Mikami [ Generaďż˝ ]
Patologie w waszym mieście
Każde miasto ma swoją mapę patologii. Jako, że reprezentuje Poznań, to opiszę gdzie i jakie zjawiska patologiczne się pojawiają.
1. Cytadela. Magiczne miejsce. Ze względu na swój charakter przyciąga do siebie mnóstwo dziwnych typów. Często zdarzały się tu próby gwałtów, głównie na dzieciach (może nawet gwałty-brak danych), ale poza pedofilami i gwałcicielami miejsce to jest rajem dla ekshibicjonistów...
2. Kulczyk-park, obok Starego Browaru, tutaj również często można spotkać panów obnażających się przed kobietami...
3. Aleja Marcinkowskiego, przed komendą policji. Ze względu na ochronę stróżów prawa panie lekkich obyczajów szczególnie upodobały sobie to miejsce. Natomiast kawałek dalej, na placu Cyryla Ratajskiego można się zabawić z pannami zza wschodniej granicy.
4. Hotel Mercure. W kafejce przy stolikach siedzą sobie młode lolitki, uwielbiane przez zagranicznych gości. Ich sława sięga cały świat...
5. Trasa Katowicka. W nocy przejeżdzając samochodem jest bardzo gęsto zapełniona przez różne lafiryndy. Duży wybór.
6. Muzeum Narodowe. Pracownicy owego muzeum są szczególnie wyczuleni na miłośników sztuki, którzy tak bardzo kochają obrazy, rzeźby i inne eksponaty, że nie mogą się powstrzymać i rozpinają rozporek żeby zaspokoić swoje napięcie...
7. Linie tramwajowe:
- 12 jest znana głownie z dużego natężenia kieszonkowców, natomiast...
- 13 to linia opanowana przez tak zwanych "pocieraczy". Często kobiety w ścisku mogą czuć się obmacywane, szczególnie w miejscach, w których nie powinno się dotykać bez pozwolenia. A po wyjściu z zatłoczonego tramwaju znajdują na sobie białą wydzielinę...
8. Okolice wzdłuż rzeki Warty. Wioślarze podczas treningu często mają (nie)przyjemność oglądać nagich masturbujących się mężczyzn.
9. Wieżowiec Uniwersytetu Ekonomicznego. To miejsce jest zmorą służb mundurowych, którzy dosyć często zajmują się interwencją o kolejnym samobójcy.
To oczywiście tylko niektóre z wielu miejsc. Teraz możecie opisać jak to wygląda w innych miastach.
PS. Autor wątku jest porządnym człowiekiem i nie ma nic wspólnego w rozwoju owych zjawisk patologicznych, więc darujcie sobie złośliwości.
DscMati [ Konsul ]
No jak już piszesz to pisz obszernie...
Dodać należy,że w 12 jeździ najczęściej ze Starołęki pełno żuli(niezbyt przyjemna jazda),a w okolicach Warty popełniono tyle zbrodni i morderstw,że naprawdę można się przestraszyć...Większość spraw nie była rozdmuchiwana...
I w sumie bardziej pisałeś tutaj o pedofilach niż patologii...
Mikami [ Generaďż˝ ]
DscMati----> Sam mieszkam w okolicach Warty i rzeczywiście na przestrzeni lat dużo się tam działo. Mam przez to lekką znieczulicę, dlatego skupiłem się na zboczeńcach:D
pompaziom [ Konsul ]
Łowicz- słynna ul.Bielawska, wszyscy tam piją, palą i ćpają. Ostatnio widziałem tam jak gówniarz ok.6lat palił fajki ! A i jeszcze dzielnica Pekin...

Awerik [ Carioca ]
No no, czekam tylko na ripostę lukisa.
Lukis' [ Generaďż˝ ]
Awerik --> ta daaam jestem :)
Mikami --> wtf?
9. Wieżowiec Uniwersytetu Ekonomicznego. To miejsce jest zmorą służb mundurowych, którzy dosyć często zajmują się interwencją o kolejnym samobójcy.
Szczególnie że od kilku lat nie mają tam dostępu inni ludzie niż studenci UE...
Wiekszość z tego co powiedziałeś to miejskie legendy, które prawdziwe sa w 1%. Na zasadzie
-Gdzieś tam wpadł wielki wojownik o wielkich czarnych wąsachi wybił całe miasto!
- ta a skąd wiadomo jak wyglądał jak wszystkich wybił?
Nie wiem jaki masz w tym cel ale tyle jeżdzę linią 12, chodze korytem warty, na cytadeli, i nigdy nic mnie spotkało. Mam niesamowite szczęście w tym Sin City. Zgodzę się co do Trasy Katowickiej bo tam widziałem.
Ogólnie krótko żyjesz i gówno (przepraszam za kolokwializm) widziałeś ;) Prawdziwe patologie są na Wildzie i Jeżycach albo Chwaliszewie ;] A nie tam gdzie powiedziałe
PitbullHans [ Legend ]
Trochę dziwne to wszystko, zalatuje lekką imaginacją.
Mikami [ Generaďż˝ ]
Lukis----> Jak sam powiedziałeś "Zgodzę się co do Trasy Katowickiej bo tam widziałem", a reszty nie widziałeś, więc sie nie zgadzasz. Masz racje co do Wildy i Jeżyc, sam w młodości straciłem 2 rowery na Wildzie. Trzeba też przyznać, że bezpieczeństwo nad Wartą mocno się poprawiło. Zawsze gdy tam biegam mijam jakiś radiowóz policji/straży miejskiej. Natomiast cytadela... Za dnia nie budzi grozy, ale w nocy policja boi się tam robić patrole, dlatego jest to dobre miejsce żeby iść popić pod chmurką, a wtedy widzi się, że nie jest tam całkiem spokojnie. Ja też jeżdzę często 12 i dwa razy byłem świadkiem sytuacji, gdy nagle ktoś spostrzegł, że mu wyjęto portfel. Sam również mam szczęście. Znam wszystkie opisane miejsca i jakoś żyję.
A zapomniałem wspomnieć, że wszystkie dane to nie mój wymysł, tylko popularne miejsca według kronik policyjnych.
racel45 [ Konsul ]
Wychodzi na to, że Poznań to miasto pełne prostytutek i zboczeńców
:o
Cliffton The Second [ Pretorianin ]
Bez przesady. Chyba musisz mieć cholernego pecha żeby ciągle trafiać na jakichś zboczeńców :D Też mieszkam w tym mieście i nie słyszałem o takich rzeczach...
Lukis -
Szczególnie że od kilku lat nie mają tam dostępu inni ludzie niż studenci UE...
Nieprawda, bez problemu można wejść, nikt się nie czepia.
settoGOne [ settogo ]
Kraków, Nowa Huta
Wciąż widać, mentalność napływowych ludzi do pracy w kombinacie. Ich potomkowie również prezentują piękny poziom, ale co się dziwić jak ich babcie/mamy hodowały w domach świnie itd, a tatuś lubił bić dzieci (ot taki wsiurski zwyczaj).
Patologią tutaj jest podejście policji do młodzieży. Kierują się już utartą opinią i wszystkich wrzucają do jednego wora.
Każdy mieszkaniec Krakowa wie, że wszystkie "prawdy" o NH to zwykłe bujdy. W tym momencie liderują w niechlubnych statystykach dzielnice wieżowców, jak np Bieżanów(jesli chodzi o kibicow itd). Można wymieniać niebezpieczne miejsca, ale wg statystyk policyjnych najbardziej niebezpieczne są rejony Śródmieścia. Planty...
endrju771 [ Slim Shady ]
Ciekawe, czy ktoś wypowie się o Białymstoku ;)
1. Galeria Biała - miejsce, pod i w którym zbiera się burakiernia z całego miasta, żeby postać, powyrywać panny, porzucać kamieniami w przechodniów, wypić pifo, poszpanować skuterami, do tego galerianki robiące pały za 50zł.
2. Polibuda - miejsce masowego spożywania trunków spod lady, na całym terenie można znaleźć wiele butelek.
3. Lotnisko - zbiorowisko lanserów, którzy szpanują swoimi BMW z 1970r paląc gumę.
4. Całe miasto - skinhead skinhead tyryryry... gdzie nie spojrzysz - nazi. Ostra faza, co drugi szuka zaczepki.

Mikami [ Generaďż˝ ]
endrju771--------> Brzmi ciekawie, muszę kiedyś odwiedzić.
techi [ All Hail Lelouch! ]
o tego galerianki robiące pały za 50zł.
Jakby było za 20zł to bym się przejechał;/
Dydas [ ...in emo we trust... ]
Mikami -> albo przesadzasz, albo masz strasznego pecha.
Cytadelą nie raz szedłem nocą po imprezie - faktycznie, na ławeczkach siedzą ludzie, piją, ćpają pewnie też, ale nie spotkałem się z jakąkolwiek agresją itd.
Okolice warty - spokój, rowerzyści, rodzinki z małymi dziećmi i psami
Kieszonkowcy w środkach komunikacji miejskiej to zmora na całym świecie, w Hiszpanii czy Francji w metrze masz identyczne naklejki ostrzegające o kieszonkowcach jak w Poznaniu
Generalnie - moim okiem - agresja w mieście zmniejszyła się o jakieś 50% na przestrzeni ostatnich kilku lat. 7 lat temu będąc w gimnazjum pieniądze chowało się w skarpetkach, a idąc do miasta wyciągało karte z telefonu, żeby stracić tylko telefon...

Herr Flick [ Wyjątek Krytyczny ]
endrju ---> za przeproszeniem co Ty pierniczysz??
To co wymieniłeś można powszechnie spotkać w prawie każdym innym mieście,a w większych to już napewno...
Więc nie próbuj być fajny oczernając swoje i moje miasto bo się ośmieszasz...
I gdzie ci skinheadzi? Co Ty bredzisz? Chyba że mieszkasz na Starosielcach... ale nie , tam tylko cyganeria... i to też już nie w takim stopniu jak kiedyś.
Boroova [ Gwiazdka ]
eee tam patologie. Polecam pojechac do Londynu do dzielnic typu Streatham czy Brixton oraz Mitcham (na poludniu) - tam dopiero jest patologia.
Ostatnio przy silowni na Mitcham, gdzie chodze co drugi wieczor, maz wszedl do sklepu gdzie pracowala jego zona, zaciagnal na zaplecze i poderznal gardlo. Rok wczesniej znaleziono w pobliskim parku cialo mlodej Slowaczki.
W supermarkecie Sainsburym koles zabil starszego faceta stojacego w kolejce - PRZEZ POMYLKE. Bo myslal, ze to koles, ktory zaczepial jego panienke wczesniej na parkingu.
W dzielnicy tooting, przy stacji Tooting Broadway w 2008 roku 17 latek zostal zastrzelony w sklepie u hindusa przez konkurencyjny gang hindusow.
Znowu na Mitcham, przy szkole podstawowej, nastoletni murzyn zostal zadzgany przez rowiesnikow (w 2006 roku).
Tom Azzi [ Legionista ]
Wzorując sie na pierwszym wątku to w sumie w Białymstoku nie ma takich miejsc :P Nie ma jakiś ćpuńskich przybytków, wyróżniających sie linii autobusowych albo niezwykle podniecających miejsc.
To co napisał endrju to raczej bzdury. Na lotnisku ludzie sobie palą gumę i sie ścigają z tego co mi wiadomo. Takie miejsc dla zmotoryzowanych ;) A te galerianki to śmiech na sali :D Lokalny Fakt napisał i wszyscy sie podniecają :P
Kiedyś było inaczej, autobusem 5 jeździł Andrzejek, pod ratuszem sie wieczorami zbierali dresiarze w BMW i niezwykle wymalowane małolaty. Teraz już tego nie ma ;)
edit: jedyne co mi na myśl przychodzi to że na każdym osiedlu (w każdym bloku?) znajdziesz kogoś od kogo możesz kupić dobrodziejstwa zza wschodniej granicy, papierosy, wódkę itp.
gregol [ Junior ]
eh.. a ja biedny co o mojej Dąbrowie mogę napisać :)
czasy się zmieniły.
Kiedyś to się działo. mmm te walki między osiedlami. Dąbrowa składa się z kilku średniej wielkości osiedli wybudowanych przy okazji Huty Katowice. 2/3 ludność przyjezdna. I tak kilka razy w miesiącu można było zaobserwować 20-30 osób z jednego osiedla leci tłuc sie z podobną grupą z drugiego. Lecą kamienie przez ulice. Chłopcy napiperzali się sztachetami. Żadnych spraw związanych z tym, że ktoś kibicuje jednemu klubowi a ktoś innemu. Nic takiego. Po prostu wystarczyło, że ktoś jest z innego osiedla :)
Albo bomby w klubach! To było coś :) Konsekwencją tego jest, że w mieście żadnej dyskoteki/klubu nie ma.
Było o czym mówić.
A teraz.
Tylko cwaniaczki z amstafami lub większe lub mniejsze mafie, których nacodzień nikt nie widzi. Eh nuda..
Tylko czasem jakiś wypadek.. Ale co to za patologia?
Owszem, są miejsca gdzie nawet w dzień normalny człowiek nie zagląda. Ale to jest akurat wszędzie, więc co tu pisać :)
sebekg [ Senator ]
Nie no to na takie rzeczy ja nie zwracalem uwagi:P ale ostatnio zauwazylem strasznie duzo osob starszych w komunikiacji miejskiej i wiecej kanarow:/ (mowa o Warszawie)
flikt [ wandalista ]
patologia to jest w Katowicach, Lodzi i Bialymstoku

hordziak [ Konsul ]
do tego galerianki robiące pały za 50zł.
Jaka drożyzna. :O Nie to co u mnie. ;)
Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]
Najgrubsze i najstarsze dupodajki w Krakowie można wyhaczyć na Starym Kleparzu. :>

gregol [ Junior ]
a swoją drogą :) jeśli chodzi o opowieści o patologiach.. jest ktoś może z Bytomia?
Coolabor [ dajta spokój! :) ]
To, co można spotkać w każdym mieście - bazgroły spray'em na budynkach.

Chupacabra [ Senator ]
Gdynia: wszystko na polnoc od estakady :)
Backside [ Senator ]
Warszawa, Metro Centrum. To jest taki woodstock w miniaturze, w zasadzie historia na bardzo długą opowieść.
Loczek [ El Loco Boracho ]
Faktycznie niektóre opowieści Mikami wydają mi się nieaktualne :P
ad. 3 - kiedyś owszem, od dobrych kilku lat ani jednej nie widziałem w tych okolicach
ad. 5 - jak na większości tras wylotowych z dużych miast :P
ad. 9 - zdarzyło sie kiedyś (wykładowca opowiadał nam jak jedna dziewczyna zrobiła skok na bank... dla niewtajemniczonych - pod tym budynkiem znajduje sie budynek banku :P) ale stwierdzenie "dosyć często zajmują się interwencją o kolejnym samobójcy. " jest grupo przesadzone
Mephistopheles [ Hellseeker ]
Wy tu piszecie o menelstwie i marginesie społecznym, a co ja mam powiedzieć, skoro największa patologia gnieździ się u mnie w Urzędzie Miejskim?
Mieszkam w Inowrocławiu, gdzie już drugą kadencję sprawuje nasz ukochany pan prezio Rychu. Tajemnicą poliszynela jest, że niemal każde większe przedsiębiorstwo albo siedzi u Rycha w kieszeni, albo samo go tam trzyma. Efekt jest taki, że w tym zasranym mieście od lat praktycznie nic się nie zmieniło (tylko bloki malują na kolorowo, coby zredukować liczbę depresji i samobójstw), bo tworzenie nowych miejsc pracy, czy wpuszczanie na rynek konkurencyjnych firm, byłoby zbyt wielu osobom nie na rękę. A że przy okazji miasto i mieszkańcy zostają przez to sto lat za Aborygenami? Kogo to obchodzi?
I tak oto młodych ludzi z roku na rok ubywa, aż dojdzie do tego, że w mieście zostaną same stare dziadki (bo i tak nie mają gdzie iść) i menelstwo (bo jest cudzożywne i przetrwa każde warunki). To jest prawdziwa patologia.
Nikos007 [ Konsul ]
Mieszkam w Bytomiu i tu prawie wszędzie jest patologia a najbardziej w dzielnicy Stroszek
_ramadan_ [ 37 ]
Backside ---> Dodał bym do tego handelek sznurowadłami i DVD-kami w każdym możliwym miejscu. Jak to określił, któryś z przechodniów dla TVN Warszawa "Niezły Bangladesz"
endrju771 ---> Co patologicznego widzisz w piciu przez studentów PB? :)
N|NJA [ Senator ]
9. Wieżowiec Uniwersytetu Ekonomicznego.
Ile ma pięter? :P
Każda miejscowość w tym kraju ma swoje urban legends i mity dotyczące niebezpieczeństw, na zasadzie "Mówię ci stary, jak tam sie najdziesz po siedmenastej to czapa i mogiła". Ot, takie tam pieprzenie i opinie pokutujące od kilku dekad. Niektóre anegdotki o dajmy na to Szmulkach, Gocławiu czy Wileniaku w stolicy można dla smiechu przytaczać, ale czasy, gdy na Różyckiego można było kupić sprawny czołg (razem z załogą), a na Centralnym za każdym rogiem czaili się kompociarze z wirusem HIV oraz starsi, uśmiechnięci panowie spragnieni chłopięcych pośladków, minęły bezpowrotnie.
Na tej samej zasadzie mógłbym napisać, że na katowickim Załężu sami mordercy i gwałciciele, a ja przelazłem całe o 4 w nocy i bywam często klientem w pobliskim 24/7, gdzie różne zakazane mordy się zbierają, a jakoś żyję. Mógłbym pisać o gangsterach z Bałut i o tym, że na Dębcu mieszka szatan, ktoś inny dorzuci opinię o podbiałostockich wioskach typu Cieliczanka, czy o TeBeeSach przy wylotówce albo jeszcze parę historyjek o nadmienionym lotnisku (gdzie tak naprawdę poza giełdą nic sie nie dzieje). Wszyscy byśmy sobie poczytali, złapali się za głowę, popsioczyli na dzisiejsze czasy i młodzież, ktoś rzuciłby hasło o winie Kaczyńskich, ktoś inny po raz szesnasty wyjeżdżałby z kraju, ktoś inny poparłby borówę i napisał, że w Lądku Zdrój jeszcze gorzej, bo tam to każdy trzynastolatek nosi motylka w kieszeni, a beżowi chodzą obładowani kilogramem C4. Co z tego, że wszystko to gówno prawda, przypadki nagłaśniane przez prasę, co z tego, że zwyczaje dzikiego zachodu skończyły się w Polsce mniej więcej pięć lat po przemianach ustrojowych, skoro historyjka o ormianach z okolic dworca wschodniego, od których można było kupić bez zbędnych pytań arsenał na wyposażenie całej armii czy legeda o niedźwiedziu polarnym sprzedanym na Różyckiego (to w Warszawie, każde miasto posiadające niegdyś duży bazar ma własną wersję tej opowiastki) wciąż bawią rzesze ludzi i zna je już bodaj czwarte pokolenie.