Vegetan [ Bździągw ]
Wiersz [twórczość własna]
Chciałem przedstawić Wam mój wiersz, który napisałem zainspirowany poezją współczesną oraz rozmowami podczas ostatnich dni w szkole. Dziękuję z góry za konstruktywną krytykę i rady (zaraz pewno pojawi się Mazio :P).
?
Narodzony w piątym miesiącu
Waga: 600 gram.
Żywy
Dziecko już
Czy płód jeszcze?
Nie miał wykształconych rączek i nóżek.
Lekarz wydał wyrok: ratujemy
Powodowany pustą chęcią
Bycia gwiazdą mediów
Okrzykniętym wybitnym ginekologiem i pediatrą
Ocalił życie
Cudotwórca
I bił brawo mu najbliższy zjazd lekarzy
Uratowany nie mógł bić
Nie miał wykształconych rączek i nóżek.
I mówiono wciąż:
-Najważniejsze, że żyje
-Małe schorowane serce,
ale zdolne do kochania
Inni przecząco kręcili głową:
-Wątpliwy sukces nauki
-Spartanie porzucili by go w górach
Tych okrzyknięto nieczułymi bestiami
Mordercami
Ludźmi pierwotnymi
Uratowany mówić nie mógł
Głos w gardle dusiły niepełne płuca i
Nie miał wykształconych rączek i nóżek.
Ale przeżył i zamienił się w mężczyznę
I spotkał kiedyś swojego „zbawcę”
Pokazać chciał mu
Środkowy palec
…
Chciałem...
Ale nie miałem wykształconych rączek i nóżek...

Kapitan Bomba @#$% [ Pretorianin ]
to o spartanach hahahahaha przypomnialem sobie parodie i dzieciaka z klata jak jakis kox
Backside [ Senator ]
Ładna pointa, ale całość prymitywna - od początku przedstawiasz lekarza jako tego jednoznacznie złego (mniej więcej jak pirat w bajkach dla dzieci) i jednocześnie zakładasz, że podmiot liryczny przez te -naście/-dziesiąt lat żywi w sobie wyłącznie nienawiść i chęć zemsty.
Podejrzewam, że często tak skrzywdzeni przez los ludzi, są bardziej pogodni niż może się wydawać.
No i też przedstawiłeś absolutnie skrajną wizję kalectwa - to odbiera wg mnie jakąkolwiek wiarygodność temu dziełu.

Mazio [ Mr Offtopic ]
bardzo dobre! choć zupełnie nie w stylu w jakim ja grafomanię to doprawdy przejmująca i ciekawa interpretacja jakiejś historii. Jeśli to Twoje to podziwiam i proszę o więcej. Jest to dowodem, że wiersz biały nie musi być egzaltowanym pierdnięciem.
Vegetan [ Bździągw ]
Backside -> skrajna wizja kalectwa, masz na myśli to, że takie rzeczy się rzadko zdarzają? Pomysł na wiersz wziął się z naszej rozmowy na ostatniej lekcji, w której wychowawczyni opowiadała, że w jakimś szpitalu urodziło się 500 gramowe dziecko w piątym miesiącu i zostało odratowane, przeżyło. Ale nie miało jeszcze do końca wykształconych dłoni i stóp.
A przedstawienie lekarza jako złego, to raczej pytanie o sens i wartość życia, pragnąłem przekazać swoją filozofię w tym wierszu, że życie nie jest wartością samą w sobie, że żyć też trzeba godnie, w jakichś zdolnych do zaakceptowania warunkach. Sam jestem lekko niepełnosprawny i wiem jak jest, gdy jest się ograniczonym.
Mazio -> Twoje słowa połechtały mi moje próżne ego :D

Sorcerer [ Konsul ]
Mazio to to nie jest, ale miło, ze nie napisałeś ani słowa o bohaterskim wypisywaniu się z kościoła.
Vegetan [ Bździągw ]
Sorcerer -> Skoro przeszkadza Ci to, że jestem apostatą, to grzeszysz, bo zgodnie z Twoją wiarą, powinieneś mi wybaczyć i się za mną modlić, a nie szykanować mnie w każdym wątku swoją quasi-mądrością. Nie różnisz się wiele od Rzymian nienawidzących Chrześcijan.
EOT, nie będę zwracał uwagi na Twoje posty.

Sorcerer [ Konsul ]
<nadstawia drugi policzek>
Glob3r [ Tots units fem força ]
[6] -> Jak miał się wypisać, skoro nie miał wykształconych rąk? :P
A tak serio: Całkiem nieźle napisane. Specjalistą to ja nie jestem, ale jako docelowemu odbiorcy w miarę mi się podobało. Pisz dalej.
Mazio [ Mr Offtopic ]
kiedyś rozwaliło mnie to znalezisko:
"Joanna Kapusta (czyli ja :P)
Sen Dantego
Kiedym wieczorem przysiadł do pisania,
Zmęczenie dało napisać niewiele.
Najwyraźniej czas przybył mego spania,
Lecz czemuś mój wierny stróżu aniele,
Wpuścił takie do snu upokorzenie,
Które mą godność na ziarno drobne miele?
Powiedz, czym żem zasłużył na to sobie?
Jaki sens w tym tkwi? Jakie jest znaczenie?
Niżej ową historię spiszę Tobie.
Niech to będzie dla Ciebie pomyśleniem.
Szarpać mnie mocno poczęli,
Bom się im wyrywał, wrzeszczał straszliwie.
W twarz mocno uderzyli i przeklęli.
Bałem się ich wszystkich tak przeraźliwie.
Usłyszałem okropny krzyk nie wiem czyj:
„Ukrzyżuj go! To łotr, złoczyńca wielki!
Za jego wydanie grzechy Panie zmyj!”
Ktoś podszedł, plunął mi w twarz: „Za czyn wszelki!”
„Kiedy ja nic Wam nigdy nie czyniłem!
Nie znam Was ludzie! Nie znam tego miasta!
Może pamięć mą gdzie jakoś zgubiłem.”
Jednak krzyk tłumu bardziej teraz wzrasta.
„Swojej zbrodni próbuje się wypierać!
Niech z tymi dwoma grzesznymi zawiśnie!
Wszystkim za występki trzeba umierać!
I niech cierpi! Nawet słowem nie piśnie!”
Złapali mnie zbrojni łapami swymi.
Drzeć się zacząłem, niczym opętany.
Przywiązano mnie linami silnymi.
Leżałem sam do krzyża przywiązany.
Ktoś do mej dłoni tępy gwóźdź przyłożył.
Raz uderzył młotem z zamachem.
Wrzask z ust! Na drugiej dłoni gwóźdź ułożył.
„Niech udusi się swojej krwi zapachem!”
Z równie wielką siłą młotem przyłożył.
Ból nieznośny! Krzyczałem, jak szalony!
„Zlitujcie się! Tak z człowiekiem nie godzi!”
„Niech cierpi!”-darł się tłum nieposkromiony.
„Mimo mąk, drogę nieba Bóg zagrodzi!”
Potem pod nogi podpórkę przynieśli,
By ciało nie zsunęło się i zerwało.
Powoli krzyż z ciałem mym podnieśli.
„Jego kłamstwo ukarane zostało!”
Przechodziły mnie dreszcze. Wyłem z bólu.
Uniosłem głowę i w prawo spojrzałem.
Ujrzałem Jezusa- „Żydowski Królu!
Ty możesz uchronić nas przed upałem!
Jeśliś jesteś Syn Boga najwyższego,
On Cię słucha. Zabierz nas najszybciej stad!
Objaw swoją siłę wszechmogącego!
Zwróć mi mój utracony, bezpieczny kąt!”
Wtem się ocknąłem, wkoło rozejrzałem.
Mój stolik, moje pióro, moje prace.
U początku, swoje pokoje poznałem.
Baczności teraz na pewno nie stracę."

Kapitan Bomba @#$% [ Pretorianin ]
ten pierwszyy wiersz trafia do mnie w calosci polonistkom chyba nie bedzie
HUtH [ Generaďż˝ ]
Dobre, mnie poruszyło. Tylko nie wiem czemu tytuł brzmi "?"(czyli właściwie nie brzmi) - ale to pewnie jakaś cecha współczesnej poezji takie tytuły.
Sorcerer <- haha rozbawiło mnie to :P Bohaterskie wypisywanie się z kościoła... ładna antyteza.
blazerx [ ]
Sam jestem lekko niepełnosprawny i wiem jak jest, gdy jest się ograniczonym.
Skromny byl
zawsze
i tak zyl
mimo
widocznego
uposledzenia
psychicznego

erton2 [ Konsul ]
O dziwo niezle :) glownie przez zapetlony tekst o raczkach i nozkach, ale widac, ze masz troche talentu, duzo czytaj i troche pisz, a bedzie dobrze.

Sorcerer [ Konsul ]
HUtH -> żeby naprawdę poznać problem trzeba przeczytać ten temat:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8545887
gdzieś tak od [29]
Backside [ Senator ]
Vegetan ---> jak sam napisałeś, nie miało jeszcze do końca wykształconych dłoni i stóp. co jest jednak dalekie od wizji ich braku. I nie zmienia to faktu, że są to cały czas obszary skrajne - poruszanie ich... no cóż można. Robią wrażenie na młodszych osobach. Z wiekiem łapie się do tego coraz większy dystans (czy przerażają Cię różne rzeczy wypisywane w Fakcie i SE? Dostajesz wypieków na twarzy z emocji jak słyszysz kolejny raz o biedzie w Afryce?).
Można by popatrzeć na Twoją filozofię z całkiem drugiej strony i napisać pean o tej dziewczynie od radia maryja, co ma głęboką niepełnosprawność i jest przykuta do wózka, ale pomimo tego odnalazła swoje powołanie (i jak się domyślam - jest ze swojego życia zwyczajnie szczęśliwa, a więc pewnie i wdzięczna rodzicom i lekarzom). Czy byłoby to dla Ciebie ciekawe i wiarygodne?
A przedstawienie lekarza jako złego, to raczej pytanie o sens i wartość życia, - pytaniem, wg mnie, byłoby, gdyby lekarz sam sobie na nie odpowiedział. A za niego odpowiedziała presje zewnętrzna. To już wyciągnięcie przed nawias lekarza "złego świata".
Nie zmienia to jednak faktu, że temat jest dobry. Ale to materiał, jak dla mnie, na rozprawę, a nie wiersz. W wierszu pomysł i piękne słowa potrafią przesłonić jakikolwiek zdrowy rozsądek.
erton2 [ Konsul ]
Backside --> Tresc to jedno, a forma to drugie, napisac wiersz o znakomitej formie i poruszajacej tresci to ogromna sztuka, sam wiersz o porzadnej formie trudne zadanie, zas sama tresc nie ubrana w przemyslana i interesujaca forme nie jest wierszem.
Wiersz Vegetana jest po prostu dobrze napisany, interpretacja i przekaz to juz osobny temat, ja osobiscie widze w tym temat duzo szerszy - skarłowaciałą ludzkość ocalona i wciaz naprawiana przez Boga, chociaz dobrze wiem, ze autor tego nie mial na mysli (bo akurat kojarze go w forum) no i dobrze bo gdyby mial, moglby napisac to duzo lepiej.

Backside [ Senator ]
erton2 ---> nic bardziej mylnego :). Forma i treść są nierozerwalne. Jeśli chcemy przyjąć za standard, że jedno zawsze poradzi sobie bez drugiego, wyjdzie z tego zwyczajne "pisanie", z "poezją" nie mające za wiele wspólnego (na takiej samej zasadzie jak gdyby muzykę jakby pod kątem muzyki jako sztuki rozpatrywać każdą pioseneczkę z radia).
Może jestem trochę zbyt krytyczny wobec, bądź co bądź, nowicjusza w pisaniu, ale zwyczajnie nie jestem wielkim fanem wiersza białego. Pewnie dlatego, że często?/czasem? nie różni się on od słowa mówionego, a jest tylko stylizowany poetyckimi ornamentami.
Mazio [ Mr Offtopic ]
Smętne Krowy Na Mokradłach We Mgle
::: Mazio :::
Obrazy malowane w kolorze błota:
Smętne Krowy Na Mokradłach We Mgle
Gdzie się podziała piękna prostota?
Gdzieżeś jest sensie i myśli tyś gdzie?
Gdzieżeś pomyśle, weno i treści?
Pozostał jeno bełkotu tren
Ile metafor na czubki zmieści
Szpilka wykuta z samego Zen?
Uniesion jestem, natchniony szałem
Tworzę, aż skrzypi ostatni zwój
Coś dziś pięknego napisać chciałem
Lecz mi przeszkodził znów bełkot mój
Wiem już - odwrócę co drugie słowo
Dodam też kropek sześćdziesiąt sześć
Będzie tak wzniośle i nastrojowo
Niech żyje forma (i pieprzyć treść)!
Vegetan [ Bździągw ]
Backside -> To nie znaczy, że nie mógł się zdarzyć przypadek o którym napisałem w wierszu.
O dziewczynie z radia Maryja można napisać pean, ale nie rozumiem jak to się ma do mojej filozofii życiowej i wiersza.
W tym utworze pragnąłem ukazać właśnie coś przewrotnego. Typowe zachowanie to dziękowanie lekarzowi za uratowane życie, a w tym wypadku jest inaczej, mężczyzna czuje się okaleczony i wcale nie jest szczęśliwy, że żyje, skoro nawet nie może swojego niezadowolenia wyrazić.
Poza tym stawiam pytanie, czy warto ratować taką osobę. Wszyscy wokół mówią, że warto, ale tak na prawdę to wypowiadać powinni się tylko Ci, których sprawa dotyczy ("Nie nam wybaczać w imieniu tych, których zdradzono o świcie"). Dlatego podmiot w ostatnich dwóch linijkach się ujawnia i okazuje się, że jest on bohaterem lirycznym.
No i ostatecznie kwestia tego, czy lekarzowi na prawdę zależało na uratowaniu życia temu dziecku, czy raczej potraktował je przedmiotowo i uznał za eksperyment. Nigdy nie wiadomo, co siedzi w głowie takiej osobie. Tak jak mówiłem, lekarz ukazany jest z perspektywy mającego zal podmiotu lirycznego.
Wiersz ma na celu skłonienie do refleksji i przemyśleń, wywołania polemiki. Jak widać po części mi się udało, rozmawiamy.

Backside [ Senator ]
Odnosząc się do smętnych krów na mokradłach we mgle
Niech forma czasem króluje, wykonując piękne solo
Przecię nie samą myślą żyje człowiek na co dzień
Jedną tylko uwagę pragnę w bełkocie złożyć
gdy forma to 10, treść niech będzie 1
życie i śmierc to błąd w równaniu
pasuje jak kielich do alpagi
dlatego śmiem sugerować
dużo lepszy temat
na ten przykład
głupi cyrk
ot co
!!!
Vegetan ---> chyba nic nie zrozumiałeś z tego co napisałem :).
Ok, pisać można o wszystkim. Ale najlepiej o czymś ciekawym. "Przypadki całkiem skrajne" nie są na dłuższą metę ciekawe, nie powinno się na nich budować życiowej filozofii (gdzie się najczęściej o nich piszę, wspomniałem).
Treść bardzo dobrze zrozumiałem, ale zwyczajnie nie podoba mi się sposób przedstawienia poważnego dylematu w prostej, narzucającej pewien schemat myślenia formie.
Backside [ Senator ]
edit się skończył
wszyscy wokół mówią, że warto, ale tak na prawdę to wypowiadać powinni się tylko Ci, których sprawa dotyczy - naprawdę chcesz, żeby grupa całkiem przypadkowych ludzi podnosiła jedyny-słuszny głos? I myślisz, że wszyscy będą zgodni albo mają większą możliwość posiadania "racji"?
Dyskutować co prawda nie zamierzam, ale zapomniałeś tam o rodzicach - powiedziałbyś jako ojciec "Kaleka - zabijcie"?
erton2 [ Konsul ]
Backside -->
Dla scislowsci - nie da sie napisac, albo powiedziec czegokolwiek bez zadnej tresci bo sam jezyk juz wypelnia slowa trescia. Analogicznie forma tez zawsze istnieje.
Czyli tresc zawsze jakas jest, ale moim zdaniem nie musi byc ona wazna, a zazwyczaj wrecz nie powinna byc doniosla bo tu dopiero prosto o banał, chocbys to nie wiem jak zrymowal. Opowiesc o czyms zwyklym, malo znaczacym jesli ma dobra forme jest dla mnie ciekawa, ale to indywidualna kwestia, kazdy jest nastawiony na odbior czegos innego, ja lubie patrzec na slowa jak na muzyke, kompozycje ktora musi dobrze brzmiec, miec dobry rytm. Inna sprawa, ze czasem banal potrafi znaczyc duzo wiecej niz sie pierwotnie wydaje, jesli tworca potrafi czerpac z ogromnego zasobu jakim jest jezyk i trafi na odbiorce o podobnej wrazliwosci. I nie swiadczy to o zadnej wyzszosci owego odbiorcy - w kazdym gra inna muzyka, jedni maja dreszcze na dzwiek elektrycznej gitary innych zawsze rozbuja miekka, jazzowa perkusja.

Backside [ Senator ]
erton2 ---> jeśli jest rozmowa o poezji (popatrz na tytuł tematu) , to tłumaczenie pojęć "forma" i "treść" obecnością liter to... no to tak... trochę niepoważnie :).
I niepotrzebnie rozdmuchujesz temat w dalekie rejony. Podejrzewam, że "każda Britney Spears wie" zdaje sobie sprawę z tego, że nie tworzy sztuki, a muzykę rozrywkową. Nie obchodzi mnie co się komu podoba, kto co czego słucha, bo to jego prywatna sprawa - ale jeśli już podejmuje się o tym refleksję, to warto znać jakieś podstawy pojęć. Na tej zasadzie nie tylko ogniskowa piosenka mogłaby być analogią greckich misteriów eleuzyjskich, ale i krzywe szlaczki na notatniku - pięknym szkicem ;).
Vegetan [ Bździągw ]
Otóż dzisiaj tak jest, że jest grupa ludzi podnosząca jedyny słuszny głos, a kto mówi inaczej, ten jest be. Spłycasz strasznie moje wypowiedzi. Nie mam zamiaru dawać odpowiedzi, ja pytam, retorycznie. Nigdy nie byłem w sytuacji człowieka z niewykształconymi rękoma oraz nogami, ale zastanowiłem się, jakby to było. Może dlatego jawi mi się to takie straszne, bo całe życie mam te członki, on by się uczył od najmłodszych lat żyć bez nich.
Wchodzimy teraz na kruchy lód rozmów o tym, jak urządzony jest świat. Ale gdyby lekarz nie uratował tego dziecka, to może miałoby szansę szybciej wcielić się w kogoś innego (zakładając reinkarnację) i nie żyć w cierpieniach (aczkolwiek zgodnie z prawem Karmy, to, jaki się urodził, musiało nadejść i nadeszło by i tak), albo dostąpiłoby zgodnie z chrześcijańską doktryną możliwości wejścia do Raju (jako, że papież Benedykt XVI zamknął Otchłań).
I nie chodzi o to, że dziecko urodziło się kaleką. Chodzi o to, że z takich lub innych powodów natura sprawiła, że urodził się w 5 miesiącu, a więc chciała się go pozbyć, coś było nie tak (jak to ma miejsce przy poronieniach). Gdyby nie przeżyło, nikt nie miał by pretensji do kogokolwiek o taki stan rzeczy (no, wiadomo, byłoby pytanie "Dlaczego to się stało" ale o samą śmierć - nie).
Rodzice może sprawili by sobie kolejne dziecko, zdrowe, nie mieliby z nim problemów. Wiem, to co piszę może i jest okrutne i szczeniackie, ale kto zabroni mi tak myśleć?
No i ostatnia kwestia, może i takie uratowane dziecko mimo wszystko byłoby szczęśliwe. Podmiot liryczny w moim wierszu jednakże nie jest, ot.

Backside [ Senator ]
Vegetan ---> ależ nikt nie zabroni Ci tak myśleć :). Ba, nawet podziwiam Cię. To delikatne tematy, aż za delikatne i najczęściej przelatują przez nas jak powietrze. To miłe, że o tym pomyślałeś.
Ale po co wstawiłeś to na forum :)? Żeby usłyszeć krytykę. Trafiłeś na "Kuba jest na nie".
Też pisałem kiedyś. Do szuflady. Oprócz 1 osoby nikt by nie zrozumiał, więc nie miałem też specjalnej potrzeby dzielenia się tymi przemyśleniami :).
Od forum lepsze jest grono rówieśników na podobnym etapie rozwoju.
edit
Co do spłycenia wypowiedzi. Być może trochę tak uważam. Zapewne dlatego, że w Twoim wierszu wszystko jest "na wierzchu". Poza fajną pointą reszta jest taka, że po drobnych zmianach była by komentarzem do notki prasowej o takim wydarzeniu.
Ale tu ponownie - różnice. Pewnie, gdybym był na Twoim miejscu nie wiedziałbym, gdzie mój rozmówca upatruje problemy i błędy. Przecież zapisałem tylko to co w tej chwili myślę.
To ma nawet taką ładną nazwę - impresja :).
Vegetan [ Bździągw ]
Otóż, impresja. W końcu coś wywarło na mnie wrażenie (rozmowa o tym) i napisałem wiersz. Przyznam, że zaczynając pisanie miałem w głowie tylko ogólnie pointę i początek. Ale nie będę nic zmieniał, bałbym się, że to pogmatwam tylko bardziej i poniszczę.
Pisanie do szuflady mówisz, otóż mam całe zeszyty zapisane wierszami, ale człowiek piszący nty utwór dochodzi do momentu, kiedy krytyka najbliższych mu nie wystarcza i pragnie usłyszeć poważniejsze głosy. Wstawiłem wiersz na forum, bo wiem, że znajduje się tutaj kilku poetów i polonistów. Zależało mi szczególnie na głosie Mazia, ale myślałem, że będzie ostrzejszy :P Miło się zdziwiłem.
erton2 [ Konsul ]
Backside -->
jeśli jest rozmowa o poezji (popatrz na tytuł tematu) , to tłumaczenie pojęć "forma" i "treść" obecnością liter to... no to tak... trochę niepoważnie :).
Jesli juz to nie obecnoscia liter, tylko slow. Zastanow sie ile wyobrazen, emocji i tresci niesie ze soba slowo "dom", na ile sposobow mozna interpretowac slowa "cos gnije w moim domu" i powiedz mi, ze to zdanie nie ma zadnej tresci. Jesli nie wierzysz, ze kazde zdanie ma forme to pomysl co moze sie zmienic jesli napiszesz "w moim domu gnije cos". To, ze rozmowa sie toczy o poezji nie zmusza nas od razu do myslenia w kategoriach dyskusji na kolku jezyka polskiego nie? ;) Napisalem to dokladnie po to zeby uciec od skojarzenia, ze jesli cos ma tresc to musi opowiadac o Bogu, albo najezdzie tatarow, a forma to albo Mickiewicz, albo Bialoszewski. Ocenianie czy tresc i forma sa dobre czy zle - to juz inny temat.
Ale masz racje - niepotrzebnie rozdmuchuje tego typu kwestie, tym bardziej, ze taka dyskusja nie prowadzi do niczego, chociaz sam sobie jestes winny bo uczepiles sie mojej dygresji ;) O dziele Vegetana napisalem com chcial i niniejszym zycze wszystkim dobrej nocy :)
Vegetan [ Bździągw ]
Dzięki, że mi upujecie :P
Niestety, nie czuję się kompetentny do wzięcia udziału w Waszej dyskusji o formie i treści. Gombrowicz ze mnie żaden ;).
Doszedłem do wniosku, że cudzysłów w moim wierszu w słowie "zawsze". Jest niepotrzebny. Z kontekstu wynika jasno, że ma ono zabarwienie ironiczne.
Sorcerer [ Konsul ]
Generalnie bracie jesteś poetą, pałeczka jest po Twojej stronie. To czytelnik ma się zmagać z interpretacją, móglbyś napisać byle bzdury, a ktoś by to interpretował. To tak jak z kolesiem, który smaruje sobie klatę fekaliami. Debil? Nie, artysta ze swoim piorunujacym performancem.

Backside [ Senator ]
Sorcerer ---> To tak jak z kolesiem, który smaruje sobie klatę fekaliami. Debil? Nie, artysta ze swoim piorunujacym performancem.
Przepiękna Ci autoironia własnej twórczości na tym forum wyszła :). Sam bym lepszej nie wymyślił.
Sorcerer [ Konsul ]
To bolało.
Mr_Baggins [ Consigliere ]
Wiersz jak wiersz. Nie ma się co równać z tym https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8760171
Vegetan [ Bździągw ]
Op :)
Vegetan [ Bździągw ]
Coby więcej czytelników było, upnę ten wątek z linkiem do drugiego:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=9004831&N=1
Vegetan [ Bździągw ]
A upnę, może komuś przyjdzie jeszcze ochota przeczytać :)