GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Slow kilka o zlych czarnych:-))))

02.12.2002
12:18
[1]

Attyla [ Legend ]

Slow kilka o zlych czarnych:-))))

Mowilismy juz o tym setki razy. Ale co mi tam:-)))))

Moja mala dziewczynka przygotowuje sie wlasnie do 1 komunii. Z tej oto okazji ja - jako jej tatus tez musze chodzic na spotkania i doksztalcac sie. Oczywiscie sam - bez dziecka. Polega to generalnie na sluchania godzinnego monologu jakiegos ksiedza przyzwyczajonego do tego, ze jest niezaprzeczalnym autorytetem, i ze jego slowa w zadnym wypadku nie beda budzily niczyich watpliwosci. Rodzicom tez nie chce sie dyskutowac bo po co przedluzac te spotkania?:-))))
Ale do rzeczy. Ostatnie spotkanie to szkolenie na temat ideologii KK w sprawie regulacji poczec (absolutnie nie rozumiem po cholere taki temat na spotkaniach przed 1 komunia - ale najwidoczniej niezbadane sa wyroki boze:-))))
W kazdym razie potwiedzone zostaly slowa niektorych dyskutantow z Forum, ze KK jest przeciw takze prezerwatywom. Ksiadz nie wygladal mi na zbyt rozgarnietego, wiec darowalem sobie indagacje dot. tego pasjonujacego tematu. Zreszta bylo juz pozno i spieszylem sie do domu.
Dzis jednak rano sluchalem programu radio Tok FM. Tematem byly wlasnie prezerwatywy jako skuteczny srodek chroniacy przed adidasem. Prowadzacy nie mogl zrozumiec powodow dla ktorych KK jest przeciwny "gumkom" - zwlaszcza, ze te sa tak swietnym i niezawodnym srodkiem profilaktycznym przeciwko strasznej chorobie. Do tablicy zostal wywolany jakis ksiadz, ktorego zadaniem bylo wyjasnic watpliwosci. Ksiadz ten na wstepie zastrzegl sie, ze sam - jako specjalista od naromanii - nie zajmuje sie kwestiami prokreacji. Jednak to co powiedzial potem rozwialo moje watpliwosci. Zwlaszcza, ze sam zgadzam sie z nim w 100%. Sadzilem, ze udezy w to, ze prezerwatywa wcale nie zabezpiecza przed adidasem ani ciaza ale tylko obniza ryzyko, ze bedzie wyciagal jakies inne argumenta medyczne. Tymczasem on przeszedl nad nimi do porzadku dziennego i stwierdzi w skrucie rzecz nastepujaca:

Swiat zwariowal. Wszystko stanelo na glowie. Jednym z przejawow owego zidiocenia jest to, ze znakomita czesc naszego zycia przesiaknieta jest sexem i przekazami o tresciach erotycznych. 90% facetow mysli jak by tu "puknac", czy "zaliczyc" jakas dzierlatke. Cale radio i telewizja az huczy od molestowa,gwaltow, wykorzystywania dzieci itp. Wiekszosc reklam w sposob mniej lub bardziej zawoalowany odnosi sie do ciagot sexualnych, kioski pelne sa wszelakiego rodzaju "swierszczykow" itp "czasopism"itd itp. Ogolnie - ruja i porobstwo:-))))

Wiekszosc ludzi mysli i rozmawia w duzej czesci o sexie i latwiejszym do niego dostepie. O narkotykacj i zlych tego slkutkach itd. Tymczasem KK ma na to wszystko odmienne zdanie. KK - jako organizacja z "innego swiata" propaguje idee samokontrolowania sie i rozwoju swojej osoby w kierunku mozliwosci podjecia odpowiedzialnosci za wlasne czyny i nie tylko. Z tego zatem powodu KK twierdzi, ze sex jest pieknym aktem przekazania zycia. Pieknym, bo wykreowanym przez Boga. Jednak - jak wszystko - jego nadmiar burzy harmonie zycia. Kiedy czlowiek przesadzi z alkoholem - zaczyna podswiadomie dazyc do wypitki. Robi to czesciej i czesciej - az wpada w alkoholizm. To samo dzieje sie z sexem. Zreszta ludzie upojeni osiagnieciami medycyny na tym polu zaczeli do sexu podchodzic jak do wycierania nosa czy innej czynnosci fizjologicznej. Tymczasem sex nie jest wycieraniem nosa. Jest to czynnocs, skutkiem ktorej moze byc nowe zycie, choroba itp.Zatem KK przede wszystkim twierdzi, ze najlepsza jest
1. wstrzemiezliwosc sexualna przed slubem
2. wiernosc po slubie.
Cala reszta (tj. gadki o antykoncepcjach itp) to tylko uzupelnienie tej podstawowej tezy. Niepotrzebnie tylko naglasniana przez media. W rezultacie dyskusja - jezeli sie toczy - zbiega zawsze na boczne tory "techniczne". Prezenter zapytal zatem, czy nie lepiej by bylo, zeby KK zmienilo swoje stanowisko wobec prezerwatyw itp. jako niepopularnych i nie znajdujacych zrozumienia u wiekszosci ludzi. I ksiadz odpowiedzial tak jak nalezy. Stwierdzil. ze KK to nie partia polityczna. Jego glownym zadaniem nie jest gloszenie populistycznych hasel, by zapewnic sobie miejsce w parlamencie. KK jest od tego by wskazywac najlepsza jego zdanie droge zycia. Pytanie zatem jest nie na miejscu. Jesli ktos chce - moze uznawac sie za katolika i przestrzegac praw ustalanych przez KK. Jesli ktos nie chce nie musi. Z tym, ze wtedy sam musi sie uporac z konsekwencjami swojego postepowania. Bardzo zle zas, gdy owo "uporywanie" polega na zabijaniu nienarodzonych czy narodzonych dzieci.

Rozpisalem sie - ale co mi tam. mam nadzieje, ze zechcecie wpisac tu swoja ocene takiego stanowiska. Ja w kazdym rarie, jak wspomnialem na wstepie w 100% zgadzam sie z jego ocena rzeczywistosci i remedium na zlo. Wiedza na temat antykoncepcji moze sie przydac. W malzenstwie. Ludzie jednak wykorzystuja ja do tego, by sobie hulac "na stronie". Wydaje im sie, ze wystarczy naciagnac gumke i wszystko jest OK. Tymczasem nic nie jest OK. Bo w tej ciaglem pogoni za przyjemnoscia i nowymi doznaniami gubimy po drodze sens naszej na tej ziemi egzystencji. Rozdrabniamy sie na grosze i w rezultacie stajemy od czasu do czasu - rozbici - i niepewni po cholere to wszystko? Czy zatem nie lepiej ograniczyc sobie nieco dostep do owych przyjemnosci i zaczac zyc z sensem? By nie uczynic z zycia pogonia za "lepszym", "nowszym", "przyjemniejszym", "ciekawszym", "bardziej kolorowym"? Czy nie jest ze to wszystko tkwi gleboko w nas? Tylko trzeba to znalezc i nauczyc sie tym zachwycac?

02.12.2002
12:26
smile
[2]

Bullzeye_NEO [ Boodnock Saint ]

A już myślałem, że topic rasistowski. Spoglądając na tytuł przypomniały mi się hasło mojego znajomego : "Ten czarny murzyn dobrze rozgrywa" :)

02.12.2002
12:33
[3]

Soulcatcher [ Prefekt ]

Attyla --> wszystko OK, tylko nie ma co uogólniać, maja parafia to księża misjonarze i to jest parafia przy miasteczku akademickim w Krakowie i powiem ci że mamy bardzo dobrze wykształconych księży i siostry. Wszystkie "kursy" przeszedłem bezproblemowo i poza świeckim panem który tłumaczył mojej żonie (lekarzowi z druga specjalizacją) jak się rodzą dzieci. Ogólnie było bezstresowo i momentami nawet ciekawie. Na mszach grają goście na gitarach (czasami nawet elektrycznych) i ogólnie jest cool :)

02.12.2002
12:34
smile
[4]

Przemodar [ Konsul ]

Attyla -> "czarny" dobrze prawił. To świat stoi na głowie od czasów jeszcze rewolucji francuskiej. KK od 2 tys. lat mówi w zasadzie o tym samym. To świat się zmienia. KK wciąż trwa i pewnie przetrwa nasze "krótkie" stuletnie zauroczenie socjalizmem i jego pochodnymi. Masz szczęście, że trafiłeś na rozsądnych ludzi, a nie doktrynerów, którzy w swym zacietrzewieniu tracą poczucie rzeczywistości. Poglądy, które przedstawiłeś (plus kilkadziesiąt konserwatywnych i prawicowych, które mógłbym dorzucić) niektórzy biorą za Ciemnogród. Ja uważam to za normę konserwatywnego i kulturalnego człowieka. I zdania nie zmienię ;-)

02.12.2002
12:34
smile
[5]

massca [ ]

bzdury. swiat idealny a rzeczywistosc troche sie rozjezdzaja, a zwyklych gumek uzywa sie w tej argumentacji jako narzedzia szatana. wypisujesz stary glupoty z twojego idealnego punktu widzenia. wybacz, ale takich jak ty - pierwszy raz z pierwsza i ostatnia kobieta w zyciu - jest bardzo malo. wiekszosc ludzi probuje seksu duzo wczesniej niz po slubowaniu malzenskim - tak bylo i tak bedzie. co do tego rozpasania seksualnego - wybacz, ale takie opinie pochodza z reguly od ludzi, dla ktorych seks jest wydarzeniem tak czestym i intensywnym jak dla mnie wizyta w operze. nie maja o tym zielonego pojecia. jesli porownasz to co sie dzieje dzisiaj i to co sie dzialo w latach rewolucji seksualnej to naprawde jestesmy duzo bardziej spokojni. AIDS zrobil swoje w latach osiemdziesiatych i dziewiedziesiatych i ludzie nie skacza z lozka do lozka z przypadkowymi partnerami - tak przynajmniej wynika z moich obserwacji. przyklad z prezerwatywami mozemy porownac do zapinania pasow w samochodach - niech kazdy jezdzi ostroznie i powoli a nie trzeba bedzie zapinac pasow , ani zapalac swiatla w dzien. prawda?

02.12.2002
12:57
[6]

diuk [ Konsul ]

Attyla --> mądrze mówisz ... nie jesteś sam! A co do konsekwencji numerku na boku, to przekonał się o tym bodajże Boris Becker, płacąc 3 mln marek za 6 sek. seksu w schowku ze szczotkami.

02.12.2002
12:57
smile
[7]

Attyla [ Legend ]

Massca - piszesz: "wybacz, ale takich jak ty - pierwszy raz z pierwsza i ostatnia kobieta w zyciu - jest bardzo malo. wiekszosc ludzi probuje seksu duzo wczesniej niz po slubowaniu malzenskim - tak bylo". Czego to dowodzi? Wiesz jest tez tek, ze KK od tasiecy lat upomina ludzi by nie kradli, nie pozadali cudzych zon, rzeczy itp a mimo to ludie i tak kradna i zdradzaja a jednym z najpospolitszych i najbardziej intensywnych odczuc jest zawisc. Czy zatem powinnismy dalej napominac by nie krasc i starac sie swiecic przykladem, czy przyjac, ze takie gadanie to bzdury i zaczac krasc samemu? Dalej piszecz: "co do tego rozpasania seksualnego - wybacz, ale takie opinie pochodza z reguly od ludzi, dla ktorych seks jest wydarzeniem tak czestym i intensywnym jak dla mnie wizyta w operze. nie maja o tym zielonego pojecia" Wybacz - ale nie masz pojecia o tym o czym piszesz. Nie znasz ani czestotliwosci ani intensywnosci odczuc innych ludzi - zwlaszcza tych, ktorzy podnosza takie tezy. Co wiecen nie mozesz byc pewien nawet doznan swoich partnerek (o ile sa to partnerki), bo kobiety, w przeciwienstwie do facetow potrafia doskonale udawac orgazm. Zreszta nie majac zielonego pojecia o ustabilizowanym, stalym, rownym i dluzszym niz 15 min zwiazku dwoch osob nie mozesz wypowiadac sie o jakosci ich zycia erotycznego. Zreszta w takim zwiazku nie erotyka bierze pierwsze skrzypce. Ty mozesz sobie tym "czyms" pogardzac ale wiedz, ze wiekszosc z tych ludzi, ktorym udalo sie stworzyc cos takiego nie oddaloby tego za bara bara z jakas super rura. Powyzsze mozesz brac do siebie albo nie - w zaleznosci od tego, czy twoja wypowiedz mam brac do siebie czy tez nie. Mam zreszta nadzieje, ze to bedzie ostatnia tego typu wypowiedz w tym watku.

02.12.2002
13:22
smile
[8]

mały_miś [ MIŚtyczna MIŚtyfikacja ]

Attyla ---> Przytoczyłeś naprawdę mądrą i wartościową wypowiedź. Faktycznie bowiem często kłócimy się o pewne sprawy patrząc na wszystko z jednej tylko perspektywy, tak zafrasowani nad jej słusznością/ niesłusznością, że nie pozwalamy dojść do głosu innym argumentom. Seks stał się czymś, do czego obecnie człowiek świadomie lub podswiadomie ciągnie na każdym kroku. Czasem warto by się więc zastanowić, czy aby nie zaliczając danej 'okazji' więcej tracimy, czy zyskujemy. Czy to, że coś niesie nam doraźną przyjemność musi koniecznie oznaczać, że dla naszego postrzegania świata również będzie miała tak pozytywny wydźwięk... Daje do myślenia

02.12.2002
13:29
[9]

Astrea [ Genius Loci ]

Massca ---> Twierdzisz, ze jak sie bedzie uprawiac sex ostroznie i powoli to nie trzeba prezerwatywy? Hehe... diuk ---> Becker zaplacil za stosunek ze szczotka? A jaki to rodzaj zboczenia - fetyszyzm? ;)))) Attyla ---> Zgadzam sie z Toba i nie - jak zwykle :-)). Natura czlowieka jest taka, ze lubi sobie polepszac i dogadzac. Dzieki temu ludzkosc napedzana jest wynalazkami ułatwiajacymi zywot, a prezerwatywa jest jednym z nich. Skoro masowo ludzie uprawiaja sex, a ten zostal wykreowany do rangi "towaru" pierwszej potrzeby, coż sie dziwic ze w takich czasach prezerwatywa jest jak najbardziej na miejscu. Wyobraz sobie teraz, ze ludzie nie uzywaja antykoncepcji, ale nadal utrzymują rozwiazly tryb zycia... Inna sprawa jest sodomia i gomoria wspolczesnosci. Nie moge zaakceptowac konsumpcjonizmu, hedonizmu, egoizmu, poniewaz ograniczaja i zubozają duchowa strone jestestwa. Ale to, ze ja sie na cos nie zgadzam nie oznacza ze kazdy rozumuje tożsamo. Skutecznie wyleczylam sie z protestowania przeciwko czemus, co mnie przerasta - masą...

02.12.2002
13:30
smile
[10]

Annihilator [ ]

Attyla -> W pełni popieram! I oby świat dał nam więcej takich Księży... Bo niestety aktualnie część z nich to tzw. "fanatycy religijni"

02.12.2002
13:41
smile
[11]

Aurelius [ Konsul ]

Glupie teksty majace tylko ukryc to, ze kosciol nie chce zmienic stanowiska z powodu wlasnego widzimisie... A jak ktos jest po slubie, nie skacze w bok i chcialby tylko zabezpieczyc sie przez ponowna ciaza?

02.12.2002
13:51
[12]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

A czy nie wzieliscie pod uwage ze kazdy z nas sam decyduje o swoim zyciu?? Jesli chcesz "zaliczac" wszystkie napotkane okazje , to i tak bedzieciesz to robili, nawet bedac Katolikami... Mamy swiadomosc zagrozenia plynacego z przypadkowych partnerek, wiedze o antykoncepcji a przede wszystkim rozum. Czy to nie wystarczy jako wlasny straznik swojej moralnosci czy samokontroli. Nie pisze ze Atylla ma racje czy massca, ale uwazam ze nie jest nam potrzebny KK do oceny moralnej. Jesli kazdy ma swoje zasady czy potrafi nie isc do lozka z kazda napotkana, to moze byc nawet ateista. Najwazniejsze jest wiedziec co dla nas bedzie najlepszym rozwiazaniem, czy to zgadza sie z naszym wlasnym sumieniem a nie jakas bariera w postaci instytucji. Na ulicy czesto spotykalem chwalenie sie o tym ile "panienek zaliczyli" w tym tygodniu , ale to swiadczy tylko o nich , i to jest ich zycie. Jak cos zlapia to oni je sobie spieprza. Nie moj czy Twoj problem. Kontrola zycia seksualnego przez instytucje jest bezcelowa. Czy panstwo czy kosciol, zadne z nich nie osiagnie celu, bo seks stal sie integralna czescia naszego zycia. To on przetrwa dluzej niz KK czy panstwo. Bedzie z nami do konca naszego istnienia a jak go wykorzystamy: jako czynnosc do reprodukcji czy przyjemnosc czy jedno i drugie to tylko i wylacznie nasza wola.

02.12.2002
13:53
[13]

Astrea [ Genius Loci ]

Aurelius ---> Przeczytaj dokladnie to, co Attyla napisal. KK stoi na stanowisku ODPOWIEDZIALNOSCI za ludzkie poczynania. Powinienes dziekowac KK za taka doktryne, poniewaz przyrost naturalny w Europie jest ujemny, a skutki... no coż, to na inny watek :-) Albo inaczej - KK stoi na stanowisku swoistej ascezy, polegajacej na wstrzemiezliwosci sexualnej, poniewaz to prowadzi posrednio do zerwania kontraktu z Bogiem. Dlaczego? Otoz przedmiotowe traktowanie czlowieka (a dzieje sie tak, gdy druga strona stosunku jest potrzebna tylko do zaspokojenia chwilowej zadzy) powoduje pogorszenie relacji osobowych, co skutkuje zanikaniem szacunku dla drugiego czlowieka, a to stoi contra przykazaniu: kochaj blizniego swego jak siebie samego. Tak ja to interpretuje.

02.12.2002
13:55
[14]

mi5aser [ Nawiedzający Sny ]

Mi się z tego inny wniosek wysnuł. Mianowicie że kościuł sprowadza sex do procesu reprodukcji. Chcesz mieć dzieci wolno Ci uprawiać sex (z własnym współmałżonkiem oczywiście) nie chesz mieć dzieci to nawet nie myśl o sexsie. Bo zabezpieczać się nie wolno. Ale co ja tam wiem ... Jak najbardziej zgadzam się z koncepcją że żyjemy w czasach, jak to napisał Sapkowski w jendym z opowiadań "rozwolnienia" moralnego. Ale cóż na to poradzimy ?? Możemy tylko odwrócić głowę ponieważ żyjemy w kraju demokratycznym (podobno) i w związku z tym jeśli ktoś ma ochotę kupować :świerszczyki" to trzeba to prawo uszanować. Dziwi mnie tylko że nasze władze nie dojrzały jeszcze do tego co inne kraje dawno wymyśliły i wprowwadziły w życie. Utworzyć "czerwone dzielnice" i w ten sposób odizolować tych co chcą od tych co nie chcą. Ale co ja tam wiem ...

02.12.2002
13:55
[15]

_Luke_ [ Death Incarnate ]

Moje zdanie jest takie - seks przed slubem - TAK, zdrada przed i po malzenska - NIE. Czekanie "z tym" do slubu, wg mnie jest nienajlepszym pomyslem. Seks jest tak waznym elementem zycia (choc nie najwazniejszym), ze trzeba dopasowac sie nie tylko pod wzgledem charakteru ale i w lozku. Jestem przeciwny skakaniu z kwiatka na kwiatek itp ale jesli kogos kocham, mam w planie byc z ta osoba przez reszte zycia - nie potrzebuje obraczek, zeby rowniez fizycznie pokazac swoja milosc. Co do srodkow antykoncepcyjnych, wole zeby ludzie ich uzywali a nie zostawiali noworodki na smietnikach.

02.12.2002
13:55
[16]

H3ZEKI4H [ Homo Homini Lupus ]

Kolejny przykład na to że czarna mafia do wszystkiego lubi dożucić swoje trzy grosze. Massca-----> masz rację Atylla---> to ze jakis ksiądz mądrze mówił niema wielkiego znaczenia. Jetem ateistą ale szanuje kilku księdzy których znam bo widze ze sązaangazowani całym sercem w to co robia, znam jednak też wielu którzy olewają swoją robotę i wyciagaja tylko kasę od wiernych. Takze chwalac księży niezapomnij o drugiej stronie medalu. Najbardziej ubawiło mnie w twoim tekście to ze ksiadz ubolewał nad molestowaniem dzieci a zapomniał ze ostatnio o jakieś 90% przypadków molestowań oskarżano właśnie duchownych.

02.12.2002
13:59
smile
[17]

H3ZEKI4H [ Homo Homini Lupus ]

KaPuhY---->"A czy nie wzieliscie pod uwage ze kazdy z nas sam decyduje o swoim zyciu?" wzieliśmy , wzielismy ale czy tywziołeś pod uwagę ze naszym życiem chce ządzić KK? I niestety ma na nasze zycie zbyt duzy wpływ

02.12.2002
14:03
[18]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

Astrea--> Moze przyklad z Twojej strony o przyroscie naturalnym w Europie , ze jest ujemny to moze nie zrozumialem.. ale to chyba nie jest zle?? Zchrzescijanizowani Afrykanie - przyrost bardzo wysoki , przez kontrole Kosciola?? , nie przez brak cywilizacji w tych krajach. Jest tam bieda, syf, brak pracy, perspektyw... W Europie szaleje walka za pieniadzem, u nas seks czesto sluzy do odstresowania czy milgo spedzenia czasu , a w Afryce?? nie maja nic do roboty to sie ... seksza. Choroby tam szaleja , nie maja srodkow a i tak rodza sie nowi ludzie. To nie jest to :-( To rozwoj cywilizacyjny to powoduje. Chyba...

02.12.2002
14:05
[19]

mały_miś [ MIŚtyczna MIŚtyfikacja ]

Astrea ---> Czasem warto podjąć walkę nawet z wiatrakami, niekoniecznie po to, aby wygrać ją na całej linii. Większość ludzi jest bardzo słaba w swych przekonaniach (nie tylko religijnych), tak naprawdę jedynie z tego powodu stając po stronie owej "masy". Nie zawsze ilość argumentów idzie w parze z ich jakością. A jako, że to właśnie tej ostatniej człowiek w głębi serca szuka (szczególnie w obecnych, przesyconych 'sztucznym szczęsciem' czasach), czasem niewiele potrzeba, aby w jednym, czy drugim przypadku uzmysłowić komuś coś, co dotychczas było mu nieustannie przesłaniane.

02.12.2002
14:07
smile
[20]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

H3ZEKI4H--> ooooo jejku... akurat masz komu to mowic... :-) Nie jestem specjalnym zwolennikiem tej instytucji wiec chyba chciales sobie z kims pojechac ... nie uda sie - sprobuj to zrozumiec od innej strony :-) Jesli uwazasz ze chce rzadzic Twoim to zadaj sobie pytanie : Czy sie na to zgadzam??? - bo ja nie - tylko ja bede odpowiedzialny za wlasne czyny - co nabroje to moje .

02.12.2002
14:09
[21]

Paszczak [ Oaza Spokoju ]

Ja znam jednego księdza z zabójczym dowcipem! Widać że to co robi robi z sercem(np. odwiedza hospicja), ale jest też normalnym człowiekiem i np. lubi sobie wypić :PPP

02.12.2002
14:15
[22]

tygrysek [ behemot ]

Attyla --> Mądrze mówisz, ale mijasz się troszkę z prawdą. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Tutaj nie pomogą już nauki, sięgające sensu życia. Nie da się "sprzedać" swoich racji dla ideologicznego sensu egzystencji, jednocześnie rezygnując z seksu. Tak jak massca pisał, już nie jesteśmy w latach '80 i '90 gdzie seks był wszędzie, teraz ludzie stają się bardziej rozważni, ale tylko przez strach przed chorobami. Nie poszukiwanie sensu życia jest rozwiązaniem, tylko stojąca na wysokim poziomie edykacja seksualna, która pomoże zrozumieć młodemu pokoleniu, co kryje się za niebezpieczeństwo w wolnym seksie.

02.12.2002
14:18
[23]

Astrea [ Genius Loci ]

Mały Misiu ---> Skad ja znam te słowa....? Chyba sama zapodawalam je na GOLu jakis rok temu :-) Oczywiscie zgadzam sie z Toba. Ale wiesz dlaczego stosuje wiadowme poglady na uzytek wlasny? W obawie przed agresją... i to nie ze strony forumowiczow. Sprobuj swojemu koledze powiedziec ze zle robi zdradzajac zone. Co uslyszysz? Nie twoja sprawa... od*** sie. H3ZEKI4H ---> Piszesz tak, jakby KK mial destrukcyjny wplyw na ludzi. A ja Ci powiem co nastepuje: gdyby kazdy nie-chrzescijanin i pseudochrzescijanin stosowal w swoim zyciu 10 przykazan - swiat bylby piekny i nie byloby debat o łamaniu zasad etycznych. Kapuhy ---> No wlasnie. Sam zauwazyles, ze pogon za kasą doprowadza ludzi do wariacji i, jak kazdy szanujacy sie konsumpcjonista, uzyles nieswiadomie slowa sex w znaczeniu pejoratywnym - sex jako rozrywka. Ja nie mowie ze tak nie moze byc. Ale gdyby jakis ufoludek wyladowal na ziemi i edukacje swoja rozpoczal od ogladania np. reklam TV uznalby, ze priorytetem w zyciu kazdego czlowieka jest wlasnie potrzeba i zaspokojenie sie w seksie, ze to sex napedza wszystko co mamy na naszym cywilizowanym globie. A tak przeciez nie jest. Ludzie nie sa przedmiotami tylko do uprawiania sexu.

02.12.2002
14:23
[24]

Aurelius [ Konsul ]

Astrea ---> "przedmiotowe traktowanie czlowieka (a dzieje sie tak, gdy druga strona stosunku jest potrzebna tylko do zaspokojenia chwilowej zadzy) powoduje pogorszenie relacji osobowych, co skutkuje zanikaniem szacunku dla drugiego czlowieka, a to stoi contra przykazaniu: kochaj blizniego swego jak siebie samego. Tak ja to interpretuje." Sorki, ale takie podejscie i taka interpretacja sa dla mnie obrzydlliwe. Seks nie ma tu nic do rzeczy. Traktowac kogos podle i bez szacunku mozna i bez seksu. A sprowadzanie seksu do roli prokreacji to dopiero jest traktowanie przedmiotowo drugiego czlowieka.

02.12.2002
14:24
[25]

Astrea [ Genius Loci ]

Tygrysek ---> Wlasnie ze odwrotnie. Najpierw trzeba edukowac na plaszczyznie relacji miedzyludzkich, a dopoiero potem o sexie. Jesli mlody czlowiek nie zdaje sobie sprawy z\ tego, ze jego kolezanka jest przede wszystkim czlowiekiem (tak samo jak on czujacym, majacym chwile slabosci i male sukcesy), jesli nie wpoi mu sie co to jest odpowiedzialnosc w zyciu, to z takiego czlowieka wyrasta prostak wielbiacy sie w ranieniu na lewo i prawo - i, co najgorsze - nie rozumiejacego zła we wlasnym zachowaniu a usprawiedliwiajacego sie wzruszeniem ramion.

02.12.2002
14:24
[26]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

Astrea--> Tak , seks stal sie u nas towarem. Ale jak kto wykorzysta towar to jego decyzja . Moze isc codziennie do fast-food`a , albo co niedziele czy sobote do restauracji na dobra kolacje. Telewizja wykorzystuje ludzka potrzebe seksu i nasze uwielbienie do niego, wiec nbie ma sie co dziwic. Bierze sie to co jest na topie. Ludzie nie sa przedmiotami do uprawiania seksu, ale spojrz jakie ma on znaczenie dla czlowieka. okolo 50% ludzi postawi go jako najwazniejsza rzecz w zyciu lub chocby na podium. A ufoludkow w to nie mieszaj :-) Wiesz ze one sie rozmnazaja przez pipipipipi :-)

02.12.2002
14:30
[27]

Astrea [ Genius Loci ]

Aurelius ---> Pochwalasz sex dla sexu - Twoja sprawa. Ja jestem temu przeciwna - mam do tego prawo w naszym kraju. Obrzydliwe jest dla Ciebie w mojej wypowiedzi "pogorszenie relacji osobowych" czy przykazanie "kochaj blizniego..." ? Zeby nie bylo niedomowiem. Napisalam, ze tak to INTERPRETUJE. Ja. Nie wiem jak KK, bo nigdy z wytlumaczeniem zakazu stosowania prezerwatyw sie nie spotkalam. Za to spotkalam sie z czyms innym. Z apelem o connaturalitas. Moze to tez wyda Ci sie obrzydliwe?

02.12.2002
14:31
smile
[28]

tygrysek [ behemot ]

Astrea --> problem wychowawczy się pojawił. Rozumiem do czego zmierzasz, ale młodego człowieka trzeba _w_ _domu_ nauczyć prostego kręgosłupa moralnego, potem taki młodzieniec może iść do szkoły i uczyć się żyć z seksem. A wiesz dlaczego napisałem "... żyć z seksem." ?? Otóż dlatego, że całym światem rządzi seks i zawsze będzie rządzić. Gdzie się człowiek nie spojrzy to widzi seks, facet idzie na promocje gównianego masła, bo za ladą stoją fajne nogi, oglądają panie jakiś program, bo poruszają się tam w drugim planie fajne pośladki. My rodzice czy przyszli rodzice, powinniśmy nauczyć się nauczać. Powinniśmy potrafić przekazać młodemu pokoleniu prosty i normalny kręgosłup moralny. Jeżeli tego dokonamy, to według mnie można zerwać zupełnie barykady seksualne, które jeszcze w naszym kraju są, i strasznie kontrastują z wolnym seksem kultury zachodniej.

02.12.2002
14:33
[29]

Astrea [ Genius Loci ]

Kapuhy ---> Wydaje mi sie, ze idealnym roziwazaniem watkowego problemu byloby globalne zastosowanie sexu rodem z "Barbarelli", ogladales ten film? ;)))

02.12.2002
14:34
[30]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

Chyba tak ale nie pamietam... to byly te czeskie basnie zgadza sie???

02.12.2002
14:37
[31]

tygrysek [ behemot ]

"[...]z wolnym seksem kultury zachodniej." mała sprawa wyjaśnienia: bynajmniej nie chodzi mi o fascynacje zachodnią kulturą, ani tym bardziej nie miałem na myśli zepsutych do szpiku kostnego stanów zjednoczonych lecz o wolność wypowiedzi i przekazywania swoich myśli

02.12.2002
14:37
smile
[32]

NicK [ Smokus Multikillus ]

KaPuhY ---> Hahahaha :))) Czeskie bajki :)))

02.12.2002
14:40
smile
[33]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

<--NicK Tia .. nie wiem o co chodzi :-))))))

02.12.2002
14:45
[34]

Aurelius [ Konsul ]

Astrea ----> obrzydliwe jest dla mnie twierdzenie, ze seks to przedmiotowe traktowanie czlowieka, bo przeciez wcale nie musi tak byc, a traktowac przedmiotowo drugiego czlowieka mozna na 1000 innych sposobow. Seks nie ma tu nic do rzeczy. Jak ktos zechce to pognebi Cie zawsze. Czy pochwalam seks dla seksu? Wolisz seks tylko dla prokreacji?

02.12.2002
14:46
[35]

Astrea [ Genius Loci ]

O! Nick :-)) I Ty o sexie bedziesz rozprawial z nami? :-))) Kapuszku ---> To stary film z Fondą. Chodzilo o to, ze na ziemi za iles tam lat do przodu sex uprawiac sie bedzie za pomoca jedynie dotkniecia dłonmi - ot i cala tajemnica ;))) Tygrysek ---> No i znow wypadaloby poddac w watpliwosci prawdziw2osc stwierdzenia, ze rodzice i przyszli rodzice wpoja swym dzieciom ów kregosłup prosto i prosty ;)) Zastanwomy sie przez chgwile... Jak "produkty" konsumpcyjnej kultury masowej maja zaszczepic swoim dzieciom cos takiego jak wstrzemiezliwosc i umiar (nie koniecznie w sexie - powiedzmy ze we wszystkim), skoro i umiar i wstrzeiezliwosc sa warunkowane tylko posiadaniem odpowiedniej ilosci pieniedzy lub wlasna niedoskonałością fizyczną? To pytanie moze pozostac retorycznym.

02.12.2002
14:46
smile
[36]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

tygrysek--> mysle ze w tej dyskusji nikt nie ma zamiaru przytaczac USA :-) Co do Barbarelli to pamietam jedynie o co chodzilo ale nic ze szczegolow... nawet wiem ze Jane Fonda grala tam ;-PPP

02.12.2002
14:48
[37]

Patrokles [ Konsul ]

Stary dobry Attyla. Po ostatnich Twoich wypowiedziach na temat górników myślałem, że przeszedłeś jakąś niezdrową metamorfozę ale dziś mam pewność, iż stara rzeka płynie wciąż swym dawnym korytem. Popieram Cię w całej rozciągłości. Na problem o którym piszesz już dawno zwrócił mi uwagę jeden z czarnych podczas spowiedzi. Wszyscy podnoszą larum i chcą reperować świat. Robią to jednak od dupy strony. To stało się już powszechne, ze leczymy objawy a nie przyczyny. Tak jest i w przypadku opisanym przez Ciebie. Powszechność golizny i nachalne promowanie wyuzdania i rozwiązłości doprowadziło do sytuacji w której człowiek nie zdradzający partnera lub nie zaliczający dziurki na każdej dyskotece zaczyna zadawać sobie pytanie czy jest zdrowy. Na skutki nuie trzeba bedzie długo czekać. Powoli dorasta społeczeństwo wychowane na BRAVO, Dziewczynie i temu podobnym pomyjach. Ciekawe jaki kapitał wniosą w swoje dorosłe życie. Ciekawe na jakim fundamencie zbudują rodziny. A może rodziny to też przeżytek. Komuna już próbowała z nimi walczyć. Nie miała jednak tak skutecznych metod. No cóż pożyjemy zobaczymy.

02.12.2002
14:50
[38]

tygrysek [ behemot ]

Astrea --> jeszcze niektórzy z nas są wychowani na "starych" zasadach ... ale ... ale o tych ludziach się zapomina ... no dobra ... staczamy się ... jest gdzieś ratunek ??? jest, ale napewno nie w KK, tylko w NAS SAMYCH !! KaPuhY --> temat bardzo by pasował do USA :)

02.12.2002
14:50
[39]

Astrea [ Genius Loci ]

Aurelius ---> Moze sie dwukrotnie zle wyrazilam. Juz to naprawiam. Jesli sex wyplywa z milosci do drugiego czlowieka - wowczas nie ma w tym niczego zlego. Natomiast jesli jest wynikiem zaspokojenia wlasnych zadz ZA POMOCA drugiego czlowieka - jest niczym innym jak tylko uprzedmiotowieniem go. Czy teraz nastala jasnosc? :-)

02.12.2002
14:58
[40]

Aurelius [ Konsul ]

Astrea ---> no juz lepiej :-))). Ale zawsze mozna sie przyczepic w takim razie ze seks sluzy do zaspokojenia wlasnych zadzy, nawet jak wynika z milosci. Szczerze mowiac w kazdej sytuacji mozna tak powiedziec. Jak ciagne kobiete do kina na Gwiezdne Wojny, to tez sluzy to zaspokojeniu moich zadzy ;-). No wiec?

02.12.2002
14:59
[41]

KaPuhY [ Bury Osioł ]

tygrysku- owszem , nawet bardzo, ale mieszkamy w Polsce i raczej nikt nie bedzie podpieral zepsuciem i degeneracja

02.12.2002
14:59
[42]

Astrea [ Genius Loci ]

Tygrysek ---> Jesli my sami jestemy wygodniccy i żywcem wywodzimy sie z epoki egocentryzmu - silą rzeczy w NAS nie ma dla potomkow ratunku, poniewaz wywodząc sie z obecnej kultury, nie jestesmy w stanie prawdziwie ocenic co jest dobre, a co jest zle. Chyba sie deczko zagalopowalam - ale to tak wlasnie dziala. KK i jemu podobne instytucje nawracaja nas na droge ku czlowiekowi i czlowieczenstwu. Zaś czlowiek postindustrialny, tzw postczlowiek jest sygnalem do bicia na alarm dla KK.

02.12.2002
15:01
[43]

mały_miś [ MIŚtyczna MIŚtyfikacja ]

Seks, jak wszystko na tym świecie - jest dla ludzi! Zawsze towarzyszył człowiekowi i zawsze towarzyszyć będzie. Przed ślubem/ po ślubie - w gumce, czy bez - nie o to chodzi. Rzecz w tym, aby jego wizja nie przesłaniała nam innych wartości - abyśmy idąc przez życie nie postrzegali wszystkiego przez jego pryzmat. W obecnych czasach seks stał się znakomitym biznesem, grubo wykraczającym poza świat 'świerszczyków', czy filmów xxx. Seks jest wszędzie; promowany w reklamach, na bilboardach, w prasie, nawet na kreskówkach. Stał się tanią rozrywką, która epatując z każdej strony siłą rzeczy staje się dla nas priorytetem. Stał się *sposobem na odreagowanie* - nawet, jeżeli będziemy temu przeczyć i zarzekać się, że jest inaczej. Ta wizja staje w opozycji z wewnętrznym wiązaniem przez człowieka seksu z miłością. Nawt Ci, którzy chcieliby, aby w ich przypadku te dwie rzeczy szły ze sobą w parze, w obliczu tego, co widzą dokoła siebie, w starciu z mentalnością otoczenia, w starciu z otaczającym światem - przyjmują taki sam sposób myślenia. Łatwiej przyjąć, niż się zastanowić. W ten mało naturalny - i mało zależny od prawdziwej natury danej osoby - sposób powstają kolejni ludzie idący z 'duchem czasu', zaliczający jedną, czy drugą panienkę w przeciągu jednej dyskoteki. "Bo przecież tak robią "wszscy"!"

02.12.2002
15:07
[44]

massca [ ]

Attyla: >Massca - piszesz: "wybacz, ale takich jak ty - pierwszy raz z pierwsza i ostatnia kobieta w zyciu - jest bardzo >malo. wiekszosc ludzi probuje seksu duzo wczesniej niz po slubowaniu malzenskim - tak bylo". >Czego to dowodzi? Wiesz jest tez tek, ze KK od tasiecy lat upomina ludzi by nie kradli, nie pozadali cudzych zon, >rzeczy itp a mimo to ludie i tak kradna i zdradzaja a jednym z najpospolitszych i najbardziej intensywnych odczuc >jest zawisc. Czy zatem powinnismy dalej napominac by nie krasc i starac sie swiecic przykladem, czy przyjac, ze >takie gadanie to bzdury i zaczac krasc samemu? kolejne bzdury. sam nie wiem co o tobie myslec, bo deklarujesz sie jak czlowiek niewierzacy ale wysylasz swoja corke do pierwszej komuni - czyzby presja spoleczenstwa czy zony ??? dajesz indoktrynowac wlasne dziecko wbrew swoim zasadom? anyway... wracajmy do tematu. to ze KK nawoluje do powsciagliwosci przed malzenskiej i seksu bez zabezpieczen PO slubie ja tlumacze sobie zupelnie prozaicznie. KK to dla mnie dobrze zorganizowana sekta, ktorej przywodcy zyja dzieki datkom swoich wyznawcow. co zrobic zeby wyznawcow bylo wiecej ? pomnozyc ich ! jak to zrobic? zwiazac w zwiazek zwany malzenstwem, z ktorego nie ma odwrotu (kolejna bzdura - Astrea, złotko, pozdrawiam !!! :))), dalej: zabronic seksu przed malzenstwem, zeby sie ludziom bardziej do tego malzenstwa spieszylo, jak sie juz zwiaza wezlem malzenskim - wtedy im powiedziec zeby plodzili dzieci (bo inaczej nie mozna chyba seksu nazwac z punktu widzenia KK). no i prokreacja rusza pelna para, nowi wyznawcy sekciarzy KK przychodza na swiat. tak to widze. jesli ktos neguje i wyklucza na sile seks z mojego zycia to jest dla mnie nienormalny. seks jest w nas. seks to nie gry komputerowe, hazard, narkotyki czy alkohol. seks mamy zakodowany w genach, w psychice, w sobie. to co robimy z ta siłą natury to juz inna sprawa. od tego jest rodzina i szkoła aby ukierunkować nas, wskazać zagrożenia, nauczyć odpowiedzialności. a nie od tego zeby tego zabronic.... >Wybacz - ale nie masz pojecia o tym o czym piszesz. Nie znasz ani czestotliwosci ani intensywnosci odczuc innych >ludzi - zwlaszcza tych, ktorzy podnosza takie tezy. Co wiecen nie mozesz byc pewien nawet doznan swoich >partnerek (o ile sa to partnerki), bo kobiety, w przeciwienstwie do facetow potrafia doskonale udawac orgazm. skad ty tak dobrze wiesz co ja wiem a co nie ??? >Zreszta nie majac zielonego pojecia o ustabilizowanym, stalym, rownym i dluzszym niz 15 min zwiazku dwoch osob >nie mozesz wypowiadac sie o jakosci ich zycia erotycznego. Zreszta w takim zwiazku nie erotyka bierze pierwsze >skrzypce. Ty mozesz sobie tym "czyms" pogardzac ale wiedz, ze wiekszosc z tych ludzi, ktorym udalo sie stworzyc >cos takiego nie oddaloby tego za bara bara z jakas super rura. >Powyzsze mozesz brac do siebie albo nie - w zaleznosci od tego, czy twoja wypowiedz mam brac do siebie czy tez >nie. Mam zreszta nadzieje, ze to bedzie ostatnia tego typu wypowiedz w tym watku. owszem , moja wypowiedz BYŁA kierowana do ciebie, bo sam pisales o swoim zyciu osobistym na tym forum, wiec smiem twierdzic ze moje doswiadczenie w tych sprawach jest duzo wieksze. i dotyczy to zarowno przelotnych znajomosci, romansow, jednonocnych przygod, czy tez stalych zwiazkow, nie trwajacych 15 minut tylko kilka lat. wiec radzilbym ostroznie ferowac wyroki na temat mojego zielonego pojecia. bo ja mam wrazenie, ze ta "przytlaczajaca fala seksu" ktora cie zalewa wszedzie powoduje jakies drgania twojej grdyki, ktore przejawiaja sie takimi watkami jak ten. bo nie bardzo rozumiem jego sens. jestes za uzywaniem prezerwatyw czy przeciw? jestes za "spoleczna nauka kosciola" czy nie? jestes za zakazem seksu przed malzenstwem czy nie? mam wrazenie ze patrzysz z bezpiecznych cokolow swojej idealnej rodziny na reszte tego swiata, widzac w nim jedynie jednostki gorsze, bezmyslne, glupsze, ktore nie daja sobie rade i biedne laduja w lozku kazdego kto ma na to ochote. sugeruje uwierzyc troche w nasza mlodziez, ktora nie jest otumanionym jakimis tajemniczymi silami szatana slepmy motlochem, tylko ktora z tego co JA widze dobrze wiec co i jak, potrafi sie szanowac, nie traktuje seksu jak wody na pustyni, jest coraz bardziej otwarta i tolerancyjna, majac w wiekszosci gleboko w dupie bzdury ktorymi karmi ich KK......

02.12.2002
15:08
smile
[45]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Jeśli mogę wyrtazić swój osąd, to obie strony mają po części rację. Kościół ze swoją propagandą wychowania w czystości myśli i sumienia, oraz zwolennicy prezerwatywy ze swoją "rozwiązłością". O ile rozumiem niepokój kościoła o fakt, że prezerwatywa może w pewnych kręgach uchodzić za "rozgrzeszenie" zbliżenia - bo zabezpiecza przed niechcianą ciążą i niektórymi chorobami, to nie rozumiem zupełnego potępienia w czambuł... Zabranianiem stosowania prezerwatywy też niczego nie osiągniemy. Dla mnie jest to działanie przez przymus: Jak nie będą mogli stosować, to wtedy się zastanowią nad ewentualnymi skutkami. Ale chyba nie tędy droga... Czyli jak zwykle wszystko rozbija się o samoświadomość społeczną i kwestię wychowania w duchu moralności. Jeśli tutaj wszystko będzie w porządku, nie będą potrzebne żadne zakazy i nakazy.

02.12.2002
15:08
smile
[46]

Astrea [ Genius Loci ]

Nic dodac, nic ując.

02.12.2002
15:09
[47]

Astrea [ Genius Loci ]

Wkleilam w tym samym czasie co Mass i NIck. Moj wczesniejszy post tyczyl sie postu Malego misia.

02.12.2002
15:13
[48]

tygrysek [ behemot ]

NicK --> z Astreą jesteśmy już w dyskusji na poziomie wychowania rodziców :) ale zgadzam się z Tobą

02.12.2002
15:13
[49]

Azirafal [ Konsul ]

Przepraszam ja mam pytanie. Czy jeśli idę do łóżka z dopiero co poznaną kobietą i która (poza seksem) na nic więcej nie liczy, to jestem jakimś wykolejeńcem moralnym? Potworem stworzonym przez współczesną cywilizację? Nic więcej nie ma znaczenia, a tylko to, że spałem z kimś bez miłości? Chyba jednak nie.

02.12.2002
15:14
[50]

Sabathius [ gdzie jest rooda? ]

(zacierając ręce) nie kończcie, proszę...

02.12.2002
15:23
[51]

tygrysek [ behemot ]

Azirafal --> zależnie od punktu widzenia. Radykaliści z KK powiedzą, że jesteś moralnym degeneratem i jednocześnie skutkiem ubocznym oraz odpadem z kultury masowej dzikiego zachodu. Ale prawda jest gdzieś indziej, jest w Tobie samym. Jeżeli nie masz moralności to jesteś skrajnie upodlonym człowiekiem. Więc pytanie, które zadałeś nam, powinieneś powtórzyć przed lustrem. Nie chodzi nam tutaj (przynajmniej nie mi) o jeden wyskok do łóżka, nie myślimy tutaj jednostkowo, tylko pojawił się problem moralny. Pokolenie XXI wieku się stacza ... coraz bardziej.

02.12.2002
15:24
[52]

Astrea [ Genius Loci ]

Azirafal ---> Wykolejencem moze i nie jestes, a kim jestes pisac nie bede, bo mnie wytną (oczywiscie zart - nie obraz sie :-))). To jest wlasnie zaburzenie relacji osobowej. Kobiete z ktora wspolzyles traktujesz jako chwilowy epizod w Twoim zyciu, jako cos, co pozwolilo Ci osiagnac orgazm. Nie zastanawiasz sie nad kobietą z ktora byles w aspekcie jej wartosci jako osoby, tylko wartosci, ktore doprowadzily do stosunku - czyli np. ładna buzia, zgrabne nogi, itp. Wykorzystales ja pod wzgledem jej wartosci uzytkowej, jaką przez chwile stanowila dla Ciebie - analogicznie do zakupu rekawiczek czy samochodu. Sprowadziles osobe do przedmiotu. I to jest moim zdaniem złe.

02.12.2002
15:30
[53]

massca [ ]

zastanawia mnie w kontekscie tego co napisala Astrea, czemu to zawsze kobiety sa traktowane przedmiotowo w rozwazaniach "one-night stand" ??? czemu to zawsze o ich uczuciach sie pisze z takim wspolczuciem? ciekawe.

02.12.2002
15:30
[54]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Tigre ---> zauważyłem :)) Ale nie rozumiem jednego. Dlaczego tak się wszyscy zachwycają pierwszym postem Attyli (nie mówię o słowach Attyli - ale o tłumaczeniu księdza, które przytoczył). Czyżby to że jakiś ksiądz nie palnął w tym temacie głupoty, było powowdem do zachwytu nad jego słowami??? Przecież o tym wszyscy wiedzą, w jakim świecie żyjemy, i w całym tym opisie nie było nic odkrywczego. Chyba za nisko cenicie KK, skoro tak oczywiste słowa są w stanie wprowadzić was w zachwyt. Nie zrozumiem natomiast dlaczego miałbym nie używać prezerwatywy, jeśli z jakiś przyczyn moja partnerka nie może używać innych środków antykoncepcyjnych?? Bo to że stosowanie prezerwwatyw stanowi zagrożenie samo w sobie,to jakaś wierutna bzdura. Jeśli dostanę do ręki pistolet, to nie oznacza, że zaraz wyjdę z nim na ulicę strzelać do ludzi.

02.12.2002
15:32
[55]

massca [ ]

aha i jeszcze jedno - zastanawiam sie jakie doswiadczeniu w "wyrywaniu panienek" maja ci wszyscy ktorzy tak tutaj sie barwnie wypowiadaja na temat moralnego zniszczenia i deprawacji jakie takowe ma przynosic ...

02.12.2002
15:33
[56]

AK [ Senator ]

NicK - Wszyscy wiedzą w jakim świecie żyją - więc co, nikt nie powinien o tym już nic mówić? Ma być, jak jest, na wieki wieków amen? Może i ludzie WIEDZĄ jak jest, ale ani nie ROZUMIEJĄ dlaczego, ani nie pojmują, że wcale tak być nie musi.

02.12.2002
15:37
[57]

Annihilator [ ]

Massca -> fakt... przecież równie dobrze to facet może być wyrywany i traktowany na przedmiot... Bierze się to chyba z przekonania, że kobieta jest słabsza od męszczyzny (imho bzdura) i że to męzczyźni są, że tak to nazwe po "szkolnemu" - zboczeni...

02.12.2002
15:39
smile
[58]

wibrator [hehehe] [ Pretorianin ]

macie calkowita racje! dzisiejszy swiat stoczyl sie... a juz to co robia kobiety to sodoma i gomora Musze teraz wam sie wyzalic jak przedmiotowo traktuja kobiety mnie. Tylko seks i seks, bez zadnych uczuc ;-). Po prostu straszne, chyba sie rozplacze z tego powodu...

02.12.2002
15:41
[59]

artikus [ Pretorianin ]

Po przeczytaniu "wstepniaka" Atylli, jasno mogę stweirdzić to, o czym mysłałem już od dawna: Kościół zmienia swoja taktykę. Po latach tworzenia zakazów, które "prawdziwi" katolicy i tak w d**pie mieli, "czarni" przechodzą do kontrofensywy. Teraz KK będzie tweirdził, że zasadniczo prezerwatywa to nic złego, oraz że "Jesli ktos chce - moze uznawac sie za katolika i przestrzegac praw ustalanych przez KK. Jesli ktos nie chce nie musi. Z tym, ze wtedy sam musi sie uporac z konsekwencjami swojego postepowania. Bardzo zle zas, gdy owo "uporywanie" polega na zabijaniu nienarodzonych czy narodzonych dzieci.". Cóż jak widać ta taktyka spełnia swoje zadanie, co widać po gwałtownej zmianie poglądów Atylli;-)

02.12.2002
15:42
[60]

NicK [ Smokus Multikillus ]

AK ---> A czy ja mówię, że nie nikt nie powinien mówić??? Nie widzę tylko powodu do zachwytów, bo nic odkrywczego w tych stwierdzeniach nie ma. A postrzeganie prezerwatywy jako przyczynku zła, w połączeniu z tak mądrymi słowami, nad którymi wszyscy niemal się zachwycają, zalatuje conajmniej "nierównym" podejściem do tematu. Bo z jednej strony mamy gumę, jako "zło", a z drugiej "wnikliwą" analizę społeczną - będącą usprawiedliwieniem dla "zła" przypisywanego gumie.

02.12.2002
15:42
[61]

AK [ Senator ]

Annihilator - tak, kobiety są tak samo silne, jak mężczyźni, a mężczyźni tak ładni i wymuskani jak kobiety (sarkazm) Może potencjał na starcie obie płci mają ten sam, ale potem, mój drogi, to już kultura decyduje o rozwoju. Gdyby w społeczeństwie istniał obraz kobiety muskularnej, to by takie były. Lecz takiego obrazu nie ma, więc gadaj zdrów. Prędzej bym powiedział, że w grze płci obie uważają zdobycz za swoją, ale pozwalają sądzić partnerowi/partnerce że to on "zaliczył" - zależnie od przebuegu podrywu, oczywiście.

02.12.2002
15:42
[62]

tygrysek [ behemot ]

Astrea --> Tak do końca nie masz racji, bo przecież może być seks i seks. Oba mogą być bez uczuć, ale zupełnie inne i różne. Można "zaciągnąć" kobietę do łóżka, poocierać się troszkę i już jest ta przyjemność o którą chodzi. Ale czy to wystarczy ?? Można też iść do łóżka, bez miłości ale z namiętności. Wtedy jest to przecież przyjemność dla obu stron, wypełniające wszystkie prawie sfery uczuciowe jakie potrzebne są człowiekowi do życia. Moralność jest w osobach, które idą do łóżka i to one powinny się zastanowić, gdzie kończy się dobry smak sprawiania sobie przyjemności, a gdzie zaczyna się zwykłe ocieranie dla uzyskania orgazmu. NicK --> Nie wszyscy się tym tekstem zachwycają przecież. massca --> No tak, masz mnie. Krzyczę o moralności a pochodzę skąd pochodzę i mam za uszami sporo. Ale powiem Tobie, że mam cudownego ojca i cudowną matkę, którzy nie uczyli mnie żyć moralnie, tylko uświadomili mie w przekonaniu, że każdy człowiek ma uczucia i że każda akcja napewno spowoduje reakcję. Czyli tak naprawdę, wszystko leży w wychowaniu.

02.12.2002
15:47
[63]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Tigre ---> Toż piszę głównie do tych, co się zachwycają :)))

02.12.2002
15:47
[64]

Astrea [ Genius Loci ]

Massca ---> Oczywiscie sytucje mozna odwrocic, a pisze sie o biednych kobietach, bo to "kiobieca prostytucja" jest najstarszym zawodem swiata, a nie "meska" ;) No i sam podciagnales do tego stereotypu piszac dalej o "wyrywaniu panienek", choc panienki tez "wyrywają" :PP Nick ---> Moj kochany :-))) Stosowanie prezerwatyw moze byc grozne z fizjologicznego punktu widzenia dla kobiet. Otoz stosowanie prezerwatyw (i stosunkow przerywanych) eliminuje wytrysk nasienia (zaloze sie ze zaraz mnie wytna :PP), a to prowadzi do nerwic spowodowanych brakiem orgazmu u kobiety - rozpoczeciem stosunku, a nieskonczeniem go. Ale oczywiscie mężczyzn sie to nie tyczy, wiec i malo sie o tym mowi. No dobra, juz mnie tu nie ma :PP

02.12.2002
15:55
[65]

Assasin [ Pretorianin ]

Massca --> Ile tak naprawde wyrwałeś lasek które potem nic do Ciebie nie czuły? No chyba że taki idol z Ciebie!

02.12.2002
16:07
[66]

artikus [ Pretorianin ]

Astrea, ale jeżeli się kobiete prosi o używanie kobiecych środków antykoncepcyjnych, to podnoszą larum, że się je traktuje jak przedmiot;-) Prezerwatywa - nie, bo prowadzi kobiete do nerwicy, pigułka - nie, bo niezrdowa i "przedmiotowa", to w takim razie co? Kalendarzyk? Na chybił-trafił?

02.12.2002
16:25
[67]

Holgan [ amazonka bez głowy ]

massca --- w sumie sie zgadzam z Toba, ze bardzo czesto przypisuje sie kobietom role "podrywanych ofiar". ale wiesz co? czy nie ma to czasami wiele wspolnego z meskim ego, ktoremu ciezko jest zaakceptowac, fakt ze bylo sie potrzebnym tylko na ... pare, miejmy nadzieje, milych chwil? sa i baby wredne i naiwne, ale to wlasnie te naiwne czesto sa latwym lupem - czyz nie? ------------------------------------------------- a co do wypowiedzi tego ksiedza... tak czekam i czekam zeby ktos napisal ze wlasnie ladnie poslismy sciezka na ktora nas jak dzieci wyslal. Mowiac o upadku moralnym swiata, uwolnil sie od udzielania odpowiedzi czemu prezerwtywy sa "beeeeee"" dla KK i dlaczego sex musi rownac sie prokreacj zeby nie byl grzechem... hyymmm....

02.12.2002
16:27
[68]

Holgan [ amazonka bez głowy ]

artikus ---> a zastanowile sie moze ze czasem nie chodzi o co prosisz tylko jak to robisz????????

02.12.2002
16:28
[69]

massca [ ]

Astrea "Massca ---> Oczywiscie sytucje mozna odwrocic, a pisze sie o biednych kobietach, bo to "kiobieca prostytucja" jest najstarszym zawodem swiata, a nie "meska" ;) No i sam podciagnales do tego stereotypu piszac dalej o "wyrywaniu panienek", choc panienki tez "wyrywają" :PP " napisalem w cudzyslowiu, zwracajac uwage na podmiotowe traktowanie kobiet przez paru dyskutantow. co ciekawe - zauwazylem tu tez ta zaleznosc na forum - im mniejsze ktos ma doswiadczenie w lozku, tym bardziej konserwatywne ma podejscie do tematu i z tym wieksza pogarda traktuje kobiety ktore niekoniecznie chca sie wiazac w stale zwiazki ze swoimi partnerami... stad to "wyrywanie panienek". z jednej strony to mowi sie z pogarda "panienki" a drugiej to jestem ciekawy gdyby takowa namierzyla i wystartowala do takiego konserwatywnego pana przyzwoitego na jakiejs imprezie, heh....

02.12.2002
16:38
smile
[70]

Annihilator [ ]

Massca -> ale czy "niekoniecznie stały związek" ma polegać tylko na seksie? bo jeżeli na miłości jako takiej i (jak ktoś chce) sexie to jest imho ok... PS. zauważyłem zależność - przez chwile wątek idzie w dół, żeby potem podskoczyć o 10 postów w jednej chwili... widać długie poeamty się szykują ;)

02.12.2002
16:39
[71]

artikus [ Pretorianin ]

Holgan--> czyli mam pigułki na siłe wpychać kobiecie do ust???? Ja zawsze prosze, do niczego nie zmuszam, we wszystkich dziedzinach życia.

02.12.2002
16:44
[72]

massca [ ]

co do srodkow antykoncepcyjnych - byc moze pan ksiadz ma na to swoja teorie i wydaje mu sie ze skoro istnieje prezerwatywa to teraz mozemy jechac z koksem na prawo i lewo , ale wg. mnie sprawa wyglada tak ze najpierw decydujemy sie isc z kims do lozka, a potem zastanawiamy sie nad metoda zabezpieczenia przed ciaza czy chorobami... no ale nie ma to jak glos eksperta (przynajmniej w teorii...)

02.12.2002
16:45
smile
[73]

Holgan [ amazonka bez głowy ]

artikus ---> zdecydowanie mnie nie zrozumiales - chodzilo mi o forme w jakiej prosisz. Zdarza sie ze dziewczyna slyszy - "ty lykaj bo to twoj problem...". hyymm... nie wyobrazam sobie swojej reakcji na takie slowa... jesli naprawde prosisz a dziewczyna nie chce korzystac z antykoncepcji - moze w ten sposob cos Ci przekazuje? :-ppp <np. pytanko - a moze chcesz byc juz TATUSIEM ?? :-pp > (taka drobna uszczypliwosc)

02.12.2002
17:05
[74]

Attyla [ Legend ]

Wybylem na chwile a tu tyle uroslo!:-)))))) Azirafal . Nie jestes wykolejencem tylko wytworen obecnych czasow. Prawdopodobniej holdujesz zasadzie, ze zeby napic sie wody nie trzeba od razu budowac studni. Problem tylko w tym, ze wtedy albo pijesz z cudzej studni albo tez kozystasz ze zdroju publicznego. To co wolisz jest oczywiscie kwestia gustu. Rowniez to czy zdroj publiczny moze stac sie pozniej prywatnym bez jakiejkolwiek szkody dla wlasciciela:-)))) Zreszta nie o gust i ewentualne obrzydzenie tu idzie. Chodzi wylacznie o to czy sex jest uwienczeniem zwiazku uczuciowego dwoch osob wiedzacych czego chca, do czego daza, i ktore godza sie z wszelkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami, czy tez zostanie sprowadzony do roli czynnosci fizjologicznej. I tu znowu wraca stara jak swiat kwestia, o ktorej tak pieknie pisal Prus w Lalce. Przypominacie sobie rozmyslania Wokulskiego o kobiecie, ktora dla jednego mezczyzny jest oltarzem i swietoscia, drugi zas traktuje ja jak pierwszy lepszy przedmiot urzytkowy? To wlscnie chodzi o to. O to, czy ludzie powinni byc wzajemnie dla siebie szczytem pragnien czy tez wspolnikami swoistej spolki cywilne rozniacej sie od standardowej wylacznie wspolnota loza? Chodzi mi o wiez, ktora trudno zdefiniowac, ktora trudno opisac, i ktora dla kazdego znaczy co innego, ale ktora kazdy wyczuc moze lub powinien.Innymi slowy chodzi mi o to, czy kobieta jest samochod, ze wybierasz ta, z ktora jazda byla najlepsza? (przepraszam za wulgaryzm - choc nie mialem go na mysli). Taki wlasnie byl zwiazek pomiedzy Chlonomarem i Frunegunda. I popatrz co z tego wyszlo? Destrukcja, zawisc, zly przyklad na przyszlosc i - de facto - poczatki majordomow w dynastii Merowingow. Powiecie - i slusznie - ludzie sa inni. Ludzie nie zastanawiaja sie nad tym co robia. Ludzie wznosza wlasnymi rekoma gmachy, ktore pozniej wlasnymi rekami obracaja w ruine. Tak bylo tak jest i tak bedzie. I macie racje. Tak jest. Nie mowimy jednak o tym jak jest, bo to z rownym powodzeniem robi nawet Lepper. My mowimy o tym jak byc POWINNO. Oczywiscie - jest to jakas idea - ktos powie mzonka - ktos inny powie wzorzec. Jesli przynajmniej czesc z ludzi bedzie staralo sie ow wzorzec zrealizowac w zyciu tym wieksza szansa na udane zycie. A wydaje mi sie, ze najwazniejszym w zyciu jest to, zeby pod jego koniec moc podejsc do lustra, spojzec sobie w twarz i powiedziec "zylem dobrze". KK stawiajac na piedestale taki a nie inny wzorzec nie robi tego dlatego, ze jest to wzorzec wynikajacy wprost z Biblii. Wprost przeciwnie. Biblia jako zbior ksiag tworzonych na przestrzeni kilku tysiecy lat zawiera opisy zwyczajow calkowicie nam obcych a nawet budzacych dzis nasza obraze. W kazdym razie nie jest tam przedstawiany zwiazek partnerski, w ktorym zarowno mezczyzna jak i kobieta graja swoja role w oparciu o jakas rownowage. Zeby nie byc goloslownym, to zone Jozuego mozna w najlepszym razie postrzegac jako pierwsza sposrod niewolnic. Zas to, jaka byla jej rola w duzym stopniu zalezalo od tego jak wielu synow byla w stanie urodzic. Model rodziny, jaki promuje KK jest diametralnie rozy od tego. Massca - tak sadzilem. Nic nie rozumiesz. "kolejne bzdury. sam nie wiem co o tobie myslec, bo deklarujesz sie jak czlowiek niewierzacy ale wysylasz swoja corke do pierwszej komuni - czyzby presja spoleczenstwa czy zony ??? dajesz indoktrynowac wlasne dziecko wbrew swoim zasadom" - Czy ja kiedykolwiek zdeklarowalem sie jako osoba niewierzaca? Ja tylko powtarzam, ze nie czuje sie zwiazany z KK. KK jest dla mnie zbyt formalny i zbyt daleki, bam mogl czuc sie z nim zwiazany. Z nim jako organizacja. Nie oznacza to jednak, ze musze w czambol odrzucac wszystkie gloszone przezen tezy. Byloby to co najmniej glupie i nieodpowiedzialne. To jedno. Drugie zas - to odwolanie do logiki - czy mozna indoktrynowac kogos, kto nie posiada jeszcze siatki pojeciowej i behawioralnej? Zastanow sie chlopie co mowisz. To jest male dziecko. Wychowanie zas to nie walka ideologiczna. To wybieranie najlepszych kompromisow. Dziecko nie rozumie roznicy miedzy "podobny" a "wspolistotny". Dziecko nie lapie na czym polega deklarowana czastosc Marii. Dziecko otrzymuje poprostu pewien ladunek mitologii, ktora stanowi swietna ilustracje dla podstawowych zasad i praw zadzacych spolecznosciami. "KK to dla mnie dobrze zorganizowana sekta, ktorej przywodcy zyja dzieki datkom swoich wyznawcow. co zrobic zeby wyznawcow bylo wiecej ? pomnozyc ich ! jak to zrobic? zwiazac w zwiazek zwany malzenstwem, z ktorego nie ma odwrotu (kolejna bzdura - Astrea, złotko, pozdrawiam !!! :))), dalej: zabronic seksu przed malzenstwem, zeby sie ludziom bardziej do tego malzenstwa spieszylo, jak sie juz zwiaza wezlem malzenskim - wtedy im powiedziec zeby plodzili dzieci (bo inaczej nie mozna chyba seksu nazwac z punktu widzenia KK). no i prokreacja rusza pelna para, nowi wyznawcy sekciarzy KK przychodza na swiat. tak to widze. " Co moge powiedziec? Pomyliles bracie ksiezyc z jego odbiciem w tafli jeziora. Z uporem maniaka odrucasz ilustracje, by zarzucic cos tresci. Slowem - nie przemawiaja do ciebie albo ilstracje albo traktujesz je jako cos wazniejszego niz sam przekaz. Prawdziwie wspolczesny artyzm. Poza tym nie wiem skad ta zjadliwosc wobec Duszka. Astrea - o ile pamietam - nigdy nie przedstawiala tu tezy o nieodwracalnosci zawartego zwiazku malzenskiego. Ja owszem - zawsze. "jesli ktos neguje i wyklucza na sile seks z mojego zycia to jest dla mnie nienormalny. seks jest w nas. seks to nie gry komputerowe, hazard, narkotyki czy alkohol. seks mamy zakodowany w genach, w psychice, w sobie. to co robimy z ta siłą natury to juz inna sprawa. od tego jest rodzina i szkoła aby ukierunkować nas, wskazać zagrożenia, nauczyć odpowiedzialności. a nie od tego zeby tego zabronic...." Kto tu i co wyklucza? Kpisz czy o droge pytasz? Roznica pomiedzy wykluczac a nie przedawkowywac istnieje i jest gigantyczna. Czyzby znowu problem z ilustracjami i przekazem? "owszem , moja wypowiedz BYŁA kierowana do ciebie, bo sam pisales o swoim zyciu osobistym na tym forum, wiec smiem twierdzic ze moje doswiadczenie w tych sprawach jest duzo wieksze. i dotyczy to zarowno przelotnych znajomosci, romansow, jednonocnych przygod, czy tez stalych zwiazkow, nie trwajacych 15 minut tylko kilka lat. wiec radzilbym ostroznie ferowac wyroki na temat mojego zielonego pojecia" Znaczy sie niepotrzebnie sie krygowalem:-)))) "bo ja mam wrazenie, ze ta "przytlaczajaca fala seksu" ktora cie zalewa wszedzie powoduje jakies drgania twojej grdyki, ktore przejawiaja sie takimi watkami jak ten. bo nie bardzo rozumiem jego sens" Nic mnie nie przytlacza. Zapewne sobie pochlebie, ale jestem juz na tyle uksztaltowany, ze ow "zalew" nie robi na mnie wiekszego wrazenia. Nie o mnie jednak mi idzie. jestes za uzywaniem prezerwatyw czy przeciw? Jest mi to obojetne. Byc moze dlatego, ze dostrzegam tresc przekazu nie zwracajac uwagi na ilustracje, ktore - sila rzeczy - musza byc przerysowane. jestes za "spoleczna nauka kosciola" czy nie? Glupie pytanie. Wrecz idiotyczne. To tak jakbyc zabytal czy podoba mi sie kodeks cywilny. I jedno i drugie jest zbyt obszerne by skwitowac to jenym "tak" lub "nie". jestes za zakazem seksu przed malzenstwem czy nie jestem przeciw wszelkim zakazom i nakazom. Uwazam jednak, ze kazdy powinien znac granice tego co dopuszczalne. jezeli jednak ich nie zna to taki drogowskaz czasami moze byc baaaaaardzo pomocny. "mam wrazenie ze patrzysz z bezpiecznych cokolow swojej idealnej rodziny na reszte tego swiata, widzac w nim jedynie jednostki gorsze, bezmyslne, glupsze, ktore nie daja sobie rade i biedne laduja w lozku kazdego kto ma na to ochote. sugeruje uwierzyc troche w nasza mlodziez, ktora nie jest otumanionym jakimis tajemniczymi silami szatana slepmy motlochem, tylko ktora z tego co JA widze dobrze wiec co i jak, potrafi sie szanowac, nie traktuje seksu jak wody na pustyni, jest coraz bardziej otwarta i tolerancyjna, majac w wiekszosci gleboko w dupie bzdury ktorymi karmi ich KK......" Twoich wrazen nie bedze komentowal - bo sa one twoje i dyskusji nie podlegaja. Nie powiem tez, ze sie mylisz, bo samemu wobec siebie zachowac bezstronnosc jest bardzo trudno. Jednak by mowic o traktowaniu sexu jak o wodzie na pustyni nalezaloby zalozyc, ze pragnienie wody jest rownoznaczne z pragnieniem sexu. Nalezaloby rowniez zrownac zaspokajanie pragnienia z aktem milosnym. Sek w tym, ze zaden z nas nie jest chyba osoba po 10-cio letniej odsiadce, by stosowac podobne porownania? Owszem - w takim stanie rzeczy sadze, ze zaspokojenie pragnienia mozna przyrownac do sexu. Jest to jednak sytuacja extraordynaryjna i, mam wrazenie, nie za czesto sie zdaza.

02.12.2002
17:24
[75]

artikus [ Pretorianin ]

Hogan--> o faktycznie omyliłem się:-)) Myślałem, że sugerowałeś sposoby siłowe;-)

02.12.2002
17:51
smile
[76]

Holgan [ amazonka bez głowy ]

astikus ---> jako KOBIETA zdecydowanie nie sugruje takich sposobow :-))))))))))))))))))

02.12.2002
18:15
[77]

massca [ ]

attyla - jak zwykle wyrazasz sie tak, ze ciezko cie zrozumiec. nie odpowiadasz konkretnie na argumenty, wymigujesz sie od jasnej odpowiedzi. jesli te dwie linijki masz teraz zamiar skwitowac jakims usmieszkiem i tekstem o "umiejetnej szremierce slownej to ja dziekuje". przeintelektualizowane manewry lingwistyczne mnie nie interesuja. to tyle tytulem wstepu. >Azirafal . Nie jestes wykolejencem tylko wytworen obecnych czasow. Prawdopodobniej holdujesz zasadzie, ze >zeby napic sie wody nie trzeba od razu budowac studni. Problem tylko w tym, ze wtedy albo pijesz z cudzej >studni albo tez kozystasz ze zdroju publicznego. co za nonsens. porownanie kompletnie chybione. >To co wolisz jest oczywiscie kwestia gustu. Rowniez to czy zdroj publiczny moze stac sie pozniej prywatnym bez >jakiejkolwiek szkody dla wlasciciela:-)))) rozumiem, ze twoja zona byla dziewica? no coz. sa tacy ktorzy tego wymagaja... >Zreszta nie o gust i ewentualne obrzydzenie tu idzie. wlasnie... >Chodzi wylacznie o to czy sex jest uwienczeniem zwiazku uczuciowego dwoch osob wiedzacych czego chca, do >czego daza, i ktore godza sie z wszelkimi tego stanu rzeczy konsekwencjami, czy tez zostanie sprowadzony do >roli czynnosci fizjologicznej. hehehe. fajnie splycasz i dyskredytujesz wszelkie przejawy seksualnej dzialalnosci czlowieka , ktore nie wiaza sie z obraczkami i wielka miloscia. moim zdaniem wynika to z tego ze widocznie nigdy nie doswiadczyles takowych i krytykujesz wyznajac Swoja Jedyną Właściwą Drogę Zycia.... >Taki wlasnie byl zwiazek pomiedzy Chlonomarem i Frunegunda. I popatrz co z tego wyszlo? Destrukcja, zawisc, >zly przyklad na przyszlosc i - de facto - poczatki majordomow w dynastii Merowingow. jawohl, herr professor. alles klar. a może tak jakiś przykład z własnego życia ? >Powiecie - i slusznie - ludzie sa inni. Ludzie nie zastanawiaja sie nad tym co robia. jasne. tylko ty jestes madry i rozwazny, politycznie poprawny a reszta to glupi motloch , ktory idzie za glosem swej chuci.... heh. > Ludzie wznosza wlasnymi rekoma gmachy, ktore pozniej wlasnymi rekami obracaja w ruine. boże , zaraz sie popłacze...... >A wydaje mi sie, ze najwazniejszym w zyciu jest to, zeby pod jego koniec moc podejsc do lustra, spojzec sobie w >twarz i powiedziec "zylem dobrze". noooo ba. to kolega ameryki nie odkrył. zgadzam sie w 100%, pytanie tylko jak zdefiniujesz "dobrze". i tu sie juz pewnie roznimy. ja mam swoja wizje "dobrego zycia" , ty masz inna... >Czy ja kiedykolwiek zdeklarowalem sie jako osoba niewierzaca? tak mi sie wydawalo, ze kiedys powiedziales ze jestes ateista. jesli mi sie zle wydawalo to przepraszam. > Co moge powiedziec? Pomyliles bracie ksiezyc z jego odbiciem w tafli jeziora. Z uporem maniaka odrucasz > ilustracje, by zarzucic cos tresci. Slowem - nie przemawiaja do ciebie albo ilstracje albo traktujesz je jako cos >wazniejszego niz sam przekaz. wybacz nie rozumiem. ja napisalem jak widze kosciol i jak na chlodno interpretuje jego zakazy i nakazy. a ty sciemniasz o jakis obrazach. wysłów sie bardziej wprost, bo za prosty jestem na twoje metafory chyba. >Poza tym nie wiem skad ta zjadliwosc wobec Duszka. Astrea - o ile pamietam - nigdy nie przedstawiala tu tezy o >nieodwracalnosci zawartego zwiazku malzenskiego. Ja owszem - zawsze. to nie zjadliwosc, to sympatia. usmiech spod zmruzonego oka. dobrze ze dwoje ludzi jest szczesliwych a nie trzyma sie sztywno przepisow pana ksiedza. >Kto tu i co wyklucza? Kpisz czy o droge pytasz? Roznica pomiedzy wykluczac a nie przedawkowywac istnieje i jest >gigantyczna. Czyzby znowu problem z ilustracjami i przekazem? co za bzdury z tym przedawkowaniem ???? czlowieku o czym ty piszesz ??? wychodzisz z blednego zalozenia : "im wiecej seksu , tym sie jeszcze wiecej chce" . BZDURA. nie wiem skad te teorie. pewnie ze sa na swiecie seksoholicy, ale wiekszosc ludzi szuka milosci, czulosci i oparcia w drugim czlowieku. duzo seksu nie uzaleznia. jest wrecz odwrotnie. kazda kolejna kobieta coraz bardziej uswiadamia ci ze roznica miedzy jedna cipą a nastepna tudziez poprzednia jest zerowa, a to co sie liczy to osobowosc i zrozumienie.... ale skad ty mozesz o tym wiedziec? mam swoja teorie na ten temat : najtrwalsze i najwierniejsze zwiazki wywodza sie z dwoch rodzajow par - tych kompletnie niedoswiadczonych i tych bardzo doswiadczonych. ci pierwsi nie zasmakowali roznorodnosci i pozornej atrakcyjnosci wynikajacej ze zmiany partnerow. i dlatego tego nie potrzebuja. ty sie do nich zaliczasz, bedac przypadkiem skrajnym, bo jestes przekonany o szkodliwosci odmiennosci swojego stanu ci drudzy przezyli juz tyle, ze wyszaleli sie w zyciu i nie napalaja sie na kolejnego atrakcyjnego fizycznie partnera , bo wiedza dokladnie co ich czeka. dlatego jesli znajda kogos kto jest w takiej samej sytuacji, tworza bardzo trwale i udane zwiazki. jest tez trzecia grupa - ludzie uwiazani w stale zwiazki, ktorzy nie wyszaleli sie jeszcze i wyskakali na boki, choc posmakowali troche zabawy. czesto znudzeni monotonia swojego pozycia seksualnego. takich jest chyba najwiecej. >jestes za uzywaniem prezerwatyw czy przeciw? >Jest mi to obojetne. Byc moze dlatego, ze dostrzegam tresc przekazu nie zwracajac uwagi na ilustracje, ktore - >sila rzeczy - musza byc przerysowane. hehe. zaczynasz cala dyskusje, a potem stwierdzasz ze ci to obojetne. dobre sobie. masz corke. pierwsza komunia to chyba 8-9 lat. wiec jeszcze ma czas. ale ciekawi mnie czy kwestia uzywania prezerwatyw bedzie ci obojetna kiedy coreczka podrosnie i zacznie umawiac sie na randki ??? czy wowczas bedziesz jej prawil bajki tak jak mi teraz o tresci przekazu i przerysowanych ilustracjach, czy moze przejdziesz do konkretow i wyjasnisz co i jak? licze na szczera odpowiedz... >jestem przeciw wszelkim zakazom i nakazom. Uwazam jednak, ze kazdy powinien znac granice tego co >dopuszczalne. jezeli jednak ich nie zna to taki drogowskaz czasami moze byc baaaaaardzo pomocny. tak. jasne. drogowskaz KK ktory kieruje mlode dziewczynki na droge niechcianej ciazy i chorob wenerycznych - bo ksiadz nie pozwalal w gumce. gloszenie jak POWINNO byc nie powinno przeslonic obrazu JAK JEST. i jakie moga byc konsekwencje idealizowania swiata. jeszcze raz powtarzam: gdyby KAŻDY i ZAWSZE przestrzegał kodeksu drogowego , nie byloby na swiecie ani jednego wypadku. producenci samochodowo nie musieliby wydawac milionow na pasy bezpieczenstwa, kontrolowane strefy zgniotu, airbagi , crashtesty itd.... prawda ? tak samo z seksem. >Owszem - w takim stanie rzeczy sadze, ze zaspokojenie pragnienia mozna przyrownac do sexu. Jest to jednak >sytuacja extraordynaryjna i, mam wrazenie, nie za czesto sie zdaza. no i o to mi chodzi. ty wszedzie widzisz ta straszna fale seksu, te puszczajace sie na prawo i lewo panienki, te kopulujace wszedzie nastolatki - a ja jakos tego nie widze. nie wiem w jakim towarzystwie sie obracasz, ale znam wielu mlodych ludzi, znam wielu ludzi kolo 30tki - i jakos tej strasznej rozpusty nie zauwazam... wiec nie wiem o co caly ten raban....

02.12.2002
19:00
[78]

Vein [ Sannin ]

co do seksu przedmałżeńskiego, heh idiotyzm zabraniać seksu przedmałżeńskiego, ludzie później mogą się BARDZO na sobie zawieść BARDZO, mój brat teraz żałuje tego że maił tylko jedną dziewczynę, ja nie zamierzam popełnić jego błędu, albo seks zabroniony przzed osiemnastym rokiem życia, paranoja, to jest jakaś magiczna granica czy co ? przed to nie a już jak zgośńczysz to możesz "do woli" ? phi albo wierność, no może mógłbym się zgodzić, jak się ma piękną miłą dobrą żonę to prosze bardzo, ale jeżeli po pewnym czasie wyjdzie z niej "wredny babsztyl" ? ktoby z taką osobą wytrzymywał ? rozwód i tyle, albo po rozwodzie człowiek nie może dostąpić do komunii, też idiotyzm, popełnił świętokradztwo czy co ? pheh

02.12.2002
19:16
smile
[79]

Woman In Love [ Pretorianin ]

Attyla, to jest dla ciebie: Don't wantcha for the weekend, don't wantcha for a night I'm only interested if I can have you for life, yeah Uh, I know I sound serious and baby I am You're a fine piece of real estate, and I'm gonna get me some land Oh, yeah So, don't try to run honey, love can be fun There's no need to be alone when you find that someone (I'm gonna getcha) I'm gonna getcha while I gotcha in sight (I'm gonna getcha) I'm gonna getcha if it takes all night (Yeah, you can betcha) You can betcha by the time I say “go,” you'll never say “no” (I'm gonna getcha) I'm gonna getcha, it's a matter of fact (I'm gonna getcha) I'm gonna getcha, don'tcha worry ‘bout that (Yeah, you can betcha) You can bet your bottom dollar, in time you're gonna be mine Just like I should – I'll getcha good Yeah, uh, uh I've already planned it – here's how it's gonna be I'm gonna love you and – you're gonna fall in love with me Yeah, yeah Oh, yeah So, don't try to run honey, love can be fun There's no need to be alone when you find that someone ;)

02.12.2002
19:35
[80]

Annihilator [ ]

Vein -> od 15. Do wieku lat 15 trzymają Ci ręke w majtakch. Potem Viola. Tylko to troche głupie... mając lat 15 możesz zrobić kobiecie dziecko ale nei możesz napić się piwa... (wg. prawa)

02.12.2002
19:49
[81]

artikus [ Pretorianin ]

Holgan--> To moja druga gafa. Ja sie chyba do pisania nie nadaje;-)

02.12.2002
20:18
[82]

pawkaz [ Konsul ]

Ta dyskusja już się praktycznie zakończyła, jak zwykle brakiem kompromisu, ale chciałbym jednak podzielić się swoimi spostrzeżeniami. Zastanawiający jest fakt, jak wielkie zacietrzewienie i bunt budzi stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawach nazwijmy to oględnie miłości fizycznej. A ja się pytam niby dlaczego? Chcecie aby Kościół dopasował swoją ideologię do Waszej. Pragniecie przyzwolenia i błogosławieństwa dla seksu przedmałżeńskiego i antykoncepcji. Po co Wam to? Kościół od wieków wyznacza pewne normy moralne, które stanowią kanon życia dla wielu ludzi. Nie zmusza jednak do ich stosowania. Daje Wam całkowicie wolną rękę. Nie miejcie jednak pretensji o to, że głosi swoją naukę - do tego przecież został powołany. Jeżeli się z nią nie zgadzacie - Wasza sprawa. Dla mnie Kościół Katolicki stanowi idealną przeciwwagę dla panienek wyginających się co wieczór na licznych kanałach TV i rozwydrzonych pseudogwiazd muzyki. Stanowi istotny czynnik wprowadzający równowagę do naszego świata - bez względu czy się z nim zgadzamy czy nie!

02.12.2002
20:41
[83]

bartek [ ]

Pawkaz swieta racja ale normalny zdrowy czlowiek ma potrzeby, kiedys 15-16-sto latkowie zaczynali je odczuwac, dzis dzieje sie to czesto kilka lat wczesniej, a jezeli nie ma kobiety - coz pozostaje zrobic? Tak na zdrowy chlopski rozum tylko sobie w leb strzelic bo do wszystkich mozliwosci zaspokojenia seksualnego przylgnelo stwierdzenie 'nie po Bozemu'...

02.12.2002
20:49
[84]

massca [ ]

pawkaz - owszem, ale zachowania takie KK uwaza za grzech, stawiajac je na rowni z kradzieza, klamstwem, itd. a seks jest przeciez tez przejawem uczucia. grzech wyzwala poczucie winy, poczucie winy rodzi wyrzuty sumienia, a stamtad juz krok do powaznych problemow w sferze seksualnej. poza tym trzeba sie z tego podobno spowiadac - nie wiem w jakich szczegolach, bo nigdy tego nie robilem.

02.12.2002
20:50
[85]

pawkaz [ Konsul ]

=> bartek Wybacz, ale trudno mi się zgodzić z opinią, że seks jest idealnym remedium na stres u nastolatka. Podobnie jak nie jest lekarstwem na trądzik. Uważam, że instrumnetalne podejście do seksu uczy nas braku szcunku dla drugiej osoby, i w tym aspekcie stanowi przejaw egocentryzmu. Tym bardziej więc nie jest wskazany dla młodocianych.

02.12.2002
20:58
[86]

pawkaz [ Konsul ]

=> massca Wiesz, myślę że życie to sztuka wyboru - ludzie którzy kochają się i postanawiają dzielić każdy aspekt swojego życia (również ten intymny) nawet jeśli nie jest to zgodne z Nauką Kościoła dokonują jakiegoś wyboru. I muszą wziąść za to odpowiedzialność. Nie sądzę aby doprowadziło to u nich do zaburzeń emocjonalnych. Nie dotyczy to oczywiście osób traktujących seks instrumentalni.

02.12.2002
20:59
[87]

MOD [ Generał ]

pawkaz>>Uwazam ze normy Koscioła w sprawach seksu sa wziete niewiadomo skad.O ile wiem w Piśmie Świętym nie jest napisane "nie uprawiaj seksu przed slubem" , "nie mastubuj sie" , "bedziesz zyl w celibacie"(moze sie myle).Niekoniecznie chce to zmienic , ale interesuje mnie to dlaczego tak jest a nie inaczej? Poza tym Kosciol uznaje kalendarzyk i jako metode antykoncepcji (czyli uznaje seks bez prokreacji) a prezerwatywy sa zabronione(?) nawet dla malzenstw. I czemu seks przedmalzenski mialby byc czyms zlym?

02.12.2002
21:09
[88]

artikus [ Pretorianin ]

pawkaz --> czyli seks jako taki powinien odnosić się tylko do sfery prokreacji? Twierdzisz, że seks nie jest remedium na stres nastolatka, to co nim jest - modlitwa? Otóż powiem ci jedno, seks pozwala na pozbycie się nie tylko stresu, ale na rozładowanie agresji również. A to już jest + dla uprawiania miłości fizycznej przez nastolatków. Nie tylko tej z kobietą, czy mężczyzną, ale również z samym sobą, jeżeli wiesz o co mi chodzi. Takie są prawa natury i żadna religia, żaden rodzic, nikt tego nie zmieni (no może genetycy dadzą rade). "Tym bardziej więc nie jest wskazany dla młodocianych." Jak rozgraniczysz, czy ktoś jest młodociany czy nie? Po wieku? Mam 28 lat, ale czuje sie młodociany, czyli seks dla mnie jest nie wskazany? Z góry przepraszam za sarkazm;-)

02.12.2002
21:14
[89]

pawkaz [ Konsul ]

=> MOD Tak na prawdę nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie Twoje pytanie. Niektóre z nich sam sobie stawiam. Generalnie Kościół Katolicki stara się stać na straży tzw. prawa naturalnego (zgodnego z naturą - vide dyskusja nad aborcją). Zgodnie z tą filozofią wszelkie próby interwencji człowieka w jego naturalną rozrodczość (chemiczne hamowanie owulacji, stosowanie fizycznych środków antykoncepcji, środków wczesoporonnych) jest niezgodne z tym prawem i wchodzi w konflikt z człowieczeństwem jako owocem woli Boga. Z oczywistych względów stosowanie metody termiczno-objawowej jest zgodne z naturalnym cyklem rozrodczym człowieka i nie wchodzi w konflikt z naturą człowieka. Co do seksu przedmałżeńskiego - myślę, że wynika to bezpośrednio z opisanego wcześniej prawa naturalnego. Zgodnie z nim akt współżycia prowadzić ma do prokreacji. Przy takim założeniu seks przedmałżeński byłby nacechowany brakiem szacunku dla nowo poczętego człowieka - mógłby go pozbawić rodziny, zabezpieczenia rozwoju w najmłodszych latach itd - oczywiście przy założeniu, że seks ma prowadzić do prokreacji. W tym akurat widzę dbałośc Kościoła o ład społeczny. Co do zapisów w Bibli - cóż nie jestem biblistą.

02.12.2002
21:20
[90]

pawkaz [ Konsul ]

=> artikus Wybacz, Twój sarkazm mnie nie dotyka. Myślę, że spojrzałeś zbyt powierzchownie na tę dyskusję. Wyjściem moich rozważań było to, że jeżeli podejmujesz w życiu jakiś wybór to powinieneś wziąść za niego odpowiedzialność - z tym chyba się zgodzisz. Jeżeli jesteś na tyle dorosły (bez względu czy masz 15 czy 35 lat) aby wziąść tą odpowiedzialność to nie popadniesz w kompleksy tylko dlatego, że Kościół Katolicki mówi inaczej - za młodocianych uważam osoby, które nie są wstanie podejmować świadomych iodpowiedzialnych wyborów. Wybacz jeśli we wcześniejszych postach wypowiadałem się niejasno.

02.12.2002
21:39
[91]

artikus [ Pretorianin ]

pawkaz--> bardziej sie opierałem na twojej odpowiedzi co do postu bartka. Dopiero teraz się wgłebiłem w post masski (massci?) i twojej odpowiedzi, więc mogłem cokolwiek nie na temat pisać. Tu jednak się z tobą muszę zgodzić, że życiowe wybory zawsze wiążą się z pewną odpowiedzialnością. Niemniej jednak takie życiowe wybory mamy już od najmłodszych lat, ot chociażby wybór odpowiedniej szkoły. Więc można jasno stwierdzić, że już 15-16 latkowie wiedzą co to odpowiedzialność a przenosząc to na sfere seksulaną, o ile tylko zostali dobrze wyedukowani przez swoich rodziców, nie staną się seksualnymi wykolejeńcami. Abstrachując od seksu, ale wiążąc to z twoimi rozważaniami na temat nauk Kościoła, chcę zauważyć jedno: może i Kościół stoi na straży porządku moralnego, ale na miłość boską, niech trzyma straż przy swoich owieczkach. Innymi słowy mówiąc, niech nie wtrąca się w moje życie prywatne (nie należę do wyznawców katolicyzmu). Niech nie uchwala poprzez ręce posłów chorych ustaw zabraniających tego, czy innego. Jeżeli tylko Kościół zostanie przy nauczaniu, tudzież nieagresywnemu nawracaniu to ja do tej instytucji nie będe miał nic do zarzucenia.

02.12.2002
21:47
[92]

pawkaz [ Konsul ]

=> artikus Nie jestem obrońcą Nauki Kościoła. Uważam tylko, że mają prawo głosić swoje poglądy. A że są olbrzymią, wielowiekową i niesamowicie bogatą instytucją to jasne że wywieraja wpływ na licznych (no może nie aż tak) polityków. W tym państwie prawa ustala Sejm, Senat i Prezydent a nie Kościół. Pamiętać tylko należy, że to potężny przeciwnik lub sprzymierzeniec i każdy się z nim liczy.

02.12.2002
22:00
[93]

artikus [ Pretorianin ]

pawkaz--> I znowu muszę się z toba zgodzić:-) Choć jeęli się dobrze zastanowić to istnieje właśnie ta czwarta siła, i chociaż nie jest to "czysty" Kościół ale jednak coś bardzo zblizonego do tych kręgów: Radio Maryja. Ale to temat nie na ten wątek

02.12.2002
22:04
[94]

pawkaz [ Konsul ]

Tak, ten temat lepiej sobie odpuśćmy.

02.12.2002
22:35
[95]

majka [ Dea di Arcano ]

Po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi doszłam do wniosku...że czas zafundowac sobie okulary. :) Ja nie zauważam az tak bardzo tej zgnilizny i wszechogarniającej rozpusty - w reklamach widzę produkt - w kiosku gazetę jaka mnie interesuje - na plakatach nic mi się nie kojarzy - a w moim otoczeniu nic zatrważającego się nie dzieje. Czyż nie jest czasami tak, że zauważamy pewne rzeczy dlatego, że tak naprawdę chcemy je zauważać.? Że tak własciwie to lubimy o tym rozmawiać - i chcemy aby nam się kojarzyło? Może i potrafimy oszukać umysł - ale natury się nie da - sex istniał od zawsze, ta potrzeba jest integralną częścią naszego organizmu - i ja nie przypominam sobie, aby gdzieś opisywano zasady jego dawkowania :) Inna sprawa -- to pewne zasady jakie kształtujemy sami/ przez rodziców /kościół/autorytety - do wyboru. Nie narzucajmy innym - tylko trzymajmy się ich sami..nie ma i nigdy nie będzie jedynie słusznej drogi czy jedynych niepodważalnych poglądów. I ja nie martwiłabym się tak bardzo o tą przedmiotowość traktowania kogokolwiek. Po to przez tysiąclecia nasz umysł rozwijał się - aby się nim posługiwać. Wybrać te wartosci które cenimy i podążać przez życie według nich... I idąc tym torem - dla jednych wówczas ( wracajac do tematu ) sex będzie rzeczą naturalną dla innych tematem wzbudzającym potężne emocje a czasami i zgorszenie... Dla jednych sex bez miłości będzie tylko nędzną namiastką pełni jego mozliwych doznań - dla innych formą zaspokojenia potrzeby - a jeszcze dla innych drogą do prokreacji... Tych róznic nie da się wyeliminować - każde zakazy będą łamane - kazde narzucenie wbrew naszej woli odrzucane. Sami musimy dojść do tego - która drogą chcemy podążać.. I mnie osobiście żal jest kościoła - bo nie bierze pod uwagę czynnika rozwoju cywilizacji -- na dzień dzisiejszy dogmaty juz nie wystarczą - bo jednym z symboli rozwoju i podstawą do dalszego, jest zadawanie pytania....dlaczego?... A co do różnych zakazów KK w sprawach sexu -- to wypowiadac się nie chcę - a dlaczego? bo jak ktos zna historie koscioła od zarania jego dziejów i pierwotne jego podejscie do sprawy sexu - to wie dokładnie o co mi chodzi...a jak nie zna ... to i tak nic z dysputy nie wyniknie... Ot takie moje skromne spostrzeżenia:)))

02.12.2002
22:46
[96]

Vein [ Sannin ]

anni w takim razie "ajm friiiii ajm friiii!!!!!!" :P heh no to ciekawe ciekawe, wiecie ze kiedys granica wieku by chlopiec z dzieczyna mogli wziasc slub byloa o wiele nizsza ?

02.12.2002
23:20
[97]

Annihilator [ ]

Vein -> a ludzie w średniowieczu żyli po 30 lat :) ale my teraz żyjemy lat 70-80 :)

03.12.2002
00:24
smile
[98]

massca [ ]

<==== majka !

03.12.2002
00:34
smile
[99]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Eh ludzie...............najwazniejsze, ze wszyscy sie tu kochacie. Atylla - wiesz....rozumiem Cie teraz o co Ci chodzi po tym jak szczerze pokochalam. Ludzie tak na prawde nie seksu szukaja, a milosci. Sama dlugo szukalam zaspokojenia i co? Bylo fajnie, ale to nie bylo to. Teraz..........mieszkamy prawie 900 km oddaleni od siebie, pozostaje nam net..........czujemy uniesienia razem w tym samym czasie i wiecie co.....to nie sa uniesienia seksualne. To jest wiecej niz orgazm. Obdazamy sie czulosciami, pieszczotami, troska. Kochamy sie telepatycznie (boze, jakie to cudowne uczucie!) z potrzeby uczuc a nie seksu. Na koniec dodam - nie sex daje prawdziwe szczescie. Zycze wszystkim takiej szczerej milosci jaka teraz oboje przezywamy a wiele problemow Wam sie rozwiaze.

03.12.2002
09:13
smile
[100]

Misio-Jedi [ Legend ]

Moi drodzy ! Uważam że większość tu obecnych troszkęprzegina. Trochę więcej tolerancji dla odmienności drugiego człowieka ! Nie jesteśmy wszyscy tacy sami (na całe szczęście), każdy ma inne potrzeby, temperament i (co najważniejsze) - inne podejście do życia. - Widać to wyraźnie na przykładzie Attyli i massci: jeżeli ktoś ma ochotę być całe życie z jedną babką - niech mu będzie na zdrowie ! - jeżeli ktoś ma ochotę ciągle mieć inne - wszystkiego najlepszego ! W zasadzie wszystko jest OK tak długo, jak długo nikomu nie dzieje się krzywda, a tak -mam nadzieję- właśnie było, bo zakładam, że massca nie zaganiał swoich babek które tam miał pałą i nożem, a i Atyla (jak sądzę) nie urzywał przemocy w celu uchronienia się przed tymi wszystkimi babkami i nie odganiał ich przy pomocy pały i noża, ba! myślę że nawet Attyla był na tyl taktowny, że odpędzając swoje zalotnice nie wołał "PRECZ TY UPADŁA KOBIETO, DO ZDROJU MIEJSKIEGO PODOBNA, NIEGODNAŚ SZNUROWADEŁ MYCH WIĄZAĆ" :))) A zatem, jeśli tak, to wszystko w porządku, poprostu każdy żyje i działa zgodnie ze swoją naturą i podejściem do życia - to najważniejsze !! Ludzie, nie dajcie sobie wmówić że wasza postawa życiowa jest gorsz niż kogoś innego - jak ktoś nie ma ochoty na uprawianie sexu - niech nie uprawia ! A reszta nie powinna go wyśmiewać, jak ktoś z kolei ma ochoty aż nadto - też nie powinien się przejmować "co ludzie powiedzo" Na prawdę nie ma co robić z tego afery ! Najlepsza maxyma to: ŻYJ I DAJ ŻYĆ INNYM

03.12.2002
09:56
[101]

VisusAugustus [ Tancerz Wojny ]

tia....bog zniszczyl nam swiat....a mialo byc tak pieknie.

03.12.2002
10:16
[102]

Attyla [ Legend ]

Aniele ty moj - dziekuje. Hmmm... Nic z tego nie pojalem ale dziekuje. Co to np znaczy wanna? Nie ma tego w zadnym slowniku. Misio - dobre to wolanie:-))))) Chyba przetestuje kiedys:-))))) I teraz do wszystkich. Jak zwykle, kiedy pojawia sie zbitka pojeciowa prezerwatywa i KK wszystko zaczyna zmierzac ku dyskusji, ze sex jest "be" a gumki "cacy". Tymczasem wcale nie o to mi szlo. Szlo mi o cos glebszego. O to, co daje sie swietnie zaobserwowac na przykladzie Massci - tj. kwestia ugruntowanego pogladu opartego na pewnym schemacie myslowym i odpornosci na probe podejscia dto tego samego problemu od innej strony. To co probowalem tu powiedziec to to, ze jesli juz atakowac KK to nie przeslizgiwac sie po temacie i caly czas tykac - nosnych co prawda ale zupelnie nie priczom ilustracji. Przekazalem wylacznie to, ze z tego co uslyszalem KK nie zajmuje sie kultywowaniem sredniowiecznych zwyczajow, z koszulami nocnymi z jedna dziurka i pasami cnoty na czele ale probuje przedstawic idee czlowieka. Czlowieka jako istory rozumnej, myslacej i odpowiedzialnej. Czlowieka, ktory nie decyduje sie na dzialania mogace przyniesc jakies skutki, jesli tym skutkom nie jest w stanie sprostac. Massca znowu zarzuci mi przeintelektualizowanie, wiec sprobuje nieco to splycic: Jesli nie jestem pewien, ze z ta Ziuta chcialbym prztezyc cale zycie i miec z nia dzieci, to nie robie nic by te dzieci mogly sie pojawic. Bo jesli mimo wszystko zdecyduje sie i mimo wszelkich zabezpieczen pojawi sie ten nieporzadany skutek to co? Ozenic sie przeciw sobie? Toz to genialny powod do bardzo szybkiego rozkladu tego malzenstwa i w konsekwencji osobistej tragedii tej Ziuty i bogu ducha winnego dziecka. Oczywiscie mozna powiedziec, ze to malo prawdopodobne. Tyle, ze my rozmawiamy tu nie o statystyce ale o fakcie, ktory nie tylko MOZE sie pojawic. My rozmawiamy o faktach, ktore sie POJAWIAJA. I teraz prosze o chwile uwagi: po pierwsze wolamy "wolny sex", po wtore wolamy "kobieta ma prawo decydowac o zyciu lub smierci swojego dziecka - zwlaszcza, ze to dziecko nie jest jeszcze dzieckiem (to tak jak z bandziorem, ktory by sie bronil, ze nie zabil czlowieka, tylko kobiete), dalej wolamy, ze rozwody powinny byc dozwolone i latwe do przeprowadzenia. Zeby jeszcze wszystko uprosci mozna przeciez powiedziec, ze nalezy zalegalizowac konkubinaty, bo po co wydawac forse na rozwody? I teraz prosze: Idzie taki liberal na disco rzysco California, gdzie wyrywa fajna laske (tez kapitalne okreslenie dla kobiety - nieprawdaz?) - tez liberalna. Potem ida razem do wyrka, dzie uprawiaja sex sportowy - odprezajacy i bezpieczny bo on ofoliowany a ona naszprycowana farmakologia. Za jakis czas do dzwi naszego liberala ktos puka. Otwiera - a w nich stoi jakas dziewczyna z brzuchem. Pierwsze co mowi to, ze jalmuzny nie udziela, bo dziewczyna nie wyglada najlepiej. Zaraz potem sie reflektuje, ze skads ja zna. Otwiera i dowiaduje sie, ze ten brzuszek to z ich liberalizmu. Zatem co? Za pozno na wywalenie z niej tego flaka (jesli to nie dziecko, to zapewne jakis niepotrzebny flak - cos na ksztalt nowotworu), wiec on albo chce jej placic albo tez pojmuje ja za zone. Po urodzeniu dziecka nagle okazuje sie, ze tych dwoje ludzi nic poza tym dzieckiem ze soba nie laczy. Ani zainteresowania, ani plany, ani nawet sposob zycia. jedyne co ich laczy to ten liberalizm. Jaki jest dalszy ciag tej sielskiej powiastki kazdy sie domysla. Mamy kolejny dowod na to, ze trzeba sie skrobac, zakladac gumki, szprycowac chemiklaliami itp. jesli przyokazji trafi sie jeszcze kilka "rodzin", ktore powstaly bo nie noszenie gumek jest statystycznie bardziej niebezpieczne niz noszenie to juz mamy genialny material dla nowego pokolenia liberalow a KK to zbrodnicza organizacja bo tylko by wszystkiego zabraniala. Tylko - do cholery - skad wszystkie te "liberalne rodziny"? Rozumiem, ze ksiadz chodzi za kazda dziewczyna i gdy ta otwiera sie na penetracje innego liberala ksiadz wpada miedzy nich i krzyczac "apage satanas!!!" sciaga gumke. Ksiadz tez siedzi pod kazdym stolem i gdy rodzice otwieraja gebe by uswiadomic dzieci - ksiadz ja zakleja naklejka z napisem "ocenzurowano". Nie wspominam juz o tym, ze w kazdej aptece jest etatowy ksiadz, ktory przy probie zakupu gumek lub innych "zakazanych przedmiotow" bierze takiego zuchwalca w areszt. W skrucie: KK nie zakazuje - KK nie ma takiej mocy sprawczej. KK zaleca lub nie. W tym kraju jest duzo nawet zdeklarowanych katolikow - czy zjawi sie ktos, kto z cala odpowiedzialnoscia wyglosi teze, ze wszyscy oni przestrzegaja wszystkich praw wynikajacych z nauki kosciola? Bez zartow. Niechcianym ciazom, aborcjom, rozwodom i wszystkim tym fajnym zjawiskom nie jest winien KK. temu winni sa ludzie, ktorzy zamiast rozumu maja osrodek glodu, popedu sexualnego i jeszcze kilka takich rzeczy, w ktore wyposarzyla ja natura.

03.12.2002
10:29
[103]

VisusAugustus [ Tancerz Wojny ]

Attyla---> wiesz co?!?! przejedz sie na wies zabita dechami i powiedz "babie" z 7giem dzieci ze ksiadz niema zawsze racji.... a juz napewno mowiac o antykoncepcji, ksieza wbrew pozorom maja bardzo duzy wplyw na ludzi.... fakt ze czym wieksze miasto i czym wyzsze wyksztalcenie jakos ten wplyw znika....

03.12.2002
10:50
smile
[104]

Misio-Jedi [ Legend ]

Attyla ---> Jeszcze jedna sprawa, nie wiem ile prawdy jest w tym co napisał massca odnośnie twoich doświadzeń sexualnych, ale w każdym razie moje są hmm... nieco inne i mogę powiedzieć tyle że (z całym szacunkiem dla wszystkich kobiet) - one się aż tak bardzo nie różnią, więc jak ktoś zna jedną, to jakby znał wszystkie ;) Tak więc nawet gdyby to co o tobie pisał massca było prawdą (w co ja osobiście nie bardzo wierzę) to - nic nie straciłeś !

03.12.2002
10:51
smile
[105]

massca [ ]

zastanawiam mnie jedno - czemu taki niby inteligentny czlowiek jak attyla nei robi akapitow w swojej wypowiedzi, majac na uwadze wielkosc czcionki i szerokosc strony na forum... ?? przeciez od tego co napisal mozna oczaplasu dostac...

03.12.2002
11:02
[106]

darkomen2 [ Konsul ]

Misio-Jedi --- ty to musisz miec pecha jak z twoich doswiadczen wynika ze kobiety wlasciwie sie od siebie niczym nie roznia. Na kogo ty trafiales w zyciu :))

03.12.2002
11:15
[107]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Attyla ---> Bardzo piękny przykład, ale moim zdaniem nie zupełnie sensowny. Wyobraź sobie sytuację, że na takie dicho idzie 100 Ziutków i spotyka tam 100 Ziutek. Wszyscy oni postanawiają potem uprawiać sport-sex (bo są liberałami), ale poprzez interwencje KK nie mają do dyspozycji ani gumek ani chemii. Potem okazuje się, że do 20 Ziutków w tym samym czasie przychodzi 20 (a może więcej ;)) Ziutek z brzuchami... Niemożliwe?? A mi się wydaje, że możliwe. To co opisałeś to oddziaływanie na człowieka poprzez strach. Zabierz mu wszystkie możliwości zabezpieczenia, to będzie się 10 razy zastanawiał czy "to" zrobić. Ale czy tędy prowadzi droga? Tak więc rzecz nie w zakazach i nakazach, ale w nauce i propagowaniu myśli. Sztywne stanowisko kościoła w tej materii prowadzi tylko do polaryzacji postaw. Idąc dalej - skoro KK dopuszcza metodę antykoncepcji (tzw. naturalną), to nie jest przeciwko jej stosowaniu, ale przeciwko pewnym jej formom. Jak wiadomo naturalna metoda zapobiegania zapłodnieniu jest najmniej skuteczna i bardzo często jej stosowanie kończy się odwrotnie do zamierzeń. Upatruję tutaj dwulicowości postawy KK, który mając tego świadomość, pokazuje w ten sposób pewną dozę liberalizmu, ale tylko taką na pokaz. Jeśli czegoś zabraniać czy "odradzać", to w pełnej rozciągłości, a nie z małymi wyjątkami. Jeśli nauka kościoła nie dotrze do ludzi, to żadne zakazy i nakazy nie zmienią jego natury, czy przyzwyczajeń. Także zagrożenia nie upatruję w tym, że na rynku są dostępne różne środki antykoncepcyjne, tylko w ludzkich postawach. KK powinien więc skupić się na tym jak docierać do ludzi i jak przekazywać im swoje nauki, a nie na głoszeniu mało popularnych społecznie haseł. Hasła w tym przypadku powinny być następstwem "propagandy", a nie jej kluczowym elementem. W ten sposób zamiast docierać do ludzi, dociera się do postaw odrzucenia niewygodnych tez. To niestety wymaga korekty formuły KK na bardziej przystającą do współczesnych czasów.

03.12.2002
11:19
[108]

massca [ ]

attyla - twoje poglady sa dla mnie tak samo utopijne co śmieszne. trąbisz o tym rozumie i odpowiedzialnosci czlowieka, bedac totalnie chyba ślepy i nieswiadomy tego co sie dzieje wokol. jeszcze raz wroce do mojego przykladu z pasami bezpieczenstwa: ty zakladasz ze wystarczy propagowac bezpieczna i ostrozna jazde - a pasy i airbagi beda zbedne, ja zakladam ze wypadki chodza po ludziach i lepiej zapiac pasy za kazdym razem kiedy sie wsiada do samochodu. nawet jesli sie jest mistrzem kierownicy i nigdy nie lamie przepisow. a kosciol katolicki to taka organizacja ktora mowi ze zakladanie pasow to grzech, bo grzechem jest lamanie przepisow. bzdura. jezdze samochodem od 12 lat, nie spowodowalem z wlasnej winy ani jednego wypadku. od mnie wiecej tylu wlasnie lat jestem aktywny w sprawach seksu - i tez obylo sie bez wypadkow. dzieci nie mam, zdrowie mi dopisuje, niczym sie nie zarazilem. nie twierdze, ze zawsze zapinalem pasy - zarowno w jednej i w drugiej dziedzinie. ale doswiadczenie uczy, ze lepiej to robic. nie mam zamiaru zastanawiac sie nad czarnymi scenariuszami ktore snujesz o Ziucie, za kazdy razem kiedy ide z kims do lozka. jestem na tyle odpowiedzialny zeby wiedziec z kim to robi i jak sie zabezpieczyc. mam tylko jedno zycie, chce je przezyc tak aby nie krzywdzic innych i samemu czerpac z niego radosc. lubie seks, ale szanuje kobiety - nie przypominam sobie zeby ktoras z nich miala pretensje ze cokolwiek je ze mna kiedykolwiek laczaly - niezaleznie od tego czy to byl wakacyjny romans czy powazny zwiazek... do pozostalych: nie dajcie zdławić w sobie radosci zycia i czerpania z niego to co najpiekniejsze. nie sluchajcie glupot ciemnogrodu w czarnych sutannach, ktory tez swiety nie jest... seks to fajna rzecz, a jesli kogos kochacie - nie ma nic lepszego. postepujcie rozsadnie, zabezpieczcie sie przed niechciana ciaza, AIDS to tez nie jest jakas odlegla wizja z innej planety. i to tyle. jak powiedzial misio : zyjcie i dajcie zyc innym. nie traktujcie wszystkiego zbyt powaznie, bo zeschniecie ze smutku. kochajcie i badzcie kochani. pa . z mojej strony EOT.

03.12.2002
11:29
[109]

NicK [ Smokus Multikillus ]

=====> nowe:

03.12.2002
11:52
[110]

Attyla [ Legend ]

Panowie - znowu blad. 1. znacznie wieksza przeszkoda do nabycia srodkow antykoncepcyjnych jest zwykly brak odwagi cywilnej - zwlaszcza, gdy sex uwaza sie za jakies tabu niz te wasze wydumane zakazy KK. 2. Ta przyslowiowa baba nie tyle mysli o zabezpieczeniach co wogole nie mysli. Zdolnosc przewidywania zdazen przyszlych i niepewnych u pewnej grupy przedstawicieli gatunku homo sapiens jest mocno ograniczona. Ta baba nie kupuje gumek, bo ma to gdzies a ten chlop nie kupuje ich, bo sadzi, ze to ujemnie wplywa na jego meskosc. 3. wszystkie te zakazy KK wplywaja w sposob minimalny na zachowanie opisywanych osobnikow. Zatem jezeli to wszystko w wiekszej czesci plynie ze zwyklej bezmyslnosci to trudno za to obwiniac kogokolwiek poza samym bezmyslnym tepakiem. To tak jakby palacz zaskarzyl wytwornie papierosow o to, ze pali... W Ameryce to jest mozliwe ale Ameryka to dziki kraj. Obudzcie sie! Kazdy jest odpowiedzialny za wlasne czyny sam! Nie ma tu zadnych winnych zastepczych. Jesli ktos ukradnie samochod to winni sa nie rodzice, szkola i cale spoleczenstwo tylko sam zlodziej!!! Jezeli ktos bedzie sie perzyl po oplotkach, to tez wina za to obarczyc nalezy jego i jego partnerke a nie KK!!! Kiedy wywolujecie wypadek samochodowy - to winni jestescie wy a nie producent kierownicy! Czy tok trudno zrozumiec? I jeszcze jedno - nie jestem gluchy a nie slepy. Ja poprostu nie szukam winnych tam gdzie ich nie ma. Kazdy odpowiada za wlasne czyny. Ale latwo powiedziec sobie "to nie moja wina - bo KK zabrania" a zaraz potem spisac prace domoda od kolesia z klasy bez jego wiedzy i zgody albo "zebrac" troche wegla z torow. Latwo - ale to nie uwalnia od odpowiedzialnosci - bo miara odpowiedzialnosci sa konsekwencje. Konsekwencje, ktore dotykaja tych bezmyslnych matolow, ktorym wstyd poprosic w kiosku o prezerwatywe. zatem jesli chcecie kogos winic za roje niechcianych dzieci to wincie tych, ktorzy bezmyslnie rozpylaja nasienie na lewo i prawo a nie KK. Gwarantuje wam, ze gdyby wszycy przestrzegali WSZYSTKICH zalecen KK w sprawie sexu to nie potrzebowaiby ZADNYCH swrodkow antykoncepcyjnych. Nie potrzebowaliby bo nie skakaliby z kwiatka na kwiatek i nie zapylali ile wlezie ale wstrzymali sie do zawarcia zwiazku malzenskiego. Zas potem nie zdradzaliby zon. A dziecko w rodzinie nie jest juz wielka tragedia. Chyba, ze tragedia jest taka"rodzina". Nie byloby wtedy problemow z adidasem i innymi wenerami, problem aborcji bylby sprowadzony do minimum naturalnego - tj. wad dziecka, zagrozenia zycia matki i tego marginesu - ktory zawsze nalezy przewidziec dla lumpow. Jest to stan niemozliwy do osiagniecia. nie zmienia to jednak faktu, ze promujac dobre wzorce mozna uzyskac dobre efekty. Problem zas z ludzmi polega wylacznie na tym, ze ich uwaga jest albi bardzo skapa albo obrucona na elementy nieistotne. Tak jak z tym sexem. Zamiast zatem twierdzic, ze KK jest zly, bo nie dostosowuje sie do istniejacej rui zacznijcie zastanawiac sie nad przyczynami tej rui. Trzeba usunac przyczyny rui, to nie bedzie problemu z calym zalewem niechcianych ciaz, rozwodow itp. zjawisk. I co do jazdy samochodem. Jesli jezdzisz WLASNYM samochodem, to nie ma zwiazku miedzy tymi sprawami. Zwiazek zaczyna sie, gdy wsiadziesz do samochodu cudzego i go rozbijesz. Po wszystkim mozesz oczywiscie kupic ta ruine - czyli zaplacic odszkodowanie - ale kiedy ukradniesz juz samochod nie obwiniej sie o niezapiecie pasow tylko o kradziez samochodu! Oczywiscie zaraz wpadniesz na genialny pomysl, ze ty nic nie kradniesz - tylko zagospodarowujesz nieuzytki. I tu jest blad podstawowy myslenia. Osoba wolna jest wlasnoscia samej siebie. W takim wiec przypadku osoba ta nie nalezy do ciebie. Innymi slowy - zamiast myslec o zapinaniu pasow i zapalaniu swiatel - przestan krasc!

03.12.2002
22:41
smile
[111]

Lupus [ starszy general sztabowy ]

Może to głupie pytanie , ale gdzie jest przeniesienie tego wątku w którym wypowiedziałem się ok. godz. 19.00 w dniu dzisiejszym . Czyżby było jakieś cięcie . Cenzurka ? .

03.12.2002
22:43
[112]

wysiu [ ]

Jasne, cenzurka. 2 posty wyzej, Watsonie...;)

03.12.2002
22:43
smile
[113]

cobra90 [ Pretorianin ]

Ależ się rozpisałeś :) lol

03.12.2002
23:55
smile
[114]

Lupus [ starszy general sztabowy ]

Pytałem bo na liście wątków nie wyswietlił mi się nowy lecz ten pierwszy podwójnie (nie, na pewno nic nie piłem ) . kobra90 > pozdrowienia dla poprzednich 89 kobr . Ty też jesteś niezły pisarz . 0.06 posta dziennie . Maksimum wyrazu minimum treści . Rotfl .

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.