GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

George R.R. Martin i nie tylko - wielcy pisarze fantasy i SF cz. CXCVII

06.03.2009
12:22
[1]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

George R.R. Martin i nie tylko - wielcy pisarze fantasy i SF cz. CXCVII

W tym wątku rozmawiamy o pisarzach fantasy i s-f, choć zdarzają się również przedstawiciele literatury pięknej. Jeśli czytałeś jakąś ciekawą książkę - napisz o niej. Można też przeczytać coś ciekawego o komiksach. Integralną częścią są także dyskusje batalistyczno-militarne :)

Aha - proszę się nie bać tego Martina w tytule ;-PPP

Wyniki głosowania na wątkowy kanon. Następna edycja w kwietniu 2009.


Fantasy:
1. Martin George R.R. – „Pieśń Lodu i Ognia” (20)
2. Erikson Steven – „Opowieści z malazańskiej księgi poległych” (14)
2. Pratchett Terry – „Świat Dysku” (14)
4. Tolkien J.R.R. – „Władca pierścieni” (13)
5. Zelazny Roger – „Amber” (12)
6. Cook Glen – „Czarna kompania” (9)
7. Le Guin Ursula K. – „Ziemiomorze” (9)
8. Anderson Poul – „Trzy serca i trzy lwy” (7)
8. Dickson Gordon R. – „Smok i jerzy” (7)
10. Cook Glen – „Detektyw Garrett” (6)
10. Howard Robert E. – „Conan” (6)
10. Wagner Karl E. – „Kane” (6)

SF:
1. Herbert Frank – „Diuna” (15)
2.Card Orson Scott – „Gra Endera” <cykl> (12)
3. Dick Philip K. – „Ubik” (11)
3. Strugaccy Borys i Arkadij – „Piknik na skraju drogi” (11)
5. Morgan Richard – „Takeshi Kovacs” (9)
6. Heinlein Robert – „Kawaleria kosmosu” (8)
6. Simmons Dan – „Hyperion” (8)
6. Wyndham John – „Dzień tryfidów” (8)
9. Aldiss Brian W. – „Non-stop” (7)
10. Harrison Harry – „Planeta śmierci” (6)

Polska fantastyka:
1. Sapkowski Andrzej – „Wiedźmin” (17) (4 na same opowiadania)
2. Zajdel Janusz A. – „Limes inferior” (13)
3. Dukaj Jacek – „Inne Pieśni” (9)
4. Grzędowicz Jarosław – „Pan Lodowego Ogrodu” (8)
4. Sapkowski Andrzej – „Trylogia husycka” (8)
6. Piekara Jacek – „Mordimer Madderin” (7)
7. Huberath Marek S. – „Gniazdo światów” (6)
7. Kossakowska Maja Lidia – cykl anielski (6)
7. Kres Feliks W. – „Księga Całości” (6)
7.Ziemiański Andrzej – „Zapach szkła” (zbiór) (6)
10. Wiśniewski-Snerg Adam – „Robot” (5)
10. Zajdel Janusz A. – „Paradyzja” (5)

Inne (horror):
1. Michaił Bułhakow – „Mistrz i Małgorzata” (11)
2. Umberto Eco – „Imię róży” (6)
2. George Orwell – „Rok 1984” (6)
4. Stephen King – „Lśnienie” (5)
4. Stephen King – „Mroczna Wieża” (5)
4. Joseph Heller – „Paragraf 22” (5)
4. H.P. Lovecraft – „Zew Cthulhu” i inne opowiadania (5)
8. Marek Krajewski – cykl o Eberhardzie Mocku (4)
8. Jonathan Carroll – „Kraina Chichów” (4)
8. Anthony Burgess – „Mechaniczna Pomarańcza” (4)
8 Brian Lumley – „Nekroskop” (4)

Komiks:
1. Rosiński, van Hamme – „Thorgal” (8)
2. Garth Ennis, Steve Dillon – „Kaznodzieja” (6)
2. Neil Gaiman – „Sandman” (6)
4. Goscinny, Uderzo – „Asteriks” (5)
4. Polch, Parowski, Rodek – „Funky Koval” (5)
6. Mike Mignola – „Hellboy” (4)
6. Roger Slifer, Keith Giffen – „Lobo” (4)
6. Rosiński, van Hamme – „Szninkiel” (4)
6. Vance, van Hamme – „XIII” (4)
10. Andreas – „Rork” (3)
10. Alan Moore – „V jak Vendetta” (3)
10. Alan Moore, Dave Gibbons – „Strażnicy” (3)
10. Bill Willingham – „Fables” (3)
10. Frank Miller – „Powrót Mrocznego Rycerza” (3)
10. Frank Miller – „Sin City” (3)

Strony, które każdy fantasta znać powinien:

Serwisy informacyjne:
- Katedra
- Gildia
- Valkiria
- Poltergeist
- Inny Świat
- Terra Fantastica
- Wrak (komiksy)
- Aleja komiksu
- Wielkie Archiwum Komiksu
Magazyny literackie:
- Esensja
- Avatarae
- Fahrenheit
Inne:
- netowa baza danych o książkach
- amatorskie filmy, mamy tam "swojego" człowieka czyli Garretta
- radio internetowe
- dla miłośników Steampunka
- bezpłatne ebooki wydawnictwa Baen
- recenzje i opisy
- recenzje i opisy
- historia zapoczątkowana w Feniksie
Strony czasopism:
- Nowa Fantastyka
- Science Fiction, Fantasy i Horror
- Locus
Strony pisarzy:
- strona autora z tytułu wątku.
- strona o cyklu Stevena Eriksona
- chyba nie trzeba przedstawiać
Grafiki:








Poprzednia część:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8761604&N=1


George R.R. Martin i nie tylko - wielcy pisarze fantasy i SF cz. CXCVII - Shadowmage
06.03.2009
12:37
smile
[2]

Yans [ Więzień Wieczności ]

W końcu jest SMOK ;)

06.03.2009
12:43
smile
[3]

el f [ RONIN-SARMATA ]

To może pokuśmy się o zdefiniowanie "wybitnego dzieła"... :P

06.03.2009
13:21
[4]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

elf-->marne szanse, nie dam się na to namówić na trzeźwo :D

06.03.2009
15:45
smile
[5]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Smalczyk - dziękuję za głos rozsądku w tej dyskusji. Uwielbiam fanbojów (opps przepraszam fanbojów i fangirlki), którzy koniecznie muszą zrobić ze swojej ulubionej pozycji lekkiej literatury rozrwykowej arcydzieło. Ja np. lubię "Czarną Kompanię" ale nie obrażam się, gdy ktoś - zgodnie z prawdą - nazwie ten cykl "czytadłem" bo nie obrażam się, z reguły, na fakty.

@Nick - ten już ogłosił się jednostronnie zwycięzcą. EOT jeśli jaśnie pan sobie tego życzy.

@broniących pomysłu Muru
Piramidy w Gizie - to konstrukcja tysiące razy mniejsza ostrożnie licząc. Nawiększa konstrukcja podobna do Muru u Martina - Wielki Mur Chiński jest średnio 30 razy niższy i kilka razy "chudszy" - oczywiście jest dłuższy ale budowanie "wszerz" jest DUŻO prostsze i tańsze niż "w górę". Nie wspominam już nawet o takich sprawach jak to, że społeczeństwo Siedmiu Królestw w niczym nie przypomina despotycznych/biurokratycznych struktur Egiptu faraonów czy dawnych Chin. Porównać należałoby chyba (?) do społeczeństw późnośredniowiecznej/wczesnonowożytnej Europy a w tamtych czasach budowa głupiej katedry trwała często setki lat.
To powiedziawszy jestem w stanie "zawiesić niewiarę" na potrzeby lektury - i robię to.

@Paudyn
Pałac Kultury ? Prawie mi mowę odebrało... Czyli jeśliby Siedem Królestw wysłało misję załogową na Księzyc też byś tego bronił ? No przecież program Apollo od budowy Pałacu dzieli raptem jakaś dekada...

@Meganelle
Chciałbym coś wyjaśnić:
1. Zwracając się do Ciebie obowiązkowa jest znajomość języka francuskiego
2. Mój znajomy o internetowej ksywce "Ellesmine" - facet nie istnieje, najwyraźniej to wytwór mojej wyobraźni
3. Te wszystkie biedne Szwedki czy Dunki noszące nazwisko kończące się na "-son" lub "-sen" to tak naprawdę faceci tylko o tym nie wiedzą, przecież "Gustavson/sen" znaczy syn Gustawa.
Dobrze Cie zrozumiałem ?

@Shadowmage
Dzięki, jeszcze jeden rozsądny człowiek w tym wątku.


Dodam jeszcze, że akcja książki nabrała tempa - wojna domowa i te sprawy, jest coraz ciekawiej. Żałuję jednak odrobinę, że nie jest to po prostu powieść historyczna (ewentualnie z małymi wstawkami fantastycznymi) - Piktowie czy nawet Szkoci byliby równie przerażający co jakieś śniegowe żywe trupy/wampiry. A Francuzi zamiast pseudo Hunów/Mongołów/Tatarów... Ale kto by to wtedy chciał czytać...

06.03.2009
15:57
[6]

Meganelle [ Tarzana przez Tarzana ]

Serson, nie chce mi się z tobą gadać, powiem tylko pokrótce, że jak widzę kogoś o damskim nicku, to podejrzewam, że jest kobietą, co najwyżej zdementuje. Awatar i tytuł też mogą być pewną podpowiedzią. Ponadto sam wyskoczyłeś z angielszczyzną, to czemu ja nie mogłam z francuszczyzną, czyżby mnie nie było wolno?
I podsumowując - źle mnie zrozumiałeś, w ogóle większość osób tutaj źle rozumiesz, ewentualnie rozumiejąc całkiem dobrze specjalnie udajesz głupka i prowokujesz. Ze skutkiem raczej średnim MZ.

06.03.2009
15:57
smile
[7]

Yans [ Więzień Wieczności ]

Hmm, jakby Ci tu powiedzieć ?! Sposób w jaki potraktowałeś nasze żarty odnośnie piramid oraz Pałacu Kultury świadczy chyba, że chyba masz dosyć niski współczynnik poczucia humoru ?!?!
Aż dziw bierze, że jeszcze nie dobrałeś się do zasadności istnienia smoków u GRRMa, toż to przecież prawie jak wysyłanie misji załogowej na Księżyc albo i gorzej, bo nawet w takich Chinach prawdziwych smoków nie ma ?!?! :)

I jak zwykle Megan zgrabnie podsumowała:
I podsumowując - źle mnie zrozumiałeś, w ogóle większość osób tutaj źle rozumiesz, ewentualnie rozumiejąc całkiem dobrze specjalnie udajesz głupka i prowokujesz. Ze skutkiem raczej średnim MZ.

06.03.2009
16:05
[8]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Meganelle
Serson, nie chce mi się z tobą gadać, powiem tylko pokrótce, że jak widzę kogoś o damskim nicku, to podejrzewam, że jest kobietą,
Skąd mam wiedzieć, że to "damski nick" ? Właśnie o to pytałem, czy obowiązkowa jest znajomość francuskiego i ją otrzymałem - najwidoczniej jest.
Angielski jest współczesnym "lingua franca" szczególnie w internecie, nie francuski, który w Polsce mało kto zna - i dobrze o tym wiesz.

@Yans
Kolejny ogłosił się zwycięzcą dyskusji kończąć ją topornym ad personam. Dziękuję za miła (?) pogawędkę. EOT.

Smalczyka, Zygę czy Shadowmage jakoś dobrze rozumiem. Erosa i elfa w sumie też (chociaż niekoniecznie się z nimi zgadzam). Dziękuję za troskę.

06.03.2009
16:05
[9]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

No skoro EOT, to nie będę ciągnął gumy :>

06.03.2009
16:07
[10]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

Paudyn - to właśnie jest tematem dyskusji jeśli nie zauważyłeś. Czy MUR jest w książce elementem fantastycznym (czy też "magicznym") czy nie. W przypadku smoków kwestia nie istnieje.

"EOTować" zaczął w tej dyskusji Nick więc tym samym potraktowałem Yansa nie Ciebie, który zaczął używać argumentów ad personam. Wzajemne obrażanie mnie nie rajcuje.

06.03.2009
16:08
[11]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Yans-->Nie spoileruj, Wasylus jeszcze nie jest na etapie, gdzie są smoki. Na razie to tylko skamieniałe smocze jaja :D

06.03.2009
16:11
[12]

smalczyk [ Generał ]

A mnie się wydawalo, że dyskutuję o tym czy Martin dobrym pisarzem jest czy nie i co dla kogo oznacza 'czytadło' - ale jak widac każdy wyciąga z dyskusji co dla niego użyteczne :)

Shadowmage ---> byc może nawet jeszcze nie był na etapie jaj - ale obecnie dodając dwa do dwoch ma obraz jaj, smoków i mordów na niewinnych - czyli zasadniczo nie ma juz po co czytać ;P

06.03.2009
16:11
smile
[13]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Shadow
Dziękuję ale już się domyśliłem wcześniej - zbyt dużo o nich jest.
Pisząć "kwiestia nie istnieje" miałem na myśli to, że smoki są bezdyskusyjnie fantastyczne.

@smalczyk - o tym też. Dyskusja może być na kilka blisko powiązanych tematów na raz, nie sądzisz ?

"Na etapie jaj" jestem już od dawna biorąc pod uwagę, że jestem już zdecydowanie bliżej końca niż początku.

06.03.2009
16:13
smile
[14]

Yans [ Więzień Wieczności ]

No skoro EOT, to ja też nie będę ciągnął gumy :>

Shadow ====> A co niby ma się wykluć ze skamieniałych smoczych jaj biorąc pod uwagę tytuł jednego z kolejnych tomów ??? Przecież nie zombie, no ewentualnie kamienne smoki ?! :)

06.03.2009
16:14
[15]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Czy MUR jest w książce elementem fantastycznym

Dla mnie kwestia jest nieco inna. Wg Ciebie pan Martin przesadził. Jakbyś nie zauważył, to jest powieść fantasy, więc autor może sobie pozwolić na odrobinę "fantazji". Zresztą, jak juz zauważył el F, to niekoniecznie musi byc kompletnie wyssane z palca. Pytanie tylko o przedział czasowy budowy takiego "potwora" tak, aby faktycznie jedno pokolenie miało szansę na wybudowanie swojej działki, gdy już się to wszystko ładnie podzieli.

06.03.2009
16:15
[16]

smalczyk [ Generał ]

Serson ---> właśnie dlatego powiedzialem, ze każdy wcyiąga co go interesuje :)

Yans ---> nie przypominam sobie by któryś z tomów miał w nazwie smokopodobne cuś :)
Czy tez mówisz o Dragonlance? :))

06.03.2009
16:21
[17]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

smalczyk-->Tom 5... tylko taki szczegół, że się nie ukazał jeszcze :)

06.03.2009
16:22
[18]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Paudyn

W sumie masz rację, chociaż osobiście wolę realizm nawet w powieściach fantasy - wtedy elementy prawidziwie fantastyczne, kiedy się pojawią, robią - jakby to powiedzieć - większe wrażenie. Działa zasada kontrastu, świat rządzi się takimi prawami jak nasz a tu nagle wyskakuje prawdziwy mag. Swiaty w którym co drugi kretyn może rzucać kule ogniste i wskrzeszać zmarłych jest nużący na dłuższą metę - co gorsza zwykle nie ma po prostu sensu.
I o mi się PODOBA u Martina (siurprajz ! - "podoba") - nie ma magów ani magii jako czegoś powszechnego.

Poza tym nawet mur 70-stopowy byłby GIGANTYCZNY w kontekście pseudofeudalnej epoki...

06.03.2009
16:30
[19]

smalczyk [ Generał ]

Serson ---> ale nie w kontekście tego co zaatakuje ten mur i o czym dowiedzialbys się później, gdyby nie mój kolejny spoiler ;PP

06.03.2009
16:32
[20]

el f [ RONIN-SARMATA ]

No dobra, to ja wracam na Mur :P

"Piramidy w Gizie - to konstrukcja tysiące razy mniejsza ostrożnie licząc. Nawiększa konstrukcja podobna do Muru u Martina - Wielki Mur Chiński jest średnio 30 razy niższy i kilka razy "chudszy" - oczywiście jest dłuższy ale budowanie "wszerz" jest DUŻO prostsze i tańsze niż "w górę". - oczywiśce, ale weź pod uwagę, że wszystkie te budowle powstawały na przestrzeni kilkudziesięciu, do kilkuset lat. Mur Martina powstawał ok 8 tysięcy lat ! Mnie jeśli już miałoby coś razić, jako analogia do naszej cywilizacji, to właśnie te tysiące lat... ale nie rażą :)

"Nie wspominam już nawet o takich sprawach jak to, że społeczeństwo Siedmiu Królestw w niczym nie przypomina despotycznych/biurokratycznych struktur Egiptu faraonów czy dawnych Chin. Porównać należałoby chyba (?) do społeczeństw późnośredniowiecznej/wczesnonowożytnej Europy" - owszem, po 8 tysiącach lat, tak wygląda. A jak było wcześniej ?

Powtórzę z poprzedniej części - nasza cywilizacja nie zetknęła się z taką grozą jaka byli Inni, istoty które zagroziły istnieniu całej ludzkości i które z wielkim trudem zostały pokonane ! To przeciw nim powstał ten Mur a nie przeciw jakimś koczowniczym prymitywom od których chieli się odgrodzić Chińczycy czy dzikim góralom od których odgradzali się wałami Rzymianie w Brytanii.
Skala muru jest odpowiedzią na skalę zagrożenia :)

06.03.2009
16:41
[21]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@elf
Wielki Mur powstawał prawie 2 tysiące lat (z przerwami ale to samo można powiedzieć o Murze u Martina).
Ponadtto mam jeszcze jedną wątpliwość - gigantyczna masa tej konstrukcji, lód "na spodzie" by tego po prostu nie wytrzymał ale nie jestem w stanie udowodnić Ci tego wzorami matematycznymi - najlepszy byłby do tego zadania jakiś absolwent architektury. Także nie będę się przy tym upierał chociaż sam jestem o tym przekonany.
Wracam do (przyjemnej) lektury.

06.03.2009
17:16
[22]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wydaje mi się, że zależałoby to w dużym stopniu od kształtu muru (np zwężający się ku górze) i szerokości podstawy. Ostatecznie lodowa skorupa Antarktydy wytrzymuje i "na spodzie" :)

Owszem, WMCh powstawał długo, ale nie była to ciągła budowa - były okresy, kiedy po kikaset lat nie budowano w ogóle. Po prostu, nie istniało aż takie zagrożenie dla wszystkich by budować mur, że się tak wyrażę - "bezinteresownie". To było dzieło cesarzy chińskich a mur Martina był dziełem ludzi, ludzi zagrożonych straszliwym niebezpieczeństwem a nie fanaberią władcy.

06.03.2009
17:39
smile
[23]

garrett [ realny nie realny ]

W całej dyskusji o murze tylko przypomnę, że sama budowla mając z 8 tys lat, wybudowana przez legendarnego Brandona Budowniczego (rodzina Boba ?) i składając się po części z lodu i powiedzmy normalnych materiałów była podobnie mityczna i legendarna jak jej twórca. Magiczna budowla, magiczne sprawy - prawo fantasy i rozważanie nad jej sensem pdoobne jest do dylematów typu: a dlaczego Frodo nie wskoczył na orła i po krótkim locie nie wrzucił pierścienia gdzie trzeba.

A nacisk konstrukcji o wys. 210 m na podłoże, biorąc pod uwagę grunt, konstrukcję i liczbę członków straży na blankach podrzucę do policzenia, któremuś z moich pracowników :))))

06.03.2009
20:41
smile
[24]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Garrett - no przecież Frodo nie mógł bombardować bo cały obszar chroniony był przez "Patrioty" :P


George R.R. Martin i nie tylko - wielcy pisarze fantasy i SF cz. CXCVII - el f
06.03.2009
23:02
[25]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

garrett - kwestia wyrzucenia pierścienia była dogłebnie rozważana w książce. I wielu proponowało tak zrobić. Generalnie Gandalf (wsparty przez Elronda) zaparł się twierdząć, mniej więcej, co następuje: "potężne magiczne przedmioty zawsze się znajdują, raczej prędzej niż później". Jako że ci dwaj byli jednymi z największych speców od magii w tamtym uniwersum musimy im wierzyć na słowo. Nie ma wątpliwości, że chodzi tu o wyjaśnienie poprzez magię.

Co do Muru - to jest właśnie pytanie, czy mógłby powstać bez pomocy magii (albo przynajmniej istnieć bez niej zbudowany pierwotnie z jej pomocą).

07.03.2009
10:08
[26]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

E tam, równie dobrze Frodo mógł nie wcelować do dziury, głupie tłumaczenie.

Mur - w sumie nie jest powiedziane, że przy Murze - przynajmniej na początku - jakaś magia nie została użyta. To byłwiek legend, czarodziejski lud nadal był obecny wśród ludzi, a na niebie latały smoki.
A tak w ogóle jak juz się czepiamy budowli, to prędzej już bym się takiej Królewskiej Przystani, Eyrie czy Końca Burzy czepiał - te budowle też były nieliche, a ponoć zostały zbudowane ludzkimi, niemagicznymi rękoma.

09.03.2009
11:07
[27]

smalczyk [ Generał ]

"Koniec Burzy" - właśnie dlatego staram się nie czytać spolonizowanych powieści :))

09.03.2009
20:53
[28]

eros [ elektrybałt ]

Wasylus ---> Ja rozne rzeczy rozumiem, ale sa dwie kwestie, ktore musisz czytajac literature znac.
Po pierwsze tzw. licencia poetica, czyli swoboda kreacji uzasadniona ekspresja. Nie liczy sie logika i naukowe podejscie naszego oswieceniowego spojrzenia, ale logika swiata stworzonego przez autora, logika ksiazki. Innymi slowy: to sie musi trzymac kupy.
Po drugie w fantastyce istnieje ciekawe pojecie: zawieszenie niewiary, ktore jest wymagane dla siegniecia po lekture takiej ksiazki. Jak daleko siegac moze owo zawieszenie zalezy tylko od dobrej woli czytelnika, ale istniec musi. W innym wypadku jak moznaby tlumaczyc irracjonalnosc zdarzen i swiata, przedstawionych chocby w Huberathowych "Miastach pod skala" w sytuacji kiedy z pozycji fizyka ostrzem Ockhama ucina wszelkie byty nadmiarowe w artykule "Młot na krasnoludki" w NF?
Jesli nie potrafisz zrozumiec praw autora do tworzenia wlasnego uniwersum (a w fantasy to prawo podstawowe), do przedstawiania regul funkcjonowania tegoz swiata w konkretny sposob, do zamknietego w rozsadne ramy wlasnego widzimisie, ktore niczemu nie wadzi, ani nie prowadzi do niestrawnosci, a czasami wrecz przeciwnie, no to nie ma sie co brac nie tylko do fantastyki, ale i do duzej czesci literatury w ogole. A jezeli rozumiesz, to po co bijesz te piane? Mur jest i koniec. Jest archetypem, tarcza przed wielkim zagrozeniem, jest upadajacym swiadkiem lepszych czasow, czasow budowniczych, bohaterow, smokow, magicznych ludow i poteznej magii. Jest ostatnia reduta lata przed zmiana. Jest przede wszystkim symbolem, a symboli sie nie uzasadnia, nie racjonalizuje, a przyjmuje. I chocby przyszlo tysiac atletow i kazdy zapuscil obliczenia nosnosci gruntow przy zalozonej spoistosci, uwzglednil krioturbacje, przyjal okreslona litologie oraz glebokosc wody gruntowej (a moze to juz wieczna zmarzlina?) to i tak bedzie sie to mialo tak jak piernik do wiatraka.

BTW, od jednego dochtóra z Wawy slyszalem, ze sciany nosne PKiN stanowia 40% jego kubatury. Dalej juz ponoc tylko piramidy ;)

09.03.2009
21:48
[29]

Shergar [ Konsul ]

Hmm, może Brandon Budowniczy kiedy przybył na miejsce pociągnął za sznurek do ogromnej magicznej/niemagicznej spłuczki, która kiedyś być może wisiała nad Wielkim Kosmicznym Murem Martina. Ze spłuczki owej wylała się woda, która zamarzła i włala mamy mur. Brandon później, żeby potomni nie mieli wątpliwości dodał trochę rękodzielnictwa eg. drewniane, kamienne i organiczne [komornicy i inni barbarzyńcy] ozdoby. Spłuczkę i resztę wyposażenia mogły zeżreć smoki, to mogło też być przyczyną zagłady lodowych smoków. Zostałby wtedy osiągnięty oczekiwany efekt końcowy, czyli za duży mur, z za słabą podstawą, żeby utrzymać te zwały zamarzniętej h2o. Kto wie może Pradawny Brandon, znał Pradawne zaklęcia architektoniczne, które były w stanie skupić/skondensować/zewrzeć/scalić/zszyć/skleić/okleić taśmą/etc. [niepotrzebne skreślić bądź nie] wielki i nieprzemyślany architektonicznie mur.

Kto wie... W końcu kto wie co wtedy wypił/wypalił/zjadł/rozdeptał Martin gdy tworzył ów tak nierealny twór.

Kto wie... Kto wie kiedy wyjdzie następna część? :D

10.03.2009
09:07
smile
[30]

Yans [ Więzień Wieczności ]

eros ====> Dobrze napisane/powiedziane, nic tylko polać Ci wody ognistej :) A i wychodzi, że ja z Paudynem jednak mieliśmy rację :D

10.03.2009
12:30
smile
[31]

Meganelle [ Tarzana przez Tarzana ]

Biorąc pod uwagę wielkość i masę Tatr, mogłyby w końcu przyznać, że są za ciężkie i zapaść się ze wstydu pod ziemię ;)

11.03.2009
09:46
[32]

Szaman [ Legend ]

Jezus Maria...
Czy tu sie ludzie kłócą o to, czy w powieści FANTASY autor może wprowadzić mur z lodu??? No to ja proponuje zająć się przy okazji zająć się biologią smoków, innych i całej tej organicznej hałastry. Przeciez toto nie może istnieć! Na stos z autorem! Vivat prawda! Vivat kreacjonizm!
.
.
.
.
To ja może już zaczne szykować ognisko, żeby spalić te wszystkie bzdurne "czytadła". Jak za starych, dobrych czasów.

11.03.2009
09:49
smile
[33]

Yans [ Więzień Wieczności ]

Szaman ====> Eee tam zaraz kłócą, praktycznie tylko jedna osoba nie może tego ogarnąć ;)

11.03.2009
09:55
smile
[34]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Huberath kiedyś starał się naukowo uzasadnić istnienie smoków... tak samo jak olbrzymów i krasnoludków. Chodziły na Polconie słuchy, że wyda zbiorek tych swoich esejów, to będziemy mieli naukowy materiał do sporów :D

11.03.2009
09:59
[35]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Gdzies na Pacyfiku ponoć znaleźli Hobbity to czemu nie mieliby w kolejnym sezonie ogórkowym, znaleźć smoka :P

11.03.2009
10:01
[36]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

To przecież równie realne jak wieloryb w Płocku - a to już mieliśmy rok czy dwa lata temu :D

11.03.2009
12:19
smile
[37]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Shadow, w ostatnim Newsweeku jest artykuł o Wandalach, germańskim plemieniu które zamieszkiwało obszar Polski. Jest tam też o "polsko-wandalskich" korzeniach i jako przykład legenda o... Wandzie co Niemca nie chciała - Wanda od Wandal :)
Wieloryb w Płocku to przy tym mały pikuś... chyba sobie znów Dagome Iudex przeczytam :)

11.03.2009
17:25
smile
[38]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Szaman [ Level: 93 - Legend ]

Jezus Maria...
Czy tu sie ludzie kłócą o to, czy w powieści FANTASY autor może wprowadzić mur z lodu??? No to ja proponuje zająć się przy okazji zająć się biologią smoków, innych i całej tej organicznej hałastry. Przeciez toto nie może istnieć! Na stos z autorem! Vivat prawda! Vivat kreacjonizm!
.
.
.
.
To ja może już zaczne szykować ognisko, żeby spalić te wszystkie bzdurne "czytadła". Jak za starych, dobrych czasów.


Sam się lepiej spal... a nie chrzań głupoty. Oczywiście, że MOŻE. Autor z definicji MOŻE wszystko. I nie dotyczy to tylko fantasy. Pytanie jest, czy czytelnik jest w stanie zawiesić niewiarę - i czy kołek na którym to zrobi wytrzyma pod ciężarem nieprawdopodobieństwa, w tym wypadku nieco trzeszczy pod ciężarem ale chyba jednak wytrzymuje.


@Eros - wybacz ale wykład z miną mędrca mogłeś sobie darować. Wiem co to jest licenTia poetica wyobraź sobie. Licentia - ewentualnie licencja poetycka w języku Sarmatów ale nie "licencia".


Smoki oczywiście, są magiczne. W świecie w którym panują prawa fizyki, znane na naszej planecie, nie miałyby prawa latać. Ale też żaden rozsądny autor fantasy nie twierdzi, że smok jest takim samym zwierzęciem jak powiedzmy zając. Chyba, że mówimy o smoku-nielocie. :P - taki jest całkiem możliwy.

W książce fantastycznej , jak już wyżej napisałem, istnieć może naprawdę WSZYSTKO. Ale miło jest jeśli różne fantastyczne elementy jakoś spójnie współistnieją. Przynajmniej ja to lubię.
Mur jako magiczny może sobie istnieć, taki mi nie przeszkadza. Dopiero gdyby pan Martin starał mi się usilnie wmówić, że jest w 100% dziełem ludzkich rąk, mógłbym mieć wątpliwości, nie lubię być traktowany jak idiota. I właśnie to (między innymi) chciałem ustalić.

Oraz to czy można bezpiecznie pisać o Martinie w tej karczmie. Można, chociaż trzeba się liczyć z przewagą liczebną przeciwnika...

11.03.2009
17:55
smile
[39]

el f [ RONIN-SARMATA ]

...czy można bezpiecznie pisać o Martinie w tej karczmie. Można...

Poczekaj aż ten chrust podeschnie... :P

11.03.2009
18:46
smile
[40]

Stitch001 [ Witcher ]

Całkiem przypadkiem usłyszałem, ze chrustu potrzebujecie...
Mam tu na zbyciu ze dwa wozy suchego jak pieprz, 3 lata sezonowanego, nie chcecie kupić?

spoiler start
No co biznes to biznes, trzeba kręcić interes w latach kryzysu...
spoiler stop

11.03.2009
20:28
[41]

eros [ elektrybałt ]

Wasylus ---> Mnie zdenerwowalo to co napisales z tego wzgledu, ze raz nie miales zadnego ogladu w temacie, dwa lubie ludzi, ktorzy pisza z sensem, a Ty czesto tak pisales/piszesz, tym bardziej wiec mialem do Ciebie pretensje.
O Martinie mozna jak najbardziej pisac krytycznie, ale z uwagi na ilosc amatorow jego prozy w watku lepiej uwazac co sie pisze i to co sie pisze umiec dobrze uargumentowac. Powiem wiecej, tutaj mozna NAWET krytykowac CK i to uchodzi (sic!).

Yans ---> Do uslug ;)

Shadow ---> Po prawdzie to calkiem odwrotnie. Huberath pisal w tym artykule m.in. dlaczego smoki nawet jesliby istnialy, nie moglyby latac oraz dlaczego olbrzymy i krasnoludki nie moga istniec :P W sumie to nawet pamietam jak to tlumaczyl, chociaz nie pamietam czy tytul tego artykulu nie byl przypadkiem po lacinie :)
P.S. Dobra znalazlem, to byl dokladnie ten tytul a znajdowal sie w NF 8/2002.

11.03.2009
20:41
smile
[42]

el f [ RONIN-SARMATA ]

tutaj mozna NAWET krytykowac CK i to uchodzi do czasu, do czasu... :P

11.03.2009
20:51
smile
[43]

eros [ elektrybałt ]

A tymczasem u sasiadow zza euromiedzy:

11.03.2009
21:46
[44]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

eros-->Oczywiście, do tego się to sprowadzało, ale założenie początkowe było, żeby spróbować wymyślić jakby działały takie magiczne stworki :) Ale ja to tylko w wersji konwentowej widziałem, więc może pisana była ciut inna.

11.03.2009
23:04
[45]

el f [ RONIN-SARMATA ]

eros - Wędrowycz to by leczył samogonem :P

12.03.2009
12:08
[46]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Przeczytałem "Gwiazdy moim przeznaczeniem" Alfreda Bestera i cały czas się dziwię, dlaczego dopiero teraz. Autor ani przez moment nie obniżył lotu, więc jestem z lektury zadowolony, tym bardziej, że zakończenie w pewnym stopniu mnie zaskoczyło (bo 3/4 powieści to trochę taki "Hrabia Monte Christo w kosmosie") - ale inaczej być nie mogło, bo gdzieś trzeba było wsadzić wyjaśnienie tytułu książki oraz idące za nim przesłanie. Całe szczęście, że w Polsce powieść widnieje właśnie pod takim tytułem, a nie alternatywnym - "Tiger, Tiger".

Poza tym wczoraj przed snem przeczytałem "Pelikana" Leeny Krohn. W zasadzie jest to książka dla dzieci, ale po "Tainaron" nazwisko autorki stało się dla mnie wystarczającą rekomendacją bym nawet dziecięca książkę przeczytał. I warto było, bo choć historia jest w sumie banalnie prosta, to przebrzmiewają w niej echa tych samych problemów, którym autorka dała wyraz w "Tainaronie". Jeśli ten się podobał, to i "Pelikana" warto przeczytać.

12.03.2009
13:33
[47]

kresj [ Pretorianin ]

Oj, Shadowmage, nigdy bym nie podejrzewał, że możesz mieć TAKIE zaległości :) Bez wątpienia "Gwiazdy..." należą do ścisłej czołówki - nawet nie tyle gatunku space-opery, co dzieł SF w ogóle. Z wielkiej trójcy ABC pan Bester pisał z pewnością najbardziej emocjonalnie. Foyle jako kanoniczny "człowiek w martwym punkcie", późniejszy iście montechristowski motyw zemsty, poza tym cała koncepcja przyszłości z jauntingiem i innymi bardzo pomysłowymi patentami - ach! Dodam jeszcze, że jestem z książką jakoś szczególnie związany, mogę nawet śmiało stwierdzić, że to książka mojego życia, jakkolwiek pompatycznie by to nie brzmiało ;)

Co do tytułu alternatywnego - faktycznie, dla kogoś niemającego styczności z Blake`iem "Tiger Tiger" mogłoby być zbyt enigmatyczne - ale gdyby to dać jako, powiedzmy, podtytuł (a może odwrotnie), a wiersz, do którego słowa się odnoszą zamieścić w książce, każdy miałby szansę samemu dokonać interpretacji. Niemniej jednak "Stars my destination" też oddaje "to coś" - tę zmianę w kontekście początkowego "death`s my destination".

A "Człowieka do przeróbki" czytał? :)

12.03.2009
14:03
[48]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Cztery linijki wiersza są zamieszczone jako motto książki - zakładam, że to właśnie one są najistotniejsze w tym kontekście. A z nich wynika bardziej przesłanie o drapieznej naturze czlowieka, a nie jego nieograniczonych mozliwościach.
Co do zaległości - ano mam, kilku poważnych autorów jeszcze nie poznałem (Campbella też:P) - ale cały czas nadrabiam. Nie wszystko zawsze jest osiągalne w naszym kraju. "Człowieka do przeróbki" posiadam, ale nie czytałem. Z pewnością przesuwa się właśnie w górę kolejki.

12.03.2009
17:07
smile
[49]

artaban [ swamp thing ]

Przenajświętsza panienko :)

Nie zaglądam przez kilka tygodni i od razu próbujecie ukrzyżować człowieka za krytyczne uwagi wobec Martina? :) Przecież on ma rację! W PLiO jest kilka takich uroczych kwiatków, których nijak nie da się obronić inaczej, niż przez "zawieszenie niewiary". Czy mowa o Murze, czy o rozpuszczającej złoto zupie (to już chyba tom drugi). I przy całej mojej ogromnej sympatii, przy całym uwielbieniu do GRRM-a, uważam, że bronienie tego to sprawa przegrana. Powinniście przeprosić, ukłonić się i powiedzieć: sorry, autor się jebnął. Bo o ile uszłoby to w losowo wybranym Dragonlance'ie, to Martinowi nie uchodzi. Albo piszemy na poważnie, albo nie. Papier wytrzyma, ale czytelnik niekoniecznie.

A z drugiej strony - jakie to ma znaczenie? Dla akcji żadnego przecież. Ja jestem znacznie bardziej zaskoczony, że Sersonowi nie podoba się warsztat pisarski i uważa ksiażkę za czytadło. To nieco boli :) Ale jestem w stanie zrozumieć, sam mam jednego czy dwóch autorów, których kompletnie nie trawię, pomimo że więkość osób ma o nich jak najlepsze zdanie. I o ile dyskusja (a nie nagonka) pt. czy taki mur może istnieć? - jest ciekawa i zajmująca, o tyle nie da się przecież nikogo przekonać racjonalnymi argumentami do lubienia czegoś. Bo gdyby tak było, to już dawno nie byłoby wątku "George R.R. Martin i nie tylko", a zamiast niego tryumfy święciłby "Czarna Kompania i nie tylko". N'est ce-pas?

Do czego dążę? Cieszę się, że jest tu osoba, która czyta Martina i nie jest nim megazachwycona. Nie rozumiem, ale szanuję. Przynajmniej jest ktoś, z kim można dyskutować.

A po dyskusji, ma się rozumieć, kulturalnie spalić :)

12.03.2009
17:16
smile
[50]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

Skończyłem pierwszy tom Martina ale nie będę już o nim pisał nic nowego, generalnie podtrzymuję to co napisałem wcześniej. Autor stara się stworzyć dzieło "epyckie" w najlepszym (czy też najgorszym, jak kto woli) stylu fantasy. Za bardzo niestety. Dwa razy mniej postaci i wątków (szczególnie tych niezwiązanych bezpośrednio z wojną domową) i byłaby książka w sam raz. No i dałoby się ją zamknąc w 2, góra w 3 tomach. Tym niemniej czyta się to bardzo przyjemnie i gdyby nie fakt, że nie ma i pewnie nigdy nie będzie zakończenia, z chęcią sięgnąłbym po następne tomy. A tak chyba jednak sobie odpuszczę.


Elf --> "CK" czyli Czarną Kompanię czy... ?


Shaowmage --> Właśnie myślałem o tym, że miałbym ochotę na jakąs dobrą space operę. "Gwiazdy..." brzmią interesująco. Ciekawy zbieg okoliczności.

A propos, czy istnieje jakiś "oficjalny kanon space opery" tej karczmy ?

12.03.2009
17:33
[51]

Meganelle [ Tarzana przez Tarzana ]

Menżu Drogi, tu nie tyle chodzi o słowa krytyki, bo jakoś frakcje pro- i anty-kompanijne jakoś tu ze sobą współżyją we względnej zgodzie i z całkowitym szacunkiem, tylko raczej o styl. Już pierwszy post, a potem i następne, były napisane w tonie, który ja uznałam za zaczepno-zaczepny i obliczony na wywołanie fali protestów i swarów, z których Serson z kołkiem do zawieszania niewiary w dłoni wyszedłby zwycięsko pokazując wszem i wobec ten nieszczęsny Mur. Na zasadzie - może i nie jest głupi, ale jakie ma krzywe nogi.
Żeby rzec krótko - krytykować (dyskusyjnie) trzeba umić! O!

12.03.2009
17:38
[52]

Zyga [ Urpianin ]

Shadow --->
trochę taki "Hrabia Monte Christo w kosmosie"
A wiesz, że czytając ją pomyślałem o tym samym? :-D

12.03.2009
17:46
[53]

NicK [ Smokus Multikillus ]

artaban ---> Jeśli chodzi o spalenie, to ja to odczytałem raczej jako żart. Nie dramatyzujmy więc ;)

Prawdopodobnie w każdej powieści da się znaleźć słabsze punkty i coś, do czego można się przyczepić. Zależy to jednak od cech osobowościowo psychicznych czytającego, od jego poziomu 'tolerancji', czy jak już wspomniano 'zawieszenia niewiary' - jak zwał tak zwał. To co mi osobiście nie spodobało się w wypowiedziach Sersona, to ferowanie wyroków po niewielkiej dozie lektury, oraz sposób artykułowania myśli na zasadzie 'czym się ludzie zachwycacie, przecież to jest mierne/przeciętne'. I gdyby na tym się skończyło, to pięknie - każdy ma inne gusta i poziom tolerancji.

Nie lubię jednak, gdy ktoś na siłę stara się mnie przekonać do swojego zdania, mimo że widać jak bardzo się różnimy. W takich momentach najlepiej zaprzestać dalszej dyskusji (co uczyniłem) i nie indoktrynować. Tymczasem Serson dalej z uporem forsował swoje teorie, a całe jego pisanie odebrałem jako z góry ukartowane zamierzenie: Zabrać się za to co większość chwali, znaleźć w tym słabe strony i na tej podstawie oświecać 'ciemnotę'.

Ja zwyczajnie nie mam zamiaru uczestniczyć w takich zabawach, napisałem co miałem do napisania i finito. Po co na siłę trzepać pianę?

12.03.2009
18:20
[54]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Zyga-->Nie ty jeden, szukając teraz opinii w sieci wielokrotnie spotkałem się z takim zdaniem. Ale imo akurat to Dumasowi lepiej wyszlo :)

Kermit-->właśnie zaczęło się wszystko od tego, że nazwał Martina czytadłem. Gdyby nie to, to nikt pewnie nie zwróciłby uwagi na murowe wątpliwości. A że jak sam mówisz, nie da rady wpływać na gusta, to mozna przynajmniej o Mur się pokłócić :D A przyczepić, jeśli się chce, to można do wszystkiego... Mój kumpel do dziś wypomina "maestra przyczajonego jak gęś przy łożu boleści" :P
I tez myślę, ze Wasylus wniósł wiele ożywienia do wątku :)

Searson-->1. Przeczytaj kolejne tomy to będziesz wiedział dlaczego tyle wątków... i dlaczego są konieczne :D Ale skoro nie chcesz... twoja strata.
2. Protestuję przed nazywaniem tego wątku karczmą. Jesteśmy bardzo tematycznym wątkiem, w którym gorrrąco witamy wszystkich nowych. Sam się o tym przekonałeś :D
3. Zdefiniuj space operę. Bo np. dla mnie powieść Bestera jednak się do tego grona nie łapie.


12.03.2009
18:52
smile
[55]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Nick
"to ferowanie wyroków po niewielkiej dozie lektury"
Wtedy było to jakieś 2/3 powieści, zresztą zaznaczałem wyraznie, że są to "pierwsze wrażenia". Obecnie przeczytałem całość. Już to wyjaśniałem a Ty dalej się czepiasz. Jakoś moje wypowiedzi przeszkadzają tylko paru osobom a nie wszystkim czy nawet większości na ile się mogę zorientować.

"W takich momentach najlepiej zaprzestać dalszej dyskusji (co uczyniłem) i nie indoktrynować. Tymczasem Serson dalej z uporem forsował swoje teorie, a całe jego pisanie odebrałem jako z góry ukartowane zamierzenie: Zabrać się za to co większość chwali, znaleźć w tym słabe strony i na tej podstawie oświecać 'ciemnotę'.
"
No i zaprzestałeś ogłaszając się jednostronnie niekwestionowanym zwycięzcą. To w końcu jesteś z tego faktu (lub z siebie) zadowolony czy nie ? Zdecyduj się waćpan. Uparcie się z szanownym paniem Nickiem nie zgodziłem - to się oczywiście równa się "forsowaniu swojej teorii z uporem" [nawet nie wiem do końca jakiej - bo to, że mi się umiarkowanie Martin spodobał nie jest teorią tylko moją prywatną opinią] - niech i tak będzie. Jestem uparty, przyznaję - zadowolony ?
Co do tej drugiej uwagi, coś w tym jest. Chyba chciałem sprawdzić (może nie do końca świadomie) na ile się dadzą sprowokować fanboje Martina (i kto nim będzie). No i Shadowmage, Elf, smalczyk, garrett, Paudyn, artaban i parę innych osób jakoś nie dało się wyprowadzić się z równowagi chociaż część z nich deklaruje, że Martina lubi.


@Meganelle
"Żeby rzec krótko - krytykować (dyskusyjnie) trzeba umić! O!"

Zgadzam się ! I znać francuski droga pani !

12.03.2009
18:55
smile
[56]

artaban [ swamp thing ]

Żono Nietania --> Przyznam tu z pewnym smutkiem, że czytając całość mocno poniewczasie (czyli dzisiaj), to właśnie Twoje posty ukłuły mnie jako najbardziej agresywno-zaczepne i rozniecające klótnie i swary. Co prawdopodobnie oznacza, że Shadow ma rację i słowo "czytadło" działa na Ciebie jak płachta na byka :)

NicK --> Ależ ja nie mam nic przeciwko spaleniom :))) Napisałem nawet, że w całości popieram. Chwilę po kulturalnej dyskusji.

Trzeba chyba oddać Sersonowi sprawiedliwość, że nawet jeśli chciał forsować jakieś teorie, to robił to po 200-250 stronach lektury. Ok, u Martina to promil, ale czytelnik zwykle zauważa już, czy książka mu siedzi, czy nie. Co bardziej wyrobieni czytelniczo, potrafią to poznać po pierwszym rozdziale. Ja, nie chwaląc się, poznaję po jednej nutce :)

Shadow --> Szczerze mówiąc, to jeżeli czytając Martina nie jest się powalonym przez bogactwo oraz genialny, moim zdaniem dobór i opis postaci, a zauważa takie rzeczy, jak wysokość Muru, to nie może być miłość. Ja przy pierwszym czytaniu byłem tak zauroczony dramatis personae, że nawet gdyby Martin napomknął, że wzniesiono go w jedno upalne lato, to pewnie też bym łyknął.

12.03.2009
19:27
[57]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Kermit-->Po jednej nutce? Przeczytasz tytuł i już wiesz? :d
Ja również nie zwracałem uwagi na takie pierdoły, one wychodzą dopiero po jakimś czasie... albo drugim czytaniu.

Wasylus-->Wszyscy Martina lubimy (a ci co nie lubili, obecnie odpowiadają za efekt cieplarniany) :) i czuję się jako królik w eksperymencie społecznym :P

12.03.2009
19:40
[58]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

Oczywiście, że to jest pierdoła. I na pewno nie ona spowodowała, że mam takie wrażenia z lektury a nie inne.
Taka np. "Czarna Kompania" (1 tom) to pewna zamknięta całość, a ma 1/3 tej objętości co 1 tom Martina. Pierwszy pięcioksiąg "Amberu" Zelaznego (łącznie 5 tomów) ma długość 1 tomu Martina albo najwyżej minimalnie dłuższą ! A CAŁY cykl ma długość 2 tomów Martina.
Rozwlekać na setki czy tysiące stron to każdy potrafi, sztuką jest tego nie robić. Albo przynajmniej robić to z klasą Tolkiena.

12.03.2009
19:52
smile
[59]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Tolkien... ten to dopiero przynudzał...

12.03.2009
20:07
[60]

Meganelle [ Tarzana przez Tarzana ]

Menżu Przed Obniżką, strasznie mi przykro, że takie miałeś wrażenie, może moja wrodzona agresja ze względu na ilość postów w dyskusji skoncentrowała się nadto? Ale jednak uważam, że emotki od początku towarzyszące postom Sersona, pisanie do mnie per pan (a można było napisać w ogóle nie odnosząc się do płci) oraz teksty typu "Chciałbym wyjaśnić paru osobom, co mają ewidentne problemy z czytaniem" nie mogły zostawić mnie obojętnej. Uważam wręcz, że byłam nad wyraz delikatna... na swój własny sposób :D

A teraz do rzeczy, czyli do czytania:
Przeczytałam kiedyś książkę "Szczur" Andrzeja Zaniewskiego, która w tak dla mnie sugestywny sposób przedstawiła zachowania szczurów, że przyswoiłam sobie te informacje jako fakty, i jeśli nawet ktoś teraz do mnie przyjdzie i powie, że szczury to zupełnie inaczej się zachowują, będę miała duży problem ze zmianą myślenia o nich.
Skończyłam niedawno książkę "Prędkość mroku" Elizabeth Moon i w pewnym momencie stwierdziłam, że znowu się stało - na osoby autystyczne, ich postrzeganie świata i kontakt z innymi ludźmi będę patrzeć przez pryzmat tego, co zostało opisane w tej książce. Bohaterem i narratorem jest autystyczny Lou, który należy do ostatniego pokolenia, w którym autyzm nie został wyleczony prenatalnie lub w dzieciństwie. Zdobycze medycyny pozwoliły jednak, by on i inni mu podobni mogli prowadzić samodzielne życie, a nawet wykorzystywać swoje specyficzne umiejętności w pracy zawodowej. Lou poznajemy w momencie, kiedy jego firma dowiaduje się, że powstała metoda leczenia autyzmu u dorosłych, i stara się przekonać Lou i jego współpracowników, aby się temu leczeniu poddali.
W książce podobało mi się właściwie wszystko - tematyka, przedstawienie postaci, tempo narracji i jej sposób - świat widziany oczami osoby autystycznej, przez to świat w jakiś sposób obcy i nie do końca zrozumiały.
Gorąco polecam i przy okazji dziękuję Szenkowi za pożyczenie :)

12.03.2009
20:33
[61]

eros [ elektrybałt ]

Tak z zupelnie innej beczki: od tesciowej, ktora ma jakies konszachty z firma skupiajaca m.in. Dolnoslaskie i Ksiaznice, dowiedzialem sie, ze "O zmierzchu" sprzedalo sie ponoc od swiat w nakladzie 800 tys. egzemplarzy. Czy oni jednak czasem troche nie bajerowali?

12.03.2009
20:47
[62]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Serson --->

Wtedy było to jakieś 2/3 powieści, zresztą zaznaczałem wyraźnie, że są to "pierwsze wrażenia". Obecnie przeczytałem całość. Już to wyjaśniałem a Ty dalej się czepiasz.

Musisz rozgraniczyć, co uważasz za 'całość'. Z tego co piszesz, za całość uważasz przeczytanie pierwszego tomu (jednego z kilku). Dla mnie to bynajmniej całością nie jest. Pierwsze wrażenia napisałeś po przeczytaniu 200-250 stron pierwszego tomu, na co z resztą zareagowałem odpowiednim wpisem, że seria (seria jest całością, a nie jeden tom) może bronić się jako całość, a nie jako pierwszy tom (a tym bardziej jego część), który to zazwyczaj w seriach jest tomem wprowadzającym, nakreślającym ogólne założenia, zapoznającym z głównymi bohaterami i światem.

No i zaprzestałeś ogłaszając się jednostronnie niekwestionowanym zwycięzcą.

Nie ogłosiłem się zwycięzcą. Wyraźnie napisałem co myślę o wypowiadaniu się na podstawie lektury kilkuset stron (od 200 do w porywach 400). Napisałem też wyraźnie, że różnimy się w odbiorze twórczości tegoż autora i niech tak zostanie, bo dla mnie jasnym było, że każdy z nas zostanie przy swoim ugruntowanym zdaniu. Dla mnie nadal czepianie się jednego (słabszego czy nie - kwestia indywidualnej oceny) motywu, jest czepianiem się na siłę i szukaniem dziury w całym. Mam tutaj na myśli rozważania na temat natury i prawdopodobieństwa takiej a nie innej wielkości muru.

Co do tej drugiej uwagi, coś w tym jest. Chyba chciałem sprawdzić (może nie do końca świadomie) na ile się dadzą sprowokować fanboje Martina (i kto nim będzie).

To zdanie utwierdza mnie w tym, co wyczułem już na samym początku. I tylko i wyłącznie dlatego nie chciałem brać udziału w tym 'eksperymencie'.

No i Shadowmage, Elf, smalczyk, garrett, Paudyn, artaban i parę innych osób jakoś nie dało się wyprowadzić się z równowagi chociaż część z nich deklaruje, że Martina lubi.

Nie uważam, abym dał się wyprowadzić z równowagi. Mało tego, nie uważam aby ktokolwiek inny to zrobił. Parę osób w dosadny sposób wyraziło swoją opinię i nie widziałem nigdzie typowo 'fanbojowskiego flejmu'. Było co najwyżej parę niewinnych żartów na temat spalenia na stosie i kilka kąśliwych uwag, na temat Twoich 'eksperymentalnych' wypowiedzi. Czemu zresztą się dziwić, że palce poharatane, jeśli pcha się je między tryby? To jest z resztą bardzo proste: prowokujesz, jesteś narażony na adekwatne reakcje. Myślisz, że tylko ja jeden przejrzałem Twoją 'sprytną' grę? Gdybyś do tematu starał się podejść rzetelnie i z wyważeniem, a nie wtykając kij w mrowisko i patrząc co z tego wyniknie, to z całą pewnością nie otrzymałbyś takich odpowiedzi. Teraz zaś dziwisz się czemu gaz wybuchł, skoro czując jego smród w powietrzu zapaliłeś otwarty ogień.

13.03.2009
10:31
smile
[63]

Yans [ Więzień Wieczności ]

Żabę też się spali !!! :D

Megan ====> Ja bym zarządał natychmiastowego rozwodu z taką wredną i nielojalną Żabą ;)

Świat się wali, armageddon tuż tuż, zgadzam się z Nick'iem :D
A "nadzwyczaj" sprytnym i przebiegłym eksperymentatorom zalecam zwracać uwagę na "mordki", wbrew pozorom one coś znaczą i umieszczanie ich przy postach ma jakiś cel.

... Rozwlekać na setki czy tysiące stron to każdy potrafi ... - czekałem na taki tekst, ZONK.

13.03.2009
12:26
smile
[64]

el f [ RONIN-SARMATA ]

To Żaba jest teraz mężem Megan ? Kurcze... ruja i poróbstwo w tej Stolicy... :P

13.03.2009
12:36
smile
[65]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Ano jest... wirtualnym, i to chyba już od 4 lat :P

13.03.2009
12:41
smile
[66]

Meganelle [ Tarzana przez Tarzana ]

el f ---> A ślubu udzielał Misza (a co, poszpanuję, wolno mi)

Yans ---> Miano rozwódki mi nie pasuje, lepiej wystąpię o alimenty :D

13.03.2009
13:07
smile
[67]

artaban [ swamp thing ]

Megan --> Tyś coś powiła??? :)))

Yans --> Pamiętaj, że spalanie Żaby się nie opłaca, bo koszt materiału palnego przewyższa subiektywną wartość ewentualnych pozytywnych emocji.

el f --> Ja się nie mogę połapać, a waść chcesz?

Shadow --> Ja naprawdę oceniam książki po jednej nutce. Pierwszy akapit to zwykle więcej niż trzeba :)

Żeby zaś wrócić do literatury - nieco obok Martina chciałbym mocno polecić Jorge Mario Pedro Vargasa Llosę. O ile od lat unikałem literatury iberoamerykańskiej, o tyle Llosa przekonał mnie właśnie pierwszym akapitem, który przeszedł w pierwszy rozdział, a potem w całą książkę o uroczym tytule "Pantaleon i wizytantki". I właśnie Llosę wskazałbym palcem jako doskonałego warsztatowca, któremu King (wznieść pochodnie) mógłby czyścić obuwie letnie. Bo wyobraźcie sobie, koledzy i koleżanki, rozdział napisany wyłącznie za pomocą dialogów różnych osób, które są (dialogi, nie osoby) a) niechronologiczne, b) przemieszane ze sobą. Brzmi idiotycznie, ale przy uberwarsztacie pisarskim wychodzi z tego perła.

W kolejce już kolejne dwie pozycje Llosy. Jak przeczytam, to wygłoszę więcej obrazoburczych stwierdzeń dotyczących Stevena K. :)

13.03.2009
13:14
[68]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Artaban - Llosa to jeden z moich ulubionych pisarzy i... też zacząłem od Pantaleona :)
Polecam szczególnie " Miasto i psy" i "Rozmowę w Katedrze". Niedawno czytałem "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" - chyba nawet tu opisałem wrażenia. A w kolejce czeka "Wojna końca świata" :)

13.03.2009
14:00
[69]

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]

@Nick
Ktokolwiek INNY nie...

Pierwsze wrażenia były po 200-250 ale dyskusja jako taka rozgorzała po tym, jak miałem już przeczytane 450+ stron a teraz mma już przeczytaną całość (pierwszego tomu) ale mniejsza z tym.

"seria jest całością... może się bronić [w domyśle: TYLKO] jako całość" - no właśnie NIE ma całości i istnieje realna grożba, że nigdy go nie będzie - skończy się jak z Jordanem, czyli nigdy.
Poza tym podążając tym tokiem myślenia WCALE nie można oceniać Martina - nawet przeczytawszy WSZYSTKIE aktualnie istniejące tomy - no bo skoro tylko całość można oceniać, a zakończenia nie ma ? A więc pan Martin może się nie bać ŻADNEJ krytyki, być może NIGDY... a pojedynczego tomu nie można zrecenzować bo trzeba poczekać kolejne X lat na zakończenie serii, w optymistycznym wariancie.
Kurcze czemu inni pisarze na to nie wpadli. "Napiszę książkę i nazwę pierwszym tomem - i nikt nie będzie mnie mógł ocenić!" Gdzie tu logika wytłumacz mi ?



@Meganelle (pani!)
Powiedziałem, że przepraszam. A jeśli nie to teraz to mówię. PRZEPRASZAM (panią).
Nawiasem mówiąc, ja naprawdę posiadam znajomego o internetowej ksywce Ellesmine - faceta bez dwóch zdań. I nie pytaj mnie, czemu ma taką ksywkę, nie mam zielonego pojęcia.



@Yans
Wytłumacz mi ten "zonk" proszę Cię, bo jakoś nie rozumiem ? I nie chodzi już tylko o Martina ale ogólnie.
W przypadku takiego Jordana, to że rozwleka było POWSZECHNIE krytykowane, znane są "recenzje" (bynajmniej nie mojego autorstwa) jego dalszych tomów w stylu: "Kolejne prawie tysiąć stron o 3-planowych postaciach kobiecych, nic nie wnoszące do fabuły powieści". Taka ocena, to też jest "zonk" (cokolwiek to miałoby znaczyć) ?
Oczywiście nie twierdzę, że Martin osiągnął taki poziom, że zacytuję samego siebie: "jest 10x lepszy".

13.03.2009
14:06
[70]

artaban [ swamp thing ]

el f --> zacząłem właśnie "Rok kozła", w kolejce czekają "Rozmowy w katedrze" - mocno też polecane przez blondynkę. A Twojej recenzji "Szelmostw" muszę poszukać, blondie mocno kręciła na tę pozycję nosem.

13.03.2009
14:10
[71]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Artaban - nie dziwię się że kręciła... skoro powieść jest o sile męskiego uczucia i kobiecej niestałości i przewrotności :P Swoją drogą, mnie się bardzo podobał drugi plan Szelmostw - zmiany mentalno obyczajowe zachodzące niezauważalnie w świecie...

13.03.2009
14:18
[72]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Kermit-->fachura! i to z dyplomem :D
Jestem w stanie zrozumieć rozeznanie się w książce po akapicie pod względem językowym czy warsztatowym, bo sam czasem (rzadko bo rzadko, ale jednak) miewam - ale bym polemizował czy jest to możliwe w przypadku rozpoznania fabularnego, a to też bywa istotne :D

13.03.2009
14:41
smile
[73]

artaban [ swamp thing ]

Shadow --> True, ale co mi fabule, jeżeli ktoś pisze w sposób przyprawiający mnie o mdłości? Opowieść albo jest ciekawa, albo nie jest. Akurat gdzie jak gdzie, ale w sztuce (a więc i literaturze) propaguję mocno system zerojedynkowy - fajne/niefajne. Nie za bardzo wierzę, że ktoś potrafi myśleć w sposób: "Ten nowy Dukaj to jakieś totalne nieporozumienie i zęby mnie bolą, kiedy się go czyta, ale myśl, która z niego wypływa jest głęboka i niechybnie wpłynie na resztę mojego marnego żywota". To już raczej "Ten nowy Dukaj to jakieś totalne nieporozumienie i zęby mnie bolą", a najstępnie JEBUT! książką o ścianę. Sedno książki nigdy nie jest wyłożone na pierwszych stronach, bo gdyby było, to po co byłyby te następne :)

Stąd niechętnie, ale jednak, przyznaję ludziom prawo do oceniania książek po marnych 200-250 stronach :)

13.03.2009
14:52
[74]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Chodziło mi raczej o odwrotny przypadek, bo jak ktoś pisze źle, to nawet najlepszej fabuły nie sprzeda, bo czytelnik zwyczajnie do niej nie dojdzie, wcześniej rzucając książkę w kąt. O wiele bardziej prawdopodobny jest przypadek, gdy pisarz pięknie składa wyrazy, ale do niczego to nie prowadzi. Porównując do malarstwa - może być malarz posiadający w małym palcu wszystkie techniki, doskonale wyczuwający proporcje itp. A jednak całość kompozycji leży, a poszczególne elementy nie pasują do siebie, a z obrazu nie płynie żadna treść. Czy będziemy się wtedy zachwycać tym, jak ładnie machał pędzlem? Czy raczej odwrócimy wzrok zdegustowani od bohomazu? I masz rację, ocena sprowadza się do fajne/niefajne.

13.03.2009
15:23
[75]

artaban [ swamp thing ]

Szczerze mówiąc, to tak mało jest książek, które naprawdę niosą jakieś konkretne, odkrywcze przesłanie, że jakbyśmy je odrzucili, to niewiele by zostało nawet z naszego kanonu. A jeżeli idzie o poplątanie kompozycji całości utworu, to jest to w przypadku osób z warsztatem przypadek ekstremalny i widoczny raczej w filmach, gdy np. operator i ekipa byli z najwyższej półki, a reżyser miał problemy z rzeczywistością. Przy ksiażkach, gdzie autorem jest jedna jedyna osoba, zdarza się to znacznie rzadziej, a ewentualne potknięcia można wyłapać znacznie wcześniej. Ale masz rację, ryzyko istnieje.

No i ja jestem z tych, którzy potrafią się zachwycać samym ładnych machaniem pędzla. O ile nie próbuje udawać, że stoi za nim coś więcej.

13.03.2009
19:56
smile
[76]

Gwiazd [ buszująca w wątkach ]

Kermit, el f --> Artaban - nie dziwię się że kręciła... skoro powieść jest o sile męskiego uczucia i kobiecej niestałości i przewrotności :P

A ja się dziwię, że ponoć kręciłam, bo nigdy w życiu nie czytałam "Szelmostw..." :)) Kermitowi po prostu coś się porypało z innym tytułem :)

Za to faktycznie "Rozmowa w Katedrze" bardzo mi się podobała. Podobnie jak "Pochwała macochy" i "Zeszyty don Rigoberta", które tak wielu osobom nie przypadły do gustu.

13.03.2009
20:16
[77]

eros [ elektrybałt ]

Przeczytana "Ksiega czaszek" Silverberga. Napisane solidnie, ale mimo wszystko koncowka nieco plaska, a calosc nie pozostawia wiele do przemyslenia ani wspominania. Po prostu odfajkowane.

13.03.2009
22:49
[78]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Kermit-->nie o przesłanie mi w tym przypadku chodziło, a o mięcho, treść :)
Mnie się czasem zdarza samym językiem (bo nie machnięciem pędzla :P) zachwycić, ale ogólnie jednak jestem zwolennikiem, by szedł za tym jakiś przekaz :)

eros-->to warto czy nie warto, bo stoi na taniej książce z grosze i kusi.

13.03.2009
23:50
[79]

kresj [ Pretorianin ]

Shadowmage ->

Cztery linijki wiersza są zamieszczone jako motto książki - zakładam, że to właśnie one są najistotniejsze w tym kontekście. A z nich wynika bardziej przesłanie o drapieznej naturze czlowieka, a nie jego nieograniczonych mozliwościach.

Wskażesz mi, gdzie owego motta mam szukać? :) Bo aż mi głupio, że tyle razy książkę czytając jakimś sposobem wersów z "Tygrysa" nie przyuważyłem :)

14.03.2009
09:04
[80]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

W moim wydaniu (Solaris) jest na samym początku, po stronie tytułowej.

14.03.2009
10:12
[81]

eros [ elektrybałt ]

Shadow ---> Powiesc jest rozpisana na czterech glownych bohaterow i z punktu widzenia kazdego po kolei prowadzona jest narracja. Z tej strony jest to ciekawe, bo pozwala na ciekawe porownanie psychiki kazdego z czworki. Z kolei jesli idzie o fabule, to nie powala na kolana, tresc zas nie niesie jakiegos niesamowitego przeslania. Sam wiec sobie odpowiedz.

P.S. Jak myslisz, mojej tesciowej bajerowali z tym nakladem Meyers? Ponoc teraz maja jeszcze zamowienia na 140 tys. egz. dodruku.

14.03.2009
11:07
[82]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Chodzi ci o tytuł "Zmierzch"? Nie za bardzo wierzę, bo:
- Nie znalazł się na liście bestsellerów "Rzeczpospolitej" - co prawda wydawca mógł nieudostępnić danych, ale przy aż tak wysokiej sprzedaży powinni coś powiedzieć.
- w tej liście wygrał "HP" z 600 tys, następna pozycja miała 170 tys. Co prawda "Zmierzch" był w sprzedaży rok dłużej, ale furorę wywołał dopiero w okolicach filmu.
- w Asach Empiku "Zmierzch" przegrał z "HP", a Empik to około 60% obrotu książkami chyba. W 2007 roku "Zmierzch" nie znalazł się w nominacjach, czyli sprzedało się go max. kilkadzisiąt tysięcy.
- Czyli przybliżając maksymalnie moglo się go sprzedać do 600 tys, ale moim zdaniem znacznie mniej.
- chyba, że chodziło nie o samą książkę, a o serię. Wyszły na razie trzy tomy, a w sprzedaż np. 3x250 tys. jestem ostatecznie w stanie uwierzyć.

14.03.2009
11:18
[83]

kresj [ Pretorianin ]

Shadowmage ->

No tak, to wyjaśnia - w moim wydaniu CIA-Books-SVARO z 1992 takowego fragmentu nie ma :) Panom z Solarisu należy to oczywiście policzyć na plus, że o tym pomyśleli.

14.03.2009
14:31
[84]

eros [ elektrybałt ]

shadow ---> Z tego co pytalem, to chodzilo wlasnie o 800 tys., od Bozego Narodzenia 2008 i o te jedna pozycje. Z tego co patrze na topliste Empiku:


Dzieki za opinie :)

14.03.2009
14:47
[85]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

W takim razie wychodziłoby, że sprzedają 350 tyś miesięcznie, tak? Nie wierzę. Nie mogę być pewnym, ale nie sądzę by jakakolwiek książka obecnie mogłaby zanotować takie tempo :P

14.03.2009
23:38
[86]

Tr0lL [ Konsul ]

Poszło 180 tys, wiadomość z pierwszej reki...

15.03.2009
11:54
[87]

OldDorsaj [ Senator ]

Gwiazdy moim przeznaczeniem....koniecznie muszę sobie to przypomnieć,tak dawno to czytałem,że już nic nie pamiętam,oprócz tego,że czytało się niesamowicie-właśnie postanowiłem sobie przypomnieć "Dalekie szlaki" Sniegowa i sprawdzić,czy po 30 latach potrafi ta pozycja wywołać choć trochę tych dawnych emocji-a może się okaże totalnie niestrawna teraz?

Serson ( Wasylus)--->w sumie miałem nic nie pisać,ale czytam waszą dyskusję od początku i mimo że nie miałem jeszcze okazji czytać cyklu Martina to po prostu muszę coś napisać-Twój styl odpowiedzi na posty innych jest bardzo zaczepny ale nie to mnie drażni najbardziej-to co cały czas czułem to niechęć do Ciebie z powodu stylu w jakim odpowiadasz na nie-miałem cały czas wrażenie,jakbyś czuł się jak nauczyciel z wysokim IQ,który z pobłażaniem strofuje i napomina swych uczniów,mając cały czas świadomość o swojej wyższości,co daje wyraz różnymi drobnymi,acz złośliwymi "prztyczkami w nos"-przykro mi ale odrzuca mnie to strasznie,nie lubię takiego stylu dyskusji i tylko tyle chciałem napisać-jestem pewien że będziesz po prostu "musiał" mi odpowiedzieć,niemniej jednak z mojej strony uważam temat za zamknięty.
Jeszcze dopiszę,że to jest jeden z dwóch cyklicznych wątków w których dyskusja nigdy nie zniża się do odpowiedniego poziomu i mimo czasem ogromnej różnicy zdań nigdy nie ma karczemnej kłótni-to mi sie podoba :)

16.03.2009
15:25
[88]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Michaił Szołochow Cichy Don

Udany powrót po prawie ćwierćwieczu. Kilkutomowa (zależnie od wydania, moje miało 4) powieść o Kozakach Dońskich, rozpoczynająca się tuż przed I Wojną Światową a kończąca pod koniec wojny domowej w Rosji.
Życie, miłość, wojna i śmierć, podzielone rewolucją rodziny, okrucieństwa zarówno białych jak i czerwonych, ludzie rzuceni w tryby historii, działający często wbrew sobie, swoim przekonaniom, chęciom, plus piękne opisy przyrody, krajobrazów, strojów, obyczajów i zwyczajnego, wiejskiego życia.
Warto było przypomnieć sobie... chętnie, wróciłbym też do filmu ale to już inna bajka ;)

A na "fali" Cichego Donu, sięgnąłem po "Krucjatę Churchilla" czyli historyczne opracowanie angielskiej interwencji w Rosji w latach 1918-21.

16.03.2009
21:52
[89]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Link do recki "Błędnego kręgu" Mike'a Careya, drugiego tomu przygód Feliksa Castora (fantasy). Osobiście podobało (i czytało) mi się znacznie lepiej niż tom pierwszy i na pewno sięgnę po następne, które powstają w ekspresowym tempie.

17.03.2009
22:35
[90]

Zyga [ Urpianin ]

OldDorsaj, czy "Dalekie szlaki" masz w pełnym składzie? Tzn. łącznie z Pętlą wstecznego czasu?
Bo ja tego dziadostwa nigdzie nie mogę dorwać

18.03.2009
07:56
[91]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Zyga - wiem, że to nie to samo co książka, ale...

18.03.2009
13:17
[92]

OldDorsaj [ Senator ]

Zyga--->nie,mam wersję książkową z Iskier(drugie wydanie) zakupioną niedawno na allegro,ale ten końcowy fragment mam gdzieś w Fantastykach,gdzie był drukowany w odcinkach-co prawda ta część była dużo słabsza i nie jestem pewien czy będzie mi się chciało szukać-a podstawowe Dalekie szlaki jak na razie czyta mi się całkiem dobrze(170 stron),bo bałem się że teraz będzie dużo gorzej.

18.03.2009
21:30
[93]

Zyga [ Urpianin ]

OldDorsaj, to Ty chyba nawet nie masz tam II części, czyli "W Perseuszu"?
Ja chyba wreszcie będę mógł przeczytać całość (elf, dzięki :))

19.03.2009
03:26
[94]

OldDorsaj [ Senator ]

Zyga--->nie no,jest "W Perseuszu",to przecież połowa książki,4 rozdział,a potem są jeszcze 3,ostatni 7 nazywa się "Finał".A ten co pisałeś na początku to czytałem kiedys w Fantastyce-pamiętam jeszcze przed jego drukiem rozmawiałem z Jackiem Rodkiem i przekonywał mnie że nie warto na to czekać i niestety miał rację-ta część jest o wiele słabsza-ale jak nie czytałeś wogóle to jasne że warto.

19.03.2009
07:55
[95]

Szenk [ Master of Blaster ]

Z tego, co pamiętam (choć za swoją pamięć ręczyć nie mogę), to co dali w Fantastyce zwało się "W jądrze Galaktyki" i było mocno pocięte i poskracane w stosunku do książki, czyli "Pętli...".

19.03.2009
13:16
[96]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Kolejny link, do recki zbioru Szczepana Twardocha "Prawem wilka". Cztery zróżnicowane opowiadania z zakresu szeroko pojętej fantasyki, w dodatku pisane z wizją czy też przesłaniem. Podobało mi się.

19.03.2009
14:48
[97]

OldDorsaj [ Senator ]

Szenk--->a ja byłem przekonany,zresztą to wynikało z rozmów z redaktorami Famtastyki,że to co drukowali to są ostatnie rozdziały powieści "Ludi kak bogi", które wypadly z pierwszych 2 wydań w Iskrach-a z tego co piszesz to ta "Pętla... jest zupełnie odrębną powieścią?

19.03.2009
14:54
[98]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Cześć. Wczoraj skończyłem Ogrody Księżyca z serii Malezjańska Księga Poległych.

Ktoś może pamięta o co chodzi z tym Azeth, co to jest i dlaczego akurat Rallick i Vorcan weszli do tego domku utworzonego przez to coś?

btw. Bardzo wciągająca książka i chętnie przeczytam kolejne z serii :)

19.03.2009
14:57
[99]

Mutant z Krainy OZ [ Farben ]

O azat poczytasz sporo w następnym tomie.

Wiadomo coś o następnym tomie sagi lodu i ognia? Jakaś data premiery majacząca w oddali? :)

19.03.2009
15:15
[100]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Cainoor-->tajemnica Azath przewija się przez wiele tomów, więc chyba nie na miejscu byłoby ją zdradzać. Tym bardziej, że Erikson pewnie jeszcze z nim nie skończył. Proponuję się uzbroić w cierpliwość i czytać kolejne, jeszcze lepsze części.

Mutant-->Dżordżi obiecał, że skończy pisać w czerwcu, ale jak sam przyznał nie za bardzo w to wierzy. Czyli w zasadzie nic nie wiadomo.

19.03.2009
18:31
smile
[101]

Szenk [ Master of Blaster ]

OldDorsaj ---> Wydaje mi się, że w Fantastyce wydali trzeci, tyle że (jak już pisałem) okrojony tom trylogii. Chyba że opublikowali też coś jeszcze Sniegowa, co było jakimiś brakującymi rozdziałami.

Wydawnictwo Iskry wydało zbiorczo 2 pierwsze tomy - i chyba tam żadnych rozdziałów pierwszego czy drugiego tomu nie brakowało.

Za to najbezpieczeniej (bo każdy tom wydano osobno) zaopatrzyć się - tylko czy to jeszcze możliwe? - w wydanie z 1988 r. Wydawnictwa Współpraca, wydającego u nas przez krótki okres radziecką fantastykę.

Ale żeby być całkowicie pewnym, musiałbym poszperać po paru głębokich i zagraconych półkach i przekonać się naocznie :)

19.03.2009
20:33
smile
[102]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Czyli kolejny wydatek się kroi przez Shadowa... pewnie i tak bym kupił bo lubię Twardocha ale tak, nie musze się zastanawiac i sprawdzać :)

19.03.2009
22:51
[103]

OldDorsaj [ Senator ]

Szenk--->ściągnąłem "Pętlę..." z linka podanego przez Elfa i widzę,że to ma około 60 stron,z tego co pamiętam to co było w Fantastyce raczej nie było krótsze-w każdym razie nie będę tego szukał tylko przeczytam na ekranie,bo nie jest tego dużo

20.03.2009
07:59
smile
[104]

Szenk [ Master of Blaster ]

60 stron? Wydanie książkowe liczy stron 270, choć to w sumie mały format był.
Żebyś mógł się mniej więcej zorientować, czy masz całość, podaję tytuły rozdziałów:

Dysharmonia gwiezdna
Ginące światy
Zerwane więzi czasu
Pogoń za własnym cieniem

20.03.2009
10:09
[105]

OldDorsaj [ Senator ]

Szenk--->ja piszę o tym e-booku,do którego link podano wyżej-dokument pokazuje dokładnie 78 stron i ma te rozdziały które wymieniłeś-chyba że to też jest wersja okrojona,chociaż nie sądzę-a Dalekie szlaki czyta mi się całkiem fajnie,już 300 stron za mną,chociaż nie miałem wiele czasu na lekturę

21.03.2009
18:01
[106]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

Link do recenzji "Viriconium" M. Johna Harrisona, czyli kolejnej książki z Uczty Wyobraźni. Na książkę składają się 3 krótkie powieści i siedem opowiadań, jest więc dosyć zróżnicowana. Można powiedzieć, że są w niej ślady nurtów, które później przemieniły się np. w New Weird. Poza tym bardzo rozbudowana językowo.

21.03.2009
18:40
[107]

bridgeburner [ Centurion ]

Prosiłbym o polecenie jakiejś dobrej ksiażki o podróżach w czasie.
Wiem, że temat dość oklepany ale poczułem chęc na przeczytanie czegos takiego
Mam za sobą wehikuł czasu, dwa tomy tempus fugit, trudno byc bogiem, pana lodowego ogrodu
Może być także coś w stylu dwóch ostatnich,
ewentualnie motyw przeżywania wciąz tego samego okresu czasu jak w dniu świstaka bądź rozwinięcie alternatywnej historii w oparciu własnie o ingerencje z przyszłości

Post dość chaotyczny ale mam nadzieję że coś wynajdziecie w zakamarkach pamięci
Najlepiej jakby to było w miare osiagalne tzn do nabycia w jakiejs wiekszej ksiegarni tudziez w merlinie

21.03.2009
20:36
[108]

Szenk [ Master of Blaster ]

bridgeburner ---> Tak naprędce, pierwsze co mi przychodzi do głowy bez zastanowienia (nie wiem tylko, jak z dostępnością), to Isaac Asimov "Koniec wieczności", Paul Anderson "Strażnicy czasu", James P. Hogan "Operacja Proteusz".

21.03.2009
20:58
[109]

eros [ elektrybałt ]

No wreszcie jakis program Pyrkonu podany:

22.03.2009
09:57
[110]

pani_jola [ Generał ]

Szkoda, ze na Pyrkonie bedzie tylko jedna prelekcja z Zakazanej, i do tego jeszcze tak pozno. Ubiegloroczna zapamietalem bardzo dobrze, nie tylko ze wzgledu na tematyke, ale i sam sposob prowadzenia. No, ale trudno.

22.03.2009
15:40
[111]

garrett [ realny nie realny ]

pani_jola --> prowadzić ją będzie Dro, autorka zeszłorocznej preli tak więc fachowo i z pasją, co do innych preli , raz ze troche stawiamy na nocne brykanie, np przy air guitar, dwa tak szczerze coraz mniej czasu - nawet oddalismy w czyjes ręce noc trailerożerców i konkurs filmowy

23.03.2009
18:37
smile
[112]

eros [ elektrybałt ]

Avangarda? A co to w ogole za konwent?

24.03.2009
07:56
[113]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

A taki jeden, skutecznie się najwyraźniej reklamujący w necie :) W każdym razie z roku na rok się rozwijają i zeszłoroczna edycja była już całkiem-całkiem, ale też szczerze powiedziawszy uważam, że zwycięstwo zdecydowanie niezasłużone. Cóż, taka przypadłość internetowych plebiscytów...

Założę nową część.

24.03.2009
08:07
[114]

Shadowmage [ Master of Ghouls ]

NOWY WĄTEK:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8796198&N=1

24.03.2009
08:19
[115]

el f [ RONIN-SARMATA ]

a ściślej TO -> https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8859261&N=1 jest nowy wątek :P

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.