GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Pomoc medyczna.

28.05.2009
22:55
smile
[1]

gandalf2007 [ Konsul ]

Pomoc medyczna.

Sytuacja wygląda tak: Człowiek lezy w samochodzie ma dziwnie przkrecona głowę w prawa strone oddycha nie równo z klatki piersiowej wystaje mu zelazny pret, pluje krwia lewa gałka oczna ucieka w prawa strone. Prawa pozostaje na miejscu. Wiesz co trzeba zrobić ? TAK/Nie. ( sytuacja opisana zdarzyła się naprawde i miałem nieszczęście wyżej wymienioną osobę widzieć. ) No właśnie... czy jesteśmy pewni swoich umiejętności jeżeli chodzi o ratowani9e ludzkiego życia ? Czy jest tak że " kiedyś coś tam mówili co trzeba zrobić, coś tam zeby nie tykac ...iiitam" Okropna większość ludzi zna numer na pogotowie i nic po za tym. Kierowcy deklarują się ze na pewno by nie zaszkodzili ale zeby fachowo to nie. A wy ? Potraficie udzielic pomocy niezależnie od sytuacji ? Czy należycie do grona osób które by spanikowały ?

28.05.2009
22:59
[2]

Mr_Baggins [ Consigliere ]

Wiesz co trzeba zrobić ?

Wezwać karetkę i spieprzać, żeby nie przyłatali nieudzielenia pomocy albo nieumyślnego spowodowania śmierci.

28.05.2009
22:59
[3]

gregol [ Junior ]

Wiedzieć i może bym wiedział.
Ale nigdy, dopóki nie staniesz przed takim człowiekiem nie wiesz czy nie spanikujesz. Taka prawda niestety.


edit:
Osobiście sądzę, że oprócz karetki. To starał bym się zatamować krwotok z okolic pręta... i tyle. Plus kontrola oddechu. Choć nie bardzo miałbym pomysł jak przeprowadzić RKO z prętem w płucach, liczył bym na pomoc pani po drugiej stronie słuchawki.

28.05.2009
23:00
smile
[4]

Regis [ ]

Widziałem już parę niezbyt 'atrakcyjnych' wizualnie wypadków, dlatego wątpię, czy bym spanikował. Natomiast zdecydowanie nie umiałbym udzielić pomocy człowiekowi w opisanym przypadku, bo po prostu niemiałbym zielonego pojęcia co konkretnie mu dolega (w sensie - wiadomo, że pręt mu "dolega", ale z czym prócz obrażeń wewnętrznych się to wiąże?) - wezwał bym pomoc w postaci karetki. W opisanym przypadku wiem tylko tyle, że pręta się nie rusza ;)

28.05.2009
23:01
[5]

M'q [ Schattenjäger ]

kiedyś coś tam mówili co trzeba zrobić, coś tam zeby nie tykac ...iiitam

Jezeli nie wiesz, jak udzielic pomocy, to nie dotykaj. Mozesz bardziej zaszkodzic, niz pomoc.
Wiec, kiedy cos tam mowili- zgadza sie.

28.05.2009
23:02
[6]

Kam-El [ Generation X ]

przyznam sie szczerze ze bym raczej spanikował ...

28.05.2009
23:02
[7]

EwUnIa_kR [ Legend ]

nie mam zwyczaju panikować,ale bałabym się że zrobię krzywdę,pogorszę sytuację.
potrafię tyle ile uczą na kursie pj plus atak padaczki ..jednym słowem posidam elementarną niestety tylko wiedzę na temat udzielania pierwszej pomocy.

ostatnio kierowca z firmy dostał zawału w czasie jazdy.
pomocy udzieliło mu dwóch włochów,wszystko działo się na polskiej a4,samochodów na pl blachach mnóstwo,każdy się gapił,co bezczelniejsi robili zdjęcia,ale zaden polak nie pomógł.
wrzucam wam zdjęcia z akcji ratowniczej ale już samochodu.


Pomoc medyczna.  - EwUnIa_kR
28.05.2009
23:03
[8]

EwUnIa_kR [ Legend ]


Pomoc medyczna.  - EwUnIa_kR
28.05.2009
23:04
[9]

Sanchin [ Orchid Samurai ]

Wezwanie karetki już podpada pod udzielenie pomocy. Więc nie ma po co uciekać "żeby nie przyłatali nieudzielenia pomocy" Tak ponoć gdzieś w kodeksie jest. Pewnie bym nie widział co robić, na pewno nie wyciągać pręta. A jak go nie wyciągnę, to tym bardziej nie zrobię nic z drogami oddechowymi bo go porozwalam bardziej. Karetka i tyle

28.05.2009
23:04
[10]

EwUnIa_kR [ Legend ]

sorry za offtop


Pomoc medyczna.  - EwUnIa_kR
28.05.2009
23:05
[11]

Musich [ Konsul ]

Oczywiście, że nic bym nie zrobił, tylko wezwał karetkę. Takie są procedury przedmedyczne w wypadkach samochodowych, tym bardziej, że dochodzi podejrzenie obrażeń kręgosłupa. Co ciekawe - mam zrobiony kurs ratownictwa przedmedycznego, ale nie jestem pewien, czy udałoby mi się sprawnie myśleć w takiej sytuacji. Obym nie musiał się przekonywać.

28.05.2009
23:05
[12]

LooZ^ [ be free like a bird ]

gandalf2007: Trzeba by byc debilem, zeby w takim wypadku czlowieka ruszac. Dzwonisz po karetke, zabezpieczasz pojazd, zabezpieczasz miejsce wypadku i czekasz.

28.05.2009
23:10
[13]

gandalf2007 [ Konsul ]

no własnie ilu by było na tyle trzeżwo myślacych zeby wyciągnąć trójkąt ostrzegawczy ? Uważam że kurs medyczyny powinien byc obowiązkowy razem z przeglądem tak co pół roku. Oczywiście to są koszty ale było by lepiej.

28.05.2009
23:12
[14]

jojko999 [ Generaďż˝ ]

przeszedłem w życiu kilka kursów ratownictwa morskiego tak że bym sobie pewno poradził. Uczą tam wielu technik i zachowań, wydawałoby się dość kontrowersyjnych ale skutecznych. Nie byłem nigdy w życiu w sytuacji zagrażającej czyjemuś życiu więc nie wiem na pewno, za to sytuacje mniej groźne się zdarzały i sobie radziłem. Ale np., czy byłbym w stanie zrobić tracheotomię dowolną rurką, choć wiem jak. :-|

W opisanej sytuacji dzwoniłbym po ratowników ze sprzętem i nic więcej, ewentualnie tamowałbym znaczne krwawienia. Jeżeli gałka oczna "ucieka" może to oznaczać uszkodzenie nerwu wzrokowego, wygląda makabrycznie, ale od tego się nie umiera więc ratownik nic z tym i tak nie zrobi a pręt usuwa się w warunkach szpitalnych.

A co do świadomości społeczeństwa to jest ona rzeczywiście makabryczna i to nie tylko w Polsce. Wystarczy popatrzeć jak wykonuje się sztuczne oddychanie w wersji "made in hollywood" w 99% przypadków pacjent by nie przeżył. Przynajmniej w różnego rodzaju "Ostrych dyżurach" robiliby to poprawnie.

28.05.2009
23:13
[15]

Ogon. [ półtoraken fechten ]

Mr_Baggins -> nieudzielenia pomocy by Ci nie przyłatali, bo do tego zalicza się już samo wezwanie karetki... uciekać to porażka, bo nawet jakbyś rannego człowieka nie dotknął to samym mówieniem do niego i byciem przy nim możesz uratować życie.

Ja bym wezwał pomoc i, jeśli bym nie spanikował, postarał się mówić do człowieka i uspokajać go (jak głupio by to nie wyglądało... człowiek z prętem w klatce i raczej w kiepskim stanie, a ja go uspokajam...) do przyjazdu pomocy.
W tak hardkorowym przypadku nie wyciągałbym go ze środka i za bardzo nie ruszał, ale w przypadku zwykłego wypadku wiedziałbym co robić.

A "nie ruszać bo coś można zaszkodzić" to głupota... jeśli koleś miał wypadek i właśnie przestał oddychać to wyciągasz go i przeprowadzasz resuscytacje.
edit: to wyżej to oczywiście dalej o zwykłym wypadku, a nie o tak ostrym przypadku jak opisany w [1]

28.05.2009
23:19
[16]

Regis [ ]

Uważam że kurs medyczyny powinien byc obowiązkowy razem z przeglądem tak co pół roku. Oczywiście to są koszty ale było by lepiej.

Absurdalny pomysł - fabryka lewych papierów i łapówek. Nie mam czasu i ochoty iść do fryzjera raz na dwa miesiące, a będę ganiał po kursach co pół roku... Poza tym co mi to da? 95% ludzi nawet po 10 latach takich szkoleń będzie miało odruch wymiotny, albo zacznie mdleć na widok otwartego złamania. Miałem pierwszą pomoc na PO, miałem taki kurs przy okazji prawa jazdy i ile mi to dało? Tyle, że mogę opatrzyć prowizorycznie złamanie, albo oparzenia czy krwawienia. Do tego standardowo resuscytacja - tyle mogę zrobić, jeśli sytuacja wymaga. Potem dzwonię po pomoc i tyle. Od poważnych obrażeń są specjaliści, a nie domorośli ratownicy - pewnie po kilku takich kursach znalazłby się bohater, który by próbował ten pręt wyciągnąć... ;)

28.05.2009
23:22
[17]

LooZ^ [ be free like a bird ]

Pamietajcie, ze obecnie nie macie obowiazku przeprowadzania sztucznego oddychania przy pomocy ust (bez maseczki), itd. Musicie "tylko" przeprowadzic masaz serca przy resuscytacji.

28.05.2009
23:30
[18]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

jojko - Robią to tak pokracznie, bo nie można robić masażu serca zdrowej osobie. Jeśli naciśniesz akurat w momencie rozkurczu, albo co gorsza wadliwie się zsynchronizujesz, możesz nawet zabić w ten sposób człowieka.

28.05.2009
23:47
[19]

jojko999 [ Generaďż˝ ]

Ezrael---> zdaję sobie sprawę, że przy prawdziwym masażu serca często żebra pękają ale w końcu skoro stać ich na efekty specjalne z tryskającą krwią i zgliszczami kilkudziesięciu rozbitych samochodów to na zwykłego manekina z aktorem pod nim chyba też ich stać?
Dla mnie zawsze taka "dramatyczna" sytuacja wygląda po prostu komicznie. Większości to nie przeszkadza, bo po prostu nie więdzą jak powinno to wyglądać (prawdopodobnie włącznie z reżyserem i producentem)

28.05.2009
23:51
[20]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

Nie, chodzi o sprowokowanie arytmii.

[edit] Ale fakt, że podłożenie fantoma w takiej scenie nie kosztuje chyba za wiele...

29.05.2009
00:02
[21]

Cliffton The Second [ Pretorianin ]

Wezwanie karetki już podpada pod udzielenie pomocy


NIEPRAWDA! Wezwanie karetki NIE JEST udzieleniem pomocy!

Trzeba wyjaśnić jedną rzecz:

Za nieudzielenie pierwszej pomocy jest kara, za złe udzielenie pierwszej pomocy nie ma kary! Jak połamiesz komuś kręgosłup wyciągając z samochodu - trudno, ale za to NIE MA konsekwencji. Jeśli nic nie zrobisz, a pacjent odleci - można wyciągnąć konsekwencje (oczywiście jeśli się udowodni, że można go było uratować)

Jednak zasadą jest też, że NASZE bezpieczeństwo przede wszystkim. Jeśli pomagając komuś innemu ryzykowałbyś własne życie - nie masz obowiązku pomagać. Mówimy oczywiście o sytuacji w której istnieje realne zagrożenie życia i konieczna jest NATYCHMIASTOWA pomoc.

Jeśli dodzwonisz się na pogotowie w minutę (w Polsce niemożliwe), dyspozytor kolejną minutę będzie słuchał co się stało i gdzie jesteś, ile jest ofiar itd., następna minuta, to znalezienie przez dyspozytora wolnej karetki, kolejna to skontaktowanie się z karetką, wyjaśnienie sytuacji i posłanie gdzie trzeba - w sumie 4 cenne minuty zanim karetka w ogóle ruszy w kierunku wypadku, naprawdę można komuś przez te minuty uratować życie. Oczywiście można też uciekać, ale może ktoś też ucieknie gdy my będziemy potrzebowali pomocy?

29.05.2009
00:19
[22]

Cliffton The Second [ Pretorianin ]

Może małe uściślenie do mojego posta wyżej, bo źle się wyraziłem - wezwanie karetki jest traktowane jako udzielenie pomocy, jednak jeśli potrzebna jest dalsza pomoc to też trzeba ją wykonać do czasu przyjazdu karetki.

Oczywiście jest jak jest - w takich sytuacjach jest najczęściej tłum gapiów którzy nic nie robią i nikt ich za to nie karze, no ale...

29.05.2009
00:21
[23]

Marysia. [ Centurion ]

1 wstępne zabezpieczenie miejsca wypadku (trójkąt flara)
2 wezwanie pomocy
3 wyciągnięcie apteczki, w tym RĘKAWICZKI!
4 próba zatamowania krwawienie opatrunkami uciskowymi z bandaży... tylko nie wiem na ile było by to możliwe żeby nie uszkodzić odcinka szyjnego kręgosłupa... zapytanie pacjenta czy nie ma jakiś innych obrażeń poza widocznymi, badanie ogólne i opatrywanie ran
5 pytanie czy był sam czy może są jakieś inne ofiary może
6 rozmowa z pacjentem, uspokajanie go i czekanie na przyjazd karetki

wstępna diagnoza: pewnie uszkodzenie nerwu wzrokowego, odma opłucna( powinniśmy zrobić wentyl odbarczający ale pewnie i tak pacjent nie dał by się dotknąć z bólu) i skoro miał w dziwnej pozycji głowę to pewnie uszkodzenie kręgosłupa

teorie jakkolwiek znam ale w sytuacji stresowej nie wiem jak bym postąpiła... ważne jest że ratujemy życie a nie zdrowie.

29.05.2009
00:44
[24]

Qbcio [ Legionista ]

dokładnie jak Cliffton napisał, przede wszystkim nie szkodzić - w pierwszej kolejności sobie jako ratownikowi, oraz oczywiście ofierze. Każdy wypadek jest inny, reakcja zależy tylko od ciebie, więc jeśli nie wiadomo co robić natychmiast dzwoń pod 999 lub 998

29.05.2009
07:48
[25]

Regis [ ]

Za nieudzielenie pierwszej pomocy jest kara, za złe udzielenie pierwszej pomocy nie ma kary! Jak połamiesz komuś kręgosłup wyciągając z samochodu - trudno, ale za to NIE MA konsekwencji.

Biorąc pod uwagę poziom wyedukowania społeczeństwa w kwestii pierwszej pomocy, jest to jeden z najgłupszych przepisów jakie istnieją. Niedoświadczona osoba NIE JEST W STANIE ocenić faktycznego stanu ofiary i tego czy taka a nie inna pomoc jest jej niezbędna, czy nie. Załóżmy, że mam złamany odcinek szyjny kręgosłupa, jestem nieprzytomny, ale serce pracuje i lekko oddycham. A ktos bez zadnej wiekszej wiedzy medycznej nie potrafi tego stwierdzic i - z obawy przed oskarżeniem go o nieudzielenie pierwszej pomocy (!) - postanawia mi zrobic sztuczne oddychanie, tak na "wszelki wypadek". Głowa do tyłu i... łup... po zawodach. A można było nie ruszać.

Moim zdaniem kary powinny być "z automatu" tylko w przypadkach, kiedy zaniechanie udzielenia pomocy jest ewidentne. Np. samochód płonie, ktoś ma złamane obie nogi i ręce i nie może sam wyjść, ale przy odrobinie chęci można go wyciągnąć przez okno. Natomiast w każdej innej sytuacji, która dla osoby bez podstawowego choćby wykształcenia medycznego, może nie być oczywista, powinno się tego unikać, bo może to prowadzić do niebezpiecznych sytuacji. To tak jak z przepisem, który obciąża kosztami za nieuzasadnione wezwanie karetki.

29.05.2009
07:49
[26]

Mr_Baggins [ Consigliere ]

za złe udzielenie pierwszej pomocy nie ma kary!

Nie byłbym tego taki pewien - miałeś przysposobienie obronne? Miałeś. Uczyli reanimacji? Uczyli. Jeżeli zrobiłeś coś źle - naraziłeś na niebezpieczeństwo. A jeszcze nie daj Boże okazałoby się, że pacjent zmarł (albo doznał złamania kręgosłupa) bo go niefachowo ruszyłeś.

Żebyśmy się źle nie zrozumieli - oczywiście powinno się udzielać pomocy, tyle tylko, że można się przy tym samemu władować w kłopoty.

Trochę inny przykład, mniej drastyczny - jesteś świadkiem stłuczki (powiedzmy, pochodzisz z Krakowa, a stłuczka w Gdańsku). Sprawca ucieka, a ty kierowany altruizmem wkładasz wdajesz się w dyskusję z poszkodowanym i dajesz mu swoją wizytówkę. Potem musisz jeździć do sądu w Gdańsku zeznawać jako świadek. Terminów może być kilka - bo sędzia zachorował, oskarżony nie przyszedł, nie ma zwrotki i milion innych powodów. Oczywiście nikt o tym świadka nie powiadomi.

29.05.2009
15:45
[27]

caramucho [ Konsul ]

Regis

Nie zgadzam się z Tobą absolutnie. Poziom znieczulicy rośnie z roku na roku w zatrważającym tępię a tego typu wypowiedzi jak Twoja to w większości służą ludziom do usprawiedliwiania swojej obojętności. Ostatnio w centrum miasta płonął/kopcił sie samochód przez 15 minut zanim ktoś zadzwonił! po pomoc.

Ten przykład podany przez Ciebie nie jest najlepszy akurat oddech można łatwo uchwycić na zasadzie słuchaj/patrz/czuj.

Np. samochód płonie, ktoś ma złamane obie nogi i ręce i nie może sam wyjść, ale przy odrobinie chęci można go wyciągnąć przez okno.

Wyciągasz gościa z urazem kręgosłupa przez okno masz piękny zestaw powikłań przykładowo uszkodzenie na odcinku c1-c4 kręgosłupa porażenie nerwu przeponowego w efekcie zgon.
Jak już chcecie kogoś wyciągać to najlepiej chwytem Rautekego

choć na tym filmiku brakuje asekuracji głowy ręką za żuchwę i przyciśnięcia jej do własnej piersi, poszkodowany jakby leży na ratowniku. Uwidocznione jest na drugim filmie wsparcie odcinka szyjnego choć clip film niestety niebardzo instruktażowy ale nie miałem czasu na szukanie lepszego
(pamiętać należy o wcześniejszym wyłączeniu silnika zaciągnięciu ręcznego)


Wracając do tematu nie prawidłowe udzielenie pierwszej pomocy np. połamanie żeber przy reanimacji nie obciąża nawet rat. med. od strony karnej z uwagi m. in. że jest to stan wyższej konieczności ratowanie dobra jakim jest życie kosztem zdrowia (połamane żebra). Nie ma więc raczej prokuratora który za udzielenie pomocy ścigałby karnie natomiast można co najwyżej liczyć się z pozwem cywilnym któremu dałbym raczej nikłe szanse w sądzie.

Marysia.
Póki pręt tkwi w klatce piersiowej to odma jest zamknięta nie ma chyba co kombinować najwyżej zabezpieczyć pręt przed przemieszczaniem, ewentualnie sprawdzać czy odma nie przechodzi w prężna ale laik tu niewiele i tak zrobi.
Z wywiadu raczej nic nie uzyskasz poszkodowany będzie pewnie coś koło <6 w skali Glasgow, prawdopodobnie już we wstrząsie z objawami obrzęku mózgu, wzrostu ciśnienia śródczaszkowego i powoli będzie brał się za umieranie.
Jedyne co Ci pozostaje to szybkie badanie palpacyjne, obserwacja i spostrzegawczość.
W zasadzie na miejscu nie wiele da się zrobić jedynie udrożnić drogi oddechowe i zapewnić wentylację. Cały czas mając na względzie asekurację odcinka szyjnego. Zapewne i tak nie da się go wyciągnąć z pojazdu i będzie musiała go wyciąć straż razem z prętem.


Napisałbym coś więcej ale brak mi czasu.

29.05.2009
18:47
smile
[28]

Regis [ ]

caramucho --> Co ma znieczulica do treści mojego posta? Sam dwukrotnie miałem już "przyjemność" udzielać pierwszej pomocy i udzieliłbym jej raz jeszcze, jeśli zaszła by taka potrzeba i o ile umiałbym to zrobić, ale nie zmienia to faktu, że jestem zdania iż nie należy się pchać tam, gdzie szansa pomocy jest minimalna, natomiast szansa spieprzenia czegoś jest wielka. Bo osobiście w sytuacji, kiedy podstawowa pomoc (resuscytacja itp.) to za mało, wolałbym zaryzykować zakończeniem żywota w wypadku, czekając na pogotowie czy ratowników, niż być np. do końca życia sparaliżowanym od szyi w dół (szczególnie w kraju, gdzie nie istnieje eutanazja) po nieprofesjonalnej akcji ratunkowej. Robienie "ryzykownych" rzeczy bez odpowiedniego przygotowania w 9 przypadkach na 10 kończy się źle - dotyczy to każdego aspektu życia. Dlatego ja wolę, żeby ludzie umieli dobrze udzielać podstawowej pierwszej pomocy, ale żeby mieli też świadomość tego, kiedy ich możliwości się kończą i trzeba czekać na pomoc zawodowców oraz że nie wisi nad nimi widmo kary jeśli "czegoś" nie zrobią (szczególnie jeśli nawet nie wiedzą, co to powinno być).

29.05.2009
18:50
smile
[29]

Cahir Mawr [ rycerz ]

Jeśli nie pomożesz - jesteś karany prawnie
Jeśli pomożesz, ale pogorszysz tylko sytuacje - jesteś karany prawnie

Najlepiej unikać takich sytuacji

29.05.2009
19:00
[30]

Cliffton The Second [ Pretorianin ]

Jeśli pomożesz, ale pogorszysz tylko sytuacje - jesteś karany prawnie

Jeszcze raz napiszę: NIEPRAWDA!

29.05.2009
19:04
[31]

Shafa [ Chor��y ]

Cahir Mawr --> Pierwsze zdanie to absolutna prawda. Drugie zdanie - absolutna bzdura. Osoba ratująca komuś życie, której się nie udało (z różnych przyczyn), nie ponosi za to konsekwencji. Jeśli wyciągniesz kogoś z auta, bo wg twojej oceny ta osoba nie oddycha (i nie ma znaczenia, czy faktycznie nie oddychała, czy tylko tak myślałeś), i uszkodzisz mu kręgosłup, to jesteś całkowicie kryty. To nie jest żadne moje widzimisie ani moja interpretacja prawa, ale tak po prostu jest, zapytaj prawnika albo np. nauczyciela PO (mój w liceum wbijał nam to do głów). Oczywiście prokuratura będzie sprawę wyjaśniała, bo zawsze to robi przy wypadkach z rannymi/zabitymi, trochę cię pociągają po przesłuchaniach (bo może miałeś z facetem na pieńku i specjalnie źle go reanimowałeś?), ale na tym się skończy. A nawet jeśli trafisz na wyjątkowo dziwnego prokuratora, to każdy sąd cię uniewinni.

Pytanie, co wydaje się dla kogoś gorsze - wizja krótkiego kontaktu z prokuraturą, czy może wyrzuty sumienia do końca życia, że mogłem komuś uratować życie.

29.05.2009
19:07
[32]

Cahir Mawr [ rycerz ]

Więc osoba której pomagasz pozwie Cię


29.05.2009
19:20
[33]

Shafa [ Chor��y ]

Tylko i wyłącznie z powództwa cywilnego (więc nie ma mowy o karaniu prawnym, jak wcześniej napisałeś), a i tak sąd na pewno to roszczenie odrzuci. Nie jestem prawnikiem, ale mam za sobą rok podstaw prawa, a za kilka dni egzamin, więc jako tako się orientuje - odszkodowania można się domagać tylko jeśli szkoda wynikła z czynu bezprawnego, a działanie w stanie wyższej konieczności wyłącza bezprawność. Więc pozywać sobie ciebie może, ale absolutnie nic nie osiągnie, a do tego zapłaci koszty procesu.

29.05.2009
20:11
[34]

Herr Pietrus [ Senator ]

Pamiętajmy tylko, zę obowiązek udzielenia pomocy dotyczy sytuacji zagrozenia utratą zycia lub cięzkim uszczerbkiem na zdrowiu. Wieć nie należy, jak wszyscy napisali, pchać paluchów tam, gdzie nie trzeba, gdy nie potrzeba

Czy błędne udzielenie pomocy jest karalne? Hm... Nie wiem. zapytajcie prawnika. na moje oko - mozna to podciagnać pod nieumyslne psowodowanie śmierci/uszczerbku na zdrowiu/etc w zależnosci od stopnia niedoswiadczenia naszego ratownika ;-)

A wspomniane tutaj usprawiedliwienie typu "wydawało cisie, zę nie oddycha, nie ważne, czy to była prawda"? Nie wiem, czy tak łatwo sie w ten sposob wybronic. Owszem, nawet jeśli nie działasz w ramach kontratypu i tak nie popełniasz przestępstwa, gdy twoje przekonanie, ze jednak czyn spełnia warunki kontratypu jest usprawiedliwwione. Ale... mamy ten własnie warunek- usprawiedliwione. A sprawdzenie czy ktoś oddycha jest, jak napisano, latwe.

Wtedy ewentualnie pozostaje nadzwyczajne zlagodzenie kary. ;-)
Ale generalnie - IMHO - mozna za niezgrabnosć beknać.

29.05.2009
20:32
[35]

Shafa [ Chor��y ]

Herr Pietrus --> A sprawdzenie czy ktoś oddycha jest, jak napisano, latwe.
Jest łatwe, jeśli poszkodowany grzecznie leży na ziemi. Gdy poturbowany siedzi we wraku, to wcale nie będzie takie łatwe, a często może być w ogóle niemożliwe. Może ma ledwo wyczuwalny puls, którego w takich warunkach nie da się wyczuć? Możesz się więc powołać na błąd co do okoliczności wyłączającej bezprawność i winę, bo możesz dowieść, że byłeś przekonany o działaniu w stanie wyższej konieczności. Nie wyłączona zostanie wtedy bezprawność, a wyłączona zostanie wina, ale to w zasadzie i tak na jedno wychodzi. Pamiętaj też, że w sądach i prokuraturach nie pracują idioci i oni to wszystko naprawdę wiedzą.

Powtórzę - za nieumyślne wyrządzenie komuś szkody przy ratowaniu życia nie można beknąć. Połamiesz mu żebra? Złamiesz kręgosłup? Jego problem, ciebie nikt za to nie skaże.

29.05.2009
20:37
smile
[36]

Regis [ ]

Powtórzę - za nieumyślne wyrządzenie komuś szkody przy ratowaniu życia nie można beknąć. Połamiesz mu żebra? Złamiesz kręgosłup? Jego problem, ciebie nikt za to nie skaże.

Nie wiem czemu, ale trochę przeraża mnie taki sposób myślenia.

29.05.2009
20:49
[37]

Shafa [ Chor��y ]

Może to brzmieć brutalnie, ale zakładamy, że ktoś działa całkowicie w dobrej wierze, stara się zachować maksymalnie ostrożnie, ale jednak pomimo tego w jakiś sposób uszkodził drugiego człowieka. Przecież to nie chodzi o to, żeby dopaść nieprzytomnego, wywlec go za kudły z auta, rzucić na ziemię i reanimować. Ja robię wszystko możliwie jak najbezpieczniej, bo chcę komuś uratować życie. Ale jeśli przypadkiem coś mu zrobię, to jest to niestety jego problem. Gdyby w prawie zastosowano inną metodę, to nikt by w żadnym wypadku pomocy nie udzielił, bo po co ryzykować. Dlatego właśnie prawo chroni osoby udzielające pomocy, one nie mogą obawiać się ewentualnych konsekwencji. Warto też pamiętać, że w 9 przypadkach na 10 ktoś komuś uratuje życie bez żadnych komplikacji, a tylko w tym 10 coś pójdzie nie tak. Trzeba jednak chronić wszystkich, którzy przynajmniej próbowali.

29.05.2009
21:04
smile
[38]

Regis [ ]

Mimo wszystko połączenia słowa "pomoc" i - teoretycznie - dobrych intencji, ze słowami "jego problem" kłóci mi się odrobinkę...

Ja robię wszystko możliwie jak najbezpieczniej, bo chcę komuś uratować życie. Ale jeśli przypadkiem coś mu zrobię, to jest to niestety jego problem.

Jeśli przystępujesz do ratowania życia z założeniem, że możesz coś spierdolić i to będzie "czyjś problem", to dzięki, ale chyba bym nie chciał na Ciebie trafić ;) "Fuszerka" to jedyne słowo, jakie przychodzi mi na myśl w odniesieniu do takiego działania w sytuacjach bardziej "trywialnych" niż ratowanie czyjegoś życia ;) Owszem, można mieć świadomość, że nie jeśli nieumyślnie się zaszkodzie, to nie będzie to oznaczać konsekwencji, ale sprowadzanie tego do zwykłego "jego problem" wydaje mi się lekką przesadą. To trochę tak jakby przejąć stery po pilocie, który miał zawał serca, z myślą: "nawet jak się pomylę i się rozbiję, to i tak mnie nie ukarzą" - nie wróżę sukcesu z takim podejściem ;)

Przy czym zaznaczę wyraźnie - domyślam się, co masz na myśli i zgadzam się z Tobą w tej kwestii. Natomiast słowa w jakie to "ubrałeś" kojarzą mi się z niezbyt właściwym podejściem do sprawy.

29.05.2009
21:18
[39]

Shafa [ Chor��y ]

Przeinaczasz moje słowa. Jest kolosalna różnica między "przystępuję do ratowania życia, robię byle jak, jak coś spartolę, to jego problem", a "przystępuję do ratowania życia, zrobię wszystko, żeby mu nie zaszkodzić, ale jeśli przypadkiem coś mu zrobię, to nie będę za to sądzony, ale to ciągle będzie tylko jego problem". Sformułowanie "jego problem" jest dość brutalne, ale słusznie oddaje istotę rzeczy - mnie za to nikt ścigał nie będzie. Twierdzisz jednak, że dopuszczam zrobienie komuś krzywdy, bo i tak nic mi nie zrobią, a ja mówię coś zupełnie odwrotnego. Wyrządzenie komuś krzywdy jest dopuszczalne, jednak należy być maksymalnie ostrożnym, żeby do tego nie dopuścić, jednak jeśli się pomylę, a wcalę tego nie chcę!, to jestem kryty.

Ale to fajnie, że się ze mną zgadzasz, zdanie na sprawę mamy podobne. Słowa może faktycznie nie były zbyt szczęśliwie dobrane, ale na pewno oddają wprost to, co chciałem powiedzieć.

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.