GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Seks nie dla nastolatków..

24.04.2009
11:59
[1]

DiabloManiak [ Karczemny Dymek ]

Seks nie dla nastolatków..

Pasowałaby też "polityka" czy też dowcipy, no ale poszło w tej kategorii..

Czyli
Seks nie dla nastolatków - nieletni nie kupią prezerwatyw? dlaczego bo "pani od Teletubisiów" chce chronić dzieci przed demoralizacją



nawet nie wiem jak to skomentować nasz kolejny polski absurd - może tak : Kochane dzieci nie kupujcie prezerwatyw bo zostaniecie zdemoralizowane, odpadną wam ręce i inne wystające części ciała i umrzecie na suchoty ^^

24.04.2009
12:00
[2]

Mr_Baggins [ Consigliere ]

Głupi tytuł wątku. A to niby bez prezerwatyw nie można?

24.04.2009
12:01
smile
[3]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

Najlepiej to w ogóle zakazać.

24.04.2009
12:02
[4]

wlodzix® [ Generaďż˝ ]

Ja to na razie kupuje prezerwatywy bu rzucać się nimi z bratem ( z nalaną wodą - z biedronki :) Założyłem raz, ciasno tak było i bałem się, że krążenie będzie słabsze i szybko ściągnąłem i powiem, że nie będę tego używał w przyszłości. Sex to powinien być sex a nie...

A co do tematu to absurd, ale coś jest w tym.

24.04.2009
12:02
[5]

mikas(PL)!!!!! [ Człowiek z Gitarą ]

taaa może jeszcze do ślubu czekac ?:P

24.04.2009
12:03
[6]

JanP_ [ MoonWalker ]

Założyłem raz, ciasno tak było i bałem się, że krążenie będzie słabsze


Dlaczego każdy twój post musi być taki głupi? xDD

24.04.2009
12:03
smile
[7]

promyczek303 [ sunshine ]

Brak słów.

Pewnie, lepiej być chronionym przed 'demoralizacją' niż przed ciążą :)



24.04.2009
12:04
smile
[8]

mnichu3001 [ zawodowy trzepacz ]

A później będą krzyki, że 13-latka zaszła w ciążę, bo nigdzie nie mogła dostać gumek.

Brawo pani Ewuniu za kolejny świetny pomysł.

24.04.2009
12:04
[9]

monixxx [ Konsul ]

Kolejne rozwiązanie z serii "zamiatanie śmieci pod dywan" made in Poland

24.04.2009
12:04
smile
[10]

Gandalf. [ Wizard ]

Włodzix, niszczysz.

24.04.2009
12:04
smile
[11]

Caine [ Książę Amberu ]

[1] Będziesz miał córki, to ci się odmieni

24.04.2009
12:05
[12]

Mazio [ Mr Offtopic ]

Dramat. Kto w końcu wykopie tych prawicowych głąbow od władzy?
Ta decyzja rzeczywiście uzdrowi moralność młodzieży. No, a ile będzie więcej ślubow i chrzcin.

24.04.2009
12:05
[13]

Snakepit [ aka Hohner ]

włodzix --->

sorry musialem ;)


Seks nie dla nastolatków.. - Snakepit
24.04.2009
12:06
[14]

Mr_Baggins [ Consigliere ]

Kto wie, może młodzież przez to zacznie oddawać się grzechowi sodomii?

24.04.2009
12:06
[15]

wlodzix® [ Generaďż˝ ]

Po co w ogóle to te gumki ? Żeby nie mieć dzieci ? Przecież o to chodzi żeby mieć dzieci. A jak ktoś chce dla przyjemności to niech sobie COŚ zwali albo się wykastruję i będzie miał spokój.



24.04.2009
12:06
[16]

Damian1539 [ Senator ]


taaa może jeszcze do ślubu czekac ?:P


Czyli sobie jeszcze poczekasz z 20-30 lat ;)

24.04.2009
12:06
smile
[17]

DarthRadeX [ Zagłębie Lubin ]

Telenoweli ciąg dalszy. Nie rozumiem problemu, seks w naszym kraju jest dozwolony od lat 16, i żaden"oszołom" typu Sowińska tego nie zmieni. A może pani Sowińskiej uśmiecha się mieć średnią wieku matek - 14/15 lat. Parodia jednym słowem.

24.04.2009
12:07
smile
[18]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

Myślałem, że [4] nic nie pobije, ale [15] mnie powaliło...

MOAR!

24.04.2009
12:07
[19]

Snakepit [ aka Hohner ]

Po co w ogóle to te gumki ? Żeby nie mieć dzieci ? Przecież o to chodzi żeby mieć dzieci. A jak ktoś chce dla przyjemności to niech sobie COŚ zwali.

1. widać, że nie ciupciałeś...brzydko mowiac
2. gumki żeby nie miec dzieci oraz żeby nie dostać syfa...

orlando --->


Seks nie dla nastolatków.. - Snakepit
24.04.2009
12:07
[20]

raphunder [ Legend ]

No, a ile będzie więcej ślubow i chrzcin.

I interes się kręci...

24.04.2009
12:08
[21]

Milka^_^ [ Zjem ci chleb ]

wlodzix® => Buahahaha, nie będziesz gumki używał :D? Jak kiedyś poruchasz to zmienisz zdanie ...


Snakepit Ty też nigdy seksu nie uprawiałeś... Ci co spróbowali to wiedzą o co mi chodzi

24.04.2009
12:08
[22]

Snakepit [ aka Hohner ]

wlodzix® => Buahahaha, nie będziesz gumki używał :D? Jak kiedyś poruchasz to zmienisz zdanie ...

wytlumacz

24.04.2009
12:09
smile
[23]

===Schejkimenn=== [ VI LO Spunky Guy ]

Kacper, chcąc poznać podstawę prawną tego zakazu, zażądał rozmowy z kierowniczką. - Pokazała mi pismo, w którym powoływano się na konwencję o prawach dziecka - relacjonuje licealista.

Chciało mu się? Na jego miejscu skwitowałbym tylko "niech się pani goni" i wyszedłbym ze sklepu. Twardziel!

Zaczyna się ono od informacji, że 14 lipca 2006 r. olsztyński Rossmann sprzedał prezerwatywę dziecku (a dokładnie 16-latce).

Ciekawe,czy na Starym Mieście,czy w Dukacie :)

Walić Rossman,są inne sklepy,w których na pewno da się kupić prezerwatywy bez legitymowania.

24.04.2009
12:10
[24]

Snakepit [ aka Hohner ]

noim, tymi sklepami są, uwaga: APTEKI

Snakepit Ty też nigdy seksu nie uprawiałeś... Ci co spróbowali to wiedzą o co mi chodzi

leże :D aha i nie prowokuj :) u lekarza byłem nie raz i testy na hiv też robiłem nie raz :) i dalej twierdze, że gumek nie będe używał, chyba że partnerka poprosi

24.04.2009
12:11
smile
[25]

Sir klesk [ ...ślady jak sanek płoza ]

Czekam na ulotki w tym stylu :D ---->>


Seks nie dla nastolatków.. - Sir klesk
24.04.2009
12:11
smile
[26]

raziel88ck [ Legend ]

glupi pomysl, i tak nikomu nie zakaza tego robic, a jesli mlodzi ludzie nie beda mogli kupic gumek to dopiero bedzie apokalipsa

no chyba ze rodzice beda im kupowac :|

24.04.2009
12:14
smile
[27]

monixxx [ Konsul ]

Sir klesk===> Łomatko, skąd ty żeś to wziął. Dobre:D

24.04.2009
12:15
smile
[28]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

Sir kleks - Ty się nie śmiej, mój kolega tak umarł. To prawda jest!

24.04.2009
12:17
smile
[29]

===Schejkimenn=== [ VI LO Spunky Guy ]

[25]

To nie jest śmieszne! Ja mam 17 lat!

24.04.2009
12:19
smile
[30]

Mr_Baggins [ Consigliere ]

Orl@ndo [ Level: 14 - Blade Runner ]

Sir kleks - Ty się nie śmiej, mój kolega tak umarł. To prawda jest!


Od masturbacji umarł?

24.04.2009
12:20
[31]

Snakepit [ aka Hohner ]

zawalił się na śmierć...w sumie, może i przyjemne?

Milka ja cały czas czekam, byś wytłumaczył/a (?) mi czemu jak już włodzix spróbuje to nagle zachce mu się używać gumek, ciekawi mnie to

24.04.2009
12:39
[32]

Imsodeliciolus [ Pretorianin ]

Najlepiej byłoby, gdyby w ogóle zakazano produkcji prezerwatyw :)

To nic, że one chronią przed niechcianą ciążą i różnymi chorobami wenerycznymi, itp :-)

24.04.2009
12:39
[33]

Boroova [ Gwiazdka ]

Hohner --> ale ty zartowales z tym nieuzywaniem gumek, prawda? Bo jak nie, to nie wiem co powiedziec...

Czy ktos z was przeczytal ten artykul do konca? Po pierwsze to nie jest jakis "rzadowy absurd" tylko zwykle nieporozumienie. Kretynka Sowinska wyslala kiedys list do Rossmana, ktory potem jakas niezbyt ogarnieta kasjerka zle zinterpretowala i nie sprzedala malolatowi prezesow. Wielkie halo! Przeciez rzad nie zabronil nikomu sprzedawac prezesow. A ze pani od teletubisiow niezbyt madra jest, to wiadome bylo od dawna. Jak dla mnie jest to takie troche "rozdmuchiwanie sprawy" w stylu programow "Uwaga" czy "interwencja"

24.04.2009
12:42
[34]

Snakepit [ aka Hohner ]

Borówa - czasy eskapad minęły, spokojnie ;)

Teraz razem idzie się do lekarza, sprawdza się co i jak i jak można to jazda bez gumek. Mam tyle lat, że o dziecko się nie martwie a od innych rzeczy to jest lekarz :)

24.04.2009
12:47
[35]

raziel88ck [ Legend ]

tyle ze tabletki antykoncepcyjne maja tez wady, kobiety przybieraja na wadze ech

24.04.2009
12:51
[36]

Snakepit [ aka Hohner ]

a czy ja mowie o jakiejkolwiek antykoncepcji? Przeczytaj 2 zdanie w poscie [34].

[35] jak sa zle dobrane to przybierają...tracą ochotę na sex i maja kupe innych problemów...

24.04.2009
12:51
smile
[37]

Caine [ Książę Amberu ]

DiabloManiaK: zamiast wikłać się w wyjaśnienia, hsitoryjka:
[..] drzewiej pracowałem w instytucji z kilkoma paniami, które określić by można jako "moherowe", natomiast naszą przełożoną była pani, którą możnaby określić jako "stała czytelniczka 'Wysokich Obcasów'". No i pewnego dnia nasza szanowna pani kierownik przyszła do pracy w wesołym nastroju:

- Wiecie, wysłałam córką na owsiakowy Woodstock. Ale żeby dziecko nie miało kłopotów, to dałam jej pięć prezerwatyw! - I pani kierownik z wyższością popatrzyła na swoje 'moherowe' podwładne, które na słowo 'prezerwatywa' prawie pochowały się pod biurkami.

- Przepraszam pani kierownik, czy te prezerwatywy były z gumowymi kolcami, czy też o zapachu truskawek? - odezwałem sie nieśmiało....

Wówczas pani kierownik poczerwieniała, syknęła coś w rodzaju 'bezczelstwo', obróciła się na pięcie i wyszła z pokoju trzaskając drzwiami.

- Pan to tak zawsze z grubej rury.... - odezwała się jedna z 'moherowych'.

24.04.2009
12:52
smile
[38]

kyaku [ Leniwy Tadeusz ]

To ja idę kupić zapas... ;]

Włodzix ---> MOAR!

24.04.2009
12:52
[39]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Promyczek
Pewnie, lepiej być chronionym przed 'demoralizacją' niż przed ciążą :)
silny kręgosłup moralny chroni przed ciążą bardziej niż te wasze osławione gumki. Zresztą chodzi nie o skuteczność chronienia przed ciążą. Chodzi o to, że rewolucja '68 zrobiła z błogosławieństwa bożego straszliwe niebezpieczeństwo a antykoncepcja ma nas odradzać i zabezpieczać przed zasmarkanymi, hałaśliwymi, rozwrzeszczanymi i ruchliwymi ponad wszelką normę bachorami, które miast być przyjmowane z wdzięcznością jako widomy znak Opatrzności stały się jakąś groźbą - katastrofą wiszącą jak miecz Damoklesa nad spokojem i bezpieczeństwem "dorosłych". Właściwie, to nie można w odniesieniu do takiej gówniarzerii użyć słowy "dorosły". Obecni "dorośli" mają wszystkie cechy poza tymi, które usprawiedliwiają użycie togo słowa.

Chyba nie muszę dodawać jak oceniam to zjawisko?

24.04.2009
12:55
[40]

Snakepit [ aka Hohner ]

Attyla - nie, lepiej nie dodawaj bo zaraz zacznie się to co już ma swoje początki w tym co napisałeś...

24.04.2009
12:56
[41]

Boroova [ Gwiazdka ]

Attyla --> jak dla mnie to moglbys nie tylko NIE prezentowac swojego stanowiska, ale rowniez nie zasmiecac innych watkow twoimi wypowiedziami. Zostan sobie przy swoim "przesladowaniu chrzescijan" i daj normalnym ludziom spokoj.

I juz widze ten twoj "kregoslup moralny" jak ci kiedys corka z brzuchem przyjdzie. (czego oczywiscie nie zycze).

24.04.2009
12:56
smile
[42]

Ski_drow [ Konsul ]

wlodzix pozamiatał :D

24.04.2009
13:03
[43]

Gangstah [ Masz bober? ]

wlodzix rzadzi :D

24.04.2009
13:09
[44]

raphunder [ Legend ]

Chyba nie muszę dodawać jak oceniam to zjawisko?

I bez tego postu znaliśmy twoją ocenę.

24.04.2009
13:12
[45]

eJay [ Gladiator ]

Atylla--->Masakryczne uogólniłeś ten zwyczaj. I zwyczajnie zatrzymałeś się mentalnie w latach 70 i 80.

24.04.2009
13:12
[46]

promyczek303 [ sunshine ]

Attyla - Tak się składa, że nie każdy chroniący się przed ciążą uważa dzieci za " zasmarkane, hałaśliwe, rozwrzeszczane i ruchliwe ponad wszelką normę bachory" a zwyczajnie nie jest gotowy aby w danym momencie je mieć.

24.04.2009
13:20
[47]

Vader [ Legend ]

Promyczek --> Nie wytłumaczysz fanatykowi religijnemu, że istnieje coś innego niż model rodziny gdzie ojciec pracuje 24/h na utrzymanie 6stki dzieci (najlepiej w jego firmie za psie pieniądze) i nie ma czasu na myślenie :)

Antykoncepcja ma jednak zupełnie inną wadę. Żadna antykoncepcja nie daje 100%. Więc ZAWSZE istnieje ryzyko zajscia w ciąże, kiedy młodzi nie są na to przygotowani finansowo i społecznie. I co wtedy? Trzeba niestety zawsze myśleć o konsekwencjach, a to 99% czasem stwarza zbyt duże poczucie bezpieczeństwa. Nie ma sensu zakazywać antykoncepcji, ale trzeba ludzi uświadamiać, że ryzyko jest zawsze a konsekwencje olbrzymie.

24.04.2009
13:20
[48]

Retox128 [ Konsul ]

Powinni gumki w szkołach za darmo rozdawać (tak profilaktycznie, żeby każdy w razie czego miał) a oni jeszcze sprzedawać nie chcą...

24.04.2009
13:23
smile
[49]

Caine [ Książę Amberu ]

Vader: piszesz to samo co Attyla, ale innymi słowami.

24.04.2009
13:24
[50]

promyczek303 [ sunshine ]

Vader --> nie mam zamiaru nikogo do niczego przekonywać. Zdrażniło mnie jedynie to perfidne uogólnienie ;)

24.04.2009
13:25
[51]

Suhoj [ Fochmistrz ]

Sprzedaż prezerwatyw, w przeciwieństwie do papierosów i alkocholu, nie jest regulowana prawem - każdemu, bez względu na wiek wolno je kupować. Jeżeli sprzedawca odmawia sprzedaży nawet 2-letniemu dziecku, to popełnia wykroczenie (bezpodstawna odmowa sprzedaży).

Moralnosć nie ma tu nic do rzeczy, bo każdy ma inną, a prawo (teoretycznie) dotyczy wszystkich tak samo. Co do cholery jasnej, sklepowa czy szef sieci to jakiś nowy organ stanowiacy prawo, a nie wymieniony w konstytucji... OD KIEDY?!?!?1

24.04.2009
13:36
[52]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

Suhoj - Bzdura. Dziecko dwuletnie nie ma zdolności do czynności prawnej. Mimo pewnych wyjątków, jest podstawa, żeby odmówić sprzedaży.

24.04.2009
13:38
smile
[53]

jagged_alliahdnbedffds [ Rock'n'Roll ]

Niedługo nie będzie można czystych płytek kupić, bo przecież wszystkie idą pod nagrywanie nielegalnych gier i filmów :/

24.04.2009
13:47
smile
[54]

BuBaZ [ What's The Difference ]

włodzix mnie rozwalił

a co do tematu to chciałem napisać tak jak w poście 53 bo to prawda jest.

24.04.2009
13:56
smile
[55]

smuggler [ Patrycjusz ]

wlodzix® [ Level: 1 - Pretorianin ] https://wizytowki.gry-online.pl/strona_wizytowka.asp?id=2859

Ja to na razie kupuje prezerwatywy bu rzucać się nimi z bratem ( z nalaną wodą - z biedronki :) Założyłem raz, ciasno tak było i bałem się, że krążenie będzie słabsze i szybko ściągnąłem i powiem, że nie będę tego używał w przyszłości. Sex to powinien być sex a nie...

Na litosc boska, czlowieku, to sie nie na glowe naklada... :/

24.04.2009
14:01
smile
[56]

Pl@ski [ porobiCie ]

Po przeczytaniu [4] zaliczyłem szczerego LOLa, ale [15] mnie zniszczyło zupełnie... Niech ktoś mnie podniesie, proszę!

24.04.2009
14:02
[57]

.Condzior [ Pretorianin ]

Tak, lepiej niech dzieci robią dzieci...

24.04.2009
14:02
[58]

Damian1539 [ Senator ]

Smuggler , uwielbiam Twoje wypowiedzi ^^ To moze doradz koledze gdzie ma zalozyc albo mu nakrec film instruktazowy ^^

24.04.2009
14:14
smile
[59]

kamyk_samuraj [ Senator ]

Ze co?... Ale ani tyci-tyci?... Tak raz na jakis czas... Aaaa... Mame bede musial wyslac dio apteki

SMG -> Taaa?

24.04.2009
14:26
[60]

raziel88ck [ Legend ]

ciekawe czy powstanie takze temat "Seks nie dla seniorów"

Retox128 - nie no bez przesady, wtedy to juz by kazdy to robil ;p

24.04.2009
14:29
[61]

preDratronIX [ Generaďż˝ ]

wlodzix - to juz robia durexy na takie rozmiary? :P

A tak szczerze - to nie wiem co powiedzieć

24.04.2009
14:40
[62]

Suhoj [ Fochmistrz ]

Ezrael
Zanim cos nazwiesz bzdurą, przeczytaj sobie te pierwsze 20 artykułów KC dokładnie. To twoim zdaniem dzieciak 12 letni nie może kupić czekolady za 3 zł? a jaka twoim zdaniem jest różnica miedzy 12-latkiem a 2-latkiem na gruncie KC. Dla ciebie nie chce mi się nawet robic tutaj wykładni.

Art. 14. § 1. Czynność prawna dokonana przez osobę, która nie ma zdolności do czynności prawnych, jest nieważna.
§ 2. Jednakże gdy osoba niezdolna do czynności prawnych zawarła umowę należącą do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, umowa taka staje się ważna z chwilą jej wykonania, chyba że pociąga za sobą rażące pokrzywdzenie osoby niezdolnej do czynności prawnych.

Do widzenia panu, panie "brak zdolności".

24.04.2009
14:49
smile
[63]

_MaZZeo [ Senator ]

[39] ja pierdole.

24.04.2009
14:50
[64]

Zenedon [ Burak cukrowy ]

Buahahaha, nie będziesz gumki używał :D? Jak kiedyś poruchasz to zmienisz zdanie ...

Que? Zawsze mi się wydawało, że w kaloszu jest 100 razy gorzej. No, ale ja jestem pojebanym pijakiem, więc może dlatego...

24.04.2009
14:50
[65]

Bobe[X] [ Konsul ]

Tylko stracą :D
Moim zdaniem wiek nie ma nic do rzeczy. Każdy dorasta inaczej a to że Rossman nie sprzedaje to tylko stracą, jest wiele innych miejsc w którym można kupić gumiaka :D

24.04.2009
14:53
smile
[66]

Ski_drow [ Konsul ]

Dla mnie dzisiejsza mlodziez to dno robia to z kim chcą i gdzie chcą jak zwierzęta.

24.04.2009
15:00
[67]

Snakepit [ aka Hohner ]

Dla mnie dzisiejsza mlodziez to dno robia to z kim chcą i gdzie chcą jak zwierzęta.

No to poproś jakąś 15stke na ulicy niech Ci zrobi dobrze, zobaczymy jaka będzie reakcja.

24.04.2009
15:06
[68]

smuggler [ Patrycjusz ]

Kamyk - ja nie mowie, ze nie da sie, mowie ze wtedy faktycznie moze cisnac. :)

24.04.2009
15:10
[69]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Promyczek
a zwyczajnie nie jest gotowy aby w danym momencie je mieć.
Zatem należy postawić pytanie, czy ktoś, kto "nie jest gotów" (cokolwiek miałoby to oznaczać) by zostać rodzicem jest gotów do tego by wchodzić w intymne relacje cielesne? Odpowiedzi można udzielić albo z pozycji koncepcji człowieka jako osoby/człowieka i człowieka jako zwierzęcia ludzkiego.
To co napisałaś należy odczytywać w ten sposób: "zwierzę ludzkie, które nie jest gotowe na to by zostać człowiekiem nie powinno kontrolować swej zwierzęcej natury". I taka jest podstawowa teza rewolucji '68. Bycie człowiekiem krępuje zwierzęcą część jego natury, w związku z czym należy człowieka uwolnić od jego człowieczeństwa by ten mógł nareszcie stać się upragnionym "szczęśliwym dzikusem", czyli - według koncepcji schizofrenika ruso - zwierzęcia ludzkiego sensu stricte - czyli istoty pozbawionej jakichkolwiek naleciałości kulturowych.
No cóż - jeżeli tobie nie przeszkadza koncepcja pozostawania suką aż do momentu, gdy "zaczniesz być gotowa", to ja mogę tylko rozłożyć ręce w geście zupełnej bezradności i modlić się, byś przejrzała na oczy.
W każdym razie przestanę się dziwić koncepcji mordowania dzieci nienarodzonych, skoro nie są to ludzie lecz zwierzęta ludzkie. Nie będę się też dziwił innym pomysłom eugenicznym zmierzającym do zalegalizowania uśmiercania innych ludzi "nie gotowych na człowieczeństwo". W sumie w takim przypadku zabijanie takie nie różniłoby się prawie niczym od zwykłej jatki, w której zabija się np. krowy czy kury. Prawie, bo krowy czy kury zabija się w celu zapewnienia pożywienia. No, chyba, że jest to wstęp do kuchni, w której będzie się serwowało szynkę z niemowlęcia albo gicz dziecięcą.
Jesteś zszokowana? Dziwne. W końcu "nie jesteś gotowa by być człowiekiem".

Vader
Ponieważ najwyraźniej nie czytałeś wątku o prześladowaniach religijnych, to odwołam się do słów, jakie tam ostatnio napisałem w odniesieniu do "fanatyzmu" i "fundamentalizmu", które to "zarzuty" zaczęły tam dominować:
Fundamentalizm jest terminem, który powstał wraz z utopią śmietnika (otwartości, wielokulturowości i innych ości) jako jego antonim i jest wykorzystywany w mowie nienawiści w celu zdeprecjonowania oponenta. Określenie kogoś mianem fundamentalisty w społeczeństwie nastawionym na "otwartość" wobec różnych poglądów (czyli z definicji w społeczeństwie pozbawionym jakichkolwiek poglądów poza poglądem nie posiadania poglądów) ma zwykle na celu przeniesienie sporu z płaszczyzny rzeczowej na emocjonalną, z jednoczesną próbą poniżenia przeciwnika przez skojarzenie z nim odczuć negatywnych i tym samym ustawienie się po stronie jedynie_słusznej.

Ktoś, kto odwołuje się do fundamentalizmu to w istocie niewolnik, który jako pozbawiony tego co "swoje" bierze to co mu media podają jako słuszne. W XIX i XX w. kierowanie ludźmi odbywało się na zasadzie indoktrynacji i wyniszczania oponentów. Wiek XXI to początek epoki masowej manipulacji ludźmi, co nie jest możliwe w społeczności ludzi posiadających to "swoje".

To barachło, które tutaj z takim zacietrzewieniem szermuje fundamentalizmami, fanatyzmami i innymi takimi, to w gruncie rzeczy chodzące podręczniki politycznej poprawności. Politycznej poprawności, której podstawowym wymogiem jest nie posiadać własnych poglądów i przyjmować wszystko to, co ci serwują jako słuszne. Otwartość jest brakiem własnych przekonań. Jest pustym naczyniem, w które można wlać wszystko, co w danym momencie jest przydatne władzy. Działa to dokładnie tak jak działa śmietnik, który jest ideałem otwartości, bo można weń wszystko wrzucić i można z niego wszystko usunąć by zrobić miejsce dla kolejnych odpadków.
Czego się wymaga od politycznie poprawnego, chodzącego śmietnika? Ano tego, by nie był cenzorem. Kiedy się nie jest cenzorem? Wtedy i tylko wtedy, gdy nie występuje się z punktu widzenia swoich niezmiennych przekonań. Tymczasem jedynym przekonaniem, jakie w myśl zaleceń twórców political correctness należy posiadać jest nie posiadanie żadnych poglądów. Wtedy w sposób naturalny osoba taka jest w istocie jednostką sterowalną w największym zakresie. I to sterowalną w sposób, który nie burzy jej przekonania o własnej niezależności, bo przecie podstawowa i niezmienna dyrektywa braku jakichkolwiek niezmiennych dyrektyw pozostaje ta sama.


Może zatem czas na puentę? Proszę:
Niewolnik nie może uczyć człowieka wolnego wolności. Jedyne, co może, to może nie móc.

Caine
To co napisał Vader jest biegunowo odległe od tego, co napisałem. To, co on napisał może zadowolić jedynie człowieka o mentalności niewolnika.

24.04.2009
15:18
[70]

Lysack [ Przyjaciel ]

Niewolnik nie może uczyć człowieka wolnego wolności. Jedyne, co może, to może nie móc.

Atylla -> z całym szacunkiem, ale to Ty tutaj prezentujesz postawę niewolnika swoich poglądów i starasz się nas przekonać jaka ta Twoja niewola jest wspaniała.
Antykoncepcja daje swoistą wolność seksualną, a gro osób przez całe swoje życie nie są gotowi na potomstwo (choćby ze względów finansowych, np. utrzymywania się z samej renty) - czy zatem powinni oni zostać przez całe swoje życie prawiczkami i dziewicami, stając się - podobnie jak Ty - niewolnikami w tej kwestii?

24.04.2009
15:18
smile
[71]

Molzey [ Generaďż˝ ]

[69]
Przekładając na "ludzkie": Attyla jest tak wolny, że możecie go w dupę pocałować. Komuchy.

24.04.2009
15:20
smile
[72]

Pento Mamuta- reaktywacja [ Chor��y ]

<---Attyla, zmień forum!

24.04.2009
15:20
smile
[73]

eJay [ Gladiator ]

Przekładając na prostszy język: Atylla woli aby na świecie królował AIDS, kiła i rzeżączka, a higiena intymna to tylko mit.

24.04.2009
15:21
smile
[74]

Amadeusz ^^ [ Senator ]

Co za zabawny wątek.

24.04.2009
15:22
smile
[75]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Lysack
Ano jestem niewolnikiem swoich poglądów:D Jakie to trafne i jakie absurdalne:D
Choroba - naparskałem sobie na monitor:D

24.04.2009
15:22
smile
[76]

mefsybil [ Legend ]

[55] Jeśli miałeś na myśli to co ja, to udało ci się :D

24.04.2009
15:24
smile
[77]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Nie. Po prostu dla Attyli seks służy do rozpłodu i cementowania związku małżeńskiego (byle tylko nie czerpać z niego przyjemności fizycznej!).

24.04.2009
15:24
[78]

Snakepit [ aka Hohner ]

[71] dzięki :D

Attyla - po raz kolejny ot taki sobie wątek przeistaczasz swoimi tekstami na pseudointeligentną rozmowę w ktorej walczysz sam przeciwko wszystkim...nie szkoda Ci czasu i zdrowia?

Bullzeye - to może kobietom wyciąc łechtaczki w takim momencie? Toż to innego celu nie spełnia...:D

24.04.2009
15:25
smile
[79]

yo dawg [ Konsul ]

Król Demagogów to i o pomidorówce napisałby esej...
Gumy som be, ale tylko dlatego, że zmniejszają doznania :)

A właśnie, Attyla jak często współżyjesz z małżonką?

24.04.2009
15:32
[80]

TiGeReK [ OniichaN ]

A właśnie, Attyla jak często współżyjesz z małżonką?

yo dawg - to już było niesmaczne, że tak to ujmę - Ch*j Ci do tego...

Co do tematu - dla mnie to parodia, ale co za problem iść do kiosku obok... Ludzie sami sobie stwarzają niepotrzebnie problemy =]

24.04.2009
15:33
smile
[81]

Lysack [ Przyjaciel ]

Atylla -> owszem, zabawne - ale zachowujesz się jak kobieta na wymyślonej przez samą siebie diecie, atakująca wszystkie szczupłe osoby wokół siebie za sam fakt tego, że są szczupłe :) Sam narzucasz sobie archaiczne zasady moralne, które nijak mają się do współczesności, zaprzeczając tym samym współcześnie przyjętej moralności, czy też zwykłej ogłady w słowach:)

Poza tym - ludzie i delfiny to jedyne osobniki czerpiące przyjemność z seksu - czemu więc świadomie ograniczać coś, co zostało nam odgórnie przyznane? :)

Swoją drogą parskanie na monitor to bynajmniej nie ludzka cecha, zdecydowanie bardziej pasująca do zwierzęcia ludzkiego ;]

Snakepit [82] -> już więcej nie będę :( nawet emotkę zmienię przy poście na smutniejszą i wyrażającą pokorę...

ed2. czyli im też nie powinno się sprzedawać kaloszy ;)

24.04.2009
15:34
[82]

Snakepit [ aka Hohner ]

Lysack - daj Ty kufa spokoj! Jestesmy zwierzetami bo raczymy kopulowac nie bedac gotowymi na dziecko! Zamknij jadaczke i nie zasmiecaj forum swoimi dziwnymi tekstami o Attyli! Leave him alone! I am serious!

Edit: mi ostatnio pies naparskał na monitor jak ten stał na podłodze bo biurko czyściłem...;]

Lysack - niektore gatunki małp robia to tez tylko dla przyjemnosc, a szympansice zabawiaja sie kijkami jak nie ma w poblizu partnera...

EDIT: no! i tak ma kufa zostać! grzeczny Lysack :]

24.04.2009
15:40
[83]

massca [ ]

Niewolnik nie może uczyć człowieka wolnego wolności. Jedyne, co może, to może nie móc.

Attyla, rozumiem że twoja puenta jak ulał pasuje do księdza który napisal książkę o seksie ?

24.04.2009
15:43
smile
[84]

Attyla [ Flagellum Dei ]

No - widzę, że poziom forumowej "elyty lyberalnej" znowu wzrósł do zera. To prawdziwa przyjemność przeczytać o sobie, to co mi tu serwujecie. Nawet nie chcę tego podsumowywać, by nie ograniczać waszej wolności plucia mi w oczy. To w końcu musi być bardzo pasjonujące. I jakie inspirujące! jakiej pracy niezwykłej wymaga!

massca
jakoś nie interesują mnie produkcje księży działających w ramach "cichej schizmy".

24.04.2009
15:46
[85]

Mazio [ Mr Offtopic ]

Szarpajmy odzież na sztuki
bzykajmy co się da wybzykać
z językiem rożowo zwieszonym
możemy się trochę potrykać
lecz myślmy też przy tym do diaska
niech będzie ubrana palemka
a tamtym olewka totalna
kto słucha facetow w sukienkach?
więc jeśli musisz to zrob to
nie przejmuj się innych gderaniem
lecz miecz swoj odziej koniecznie
z lateksu bezpiecznym ubraniem

24.04.2009
15:47
smile
[86]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Dobra, ja proponuję to zakończyć. Ta rozmowa nie ma sensu bo jedyne do czego prowadzi to obrzucanie się błotem. Wy nie rozumiecie Attyli, Attyla nie rozumie was, koniec tematu.

24.04.2009
15:48
[87]

Snakepit [ aka Hohner ]

Attyla - może jeśli skończysz na tym forum wypisywanie w każdym wątku o seksie, aborcji, religii itd. swoich kazań jacy to my jesteśmy źli bo postępujemy jak zwierzęta i temu podobne bzdetki, to może wtedy przestaniemy pluć Ci w oczy. Przemyśl to, miej swoje zdanie, podążaj swoimi drogami ale nie oceniaj innych tak jakbyś tylko Ty miał rację a wszyscy dookoła byli "inni", dziwni, źli i postępowali wg chorych zasad. Na dobra sprawę możesz tak sobie myśleć, możesz pluć na monitor ale nie praw nam takich kazań bo zrozumienia raczej tu nie znajdziesz a jesli już to szczątkowe. I pamiętaj, że takie kazania wywołują agresję i niepotrzebne dyskusje na z góry przegrany dla obu stron temat bo każda ze stron ma swoje widzimisie i nikogo na drugą stronę nie przeforsuje.

I pisze to całkiem serio, bez uszczypliwości, poprostu tak to widze.

[85] jak zwykle - xD

24.04.2009
15:48
smile
[88]

TiGeReK [ OniichaN ]

[85] <3 AHHahahHaHahHAhHA

24.04.2009
15:50
smile
[89]

Gastovski [ Konsul ]

Nawet konserwatywny katolik musi zgodzić się z autorytetem Kościoła, który twierdzi, że "to nie po katolicku, nie czerpać przyjemności z seksu".

Poza tym, wolność Tomku w swoim domku.

Co do newsa i tej pani - może sobie gadać głupoty jakie chce. Fakt jest taki, że seks prawnie jest dozwolony od 15 roku życia, więc może nastolatkom od piętnastu wzwyż, dokładnie mówiąc, skoczyć na pędzel.

Mam jedną prośbę do pewnych użytkowników tego forum - pisze się seks, a nie sex. Jesteśmy na polskim forum.

Edit: Mazio - słabo ;). Przyłóż się, potrafisz lepiej :).

24.04.2009
15:53
smile
[90]

Boroova [ Gwiazdka ]

Attyla najwyrazniej nie rozumie, ze jest tu niemile widziany. Dobrze, ze jest to tylko forum - mam nadzieje, ze w normalnym zyciu wie kiedy przestac robic z siebie idiote.

Zaczyna mnie wrecz mierzic czytanie tych jego wypocin. A tekst o pluciu w oczy rozwalil mnie calkowicie! Jak ci sie nie podoba, to po jaka cholere sie tu udzielasz? Ani cie tu nikt nie zapraszal, ani tym bardziej nikt cie tu nie trzyma.

Wez lepiej zajmij sie swoim zyciem, a nie proboj nawracac wszystkich dookola na swoja chora ideologie. Jesli tak wyglada "wzorowy" katolik, to ja zostane ateista.

24.04.2009
15:54
smile
[91]

s3sony [ Pretorianin ]

hahaha, kasjerka nie sprzedała gumki 18-latkowi :D może powinni jakieś testy wprowadzić dla ubiegających się o pracę na to stanowisko? :D

24.04.2009
15:58
smile
[92]

ppaatt1 [ Trekker ]

A ja tam nie rozumiem tych podjazdów na Attylę. Ma inny światopogląd niż wy to od razu nie ma prawa tutaj pisać? Wolność słowa? Mówi wam to coś? Jak ktoś Ci przeszkadza to zignoruj jego post. Macie do cholery wielkie problemy.

24.04.2009
16:03
[93]

Snakepit [ aka Hohner ]

Ma inny światopogląd niż wy to od razu nie ma prawa tutaj pisać?

Pisac prawo ma, ale nie ma prawa oczerniać, jak on zaczyna to my mu odpłacamy...

24.04.2009
16:05
smile
[94]

cioruss [ oko cyklopa ]

hehe, ale Attyla Wam cisnienie podniosl :) mnie tez kiedys ruszaly podobne glupoty, ale jakis czas temu uswiadomilem sobie, ze powoli zbliza sie dzien, gdy z ust tego pana uslyszymy 'prowokacja! od samego poczatku robie was w konia!'. od tej pory czytam Jego wypociny z nalezytym szacunkiem - azziego dawne prowokacje to przy tym pikus; mysle, ze wlodzix tez ma ze 40 lat i jest swego rodzaju geniuszem. brawa dla Panow!

24.04.2009
16:05
[95]

Boroova [ Gwiazdka ]

Ppatt --> czytam te jego wypociny juz od kilku lat, ale ilez mozna! Czlowiek ten jest jakims chorym fanatykiem i z kazdego watku, w ktorym sie udziela robi niepotrzebna sieczke. Jedna z niewielu osob, ktora budzi we mnie autentyczna antypatie. Mam tylko nadzieje, ze w zyciu nie spotkam nigdy kogos jego pokroju.

24.04.2009
16:05
[96]

Snakepit [ aka Hohner ]

cioruss - niestety mi sie wydaje ze on tak na serio :( ale może się mylę ;D Czytanie tego samego w kolko w kazdym wątku religijno/moralnym robi się cięzkie do zniesienia...

24.04.2009
16:08
smile
[97]

pao13(grecja) [ Silkroad Fan ]

[69] <---- przypadek ?

24.04.2009
16:09
smile
[98]

Khelben [ PointGuard ]

Gastovski --> Fakt jest taki, że seks prawnie jest dozwolony od 15 roku życia, więc może nastolatkom od piętnastu wzwyż, dokładnie mówiąc, skoczyć na pędzel.

Skąd taka bzdura przyszła ci do głowy?

24.04.2009
16:12
[99]

massca [ ]


jakoś nie interesują mnie produkcje księży działających w ramach "cichej schizmy".

moglbys rozwinac tę lotna mysl i jakoś tak z wiatrem puścić dalej? zgodzisz się ze mna ze pisanie książki o seksie przez kogos kto całe zycie spędził w celibacie zakrawa na dobry żart co najwyżej? czy idziesz dalej i sugerujesz jakies wewnętrze spiska w ramach organizacji która ukształtowała twój światopogląd?

24.04.2009
16:14
[100]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Do tych, co to tu odbierają mi prawo do "oczerniania":
macie kłopoty z oczami czy z funkcjonalnością rozumku? Napisałem to i owo na temat terroru "otwartości" w poście 69.
Jesteście śmietnikami i śmierdzicie na kilometr. Tu nie trzeba żadnego "oczerniania" a zwykłego stwierdzenia faktu, co też czynię.
Nie mam ochoty być śmietnikiem, wdychać waszych smrodów ani obawiać się zabrudzenia, gdy was mijam. Nawet mimo tego, że wszyscy wokół starają się wylać na siebie jak najwięcej perfum i dziwią się skąd tyle wszy ja wolę się porządnie umyć. Przynajmniej raz w tygodniu.

24.04.2009
16:15
[101]

flikt [ wandalista ]

Gastovski - nie, to nie tak ze seks jest dozwolony od lat 15 tylko po prostu osoby w wieku >15 nie moga uprawiac seksu z osobami w wieku <15 bo to przestepstwo a nie jakies farmazony co ty tu pitolisz

24.04.2009
16:15
[102]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

Iiii od nowa...

Popcorn anyone?

24.04.2009
16:16
smile
[103]

*_*Cypriani [ White Trash ]

[2]

24.04.2009
16:18
smile
[104]

pao13(grecja) [ Silkroad Fan ]

ja wolę się porządnie umyć. Przynajmniej raz w tygodniu. hmmmm

Kocham takie watki.
Orl@ndo--> ^^... ja ide zrobic kawe

24.04.2009
16:19
smile
[105]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Żeby trochę rozluźnic atmosferę: temat o seksie, Attyli akurat trafił się post 69. Sweet.

24.04.2009
16:19
smile
[106]

s3sony [ Pretorianin ]

Jesteście śmietnikami i śmierdzicie na kilometr

a Ty jesteś jak kibel - obsrany i bez względu ile "perfum" by się na Ciebie wylało, i tak będziesz śmierdzieć xD

24.04.2009
16:22
[107]

Boroova [ Gwiazdka ]

Attyla --> jestes idiota. Tu nie trzeba zadnego oczerniania, a zwyklego stwierdzenia faktu, co tez czynie.

24.04.2009
16:24
smile
[108]

Ralion [ Deva ]

Attyla - a miłujesz ty nas? Bóg jest miłością prawda?
Czy nie cierpisz widząc ten śmietnik? Dlaczego miłując Boga obdarzasz bliźniego nienawiścią?
Taka Twoja wiara?

Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

A może ten powyższy hymn także został napisany w ramach "cichej schizmy" co?

24.04.2009
16:25
smile
[109]

cioruss [ oko cyklopa ]

co za wyczucie dramaturgii, idelanie w 69 i 100 post, niesamowity timing. no i tresc kolejnych postow - przeciez nikt przy zdrowych zmyslach nie powie, ze ktos tak mozne na powaznie.

24.04.2009
16:30
[110]

Boroova [ Gwiazdka ]

cioruss --> tez mi sie tak kiedys wydawalo. Chcialbym, zeby to byl glupi zart, ale ludzie pokroju Attyli istnieja. Pozostaje mi sie tylko zastanowic nad sensem istnienia w swiecie, po ktorym chodza mordercy, gwalciciele, zlodzieje i Attyle.

24.04.2009
16:31
[111]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Też ostatnio zacząłem podejrzewać, że Attyla to taki troll 2.0 Trudno mi jest uwierzyć w to, że można na tyle sprawnie posługiwać się słowem, a jednocześnie być kompletnym debilem i skutecznie zniechęcać ludzi do Kościoła. Fanatycy religijni jakimi są niektóre mohery, to z reguły ludzie mało pojętni i bez większego wykształcenia, a Attyla to jakiś bardzo dziwny przypadek, z którym nie warto dyskutować, bo nie odpowiada na pytania, a potrafi zakręcić tak, że cholera jedna wie o co mu właściwie chodzi.

A tak jako ciekawostka obalająca mity: stymulacja ręczna i oralna jest popierana przez Kościół - tak pisze jeden z zakonników w swojej książce o seksie po katolicku. Między bajki można włożyć opowieść o seksie po ciemku, pod kołdrą i tylko w celu rozmnożenia. Oczywiście, prezerwatywy są zabronione, ale Kościół dopuszcza metodę kalendarzyka, zwaną rosyjską ruletką;)

Widzę, że już wspomnieliście o tej książce, a Attyla i tak wie lepiej od Kościoła, cholernych sekciarzy;>

24.04.2009
16:33
smile
[112]

Patryx0 [ Konsul ]

Attyla to taki troll 2.0

24.04.2009
16:35
smile
[113]

Gastovski [ Konsul ]

Khelben - Wynika to z prawa. Więc bzdura to jedynie tobie mogła przyjść do głowy.

flikt - Właśnie sobie sam zaprzeczyłeś. Więc wstrzymaj się, jak to idealnie ująłeś, z "pitoleniem".

Art. 200. § 1. Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto utrwala treści pornograficzne z udziałem takiej osoby.


Nic innego z tego nie wynika, jak to, że KAŻDY KTO MA 15 lat I WIĘCEJ, może "obcować płciowo" z ludźmi powyżej 15 roku życia. To znaczy, że nastolatków to również dotyczy (o czym traktuje ten temat), więc, jak to infantylnie ujął flikt, skończcie "pitolić", jeżeli nie macie na jakiś temat pojęcia. To taka rada na przyszłość.

24.04.2009
16:35
smile
[114]

Sir klesk [ ...ślady jak sanek płoza ]

cioruss --> Zaczynam wierzyc w Twoja teorie co do Attyli.


Jak mozna wyrzucac komus ublizanie i plucie w oczy, po czym samemu w nastepnej linijce zmieszac garsc uzytkownikow z blotem jak gdyby nigdy nic?

24.04.2009
16:36
smile
[115]

Pento Mamuta- reaktywacja [ Chor��y ]

Attyla- mogę Cię dotknąć?

24.04.2009
16:37
smile
[116]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

Dzięki uprzejmości mavioza:
https://www.zgodzinski.com/smaczek/?q=http%3A%2F%2Fwww.gry-online.pl%2FS043.asp%3FID%3D8971173&m=4

24.04.2009
16:37
smile
[117]

promyczek303 [ sunshine ]

Attyla
Zatem należy postawić pytanie, czy ktoś, kto "nie jest gotów" (cokolwiek miałoby to oznaczać) by zostać rodzicem jest gotów do tego by wchodzić w intymne relacje cielesne?

Byłam w 99,9% pewna, że właśnie taka bedzie Twoja riposta :)

Moja odpowiedz jest prosta - Nie, niestem gotowa by zostać rodzicem. Tak, czuję się gotowa by wchodzić w intymne relacje cielesne.

Jak już wchodzimy w tematy religijne to z tego co wiem opinie na ten temat są bardzo różne - zwłaszcza wśród księży.
Osobiście - zaznaczam, że jestem osobę wierzącą, praktykującą - nie uważam, że popełniam jakiś straszny grzech robiąc to z jedną, stałą osobą. Dodam, że nawet wg jednego księdza nie popełniam grzechu żadnego.

Aha jeszcze jedno - najważniejsze. Skoro przedmałżeński seks, do tego - niech skonam! - z zabezpieczeniem jest zwierzęcym instynktem - to nie, nie przeszkadza mi pozostanie suką, aż do momentu gdy zacznę byc gotowa na macierzyństwo.

24.04.2009
16:39
smile
[118]

Khelben [ PointGuard ]

Gastovski --> z Art. 200. § 1 wynika, że osoby powyżej 17 lat nie mogą obcować płciowo z osobami poniżej 15 roku życia. Nic więcej.

24.04.2009
16:43
smile
[119]

Pento Mamuta- reaktywacja [ Chor��y ]

<----Orl@ndo

24.04.2009
16:46
smile
[120]

Devilyn [ Arise from the ashes! ]

Oł je, Attyla rozpoczyna koleją krucjate. Czekajta ide po popcorn.

Pewnie prawdziwy chrześcijanin uprawia seks (a FE!) tylko po to by spłodzić kolejne dziecie, ale broń boże czerpać z tego przyjemność. Wój że seks często umacnia więzi międzymałżenską, ale co tak ma być i już. Baba do garów, facet do roboty, dzieci na religie. Taa idealne życie.

Jesteście śmietnikami i śmierdzicie na kilometr.

Weź siedz w u swoich "prześladowanych chrześcijan" jak Ci tu śmierdzi. Smród ciemnogrodu i fanatycznego zaślepienia jest niemniej uciążliwy jak ten co Ciebie trapi.

A właśnie mam takie pytanie, czy Ty w ogóle jeszcze grasz w gry? Bo po osobie twojego pokroju bardziej bym sie spodziewał twierdzenia że gry to zło wcielone. Przecie na stronie RM ostatnio był artykuł o tym jakie gry są drestrukcyjne dla psychiki człowieka i najlepiej ich zakazać. Chyba że grasz jedynie w Stronghold: Crusader. Dooobra wtedy pytania niebyło.

24.04.2009
16:48
smile
[121]

raziel88ck [ Legend ]

Orl@ndo - dobre, dobre

24.04.2009
16:50
[122]

Boroova [ Gwiazdka ]

Promyczek --> daj spokoj i sie nie tlumacz. Widzisz, nasz forumowy Attyla wyzywa wszystkich na lewo i prawo i mysli, ze jak nie powie tego wprost, to bedzie mogl to robic bezkarnie. To mnie wlasnie w nim rozbraja - niby taki "ynteligentny" a np. wyzwal cie od suki. Jesli bylby prawdziwym mezczyzna, to nigdy by tego nie zrobil. Jedyne czego mu zycze, to tego, by jego corka zaczela uprawiac seks przed slubem - zobaczymy czy wtedy bedzie taki chojrak w swoim rozumowaniu.

24.04.2009
16:53
smile
[123]

Playboy95 [ Master of Puppets ]

<------ Orl@ando, hahaha xD

Brak Gumek = więcej nieletnich i samotnych matek oraz więcej porzuconych dzieci

24.04.2009
16:54
[124]

Devilyn [ Arise from the ashes! ]

Promyczek - Tak jak napisał Boroova, olej dziada. Jak nazwał Cię suką to świadczy tylko o tym jakim on wspaniałym chrześcijaninem jest. Tylko własnie tacy są najgrosi którzy zrazają ludzi do KK, ale spoko my jesteśmy śmietnikiami i śmierdolimy a Ty jesteś? Wanna join church?

24.04.2009
16:54
smile
[125]

Gastovski [ Konsul ]

Khelben - Spytaj się pani w gimnazjum, co to jest interpretacja i czytanie ze zrozumieniem. Obie umiejętności zatrzymały się u ciebie najwyraźniej na poziomie gimnazjum, żeby nie powiedzieć podstawówki.

Devilyn - Co ma piernik do wiatraka? Do Kościoła chodzisz dla ludzi? No daj spokój.

Raz, że chrześcijan to nie od razu katolik, dwa, poglądy Attyli są sprzeczne nawet z poglądami Stolicy Apostolskiej, więc dyskusja na ten temat nie ma sensu.

24.04.2009
16:56
[126]

Lysack [ Przyjaciel ]

Broova -> to że zacznie jest więcej niż pewne - im większy ucisk w domu, tym większa chęć wyzwolenia i buntu. Nie sądzę jednak, żeby komukolwiek o tym powiedziała w obawie przed niespełnieniem nadziei pokładanych w niej przez ojca.

24.04.2009
16:58
[127]

flikt [ wandalista ]

Gastovski - kolezko ja sobie nie zaprzeczam to ty jestes jakis sprzeczny sadzac ze z tego artykulu co wkleiles wynika ze seks jest dozwolony tylko od 15 lat, chyba ze znowu wkleisz mi jakis paragraf ktory powie ze np 12latek nie moze uprawiac seksu z 12latka

24.04.2009
17:01
[128]

Devilyn [ Arise from the ashes! ]

Gastovski - Piernik do wiatraka ma tyle że tacy ludzie tworzą opinie o KK. Nic nie mam do chrześcijan ani do katolików (mam dużo znajomych, nawet księży z którymi żyję w dobrych stosunkach) ale za to dużo mam do zaślepionych nienawiścią fanatyków. Sam widzisz, Attyla jest kimś kto bezkompromisowo wszedzie wciska swoje "zdanie" a w razie niepowodzenia zaczyna obrzucać błotem (Suka, śmierdzące śmietniki?). Cóż to jest po prostu żałosne. Naszczęscie to wymierający gatunek.

24.04.2009
17:03
[129]

Meganelle [ Tarzana przez Tarzana ]

Wedle słów samego Attyli, ma on w posiadaniu jednego potomka płci żeńskiej lat kilkunastu bądź 20+. Biorąc pod uwagę inne słowa tego osobnika, dotyczące seksu możliwego tylko w celach prokreacji, wnioski pozwolę wysnuć czytającym.

spoiler start
Tyle lat na głodzie, to już człowiek nie wie, jak to jest być najedzonym...
spoiler stop

24.04.2009
17:07
smile
[130]

Pl@ski [ porobiCie ]

Pro -> Czyli po prostu lubisz to, suko?

spoiler start
Gwoli ścisłości: to cytat z "Job" jest i należałoby go traktować raczej z przymrużeniem oka, nigdy do głowy by mi obrażanie Promyczka w tak bezczelny sposób nie przyszło, do takich rzeczy zdolni są chyba jedynie prawdziwi kretyni i inni religijni fanatycy...
spoiler stop

24.04.2009
17:22
smile
[131]

kyaku [ Leniwy Tadeusz ]

Że tak pozwolę sobie cytatem:

Atyllo:
Don't cry
Don't raise your eye
It's only teenage wasteland


a następnie:
Now shut up and drive!

24.04.2009
17:25
[132]

Jedziemy do Gęstochowy [ Racjonalista ]

Seks jest dla wszystkich.

ale z umiarem panowie z umiarem.

nie wiem po co seks to taki temat tabu zwykła ludzka czynnośc a zakazywanie tego to wbrew naturze ludzkiej.

i myślicie ze coś komuś to da zakaz seksu dla nastolatków?

tiaaa... akurat posłuchaja tego zakazu.....teraz to juz w podstawówce to robią znam takich.

takie czasy i trzeba się przystosowac, ludzkośc cofa się w rozwoju i nic na to nie poradzimy.



24.04.2009
17:26
[133]

Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]

Attyla - proponuje zmienić lekarza,ten nic nie daje

takie czasy i trzeba się przystosowac, ludzkośc cofa się w rozwoju i nic na to nie poradzimy.

Raczej zmądrzała,mamy słuchać się tych leniwych grubasów z kościoła?
Później właśnie bez seksu im odp..... i dochodzi do takich czy innych sytuacji (pedo)

24.04.2009
17:29
[134]

abemus papa [ Chor��y ]

Wedle słów samego Attyli, ma on w posiadaniu jednego potomka płci żeńskiej lat kilkunastu bądź 20+
Niepokalane poczęcie?

Zastanawiam się jak by Attyla postapił...
Na stos!

24.04.2009
17:30
[135]

Snakepit [ aka Hohner ]

Jedyne czego mu zycze, to tego, by jego corka zaczela uprawiac seks przed slubem - zobaczymy czy wtedy bedzie taki chojrak w swoim rozumowaniu.

Ba! A co by to było jakby miała nie wiem 17 lat i zaszła w ciążę i ogłosiła to swojemu ojcu? Zastanawiam się jak by Attyla postapił...

24.04.2009
17:32
smile
[136]

raziel88ck [ Legend ]

Snakepit - spalilby ja na stosie

24.04.2009
17:34
[137]

massca [ ]

Ba! A co by to było jakby miała nie wiem 17 lat i zaszła w ciążę i ogłosiła to swojemu ojcu? Zastanawiam się jak by Attyla postapił...

po pierwsze by zapytał czy to z księdzem? wtedy chociaz by bardziej po bożemu było...

24.04.2009
17:36
smile
[138]

===Schejkimenn=== [ VI LO Spunky Guy ]

Atylla ===>

Dzięki Tobie coraz bardziej zrażam się do religii chrześcijańskiej. Niestety dewoci chrześcijańscy kojarzą mi się z Twoją osobą i Twoimi postami na tymże forum,co jest trochę przykre.

24.04.2009
17:36
[139]

szymon_majewski [ Senator ]

Ja tam uwazam ze powinno sie je kupowac w aptece, bo te z rosmana i kioskow sa slabej jakosci

24.04.2009
17:36
[140]

Likfidator [ Konsul ]

Attyla-->Jesteście śmietnikami i śmierdzicie na kilometr. Tu nie trzeba żadnego "oczerniania" a zwykłego stwierdzenia faktu, co też czynię.
Nie mam ochoty być śmietnikiem, wdychać waszych smrodów ani obawiać się zabrudzenia, gdy was mijam. Nawet mimo tego, że wszyscy wokół starają się wylać na siebie jak najwięcej perfum i dziwią się skąd tyle wszy ja wolę się porządnie umyć. Przynajmniej raz w tygodniu.


I tak oto wypowiada się katolik. Jaki Ty przykład dajesz swoim postepowaniem? Ja kiedyś też byłem, że tak powiem głęboko wierzącym człowiekiem, bo zostałem tak wychowany, ale z biegiem lat coraz bardziej miałem dosyć słuchania tych bredni, nie mówiąc o przebywaniu wśród tych najbardziej 'pobożnych', którzy stworzyli sobie kółeczko wzajemnej adoracji, a resztę ludzi uważają za kogoś gorszego, ale Chrześcijaństwo słynie z tego, że posiada wspaniałe zasady moralne, a wierni robią dokładnie na odwrót, byleby tylko nikt nie widział jak grzeszą.

24.04.2009
17:37
[141]

Snakepit [ aka Hohner ]

Ja tam uwazam ze powinno sie je kupowac w aptece, bo te z rosmana i kioskow sa slabej jakosci

Taka sama prezerwatywa, ta sama firma, to samo pokaowanie, w sumie takie same warunki przechowywania......czym sie roznia te z apteki od tych z rosmana?

24.04.2009
17:38
smile
[142]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Ja tam uwazam ze powinno sie je kupowac w aptece, bo te z rosmana i kioskow sa slabej jakosci

Najgorzej jest w supermarketach, gdzie Attyle szaleją z igłami;)

24.04.2009
17:38
smile
[143]

Devilyn [ Arise from the ashes! ]

Snakepit - To że w rossmanie może pracować Attyla i przebijać je szpilą :D. Chodź w aptece można to samo w sumie... :P Ale w rossmanie moze to zrobić nawet klient

24.04.2009
17:40
[144]

szymon_majewski [ Senator ]

Snakepit ---> bo jak np. leza 2 tygodnie na sloncu to od razu zrobia sie nizszej jakosci, a te w aptece sa trzymane w lepszych warunkach, wiec tu sie nie zgodze ze warunki sa te same

24.04.2009
17:41
smile
[145]

===Schejkimenn=== [ VI LO Spunky Guy ]

To że w rossmanie może pracować Attyla i przebijać je szpilą :D. :D

czym sie roznia te z apteki od tych z rosmana?

Chyba niczym.

24.04.2009
17:45
smile
[146]

barteqq [ world in conflict ]

<------
...
za mało jest patologii i rodzin wielodzietnych bez hajsu?
...

24.04.2009
18:27
smile
[147]

yo dawg [ Konsul ]

In b4 3 strony w wordzie odpowiedzi na Wasze śmierdzące posty.

24.04.2009
18:42
smile
[148]

Kherlon [ Lazy Hero ]

<--- wypowiedź Wlodzixa. *****. ********** się rozmnoży i jeżeli dzieci będą rąbnięte w półowie tak jak on to armagedon jest pewny :D

24.04.2009
18:44
[149]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

Suhoj [62] - Owszem, czytałem dziesiątki razy na studiach. Przepis powstał po to, żeby dzieciak mógł kupić bułki, masło i wspomnianą czekoladę, a sprzedawca był chroniony prawnie w takiej sytuacji. Kupno prezerwatywy przez kilkulatka trudno zaliczyć do umów powszechnie zawieranych w drobnych bieżących sprawach życia codziennego. Można się z tym stwierdzeniem zgodzić, albo i nie, ale sprzedawca może stwierdzić, że ma wątpliwości w tej kwestii, bo zasadą jest, że ów dzieciak nie ma zdolności do czynności prawnej w ogóle. Ergo - ma podstawę, żeby jej nie dokonać. Niech dzieciak przyprowadzi rodzica.

Do widzenia, panie przemądrzały.

24.04.2009
18:46
smile
[150]

Samzabijaka [ Kasztelan ]

Kondomy zabronione ? Trudno, są jeszcze sztuczne pochwy :)

24.04.2009
18:48
[151]

Cougar/ALV'Y [ 3DFX is still alive ]

Jak dla mnie..pomyłka zupełna.
Skoro nastolatek idzie po prezerwatywę na bazar czy do apteki, to chyba chwała mu za to?Że nie robi tego po omacku, że ma jako-takie pojęcie?
Nie....to dowodzi, że żyję w Polsce...

24.04.2009
19:17
[152]

Attyla [ Flagellum Dei ]

promyczek
Jak już wchodzimy w tematy religijne
Nie wchodziłem w tematy religijne :o

Osobiście - zaznaczam, że jestem osobę wierzącą, praktykującą - nie uważam, że popełniam jakiś straszny grzech robiąc to z jedną, stałą osobą.
Nie, no naturalnie nie popełniasz straszliwego grzechu. Cudzołóstwo jest takim sobie wykroczeniem, które można "załatwić" w ramach spowiedzi powszechnej?:)

Dodam, że nawet wg jednego księdza nie popełniam grzechu żadnego.
Najwyraźniej ksiądz ten w przerwie między publikacjami Prusaka i innych "teologów" - zwłaszcza tych "nowoczesnych" - z zachodu nie znalazł czasu na lekturę encykliki Humanae Vitae i innych dokumentów - łącznie z tymi, które były sygnowane przez JPW a "przypadkiem" potwierdzały w całej rozciągłości tezy tej encykliki.

Tak swoją drogą to warto wspomnieć o tym, że na zachodzie przeciwników tej encykliki nigdy nie brakowało. Kłopot tylko w tym, że dokument ten - mimo, że ma lat z górą 40 - dokładnie określił wszystkie klęski, będące skutkiem wprowadzenia rozwiązłości obyczajowej jako normy. Ale to oczywiście nikogo nie interesuje. Zwłaszcza wyznawców gumki i pigułki, którzy skutki swojej rozwiązłości chcą "leczyć" jej upowszechnianiem. Widać to zresztą i na tym i na podobnych, wątkach. Wystarczy zająknąć się o tym, że rozwiązłość jest rozwiązłością i jako taka jest złem, a ten, kto śmie podważać "nowoczesne" dogmaty autorstwa bendita i innych zboczeńców natychmiast odżegnywany jest od czci i wiary a jego zlinczowane zwłoki rzuca się psom na pożarcie.

Aha jeszcze jedno - najważniejsze. Skoro przedmałżeński seks, do tego - niech skonam! - z zabezpieczeniem jest zwierzęcym instynktem - to nie, nie przeszkadza mi pozostanie suką, aż do momentu gdy zacznę byc gotowa na macierzyństwo.
Na takie dictum nie ma żadnej odpowiedzi. Zastanawiam się tylko co Chrystus mógł usłyszeć od kobiety cudzołożnej, którą czasami utożsamia się z Marią Magdaleną, gdyby swoje "Idź i odtąd już nie grzesz" powiedział dzisiaj? Nie wiem - "spadaj - mi to nie przeszkadza"?

24.04.2009
19:18
[153]

HUtH [ Generaďż˝ ]

Hmm kiedyś muszę się spytać mojej moherowej babci, co ona o tym wszystkim sądzi...
Oby nie dostała zawału albo attylowskiego zapału do dyskusji. W sumie nie wiem co gorsze.

24.04.2009
19:26
smile
[154]

Orl@ndo [ Blade Runner ]

A już kiedy myślałem, że koniec...

Come on baby one more time.

24.04.2009
19:26
[155]

Lt.Matts [ I'll write my epitaph ]

Attyla-> uważasz się za chrześcijanina?

24.04.2009
19:35
[156]

DaftFisher [ Centurion ]

To jest tylko możliwe w Polsce, ehh...

24.04.2009
19:42
smile
[157]

eros [ elektrybałt ]

Toz to skandal! Jak teraz nastolatki beda swietowac swoje 18-ste urodziny? Beda musialy nauczyc sie myslenia przyczynowo-skutkowego? Ale to wykracza poza program nauczania!

24.04.2009
19:59
[158]

Khelben [ PointGuard ]

Gastovski --> przeczytaj najpierw art. 10. § 1 KK, nastepnie jeszcze raz art. 200. § 1 KK. Potem możemy porozmawiać o interpretacji.

24.04.2009
20:02
[159]

Blazkovitch [ Generał pułkownik ]

Dzieci teraz zaczynają bardzo wcześnie i wątpię czy zaprzątują sobie głowy takimi drobiazgami jak prezerwatywy. Generalnie to jednak żaden zakaz nie jest w stanie wpłynąć na mentalność Zdzicha ze stacji benzynowej, który każdemu sprzeda, bo mu to wali.

24.04.2009
20:11
smile
[160]

wlodzix® [ Generaďż˝ ]

ie jest w stanie wpłynąć na mentalność Zdzicha ze stacji benzynowej, który każdemu sprzeda, bo mu to wali.

końcówka idealna do tematu wątku :)

24.04.2009
20:16
[161]

Snakepit [ aka Hohner ]

Najpierw jest suką a teraz cudzołożnicą a Ty faceciku zakompleksiony sie niezły wpierdziel należy...tak poprostu za całokształt. Jeśli nie wiesz za co to poczytaj pare/naście postów wyżej swoje i nasze wypowiedzi. A jak dalej nie wiesz to trudno.

Zastanawiam się tylko co Chrystus mógł usłyszeć od kobiety cudzołożnej, którą czasami utożsamia się z Marią Magdaleną, gdyby swoje "Idź i odtąd już nie grzesz" powiedział dzisiaj? Nie wiem - "spadaj - mi to nie przeszkadza"?

Mi sie wydaje ze byłoby to słowo na S, bez dwóch zdań, bo nikomu do tego co ktoś robi w łóżku i z kim i gdzie (jeśli to nie łóżko) i nikt nie ma prawa oceniać tego, i Ty zaślepopny katolu, też nie masz prawa, a na pewno nie w ten sposób, obrażając ludzi.

24.04.2009
20:22
[162]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"nie uważam, że popełniam jakiś straszny grzech robiąc to z jedną, stałą osobą.
Cudzołóstwo jest takim sobie wykroczeniem, które można "załatwić" w ramach spowiedzi powszechnej?:)
"

Gdzie Ty masz tu cudzołóstwo? Przeczytałeś to, co napisała? Nawet wyboldowałem, żeby się upewnić.

"Do tych, co to tu odbierają mi prawo do "oczerniania":"

Masz prawo, a więc nie musisz mieć sumienia. Ktoś takim tekstem kiedyś szafował, nawet na tym forum. Ciekawe kto to taki...

24.04.2009
20:26
[163]

eros [ elektrybałt ]

Da Mastah ---> Nie wiesz niebożę? Uniwersalny Słownik Języka Polskiego pomoże :]

cudzołóstwo przestarz. «stosunek płciowy z cudzą żoną lub cudzym mężem; także: stosunek pozamałżeński»

24.04.2009
20:31
smile
[164]

Kapitan Bomba @#$% [ Pretorianin ]

a myślałem że tyo mozliwe tylko w filmacg

24.04.2009
20:41
smile
[165]

eJay [ Gladiator ]

Dla mnie cudzołóstwo - spanie na cudzym łóżku:)

24.04.2009
20:44
[166]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Eros - skąd ta definicja?

24.04.2009
20:45
smile
[167]

Da_Mastah [ Elite ]

eros:

"cudzołóstwo przestarz. «stosunek płciowy z cudzą żoną lub cudzym mężem; także: stosunek pozamałżeński»"

No przecież to to samo, co napisane przed średnikiem :-D
Może pogooglaj zagranicę. Tam jest taki trudny angielski termin "fornication", który - o zgrozo! - nie zalicza się do cudzołóstwa.

Obiecujesz przeprosić?

24.04.2009
20:48
[168]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Da_Mastah - wedle tej definicji nie jest to to samo, jeśli zinterpretujemy "pozamałżeński" jako "nie uświęcony sakramentem małżeństwa".

24.04.2009
21:03
smile
[169]

Ezrael [ Very Impotent Person ]

eJay - Kiedyś od znajomego księdza słyszłem historię o babce, która spowiadała się z cudzołóstwa. Kiedy spowiednik wniknął w szczegóły, okazało się, że była na utrzymaniu faceta (nie wiem, czy męża, czy nie), czyli inaczej, według jej słów - łożył na nią :)

24.04.2009
21:07
[170]

Milka^_^ [ Zjem ci chleb ]

Pozamałżeński to nie to samo co przedmałżeński

24.04.2009
21:24
smile
[171]

Patison47 [ World Painted Blood ]

Attyla-----> Jak ja to zawsze powtarzam: można być głupim, ale nie pier*olniętym.

24.04.2009
21:41
[172]

eros [ elektrybałt ]

Bullzeye_NEO ---> Jak chcesz moge dac screena definicji :)

Da Mastah ---> Czemu mam Cie przepraszac za to, ze nie rozumiesz slow ojczystego jezyka? Nie rozumiem tez czemu mialbym Cie przepraszac za to, ze nie potrafisz wygooglac trudnego slowa "fornication".

fornication - cudzołożenie; cudzołóstwo; nierząd; rozwiązłość

Ale nic nie szkodzi, mnie nie musisz przepraszac za swoja indolencje ;)

Ezrael ---> Kiedy cudza zone w wlasne loze wloze, wtedy wiem najpewniej, ze nie cudzoloze. Sztaudynger sie klania ;)


Seks nie dla nastolatków.. - eros
24.04.2009
21:47
[173]

eros [ elektrybałt ]

Edyta sie skonczyla.

Milka --->


Seks nie dla nastolatków.. - eros
24.04.2009
21:49
smile
[174]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Hm, na SJP online PWNu nie ma drugiej części tej definicji, a wątpię by się ona zdeaktualizowała.

Tak swoją drogą - to jest wasza interpretacja? Jeśli nie i jest to gdzieś zapisane to linka bym prosił.

24.04.2009
21:53
[175]

Da_Mastah [ Elite ]

Eros:




Już? Przepraszasz?

Bo jak nie, to jeszcze są podpowiedzi na visual thesaurus. Na końcu dopiero skorzystaj z wikipedii, jak już wszystko tu powklejamy.

24.04.2009
22:03
[176]

I Love Her [ Konsul ]

Nastolatkowie i tak bedą to robić, z gumkami czy bez. Zabraniając sprzedaży prezerwatyw młodzieży, zwiększa się potencjalna liczba niechcianych ciąży, a w tym wieku oznacza to wyłącznie dodatkowe problemy. Burzy hormonów nie można powstrzymac jakimś tam kawałkiem lateksu, którego pory są 10x większe niż wirus HIV (to taka ciekawostka). Będą próby typu "szybko wyjmę to nie będzie kłopotu", i po co to komu? To się nie uda... :/

24.04.2009
22:10
[177]

I Love Her [ Konsul ]

Edit się skonczył, a chciałem jeszcze powiedzieć, że na moje to dobrze że nastolatek przychodzi po prezerwatywy właśnie do sklepu, a nie robi tego "na oko". W końcu niech bedzie to to 99% skuteczności, ale to zawsze więcej niż okrągłe zero.

24.04.2009
22:16
smile
[178]

eros [ elektrybałt ]

Da Mastah ---> Nie misiu. Przejrzalem wiecej definicji niz tylko Webster, ktory zreszta posiadam w wersji papierowej w domu. A tak, zeby ostudzic Twoj zapal, chcialbym rowniez dodac, ze przytaczanie przez Ciebie definicji angielskich ma tylez sensu co moja dyskusja z Toba. Jest bezplodna ;)

24.04.2009
22:34
smile
[179]

promyczek303 [ sunshine ]

Na takie dictum nie ma żadnej odpowiedzi. Zastanawiam się tylko co Chrystus mógł usłyszeć od kobiety cudzołożnej, którą czasami utożsamia się z Marią Magdaleną, gdyby swoje "Idź i odtąd już nie grzesz" powiedział dzisiaj? Nie wiem - "spadaj - mi to nie przeszkadza"?

Zapomniałam dodać, że jeżeli dla Ciebie jest zachowaniem zwierzęcym.

A códzółóstwo (zresztą jak już ktoś wspomniał) interpretuję jako przeskakiwanie z jednego łóżka do drugiego, co raz to z innym partnerem.

Niemniej jednak sprawy moje i mojego sumienia pozostaw mnie ;)
Pozdrawiam


24.04.2009
22:37
[180]

Da_Mastah [ Elite ]

Eros:

Czyli nie przyszło Ci do głowy, dlaczego te pojęcia są faktycznie rozróżniane, tak?

24.04.2009
22:47
smile
[181]

MajkelFPS [ Generaďż˝ ]

Dla nastolatków... ale bez zabezpieczeń :PP

24.04.2009
22:49
[182]

Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]

Attyla,Eros - proponuje założyć sobie na pewną część ciała taką ogromną kłódkę,owinąć się w metalowy kaftan i do odry.

Btw: Jakim prawem ktoś może mi dyktować co ja mam robić?
Jak będę chciał to mogę się pieprzyć Attyla z twoją matką za przeproszeniem a Tobie ch.. do tego.
Właśnie przez takich jak Attyla ten kraj jest jaki jest....

24.04.2009
22:52
[183]

InterPOL [ Majster ]

Fajnie, że debile z rządu w dobie kryzysku zajmują się tak ważnymi sprawami. Gratuluje.

24.04.2009
23:27
smile
[184]

Devilyn [ Arise from the ashes! ]

Attyla oczywiście nie odpowiada na niewygodne pytania. Jak zwykle. Tylko na te na którą ma durną ripostę. Przperaszam gdzie ty widzisz "cudzołożenie" w seksie przed małżenskim? Zawsze katechetka wpajała nam że "cudzołożenie" to po prostu zdradzanie męża/żony uprawiając seks z innym? Co ma piernik do wiatraka?!

24.04.2009
23:33
smile
[185]

Pento Mamuta- reaktywacja [ Chor��y ]

Attyla- co sądzisz o związkach homoseksualnych?

Kyle_- i gra gitara

24.04.2009
23:35
[186]

Kyle_ [ Chor��y ]

Pento - zamiast uważasz - sądzisz, powinno być.

OT- Grzeszycie pierdol*ni innowiercy

25.04.2009
00:09
[187]

eros [ elektrybałt ]

Da mastah ---> Robaczku. Po pierwsze nie akceptujesz slownikowego znaczenia pojecia. To po pierwsze. Zeby wytlumaczyc to, ze Twoje pojmowanie nie zgadza sie z tym, ktore przytoczylem probujesz sie opierac na definicjach angielskich, ktore nie tylko, ze posiadaja w jednym ze slownikow znaczenie podane przeze mnie, to maja sie w danej sprawie jak piesc do nosa.

Twoj sposob myslenia jest taki: jesli wykaze, ze po angielsku cudzolostwo i seks przemalzenski to co innego, to udowodnie Ci (czyli mnie), ze sie mylisz. Ani nie udalo Ci sie to pierwsze, ani nie mialo to sensu nawet jeslibys tak zrobil. To rozumowanie jest smieszne i analogicznie mozesz sprobowac mi udowodnic, ze myle sie piszac slimak bo po angielsku to snail lub slug.

Po drugie jestem w stanie, poslugujac sie slownikiem, wytlumaczyc jak dziecku w podstawowce scisle powiazanie miedzy jednym a drugim wyrazeniem. Wiecej nawet, wystarczy kilka chwil logicznego myslenia, by samemu dojsc do podobnego wniosku.

Po trzecie dyskusja z Toba zawsze konczy sie w parterze, z czego nie czerpie zadnej przyjemnosci. Nie zamierzam wiec dalej tlumaczyc jak slepemu kolorow, zwlaszcza, ze najprostsze zdania sa dla Ciebie problemem nie do pokonania. Dla mnie EOT.

P.S. Jesli ktos poza Da Mastah ma watpliwosci odnosnie podanego przeze mnie znaczenia slowa chetnie to moge pogledzic. Najwczesniej w niedziele wieczor.


Proghost ---> proponuje założyć sobie na pewną część ciała taką ogromną kłódkę,owinąć się w metalowy kaftan i do odry.
Alez Ty juz masz zalozona klodke, tylko na innej czesci ciala ;)

Btw: Jakim prawem ktoś może mi dyktować co ja mam robić?
Czytam: jakim prawem ktos smie burzyc Twoj doskonaly swiat wygodnych pogladow?!? Do "odry" z nim!

Właśnie przez takich jak Attyla ten kraj jest jaki jest....
... takim strasznym miejscem, gdzie nietolerancja i ciemnogrod przeszkadzaja w normalnym zyciu? I dodatkowo uzywa takich trudnych wyrazow, cham bezczelny :D

Devilyn ---> [163], [173]

25.04.2009
00:26
[188]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Mastah
Można zapytać co ma piernik do wiatraka? Już się rozpoczęła dyskusja dotycząca znaczenia słowa "cudzołóstwo", które to słowo każdy interpretuje tak, by broń Boże sam do niego nie pasował. Ja już abstrahuję od tego, że w ten sposób nie istnieje żadne prawo i żadne przykazanie, jeżeli wszystko zrelatywizować w sam raz do własnej rozwiązłości.

Czy ci się to podoba, czy nie, cudzołóstwo jest terminem określającym odbywanie kopulacji, czyli tego, co wy nazywacie seksem poza związkiem małżeńskim.

I póki co, do rozumienia języka polskiego nie potrzebuję słownika języka angielskiego:D

Masz prawo, a więc nie musisz mieć sumienia.
No proszę. Jednak czegoś się nauczyłeś. Szkoda tylko, że jak papuga - nie rozumiesz sensu tego, czego się nauczyłeś. Muszę ci powiedzieć, że mimo tego, że usilnie się starasz, nie potrafisz być niegodziwym dupkiem, w czym kilka osób na tym forum celuje.

Rozmawialiśmy zresztą wiele razy i doskonale wiesz, że z mojej strony za żadnym ze słów, które się tu pojawiły nie ma zamiaru znieważenia nikogo. Problem - jeżeli jest - wynika z tego, że język polski nie był - co do zasady - kształtowany w burdelu - a właściwie w domu publicznym, w którym żadna z panienek personelu nie ma się za nierządnicę. Zrobiliście ze świata wielki burdel a z kobiet panienki lekkich obyczajów. Ja to rozumiem. Też jestem facet i też bym chciał pociupciać - jak to się mówi? - "bez zobowiązań". Ale - jak się tu ktoś wyraził - jestem niewolnikiem własnych poglądów :D i mam dość poczucia przyzwoitości by nie korzystać z panienek nawet jeżeli same mi się podstawiają.
Zrobiliście ze świata burdel ze wszystkimi detalami. Gdzie kopulowano tak, by nie było potomstwa? W burdelach! Na czyje potrzeby wynaleziono wszelkie urządzenia antykoncepcyjne? Też na potrzeby burdeli i prostytutek. Gdzie relacja damsko męska sprowadzała się w zasadzie do kopulacji? Też w burdelu. Wypisz wymaluj 90% opisywanych przez was relacji.

A jeżeli masz jakieś wątpliwości co do języka polskiego w odniesieniu do świata będącego burdelem to myślę, że rozwieje ci to to:

Jest też i druga część.

Promyczek
Absolutnie cię nie potępiam. Nie mam do tego prawa. Też jestem grzesznikiem. Jednak to, że jestem grzesznikiem nie zwalnia mnie z obowiązku nawracania błądzących a ty błądzisz. Dostosowujesz znaczenie słów do swoich własnych potrzeb by sama siebie oszukać co do swojej grzeszności. Porozmawiaj z jakimś księdzem, który nie czytuje playboya do poduszki a sądzę, że szybko rozwieje twoje wątpliwości. Jeżeli nie ufasz księżom, to zapraszam do lektury encykliki Humanae Vitae. Jeżeli nie masz w domu (właśnie - cóż oznacza słowo "dom" w twoim narzeczu?) tego dokumentu, to poniżej znajdziesz linkę:

Dokumentjest krótki i napisany bardzo przystępnym językiem. Jeżeli nie będziesz świadomie zniekształcała jego treści stosowaniem twoich "endemicznych" znaczeń słów, nie powinnaś mieć problemu ze zrozumieniem.

Zresztą do lektury zapraszam wszystkich zagubionych.

A códzółóstwo (zresztą jak już ktoś wspomniał) interpretuję jako przeskakiwanie z jednego łóżka do drugiego, co raz to z innym partnerem.
Na to język polski ma inne sowo, którego z uwagi na to, że jesteś kobietą, nie podam.

Niemniej jednak sprawy moje i mojego sumienia pozostaw mnie ;)
Twoje sumienie zawsze będzie miało głos decydujący przy podejmowaniu decyzji o tym, z czego chcesz się wyspowiadać. Pamiętaj jednak, że przyjmowanie komunii bez czystego sumienia jest świętokradztwem. Ty zaś doskonale wiesz, że oddawanie się obcemu człowiekowi nie jest zachowaniem kobiety cnotliwej. Mniejsza o motywy i nadzieje. Tu decyduje sam fakt, że sama i świadomie rezygnujesz ze swojego człowieczeństwa i sprowadzasz się do roli samicy zaspokajającej żądze jakiegoś samca.
To powyżej nie ma ciebie ani nikogo innego obrażać. Kubeł zimnej wody na rozgorączkowaną głowę też nie jest obrazą. Celem jednego i drugiego jest wyłącznie otrzeźwienie i sprowadzenie na ziemię.

Zresztą zobacz co się tu dzieje. Tabun napalonych samców jak niepodległości broni łatwości dostępu do kobiecych powabów, bo przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by od jutra zadowalać się innym ciałem. Ani słowo, ani honor, ani nawet sumienie ich nie zatrzyma. Słowo znaczy dokładnie to, co chcesz by znaczyło, honor został zastąpiony sądowymi przepychankami a sumienie jest chyba nazwą jakiegoś odkurzacza, który wchłonie każdy śmieć. "Nowe" (choć nowe wcale nie jest) zniszczyło wszelkie bariery i usunęło całą magię pozostawiając po prostu kopulację z samicą. Właśnie - nie uniesienia wielkiej miłości ale zwiększenie poziomu hormonów i kopulację.

Na zakończenie dodam tylko, że dziwię się wam. Same degradujecie siebie do roli wymiennego mebla sypialnianego, lalki dmuchanej lub innego sposobu rozładowania męskiej żądzy. Facet lubi rozładowywać się w różnych ciałach a jedynym, co może go hamować to wasza duma i świadomość własnej wartości. A jaka może być wasza wartość w świecie, gdzie wszystko służy wyłącznie konsumpcji? Tysiąc? A może dwa? A że masz płonną nadzieję, że akurat ty jedyna nie masz swojej ceny? To, że jest z tobą? Dasz głowę, że z powodu innego niż zwykła wygoda? (na diabła polować, skoro ofiara już na półmisku?) Czym go zatrzymasz, gdy się znudzi? Wystarczy, że zajrzy do gazety jakiejś albo na pewne strony www, by się przekonać, że aniś jedyna aniś najbardziej powabna. Taki już jest ten świat, że zawsze znajdzie się ładniejsza a po jakimś czasie i młodsza. A wtedy co? Ty znowu wrócisz na rynek? I jak sądzisz? Samochód z przebiegiem 100 000 km jest wart tyle samo co samochód bez przebiegu? A to przecież niedużo.

25.04.2009
00:28
[189]

Lookash [ Senator ]

Mazio, kurde, jesteś taki duży, ale niestety wciąż nie nauczyłeś się, że to nie jest prawica, ale konserwatywny światopogląd. Prawica wcale nie idzie w parze z konserwatyzmem. Prawica daje ludziom wolność, także przy wyborze prezerwatyw przez nieletnich. Może wierszyki wychodzą ci fajnie, ale tutaj pierdzielisz stary głupoty.

25.04.2009
00:30
smile
[190]

Pento Mamuta- reaktywacja [ Chor��y ]

Attyla- - ulżyj sobie!

25.04.2009
00:33
smile
[191]

Bramkarz [ brak abonamentu ]

Attyla

jakoś nie interesują mnie produkcje księży działających w ramach "cichej schizmy".

To może chociaż coś Karola Wojtyły - szerzej znanego pod pseudonimem Huan Pablo Segundo:

Seksuologowie stwierdzają, że krzywa podniecenia seksualnego u kobiety przebiega inaczej niż u mężczyzny: wolniej narasta i wolniej też opada. Anatomicznie podniecenie to przebiega podobnie jak u mężczyzny (ośrodek pobudzenia znajduje się w rdzeniu S2-S3). Organizm kobiety, jak już wspomniano powyżej, jest wyposażony w większą łatwość reagowania podnieceniem z różnych miejsc ciała, co poniekąd kompensuje akt, że podniecenie to narasta u niej wolniej niż u mężczyzny. Z tego powinien zdawać sobie sprawę mężczyzna, i to nie z uwagi na motyw hedonistyczny, lecz altruistyczny. Istnieje w tej dziedzinie jakiś rytm poddany przez samą naturę, który oboje małżonkowie powinni odszukać, tak, aby szczytowy moment podniecenia seksualnego zachodził zarówno u mężczyzny, jak i kobiety i o ile możności wypadał u obojga równocześnie. Subiektywne szczęście, którego wówczas wspólnie doznają, posiada proste znamiona owego frui, czyli radości płynącej z uzgodnienia działań z obiektywnym porządkiem natury. Egoizm natomiast - w tym wypadku chodzi raczej o egoizm mężczyzny - kojarzy się najściślej z owym uti, w którym jedna strona dąży do własnej tylko przyjemności kosztem drugiej. Widać, że elementarne wskazania seksuologii są zbieżne z etyką.

Nieprzestrzeganie tych wskazań seksuologii we współżyciu małżeńskim jest przeciwne dobru współmałżonka oraz trwałości i spoistości samego małżeństwa.
Trzeba się liczyć z faktem, że istnieje naturalna trudność, gdy chodzi o dostosowanie się kobiety do mężczyzny we współżyciu małżeńskim, pewna naturalna nierówność rytmu cielesno-psychicznego, potrzeba, więc harmonizacji, która jest niemożliwa bez dobrej woli, zwłaszcza mężczyzny, i bez starannej obserwacji kobiety. Jeśli kobieta nie znajduje we współżyciu płciowym tego naturalnego uszczęśliwienia, wówczas wyłania się niebezpieczeństwo przeżywania przez nią aktu małżeńskiego w sposób niepełnowartościowy, bez zaangażowania całej osobowości. Taki zaś sposób przeżycia stwarza szczególną łatwość wywołania reakcji nerwicowej, np. wtórnej oziębłości seksualnej. Czasem oziębłość ta (frigiditas) bywa wynikiem jakiegoś zahamowania ze strony samej kobiety, jakimś - czasem nawet zawinionym - z jej strony brakiem zaangażowania. Najczęściej jednak jest ona wynikiem egoizmu mężczyzny, który nie uznaje subiektywnych pragnień kobiety we współżyciu oraz obiektywnych praw procesu seksualnego, jaki w niej zachodzi, szukając w sposób czasem wręcz brutalny własnego tylko zaspokojenia

U kobiety rodzi to niechęć do współżycia i wstręt seksualny, który jest równie trudny lub nawet trudniejszy do opanowania niż popęd seksualny. Powoduje to również nerwice, a niekiedy także schorzenia organiczne, (które pochodzą stąd, że przekrwienie narządów rodnych w czasie podniecenia płciowego doprowadza do stanów zapalnych w obrębie tzw. miednicy małej, gdy podniecenie to nie kończy się rozkurczem, rozkurcz zaś ściśle łączy się u kobiety z orgazmem). Psychologicznie biorąc, sytuacja taka wywołuje nie tylko obojętność, ale często wręcz wrogość. Kobieta bardzo trudno wybacza mężczyźnie brak uszczęśliwienia w seksualnym pożyciu małżeńskim. Staje się to dla niej trudne do zniesienia, a z latami może narosnąć do zupełnie niewspółmiernej reakcji urazowej. Wszystko to może prowadzić do rozpadu małżeństwa. Aby temu zapobiec, potrzeba odpowiedniego wychowania seksualnego - nie tylko pouczenia o sprawach płci, ale właśnie wychowania. Należy, bowiem raz jeszcze podkreślić, że wstręt fizyczny nie istnieje w małżeństwie jako zjawisko pierwotne, ale jest na ogół reakcją wtórną: u kobiet jest to odpowiedź na egoizm i brutalność, u mężczyzn zaś na oziębłość i obojętność. Ale ta oziębłość i obojętność kobiety są często wynikiem błędów, w postępowaniu ze strony mężczyzny, gdy ten szukając własnego samozaspokojenia pozostawia kobietę niezaspokojoną, co nb. kłóci się nawet z ambicją męską. Jednakże sama wrodzona ambicja może w pewnych, zwłaszcza trudniejszych, sytuacjach nie wystarczać na dalszą metę: wiadomo, że egoizm z jednej strony zaślepia pozbawiając ambicji, a z drugiej strony rodzi niezdrowy jej przerost - tak czy tak, nie dostrzega się drugiego człowieka. Podobnie też nie może wystarczyć na dalszą metę naturalna dobroć kobiety, która czasem "udaje orgazm" (jak twierdzą seksuolodzy), aby zaspokoić ambicję mężczyzny. To wszystko jednak nie rozwiązuje prawidłowo problemu współżycia, może tylko doraźnie wystarczyć. Na dalszą metę potrzeba wychowania seksualnego, i to potrzeba go wciąż.

25.04.2009
00:35
[192]

Mazio [ Mr Offtopic ]

Odkąd jestem dorosły cała głupota, wsteczność w rozwoju kojarzą mi się z prawicą. Nie cierpie sukinsynow i nic na to nie poradzę. Cały system wartości jaki prezentują i pokazali mi w moim dorosłym życiu to lekcja nienawiści, zła oraz zakłamania. Lewica nie jest lepsza. Ogolnie polityka to gowno, ale jeśli jesteś blisko prawicy nie praw mi kazań - nie interesuje mnie bowiem Twoje zdanie.

25.04.2009
00:52
smile
[193]

Lilus [ Feline da Housecat ]

<--- Hail to premarital seckz \m/ !


Eros ma rację, odkąd pamiętam wszelkie lekcje religii i zainteresowanie stosunkiem religii do seksu przedmałżeńskiego, nauka Kościoła traktuje seks przedmałżeński jako łamanie szóstego przykazania. To słownikowo i językowo, sprawa sumienia oraz wyznawanej religii (a przy okazji okłamywania się, że "nie łamię przykazań mojej religii", znowu-kwestia uspokojenia sumienia) i przestrzegania jej założeń to osobna kwestia.
Promyczek - ksiądz może osobiście uważać, że seks przedmałżeński to coś pięknego, a nie złego, jednak wątpię, żeby tak uczyli go w seminarium. Osobiste przekonanie jednego księdza nie zmienia *założeń* religii, a to, że wartości, które wyznajesz Cię pokrzepiają - owszem, kwestia Twojego sumienia.
Sumienie - zaczynam kochać to słowo klucz.

Ale pierdu pierdu, odeszliśta od tematu.
Po pierwsze - przyczyna demoralizacji nie leży w dostępie do kupna prezerwatyw i żałosne jest to, że kobieta na wysokim stanowisku nie potrafi tego zrozumieć, więc znowu zajmowała się bzdurami.
Po drugie - tak, kręgosłup moralny trafił szlag. Ale hola - to też przygnębiające, kiedy dorosły człowiek nie potrafi zrozumieć, że nie ma stałego pojęcia moralności dla wszystkich ludzi, podobnie jak sumienia. Człowiekiem (a przynajmniej *zdecydowaną* większością) rządzi popęd seksualny i to od wczesnych, nastoletnich lat, taka natura. Owszem, za wczesna decyzja o seksie może nieść ze sobą negatywne konsekwencje (późniejsze żałowanie decyzji o współżyciu, zniechęcenie, rozczarowanie i inne takie). Ale tej wiedzy się nie dziedziczy, poza tym nigdy nie wiesz, czy będzie dobrze, czy źle. A że seks to czysta przyjemność i młodemu się chce, to jeśli ma ochotę, ma gdzie i z kim, to korzysta. Przecież nawet tego nie uczą, się wie, co i jak, w przeciwieństwie do kwestii moralności, odpowiedzialności i konsekwencji, to niestety przychodzi z wiekiem, rozumem i doświadczeniami, u jednych korzystniej, u drugich mniej.
W artykule jak byk wspomniano, że pismo byłej pani minister nie jest wiążąca, ale najwyraźniej kierownictwo Rossmana nie ma pojęcia o odpowiednich przepisach.

Zabronić prezerwatyw i co? Prosić dorosłych o kupno, jak w przypadku alkoholu? O ile bez alkoholu nie da się upić, to bez prezerwatyw można uprawiać seks i zamiast rezygnować można być pewnym, że część słabszej moralnie młodzieży (jakkolwiek jej nie potępiać taka była, jest i będzie) spróbuje metod przerywanych (albo innych środków, których kwestii nieuregulowano) i szczęścia. Wniosek - taki zakaz nie sprawiłby nagle, że młodzież stałaby się święta i oświecona, a tak przynajmniej maleje liczba niechcianych ciąż i patologii.

Dobrze, że Internet poniżej 18 lat jest dozwolony i młodzież może się wyładować przy cyber-seksie, prawdopodobieństwo zapłodnienia zerowe ;)

Attyla --> O tak, pycha, którą emanują Twoje posty (np "Jednak to, że jestem grzesznikiem nie zwalnia mnie z obowiązku nawracania błądzących a ty błądzisz ", żeby nie było, że rzucam bezpodstawne oskarżenia), to jeden z siedmiu grzechów głównych, grzeszniku Ty jeden. Też łamię przykazania, jednak mój kręgosłup moralny nakazuje mi zwrócić Ci na to uwagę. Jesteś człek rozumny, więc z pewnością rozumiesz.

25.04.2009
00:56
[194]

Taven [ Generaďż˝ ]

Jako osoba stojąca z boku całej dyskusji (jak i zarówno ateista i nie-konserwatysta), nie rozumiem ZUPEŁNIE tej trwającej już trzydziesty wątek z kolei krucjaty przeciw Attyli. Jak widać są i poglądy słuszne i słuszniejsze, bo nie rozumiem czemu to akurat te konserwatywne miałyby być dyskwalifikowane z dyskusji, czy 'niemile widziane'. Dyskusja nie jest merytoryczna nie dlatego, że Attyla nie daje wam pola do dyskusji, tylko wasz paradygmat 'dyskusji' jest skrajnie zideologizowany. No i ten 'pyszny' kontrast akademickości, hehe.

Przekomiczne są zarzuty o 'własne poglądy', 'bełkot', kwestionowanie prawa o ogóle (przez 'librałów', WTF?) do wypowiadania swoich sądów, zwykłe chamstwo, etc. Hmm, naprawdę niemiło zobaczyć parę znajomych i cenionych ksywek z kamieniami w rękach, rzeczywiście mamy problem z tolerancją, ale śmiać się chce jak się widzi w którą stronę, EOT.

25.04.2009
01:00
[195]

HUtH [ Generaďż˝ ]

Myślę, że ostatni komentarz Mazia sobie gdzieś skopiuję i będę zawsze czytał, gdy zirytują mnie tacy ludzie jak Attyla itp.

25.04.2009
01:01
smile
[196]

Herr Pietrus [ Senator ]

Ja tam Attyllę podziwiam.
Można by napisać prosto i po ludzku: dzis na swiecie to same ku&*y i złodzieje,
akt seksualny może slużyc tylko plodzeniu,
akt seksualny odbyty dla samej przyjemnosci to grzech niemal o pomstę do nieba wołajacy( no tfu, doskonale wiadomo, zę chodzi o to by dawac, a nie o to, by płodzić, o jakaś relację a nie czysty egoizm, ale ok...)
80% populacji, pomimo ofiary, zmartwychwstania itp będzie gnić w piekle bo robiło to przed slubem

a on pisze elaboraty... pasjonat? Wariat? Smietnik? Rezystor? Wal korbowy? mRna?

Co więcej, można napisać, ze w istocie kościół wspołżycia przed ślubem nie pochwala, nie pochwala też prezerwatyw, choc chyba jeden Lucyfer wie, dlaczego - nawet w małżeństwie, choć zdaje sie, ze robi wyjatek dla chorych, gdy stosowanie jest konieczne....)

A on ofiarnie wszystkich wyzywa (gdyby każdy ksiądz był taki zaślepiony nienawiscia to strach pomyśleć, co by sie działo - terrorysci samobójcy jak nic)

Dusza-człowiek!

że sie wam chce dysputy urządzać. Na forach to jednak siedzą no-life'y...

Ale czasami, na 150 postów, trafi sie jeden Lilus co skrobnie coś madrego.

25.04.2009
01:11
smile
[197]

pao13(grecja) [ Silkroad Fan ]

<----

25.04.2009
01:11
[198]

Herr Pietrus [ Senator ]

W ogóle moralnosć chrześcijańska, wszystkie te dzis tak "oczywiste" rzeczy jak spowiedź, małżeństwo kanoniczne, wszelkie dogmaty wiary itp kształtowaly sie burzliwie przez setki lat, nieraz diametralnei zmienialy, wiele pojawiło sie po długim czasie nieistnienia, w którym też zyli ci świeci i prawdziwi chrześcijanie. Czemu nie mozna o nich teraz dyskutować i zastanawiac sie, co złego jest w dawaniu i braniu przyjemności z kochana osoba, gdy decyzja jest odpowiedzialna, wzajemna, a oprócz pragnienia bliskości cielesnej łaczy ludzi wieź duchowa? Przecież taki seks nawet nie moze się zniżyć do pospolitego kur&*%^a za pieniadze albo i nie! A kościół potępia kazdy seks poza małzenstwem, choć człowiek bardzo go pragnie i dzięki rozumowi i pewnej empatii moze czerpać z niego radosć nie krzywdząc innych ( tak a propos koronego argumentu ze człowiek to by i kradł, mordował, gwałcił i palił, wiec nie powołujmy sie, ze czuje ochote i taki jest...)

25.04.2009
01:49
[199]

HUtH [ Generaďż˝ ]

Racja Pietrus. Jednak w przypadku Attyli mamy do czynienia z ascetycznym poglądem na seks i w dodatku fundamentalizmem. Postawa godna pewnego pana lefebrysty, co to holokaust neguje.

Co też mnie wzięło na taki komentarz?! Za chwilę zostanę stłamszony i zwyzywany, a mój kręgosłup moralny zostanie brutalnie naprostowany - kością ogonową ku niebu.

25.04.2009
02:13
smile
[200]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Lilus ---> "Jesteś człek rozumny, więc z pewnością rozumiesz." To naprawdę było do Attyli? Jaja sobie robisz?

25.04.2009
02:25
smile
[201]

Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]

"Jesteś człek rozumny, więc z pewnością rozumiesz." Attyla xD?
Zły adres kolego

25.04.2009
03:45
[202]

Pinokio21 [ Pretorianin ]

Wszyscy sploniecie na stosach swietej inkwizycji a attyla bedzie podniecal ogien.

BTW. Podziwiam was za chec dyskusji z nietolerancyjnym, zaslepionym i poprostu bardzo ograniczonym czlowiekiem jakim jest w/w pan. GG.

25.04.2009
09:10
[203]

mautrix [ Foo Fighter ]

Chory kraj.

25.04.2009
09:24
[204]

Belert [ Legend ]

herr Pietrus z tym seksem i radoscia p... sie i nie krzywdzenia nikogo to nie jest tak do konca jak myslisz ,Sam zobaczysz .Trzeba zeby minely latka :)
Gdy np. jakis chlystek zlamie serce twojej corce bo on mial ochote sie tylko pobawic a ta kretynka nie dosc ze podeszla do tego niewiedziec czemu powaznie to na dodatek podciela sobie zyly., haha zobaczymy co wtedy napiszesz na forum :)

Moralnosc chrzescijanska jest jaka jest , sa tu ludzi glupsi i mądrzejsi jak wszedzie ale skoro nie jestes chrzescijaninem to sie nie wypoiwadaj na tematy na jakie nie masz pojecia.

Pozdrawiam

25.04.2009
09:32
smile
[205]

_Sinner_ [ Junior ]

Najlepsze są naturalne metody antykoncepcji proponowane przez Ojca Dobro-Dobro ^_^
Seks z kondomem jest jak jedzenie cukierka w papierku, ale uważam, że bachory, które myślą tylko dolnymi częściami ciała powinny zakładać co najmniej dwa :P

Odnośnie samego wątku w temacie, to powinno się takich ludzi zamykać za szerzenie ociemnienia.

25.04.2009
09:34
smile
[206]

Charles Earl Grey [ Chor��y ]

Herr Pietrus - "Co więcej, można napisać, ze w istocie kościół wspołżycia przed ślubem nie pochwala, nie pochwala też prezerwatyw, choc chyba jeden Lucyfer wie, dlaczego - nawet w małżeństwie"

Ewidentnie nie oglądałeś Monty Pythona ;)

25.04.2009
09:54
smile
[207]

Lilus [ Feline da Housecat ]

Hellmaker, Progost (tak na marginesie - koleżanko jeśli już :) - A Wy uważacie, że prezentujecie wysokie loty i otwarty, rozumny umysł swoimi odpowiedziami na to, co napisałam? Tylko ostatni akapit był godny uwagi? :) To, że poglądy Attyli poszły w zupełnie innym kierunku niż moje i większości wątku nie jest podstawą tego, żebym kwestionowała używanie rozumu. Ba, jego logika, tworzenie wniosków i recepta na życie są wręcz intrygujące, zaś Attyla to mój ulubiony forumowy krzyżowiec.
Poza tym - [;

Belert - jak nie zobaczy, to może będzie miał nadzwyczajne szczęście, tacy też się zdarzają. Jednak fakt w przytłaczającej większości przypadków to jest "jak sam się nie sparzysz, to się nie nauczysz", oj szkoda.

25.04.2009
21:56
[208]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Bramkarz
a teraz wyjaśnij, co chciałeś wyrazić tym cytatem. No chyba, że ci się roją jakieś idiotyzmy o moim ascetycznym poglądzie na relacje między małżonkami. Najciekawsze, że nie mogę załapać skąd takie bzdury mogą się brać. No, chyba, że wy - towarzysze - podchodzicie do tego na zasadzie wszystko albo nic, tj. albo się jest radykalnym purytaninem albo dziwką. Jeżeli tak, to pogratulować... Kłopot tylko, że nie wiem czego:)

W każdym razie wyobraź sobie, że znam naukę Kościoła na temat relacji międzyludzkich (w tym w zakresie relacji cielesnych). Tyle, tylko, że pomiędzy tą nauką a tym co tu napisałem nie ma żadnej sprzeczności.

Lilus
Chciałbym zadać ci pytanie: Czy ty na prawdę nie potrafisz podejść do tego zagadnienie z perspektywy innej niż "wolno – nie_wolno"? Mam pewne wątpliwości, czy człowiek, posługujący się taką perspektywą można powiedzieć o sobie, że jest człowiekiem wolnym lub chociażby odrobinę niezależnym. Nie jest to – niestety – zjawisko rzadkie a najczęściej występuje wśród tzw. „liberałów”.

Chciałbym zauważyć tu pewną prawidłowość. Mamy tu od groma (można przyjąć, że jest to teraz bardzo modne, czemu nie należy się dziwić w odniesieniu do chłopców - o czym później) tzw. "liberałów" żądających "wolności do ładnej kochanki"

, którzy w zasadzie żądają objęcia polityką całej nie objętej jeszcze tym narzędziem sfery życia ludzkiego. Moje spostrzeżenie zaś dotyczy tego, że chyba nie ma tu ani w innym miejscu człowieka na tyle naiwnego, który odważyłby się postawić tezę o tym, że polityka jest czymś czystym i doskonałym. Panuje raczej przekonanie o tym, że jest to dziedzina brudna i pełna najgorszych cech jakich można poszukiwać u człowieka. Pozwólcie zatem wy - żądający wolności do posiadania ładnych kochanek, że zapytam: jakie stają się rzeczy, którymi ta polityka manipuluje? Czy aby nie takie, jaką jest sama polityka? Czy zatem nie jest sensownym postulat usunięcia całej człowieczej intymności ze sfery oddziaływania polityki (w tym mediów i całej reszty tego plebiscytowego g****)?
Pozostaje zatem zadać pytanie, czy możliwe jest usunięcie z zakresu oddziaływania polityki to, co już raz się tam znalazło? Nie znam odpowiedzi, ale wydaje mi się, że jest to możliwe przy zachowaniu odpowiednio długiego okresu przejściowego, którego zadaniem byłoby przywrócenie stanu najbardziej zbliżonego do stanu sprzed ingerencji polityki, przy zachowaniu paradygmatu immunizowania społeczności od hałastry, która mimo najgorszych doświadczeń będzie zawsze dążyła do przywrócenia stanu dominacji polityki nad całym życiem człowieka. Jest to zresztą wspólna cecha wszystkich bolszewików – niezależnie od nazwy, jaką sobie akurat nadadzą.

dorosły człowiek nie potrafi zrozumieć, że nie ma stałego pojęcia moralności dla wszystkich ludzi, podobnie jak sumienia.
Dorosły człowiek potrafi zrozumieć, że jeżeli moralność się zmienia, to odbywa się to samoistnie a nie w ramach projektu „naprawy ludzkości”. „Naprawy”, która – dodam – z definicji wszystko psuje. I nie jest to kwestia jakiegoś irracjonalnego strachu przed nowym. To kwestia doświadczenia.

Podobno człowieka dorosłego poznaje się po tym, że uczy się na cudzych błędach. Coraz mniej prawdziwe są stare maksymy. Albo też mamy coraz mniej ludzi dorosłych. W tym drugim, jak mi się zdaje, coś może być. W końcu coraz mniej ludzi zastanawia się, czy alkohol sprzedawać ludziom dorosłym, bo zadowala się rozwiązaniem polegającym na sprzedaży trunku osobom pełnoletnim. Nie jestem tylko pewien, czy słowa "dorosły" można używać wobec każdego dorosłego. Tylko jak rozpoznać dorosłość w obliczu usuwania wszelkich rites de passages?

Wniosek - taki zakaz nie sprawiłby nagle, że młodzież stałaby się święta i oświecona, a tak przynajmniej maleje liczba niechcianych ciąż i patologii.
I znowu wracamy do kwestii możliwości wycofania polityki z jakiejkolwiek dziedziny nią objętej. Można tu przyjąć 3 możliwe postawy:
1.„naprawiamy” politycznie to co wcześnie politycznie zepsuto lub zniszczono;
2.kontynuujemy dzieło „naprawy ludzkości”;
3.Wycofujemy politykę z obszarów nią zdewastowanych licząc na to, że czas naprawi zło.

Ad 1
Polityka realizuje się przez prawo. Prawo zaś działa za pomocą nakazów, zakazów, swobód i praw. O ile polityka ustanowi w jakiejś dziedzinie prawo lub swobodę człowiek prawu poddany przyjmuje, że skoro coś wolno, to z definicji jest to dobre (działa tu skądinąd dobry autorytet władzy). Jeżeli w jakimś zakresie nadano prawo (np. mordowania dzieci nienarodzonych), to tym samym zwolniono człowieka podległego prawu od myślenia. Właśnie w odniesieniu do tej kwestii ukułem przy okazji afery dziwki tysiąc powiedzenie, że skoro idiota ma do czegoś prawo, to nie musi mieć sumienia. Kłopot w tym, że pozostawienie prawa uruchamia powyższą prawidłowość a jego zniesienie zastępuje tylko „prawo do” swobodą, która natychmiast jest odczytywana jako „swoboda do” a różnica pomiędzy „swobodą do” i „prawem do” praktycznie nie istnieje, w związku z czym zniesienie „prawa do” nic nie daje. I tu powstaje pokusa użycia zakazu. Zakazu, który już wielokrotnie udowodnił swoją całkowitą nieskuteczność a nawet przeciwskuteczność (bo działa zasada „owocu zakazanego”). Ludzie niecierpliwi nie znając innych metod sięgają do tej, która po pierwsze nie uwalnia określonej sfery życia od polityki a po drugie wykazuje podstawową cechę każdej polityki: powoduje powstawanie ruchów przeciwnych, bazujących na bezmyślnym czczeniu niezdefiniowanej i nieukonstytuowanej wolności. Jeżeli uda im się ją ukonstytuować wracamy do początku kwestii i mamy błędne koło bezpośrednie. To może dawać wrażenie, że uwolnienie się od polityki nie jest możliwe.
Ad 2
Widać to obecnie. Skretynieli lewacy z rewolucji '68 zamienili świat (przynajmniej zachodni) w jeden wielki burdel (nie bez powodu. Celem było zniszczenie rodziny jako ostoi tradycji, która zawsze rozwalała plany zrobienia ze świata jednego, wielkiego kołchozu. Zrobili zatem z Europy burdel – niszcząc rodzinę a teraz zabierają się do przekształcenia jej w kołchoz). W każdym razie zamiana świata w burdel spowodowała wystąpienie na masową skalę wszystkich zjawisk występujących w burdelach (tylko na minimalną – a więc niegroźną – skalę), tj. „problem” „dzieci niechcianych” (dziwka nie chce dzieci, bo to wpływa źle na jej pozycję na rynku a klient nie chce ich, bo chciał się tylko zaspokoić a nie zakładać rodzinę. Zresztą rodzin co do zasady nie zakłada się z dziwkami, choć teraz z braku wyboru i to może się zmienić), który w skali en masse uzyskuje także problem demograficzny (co przy okazji rozwala ZUS, który uprzednio zniszczył więź między pokoleniową), niestałość „związków” (rozbijanie „związków” nie może nikogo dziwić w świecie będącym burdelem – w końcu mężczyzna lubi odmianę. Pozostaje problem tego czy „związek” pomiędzy funkcjonalną dziwką i klientem masowego domu rozpusty można nazwać związkiem. Zacierają się granice „stałości” i „jedyności”. Skoro wszystkie wartości mają charakter z definicji przemijający, to trudno mieć pretensje do przemijania zainteresowania erotycznego, w które de facto każda więź z definicji się zamienia), choroby (np. fobia AIDS, która kanalizuje siły państwa zamienionego w burdel i ustala nowe standardy „dobra” - usunięcie zagrożenia chorobą) itd.
Nic dziwnego, że fetyszem mającym odwrócić uwagę od katastrofy jest „gumka i pigułka”. Kłopot tylko w tym, że ten fetysz na wiele się nie zdaje. Ludzie zaczynają szukać błędów nie w sobie i swoim zachowaniu ale na zewnątrz. Ponieważ wrogiem jest tradycyjny model rodziny, to należy oderwać potomstwo od rodziców i ubezwłasnowolnić rodziców w zakresie kształtowania seksualności dzieci. Stąd moda na „edukację seksualną” (ludzie mają nabrać przekonania, że winna klęskom jest nie rozwiązłość obyczajów ale tradycyjnie ostrożne wprowadzanie dzieci w seksualność - co ma budować ich ostrożność na tym obszarze). Naturalnie „edukacja” zmniejsza tylko „czas dostępu” i kontynuuje „odczarowywanie” kobiet, dzięki czemu mężczyźni nie postrzegają ich w zasadzie inaczej niż jako obiekt seksualny i nagrodę - puchar przechodni.
Ad 3
Nikt tego nie praktykował. Z całą pewnością pojawią się wszystkie złe skutki wycofania polityki (poprzez zamianę „prawa do” w „swobodę do”). Podjęcie decyzji o tym rozwiązaniu musi być powiązane z podjęciem pracy nad przywróceniem dobrych obyczajów, co – z konieczności – musi się wiązać z ograniczeniem wolności słowa w odniesieniu do obrażania moralności publicznej (czyli to, co mieliśmy jeszcze przed II WS i parę lat po). Myślę zresztą, że nikomu poza producentami pornoli to nie zaszkodzi. A najmniej kobietom, które dzięki temu mogłyby przyjąć drogę powrotu do cnoty i tym samym zacząć odbudowywać swoją władzę nad mężczyzną.
Kłopot tylko w tym, że metoda ta nie zaspokoi niecierpliwości ludzkiej, która pcha do rozwiązań 1 i 2 oraz natychmiast uruchomi idiotów żądających wolności onanizowania się przy kolorowych zdjęciach – bo wyobraźnia może czasami zawodzić.

I na koniec do mojej pychy.
Człowiek posiadający wolną wolę musi się nieźle natrudzić nim nauczy się pokory. Pycha jest tam, gdzie nie ma pokory. Tej ostatniej mam za mało – ale się przynajmniej jej uczę. Takiego zdania w każdym razie jest mój spowiednik.
Najgorsze jednak jest to, że pychę bardzo trudno odróżnić od zwyczajnej aktywności. Im więcej złej woli, tym trudniej. Tutejszym wojownikom śmietnika zaś nigdy złej woli nie brakło.

25.04.2009
21:58
smile
[209]

Snakepit [ aka Hohner ]

o Boże...a Wy dalej ciągniecie ta batalię...

25.04.2009
22:05
smile
[210]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

tę batalię - kogo? co? biernik
tą batalią - kim? czym? narzędnik

myślę, że więcej pożytku będzie jak zapamiętasz to, niż jakbyś miał czytać bzdury Attyli.

25.04.2009
22:09
[211]

Mazio [ Mr Offtopic ]

i gdzie tu błąd poza "tę" shadzahar

25.04.2009
22:10
[212]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Lilus ---> Biorąc pod uwagę Twoją wypowiedź przyjąłem, że mówisz o Attyli jako człowieku obdarzonym swego rodzaju mądrością - co właśnie sugerowałoby określenie "człowiek rozumny".
Niestety "inteligentny" - czego Attyli odmówić nie można - nie oznacza "mądry".

25.04.2009
22:23
[213]

Storm93 [ Hardstyle Lover ]

Podziwiam Attyle za wytrwałość i chęć kontynuowania tej "walki" ;] Cieszy mnie też, że są jeszcze tacy ludzie.

Co do tematu: co za pech! nie porucham sobie :O nie mogę tak ryzykować!

Z takiej głupoty taka żwawa dyskusja się rozwinęła - najs.

25.04.2009
22:25
[214]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

Mazio - a pisałem o jakimś innym błędzie?

V - nie jest kolokwializmem, a uzusem i to tylko i wyłącznie w mowie.

VV - nie czepiam się pierdół, po prostu chciałem też napisać jakiegoś mądrego posta jak Attyla :(

25.04.2009
22:25
[215]

Mazio [ Mr Offtopic ]

tą batalię jest kolokwializmem, a nie błędem

25.04.2009
22:26
[216]

JaccaGerman [ Pretorianin ]

shadzahar----> Nie ma to jak czepianie się pierdół...

25.04.2009
22:26
[217]

Snakepit [ aka Hohner ]

już nic, bo by to zbyt mądrze brzmiało

każdy błędy czasami robi :)

[215] nie podchodziłem do "tą" w ten sposob ale dzięki za rozjaśnienie :D

25.04.2009
22:29
[218]

Kapitan Bomba @#$% [ Pretorianin ]

jaki dlugi watek z a taki glupi temat

25.04.2009
22:30
[219]

Mazio [ Mr Offtopic ]

uzus pachnie mi kolokwializmem - ale dzięki shadzahar - człowiek się całe życie uczy
i nie przejmuj się - cała ta dyskusja wali ściołką

25.04.2009
22:31
[220]

Snakepit [ aka Hohner ]

cała ta dyskusja wali ściołką

LEŻE!! xD błahahaha

25.04.2009
22:38
[221]

Imsodeliciolus [ Pretorianin ]

Ktoś może powie w skrócie o czym gada Attyla ?

25.04.2009
22:40
[222]

Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]

Attyla czemu nie posłuchałeś się rad z postu [40]?

Imsodeliciolus - o tym że żadna kobieta/dziewczyna w młodości nie chciała mu "dać" i teraz ma żal do wszystkich na około.

25.04.2009
22:47
[223]

Backside [ Senator ]

Pycha jest tam, gdzie nie ma pokory. Tej ostatniej mam za mało – ale się przynajmniej jej uczę. Takiego zdania w każdym razie jest mój spowiednik.

Niewątpliwie dlatego, że jego spowiednik nie czytał jego postów.
Swoją drogą piękny chwyt - jak nagle mowa o pokorze, to odwołuje się do zdania osoby trzeciej, której nikt nie zna i nie może ocenić.

25.04.2009
22:48
smile
[224]

Juvenille [ Generaďż˝ ]

[4]

25.04.2009
23:14
[225]

Lilus [ Feline da Housecat ]

Attyla:
Potrafię, jednak proste zagadnienie podane w pierwszym poście wątku poruszało właśnie tematykę "wolno-nie_wolno" i o to się oparłam. Ponadto, obecnej swobody seksualnej wedle zachodnich wzorców nikt nie narzucił, panuje sobie w rozwiniętych demokracjach samoistnie. Tak jak moralności.

Co do uczenia się na własnych błędach - można wyciągać wnioski z historii, bo jest nauczycielką życia, można dowiedzieć się od kolegi, że nie warto zakochiwać się w Ani z 3B, bo jest puszczalska i zmienia facetów jak rękawiczki i wziąć to pod uwagę. Ale nie da się za kogoś przeżyć nadziei na udany związek oraz rozczarowania spowodowanego miłostką. Nie przeczę, że są ludzie potrafiący opanować wszelkie namiętności, jednak większość daje się przez nie ogarnąć. Nie twierdzę, czy tak być powinno czy nie, zależy jak komu dobrze, po prostu tak jest. A uczenia na cudzych błędach też trzeba się jakoś nauczyć, może na cudzych błędach? ;)

I tyle, nie chcę i nie chce mi się wplątywać w batalię. I wiedzy mi mniej. Bo nawet nie wiem, co odpisać, zatem znowu sobie poczytałam i poszerzyłam horyzonty intelektualne o zaskakujące nieograniczone możliwości ludzkiego punktu widzenia na jedno zagadnienie.

Kłopot tylko w tym, że metoda ta nie zaspokoi niecierpliwości ludzkiej, która pcha do rozwiązań 1 i 2 oraz natychmiast uruchomi idiotów żądających wolności onanizowania się przy kolorowych zdjęciach – bo wyobraźnia może czasami zawodzić.
Są zdjęcia, które podobnie jak poglądy, zaskakują nawet wyobraźnię ;-)

shadzahar --> Mój "ulubiony" błąd, którego poprawianie wręcz weszło mi w nawyk. Teraz oglądam serial i nawet tam nie potrafią odmieniać przez przypadki >.<'

Hellmaker --> Nie mniej, nie więcej, że Attyla zrozumiał, co napisałam. A potem oskarżeniami o złą wolę bogu ducha winnych użytkowników (moją intencją nie było dogryzanie, a nie mniej, nie więcej poinformowanie autora, jak jest odbierany) pokazał po raz kolejny, że jego wypowiedzi ociekają pychą :)

Pycha, mniam.

26.04.2009
00:19
[226]

Mastyl [ Legend ]

No i Rossman sie niezle podłożył.

26.04.2009
09:58
[227]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Lilus
Potrafię, jednak proste zagadnienie podane w pierwszym poście wątku poruszało właśnie tematykę "wolno-nie_wolno" i o to się oparłam.
Rozumiem. jesteś nieobecna, usprawiedliwiona:)

Ponadto, obecnej swobody seksualnej wedle zachodnich wzorców nikt nie narzucił, panuje sobie w rozwiniętych demokracjach samoistnie
Tak zachodni komuniści przedstawiają tą bajeczkę. Prawda była znacznie ciekawsza. Te ruchawki były inspirowane i finansowane przez Berlin (wtedy NRD) i Moskwę. Chodziło o dwie sprawy:
1. zastosowanie starej strategii osłabienia wroga przez skłócenie pokoleń, opisanej jeszcze przez Sun Tzu
2. wywołanie ruchawek mających zniechęcić państwa zachodnie do interweniowania w krajach obejmowanych sowiecką dominacją

Obie akcje zakończone ogromnym sukcesem. Więcej informacji znajdziesz w wątku o rewolucji '68.

Co do uczenia się na własnych błędach - można wyciągać wnioski z historii, bo jest nauczycielką życia,
Historia uczy tylko jednego: że nigdy i nikogo niczego nie nauczyła. Inaczej sądzą chyba tylko ofiary heglowskiego ukąszenia.

Nie przeczę, że są ludzie potrafiący opanować wszelkie namiętności, jednak większość daje się przez nie ogarnąć.
panowaniu nad emocjami służyło większość wytworów cywilizacji zachodniej. Tych, które były wyniszczane przez komunistów z rewolucji '68 i tych, których wyniszczanie jest treścią polityki państw zachodu i co jest obecnie narzucane i nam.

A uczenia na cudzych błędach też trzeba się jakoś nauczyć, może na cudzych błędach? ;)
teraz jest to trudne. lekcje cudzych błędów nie przedzierają się przez sfanatyzowane masy "liberałów" i należące do nich media. Prosty przykład. Oczywiste są skutki komuliberalnej polityki "nauczania" zarówno w USA jak i na zachodzie. Oczywiste dla wszystkich poza tzw. "elytą", która ma przemożny wpływ na kształtowanie szkół, dzięki czemu dostaliśmy w bonusie do "szkoły" zalew agresji, narkotyki, gangi itp itd.

Są zdjęcia, które podobnie jak poglądy, zaskakują nawet wyobraźnię ;-)
Jakby to powiedzieć, żeby nie być wulgarnym? (co jest coraz trudniejsze w wulgarnym masowym burdelu, jakim stał się świat europy) To kwestia efektu bazy. Trudno sprzedawać produkt taki sam jak inne na rynku. Trzeba coś zmienić, by działało. A skutkiem jest zaskakiwanie nawet wyobraźni konsumenta.
W konsekwencji powstaje to samo, co mamy u kobiet czytających romansidła. Kobiety przenoszą to co wyczytały na sferę pragnień w rzeczywistości a skutki są takie jak są... Nieprzerwany wzrost roszczeń, niezadowolenia i fantazji związanych z życiem codziennym.
Dokładnie ten sam efekt powoduje u "mężczyzny" konsumowanie pornografii. Myślę, że wiesz o czym piszę.

26.04.2009
16:35
[228]

Da_Mastah [ Elite ]

Eros:

"Robaczku. Po pierwsze nie akceptujesz slownikowego znaczenia pojecia."

Ależ Buziaczku słodki, kochany, przecież to nie ma związku z tym co ja akceptuję a czego nie. Seks pozamałżeński, czyli taki, że jest sobie małżeństwo i albo mąż albo żona, coś tam sobie na boku robią z kimś innym tak? Czyli robią POZA małżeństwem tak? Ty poczekaj. Albo poszukaj w słowniku hasła "związek partnerski kobiety i mężczyzny", tudzież "jeśli kobieta i mężczyzna uprawiają ze sobą seks, ale nie są małżeństwem". Powinno się łatwo dać znaleźć, bo to drugie jest pod literką "J", jeśli dobrze pamiętam. W każdym razie laicko-lewacka zagranica wymyśliła sobie wyraz na "F", który zawiera w sobie te definicje. I dla ułatwienia również dodam, że nie jest to czteroliterowe słowo na "F".

"ze myle sie piszac slimak bo po angielsku to snail lub slug."

Pieszczoszku, ale to tak jak byś podał przycisk i guzik, podczas gdy w obu przypadkach drugi wyraz ma jeszcze inne znaczenie, nie mające powiązania ze słowem, które sobie znalazłeś w słowniku. Ba, w Twoim przykładzie nawet jedno słowo jest bardzo obraźliwe.

"z czego nie czerpie zadnej przyjemnosci"

Ty nie masz czerpać przyjemności ty zwierzęciu ty! Idź sobie pigułkami czerp, albo gumkami faryzeuszu jeden! Będzie mi tu przyjemność czerpał... jak śmiesz korzystać z życia!

Attyla:

"Czy ci się to podoba, czy nie, cudzołóstwo jest terminem określającym odbywanie kopulacji, czyli tego, co wy nazywacie seksem poza związkiem małżeńskim."

No właśnie to próbowałem udowodnić i widzę, że się do tego przychyliłeś nawet :-D To, co się dzieje poza małżeństwem jest cudzołóstwem. To co się dzieje bez małżeństwa już nie. Tylko teraz Panie kochany siarczystego klapsa dałeś w pupę Erosowi, bo on tu patrz piersią swoją dzielnie broni jednakowej definicji rodziny wyrazów bliskoznacznych, a tu taki feler ze strony brata konserwatysty go spotkał...

"Muszę ci powiedzieć, że mimo tego, że usilnie się starasz, nie potrafisz być niegodziwym dupkiem, w czym kilka osób na tym forum celuje."

Ja się nic nie staram. Ja to tylko jakiś facet z lustrem. BTW, a czy jak bym Cię nazwał "niegodziwym dupkiem", to byłoby to stwierdzenie faktu czy obraza?

"Zrobiliście ze świata wielki burdel"

Kto MY? Ja nic nie zrobiłem, to już tak było.

"Na czyje potrzeby wynaleziono wszelkie urządzenia antykoncepcyjne? Też na potrzeby burdeli i prostytutek."

Proszę Księdza, a na czyje potrzeby wymyślono prostytutki i burdele? Prostytutek i burdeli? W sensie tylko one tam siedziały i się dupczyły czy może kto inny korzystał z usług? A orientuje się Ksiądz co to popyt i podaż?

"Wypisz wymaluj 90% opisywanych przez was relacji."

No właśnie, przecież jak chłopak współżyje z dziewczyną, to jej za to płaci, bo inaczej by mu się nie udało zamoczyć. Dziwkarstwo pierwszej wody.

26.04.2009
17:08
[229]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Mastah
To, co się dzieje poza małżeństwem jest cudzołóstwem. To co się dzieje bez małżeństwa już nie.
Zaraz zaraz, bo ktoś z nas zasługuje tu nie na klapsa a na kaftan bezpieczeństwa. Czyżbyś sugerował, że to, co jest BEZ małżeństwa jest W małżeństwie??? Albo prościej - czy kawaler jest żonaty??? Z kim??? Z własną grabą?!!!

Kto MY? Ja nic nie zrobiłem, to już tak było.
ano wy nie znaczy ty, Wy to grupa zawierająca jednostki. Nikt też nie powiedział, że muszą to być jednostki w ramach jednego pokolenia. O tym, kto wchodzi w zakres tej grupy decyduje ten, kto ją definiuje. Tu ja użyłem terminu "wy" i nie jest to zwracanie się do ciebie w drugiej osobie liczby mnogiej. Ergo nie wymagam byś podpalał lont bym uznał, że brałeś udział w burzeniu domu.

Proszę Księdza, a na czyje potrzeby wymyślono prostytutki i burdele?
Dzisiaj jest niedziele i twój ksiądz oczekuje cię w kościele. Zatem udaj się tam i zadaj mu to pytanie.

No właśnie, przecież jak chłopak współżyje z dziewczyną, to jej za to płaci, bo inaczej by mu się nie udało zamoczyć. Dziwkarstwo pierwszej wody.
To zależy jak zdefiniować zapłatę. Mam znajomego, który taksuje dziewczyny według tego ile będzie musiał wydać na kina, knajpy itp zanim będzie mógł ją przelecieć. Ale ty - jako rasowy ekonomista - nie słyszałeś o czymś takim jak barter.

26.04.2009
17:10
[230]

Snakepit [ aka Hohner ]

Mam znajomego, który taksuje dziewczyny według tego ile będzie musiał wydać na kina, knajpy itp zanim będzie mógł ją przelecieć.

I jemu moralow nie prawisz?

26.04.2009
19:15
[231]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"Czyżbyś sugerował, że to, co jest BEZ małżeństwa jest W małżeństwie???"

Przecież napisałem, że to dwie różne rzeczy.

26.04.2009
22:19
[232]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Przecie napisałem, że to nie jest możliwe. To co jest poza małżeństwem jest poza nim także, gdy go nie ma. "Poza" znaczy tyle, co bez zachowania formy. Słownikowi nie wierzysz i logice przeczysz. Jak to nazwać? Chyba zostawię to bez nazwy.

W każdym razie laicko-lewacka zagranica wymyśliła sobie wyraz na "F", który zawiera w sobie te definicje. I dla ułatwienia również dodam, że nie jest to czteroliterowe słowo na "F".
Oni w ogóle mają duże doświadczenie w tworzeniu nowych pojęć dla starych zjawisk.
Protestowanie przeciwko różnego rodzaju eksperymentom pojęciowym i społecznym - zwłaszcza, jeżeli dokonywane są w skali masowej i pod hasłem cywilizacyjnego postępu - jest nakazem zdrowego rozsądku i higieny umysłowej. Taka jest moja stała sygnatura. To brzmi ładnie ale chodzi o zwyczajne oszustwo na skalę masową. Taki goebeltyzm nowych czasów. Ty możesz mieć wystarczająco mocno wyprany mózg, by to zaakceptować ale my - "niewolnicy własnych poglądów" nie wchłaniamy z orgazmem barachła, jakie "elyty" zapragną nam wdrukować i miast podporządkować się w akcie wolności sprzeciwiamy się w akcie niewolnictwa:D

26.04.2009
22:53
[233]

Boroova [ Gwiazdka ]

Zabawne jak Attyla unika odpowiedzi na niewygodne pytania i zamiast tego zalewa forum fala glupot o komunistach/ruso/goebelsie.

A do szalu mnie doprowadza fakt, ze dzisiaj siedzac w kosciele i sluchajac kazania przed oczyma mialem te bzdury z forum, ktore wypisuje Attyla. Normalnie az mialem ochote wyjsc w pewnym momencie.

Attyla - proste pytanie: dlaczego nie zostales ksiedzem?

26.04.2009
22:54
[234]

flikt [ wandalista ]

Attyla wez sobie to ogladnij
i przestan juz pieprzyc te wszystkie farmazony ktore w ogolnym rozrachunku i tak nie maja zadnego znaczenia

26.04.2009
22:59
smile
[235]

Dycu [ zbanowany QQuel ]

Jak każdy musi w takim zajebistym wątku zostawić ślad, to i Ja ; )

Tu byłem, Attylę zobaczyłem : )

27.04.2009
20:43
[236]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"To co jest poza małżeństwem jest poza nim także, gdy go nie ma."

Jak coś, co jest poza nieistniejącym zbiorem może być równoznaczne z czymś co jest poza istniejącym? Jak wyważanie otwartych drzwi może być równoznaczne z wyważaniem zamkniętych?

"Słownikowi nie wierzysz"

Wierzyć to można w Boga, a słownik, to ja jestem w stanie co najwyżej przeczytać (z czynności, które wchodzą w obszar zastosowania słowników).

27.04.2009
21:01
[237]

Juventino23 [ Pretorianin ]

oj mają ludzie problemy...

27.04.2009
21:03
smile
[238]

xion [ Żołądkowa Gorzka ]

POLSKA - tu jest wszystko możliwe

27.04.2009
21:35
[239]

eros [ elektrybałt ]

Bullzeye ---> Oto stopka redakcyjna tego wydania slownika:

REDAKTOR NAUKOWY

Stanisław Dubisz

ZASTĘPCA REDAKTORA NAUKOWEGO

Elżbieta Sobol

REDAKTORZY PROWADZĄCY

Lidia Drabik, Elżbieta Sobol

KOORDYNACJA HASEŁ

Lidia Drabik, Anna Kłosińska, Aleksandra Kubiak-Sokół, Elżbieta Sobol

OPRACOWANIE HASEŁ

Agnieszka Grzegółka-Maciejewska, Małgorzata Jaxa-Małachowska, Iwona Krynicka, Renata Maciejczyk, Małgorzata Majkowska, Alicja Nałęcz, Dorota Puławska, Katarzyna Sarna, Katarzyna Sobolewska, Anna Stankiewicz, Lidia Wiśniakowska, Bożena Wróbel, Joanna Zioło

okresowo: Jolanta Adamska, Jolanta Czajkowska, Lidia Drabik, Alina Gałązka, Katarzyna Janaszek, Anna Kłosińska, Aleksandra Kubiak-Sokół, Agnieszka Łodzińska, Magdalena Saganiak, Agnieszka Salata-Potrzebowska, Rafał Sarna, Izabella Strasz, Anna Śpiewak, Alicja Witorska, Grażyna Zdunek-Chojecka

OPRACOWANIE HASEŁ FUNKCYJNYCH

prof. Maciej Grochowski

RECENZENCI

dr hab. Mirosław Bańko, prof. Stanisław Gajda, prof. Bogusław Kreja, dr hab. Jadwiga Linde-Usiekniewicz, prof. Andrzej Markowski, prof. Jan Miodek, prof. Jerzy Podracki, prof. Bogdan Walczak

KORPUS JĘZYKA POLSKIEGO PWN

Marek Łaziński


To jak ja cos interpretuje jest jedna kwestia, a to jaka definicje znalazlem w slowniku jest kwestia druga. Nie w kazdym slowniku znajde kazde znaczenie, jakie ma dane slowo, rowniez przy tlumaczeniu na jezyk polski warto siegnac do kilku zrodel, bo mozna cos ciekawego pominac.
P.S. Dolaczam obiecanego screena. Musisz mi uwierzyc na slowo, ze nie pracowalem w corelu przez weekend, zeby otrzymac taki efekt, a czas spedzilem milo na weselu przyjaciela pod Warszawa ;)


Lilus ---> Ciesze sie, ze mnie rozumiesz. Z jednej strony sa bardzo niewygodne zasady, z drugiej osoba, ktora nie moze pozwolic sobie na luksus deprecjacji wlasnego wizerunku rowniez wzgledem samej siebie. W sukurs przychodzi racjonalizacja, ktora na najbardziej watlej podstawie zbuduje retoryke obalajaca lub reinterpretujaca ww. zasady.

Da Mastah ---> Na serio, zbyt jestem nerwowym czlowiekiem, by kontynuowac te dyskusje. Wiem zas, ze ani ja Ciebie nie przekonam, ani Ty nie jestes w stanie przekonac mnie. Jako faryzeusz powiedzialbym pewnie, ze lamiacy szoste przykazanie panna i kawaler zasluguja na ukamienowanie, ale jako chrzescijanin moge sie tylko pomodlic za Ciebie :)


Seks nie dla nastolatków.. - eros
27.04.2009
21:39
[240]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Przecież nie zarzucam Ci nic. :D

Po prostu ta definicja jest dla mnie za mało precyzyjna i pozostawia wiele możliwości interpretacji.

27.04.2009
21:42
smile
[241]

Qverty [ Generaďż˝ ]

A co oni myslą że bez kondonów nie można uprawiać seksu? Więcej wpadek i nieslubnych dzieci będzie przez to tylko xD

27.04.2009
22:03
[242]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Mastah
Jak coś, co jest poza nieistniejącym zbiorem może być równoznaczne z czymś co jest poza istniejącym?
To są właśnie komuliberalne bzdury czyniące ze świata burdel. Małżeństwo nie jest żadnym zbiorem. To jest forma, w której dwoje ludzi tworzą jedno ciało i duszę - rodzinę. Zbiorem może być konkubinat (niezależnie czy na rok czy na jedną noc) ale nie małżeństwo. Konkubinat konserwuje relacje międzyludzkie na zasadzie wzajemnie świadczonych usług (barter) i jako taki trwa tak długo, jak długo strony umowy są zadowolone z jakości otrzymywanych świadczeń. Małżeństwo to forma, w ramach której kobieta poświęca siebie a mężczyzna siebie na ołtarzu rodziny. To instytucja uświęcona i niemerkantylna w ramach której nie występują dwie radykalnie egotyczne i egocentryczne jednostki ale które razem tworzą nową autonomiczną wartość rządzącą się własną logiką. W jej ramach człowiek winien złożyć ofiarę z siebie a nie oczekiwać ofiar od innych ludzi.
To platforma łącząca jedność z wielością i pokolenia obecne z tymi, co odeszli i tymi, co nadchodzą. W konkubinacie każde jest samo w sobie i dla siebie. To, co w konkubinacie jest normą w małżeństwie jest patologią a to co wyjątkiem w konkubinacie jest normą w małżeństwie.

Traktowanie małżeństwa jako spółki cywilnej zabija jego istotę i przekształca je w konkubinat z patologii czyniący normę. Jeżeli zatem zaliczam cię do "onych", którzy zniszczyli małżeństwo, to głównie z tego powodu.
Jesteś jeszcze bardzo młody i 90% z rzeczy, o których piszę nie rozumiesz. Módl się, by to się zmieniło, bo nie nie będziesz miał szansy stworzyć tego, co nazwać można szczęśliwym małżeństwem i całe życie spędzisz z mniej lub bardziej przelotną znajomością.

Wierzyć to można w Boga
Czego was uczą na tej ekonomii? Kury macać? "Wierzyć w" łączy się z biernikiem, zaś forma "wierzyć" łączy się z celownikiem i ja użyłem tej ostatniej.
"wierzysz komu? czemu? słownikowi" a nie wierzysz w kogo? co? słownik" Obie formy znaczą coś innego. Jak czymś innym jest małżeństwo i konkubinat.

Formy "wierzyć słownikowi" też nie należy brać dosłownie. To udzielenie dziełu ludzkiemu osobowości jego twórcy/twórcom. Ludziom, którzy zawodowo nie zajmują się niczym poza językiem polskim.

27.04.2009
22:05
[243]

eros [ elektrybałt ]

Bullzeye ---> Po prostu ta definicja jest dla mnie za mało precyzyjna i pozostawia wiele możliwości interpretacji.

To proste. Wyjdzmy moze od interpretacji pierwszej.
Jak juz pisalem cudzolostwo to takze seks pozamalzenski. Sprawdzam zatem znaczenie slowa pozamalzenski (patrz post 173):

pozamałżeński
1. książk. «dokonujący się poza małżeństwem»
 Związek pozamałżeński.
 Stosunki pozamałżeńskie.
2. urz. «niepochodzący ze związku małżeńskiego»
 Dzieci pozamałżeńskie.

Dla pewnosci sprawdzam znaczenie slowa poza-:

poza- «pierwszy człon wyrazów złożonych, utworzonych od połączeń przyimka poza z przymiotnikiem, oznaczający, że coś odbywa się na zewnątrz czegoś lub nie ma związku z czymś, np. pozagrobowy, pozamałżeński, pozanaukowy»

W tym momencie, jesli oczywiscie zawierzymy slownikowi zyskujemy pewnosc, ze stosunkiem pozamalzenskim jest rowniez taki, ktory zachodzi pomiedzy osobami stanu wolnego. Poniewaz odbywa się na zewnątrz lub nie ma związku z malzenstwem.

Interpretacja druga. Logicznie rzecz biorac istnieje okreslenie dzieci pozamalzenskie, nie istnieje analogiczne okreslenie dla wyrazu: przedmalzenski. Mamy za to dzieci nieslubne, ktore wierzyc-nie wierzyc:

nieślubny
1. «niepołączony związkiem małżeńskim, niemający ślubu; także: nieusankcjonowany ślubem, małżeństwem»:
Był synem nieślubnych rodziców.
 Nieślubny związek.
2. «niepochodzący ze związku małżeńskiego; pozamałżeński»
 Nieślubne dziecko.

Znowu jestesmy przy slowie pozamalzenski . Zaraza! ;)

Interpretacja trzecia. Tutaj wkraczamy w religijno-kulturowe znaczenia i tabu, o ktorych wyzej wspomniala Lilus. Szoste przykazanie zawsze w tym wzgledzie bylo interpretowane w ten sam sposob. Od Mojzesza do Benedykta :)

27.04.2009
22:48
[244]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"To są właśnie komuliberalne bzdury (...)"

Właściwie pierwsze dwa akapity są zupełnie niepotrzebne, bo nie mają w ogóle związku z udowadnianiem słuszności omawianych tu definicji. Pytanie: Czy przedgrobowy (to taki neologizm utworzony tendencyjnie na potrzeby dyskusji), to to samo co pozagrobowy? Dla ułatwienia dodam, że np. w języku lewacko-laickiego zachodu dla uściślenia tego określenia używa się bardzo charakterystycznego słowa, mającego jeszcze bardziej charakterystyczny przedrostek. To samo dotyczy jednowyrazowego określania tego, co wielowyrazowe, czego nasza "bogata" polszczyzna nie do końca potrafi...

"Jesteś jeszcze bardzo młody i 90% z rzeczy, o których piszę nie rozumiesz."

To nie jest argument. Ty jesteś stary, a mimo tego nie rozumiesz co forumowi prześladowcy chrześcijan chcą Ci wytłumaczyć od samego początku. Podobnież nieprawdą jest jakoby wiek miał cokolwiek wspólnego z poziomem arogancji bądź pychy itp.

"Módl się"

Nie modlę się.

"by to się zmieniło"

Tu też się nie zgodzę. Jestem konserwatystą - urodziłem się w średniowieczu i chcę umrzeć w średniowieczu.

"bo nie nie będziesz miał szansy stworzyć tego, co nazwać można szczęśliwym małżeństwem"

A po co?

"całe życie spędzisz z mniej lub bardziej przelotną znajomością."

Co w tym złego? Aż boję się spytać, co by było, gdyby mi nie daj Boże przyszło np. samemu spędzić.

"Obie formy znaczą coś innego."

Nie gadaj! To zupełnie tak, jak "przed" i "poza"!? :-O

Idź spać lepiej. Albo poszukaj dla sportu w słownikach definicji słowa "człowiek", to może powyginasz co nieco swoje ego w poszukiwaniu kompromisu pomiędzy wiarą w słowo, w którego znaczenie chcesz wierzyć a michnikowsko-russeańską nihilistyczną dekadencją, która ośmieliła się wstawić do pustej, materialnej księgi definicje tego, co uświęcone i oczywiste tak do bólu, że nie trzeba tego sprawdzać, bo byłoby to świętokradztwem i uświęceniem skutków rewolucji francuskiej.

28.04.2009
00:40
smile
[245]

Hayabusa [ Niecnie Pełzająca Świnia ]

Co prawda to n-ta powtórka z rozrywki, ale i tak czyta się Was całkiem nieźle !

28.04.2009
00:44
[246]

Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]

przestańcie podbijać ten wątek....

28.04.2009
01:37
[247]

marzec_20 [ Junior ]

racja to chyba nie ma sensu

28.04.2009
01:38
[248]

EspenLund [ Live For Speed ]

Z każdą linijką tego bełkotu coraz większe lanie wody.

"Moja jest tylko racja i to święta racja, bo nawet jak jest twoja to moja jest mojsza niż twojsza"

28.04.2009
08:04
[249]

Lilus [ Feline da Housecat ]

Mysie rysie, bez zbędnych zgrywów z tymi interpretacjami językowymi, nawet na chłopski rozum sens jest taki :) ---->
małżeński=w małżeństwie. Nigdzie poza.

Od A. do A.:
Obie akcje zakończone ogromnym sukcesem. Więcej informacji znajdziesz w wątku o rewolucji '68.
To wątek forumowy? Bo oczywiście szukałam pod hasłem "rewolucja" ;] Może jakaś pozycja książkowa? Chętnie poczytam więcej na ten temat, serio.

Historia uczy tylko jednego: że nigdy i nikogo niczego nie nauczyła. Inaczej sądzą chyba tylko ofiary heglowskiego ukąszenia.
Hm, fajny i chwytliwy slogan, jednak jeśli ktoś potrafi uczyć się na cudzych błędach, to potrafi wyciągać wnioski również z historii. Nazywaj mnie ofiarą heglowskiego ukąszenia, jeśli takim skrótem myślowym operujesz, proszę bardzo. Jakoś mnie to ukąszenie nie boli.

Dokładnie ten sam efekt powoduje u "mężczyzny" konsumowanie pornografii. Myślę, że wiesz o czym piszę.
Wiem, z resztą we wszelkich "Paniach domu" ostrzegają przed zgubnym efektem.


Seks nie dla nastolatków.. - Lilus
28.04.2009
09:16
[250]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Mastah
Czemu mają służyć te quasijęzykowe manipulacje? Komu i co chcesz w ten sposób udowodnić? Nam czy sobie? I czy aby nie to, że to co robisz/głosisz jest mniej niegodziwe niż jest? Siebie zapewne dasz radę okłamać. Nas nie.

Lilus
Nigdzie poza.
No właśnie:)

To wątek forumowy? Bo oczywiście szukałam pod hasłem "rewolucja"
Forumowy.
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8140419

Hm, fajny i chwytliwy slogan, jednak jeśli ktoś potrafi uczyć się na cudzych błędach, to potrafi wyciągać wnioski również z historii.
Nie slogan a prawda. A wiesz dlaczego? To proste. Człowiek asymiluje doświadczenia innego człowieka, ponieważ tylko na swoje życie ma jaki taki wpływ. Cała reszta to kwestia polityki. W ramach zaś polityki rolę grają zupełnie inne elementy niż w życiu prywatnym. Zawsze jest istotniejsze tu i teraz niż cokolwiek innego. Wszak trzeba kanalizować i niwelować niezadowolenie i od czasów rewolucji francowatych realizować wskazania utopii. te zaś czynności co najmniej ograniczają możliwości realizowania wniosków płynących z doświadczeń.

Jakoś mnie to ukąszenie nie boli.
Tak właśnie jest z tym ukąszeniem, że jeden jest pogryziony :) a reszta cierpi.

Wiem, z resztą we wszelkich "Paniach domu" ostrzegają przed zgubnym efektem.
No i masz kolejny dowód na "dojrzałość" czytelników tych gazet. Wszyscy znają skutki, ale jakoś nikt w swoim życiu nie ma ochoty niczego z tym zrobić a gdy dochodzi do dyskusji takich jak tutaj, niemal wszyscy jednogłośnie linczują kogoś, kto śmie głośno o tym mówić.

28.04.2009
11:53
[251]

zbanan [ Centurion ]

Attyla, antykoncepcja to grzech, tak samo jak masturbacja. Nie wiem kiedy zacząłeś mieć "parcie jak jasna cholera", ale zapewniam, że wielu ma nawet w wieku 11-12 lat (i nie mów, że to wymysł telewizji i dzisiejszych czasów, bo jeszcze kilka wieków temu ludzie niewiele starsi zakładali rodziny). Załóżmy, że dzieciak ma te 12 lat i czuje, że strasznie chce mu się... Nie może sobie ulżyć sam, seksu zazna za jakieś 20 lat, bo przecież nie za 5-6, kiedy nie będzie jeszcze żonaty, narasta frustracja seksualna, która jest motorem agresji, napięć międzyludzkich, zawęża pole świadomości i jest świetnym budulcem kompleksów. Produktem m.in. frustracji seksualnej są tacy osobnicy jak gwałciciele, podglądacze i wszelkiej maści zboczeńcy.

Nie oszukujmy sami siebie - człowiek ma potrzeby i to, że sobie z nimi SAM/Z PARTNERKĄ radzi nie robiąc nikomu krzywdy nie sprawia, że jest gorszy niż Ty.

Wolę radzić sobie sam, niż mama miałaby mi zmieniać pościel co 4 dni (w wieku -nastu lat to norma i jak sam sobie nie poradzisz, to natura zrobi to za Ciebie). Czy Tobie zmieniała, to Twoja prywatna sprawa, ale coś czuję, że nie, domniemany hipokryto ;)

PS. Tak, jestem ateistą, ale wiara nie ma nic do rzeczy. Dogmaty są stale dopasowywane do realiów i tak samo jak ksiądz mógł mieć kiedyś kobietę, tak za wiele lat ani masturbacja, ani antykoncepcja nie będzie problemem. I życzę Ci, żebyś dożył takich pięknych czasów, gdy nikomu nie będzie przeszkadzało to, co ludzkie i zawsze ludzkie było.

Pozdrawiam.

28.04.2009
17:59
[252]

Attyla [ Flagellum Dei ]

zbadan
Nie wiem jak ty ale ja jestem człowiekiem a nie zwierzęciem w rui i sprawuję nad sobą kontrolę.
Różnica pomiędzy człowiekiem a psem polega na tym, że pies, który rusza w pogoń za zapachem samicy w rui nie ma wyboru. Człowiek jest człowiekiem właśnie dlatego, że MOŻE WYBRAĆ. To się nazywa wolna wola. Mogąc wybrać możemy działać tak, by nie zgrzeszyć albo działać bezmyślnie - jak ten pie w rui.

A jeżeli już tak cię prze, że nie jesteś w stanie się powstrzymać to idź do burdelu. To też grzech ale przynajmniej nikomu nie zrobisz krzywdy. W końcu volenti non fit iniuria.

Nie oszukujmy sami siebie - człowiek ma potrzeby i to, że sobie z nimi SAM/Z PARTNERKĄ radzi nie robiąc nikomu krzywdy nie sprawia, że jest gorszy niż Ty.
2 rzeczy:
1. kłamiesz. Świadomie kłamiesz twierdząc, że kopulacja nikomu nie szkodzi. Tego wiedzieć nie możesz. O tym dowiesz się dopiero post factum. Ty jesteś tylko samcem i możesz zostawić swoje nasienie w kobiecie. Nasienie - niesamowite - ale to się zdarza:! - może dać życie trzeciemu. Wtedy taki samiec, który "tylko" chciał rozładować napięcie namawia lub zmusza kobietę do zamordowania dziecka. Jeżeli zabójstwo nikomu nie szkodzi, to ja nie mam dalszych pytań.
To zresztą jest tylko jedna z możliwości. Inną może być np. to, że kobieta oddaje się w nadziei związania ze sobą takiego samca, który na jej nieszczęście się jej spodobał. Nie wspominam już o szkodach wypływających z uprzedmiotowia człowieka, bo zdążyłem zauważyć, że ludzie twojego pokroju nie rozumieją tego, a właściwie rozumieć nie chcą, bo od zarzutu takiego nie sposób się uwolnić.

28.04.2009
18:04
[253]

Snakepit [ aka Hohner ]

A jeżeli już tak cię prze, że nie jesteś w stanie się powstrzymać to idź do burdelu. To też grzech ale przynajmniej nikomu nie zrobisz krzywdy. W końcu volenti non fit iniuria.

a koleżance ze szkoły to jakas krzywde robie?

Świadomie kłamiesz twierdząc, że kopulacja nikomu nie szkodzi.

jeszcze pare takich zdań i sam siebie ukrzyzuje...

Ty jesteś tylko samcem i możesz zostawić swoje nasienie w kobiecie.

Albo mozesz go tam NIE zostawiać...

Nie wspominam już o szkodach wypływających z uprzedmiotowia człowieka nie wspominam, bo zdążyłem zauważyć, że ludzie twojego pokroju nie rozumieją tego, a właściwie rozumieć nie chcą, bo od zarzutu takiego nie sposób się uwolnić.

Sex uprzedmiotowia czy jak to tam zwiesz? I dlaczego tego zarzutu nie da się obalić (od niego uwolnić) bo Ty wać Pan tak prawisz? A gucio mnie obchodzi co sobie tam wypisujesz, potęgujesz tylko ogolna niechec do Twojej osoby, ale jak dla mnie sex to fajna zabawa dla dorosłych, trzeba byc choc troche odpowiedzialnym, a jak dwie osoby chca sie bzykac to wystarczy troche ruszyc głową i dzieciaka nie bedzie za to bedzie kupa przyjemnosci i poczucia bezpieczenstwa, spelnienia, radości itd. jesli Ty w tym widzisz uprzedmiotowienie to lecz się, na głowę...

28.04.2009
18:11
smile
[254]

Deser [ neurodeser ]

zbadan - to musi być jakiś nowy rodzaj zboczeńca

edit: kłamiesz. Świadomie kłamiesz twierdząc, że kopulacja nikomu nie szkodzi. Prawda najprawdziwsza :) Tak jak kradziez nie ma nic wspólnego z prawem.

28.04.2009
20:11
[255]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"Czemu mają służyć te quasijęzykowe manipulacje? Komu i co chcesz w ten sposób udowodnić? Nam czy sobie? I czy aby nie to, że to co robisz/głosisz jest mniej niegodziwe niż jest? Siebie zapewne dasz radę okłamać. Nas nie."

A jakież to manipulacje stosuję, coby Was okłamać? Podaję konkretne przypadki, nawet z życia wzięte i pytam jak to się ma do tego, co masz przyjemność ogłaszać wszem i wobec. A może i nawet nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim czelność, dzięki której uzurpujesz sobie prawo do szufladkowania ludzi, osądzania ich postępowania, stawiania im wymagań i narzucania tego, co sam uważasz za słuszne.

"Mogąc wybrać możemy działać tak, by nie zgrzeszyć albo działać bezmyślnie - jak ten pie w rui."

Albo możemy wybrać tak, żeby świadomie, dzięki wolnej woli, którą obdarzył nas Stwórca odbyć stosunek płciowy. Co więcej, skoro jako przykład podajesz działanie stricte zero-jedynkowe, tj. nie zgrzeszyć = działanie oznaczające pomyślunek, zgrzeszyć = działanie bezmyślne, to z przykrością muszę stwierdzić, że zgrzeszyć również da się po dokonaniu wyboru i również da się to zrobić nie działając bezmyślnie, a umyślnie. No, ale to już ma mniejszy związek z dyskusją.

"Świadomie kłamiesz twierdząc, że kopulacja nikomu nie szkodzi."

Skoro wiersz wyżej proponujesz skorzystanie z domu publicznego i stwierdzasz, że to grzech, to znaczy że kopulacja jest grzechem, dobrze rozumiem? Jeśli dobrze, to w takim razie w mig zamieniam się w Erosa i już Ci udowadniam drogą dedukcji w jak wielkim jesteś błędzie i - co więcej - posługuję się tajną bronią konserwatystów - słownikiem języka polskiego, któremu niestraszna żadna teza (także i w tym wątku). UWAGA! Teza: Kopulacja jest grzechem. Antyteza: Kopulacja nie jest grzechem w pewnych warunkach. Dowód:

kopulacja
1. «zespolenie się dwóch osobników odmiennej płci, umożliwiające zapłodnienie komórek jajowych przez plemniki»
2. «łączenie się komórek płciowych w zygotę»


Rozumując przez analogię (a więc tym samym nie przecząc logice) możemy zastosować chytrą, michnikowską manipulację i słowo "umożliwiające" zastąpić wyrazem "uniemożliwiające", czyli np. takie z zastosowaniem prezerwatywy lub spirali lub wszelkiego rodzaju wkładek itp. lub odbycia stosunku przerywanego lub umieszczenia nasienia w miejscu, w którym niemożliwe będzie zapłodnienie komórek jajowych (tj. brzuch... plecy... stopy... migdałki (sic!) partnerki lub np. partnera - co kto lubi generalnie). Oto, poprzez zastosowanie komuliberalnych wynalazków, które opracowano celem zmuszania ludzi do zaspokajania chuci nie czynimy krzywdy osobom drugim ani trzecim, jednocześnie nie występując przeciwko Bogu, ergo - nie popełniając grzechu.

Proste? Bardzo. I na dodatek z użyciem niezawodnej broni. Właściwie po dłuższej obserwacji, z faryzejskiego punktu widzenia muszę przyznać, że ów słownik stał się fetyszem w rękach tych, którzy postulują odejście od kartezjańskiej metody dowodzenia proponując zastąpienie jej wiarą. A przepraszam, zapomniałem że nie powinienem wytykać nikomu drzazgi mając w oku belkę.

28.04.2009
22:57
[256]

zbanan [ Centurion ]

Attyla:

Nie wiem jak ty ale ja jestem człowiekiem a nie zwierzęciem w rui i sprawuję nad sobą kontrolę.

Ja także sprawuję nad sobą kontrolę. Nigdy jej nie straciłem. Powiem więcej - nigdy w życiu nie zapaliłem papierosa, nie piję i pocałowałem tylko jedną kobietę, z którą jestem do dziś. Daj Bóg, żebyś każdy potrafił się tak kontrolować.

Mogąc wybrać możemy działać tak, by nie zgrzeszyć albo działać bezmyślnie - jak ten pie w rui.

Porównywanie człowieka do psa to grzech.

A tak poważnie - Attyla, nie rozumiem prównania człowieka do psa. Nie ma ono najmniejszego sensu. Pies ma taki sam wybór, jak Ty, gdy dotykasz gorącej patelni, parzysz się i zginasz palec. Gdyby istniała istota, która go nie zgina, to byłaby lepsza od człowieka, bo ma wybór? Bzdury. Twój Bóg uczy, że wszyscy jesteśmy równi, dlaczego dzielisz świat na lepszych i gorszych?

A jeżeli już tak cię prze, że nie jesteś w stanie się powstrzymać to idź do burdelu.

Skoro uważasz, że to Cię nie dotyczy i świecisz przykładem, to przyznaj tutaj otwarcie, że Attyla się nigdy nie masturbował oraz, że przez ostatnie 10 lat też tego ani razu nie zrobiłeś. Rzucisz kamień jako pierwszy? Metoda kalendarzykowa to też antykoncepcja.

1. kłamiesz. (...) Świadomie kłamiesz twierdząc, że kopulacja nikomu nie szkodzi. Tego wiedzieć nie możesz.

Sugerujesz, że jestem prawiczkiem, czy jak? Robię to z moją kobietą i przysięgam, że seks nie szkodzi, dobrze robi na kondycję, serce, układ krążenia i cementuje związek, ponadto poprawia samopoczucie, pompuje dopaminę do mózgu a czasem uwalnia wielkie pokłady energii i adrenaliny. To chyba najstarszy, najbezpieczniejszy i zdecydowanie najzdrowszy sposób przeżywania uniesień. Moja kobieta to czyta i wie, że jak mimo wszystko "zajdzie", to aborcja na pewno nie jest opcją. Nie zabiliśmy jeszcze żadnego dziecka, bo dziecka nie było i na 99,9% w najbliższym czasie nie będzie.

28.04.2009
23:43
smile
[257]

oozils [ Legionista ]

Attyla -> łoł... pier##lisz tak bardzo, ze mi sie mozg lasuje.

29.04.2009
11:00
[258]

Attyla [ Flagellum Dei ]

później odpowiem a na razie: niespodzianka dla wszystkich, którzy twierdzą, że kopulacja nie niesie ze sobą zła i krzywdy:

linkę mam dzięki uprzejmości Erosa, któremu niniejszym dziękuję.

29.04.2009
11:06
[259]

Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]

Attyla - skończ już spamerze....może podaj linki gdzie ksiądz molestował dzieci itp...

kłamiesz. Świadomie kłamiesz twierdząc, że kopulacja nikomu nie szkodzi.

Tobie Attyla brak seksu bardzo zaszkodził....

29.04.2009
11:22
[260]

Snakepit [ aka Hohner ]

Attyla - co ma nieudana aborcja do domniemanego zła i krzywdy jaką niesie ze sobą seks?
Człowieku proponuje Ci pokopulować z żoną jeśli takową posiadasz, może Ci się polepszy.
Moim zdaniem jesteś biednym zakompleksionym, nawiedzonym religijnie człowiekiem, który bardzo źle interpretuje wszystko to co się dzieje wokół nas. Serio...czerpiesz przyjemność w życiu mówiąc innym jak im źle bo kopulują, bo śmią kopulować i czerpać z tego przyjemność. WARA Ci od oceniania tych co śmią czerpac przyjemność z seksu.
Wg Twoich chorych myśli seks jest zły i krzywdzący, bo z codziennie kopulujących powiedzmy 2 miliardów ludzi, 10.000 kobiet zajdzie w ciąże (chcianą lub nie) a z tych mniej chcianych 3.000 będzie brało pod uwagę aborcję (liczby fikcyjne, przykładowe, nie wiem jak maja sie do rzeczywistości).
Attyla jeden wątek już prowadzisz i tam sie rozbijasz, nie rozpieprzaj swoimi tekstami kolejnego wątku, wszędzie gdzie sie pojawiasz wątek zamienia się w walkę i chora wymianę zdań, nie widzisz tego? Owszem nie moge Ci zabronic wypowiadac sie, ale...skończ wać Pan chrzanić nam nad głową, dla naszego i Twojego dobra.

I powiedz mi prosze ja Ciebie, i nie unikaj pytania jak to czasami robisz...czemu seks jest taki przyjemny, czemu Bóg jeśli to on nas stworzył a nie ewolucja, spowodował że między nogami mamy tyle zakończeń nerwowych. Ba! Czemu kobiety posiadają łechtaczki które mają tylko jedną rolę - dawać przyjemność?
I czy uważasz że seks w partnerstwie powinien mieć miejsce raz? Jeden jedyny raz gdy obydwoje zdecydujecie się na potomka? A co jeśli sie nie wstrzelisz? Jeśli okaże się, że nie trafiliście w dzień/godzinę albo, że strzelasz ślepakami? W końcu Ci jaja wybuchną jak przynajmniej gruszki nie walniesz, no ale to chyba też nie po Bożemu?

29.04.2009
11:55
smile
[261]

smalczyk [ Generaďż˝ ]

Ku pokrzepieniu serc powiem tylko, ze nasz ukochany Jan Paweł II w jedenej ze swoich prac (niestety tytułu nie pomnę - ale na zyczenie sprawdzić mogę) napisał był o małżeństwie jako wspólnocie dwojga ludzi, których głownym celem jest sprawianie sobie nawzajem przyjemności (w tym seksualnej).

To tyle jesli chodzi o antyseksualne stanowisko Koscioła.

29.04.2009
12:14
smile
[262]

maciula [ Generaďż˝ ]

Ach, ja lubię te wszystkie suki, zwierzęta, uprzedmiotowienia i inne hiperbole. Ciekawe, czy przyszło kiedyś niektórym do głowy, że ograniczając aktywność seksualną do prokreacji, sami postrzegają człowieka jak zwierzę ? W końcu zwierzęta parzą się jedynie w tym jednym celu. Nie przyjemność, lecz szybkie wyładowanie instynktu służące przekazaniu materiału genetycznego ma tu istotne znaczenie.

W tym kontekście nasuwa się pytanie, czy człowiek rzeczywiście powinien być postrzegany jako zwykłe zwierzę, z seksualnością sprowadzoną do jednego tylko najbardziej podstawowego instynktu zwierzęcego.

Ciekawe, czy kiedyś zastanawiali się po co natura zafundowała ssakom, w szczególności zaś ludziom, dwupłciowość? Przecież rozmnażanie się przez podział, czy pączkowanie byłoby technicznie dużo prostsze, a i problemów moralno-religijnych byłoby przy tym wyraźnie mniej.

A tak na marginesie:
patrząc od zewnątrz, seks jest czynnością niezmiernie wyczerpującą, niehigieniczną, ryzykowną, kosztowną, a nawet dosyć śmieszną. Więc skąd bierze się tak wyróżniona rola seksu w życiu człowieka ? Seks uprawiany jest przede wszystkim dlatego, że sprawia on przyjemność, i niewątpliwie bije na głowę wszystkie inne przyjemności, jakie przeciętnemu obywatelowi naszej planety może dostarczyć natura pospołu z kulturą :)

29.04.2009
12:23
smile
[263]

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]

Smalczyk ->

Zapewne Attyla zaraz napisze coś w ten deseń:

Co do Karola Wojtyły, to znam wiele jego wypowiedzi, które aczkolwiek atrakcyjne w formie i nośne - ale za to bardzo płytkie i zwyczajnie błędne.

Skoro napisał cuś takiego o Tischnerze to następny w kolejce pewnie Papież :D

29.04.2009
13:09
[264]

Caine [ Książę Amberu ]

[258] Nie wszystkie mają tyle szczęścia. Niedawno kobieta oczekująca w klinice na aborcję dostała skurczów, urodziła w poczekalni zdrowe dziecko a potem zawinęła je w foliowy worek i wyrzuciła do śmietnika. Po czym oskarżyła lekarzy aborterów o utrudnianie/opóźnienie zabiegu.

29.04.2009
13:13
smile
[265]

Gallain [ Pretorianin ]

[1] Pani Sowinska jest jak pies ogrodnika - sama nie wezmie i innym nie da, tzn po prostu zazdrosci innym, ze sie bzkaja, a jej nikt nie chce nawet obranym patykiem dotknac...

29.04.2009
13:26
[266]

_MaZZeo [ Senator ]

Ja nie wierzę, że taki człowiek jak Attyla istnieje. To musi być jakiś błąd Matrixa.

29.04.2009
13:53
[267]

smalczyk [ Generaďż˝ ]

Caine ---> czyli co, wina za głupotę matki, która sama zdecydowala się na aborcję, leży po stronie krwiożerczych lekarzy? Żenada...

29.04.2009
22:01
[268]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Mastah
Podaję konkretne przypadki, nawet z życia wzięte i pytam jak to się ma do tego, co masz przyjemność ogłaszać wszem i wobec.
A jakie to przypadki? Przypadki to ja miewam wsiadając do tramwaju (tzn miewałem, bo tramwajem nie jechałem już pewnie z 5 lat). Np. przypadek natknięcia się na śmierdzącego pasażera. Smród można znieść. od tego nikomu nigdy się krzywda nie stała, choć mamusia powinna jednego z drugim nauczyć, że prysznic nie boli.

Zbliżając się do żony też lepiej być czystym i ogolonym. O takie przypadki ci chodzi?

Albo możemy wybrać tak, żeby świadomie, dzięki wolnej woli, którą obdarzył nas Stwórca odbyć stosunek płciowy.
czyli postąpić jak zwierzę i zgrzeszyć. Człowiek zbliży się wyłącznie do istoty z nim związanej na śmierć i życie tak by nikomu nie uczynić krzywdy i z wdzięcznością przyjąć błogosławieństwo. W końcu nie bez kozery mówi się o kobiecie przy nadziei, że jest w stanie błogosławionym.
Stwórca obdarzył nas wolną wolą - prawda. Ale też wymaga od nas, byśmy tego daru używali rozsądnie - dla czynienia Dobra a nie po to, by smrodzić na oślep.

Kopulacja jest grzechem. Antyteza: Kopulacja nie jest grzechem w pewnych warunkach. Dowód:
Miałbyś rację, gdyby moje słowa wyrwać z kontekstu i podać jako autonomiczną całość. Tyle, że tak nie ma. Kopulację - jako działanie czysto zwierzęce przeciwstawiam aktowi płciowemu stanowiącego uwieńczenie miłości małżonków. Na tej samej zasadzie używam słowa "zwierzę ludzkie" i "człowiek", choć obydwaj doskonale wiemy, że dr. Mengele był człowiekiem tak jak ludźmi były jego ofiary. Trzeba by jednak szaleńczy by jego i jego ofiary postawić w jednym rzędzie. Mengele w zasadzie - biorąc wasz sposób "rozumowania" - niczym nie zawinił. Dokonywał przecie wolnych wyborów, co wedle twoich własnych wywodów dowodzi tego, że nie można go oceniać. Ja jednak jestem człowiekiem starej daty i dla mnie drań będzie draniem - nawet jeżeli go inaczej nazwiesz albo umieścisz w innej "rzeczywistości etycznej". Pod tym względem niczym się od niego nie różnisz. Ty - jak i on robisz rzeczy, które uważasz za słuszne i co najmniej nie_złe. Z tą różnicą, że mengele był przekonany, że robi rzeczy ze wszech miar dobre i słuszne. W końcu Dobra nie da się zdefiniować - prawda? A skoro nie można go określić i poznać, to nie ma dobrego powodu, by potępiać Himmlera, Hitlera, Stalina, Berię i paru innych ludzi.
Stosując waszą komuliberalną "logikę" należałoby powiedzieć, że nie wolno ich oceniać. Wszak sami nie jesteśmy bez grzechu, więc nie możemy być cenzorami ich działalności.

Dla czego zatem ich się ocenia i potępia? Ano - to bardzo proste. Ktoś wam powiedział, że tak trzeba. Zatem opinia tych "onych" decyduje o tym, czy określona osoba zasługuje na publiczny ostracyzm. Bo ja wiem? Z powodu noszenia moherowego beretu chociażby. Albo "czelności" oceniania "mamusiek", które pragną zamordować swoje potomstwo.
Kto jest "onym"? Znowu proste: tzw. "elyty" - czyli samozwańczy salonik stanowiący towarzystwo wzajemnej adroracji, który namaszcza określonych ludzi na "autorytety", co wy przyjmujecie z aplauzem.

Oto, poprzez zastosowanie komuliberalnych wynalazków, które opracowano celem zmuszania ludzi do zaspokajania chuci nie czynimy krzywdy osobom drugim ani trzecim, jednocześnie nie występując przeciwko Bogu, ergo - nie popełniając grzechu.
Coś słabo zorientowany jesteś w sprawch grzechu związanego z seksualnością. Podawałem tu już linkę do encykliki Humanae vitae, która najpełniej chyba się o tym wypowiada. Gdybyś ją przeczytał - dowiedziałbyś się, że wszelkie środki antykoncepcyjne osłabiające lub usuwające z relacji międzyludzkich element godności ludzkiej i odpowiedzialności. Antykoncepcja daje impuls do urzeczowienia człowieka i traktowania go wyłącznie jako przedmiot służący usunięciu napięcia seksualnego i usuwa konieczności międzyludzkie istniejące przed zawarciem związku małżeńskiego, przez co działa niszczycielsko na rodzinę (temu nawet ty zaprzeczyć nie możesz). Dlatego jest w całości traktowana jako grzech.
Nie istnieją zatem środki dozwolone. Głównie dlatego, że relacje międzyludzkie nie redukują się wyłącznie do seksu i zapłodnienia - a taką perspektywę wprowadzacie.

zbanan
Ja także sprawuję nad sobą kontrolę. Nigdy jej nie straciłem. Powiem więcej - nigdy w życiu nie zapaliłem papierosa, nie piję i pocałowałem tylko jedną kobietę, z którą jestem do dziś. Daj Bóg, żebyś każdy potrafił się tak kontrolować.
Jeżeli tak, to twoje namawianie do grzechu wynika chyba z głupoty tylko. Na to zaś nie ma lekarstwa...

Porównywanie człowieka do psa to grzech.
Typowy błąd niewykształconego naturszczyka. Porównanie dotyczy zachowań. "Zachowywać się jak pies" nie znaczy "być psem".

Pies ma taki sam wybór, jak Ty, gdy dotykasz gorącej patelni, parzysz się i zginasz palec.
Jesteś w stanie odróżnić odruch od zachowania świadomego? Mógłbyś zatrzymać ten palec na patelni wysilając wolę, lecz nie jest to możliwe, jeżeli w sytuacji zaskoczenia. No chyba, że chcesz mi wmówić - jak w którymś z amerykańskich filmideł - że wszedłeś, potknąłeś się, upadłeś wprost na dziewczynę i przyszpiliłeś ją przyrodzeniem do podłogi.
Wtedy z grubsza by pasowało.

Skoro uważasz, że to Cię nie dotyczy i świecisz przykładem, to przyznaj tutaj otwarcie, że Attyla się nigdy nie masturbował oraz, że przez ostatnie 10 lat też tego ani razu nie zrobiłeś
Prymitywne zagranie ad personam. Powinieneś dużo czytać. Może dzięki temu twoje wypowiedzi nie będą tak straszliwie obskuranckie, przewidywalne i prymitywne.

Sugerujesz, że jestem prawiczkiem, czy jak?
Przeczytaj to jeszcze raz i pomyśl. Tym razem mózgiem a nie przyrodzeniem.

Snakepit
Przykro mi, ale na to, co napisałeś brak słów w słowniku człowieka wychowanego. Mógłbym ci dać w gębą i obciąć uszy, ale poziom twojego chamstwa i arogancji jest taki, że byłoby to tak skuteczne, jak w odniesieniu do palikota.

smalczyk
Przykro mi, ale twoja interpretacja jest - delikatnie rzecz ujmując - mało wiarygodna. Zwłaszcza tekstu lub wypowiedzi człowieka posługującego się językiem na poziomie, który ty tylko masz niewielką szansę kiedykolwiek osiągnąć. Poza tym w dobrym tonie jest powoływać się na autorytet z przytoczeniem przypisów. W innym przypadku tego rodzaju wypowiedź jest nieuczciwym i bezwartościowym chwytem erystycznym odwoływania się do autorytetu, czyli nadziei, że przeciwnik ugnie się pod samym ciężarem nazwiska.

29.04.2009
22:08
[269]

Snakepit [ aka Hohner ]

Snakepit
Przykro mi, ale na to, co napisałeś brak słów w słowniku człowieka wychowanego. Mógłbym ci dać w gębą i obciąć uszy, ale poziom twojego chamstwa i arogancji jest taki, że byłoby to tak skuteczne, jak w odniesieniu do palikota.


Hahaha dobre, nie wiesz co odpowiedziec więc piszesz jakies pierdoły, że mój poziom chamstwa jest taki a taki...ale dalej nie dowiedzialem sie od ciebie czemu kobiety posiadaja czesci ciala stworzone TYLKO do przyjemności...

PS. nie wyskakuj mi tu z dawaniem po gebie i obcinaniem uszu bo jestem gotow to sprawdzić...:) :* masz buzi na pocieszenie, że życie tak ci dosrało

29.04.2009
22:56
smile
[270]

mateusztt [ Chor��y ]

A to urocze : Attyla narzeka na chamstwo i arogancję :p
może jakąś wewnętrzną przemianę przeszedł ?

30.04.2009
09:08
[271]

smalczyk [ Generaďż˝ ]

Attyla ---> może ci byc przykro, ale powtórzyłem prawie słowo w słowo to czego na temat poglądow Jana Pawła w tej kwestii dowiedziałem sie od znajomego księdza A właściwie kilku z nich). Ja wiem, już o ks. Tischnera wytyarłeś sobie gębę, więc killku anonimowych klechów tez za nic ci będzie - ale jako rzekłem spróbuję znaleźć definicję małżeństwa wg naszego papieża - może wtedy (choć głowy bym nie dał:) bedziesz skłonny przyznac się do błędu.

ale poziom twojego chamstwa i arogancji jest taki, że byłoby to tak skuteczne
Był taki zabawny filmik 'I kto to mówi' - oglądałeś? :)))

30.04.2009
10:14
smile
[272]

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]

A+

Przykro mi, ale twoja interpretacja jest - delikatnie rzecz ujmując - mało wiarygodna.
Romek Giertych to samo mówił o interpretacji słów Wojtyły dotyczących akcesji do UE. Panie Romanie czyżby to Pan był?:D:D

30.04.2009
10:27
smile
[273]

Karl_o [ maniaC ]

Ta kobieta jest porąbana, pewnie nigdy nie doznała prawdziwego seksu i teraz się mści na innych. Zresztą tej pani powinni zakazać publicznych wystąpień bo tylko ośmiesza nasz kraj na arenie międzynarodowej i teraz cała Europa myśli, że uważamy teletubisiów za gejów i że w Polsce nie można uprawiać seksu przed skończeniem 18 lat :/

30.04.2009
19:49
[274]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"A jakie to przypadki?"

Srakie. Po jaką cholerę ja w ogóle piszę, skoro Ty tego i tak nie czytasz? Chyba, że kretyńskie pytania zadajesz dla sportu, to co innego...

"Człowiek zbliży się wyłącznie do istoty z nim związanej na śmierć i życie tak by nikomu nie uczynić krzywdy i z wdzięcznością przyjąć błogosławieństwo."

No właśnie, jak się okazuje jednak nie wyłącznie.

"Kopulację - jako działanie czysto zwierzęce przeciwstawiam aktowi płciowemu stanowiącego uwieńczenie miłości małżonków."

No więc małżonkowie sobie mogą kopulować do woli, jeśli robią to z miłości i wcale niekoniecznie za każdym razem muszą za to otrzymywać jakieś błogosławieństwa. Ty oczywiście, tak żeby Ci było wygodnie, każdy stosunek płciowy sprowadzasz do szlajania się i grzmocenia gdzie popadnie i z kim popadnie. Natomiast nie potrafisz zrozumieć podstawowej rzeczy, którą Ci ludzie chcą tu wytłumaczyć. Życie intymne to naturalny element związku dwojga ludzi: scala związek, uwieńcza zaufanie i - o zgrozo - jest powiązany z emocjami tudzież ludzkimi uczuciami takimi jak np. miłość. Pomijając już to, że nawet jeśli dwoje ludzi zamierza mieć dziecko, to zwyczajnie się może się im nie udać zajść w ciążę czy to za pierwszym razem czy po pół roku próbowania. I co? Jak im się w końcu uda, to wcześniej cały czas cudzołożyli?

To co napisałeś po zdaniu, które wkleiłem za bardzo nie nadaje się do komentarza z mojej strony, ponieważ nie ma najmniejszego związku z dyskusją. Nie rozumiem również stawiania masowych morderców obok życia intymnego w związkach międzyludzkich. Cóż... jak widać jedno i to samo. Faktycznie.

"Gdybyś ją przeczytał - dowiedziałbyś się, że wszelkie środki antykoncepcyjne osłabiające lub usuwające z relacji międzyludzkich element godności ludzkiej i odpowiedzialności."

A jaką Ci to odpowiedzialność zdejmuje taka pigułka czy prezerwatywa? Czytaliście chociaż to co napisaliście towarzyszu? A propos poruszanej tutaj wcześniej wolnej woli. To dzięki niej właśnie człowiek może WYBRAĆ kiedy chce mieć dziecko, a nie kiedy mu się trafi. I to ma być dowód na obdarcie z godności i nieodpowiedzialność? No cóż... nie powinno mnie to dziwić w czasach, w których ekspertami od seksu są faceci w sukienkach, a od ekonomii kanapowi guru pokroju Korwina, którzy twierdzą, że gospodarki rozwijają się najszybciej w warunkach deflacyjnych.

"Nie istnieją zatem środki dozwolone. Głównie dlatego, że relacje międzyludzkie nie redukują się wyłącznie do seksu i zapłodnienia - a taką perspektywę wprowadzacie."

Istnieją, kalendarzyk na przykład. Tak to jest, jak nawet w kościele podczas mszy słyszy się tylko to, co chce się usłyszeć. Ego za wielkie może...?

"Jesteś w stanie odróżnić odruch od zachowania świadomego?"

To pytanie do Ciebie raczej. Sądząc po tym, co napisałeś do mnie nt. postępowania jak zwierzę, bezmyślności i grzechu, nadawałoby się w sam raz.

30.04.2009
19:59
smile
[275]

Davidian [ Generalissimus ]

Zamknąć ten temat mamy XXI wiek a nie czasy Hiszpańskiej Inkwizycji.

Ludzie macie wolna wole i możecie robić to co chcecie. Chcesz się kochać ze swoim partnerem to po prostu to rób jeżeli wspólnie decydujecie się na ten krok to nikomu nie dzieje się krzywda.

Jeden z forumowiczów na A - suki poszukaj sobie we własnej rodzinie

30.04.2009
20:01
[276]

kamyk_samuraj [ Senator ]

Da_Mastah -> czy to takie trudne do zrozumienia - Attyla po prostu chwali sie, ze posiadl mistyczna wiedze Feng shui - powstrzymywanie wytrysku.

12.05.2009
19:22
[277]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Dlaczego definicji "cudzołóstwa" szukacie po słownikach, zamiast sięgnąć do źródła?

"Podobnie też i kobieta zamężna, na mocy Prawa, związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża. Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od tego prawa, tak iż nie jest cudzołożną, współżyjąc z innym mężczyzną." Rz 7, 2-3

12.05.2009
19:25
[278]

Matteo Lacca Capelli [ Konsul ]

Seks z prezerwatywa to jak lizanie loda przez szybę :)

12.05.2009
20:27
[279]

eros [ elektrybałt ]

Radzik ---> Dlatego, ze wpierw trzeba wiedziec czy to co czytamy w Biblii znaczy to samo co bylo pisane. Inaczej dojdziemy do takiej definicji cudzolostwa:

(Ks. Jeremiasza 3:9, Biblia Tysiąclecia)

Przez lekkomyślność swoją stała się cudzołożnicą i zbezcześciła ziemię, dopuszczając się nierządu z kamieniem i drzewem.

12.05.2009
20:36
[280]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Wyrywasz z kontekstu:



Definicja cudzołóstwa z listu do Rzymian jako niewierności małżeńskiej tylko i wyłącznie jest oczywista i nie kłóci się ze zdradą Boga przez Izrael opisaną jako przenośnia tegoż cudzołóstwa.

12.05.2009
20:40
smile
[281]

Gangstah [ Masz bober? ]

Weze Atylla ty katolu , schowaj sie ze swoja religia !

12.05.2009
20:41
smile
[282]

Wuuuuf [ Ciekawy & Leniwy FRYZJER ]

co za bzdura, może od razu wykastrujmy całe społeczeństwo ?!

12.05.2009
21:00
[283]

eros [ elektrybałt ]

Radzik ---> Dobrze zatem. Moge przyjac, ze Sw. Pawel, ktory nota bene mial odmienne spojrzenie na milosc i malzenstwo, nazywa to tak jak nazywa, choc pewien tego wcale nie jestem. Niemniej wystarczy spojrzec w Powtorzonego Prawa, zeby zobaczyc, ze panna mloda, ktorej malzonek stwierdzil, ze przy zaslubinach nie byla ona dziewica jest umieszczona obok tej, ktora zdradza meza i tak samo karana - przez ukamienowanie. Natomiast, zeby sie przekonac jak chrzescijanstwo definiuje cudzolostwo wystarczy otworzyc modlitewnik na rachunku sumienia.

12.05.2009
21:53
[284]

Attyla [ Flagellum Dei ]

No proszę - to jednak ja przegapiłem:)

Mastah
Właściwie, to nie wiem czy jest sens cokolwiek tu dodawać. Wszystko, co trzeba było powiedzieć - zostało powiedziane. Teraz pozostaje mieć nadzieję, że będzie to kropelka tocząca kamień komuliberalnej bezmyślności, ciemnoty i głupoty.
Kiedyś myślałem, że nie może istnieć nic głupszego od samej głupoty. Myliłem się. Pokładami niezmierzonej głupoty jest dogmatyczne przekonanie o wszechmocy człowieka.

Radzik
Właściwie, to nie ma już czego dodawać. Eros cię zmiażdżył.

12.05.2009
22:07
[285]

Vader [ Legend ]

Najgorsze jest to, ze prawactwo byłoby skłonne wdrażać te stare wzorce w zycie. Ukamieniować wszystkich, którzy mieli więcej niż jednego partnera :)

Myliłem się. Pokładami niezmierzonej głupoty jest dogmatyczne przekonanie o wszechmocy człowieka.
Albo Twoje śmieszne przekonanie o słuszności Twoich imaginacji. Głupota nieskończona.

12.05.2009
22:18
[286]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

eros, Attyla---> Rzeczywiście, macie rację co do tego zapisu w Pwt, jednak w tej samej księdze kilka rozdziałów wcześniej wymienione są też np. czyste i nieczyste zwierzęta (Pwt 14, 3-21), zaś Jezus zapytany o ten zapis odpowiada, że nie to, co wchodzi do ust, jest grzeszne, a to, co z nich wychodzi (Mk 7, 18-19). Wiele innych zapisów prawa tak samo zostało potraktowanych - choćby liczne prawa szabatu, prawo odwetu itd. O czym to świadczy? Ani o tym, że eros zmiażdżył mnie Pwt, ani że ja koniecznie muszę mieć rację, powołując się na Pawła.
Dajcie mi odrobinę czasu na zastanowienie - czytam inne fragmenty i postaram się wraz z Wami dojść do wyważonych wniosków.

12.05.2009
23:29
[287]

eros [ elektrybałt ]

Vader ---> Jestes nudny. Poza tym obawiam sie, ze nasze kamienie sa amatorszczyzna w porownaniu z gilotyna - narzedziem humanitaryzmu Twych duchowych antenatow ;)

Radzik ---> Nie, ja tez nie sadze, bym mial zmiazdzyc Cie w jakikolwiek sposob. Powiem inaczej. Cytowanie Biblii ma sens, ale nie zawsze, bo Biblia jest skomplikowanym wzorcem, zas wykladnia Chrzescijanstwa nie opiera sie tylko i wylacznie na ST i NT. Jesli zas o cokolwiek chodzi w tym cytowaniu slownikow, ST i NT, czy szukaniu powiazan i synonimow, to wlasnie znalezienie znaczenia kulturowego cudzolostwa w cywilizacji uksztaltowanej przez Chrzescijanstwo. Bo w tej kulturze wlasnie zyjemy, nawet jesli mocno sie zlaicyzowala.

Druga sprawa: nie powinienes bagatelizowac Pwt - co prawda wiele rzeczy zasluguje wg niego na ukamienowanie (czasem i wolu), ale podobnie we wspolczesnym prawie wiele przestepstw karanych jest przez pozbawienie wolnosci, jednak postawienie ich w jednym rzedzie obok siebie implikuje ich podobienstwo w pewnym zalozonym wzgledzie.

Trzecia sprawa: Pwt jest jak sama nazwa wskazuje przypomnianym (powtorzonym) dla Zydow prawem Mojzeszowym. To Mojzesz przyniosl swemu ludowi przykazania zawarte w 10 glownych i dziesiatkach pomniejszych, ktore sa im przyporzadkowane. Nie pozostaje to bez wplywu na rozumienie tej czesci Pisma Sw. A Jezus podwazyl nie same zakazy i nakazy, ale zasade prawa, na ktorej opieralo i opiera sie zydowskie pojmowanie przykazan boskich. O tym tez wspomina Pawel.

13.05.2009
00:21
[288]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Wszyscy się więc chyba zgodzimy, że odczytujemy raczej ducha praw ST niż ich literę - np. nikt z nas swojej żonie odcinać ręki nie będzie:

"Jeśli się bić będą mężczyźni, mężczyzna i jego brat, i zbliży się żona jednego z nich i - chcąc wyrwać męża z rąk bijącego - wyciągnie rękę i chwyci go za części wstydliwe, odetniesz jej rękę, nie będzie twe oko miało litości." Pwt 25, 11-12

Często zresztą Jezus krytykował ślepe trzymanie się litery Prawa, zamiast jego ducha:

"Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom». I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu." Mk 2, 25-27

Mam więc zgryz - co wypełniać, co przestrzegać? W kwestii odstępstw od Prawa mamy jednak wytyczne:

"Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę. bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim. Bo powiadam wam: Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego." Mt 5, 17-20

Zgadzam się więc, naturalnie, że nie odrzucimy czy zbagatelizujemy bezmyślnie całości Pwt, jednak mamy nie tylko wolną rękę ale wręcz nakaz (wyrażony ostatnim zdaniem) postępowania w zgodzie z własnym sumieniem, a nie tylko Prawem, tradycją czy katechizmem.

"Odpowiedział im: «Słusznie prorok Izajasz powiedział o was, obłudnikach, jak jest napisane:
Ten lud czci Mnie wargami,
lecz sercem swym daleko jest ode Mnie.
Ale czci Mnie na próżno,
ucząc zasad podanych przez ludzi." Mk 7, 6-7

I tym zasadniczo różnię się z Attylą, że skłonny raczej jestem bagatelizować wykładnie poza Biblią - raz, że Jezus poddawał krytyce mnożenie zakazów przez uczonych w Piśmie:

"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Wy sami nie wchodzicie i nie pozwalacie wejść tym, którzy do niego idą." Mt 23, 13 [z przypisem]:
>Przez nadmierne wymagania, którymi obwarowywali Prawo, czynili je niemożliwym do zachowania dla ludzi i przez to zamykali im drogę do zbawienia. Oni też ponoszą największą winę za niewiarę ludu w Jezusa Mesjasza. Wlg ma w. 14: "Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze obłudnicy, że objadacie domy wdów pod pozorem długich modlitw, dlatego otrzymacie większy wyrok".<

dwa, że Jezus sam podawał się za mało surowego w opozycji do Jana Chrzciciela:

"Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: "Zły duch go opętał". Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: "Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników"." Łk 7, 33-34

Stąd właśnie moja wąska dość definicja cudzołóstwa wynikła z przytoczonego wyżej fragmentu listu do Rzymian, który nie pozostawia wiele wątpliwości interpretacyjnych. Nie odmówię jednak Attyli cienia racji - o ile nie widzę nic zdrożnego w seksie bez małżeństwa w stałym związku pełnym wzajemnego szacunku i miłości, o tyle bzykanie na prawo i lewo bez poszanowania godności osoby, z którą się współżyje, to już inna para kaloszy. Tyle, że dla mnie nie podchodzi to pod cudzołóstwo, a wyuzdanie czy rozpustę, choć akurat właśnie pod tym drugim słowem potępia brak dowodów dziewictwa fragment Pwt, na który Wy się powołujecie. Nie o semantykę jednak zasadniczo nam chodzi. W każdym razie uważam, że mam solidny fundament, by trwać przy swoim.
Kwestia jest jeszcze taka, czy nie powinno się takich rozważań zostawić tylko własnemu sumieniu:

"Unikaj natomiast głupich i niedouczonych dociekań, wiedząc, że rodzą one kłótnie. A sługa Pana nie powinien się wdawać w kłótnie, ale [ma] być łagodnym względem wszystkich, skorym do nauczania, zrównoważonym. Powinien z łagodnością pouczać wrogo usposobionych, bo może Bóg da im kiedyś nawrócenie do poznania prawdy" 2 Tm 2, 23-25

W końcu właśnie przed tym nas przestrzega cytowane już:
"Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim."

13.05.2009
15:02
[289]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Radzik
Wszyscy się więc chyba zgodzimy, że odczytujemy raczej ducha praw ST niż ich literę - np. nikt z nas swojej żonie odcinać ręki nie będzie:
Ja nie wiem czy można tak beztrosko przejść do porządku dziennego nad "literą". "Litera" ma to do siebie, że przenosi kodowanie normy na 2 poziom (pierwszy to żywe słowo), co nie oznacza, że wydobycie normy ze słowa pisanego nie jest możliwe. Jeżeli o czymś powinniśmy pamiętać to tylko o tym, by pisma nie traktować jako wartości samej w sobie - co było błędem faryzeuszy. Oni po prostu zapomnieli odwoływać się do transcendentnego absolutu. W rezultacie absolut "ucieka" ze świadomości ludzkiej i forma zwycięża nad treścią.
Dokładnie na odwrót jest teraz. Ludzie w zapatrzeniu we własne "sumienie" natychmiast zapominają o piśmie a skoro "sumienie" jest "własne" to i bóg im do niczego nie jest potrzebny. W ostateczności wychodzi taki wyznawca samego siebie, wierny własnym nakazom i odwołujący się do siebie jako jedynej miary rzeczywistości oraz - uwaga - Dobra i Zła.

Mam więc zgryz - co wypełniać, co przestrzegać?
Każdy ma ten zgryz:). Prawo jest transcendentne, ponieważ jego celem jest Dobro nie zaś spełnienie formalnych wymogów. W końcu chodzi o to by nie kraść a nie o to by statystyki ładnie wyglądały.

Zgadzam się więc, naturalnie, że nie odrzucimy czy zbagatelizujemy bezmyślnie całości Pwt, jednak mamy nie tylko wolną rękę ale wręcz nakaz (wyrażony ostatnim zdaniem) postępowania w zgodzie z własnym sumieniem, a nie tylko Prawem, tradycją czy katechizmem.
Jakby nie było, to mamy Pismo i mamy Tradycję, katechizm itd. Odwoływanie się w pierwszej kolejności do własnego sumienia trąci mi już błędem luterańskim, którego skutki oglądamy dzisiaj. Zwłaszcza, że bardzo trudno odróżnić głos sumienia od rozumu czy chociażby pragnień.
Choćby w kwestii rozumienia słowa "cudzołóstwo". Dlaczego mam przyznawać się przed sobą, że robię coś złego? Nie łatwiej powiedzieć, że "przecież jest tylko jedna" albo "przecież się kochamy" czy "w końcu nie jestem żonaty"?! I co to jest takiego? Czy aby nie usprawiedliwianie siebie? Przed kim jeżeli nie przed sumieniem, które tym samym usypia i odchodzi w jakieś nieznane i niedostępne regiony?

I tym zasadniczo różnię się z Attylą, że skłonny raczej jestem bagatelizować wykładnie poza Biblią - raz, że Jezus poddawał krytyce mnożenie zakazów przez uczonych w Piśmie:
W żadnym z pism, na które się powołuję nie ma zakazów. To co znaleźć tam można to analiza etyczna zjawisk z punktu widzenia Słowa Bożego.
Zakaz by był zakazem musi być uzbrojony w sankcję. Inaczej jest zaleceniem, poradą czy napomnieniem.

o ile nie widzę nic zdrożnego w seksie bez małżeństwa w stałym związku pełnym wzajemnego szacunku i miłości, o tyle bzykanie na prawo i lewo bez poszanowania godności osoby, z którą się współżyje, to już inna para kaloszy
Inna para kaloszy powiadasz? A co to jest "stały związek"? Taki, który trwa dłużej niż rok? Miesiąc? Tydzień? Dzień? Godzinę? Minutę? I co to jest "związek"? Wzajemne świadczenie sobie usług? To jak? Prostytutka jest w związku ze swoim klientem? Czym poza detalami taki związek się różni od innego "związku wolnego"?
Nie mów A jeżeli nie wież, że po A idzie B a jeszcze później masz Z.
Nie mając pojęcia czym jest "stałość" i nie mając pojęcia czym jest "związek" pod terminem stały związek możesz bez najmniejszych problemów umieścić cokolwiek. Wszystko zależy wtedy od warunków. Wystarczy zastanowić się nad pytaniem czy dla chłopaczka, który się wiązał na jedną noc "stałym związkiem nie będzie" układ na czas nieokreślony, który równie dobrze może się "rozpaść" po jednym numerku jak i tygodniu.
Słuchałem ostatnio w samochodzie książki Festung Breslau, gdzie prostytutka "zakochała się" ponieważ pewien klient przychodził do niej raz w tygodniu przez 4 lata. To jak? Ten związek był stały? W końcu "tylko on się liczył" a inni "byli tylko nic nieznaczącymi epizodami". No i ona go "kochała".

Mam kontynuować ten gwałt na przyjętych przez ciebie "zasadach", które są zasadami tak dalece jak zasada picia wina "czystego" a nie wina z dodatkiem wody - "bo lepiej smakuje"?

Kwestia jest jeszcze taka, czy nie powinno się takich rozważań zostawić tylko własnemu sumieniu:
No właśnie... Tylko własne sumienie doprowadziło Kościół na zachodzie do głosowania o tym co się "wiernym" podoba wyznawać a co nie. Czemu wreszcie ktoś taki jest wierny? Bogu czy własnemu ego?

15.05.2009
00:47
[290]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Tytułem wyjaśnienia, bo dwuznacznie to poprzednio ująłem - nie chodziło mi o kierowanie się własnym sumieniem w pierwszej kolejności, a w ostatniej - właśnie dlatego, by do własnych wad i grzechów nie dorabiać filozofii i nie nakładać sobie klapek na oczy zaraz po tym, kiedy znajdzie się interpretację dla siebie wygodną.

Rozumiem zagrożenie, na które zwracasz uwagę i przyznaję Ci rację, że ono istnieje, jednak pytanie:

"Czemu wreszcie ktoś taki jest wierny? Bogu czy własnemu ego?"

wydaje mi się błędne, gdyż utożsamia Boga ze stanowiskiem autorytetu, który akurat uznajesz, skłaniając się ku tej czy innej interpretacji – to z mojej perspektywy. Patrząc z Twojej, powinienem to ująć chyba w ten sposób, że Boga utożsamiasz z oficjalnym stanowiskiem KK i interpretatorów przezeń akceptowanych.
Ja wychodzę z założenia, że wszyscy oni są ludźmi, popełniają błędy, więc chrześcijanin nie jest zwolniony z osobistej oceny moralnej ich stanowiska, co może prowadzić każdego z nas z osobna tak do postawy bardziej liberalnej, jak i bardziej surowej – np. do postawy pacyfistycznej pomimo akceptacji przez KK pojęcia 'wojny sprawiedliwej'.
Nie chodzi o odrzucenie wszelkich autorytetów i bycia nim samemu sobie, ale o nie zrzucanie osobistej odpowiedzialności przed Bogiem na autorytet, któremu się ślepo ufa. Inaczej, trawestując Twoje pytanie - „Czemu wreszcie ktoś taki jest wierny? Bogu czy Kościołowi Katolickiemu?”.


Co do rozważań nt. „stałego związku” to mam na myśli coś trwającego dłużej niż rok, ale nie wyznaczymy przecież ścisłej granicy, bo byłby to absurd. Jeśli jednak mamy parę, która zna się od podstawówki, są ze sobą od lat, mają po te 18-20, to dlaczego nie mają ze sobą sypiać, a małżeństwo zawrzeć za lat np. 4? Czym taki związek różni się od prostytucji, pytasz? A czym różni się od małżeństwa? Równie dobrze można mieć niepoważny stosunek do małżonka, jak i poważny do partner(-ki/-ra). Sakrament nie gwarantuje, że małżeństwo nie rozpadnie się równie szybko, co w przypadku rozważanego przez Ciebie „chłopaczka”, więc tak czy siak „Wszystko zależy od warunków”.

Szukałem dalej w NT „cudzołóstwa” i w zasadzie wszystkie fragmenty, choć już nie tak jasno jak list do Rzymian, definiowały je jako zdradę małżeńską. Znalazłem też jednak w Mt 19 ciekawą rozmowę Jezusa z uczniami o listach rozwodowych dopuszczonych przez Mojżesza:

„A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę - chyba w wypadku nierządu - a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo».”

czyli wciąż można wnioskować, że bez małżeństwa nie ma cudzołóstwa, co sprytnie podchwytują uczniowie:

«Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić».

Wniosek – w rozumieniu uczniów, a więc, jak mi się zdaje, w ich interpretacji Pwt (!) bez małżeństwa można współżyć z wieloma kobietami bez grzechu cudzołóstwa. Dalej jednak:

„Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»”

Wnioski, jakie można wysnuć
1.Przede wszystkim nie powinno się pozostawać w stanie permanentnego konkubinatu, by tym sposobem unikać cudzołóstwa, mogąc bez grzechu współżyć z więcej niż jedną kobietą.
To wydaje mi się w miarę jasne, zaś reszta, to już bliżej lub dalej idące interpretacje.
2.Małżeństwo jest gwarancją monogamii (rozumianej jako współżycie płciowe z jedną kobietą, a nie małżeństwo z jedną kobietą). Jeśli więc zachowujesz monogamię bez małżeństwa, zachowujesz warunki, które fragment ten odróżnia od cudzołóstwa.
3.Niezdatni do małżeństwa z urodzenia, czyli np. bezpłodni (na dzisiejsze czasy można zaryzykować sformułowanie „zabezpieczeni przed ciążą”), o ile tak można interpretować niezdatność wrodzoną w odróżnieniu od nabytej (kastracja?), zwolnieni są z obowiązku dążenia do małżeństwa.

Idąc dalej tym tropem, można wyciągnąć bardzo swobodne moralnie wnioski. Dlatego właśnie podkreślałem w tym swoim „stałym związku” rolę szacunku wobec drugiej osoby, bo to musi być wyjściem i warunkiem minimum każdej takiej interpretacji.

15.05.2009
00:50
smile
[291]

Devilyn [ Arise from the ashes! ]

Nie ma nic lepszego niż zapach płonącego masona/komuliberała/ateisty/innowiercy o poranku. Pachnie jak... <i tu wpisz swoją propozcje>

17.05.2009
22:29
[292]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Złapała mnie grypa jakiej jeszcze nie miałem. Trzeci dzień jestem bez życia:( Trudno mi będzie odpowiedzieć jak należy ale spróbuję.

Radzik
wydaje mi się błędne, gdyż utożsamia Boga ze stanowiskiem autorytetu, który akurat uznajesz (...) Patrząc z Twojej, powinienem to ująć chyba w ten sposób, że Boga utożsamiasz z oficjalnym stanowiskiem KK i interpretatorów przezeń akceptowanych.
Niestety, ale oba te zdania są wzajemnie sobie sprzeczne, przy czym tylko jedno jest prawdziwe. Prawdą jest, że Bóg jest najwyższym autorytetem. Nie może inaczej być, skoro On jeden zna Prawdę i jest w stanie ją objąć. Zwłaszcza, że Prawda nie jest zewnętrzna wobec Niego:) Jest homonimiczna a nawet Prawda jest Nim a On Prawdą.
Kościół jest jedynym elementem ludzkiej rzeczywistości, w którym Bóg jest przyczyną bytu. Bez Boga nie byłoby Kościoła i Bóg stanowi jego zasadę ruchu - duszę. Stąd nie Boga utożsamiam ze stanowiskiem Kościołem a stanowisko Kościoła przyjmuję za niesprzeczne z Bogiem.

Ja wychodzę z założenia, że wszyscy oni są ludźmi
Oczywiście, że oni są ludźmi. Tylko co to zmienia? To, co jest postrzegane jako stanowisko Kościoła zawiera w sobie nie tylko rozumek jego hierarchów. Jest w nim także mądrość pokoleń, które odeszły i pokolenia, które nas zastąpią. Kościół jest tą instytucją, która nie bytuje z dnia na dzień a trwa - we właściwym znaczeniu tego słowa. Owo trwanie jednoczy w sobie ludzi niezależnie od tego, czy żyją akurat tu i teraz. Jeżeli zatem Kościół dokonuje interpretacji Pisma, to nie czyni tego z pozycji chorej z pychy jednostki (np. Luter) i nie dostosowuje swojego stanowiska do bieżących konieczności politycznych czy choćby zachcianek władców (tu przywołać można chociażby postawę Henryka VIII, który rozpoczął drogę brytyjskiego chrześcijaństwa ku samounicestwieniu czy postawę np. władz Szwedzkich, które z logikę rewolucji narzucają duchownym - co nie jest niczym nowym ani nieznanym. Tego typu zjawisko zostało zrodzone wraz z herezjami protestanckimi a ukonstytuowane formalnie zostało wraz ze stosunkiem francowatych do Kościoła podczas kolejnych rewolucji) a z pozycji instytucji symbolizującej usunięcie przypadkowości ludzkiego bytu.

Jeśli jednak mamy parę, która zna się od podstawówki, są ze sobą od lat, mają po te 18-20, to dlaczego nie mają ze sobą sypiać, a małżeństwo zawrzeć za lat np. 4?
A choćby dlatego, że człowiek nie przeżywa swojego życia każdą jego chwilą. Jego byt jest przypadkowy i przypadkowe są jego działania. Sakrament małżeństwa wprowadza do bytowania człowieka dwa elementy:
1. ogranicza przypadkowość bytu (przynajmniej ograniczał do momentu, kiedy popieprzeni rewolucjoniści nie wprowadzili tu polityki w postaci "rozwodów", czyli rozdzielania tego, co nierozłączne)
2. ograniczając perspektywę człowieka do jednej tylko osoby czyni z niej dla niego coś uświęconego, przez co kobieta nie jest tylko samicą a mężczyzna tylko samcem.
Tych elementów jest oczywiście znacznie więcej, ale pozostałe wyrastają z tych dwóch.
Innymi słowy sakrament małżeństwa konstytuuje miłość między kobietą i mężczyzną. Bez małżeństwa ich miłość jest tak ułomna jak ułomna jest wolność w permanentnej rewolucji - a zatem bez jej ukonstytuowania. Porównaj sobie gwałtowność zdarzeń i skutki permanentnych rewolucji takich jak rewolucja francowatych czy rewolucja elektryczno-sowiecka i rewolucji, która zakończyła się ukonstytuowaniem wolności - tj. rewolucję amerykańską. Teraz dokonaj projekcji swych spostrzeżeń (a może lepiej kogoś takiego jak H. Arendt) na kwestię nieukonstytuowanej miłości i będziesz miał odpowiedź na pytanie "dlaczego?".

I jeszcze co do zdania otwierającego ten ustęp. Piszesz: to mam na myśli coś trwającego dłużej niż rok. Myślę, że najlepszą odpowiedzią na to (a najważniejsze, że jeszcze nigdy tego nie pisałem:D) będzie zdanie, które usłyszałem z ust naszego biskupa dzisiaj na mszy świętej. Powiedział on, że mądrość Kościoła polega na tym, że chrześcijanin ufa Jezusowi a nie sobie.

czyli wciąż można wnioskować, że bez małżeństwa nie ma cudzołóstwa, co sprytnie podchwytują uczniowie:
Byłby to wniosek słuszny. Pod jednym warunkiem. warunkiem takim, że ówczesne kobiety prowadziły by się równie rozwiąźle jak obecne. Tego jednak żadną miarą nie da się stwierdzić.
Jezus odnosił się do stanu rzeczy jaki zastał, gdy przyszedł.
To jedno. Drugie jest nie mniej ważne. Wtedy nie istniało małżeństwo w obecnym sensie. Wtedy nie istniał Kościół w obecnym sensie i wtedy nie istniało Prawo w obecnym sensie. Wszystkie te trzy elementy powstały na skutek ofiary Chrystusa na Krzyżu. Prawo ma 3 etapy: etap tworzenia, etap ukonstytuowania i etap spełnienia. Pierwszym etapem jest idea - Słowo. drugim etapem jest ukonstytuowanie tego Słowa, czyli stworzenie w przestrzeni ludzkiej form nadających treści określony kształt. Trzecim jest etap wypełnienia tego Prawa, tj. stan, w którym prawo przestaje być konieczne, jako, że jest homonimiczne dla każdego człowieka. (oczywistym jest, że nie ma potrzeby wołać "nie kradnij" do kogoś, kto nie kradnie). Chrystus przyniósł nam Nowe Przymierze - czyli nowe Prawo. Ergo - był nosicielem czystej treści - pozbawionej form. Formy ukonstytuowali następcy Chrystusa pod natchnieniem Ducha Świętego. A każdy z nas ma możliwość doprowadzić do spełnienia Prawa ukonstytuowanego. Taki w końcu jest cel naszej ziemskiej wędrówki.

1.Przede wszystkim nie powinno się pozostawać w stanie permanentnego konkubinatu, by tym sposobem unikać cudzołóstwa, mogąc bez grzechu współżyć z więcej niż jedną kobietą.
Nie wiem jakim sposobem ci to wyszło. Trudno twierdzić, że się nie cudzołoży sypiając z niezaślubioną kobietą. To łoże jest jej łożem jeżeli idzie o ciebie i twoim jeżeli idzie o nią. Obydwoje popełniacie w ten sposób grzech obcowania z kimś, kto nie jest wam zaślubiony.

2.Małżeństwo jest gwarancją monogamii (rozumianej jako współżycie płciowe z jedną kobietą, a nie małżeństwo z jedną kobietą). Jeśli więc zachowujesz monogamię bez małżeństwa, zachowujesz warunki, które fragment ten odróżnia od cudzołóstwa.
Jeżeli chcesz to rozpatrywać z punktu widzenia socjologicznego - redukującego człowieka do nałpy wąskonosej...

3.Niezdatni do małżeństwa z urodzenia, czyli np. bezpłodni (na dzisiejsze czasy można zaryzykować sformułowanie „zabezpieczeni przed ciążą”), o ile tak można interpretować niezdatność wrodzoną w odróżnieniu od nabytej (kastracja?), zwolnieni są z obowiązku dążenia do małżeństwa.
"Niezdolni" są "zwolnieni". Interesujące. innymi słowy wystarczy się wykastrować by twierdzić: "hulaj dusza, piekła nie ma".

19.05.2009
03:57
[293]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Złapała mnie grypa jakiej jeszcze nie miałem. Trzeci dzień jestem bez życia:( Trudno mi będzie odpowiedzieć jak należy ale spróbuję.

Nie czuj żadnej presji – mi odpowiada takie tempo :). Są w życiu ważniejsze sprawy – praca, rodzina – forum internetowe poczeka. Przede wszystkim zdrówka życzę. :)


Stąd nie Boga utożsamiam ze stanowiskiem Kościołem a stanowisko Kościoła przyjmuję za niesprzeczne z Bogiem.
I szerzej - kwestia autorytetu Kościoła...

No widzisz, ja po prostu nie zawężam Twojego podejścia do Kościoła Rzymskokatolickiego tylko i wyłącznie. Nie odmówię np. słuszności protestantom w kwestii odpustów, czy kultu obrazów i świętych.
Nie zrozum mnie źle – nie jestem z gatunku tych, którzy na każdym kroku pragną wytknąć KK jakieś błędy, o co z dalszego toku mojej wypowiedzi być może można mnie posądzić – chodzi mi o to tylko, by nie akceptować jakiegoś punktu widzenia już z automatu, bez rozważenia słuszności tez drugiej strony.
A podstawy do tego mam, jak mi się wydaje, solidne choćby z racji niekonsekwencji stanowiska samego KK na przestrzeni dziejów – np. w kwestii celibatu. Czy ewidentnie złych moralnie decyzji typu zezwolenie Inkwizycji na tortury. Trzecia przesłanka, to tak piętnowane przez Ciebie „głosowania” nad tym, w co się komu podoba wierzyć – KK sam przecież nie był od tego wolny. Skąd się wzięły te dziesiątki jeśli nie setki herezji? Ot, jakaś grupa miała własną wizję, inna miała własną – kto miał mniej wpływów, często politycznych, czy w ogóle pozamerytorycznych, był ekskomunikowany a jego interpretacja była negowana. Czy masz jednak odwagę rozsądzać o racji ówczesnych decydentów w kwestii arianizmu, monarchianizmu, nestorianizmu, itd., itd.?
Dla mnie sama idea takich rozważań jest może i kusząca i arcyciekawa, o ile prowadzi się je na płaszczyźnie czysto hipotetycznej. W momencie jednak, kiedy rozważania te są okazją do usunięcia przeciwników politycznych czy prestiżowych i przyjmuje się je za oficjalne dogmaty, zakazując innych interpretacji, jest to już dla mnie szczyt pychy i arogancji – kim są ludzie, którzy śmią twierdzić, że nie mylą się w swym poznaniu natury Boga? I czy rzeczywiście Boga, bo przecież przed soborem nicejskim sprawa była dyskutowana...
Ja nie mam odwagi wskazać, która strona się myli, a już tym bardziej uznać, że mylą się wszyscy, tylko nie jedna ze stron i dlatego tam, gdzie mam odwagę pewne rzeczy rozstrzygać we własnym sumieniu, by później zgodnie z nim postępować, nie odrzucam z góry żadnego stanowiska – to chciałem Ci wytłumaczyć. Zdecydowanie zaś nie chciałem tu dyskredytować Kościoła i na podstawie jednego choćby jego błędu negować całkowicie jego nauk – od tego jestem bardzo daleki, dlatego powyższych przykładów nie odbieraj jako ataki na Kościół, a jedynie za uzasadnienie mojego sceptycyzmu wobec jego nieomylności.
Tak jeszcze nawiasem, to brak wpływu polityki na Kościół jest z Twojej strony dość ryzykowną tezą, jeśli wspomni się Filipa IV Pięknego dla przykładu, ale to już moje czepiactwo i przyznam – co innego polityka papieska, co innego dogmaty wiary. Lepszym przykładem byłby chyba rzekomy wpływ Konstantyna Wielkiego na postanowienia soboru nicejskiego. Ale powiadam – czepiactwo – nie ma sensu tego w tym wątku roztrząsać.
Krótkie podsumowanie tego całego słowotoku – o ile nie porywam się na teologię, o tyle poszukuję przede wszystkim Dobra (jeśli mogę posiłkować się Twą myślą z innego wątku). Różnica w tym konkretnym przypadku między nami jest taka, że ja dopuszczam aktywność człowieka tam, gdzie nie dostrzegam Zła, zaś, o ile dobrze Cię zrozumiałem, Ty widzisz Zło wszędzie tam, gdzie nie ma ewidentnego Dobra. No dobrz, może nie wszędzie, ale w tym konkretnym przypadku, czyli seksu bez małżeństwa, na to mi wygląda.


Sakrament małżeństwa wprowadza do bytowania człowieka dwa elementy:
Dobrze, sakrament, czyli KK, ale samo małżeństwo w Prawie Mojżeszowym było pozbawione obu tych elementów – po kolei:

1. ogranicza przypadkowość bytu (przynajmniej ograniczał do momentu, kiedy popieprzeni rewolucjoniści nie wprowadzili tu polityki w postaci "rozwodów", czyli rozdzielania tego, co nierozłączne)
U Mojżesza mamy listy rozwodowe (Pwt 24, 1), ale raz, że Jezus choćby w przytaczanym w poprzednim moim poście fragmencie ustanawiał nierozerwalność małżeństwa, dwa, że ja nie zamierzam tego poddawać w wątpliwość. Kwestia sporna, to:
1.Czy przypadkowość bytu jest wystarczającym warunkiem do orzeczenia grzechu?
2.Czy ograniczenie tej przypadkowości choćby do zera, więc w stopniu większym niż zapewni sam sakrament, jednak bez tegoż sakramentu, wyklucza grzech?
3.Czy rozsądzenie we własnym sumieniu o nieprzypadkowości bytu i niezłomne przekonanie co do tej nieprzypadkowości nie jest warunkiem wystarczającym?

2. ograniczając perspektywę człowieka do jednej tylko osoby czyni z niej dla niego coś uświęconego, przez co kobieta nie jest tylko samicą a mężczyzna tylko samcem.
I znów Pwt – dopuszcza więcej niż jedną żonę, choć pewność mam jedynie co do dwóch (Pwt 21, 15-17). Nie mam, naturalnie, zamiaru propagować tu wielożeństwa, jednak zwracam uwagę, że w uzwierzęcaniu człowieka idziesz moim zdaniem nieco za daleko.

Co chcę szczególnie podkreślić? Traktowanie drugiej osoby jak samca/samicy jest kwestią dojrzałości, wrażliwości, szacunku do drugiego człowieka w ogóle, po części empatii, bądź braku tych cech. Sakrament ich nie gwarantuje, a istnieć mogą i bez niego. Piszesz o ułomności nieukonstytuowanej miłości – tu przyznam, że, jeśli wejdziemy na płaszczyznę filozofii, konkretnych autorów i nurtów, zacznę się gubić, a z ignorantem ciężko będzie Ci rozmawiać. Mam jednak nadzieję, że pytanie nie będzie jak kulą w płot – czy miłość to kontrakt? Inaczej – czy matka i dziecko muszą coś między sobą ukonstytuować?


Byłby to wniosek słuszny. Pod jednym warunkiem. warunkiem takim, że ówczesne kobiety prowadziły by się równie rozwiąźle jak obecne. Tego jednak żadną miarą nie da się stwierdzić.


Wg mnie sens tego dialogu pozostaje niezmieniony pomimo to. Ja bym zresztą tak nie wybielał historii prowadzenia się płci obojga – w Rzymie bez męskiego kochanka nie byłbyś trendy, Sodoma i Gomora bez powodu zniszczone nie zostały, biblijny potop również uzasadnienie ma w ludzkiej niegodziwości, a w liście do Koryntian (1 Kor 5) mamy przykład kazirodztwa wśród chrześcijan.


Nie wiem jakim sposobem ci to wyszło. Trudno twierdzić, że się nie cudzołoży sypiając z niezaślubioną kobietą. To łoże jest jej łożem jeżeli idzie o ciebie i twoim jeżeli idzie o nią. Obydwoje popełniacie w ten sposób grzech obcowania z kimś, kto nie jest wam zaślubiony.

O widzisz! I tu mamy zasadniczą różnicę między nami. Dla mnie (a wydźwięk wszelkich fragmentów NT, które przytaczałem to potwierdza w moim mniemaniu) to jest tak – to łoże jest „cudze” tylko wówczas, jeśli kobieta, z którą idę do łózka jest mężatką, a to dlatego, że w małżeństwie tak żona należy do męża, jak i mąż należy do żony. Zatem – to łoże jest łożem jej męża, jeśli idzie o mnie i łożem mojej żony, jeśli idzie o nią.
Pozwól mi dla przejrzystości maksymalnie uprościć ten dialog z Mateusza, zaczynając od Mt 19, 9 – moim zdaniem nie zatracę sensu, ale pilnuj mnie:


Jezus: Zawarłeś związek małżeński, bierzesz rozwód i zawierasz drugie małżeństwo – cudzołożysz. Jeśli współżyjesz z kobietą, która wcześniej wstąpiła w związek małżeński – cudzołożysz.
Uczniowie: Wobec tego po co się żenić, skoro bez małżeństwa nie ma cudzołóstwa?
Jezus: Bo niezdatność do małżeństwa tłumaczyć można tylko bezpłodnością, kastracją lub celibatem.

Stąd masz moje i 1, i 2, i 3.
Co do 2, to już pisałem – moim zdaniem w nieusprawiedliwiony sposób uzwierzęcasz człowieka. Czy innym czynnościom fizjologicznym typowym dla każdego ssaka również należy nadać równie uduchowiony, sakramentalny wymiar? OK, to sprowadza miłość fizyczną w takim ujęciu do piętnowanej przez ciebie kopulacji, ale czy kopulacja sama w sobie jest z gruntu grzeszna? Nie bardzo potrafię zrozumieć, czemu tak miałoby być. Jeśli nie krzywdzi się jednostki czy zbiorowości, to chyba nie można mówić o grzechu przeciw bliźniemu. Rozumiem zatem, że byłby to grzech przeciw Bogu. Nadal jednak nie rozumiem, dlaczego – oczywiście cały czas zakładam, że nie jest to cudzołóstwo, bo z punktu widzenia Twojej interpretacji cudzołóstwa, to, oczywiście, rozumiem.

"Niezdolni" są "zwolnieni". Interesujące. innymi słowy wystarczy się wykastrować by twierdzić: "hulaj dusza, piekła nie ma".
Ja się nie posuwam do stwierdzenia, ze tak to NALEŻY odczytywać – ja jedynie zauważam, że jest to jedna z możliwości. Jak jednak inaczej rozumieć:
„Bo [...] są niezdatni do małżeństwa [ci], których ludzie takimi uczynili; [...]”?

19.05.2009
08:34
[294]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Zastanawiam się dlaczego absolutnie zignorowałeś to, co napisałem o konstytuowaniu się prawa? Chrystus przyniósł ze sobą nowe Przymierze, co oznacza pewną ideę zasad gry. Dla jej ukonstytuowania zostawił swoich uczniów i następców. I oni wykonali swoje zadanie między innymi w drodze ustanowienia sakramentu małżeństwa.
Świat już jest taki dziwny, że każda - nawet najpiękniejsza - idea natychmiast wyradza się w zbrodnię, gdy się jej nie ukonstytuuje - co oznacza nadanie jej pewnych ram formalnych, dzięki którym istnieją warunki brzegowe ograniczające tą możliwość.
Celem rewolucji francowatych była oświeceniowa idea wolności. Ja już abstrahuję od wartości tej idei. Ale powinieneś pamiętać co się stało, gdy zabrakło ukonstytuowania i sformalizowania tej idei. Powinieneś też pamiętać jakie były skutki braku ukonstytuowania idei komunistycznej "wolności" (sowiety) podczas rewolucji sowieckiej i zastąpienie go stanem permanentnej rewolucji, zwanym "dyktaturą proletariatu".

Dokładnie te same skutki można obserwować w każdym niemal tzw. "wolnym związku" (cokolwiek miałoby to być).

20.05.2009
04:54
[295]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Zastanawiam się dlaczego absolutnie zignorowałeś to, co napisałem o konstytuowaniu się prawa?

Nie tyle zignorowałem, co się po tym prześliznąłem :) Pisałem przecież:

Piszesz o ułomności nieukonstytuowanej miłości – tu przyznam, że, jeśli wejdziemy na płaszczyznę filozofii, konkretnych autorów i nurtów, zacznę się gubić, a z ignorantem ciężko będzie Ci rozmawiać. Mam jednak nadzieję, że pytanie nie będzie jak kulą w płot – czy miłość to kontrakt? Inaczej – czy matka i dziecko muszą coś między sobą ukonstytuować?

Ja jestem prosty człowiek i ze mną trzeba prostym językiem. Jeśli będziesz próbował ze mną wejść na płaszczyznę filozoficzną, zacznę np. w swej niewiedzy poddawać w wątpliwość to, co dla Ciebie może być aksjomatem i będziesz się tylko irytował moja ignorancją.
Ot, nie jestem np. przekonany, czy masz prawo porównywać miłość do rewolucji do tego stopnia, by wymagać ukonstytuowania tej pierwszej w formie małżeństwa - dlatego pytałem o przykład miłości między rodzicem a dzieckiem - gdzie tu jest konieczność konstytuowania tego, co czujesz?
I co zmienia ukonstytuowanie idei, kiedy myślimy o miłości? Idea ta żyje w człowieku, a jeśli w człowieku idea umrze, konstytucja jest nic nie warta. Zostaje forma bez treści i świstek papieru.
W każdym razie trudno mieć chyba do mnie pretensje, że po macoszemu potraktowałem ten wątek dyskusji - odsyłasz mnie bowiem do konkretnego autora, jednak ja się z nim i jego teoriami nie zapoznałem, więc kontynuowanie sporu na tej płaszczyźnie byłoby równoznaczne z kwestionowaniem przeze mnie słuszności tych teorii, do czego podstaw nie mam żadnych.
Jeśli nie spieszy Ci się z odpisywaniem mi, to postaram się jeszcze parę myśli na ten temat jutro dopisać - dziś mi się nie udało ich uczesać.

23.05.2009
23:10
smile
[296]

Attyla [ Flagellum Dei ]

hmmm
czekać czy odpowiadać już?

24.05.2009
17:02
[297]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Odpowiadać, odpowiadać. :)
Wybacz ciszę, ale raz, że wątpliwości związanych z tym wątkiem dyskusji nie potrafię ująć na tyle spójnie, by samemu nie wytknąć sobie luk w rozumowaniu, dwa, że zakupiłem na GamersGate Civilization IV kilka dni temu i okrutnie dał znać o sobie 'syndrom jeszcze jednej tury'.

24.05.2009
19:55
[298]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Radzik
Raczej konkretnej autorki:) I to naprawdę dobrej. Zapewne - jak większość Żydów - przejawia zbyt dużą wagę do nazistowskich zbrodni i - nie mogę uciec od tego wrażenia - gdyby nie nastąpiło to co nastąpiło, Żydzi nadal nie dostrzegaliby tego, co tkwi w totalizmach. Zresztą i ona chętnie podejmuje wątek holocaustu ale - jak to się wyraziłeś - prześlizguje się po innych odmianach tej samej choroby.

A teraz ad rem. Dyskusja toczy się wokół znaczenia zakazu cudzołożenia tu i teraz. Innymi słowy rozmawiamy o skutkach rozwiązłości obyczajowej tych czasów i staramy się nadać jej odpowiednie nazwy i oceny. Ty zaś starasz się uciec od konieczności ziemskich oceniając ludzkie zachowania. To nie ma żadnego sensu. Żyjemy na świecie takim, jakim został stworzony i musimy brać pod uwagę jego konieczności. Ignorowanie ich prowadzi wprost do angelizmu kartezjańskiego i - w konsekwencji - do ucieczki od rzeczywistości w badaniu rzeczywistości.
I nie zasłaniaj się przy tem swoją rzekomą prostotą.

Idea ta żyje w człowieku, a jeśli w człowieku idea umrze, konstytucja jest nic nie warta.
Ok. To może inaczej. Przyjmijmy, że woda to idea a butelka to forma. Teraz zastanów się z łaski swojej czy woda ma większe szanse na przetrwanie "w jednym kawałku" w butelce czy na pisku? Co się stać może z wodą w butelce? Może wyparować. Tak jak wyparowuje ludzkie życie. Co się stanie z wodą na piasku?
Natychmiast wsiąknie i nie zostanie po niej nic poza mokrą plamą.
To tyle na płaszczyźnie czysto bytowej. Miłość - jak wszystko na tym świecie - wymaga swojej formy by przetrwać zauroczenie. Zwłaszcza, że miłość to nie tylko chwilowe zauroczenie fizycznością osoby płci przeciwnej. To także brama dla przyszłych pokoleń.

Co tam jedna tura - kup sobie MTW2 a zapomnisz o bożym świecie:D

28.05.2009
18:58
[299]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Tym razem mnie dopadło - jakieś dziwne kłucia w żołądku i temperatura. Po powrocie z pracy od razu waliłem się do wyra - nawet Cywilizacja poszła w odstawkę. Ale już ogólnie w porządku.

Za zdanie:
"Idea ta żyje w człowieku, a jeśli w człowieku idea umrze, konstytucja jest nic nie warta."
w zasadzie trochę się wstydzę - równie dobrze mógłbym nim zanegować sens małżeństwa w ogóle, od czego jednak jestem przecież daleki. Ot, zastanawiałem się wówczas nad innymi kwestiami, a że nie doszedłem z nimi do ładu i zrobiła się 5. nad ranem, napisałem, co mi ślina na język przyniosła.

Podsumowując - widzisz, ja oddzielam cudzołóstwo od rozwiązłości. Dla mnie tam, gdzie jest długotrwały związek i monogamia, seks nie jest grzeszny tylko przez brak małżeństwa. I takie myślenie jest we mnie głęboko zakorzenione z tej racji, że tak byłem od małego uczony - CUDZOłożenie, jeśli z CUDZĄ żoną lub CUDZYM mężem.
Druga rzecz, że nie jest tak, jak piszesz - że dyskutujemy o znaczeniu "cudzołóstwa" tu i teraz, o jego znaczeniu w naszych czasach. To moje powyższe głęboko zakorzenione przekonanie ma bowiem potwierdzenie w cytowanym przecież przeze mnie liście do Rzymian:

"Podobnie też i kobieta zamężna, na mocy Prawa, związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża. Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od tego prawa, tak iż nie jest cudzołożną, współżyjąc z innym mężczyzną." Rz 7, 2-3

EDIT: Ale, ale... właśnie sprawdziłem sobie, jak to brzmi w angielskim:

"For a married woman is bound by law to her husband while he lives, but if her husband dies she is released from the law of marriage. Accordingly, she will be called an adulteress if she lives with another man while her husband is alive. But if her husband dies, she is free from that law, and if she marries another man she is not an adulteress.



Więc tam, gdzie w polskim czytałem cały czas "współżyjąc", w angielskim stoi "marries", co by zmieniało postać rzeczy. Wciąż jednak pozostaje twierdzenie uczniów z Mt 19:

“If such is the case of a man with his wife, it is better not to marry.”

- przy okazji warto zwrócić uwagę na "niezdatność do małżeństwa" w angielskiej wersji:



Cóż, pozostaje mi przyznać, że choć sam jeszcze do końca do Twej interpretacji się nie przekonałem, moje argumenty straciły większość swej siły.

29.05.2009
23:50
[300]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Radzik
równie dobrze mógłbym nim zanegować sens małżeństwa w ogóle
A jaki sens ma małżeństwo, jeżeli pozbawić je atrybutów mistycznych i wszystko rozpatrywać z pozycji czystego, nieskażonego myślą racjonalizmu (w tym przypadku socjologii, która redukuje człowieka do poziomu zwierzęcia)?
Nad tym się zastanów, bo póki co, podchodzisz do małżeństwa na zasadzie, na jakiej podchodzi się do samochodu albo motocykla. Ot przedmiot, który w pewnych sytuacjach może być nawet użyteczny a tak w ogóle reszta jest kwestią gustu, który - jak wiadomo - dyskusji nie podlega.

Mimo to jednak uznanie z mojej strony. Jesteś pierwszą na tym forum osobą, która - o ile dobrze zrozumiałem - dostrzegła, że treść pozbawiona uformowania nie może przetrwać.

Żyjemy w świecie, w którym wszyscy o tym, jak jeden mąż, zapomnieli. Skutków nie chce mi się nawet opisywać, bo były opisywane setki razy. I dotyczy to nie tylko sfery ludzkiej. Dotyczy to także sfery politycznej.

Podsumowując - widzisz, ja oddzielam cudzołóstwo od rozwiązłości.
Jak wszystkie dzieci komunistycznej rewolucji '68. Tobie wystarczy wrażenie uczucia i wszystko staje się "czyste". teraz chwilę zastanów się. Czym jest kwiat bez gleby? Czy rozkwitnie? Wyda owoc? A może jest to tkanka, która jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, że jest już martwa, że jej istnienie jest tylko krótkotrwałym złudzeniem? I to złudzeniem bezsensownym, bo bezowocnym.
Czym zaś jest "uczucie", którego istnienie jest złudzeniem jedynie? Do czego się z konieczności redukuje? Czy to, do czego konieczność je redukuje nie jest aby wzajemnym świadczeniem sobie usługi usuwania napięcia seksualnego? Czego jeszcze treścią jest taka usługa?

tak byłem od małego uczony - CUDZOłożenie, jeśli z CUDZĄ żoną lub CUDZYM mężem.
Słowo cudzołożenie nie zawiera w sobie męża lub żony, więc skąd pomysł, że jest to związane z WŁASNOŚCIĄ??? Czy zawarcie związku małżeńskiego postrzegasz jako wzajemne PRZENIESIENIE WŁASNOŚCI osób wchodzących w związek? Czy małżeństwo jest zatem formą handlu człowiekiem odbierającym mu godność i wolną wolę???
Jeżeli tak, to kto cię tego nauczył? Niewolnicy?

03.06.2009
01:19
[301]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Wydaje mi się, że trochę jeszcze za wcześnie na pochwały z Twojej strony, ale dobrych chęci sobie nie odmówię. :)

Zacznę może jednak od końca - ja bym nie potępiał moich wczesnych nauczycieli, bo kilkuletniemu dziecku, któremu próbuje się wpoić i objaśnić 10 przykazań mówi się raczej o 'chodzeniu do łóżka' i 'spaniu ze sobą', co na tym etapie kilkulatkowi kojarzy się jednoznacznie z zamykaniem oczu i wtulaniem w misia co najwyżej ;-).
Winą są tu zaniedbania lat kolejnych, kiedy to ważniejsze od zgłębiania sensu Dekalogu w sytuacjach życia codziennego było wkuwanie na pamięć tajemnic różańca czy ostatecznie badanie konsystencji wydzieliny w pochwie.
I dlatego ja się nie zamierzam spierać - zgodzę się z Tobą, że moje pojmowanie małżeństwa ma prawo być ułomne i odarte z atrybutów mistycznych, bo o istnieniu takowych nikt mnie nie uświadamiał, a sam, widać, nie dojrzałem jeszcze na tyle, by samodzielnie je dostrzec.

Dochodzimy jednak ponownie do momentu, kiedy mam zastrzeżenia do tego, co piszesz, a nie do końca potrafię to ująć - znów chodzi mi o Twoje porównania. Ja oczywiście nie zaprzeczę, że kwiat, już nie doszukując się wyjątków i haczyków, nie zakwitnie bez gleby, ale tak, jak w przypadku konstytucji - dajesz mi porównania, z którymi trudno dyskutować, jednak nie mam pewności, czy te porównania masz prawo mi podsuwać.
Ja np. waham się przed porównaniem takim (tym bardziej, że moja znajomość łabędzi mnie do niego nie upoważnia, ale niech tam) - zależność między miłością a małżeństwem jest taka, jak pomiędzy pragnieniem zdobywania wiedzy a testem sprawdzającym jej poziom. Ludzie dzielą się na takich, którzy odczuwają wewnętrzną potrzebę zdobywania wiedzy i klasówka czy egzamin są dla nich zbędną formalnością (w procesie pogłębiania wiedzy, a nie w procesie edukacji). Druga grupa to ci, którym klasówka i ocena z niej potrzebna jest jako doping - bez niej nie mieliby powodu, by wiedzę zdobywać. Trzecia grupa to ludzie, których widmo złej oceny i tak nie skłoni do nauki.
Analogicznie - są ludzie o naturze łabędzia - jedna partnerka na całe życie, miłość, wierność i wszystko, co przypisałbyś mistycznym aspektom sakramentu odczuwają jako wrodzoną genetycznie potrzebę. Dla nich ślub jest formalnością.
Swoją drogą masz u łabędzi i nieprzypadkowość bytu i ograniczenie perspektywy do jednego partnera, które tak podkreślałeś. Czy to uświęca związek łabędzi? Czy z łabędzia czyni coś więcej niż samca a z łabędzicy samicę?

Wydaje mi się, że będę kręcił się koło tego typu durnych w gruncie rzeczy, jakkolwiek celnymi mogłyby się wydawać, pytań, póki nie odeślesz mnie do jakiegoś źródła, w którym zapoznam się z tymi mistycznym aspektami - inaczej dla mnie to cały czas będzie w dużej mierze biologia i socjologia.

I jeszcze raz zapytam - co czyni moje analogie niewłaściwymi (a wcale nie mówię, że takie nie są), a Twoje czyni poprawnymi?

EDIT:
Jeszcze w temacie cudzołóstwa - mi nie chodzi o własność a o zdradę małżeńską. Tym jest dla mnie cudzołóstwo - złamaniem złożonej przed Bogiem przysięgi wierności. Nie ma przysięgi, nie ma cudzołóstwa. Inaczej - stawiam znak równości pomiędzy cudzołóstwem a wiarołomstwem. W takim rozumieniu wciąż mogę podpierać się zarówno cytatami z Pawła jak i z Mateusza. Poprzedni mój post stwierdzał jedynie mój błąd w przypisywaniu Pawłowi twierdzenia o bezgrzeszności seksu bez małżeństwa.

EDIT 2:
Tak się zastanawiam, czy kilka kwestii spornych nie wynika z faktu, że do tej pory w tej dyskusji stawiałem znak równości między małżeństwem a ślubem, mając na myśli cały czas jedynie to drugie... ale chyba nie...

03.06.2009
23:02
[302]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Radzik
I dlatego ja się nie zamierzam spierać - zgodzę się z Tobą, że moje pojmowanie małżeństwa ma prawo być ułomne i odarte z atrybutów mistycznych, bo o istnieniu takowych nikt mnie nie uświadamiał, a sam, widać, nie dojrzałem jeszcze na tyle, by samodzielnie je dostrzec.
Jakby to powiedzieć? Wykształcenie chrześcijanina w tym względzie nie jest pełne. Ogranicza się w zasadzie do podstaw i - w większości przypadków - to wystarcza. Dodatkowo trzeba wziąć i to, że człowiek współczesny ma duszę zgwałconą rozumem i zwyczajnie nie jest w stanie przyjąć ani rozumieć niczego co wykracza poza czysto zwierzęce odruchy. Ja też mam z tym ogromne trudności. Język modlitwy jest mi całkowicie obcy, choć np. przy koronce do Bożego Miłosierdzia czuję coś trudnego do zdefiniowania.

Spróbuj tego:


Ludzie dzielą się na takich, którzy odczuwają wewnętrzną potrzebę zdobywania wiedzy i klasówka czy egzamin są dla nich zbędną formalnością (w procesie pogłębiania wiedzy, a nie w procesie edukacji). Druga grupa to ci, którym klasówka i ocena z niej potrzebna jest jako doping - bez niej nie mieliby powodu, by wiedzę zdobywać. Trzecia grupa to ludzie, których widmo złej oceny i tak nie skłoni do nauki.
Jeżeli będziesz traktował owe ryty przejścia jako wartości same w sobie nic z tego nie będzie. Tak jak nic nie będzie z ich odrzucenia. Forma wymaga treści a treść formy. Weźmy chociażby naukę aikido czy innego takiego. teoretycznie rzecz biorąc możliwe jest pojawienie się człowieka, który nie zdając egzaminów osiągnie mistrzostwo. Jednak - prawdę mówiąc - nie słyszałem o nikim takim. Znam za to wiele przypadków, w których człowiek nie zdawał egzaminów, w związku z czym za czas jakiś tracił zainteresowanie przedmiotem.
Musisz także wziąć pod uwagę i to, że kończąc naukę na określonym poziomie docierasz do jakiegoś konkretnego punktu, w związku z czym nauka nie jest wartością stałą a procesem. Odwrotnie niż małżeństwo. Małżeństwo jest słowem prawdy o ludzkiej naturze. Dlatego nie ma tu żadnych poziomów. W końcu człowiek raz się rodzi, raz żeni i raz umiera. Dopiero w takiej perspektywie małżonkowie nabierają w swoich oczach rzeczywistej wartości. Tylko perspektywa nieskończoności jest w stanie zapewnić odpowiednią godność drugiej osobie.
Zachowanie na zasadzie "przeleć i zapomnij" odziera osoby z ich człowieczeństwa i usuwa perspektywę nieskończoności dając w zamian perspektywę świadczenia i ceny.

Swoją drogą masz u łabędzi i nieprzypadkowość bytu i ograniczenie perspektywy do jednego partnera, które tak podkreślałeś. Czy to uświęca związek łabędzi? Czy z łabędzia czyni coś więcej niż samca a z łabędzicy samicę?
O ile wiem łabędzie nie są ludźmi. Nie mają duszy, wolnej woli i świadomości bytu. One zostają razem całe życie, ponieważ tak zostały stworzone. Nie ma tu miejsca na akt woli i przyjęcie odpowiedzialności.

I jeszcze raz zapytam - co czyni moje analogie niewłaściwymi (a wcale nie mówię, że takie nie są), a Twoje czyni poprawnymi?
Niewłaściwymi? Czy to aby jest odpowiednie słowo? Mogą być nie do końca trafne. To jest jak z perpetuum mobile. Ludzie od wieków poszukującego,o czym wiedzą, że jest awykonalne w warunkach istnienia tarcia. Wyznaczam pole dyskusji a ty wchodzisz na nie nie mogąc mieć pełnego o nim pojęcia. Bardzo trudne - o ile w ogóle możliwe - jest wychwycenie perspektywy, z jakiej druga osoba podchodzi do tej samej sprawy.
Ja jestem osobą, która kontestuje wszystkie socjologie, psychoanalizy i inne produkty ludzkiego szaleństwa. Już Spinoza stwierdził, że treść wpływa na formę i na odwrót. Niestety, następcy odrzucili tą oczywistość i w zaślepieniu twierdzą, że skoro ciało reaguje na zmiany ducha, to nie ma nic poza ciałem i impulsami elektrycznymi. Głównie dlatego, że impulsy da się zmierzyć a duszy nie.

Na edity odpowiem jutro.

04.06.2009
16:41
[303]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Radzik
EDIT 1:
Tym jest dla mnie cudzołóstwo - złamaniem złożonej przed Bogiem przysięgi wierności. Nie ma przysięgi, nie ma cudzołóstwa. Inaczej - stawiam znak równości pomiędzy cudzołóstwem a wiarołomstwem.
No i słusznie czynisz, jeżeli wziąć cudzołóstwo w sensie podawanym przez Katechizm.
Jednakże Katechizm w ślad za dokumentami Kościoła przyjmuje wykroczenie przeciw godności małżeństwa a także godności kobiety i mężczyzny. Tym samym dochodzimy do tych samych spostrzeżeń, które podaję wyżej. Potwierdza to także prof Świderkówna w (o ile się nie mylę) Rozmowach o Biblii. Małżeństwo nie jest stanem właścicielstwa. Jest stanem, w którym wielość zamienia się w jedność. To co proponujesz, to sprowadzenie interpretacji słowa "cudzołóstwo" do stanu, w którym nie liczy się nic poza stanem właścicielstwa.
Jeżeli rozszerzam znaczenie słowa "cudzołóstwo" na relacje osób stanu "wolnego" to z tego powodu, że doskonale zdaję sobie sprawę z abstrakcyjności pojęcia "godność" i tym samym braku praktycznego odniesienia do stanu rozwiązłości obyczajowej. Innymi słowy dotarcie do pijanej tłuszczy z "godnością" jest równie prawdopodobne co dotarcie do gwałciciela z "podłością" czy inną "niegodziwością". Zarzut naruszenia godności małżeństwa jest dla zarażonego narcystycznym egoizmem człowieka całkowicie niezrozumiały i niemożliwy do zaakceptowania. Dlatego trzeba używać tu zarzutu mocniejszego. A że zarzut cudzołóstwa i zarzut naruszenia godności małżeństwa dotyczą tego samego czynu, to i rozszerzenie jest tylko pozorne a jednocześnie podważa przekonanie, że "zdradzić" można tylko cieleśnie (a do tego prowadzi utożsamianie cudzołóstwa z niedotrzymaniem przysięgi małżeńskiej - czyli zdradą).
Komuniści wprowadzający w życie marksistowskie zalecenia rodem ze "Świętej rodziny" wymyślają sobie "próby" i tym podobne niedorzeczności a jedynym celem jest dalsze rozluźnianie cywilizacyjnego gorsetu krępującego ludzkie zachowania aż do osiągnięcia stanu "szczęśliwego dzikusa", czyli do czysto zwierzęcego. Tym samym tresują (bo zarówno to co robią oni jak i tresura opierają się o wyrabianie odruchów za pomocą przyjemności i kary) ludzi do bezrefleksyjnego przyjmowania wszelkich zaleceń władzy.
Podsumowując - kurczowe trzymanie się zakresu znaczeniowego terminu używanego w kontekście rzeczywistości społecznej wieku pierwszego do rzeczywistości społecznej wieku XXI jest równie wskazane co literalne odnoszenie się do zakazu spożywania krwi w kontekście transplantacji krwi. Uczynienie z reguł etycznych nierządnicy reguł powszechnych uzasadnia konieczność zweryfikowania znaczenia słowa "cudzołóstwo" choćby z tego powodu, że w czasach, w których terminu tego używano, obcowanie cielesne odnosiło się w zasadzie wyłącznie do kobiet zamężnych, do kobiet upadłych i niewiernych. Dzisiaj komunistyczne mendy poprzewracały ludziom we łbach a skutki widać na pierwszy rzut oka.

EDIT 2:
Nie. Kwestie sporne wynikają z tego, że ty stosujesz język Biblii do obecnej rzeczywistości bez uwzględnienia zmian, które nastąpiły wskutek komunistycznej rewolucji '67 a ja te zmiany uwzględniam, by język Biblii nie stał się językiem martwym. A przyznasz chyba, że Biblię należy rozumieć nie w kontekście formy wypowiedzi a w kontekście treści przekazu.

13.06.2009
13:35
[304]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Dziękuję za link. Dzięki niemu kilka rzeczy zaczyna mi się układać.
Rzeczywiście - jeśli zerwać związek pomiędzy miłością duchową a seksem, ten drugi traktując jedynie w kategoriach przyjemności, całkowicie minie się takim rozumowaniem z intencjami tych fragmentów Pisma Św., które starałem się przytaczać. Tam ten związek jest nierozerwalny, więc moje próby doszukania się usprawiedliwienia dla seksu rozumianego jako przyjemność nie mogły się powieść.
Druga rzecz to fakt, że jednak nie do końca ten związek między miłością duchową a seksem zrywałem, co wyrażało się w podkreślaniu wagi "trwałego związku". Linkowany tekst nadal nie porusza tego, co bym chciał, czyli na jakiej zasadzie ślub stanowi granicę pomiędzy grzechem a jego brakiem w miłości cielesnej, jednak zaczyna do mnie docierać, że przy założeniu analogicznej nierozerwalności związku miłości duchowej z małżeństwem ja takowej odpowiedzi mogę nigdy nie uzyskać. Czy może inaczej - odpowiedzią jest właśnie takie założenie.

[…] Weźmy chociażby naukę aikido czy innego takiego. teoretycznie rzecz biorąc możliwe jest pojawienie się człowieka, który nie zdając egzaminów osiągnie mistrzostwo. Jednak - prawdę mówiąc - nie słyszałem o nikim takim. Znam za to wiele przypadków, w których człowiek nie zdawał egzaminów, w związku z czym za czas jakiś tracił zainteresowanie przedmiotem
Hhhmm... co ja w gruncie rzeczy staram się powiedzieć..? Chyba to, że doskonała treść (umówmy się, że mam tu na myśli nie doskonałą miłość Boga, a tzw. "prawdziwą miłość") nie wymaga doskonałej formy. Ba, jakkolwiek przyznam, że połączenie obu doskonałości byłoby idealne, to, choć bez uporu z mej strony, wydaje mi się, że doskonała treść jest niedoskonałej formy wręcz usprawiedliwieniem.
O ile np. obrazy Nikifora można podciągnąć pod kwestię gustu, o tyle np. braki w formalnym wykształceniu Einsteina nie stanowiły o jego niedoskonałości jako fizyka.
Zdaje się jednak, że popełniam błąd, za bardzo koncentrując się na jednostkowych wyjątkowych przypadkach, podczas gdy powinienem brać pod uwagę ogólny stan niedoskonałej treści zamykanej w mniej czy bardziej doskonałą formę...

Jeżeli rozszerzam znaczenie słowa "cudzołóstwo" na relacje osób stanu "wolnego" to z tego powodu, że doskonale zdaję sobie sprawę z abstrakcyjności pojęcia "godność" i tym samym braku praktycznego odniesienia do stanu rozwiązłości obyczajowej. Innymi słowy dotarcie do pijanej tłuszczy z "godnością" jest równie prawdopodobne co dotarcie do gwałciciela z "podłością" czy inną "niegodziwością".
Jeśli dobrze rozumiem, to, mając świadomość, że wielu kierowców jeździ 200km/h, nakazujesz na zasadzie prawdy objawionej(?)/apelujesz (?)/pouczasz (?) [przyznam, że często mam problemy z rozeznaniem w tej kwestii], by wszyscy zaczęli jeździć z prędkością 20km/h, co rzeczywiście, załatwi sprawę bezpiecznej jazdy i trudno odmówić Ci w tym dobrych intencji.
Problem z jednej strony w tym, że grzmisz z ambony do kierowców młodych, którzy z racji wieku automatycznie odrzucają NAKAZY, więc tu sugerowałbym raczej łagodną perswazję, ale to akurat mnie nie dotyczy.
Dotyczy mnie problem od drugiej strony - jestem kierowcą, który jeździ do 110km/h, a kiedy trzeba, dostosowuje prędkość do warunków jazdy. Czuję się jednak wrzucony do jednego wora z tymi nieodpowiedzialnymi, a przy tym uważam, że zaledwie 20km/h to przegięcie w drugą stronę. Zgodziłem się już wcześniej, że w wielu sytuacjach trudno wyznaczyć granicę (choćby w przypadku długości trwania związku), więc rozumiem Twój spory margines błędu, ale coś się wewnątrz mnie buntuje i mówi, że ja wiem lepiej i będę jeździł wg własnego uznania i sumienia, wciąż nie będąc zagrożeniem dla innych.

Uczynienie z reguł etycznych nierządnicy reguł powszechnych uzasadnia konieczność zweryfikowania znaczenia słowa "cudzołóstwo" choćby z tego powodu, że w czasach, w których terminu tego używano, obcowanie cielesne odnosiło się w zasadzie wyłącznie do kobiet zamężnych, do kobiet upadłych i niewiernych. Dzisiaj komunistyczne mendy poprzewracały ludziom we łbach a skutki widać na pierwszy rzut oka.
Bardzo możliwe, że się mylę, ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że to Tobie mógł przewrócić w głowie okres wiktoriańskiego purytanizmu (w sensie moralności). Jeszcze raz powtórzę, że z mojej perspektywy moralność wieków minionych nie była tak jednoznaczna:
1. Przykład może nie najlepszy, bo spoza okręgu zachowań chrześcijan, ale orgie podczas bachanaliów nie miały nic wspólnego z rewolucją '67.
2. Czarna dziura, jeśli chodzi o przykłady z okresu średniowiecza wynika z braku mojej wiedzy i prawdopodobnej cenzury katolickich kopistów, ale przyznam, że brak dowodów nie jest dowodem - niszczarki to dość nowy wynalazek ;-)
3. Kiedy tylko wynaleziono druk, wyskoczył od razu Boccaccio ze swoim "Dekameronem"
4. Dalej masz Casanovę, który przecież w zamtuzach i na jawnogrzesznicach sławy nie zdobywał.
5. Skoro już o zamtuzach - ciekawostka:

(ostatni akapit)
i


Zresztą wystarczy przypomnieć Balzaca, by wiedzieć, że "w towarzystwie" ustaliły się konkretne pory dnia, kiedy to mężowie wybywali obowiązkowo z domów, by ich żony mogły przyjmować w buduarach swoich kochasiów.
Nie wiem, na ile wywróciła do góry nogami sytuację "władza ludu", ale skoro ludzie na świeczniku mieli oficjalne faworyty, mogę się tylko domyślać, co działo się wśród pospólstwa, kiedy akurat nie zachowywało pozorów, bo o tyle jestem skłonny się zgodzić - rewolucja '67 zniosła pozory i wstyd, co akurat dobremu prowadzeniu się społeczeństwa nie pomogło.

15.06.2009
00:06
[305]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Radzik
Przekonanie o tym, że podejmowanie współżycia intymnego poza małżeństwem jest grzechem. opiera antropologii chrześcijańskiej, czerpiącej z Pisma Świętego, tradycji oraz Magisterium Kościoła. Współżycie cielesne jest w jej ramach ostatecznym znakiem, potwierdzeniem i wypełnieniem miłości między dwojgiem osób. Naturalnie pierwszą jest jest zawsze miłość. Jednak nie pierwszą w sensie chronologicznym a w sensie istotności. Co więcej - istotność ta rodzi się z faktu, że miłość nie jest uczuciem, zauroczeniem, pożądaniem, stanem emocjonalnym, opinią, przekonaniem czy czym tam innym, ale jest konkretną i konstytutywną decyzją wzięcia na siebie pełnej odpowiedzialność za drugą osobę oraz za tych, którzy w efekcie naszej miłości pojawią się na świecie.

Miłość jest więc decyzją, aktem woli, nawiązaniem relacji, a nie psychicznym stanem przyjemności, zakochania, upojenia itp.
Mitem europejskim jest twierdzenie, że właśnie ów "dobrostan" emocjonalny jest miłością jedyną i prawdziwą wszystko inne fałszem i grą tylko. Kłopot tylko w tym, że kultury, w których owo ruseańskie zidiocenie nie wzięło pierwszeństwa nad rozumem, gdzie małżeństwa nadal są aranżowane przez rodziców i męża czy żonę otrzymuje się z ich woli a nie z wyroku emocjonalnego zauroczenia, małżeństwa nie są ani gorsze, ani mnie trwałe! Decyzja ta ma wymiar społeczny i religijny. Dokonuje się nie tylko między dwojgiem ludzi, ale również między nimi, a ich rodzinami, społecznością, w której żyją i w ramach Kościoła. W ten sposób małżeństwo staje się związkiem dusz, ciał, umysłów, rodzin, społeczności całych i wydarzeniem w samym Kościele (w końcu małżeństwo nie jest jakąś tam umową - to jest sakrament a więc świętość. Stąd - do jej zamanifestowania nie wystarcza akt woli obu stron, ale konieczne jest jeszcze zamanifestowanie jej przed Bogiem i przed ludźmi - na całe życie.

Tylko taka decyzja, potwierdzona publicznie - rzeczywiście otwiera nas, umożliwia nam wzięcie odpowiedzialności nie tylko za drugą osobę, ale również za dzieci, które - o czym wszelkiej maści zidiociali "reformatorzy" chętnie zapominają - pojawiają się w wyniku miłości seksualnej. Tylko w takich ramach dzieci nie są "problemem", "ciężarem" czy inną katastrofą ale darem i radością.

Druga rzecz to fakt, że jednak nie do końca ten związek między miłością duchową a seksem zrywałem, co wyrażało się w podkreślaniu wagi "trwałego związku"
Już pytałem czym jest ów mityczny "trwały związek". Ile czasu ten "związek" musi trwać by uzyskać przymiotnik "trwały"? Uzyskałem odpowiedź "rok". Pytanie czym rok różni się od kwartału. miesiąca, tygodnia, kilkoma dniami czy godziną? Byłem wczoraj w kinie na filmie "Ja ją kocham a ona z nim" czy jakoś tak. Milutka ilustracja o tym, co jest tematem naszej pogawędki. "Miłość" w tej ilustracji to gra popędu, hormonów i infantylna i emocjonalna burza, która przewraca do góry nogami ustabilizowane życie wdowca wychowującego trzy córki. Co więcej - nie wiemy co będzie później. W tej konwencji nie ma żadnego "później". Liczy się tylko "ta chwila" i i to "uczucie".
Nie muszę dodawać, że to nie jest żadna miłość.
W każdym razie w tym filmie "okazało się", że człowiek, który uprzednio tłumaczył swojej 14-stoletniej córce, że w ciągu trzech dni można ulec zauroczeniu, pociągowi cielesnemu itp ale z całą pewnością nie można pokochać, pod wpływem tych samych emocji gruntownie zmienia przekonanie i twierdzi, że w ciągu trzech dni może zrodzić się miłość.

Zdaje się jednak, że popełniam błąd, za bardzo koncentrując się na jednostkowych wyjątkowych przypadkach, podczas gdy powinienem brać pod uwagę ogólny stan niedoskonałej treści zamykanej w mniej czy bardziej doskonałą formę...
No właśnie o tym pisałem. Na tym właśnie polega arogancja libertynów, którzy po pierwsze są przekonani, że jeżeli gdzieś jest zło (a jest wszędzie - poza nimi samymi), to z całą pewnością oni są czyści a po wtóre, że jeden przypadek ich zdaniem udany unieważnia zasadę. Czy muszę uzasadniać, dlaczego takie przekonanie uważam za absurdalne i szkodliwe (choć sam jeszcze niedawno je prezentowałem)?

Jeśli dobrze rozumiem, to, mając świadomość, że wielu kierowców jeździ 200km/h, nakazujesz na zasadzie prawdy objawionej(?)/apelujesz (?)/pouczasz (?) [przyznam, że często mam problemy z rozeznaniem w tej kwestii], by wszyscy zaczęli jeździć z prędkością 20km/h, co rzeczywiście, załatwi sprawę bezpiecznej jazdy i trudno odmówić Ci w tym dobrych intencji.
Cały czas występujesz z pozycji niewolnika państwa totalnego. Wolno albo nie. Kazać albo zakazać. Tymczasem to, o czym rozmawiamy jeżeli może zadziałać, to wtedy i tylko wtedy, gdy będzie homogeniczne. Stawianie znaków rozpoznawczych i psów na każdym skrzyżowaniu nic tu nie da. Zresztą nie chodzi o to, by to coś dało. Człowiek powinien chcieć dobra, by zdobyć zasługę. bez woli czynienia dobra i bez możliwości czynienia zła nigdy nie będzie zasługi.
Jeżeli ja coś tu robię to tylko staram się skłonić do myślenia. Do odrzucania "nowoczesnych", czyli złych schematów postępowania tylko dlatego, że są to schematy a zatem utrudniają lub wręcz uniemożliwiają myślenie etyczne - tj takie kształtowanie zachowań, by były one dobre. Nie nakazuję zatem. Nie apeluję i nie pouczam. Stawiam tezy przeciwstawne schematom by człowiek miał szansę zważyć racje i wybrać. Oczywiście, że jako chrześcijanin życzyłbym mu, by był to wybór dobra ale nadal jest to autonomiczny wybór dokonany przez człowieka. I musi to być wybór autonomiczny, bo w przeciwnym razie wszystko bierze w łeb z perspektywy celu podstawowego, jakim jest zbawienie duszy.

1. Nie rozumiem o co ci chodzi. Drobiazgiem jest to, że kult Bachusa był przez długi czas zwalczany (i słusznie). Istotne jest to, że czym innym jest antropologia chrześcijańska a czym innym greckie orgie pijackie.
2. Czarna dziura? A znasz kulturę rycerską? Czy wiesz kiedy w Europie pojawiły się zamtuzy i tym samym choroby weneryczne? Nie twierdzę, że był to okres doskonale czysty. Byłaby to bzdura. Ale był to okres na tyle czysty, na ile obecny jest brudny.
3. Ponowię pytanie - kiedy to się stało? Nawet kultura rycerska afirmowała "prawdzie uczucie", które niemal zawsze stawiano w opozycji do małżeństwa. Nie wiem dlaczego tak jest, ale środowiska twórców ZAWSZE bazowały na z gruntu fałszywej tezie o tym, że wyjątki unieważniają reguły. Tymczasem jest tak jak opisał to badaj Strauss, że wyjątki ustanawiają strukturę zasady, tworząc niejako jej chitynowy pancerz i tym samym określać treść i jej zakres.
4. Nic nie poradzę na to, że duża część środowisk elitarnych i wykształconych jako pierwsze degenerowały się. W końcu rewolucja francowatych - zanim jeszcze przerodziła się w furię sankiulotów - wyrosła z szoku, jaki wywoływały wiadomości o zwyczajach na francuskim dworze.
5. nihil novi sub sole

skoro ludzie na świeczniku mieli oficjalne faworyty, mogę się tylko domyślać, co działo się wśród pospólstwa, kiedy akurat nie zachowywało pozorów, bo o tyle jestem skłonny się zgodzić - rewolucja '67 zniosła pozory i wstyd, co akurat dobremu prowadzeniu się społeczeństwa nie pomogło.
Nie wiem skąd absurdalne przekonanie, że ludzie prości zachowują się znacznie gorzej niż tzw. elity. jest to oczywista nieprawda. Zawsze było tak, że tradycja i zwyczaj był nieporównanie silniejszy "na dole" niż "w górze". Ta "góra" - niestety - zawsze psuła jakość życia etycznego ludzi "w dole", choć jednocześnie dawała im świadomość tego, że można inaczej żyć. Elity zatem przynosiły zarówno rzeczy dobre jak i złe. W końcu zawsze składały się nie z aniołów a z ludzi. I to często ludzi zepsutych bogactwem (pieniądze rodzą przekonanie, że wszystko można kupić i tylko brak funduszy wyznacza granice możliwości).
Każda rewolucja zawsze była wywoływana i kierowana przez elity. Zwykle te, które posiadając majątek nie posiadały odpowiedniego znaczenia politycznego. rewolucja '68 jest tu wyjątkiem o tyle, że została wywołana przez STASI, NKWD i inne takie.
I rewolucja ta wprowadziła w powszechny obieg taki fałsz i zabobon, jakiego z dawna nie było...

15.06.2009
04:46
[306]

AloneInTheDark [ Pretorianin ]

Wszyscy jesteście chorzy.

99% ludzi będzie uprawiać seks przedmałżeński i żadne ględzenie Attyli czy erosa tego nie zmieni.

Oni są tym 1% marginesem, jak faszyści, komuniści i inne skrajności. Nigdy ich nie zniszczymy i nie unieszkodliwimy, więc nie wiem, po co się tutaj produkować i próbować przekonać Attyle.

Zrozumcie wreszcie - Attyli i erosa do swojego liberalnego podejścia do tych spraw nie przekonacie. Ja też mam takie poglądy, ale z Attylą walczyć nie mam zamiaru. Ma prawo wyrażać własną opinię tak samo jak Wy.

Choć obrażanie promyczka było Panie Attyla wyjątkowo żałosne i świadczy o pewnych brakach w wychowaniu. Czytałem o Panu w innych wątkach i z jednym się muszę zgodzić z forumową społecznością - pod tym inteligenckim płaszczykiem kryje się niestety człowiek pełen jadu, chamstwa i skrajnej nietolerancji.

Attylo - nikogo tutaj nie przekonasz. Ty i eros macie skrajnie konserwatywne poglądy. Powiedzmy sobie szczerze - obecnie mamy czasy wolności, ludzie nikogo nie wpuszczą do swojego łóżka - ani komunisty z "seksem dla dobra partii" jak w Roku 1984 Orwella, ani jakiegoś klechy, który będzie im mówił, czy włożyć lateks na penisa czy nie. Przyczyna tego jest bardzo łatwa do rozszyfrowania - przez kilkadziesiąt lat byliśmy zniewalani i kontrolowani przez państwo, dlatego ludzie obecnie uciekają od tego i nie życzą sobie, żeby ktokolwiek wchodził im bezczelnie z butami do ich życia i prawił moralitety. Każdy z nas wyznaje inne prawdy moralne, ma własne sumienie i Nim się kierował, kieruje i będzie kierował niezależnie od wszystkiego.

Więc skończcie dyskusję, bo ona do niczego nie prowadzi.

15.06.2009
07:30
[307]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

"Choć obrażanie promyczka było Panie Attyla wyjątkowo żałosne i świadczy o pewnych brakach w wychowaniu."

Attyla nie posiada wychowania. On zna Prawdę i przy Jej pomocy dąży do czynienia Dobra.
Wychowanie to komuliberalny wymysł zniewalający człowieka Prawdziwie Wierzącego i Attyla nie chce mieć z tym nic do czynienia.

15.06.2009
16:47
[308]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

Attyla---> Pozwól mi jeszcze poprzetrawiać.

AloneInTheDark---> Widzisz, o ile ja nie zawsze pochwalam retorykę Attyli, o tyle jestem daleki od zamiatania jego słów i jego samego pod dywan jako konserwatywnego oszołoma.
Zakładam, że jesteś wierzący - w innym przypadku cała ta dyskusja by Ciebie nie dotyczyła. Skoro jednak jesteś wierzący, musisz zdawać sobie sprawę, że na Sądzie Ostatecznym nie wytłumaczysz się "czasami wolności" i że wszyscy dookoła robili tak samo, więc i Ty owczym pędem i bezrefleksyjnie - to, że np. wszyscy w pracy kserują sobie książki, nie znaczy, że nie okradasz swego pracodawcy, robiąc to samo i nie płacąc za koszty papieru, atramentu i prądu, które ponosi właściciel. Przykazanie jest jasne - nie kradnij.
Dlatego to, czego staram się dociec, to pytanie - gdzie tkwi zło (rozumiane jako krzywda wyrządzona drugiej osobie) w seksie bez ślubu. I nie mam tu na myśli przypadków oczywistych, typu wmawianie uczucia naiwnej i zakochanej dziewuszce tylko po to, by ją bzyknąć.
Na ile zrozumiałem Attylę, stara się on uświadomić nas, że Bóg daje nam seks na zasadzie transakcji wiązanej - razem z miłością i małżeństwem. I że te trzy rzeczy są absolutnie nierozłączne. To tak, jakby pod nos podsunięto nam tort, a my zlizalibyśmy z niego sam krem, resztę zostawiając innym. My twierdzimy, że ze swoim kawałkiem robimy, co chcemy, ale Attyla twierdzi, że to tak nie działa i że dostaniemy po łapach. Można go zignorować, ale ja uważam, że warto wysłuchać i się zastanowić.

15.06.2009
17:04
[309]

eros [ elektrybałt ]

AloneInTheDark ---> Takie byly czasy, ze denuncjowalem Zydow, ktorzy potem jechali do obozow zaglady, takie byly czasy, ze donioslem na rodzicow, ze ukrywaja krowe przed wladza radziecka, takie byly czasy, ze strzelalem bezbronnym w tyl glowy, takie byly czasy, ze usunelismy zygote, ktora stala na drodze naszych karier, takie byly czasy...
Mysle, ze to jest jedyna odpowiedz godna Twojej enuncjacji.

Radzik, Attyla ---> Dobrze sie Was czyta, a poniewaz czasu mi nie zbywa, to postoje i pouczestnicze raczej biernie ;)

15.06.2009
18:48
[310]

AloneInTheDark [ Pretorianin ]

eros - to się nazywa nadinterpretacja.

Nigdzie nie napisałem, że pochwalam to co się teraz dzieje (a jeśli tak to pokaż gdzie?). Nie pochwalam nieuzasadnionej aborcji- natomiast w przypadku gwałtu jestem jak najbardziej za. Naczytałem się już wiele, że to jest zabójstwo, że to dziecko nie jest niczemu winne itp itd... Moja przyjaciółka została kiedyś zgwałcona, sprawcy zostali ujęci (dzięki Bogu). Ale to wydarzenie na zawsze pozostawia ślad w psychice. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że moja koleżanka miałaby nosić dziecko tego gwałciciela, ona by tego nie wytrzymała psychicznie. Wam wszystkim łatwo oceniać, że to "zabójstwo i zło", bo nigdy nie byliście w takiej sytuacji. Jako katolicy powinniście zrozumieć krzywdę tych kobiet, ale nie - wy wolicie znęcać się nad Nimi i nazywać je "morderczyniami dzieci". Za to tych zezwierzęciałych zboczeńców nikt nie krytykuje, nikt nawet o nich nie mówi - a zgodnie z religią katolicką człowiek taki się wyspowiada przed śmiercią, wyzna skruchę i idzie do nieba. Wychodzi na to, że sprawca jest traktowany tak samo jak ofiara. Hipokryzja.

Radzik - zostałem ochrzczony, przystąpiłem do pierwszej komunii świętej, bierzmowania odmówiłem. Nie neguję istnienia Boga, wierzę w Niego. Modlę się, cenię sobie wartości chrześcijańskie, ale niekiedy stanowisko kościoła jest dla mnie wyjątkowo niezrozumiałe. Dlaczego gwałcicielom należy się miłosierdzie, a ofierze gwałtu "szubienica" ? To jest dla mnie jakieś chore. Jak to napisał Attyla:

"Kopulację - jako działanie czysto zwierzęce przeciwstawiam aktowi płciowemu stanowiącego uwieńczenie miłości małżonków."


Gwałt wydaje mi się działaniem czysto zwierzęcym. Dlatego też konsekwencje wynikające z takiej formy kopulacji chyba nie są dla matki poczętego dziecka błogosławieństwem? Chyba dziecko nie powstało w wyniku świadomego aktu miłosnego dwóch kochających się osób? Dlaczego zatem kobieta ma obowiązek urodzić to dziecko, które powstało w wyniku "czysto zwierzęcego działania" jednej ze stron?

Z powodu takich właśnie wątpliwości mną targających zrezygnowałem z aktywnego uczestniczenia w życiu kościoła katolickiego. Księża z którymi rozmawiałem, po przedstawieniu przeze mnie moich wątpliwości kazali mi "wyjść i nie bluźnić". Nie wiem, czy tworzenie tematów tabu i argumentacja kościoła w stylu "nie, bo nie" jest do końca uczciwa wobec ludzi wierzących.

Zastanawia mnie też to, że przykazanie aborcja jest postrzegana jako złamanie przykazania "nie zabijaj". Natomiast gwałt? Czy to jest złamanie "tylko" szóstego przykazania? Czy zatem złamanie 6 przykazania, czyli gwałt i seks przedmałżeński są przez kościół traktowane tak samo? Chore. I jeśli są tak traktowane, to czy gwałt jest mniejszym grzechem niż aborcja dziecka poczętego w okrutny, zwierzęcy i brutalny sposób?

15.06.2009
19:31
[311]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

AloneInTheDark---->

Za to tych zezwierzęciałych zboczeńców nikt nie krytykuje, nikt nawet o nich nie mówi - a zgodnie z religią katolicką człowiek taki się wyspowiada przed śmiercią, wyzna skruchę i idzie do nieba. Wychodzi na to, że sprawca jest traktowany tak samo jak ofiara. Hipokryzja.

Czyli jednym słowem katolik musi się zgodzić na śmierć dziecka ażeby potencjalnie uśmierzyć ból kobiety po gwałcie, a w przeciwnym razie jest hipokrytą? To jest dopiero widzenie świata w czarno-białych barwach.

W ogóle przykro mi to mówić, ale masz skłonność do naginania rzeczywistości pod swoje wyobrażenia.


Nie pochwalam nieuzasadnionej aborcji- natomiast w przypadku gwałtu jestem jak najbardziej za.

Posłuchaj sam siebie. "Jak najbardziej za" - to brzmi jak jakbyś poszedł z kumplami na Big Maca i odpowiedział na pytanie "czy bierze pan też frytki?" - jak najbardziej tak. Nić życia zostanie przerwana i choćbyś nawet uważał, że to mniejsze zło (chociaż nie wiem jakim cudem zabicie człowieka dla uśmierzenia czyjegoś bólu psychicznego, bez żadnej gwarancji, że ból się faktycznie zmniejszy, a dużym prawdopodobieństwem, że trauma zostanie tylko pogłębiona, ma być mniejszym złem), to nie powinieneś deklarować takich rzeczy w ten sposób, z najogólniej mówiąc - satysfakcją z "rozwiązanego problemu".

Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, że moja koleżanka miałaby nosić dziecko tego gwałciciela, ona by tego nie wytrzymała psychicznie.

Jaką masz podstawę do takiego stwierdzenia? Mogłoby dość do pogorszenia stanu psychicznego, ale nie jesteś chyba na tyle naiwny, żeby nie wiedzieć, że aborcja jest dla normalnej, zdrowej na rozumie kobiety strasznym nieszczęściem i tylko pogłębi dramat, którego doznała podczas gwałtu.

Wy wolicie znęcać się nad Nimi i nazywać je "morderczyniami dzieci"

Mordercami w tym przypadku są przede wszystkim polityczni aktywiści, lekarze dokonujący zabiegu czy "życzliwi", którzy doradzają rozwiązanie problemu, zamiast wesprzeć taką osobę psychicznie. Kobieta jest po prostu w szoku, więc raczej nie morderstwo, a zabójstwo w afekcie.

Za to tych zezwierzęciałych zboczeńców nikt nie krytykuje, nikt nawet o nich nie mówi

Częściowo masz rację, ale z oczywistych powodów nie trzeba zła nie poddawanego w wątpliwość piętnować tak często, jak zła które w oczach wielu ludzi urasta do fałszywie pojmowanego dobra. Jeśli przestaniecie zacierać granice pomiędzy dobrem a złem, to jestem przekonany, że silniejszy będzie też głos w sprawach, o których mówisz.

Dlaczego zatem kobieta ma obowiązek urodzić to dziecko, które powstało w wyniku "czysto zwierzęcego działania" jednej ze stron?

Rozciągnij tę porażającą logikę dalej - dlaczego kobieta ma urodzić dziecko, które powstało na skutek zwykłej "wpadki"? W końcu też nie jest owocem należycie rozumianej miłości dwojga ludzi, która ma doprowadzić do poczęcia kochanego dziecka.

I jeśli są tak traktowane, to czy gwałt jest mniejszym grzechem niż aborcja dziecka poczętego w okrutny, zwierzęcy i brutalny sposób?

Pisząc to co piszesz stwarzasz wrażenie, jakby dziecko z tego gwałtu było w jakiś sposób nieczyste i przeklęte, jakby się miał zrodzić jakiś maszkaron. I tak dochodzimy do sedna - przez cały czas gdy pisałeś to, co pisałeś, nawet przez sekundę nie postawiłeś się w sytuacji poczętego CZŁOWIEKA.

15.06.2009
19:56
[312]

AloneInTheDark [ Pretorianin ]

HS - widzisz, namawianie przez pewnych ludzi do aborcji jest złem, masz całkowitą słuszność w tym aspekcie.

Czy natomiast nakazywanie kobiecie urodzenia tego dziecka (bo kościół nie wspiera i nie namawia, wielokrotnie słyszałem wypowiedzi księży pełne nienawiści do zgwałconych matek, nie słyszałem, żeby księża zaoferowali pomoc psychologa, pomoc finansową czy mentalną) - zawsze jest retoryka "jeśli zabijesz, to jesteś zła, jesteś mordercą".

Obie strony mają prawo przedstawić swoje racje - tak było, jest i zawsze będzie w wolnym kraju. Żadna nie ma prawa namawiać. Matka powinna móc podjąć suwerenną decyzję.

Złe jest namawianie do aborcji, zły jest też szantaż emocjonalny K. kat. , często stosowany w takich przypadkach. Nie bądźmy nieobiektywni i nie oceniajmy źle tylko jednej ze stron.

I nikt z nas nie zrozumie ofiary - może będzie jej lepiej, jak postara się zapomnieć od razu, a nie po 9 miesiącach noszenia w sobie dziecka? A może faktycznie macie racje, może aborcja bardziej ją przygnębi i zdołuje? Ale nikt z nas nie może odpowiedzieć na to pytanie. Bo jeśli kobieta urodzi i przez całe życie będzie pamiętać o gwałcie - to nie będziesz się czuł jak potwór? Jak osoba, która odebrała jej prawo do normalnego życia? Jeśli kobieta dokona aborcji, za moją namową, i będzie żyła z przekonaniem, że jest zabójczynią i źle postąpiła, to ja będę to miał do końca życia na sumieniu, będę tego żałował i następnym razem pozwolę podjąć kobiecie niezależną decyzję.

Nie narzucajmy nikomu niczego. Tak podsumuję wypowiedź.

15.06.2009
20:53
[313]

Radzik [ Jaroo the PiSsmaker ]

AloneInTheDark---> Widzisz, problem jest na tyle delikatny, że ja w życiu nie miałbym odwagi stanąć przed zgwałconą kobietą i mówić jej, co ma robić. Ale po kolei:

Za to tych zezwierzęciałych zboczeńców nikt nie krytykuje, nikt nawet o nich nie mówi - a zgodnie z religią katolicką człowiek taki się wyspowiada przed śmiercią, wyzna skruchę i idzie do nieba. Wychodzi na to, że sprawca jest traktowany tak samo jak ofiara. Hipokryzja.
Gwałt w moich oczach jest zbrodnią równą niemal morderstwu - nieważne, pod które przykazanie to wrzucisz. Grzechy nie są zero-jedynkowe - możesz zabić przez własną głupotę, kolekcjonując niewybuchy, a możesz zaszlachtować człowieka w sposób tak bestialski, że mi, szczęśliwie, wyobraźni brakuje, więc wrzucenie gwałtu do jednego wora z cudzołóstwem nie umniejsza wymiaru zbrodni tego pierwszego. Tu nie ma znaku równości.
Spowiedź wg mnie jest rzeczą dyskusyjną i raczej wydumaną - wczesne chrześcijaństwo nie znało takowej instytucji. Ja osobiście, w oderwaniu od tematu naszej dyskusji, doceniam dwa jej aspekty - rachunek sumienia, dzięki któremu człowiek ma szansę na refleksję i poprawę charakteru, więc i unikanie powtarzania tych samych grzechów oraz zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu, co niestety, jak mi się wydaje, bywa wrzucane do jednego wora i ogranicza się do trzech 'zdrowasiek', które niby to załatwiają sprawę, a takie przekonanie to błąd zasadniczy. Idea jest jednak słuszna o tyle, że, zmuszając do refleksji, pomaga w kształtowaniu moralności i sumienia. Natomiast w moc odpuszczania grzechów w wyniku sakramentu pokuty raczej powątpiewam - uważam, że człowiek grabi sobie całe życie i z całego życia będzie rozliczony. Zresztą sądzę, że w swoim rozumieniu spowiedzi obaj za bardzo koncentrujemy się na samym wyznaniu grzechów - gwałcicielowi, czy grzesznikowi w ogóle, nie wystarczy iść do spowiedzi - warunkiem koniecznym jest szczery żal za grzechy. Ja domyślam się, jak idiotycznie trywialnie może to zabrzmieć w uszach ofiary, ale jeśli w grzeszniku zajdzie rzeczywista przemiana, tak głęboka, że będzie w stanie współodczuwać ze swą ofiarą, to o Bożym miłosierdziu można by w takim wypadku podyskutować. Ale to jest osobna kwestia - w dodatku tak dla mnie abstrakcyjna, że nie wiem, czy mam moralne prawo, by się na ten temat wypowiadać.

Poruszasz jednak inną rzecz - aborcję dziecka poczętego w wyniku gwałtu.
Postaraj się jednak spojrzeć na konsekwencję stanowiska Kościoła - człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia. Nie przestaje być człowiekiem, bo gumka pękła i nie przestaje być człowiekiem, bo matka została zgwałcona. Jest też człowiekiem nie w miesiąc, dwa czy dziewięć po poczęciu, a w jego momencie. Gdyby było inaczej, gdyby były tu sytuacje wyjątkowe, zaczęlibyśmy przesuwać termin z 22 tygodni, czy ile tam kto sobie ma fantazję przyjmować, na np. po porodzie - bo dlaczego by nie? Jeśli robiono by wyjątek w Dekalogu dla dzieci pochodzących z gwałtu, gdzie byśmy doszli dodając jedno do drugiego? Zgwałcona matka mogłaby urodzić, a któregoś dnia wziąć nóż czy pistolet i zabić dziecko?

Tak jak pisze Hajle Selasje - gwałt jest zbrodnią bezdyskusyjną, dlatego może wrażenie, że mało kto się nad tym rozwodzi. Problem aborcji dziecka pochodzącego z gwałtu to natomiast kwestia bardzo delikatna. Masz wiele racji - matki bywają często zaszczute przez pseudo-chrześcijańskich aktywistów i to jest straszne, bo jeszcze bardziej pogłębia traumę takiej kobiety, dlatego powtarzam - ja bym nie miał odwagi głosić jej prawdy objawionej, ale gdyby była w rozterce i zasięgała porady, to tak bym to jej przedstawił - gwałciciel bierze na swoje sumienie gwałt i poczęcie, ale ona bierze na swoje sumienie życie tego dziecka. "Nie zabijaj" ma wiele odcieni i byłbym daleki od potępiania kobiety będącej w szoku, jednak nie zmienia to faktu, że aborcja jest w oczach Kościoła zabójstwem żywego człowieka.

16.06.2009
11:16
[314]

Attyla [ Flagellum Dei ]

AITD
Oni są tym 1% marginesem, jak faszyści, komuniści i inne skrajności. Nigdy ich nie zniszczymy i nie unieszkodliwimy, więc nie wiem, po co się tutaj produkować i próbować przekonać Attyle.
Przykro mi, ale nie jesteśmy "jak". Jeżeli juśż chcesz kogoś przyrównywać do faszystów czy czerwonych to przyrównaj siebie i swoją formację. lepiej pasujecie. Też jesteście wielbicielami totalnego państwa, w którym wszystko jest z góry poukładane i owego "porządku" naruszenie traktowane jest jako jakieś świętokradztwo i też macie skłonności do decydowania o tym kto ma prawo przeżyć, a kto prawa tego nie ma. Żeby daleko nie szukać wspomnę tylko nienarodzone dzieci. tak jak swego czasu Żydom, Słowianom, Cyganom czy "kontrrewolucjonistom" i innym "burżujom" i "kułakom" nie przysługuje im tytuł człowieka i tym samym nie chronią ich żadne prawa - przede wszystkim zaś nie chroni ich poczucie przyzwouitości, które pożarliście i wyniszczyliście w ciągu setek lat mordowania na masową skalę podczas kolejnych prób "poprawienia" człowieka - o przepraszam - człowieka nie da się poprawić, więc poprawialiście "społeczeństwa", "narody", "klasy" i inne chimery waszych chorobliwych rojeń.

Po raz kolejny apeluję tylko, byście nie próbowali nam przypisywać waszych (waszej, firmowanej rozumkiem, formacji bezmyślności i zabobonu) "zasług" i waszego "postępu", który mierzy się ilością zarzynanych jak bydło ludzi.

To co napiszę teraz będzie dla ciebie absolutnie niezrozumiałe, ale cóż - takie są skutki "oświecenia":
Nie zamierzam nikogo do niczego przekonywać. Jedynym moim celem jest odwołanie się do spychanego coraz głębiej człowieczeństwa i uwolnienie go z okowów państwowej marionetki, w którą homo sapiens został zamieniony i tym samym stał się godny miana homo stupidus.
Szokujące - prawda? Jak kogoś, kto podnieca się rozumkiem można posądzać o bezmyślność, brak rozsądku i zwyczajną głupotę? Otóż można, bo takie są skutki onanizowania się rozumkiem w ramach "doskonałego" roju, w jaki masoneria wszystkich czasów chciała zamienić rodzaj ludzki.

Klinicznym wręcz przykładem jest tutaj Hell.
Dla niego nie ma spraw innych niż polityczne (a zatem państwowe). Dla niego nie ma nic poza makiawelicznym spojrzeniem na świat. On wszystko postrzega jako "sprawę" do "załatwienia". I nie mieści mu się w głowie, by "załatwienie" to było lekarstwem gorszym od samej "choroby". Dlaczego? Bo on jest jak każdy szaleniec - przekonany, że cały świat zwariował a jedynie on pozostał przy zdrowych zmysłach i posiada gotowy wzór, według którego św świat można "naprawić".
Teza o tym, że ustanawianie prawa usuwa wolność jest przyjmowana przez niego jak wyraźna oznaka tego szaleństwa. W końcu prawo nie usuwa wolności - ono ją "gwarantuje".
I nic dziwnego. W końcu ludzie od zawsze starali się zapewnić autonomię grupie, z którą się identyfikowali. Stąd coś, co obecnie nazywa się "dyskryminacją" i usilnie stara się uczynić z niej coś nienormalnego, złego i godnego prześladowania. Dlaczego? Ano dlatego, że taki Hell identyfikuje się wyłącznie z końcówką własnego nosa, w związku z czym twierdzi, że jedynym zadaniem państwa jest zabezpieczenie jego autonomii wobec "innych" a jedynym dobrem jest to, co jest dla niego wygodne.
W konsekwencji to państwo ma tworzyć i zabezpieczać jego przestrzeń życiową i ma innym - ale także i jemu - wyznaczać granice, których nie wolno im przekraczać. Innymi słowy państwo ma
wyznaczać sferę tego, czego nie wolno i karać za ewentualne tej sfera przekroczenie a wszystko, co znajduje się poza tą sferą z definicji jest wolne. Ergo wydany przez państwo zakaz niepochleblego wyrażania się o kimś lub o czymś nie jest niczym niewłaściwym, bo zakaz ten wyrasta z "rozumu" i jest ustanowiony dla ochrony jego "wolności" a taki sam zakaz wydany w ramach zasad etycznych jest również z definicji niewłaściwy, ponieważ narusza jego sferę "wolności" (czyli tego, czego państwo jeszcze nie zdążyło zawłaszczyć). Dlatego zabijanie dzieci nienarodzonych nie stanowi problemu o ile jest legalne ale nakaz powstrzymywania się od tego jest "problemem", ponieważ narusza jego "wolność".
Dokładnie to samo z rozwiązłością życia intymnego. Ta "sprawa" jeszcze nie została zawłaszczona przez politykę a jedyny przekaz jaki do niego dociera to reklamy gumek, pigułek, kaset i innych nośników z pornografią itp itd. Wszystko, co narusza jego w tej mierze "wolność" jest z definicji złe. Złe, bo śmie wyrzucać mu grzeszność jego zachcianek - a przeciw wiadomo, że grzechem jest jedynie to, za co państwo posadzi do pierdla.

16.06.2009
11:54
[315]

Lukis' [ Generaďż˝ ]

promyczek, radzik, hellmaker... że wam się nadal chce z Attylą dyskutować.


Człowieku, masz swoje poglądy, wierzenia, postanowienia, punkty widzenia i Bóg wie co jeszcze, bardzo radykalne poglądy ale czy ty widzisz że nie jestes osobą tolerancyjną??

Nie masz tolerancji dla poglądów innych ludzi i jak KK od wieków starasz się na siłę nawrócić "grzeszników".

Jeżeli twoje życie wiedzie się idealnie z 10 przykazaniami oraz wszelkimi restrykcjami ustanowionymi przez KK to życzę Ci by było tak dalej. Jednak zaakceptuj to, że ktoś może to co ty uważać za złe i niemoralne za dobre. Tak jak z seksem przedmałżeńskim który nazwałeś błędnie cudzołóstwem. Ty to uważasz za złe więc tego nie rób. Promyczek uważa to za dobre i robi. Ale ty tego scierpic nie mozesz.

I tak samo z antykoncepcją, aborcją itp. Uważasz to za złe - nie rób. Ale nie zakazuj innym w imię TWOJEJ wiary. Chyba że na siłę będziesz nam ją narzucał, mając klapki na oczach.

Oj Attyla...Tyle lat cię czytam i zero zmiany, a kiedyś jak byłem młodszy to się kłóciłem. A teraz mówię CI...wyluzuji napisz co ty o tym sądzisz ale bez obrazania i atakowania nas. A jak chcesz dyskutować to sensownie.

17.06.2009
10:13
smile
[316]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Diabeł ubrał się w ornat i na mszę ogonem dzwoni:)

To, że masz umysłowość przetrąconą komuliberalną utopią nie oznacza, że wszyscy wokół mają cierpieć na tą samą przypadłość. Nie ma tak, że każdy z definicji musi być komuliberalnym fanatykiem. Zaakceptuj to. I waż słowa, bo - chłopcze - występujesz tu w roli cenzora, co gwałci komuliberałną utopię bazującą na obojętności.
Ja komuliberałem nie jestem. I nie mam ochoty wyznawać komuliberalnych antywartości. Być może "zarzut" nietolerancji zrobiłby wrażenie na kimś mniej wyrobionym, ale mnie to może tylko śmieszyć.
Ot co.

18.06.2009
00:47
smile
[317]

pompaziom [ Konsul ]

Attyla--powiem krótko przestań pieprzyć. Piszesz takie brednie że aż twoi czarni w sukienkach by sie uśmiali. Myślisz że ludzie zmienią zdanie o twojej wierze i pobiegną do kościoła

18.06.2009
10:35
[318]

Jedziemy do Gęstochowy [ Racjonalista ]

Popieram Lukisa` i pompazioma.

attyla ----- to wiesz co ja jestem takim komucho liberałem i jestem z tego dumny, nie mam zmyslonych przyjaciół i nie zakazuje normalnych czynności ludziom w imię czegos co najprawdopodobniej nie istnieje.

nie podoba sie nie rób i tyle.

a i tak założe się i przejrzyj wreszcie na oczy ze wszystkie systemy religijne wymyslone przez tych zacofańców co uwazali że ziemia jest płaska upadna w najblizszym czasie.

bo ludzie sa coraz madrzejsi nie wierza w takie bajki.

a wy nie mozecie zrozumieć błędu nadal bedziecie się upierac ze bóg stworzył adama i potem mnozyli się ludzie, a nauka udowadnia w przeciwieństwie do was nie domysłami tylko pewna wiedzą ze swiat istnieje 4 mld lat a przed człowiekiem zyły inne stworzenia i człowiek wcale taki najwazniejszy nie jest.

ale w pewnych kwestiach jak aborcja podzielam twoje zdanie.

18.06.2009
21:02
[319]

Lindil [ WCzK ]

Naszła mnie taka luźna refleksja - z racji ograniczonej aktywności na forum nie mogę określić, czy ktoś przypadkiem nie wpadł na to wcześniej, ale tak czy inaczej się tu nią podzielę;)

Komuliberał - pomijając moje osobiste zdanie na temat sensowności takiego określenia - jest zbitką słowną, składającą się z dwóch wyrazów: liberał oraz komunista. W powszechnym obiegu (ba, oczywiście, że niesłusznym. Istnieje przecież tylko jeden słuszny zestaw pojęć i odpowiadających im desygnatów - niestety ja nie znam tego zestawu;>) liberał oznacza zwolennika doktryny liberalnej, komunista zaś - zwolennika komunizmu. Z tych dwóch nurtów intelektualnych pierwszy wartościowany jest (poprzednie zastrzeżenie oczywiście odnosi się również do tego twierdzenia), powiedzmy, neutralnie. Drugi jednak, przynajmniej implicite, oznacza legitymizację szlachetnego dorobku tego systemu - łagrów, głodu, terroru etc. - wiec wartościowany jest negatywnie.
Z tych dwóch terminów osobiście identyfikuję się z pierwszym, zaś zestawienie z drugim obraża moje uczucia polityczne;) W związku z tym proponuję wprowadzenie do forowego słownika innej zbitki słów - nie wiem czemu moja strona płotu miałaby cieszyć się mniejszymi uprawnieniami słowotwórczymi;) Poniższe zestawienie w końcu składa się z duetu o podobnym i, co ważniejsze, identycznie rozłożonym*, ładunku emocjonalnym - proponuję więc nazywać prawą stronę golowych dyskusji politycznych zbiorczo: katonaziści.

Kreślący się z szacunkiem, w stałej trosce o kulturę wypowiedzi i poziom dyskusji pozostający, yours truly etc.:)

*Jeśli coś tylko może zostać źle zrozumiane to zostanie, więc wyjaśniam: człon wartościowany neutralnie to w tym przypadku katolik, nie nazista. Niby nikt nie powinien mieć wątpliwości, ale nie takie rzeczy...

PS
Oczywiście jestem zaznajomiony z terminem ciemnogrodzki katofaszysta, który wraz z lewackim europedałem był swego czasu tu szeroko - przy obopólnej zgodzie i pełnej akceptacji dyskutantów - stosowany. Bo kiedyś, to panie, wróble po 10 kilo miały, a dyskusje o polityce były prowadzone z odrobiną dystansu. Jednak nie sądzę, by ten termin stanowił równoprawną odpowiedź - jest on w moim mniemaniu bliższy raczej socjalliberałowi...

19.06.2009
10:36
[320]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Lindil
Tak się składa, że nazizm jest zgodny z komunizmem i liberalizmem w jakichś 60-70%. Jego zgodność z chrześcijaństwem można zredukować w zasadzie do dwóch tylko kwestii:
1. nazizm jest min. ucieczką od sporu pomiędzy wiarą i rozumkiem w świat wyobraźni ożywianej mitologią przeszłości, które następnie zostały skonkretyzowane i podane w formie ideologii.
2. nazizm, jak każdy produkt filodoksyjnej umysłowości, odnosi się do absolutu. Ponieważ jednak jest to filodoksja - z konieczności jest to odwoływanie się do absolutu jako możliwej do osiągnięcia rzeczywistości tu i teraz.
Jeżeli zatem koniecznie chcesz wplątać w to nazizm, to trafniej byłoby to mieszać z komunizmem i liberalizmem. Można by zatem rozszerzyć termin "komulineralizm" do "nazikomuliberalizmu" ale mieszanie go z chrześcijaństwem jest wyrazem albo skrajnej indnolencji (co u wielbiciela totalnego państwa nie jest niczym nadzwyczajnym) albo równie skrajnej wrogości wobec chrześcijaństwa. I to wrogości opieranej o popularne - ludowe mity i wyobrażenia a nie o prawdę.

19.06.2009
11:12
[321]

Lindil [ WCzK ]

Niestety nie rozumiemy się - nie mieszam nazizmu z katolicyzmem, sugerując, że mają coś wspólnego. Moim zdaniem, jest to po prostu zbitka słowna dwóch całkowicie różnych terminów - dokładnie tak, jak komuliberalizm. Z tego też powodu uważam jej stosowanie za równie uprawnione.

19.06.2009
11:33
[322]

Attyla [ Flagellum Dei ]

nie mieszam nazizmu z katolicyzmem, sugerując, że mają coś wspólnego. Moim zdaniem, jest to po prostu zbitka słowna dwóch całkowicie różnych terminów - dokładnie tak, jak komuliberalizm.
dwie dokładnie różne rzeczy powiadasz? Proste patynie wymagające niezbyt prostych odpowiedzi:) - jak to możliwe, że ludzie ze strasznego systemu nazistowskiego i nie mniej okropnego systemu komunistycznego tak łatwo "nawrócili" się na to, co wy obecnie nazywacie liberalizmem? Jak to możliwe, że to, za co w Norymberdze skazywano na śmierć coraz szerszym frontem wkracza w obecną rzeczywistość "prawa"? jak to możliwe, że "wielbiciel wolności" i "dysydent" michnik - mógł wprowadzić w tym kraju terror intelektualny i ostrą - choć nieformalną - cenzurę myśli i słowa? Jak to możliwe, że "przodujące" w liberalizmie uniwersystety amerykańskie i w ogóle uczelnie zachodnie stosują dokładnie takie same metody? jak to możliwe, by system myślowy onanizujący się pustosłowiem wolności mógł stworzyć globalną cenzurę myśli i słowa, którą nazywa się polityczną poprawnością? Jak to możliwe, że ta cenzura jest znacznie bardziej ścisła i dokładna niż cenzura zinstytucjonalizowana np komunizmu?
To przypadek tylko? A może istnieje coś, co łączy i jednoczy te pozornie różne systemy?

20.06.2009
14:53
[323]

Lindil [ WCzK ]

Wiesz, ta dyskusja jest - jak już wielokrotnie wcześniej sugerowałem - całkowicie bezcelowa. By jednak nie być nieuprzejmym odpowiem:

"jak to możliwe, że ludzie ze strasznego systemu nazistowskiego i nie mniej okropnego systemu komunistycznego tak łatwo "nawrócili" się na to, co wy obecnie nazywacie liberalizmem"

Równie łatwo nawrócili się z katolicyzmu na narodowy socjalizm, z konfucjanizmu na maoizm, z prawosławia na stalinizm etc. etc. Ludzie po prostu łatwo się nawracają, co nie dowodzi wcale podobieństwa tych ideologii.

Jak to możliwe, że to, za co w Norymberdze skazywano na śmierć coraz szerszym frontem wkracza w obecną rzeczywistość "prawa"? jak to możliwe, że "wielbiciel wolności" i "dysydent" michnik - mógł wprowadzić w tym kraju terror intelektualny i ostrą - choć nieformalną - cenzurę myśli i słowa?

Właśnie dlatego uważam, że dyskusja nie ma sensu - w tym miejscu po prostu brakuje nam wspólnego gruntu - ja nie uznaje twoich aksjomatów, ty nie uznajesz moich.

Jak to możliwe, że "przodujące" w liberalizmie uniwersystety amerykańskie i w ogóle uczelnie zachodnie stosują dokładnie takie same metody? jak to możliwe, by system myślowy onanizujący się pustosłowiem wolności mógł stworzyć globalną cenzurę myśli i słowa, którą nazywa się polityczną poprawnością? Jak to możliwe, że ta cenzura jest znacznie bardziej ścisła i dokładna niż cenzura zinstytucjonalizowana np komunizmu?

Skala zjawiska jest raczej niezbyt porównywalna. Cenzuruje ktoś słowo prawdy które tu niesiesz nieprzeliczonym rzeszom użytkowników internetu?
Jednak nawet jeśli byłbym skłonny zgodzić się z diagnozą, to i tak jedyne, co proponujesz w zamian, to zastąpienie cenzury opartej na pustosłowiu wolności prowadzącej do nihilizmu i/lub na dyktacie politycznej poprawności, cenzurą opartą na Słowie, które równie dobrze może być tylko słowem, a w zasadzie na wykładni powyższego dokonywanej przez gorliwe rzesze interpretatorów? Nie, dziękuję, pustka duchowa aż tak mi jeszcze nie dolega.

21.06.2009
12:58
[324]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Wiesz, ta dyskusja jest - jak już wielokrotnie wcześniej sugerowałem - całkowicie bezcelowa
Ależ nie jest bezcelowa. Jeżeli przyjąć, że nie oczekuję natychmiastowych efektów i tylko u ciebie.

Równie łatwo nawrócili się z katolicyzmu na narodowy socjalizm, z konfucjanizmu na maoizm, z prawosławia na stalinizm etc. etc. Ludzie po prostu łatwo się nawracają, co nie dowodzi wcale podobieństwa tych ideologii.
Jak żyję - nie czytałem czegoś tak niedorzecznego.Nie dość, że nie nie chcesz dostrzec - co mnie zupełnie nie dziwi - odległości epok całych od poszczególnych religii i utopii (co wyklucza, by jeden człowiek żył na tyle długo, by mógł przekonwertować się np z wyznania na utopię), nie dość, że nie odróżniasz ideologii od utopii i utopii os wyznania, to jeszcze dajesz dowód tego, że masz umysłowość skrzywioną totalizmem i nie jesteś w stanie uwolnić myśli z ciasnych ramek myślenia o i w granicach państwa. Z tego punktu widzenia, gdy wszystko jest polityką i wszystko podlega politycznemu "załatwianiu" takie zdanie miałoby sens. jest tylko jedno małe "ale" - filodoksja z definicji odnosi się do mniemań, ludzkich a nie bytów, więc z konieczności odnosi się nie do rzeczywistości ale do rojeń. Z tym zaś dyskutować nie można - to trzeba leczyć.

ja nie uznaje twoich aksjomatów
ja się nie odnoszę do aksjomatów a doświadczeń. Trzy próbki tak na szybko:



Wszystkie programy dotyczą głównie działalności jednego tylko szmatławca. Nie muszę chyba dodawać jakiego, bo to oczywiste.

Cenzuruje ktoś słowo prawdy które tu niesiesz nieprzeliczonym rzeszom użytkowników internetu?
Nie wiem czy jest na świecie miejsce, w którym inwigilacja netu jest możliwa i stosowana. Ten żywioł jest zbyt ogromny, chaotyczny i nieprzewidywalny, by było to możliwe. Poza tym nie jest to - co do zasady - miejsce, w którym działa grupa mogąca stanowić zagrożenia dla istniejącego status quo. Jednak i tu zdarzają się czystki. Pamiętam o jakiejś aferze z portalem mającym w nazwie coś o krwi.

Jednak nawet jeśli byłbym skłonny zgodzić się z diagnozą, to i tak jedyne, co proponujesz w zamian, to zastąpienie cenzury opartej na pustosłowiu wolności prowadzącej do nihilizmu i/lub na dyktacie politycznej poprawności, cenzurą opartą na Słowie, które równie dobrze może być tylko słowem, a w zasadzie na wykładni powyższego dokonywanej przez gorliwe rzesze interpretatorów?
Dwie sprawy:
1. jestem wrogiem wszelkich regulacji czynionych przez państwo lub państwowe/propaństwowe agendy. Dlatego śmiem twierdzić, że nie jestem totalistą.
2. gdy o czymś nie należy mówić, należy o tym milczeć. Wiedzy o tym, o nie należy mówić nie może dać człowiek, bo nawet najmądrzejszy jest kosmicznie głupi by ogarnąć skutki swoich rojeń. Do tego potrzebny jest albo absolut albo tradycja - czyli doświadczenia i wiedza zebrane przez pokolenia.

Jeżeli będą jakieś odpowiedzi, to respons dam dopiero po powrocie z wakacji.

21.06.2009
13:25
[325]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Attyla ---> Pomijam fakt, że najwyraźniej nie zrozumiałeś w żaden sposób moich poglądów. Nawet się nie starałeś. Ale tak to jest jak ten niesławny "rozumek" zastępuje ślepa wiara.
Przyczepię się tylko do jednego, bo reszta to takie bzdury, że aż trzeszczy.

"a przeciw wiadomo, że grzechem jest jedynie to, za co państwo posadzi do pierdla. " - jakim grzechem? PRZESTĘPSTWEM. Określenie "grzech" jest zarezerwowany dla osób wierzących.
Nawet szanowny Pan Prawnik taki jak Ty, naginający słowa do granic absurdu, byle tylko uzasadnić swoje racje, powinien rozróżnić te dwa słowa. Grzech i przestępstwo.
Czy może to następne terminy, których nie rozumiesz, albo rozumiesz inaczej niż reszta świata?

23.06.2009
16:10
[326]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Hell
Przykro mi ale to ty nie masz bladego pojęcia o tym, w co wierzysz i do czego dążysz. Jak każdy rewolucjonista zapatrzony jesteś w swoje "powinno być" i z definicji odrzucasz wszystko, co owemu widziadłu nie odpowiada. Nie jesteś też w stanie przyswoić sobie tej prostej prawdy, że rewolucyjne "powinno być" z definicji zamienia się w "jest", które również z definicji jest sprzeczne z "powinno być". Nic zatem dziwnego, że to, co piszę wydaje ci się bzdurami. Żyjąc w krainie tysiąca bajek rzeczywistość jest ci całkowicie obca i wroga. Tym samym starasz zamienić się rzeczywistość w bajki ale, że twoje bajki nie są bajkami innych rewolucjnistów - z definicji musi dojść do tego, do czego dochodzi.
Co więcej - te twoje bajki są radykalnie wrogie rzeczywistości, więc jedynym sposobem ich urzeczywistnienia jest zniszczenie tego co jest w nadziei, że to co będzie będzie takie jak być powinno. Oczywiście nie da się tego zrobić w ramach rzeczywistości, ponieważ rzeczywistość jest ci wroga. Dążysz zatem do zastąpienia rzeczywistości konstruktem. Konstruktem, który może być utworzony tylko przez państwo. Tylko też państwo dysponując aparatem przymusu będzie mogło "legalnie" zgwałcić rzeczywistość.

A w rezultacie zawsze otrzymujemy zawsze mniej więcej takiego bękarta jak poniżej:



To tutaj to tylko widokówka z bolszewickiej "krainy szczęśliwości". Inną widokówkę możesz znaleźć na tej stronie:



Na zakończenie - nie wchodź ze mną w spory dotyczące zakresu znaczeniowego terminów. Za cienki na to jesteś. Jak zresztą każdy bolszewik.

© 2000-2025 GRY-OnLine S.A.