mi się znaleźć kogoś kompetentnego, kto zechce z Tobą pogadać (mam na myśli studenta archeologii kończącego studia).
ppaatt1 [ Trekker ]
Minas Morgul --. Wielkie dzięki :) A wątek oczywiście standardowo w podwieszonych.
Freezix [ Chor��y ]
Przyznam sie, ze sledzilem losy tego watku i cierpliwie czekalem, na obiecane odpowiedz. Niestety mijaja juz prawie dwa tygodnie, a odpowiedzi nie ma. Dlatego tez postanowilem podbic ten watek, bo sam rozwazam wybor archeologii jako kierunku studiow i ciekawia mnie wasze spostrzezenia na ten temat.
Backside [ Senator ]
Mam kilku kolegów na "sąsiedniej" dla mojego wydziału archeologii - ekipa się skurczyła na przestrzeni lat, ale nie słyszałem, żeby ktokolwiek z pozostałych narzekał.
Po pierwsze otrzymali bardzo, BARDZO solidne wykształcenie z łaciny klasycznej i średniowiecznej (znacznie lepsze niż na historii) oraz z greki (na historii jej w ogóle nie ma). Znajomość ich to już jest "coś", spore COŚ.
Druga sprawa to objazdy, których jest całkiem sporo.
A trzecia to oczywiście własny wkład w organizację swojego czasu. Wiadomo, że ten kto nic nie robi - nic nie ma. Moi koledzy z historii zaczęli się bardzo mocno angażować w różne konferencje, własne badania w bibliotece i podejrzewam, że po magisterce zacznie się stypendium, doktorat i praca w jakimś naukowym ośrodku. To wcale nie tak "kosmiczne" jak się wydaje.
ppaatt1 [ Trekker ]
Backside --> Studiujesz historię?
Moze wiesz jak tam stoi sytuacja z Niemieckim? na archeologi). W sumie historycznie ważny język, ale mi on całkowicie nie pasuję, nie cierpię :) (w odróżnieniu od np. języków bardziej nieznanych vide łacina czy jakieś tam arabskie).