GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Close Combat i okolice...#25

09.12.2002
23:33
[1]

olivier [ unterfeldwebel ]

Close Combat i okolice...#25

Witam wszystkich na stronie fanów i maniaków serii gier taktycznych czasu rzeczywistego z pod znaku CLOSE COMBAT. Poznasz tutaj grupę ludzi o umysłach zmąconych wojną, weteranów z najróżniejszych frontów największej z wojen. W niezliczonych opowiadaniach i raportach z pierwszej linii, tak rzeczywistych iż poczujesz zapach spalonego prochu, odnajdziesz w sobie duszę żołnierza i kto wie...może ruszysz z kompanią wiernych przyjaciół na wspólny bój. Może myślisz sobie teraz "co wy wiecie o Bastogne, Normandii czy Stalingardzie?", a ja ci powiem że my tam kiedyś byliśmy...

09.12.2002
23:40
[2]

olivier [ unterfeldwebel ]

Aktualnie na tapecie wspólna kampania w CC5, a także porywające opisy z indywidualnych bitew w Ardenach przy udziale Vet Moda. No a do tego robimy małą lustrację i przedstawiamy swe oblicze światu... Poprzedni wątek pod:

10.12.2002
09:32
smile
[3]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Mackay! Posting otrzymałem i dziś go rozegram, więc jutro będzie debrief i screeny. Muszę stwierdzić, że jednoczesne rozgrywanie walki, "łapanie" screenów i pisanie battle reportu to dość karkołomna sprawa... Po kim "przejmuję" pole walki? Pytam na wypadek podobnych "niespodzianek" jak ostatnio... Rozumiem, że wojsko spod znaku 82 DSpad nie lubi konkurencji, a szczególnie ze 101 DPD i do tego z pułku szybowcowego, ale, kuna!, swoim się takich niespodzianek nie robi...! Jednakże skoro już alianci wgryźli się w ląd, to się do morza przecież zepchnąć nie dadzą! Btw. nieco banalne pytanie - zaczynam próbować CC4 i chciałbym wiedzieć, czy jest tam możliwość edytowania swojego wojska jak w "2", "3" i "5"? Jeśli - tak, to gdzie jej szukać? "... panie poruczniku, melduję, że znowuż jestem...!" - J.Hasek "Przygody dobrego wojaka Szwejka podczas Wojny Światowej" Szukałem, szukałem i... znalazłem! Patrzcie i podziwiajcie... Olivier! To nie "wyścig pokoju", żeby się wyprzedzać, kto jest akurat "right on time", ten zakłada nową część i wszystko! Fajnie, że tę założyłeś Ty!

10.12.2002
09:54
[4]

olivier [ unterfeldwebel ]

W CC4 nie ma możliwości edycji odziałów!!!I dzięki bogu, bo ta beznadziejna opcja psuje w CC5 klimat całkowicie, mało tego w CC5 możemy nawet podglądać czym dysponuje wróg z dokładnością co do jednego żołnierza znając nawet nazwiska każdego żołnierza którego zaraz wystrzelamy, jak by tego było mało możemy skonfigurować skład odziału przeciwnika-ISTNY ABSURD!!! A klimat w czwórce z wielu względów po prostu wymiata, szkoda że w piątce powtórzono błąd ze wcześniejszych wersji.

10.12.2002
11:08
smile
[5]

janko [ Konsul ]

Wczoraj wkułem się na vetmod cc4 w wersji gry z kompem (komp gra Amerykanami). Wiecie co on (ten komp) mi zrobił? Wymieniam. - podjechałem stugiem między budynkami tak, że miałem przed sobą tylko drużynę amerykańskiej piechoty, jakieś 200 m dalej na wzgórzu. Stug stał za 3-piętrowym domem (!!!) a za tym domem 100 m dalej było działo ppanc (amerykańskie rzecz jasna). Stug był bezpieczny, jego dzielna załoga nie przewidziała jednak, że Amerykanie widzą przez ściany, oraz przez te ściany strzelają. Dwa strzały z AT i stug się dymił!!! - miałem na 4-piętrowej wieży schweres MG 43 (weterani, strong team), na trójnogu, a jakże, pełny wypas. W odległości chyba 80 m od wieży rozłozyły się dwie drużyny Amerykanców. Wiecie co MG 43 robi z ludźmi z odległości mniejszej niż 100m!!! Celuję (kółko zielone więc wg instrukcji mam 80% celność) i walę w piechotę. Mija minuta, druga minuta i nic. Żadnego trafienia. W końcu Amerykanie zorientowali się, że ktoś do nich wali z wieży, jedna z drużyn otworzyła ogień i kilkoma strzałami wybiła obsługę kaemu. Rozumiem szybsze przeładowanie, rozumiem moździerze strzalające bez obserwacji, rozumiem trafianie pierwszym strzałem, rozumiem szybciej jadące czołgi, rozumiem jednoczesny atak z kilku stron ale to co jest w vetmodzie to granda!!! Niniejszym oświadczam, że trudność w vetmodzie została uzyskana nieuczciwą drogą i jeśli wersja testowa się nie poprawi - mam w nosie!!!! Założyłem sobie wersję H2H i tam jest OK, nawet za łatwo (T-bone testował to wie). Juzio --> wszyscy Cię przywitali to i ja Cię ściskam, jak i wszystkich wcześniej i wszystkich, którzy przyjdą później. Olivier --> napisałeś świetną introdukcję do tego wątku. REWELACYJNA!!! W poprzednim wątku napisałeś też jedną naprawdę ważną rzecz o wojnie, Armii Czerwonej, roli zachodu itd. Pisałem już o tym kiedyś i zgadzam się z Tobą w 100%. Piszę o tym bo mam na ten temat własne zdanie, poparte wieloletnimi studiami (tylko hobbystycznymi) nad genezą, historią, politycznym tłem, zależnościami gospodarczymi i skutkami I i II wojny. Chętnie się z Wami podzielę tymi opiniami ale to w innym poście, tym zainicjowanym przez Macka, ops, Bartka (fajny pomysł). Na razie tyle. J.

10.12.2002
11:24
smile
[6]

Yaca Killer [ **** ]

Sieg Kamerades !! janko -- faktycznie w vetmodzie jest sporo takich numerów :)) ale... ad1. w budynkach są okna ... może załoga działa miała wizurę przez dwa okienka ;))) ad2. może akurat w tym schweresie strzelcowi spadły okulary, albo miał zaparowane od zimna ;) a wiadomo, że amerykańce to w większości typy pokroju rambo (jeden granat nasadkowy celnie wystrzelony robi spusteszenie w takich małych pomieszczeniach) ;))) co za tym idzie ... nie da rady podnosić AI w nieskończoność .. komp to tylko komp ... zawsze będzie działał na zasadzie jakiegoś schematu, który można w końcu rozgryźć (nam to rozgryzanie idzie b. szybko ;)))) ... więc, żeby utrudnić rozgrywkę musieli się posunąć (programisci) do takich kruczków. czasami mnie również krew zalewa :)) ale jestem naprawdę bardzo zadowolony z tego moda, muszę naprawdę nieźle pokombinować , tu nie wystarczy dobrze rozstawić wojsk i czekać az komp ruszy "na hura" prosto pod lufy. największe sukcesy przynosza wszelkiego rodzaju zasadzki, wciąganie "w krzaki" , itp. podsumowując JESTEM ZA :)) a gram Niemiaszkami, ustawienia Axis - Hero, Allies - Recruit Kampania - Bastogne ... i muszę się pochwalić, że mimo tego, że mam jeszcze dwa dni do końca to obstawiłem już Mozę i tłukę amerykańców bezpośrednio w "punktach dostaw" .. szykuje się Total Victory :)

10.12.2002
13:06
smile
[7]

T_bone [ Generalleutnant ]

Janko -----> Wydaje mi się że z tym Stugiem to raczej wada mapy a nie moda, takie rzeczy zdażają mi się bardzo żadko :) A ckm jest najskuteczniejszy kiedy wróg biegnie, albo dopiero próbuje się ukryć, jeśli strzela nie celnie to lepiej poczekać chwilę, aż wróg ochłonie i znowu wyjdzie z ukrycia. Wróg cię rozwalił bo byłeś na bardzo wysokim budynku, a ich oddziały są bardzo liczne i tak samo licznie uzbrojone, jak coś zobaczą to amen w pacierzu :) Po pewnym czasie przyzwyczaisz się do tych różnych dziwactw :)) Ogólnie to jeden z najlepszych modów, szczególnie do CC4 :)

10.12.2002
13:59
smile
[8]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Olivier! Dzięki za info odnośnie edycji oddziałów w CC4. Myślę, że taka opcja jest mimo wszystko przydatna, a już rzeczą samego grającego jest, czy z niej skorzysta, czy tego nie zrobi. Zwróć uwagę, że możliwośćedycji była jak dotąd za każdym razem od czegoś zależna. W "2" i "3" były to punkty prestiżu, zyskane w trakcie gry. W "5" Twoje możliwości zależą od napływu posiłków dla Twojej strony, czyli tak czy inaczej masz wpływ na jakość i wielkośćswojego wojska. "W niektórych sytuacjach taka edycja może wiele urealnić, np. grając w CC5 (indywidualnie) spotkałem się z sytuacją, w której Niemcy broniący plaży mieli do dyspozycji dwa czołgi. Jeżeli czytałeś jakąkolwiek literaturę nt. "Operacji Overlord", to wiesz, że Niemcy na plażach w momencie inwazji nie mieli żadnego (!) czołgu. Później pułk pancerny z 21 DPanc wjechał w lukę między sektorami inwazyjnymi, ale musiał stamtąd się wycofać. Skąd więc komputer wziął czołg po stronie niemieckiej? Pomijam to, ale może się też zdarzyć i coś takiego, że możliwość edycji własnych oddziałów pojawi się w jakimś patchu.

10.12.2002
14:04
[9]

olivier [ unterfeldwebel ]

--->Janko. Co do Introdukcji to czuje się mile połechtany:) Co do Vet Moda, to normalka. Można się przyzwyczaić. Co do opisanej przez ciebie sytuacji to zauważ że Ardeny to nie płaska Normandia z żywopłotami, i teren jest usiany różnymi wzniesieniami i często dostajemy się niespodziewanie pod ostrzał lub komputer traci czołgi nie zdążac zareagować - mapa jest 2D i stąd kupa problemów.

10.12.2002
14:19
smile
[10]

janko [ Konsul ]

Oj, dobrze, chłopaki, nie przeczę, że mod jest jednym z najlepszych - bo jest. Przecież nieraz pisałem, że pogodziłem się z ewidentnymi utrudnieniami, bo nadawały grze smaku. Ale nie lubię jak próbuje się mnie oszukać - a to co było ze stugiem to ewidentne oszustwo (Yaca, są jeszcze ścianki działowe ;o)). Może faktycznie MG nie mógł sobie poradzić z leżącymi soldatami, chociaż na otwartym terenie, 80 metrów, budynek 4 piętra czyli ok.15m, nachylenie ok. 12 st. .... no, nie wiem, nigdy nie byłem na wojnie. Cholernie lubię tę grę i pewnie dlatego dziś wieczorem pyknę małe co nieco....

10.12.2002
14:55
smile
[11]

Mackay [ Red Devil ]

No panowie! nikt nie powie nawet zdania o sobie?? Oprocz Ghost'a i Yacy z aktualnie piszacych nie znam nawet Waszych imion, mozna chyba jakos sie zintegrowac no nie?

10.12.2002
14:58
smile
[12]

T_bone [ Generalleutnant ]

Mackay ---> Spokojnie, próbuje wykopać jakieś normalne zdjęcie :)))

10.12.2002
15:03
smile
[13]

Mackay [ Red Devil ]

Wez to z pierwszego albumu - "pierwsze kroczki T_bone'a" :D

10.12.2002
15:06
[14]

olivier [ unterfeldwebel ]

No dobrze trochę ekshibicjonizmu nigdy nie zaszkodzi więc wieczorem postaram się coś zamieścić...

10.12.2002
15:14
[15]

U-boot [ Karl Dönitz ]

Mackay --> nie przesadzaj, więcej osób znasz niż nie znasz !!! Nie zapominaj o tych co byli na poczatku tej drogi i są cały czas ciałem i duchem w CC i okolice.

10.12.2002
15:39
smile
[16]

Mackay [ Red Devil ]

U-boot --->> o nikim nie zapominam, pisze tylko ze z osob ktore dotychczas sie pojawily w nowej czesci znam te ktore wymienilem, z reszta mala integracja chyba nikomu nie zaszkodzi, nawet jak sie kogos zna to mozna napisac.. P.S. Nie pisz tylo "skoro tak mowisz" blagam!! :D

10.12.2002
15:57
[17]

olivier [ unterfeldwebel ]

Kiedyś w bardzo zamierzchłych czasach, kiedy to o Athlonach i PIV nikomu sie jeszcze nie śniło na jednej z kaset magnetofonowych do C-64 (tak kochane dzieci był kiedyś taki komputer osobisty, he,he) odkryłem gierkę strategiczną o wielce znaczącej nazwie Tobruk. Gra toczyła się na mapce wielkości jednego ekranu a my przesuwaliśmy na niej kwadraciki symbolizujące dywizje. Można było grać tylko stroną osi (niemcy i włosi) a wróg mial przytłaczająca przewagę. I choć grałem w tą mapkę kilkadziesiąt razy to gry skończyć nie mogłem bo gra się wieszała w miarę jak Alianci znajdowali się w krytycznej sytuacji..o cholera ale się rozpisałem. Dość powiedzieć że zafascynowały mnie gry stategiczne (miałem wtedy może 11 lat). Zresztą zainteresowanie wojną nabyłem już wcześniej na podstawie czterech pancernych i Klosa czy amerykańskich filmów wojennych (Tylko dla orłów, Działa Navarony czy o Jeden most za daleko- wywarły na mnie wielkie wrażenie:)). W międzyczasie sklejałem trochę modeli i połykałem wszelkie książki o wojnie, wojskowości itp. Kiedy już dorosłem (he,he) zrozumiałem że za bardzo cenie sobie wolność, niezależność itp. żeby robić karierę w wojskowości (no cóż nie chcieli dać mi od razu stopnia generała więc powiedziałem by sie wypchyli:). I tak skończyłem na Zarządzaniu w Szczecinie gdzie ciągne obecnie 3 rok. Odeszłem trochę od tematu, więc mam 22 lata obecnie pozostaje w stanie wolnym (tak, tak, wolność i niezależność to dobra rzecz..). Wciąż mam fioła na punkcie drugiej wojny co ostatnio objawia się uprawianiem walk w Silent Huntera II, IL-2 a szczególnie CC i MOHAA (niestety na razie samemu no chyba że od czasu do czasu połącze ze znajomymi kompy lub spotkam Komina na necie i zagramy w CC ). Lubię dobre kino (ze wskazaniem na dobre kino wojenne - Szeregowiec Ryan to moja filmowa Biblia), najrozmaitszą muzykę (zaczynając od muzyki irlandzkiej i szkockiej, przez dancowe Techno, muzykę filmową, na Hard rocku kończąc), Net, ładne ( tylko bardzo ładne, jak już ma się człowiek męczyć to niech ma z tego nieco przyjemności: ) dziewczyny, podróże i jazde na góralu szcególnie w terenie (w lato zdażało mi się przejechać jednego dnia 140 km, nie chwaląc się:), poza tym historia ze wskazaniem na burzliwe lata (poza II wojną np. Wojna Secesyjna w USA). A w ostatnim czasie dane mi było poznać pewne maniakalne grono, weteranów klawiaturowych które wydziera z mojego życiorysu coraz więcej czasu:))). Z netem łącze się przez modem (tak, niektórzy mają nierówno pod sufitem), ale po nowym roku powinienem mieć net z kablowki (Boże chroń Prezesa SM... ) a wtedy powyżywam się za wszystkie czasy (szczególnie na mojej ulubionej FPP-MOHAA). A..na zdjęciu zwiad zmotoryzowany w drodze na przełęcz Okraj, ze mną na pierwszym planie-pozdrawiam.

10.12.2002
15:59
[18]

olivier [ unterfeldwebel ]

Zwiadu cią dalszy..., no to teraz już chyba jestem zintegrowany..czekamy na nstepnych do prania:)

10.12.2002
16:10
[19]

U-boot [ Karl Dönitz ]

olivier --> brawo za barwny opis i za zdjęcie !! moją szczegolną uwagę zwrócił rowerek - sam jeżdzę i mam także Gianta :-))) Pozdrowionka !!

10.12.2002
16:34
smile
[20]

T_bone [ Generalleutnant ]

TAJNE/POUFNE Imię: Adam Baza: Kraków Doświadczenie: Jestem w III klasie 24 L.O o profilu językowym niemiecki angielski. Lat: 17 Notki Własne: Wojskowością zainteresowałem się kiedy miałem ok. 9 lat jak dostałem Amigę :) w wieku 12 lat znałem nazwy większości sprzętu wojskowego walczącego na ziemi, w powietrzu, i na morzu w XX w. (Ale byłem genialne dziecko) :)) W 1996r odpaliłem z nudów CC I, i gra mnie zszokowała realizmem pola walki, wkrótce jakimś sposobem zdobyłem CC I z instrukcją i oryginalnym opakowaniem po niskiej cenie. Potem grałem w dema CC 2 i CC 3 ale nie mogłem zdobyć pełnych wersji. W 1998r tuż po premierze kupiłem CC IV i grałem do upadłego, potem w 1999r udało mi się tanio kupić CC III, a CC V kupiłem wkrótce potem. Metody Komunikacji: W tym momencie modem 56k, ale jak powiedzieli mi dziś w TPSA w czwartek będę miał neo+. W co jeszcze teraz gram: Silent Hunter 2, Ił-2, Medal of Honor, Battlefield 1942, Operation Fashpoint, Rainbow Six i wiele wiele innych gier wojennych. Zdjęcie po prawej to ja na wyciecze szkolnej do Rzymu w 2001r widoczne charakterystyczne oznaczenia turystyczne w postaci żółtej chusty :) Stoję przy jakiś Św. Drzwiach czy coś takiego :)))

10.12.2002
16:52
smile
[21]

janko [ Konsul ]

No to jak się przedstawiamy to jazda. Mam na imię Janusz a Janko to pokłosie opowiedzianego przeze mnie kiedyś dowcipu, który zrobił na audytorium takie wrażenie, że zostałem Jankiem lub w wersji maxi - Jankiem Niemową (jak nie znacie tego kawału to napiszcie - podzielę się). Całe życie mieszkałem w Krakowie ale jakoś dwa (niecałe) lata temu otrzymałem ciekawą propozycję z Poznania, spakowałem manele, rodzinę i się przeniosłem. Czy na zawsze, czy na chwilę... ich weiss nicht. Pracuję sobie w Wielkopolsce, w chwilach wolnych gram w cc (wyłącznie, kupiłem CM ale jeszcze nie odpaliłem) i czytam/piszę na forum, zajmuję się budową modeli (no, teraz to modelu) oraz czytam książki. Wieczorem. I słucham muzyki wszelakiej - od Bacha po Nirvanę. Niestety, nie posiadam żadnego zdjęcia w wersji elektronicznej, więc się nie pokażę, ale to może lepiej bo z tego co się zorientowałem jestem trochę starszy od tzw. średniej wieku na foroom. Jednakowoż - czyż nie jesteśmy młodzi duchem, nie tylko wiekiem? Czy jeżeli ktoś dochodzi czterdziestki to już nie ma prawa grać w cc i robić modele? Z tymi modelami to i tak jest jeszcze inaczej niż Wam się wydaje ale o tym opowiem przy innej okazji. Zawsze lubiłem gry strategiczne oraz związane z wojną. Drugą, najlepiej. Zacząłem bardzo dawno od Wolfensteina, tego labiryntowego (nie jest to w żadnym razie strategia ale co mozna było sobie postrzelać do Niemców, to moje). Potem była cywilizacja 1 i 2, szczególnie lubiłem część pod nazwą WW2, zaczynało się w 1940, no i można było wygrać wojnę kim się chciało np. Wehrmacht zdobywał Władywostok.... odwaliłem różne gry: red alert, mortyr, age of empire, nawet warcraft i setlersi, ale zawsze nie było to to o co mi chodziło. Kupiłem któregoś Panzer general ale przesuwanie jednostek po mapie po cywilizacji nie bawiło mnie. No i kiedyś zobaczyłem RUSSIAN FRONT. Sceptycznie podszedłem do sprawy ale... ostatecznie kupiłem. No i się zaczęło. Potem dokupiłem cc5 - i tylko te były w sprzedaży. Jak już ograłem te dwie części na amen to popadłem w desperację i zacząłem szukać w necie trzech pozostałychi. Nie znalazłem ale za to znalazłem to forum. Resztę z grubsza znacie - Mack poratował mnie brakującymi częściami cc, do tego nauczyłem się szukać i ściągać mody - no i zaczęła się druga epoka cc. Olivier wywołał swoim wspominkiem o Red Army ciekawy temat - trochę go poszerzając: druga wojna jako zjawisko społeczne swojego czasu. Jak wspomniałem - spędziłem trochę czasu nad poszukiwaniem jakiejkolwiek prawdy o tym czasie. I na kanwie tego - prowokacyjnine stwierdzę: 1. Nie jest prawdą, że od Armii Czerwonej zależało nasze przyjście na świat........ale 2. Nie jest też prawdą, że zależało to od Wehrmachtu Olivier ---> z całym szacunkiem, pisząc te słowa uległeś propagandzie zwycięskich aliantów. II wojna była ostatnią wielką wojną imperialną. Wojna taka polagała zawsze na zdobyciu terenu, surowców, środków produkcji i niewolników. Niemcy ją przegrały. Jakiego języka uczono się obowiązkowo od piątej klasy szkoły podstawowej do 90 roku? A co się stało z Litwą, Łotwą, Estonią? Rosja wygrała tę wojnę - wzięła łupy. Gdyby wygrali Niemcy - byłoby podobnie; potrzebowali tak samo niewolników i myślisz, że wymordowali by nas tylko dlatego, że jesteśmy Polakami? Ameryka też wygrała tę wojnę - wszyscy uczą się (dobrowolnie!!!) angielskiego i chcą wprowadzać tu amerykańskie porządki; zaś Ameryka nadal ma (ot, tak na wszelki wypadek) bazy wojskowe w całej Europie i wszyscy się z tego cieszą. To jest dopiero zwycięstwo, to jest dopiero propaganda - Goebbels powinien się spalić ze wstydu. Nie gloryfikujmy Rosjan; Nie gloryfikujmy Niemców; Nie gloryfikujmy Aliantów; I wtedy będziemy najbliźsi prawdy. Polska przegrała swoją szansę na pozostanie graczem w Europie w XVII wieku - od tego czasu pozostało nam liczyć tylko na możliwie najłagodniejsze warunki niewolnictwa. Taki los.... Tyle prowokacji - ciekawe czy będziecie chcieli podyskutować i o tym.... Pozdrufka - J.

10.12.2002
17:14
[22]

U-boot [ Karl Dönitz ]

janko --> mam mało czasu (zaraz mecz !!) ale zacznę po pierwsze: wiek nie ma znaczenia elitarny rocznik 71r. się kłania :-))) po drugie: możemy nie gloryfikować Aliantów, możemy nie gloryfikować Rosjan, możemy nie gloryfikować Niemców, ale trzeba wyjaśniać, prostować - przekłamania jakich jest pełno w naszej historii !!! Polacy sa dziwnym narodem przeskakującym ze skrajnoości w skrajność najpierw kochaliśmy Wschód a teraz kochamy Zachod bez krytycznie :-((( Ja proponuję tak po cichu gloryfikować (chyba za mocne słowo) ale pokazać, że Kriegsmarine (to jest już choroba :-))) walczyło fer, czyniło dokładnie to samo co marynarka USA na pacyfiku ale jako przegrani zostali odsądzeni od czci i wiary. A nasze "niewolnictwo" wynika chyba z położenia geograficznego, ten kto mieszka na skrzyżowaniu nie może budować, zbyt duży ruch :-((( Pozdrowionka

10.12.2002
17:24
[23]

janko [ Konsul ]

oj, U-boot, wydaje mi się, że się dogadamy. To co napisałeś to jest to co myślę i do czego dążę w chęci poznania choć części tzw. prawdy obiektywnej. Chcę wiedzieć by wyjaśnić. Chcę wiedzieć by właściwie interpretować. To co napisałeś o Kriegsmarine odnosi się do wielu działań NIemców w połowie XX wieku. Bardzo dobrze wiemy o zbrodniach Niemców, niewiele wiemy o zbrodniach Aliantów (chociaż tu i tam nieśmiało sięga się, mimochodem, do tego - pamiętasz w Kompanii Braci zastrzelonych niemieckich jeńców.... a o Malmedy ani słowa). Potrzeba nam wiedzy i obiektywizmu. Ot, co. Czytałeś Irwinga? A z tym skrzyżowaniem - ładne to, i cholera, prawdziwe....

10.12.2002
17:47
[24]

Aksak [ Konsul ]

nie istnieje prawda obiektywna...:( to marzenia

10.12.2002
20:32
[25]

olivier [ unterfeldwebel ]

Po meczu Wisły jestem roztrzęsiony niczym Gen. Omar Bradley 16 grudnia 1944, ale co tam możemy podyskutować. Porónywanie ładu powojennego z tym co moglo by się zdarzyć w przypadku zwycięstwa Niemców w II wojnie światowej jest ogromnym nadużyciem. To nie jest kwestia hipotetyczna co by było gdyby. Niemieckie plany zmiany świata nie były kwestia przyszłości, Niemcy (nie naziści czy hitlerowcy jak się zwykło powtazrać bo nie słyszałem o Narodzie nazistów ani hitlerowców, jest naród niemiecki i kropka) JUŻ zaczeli robić wtedy coś co dziś jest niemal nie do wyobrażenia i aż się nie chce wierzyć że w sercu cywilizowanej europy mogły się wydarzyć rzeczy które mialy miejsce. W żaden sposób nie można usprawiedliwić obozów koncentracyjnych gdzie gineli zarówno żydzi pochodzenia polskiego jak i Polacy jeśli dla kogoś to mogło stanowić różnicę- zapewniam wszystkich że ci ludzie zgodzili by się w przyszłości mówić nawet po chińsku ale nie mieli takiej alternatywy. Nie można usprawiedliwić planów Hitlera w przypadku wygrania przez niego wojny, wyłożone jasno i wyraźnie w jego książeczce, nie mozna zaakceptować samej koncepcji wojny agresywnej. Nie można zaakceptować licznych zbrodnii wojennych dokonywanych przez wszystkie niemieckie formacje bez wyjątku-zaczynając od traktowania jeńców (rosyjskich w szcególności) po masakry cywilów, nie można zaakceptować polityki okupacyjnej - Polska a Francja pod okupacją to były dwa odmienne światy. Można teoretyzować czy Hitler zamierzał wymordować 10 mln Polaków czy dwadzieścia ale nie oto tu chodzi. Niemiecka armia była złem samym w sobie i narzędziem do spełnienia najgorszych koszmarów jakie mogły przyjść ludziom do głowy. Jeśli bym żył w tamtym okresie na pewno nie siedział bym z założonymi rękami, tylko zaryzykował wszystko by moje dzieci jednak mówily w przyszłości po polsku, nie spały w chlewie u Bauera i usługiwały starej Heldze. Śmieszy mnie te dzisiejsze rozgraniczenie Niemców i Hitlerowców, większość masowo popierała kochanego Fuhrera akceptując tym samym jego politykę. Na pewno było wielu zwykłych ludzi którzy zostali zmuszeni iść na wojnę wbrew swej woli, ale byli w mniejszośći. Tak samo oficerowie którzy ochoczo odbierali z rąk wodza ordery- różnica między Rommlem a Himmlerem była tak naprawdę niewielka. Śmieszy mnie też wynoszenie pod niebiosa niejakiego płk Stauffenberga jako wielkiego bohatera, itp. Co to za bohater który dla zamordowania Hitlera nie był w stanie poświecić życia tylko, podrzucił niedbale teczkę z bombą i uciekł w pośpiechu,jak można go w porównywać z żołnierzami którzy z kilku metrów niszczyli rosyjskie czołgi....śmiać się chce. Na szczęście mamy rozum i możemy odróżnić fakty od tej propagandy którą jesteśmy karmieni od małego. Dlatego gloryfikuje Aliantów, prostych Rosjan ginących milonami (jak ktoś nie wie to na obecnych polskich ziemiach zginęło około 1 rosyjskich żołnierzy, Milion!!! czy to jest wogóle do wyobrażenia???) uważam za bohaterów, Niemców zaś potępiam całkowicie. Oczywiście nie znaczy to że jako niemiec nie zainkasuje kilku amerykańskim kowbojom kulki w MOHAA ale to tylko zabawa, a w rzeczywistości w słusznej sprawie ginęli wspaniali ludzie którym jestem i zawsze będe wdzięczny; poza tym jestem prawie pewien że jeśli tzreba by mi było tak jak oni poświęcić życie za to za co oni poświęcili to bym to zrobił, chyba. No i kampania coś stanęła, albo mi się zdaję...

10.12.2002
21:29
[26]

U-boot [ Karl Dönitz ]

olivier --> jestem świeżo po meczu, pełen emocji, napisze tylko jedno: Rosjan zginęło tylu gdyz taka była taktyka walki Rosjan !!! można ich było zabić 1000 a przyszło kolejne 3000, t-34 nie były najlepszymi czołgami - było ich poprostu wiele !!! i dlatego dawały sobie radę z niemieckimi maszynami, lepszymi ale w ilości nieodpowiedniej !! a tak apropo Hitlera --> to był pionek w machinie finansjery, który niestety wyrwał się spod kontroli. A pisanie, że Polska i Francja to dwa światy --> toż to oczywiste, to my byliśmy wrogo nastawieni do Niemców, to u nas Niemiec nie mógł wyjśc samemu na miasto (dziś nazwalibyśmy to terroryzmem) czy do lasu. Francja dała Niemcom dywizję Waffen SS, burdele pełne chętnych kobiet i była za to traktowana inaczej. Dodam tylko jeszcze jedno - mój dzidek całą wojnę pracował u bauera i wspomina te czasy dobrze, dopiero przyjście władzy ze wschodu spowodowało, że kobiety musiały się chować aby nie zostać gwałcone, a mienie aby go nie stracić, dopiero po wojnie znalazł się w więzieniu !!! to tyle słowem wstępu.

10.12.2002
22:10
smile
[27]

Juzio [ Generał ]

Oliver, U-boot--> wisla, wisla !!!, eh co ta ja chcialem powiedziec, aha Tak sobie wlasnie gdybalem i myslalem na temat waszych porownan francji i polski w czasie 2ww. Polska jak juz napisal oliver to skrzyzowanie na ktorym co jakis czas sie ktos rozbija lub przejezdza, ale o co mi chodzi, polacy maja jakby niechec do niektorych narodow zakorzeniona i mysle to glownie o niemcach, choc za polski sanacyjnej druga strona( ta czerwona ) tez za bardzo nie byla lubiana. Tak wiec jestesmy dosc stali w uczuciach , tego nie lubimy i wszystko. Zreszta w histori tyle juz bylo wojen z niemcami ze jest za co ich nie lubic ( mysle o sytuacji okolowojennej bo obezna sutuacja jest juz calkiem inna ). A popatrzcie drodzy Panowie na swiat zachodu, kazdy z kazdym i przeciw kazdemu. Wydaje sie jakby wszelkie animozje nie byly zakorzenine a wynikaly z aktualnej sytuacji polityczno-gospodarczej. Np francja z napoleonem przeciwko angli ( teoretycznie swoim tradycyjnym wrogiem ) i ksiestwu pruskiemu. By ta sama francja, lub nie ta sama za kilkadziesiat lat z anglia walczyc przciwko niemcom.Ciekawi mnie tylko czy francja sie sprzymierzala z niemcami, no oprocz lizania szkopom tylkow w czasie ww2. Choc z drugiej strony tez nie mozna tak osadzac wszystkich francuzow ,bo powstaly francuskie odzialy w w,brytani chcace walczyc w niemcami, nie bylo ich jednak tyle zeby zatarli dosc niekorzystne ogolne wrazenie. Eh chyba juz bzdury pisze bo nie wiem czy to ma sens. Nasuwa mi sie tylko jedna dosc smieszna konkluzja - my polacy mamy sklonnosci do przesadzania raz w jedna strone do rosjan, a raz w druga do amerykanow, ale zawsze najbardziej nie lubilismy niemcow :)

11.12.2002
00:24
smile
[28]

janko [ Konsul ]

Taaak, przeczytałem sobie i widzę, że: a) od czasów dr Goebbelsa niewiele się zmieniło - propaganda to potężna broń; b) dyskusja jest potrzebna - w każdym razie mam na nią ochotę; c) będę konsekwentnie trzymał z Ubim. To po kolei: Aksak ---> prawda obiektywna istnieje - jest to po prostu zapis zdarzeń, przyczyn i skutków. Próbuje nam się wmówić, że jej nie ma abyśmy jej nie szukali. To co jest teraz i co nazywa się powszechnie prawdą to jest prawda subiektywna czyli interpretacja, zależna od wiedzy (czyli prawdy obiektywnej) lub od intencji. Zawiłe? Podam przykład: czy wojna prowadzona przez ZSRR w latach 1944 - 45 była wojną agresywną? Ja twierdzę, że była. Był to ciąg dalszy leninowskiej koncepcji eksportu rewolucji i komunizmu. Olivier twierdzi, że była to wojna wyzwoleńcza. Obaj w tym momencie prezentujemy prawdę subiektywną. A przecież jest w tym przykładzie sedno, które jest prawdą nie podlegającą interpretacji - skoro Wielka Wojna Ojczyźniana była wojną obronną to dlaczego Stalin nie zatrzymał wojsk na linii granicznej z 1940 roku. Powoli więc, drogą analizy faktów, rozdrabniamy historię na drobne elementy a wtedy to sedno łatwiej wyłapać. Olivier ---> w swojej wypowiedzi pomieszałeś tak wiele spraw, że trudno mi na piśmie z nimi dyskutować. Da Bóg, spotkamy się kiedyś przy piwie, to pogadamy. Zapytam tylko - trzymając się już powyższego przykładu - dlaczego twierdzisz, że Rosjanie nie prowadzili wojny w identycznych celach co Niemcy? A co z ofensywnym rozwinięciem wojsk radzieckich w połowie 1941 (niepotwierdzone, niestety, dane mówią, że atak miał nastapić wiosną '42). Tylko dlatego, że Rosjanie nie przyznali się do tego? I nie przyznają się nigdy bo ciąg zdarzeń zapewnił im pretekst najlepszy z możliwych. No i co z Bagrationem - czemu to nie była ofensywa kończąca wojnę na wschodzie. Żeby dobić bestię? Nie rozśmieszaj mnie!!! A jak myślisz, po co poleciał Hess do Anglii? Bo zwariował? Czy żeby dogadać się z Churchillem, zajadłym antykomunistą, w sprawie wpływów na świecie po wykończeniu Rosji. Churchill (jako człowiek epoki wiktoriańskiej) postawił na niezależność - i tu przegrał. Myślał, że reprezentuje wielkie imperium a był to już wtedy chwiejący się kolos. Uratował twarz Wielkiej Brytanii, i część jej wpływów, dzięki przemyślności Roosvelta, który postanowił wykorzystać bałagan w Europie aby do niej wejść. Zbrojnie. Korzenie dzisiejszej potęgi USA tkwią w tamtej decyzji. Ale wracając - Churchill wygrał bitwę (pokonał Hitlera) lecz przegrał wojnę; imperium się rozpadło a Europę kontrolują Stany i Rosja.... gdy to zobaczył, chciał mobilizować Wehrmacht i na Rosję - ale wtedy to Stalin rozdawał karty i nikt nie słuchał przegranego starca z cygarem.... A nie przekonują Cię o prawdziwej twarzy polityki targi o granicę Polski? Los krajów nadbałtyckich? Finlandia? Grecja? Czechy (przypominam, że Pragę zajęli Amerykanie)? Więc kto był agresorem od 1944? Nie czasem ZSRR i USA? W jednym masz tylko rację - zawsze w dupę dostają zwykli ludzie, nieważne w jakich są mundurach. I własnie dlatego nie potępiaj Niemców, którzy oczywiście popierali Hitlera ale ginęli na własny rachunek. A ponieważ domyślam się, co mi teraz będziesz chciał odpowiedzieć - zapytam zaczepnie: potępiasz też Węgrów? Rumunów? Finów? Włochów? Potwory? Agresorzy? Czy postawili tylko, kurna, na niewłaściwego Bardzo ciekawy wątek poruszył Juzio - wykorzystam go do postawienia kolejnej tezy: nie istnieje coś takiego, jak dobro narodów i działanie w imię tego. Istnieje gra interesów, w których nasz los jest kartą na zielonym stole. Od czasu kształtowania się państw narodowych, od czasu wojny trzydziestoletniej - w Europie zawiązywały się kolejne koalicje w celu zniwelowania przewagi jednego państwa. Koalicja przeciw Ludwikowi XIV, potem Napoleon jako pewnego rodzaju ciąg dalszy, następnie Rosja (warto przypomnieć sobie kto z kim wiązał się, aby dokopać przeraźliwie silnej Rosji XIX wieku), potem Niemcy.... druga wojna nie była w niczym inna, była tylko niedawno więc budzi jeszcze żywe uczucia. Rzuciłem kilka przemyśleń, jeśli macie ochotę - piszcie. Jeśli nie - potraktujcie to jako prawie belfrowskie wynurzenia domorosłego filozofa i możemy wrócić do opisów bitew. Wybór (przynajmniej w tej sprawie) należy do nas!!!!!!

11.12.2002
11:16
[29]

radykal [ Konsul ]

Występuje pod psedonimem Radykal ( ze względu na poglądy polityczne ) Witam - krótko o Sobie zdjęcia nie dołacze bo nie mam pod ręką Na imię mam Marek rocznik 70 ( dziadków na forum jest więcej ) Rzadko uczestmiczę aktywnie w dyskusji ale często pasywie ( brak stałego dostępu do sieci poza pracą ) Jestem jak większość tutaj fanatykiem strategii Zaczynałem od planszówek w połowie lat 80-tych potem ZX SPectrum i Dessert Rats , Vulcan , Arnhem - w międzyczasie planszówki Ardeny 44, Creta , Bzura 39 ... Potem na kompie PAnzer General 1 , 2 - nie pogardziłem cywilizacją ( straegia + ekomomia powiązane rezem ) Pojawiło sie CC2 - opis w SService i to była nowa jakośc Potem długo CC3 + mody CC4 i CC5 , teraz posiadam także CM BO , próbowąłem CMB2B ale sentyment do CC pozostał Nie będe udowadniał wyższości ( niższości CC nad CM ) ponieważ uważam że gruszki z jabłkiem sie nie porównuje każdy wybiera sam Pani mojego zycia jest trochę zazdrosna o kompa ( o czas spędzony przed nim ) , bo wtedy sie wyłaczam i można do mnie mówić ....ale to jej problem Niedługo bęe miał stały dostęp do sieci i wtedy będe cześciej gościł na forum i może z kimś H 2 H ... kiedyś pogrywałem w CC3 dzwoniąć po 22 na numer TPSA kolegi via modem potem odbierałem i koszty sie dzieliły Taka była desperacja .... Teraz czasmi pogrywam przez lokalną sieć komp via komp ( H2H ) Od dyskusji o losach II WS - ja jestem bliższy tezie że to Stalin rozdawał karty , lot Hessa miał usiadomić Churchilowi że wyzzwolenie Europy z kapitalistycznego wyzysku nadchodzi ( przewidywany czas III kw. 1941 ) A atak na Rosję 22.VI.41 był atakiem desperata szaleńca - a nie próbą podboju przez mocarstwo Wygrał system bardziej totalitarny i lepiej przygotowany do wojny A co do sposobu walki - jednostka niczym .... jaka ideologia taka realizacja , dodatkowo korzenie kulturowe z Azji więc widzieliśmy jak to wyglądało ... T34 był dobrm czołgiem ( techicznie trochę gorszym niż Pantera ) ale prostym w produkcji , łatwym do modyfikacji i mało awaryjnym A o przewadze decydowała produkcja a nie jakość Tygrysa + bohaterstwo Wittmana ... Tyle , może rozbudziłem u kogoś wątpliwości lub kontrowersje trudno .... nie musicie sie zgadać ale podajcie argumenty a nie emocje

11.12.2002
11:30
[30]

Siegfried [ Generał ]

witung:) radykal--> 1. z przyjemnością zagram h2h np w cc5 z modem GJS w momencie kiedy będziesz miał stałe łącze ...zacząłemz Mackayem ale problemy czasowe uniemożliwiły dokończenie gry a co do oceny kto "rozdawał karty"...Stalin dostał talię kart do rozdania dopiero wg mnie od klęski pod Stalingradem, wspominałem gdzeiś wcześniej że polityka niemiecka kierująca się zasadą realpolitik wg mnie od '41 tą zasadą przestała się kierować na rzecz ideologii co w konsekwencji doprowadziło do klęski na wschodzie...szczegółowo nie będę tego opisywał. wiadomo o co chodzi...zgadzam sie z tobą,że nie ma znaczenia jak bardzo zaawanswane techologicznie i koncepcyjnie były konstrukcje niemieckie skoro Tygrysów można było wyprodukowac 25-27 sztuk, a Panter ok 600 szt. miesięcznie ['44]

11.12.2002
11:37
[31]

Siegfried [ Generał ]

.....przy produkcji rosyjskiej 2000-2500 tys. szt. miesięcznie T-34

11.12.2002
12:14
[32]

olivier [ unterfeldwebel ]

Robi się coraz goręcej więc krótko.---> Radykał, witamy w naszych zafajdanych okopach, jakaś wolna prycza zawszę się znajdzie. ---> Janko, z tym piwem to bardzo chętnie, jak kiedyś będzie okazja. Stało się coś czego się obawiałem- prosta dyskusja o prostych sprawach zamieniła się w jakieś nieskończone i wydumane filozoficzne teorie. Mi naprawdę wisi czy jadam w McDonaldzie czy też chodze obowiąkowo 1 maja na pochody. Ja po prostu chce żyć w miarę normalnym, demokratycznym kraju w którym zło jest po prostu złem a dobro dobrem. Obchodza mnie ludzie którzy żyją wokół mnie, chce by nie musieli ginąć na wojnie, bo jakimś militarnym kreaturom zachciało się rządzić światem i by tego dokonać są w stanie wybić 50 mln ludzi. Hitlerowskie Niemcy były złe do szpiku kości i należało je zniszczyć wszelkimi dostępnymi sposobami. To prawda że niemcy mieli obozy koncentracyjne a amerykanie naloty dywanowe, jednak to Niemcy rozpoczęli tą wojne, ponosza za nią całkowitą odpowiedzialność i musieli się liczyć ze wszelkimi konsekwencjami. Wcześniej zwykli ludzie dumnie podnosili ręke na cześć swego wodza, teraz przyszło im za to zapłacić. To prawda że rosjanie zachowywali się tak jak się zachowywali, jednak było to niczym w porównaniu z tym co Niemcy zrobili w Rosji i co planowali zrobić, i trudno się dziwić ludzkiej chęci odwetu. Stalinowi zaś do głowy by nie przyszło że Polska może się nie odrodzić, co do targów o granicę to wujek Stalin wziął sobie marne bagna Prypeci i stepy Ukrainy w tym 2 duże miasta, w zamian Polska dostała cały Śląsk i kawał wybrzeża-korzyść dla Polski była oczywista. Poza tym wszystko jasno i wyraźnie wyłożyłem w poprzednim poście i Amen. Dziwi mnie Janko że napisałeś "W jednym masz tylko rację - zawsze w.. itd", chyba niezbyt uważnie przeczytałeś to co napisałem w poprzednim poście.. Co do wątku Juzia to i owszem. Francja , Anglia i Niemcy byly zachodnimi mocarstwami na stałe zakorzenionymi w Europie. Mogły sobie pozwolić na rozliczne romanse i tanie gierki. Nawet więc Hitlerowi się nie śniło by mogły tak po prostu zniknąć, po ewentualnym zwycięstwie stały by się niemieckimi satelitami. Polska od tysiąca lat była zagrożona ze strony Niemiec i nie miała dużego znaczenia w dziejach Europy. Polska i kraje europy wschodniej miały więc w planch Hitlera na zawsze zniknąć z mapy świata, ich narody zaś po cześci wyeliminowane i przy zahamowaniu rozrodczości miały stać się niewolnikami wielkiej rzeszy. Oczywiście niektórzy naiwni politycy na Węgrzech, w Norwegii czy Finlandii łudzili się że mogą nieco wytargować przyłączając się do Hitlera, ale wujek Adolf miał soje plany i jako wielki zwycięzca rozbił by te kraje w jeden dzień. Polecam najlepszą i SUPEROBIEKTYWNĄ biografię Hitlera autorstwa Davida Irvinga, można tam wyczytać barzdo dużo ciekawych rzeczy.

11.12.2002
12:20
[33]

olivier [ unterfeldwebel ]

--->Ghost. Czyżbyś wstrzymywał postępy Inwazji?

11.12.2002
12:59
[34]

janko [ Konsul ]

Wiesz co Oli - w zasadzie odpowiedziałem Ci na GG ale.... jak tak przeczytałem jeszcze raz to co napisałeś to aż mnie ruszyło. Czy Ty naprawdę w to wierzysz? Cytuję: 1. "Stalinowi zaś do głowy by nie przyszło że Polska może się nie odrodzić" - między 1939 (Ribbentropp- Mołotow) a 1944 (PKWN) mamy pięć lat różnicy. Wyjaśnij mi co zaszło w umyśle (sumieniu, strategii - niepotrzebne skreślić) Stalina, że tak radykalnie zmienił zdanie. 2. "...wujek Stalin wziął sobie marne bagna Prypeci i stepy Ukrainy w tym 2 duże miasta, w zamian Polska dostała cały Śląsk i kawał wybrzeża-korzyść dla Polski była oczywista" - bardzo proszę o wyłożenie tych oczywistych korzyści. Zrujnowany do dziś Wrocław i Szczecin? Granicę nieuznawaną powszechnie na Zachodzie do 1970 a do dziś przez wiele wpływowych kręgów politycznych (CDU, nie jacyś neofaszyści, warto zapoznać się z historią kariery H. Kohla bo to za jego kanclerstwa sytuacja polityczna przeważyła w stronę uznania granicy de facto wewnątrz tej partii)? Dwuznaczną sytuację polityczną Polski po 1945 wynikającą wprost z zajęcia tych terenów? A może Śląsk i przemysł? A jesteś pewien, że służył Polsce? A wiesz na czym polegało niewolnictwo rubla transferowego? Czy wreszcie - miliony przesiedlonych Polaków - czy oni chcieli tych korzyści? Pytań mam więcej ale zostawiam je na to piwo. Tych dwóch nie mogłem odpuścić bo to co napisałeś to po prostu nadużycie. Ale generalnie jest OK - lubię ogniste spory, co nie znaczy, że do jego rozstrzygnięcia będzie potrzebna ubita ziemia. ;o)

11.12.2002
17:01
smile
[35]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Olivier! Żadnych takich, niczego nie wstrzymuję - po prostu 327 Szybowcowy nie zostawia i nie będzie zostawiał za sobą żywych wrogów...! :) Debrief i screeny - coming soon (grałem ok. północy i kiedy walka dobiegła końca, nie chciało mi się już nic pisać)

11.12.2002
17:07
[36]

olivier [ unterfeldwebel ]

Wyjaśniliśmy sobie z Jankiem co nieco na Gadu Gadu więc lepiej skończmy już ten temat. Ważne że dzisiaj żyjemy w wolnym kraju, po części dzięki temu że trzecia Rzesza nie wygrała II wojny światowej. Ja po prostu patrzę na to z polskiego punktu widzenia i dlatego jestem wdzięczny aliantom i rosjanom... Dobra koniec!

11.12.2002
17:53
smile
[37]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Lipton! Z gry wyszło mi, że Ty przejmujesz walkę. Probowałem wysłać do Ciebie sejw, ale wyskakiwał błąd składni w Twoim emailu. Na wszelki wypadek posłałem kopię sejwu także do Mackaya - Mackay, podaj grę do Liptona, może Tobie nie będzie wyskakiwał żaden błąd.

11.12.2002
18:12
smile
[38]

T_bone [ Generalleutnant ]

Olivier ----> Masz racje, najważniejsze że Niemcy nie wygrały wojny :) Ten dobrze zapowiadający się snajper dostał już jak widać gwiazdkowy prezent :) ----> Mam nadzieje że nie podzieli losu innych snajperów którzy wielokrotnie padali już od ognia wrogiej artylerii.

11.12.2002
19:07
[39]

U-boot [ Karl Dönitz ]

czytając to co napisaliście: Niemcy co prawda przegrały wojnę ale chyba nie wyszły na tym źle, to jak zyje dziś zwykły Niemiec i Polak --> jest różne, bez dwóch zdań. A czy dziś naprawdę żyjemy w wolnym kraju ?? Co to znaczy ?? janko --> dziękuje za poparcie :-)) pozdrowionka

11.12.2002
19:17
smile
[40]

Lipton [ 101st Airborne ]

U-boot--> Jestem zajety, ale wypowiem sie bardzo krotko w kwesti wolnego kraju. Ja sie nie czuje jak czlowiek zyjacy w wolnym kraju. Kazdy cos obiecuje a robi co innego i nie mowie tu tylko o wladzach, ale ogolnie. Nie mamy wplywu na zadne decyzje, a jezeli teoretycznie ten wplyw jest to w praktyce sie okazuje, ze to byla tylko przykrywka bo tak naprawde wszystko odbylo sie przy zielonym stoliku (chyba tak to sie mowi:P). No i ta korupcja...nic dodac nic ujac, kazdy wie o czym mowie... Uwazam, ze to co zyskal dla Polski Walesa zostalo zaprzepaszczone. Ofiary jakie ludzie wtedy zlozyli na poczet wolnej Polski tak samo. Wszystko znowu idzie w strone pseudo komunizmu (bo wiadomo ze ten wlasciwy komunizm nie ma racji bytu). Wiem ze nie wszyscy sie ze mna co do tego zgodza, ale ja jestem antySLD, i tego nikt nie zmieni, czego by nie mowil. Jednak pragne tez zaznaczyc ze nie zgadzam sie w 100% z tym co glosi i robi prawica, jednak z dwojga zlego...

11.12.2002
20:31
smile
[41]

Mackay [ Red Devil ]

Zal dupe sciska, ale musze Was opuscic na dwa tygodnie... Trzymajcie nasz watek w tak dobrej kondycji jak obecnie, albo nawet i lepszej obowiazki naczelnego d-cy naszej kampanii przejmuje olivier... dismiss!

11.12.2002
21:16
smile
[42]

T_bone [ Generalleutnant ]

U-boot ----> To znaczy że, gdyby kraj nie był wolny to co 5 minut wyświetlała by ci się strona z napisem forum kontrolowane.

11.12.2002
22:01
smile
[43]

Lipton [ 101st Airborne ]

Ghost---> Nie chce Cie martwic, ale sajw do mnie nie dotarl. Gadalem z Mackayem i do niego tez nie. Dostalismy tylko puste maile z trescia, bez zalacznikow. Z tego by wynikalo ze to Ty musiales cos spieprzyc, a nie zwalasz na mojego maila:D

11.12.2002
22:07
[44]

olivier [ unterfeldwebel ]

Dziękuje panu generale Mackay za wyjaśnienie sytuacji strategicznej i szkoda że musi nas pan na jakiś czas opuścić a więc przejdźmy teraz do omówienia interesujących zagadnień ( tu Olivier zawiesił głos i rzucił okiem w stronę prawej strony sali po srodku której siedzieli dowódcy kilkunastu kompanii. Mac przeszedł szybkim biegiem wzdłuż kilku rzędów krzeseł po czym czym zamknął za sobą drzwi)... a więc chłopaki szykuje się niezła bibka!!!, należy opanować jak najszybciej strategiczne zapasy niemieckiej 15 armii w postaci składów wina na prowincji i umocnionych burdeli w Cherbourgu, szczegóły poznacie już wkrótce, a teraz na stanowiska!!!. Panowie powstaaaać! ojczyzna wzywa!

11.12.2002
22:23
[45]

olivier [ unterfeldwebel ]

A oto kampania Vet Mod. Jest 20 grudnia po południu i sytuacja rysuje się bardzo czarno. Ogromnym nakładem sił udało mi się utrzymać na północnym i południowym krańcu składy zaopatrzeniowe. Jednak na centralnym odcinku szkopy wybijają mnie czołgami bez litości. Bastogne dzielni spadochroniarze trzymają nieprzerwanie od początku, ale zostało już okrążone od pólłnocy. Błędem z mojej strony było ustawianie czasu walki na 15 minut, bo choć w paru przypadkach mi się to opłacilo to jednak uciekło mi już kilka niemieckich jednostek bliskich zniszceniu ale czas się skończył..Jeśli niebo się nie przetrze w najbliższym czasie i niue pojawią się czołgi Pattona to niechybnie będzie po mnie..trzzzzzy...bzzzzzz....hzzzz ( tu łączność z gen. Olivierem w Bastogne została przerwana).

11.12.2002
22:47
[46]

U-boot [ Karl Dönitz ]

T_bone --> rozumiem, że chciałeś zobaczyć jak się uzywa i jak wygląda pismo "bold" ale trzeba było napisać coś z sensem :-))

11.12.2002
22:59
[47]

Lipton [ 101st Airborne ]

Wiec teraz przyszla kolej na przedstawienie sie Liptona:) Na imie mam Łukasz. Jestem z Gdyni, mam 17 lat. Jestem w 3 klasie - o profilu humanistycznym - Liceum Jezuitów w Gdynii. Po maturze mam zamiar zdawac na prawo na Uniwersytet Gdanski. Zamilowanie do historii II wojny swiatowej wzielo sie w sumie tak z niczego. Kiedys dostalem pod choinke ksiazke Woloszanskiego - Sensacje XX wieku. I przeczytalem rozdzial opowiadajacy o Tuchaczewskim. Nie ukrywam ze bardzo mnie wciagnal i postanowilem kupic polecana mi przez Mackaya (znamy sie od dziecka chyba:P, a on o tym nie wspomnial nawet:P) ksiazke Tajna wojna Hitlera. No i sie zaczelo. Najwiecej czasu "stracilem" na CC2 i CC4. W inne Close Combaty gralem tez duzo, ale nie az tak jak w te 2:) O wojnie staram sie ogladac, czytac wszystko co wpadnie mi pod reke i oczy. Bardzo tez lubie dyskutowac o tamtym okresie. Jezeli chodzi o gry z okresu II wojny, to oprocz Close combata gram jeszcze w Mohaa. Oprocz wojny swiatowej interesuje sie pilka nozna. Moja ulubiona druzyna jest FC Barcelona, a pilkarzem Saviola. Nie wiem co by tu jeszcze napisac. Jakbyscie mieli pytania to piszczie a na pewno odpowiem:) Zdjecie zostalo zrobione 2 lata temu, niestety nowszego nie mam, bo skanera nie moge zaisntalowac pod XP:(

12.12.2002
08:44
[48]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Lipton! Właśnie poszedł email do Ciebie i do Mackaya (na wszelki wypadek!) z sejwem. Wygląda na to, że teraz wszystko było ok, bo nie było żadnych komunikatów o błędach. Zapewne masz rację - musiałem wczoraj zrobić jakiś błąd. Obiecuję posypać hełm popiołem na tę okoliczność... :)

12.12.2002
09:10
smile
[49]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

OK! Oto dokonania grupy bojowej II/327/101 DPD w dniu "D"+1 II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont 24 godziny po rozpoczęciu inwazji w Normandii w punkcie zbornym 327 Pułku Piechoty Szybowcowej zebrał się dwa niepełne bataliony. Stosunkowo najlepiej przedstawiał się sytuacja w pułkowych oddziałach wsparcia, które przybyły do Francji drogą morską. Od momentu wylądowania żołnierze oddziałów szybowcowych toczyli, tak jak cały desant powietrzny Aliantów, walki na zapleczu wroga, paraliżując częściowo tyły Niemców. Niekiedy bywały to starcia zacięte i krwawe, jak to kiedy oddział porucznika Leahy’ego wyparł niemieckich spadochroniarzy z elitarnego 6 pułku ze strefy lądowania szybowców. Dowództwo grupy bojowej po rannym Leahy’m przejął porucznik Will Sulaica. Sierżant Bob McQueen przejął drugi pluton, a sierżant Barton, dowódca sekcji km 12,7mm, stał na czele plutonu wsparcia.

12.12.2002
09:12
smile
[50]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont Dowódca 2 batalionu, który był aktualnie najliczniejszą jednostką w całym pułku, wezwał Sulaicę do siebie. Poruczniku! Pański oddział wykona rozpoznanie walką miasteczka Chef-du-Pont i jeżeli będzie to możliwe, zajmie i utrzyma skrzyżowanie dróg w tym miasteczku. Nie potrafię panu powiedzieć, kogo możecie tam napotkać. Równie dobrze może to być 6 pułk spadochronowy. Dowodzi nim taki Niemiec, ze śmiesznym nazwiskiem. Chyba jakiś hrabia, czy inny baron, bo ma „Von” przed nazwiskiem. W takim wypadku atakujcie, jeżeli będzie pan pewny wygranej. Ci niemieccy parasole to sama elita Wehrmachtu. Czołgów raczej nie będzie. Nasze lotnictwo siedzi Niemcom na głowach, więc pewnie nie dopuściło ich dywizji pancernych w rejon plaż inwazyjnych. Z innymi oddziałami Krautów powinniście sobie bez trudu poradzić. Ma pan całkiem niezły oddział broni ciężkiej, a i pozostali żołnierze powąchali już prochu, więc... będzie dobrze. Wyrusza pan za pół godziny

12.12.2002
09:14
smile
[51]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont Chyba nic gorszego od podróży morskiej nie może mnie już spotkać..., pomyślał Sulaica i poszedł uzgodnić plan działania z McQueenem i Bartonem. We trzech pochylili się nad mapą. - Panowie, całe to Chef-du-Pont wygląda jak wygląda i chyba raczej nie powinniśmy pchać się drogą, która prowadzi do skrzyżowania. Wystarczy jeden szkopski mg w tym domu przy zbiegu dróg i leżymy martwym bykiem. Wobec tego pójdziemy polami. - Ja wezmę pierwszy pluton i jeden km z grupy sierżanta Barton. Pójdziemy prawą stroną drogi. Powinniśmy w ten sposób dotrzeć do tych budynków na prawo od kościoła i zająć je. Potem przejdziemy na drugą stronę drogi, zatoczymy łuk w lewo i spotkamy się z grupą McQueena przy Cafe-du-Vile. - Pan, sierżancie McQueen, ruszy z drugim plutonem w kierunku mostu na drodze do St.Marie-du-Come i zajmie go. Zostawi pan tam jedną drużynę, a z resztą będzie zdążał do Cafe-du-Vile. - Pańskie moździerze, sierżancie Barton, rozlokują się niedaleko stąd. Powinny mieć dobre stanowiska i czekać na sygnał do otwarcia ognia. Drugi z km-ów będzie asekurował pluton McQueena. Drużyna z miotaczem płomieni ulokuje się na prawo od McQueena, żeby w razie potrzeby pomóc przy skrzyżowaniu. - To chyba wszystko. Jakieś pytania? - Co robimy, na wypadek gdybyśmy zajęli to Chef-du-Coś-Tam? Zapytał jeden sierżantów. - Obsadzamy kluczowe miejsca, jak do obrony okrężnej, i natychmiast wysyłajcie patrole rozpoznawcze. Odparł Sulaica i dodał - Wychodzimy za kwadrans, od tej chwili.

12.12.2002
09:16
smile
[52]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont O kilometr od Chef-du-Pont oddział podzielił się na dwa plutony, które wysunęły się do przodu. Sierżant Barton, moździerze i bazooki zostały nieco z tyłu. Sulaica pchnął patrol zwiadowców do przodu, żeby wybadał najbliższe dwieście metrów. Szperacze znikli za najbliższym żywopłotem i po kilku minut zasygnalizowali, że można iść dalej, bo nikogo nie ma. Było to troche dziwne, bo w końcu Chef-du-Pont było zbyt ważnym miejscem i żeby je zostawić bez obrony... Pierwszy pluton ruszył do przodu. Sulaica był coraz bardziej zdumiony. Byli już prawie przy samych zabudowaniach i ani śladu Niemców.

12.12.2002
09:19
smile
[53]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont Raptem wszyscy zaczęli szukać ukrycia. Od strony mostu, który miał zająć pluton McQueena, dobiegły odgłosy wymiany ognia. Porucznik polecił zwiadowcom wybadać drogę na prawo od skrzyżowania, a potem obejść miasteczko łukiem przez pola i spenetrować okolicę na południe od Chef-du-Pont. Tymczasem pluton McQueena natknął się na Niemców, którzy nadchodzili od St.Marie-du-Come, zajął stanowiska i otworzył do nich ogień. Z dobrym skutkiem, bo z drużyny, która usiłowała się przemknąć w kierunku zbiegu dróg nie został nikt żywy. Niemcy musieli miećć moździerza, bo stanowiska drużyny McQueena zostały obłożone ogniem zaporowym, który przycisnął Amerykanów do ziemi.

12.12.2002
09:20
smile
[54]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont 2 pluton przemieszczał się w kierunku mostu ławą i pewnie dlatego Niemcy wpadli najpierw pod ogień drużyny McQueena, potem pod ostrzał drużyny z dwoma BAR-ami i na koniec – pod ogień (dosłownie!) drużyny z miotaczem płomieni. Miary nieszczęścia dla Niemców dopełnił fakt, że sekcja km-u z plutonu Sulaicy wzięła Niemców w krzyżowy ogień z domu przy skrzyżowaniu.

12.12.2002
09:21
smile
[55]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont Sytuacja zmieniła plan porucznika o tyle, że zamiast czekać na McQueena przy Cafe-du-Vile ruszył ze swoim plutonem przez pola w stronę mostu, żeby tam połączyć się z 2 plutonem. Po drodze „Szybowcowi” wytłukli jakiś oddziałek Niemców, który zapędził się za bardzo w bok od drogi z St.Marie-du-Come.

12.12.2002
09:24
smile
[56]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont Nieco później ogniomiotacz z plutonu Sulaicy miał swoje pięć minut, kiedy pluton natknął się na stanowisko niemieckiego moździerza. Ostatni z Niemców, który pozostał przy życiu, poddał się i wtedy wyjaśniło się, z kim właściwie przyszło walczyć. Jeniec przerażony tym, co spotkało jego kolegów, bełkotał coś w niezrozumiałym języku. Na pewno nie w niemieckim! Ostatecznie Sulaica, który pamiętał po rodzicach pare słów w języku rosyjskim, dowiedział się od „Niemca”, że jego oddział walczył z kompanią piechoty z 709 DP. Była to dywizja, w której znajdowali się żołnierze m.in. pochodzący z Rosji - wzięci do niewoli w pierwszych miesiącach operacji „Barbarossa”, było też troche „ochotników” ze Śląska.

12.12.2002
09:33
smile
[57]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

II/327/101 DPD 7.6.1944 Okolice Chef-Du-Pont Końcowym akordem walki było zlikwidowanie stanowiska niemieckiego mg, ulokowanego przy moście. Sulaica i jego żołnierze mogli być zadowoleni, bo "złapali" Niemców na otwartej przestrzeni i stąd taka jatka na drodze. Wygrali "wyścig" do Chef-du-Pont dosłownie o kilkanaście minut...

12.12.2002
09:39
smile
[58]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Tym razem wynik walki w pełni zadowolił pułkowe HQ

12.12.2002
09:40
[59]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

A tak wyglądało to w statystykach

12.12.2002
09:44
smile
[60]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Command squad porucznika Sulaicy wyszedł z walki prawie bez szwanku. Nie ma się jednak co dziwić - w końcu osttruppen, to nie 6 pułk spadochronowy obeersta Von der Heydtego... :)

12.12.2002
09:47
smile
[61]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Popisała się drużyna z BAR-ami, z plutonu sierżanta McQueena - zwraca uwagę kapral Schuler

12.12.2002
09:53
smile
[62]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Pionierzy z grupy sierżanta Bartona nie chcieli być gorsi - niestety sierżant Nias został na polu walki... (Pierwszy raz, odkąd gram w CC5, widzę takie odznaczenie - co to takiego?)

12.12.2002
13:52
[63]

olivier [ unterfeldwebel ]

Distinqued Service Cross odznaczenie następne w kolejności po Silver Star, a dalej jest już tylko Congress Medal of Honor...

12.12.2002
14:07
[64]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Jak się wszyscy ujawniają, to - ja też. nick - Ghost2 (dobry jak każdy inny) imię - Kuba rocznik - 71 (pozdrawiam Janka, U-boot coś wspominał o tym roczniku :)) HQ - Warszawa experience - w październiku '02 zdałem licencjat inne inf. - kompem posługuję się od 93 r., ale dopiero w tym roku dostałem do ręki maszynę o niezłych parametrach, więc mogę pogrywać w wiele gier dotąd dla mnie nieosiągalnych gier - interesują mnie gry w typie serii General, CC, niektóre typy symulatorów lotniczych; inne albo mnie nie ciekawią, albo nie mam czasu na granie (kiedyś trzeba też spać...) Ciekawi mnie historia wojskowości. Wzięło się to pewnie stąd, że jako rekrut(małoletni) czytałem dużo książek, a te wojenne - obojętne czy dokument czy beletrystyka - całkiem nieźle wchodzą do głowy. Z dziedzin niewojskowych interesuje mnie fotografia górska, ewentualnie fotografia w ogólności (ale bez żadnych sztucznych udziwnień), turystyka (także górska) głównie zimowa - pewnie dlatego że ludzi mniej na szlakach, pewnie dlatego jeśli mam możliwość, jadę w sezonie zimowym, albo na wiosnę poudawać piechotę górską i szukać okazji do jakichś "patroli" dalekiego zasięgu... Pare lat temu fortuna omal nie wysłała mnie "wieczną wartę", właśnie w górach, ale... nie udało się jej...!

12.12.2002
14:23
[65]

olivier [ unterfeldwebel ]

...no i całe szczęście:).

12.12.2002
14:41
[66]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Olivier! Zapomniałeś dodać, że dwóm ostatniem odznaczeniom towarzyszy najczęściej formułka "K.I.A." tak jak w przypadku mojego sierżanta Niasa :)

12.12.2002
14:45
smile
[67]

Yaca Killer [ **** ]

witung !! ooo widzę, że robi się rodzinnie ;))) żeby nie wyjść na niedostosowanego też skrobnę cos o sobie: Imię - Jacek, stan - wolny, rocznik '75 (też całkiem niezły :P), zamieszkały - przedmieścia Konina, mgr Gospodarki Przestrzennej na UAM. Obecnie pracuję sobie w branży usługowej (ogólnie pojęte usługi komputerowe). II Wojna Światowa i "okolice" interesują mnie już od wczesnej podstawówki. Pierwsze gry i dyskusje ogólno-wojenne przeprowadzaliśmy wspólnie z Matchausem (przez niektórych z Was zapewne znany :P). Gry strategiczne ... hmmm... zaczęło sie od planszówek: były Ardeny, Kreta, Bzura, Bitwa na Polach Pelennoru ... jakiś czas później miałem Amigę :))) i tam poznałem Cywilizację, później był PeCet i PanzerGenerale, Close Combaty, Talonsofty, pojawiłem się w "Europa in Flames" ... a teraz jestem tu. :))) twarzy nie będę pokazywał ... kiedyś moje zdjęcia były w wątku Frontline ... ale nie pamiętam w której części... niektórzy mnie już widzieli (pozdrówka Ubi, Mack, Mat :)) ... to tyle.

12.12.2002
14:47
smile
[68]

T_bone [ Generalleutnant ]

Olivier ----> Odnośnie twojej kampani w CC4, sytuacja na południu jest chyba bardzo niestabilna, jak udało ci się utrzymać linie zaopatrzeniową na południu ? Nie boisz się że niemcy okrążą tych inżynierów, i otworzą sobie południową drogę do Bastogne ? U-boot ----> Prawda że fajne to pismo "bold" :))))

12.12.2002
15:46
smile
[69]

T_bone [ Generalleutnant ]

25 Grudnia 1944r Aktualnie moja ofensywa przebiega tak jak sobie zaplanowałem, staram się nie rozciągać zbytnio swoich sił, poniważ nie chce żeby amerykanie ponownie je okrążyli. Jedyną okrążoną jednostką jest KG Peiper, która nie ma już amunicji, ale ma pod dostatkiem paliwa, więc moge ją w każdej chwili próbować wycofać. KG Hansen z 1SS wciąż walczy w Bastogne, jednostka otrzymała właśnie działa samobieżne Hummel z którymi wiąże duże nadzieje :) Ogólnie większość jednostek dostała bardzo ciekawy sprzęt, ale widać że w większości z rezerw np: Czołgi Pz III, amerykańskie M-10, M-8, Mardeny II. Osobiście cieszę się bo otrzymałem Tygrysa I, którego tak brakowało w podstawowym CC4 :) Teraz wszystko zależy od tego gdzie uda mi się przełamać linie wroga...

13.12.2002
10:37
[70]

olivier [ unterfeldwebel ]

-->T-bone. Tak wygląda sytuacja 21 grudnia, jak widzisz udalo mi się utrzymać kontakt z inżynierami, ale oczywiście niemcy zwąchali sprawę i rozciągneli atak na południe. Z tego co wiem samoloty i Patton przybędą dopiero po 24 grudnia, więc chyba się nie utrzymam. No i do diabła z tą niemiecką piechotą z bronią przeciwpancerną!!!!ktoś tu po prostu przesadził, przesadził i to bardzo, śmiechu warte co oni wyprawiają, nie można wystawić czołgu na bliżej niż 200 metrów od niemców bo po prostu od razu wybucha, ja potrafię wiele znieść ale to po prostu przesada!!! A tak przy okazji w zbliżającej się kampanii rezerwuje VIII Korpus inżynieryjny w Echternacht.

13.12.2002
10:40
[71]

olivier [ unterfeldwebel ]

Lipton walcz bo czas ucieka, a poprzednio miało być: A tak przy okazji w zbliżającej się kampanii rezerwuje VIII Korpus inżynieryjny w Echternacht

13.12.2002
10:58
smile
[72]

T_bone [ Generalleutnant ]

Olivier ----> Jak powiedział kiedyś Kłosiu, to wina map CC4 są po prostu za małe, bo panzerschreck rzeczywiście miał zasięg 200m. Taki już los czołgistów amerykańskich :( Może w finalnej wersji moda zasięg ten zostanie zmniejszony, żeby poprawić rozgrywkę.

13.12.2002
14:16
[73]

Lipton [ 101st Airborne ]

olivier--> Wlasnie ide zagrac. A co do Echternacht to w ktoryms poprzednim watku zamowil go juz Mackay i raczej znajac Go to juz nie odda:D

13.12.2002
14:36
[74]

T_bone [ Generalleutnant ]

Widząc skuteczność panzerschrecka w Vetmodzie, postanowiłem się jednak upewnić co do jego zasięgu, przeszukując różne źródła. Teraz mogę z całą pewnością powiedzieć że panzerchreck ma następujący zasięg: Racketenpanzerbüchse 43 i 54 zasięg 150 m. Racketenpanzerbüchse 54/1 zasięg 180 m. Wniosek broń ta jest trochę przesadzona w Vetmodzie :(

13.12.2002
15:04
smile
[75]

Lipton [ 101st Airborne ]

Właśnie skończyłem walkę. Trwała tylko chwilę i nie ma zbyt wiele do opisywania, więc tego nie zrobię. W kazdym razie po screenach łatwo sobie przebieg wymyślicie. Zdobyłem wszystkie lokacje i tak się skończyło. Zginęli wszyscy moi bohaterowie najwięksi:( No i mój Porczunik Duke tez zginął:(((

13.12.2002
15:07
[76]

Lipton [ 101st Airborne ]

To centrum walki.

13.12.2002
15:08
[77]

Lipton [ 101st Airborne ]

Lewa flanka ataku.

13.12.2002
15:09
[78]

Lipton [ 101st Airborne ]

Mój najlepszy oddział. Szkoda tylko, że tylko jeden gość przeżył:(

13.12.2002
15:14
[79]

Lipton [ 101st Airborne ]

Seve idzie do mata. Tak mi sie wydaje ze on jest w kolejnosci, bo nie moge znalezc spisu dowodzenia, ale chyba tak.

13.12.2002
15:26
smile
[80]

Yaca Killer [ **** ]

Witung!! do sterującego kampanią --> jeżeli w "kolejnym rozdaniu" moi żołnierze nie będą walczyć to dojdzie do buntu, i poleje się krew ... :))

13.12.2002
16:20
smile
[81]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Lipton! Szacuneczek dla Twojego wojska, bo to Carentan wygląda b. nieciekawie - zreszta pamiętasz chyba "Kompanię Braci" (2 albo 3 odcinek), kiedy E/II/506/101 DPD zdobywała to miesteczko. Twój filmowy odpowiednik został tam nieźle poharatany. PS. Zagrałeś - znaczy sejw doszedł :) Spis oddziałów i dowódców jest chyba w 18 części wątku, jakbyś szukał

13.12.2002
16:29
smile
[82]

Lipton [ 101st Airborne ]

Ghost--> Juz znalazlem spis:) dzieki Co do samego Carentan to najwiekszym problemem bylo to ze mialem do czynienia ze spadochroniarzami. I np. w sytuacji ostrzalu z domkow po 2 stronach ulicy to moi ludzie padali. Gdyby nei to, to nie stracilbym polowy z tych ktorych stracilem. No ale coz zrobic, trzeba zyc dalej:D

13.12.2002
17:06
smile
[83]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Olivier! Mała dygresja. Dwa lata temu, w lutym, wybrałem się na wycieczkę w Tatrach - na grań, od wierzchołka Grzesia, aż do Rakonia. Chciałem też wejść na Wołowiec. Miałem ze sobą sprzęt - raki oraz pionowo przypięty z tyłu plecaka (szpic i kawałek styliska wystawały mi zza głowy - to ważny szczegół!). Na Grzesiu (1653 m npm.) znalazłem się w takiej mgle, że widoczność była ograniczona do jakichś 20m. Przejście na Rakoń zajęło mi ok. jednej godziny, mimo tej mgły, bo znam ten teren dosyć dobrze. Przez cały czas wydawało mi się, że ktoś przede mną idzie - wiesz, takie złudzenie optyczne na tle mgły. Na Rakoniu złudzenie okazało się innym turystą, który był o jakieś 5 minut przede mną. Na wierzchołku Rakonia troche się zagubił i we dwóch poszliśmy na dół, ale za nim do tego doszło, jemu z kolei wydawało się, że ktoś za nim idzie. Przestraszył się nawet dość mocno, bo raptem z mgły wychynęła postać ubrana na zielono, której zza pleców wystawało, jak powiedział coś łudząco podobne do lufy AK-74... A to był tylko mój czekan... :) Tyle dygresji na tematy niewojskowe...

13.12.2002
17:18
smile
[84]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Lipton! Myślę, że oberst Friedrich August baron Von der Heydte - dowódca 6 pułku spadochronowego - ucieszyłby się z tak wyrażonej pochwały, a w końcu to jego żołnierze bronili się w Carentan. Kto teraz walczy?

13.12.2002
17:51
smile
[85]

Lipton [ 101st Airborne ]

Ghost--> Poslalem plik do Matchausa i czekam na jakis znak z jego strony. Na razie takowego nie otrzymalem, ale badzmy dobrej mysli:D

13.12.2002
19:54
smile
[86]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Lipton! Matchaus jest od nas, tzn. ze 101 DPD i może by się postarał, bo jak nie, to nas parasole z 82 obśmieją... :)

13.12.2002
19:59
[87]

U-boot [ Karl Dönitz ]

Ghost2 --> obiboki i lesery za 101, szukają tylko okazji na ciepłe łóżeczko z dala od frontu, to my 82-a odwalamy za Was czarną robote !!! :-)))

13.12.2002
20:18
smile
[88]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Matchaus! Jeżeli ciepłym łóżeczkiem nazywasz młóckę w Carentan... Kto was uczył użycia spadochronów, że jedna kompania wylądowała prosto St.Mere Eglise i poszła nie mal w całości na "wieczną wartę"...? :))))! Żarty żartami, ale wstyd przyznać, że nigdy nie sprawdzałem, czy pułk piechoty szybowcowej był tylko w 101 DPD?

13.12.2002
20:54
smile
[89]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Odmeldowuję się - następny kontakt w poniedziałek przed południem, o ile radio nie nawali... :)

13.12.2002
21:06
smile
[90]

Lipton [ 101st Airborne ]

Hehe panowie, dyskutujecie nad wyzszoscia 101 nad 82 to i ja sie dorzuce. Wiecie dlaczego 101 jest lepsza? Bo sluzyl w niej ktos taki jak Carwood Lipton:D i to wystarczy, zebyscie zrozumieli kto jest lepszy:P U-boot, a jak chcesz to mozemy rozstrzygnac spor na polu walki:))

13.12.2002
22:08
smile
[91]

T_bone [ Generalleutnant ]

Amerykańska 101 i 82 DPD i tak mogą się schować przy 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej gen. Sosabowskiego :)))

14.12.2002
10:54
[92]

olivier [ unterfeldwebel ]

---> Kapitanie Yaca przywołuje pana do porządku co to za określenie "do sterującego kampanią"?, salutujecie randze nie człowiekowi :) (zagadka dla uważnych: skąd pochodzą ten ostatni zwrot?) --->Ghost. Naprawdę jestem pod wrażeniem twoich akcji w stylu Piechota Górska:) 101. jest mocno przereklamowana, może to przez swoje medialne godło, może przez sławną kompanie E, może przez utzrymanie Bastogne, ale bynajmniej wcale nie przewyższała w niczym 82. która w dniu D w przeciwieństwie do 101. wykonala większość swoich zadań:) Jako pełniący obowiązki głownodowodzącego, przedstawie dzisiaj następne kierunki uderzeń, zaznaczam że jeszcze nie mam sejwa bo walczy jeszcze Matthaus. Nie zamierzam także sprawdzać gdzie mają uderzyć niemcy w następnej kolejce, więc szykuje się moc niespodzianek:)) Chwała dzielnej piechocie z plaży Omaha walczącej na naszym lewym skrzydle.

14.12.2002
11:27
[93]

Kłosiu [ Senator ]

T_Bone --> czytalem o strzalach z Panzerschrecka na odleglosc 600m. Oczywiscie celowano do budynku, pod katem 45 stopni :) Z kolei z testowych strzalow do czolgow wynikala 60% celnosc z odleglosci 200m. Na 150m Schreck mial juz zadowalajaca celnosc w warunkach bojowych. W vetmodzie parametry sprzetu sa istotnie podbite, ale gdyby nie to, gra nie bylaby wyzwaniem. Chcesz trudnej bitwy z realnymi parametrami, zagraj w Combat Mission :-)

14.12.2002
11:29
smile
[94]

T_bone [ Generalleutnant ]

Olivier -----> Ten zwrot pochodzi oczywiście z ostatniego odcinka "Kompani Braci" :) Szkoda że serial już się skończył :(

14.12.2002
11:40
smile
[95]

T_bone [ Generalleutnant ]

Kłosiu ----> Zaskocze cię mam obie części Combat Mission :) Ale dla mnie Close Combat wciąż jest na topie, dzięki odwzorowaniu psychiki pojedyńczych żołnierzy. No i jeszcze przywiązanie do swoich żołnierzy, co najlepiej wyrażą słowa Henryka V: "Od chwili tej do końca świata, ...w pamięci ludzkiej będziem żyć: my wybrańców garść ...kompania braci"

14.12.2002
11:59
[96]

olivier [ unterfeldwebel ]

Zasięg skuteczny panzerfaustów wynosił do 50 metrów a z celnością bywało dosyć różnie na ogół bardzo kiepsko. Co do panzerschrecków to dokładnie nie wiem ale 90 procentowa celność przy strzale z 150-200 to przegięcie totalne! T-bone wygraleś nagrodę pułkową w postaci kompletu ocieplanych majtek dla całej kompanii (mjr. Winters do kpt. Sobela), zapewne przydadzą się w Ardenach..Moje gratulacje!:)

14.12.2002
13:40
[97]

olivier [ unterfeldwebel ]

nowy wątek jak niżej, sorry za brak "i okolice" w tytule, mój błąd...

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.