GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Czy demokracja jest najlepsza ?

07.05.2009
21:41
[1]

Halucyn89 [ Senator ]

Czy demokracja jest najlepsza ?

Trochę mnie wzięło na takie pytania po głębszych , inaczej chyba bym się nie odważył napisać.

Na maturze z WOS-u były pytania o rzeczy które zagrażają demokracji itd...
Było także pytanie ile Polaków uważa za demokracje jako najlepszy system, i nie było wręcz pozorom tak wiele procent. I to mnie sprowokowało do napisania tego.


Duża część co na ten dział zagląda (polityka) żyła w czasach komunizmu i zdecydowanie powiedzą że lepsza jest demokracja, co jest rzeczą zrzesztą oczywistą, bo komunizm i faszyzm to straszne rzeczy.
A reszta czyli mój rocznik i w granicach tych uznają że ten system jest najlepszy.
Ale czy tak jest na pewno ?
Nie marzy się wam silne przywódctwo bez kłótni kto co i jak ?
Osoby lub ludzi którzy twardą i zdecydowana ręką by rządzi krajem.

Nacjonalizm ?
Nacjonalizm jest pojęciem w większosći żle odbieranym przez większość ludzi. Nie jest na miejscu bycie dumnym ze swojego kraju i uważanie za jego rzecz czymś najwazniejszym, bo podejdzie to od razu do faszystów itd....

Autorytaryzm ?
Nie ma niestety osoby która by miała u nas wielkie zaufanie i poparcie, zresztą czasy zweryfikowały kto się by nadawał kto nie, nie mamy bohaterów którzy by w aktualnych czasach byli wzorem do naśladowania i godni zaufania.

Jakie jest wasze zdanie ?
Żyję od urodzenia w czasach demokracji, ale widzę co się dzieje i jest to karygodne pod względem co wyprawiają ci ludzie.

EDIT

Podsumowując : Nacjonalizm do pewnej granicy plus ludzie którzy są wartościowi i mam pewność im zaufać i nie zawiodą, byłby czymś bardzo dobrym i pożytecznym w porównaniu z bałaganem jaki sie dzieje.

07.05.2009
21:42
[2]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

Demokracja to najgorszy system ale nie wymyślono nic lepszego.
Winston Churchill.

07.05.2009
21:45
[3]

Szala. [ Konsul ]

Poczekaj na Liczyrzepę. On coś korwinowego napisze na temat "d***kracji" :D

07.05.2009
21:49
[4]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

System obojętny. Ważne, żeby mieć wygodny stołek.

07.05.2009
22:16
[5]

Rapture [ Pretorianin ]

W zasadzie to u nas nie ma demokracji tylko rządzi kapitalizm.kto ma kase ten może więcej

07.05.2009
22:19
smile
[6]

axel1 [ LaCroix ]

Mo-nar-chia! Mo-nar-chia!

07.05.2009
22:19
[7]

Volk [ Legend ]

anarchokapitalizm ftw

07.05.2009
22:19
[8]

super game fan [ Generaďż˝ ]

Rapture - Viva la rewolucja!!! Zajebać bogatych!!!

07.05.2009
22:22
smile
[9]

raphunder [ Legend ]

Viva la rewolucja!!! Zajebać bogatych!!!

To jak ich już z*jebiecie to mi możecie dać ich kasę

07.05.2009
22:24
smile
[10]

Rapture [ Pretorianin ]

raphunder - Wtedy ty będziesz bogaty i będziemy musieli ciebie z***ebać;)

07.05.2009
22:36
smile
[11]

raphunder [ Legend ]

Osz kurna, nie przemyślałem tego. To się jeszcze przemyśli, więc możemy iść na rewolucję :)

07.05.2009
22:39
smile
[12]

Rapture [ Pretorianin ]

Spalić pieniądze,zburzyć domy,wysadzić samochody i wracamy do epoki kamiennej...Aha fakt jeszcze odłączyć internet;) I mamy rewolucje:D

07.05.2009
22:41
smile
[13]

raphunder [ Legend ]

Internet też? No to ja nie chcę tej rewolucji ;(


:D

07.05.2009
22:42
[14]

JaccaGerman [ Pretorianin ]

Halucyn89 --- nie daj się wciągnąć w to umysłowe bagno. Demokracja nie jest idealna, ale zdecydowanie jest najlepsza.

Żyję od urodzenia w czasach demokracji, ale widzę co się dzieje i jest to karygodne pod względem co wyprawiają ci ludzie.

A co, myślisz, że w tym twoim wymarzonym miękkim autorytaryzmie władza nie robi świństw. Chłopie, obudź się. Ja naprawdę rozumiem, że ty szukasz twardego kręgosłupa moralnego, ale idziesz w złą stronę. Nacjonalizm usprawiedliwia wszystko, a jednocześnie daje to poczucie komfortu, że "w coś się wierzy".
Nacjonalizm do pewnej granicy
Nie ma takiego czegoś jak nacjonalizm "do pewnej granicy".

07.05.2009
22:58
[15]

MANOLITO [ Generaďż˝ ]

JaccaGerman, nacjonalizm, czyli narodowy egoizm jest zwyczajnie zdrowy;) nie oznacza to dyskryminacji innych nacji, a jedynie przedkładanie dobra własnego narodu nad dobro innych narodów i tyle, w dzisiejszych czasach to pojęcie zostało sfetyszyzowane, jest postrzegane przez lewactwo jako zło, bo im marzy się jeden wielki wspólny kołchoz, gdzie wszyscy myślą tak jak oni. Gdyby nie nasz nacjonalizm, nie odzyskalibyśmy wolności po rozbiorach i po 89.


07.05.2009
23:00
[16]

Zenedon [ Burak cukrowy ]

W zasadzie to u nas nie ma demokracji tylko rządzi kapitalizm.

Que?

07.05.2009
23:00
[17]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Halucyn89 ---> Skoro już operujesz pewnymi pojęciami to "Duża część co na ten dział zagląda (polityka) żyła w czasach komunizmu ..." jest absolutnie kłamliwe :P
W Polsce było coś co określano jako Realny Socjalizm. Komunizmu nie było nawet w Kolebce Rewolucji - Rosji.

07.05.2009
23:04
smile
[18]

Rapture [ Pretorianin ]

W ogóle ta demokracja to trochę lipa.Niby wszyscy mają równe prawa ale wystarczy spojrzeć na polityków.Chodzi o immunitet.Przez to są praktycznie nietykalni.Niby dobierają się do nich po skończonej kadencji ale w czasie jej trwania to mało prawdopodobne.Jeździ sobie taki cwaniak po pijaku i nic mu nie zrobią

07.05.2009
23:04
[19]

JaccaGerman [ Pretorianin ]

Wolność odzyskaliśmy nie z powodu naszego nacjonalizmu, ale z powodu odrzucenia przez Polaków chorej ideologii komunistycznej, przy jednoczesnym istnieniu względnie korzystnej sytuacji międzynarodowej. Nacjonalizm to - podobnie jak komunizm - skrajna forma kolektywizmu, tyle, że na mniejszą skalę. Każdy nacjonalista jest trochę komunistą.

Edit: Hellmaker --- komunizm rozumiany w kategoriach pewnej rzeczywistości politycznej istniał.

07.05.2009
23:11
[20]

MANOLITO [ Generaďż˝ ]

JaccaGerman, tak, tak, a każdy antysemita marzy o tym aby wymordować wszystkich żydów ;) mieszasz pojęcia, i to jest największa krzywda dla nacjonalizmu, bo wszystkim kojaży się negatywnie, a najcześciej z faszyzmem, rasizmem itd. a tak sie składa, że u nas nie odrzucano komunizmu, bo się tak naprawdę nigdy nie zakorzenił, masy społeczeństwa od zakoczenia wojny nie przerwanie marzyły o wolności, a to jaki będzie system to była sprawa drugorzedna, a jak myślisz dlaczego marzyli o wolności?

07.05.2009
23:18
[21]

JaccaGerman [ Pretorianin ]

Marzyli o wolności, bo żyli w ustroju, w którym człowiek jest zniewolony z definicji. A, co ważne - Każdy z nich marzył o wolności osobno, a zjednoczyli się, bo akurat mieli wspólny cel. Nie pojmuj Polaków jako jakiejś całości. Ludzie marzyli, by wreszcie być wolnym od przymusu, a niepodległość była tylko niezbędnym środkiem do osiągnięcia tego celu. Nie próbuj robić z 89' wielkiego zwycięstwa nacjonalizmu. Tak naprawdę wolność istnieje tylko w wymiarze jednostkowym. Suwerenne państwo jest środkiem do zapewnienia tej wolności jak największej liczbie osób.

07.05.2009
23:19
[22]

el f [ RONIN-SARMATA ]

W Polsce było coś co określano jako Realny Socjalizm. Komunizmu nie było nawet w Kolebce Rewolucji - Rosji. - to "coś" określano bardzo różnie, m.in. komuna czy komunizm mimo iż nie miało za wiele wspólnego z komunizmem teoretycznym. Niemniej w mowie potocznej nazwa "komunizm" funkcjonowała i funkcjonuje.

Czy demokracja jest najlepszym ustrojem ? Chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Zależy to od od wielu czynników - jakości samej demokracji, świadomości społeczeństwa, klasy politycznej, sytuacji gospodarczej i politycznej.

Europa pełna jest frazesów o demokracji, ale jak w początku lat 90-tych w Algierii w demokratycznych wyborach zdecydowanie wygrali muzułmańscy radykałowie, a wojsko zrobiło zamach stanu i uniewazniło wynik demokratycznych wyborów to... Zachód poparł juntę i jakoś nie stanął w obronie demokracji. Czyżby demokracja była najlepsza, pod warunkiem ze się głosuje na "naszych" ? :P

A z naszego podwórka - w początkach naszej "demokracji", w wyborach prezydenckich, pewien człowiek z nikąd zdeklasował w I turze wyborów premiera Mazowieckiego i realnie zagroził Wałęsie. Przed II tura rozpetała się taka nagonka i kampania oszczerstw i ośmieszania owego kandydata, że normalnie żal było patrzeć. Taka to ta nasza "demokracja"...

07.05.2009
23:20
smile
[23]

Behemoth [ Lateralus ]

Najlepsze są rządy odważnych. Demokracja to zło.

07.05.2009
23:33
[24]

MANOLITO [ Generaďż˝ ]

JaccaGerman, a właśnie że będę "pojmował" jako pewną całość, ponieważ jesteśmy..............społeczeństwem, o wspólnej historii, religii, światopoglądzie doświadczeniu i wreście o współnym stanie świadomosci, oczywiście jego natężenie jest różne, ale istnieje. gdyby nie to, zamiast uniezależniać się od moskwy, wyprowadzać ruskie wojska z naszego kraju, razem z gorbaczowem wprowadzalibyśmy pieriestrojkę i reformowali blok wschodni, a tak się nie stało, ponieważ pragnienie własnego dobra, czyli posiadanie własnego wolnego państwa było silniejsze.

elf, miarą "demokracji" są elity które wybieramy, jeśli wybierzemy "pedofili" to będą to rządy "pedofili", tak więc to, że gdzieś wybrano w sposób demokratyczny jakichś tam gnoji nie musi spotkać się z powszechnym aplauzem.

07.05.2009
23:55
[25]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Manolito - a kto ma oceniac i decydować czy demokratycznie wybrane "elity" są godne by rządzić krajem czy tez nalezy je obalić ? :)

08.05.2009
00:03
[26]

eros [ elektrybałt ]

MANOLITO ---> Miara chyba wiekszosci ustrojow sa elity. Im bardziej spsiale tym gorzej dla panstwa.

08.05.2009
00:44
[27]

JaccaGerman [ Pretorianin ]

Sorry, wątki mi się pomyliły. Ekhem...

08.05.2009
01:06
[28]

SPMKSJ [ Konsul ]

W "Zeitgeist Addendum" ładnie i krótko udowodnili, że demokracja paradoksalnie jest i jej nie ma. Dowód był krótki i mniej więcej taki:

Żeby zaistnieć i żeby być rozpoznawalnym przez ludność (która głosuje) trzeba mieć kasę na potężną reklamę. W konsekwencji partie są sponsorowane przez ludzi bogatych i reprezentują ich interesy. Nie interesy ludności.

Dochodzi tu do paradoksu, bo w zamyśle systemu demokratycznego ludzie chcą wybierać swoich reprezentantów, którzy będą dbać o ich interesy (dokładniej partia powinna reprezentować głosującą na nią grupę społeczną)

W praktyce ludzi jest tak dużo, że przebić się do umysłów ludzkich można tylko dzięki potężnej reklamie, a to wymaga potężnych pieniędzy. Ludzie bogaci więc sponsorują partie i w ten sposób dana partia reprezentuje nie grupę społeczną, która na nią głosowała, tylko grupę ludzi bogatych, która ją sponsorowała. Czyli demokracja nie działa poprawnie w systemie kapitalistycznym.

Jak wcześniej kilka osób już napisało. Rządzi ten, kto ma więcej pieniędzy.


08.05.2009
09:41
[29]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

el f ---> "to "coś" określano bardzo różnie, m.in. komuna czy komunizm mimo iż nie miało za wiele wspólnego z komunizmem teoretycznym. Niemniej w mowie potocznej nazwa "komunizm" funkcjonowała i funkcjonuje. "

Można "to coś" określać różnie w dyskusjach z Attylą, a nie w dyskusji nt. ustrojów, gdzie pewna precyzja w określaniu byłaby przydatna.

JaccaGerman ---> "komunizm rozumiany w kategoriach pewnej rzeczywistości politycznej istniał. "
Co najwyżej jako "dążenie do komunizmu".

Jeżeli podchodzi się do dyskusji politycznej w sposób rzeczowy, a nie emocjonalny (bo można spokojnie powiedzieć, że określenie "komunizm" jest określeniem pejoratywnym, wyrażającym pogardę dla tamtego systemu), to naprawdę dobrze by było czasami używać rzeczowych argumentów i sformułowań.

Jeżeli dyskusja zaczyna dotyczyć emocji, to wcześniej czy później zmienia się w pyskówkę.

Już nawet nie chce mi się prostować "demokracji". Tychże "demokracji" jest pewnie ze dwadzieścia rodzajów.

Ale to ot, takie "nocne Polaków przemyślenia" autora wątku po paru głębszych, więc już się przestaję czepiać :P

08.05.2009
09:56
smile
[30]

pao13(grecja) [ Silkroad Fan ]

offtop:

Jeszcze tylko jednej osoby brakuje w tym watku

ps. juz mnie nie ma

08.05.2009
10:19
[31]

Trael [ Mr. Overkill ]

Czyżby demokracja była najlepsza, pod warunkiem ze się głosuje na "naszych" ?

Polityka jest pełna hipokryzji. Pieprzenie o demokracji jest fajne aż do momentu gdy na horyzoncie pojawia się wróg. Wtedy zwykle politycy ściągają maski i robią wszystko żeby wygrali "nasi" choćby było to totalnie sprzeczne z demokracją. Z resztą tak samo jest z innymi pojęciami jak humanitaryzm, pokój, prawo do samostanowienia, prawo do życia. Fajnie się o tym gada i dobrze wygląda w telewizji i tego oczekuje społeczeństwo. Ludzie muszą sobie wmawiać, że przecież jesteśmy tak ucywilizowani i dobrzy. Wypada tu znowu zacytować Churchilla, który świetnie tłumaczy kiedy wróg naszego wroga staje się przyjacielem, nie ważne czy prezentuje wartości leżące na przeciwnym biegunie niż demokracja.
„Gdyby Hitler napadł na piekło, mógłbym wreszcie powiedzieć w Izbie Gmin coś przychylnego o diable”

08.05.2009
15:44
[32]

MANOLITO [ Generaďż˝ ]

el f, wydaje mi się, że jeśli ci "niechciani", no nie wiem, jacyś tam szowiniści, ksenofobii, "postępowe" lewactwo, zostało wybrane w sposób demokratyczny i nie zmieniają sposobu wybierania władzy, nei ma problemu, co wcale nie oznacza, że nam każdy demokratyczny wybór musi się podobać;)

eros, oczywiście miarą każdego ustroju są elity, problem w tym,. że jak pisał tukidydes, ludzie od zawsze kierują się tymi samymi namiętnościami, własną ambicją, chciwością, rządzą władzy itd. i o ile w demokracji takiego delikwenta którego w sposób nie jako naturalny władza deprawuje, możemy odsunąć od władzy, o tyle w systemach autorytarnych, jest to trudne, o ile nie możliwe, tak więc demokracja zapewnia swego rodzaju stabilność, natomiast inne systemu, zależne są od jakości jednostki która rządzi, tyle że mamy idiotę, albo geniasza nie na cztery lata a na dwa, a nawet trzy pokolenia ;)

08.05.2009
21:42
[33]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Manolito - oczywiście że nie musi się podabac, ale jesli ktos uważa się za demokratę, powinien potepiac zamach na demokrecję a nie go popierać. Tym bardziej, jesli zamach następuje praktycznie zaraz po ogłoszeniu wyników, kiedy nowo wybrani ludzie nie mieli nawet okazji by zacząc cokolwiek robić... :P

08.05.2009
22:35
[34]

MANOLITO [ Generaďż˝ ]

elf, ale demokracja nie jest dobrem sama w sobie, znasz dobrze historie i doskonale zdajesz sobie sprawę kiedy demokracja jest efektywna, tak jak w rzpiltej dopóki państwo było bogate, a więc w sposób naturalny wyedukowane i światłe, na najwyższych urzędach stawali ludzie odpowiedni do roli, jednak wraz z ubożeniem szlachty stanowiska obejmowali ludzie nie odpowiedni i zajęci jedynie pomnażaniem własnej prywaty, czego efektem było powstanie oligarchi.
Reasumując system powinno wybierać się zależnie od okoliczności, w czasie wojny dyktatura, w czasie pokoju, w okresie bezpieczeństwa wybieramy demokrację, a gdy ze wszystkich stron grozi nam niebezpieczeństwo, państwo jest słabe ekonomicznie i militarnie potrzeba nam silnej władzy w jednym ręku, a gdy na ten przykład mamy nadwyżkę produkcji możemy bawić się nawet w socjalizm ;).
Dam ci przykład turcji, od blisko stu lat, armia turecka stoi na straży "demokracji" i laickości państwa, i dopóki wszelkiej maści radykałowie, marksiści, islamiści nie przeginają, armia nie podejmuje żadnych kroków, dając krajowi względną stabilność i umiarkowany rozwój, swego rodzaju ewolucję, bo zwyczajnie ich kraj nie dorósł jeszcze do demokracji pełną gębą, zbyt wielu w nim radykałów-rewolucjonistów marzących o budowie własnego "jeruzalem" pod płaszczykiem religi lub lewackiej ideologi, co jak wiadomo kończy się zawsze upadkiem, pożogą i milionami ofiar.
Demokracj - tak! ale pod pewnymi warunkami;)

09.05.2009
00:09
[35]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Manolito - post 22 akapit drugi :P

Czyli - ja to wiem, ale chodzi mi o zakłamanie ludzi twierdzących ze demokracja to jedyna alternatywa i jednocześnie popierających pucz, kiedy wola wyborców jest inna niż ich oczekiwania :)

09.05.2009
22:23
[36]

Vader [ Legend ]

elf --> A może opowiesz nam o lepszej alternatywie, ze wskazaniem na Państwo podobnych rozmiarach i uwarunkowaniach geopolitycznych jak Polska, gdzie się ów system sprawdził i dał mieszkańcom pokój i szczęscie?

10.05.2009
00:28
[37]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

Manolito - Z tą dyktaturą byłbym ostrożny, władza deprawuje i potem mogłyby się pojawić problemy z przywróceniem demokracji. To zbyt duża pokusa i niebezpieczeństwo.




Sama natomiast demokracja jest ustrojem dalekim od ideału. Wybory, czyli esencja i jedyna rzeczywista forma realizacji współczesnej demokracjii apelują do formy i populizmu, a nie do treści. Mało kto zadaje sobie trud choćby pobieżnego zapoznania się z programem partii, mało kto jest w stanie powiedzieć, co istotnego poprzedni rząd/prezydent zdziałał, a czego nie zrobił mimo obietnic. Przyczyn jest wiele, ale przede wszystkim jest to skutek walk partii politycznych, które sprowadzają się do naginania prawdy, zwykłych, pospolitych kłamstw, oczerniania, wywlekania brudów przeciwnika i przemilczania ich sukcesów. W tym natłoku bzdur i kłamstw faktycznie trudno jest po dłuższym czasie przypomnieć sobie jaka była rzeczywistość. Do tego dochodzą upolitycznione media, które kreują, a nie opisują rzeczywistość. Jedyne więc czym de facto kieruje się przeciętny wyborca, to ogólne wrażenie i zdanie na temat konkretnej partii nie poparte raczej rzeczowymi argumentami. Drugą opcją jest głosowanie na "twarz".

I w to właśnie uderzają kampanie wyborcze - oni są źli, my jesteśmy dobrzy, my zrobimy, że będzie lepiej, oni nie, my jesteśmy mężami opatrznościowymi, oni są kliką żądnych osobistych korzyści dupków. I tak dalej. Do tego dochodzi promowanie zaledwie kilku/kilkunastu lokomotyw, które obsadzają de facto znacznie więcej niż jedno miejsce w parlamencie. Trudno tu zatem mówić o "przedstawicielach narodu". Przedstawicieli rzeczywistych, na których oddano głosy jest w jednej kadencji parlamentu co najwyżej 30-50. Głosuje się w swoim okręgu na pierwszego na liście, bo to jest ten od Kaczyńskiego, Tuska, czy innego Ziobry, ale kim jest ten facet/babka i co sobą reprezentuje, tego się zazwyczaj już nie wie.


Kolejnym problemem, odnoszącym się już konkretnie do Polski (choć nie tylko, bo także i np. do Francji) jest ordynacja wyborcza faworyzująca małe partie. Z jednej strony jest to poparte sensownym argumentem, że to rzeczywista demokracja, bo zwiększa szansę, że wybrany zostanie "mój" człowiek, zza płota, ale z drugiej doświadczenie uczy, że w rzeczywistości prowadzi to do hegemonii małych partii, które są języczkiem u wagi, umożliwiającym przeprowadzanie rzeczywistych, istotnych zmian (a bardzo często właśnie uniemożliwiającym). Zatem nie rządzą ludzie, którzy są teoretycznymi przedstawicielami woli większości narodu, tylko przedstawiciele małej, albo znikomej wręcz części. Trudno tu zatem mówić o wypełnieniu warunków demokracji. Prowadzi to do absurdów w rodzaju wicepremierów i często zarazem ministrów na "upatrzonym" stołku pokroju Leppera, czy Giertycha, na których głosował niewielki odsetek wyborców.


Drugą istotną konsekwencją jest rozmycie odpowiedzialności - za każdym razem duża partia, która wygrała wybory, tłumaczy się, nie bezpodstawnie zresztą, że nie zrealizowali swojego programu wyborczego (bo takiej jeszcze nie było) z tego względu, że musieli iść na niewygodne kompromisy z "języczkami". Taka sytuacja uniemożliwia trudne, choć niezbędne dla rozwoju kraju reformy. I dlatego stoimy w miejscu - drepczemy to krok do przodu, to krok do tyłu, bo kadencję spędza się na negocjacjach z "partnerem". A każdy z tych kroków kosztuje bardzo dużo, bo potem zmienia się rząd i zaczyna po swojemu od zlikwidowania zmian poprzednika bez względu na to, czy były sensowne, czy nie. W końcu my wiemy lepiej.
W kwestii odpowiedzialności natomiast konkretnie - choć dużo w tych tłumaczeniach prawdy, to na pewno znacznie mniej, niż się postuluje. A partia dzięki temu unika jedynej odpowiedzialności jaka może ją faktycznie spotkać - czyli zapamiętania przez wyborców, że: skłamali, są niekompetentni, a dany im czas wykorzystali w rzeczywistości na przygotowanie ciepłych posadek dla siebie na przyszłość, a nie na służbę krajowi.


Rozwiązaniem mogłaby być zmiana ordynacji na podobną do brytyjskiej. Graczami powinny być dwie, trzy duże partie, z naciskiem na tę drugą opcję, która zlikwidowałaby de facto możliwość uzyskania 2/3 miejsc przez jedną partię i jej działania wg. swojego "widzimisię" na zbyt szerokim terytorium, ze zmianą konstytucji włącznie.
W kwestii mniejszości "obsługiwanych" dotąd przez Samoobrony, LPRy i inne PSLe - ze swoimi 20% głosów pozostaliby oni nadal pożądanym elektoratem dla dużych partii, które musiałaby zmodyfikować swój program (czy raczej mówiąc bardziej sarkastycznie, ale i prawdziwiej - swoją kampanię wyborczą) tak, aby uwzględnić ich choćby najistotniejsze potrzeby i żądania.
Dominacja jednej partii w parlamencie dałaby natomiast znacznie większe prawdopodobieństwo faktycznego przeprowadzenia reform do końca, a nie zakończenia kadencji na etapie wspomnianych negocjacji, planowania, czy co najwyżej pierwszych kroków we wdrażaniu ich w życie. Reformie przeprowadzonej do końca znacznie trudniej byłoby następcom (bo zakładam dotychczasowy trend efektu jo-jo) ukręcić łeb, miałaby więc możliwość pokazania swojej faktycznej wartości i w przypadku gdyby przyniosła rzeczywistą poprawę sytuacji, miałaby także sporą szansę na uznanie jej i zostawienie nowego rozwiązania w spokoju, lub niewielkie tylko "tuningowanie".

Drugą, równoległą kwestią byłoby wprowadzenia jakiegoś sensownego cenzusu wyborczego. Ja obstawiałbym krótki, pobieżny test z historii najnowszej od 80/89' roku z naciskiem na znajomość faktycznych dokonań i życiorysów istotnych postaci politycznych i partii oraz zgodności ich działań z deklaracjami wyborczymi. Do tego znajomość programów politycznych startujących w aktualnych wyborach partii.
Zdaję sobie sprawę, że takie rozwiązanie nie przeszłoby, bo leniwe społeczeństwo zareagowałoby oburzeniem na próbę narzucenia mu odrobiny ogłady politycznej wiążącej się z przymusem aktywności intelektualnej, więc albo odrzuciłoby je bezpośrednio w referendum, albo pośrednio przez polityków, którzy w trosce o swoje ciepłe posadki mile by się do niego uśmiechali i gorąco przytakiwali.
Niestety, bo takie rozwiazanie drastycznie ukróciłoby populizm, demagogię i wojenki, które skutecznie wypełniają większość wolnego czasu polityków, który się ostał po intensywnym, ciężkim dniu dbania o własne interesy. Ponadto narzuciłby im też przymus faktycznego, merytorycznego działania na rzecz państwa i konkretnych efektów, bo byliby rozliczani przez świadomych wyborców, a nie motłoch, który łyknie każdą bzdurę bez popitki. W trosce więc o ew. reelekcję, albo nie skazanie na banicję polityczną musieliby czasem zaprząc tyłki do czegoś pożytecznego dla ogółu.

10.05.2009
00:38
[38]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Vader - A może opowiesz nam o tej alternatywie, ze wskazaniem na Państwo podobnych rozmiarach i uwarunkowaniach geopolitycznych jak Polska, gdzie się ów system sprawdził i dał mieszkańcom pokój i szczęscie?

10.05.2009
08:36
[39]

Vader [ Legend ]

elf --> Pytam, bo mam wrażenie, że wam demokracja się nie podoba. Wiec niewykluczone, że macie na oku coś innego ;) Najczęściej prawactwu tęskno za monarchią.

10.05.2009
20:42
[40]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Vader - patrząc na europejskie monarchie, nie jest to wcale zła alternatywa :P

10.05.2009
21:18
[41]

barnej7 [ Konsul ]

Jeśli lud jest rozsądny i mądry to demokracja jest dobrą formą sprawowania władzy. Jeśli jednostka, która ma sprawować władze jest rozsądna i mądra to autorytaryzm(czy tam monarchia) jest lepszym od sposobem sprawowania rządów od demokracji. Łatwiej natrafić na wybitnie mądrą jednostkę niż na cały lud.

10.05.2009
21:40
[42]

Vader [ Legend ]

Prędzej cały lud będzie mądry, niż uda się wśród 38 milionów znaleźć tego jedynego mądrego. A jeżeli już ten mądry dojdzie do władzy a potem mu odbije (bardzo powszechne zjawisko w przypadku nadmiaru kasy i władzy) to kto go zrzuci ze stołka?

10.05.2009
21:41
[43]

eros [ elektrybałt ]

MANOLITO ---> Jesli chodzi o zadze wladzy elit to czasem roznie bywalo. Swiezo po lekturze Tocqueville'a jestem i on twierdzi, iz nawet Mirabeau byl za dalszym skupianiem wladzy w reku krolewskim i jej wzmacnianiu. Elity odciete od wladzy uwiedly i zdegenerowaly sie, co nie pozostalo bez wplywu na pozniejsze wydarzenia.

Natomiast jesli idzie o demokracje to ktos (wlasnie znalazlem, ze Hoppe) napisal ksiazke pt. "Democracy - the god that failed". Te slowa oddaja moje odczucia wzgledem tego sposobu sprawowania wladzy. Najwieksza zas jej wada jest to, ze rozgrywka o wladze nie prowadzi do wylonienia rzadcy, lecz administratora (w najlepszym wypadku) lub wandala (w najgorszym).

10.05.2009
21:45
[44]

Vader [ Legend ]

eros --> Jaką proponujesz alternatywę dla Polski?

10.05.2009
22:14
[45]

eros [ elektrybałt ]

Vader ---> Sugerujesz, ze na jakis czas bede Brucem Allmightym? Ze swoboda (chocby i tylko) ksztaltowania ustroju politycznego Rzeczpospolitej Polskiej? Cokolwiek bym zaproponowal nie ma zadnej sily sprawczej ani nie gwarantuje realizacji w ksztalcie zalozonym. Tocqueville opisuje, ze takie wlasnie dywagacje skonczyly sie zgola odmiennie od oczekiwan dywagujacych, przynoszac najkrwawszy terror.
W tym momencie dziejowym Polska nie ma alternatywy i to nawet nie ze wzgledu na ograniczenia gospodarczo-ekonomiczne, ale raczej geopolityczne. Wiazac sie w struktury miedzynarodowe oddala spora czesc wladzy i wciaz dazy do dalszego ubezwlasnowalniania. Z tym, ze nawet Zwiazek Radziecki nie byl wieczny, wiec kiedy dojdziemy do podobnych rozdrozy jak w 89' to wtedy mozemy pogadac :P

10.05.2009
22:22
[46]

Vader [ Legend ]

Czyli generalnie jest niezadowolenie, marudzenie, ale brak konkretnych propozycji :)

10.05.2009
22:37
[47]

el f [ RONIN-SARMATA ]

raczej możliwości

10.05.2009
22:50
[48]

eros [ elektrybałt ]

Vader ---> Statek nie plynie z pelna predkoscia, a ledwie wyprzedza prad, bo silnik jaki ma parowiec jest niewydajny - zuzywa duzo wegla, a jedyne co z tego jest to duzo sadzy. Mechanik nie moze zreperowac silnika, ani sprobowac cos na to zaradzic, bo maszynownie zamkneli na cztery spusty, a klucze wyrzucili za burte. Przy ryzykownym zalozeniu, ze uznajesz nas za takich mechanikow: tak, mechanik to malkontent.

10.05.2009
22:56
[49]

Mystery Man [ Chor��y ]

Myślę, że temat wyczerpał najmądrzejszy spośród nas jakim był Platon. Polecam pewien wywód na ten temat pt. Platon o demokracji:


Trudno w tym wypadku polemizować jeśli chodzi o system jakim jest np. sprawiedliwe królestwo. Nawet ta określana jako "sprawiedliwa demokracja" też niesie z sobą pewne pokusy prowadzące do rozkładu i ruiny pewnych (słowo klucz w tym wypadku) trwałych i fundamentalnych wartości.

10.05.2009
23:01
[50]

Vader [ Legend ]

eros --> Czyli jesteś tym mędrcem pokrzywdzonym przez los, który miał rację - jednak głupi naród nie słuchał wtedy kiedy miał? Zatem chętnie posłucham, jakie miałeś propozycje "wtedy".

10.05.2009
23:14
[51]

eros [ elektrybałt ]

Vader ---> Czyli jesteś tym mędrcem pokrzywdzonym przez los, który miał rację - jednak głupi naród nie słuchał wtedy kiedy miał?
Mylisz mnie z niezyjacym profesorem Geremkiem, ktory wyznawal koncepcje "demokracji, czyli tego co nam pasuje".

Zatem chętnie posłucham, jakie miałeś propozycje "wtedy".
Sadze, ze powinienes albo poskromic wodze swojej wyobrazni albo kontynuowac swoja opowiesc sam, tak dobrze Ci idzie, a ja slabo sie wpasowuje :/

12.05.2009
21:44
[52]

eros [ elektrybałt ]

Vader ---> A propos, nie widzialem Twojej wypowiedzi w watku:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8966437

12.05.2009
22:10
[53]

JaccaGerman [ Pretorianin ]

Mystery Man
Jak dla mnie Platon w cytowanym fragmencie dostarcza argumenty na rzecz demokracji
rząd tłumu jest pod każdym względem słaby i niezdolny do żadnego wielkiego dobra ani zła, w porównaniu do innych ustrojów. Dlatego, że w demokracji rządy są podzielone między wiele małych cząstek, toteż ona jest spośród tych wszystkich praworządnych ustrojów najgorsza, a spośród wszystkich nierządnych najlepsza. Jeśli we wszystkich państwach panuje nierząd i swawola, to nie ma, jak tylko żyć w demokracji, a jeżeli panuje porządek, to żyć w demokracji nieznośnie
co oznacza, że demokracja nie jest zdolna do jakiegoś dużego dobra, ale też nie jest zdolna do dużego zła. I to drugie jest chyba ważniejsze. Podstawowym zadaniem państwa jest ograniczanie zła, a nie szerzenie dobra. Tym niech się zajmie każdy z osobna. W ogóle to Platon był skrajnym teoretykiem, a jego koncepcja państwa idealnego zawarta w Państwie jest kompletnie oderwana od rzeczywistości.

13.05.2009
21:53
[54]

Vader [ Legend ]

eros --> Widzę, że się zniechęcasz, inaczej zapytam: Cofnijmy się w czasie, Polska z okresu przed przystąpieniem do UE. Załóżmy, że miałbyś możliwość wybrać kierunek dla Polski - jakie podjąłbyś decyzje?

We wskazanym wątku udzieliłem już wypowiedzi, enjoy.

© 2000-2024 GRY-OnLine S.A.