
Dabljudenton [ Centurion ]
Ciekawe studia?
Jesteś tegorocznym maturzystą, który zdawał matmę i fizykę? Masz inżynierskie podejście do świata?
Powinieneś rozważyć rekrutację na Wydział Mechaniczny Energetyki i Lotnictwa na Politechnice Warszawskiej.
Poniżej linki do wydziałowego kanału na YT odnośnie 4 prowadzonych kierunków:
Automatyka i Robotyka:
Energetyka:
Mechanika i Budowa Maszyn:
Lotnictwo i Kosmonautyka:
No to tyle tytułem reklamy, ale tam naprawdę warto studiować :)

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]
A jak tam z urodą dziewczyn na polibudzie? :D

Zax_Na_Max [ Bo Emeryt Znał Karate ]
Bullzeye --> Idealnie. Nie rozpraszają na wykładach bo albo ich nie ma albo strach spojrzeć. Za to imprezki studenckie raczej nie wykazują podziałów na tych z polibudy i na normalnych ludzi ;) ...
Więc uważam, że idealnie :D
nutkaaa [ Panna B. ]
"Nie rozpraszają na wykładach bo albo ich nie ma albo strach spojrzeć"
No to mam potwierdzenie, dlaczego wydz. architektury w Poznaniu jest w zupełnym odosobnieniu i izolacji od innych wydziałów politechniki ]:-> A co do imprez, na juwenaliach tylko umocniłam się w myśli, że żadne uczelnie tak dobrze się chyba nie bawią jak politechnika ;]
GROM Giwera [ One Shot ]
Dlaczego dziewczyny na politechnice nie noszą krótkich spódniczek?
Lukis' [ Generaďż˝ ]
Ostatnio me rozwalił kierunek na jakiejś prywatnej wyższej w Poznaniu
"Zarządca obiektów sportowych " :) jako nawiązka do EURO2012 :)
Nutkaaa---> Politechnika i UAM :)
nutkaaa [ Panna B. ]
Lukis, byłam na grillowaniu UAM - ludzie jakoś słabo się bawili, poza małą grupką tańczącą pogo pod sceną ;] I w ogóle UAMowcy są jacyś tacy spokojni i zdystansowani, na polibudzie każdy się bawi do oporu :P Może też jest to wynikiem braku sesji ciągłej ;p
Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]
Zax - No niestety, Happysad łączy wszystkie uczelnie. :<

maviozo [ Man with a movie camera ]
Taki ładny ten film i nagrali głos na zewnętrzny mikrofon kamery:/
frer [ God of Death ]
Heh to polibudy już są w takiej desperacji, że na forum o grach się muszą ogłaszać ? Tylko zabrakło w pierwszym poście, że trzeba ostro się pouczyć angielskiego lub innego języka, żeby znaleźć pracę za granicą. W Polsce pracy po tym i tak pewnie nie ma. ;)
Sethan [ Mapex VX Fusion ]
I w ogóle UAMowcy są jacyś tacy spokojni i zdystansowani
Say woot?! Jako student UAMu zgłaszam protest. Byłem w tym roku i na Polibuda Open Air i na Juwenaliach (zabrakło mnie na tegorocznym grilowaniu niestety) i nie uważam aby na UAMie było "gorzej" czy spokojniej. Wierz mi, humany potrafią się bawić i nie raz mogą udowodnić, że głowę mają o wiele mocniejszą niż nie jeden "informatyk" :P Także, nie uogólniajmy :)

maviozo [ Man with a movie camera ]
Sethan->Kalisz?
nutkaaa [ Panna B. ]
Sethan, widocznie nie poznałam ekipy która dotrzymałaby mnie i moim znajomym kroku ;p
Dlaczego ja myślałam cały czas, że Ty na Polibudzie jesteś?
Szala. [ Konsul ]
ja tam słyszałem, że adepci prawa i medycyny chleją najwięcej ;]

Dabljudenton [ Centurion ]
W Polsce pracy po tym i tak pewnie nie ma. ;)
Dokładnie! W Polsce w ogóle nie ma pracy dla inżynierów, a niestety nie miałem linków do filmów o zarządzaniu i pedagogice, więc wrzuciłem tamte. Już nawet to wspomniane wyżej "Zarządzanie obiektów sportowych" jest bardziej przyszłościowe w tym kraju, niż choćby energetyka.

Radko [ jestem zrobiony z drewna ]
Dabljudenton -> wszystko ładnie sie nazywa a w praktyce to tylko zwykly inzynierski kierunek. Pewnie z malymi roznicami, pod postacia wiekszej ilosci godzin z okreslonych przedmiotow. Ci sami wykladowcy, praktycznie te same zajecia. Łudza ludzi łudzą a i tak wiadomo jak to wyglada. A sami studenci? Wystarczy spojrzec na obchody "swiat studenckich". Chowac samochody do garazow i uwazac na przetaczajace sie fale nawalonych imbecylow. Wszystko jest dla ludzi, owszem, ale to co sie dzeje to jakas paranoja. I nie wciskajcie ze to tylko jakis odsetek studentow, wystarczy przejsc sie poznym wieczorem(czego serdecznie odradzam) w czasie juwenaliow przez ktorekolwiek miasteczko studenckie.
nutkaaa -> pierwszy rok, jak mniemam? Jesli tak to wszystko wyjasnia i nie mam wiecej pytan :)
nutkaaa [ Panna B. ]
Radko, drugi ;]
To jakie masz pytania? :P

Radko [ jestem zrobiony z drewna ]
To dziwne, pierwszoroczniaków charakteryzuje nieskonczona milosc do swojej uczelni i chec chwalenia sie miejscem studiowania gdzie popadnie. Od noszenia na co dzien koszulek, po wlasnie zaznaczanie w duzej liczbie wypowiedzi gdzie to sie nie studiuje ;] ba, nawet w skrajnych przypadkach jest permanentny opis na gg ze strona kierunku czy tez w sygnaturce. no i w towarzystwie ze szkoly sredniej napominanie co chwila o tym i szczycenie sie. cóż, moze wyrosniesz kiedys z tego. hyhyhy. jest taka odwieczna prawda, wsrod moich znajomych ktorzy sie szczyca i popisuja zdobytym wyksztalceniem. im bardziej sie nad tym meczyli i sprawilo im to trudu tym bardziej chcieli o tym swiatu powiedziec. jak to nie ciezko, jakie to zaliczenia trudne, a jakie projekty "przefakane" a prawda taka ze ostro po prostu po tylku dostawali i musieli w to wladowac czasami nieadekwatny do celu nakład pracy :P
EDIT: A gadanie jakie to nie zarabiste imprezy to juz druga sprawa :P przynajmniej sprawa sie klaruje czemu tak ciezko i trzeba robic projekty w ostatnim dniu itd :P

nutkaaa [ Panna B. ]
Radko, to reklama Politechniki jak i zarówno mojego wydziału wynika chyba z tego, że dość mocno udzielam się w Samorządzie Studenckim i dla mnie studia to nie tylko zdobywanie wykształcenia, ale i nowych znajomości (szczerze mówiąc, dopiero na studiach poznałam ludzi 'na poziomie'), doświadczenia w organizacji większych imprez (teraz przygotowujemy się do otworzenia 'działu' Architektonicznego na Budmie w Poznaniu) jak i zwykłych wspomnień :) Nie widzę zwyczajnie nic złego w obnoszeniu się z tym gdzie się studiuje. Ba, jako dziewczyna - co jak wiadomo bardzo rzadko spotykane na politechnice jest ;p -pokazanie, że studiuje się na uczelni technicznej daje +5 do respektu :P
A skoro o studiach mowa, to ja zmykam na zerówkę z historii :D
EDIT: A gadanie jakie to nie zarabiste imprezy to juz druga sprawa :P przynajmniej sprawa sie klaruje czemu tak ciezko i trzeba robic projekty w ostatnim dniu itd
Wierz mi, że i bez imprezowania ciężko jest się wyrobić w terminie :P Serio, na 15 osób w mojej grupie (gdzie ogólnie jest uważana za mało imprezową, wręcz kujoniarską ;p), jedna osoba ma skończone projekty na przyszły tydzień ;]
Sethan [ Mapex VX Fusion ]
Maviozo -> Kolege mam z Kalisza na roku ale sam jestem czystej krwi Poznaniak :)
Dlaczego ja myślałam cały czas, że Ty na Polibudzie jesteś?
A to nie wiem.. Wydział historyczny się kłania z tej strony w każdym razie :)

Mikami [ Generaďż˝ ]
No cóż. Mam kumpli na politechnice w Poznaniu i nie jest tajemnicą, że nie ma lasek, a jeśli są to jakieś pasztety... A jeśli chodzi o imprezowanie, toż to czołówka. Zwłaszcza ci co mieszkają w akademikach lub wynajętych mieszkaniach, to przyszli alkoholicy...
frer [ God of Death ]
Radko
To dziwne, pierwszoroczniaków charakteryzuje nieskonczona milosc do swojej uczelni i chec chwalenia sie miejscem studiowania gdzie popadnie.
Z moich obserwacji i doświadczeń wynika, że zwykle po 3 latach ta miłość przeradza się w nienawiść, a przynajmniej niechęć. ;)
jest taka odwieczna prawda, wsrod moich znajomych ktorzy sie szczyca i popisuja zdobytym wyksztalceniem. im bardziej sie nad tym meczyli i sprawilo im to trudu tym bardziej chcieli o tym swiatu powiedziec. jak to nie ciezko, jakie to zaliczenia trudne, a jakie projekty "przefakane" a prawda taka ze ostro po prostu po tylku dostawali i musieli w to wladowac czasami nieadekwatny do celu nakład pracy :P
Ludzie po prostu uwielbiają się przesadnie nobilitować. Między innymi przez koloryzowanie jak to nie mają ciężko.
nutkaaa
Radko, to reklama Politechniki jak i zarówno mojego wydziału wynika chyba z tego, że dość mocno udzielam się w Samorządzie Studenckim i dla mnie studia to nie tylko zdobywanie wykształcenia, ale i nowych znajomości (szczerze mówiąc, dopiero na studiach poznałam ludzi 'na poziomie'), doświadczenia w organizacji większych imprez
Nie bierz tego do siebie, ale w większości przypadków ludzie pchający się do jakiejś formy "władzy" to ludzie którzy mają z sobą problemy i chcą w ten sposób coś sobie i innym udowodnić. Często też mają ostre parcie na karierę i władzę, zwłaszcza jeśli na pierwszych latach studiów się garną do takich rzeczy.
Zresztą reszta ludzi w samorządzie to osoby, które same dokładnie nie wiedzą co tam robią, a zwykle nie robią nic. ;)
To taka moja dygresja na temat działalności samorządów studenckich.
Ba, jako dziewczyna - co jak wiadomo bardzo rzadko spotykane na politechnice jest ;p -pokazanie, że studiuje się na uczelni technicznej daje +5 do respektu :P
Dziewczyny na niektórych wydziałach polibud stanowią 50% studentów. O ile dobrze kojarzę to jesteś na architekturze, więc podejrzewam, że tam też statystyki są mniej więcej takie. Faceci raczej wybierają bardziej stricte techniczne kierunki.
Wierz mi, że i bez imprezowania ciężko jest się wyrobić w terminie :P Serio, na 15 osób w mojej grupie (gdzie ogólnie jest uważana za mało imprezową, wręcz kujoniarską ;p), jedna osoba ma skończone projekty na przyszły tydzień ;]
Tą gadkę zna każdy student polibudy. Prawda jest taka, że jak się chce to się w terminach można wyrobić, tylko trzeba poświęcić sporo swojego czasu. Oczywiście to kolejny przykład przesadnej nobilitacji, gdyż trzeba pokazać jak to jesteśmy zarobieni i jak mamy ciężko.
Mikami
Mam kumpli na politechnice w Poznaniu i nie jest tajemnicą, że nie ma lasek, a jeśli są to jakieś pasztety...
Zależy od wydziału. Zwykle na wydziałach inżynierii środowiska, chemicznych i architektonicznych lasek jest sporo i niektóre naprawdę niezłe. Co ciekawe, są to często dziewczyny, które do studiów podchodzą nawet poważniej od facetów.
nutkaaa [ Panna B. ]
frer, zgodzę się z tym, że samorząd dużo nie robi - mnóstwo ludzi 'u władzy' ale jak przyjdzie co do czego, to cięzko zebrać ekipę, która jak chociażby teraz na juwenaliach, zrobi platformę. Ja właśnie jestem takim 'robolem' ;] Jest hasło, że coś trzeba zrobić to robię i mam z tego dziką satysfakcję.
Parcie na karierę? No cóż, powiedzmy, że mam już pewne plany na życie i nie wydaje mi się, żeby przynależność do samorządu miała mi w tym pomóc ;] Czy mam ze sobą problemy? Miałam problemy towarzyskie póki byłam w liceum, bo ewidentnie nie było w nim ludzi z którymi dałoby się pogadać o czymś innym niż co ciekawego w TV dziś wieczorem, teraz czuję, że mam styczność z ludźmi z którymi znajomości będę utrzymywać również po studiach (no akurat może nie o samorządzie teraz tu mówię, ale ogólnie o ludziach z którymi spędzam najwięcej czasu)
frer [ God of Death ]
nutkaaa --> Z tymi samorządami często problemem jest brak jakiegokolwiek zorganizowania i jasnych celów. U mnie w samorządzie jest jeden kolega z grupy, dostał się, bo ktoś zgłosił go jako kandydata, zagłosowało na niego niecałe 30 osób, ale jakoś się dostał i stanowisko przyjął. Oczywiście nie robi zupełnie nic.
Tobie przynależność do samorządu w jakimś sensie musi pomóc, bo inaczej raczej byś się w to nie bawiła. Co do planów na życie to pewnie standard, skończyć studia, znaleźć pracę, zdobyć uprawnienia i kosić kasę? :)
nutkaaa [ Panna B. ]
frer, problem z samorządami jest taki, że oni mają jeden wielki bałagan który z roku na rok robi się co raz większy. Mój przyjaciel ma od przyszłego semestru przejąć funkcję przewodniczącego i mówił mi, że żeby coś zrobić konkretnego trzeba najpierw nieźle się nalatać i posprzątać po poprzednikach.
A jeśli już mówisz, że musi mi w czymś pomóc, to może w tym, że jako niepełnowartościowa studentka (czyt. mieszkam z rodzicami pod Poznaniem ;]) duża część życia studenckiego mnie omija i w ten sposób go sobie jakoś odrabiam ;]

Radko [ jestem zrobiony z drewna ]
Sorry ze z opoznieniem ale coz, lepipej pozniej niz wcale. Generalnie rekami i nogami sie podpisuje pod tym co napisal frer. W dzisiejszych czasach przechwalanie sie ze jest sie studentem jakiegos wydzialu / jakiejs uczelni mozna porownywac z przechwalaniem sie ze ma sie mieszkanie albo samochod. Skonczyly sie czasy(nie do konca dobre zreszta) ze studiowanie bylo czyms prestizowym. Studia(nie wszystkie) moze skonczyc kazdy, a to zycie nas oceni a nie profesura i tak na dobra sprawe nie ma sie czym przechwalac. Potem wlasnie tacy niezbyt ogarnieci ludzie ktorzy latami "wytłuką"(dosłownie) sobie tytuł toczą pianę jak zobaczą że ktoś z wykształceniem średnim dorobił się od nich o wiele większej kasy bo był bardziej zaradny życiowo i inteligentny. Teraz nawet niektorzy pracodawcy nie patrza na papier, tylko na to co człek potrafi. Rzadko to sie zdarza, ale juz powoli do tego przechodzą.
Nie widzę zwyczajnie nic złego w obnoszeniu się z tym gdzie się studiuje.
Owszem, nie ma nic złego. Jesli chodzi o mnie jest to dla mnie smieszne, a co za tym idzie poprawia mi humor ;)
(szczerze mówiąc, dopiero na studiach poznałam ludzi 'na poziomie')
W Twoim mniemaniu ze potrafia wypic wiecej niz koledzy ze szkoly sredniej?
Ba, jako dziewczyna - co jak wiadomo bardzo rzadko spotykane na politechnice jest ;p -pokazanie, że studiuje się na uczelni technicznej daje +5 do respektu :P
Oj, od kiedy politechniki zaczely sie bawic w socjologie / politologie i inne bzdury to od tego czasu duza czesc studentow(ba, nawet wiekszosc) stanowia kobiety. Zreszta na wydzialach chemicznych i biologicznych bylo od groma kobiet. Poza tym az takie masz parcie na ten rispekt ?:P Az tak licho u Ciebie z samoocena czy jestes az taka próżna ze z rzeczy ktora wcale nie jest jakims specjalnym osiagnieciem robisz wielkie halo? Zreszta to by tlumaczylo wspolprace i kandydowanie do samorzadu. Nie bede sie rozpisywal bo frer to ladnie ujal. Zreszta popatrzec czym sie samorzady zajmuja, samymi bzdurami. Wola sie bawic w jakies platformy czy tez imprezy zeby do reszty spoleczenstwo uznalo studentow za pijaczkow czy tez rozochocona bande przebierancow ktorzy lubia urzadzac burdy. A zeby sie dopchac do niektorych pozycji w bibliotece trzeba sie niezle wyczekac, nie wspominajac o przestarzalym czy tez wadliwym sprzecie(bo czesc studentow "z powolania" lubi sobie cos zniszczyc od czasu do czasu). Ale po co na to pchac kase, jak mozna zorganizowac "zajebiaszczo" imprezke.
teraz czuję, że mam styczność z ludźmi z którymi znajomości będę utrzymywać również po studiach
Ta, jasne. Tak samo jak masz stycznosc z ludzmi z podstawowki czy tez szkoly sredniej. Pojedyncze przypadki i tyle. W praniu to wyglada zupelnie inaczej.

qweks [ Helix pomatia ]
Nie chce mi się czytać waszych postów bo się za bardzo rozpisaliście a dodatkowo jestem jeszcze wypity. Ja jakoś na wydziale zaocznym OiZ na Polibudzie na laseczki nie narzekam. :)
Golem6 [ Gorilla The Sixth ]
Chyba się zgadza wszystko to co wyżej.
Ja właśnie kończę pierwszy rok. Na razie wszystko mi pasi. Począwszy od samej uczelni, przez warunki życiowe na towarzystwie skończyszwy. Mała ilość dziewczyn mi bardzo nie przeszkadza, bo ja już swoją lubą mam. I jak ktoś mnie pyta gdzie teraz wylądowałem to z dumą mówie gdzie.
Może mi przejdzie, jak te studia staną sie dla mnie już codziennością i czymś zwyczajnym, bo nawet po roku to jeszcze się do końca nie oswoiłem z samą ideą studiowania, aczkolwiek niektóre zwyczaje przejąłem dość szybko (np. selekcja na zajęcia na które chodze, na któe moge pójść i na które ide na egzamin :)).

Radko [ jestem zrobiony z drewna ]
Golem6 -> dziwne ze jeszcze Ci nie spowszednialo :P
I jak ktoś mnie pyta gdzie teraz wylądowałem to z dumą mówie gdzie.
A z tego to wyrosniesz. Zreszta, dla mnie to zawsze bylo dziwne. Ale coz, czlowiek istota próżną i dumną w dodatku lubiaca byc w centrum zainteresowania. Co zrobić ;D
qweks -> bylbym zaskoczony gdybys narzekal. Raz - ze zaoczne, dwa - ze OiZ hehe.
Nie chce mi się czytać waszych postów bo się za bardzo rozpisaliście a dodatkowo jestem jeszcze wypity.
To idz machnij fotkę z brewką i wrzuc do ktoregos wątku, a potem dobranoc i lulu :P