GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Zmiany w egzaminie na prawo jazdy

06.06.2009
09:50
[1]

Salado. [ Generaďż˝ ]

Zmiany w egzaminie na prawo jazdy

Zmiany w egzaminie na prawo jazdy



miały być wielkie zmiany a jest pic na wodę.

Od tego dnia część praktyczna egzaminu może być skrócona z obowiązkowych 40 minut do nawet 25. Stanie się tak jednak tylko wtedy, gdy nie popełnimy dwóch takich samych błędów i w krótszym czasie zdołamy wykonać cały program egzaminu.

czyli jak ci się poszczęści i trafisz na dobrego egzaminatora to pojeździsz krócej, jak nie to nadal 40 minut


Skrócone zostanie też pierwsze z zadań wyznaczanych kandydatom na kierowców. Nie będzie już sprawdzana znajomość działania wszystkich świateł czy umiejętność ustalenia poziomów płynów. Odbywać się to będzie na dwóch losowo wybranych przykładach, a dostaniemy na to maksymalnie pięć minut. Do tej pory zajmowało to nawet 15 minut.

OK, zmiana na plus, ale na tym to i tak mało kto oblewał, więc tylko trochę skróci czas przeprowadzania egzaminu


a taki nikomu niepotrzebny bezsensowny test jazdy po rękawie, oczywiście pozostał

czyli zdawalność jak była na niskim poziomie, tak pozostanie. Super.

06.06.2009
10:04
[2]

Maras2002 [ Konsul ]

Jedno co mnie wkurza to czekanie ponad 2 miesiece na ezgamin i do tego jeszcze na teoretyczny i wychodzi nam okolo 4 czasem ponad miesiecy czekania .To jest jakas kpina .

06.06.2009
10:07
smile
[3]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

a taki nikomu niepotrzebny bezsensowny test jazdy po rękawie, oczywiście pozostał

czyli zdawalność jak była na niskim poziomie, tak pozostanie. Super.


Znaczy, że łuk jest takim problemem na egzaminie? Jeśli tak, to się nie dziwię tej niskiej zdawalności, bo jeśli ktoś nie potrafi wykonać czegoś tak prostego, to niech w ogóle nie wsiada za kółko.

06.06.2009
10:08
smile
[4]

Mipari [ Generaďż˝ ]

Fakt, że najgorsze są terminy - w poniedziałek mam egzamin teoretyczny, a na praktykę poczekam sobie do sierpnia...

06.06.2009
10:08
[5]

Vader [ Legend ]

Wielkich zmian nie będzie, ponieważ bardzo silne lobby dba o to, by przepisy nie szkodziły ich interesom. Większość matołków jeszcze im przyklaśnie bo są przekonani, że ostrzejsze kryterium egzaminacyjne i wydłużony czas oczekiwania pozwoli na zmniejszenie ilości jeszcze większych matołków na drodze.

06.06.2009
10:10
[6]

Saul Hudson [ Senator ]


Skrócone zostanie też pierwsze z zadań wyznaczanych kandydatom na kierowców. Nie będzie już sprawdzana znajomość działania wszystkich świateł czy umiejętność ustalenia poziomów płynów. Odbywać się to będzie na dwóch losowo wybranych przykładach, a dostaniemy na to maksymalnie pięć minut. Do tej pory zajmowało to nawet 15 minut.


KE? Mi pokazanie świateł, omówienie silnika zajęły 3 minuty z zegarkiem w ręku.

Jedno co mnie wkurza to czekanie ponad 2 miesiece na ezgamin i do tego jeszcze na teoretyczny i wychodzi nam okolo 4 czasem ponad miesiecy czekania .To jest jakas kpina .

To trzeba się tak ugadać z prowadzącym kurs żeby zapisał Cię na egzamin wcześniej. Ja zostałem zapisany po przejeżdżeniu 5 godzin. A na egzamin czekałem tyle co trwał kurs, czyli do wyjeżdżenia pozostałych 30 godzin. I jednego dnia miałem teorie i praktyke
A i jeszcze wyprzedzając pytanie: kurs zacząłem w połowie czerwca, a egzamin miałem w 13 sierpnia (2 lata temu)

06.06.2009
10:10
smile
[7]

Awerik [ Carioca ]

Znaczy, że łuk jest takim problemem na egzaminie? Jeśli tak, to się nie dziwię tej niskiej zdawalności, bo jeśli ktoś nie potrafi wykonać czegoś tak prostego, to niech w ogóle nie wsiada za kółko.

06.06.2009
10:21
[8]

Salado. [ Generaďż˝ ]

Znaczy, że łuk jest takim problemem na egzaminie? Jeśli tak, to się nie dziwię tej niskiej zdawalności, bo jeśli ktoś nie potrafi wykonać czegoś tak prostego, to niech w ogóle nie wsiada za kółko.

wielu potencjalnie dobrych kierowców może oblać na łuku, wystarczy, że ciutkę będzie wystawał przód poza linię i już 120zł w plecy.
czego ma to uczyć, parkowania? w praktyce i tak będziesz to robił zupełnie inaczej
więc jest to tylko strata czasu, dodatkowy stres, i te 30% nawet nie wyruszy na miasto, choć tam mogliby sobie poradzić bez problemu

06.06.2009
10:25
[9]

Didier z Rivii [ life 4 sound ]

Saul Hudson --> co do zapisywania na egzamin podczas kursu to to by wymagało zmiany przepisów, bo gdy sa takie jak teraz to takie zapisanie przed skonczeniem jest złamaniem prawa przez ośrodek nauki. Oczywiscie takie sytuacje maja czesto miejsce w przypadku niewielkich szkół jazdy bo one sa kontrolowane rzadko, ale zadna z dużych niestety nie moze pozwolic sobie na takie ryzyko

a co do łuku, to nie sądze zeby on miał uczyć parkowania czy czegos takiego, jest poprostu testem na opanowanie samochodu, bo przeciez przejechanie go po 30h kursu powinno być błahostką

06.06.2009
10:26
[10]

frer [ God of Death ]

Saul Hudson --> Ale miałeś kurs zwykły, czy jakiś ekspresowy, który niektóre ośrodki szkoleniowe organizują (oczywiście za większą kasę) ??

06.06.2009
10:26
[11]

wysiak [ Legend ]

"wiele potencjalnie dobrych kierowców może oblać na łuku, wystarczy, że ciutkę będzie wystawał przód poza linię i już 120zł w plecy."
Jak ktos nie potrafi rowno przejechac zakretu, albo zatrzymac sie jak trzeba, to nie powinien miec prawa jazdy.

06.06.2009
10:34
[12]

Miles Dei [ Konsul ]

Łuk to jest żart, instruktor nauczył nas jak to robic ktok po kroku - mechanicznie na zasadzie: "jak słupek pokaże się w tylnim okienku to zrób skręt 3/4 kierownicą i od razu wyprostuj" i viola.

06.06.2009
10:40
[13]

Salado. [ Generaďż˝ ]

Jak ktos nie potrafi rowno przejechac zakretu, albo zatrzymac sie jak trzeba, to nie powinien miec prawa jazdy.

te umiejętności tak czy siak będą wielokrotnie sprawdzane na mieście

niech chociaż zwracają część pieniędzy za egzamin, a nie pompują sobie portfele za friko. egzaminator poświęci ci 3 minuty i stówka wpada

06.06.2009
10:45
[14]

Gangstah [ Masz bober? ]

Przeciez manewrowanie miedzy ludzmi czy samochodami jest latwiejsze niz miedzy pacholkami ;] Przynajmniej dla mnie :D

06.06.2009
10:49
[15]

Vegetan [ Bździągw ]

Zmianą powinno być przede wszystkim przemianowanie egzaminatorów na pracowników państwowych, wtedy nie czerpali by oni korzyści z tych, których obleją, jak to ma miejsce teraz, gdy są zatrudnieni na podstawie umowy na zlecenie.



A łuk to jest porażka. Ja nie miałem z nim problemu, ale robiłem go "gdy 3 słupek minie tylną boczną szybę, jeden obrót pełny, potem w odpowiednim momencie cofnąć i wyrównać.

Wielu starych kierowców jeżdżących perfekcyjnie mogło by oblać, bo tylko lekko szmyrnęli by lusterkiem w aucie, w którym siedzą po raz pierwszy (nie każda szkoła ma takie same auta, żadna nie ma takich samych ustawień (np. wysokości sprzęgła) jak na egzaminie...).

06.06.2009
10:54
[16]

Saul Hudson [ Senator ]

frer --> zwykły kurs, za normalną stawkę

Didier z Rivii --> może i masz rację, ale nie zmienia to faktu że jak się chce to można zakombinować.
Tylko trzeba by jeszcze określić jak wygląda duży ośrodek nauki, a jak mały (ilu kursantów).
Bo jak ja robiłem prawko, to było ze mną na kursie ok 50 osób

06.06.2009
10:55
[17]

Megera_ [ Konsul ]

czego ma to uczyć, parkowania? w praktyce i tak będziesz to robił zupełnie inaczej
IMHO ma to uczyć wyczuwania auta, jego gabarytów, i sprawdzać wyobraźnię kierowcy. Za moich czasów instruktor zawsze mi powtarzał, że rękaw to podstawa, potrafiłam go jeździć do usranej śmierci - ale w praktyce widzę, że czegoś mnie to nauczyło.

Wielu starych kierowców jeżdżących perfekcyjnie mogło by oblać, bo tylko lekko szmyrnęli by lusterkiem w aucie, w którym siedzą po raz pierwszy (nie każda szkoła ma takie same auta, żadna nie ma takich samych ustawień (np. wysokości sprzęgła) jak na egzaminie...).
Ke? Jak się ma wyobraźnię i wyczuwa samochód, to wie się, jak minąć pachołek żeby nie zahaczyć lusterkiem. A wysokość sprzęgła to raczej nijak się ma do tematu.

06.06.2009
11:02
[18]

Shaybecki [ Shaybeck ]

dokładnie tak jak mówi megera

jak ktoś nie potrafi przykładowo, przejechać łuku do przodu, to po co takiego delikwenta wypuszczać w ogóle na miasto ? żeby samochód rozbił

jak zdawałem na prawko, to czułem się trochę "dziwnie" jeżdżąc na czuja, a nie tak jak wszyscy "pełen obrót jak pachołek minie ..."
no i koledzy nie zdawali, ja zdałem za pierwszym

teraz nie mam jakichkolwiek problemów z jeżdżeniem, najbardziej sobie umiłowałem parkowanie tyłem, robię to gdy tylko mam możliwość

najważniejsze to panować nad samochodem i naprawdę UŻYWAĆ lusterek

jako poczatkujący kierowca, próbę na łuku zaliczyłem za pierwszym razem podczas ćwiczeń, mimo to, że siedziałem wtedy pierwszy raz w eLce

każdy PRAWDZIWIE doświadczony kierowca zdałby ŁUK za pierwszym razem, chyba że nie jest wcale kierowcą, a tylko mu się tak wydaje
----------------
wysokość sprzęgła w samochodzie to się wyczuwa w ciągu 5 sekund podczas ruszania
ruszałem kilkoma "obcymi" samochodami (rodziny, znajomych) i jeszcze nie miałem z żadnym problemów

06.06.2009
11:02
[19]

Miles Dei [ Konsul ]

Wątpie by każdy doświadczony kierowca, zdał łuk za pierwszym razem bez cwiczen - na sucho. Nie możesz się wychylac, nie możesz się zatrzymac, zmieniac pozycji lusterek, musisz jechac do tylu po jakiejs wyimaginowanej linii.

Niech Moc wyczuwania samochodów będzie z Tobą.

06.06.2009
11:03
[20]

Cliffton The Second [ Pretorianin ]

Łuk to nie jest nic trudnego. Ja uczyłem się na Punto, a zdawałem w Clio (do którego wsiadłem po raz pierwszy na egzaminie) i nie miałem problemu z łukiem oraz płynami i sprawdzaniem świateł (choć nie mogłem znaleźć dzyndzla który służy do otwierania klapy silnika, ale jakoś się udało :D)

Skrócenie jazdy po mieście to bardzo dobry pomysł, nie ma już bezsensownej jazdy jak ktoś zaliczy wszystkie zadania w 20 minut. Nie wiem skąd oni wzięli to pokazywanie świateł i płynów w 15 minut, u mnie to były jakieś 2 góra 3 minuty. Najbardziej bałem się górki, bo nie miałem wyczucia w Clio, ale w sumie starczy dać więcej gazu i po problemie (silnik mocno zawyje, ale za to się nie oblewa :D)

06.06.2009
11:26
[21]

Lysack [ Przyjaciel ]

i jak zwykle pojawia się problem łuku robionego na obroty kierownicą ;)

IMO to najlepszy test na egzaminie na wyczucie samochodu i umiejętność dostosowania się do niego - po egzaminie siłą rzeczy trzeba się przesiąść do samochodu rodziców, czy też swojego własnego, a wtedy nie będzie to już micra czy yaris z egzaminu :)

Shaybecki -> to widzę, że podobnie jak u mnie :)

Miles Dei -> naprawdę musisz się wychylać i zmieniać lusterka, żeby cofnąć na zakręcie? Współczuję :( Mi wystarczy tylna szyba lub prawidłowo ustawione lusterka do jazdy - nie muszę widzieć w nich linii, a jedynie zarys toru, który wskazują mi pachołki - po to one są, po to są one, po to są :)

06.06.2009
11:47
[22]

M'q [ Schattenjäger ]

Wątpie by każdy doświadczony kierowca, zdał łuk za pierwszym razem bez cwiczen - na sucho. Nie możesz się wychylac, nie możesz się zatrzymac, zmieniac pozycji lusterek, musisz jechac do tylu po jakiejs wyimaginowanej linii.

Doswiadczony kierowca nie robi "pol obrotu kierownica przy 2 pacholku i caly obrot przy 4", czy jak to tam wyglada, tylko wsiada i normlanie jedzie bez problemu po luku.
Chwytasz o czym pisze?

06.06.2009
12:02
[23]

Shaybecki [ Shaybeck ]

prawa ręka na siedzenie pasażera, lewa ręka na kierownicy, ruszamy, patrzysz w tylną szybę, co chwila szybka kontrola obydwu lusterek czy samochód nie zjeżdża na którąś stronę, znowu w tylną szybę, znowu boczne lusterka i szybko tylna szybka i zatrzymujemy się

jak wychodzisz tyłem z zakrętu, to trzeba jednym i drugim lusterkiem "nacelować" na ostatnich pachołkach, i tego się trzymać

niby doświadczony kierowca tak nie potrafi ? ja tak muszę codziennie wyjeżdżać z parkingu, nie czuję różnicy między samochodami a pachołkami

06.06.2009
12:04
[24]

tomekcz [ Polska ]

Właśnie przez naukę na pamięć tych obrotów kierownicą, bardzo dużo osób nie zdaje...

A w egzaminie najgorsza wg mnie jest dowolność interpretacji reguł, np moja siostra zdawała jakieś dwa lata temu, 4 razy jej zgasł, przejechała po ciągłej i nie zapaliła świateł, a co najlepsze zdała ;) Ja zdawałem jakiś rok temu i do 35 minuty nie zrobiłem żadnego błędu, potem jechałem w kolumnie samochodów na 70-ce ok 60km/h i przed samym sygnalizatorem światło zmieniło mi się na "ciemno zielone" zahamować już się nie dało więc przejechałem, koleś za skrzyżowaniem mnie zatrzymał i powiedział, że nie zdałem... Następnym razem miałem prawie identyczną sytuację, tylko mając w pamięci poprzednią zatrzymałem się "(akieś 3/4 samochodu za linią) szybko wsteczny i cofnąłem, ale koleś się mnie pyta dlaczego hamowałem? To mu mówię, historie z poprzedniego egzaminu, to mi powiedział, że w takiej sytuacji nie można się zatrzymać (co oczywiście jest logiczne, ale w egzaminie na prawko mało rzeczy jest logicznych) Ale na szczęście zdałem.

06.06.2009
12:09
[25]

quaku [ Konsul ]

Łuk to takie bardzo dziwne stworzenie. Kiedy jeździłem po łuku ze swoim instruktorem - NIGDY nie popełniłem żadnego błędu. Ot, zasiadłem za kierownicą od razu i zrobiłem z miejsca co trzeba było zrobić. Potem bezbłędnie powtórzyłem to kolejnych 40 razy. Nawet nie wiecie jak wielki opier**l dostałem od instruktora, kiedy ten dowiedział się, że za pierwszym razem oblałem na łuku - był święcie przekonany, że zdam za pierwszym razem z marszu, a ja tymczasem zepsułem parkując już w kopercie i zahaczając dupskiem samochodu o pachołek! :D

Cóż, stres mnie wtedy zjadł i miałem drewniane nogi. Każdy popełnia głupie błędy, ale nie każdy potrafi się do nich przyznać.

06.06.2009
12:22
[26]

boskijaro [ Nowoczesny Dekadent ]

Ja z jazdą po łuku problemów nie mam, jedynie obawiam się pozostałych elementów na placyku (nie mówię o prezentacji bo to banał) których nie ćwiczyłem z instruktorem. Po mieście to już inna bajka ... :)

Po łuku jeżdże na czuja - po prostu patrze w boczne lusterka i jak już wyjade na prostą do tyłu to tylko patrze na lusterko pokazujące tylnią szybe - żeby pośrodku jechać. Żaden problem.

06.06.2009
12:25
[27]

Miles Dei [ Konsul ]

Doswiadczony kierowca nie robi "pol obrotu kierownica przy 2 pacholku i caly obrot przy 4", czy jak to tam wyglada, tylko wsiada i normlanie jedzie bez problemu po luku.
Chwytasz o czym pisze?


Nie - nie "chwytam". Jaki jest sens takiego testu skoro każdy zrobi go bez problemu patrząc po pachołkach trenując wcześniej pare godzin na placu? Oczywiście doświadczony kierowca zrobi łuk bez problemu, ciekawe tylko skąd pojawiają się te rysy i obtarcia na parkingach :D

06.06.2009
12:26
[28]

jagged_alliahdnbedffds [ Rock'n'Roll ]

Co do łuku...
Zdawałem egzamin trzykrotnie (za trzecim pozytywnie) i za każdym razem wyjeżdżałem na miasto, a łuk był dla mnie po prostu taką rozgrzewką. Co nie znaczy, że się nie przydaje, mimo że w praktyce zawsze to będzie wychodziło inaczej :)
Trening czyni mistrza :D


edit. Po łuku jeżdże na czuja - po prostu patrze w boczne lusterka i jak już wyjade na prostą do tyłu to tylko patrze na lusterko pokazujące tylnią szybe - żeby pośrodku jechać. Żaden problem.

Musisz patrzeć przez większość czasu do tyłu, nie przez lusterka tylko normalnie odwrócić głowę w kierunku jazdy. Nawet jak lepiej jest Ci patrzeć w lusterka, to i tak trochę poudawaj, żeby się nie czepiali ;)

06.06.2009
12:30
[29]

boskijaro [ Nowoczesny Dekadent ]

Nom nawet instruktor mi poradził żebym ze dwa razy odwrócił się do tyłu, żeby egzaminator się nie czepiał :D Dla mnie to zupełnie niepraktyczne ale cóż :) Patrzenie w lusterka przypomina trochę granie w samochodówkę na kompie więc ułatwia zadanie :P

06.06.2009
12:30
[30]

Shaybecki [ Shaybeck ]

miles dei - mówimy o DOŚWIADCZONYM kierowcy, a nie o jakiejś kalece która zaliczyła swoje 30 godzin jazdy

uważasz że liczenie pachołków i obrotów jest celem tego egzaminu ?
jaki jest sens tego wszystkiego ?

taki, że jak ktoś umie jeździć, to sobie z tym poradzi

bo potem ludzie mają problemy w tym stylu

------------------------------------------------------
jagged - zdałem rok temu, dzięki :P

06.06.2009
12:35
[31]

Lysack [ Przyjaciel ]

ciekawe tylko skąd pojawiają się te rysy i obtarcia na parkingach :D

właśnie z takiego podejścia do łuku jak Twoje :) Odbębnić, nauczyć się ile obrotów w którym miejscu i voila, a potem wjeżdża taki na parking i obija się od samochodu do samochodu, dopóki nie nauczy się jeździć :)

06.06.2009
12:35
[32]

Shaybecki [ Shaybeck ]

jeśli ktoś nie czuje się pewnie między pachołkami, a niby między samochodami umie, to potem to zajmuje im pół godziny
a trzeba pamiętać, że między samochodami, nigdy nie trafi się taki łuk, na "pełen obrót gdy widzimy w szybie ..." no właśnie, w którym momencie zrobisz pełen obrót ?

to co? improwizacja w tym momencie ? pierwszy raz w życiu trzeba użyć lusterek ? ojej

-----------------------------
niema mowy o rysowaniu samochodu, jeżeli ktoś patrzy w lusterka boczne, i wie dokładnie co się dzieje z samochodem


---------------
przykład -
jeżeli podczas powolnego cofania, mamy wrażenie że stojąca kobieta "przesuwa się" w stronę auta, należy wtedy lekko skręcić kierownicą w prawą stronę i uniknąć kolizji, kontrolując sytuację w drugim lusterku

06.06.2009
12:42
[33]

Miles Dei [ Konsul ]

Moje podejście? Musiałeś mnie z kimś pomylic, ja nie ustalam zasad egzaminacji i nie wprowadziłem bezsensownych testów. To oczywiste, że ludzie to wykorzystują, nikt nie ma czasu, cierpliwości i pieniędzy by sobie powtarzac łuk. Don't blame the player...

PS. Nie mam zamiaru kłócic sie z paroma literkami w internecie więc skończ robic te wycieczki.

06.06.2009
12:46
smile
[34]

Madril [ I Want To Believe ]

Ja z łukiem miałem trochę podobnie jak quaku, choć zdałem za 1 razem. Ale łuk dopiero przy 2 próbie (a wcześniej wychodził zawsze). Auto miało tak zrypane sprzęgło (jakoś tak dziwnie napierało na nogę), że gasło przed cofaniem. Przy drugiej próbie się skupiłem, mocno trzymałem, żeby znów nie odbiło i się udało, ale nie wiedziałem, że po egzaminie może noga boleć. :P

Zdecydowanie lepiej pewnie by było Yarisem, którym pojechałem na miasto, niż mocno wyeksploatowaną Micrą, którą zdawałem plac, więc ogólnie uważam, że można mieć pecha, niektórzy po pierwszej nieudanej próbie mogą spanikować i drugiej już nie zrobią, bo to dla nich nowa sytuacja, że nie wychodzi.

No i niektórych stres strasznie zżera. Przed egzaminem miałem jazdę z gościem, który zdawał 6 raz chyba, z instruktorem jeździł dobrze, bez błędów itp. Instruktor mówił, że on dobrze jeździ, tylko na egzaminach stres i mu nie wychodzi, ale tamtym razem zdał. :)

06.06.2009
12:46
[35]

Ziku90 [ Ziku ]

Ja mam opinię dokładnie taką jak tomekcz. Wynik egzaminu zależy właśnie od egzaminatora/jego podejścia/humoru danego dnia. Każdy z nich inaczej interpretuje zasady, według których ma oceniać jazdę i to jest główny problem egzaminu. Z tym powinno się walczyć, a nie z jakimś łukiem. Wtedy i ten drugi problem jakoś by się rozwiązał.

Sam nie powiem, żebym na egzaminie jechał idealnie. Zgasł mi ze trzy razy, zapomniałem pokazać świateł stopu i "na siłę" zatrzymałem sie przed strzałką warunkowego w prawo. Ale zdałem. Egzaminator nie czepiał się, powiedział tylko że jeżdżę ostrożnie, zaznaczył coś tam w papierach na negatywne (nie wiem którego błędu to dotyczyło) i po sprawie.

A co do terminu egzaminów, to nie zgodzę się, że "wszystko da się załatwić". To zależy od szkoły, ja nie mogłem zapisać się wcześniej.

06.06.2009
12:50
[36]

Lysack [ Przyjaciel ]

Miles dei -> Twoje podejście, bo to przecież Ty narzekasz tutaj najbardziej na łuk i sam przyznajesz, że robiłeś łuk na "jak słupek pokaże się w tylnim okienku to zrób skręt 3/4 kierownicą i od razu wyprostuj"

Inaczej mówiąc, nie nauczyłeś się jechać tyłem na zakręcie i teraz narzekasz.

Dla mnie kurs, to nauka przydatnej obsługi urządzenia jakim jest samochód (dla siebie), a nie przymus i nauka na zasadzie "byle zdać egzamin"

06.06.2009
12:56
[37]

M'q [ Schattenjäger ]

Nie - nie "chwytam". Jaki jest sens takiego testu skoro każdy zrobi go bez problemu patrząc po pachołkach trenując wcześniej pare godzin na placu? Oczywiście doświadczony kierowca zrobi łuk bez problemu, ciekawe tylko skąd pojawiają się te rysy i obtarcia na parkingach :D

Wlasnie po to, zebys chociaz mial jakiekolwiek pojecie "z czym to sie je".
Oczywiscie dosw...
Pewnie, ze tak. Chyba, ze pod tym pojeciem rozumiesz osobe, ktora wystarczy, ze zdala prawo jazdy i juz jest pro.
Chodzisz dopiero na kurs i juz wiesz lepiej, kto czego nie zrobi, jak ludzie jezdza.
Zebys sobie te slowa przypomnial za pare lat, zobaczymy, czy dalej bedziesz trwal w swoich dziwnych przekonaniach.

06.06.2009
12:57
[38]

Miles Dei [ Konsul ]

Narzekam, bo jest nieefektywny. Tak samo mogę narzekac na koperty i inne podobne wynalazki które tylko propagują automatyczne działania.

Inaczej mówiąc, nie nauczyłeś się jechać tyłem na zakręcie i teraz narzekasz.

Naucz się czytac ze zrozumieniem.

Chodzisz dopiero na kurs i juz wiesz lepiej, kto czego nie zrobi, jak ludzie jezdza.
Zebys sobie te slowa przypomnial za pare lat, zobaczymy, czy dalej bedziesz trwal w swoich dziwnych przekonaniach.


Prawko zdałem już ładnych pare lat temu. Jeżeli uważasz, że łuk jest skuteczny jako narzędzie egzaminacyjne to raczej Ty masz dziwne przekonania.

06.06.2009
13:04
[39]

Lysack [ Przyjaciel ]

Miles -> ale przecież czytam ze zrozumieniem. Wyraźnie napisałeś, że zostałeś nauczony robić łuk na zasadzie wykucia na blachę. Teraz na ten sposób narzekasz.

Jeśli uważasz, że jesteś w stanie podać lepszy sposób to to zrób. Mogę Ci nawet podpowiedzieć:
- więcej manewrów - więcej czasu na placu, mniej osób w ciągu dnia, a co za tym idzie dłuższy czas oczekiwania na egzamin.
- zmienne manewry - odwołania, że jeden miał trudniejszy, a drugi łatwiejszy. W przypadku standaryzacji do 5-10 rodzajów zadań, każdego będzie się dało wykuć na blachę, więc nadal nic się nie zmienia. (tak jest teraz z parkowaniem na mieście)

06.06.2009
13:05
smile
[40]

Miles Dei [ Konsul ]

Miles -> ale przecież czytam ze zrozumieniem. ->

PS. Nie mam zamiaru kłócic sie z paroma literkami w internecie więc skończ robic te wycieczki.

._.

06.06.2009
13:07
[41]

Lysack [ Przyjaciel ]

Nie robię wycieczek, a jedynie proszę o zaproponowanie rozwiązania zastępczego do krytykowanego przez Ciebie sposobu egzaminowania. Takie trudne?

A jeśli to Ty nie masz zamiaru się kłócić z paroma literkami w internecie to sam to przerwij, bo ja niczego takiego nie deklarowałem, a pisać mi nie zabronisz. Możesz jedynie prosić, czego nie zrobiłeś, a ja wcale nie muszę Twojej prośby spełniać.

06.06.2009
13:10
smile
[42]

M'q [ Schattenjäger ]

Prawko zdałem już ładnych pare lat temu.
+
Wątpie by każdy doświadczony kierowca, zdał łuk za pierwszym razem bez cwiczen - na sucho. Nie możesz się wychylac, nie możesz się zatrzymac, zmieniac pozycji lusterek, musisz jechac do tylu po jakiejs wyimaginowanej linii.


<---
Rozumiem, ze ten tekst z rysami i obiciami, to z wlasnego doswiadczenia?

06.06.2009
13:12
[43]

Kozi89 [ Legend ]

Kumpel miał dziś kolejny egzamin. Nie wiem już który, ale coś koło 12-13 chyba. Nie idzie mu to strasznie. Może nowe egzaminy mu pomogą.

06.06.2009
13:14
[44]

Salado. [ Generaďż˝ ]

Łysack - ->
czemu twoim zdaniem należy wprowadzać jako rozwiązanie zastępcze dodatkowe manewry?
na początku zaproponowałem rozwiązanie, a mianowicie zrezygnowanie z łuku całkowicie i egzaminowanie wyłącznie w oparciu o jazdę w warunkach praktycznych: na mieście.
drugie: w przypadku niezaliczenia łuku, zwrócenie części pieniędzy, nawet w Senegalu ćwierć litra benzyny nie kosztuje 112zł.

06.06.2009
13:16
[45]

Miles Dei [ Konsul ]

Na przykład, zamiast łuku ( ale zostawic ruszanie pod wzniesienie) mogliby zrobic więcej parkowań na mieście, w ciągu tego czasu parę razy: tyłem, przodem, bokiem.

06.06.2009
13:19
[46]

Heretyk [ Generaďż˝ ]

Miles Dei --> Chyba chodziło o parkowanie skośne, bo bokiem jest technicznie nie możliwe.

06.06.2009
13:21
[47]

Miles Dei [ Konsul ]

Tak, (zaraz mnie zjadą za to) skośne i równoległe. :D

06.06.2009
13:31
[48]

Lysack [ Przyjaciel ]

a kto zapłaci za ewentualne szkody? Łuk ma za zadanie sprawdzić egzaminowanego przed wyjazdem na miasto, czy w ogóle radzi sobie z samochodem, czy też może dostał papiery na ładne oczy, bo nie chciało mu się jeździć 30 godzin na kursie :)

Łuk ma też za zadanie przygotować egzaminowanego do wyjazdu na miasto - pozwolić mu na wyczucie samochodu, a przede wszystkim układu kierowniczego. Jakoś to trzeba sprawdzić.

Salado -> to może w takim razie z kursu też zrezygnować? :) Po co ktoś ma płacić 1000zł za kurs, jak już umie jeździć, bo go wujek na polnej drodze nauczył ;]
Co do drugiej opcji to się zgadzam - w przypadku niezaliczenia na placu powinna być połowa zwracana. O ile nie jest, bo wiem, że za niestawienie się na egzaminie bez uprzedzenia lub też za oblanie części teoretycznej w łączonym zwracają połowę.

06.06.2009
13:37
[49]

sebekg [ Senator ]

To teraz i ja dodam 5 groszy od siebie. Na egzaminie nie parkuje sie tylem. Ze wzg na samochod, nie chca zeby cos sie stalo. Nie mylic oczywiscie z koperta. Tez jestem za tym ze luk jest kompletnie nie potrzebny i w zasadzie niczego on nie wnosi, do jazdy na parkingu czy w ruchu. Za to gorka jak najbardziej potrzebna i moze powinny byc nawet dwie. Do pokazania ze umie sie ruszyc na recznym oraz malutka gdzie to i bez uzycia recznego. Powinno byc na miescie wiecej rzeczy praktycznych a nie wyluczonych i udawanych. Bardzo rzadko egzaminatorzy robia awaryjne hamowania. Patrzy sie tylko ze jedzie 50 a jak 52 to juz blad. Ze ma trzymac dwie rece na kierownicy. Do tego cos co jest totalnym bezsensem dla mnie. Jest czerwone dojezdzamy i wiemy ze musimy sie zatrzymac. Wrzucenie od razu luzu jest bledem... Trzeba dojechac zatrzymac sie i dopiero wrzucic luz. Jak dla mnie te egzaminy sa bezsensu.

Malo tego dodam, ze zostaly wprowadzone niby dla poprawienia bezpieczenstwa na drodze. I w zasadzie nie wplywa to w zadnym wypadku. Kiedy egzaminy byly, do pierwszego skrzyzowania i zawrot do osrodka. I czym roznia sie tamci kierowcy od tych dzisiejszych ? niczym, i ci i ci z czasem zapominaja roznych rzeczy i maja swoje nawyki. A bezpieczenstwo moze nawet sie pogorszylo.

U niektorych jest tak ze jak mysla ze zdadza te trudne egzaminy to sa rajdowcy i sobie pozwola, nabieraja sily w swoje mozliwosci i bec...

Zreszta kazdy instruktor wam to powie i egzaminator o tym wie, nauczyc sie jezdzic, nauczymy sie dopiero po samodzielnej jezdzie. Bez niczyjej pomocy. Wtedy to jest stres. Ale uczacy non stop. A nie egzamin ktory, odczuwam czasem, ze jest tylko po to zeby dac zarabic osrodka i calym tym WORDom.

edit: Lysack zobacz jak jest np w USA, zdajesz tylko teorie, praktyki praktycznie nie ma i prawko daja od 16 lat nawet. I jakos nikt tam sie nie rozczula ani nie placze ze cos jest nie teges

06.06.2009
13:39
smile
[50]

M'q [ Schattenjäger ]

Ostatnio zawozilem znajoma na egzamin, poobserwowalem sobie zmagania przyszlych kierowcow. Nie przesadze, jak napisze, ze na ~ 20 osob 1/3 oblewala na luku. Ale co tam. Zrezygnowac z tego elementu, niech zalicza podjazd i fruu trzaskac samochody na miasto :)

Jak ktos, kto nie potrafi przejchac takiej drogi miedzy pacholkami moze wyjechac na miasto, tymbardziej podchodzic do parkowania kolo samochodow?

Tak, to ja mam dziwne przekonania, ze łuk jest skuteczny jako narzędzie egzaminacyjne.

06.06.2009
13:42
[51]

sebekg [ Senator ]

Tym sie rozni luk od tego ktory bedzie na miescie ze w tym drugim mozemy sie zatrzymac, skorygowac itd, a na egzaminie, nic z tego. Co najwyzej sprobowac jeszcze raz ale ciagle jadac.

06.06.2009
13:47
[52]

Lysack [ Przyjaciel ]

Sebekg -> po pierwsze - z tego co pamiętam to w stanach są osobne prawa jazdy do skrzyni manualnej i automatycznej, a przynajmniej mając prawko na automacie nie możesz jeździć samochodem ze skrzynią manualną - jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi:)

Po drugie na egzaminie możesz się zatrzymać, ruszyć do przodu i naprostować samochód. Możesz także całkowicie powtórzyć manewr. Nie możesz jednak wyjechać poza linię - co jest logiczne - na mieście też byś nie mógł, a linię stanowiłaby krawędź innego samochodu. Wyobraź sobie, że jakieś 30% zdających wyjeżdża poza linię - gdyby to przenieść na warunki miejskie, to albo zacząłbym jeździć autobusami, albo parkować na prywatnych posesjach.

06.06.2009
13:49
[53]

sebekg [ Senator ]

Chyba nie mowisz powaznie ? od kiedy to mozna sie zatrzymac i naprostowac samochod ? manewr mozna powtorzyc od poczatku ale nic z tego co napisales...

06.06.2009
13:50
smile
[54]

Miles Dei [ Konsul ]

Musisz powtórzyc jak się zatrzymasz...

spoiler start
zaczynasz bredzic
spoiler stop

06.06.2009
13:51
[55]

sebekg [ Senator ]

I dlatego twierdze ze luk jest malo potrzebny w takim sensie. Niczego on nie wnosi. A uczenie sie go na wyczucie na kursie zeby potem pokazac na egzaminie to totalna bzdura.

06.06.2009
13:52
[56]

sparrhawk [ Mówca Umarłych ]

po pierwsze - z tego co pamiętam to w stanach są osobne prawa jazdy do skrzyni manualnej i automatycznej, a przynajmniej mając prawko na automacie nie możesz jeździć samochodem ze skrzynią manualną - jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi:)

Mylisz się. Co nie zmienia faktu, że wielu Amerykanów nie jeździ na manualnej bo zwyczajnie nie potrafi.

06.06.2009
13:55
[57]

sebekg [ Senator ]

No i warto dodac, ze kurs robisz bardzo czesto na swoim samochodzie :D

06.06.2009
14:52
smile
[58]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Przeciwnicy manewrów (bo instruktor uczy na blachę na zasadzie obróc x razy kierownicą, jak zobaczysz w szybie chorągiewkę), które mają za zadanie nauczenie delikwenta wyczucia odległości oraz tzw szeroko pojętej "wyobraźni przestrzennej" chyba nie kumają czaczy. To nie manewr jest zły, tylko wasz instruktor ssie. Nie uczy was jak prowadzić auto, tylko jak zdać egzamin. Albo powiedzcie mu, że chcecie się tego po prostu nauczyć i jeździć jak człowiek, albo zmieńcie instruktora.

<:: Ale najlepsze i tak zostało na koniec:

Wielu starych kierowców jeżdżących perfekcyjnie mogło by oblać, bo tylko lekko szmyrnęli by lusterkiem w aucie, w którym siedzą po raz pierwszy (nie każda szkoła ma takie same auta, żadna nie ma takich samych ustawień (np. wysokości sprzęgła) jak na egzaminie...).

Normalnie wrzucę to sobie chyba w sygnaturkę...

06.06.2009
17:06
[59]

Shaybecki [ Shaybeck ]

paudyn - mój instruktor powiedział mi pewnego razu:

"to się nie powinno nazywać "nauka jazdy" a "kurs przygotowawczy do egzaminu"
tak więc, ja uczę ciebie, byś zdał egzamin, bo nie dam rady nauczyć cię jeździć
żeby nauczyć się jeździć potrzeba kilku lat

a ja na to lałem, bo jeździć potrafiłem bez niego :P

06.06.2009
17:23
[60]

r_ADM [ Generaďż˝ ]

Albo powiedzcie mu, że chcecie się tego po prostu nauczyć i jeździć jak człowiek, albo zmieńcie instruktora.

Uczyc jezdzic jak czlowiek to sie nowy kierowca bedzie jak zda prawko. Poki go nie ma bedzie sie uczyl jak jezdzic, zeby zdac egzamin.

06.06.2009
17:33
[61]

mos_def [ Senator ]

Pewnie ze kursy nauki jazdy przygotowuja do zdania egzaminu a nie prawidłowego /zachowania poruszania sie po drogach.
Ale czego oczekujecie jesli na kurs przewidziano 20-25h jazdy (czy ile tam teraz jest)
Jakby instruktor powiedział ze nauczy cie jezdzic i zdac egzamin ale potrzebuje na to 100h jazd, to byscie go wysmiali i poszli do takiego co powie ze te 20h wystarczy - ale wtedy bedzie uczył na zasadzie - "3xobroc w lewo az ujrzysz pachołek na wysokosci słupka" a poruszania sie po drodze - "rob to samo co to auto przed toba".

Pytanko do osob swiezo po kursach - czy podczas kursu odbywaja sie juz jazdy po autostradzie?

06.06.2009
17:39
[62]

Shaybecki [ Shaybeck ]

mos_def - w tej chwili jest 30 godzin

niektórzy bardziej kumaci (np. ja ) radzą sobie z łukiem bez problemów, a nawet nie potrafią wykorzystywać tej metody

wiadomo, że ktoś jest mniej rozgarnięty, to musi używać innych metod, szkoda tylko że potem takie sieroty jeżdżą po ulicach

---------------------------
po autostradzie ? jeśli masz w pobliżu

podczas kursu wymagana jest CHYBA godzina lub dwie, jazdy po drogach szybkiego ruchu,
ale to tylko tak relaksacyjnie, nie dla egzaminu

ja miałem wyjazd do miasteczka niedaleko, zasuwając 100 na godzinę i to by było na tyle
jak ktoś ma w pobliżu autostradę, to nie widzę przeszkód

generalnie, po jakichś 10 godzinach, jeździłem i robiłem co chciałem, instruktor dawał mi pełną swobodę "po prostu jedź, za 10 minut sobie gdzieś zaparkuj",
często to wykorzystywałem, żeby rozpędzić się na moście za miastem, pojeździć po obrzeżach i wrócić

06.06.2009
17:40
[63]

Chacal [ Senator ]

Plac powinien miec wyłącznie funkcję sprawdzenia czy delikwent umie ruszyć, rozpędzić się do odpowiedniej prędkości i skręcać. Czyli najlepiej jakaś spora ósemka, szerokości drogi. Slowem: sprawdzamy, czy egzaminowany nie zabije siebie i egzaminatora, czy ma kontrolę nad gazem, biegami i kółkiem.

To co jest teraz, czyli łamanie się między słupkami i mijanie ich na grubość gazety przy prędkości 4 metrów na minutę jest bezsensowne i nie ma nic wspólnego z jazdą samochodem.

06.06.2009
17:43
smile
[64]

żbike [ Generaďż˝ ]

mos_def- po czym ??

06.06.2009
17:44
[65]

Lysack [ Przyjaciel ]

ale to logiczne, że nie będzie się uczyć jazdy w pełnym tego słowa znaczeniu, bo ciężko w ciągu 30 godzin narazić kursanta na sytuacje kryzysowe, czy też wpuścić go na 30 rodzajów rond, skrzyżowań z tramwajami itp.

Niemniej jednak umiejętności parkowania na wyczucie da się nauczyć i to bardzo szybko. IMO każda szkoła jazdy powinna również mieć miejsce do poślizgu kontrolowanego, czy jak to się tam nazywa :)

Chacal -> z tego co pamiętam to między słupkami a samochodem jest około 70cm wolnego miejsca :) To naprawdę dużo jak na warunki parkingowe:)

ed. łuk na prostej ma 3m szerokości, na zakręcie ponad 4, a samochód ma zaledwie 1,66m szerokości, a 147cm rozstawu kół, którymi to trzeba najechać na linię, żeby nie zdać :) Więc ta grubość gazety o której piszesz, to chyba wyborcza gdy jest rozłożona i mówimy o szerokości... podwójnej:)

06.06.2009
17:52
[66]

simson__ [ Generaďż˝ ]

Nic nie wiadomo o zmianach przepisów na zdawanie kategorii A ?

06.06.2009
18:01
smile
[67]

Regis [ ]

To nie manewr jest zły, tylko wasz instruktor ssie. Nie uczy was jak prowadzić auto, tylko jak zdać egzamin.

100% racji - na tym można by było zamknąć ten temat. Manewry są jak najbardziej słuszne, bo pozwalają 'poznać' samochód - dam sobie rękę uciąć, że 90% ludzi przy pierwszej jeździe tyłem na mieście zahaczyłaby coś/kogoś przodem auta. To samo z łukiem - sam w sobie jest oderwany od rzeczywistości, ale uczy pewnych nawyków, które przydają się, kiedy trzeba się przejechać tyłem. Oczywiście pod warunkiem, że ktos nie jeździ na pamięc ;) Oczywiście mam tu pewne swoje zastrzeżenia, ale nie 'ważą' one tu specjalnie - łuk na egzaminie jest na tyle prosty, że można przymknąć na to oko. Konkretnie rzecz biorąc dziwny jest dla mnie brak mozliwosci poprawienia luku, ale to mozna przebolec - po tylu próbach na kursie można się wysilić i przejechać go bez korekty. Natomiast absurdalna jest konieczość jazdy z obiema rękami na kierownicy, bez patrzenia w lusterka. Nie znam ŻADNEGO kierowcy, który tak cofa - po to są lusterka, żeby z nich korzystać, a "złapanie się" fotela pasażera znacznie poprawia widoczność. A po co obie ręce na kierownicy przy prędkości 5 km/h? Dla bezpieczeństwa? Nie żartujmy...

06.06.2009
18:06
[68]

Mr_Baggins [ Consigliere ]

Kryteria na prawo jazdy powinny zostać o wiele bardziej zaostrzone, teraz za dużo jest bab za kierownicą i różnego rodzaju niedzielnych kierowców, baranów wjeżdżających na skrzyżowanie chociaż widzą, że z niego nie zjadą. Za takie coś zabierałbym prawo jazdy.

Natomiast absurdalna jest konieczość jazdy z obiema rękami na kierownicy, bez patrzenia w lusterka. Nie znam ŻADNEGO kierowcy, który tak cofa - po to są lusterka, żeby z nich korzystać, a "złapanie się" fotela pasażera znacznie poprawia widoczność. A po co obie ręce na kierownicy przy prędkości 5 km/h? Dla bezpieczeństwa? Nie żartujmy...

Nigdy nie cofam z obiema rękami na kierownicy, przecież to idiotyzm. Zawsze jedną ręką i "łapię" fotel pasażera. Nigdy nie korzystam z lusterek przy cofaniu. Ani tych durnych pikaczy


Pytanko do osob swiezo po kursach - czy podczas kursu odbywaja sie juz jazdy po autostradzie?

Tak, ale tylko jak robisz kurs w Zgorzelcu.

06.06.2009
18:06
[69]

Lysack [ Przyjaciel ]

Regis -> 2 lata temu nie trzeba było mieć obu rąk na kierownicy podczas egzaminu na placu :) Obie ręce tyczą się jedynie jazdy prosto i zasada ta jest po to, aby zdający nie opierał jednej ręki gdzieś na boku. Przy cofaniu jest taka sama potrzeba oparcia ręki o siedzenie pasażera, jak przy zmianie biegów jest konieczne sięgnięcie do dźwigni ;)

06.06.2009
18:22
[70]

legrooch [ MPO Squad Member ]

Jaki jest sens takiego testu skoro każdy zrobi go bez problemu patrząc po pachołkach trenując wcześniej pare godzin na placu?

Ano właśnie taki, że kaleki z marszu odpadają i płaczą na forum później.

06.06.2009
18:32
smile
[71]

Regis [ ]

2 lata temu nie trzeba było mieć obu rąk na kierownicy podczas egzaminu na placu :) Obie ręce tyczą się jedynie jazdy prosto

Od conajmniej roku tak nie jest. A nawet od półtora.

06.06.2009
18:33
[72]

Bartek0702 [ Centurion ]

Ja 2 tygodnie temu zdałem egzamin. Podczas skręcania rękę miałem na fotelu pasażera i patrzyłem w lusterka i bez problemu zdałem, z czego wnioskuję iż na egzaminie można używać lusterek na łuku i oprzeć rękę na fotelu pasażera


EDIT: Mój egzaminator cały mój manewr oglądał z jednego miejsca nawet się nie ruszył żeby zobaczyć czy przypadkiem nie trąciłem lekko pachołka lusterkiem.

06.06.2009
18:36
[73]

Miles Dei [ Konsul ]

Pewnie zależy od egzaminatora (czy miał zły dzień czy nie), zresztą nie tylko ten element.

06.06.2009
18:38
[74]

Regis [ ]

Ja trzymałem obie ręce na kierownicy, podobnie jak wszyscy którzy tego dnia jeździli po placu przede mną (tzn. przynajmniej na trzech stanowiskach które widziałem), ale spojrzenia w lusterko nie mogłem sobie odmówić, za co dostałem ochrzan od egzaminatora...

06.06.2009
22:50
[75]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Shaybeck

A mój zapytał mnie, czy chcę opanować Fiata Punto na egzamin, czy też chcę się nauczyć manewrowania autem.

Potem trenowaliśmy plac do usranej śmierci, aż wreszcie mogłem z czystym sumieniem powiedzieć "tak, potrafię bez bólu zaparkować auto, niezależnie tego, czy dookoła mnie są słupy, chorągiewki, drzewa, czy też po prostu inne auta (inna sprawa, że trenowaliśmy też parkowanie w warunkach miejskich i leśnych podczas tzw godzin na mieście, ale to chyba robi każdy zdrowy na umyśle instruktor). Od razu zaznaczam, że żaden średnio kumaty świeżak nie powinien mieć problemów z wyrobieniem się w podstawowym wymiarze godzin kursu przy tego typu podejściu do nauki manewrów. Nauczysz się nieco później, ale się nauczysz.

Efekt? Tuż przed końcem mojego kursu wprowadzili na egzamin obok Punciaka także Lanosa. Na egazaminie wylosowałem oczywiście to drugie auto i jako jedyny z mojej grupy (który wylosował Dajeło) zaliczyłem plac z palcem w dupie, bo reszta obsrała się na miętowo (jak to, inne auto?! inne ułożenie szyb?! to jak ja teraz będę sobie w głowie chorągiewki układał?!) dając ciała na kopiercie, czy innym łuku (haha).

r_ADM

To co wyżej. Instruktor nie robi z Ciebie profesjonalnego kierowcy, tylko wpaja Ci podstawowe zasady prowadzenia jakiegokolwiek auta. Skoro garstka z nich potrafi, to naprawdę nie widzę przeszkód, aby inni zakasali rękawy. A już w kwestii manewrów nie ma zupełnie o czym mówić.

06.06.2009
22:57
[76]

Miles Dei [ Konsul ]

Świetny przykład, zdałeś sam na Lanosie i razem z grupą która zdała na Punciaku dostaliście taką samą plastikową kartę.

A mój zapytał mnie, czy chcę opanować Fiata Punto na egzamin, czy też chcę się nauczyć manewrowania autem.

Czyli co robiła reszta kursantów ze swoimi godzinami, rozumiem, że tylko Ty zostałeś wybrańcem instruktora?

06.06.2009
23:04
[77]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

zdałeś sam na Lanosie i razem z grupą która zdała na Punciaku dostaliście taką samą plastikową kartę.

Jeden zalicza egzamin, bo się nauczył, a drugi ściągając. Czasami jednak później życie weryfikuje końcowy rezultat. Ojciec dwa razy przejechał się ze mną autem, a potem już pozwalał prowadzić bez asysty. Znajomi natomiast musieli jeszcze dłuższy okres czasu jeżdzić z "opiekunem" :D

Czyli co robiła reszta kursantów ze swoimi godzinami?

Upewniała się poraz n-ty, że dobrze opanowała chorągiewki w szybce ;-)

rozumiem, że tylko Ty zostałeś wybrańcem instruktora?

Żle rozumiesz. Ja jako jedyny z mojej grupki zdecydowałem się na naukę manewrów bez zastosowania durnej zasady "kręć x razy kierownicą w lewo, gdy zobaczysz słupek"...

06.06.2009
23:11
[78]

Glob3r [ Tots units fem força ]

Ja na łuku nie czuję się pewnie. Niby nie mam specjalnych problemów z jego pokonywaniem, ale jak będzie to na egzaminie to nie wiem.
Idiotyczne są sytuacje, w których egzaminatorzy oblewają za to, że egzaminowany wjechał na skrzyżowanie wtedy, gdy ktoś go przepuścił. To wg. mnie jest paranoją totalną. Stoję dwie minuty czekając na możliwość wjazdu, ktoś mnie puszcza, a ja nie mogę wjechać, bo "on nie ma uprawnień do kierowania ruchem" - muszę się wtedy egzaminatora zapytać o zgodę - idiotyzm.
Cofanie z dwoma rękoma na kierownicy - kolejny idiotyzm.

06.06.2009
23:37
[79]

Shaybecki [ Shaybeck ]

miles dei - statystycznie, Paudyn ma mniejsze szanse na bycie kaleką, i zarysowanie innego auta na parkingu, a potem narzekać że nie da się zrobić łuku bez przygotowania

chwalenie się że nie korzysta się z lusterek - moim zdaniem świetny przykład na kompletną nieumiejętność prowadzenia pojazdu

potem wynikają z tego przykre konsekwencje, a przecież nikt się nie przyzna że jest kaleką :)

06.06.2009
23:41
[80]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Generalnie lusterka to cudowny wynalazek, który pozwala na wykonanie wielu manewrów bez kręcenia głową na wszystkie strony. Nie wspomnę już o korzystaniu z nich podczas jazdy na drodze, a czego wiele osób nie może się nauczyć nawet po paru latach prowadzenia pojazdu, zwłaszcza przy zmianie pasa :P

06.06.2009
23:51
[81]

Shaybecki [ Shaybeck ]

jak już się "chwaliłem" parkuję tyłem wszędzie, bez względu czy mam mało miejsca, czy mam dużo miejsca

parkując tyłem, ustawiając się przy wolnym miejscu, w bocznych lusterkach idealnie widzę odległości samochodów obok, od mojego

parkowanie przodem na to nie pozwala, byśmy widzieli ile dokładnie brakuje nam do samochodu obok, szczególnie gdy samochody stoją krzywo

po dłuższym czasie doszedłem do niemal "perfekcji" w korzystaniu z lusterek i nie wyobrażam sobie, żeby można było poruszać się samochodem do tyłu nie patrząc w lusterka boczne

-----------------
często też mam tak, że muszę wycofywać się TYŁEM POD GÓRKĘ, między ciasno ustawionymi samochodami (parking pod blokiem) niemal ocierając o lusterka sąsiadów

zazwyczaj robię to tak, że przed ruszeniem ustawiam samochód tak, by idealnie widzieć "światełko w tunelu" przez boczne lusterka

gdy widzę, że wzdłuż linii bocznych samochodów nie leży kompletnie nic, mogę śmiało przycisnąć GAZ i zasuwać pod górkę na wstecznym

jest to nie możliwe, używając lusterka wewnątrz pojazdu, lub patrząc w tylną szybę

06.06.2009
23:53
[82]

zoloman [ Pinhead ]

Zaraz zaraz, to na egzaminie, przy pokonywaniu "rękawa" tyłem nie można korzystać z lusterka? Pierwsze słyszę. Mam niedługo egzamin i uczono mnie (i każdego kogo znam) jak robić rękaw z wykorzystaniem lusterka więc na egzaminie chyba też można, bo inaczej jaki sens miałyby te ćwiczenia.

06.06.2009
23:53
[83]

Miles Dei [ Konsul ]

Paudyn->

Nie o to mi chodziło, chyba wyolbrzymiasz wartość tego manewru.

07.06.2009
00:01
[84]

Shaybecki [ Shaybeck ]

niema możliwości, by ktoś przy zdrowych zmysłach, próbował wyjeżdżać z tego miejsca, bez używania bocznych lusterek

jak nie kontrolujesz bocznych lusterek, łatwo je stracić

---------
wjeżdżasz na parking i okazuje się że niema ani jednego miejsca wolnego, jedyne co możesz zrobić to wycofać, niema miejsca na zawracanie

sprawę utrudniają FIAT DUCATO i FORD RANGER, stojący na samym środku (akurat na tym zdjęciu ich niema, ale stoją na ulicy z racji braku miejsca gdzie indziej)


Zmiany w egzaminie na prawo jazdy - Shaybecki
07.06.2009
00:11
[85]

mos_def [ Senator ]

Nienawidze ludzi ktorzy parkuja zawsze tyłem. Nawet na ciasnych parkingach gdzie miejsca bardzo mało, wszyscy parkuja przodem, samochody moga sie "przytulic" do prawej strony sasiada (pasazer moze wsiasc jak auto juz wyjedzie) a tu nagle ktos sie wtryni tyłem i jedno miejsce parkingowe stracone :/

07.06.2009
00:13
[86]

Shaybecki [ Shaybeck ]

gdybyś umiał parkować tyłem, doceniłbyś wygodę :)

07.06.2009
00:29
smile
[87]

mos_def [ Senator ]

No prosze, uderz w stoł a nozyce sie odezwa, hehe. Oczywiscie ze tylko ty potrafisz parkowac tyłem miszczuniu!
Mam nadzieje ze jako kierowca, z biegiem czasu dojdziesz do wniosku ze nie zawsze liczy sie tylko to co "wygodniej".

ps
troche praktyki i nauczysz sie oceniac odleglosc rowniez podczas parkowania przodem, poprostu nie wymagaj od siebie za wiele juz po pierwszych dniach posiadania prawka.

07.06.2009
00:35
[88]

Shaybecki [ Shaybeck ]

po co to robić na czuja, zamiast widzieć coś dokładnie w lusterku, w momencie gdy dwóch idiotów stoi na skos ?

nie lubisz gdy ci obok ciebie stają tyłem ? bo co ? bo nie potrafisz tak i musisz zawsze stać przodem ? współczuję

---------------
sorry że to powiem, ale przez te wszystkie twoje posty, kompromitujesz się jako kierowca, naprawdę

przyjedź do mnie i zademonstruj mi, jak wyjeżdża się z mojego parkingu TYŁEM pod górkę między samochodami
masz jakąś super technologię w oczach i potrafisz ocenić kiedy rysujesz lakier ?

07.06.2009
01:23
[89]

Dym14 [ C L I N I C ]

W sumie to nie wiem czemu co niektórzy narzekają. Możliwość krótszego trwania egzaminu gdy się udowodni że się potrafi jeździć, do tego 2 zadanka - jedno światła drugie płyny. Żyć nie umierać. Co do łuku to chyba jest rzecz raczej banalna jeżeli w ogóle można mówić o technice nauczanej bo to można bez problemu zrobić na wyczucie. Popytajcie lepiej co kiedyś się robiło na placu :)

07.06.2009
01:27
[90]

mos_def [ Senator ]

Szlak, chyba rozwscieczyłem bestie ;)) Juz spokojnie, po co te emocje, kazdy wie ze jestes najlepszym kierowca na kwadracie ;)

Szkoda tylko ze nie rozumiesz co sie do ciebie mowi, przeczytaj jeszcze raz moj post [85] Zwracam uwage ze czasami dobrze byłoby zrezygnowac z zasady parkowania zawsze tyłem i swojej wygody, co by dostosowac sie do ogolu i nie utrudniac zycia innym.

07.06.2009
02:13
[91]

DEXiu [ Generaďż˝ ]

mos_def ==> Przyznam, że sam nie za bardzo rozumiem sytuację, jaką opisujesz w poście [85]. Piszesz, że wjeżdżając przodem można się "przytulić" do prawej strony sąsiada. A wjeżdżając tyłem nie?

Glob3r ==> Tylko że w sytuacji gdy ktoś Cię na skrzyżowaniu (czy przy zmianie pasa) wpuszcza, to ani nie masz obowiązku pytać o cokolwiek egzaminatora, ani błędem nie będzie skorzystanie z tej uprzejmości. A ewentualne oblanie za rzekome "wymuszenie" w takim momencie jest podstawą do odwołania się od wyniku. Jeśli masz wątpliwości - odsyłam do definicji ustąpienia pierwszeństwa, a także włączania się do ruchu (nie można wymusić pierwszeństwa na kimś, kto stoi, a jeżeli taki ktoś nas niby wpuszcza, a nagle mu się zachce ruszyć, to on wymusza pierwszeństwo na nas - ruszył po zatrzymaniu niewynikającym z warunków lub przepisów, czyli włączał się do ruchu)

07.06.2009
07:22
[92]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Przyznam, że sam nie za bardzo rozumiem sytuację, jaką opisujesz w poście [85]

Ja też nie, ale chodzi zapewne o parkowanie "na zakładkę", czyli tył-przód-tył-przód, bo na dobrą sprawę tylko tak wszyscy mogą się efektywnie przytulać :-) No, a jeśli komuś wypada akurat parkowanie przodem, natomiast on i tak wjedzie tyłem (zawsze tak wjeżdża), to cały misterny plan idzie wp...ipu ;-)

07.06.2009
12:40
[93]

Shaybecki [ Shaybeck ]

mos_def - podaj jeden dobry powód, dla którego nie powinno być tak, że wszyscy ZAWSZE parkują tyłem ?

paudyn - jemu chodzi o parkowanie w stylu PRZÓD - PRZÓD - TYŁ - PRZÓD - PRZÓD
i ta jedna owieczka psuje cały misterny plan, mos_def jedzie wtedy na inny parking bo nie potrafi zaparkować tyłem,

07.06.2009
13:05
[94]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Shaybecki

Chodziło mi raczej nie o to, co ostatecznie napisał, tylko o to, co chciał napisać :-) Inaczej to przytulanie się do pasażera traci sens, w końcu jak inaczej ma wysiąść kierowca? :-D

07.06.2009
13:23
[95]

tomekcz [ Polska ]

Co do parkowania, to nie byłoby w ogóle problemu gdyby tylko każdy parkował po środku swojego m-ca, nieważne tyłem czy przodem...
Ale jak ktoś parkuje na środku linii oddzielającej m-ca parkingowe, to niestety nic nie pomoże...
Więc żadne "przytulanie" jak wy to nazywacie nie jest potrzebne, jeżeli trochę z głową będziemy parkować.


Co do lusterek, to polecam przejechać się na jakąś autostradę co najmniej 3 pasmową i tam nie używać lusterek... Powodzenia :) Lusterka to dla mnie podstawa, niektórzy uważają, że jak jadą 110 na godzinę to nie muszą ich używać i trzymają się na środku drogi zamiast zjechać na pobocze gdzie jeszcze 2 inne samochody by się zmieściły i nie byłoby problemu, ale jedzie taki idiota i nie widzi oczywiście, że ktoś zanim jedzie i chce go wyprzedzić.

W ogóle moim zdaniem 50% ludzi którzy zdają prawko nie powinni wsiadać w ogóle do samochodu.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.