TBag [ Pretorianin ]
Ile razy w życiu otarliście się o śmierć?
Zastanawia mnie przeciętnie ile osób miało takie doświadczenie w swoim życiu. Zdarzyło Wam się kiedyś coś takiego? Mówię tu o bliskim spotkaniu ze śmiercią ale niekoniecznie o leżeniu w śpiączce. Np. samochód minął Was na milimetry i po tym przeżyciu postanowiliście zmienić swoje życie. Czy rzeczywiście każde takie przeżycie jest zimne jak lód?
Piszcie swoje historie bo zawsze takie rzeczy się dobrze czyta. Fajnie poznać czyjeś przygody i doświadczenia.
Ja osobiście takiego doświadczenia nie mam, dlatego może że unikam kłopotów?
Jedziemy do Gęstochowy [ Racjonalista ]
nigdy chociaż chciałbym BARDZO przeżyć smierc kliniczną.
mikas(PL)!!!!! [ Człowiek z Gitarą ]
ja 2 razy pierwszy jak z kumplem podjaraliśmy (podpalilismy) las w Koziegłowach kolo poznania
a 2 jak bylem w órach malo co niespadlem ze skalki 20 m w dół..... ojciec mnie przytrzyaml......
kubomił [ Michael ;( [*] | ;* KCMJ ]
Było kilka przypadków... dont mention...
[5]----------> serio serio? ;>
Blazkovitch [ Generał pułkownik ]
Kiedyś o włos, a nasrałby na mnie gołąb. Krążą słuchy, że srał trucizną wchłaniającą się przez włosy.
Bac02 [ Traucer ]
6 razy
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Z 2 czy 3 razy mało co i walnąłby mnie tramwaj :P (przebieganie na czerwonym),parę razy auto.
Kub$ki [ Generaďż˝ ]
Prawie mnie auto rozjechało kiedyś :)
Zultab [ Konsul ]
Raz dawno temu jak byłem mały nad morskim okieł tam gdzie wodosad niby jest i jest sliskie podloze o malo sie spadlem O.o
Halucyn89 [ Senator ]
Prawie !
To byli wredni japońce :(
Ale dostałem ostrżenie , nie było bana :)
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8821056
czekers [ Let there be Nite ]
czy i puł
logicznyalek [ Konsul ]
wymusilem pierwszenstwo przed pociagiem i tylko dzieki odruchowi nacisniecia pedala nie uderzyl we mnie pociag

Mac94 [ TF2 Player ]
Raz jak przebiegałem przez ulice (nie na przejściu) zaczepiłem o jakąś dziurę w ulicy i przewróciłem..a gdzieś (nie pamiętam dokładnie ) 30-50 ode mnie jechał wielki tir ; D No ale zdążyłem wstać i przebiec (przy okazji jeszcze raz przewróciłem już gdzieś w bezpiecznym miejscu ; D) Od tego czasu przechodzę tylko na zielonym i zawsze na przejściach (no najwyżej jeśli koniecznie muszę przejść w niedozwolonym miejscu to czekam kiedy na pewno nie będzie żadnych aut blisko).
P.S. Było to w pierwszej klasie ; ) (teraz w 8 jestem)
Kurde ile tych nawiasów wsadziłem xP
Moshimo [ FullMetal ]
Skoczylem z 57 metrow. Gdyby nie ta przekleta lina.. :/

Duże Pento Mamuta [ Pretorianin ]
Oj, bardzo dużo razy, na pewno ponad 10, najgorsze to gdy z kolegami chodziliśmy po starych fabrykach i postanowiłem że wejdę na dach, podczas wchodzenia drabinka zaczęła strasznie skrzypieć i drgać, słychać było jak gnie się blacha, gdyby drabinka oderwała się od ściany fabryki, zjebał bym się z ponad 15 metrów, niezłego speed'a złapałem i w kilka sekundy byłem z powrotem na ziemi.

xion [ Żołądkowa Gorzka ]
Kiedyś jadąc rowerem po jezdni, prawie bym zahaczył o lusterko w mercedesie jakiegoś łysego typa który to stał na światłach xD Mówię Wam, jak na mnie spojrzał ... xD
Eleeist [ Centurion ]
Nigdy, i nie bardzo chciałbym coś takiego przeżyć...
JanP_ [ MoonWalker ]
Ja miałem niebezpieczną przygodę, a mianowicie strzeliłem sobie w oko z pistoletu na kapiszony. ;P
Później w szpitalu byłem, teraz wszystko okej tylko na jednym oku mam jaśniej.
_rurzowy_mihał_piruk [ Chor��y ]
Jak bylem w 2 klasie, koledzy sie popychali, jeden wpadl na mnie a ja uderzylem głowa milimetry dalej od kąta ławki :f ale gnoja pobilem po zajsciu ;]
Selman [ Wings for Marie ]
Oj zdarzało się po pijaku kilka sytuacji, a pewnie wielu w ogóle nie pamiętam;)
Whatson [ Konsul ]
2 razy.
Raz jak miałem z 4 latka, szedłem razem z mamą i siostrą. Mama na chwilę stanęła i coś tam mówiła do mojej siostry, ja nie czekając na nich zacząłem przechodzić przez jezdnię. Nadjeżdżający samochód dosłownie w ostatniej chwili zdążył nacisnąć pedał hamulca i cudem wyhamować.
2 raz to było kiedy jadąc po szosie przewróciłem się na rowerze, a właśnie miał mnie mijać bus. Na szczęście wyhamował.
Tylko albo i aż 2 razy. Aczkolwiek do prawdziwego otarcia się o śmierć można zaliczyć ten piewszy raz, który z całą pewnością był bardziej dramatyczny.
Ridż Forrester (Marone) [ Pretorianin ]
raz jak wypadłem z kabiny z ciągnika (ursus) i ledwo co nie wpadłem pod tylnie koło

Sir klesk [ ...ślady jak sanek płoza ]
Hm. Chyba 3 razy. W tym pamietam tylko 2 :)
1. Kiedy mialem 2-3 latka polknalem mentosa i sie nim zakrztusilem. Zaczalem sie strasznie dusic i podobno momentalnie zrobilem sie siny.
2. Z 5-6 lat temu prawie potracil mnie samochod gdy szedlem do szkoly w ostatni dzien przed feriami zimowymi. W momencie gdy uslyszalem klakson i spojrzalem sie w bok swiat jakby na chwile zwolnil ;)
3. Tez jakos 5-6 lat temu, gdy bylem nad morzem wyplynalem wplaw zadaleko od brzegu. Tak jak poprzednich dwoch sytuacji nie wspominam nadzwyczaj traumatycznie (jednej w sumie nawet nie pamietam), tak na mysl o tamtych kilku minutach przechodza mnie dreszcze.
Wiece jak to jest z falami. Najpierw wypychaja do przodu, a pozniej lekko cofaja do tylu. Jednak gdy staja sie odpowiednio duze zaczynaja bardziej wciagac czlowieka w strone morza niz wypychac na brzeg. No i wlasnie w takiej sytuacji sie znalazlem.
Powiem Wam, ze to naprawde prz*jebane uczucie, gdy plynac z calych sil brzeg i tak sie oddala.
Dobrze, ze swiat znowu na chwile jakby zwolnil, a adrenalina zrobila swoje :D dostalem takiego powera, ze w koncu udalo mi sie wrocic....
Tomcio xD [ Marszałek ]
4 czy 5 razy np. kiedyś o mało mnie pociąg nie przejechał
Sqater po Liftingu [ Generał Sqater ]
1. Skoczyłem z mostu do na główkę na jeziorze Hańcza (najgłębsze w Polsce) , a nie umiałem pływać , wyłowili mnie po 2 min.
2. A tak to mnóstwo razy , albo to było kilka tygodni temu szedłem i jakbym spóźnił się o 2 sec. było by po mnie , cały śnieg + lód spadł koło mnie z dachu.
3. Nie mówię , że kolega mi strzelił w głowę z pistoletu na kulki z metalu , eh.
4. Raz wypiłem 4 litry wody na raz , myślałem , że będą mnie reanimować , bo straciłem przytomność.
5. To był 2007 w lipcu , byłem u cioci w Londynie i mieliśmy jechać tym metrem co były tam te bomby podłożone ... tak się skończyło , że nigdzie nie pojechaliśmy , bo odwołano wszystkie trasy. Nie źle się wtedy strachu najadłem i na szczęście się spóźniliśmy. Szkoda , że nie byłem w tv , ale ciocia mnie zabrała do lodziarni i na tym się skończyło.
6. Miałem też wypadek samochody 2 lata temu też w 2007r. w wakacje , jechałem z ciotecznym bratem na rowerze i on wyprzedził i przejechał przez ulicę ... ja niestety nie zdążyłem ; / żebym się nie schylił to bym nie miał głowy , bo samochód jechał z 80 na godzinę walnął tak we mnie , że ja poleciałem może z 3-4 m w górę z rowerem , rower puściłem , padłem na asfalt (auć) i roztrzaskany rower oberwał by mi głowę , żebym się nie schylił , tak to tylko dętka na mnie spadła , miałem wtedy ręce we krwi i trochę twarz.
ppaatt1 [ Trekker ]
Kilka razy prawie samochód mnie przejechał (swoja drogą ostatnio jeden mnie lekko potrącił, nic się nie stało ale strach był.)
Raz zakrztusiłem się jakimś cukierkiem.
Raz jadąc samochodem (miałem może z 5/6 lat) otworzył się drzwi. Chciałem je zamknąć :)
Raz będąc na jednej kolonii jakieś dresy przyszły i chciały się ze wszystkimi bić. Nic się nie stało, ale strach był :)
PitbullHans [ Legend ]
No kilka razy ale czy od razu o śmierć? Parę razy by mnie samochód potrącił ale myślę, że nie śmiertelnie. Chociaż któż to wie...
Matteo Lacca Capelli [ Konsul ]
Raz, ale zachowam historie dla siebie.
litlat [ (A)//(E) ]
Rowerzysta jechał szybko... za szybko. Zbliżał się do obwodnicy swojego miasta. W momencie gdy powinien zacząć hamować spadł mu łańcuch (jechał składakiem, bez hamulca ręcznego). Przejechał między dwoma samochodami, drugi minął go o jakieś 10cm, zatrzymał się, zsiadł z roweru, pomyślał 'o kur*a.', założył łańcuch i pojechał dalej.
Sie miało tego fuksa ;)
Szlawq [ Centurion ]
no ja też jak przechodziłem przez pasy to mój rower(a dokładnie koło) zatrzymało się kilka centymetrów od jadącego auta, no i oczywiście kilka razy mógł mnie samochód potrącić

Majezon [ One Day, One Room ]
Ja jak byłem mały(ok. 4 lata) to grzebałem nożem w gniazdku, no i w pewnym momencie nieźle jebneło ;) Ale nic mi się nie stało :P

Orl@ndo [ Blade Runner ]
Śmierć pracuje u mnie na farmie.
Zingus123 [ Antyterrorysta ]
dusiłem się z 2 razy i samochód by mnie z 1,2 razy potrącił
RaZoR_247 [ Trigen ]
Kilka razy samochód by mnie potrącił, gdy wyjeżdżałem z podwórka.
gorn2500 [ Pretorianin ]
2-3 razy

kubicBSK [ Senator ]
<---- a nie umiałem pływać , wyłowili mnie po 2 min.
<--Zresztą wszystkie przypadki [25]
Kiedyś wychodziłem z bloku, minutę później jakaś kobieta wyleciała z 10 piętra. W sumie mogła uderzyć we mnie, na szczęście tak się nie stało.
Ciekawy Fryzjer™ [ Generaďż˝ ]
Jestem zajebisty, nigdy nie miałem takich przypadków bo nigdy nie umrę.
Kiedyś tylko skleiłem sobie mordę super glu i nie mogłem otworzyć :D

Azerko [ Alone-in-the-wild ]
[37] też sobie kiedyś usta skleiłem jak byłem mały xD
Cougar/ALV'Y [ 3DFX is still alive ]
Ja raz....
Jak byłem mały chciałem pobawić się lampą na biurku...
Kopnął mnie prąd;/
SzymX_09 [ Mr. Irony ]
Niedawno w wiadomy tylko dla mnie i kolegów sposób znalazłem sie na ulicy. Przewróciłem się i zobaczyłem że ok.200-300m przede mną jedzie autobus. Szybko przeturlałem sie na bok i całe szczęście nic mi się nie stało.

Kherlon [ Lazy Hero ]
Ja jestem najlepszy. W wieku 4 lat, walnąłem z całej siły głową w drzwi. Pech chciał, że wystawała w tamtym miejscu taka wielka śruba. :D
Moja siostra mało nie zginęła z mojej ręki bo machnąłem szpadlem, ona stała przy mnie i dostała. Miała takie zadrapanie przez długość czoła. :D
power gracz [ Cwaniak ]
1.bylem maly(5-6 lat moze...) skakalem z hustawki,i za wczesnie skoczylem...po plecach,i po lbie pare razy deska...do dzisiaj mam blizne...
2. tez maly,ale troche starszy(8 lat ?) odplynalem kawalek za daleko na naszym jeziorku...ale tylko jakis metr,czy 2 za daleko,wiec jakos udalo mi sie dpolynnac(nie wiedzialem dobrze jak,ale jakos w zolwim tempie,udalo sie dotrzec...nie mowie,zmachalem sie :D
aaa no,jeszcze
3. byla zima,pelno lodu,idac do szkoly poslizglem sie na ulicy...szybko na czworaka udalo mi sie umknac samochodowi :D

stealth1947 [ Miejsce na Twoją reklame ]
odkad mam prawo jazdy, to 10-12 razy na dzien.
"Przewróciłem się i zobaczyłem że ok.200-300m przede mną jedzie autobus" WoW! To faktycznie masz refleks

smuggler [ Patrycjusz ]
Majac 7 lat bawilem sie znalezionym niemieckim granatem (mieszkalem wtedy tam, gdzie toczyly sie ostre walki, jak sie szukalo po lesie, zawsze cos sie znalazlo). Wyciagnalem zawleczke (slyszalem syk!) i rzucilem nim - jakies 4 metry od siebie. Nie wybuchl... widocznie ladunek zamokl albo co (byl mocno przerdzewialy bo lezal w takim bagienku). Do dzisiaj mi sie zimno robi, jak sobie pomysle co by bylo jakby zadzialal...
Morbus [ TIR DRIVER ]
pamietam ze jak bylem maly (5 lat) bedac u babci jezdzilem z ojcem ciagnikiem i oralismy pole ;] nagle spadlem z blotnika do tylu pod plug ;] naszczescie ojciec szybciej wychamowal niz ja spadlem ;) :D
smuggler --> bylby z ciebie rozrywkowy chlopak.. ;)
Mephistopheles [ Hellseeker ]
Trzy razy o włos brakowało, żeby jakiś idiota potrącił mnie samochodem. Za każdym razem okazywało się (co już docierało do mnie późno po fakcie), że każdy z nich nieźle przekroczył dopuszczalną prędkość, dzięki czemu dwóch nawet nie widziałem wchodząc na ulicę, a trzeci zaledwie majaczył na horyzoncie, kiedy zaczynałem przechodzić. Oczywiście teren zabudowany, środek miasta.
I jeszcze dwójka z tych kretynów śmiała na mnie zatrąbić. Co za chamstwo.
Punk z Woodstocku [ Legalize it ! ]
Mam na polu taką wieżę, jak na polowaniach, ale to domek na drzewie. Byłem przy górze (5-6m), i sie odwórciłem [nie wiem po co :|] i spadłem... podobno poruszałem się jak zębatka między szczeblami drabinki.. wyjeba.em na plecy na śnieg.. na szczęście...
Jechałem w Borowie [Wieś w lubuskim] rowerem, i zacząłem pedałować stojąc na nogach z górki... Przeleciałem przez kierownicę, ryjem w asfalt.. nie wiem jak to zrobiłem ale miałem zdartą skóre troche poniżej pachwiny... tak z 10cm długości i 5 szer.. mam blizne.... jakbym troche szybciej jechał, to rower wbiłby mi się w kark i połamał...
I jeszcze sobie zdarłem skóre z CAŁEJ dłoni, myślałem że sie wykrwawie... to tyle :D
Ampułki Biskupa z Tanim Winem [ Legionista ]
Było kilka "atrakcji" samochodowych, a także choróbsko, które można pod to podciągnąć.
Serek55 [ Sercio Polski ]
Kiedyś gdy byłem młody i głupi, samochód nadjeżdżał. No i nie zważając na niego, przeszedłem szybko na drugą stronę ulicy, natomiast kierowca ledwo co nie uderzył o słup :)
smuggler --> Cóż za (nie)fart :)
Max_101 [ Mów mi Max ]
Wykręciłem się z fotelika na wyciągu krzesełkowym, na szczęście ojciec mnie złapał w porę.
Davidian [ Generalissimus ]
Na szczęście nigdy
smuggler [ Patrycjusz ]
Dodam tez, ze udalo mi sie, dzieciem bedac, wlozyc reke w mechanizm sieczkarni u babci na wsi. Nie dosc, ze malo sie nie wykrwawilem w drodze na pogotwie (brak telefonow, nie dalo rady wezwac karetki, ciotka mnie na rowerze (!) wiozla parenascie km, po drodze ugryzl ja pies...) to jak zobaczyli moja reke to najpierw uznali, ze dlon jest nie do uratowania. Potem, ze moze i dlon sie da uratowac ale 2-3 palcow ni fufu. Ale w koncy mam 10 paluchow u lap i 100% sprawnosc w obu.
Tamze zlamalem stope (w 3 miejscach, 10 lat poznej) i nie wiedzac o tym wracalem sobie pociagiem do domu 6 godzin (myslalem, ze po prostu ja skrecilem i stluklem), choc juz z peronu na postoj taksowek (we Wrocku) szedlem 40 minut, a to jakies 200 metrow w sumie.
Szczerze mowiac od tej poru staralem sie do babci jezdzic jak najrzadziej :)
Qverty [ Generaďż˝ ]
5,6 lat temu jak moja obecna chata nie była jeszcze wykończona i zwisały kable tam gdzie teraz są gniazdka(a tam spore napięcie jest), złapałem całą ręką za jeden kabel. Całe ciało mi zdrętwiało, na szczeście obok był wuja i odciągnął mi reke bo mi się na kablu zacisnęła i nie mogłem puścić. Bolałeo jak...
alpha_omega [ Senator ]
Raz wypadłem z zakrętu na motorze przy 130 km/h jako pasażer, raz jako pasażer wyskoczyłem na motorowerze przy prędkości około 50 km/h ze skarpy (raptowne urwanie podłoża), a motorower następnie przeleciał obok nas koziołkując po glebie, raz - jako, że sam niemal nie jeździłem - po pijaku jadąc na MZ-etce na pełnej prędkości wjechałem w zakręt i wszedłem weń w konsekwencji lewym pasem, a następnie (pijany jest głupi) na prostej jadąc maksymalną prędkością wcisnąłem na maks hamulec nożny i bokiem przejechałem kilkadziesiąt metrów po asfalcie. To ile razy mogłem się zabić jadąc z pewnymi osobami samochodem nawet i 180 km/h po drodze na jakiej 120 km/h wydaje się mocno niebezpieczne nawet nie zliczę.
Zważywszy, że to tylko przypadki jezdne - WIELE RAZY.
smuggler [ Patrycjusz ]
Qverty - jestes z poznanskiego, nie?
A wujek glupio zrobil, bo tez go moglo popiescic...
Qverty [ Generaďż˝ ]
smuggler --->eee...tak a dlaczego pytasz? I skąd wiesz?

Rezort [ Naznaczony ]
Noo było ich dość sporo ;)
Nawet za dużo by każdy opisawać, ale dalej żyje tak jak wtedy, narazie nic nie zmieniam :P
tosiek2142 [ Fixxxer ]
No ja kilka godzin temu na przykład. Prawie pod samochód wpadłem bo poprostu go nie słyszałem bo miałem słuchawki w uszach :/
^_CHazY•_•chAZz._^ [ DisturbeD_RuleZz ]
pare miesiecy temu prawie z klifow spadlem, ale nic sie nie stalo na szczescie
I pare lat temu prawie pod radiowoz wpadlem, duzego fiata
matmafan [ S.T.A.L.K.E.R ]
Raz otarłem się o śmierć i nie wiem jakim cudem żyje mam jeszcze blizne na głowie bo dostałem siekierą w głowe jak miałem ok 7 lat i cud że mi czaszka nie pękła i nawet nie byłem u lekarza może to dla niktórych osob wydawać sie smieszne ale dla mnie nie jak by mnie ktoś wtedy zobaczył to by chyba zemdlał bo krem mi się lała po całej głowie ale jakoś mi mama z ciocią zatamowało i chodziłem kilka dni z ręcznikiem na głowie
Qverty [ Generaďż˝ ]
O i jeszcze ze 3 lata temu, no może 4 jechałem rowerem z kuzynem. I był bardzo stromy zjazd z lotniska a ja zamiast przychamować to jeszcze po pedałach dałem. Błotnik wkręcił mi się w przednie koło, łańcuch spadł a hamulce puściły. Przeleciałem przez kierownice i cały się poobdzierałem. Rower wpadł na mnie. 15 min puźniej jechałem prowizorycznie naprawionym rowerem żeby tylko dojechać do domu. Za mną policyjny bus jechał. Nagle znowu błotnik w kole i fach przez kierownicę przeleciałem. Policja się zatrzymała, spisała i pojechała dalej. Dzieciak wtedy byłem i się przestraszyłem. W ten dzien to fatum chyba jakieś miałem albo co.
hordziak [ Konsul ]
Kiedyś jadąc z kumplem na rowerach, staneliśmy na przejściu ja byłem odwrócony w jego strone, mówiąc coś do niego. Gadam, gadam, nagle on nagle tak ruszył ale jechał autobus i się zawachał. Ja pojechałem... zgadnijcie co! Jeden wieli pisk i zgrzyt, wysiada kierowca i przewodniczka i tak sie na mnie darli że myślałem że on mnie zabije... I jeszcze mnie opluł mówiąc do mnie cham jeden.
zatrzymał się jakieś 5 cm ode mnie, zderzak uderzył mnie i ja się troche wywróciłem ale to szczegół. Prawie miałem mokro w majtkach, nie życzę nikomu takiej przygody.
Mephistopheles [ Hellseeker ]
A, jeszcze mi się przypomniało.
Pewnego razu wchodziłem na drabinę, żeby zreperować świetlówkę (wysokość sufitu - jakieś 6-7 metrów). Kawał czasu mi to zajęło ze względu na ograniczone możliwości ruchu oraz toporną budowę lampy. Po wszystkim okazało się, że dwie części drabiny nie były ze sobą spięte jak należy i tylko kwestią czasu było, kiedy się rozjadą. Chyba jakimś cudem udało mi się przez cały czas nieświadomie balansować tak, że nie runąłem w dół jak ścięte drzewo.
Chociaż gdybym się przewrócił, to poleciałbym do przodu, więc pewnie skończyłoby się tylko na połamanych rękach i zmiażdżonych nogach, gdyby te wpadły mi pomiędzy szczeble. No i pewnie jakiś wstrząs mózgu gratis.

smuggler [ Patrycjusz ]
Qverty - hehe, "wuja" to regionalizm poznanski. WIem, bo sam jestem polpoznaniakiem po ojcu i znam te "wuja" i inne "szneki z glancem". Reszta Polski mowi "wuj/wujek" :P
DVDdawDVD [ Wszedłem ]
Kilka razy, np. jak bawiłem się segregatorem i to mi się zacisnęło wokół żyły jakby mi pękła to bym tego teraz nie pisał.

Qverty [ Generaďż˝ ]
smuggler--->patrz że nawet nie wiedziałem xD
gromusek [ keep Your secrets ]
wiekszość z Was mowi o obrażeniach nie o potencjalnej śmierci.
Przygody które mogły sie skończyć tragicznie.
1. Za małolata kradliśmy od sąsiada naboje od CKMu i wrzucaliśmy do ogniska stojąc przy nim.
2. Wypadek samochodowy, ściąłem słup.
3. Wiele razy prowadzac auto musialem uciekac na pobocze lub robic inne dziwne rzeczy aby przezyc...
Poważne wypadki:
1. za młodu spadłem ryjem na szklankę 2mm nie mial bym oka... dalej mam długa widoczna bliznę na twarzy.
2. Nie wiedzialem jak sie hamuje na rolkach z górki wiec przywaliłem łbem w krawężnik
3. Na nogi spadła mi płyta z granitu waga jakies 60-80kg pełno krwi, dalej mam blizny
4. butelka która o włos przeleciała mi obok głowy (durne dresy)
Wielu przypadków nie pamiętam.
rogalinho [ Illmatic ]
Ja pewnego razu jak byłem u kuzyna wybrałem się z nim na rowery nad Świder. Doehcaliśmy, postawiliśmy rowery i stając na kładce podziwialiśmy roztopy ponieważ było to podczas zimy. Patrząc w dół zauważyłem rozwiązanego buta, więc począłem go wiązać na półmetrowej kładce. Podnosząc się chciałem chwycić się poręczy i sru! - już jestem w wodzie. Woda płynęła bardzo szybko, a kurtka zimowa się cała napełniła wodą i płyąłem po tej wodzie jak u-boot tyle że po powierzchni, częsciowo zanurzony. Gdyby nie szybk interwencja kuzyna to nie wiadomo gdzie bym dopłynął. Najlpesze jest to że ostatecznie nawet kataru na następny dzień nie miałem. Dobrze że już lodu nie było bo mogło być o wiele gorzej.
Debczak_Lebork [ Głos Prawdy ]
Ja ne piłem przez dwanascie dni :/
Bylem na skraju wyczerpania
Kiedys poszedlem tez do lasu bez papierosow

Arti235 [ Chor��y ]
Ja się kiedyś otarłem o "smakosza", a to wręcz to samo (a przynajmniej zapach podobny).

^_CHazY•_•chAZz._^ [ DisturbeD_RuleZz ]
Przypomnialem sobie ze w tamte wakacje prawie wjechal we mnie tramwaj jak bylem na rowerze z kumplem, ale chwile potem sie z tego smialismy
TeRiKaY [ PROJECT STORY ]
Mnie prawie spotkało coś o wiele gorszego od śmierci (ewentualnie równoznacznego ze śmiercią).
Kiedyś jak jeszcze mieszkaliśmy u babci w Zebrzydowej jak kuzyn sąsiada przyjechał to chciałem pokazać że już umiem zajebiście jeździć rowerem (dzień wcześniej miałem jeszcze antenkę na rowerze (patyka włożonego pomiędzy ramę a błotnik). No i zapierdzielam ostro i nagle pach!! wyjebałem się a zębatka (kręcąc się dalej) zrobiła mi dziurę na pachwinie o długości około 5 cm i głębokości 3. W sumie brakowało około 2 cm do penisa.
I jeszcze wpadłem kiedyś do przeremblu. Temperatura minus parenaście. Rodzice mi to opowiadali więc ile tam byłem dokładnie nie wiem.
Lilus [ Feline da Housecat ]
alpha_omega - heh, nieźle.
1) Jak byłam mała, to chciałam naostrzyć nożyczkami ołówek kreślarski. Ołówek wzięłam w prawą dłoń i ostrzem chciałam spiłować drewno, ale ostrze osunęło mi się po ołówku i rozcięłam sobie do gości palec wskazujący. Zobaczyłam, że zaczęła lecieć krew, to poszłam do łazienki, żeby nie narobić bałaganu i przycisnęłam do rany... gąbkę. Tak, gąbkę, która świetnie wchłaniała, wręcz pochłaniała krew - -' Na szczęście ojciec był w domu i gdy spytał, czy wszystko okej, ja półprzytomna próbowałam zawołać "taaaak", to się połapał, że coś jest nie tak i w porę opatrzył ranę. Odzyskałam przytomność to uznał, że nie ma potrzeby jechać z tym na pogotowie, zagoiło się ładnie i nieszyta bliznę mam do dziś :)
2) Opole ma to do siebie, że jest tam dużo kamionek. Jedna, z dobrymi plażami, ale i wybitnie stromymi brzegami, jest obok bloku, w którym kiedyś mieszkałam. Mając lat ok. 9, poszłam tam z kolegą i koleżanką (rówieśnikami), koleżanka miała szlaban i zobaczyła, że jej starsza siostra (doniosłaby rodzicom, że koleżanka wyszła z domu mimo szlabanu) spaceruje po kamionce i trzeba było uciekać. Wyszliśmy z kamionki po pionowej ścianie, z której wystawały korzenie, ja wchodziłam ostatnia i kiedy byłam prawie na górze, obsunęły mi się spod nóg wystające wapienie, jeden korzeń wypadł mi z rąk, na szczęście wciągnęli mnie na górę. Śmierć to za dużo, ale coś by się połamało. Widok w dół podczas wiszenia nad przepaścią, która kończyła się stromym spadem do wody - nie do zapomnienia. Z tą samą koleżanką uwielbiałyśmy chodzić po różnych niebezpiecznych miejscach, od kamionek zaczynając, na budynkach, terenie sąsiednich zakładów kolejowych i opuszczonych budowach kończąc. Potem podobne wyczyny odprawiałam z inną koleżanką po przeprowadzce, ale ostrożniej (do 13 r.ż.)
3) W wieku 14 lat wracałam z ojcem i koleżanką samochodem do domu jesienią, w nocy, podczas okropnej ulewy. Zepsuł się lewy, zewnętrzny reflektor, ale padre jakoś chciał dojechać, no i jechaliśmy. W pewnym momencie na jednopasmowej jezdni Częstochowa-Opole zobaczyliśmy, że środkiem drogi jedzie ciężarówka, na szczęście kierowca w porę się obudził i zaświecił wszystkimi reflektorami (O_o), a ojciec zdążył zjechać na pobocze, ale widok pierwsza klasa.
4)Ponoć jak byłam mała (nie pamiętam) to zakrztusiłam się czymś, niczym Kleks, ale sąsiadka bohatersko pobiegła do budki telefonicznej, żeby zadzwonić po karetkę (a matka pewnie próbowała zaradzić sytuacji, w każdym razie - przeżyłam ;). Na nogach miała tylko skarpetki, bo było szkoda czasu, żeby zakładać zimowe buty :]
5)Raz robiliśmy sobie z kumplem fotę na torach. Pociąg mieliśmy za sobą, ustawilismy autowyzwalacz, zagadaliśmy się i w ostatniej chwili uciekliśmy z torów, kiedy zatrąbił, nawet aparat zdążyłam zgarnąć :D
6) A mając słuchawki jestem szczególnie ostrożna na drodze, raz się zasłuchałam w jakiś kawałek i o mało nie zaczepił mnie autobus, bo szłam za blisko krawężnika. W ostatniej chwili podniosłam głowę :] Raz jedyny i nigdy więcej nieuwagi ze słuchawkami na uszach, to rozprasza.
Zebrało się trochę drobiazgów, ale uczucia, że spoglądam śmierci w oczy i tak dalej, na szczęście nigdy nie miałam, jeno serce podeszło do gardła.
davhend [ Ghost of Sparta ]
W wieku 17 lat miałem śmierć kliniczną. Lekarze dawali 5% szans na przeżycie.
VoltkeMan [ Pretorianin ]
Kiedyś mnie pociąg o włos nie rozjechał. Kiedy spotkaliśmy się oko w oko z "kierowcą" pociągu, jakieś 2 tygodnie później, on mnie rozpoznał i - wybaczcie dosłowność - opierdolił mocno.
No, i jeszcze drugi przypadek, w którym zostałem ranny, ale wolę go zachować dla siebie. Są rzeczy, których po prostu inni znać nie muszą. :) Powiem tylko, że był on z udziałem pukawek... :/

jasonxxx [ Szeryf ]
Parę lat temu, spotykałem się jakiś czas z taką blondyneczką. Były ze 3 noce takie, że myślałem, że wykorkuję.
hordziak [ Konsul ]
[72]Nie wiem dlaczego, bez obrazy ale prawie się poszczałem xD

ejnar [ Konsul ]
Raz gdy miałem 13 lat popychałem się z bratem dla zabawy i tak mnie mocno popchnął że przeleciałem przez szybę od pokoju ,prawie się wykrwawiłem i miałem przecięte 4 ścięgna oraz pocięte plecy:(,do tej pory mam blizny:(
PanSmok [ Konsul ]
sporty ekstremalne sie licza do statystyki?

.: Veron :. [ Phoenix Knight ]
Mi kiedyś znajomy opowiadał, że jak mieli wyjazd z pracy za granicę to się zatrzymali na postoju. Jednemu zachciało się odlać ale nie było w pobliżu żadnego kibla ani stacji, zobaczył krzaki więc postanowił przeskoczyć przez nie na drugą stronę i tam załatwić potrzebę. Okazało się że jest tam 15 metrowa przepaść xD miał takiego chłopak farta że wylądował na jakimś drzewie i przeżył (połamał się oczywiście, ale nic poza tym).
Zawsze jak sobie przypominam to mnie rozwala :D
promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]
Parę razy otarłem się jedynie o zranienie. Było blisko wypadkom, gdy byłem pieszo/samochodem/rowerem. Żadna z tych sytuacji nie była na tyle poważna, aby skończyła się śmiercią - tak mi się wydaję. Byłem już połamany, miałem rozciętą głowę i spadłem z pierwszego piętra, ale o żadnej z tych sytuacji nie mogę powiedzieć: "otarłem się o śmierć", "milimetry, a bym już nie żył" itp.
Mam nadzieję, że obowiązuje zasada "do trzech razy sztuka", bo jak na razie nie straciłem żadnego z trzech żyć. Trzymam je na ostatnie levele i pojedynek z głównym bossem.

abemus papa [ Chor��y ]
Jak bylem w 2 klasie, koledzy sie popychali
Raz gdy miałem 13 lat popychałem się z bratem dla zabawy
Zboczuchy
kluha666 [ Senator ]
Raz kiedyś topiłem się w rzecze, skurcz mnie złapał, na szczęście był kumpel i mnie odratował ;) A raz mnie auto pierd***eło i miałem tylko złamaną ręke i nic mi nie było ;p

ejnar [ Konsul ]
ty abemus -i kto tu jest zboczony bo widać tylko tobie kojarzy się to dwuznacznie (no ta wystarczy zerknąć na ranking)

Endemic_thought [ **(O)-METAL GEAR-(O)*** ]
82 i 84 self owned
RaZoR_247 [ Trigen ]
Kiedyś jak staliśmy na skrzyżowaniu, czekaliśmy żeby skręcić, na jezdni było ślisko, a w tym czasie jakaś babka jechała samochodem chyba z 80km/h, zagapiła się, nie wiedziała nas i nagle zaczęła hamować a że było ślisko zaczęło ją rzucać a na końcu zaliczyła bączka i przejechała jakiś 1m obok nas wpadając w rów. Na szczęście nie wydachowała się, a że w pobliżu nie było żadnych drzew zatrzymała się i było po wszystkim. Mieliśmy szczęście.
Xenesthis [ Legionista ]
Było kilka takich sytuacji - choćby dzisiaj. Przebiegłem jakoś 2m przed autobusem na jezdni. Kiedy usłyszałem klakson byłem już na chodniku po drugiej stronie ;) Niezbyt ciekawa sytuacja, ale autobusu nie zauważyłem, tak jakby nagle się pojawił przede mną.
mr 45 [ Hero of the Wastelands ]
Tak, koledzy zrobili termita (na oko z 5kg), odpalili i zapomnieli mi powiedzieć. Bluza ,,troszkę'' się usmoliła

promyczek303 [ sunshine ]
Raz, ale nie pamietam. Jako dziecko ponoć przebiegłam przed pędzącym autobusem, nie wiadomo czy to nie jakieś pomówienie :)
Drugi raz było gorąco, ale nazwać tego otarciem się o śmierć bym nie śmiała - idąc w górach wąskim przejsciem nad jakas "przepaścią" (stromo w doł, kamienie i chaszcze) wykazałam nadmierną aktywność i spadłam w dół. Skonczyło sie na dość głębokim rozcięciu brzucha - blizne mam po dziś i strachu. Płakałam jak bóbr :)
lagol [ Centurion ]
ejnar- Ale jest mniejszym spamerem niż ty.