
Attyla [ Flagellum Dei ]
Czy prześladowanie chrześcijan jest trendy? cz. 3
Proszę uprzejmie. Oto następna część wątku, w którym ścierają się dwa wzajemnie sprzeczne spojrzenia na świat. Spojrzenie człowieka odwołującego się do tego co jest i co było i człowieka odwołującego się do własnych/cudzych rojeń. Spojrzenia, wedle którego JEST nie jest pustym słowem i spojrzenia, które nie mogąc oprzeć się na tym co JEST opiera się na tym co BEDZIE, co zakłada nieusuwalny niepokój i niekończącą się pogoń za końcem własnego ogona.
Jest to wreszcie wątek o tym, jak przedstawiciele tej drugiej - absurdalnej - postawy zwalczają w ramach pogoni za własnym ogonem i obrony przed sobą samym racjonalności swej nonsensownej postawy - postawę pierwszą, jedynie słuszną i posiadającą lub dającą w promocji to, co postawa "postępu" odbiera: sens.
Oto linka do wątku nr. 2:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8396893&N=1
P.S.
Swój wpis zrobię nieco później:)
promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]
Bardzo obiektywny wstęp;)
To już powoli karczma się robi.

Mazio [ Mr Offtopic ]
pierwszy
Jedziemy do Gęstochowy [ Racjonalista ]
chodziło ci w tym 2 rodzaju ludzi o ateistów?
i tu się nie zgodze postawa 1 nie ma sensu to nic innego jak inna forma niewolnictwa,wiecie o co mi chodzi:(
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
HeadShrinker--->
Uczono mnie, jak rozpoznawać choroby psychiczne i jak je diagnozować - na co zwracać uwagę podczas obserwacji, etc Do psychiatry trochę mi brakuje
Dla mnie to zabrzmiało, jakbyś był jakimś szarlatanem :D
Mnie co prawda nie "uczono", ale jakbyś mógł opisać objawy takiej choroby psychicznej, to byłbym wdzięczny. Dopytuję, bo sporo jest osób, które samą modlitwę są gotowi uznać za zaburzenia psychiczne, a nie daj Panie Boże jak zaczną wspominać o jakichś duchach czy demonach, wtedy to już niechybnie się do psychuszki nadają.
KTÓRE?! I czy płaci je w takim wymiarze jak inne organizacje? Nie zbywaj tego pytania - a jeśli nie znasz na nie odpowiedzi to skąd pewność, iż masz racje?
Nie rozumiem. Najpierw twierdzisz, że praktycznie KK nie płaci ŻADNYCH podatków, a chwilę później pytasz retorycznie, czy płaci je w takim samym wymiarze. Gdyby nie płacił ich w ogóle, jak to imputowałeś, bezcelowym byłoby rozważanie, czy ich wymiar jest niższy czy nie w stosunku do innych podmiotów.
I miałem racje - wcześniej ten fragment dotyczył relacji polsko-wschodnich a Ty tutaj nagle z lustracją wyjeżdżasz :D
No tak, rzeczywiście. Co nie zmienia faktu, że napisanie tego nie poszło na marne i nadal ma zastosowanie w stosunku człowieka, który chce zlikwidować IPN. Ale rzeczywiście, krytykując lustrację, nie uderzyłeś w aż tak histeryczne tony.
Więc czym miałaby być wendeta w stosunkach polsko-wschodnim? Bo jak rozumiem takowa nam zagraża? Wyślemy polskie wojsko, żeby zajęło Lwów, a potem zrobimy marsz na Moskwę? Postulat nierezygnowania z pamięci historycznej, choćby kosztem zachowywania dobrych stosunków dyplomatycznych, jest tak odległy od wendety, jak demokracja od demokracji ludowej, albo krzesło od krzesła elektrycznego :D Poza tym można próbować utrzymywać przyjacielskie relacje, ale jednocześnie ostentacyjnie nie pogardzać historią - z Rosją w dużej mierze się to udaje (choć słowo udaje jest średnio adekwatne, a stosunki nie są zbyt przyjacielskie), bo potrafimy pojechać na Kreml i wezwać Rosję do pamięci o Katyniu, natomiast przed Ukrainą całkowicie skapitulowaliśmy. Nie wiem, w imię czego, czyżby to wynikało z przekonania, że skoro jakiś kraj jest w gorszym położeniu niż nasz, to my mamy mu ustępować?
No i tutaj znowu się rozmineliśmy;) Mnie się bidnemu wydawało, że pisząc, iż nic się nie dzieje, gdy polaków określi się mianem złodzei - masz na myśli niski odzew po naszej stronie granicy;)
To swoją drogą też jest prawda. Niemcy potrafili się regularnie śmiać z Polaków w telewizji, dość wspomnieć postać Haralda Schmidta. My natomiast potrafiliśmy sobie wykreować jedynie swojskiego Steffena Möllera, który jest do rany przyłóż.
A czy uważasz, że jesteś taki jak reszta naszego społeczeństwa ? Tak serio - czy uważasz się za przeciętnego (pod względem oczytania/wiedzy/etc) zjadacza chleba ?
A widzisz jakąś korelację pomiędzy oczytaniem, a szacunkiem dla ludzkiej pracy? Taki szacunek wynosi się z domu, można go w sobie wypracować, ale nie ma to nic wspólnego z wiedzą czy oczytaniem.
A tak na poważnie - wychodzi z nich to, że insze nacje darzymy niechęcią, opisując te insze nacje korzystamy z najbanalniejszych stereotypów - bo brak nam wiedzy na temat tychże.
Ale przecież to nie jest żaden wyróżnik Polaków. Wystarczy przypomnieć sławny już obrazek z zachodniej encyklopedii (Britannica?), która przy haśle "Polska" prezentowała zdjęcie pługa czy czegoś w tym stylu. Ale nie da się ukryć, że im częstszy będzie kontakt z innymi nacjami (a będzie), tym mniej będzie stereotypów, a więcej uprzedzeń opartych na realnych przesłankach :)
Errrr. No to caaaaaaałeeee mnóstwo przykładów podałeś:D Może prócz tych epitetów coś jeszcze podrzucisz?:D
O gnojkach z IPN-u już wspominałem. Więcej cytatów nie pamiętam, a specjalnego zeszytu nie prowadzę. Przede wszystkim nie lubię go oczywiście za poglądy, ale chamstwem się wyróżnia, szczególnie, że co by nie mówić, wielu z jego pobratymców prezentowało wyższą kulturę, co by tylko prof. Geremka wspomnieć (którego nie lubiłem, ale którego nie uważałem za chama).
I proszę bez tego typy prymitywnej ironii - dostęp do starych wyników badań (pisze to bo zrobiłeś malutkie nawiązanie przy Rokicie :P ) też jest przeważnie płatny - jak chcesz to se sam poszukaj :P
Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że powołując się w rozmowie na różnego rodzaju dane, na swój sposób przystępujesz na partii pokera - interlokutor może spasować, ale równie dobrze może powiedzieć sprawdzam albo jeszcze lepiej - podbić stawkę :) Nie oczekuję, że będziesz spędzał godziny szukając jakichś danych na potrzeby skromnej rozmowy forumowej, ale nie możesz oczekiwać ode mnie, że argumentacja "jest gdzieś coś, co by cię przekonało, ale nie mogę ci tego pokazać" jest krokiem do faktycznego przekonania mojej osoby :D
Tzn jeśli flagellum bolszei zwyzywa mnie od bolszewików w poście do Ciebie to jest ok - ale jeśli ja odwdzięczę mu się tym samym (co zabawne w oparciu o kryteria, które stosował bicz bolszewizmu) to już jest źle ?:D
Nie będę rozstrzygał waszych sporów, a wyzywanie się na forach dyskusyjnych przypomina mi pojedynek na miny pomiędzy Syfonem i Miętusem :D
Ale skoro już chcesz wiedzieć, to nie, nie uważam, żeby Attyla się jakoś szczególnie hamował w tym co mówi. Różnica jest dla mnie jedna - on używa ostrych słów do opisu rzeczywistości i czegoś, w co wierzy (choćby się z tym nie zgadzał), a Ty go obrażasz dla zasady/z przekory.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
W ostatnim zdaniu oczywiście powinno być "choćbyś się z tym nie zgadzał", za długie piszę posty i potem nie mogę ich zedytować jak człowiek.
eros [ elektrybałt ]
Frasyniuk? Ten co to w studiu trenowal boks na Stryjewskim?

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
@HeadShrinker [ Level: 4 - Konsul ]
"Batiuszka a Ty znowu zaczynasz wyzywać? :D No ale w sumie mnie możesz bezkarnie - ja Ci konta nie usunę :P"
Nazywasz mój post wyzywaniem ? Lubię tę Twoją ironię Wielki Polemisto :)
Jeśli mówisz o Soulu "jesteś idiotą" Longwinterze, to niech się sam najpierw zbanuje.
Kolejna część wątku jest ! I dobrze bo ostatnio coś nudno na forum.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS+
Łacińskie słowo "holocaust" oznacza ofiarę całopalną. Przyjęto, że Żydzi zostali złożeni w całości w ofierze na narodowosocjalistycznym ołtarzu "doskonałej rasy nadludzi". Oczywiście Żydzi mają swoją szczególną pozycję fetysza w nazistowskiej utopii, tyle, że nie oznacza to, że jedynie oni zostali "wywyższeni" do pozycji ofiary całościowej barbarzyńskiemu bogowi Narodu. W tej samem pozycji znajdowali się Cyganie a także Słowianie.
Ograniczanie znaczenia słowa holocaust do ofiary z samych Żydów prowadzi do przeoczania a w konsekwencji i usuwania z przestrzeni myślenia także innych ofiar. Dlatego tak wyczulony jestem na tą kwestię i dlatego ją podniosłem.
Przypuszczam, że dziwka, podobnie jak alkoholik, musi najpierw upaść na dno i dojrzeć swoją marność, a dopiero potem zacząć się "leczyć".
A nie wydaje ci się, że dnem jest już samo zasługiwanie na określenie "dziwka"? Obecnie co prawda jest pewien problem z "dziwkami", bo to one zaczynają dominować. Ostatnio spotkałem znajomą, która jest katoliczką a jednocześnie pozostaje w konkubinacie. Jakoś tak zeszło na temat "dobrych obyczajów" i podałem jej mój osąd rzeczywistości w kwestii obyczajów współczesnych kobiet. W odpowiedzi ona najpierw śmiertelnie się obraziła a po jakimś czasie sama mnie zaczepiła i powiedziała, że przemyślała to i chyba mam rację. Nie o t jednak chodzi. Chodzi o to, że jej nawet przez myśl nie przeszło, że jest tym, co Biblia określa mianem "jawnogrzesznicy". Co więcej, napominania ex cathedra z ambony były przez nią odrzucane w całości. Zbudowała coś na kształt pancerza na prawdę z tej strony. Ja ugodziłem ją, ponieważ nie spodziewała się tego rodzaju sformułowań ze strony człowieka świeckiego i to takiego, co to - jak mawiają ci, którzy chcą przed sobą siebie usprawiedliwić - "zna życie".
Inaczej jest z ubeckimi psiakami. Oni zawsze wiedzieli, że to co robią jest złe. Stąd moja propozycja zmiany porównania do alkoholika, który mówi o sobie, że "zawsze może przestać" aż do momentu, gdy okaże się, że jednak nie może. To samo jest z ubeckimi sługusami. Oni pieprzą, że "nikomu nie szkodzili" i w ten sam sposób, co alkoholik, sami w swoich oczach zdejmowali z siebie ciężar świadomości grzechu.
Kharman
Napisałem że wolna wola nie istnieje jeżeli dokładasz do niej imperatyw Dobra. Na takich zasadach będzie wolna jedynie kiedy podejmiesz decyzję bez refleksji o skutkach. Dotarło?
Do ciebie najwyraźniej nie dotarła moja odpowiedź:) Nie dotarła, ponieważ w tym co napisałem jest:
1. cel, jakim jest Dobro nie jest imperatywem a jedynie wskazówką;
2. wybór Zła prowadzi z konieczności do niewoli
Innymi słowy tylko wybierając między Dobrem i Złem pozostajesz wolnym. Dobro nie budoje konieczności. które usuwają lub ograniczają wybór - a zetem wolność człowieka. Dopiero wybór Zła powoduje ograniczenia twoich możliwości poprzez budowę konieczności będących konsekwencją Zła, które wybrałeś.
Prościej. Jako człowiek możesz zadecydować czy wypijesz alkohol czy też nie. Pijąc go w towarzystwie nadajesz sam sobie etykietę kogoś, kto nie unika alkoholu i tym samym stawiasz się na gorszej pozycji wobec prób nakłonienia do przyłączenia się do picia. Dzieje się to tak długo aż zaczniesz lubić stan zamroczenia alkoholowego i stracisz perspektywę stając się pijakiem a potem - może nawet alkoholikiem. Ja jestem człowiekiem niepijącym. Jako taki jestem wolny zarówno od presji by wypić jak i od niebezpieczeństwa popadnięcia w konieczności wywołane upodobaniem w tym co złe. Jednocześnie nie znajduję się pod presją nie_picia, ponieważ nie wyrobiłem w sobie upodobania i potrzeb z tym związanych.
Teraz d o t a r ł o??? :)
No to zamknij się i daj ludziom szukać w spokoju.
Zapominasz, że częścią tego questu jest pomaganie innym. Nie mogę go "zaliczyć" będąc OBOJĘTNYM. Jeżeli widzę, że ktoś wpada w pijaństwo lub alkoholizm, to częścią mojego questu jest pomóc temu komuś wyjść z tego zagrożenia, co uzyskam jedynie uświadamiając mu zagrożenie.
W przeciwnym przypadku ci ludzie będą w spokoju szukali kolejnej butelczyny.
Sugerujesz że kuria robiłaby problem z zawierzenia? Aktu wiary?
Nic nie sugeruję. Poza może tym, że Kościół jest jedną z niewielu struktur nienominalistycznych (choć i to się zmienia). Jako struktura nienominalistyczna nie uznaje on dyktatu procedur nad Wartościami i wydając werdykt nie będą ograniczali się do badania poprawności wykonania procedur.
Zgubiłeś, aby stwierdzić czy lekarze się pomylili należy poznać obecny stan dziewczynki, bo zarówno pierwsza jak i druga diagnoza mogą być błędne.
Bzdura. To co jest niekoniecznie musiało być. To twierdzenie jest równie bezmyślne jak twierdzenie, że skoro widzę teleskopem gwiazdę, to ona istnieje. Zapominasz jednak, że światło ma swoją prędkość i to co widzisz nie JEST a BYŁO. Tu odnosisz się zatem do tego co BYŁO a w przypadku badania do tego co JEST w chwili badania.
Jak się czujesz żyjąc z gwarancją kontynuacji istnienia po śmierci, takiego czy innego.
Jeżeli to jest pytanie, to odpowiedź brzmi: Bardzo dobrze się czuję:)
Przynajmniej ciebie to jeszcze bawi.
A ciebie denerwuje, bo trafia w sedno.
Twierdzą że jest Plan ale jak zapytać o szczegóły to wyskakują że to adefiniowalne z definicji.
No i mają rację. Mały cytat z kwestii 75 Sumy teologicznej Akwinaty:
Jest bowiem oczywiste, że człowiek swym intelektem poznawać naturę wszelkich ciał. Co zaś może poznawać pewne rzeczy, nie może w swej naturze zawierać niczego z tych rzeczy, bo wówczas to, co by tkwiło z natury w poznającym, przeszkadzałoby w poznawaniu innych rzeczy. Tak np. język chorego obłożony mdłym i gorzkim nalotem nie może czuć smaku czegoś słodkiego, lecz wszystko odczuwa jako gorzkie. Gdyby więc w zasadzie działalności umysłowej tkwiła więc natura jakiegoś ciała, wówczas zasada ta nie mogłaby poznawać wszystkich ciał.
Serio? Dziwne, ostatnio obtarły itd.
A słyszałeś o normach dotyczących zakrzywienia bananów? O innych normach? Totalność nie polega na objęciu wszystkiego jej aktami ale na MOŻNOŚCI dokonania tego. Do tego zaś wystarczy niewiele: trochę czasu i wystarczająco wiele głupoty, czego, gdy spojrzeć na na świat, nie brakuje.
Łebski z ciebie facet to sobie wykoncypuj. Mając 10-20-30 lat byłeś tak samo mądry jak teraz?
Nie wiem czy teraz jestem mądry. Nie wiem, czy kiedykolwiek takim będę. Tu nie ma znaczenia czas i ilość wchłoniętych wiadomości. Tu chodzi o dokonywanie trafnych wyborów. Te zaś są tylko w niewielkim stopniu zależne od nabytej wiedzy. Prościej. Znam paru profesorów, o których można powiedzieć wszystko poza tym, że są mądrzy i znam człowieka zupełnie niewykształconego i jednocześnie naprawdę mądrego. Czuję się przy nim jak nie przymierzając żak na egzaminie.
Twierdzeniem na podstawie braku dowodów jest komunikowanie że Boga nie ma bo go Gagarin nie spotkał, aby stwierdzić coś takiego należałoby przeszukać całe "niebo" i to w sposób eliminujący możliwość rozminięcia się z Bogiem. No i przyjąć dziecięce wyobrażenia na jego temat.
Prawda, ale nie ja jestem autorem "dowodu" z Gagarina. Tak jak i ja nie jestem autorem "dowodu" na brak duszy wywiedzionego z nie znalezienia w mózgu jej siedziby.
To może odczep się od ewolucjonizmu skoro i tak ci to zwisa?
Ewolucjonizm mi zwisa ale nie zwisają mi bałwany, które z niego wywodzą wniosek o tym, że człowiek jest jedynie małpą w garniturze.
Jestem człowiekiem i nie mam się za małpę. Nawet w garniturze.
Zabawna sprawa bo ja tej oczywistości nie odrzucam, tyle że nie przeszkadza mi to oceniać walorów estetycznych tej sztuki.
to kontynuacja tego:
No popatrz, tak się oczytasz, a sztukę średniowiecza dalej oglądasz z pozycji jej teraźniejszych widzów. Tylko dalej nie wiem po co? Tęsknota?
Jeżeli nie dotarło, to spróbuję inaczej.
Jestem teraźniejszy czy tego chcę czy nie. I czy tego chcę czy nie postrzegam rzeczywistość z punktu widzenia teraźniejszości, która stanowi część mnie samego. Jako taki nie mogę więc w pełni postrzegać tego, co nie należy do mojego świata. Zawsze ten gorzki posmak pozostanie. Nie oznacza to jednak, że zwalnia mnie to z myślenia i poszukiwania prawdziwego przesłania i treści. A po co? Nie wiem. Nie ja ustalałem kanon człowieka wykształconego. Kanon ten został ustalony zapewne po to by uzasadnić pretensje tzw. "inteligencji" do sprawowania rządów nad tzw. "maluczkimi". Ja co prawda nie zgłaszam do tego pretensji, ale inni są w tym samym stopniu częścią mnie co ja jestem częścią innych, więc nie mam możliwości (ani ochoty) by uwalniać się z określonych stereotypów.
Procedury i aprioryczne założenia są dziełem ludzi więc mogą być błędne.
Czy mam przypomnieć dyskusję na temat Ziobro a sprawa G? Czy mam przypomnieć, co było podstawowym zarzutem? Czy aby nie brak wyroku skazującego??? Czy powołanie się na przykład Ala Capone coś zmienił???
Czekam
Masz to z grubsza we wstępie do wątku.
Uznanie tezy o tym, że słowo JEST pozbawione jest swojego desygnatu w rzeczywistości człowiek wprowadza nieusuwalny niepokój wynikający z braku realizacji podstawowej dla każdego człowieka potrzeby bezpieczeństwa. nie mogąc oprzeć się na tym co JEST, ktoś taki z konieczności ucieka w ruch - czyli działanie. Ruch ten nie jest możliwy do uwieńczenia sukcesem tak jak nie jest możliwe, by pies złapał koniec swego ogona. Tym samym nie jest możliwe spełnienie. Człowiek zaś niespełniony nie chce być w tym niespełnieniu osamotniony i wciąga za sobą w to bagno całe otoczenie. Po to by na powszechności braku poczucia bezpieczeństwa uzyskać więź z innymi ludźmi i w ten sposób uzyskać choćby symbol bezpieczeństwa, którego tak mu brak. Z tego wynika, że jeżeli ktoś nie zechce poddać się temu poczuciu beznadziei i braku pewności, to narusza tym samym to, z czego ten człowiek próbuje ulepić sobie to poczucie - jego powszechność. Std ucieczka w działanie.
Nie zepsuło ale źle działa od początku, a że do serwisu się oddać nie da bo gwarancji jak rzekłeś brak to trzeba naprawiać.
To tylko inna fraza na określenie tego samego stanu. Widząc pęknięcie pomiędzy tym co jest i tym co być powinno nie jesteś w stanie zaakceptować tego, że to pęknięcie jest nieusuwalne. Żądasz gwarancji. Gwarancji nie poszukujesz w tym co JEST, skoro tego NIE_MA (czyli "nie działa") ale w tym, czego nie ma z definicji - w przyszłości. A przyszłość to "postęp", czyli nieusuwana pogoń za końcem własnego ogona. A że przy okazji odbierzesz gwarancje tym, którzy ich braku nie odczuwali lub nie odczuwali tego aż tak gwałtownie jak ty? Ciebie to nie obchodzi, bo dla ciebie jedynym, czego istnienie zakładasz jesteś ty sam. Wszystko inne zatem to tylko rzeczy - miraże, które trzeba tak poukładać, by zaspokoić TWOJE potrzeby. Tym samym w tą pogoń za końcem ogona starasz się wciągnąć wszystkich wokół niszcząc przy tym to co JEST.
Buahahahahahaha... "Ależ skądże gdzież ja bym użył takiego wulgarnego języka, ja tylko g i gwiazdki wstawiłem, to wcale nie było gówno tylko garmażeria, albo gastrolit, geriavit ale nie gówno". Panienka.
Jaka jest różnica pomiędzy słowami "pedał" i "homoseksualista"? Odnoszą się przecie do tego samego. Do faceta wtykającego i pozwalającego na wtykanie sobie w odbyt. Gdyby pajace nie wymaśliły sobie słowa "gej" i "mniejszość", które gwałcą naturalne odczucia każdego człowieka nie byłoby konieczne używanie słowa "pedał".
W każdym razie słowo "G" (chyli w wolnej pisowni g****) jest zamiennikiem dla słowa, którego nie chcę używać a do czego starasz się mnie nakłonić. Tak jak starasz się tym G ochlapać wszystkich wokół ciebie. Uzasadnienie dlaczego wyżej.
Wasylus
Nie kłócę się i nie z każdym. Gdyby było tak jak piszesz, nie ignorowałbym HS-
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hajle Selasje->
Dla mnie to zabrzmiało, jakbyś był jakimś szarlatanem :D
W ramach studiów wybrałem sobie jako ciekawostki kursy w stylu 'podstaw psychiatrii' (dlatego podstaw, że jeno diagnozę to obejmowało) a potem sobie poczytałem na ten temat sporo (z racji zainteresowań 'głowologicznych';) )
Mnie co prawda nie "uczono", ale jakbyś mógł opisać objawy takiej choroby psychicznej, to byłbym wdzięczny
Jaja se robisz ?:D Nie wierze, żebyś przed zadaniem tego pytania nie wpisał sobie w przeglądarce hasła 'schizofrenia paranoidalna objawy' :D Jeśli wpisałeś, to wiesz, że objawów może być sporo (zależnie od przypadku) i że bezsensowne byłoby wypisywanie ich w tym miejscu.
Nie rozumiem. Najpierw twierdzisz, że praktycznie KK nie płaci ŻADNYCH podatków, a chwilę później pytasz retorycznie, czy płaci je w takim samym wymiarze. Gdyby nie płacił ich w ogóle, jak to imputowałeś, bezcelowym byłoby rozważanie, czy ich wymiar jest niższy czy nie w stosunku do innych podmiotów.
Ja też nie rozumiem, w czym Ty tutaj widzisz jakieś sprzeczności - KK jest traktowany ulgowo (delikatnie rzecz ujmując) - tak więc teoretycznie je płaci (tzn powinien) - w praktyce różnie z tym bywa. Weźmy np "tace" - nie podlega ona opodatkowaniu mimo, iż jest to darowizna - i każda insza organizacja 'obdarowana' musi podatek zapłacić (zdarzają się ulgi ale są one jednorazowe (WOŚP) a nie stałe jak w przypadku KK) Tylko mi teraz nie pisz, że wpływy z Tacy są niewielkie - bo skoro (wedle tego co mówisz) kościoły są pełne - to i na tace trochę grosza spadnie (a w okolicach świąt/etc są to wpływy kilkakrotnie wyższe)
Moje pytanie nadal pozostaje aktualne - jakie podatki płaci KK? Moim zdaniem ( i nie jest to 'przyznanie się do błędu') jeśli ktoś przykładowo (uwaga to było słowo klucz;) )płaci 5% kwoty, którą powinien uiścić i robi to permanentnie - można uznać, że prawie nie płaci.
No tak, rzeczywiście. Co nie zmienia faktu, że napisanie tego nie poszło na marne i nadal ma zastosowanie w stosunku człowieka, który chce zlikwidować IPN. Ale rzeczywiście, krytykując lustrację, nie uderzyłeś w aż tak histeryczne tony.
Wydaje mi się, że póki co żaden z nas nie histeryzuje ;P
Więc czym miałaby być wendeta w stosunkach polsko-wschodnim? Bo jak rozumiem takowa nam zagraża?
Ekhem - no to był tzw wniosek 'niewynikający' ;) Napisałem byłem o tej vendetcie w formie pytającej - Tak więc źle rozumiesz;)
A widzisz jakąś korelację pomiędzy oczytaniem, a szacunkiem dla ludzkiej pracy? Taki szacunek wynosi się z domu, można go w sobie wypracować, ale nie ma to nic wspólnego z wiedzą czy oczytaniem.
Tak - Tzn korelacja pomiędzy poziomem wiedzy a szacunkiem do innych zachodzi.
specjalnie zamieniłem 'oczytanie' na 'poziom wiedzy' i ponieważ poziom wiedzy nie wynika z ilości przeczytanych książek (choć jest to jego część składowa) Najlepiej gdy człowiek prócz wiedzy teoretycznej - ma również trochę wiedzy praktycznej - wtedy wie, ile np rolnik przeznacza czasu na to, żeby 'obrobić' hektar ziemi;)
Ale przecież to nie jest żaden wyróżnik Polaków. Wystarczy przypomnieć sławny już obrazek z zachodniej encyklopedii (Britannica?), która przy haśle "Polska" prezentowała zdjęcie pługa czy czegoś w tym stylu. Ale nie da się ukryć, że im częstszy będzie kontakt z innymi nacjami (a będzie), tym mniej będzie stereotypów, a więcej uprzedzeń opartych na realnych przesłankach :)
Najzabawniejsze w tym zdjęciu jest to, że w Holandii je zrobiono :D
O gnojkach z IPN-u już wspominałem
Hmmm ok w tym momencie przegiął pałę- tzn może sobie ich uznawać za gnojków- ale mógł tego publicznie nie mówić.
Ja bym zamienił w tym zdaniu słowo gnojki na darmozjady - albo 'mistrzowie bezcelowych zajęć'
Bo tak po prawdzie powiedz mi co zmieni się jeśli rozliczymy byłych SB/OZI/TW ?
Nie można pominąć faktu zniszczenia części 'papierów' (jaka to część była i czego dotyczyła - się już nie dowiemy) - nigdy więc nie rozliczy się wszystkich, których się rozliczyć w opinii zwolenników Lustracji powinno. Ja uważam, że jest to bezcelowe - bo niczego nie zmieni.
Musisz zdawać sobie sprawę z tego, że powołując się w rozmowie na różnego rodzaju dane, na swój sposób przystępujesz na partii pokera - interlokutor może spasować, ale równie dobrze może powiedzieć sprawdzam albo jeszcze lepiej - podbić stawkę :) Nie oczekuję, że będziesz spędzał godziny szukając jakichś danych na potrzeby skromnej rozmowy forumowej, ale nie możesz oczekiwać ode mnie, że argumentacja "jest gdzieś coś, co by cię przekonało, ale nie mogę ci tego pokazać" jest krokiem do faktycznego przekonania mojej osoby :D
Dobra - następnym razem będę się powoływał na coś co mogę pokazać;)
Nie będę rozstrzygał waszych sporów, a wyzywanie się na forach dyskusyjnych przypomina mi pojedynek na miny pomiędzy Syfonem i Miętusem :D
Ale skoro już chcesz wiedzieć, to nie, nie uważam, żeby Attyla się jakoś szczególnie hamował w tym co mówi. Różnica jest dla mnie jedna - on używa ostrych słów do opisu rzeczywistości i czegoś, w co wierzy (choćby się z tym nie zgadzał), a Ty go obrażasz dla zasady/z przekory.
Żeby jeszcze ją opisywał trafnie i żeby stosował do tego jakieś sensowne narzędzia. No ale mówimy o osobie, która uważa, że UBcy nadal mają wpływy w Polsce - tak więc zachodzi podejrzenie, iż sporo pod lodem przeleżała, ta osoba - bo ja jak żyje żadnego UBola nie widziałem (paru SBków owszem) Dobra - widziałem kilku dziadków chwiejących się nad grobami dziadków ale nie wyglądali mi na ludzi, którzy mogą decydować o czymkolwiek - z terminami oddawania stolca włącznie.
Mnie ów człek zaczyna ignorować zawsze wtedy gdy wykaże mu niekompetencje (parę razy mi się zdarzyło) - bądź sprzeczność w jego argumentacji - o co baaaaaardzo łatwo. :D
Wasylus
Batiuszka - a Ty znowu nie panujesz nad klawiaturą, zdanie 'nie wiem jak możesz dyskutować z takim Iksińskim' - nie jest najszczęśliwszym 'otwarciem' :D No chyba, że chcesz kogoś sprowokować ;)
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
HeadShrinker--->
Jaja se robisz ?:D Nie wierze, żebyś przed zadaniem tego pytania nie wpisał sobie w przeglądarce hasła 'schizofrenia paranoidalna objawy' :D Jeśli wpisałeś, to wiesz, że objawów może być sporo (zależnie od przypadku) i że bezsensowne byłoby wypisywanie ich w tym miejscu.
Ja sobie robię jaja? Skoro kategorycznie stwierdzasz, że dana osoba jest chora psychicznie, to chyba potrafisz wymienić w jednym, dwu zdaniach najpoważniejszą ku temu przesłankę? "Schizofrenia paranoidalna" to bardzo pojemne hasło, ale to dla mnie argument za tym, żeby ostrożnie podchodzić do wszelkich tego typu diagnoz. Nie spodziewam się np. żebyś potrafił odróżnić schizofrenię paranoidalną od opętania, bo wymaga to konsultacji psychiatry z egzorcystą albo na odwrót - egzorcysty z psychiatrą. To zresztą tylko jeden z wariantów, równie dobrze można kogoś uznać za schizofrenika, bo z jednej strony jest ekscentryczny (co jest częste szczególnie u ludzi starszych), a z drugiej strony intensywnie odwołujący się do duchowości, a odcinający od świata materialnego (co u osoby duchownej znajdowałoby dodatkowe uzasadnienie) No chyba, że ten ksiądz twierdzi, że jest Napoleonem, ale gdyby objawy były tak oczywiste, pewnie byś o tym wspomniał od razu.
Ja też nie rozumiem, w czym Ty tutaj widzisz jakieś sprzeczności
w Twojej postawie żadnej sprzeczności nie dostrzegam. Konsekwentnie wojujesz z kościołem, uciekając się przy tym do nie zawsze czystych zagrań. Najpierw użyłeś słowa "nieopodatkowany" - znaczenie tego słowa nie pozostawia chyba wątpliwości, można je sklasyfikować w systemie zero-jedynkowym. Albo się płaci podatki, albo nie. Potem, żeby wybrnąć, stworzyłeś sobie na potrzeby dyskusji dziwaczny podział na teoretyczne i praktyczne płacenie podatków i usiłujesz tak ukierunkować dyskusję, jakbym to ja twierdził, że Kościół płaci podatki na równi z innymi podmiotami, a przecież nigdzie tak nie pisałem, co więcej, wyraziłem swoją radość z uprzywilejowanej pozycji KK w Polsce, co było zresztą zaczątkiem naszej całej dyskusji.
Tak - Tzn korelacja pomiędzy poziomem wiedzy a szacunkiem do innych zachodzi.
Nie zgadzam się. Osoby posiadającą jakąś tam wiedzę są narażone na pokusę pychy i patrzenia z góry na innych ludzi i często ludziom wykształconym nie udaje się tej pokusie oprzeć, a już szczególnie w odarciu od doktryny chrześcijańskiej, jest to niezwykle trudne. Osobom jakoś tam wyznającym wzór mędrca grozi to jeszcze umiarkowanie, ale taki pseudo-wykształciuchom już w naprawdę dużym stopniu. Doświadczenie życiowe (które Ty nazywasz wiedzą praktyczną) faktycznie powinno uczyć człowieka pokory i przekonania o własnej słabości, co by nie powiedzieć marności - i w obliczu tego innego spoglądania na drugiego człowieka.
Bo tak po prawdzie powiedz mi co zmieni się jeśli rozliczymy byłych SB/OZI/TW ?
Jak rozumiem presupozycja jest taka, że z rozliczenia byłych komunistów jako społeczeństwo nie odniesiemy żadnych korzyści? Mam więc wyjść na przeciw Twoim utylitarystycznym oczekiwaniom. Najpierw musiałbyś mi odpowiedzieć na pytanie, czy takie kategorie jak prawda i zapłata za złe uczynki są dla Ciebie choćby trochę istotne. Bo owszem, mógłbym pozostać na płaszczyźnie doraźnych korzyści i próbować przekonać Cię do skądinąd dość oczywistej konstatancji, że społeczeństwo oparte na prawdzie rozwija się lepiej i w sposób bardziej zrównoważony. Nietrudno też zauważyć, że wszelkie postkomunistyczne układy duszą nasze życie publiczne, nawet jeśli nie bezpośrednio, to pośrednio - zmniejsząc tym samym szansę na Polskę nowoczesną i otwartą na nowe wyzwania. Ale to by była dyskusja o rzeczach dla mnie drugorzędnych, bo pierwszorzędne kryterium, to kryterium prawdy i sprawiedliwości, przy czym nie wiem, czy jesteś w ogóle w stanie odbierać na takich falach, czy odbierasz tylko na tych krótkich :D
nigdy więc nie rozliczy się wszystkich, których się rozliczyć w opinii zwolenników Lustracji powinno.
Oczywiście, że się nie rozliczy, bo ludzie są grzeszni, a świat ziemski niedoskonały. Ale to nie jest żaden argument przeciwko lustracji, trzeba zaprowadzić sprawiedliwość wszędzie tam, gdzie to jest możliwe, a jeśli gdzieś się nie uda, pomimo naszych starań, to będziemy mogli sobie spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć, że zrobiliśmy co w naszej mocy.
Powiało banałem, ale w odpowiedzi na jeszcze większy banał :P
Attyla--->
Ograniczanie znaczenia słowa holocaust do ofiary z samych Żydów prowadzi do przeoczania a w konsekwencji i usuwania z przestrzeni myślenia także innych ofiar.
Co nie zmienia faktu, że rozwinięcie terminu "Holocaust" jest bardzo umowne. Myślę, że rzeź dokonywana na Żydach zasługuje na odrębne pojęcie w historiozofii, termin Szoah byłby pewnie wystarczający. Czego na pewno bym nie chciał, to przekrzykiwania się nad grobami ofiar nazistów i komunistów. Możemy oskarżać każdego, kto używa terminu Holocaust wyłącznie w stosunku do Żydów, a jednocześnie trwać w bierności jeśli chodzi o popularyzację czynu i cierpienia Polaków podczas II WŚ. Możemy też nie przywiązywać większej wagi do semantyki, a być w stanie nadać roli Polaków w II WŚ (tak tej bohaterskiej, jak i tej związanej z ofiarą) godne miejsce w historii europejskiej.
Co do dziwki, to dość złożona sprawa. Przede wszystkim musielibyśmy się porozumieć co do terminologii. Czym innym jest dziwka sensu stricto, a czym innym sensu largo, która dobrze opisuje upadek dzisiejszych obyczajów, ale jednak różni się od tej pierwszej. a do czegoś takiego nawiązywałeś. Pojawia się zresztą szereg problemów i rozróżnień. Myślę, że alkoholik też nie zawsze musi sobie zdawać sprawę z tego, że to co robi jest złe - wielu pije żeby "zapomnieć" albo "nie cierpieć". Oczywiście w dłuższej perspektywie okazuje się to złudne. Tak jak dziwka oddaje się za pieniadze, bo "nie ma innego wyjścia". Aż w pewnym momencie przychodzi moment opamiętania, który może nadejść pod wpływem różnych czynników, choć każdy z nich będzie mniej lub bardziej związany z własnym upadkiem. Zresztą nie wiem, czy wszystkie te porównania są najszczęśliwsze, w sumie spłycają problem.

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
"Batiuszka - a Ty znowu nie panujesz nad klawiaturą, zdanie 'nie wiem jak możesz dyskutować z takim Iksińskim' - nie jest najszczęśliwszym 'otwarciem' :D No chyba, że chcesz kogoś sprowokować ;)"
To ostatnie. Bystrzak z Ciebie :)
Ale "prowokacja" to za dużo powiedziane, raczej nuda.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hajle Selasje->
Ja sobie robię jaja? Skoro kategorycznie stwierdzasz, że dana osoba jest chora psychicznie, to chyba potrafisz wymienić w jednym, dwu zdaniach najpoważniejszą ku temu przesłankę?
A jednak robisz sobie jaja albo nie wiesz o czym piszesz. Zadam więc pytanie - nie doszukuj się złośliwości w nim. Czy wiesz jak wygląda obserwacja (względnie wywiad - jeśli da rade) osoby chorej i co trzeba brać pod uwagę podczas tejże?
Nie - nie da się opisać tych objawów w 2 zdaniach bo większość schorzeń zazębia się ze sobą pod względem objawów - i jeśli potraktujesz obserwacje objawów wycinkowo możesz pomylić katatonika, który jest akuratnie w stanie hiperaktywności z kimś kto cierpi na 'zwyczajne' urojenia.
Twojej postawie żadnej sprzeczności nie dostrzegam.
Czemu znowu uderzasz w tak dramatyczne tony? 'Wojowanie z kościołem', etc. to po pierwsze.
Po drugie nadal czekam na odpowiedź. Jeśli nie wiesz jakie podatki płaci KK, nie masz też zbytnio pojęcia o ulgach na jakie może liczyć i tak na prawdę po odliczeniu tychże ulg - wpływy do kasy Państwa są niezwykle mizerne I nadal będę się trzymał swojej wersji o niepłaceniu podatków. Bo dla mnie Paniedzejku jeśli (uwaga przykład) ktoś kupuje auto warte np 1000.000 zł za 50.000 zeta - to tak jakby je dostał za darmo.
Nie zgadzam się.
Trochę żeś tutaj zakombinował za bardzo - doświadczenie życiowe to nie tylko wiedza praktyczna - choć jest ona jego częścią składową.
Jeśli uważasz, że intelektualista jest bardziej podatny na gardzenie drugim człowiekiem - zobacz jak wyglądają relacje na linii kierownik-sklepu (fastfooda,whateva) === szeregowy pracownik. Tymi kierownikami nie zostają przeważnie (uwaga słowo klucz) ludzie oczytani - i są poziomem zbliżeni do szeregowych pracowników.
Lub jeszcze inaczej - porozmawiaj ze sprzedawcą w sklepie np adidasa o tym, co sądzi na temat kasjerów w biedronce - bądź z kasjerami w biedronce na temat tego co sądzą o brukarzach.
Jak rozumiem presupozycja jest taka, że z rozliczenia byłych komunistów jako społeczeństwo nie odniesiemy żadnych korzyści?
Właśnie tak.
Najpierw musiałbyś mi odpowiedzieć na pytanie, czy takie kategorie jak prawda i zapłata za złe uczynki są dla Ciebie choćby trochę istotne.
Nie. nie są - a jeśli ktoś zaczyna używać takich pojęć absolutnych w rozmowie ze mną - zapala mi się lampka alarmowa. A wiesz czemu nie są? bo mam taką 'skazę' osobowościową - jeśli zaczynam coś robić robię to najlepiej jak potrafię. I tak np nie piłem alkoholu do 18 roku życia - bo przy okazji I komunii składałem takąż przysięgę. Ilu ludzi dotrzymało tejże przysięgi?
Tak samo starałem się być dobrym chrześcijaninem - mówić prawdę, działaś sprawiedliwie, etc. Okazało się, że społeczeństwo Polskie nie jest gotowe na przyjęcie w swe szeregi takiej osoby i spotykałem się z przejawami ostracyzmu (delikatnie rzecz ujmując) - co śmieszne ze strony innych 'dobrych' chrześcijan. W pewnym wieku (gdzieś tak kale 14 lat miałem) uznałem, że nie nadaje się do roli Hioba i odpuściłem sobie. Każdy kłamie - nie da się inaczej żyć - możesz spróbować -ciekawym jest efektów.
Od tego więc momentu w dupie mam odpłatę za złe uczynki i 'prawdę' jako, że najwięcej na temat tychże pojęć mają ludzie, których można określić mianem obłudnych (eufemizując).
Wskaż mi proszę ponadto przykład na to iż społeczeństwo oparte na prawdzie rozwija się lepiej i w sposób bardziej zrównoważony To chyba nie powinno być trudne skoro podałeś taki przykład :P
będziemy mogli sobie spojrzeć prosto w oczy i powiedzieć, że zrobiliśmy co w naszej mocy.
Rzecz jasna świadomość tego, że wierchuszki i tych sprytniejszych (bo pewnie tych dotyczyły spalone papiry) się nie dostanie nie zaprząta nam głowy. Bowiem w myśl zasady 'oko za oko' kogoś należy ukarać - tylko czy to nie był aby stary testament?
Wasylus - >
Nuda powiadasz?:D a myślisz, że czemu na to zareagowałem ?:D:D
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
HeadShrinker----->
Nie - nie da się opisać tych objawów w 2 zdaniach bo większość schorzeń zazębia się ze sobą pod względem objawów - i jeśli potraktujesz obserwacje objawów wycinkowo możesz pomylić katatonika, który jest akuratnie w stanie hiperaktywności z kimś kto cierpi na 'zwyczajne' urojenia.
Ja tylko próbowałem uzyskać od Ciebie pewne informacje. Myślałem, że może potwierdzisz moje przypuszczenia, że ta choroba psychiczna ma charakter zachowań, o których wspomniałem w poprzednim poście i tak naprawdę chorobą psychiczną nie jest. Ale mniejsza o to, nie powinienem być taki ciekawski i tak wnikać. Jeśli coś mnie zadziwia, to Twoja pewność co do właściwie postawionej diagnozy.
Trochę to dla mnie śmieszne. Sam piszesz o tym, że stawianie takiej diagnozy jest sprawą skomplikowaną, a jednocześnie czujesz się na siłach stawiać diagnozy i wystawiać ludziom bilety do psychiatryka bez poważnego przygotowania teoretycznego, a tym bardziej, jak mniemam, bez praktyki. W sprawie zupełnie zwykłych schorzeń lekarz ogólny niekiedy boi się postawić diagnozę i wysyła do specjalisty. Co więcej, tutaj mówimy o wyjątkowo wrażliwej płaszczyźnie, bo o psychiatrii, która wymaga szczególnego kontaktu z pacjentem. Bardzo wiele osób idąc do lekarza (w dowolnej sprawie) specjalnie szuka kogoś starszego, doświadczonego, bo młody lekarz po stażu "to prawie nic nie wie" - częściowo to oczywiście nieprawda, ale nie muszę chyba przekonywać, że wieloletnia praktyka jest w zawodzie lekarza szczególnie ważna. W kontekście tego wszystkiego podchodzę do takiej "diagnozy" cokolwiek sceptycznie.
Po drugie nadal czekam na odpowiedź.
Ja czekam na wycofanie się z oskarzenia Polaków o ksenofobię i zarzutu, że KK "nie płaci" podatków. I też się nie mogę doczekać.
Nie będę tych podatków wymieniał, bo czemu to miałoby służyć? Nigdzie nie kwestionowałem, że KK jest uprzywilejowany podatkowo, co nie znaczy, że zamierzam
przechodzić do porządku dziennego nad retoryką, wedle której płacenie podatków mniejszych oznacza niepłacenie ich w ogóle - to jest tak oczywiste, jak 2x2=4.
Trochę żeś tutaj zakombinował za bardzo - doświadczenie życiowe to nie tylko wiedza praktyczna - choć jest ona jego częścią składową.
Podtrzymuję tezę, że jeśli coś ma kluczowe znaczenie jeśli chodzi o szacunek dla ludzkiej pracy, to wychowanie, mądrość którą należy znaleźć w sobie oraz doświadczenie.
Jeśli uważasz, że intelektualista jest bardziej podatny na gardzenie drugim człowiekiem - zobacz jak wyglądają relacje na linii kierownik-sklepu (fastfooda,whateva) === szeregowy pracownik. Tymi kierownikami nie zostają przeważnie (uwaga słowo klucz) ludzie oczytani - i są poziomem zbliżeni do szeregowych pracowników.
To też jest prawda, nie przeczę. Ja uważam, że z tego typu pogardą możemy się spotkać wszędzie - nieważne czy będzie to dyrektor firmy w stosunku do sekretarki, kierownik sali w restauracji w stosunku do kelnera, czy jeszcze inny układ - np. śmieciarz śmiejący się z kanalarza, albo na odwrót.
Ale nadal uważam, że nie ma to związku z oczytaniem, jeśli już to w przypadku tych niewykształconych ludzi decydującą rolę odgrywać będzie frustracja z własnych niepowodzeń, która prowadzi do wyśmiewania tych, którym się udało jeszcze mniej, żeby dowartościować siebie i swój marny żywot.
W pewnym wieku (gdzieś tak kale 14 lat miałem) uznałem, że nie nadaje się do roli Hioba i odpuściłem sobie.
Coś szybko sobie odpuściłeś. Nie obraź się, ale brzmi to dla mnie niepoważnie - to jakiś dziwny mechanizm samousprawiedliwiania swojej postawy. Chrystus nikomu nie obiecywał Raju na Ziemi, będziesz dobry, to zostanie to docenione tu i teraz - wręcz przeciwnie "I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie". I Ty mi chcesz powiedzieć, że ostracyzm w szkole podstawowej to jest powód do tego, żeby zrezygnować nie tylko z wiary czy współuczesnictwa w Kościele, ale też z operowania kategoriami prawdy i dobra? Ludzie zostają nieraz na całe życie ciężko okaleczeni (fizycznie i psychicznie), ale potrafią zachować pogodę ducha, a Ty bycie ponurym zgredem usprawiedliwiasz czymś tak błahym?
To chyba nie powinno być trudne skoro podałeś taki przykład :P
No przykład społeczeńśtwa zakłamanego, które się praktycznie nie rozwija, to każde państwo socjalistyczne, to nie jest chyba takie trudne. Z kolei państwa myślace o byciu liderami swoich regionów długo się nie zastanawiały nad nieuchronnym (Komisja Prawdy i Pojednania w RPA czy Instytut Gaucka - z różnymi skutkami, ale jakaż to odmiana w stosunku do kretyńskiej i niemoralnej "grubej kreski").
Bowiem w myśl zasady 'oko za oko' kogoś należy ukarać - tylko czy to nie był aby stary testament?
A co ma wspólnego prawo talionu z lustracją? Przesada jak z vendettą. Nie szkoda czasu na stosowanie takich niemądrych uproszczeń?
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hajle Selasje ->
Trochę to dla mnie śmieszne. Sam piszesz o tym, że stawianie takiej diagnozy jest sprawą skomplikowaną, a jednocześnie czujesz się na siłach stawiać diagnozy i wystawiać ludziom bilety do psychiatryka bez poważnego przygotowania teoretycznego, a tym bardziej, jak mniemam, bez praktyki.
Ja bardzo przepraszam za rzucanie banałami ale czy przypadkiem nie za bardzo pobieżnie czytasz moje posty? Pisałem już o 'podstawach' teoretycznych jakie mam po temu. Ponadto trochę dziwnie brzmi 'jak mniemam bez praktyki' zwłaszcza po tym jak DWA RAZY NAPISAŁEM O TYM, ŻE PRAKTYKI NIE MAM. nie uważasz?
Mnie dziwi natomiast histeria, w którą wpadłeś broniąc katabasa, gdybyś go może widział na oczy, był w stanie zaobserwować to jak się zachowuje (ja miałem po temu wiele sposobności) jak traktuje swoje otoczenie i ludzi z którymi był 'blisko' To może miałoby to jakiś sens. A tak ma to trochę żałosny wydźwięk.
W kontekście tego wszystkiego podchodzę do takiej "diagnozy" cokolwiek sceptycznie.
To tak samo jak ja do tego co napisałeś powyżej.
Ja czekam na wycofanie się z oskarzenia Polaków o ksenofobię i zarzutu, że KK "nie płaci" podatków. I też się nie mogę doczekać.
Świetnie - jak tylko udowodnisz, że nie miałem racji - odszczekam to co napisałem.
Nie będę tych podatków wymieniał, bo czemu to miałoby służyć?
choćby temu, że pokazałbyś niewiernemu Tomaszowi, iż wiesz o czym mowa.
Ale nadal uważam, że nie ma to związku z oczytaniem,
Ma i to duży, załóżmy bowiem, że istnieje rodzina robotnicza (NIECZYTAJĄCA)- która nauczyła swoje dzieci szacunku dla innych ludzi. jestem się w stanie założyć o sporą sumę, że taki człowiek owszem będzie szanował tych, który pracują - ale bynajmniej nie intelektualistów - bo niby co w tym trudnego - se poczytać coś i albo napisać?
Coś szybko sobie odpuściłeś. Nie obraź się, ale brzmi to dla mnie niepoważnie - to jakiś dziwny mechanizm samousprawiedliwiania swojej postawy.
A przed kim/czym ja się niby mam samousprawiedliwiać? To taki backgrounder był dla Ciebie. jedynie. Poza tym chyba coś przegapiłem w swoim poście albo u Ciebie znowu kuleje uważne czytanie. Gdzie ja napisałem coś o ostracyzmie w szkole podst? Ok tam też ale sprawa dotyczyła całego niemalże (poza rodziną) otoczenia. Więc proszę Cię bardzo nie pier****l mi tutaj o tym, że sobie odpuściłem szybko bo nie masz pojęcia o czym mówisz.
Tak przy okazji - czy dotrzymałeś przysięgi?
Poza tym w ogóle nie odniosłeś się do tego co napisałem o kłamstwie. W sumie jeśli jesteś człowiekiem, który nigdy nie kłamie świadomie - powinieneś waść na świętego iść, a nie marnować czas na takiego ateusza jak moja skromna osoba.
Ludzie zostają nieraz na całe życie ciężko okaleczeni (fizycznie i psychicznie), ale potrafią zachować pogodę ducha, a Ty bycie zgredem usprawiedliwiasz czymś tak błahym?
Jak to pięknie komentować przypadki innych nie mając o nich pojęcia. Eh zacytuje w tym miejscu Cyphera: "Ignorance is Bliss" Poza tym jeszcze jedno Panie kolego - teraz może się to wydawać czymś błahym - WTEDY dla nastolatka takim być wcale nie musiało.
A tak na poważnie - jeśli chcesz być okaleczony na całe życie - be my guest - jeśli uda Ci się zachować pogodę ducha - to świetnie. Ale mnie bycie kozłem ofiarnym 'za obietnicę i nadzieje' jakoś nie pociąga.
No przykład społeczeńśtwa zakłamanego,
to wszyscy wiemy ale daj Pan teraz przykład tego DOBRZE ROZWINIĘTEGO społeczeństwa opartego na prawdzie. Bo chyba nie było to tylko czcze teoretyzowanie ?
A co ma wspólnego prawo talionu z lustracją? Przesada jak z vendettą. Nie szkoda czasu na stosowanie takich niemądrych uproszczeń?
Skoro Tobie nie szkoda czasu na banały w stylu 'zrobiliśmy co mogliśmy' to czemu ja mam go nie marnować? Ja jeśli wiem, że nie doprowadzę czegoś do końca, bądź nie zrobię tego należycie - nie podejmuje się tego. A taka właśnie jest nasza lustracja prawie 20 lat 'po fakcie'
Byle jak, byle gdzie, byle zrobić - mnie taka filozofia nie przekonuje.
Poza tym z tą vendettą to była kolejna z Twoich nadinterpretacji - odnoszącej się do mojego pytania retorycznego. Nie zapominaj o tym.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Pewnie dopiero w środę uda mi się odpisać, mam nadzieję, że do tego czasu trochę ochłoniesz :)
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A kto powiedział, że się rozemocjonowałem?:D używam ostrych słów w celu wzmocnienia przekazu a nie dlatego, że jakoś się specjalnie przejmuje ;)
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS+
Wybacz - podałem w twoim zastępstwie informacje o opodatkowaniu KK.
Co do holocaustu, to jest on utożsamiany wyłącznie z Zydami głównie dla tego, że to przede wszystkim oni spisali jego dzieje i oni dokonali pierwszych i chyba najlepszych analiz tego zjawiska (np. H. Arendt z jej "Korzeniami totalitaryzmu", które są chyba najlepszą analizą zjawiska). Z tego powodu np. Neron przeszedł do historii jaki dziki furiat i ogarnięty megalomanią maniak swego talentu a Kleopatra jako uosobienie famme fatale, co niekoniecznie odpowiada obecnym opisom tych postaci opieranych nie tylko o dzieła dziejopisów rzymskich i greckich.
Dlatego jestem na to "nieco" wyczulony:) Osobiście wolałbym unikać tu "narodowościowania" ofiar tego szaleństwa. Istotą jest to, że Niemcy sami uznawali, że nie istnieją żadne przyczyna, dla których akurat te a nie inne rasy zasługują na eksterminację. Po prostu uznali, że "ci ludzie nie są ludźmi" i tyle. Reszta opierana była o starannie pielęgnowane uprzedzenia Niemców, dzięki czemu nie brakowało katów. Najistotniejsze jest to, że powodem "wybrania" na ofiarę tych a nie innych ludów był brak jakichkolwiek powodów.
Najgorsze jest to, że sami Zydzi pomylili współczesny antychrześcijański antysemityzm ze starą nienawiścią religijną do Zydów, co bezrefleksyjnie przyjęły masy ludzi odurzonych rozmiarami tej okropności.
Co do rozważań nad znaczeniem słowa "dziwka" to odsyłam do postu 24 tu:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8557316&N=1
(pisząc o obrazie da Vinci miałem oczywiście na myśli Monę lisę - ach ta dysleksja...:))
HS-
Po drugie nadal czekam na odpowiedź. Jeśli nie wiesz jakie podatki płaci KK, i takie tam
HS+ może nie wie, ale ja to mogę wyjaśnić. Tak się składa, że znam te sprawy nie tylko z teorii:D.
Kościół płaci takie podatki, jakie płaci każda organizacja pożytku publicznego działająca non profit (o czym mówi zresztą wyraźnie art. 22 ust. 1 konkordatu). Innymi słowy KK jest opodatkowany CIT, przy czym opodatkowaniu nie podlegają dochody:
- z niegospodarczej działalności statutowej (np.: datków na "tacę"); w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej (i zniesienie tego bzdurnego obowiązku jest jedyną "preferencją" w odniesieniu do tej kwestii),
- z pozostałej działalności (w tym gospodarczej) - w części przeznaczonej na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwację zabytków, prowadzenie punktów katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze.
Prościej - tak, żebyś nawet ty miał szanse to zrozumieć - KK płaci podatek dochodowy od osób prawnych od wszelkich dochodów, które przewyższają wydaTki na cele statutowe (jak np. federacja konsumentów i inne komunistyczne wypierdki).
Ponadto Kościół płaci
- VAT + akcyza (bez jakichkolwiek preferencji)
- podatek od nieruchomości, przy czym Zwolnienie od opodatkowania podatkiem od nieruchomości oraz od świadczeń na fundusz gminny i fundusz miejski obejmuje nieruchomości lub ich części przeznaczone na cele mieszkalne duchownych i członków zakonu, jeżeli:
1) są one wpisane do rejestru zabytków,
2) służą jako internaty przy szkołach i seminariach duchownych, domy zakonów kontemplacyjnych, domy formacyjne zakonów i domy księży emerytów (sióstr emerytek),
3) znajdują się w budynkach kurii diecezjalnych i biskupich, zakonnych zarządów generalnych i prowincjalnych w Sekretariacie Prymasa Polski i w Sekretariacie Konferencji
Episkopatu Polski.
Co do PIT, to duchowni płacą dochodówkę według standardowych zasad, przy czym podstawowy jest PIT zryczałtowany z możliwym przejściem na zasady ogólne.
Bo dla mnie Paniedzejku jeśli (uwaga przykład) ktoś kupuje auto warte np 1000.000 zł za 50.000 zeta - to tak jakby je dostał za darmo.
Wybaczam ci to, bo jest to efekt najzwyklejszej w świecie indolencji w zakresie zasad opodatkowania. Dla twojej wiadomości - ceny - z pewnymi wyjątkami - nie są regulowane. To zaś oznacza, że wartością transakcji jest cena transakcyjna. Teoretycznie obowiązuje art. 14. ust. 1 ustawy o CIT (czyli cena transakcyjna powinna być taka jak wartość rynkowa), ale przepis ten jest martwy poza bardzo nielicznymi przypadkami, gdy cena transakcyjna rażąco odbiega od ceny rynkowej (głównie z tego powodu, że w sensie procesowym sprawy takie są niemal nie do wygrania - sam wygrałem kilkanaście takich spraw w tym tzw. sprawy "beznadziejne") albo gdy skarbówka sterroryzuje delikwenta (bardzo częste przypadki). Dla twojej wiadomości - z tego co wiem z Min Fin, Kościół nigdy nie był stroną takiej sprawy.
Jak rozumiem presupozycja jest taka, że z rozliczenia byłych komunistów jako społeczeństwo nie odniesiemy żadnych korzyści?
Właśnie tak.
Poza zaspokojeniem potrzeby sprawiedliwości oczywiście. Ja zresztą niczego innego nie oczekuję. Ale wiem. Jestem prymitywem jak każdy, kto używa takich przestarzałych słów jak "sprawiedliwość".
Każdy kłamie - nie da się inaczej żyć - możesz spróbować -ciekawym jest efektów.
No cóż. Prócz ciebie jest jeszcze paru takich, którzy uważają, że cudze grzechy usprawiedliwiają ich niegodziwość. Nie jesteś w tym żadnym wyjątkiem. Mimo to ja np. próbuję tak żyć. Czy mi się udaje dowiem się na Sądzie ostatecznym.
Od tego więc momentu w dupie mam odpłatę za złe uczynki i 'prawdę' jako, że najwięcej na temat tychże pojęć mają ludzie, których można określić mianem obłudnych (eufemizując).
Bardzo budujący postawa gówniarza, który nie dostał upragnionego lizaka...
Wskaż mi proszę ponadto przykład na to iż społeczeństwo oparte na prawdzie rozwija się lepiej i w sposób bardziej zrównoważony To chyba nie powinno być trudne skoro podałeś taki przykład :P
To poszukaj danych statystycznych. Takich, co to wykazują ile jest rozwodów, gwałtów, agresji w małżeństwach chrześcijańskich i "związkach" "wolnych" (zawsze zastanawiałem się od czego są one "wolne" i wyszło mi, że ludzie "uwalniają" się od swego człowieczeństwa na korzyść uzyskania efektu (szczęśliwego dzikusa, czyli małpy w garniturze lub nie i obowiązkowo z kłopotami finansowymi). Z tego co pamiętam, to stosunek jest jakoś 10:1 na korzyść małżeństw chrześcijańskich.
Jestem pewien, że nie pamiętasz Dziadów cz. II (ta co to
"cicho wszędzie, głucho wszędzie
co to będzie? co to będzie?":))
. Przypomnij sobie (mało tekstu - chyba nawet ty powinieneś mieć dość umiejętności, by to przeczytać. Występują tam 4 upiory (przy czym ten ostatni występuje raczej po to, by wykazać, że żyjący mają takie same kłopoty jak umarli), z których 3 - bodaj Zocha świetnie pasuje do takiego szczęśliwego dzikusa. Wykorzeniona ze szczętem a jej wina polega na tym, że żyje ze sobą i dla siebie nie czując żalu i nie będąc w stanie pojąć istoty swej winy, co widać po pasterce u duchem nr. 4
Z takiego "materiału" nie da się "ulepić" dobrej społeczności czy choćby rodziny.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS+
Wybacz - podałem w twoim zastępstwie informacje o opodatkowaniu KK.
Co do holocaustu, to jest on utożsamiany wyłącznie z Zydami głównie dla tego, że to przede wszystkim oni spisali jego dzieje i oni dokonali pierwszych i chyba najlepszych analiz tego zjawiska (np. H. Arendt z jej "Korzeniami totalitaryzmu", które są chyba najlepszą analizą zjawiska). Z tego powodu np. Neron przeszedł do historii jaki dziki furiat i ogarnięty megalomanią maniak swego talentu a Kleopatra jako uosobienie famme fatale, co niekoniecznie odpowiada obecnym opisom tych postaci opieranych nie tylko o dzieła dziejopisów rzymskich i greckich.
Dlatego jestem na to "nieco" wyczulony:) Osobiście wolałbym unikać tu "narodowościowania" ofiar tego szaleństwa. Istotą jest to, że Niemcy sami uznawali, że nie istnieją żadne przyczyna, dla których akurat te a nie inne rasy zasługują na eksterminację. Po prostu uznali, że "ci ludzie nie są ludźmi" i tyle. Reszta opierana była o starannie pielęgnowane uprzedzenia Niemców, dzięki czemu nie brakowało katów. Najistotniejsze jest to, że powodem "wybrania" na ofiarę tych a nie innych ludów był brak jakichkolwiek powodów.
Najgorsze jest to, że sami Zydzi pomylili współczesny antychrześcijański antysemityzm ze starą nienawiścią religijną do Zydów, co bezrefleksyjnie przyjęły masy ludzi odurzonych rozmiarami tej okropności.
Co do rozważań nad znaczeniem słowa "dziwka" to odsyłam do postu 24 tu:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8557316&N=1
(pisząc o obrazie da Vinci miałem oczywiście na myśli Monę lisę - ach ta dysleksja...:))
HS-
Po drugie nadal czekam na odpowiedź. Jeśli nie wiesz jakie podatki płaci KK, i takie tam
HS+ może nie wie, ale ja to mogę wyjaśnić. Tak się składa, że znam te sprawy nie tylko z teorii:D.
Kościół płaci takie podatki, jakie płaci każda organizacja pożytku publicznego działająca non profit (o czym mówi zresztą wyraźnie art. 22 ust. 1 konkordatu). Innymi słowy KK jest opodatkowany CIT, przy czym opodatkowaniu nie podlegają dochody:
- z niegospodarczej działalności statutowej (np.: datków na "tacę"); w tym zakresie kościelne osoby prawne nie mają obowiązku prowadzenia dokumentacji wymaganej przez przepisy Ordynacji podatkowej (i zniesienie tego bzdurnego obowiązku jest jedyną "preferencją" w odniesieniu do tej kwestii),
- z pozostałej działalności (w tym gospodarczej) - w części przeznaczonej na cele: kultu religijnego, oświatowo-wychowawcze, naukowe, kulturalne, charytatywno-opiekuńcze oraz na konserwację zabytków, prowadzenie punktów katechetycznych, inwestycje sakralne w zakresie: budowy, rozbudowy i odbudowy kościołów oraz kaplic, adaptację innych budynków na cele sakralne, a także innych inwestycji przeznaczonych na punkty katechetyczne i zakłady charytatywno-opiekuńcze.
Prościej - tak, żebyś nawet ty miał szanse to zrozumieć - KK płaci podatek dochodowy od osób prawnych od wszelkich dochodów, które przewyższają wydaTki na cele statutowe (jak np. federacja konsumentów i inne komunistyczne wypierdki).
Ponadto Kościół płaci
- VAT + akcyza (bez jakichkolwiek preferencji)
- podatek od nieruchomości, przy czym Zwolnienie od opodatkowania podatkiem od nieruchomości oraz od świadczeń na fundusz gminny i fundusz miejski obejmuje nieruchomości lub ich części przeznaczone na cele mieszkalne duchownych i członków zakonu, jeżeli:
1) są one wpisane do rejestru zabytków,
2) służą jako internaty przy szkołach i seminariach duchownych, domy zakonów kontemplacyjnych, domy formacyjne zakonów i domy księży emerytów (sióstr emerytek),
3) znajdują się w budynkach kurii diecezjalnych i biskupich, zakonnych zarządów generalnych i prowincjalnych w Sekretariacie Prymasa Polski i w Sekretariacie Konferencji
Episkopatu Polski.
Co do PIT, to duchowni płacą dochodówkę według standardowych zasad, przy czym podstawowy jest PIT zryczałtowany z możliwym przejściem na zasady ogólne.
Bo dla mnie Paniedzejku jeśli (uwaga przykład) ktoś kupuje auto warte np 1000.000 zł za 50.000 zeta - to tak jakby je dostał za darmo.
Wybaczam ci to, bo jest to efekt najzwyklejszej w świecie indolencji w zakresie zasad opodatkowania. Dla twojej wiadomości - ceny - z pewnymi wyjątkami - nie są regulowane. To zaś oznacza, że wartością transakcji jest cena transakcyjna. Teoretycznie obowiązuje art. 14. ust. 1 ustawy o CIT (czyli cena transakcyjna powinna być taka jak wartość rynkowa), ale przepis ten jest martwy poza bardzo nielicznymi przypadkami, gdy cena transakcyjna rażąco odbiega od ceny rynkowej (głównie z tego powodu, że w sensie procesowym sprawy takie są niemal nie do wygrania - sam wygrałem kilkanaście takich spraw w tym tzw. sprawy "beznadziejne") albo gdy skarbówka sterroryzuje delikwenta (bardzo częste przypadki). Dla twojej wiadomości - z tego co wiem z Min Fin, Kościół nigdy nie był stroną takiej sprawy.
Jak rozumiem presupozycja jest taka, że z rozliczenia byłych komunistów jako społeczeństwo nie odniesiemy żadnych korzyści?
Właśnie tak.
Poza zaspokojeniem potrzeby sprawiedliwości oczywiście. Ja zresztą niczego innego nie oczekuję. Ale wiem. Jestem prymitywem jak każdy, kto używa takich przestarzałych słów jak "sprawiedliwość".
Każdy kłamie - nie da się inaczej żyć - możesz spróbować -ciekawym jest efektów.
No cóż. Prócz ciebie jest jeszcze paru takich, którzy uważają, że cudze grzechy usprawiedliwiają ich niegodziwość. Nie jesteś w tym żadnym wyjątkiem. Mimo to ja np. próbuję tak żyć. Czy mi się udaje dowiem się na Sądzie ostatecznym.
Od tego więc momentu w dupie mam odpłatę za złe uczynki i 'prawdę' jako, że najwięcej na temat tychże pojęć mają ludzie, których można określić mianem obłudnych (eufemizując).
Bardzo budujący postawa gówniarza, który nie dostał upragnionego lizaka...
Wskaż mi proszę ponadto przykład na to iż społeczeństwo oparte na prawdzie rozwija się lepiej i w sposób bardziej zrównoważony To chyba nie powinno być trudne skoro podałeś taki przykład :P
To poszukaj danych statystycznych. Takich, co to wykazują ile jest rozwodów, gwałtów, agresji w małżeństwach chrześcijańskich i "związkach" "wolnych" (zawsze zastanawiałem się od czego są one "wolne" i wyszło mi, że ludzie "uwalniają" się od swego człowieczeństwa na korzyść uzyskania efektu (szczęśliwego dzikusa, czyli małpy w garniturze lub nie i obowiązkowo z kłopotami finansowymi). Z tego co pamiętam, to stosunek jest jakoś 10:1 na korzyść małżeństw chrześcijańskich.
Jestem pewien, że nie pamiętasz Dziadów cz. II (ta co to
"cicho wszędzie, głucho wszędzie
co to będzie? co to będzie?":))
. Przypomnij sobie (mało tekstu - chyba nawet ty powinieneś mieć dość umiejętności, by to przeczytać. Występują tam 4 upiory (przy czym ten ostatni występuje raczej po to, by wykazać, że żyjący mają takie same kłopoty jak umarli), z których 3 - bodaj Zocha świetnie pasuje do takiego szczęśliwego dzikusa. Wykorzeniona ze szczętem a jej wina polega na tym, że żyje ze sobą i dla siebie nie czując żalu i nie będąc w stanie pojąć istoty swej winy, co widać po pasterce u duchem nr. 4
Z takiego "materiału" nie da się "ulepić" dobrej społeczności czy choćby rodziny.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Attyla
Popatrz popatrz a jednak się odezwałeś - szkoda, że nie wtedy gdy się do Ciebie zwracałem.
Co do podatków- pięknie to wygląda w teorii. Sam jako prawnik/księgowy wiesz jaki dystans dzieli teorie od praktyki w zakresie płacenia podatków- tak więc oszczędź mi takich wywodów.
Skoro już jesteśmy przy tym temacie i jesteś znawcą ile % podatku płaci KK od
- ślubu
- komunii
- bieżmowania
- chrztu
- pogrzebów
Wszystkie powyższe 'usługi' są płatne (różnie wygląda to w różnych miejscach) ciekawi mnie więc to ile z tego trafia do US.
Wybaczam ci to, bo jest to efekt najzwyklejszej w świecie indolencji w zakresie zasad opodatkowania
To był taki przykład obrazujący stan faktyczny - trzeba być strasznym młotem żeby tego nie zrozumieć.
Poza zaspokojeniem potrzeby sprawiedliwości oczywiście. Ja zresztą niczego innego nie oczekuję. Ale wiem. Jestem prymitywem jak każdy, kto używa takich przestarzałych słów jak "sprawiedliwość".
I sobie pogaworzyłeś znowu. Proszę zdefiniuj mi takie pojęcie jak 'sprawiedliwość'.
No cóż. Prócz ciebie jest jeszcze paru takich, którzy uważają, że cudze grzechy usprawiedliwiają ich niegodziwość. Nie jesteś w tym żadnym wyjątkiem. Mimo to ja np. próbuję tak żyć. Czy mi się udaje dowiem się na Sądzie ostatecznym.
A kto mówił, że jestem wyjątkiem? Moja niegodziwość to moja sprawa - jeśli okaże się, że Ty masz rację. Obu nas będą sądzić na sądzie ostatecznym - ja się go nie boje bowiem nie będą go przeprowadzać indywidua podobne do Ciebie. Jeśli nie masz racji - to nie ma znaczenia jak się zachowuje. Tak czy inaczej pozostaje to kwestią tylko i wyłącznie mojego sumienia. Zajrzyj czasem w swoje.
Bardzo budujący postawa gówniarza, który nie dostał upragnionego lizaka...
Po pierwsze - TANIA PROWOKACJA
Po drugie wiedziałem, że ktoś mnie potraktuje takim bzdetem. Gówno mnie obchodzi Twoje zdanie na temat mojej wiary/niewiary. Ponadto - wsadź se w dupę tego lizaka- będziesz miał więcej 'punktów'
po trzecie - Jak na zakuty łeb przystało -zrozumiałeś to po swojemu. Wyłuszczę Ci więc to i owo cobyś sobie darował na przyszłość tanie wyskoki. Mnie nie chodziło o to, że krytykowali mnie innowiercy, etc. Bo jestem w przeciwieństwie do Ciebie panie chorągiewko odporny na presje społeczną i dałbym sobie z tym rade. Mnie w owym czasie zadziwiał fakt, że chrześcijanie, tzn ludzie, którzy za takowych uchodzili (może inaczej tak żebyś zrozumiał -sprawiali wrażenie-) - zachowywali się jak bydło zwyczajne. Podałbym nawet przykłady ale i tak Jako bolszewik z krwi i kości potraktujesz je 'po swojemu' i napiszesz, że to niczego nie udowadnia.
Napisze więc najprościej jak się da- tak żebyś nie miał problemów z czytaniem.
To chrześcijanie swoim zachowaniem zniechęcili mnie do własnej wiary. Nie namówiły mnie do tego komuchy, komunoliberałowie, etc Tylko ludzie Twojego pokroju.
To poszukaj danych statystycznych. Takich, co to wykazują ile jest rozwodów, gwałtów, agresji w małżeństwach chrześcijańskich i "związkach" "wolnych" (zawsze zastanawiałem się od czego są one "wolne" i wyszło mi, że ludzie "uwalniają" się od swego człowieczeństwa na korzyść uzyskania efektu (szczęśliwego dzikusa, czyli małpy w garniturze lub nie i obowiązkowo z kłopotami finansowymi). Z tego co pamiętam, to stosunek jest jakoś 10:1 na korzyść małżeństw chrześcijańskich.
Szefuniu - pytałem o te społeczeństwa lepiej rozwinięte a nie o dane statystyczne dotyczące rozwodów .
Będąc już przy temacie badań,
- na jakiej grupie je przeprowadzono?
- w którym roku?
- i na czyje zlecenie?
- jaka technika została użyta do badania tych zachowań ?
bo to przy takich kwestiach potrafi przesądzić o wynikach - nie musisz niczego pisać wklej link/linki sam poczytam.
Jestem pewien, że nie pamiętasz Dziadów cz. II
Nie zaśmiecam sobie głowy twórczością mistrza bełkotu. Poza tym niezbyt mnie obchodzi to co miał do powiedzenia na temat społeczeństwa/etc zwykły zbol.
shadzahar [ Generaďż˝ ]
Taka mała woda na młyn jakby komuś się tutaj nudziło bardziej niż zwykle...
Belert [ Legend ]
Nie zaśmiecam sobie głowy twórczością mistrza bełkotu. Poza tym niezbyt mnie obchodzi to co miał do powiedzenia na temat społeczeństwa/etc zwykły zbol.
dobre ,naprawde dobre ehhh

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Belert
dobre ,naprawde dobre ehhh
Nie żeby mi to było do czegoś potrzebne, ale mógłbyś tę jedno-zdaniówkę rozwinąć ?:P
Shadzahar->
No to teraz 'będzie się działo' :D
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Skoro już jesteśmy przy tym temacie i jesteś znawcą ile % podatku płaci KK od i takie inne:
Po pierwsze, to nawet ty powinieneś wiedzieć, że nie płaci się podatku od grania na lutni a od dochodu. Po drugie to te rzeczy, które wymieniłeś nie są usługami a ceremoniami należącymi do treści działalności Kościoła. Za działania te nie jest ustalana cena. Ludzie po prostu dają ile uważają za stosowne, a, że to "uważają za stosowne" jest unifikowane przez nich samych to zupełnie inna para kaloszy. I to jest zupełnie NORMALNE zachowanie ludzi wychowanych w świecie, gdzie towar na ladzie MUSI mieć wyraźnie określoną cenę.
Wracając do rzeczy. Sakrameta i inne ceremonie kościelne nie są usługami i nie posiadają ceny a środki wręczane są nie "w zamian" a "przy okazji", w związku z czym wyczerpują znamiona zwolnienia z art. 17 ust. 1 lit. a ustawy o CIT, czyli dochodów uzyskiwanych w związku i przekazywanych na cele działalności statutowej.
Dokładnie w ten sam sposób działa wspomniana już federacja konsumentów. Porady prawne są co do zasady nieodpłatne ale ewentualny datek jest zwolniony z CIT w zakresie, w jakim zostanie wykorzystany na cele działalności statutowej.
To był taki przykład obrazujący stan faktyczny
To nie był stan faktyczny a efekt halucynacji wywołanych twoją antychrześcijańską fobią. Miałem tak samo, kiedy miałem 2 latka i na chleb mówiłem "bep" a na muchy "tapta" :D Tyle, że ja już z tego wyrosłem. I nie dość, że wyrosłem, to jeszcze uzyskałem bezpośredni kontakt z tego typu zjawiskami.
Nie powiem, żeby zdziwiła mnie ta postawa. Jest zupełnie normalna i - co gorsze - powszechna. Zresztą - jako się rzekło - sam tak miałem kiedy zamiast majtek nosiłem pieluchy.
Proszę zdefiniuj mi takie pojęcie jak 'sprawiedliwość'.
Oj - mógłbyś czasami zajrzeć do słownika. Nie wyjaśnia on wszystkiego, ale na potrzeby tej "dyskusji" wystarczy. Sprawiedliwość to "uczciwe, prawe postępowanie", czyli takie postępowanie, które na winę nie potwierdzoną skruchą odpowiada karą. Wiem, że nie zaśmiecasz sobie głowy twórczością mistrza bełkotu. Poza tym niezbyt cię obchodzi to co miał do powiedzenia na temat społeczeństwa/etc zwykły "zbol" - Dostojewski w swoim bełkotliwym Idiocie ale gdybyś czasami wytknął nos poza swój barłóg chama spod budki z piwem, to może byś jednak zrozumiał, że nie wszystko czego nie rozumiesz i nie znasz jest "bełkotem" i "zbolem" (właśnie - co to jest ten "zbol"???) bo w takim przypadku wszystko, co nie jest efektem zamroczenia alkoholowego będzie tym "zbolem" i "bełkotem".
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Attyla
Ja mam takie pytanie: Czemu porównujesz Dostojewskiego do Adasia-analfabety-Mickiewicza? Tak wysoki poziom ignorancji zaskakuje nawet u Ciebie. No ale robisz to pewnie w myśl zasady 'lepsze bo polskie'
Ludzie po prostu dają ile uważają za stosowne,
Pusty śmiech człowieka ogarnia. Jakoś tak dziwne jest, że księża mają insze zdanie i na wsiach ryczałtem walą (kilka lat temu np bierzmowanie kosztowało 50 zł od osoby- no ale jak się ma 2 dzieci na studiach trzeba jakoś dorobić)
bo w takim przypadku wszystko, co nie jest efektem zamroczenia alkoholowego będzie tym "zbolem" i "bełkotem".
No to teraz już wiadomo, czemu jeździsz po wszystkich, którzy mają insze niż Ty zdanie :D
Dalej znowu nie ma nic, do czego warto by było się odnieść.

massca [ ]
"rzeczy, które wymieniłeś nie są usługami a ceremoniami należącymi do treści działalności Kościoła. Za działania te nie jest ustalana cena"
Wszystko przez ten cholerny postęp. Kiedyś dawno stary dobry testament wyraźnie podawał cennik, np. dziesiątą część efy mąki jęczmiennej za sterylizację niewiernej żony :)
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Dyskusję śledzę z zainteresowaniem, ale wypowiadać się nie będę, natomiast....
...massca, mam prośbę, możesz podać namiary na odpowiedni ustęp ze starego testamentu ?
massca [ ]
Kajetan - prosze bardzo, Księga Liczb, rozdzial 5. Nawet zacytuję, bo to dosyć perwersyjny kawałek:
Rzekł znowu Pan do Mojżesza: «Tak mów do Izraelitów: Gdy mąż ma żonę rozpustną i ta go zdradzi przez to, że inny mężczyzna z nią obcuje cieleśnie wylewając nasienie, a nie spostrzegł tego jej mąż, i dopuściła się nieczystości w ukryciu, gdyż nie było świadka, który by ją pochwycił na gorącym uczynku - gdy więc duch podejrzenia ogarnie męża i zacznie podejrzewać żonę swoją, w wypadku gdy rzeczywiście się splamiła, lub będzie ją posądzał, choć się nie splamiła - wówczas winien mąż przyprowadzić żonę swoją do kapłana i przynieść jako dar ofiarny za nią dziesiątą część efy mąki jęczmiennej.
Nie wyleje jednak na to oliwy ani też nie położy kadzidła, gdyż jest to ofiara posądzenia, ofiara wyjawienia, która ma wykazać winę. Wówczas rozkaże kapłan zbliżyć się kobiecie i stawi ją przed Panem. Następnie naleje kapłan wody świętej do naczynia glinianego, weźmie nieco pyłu znajdującego się na podłodze przybytku i rzuci go do wody.
Teraz postawi kapłan kobietę przed Panem, odkryje jej włosy i położy na jej ręce ofiarę wyjawienia, czyli posądzenia; wodę zaś gorzką, niosącą klątwę, kapłan będzie trzymał w swym ręku. Wtedy zaprzysięgnie kobietę i powie do niej: Jeśli rzeczywiście żaden inny mężczyzna z tobą nie obcował i jeśliś się z innym nie splamiła nieczystością względem swego męża, wówczas woda goryczy i przekleństwa nie przyniesie ci szkody.
Jeśli jednak byłaś niewierna swemu mężowi i stałaś się przez to nieczystą, ponieważ inny mężczyzna, a nie twój mąż, obcował z tobą, wylewając [nasienie] - wówczas przeklnie kapłan kobietę przysięgą przekleństwa i powie do niej: Niechże cię Pan uczyni poprzysiężonym przekleństwem pośród ludu twego, niech zwiotczeją twoje biodra, a łono niech spuchnie. Woda niosąca przekleństwo niech wniknie do twego wnętrza i niech sprawi, że spuchnie twoje łono, a biodra zwiotczeją. Odpowie na to kobieta: "Amen, Amen". Teraz wypisze kapłan na zwoju słowa przekleństwa, a następnie zmyje je wodą goryczy.
Wreszcie da wypić kobiecie wodę gorzką, niosącą klątwę, aby wody przekleństwa weszły w nią sprawiając gorzki ból. Następnie weźmie kapłan z rąk kobiety ofiarę posądzenia, wykona gest kołysania4 przed Panem i złoży na ołtarzu. Potem weźmie z niej pełną dłonią część jako pamiątkę i spali na ołtarzu. Teraz da kobiecie do picia wodę przeklętą: jeśli naprawdę stała się nieczystą i swojemu mężowi niewierną, woda wniknie w nią, sprawiając gorzki ból. Łono jej spuchnie, a biodra zwiotczeją, i będzie owa kobieta przedmiotem przekleństwa pośród swego narodu.
Jeśli jednak ta kobieta nie stała się nieczystą, lecz przeciwnie - jest czysta - pozostanie bez szkody i znów będzie rodzić dzieci. Takie jest prawo odnoszące się do posądzenia, gdy żona nie dochowa wierności swojemu mężowi i stanie się przez to nieczystą, lub gdy mąż zacznie ją posądzać, wtedy stawi ją przed Panem, a kapłan spełni względem niej wszystko według tego prawa. Mąż będzie wtedy bez winy, a żona poniesie zasłużoną karę».
Hardkor, podobno jest więcej takich akcji, ten dobrotliwy starzec z siwą brodą był wg pierwotnych bajkopisarzy całkiem brutalnym osobnikiem. przyznam że mnei to zaintrygowało. zapewne attyla ma jakąś swoją "interpretację prawdy", jestem ciekawy w jaki odcień szarości ubierze to co jest czarne na białym w piśmie, które uważa za święte.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Jakoś nie przypominam sobie bym ich przyrównywał. Zastosowałem po prostu do Fiodora słowa, które wyplułeś z siebie wobec Adasia. A że jesteś na tyle arogancki wobec jednego z najważniejszych i największych dzieł literatury polskiej, to zapewne zechcesz podobnie "uhonorować" mistrza literatury rosyjskiej. Zwłaszcza, że śmiał on drwić sobie z obojętnej religijności czy ateizmu jako postaw barbarzyńskich i po prostu niegodziwych i głupich.
Dodam tu jeszcze jednego "bełkotliwego" "zbola" (nadal nie wiem co to takiego). Tym razem będzie to pastisz nagonki na Zbyszka Herberta:
Panu Cogito zaciął się
szpetnie język
powtarza
tak - tak
nie - nie
Nie nauczył się demokracji
nie wyciągnął wniosków
nic nie rozumie
z luzu z gry w transformację
powrotu do Europy
przebaczania hurtem
Jego nieuctwo
potwierdza czarna piana gazet
redakcji niedawnych przyjaciół
O Panu Cogito
pisze się że Beria pióra
Pol-pot wierności
Torquemada smaku
a w ogóle
budzi zażenowanie
Kiedyś wzór
Dziś swojski Hitlerek
w okopach Ciemnogrodu.
(cytat z ostatniego wydania Frondy, do lektury której zachęcam)
Nie przypomina ci to czegoś?
To tak a propos "wolnych" i "samodzielnych" ocen forumowego lewactwa.
Pusty śmiech człowieka ogarnia. Jakoś tak dziwne jest, że księża mają insze zdanie i na wsiach ryczałtem walą
Myślę, że powinieneś poprzestać na tym, bo skończy się tak, jak było ze słynnymi dzwonami, które bez przerwy biły w głowinie biednego massci.
Przy czym nie wykluczam możliwości istnienia takich wyjątków. Tak jak nie wykluczam możliwości występowania wśród kleru pedałów czy księży nie dotrzymujących ślubu celibatu. Są to ludzie a ludzie są grzeszni. Tyle tylko, że wyjątki dowodzą tylko reguły, która jest "nieco" inna.
massca
Słownik języka polskiego podaje, że ofiara (dar ofiarny) to:
przedmiot lub żywa istota składane Bogu, bóstwom, nadprzyrodzonym mocom, np. w celu przebłagania ich lub odsunięcia niebezpieczeństwa
W tym przypadku mamy sytuację, w której kobieta występnym życiem popełnia grzech. Grzech ten wymaga kary. Jest to czysta konstrukcja sądu bożego, w ramach którego, decyduje wina lub niewinność osoby poddawanej sądowi a nie własności fizyczno - chemiczne próby. Ty to podajesz jako kuriozum, ponieważ masz mózg wyprany z możliwości uznania czegoś, co nie zgadza się z ogólnie uznanym rezultatem obserwacji szkiełkiem i okiem zdarzeń podobnych w sensie fizycznym. Nie wierzysz w Boga ani Jego wszechmoc, więc nie wierzysz także w sprawiedliwość tego sądu. To jednak dowodzi jedynie twojego ograniczenia - dobrowolnego zamknięcia się w produktach swojego rozumku - notabene którego istnienia udowodnić się także nie da w kategoriach szkiełka, oka i rozumku.
W każdym razie mąka składana jest w ofierze przebłagalnej Bogu. Ofiara zaś nie jest ceną. Ludzie ograniczeni nie są w stanie tego zrozumieć, ale to kwestia ich ograniczenia a nie natury tego rodzaju darów.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
"Rozwijasz się". Tym razem ani jedno zdanie nie zasługuje na komentarz.

mos_def [ Senator ]
No i jak wam idzie? Ustaliliscie juz czy to przesladowanie chescisjan jest trendy?
Trzecia czesc, wiec wypadałoby juz dojsc do jakichs wnioskow :)

Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Dzięki Massca, twoja reklama była w sumie lepsza niż rzeczywisty tekst :D Tak się zastanawiałem, jakie Żydzi mieli techniki sterylizacyjne prócz kamienowania, a tu są całkiem nieźle pomyślane ordalia - mało inwazyjne, jak żona była wierna, to mogła się oczyścić przed podejrzliwym mężem, a jak nie była, to nawet w przypadku nie zadziałania klątwy strachu się najadła.
A co do hardkoru.... obadaj Księgę Sędziów, rozdział 19.
Ja tym znajomych straszę. Choć w sumie historia bez interwencji boskiej, i z życia wzięta ;>
massca [ ]
Myślę, że powinieneś poprzestać na tym, bo skończy się tak, jak było ze słynnymi dzwonami, które bez przerwy biły w głowinie biednego massci.
Drogi Attylo.
Rzucam ci oficjalnie WYZWANIE, bo oczerniasz mnie publicznie i sugerujesz że kłamię. Zróbmy tak - ty zorganizujesz kamerę wideo i podasz dowolny dzień, a ja ją ustawię w domu i będę rejestrował bicie dzwonów, które słychać w moim mieszkaniu (jednocześnie będe nagrywał cos z TV z datą i godziną, żeby nie było ze materiał zmontowany).
Przekonamy się ostatecznie kto wymyśla i jak chrześcijanie prześladują swoimi obrządkami ludzi w państwie para-kościelnym
I przy okazji powiedz gdzie mieszkasz dokładnie. Moze to TY nie slyszysz bębnienia tego idioty, bo nie jesteś w promieniu jego rażenia?

Widzący [ Legend ]
massca-> to jest państwo prawa więc sprawiedliwość triumfuje. Jak będziesz bluźnił to zgodnie z obrządkiem zostaniesz skazany na bicie w dzwony i to dożywotnio.
massca [ ]
Kajetan - tak, stary testament to ciekawa lektura czasami, im wiecej sobie przegladam tym bardziej widze że pan Bóg był dosyć bezwzględnym i okrutnym zawodnikiem. Wystarczyło spojrzeć pare wersów wyżej od tego co cytowałem i oto jaki mamy przykład troski o chorych i nieszczęśliwych:
Przemówił znów Pan do Mojżesza: «Rozkaż Izraelitom usunąć z obozu każdego chorego na trąd, cierpiącego na wycieki oraz tego, kto zaciągnął nieczystość przy zwłokach zmarłego1. Tak mężczyznę jak i kobietę macie usunąć poza obóz, aby nie plugawili waszego obozu, gdzie Ja mieszkam pośród was». Uczynili tak Izraelici i usunęli ich poza obóz; Izraelici postąpili tu według rozkazu, jaki Pan dał Mojżeszowi.
Zaraz Atylla napisze że trąd był grzechem, że to kara boska i po prostu ja jestem zbyt ograniczony żeby to ogarnąć.
massca [ ]
Widzący -wiem. Prawo wyjmuje z ustawy o hałasie "obiekty kultu religijnego". Dlatego założe latem Kościół Wyznawców Techno i zrobie temu świrowi całoniedzielną mszę pod nosem. Zobaczymy co powie... :)

maviozo [ Man with a movie camera ]
massca->mógłbyś się bardzo zdziwić, że na kamerze NIE nagrałyby się dzwony.
massca [ ]
maviozo - w takim razie zapraszam Attylę do mnie, na herbatę (bo wina nie pije). Ustalę tylko godziny dokładne walenia w dzwony. Albo przełożymy wyzwanie do wiosny, wtedy przy otwartym oknie na pewno sie nagra, bo to cholerstwo zaglusza w takich warunkach telewizor
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Trąd grzechem pewnie nie będzie, ale wiesz massca, przepisy dotyczące żywności, menstruacji, obrzezania i tym podobne w zasadzie "techniczne" starotestamentowe kawałki w tamtym klimacie i warunkach higienicznych mają uzasadnienie :-)
massca [ ]
następny kawałek z kategorii GORE :)
Księga Liczb, rozdział 31
1 Rzekł Pan do Mojżesza: 2 «Pomścij Izraelitów na Madianitach. Potem zostaniesz przyłączony do twoich przodków1». 3 Rzekł więc Mojżesz do ludu: «Przygotujcie spośród siebie mężów na wyprawę wojenną przeciw Madianitom; mają im wymierzyć pomstę Pana. 4 Poślijcie na wyprawę wojenną po tysiącu ludzi z każdego pokolenia izraelskiego». 5 I zostało wybranych po tysiącu z każdego pokolenia, czyli dwanaście tysięcy zdolnych do walki.
6 Mojżesz posłał po tysiącu ludzi z każdego pokolenia na wojnę. Razem z nimi [wysłał] Pinchasa, syna kapłana Eleazara, i przedmioty święte2 oraz trąby sygnałowe. 7 Według rozkazu, jaki otrzymał Mojżesz od Pana, wyruszyli przeciw Madianitom i pozabijali wszystkich mężczyzn. 8 Zabili również królów madianickich. Oprócz tych, którzy zginęli [w walce]: Ewi, Rekem, Sur, Chur i Reba - razem pięciu królów madianickich. Mieczem zabili również Balaama3, syna Beora. 9 Następnie uprowadzili w niewolę kobiety i dzieci madianickie oraz zagarnęli jako łup wszystko ich bydło, stada i cały majątek. 10 Spalili wszystkie miasta, które tamci zamieszkiwali, i wszystkie obozowiska namiotów. 11 Zabrawszy następnie całą zdobycz, cały łup złożony z ludzi i zwierząt, 12 przyprowadzili jeńców, zdobycz i łup do Mojżesza, kapłana Eleazara i całej społeczności Izraelitów, do obozu, który się znajdował na równinach Moabu, położonych nad Jordanem naprzeciw Jerycha. 13 Mojżesz, kapłan Eleazar i wszyscy książęta społeczności wyszli z obozu naprzeciw nich.
14 I rozgniewał się Mojżesz na dowódców wojska, na tysiączników i setników, którzy wracali z wyprawy wojennej. 15 Rzekł do nich: «Jakże mogliście zostawić przy życiu wszystkie kobiety? 16 One to za radą Balaama4 spowodowały, że Izraelici ze względu na Peora dopuścili się niewierności wobec Pana. Sprowadziło to plagę na społeczność Pana. 17 Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną. 18 Jedynie wszystkie dziewczęta, które jeszcze nie obcowały z mężczyzną, zostawicie dla siebie przy życiu5.
Rozkazy Pana ... Mity greckie to przy tym bajki na dobranoc dla przedszkolaków.

massca [ ]
przepisy dotyczące żywności, menstruacji, obrzezania i tym podobne w zasadzie "techniczne" starotestamentowe kawałki w tamtym klimacie i warunkach higienicznych mają uzasadnienie :-)
pewnie tak, trzeba by w takim razie tlumaczom zasugerować że "plugawienie" chyba ma troche inny wydźwięk teraz w polskim niż "zarażanie" czy "przenoszenie choroby" :)
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Mity greckie są równie fajne, co Biblia, miałem pecha, albo szczęście pacholęciem będąc trafić na wersje nieocenzurowaną mitów zanim trafiłem na Parandowskiego... też jest gore, a w dodatku twarde porno. A tłumacze to i tak mają ciężki kawałek chleba, tłumaczenie Biblii jest potworne, bo tłumaczy się nie tylko słowa, ale całe uwarunkowanie kulturowe, gdyby tak tłumaczyć dosłownie, to nie dałoby się tego czytać - z tego co mi mówiono hebrajski nie ma czasów.... plus inny tok rozumowania, plus różnica czasowa, ech, w Biblii to pewnie nawet do tłumaczenia spójników trzeba przypisy robić.
Attyla [ Flagellum Dei ]
mos_def
To trzeba ustalać??? To oczywistość przecież. Wątek został założony nie po to by odpowiedzieć na pytanie "czy" ale by stwierdzić to co komulyberalny motłoch stara się ukryć przed światem. W końcu postulat "tolerancji" dotyczy pedałów, dziwek, dziwkarzy i wszelakiego innego plugastwa a nie chrześcijan.
przykład:
massca
Drogi Attylo.
Nie przesadzaj. Nie jestem taki drogi. Inni biorą więcej:D
Rzucam ci oficjalnie WYZWANIE, bo oczerniasz mnie publicznie i sugerujesz że kłamię.
1. nie oczerniam ciebie a stwierdzam stan faktyczny, który stwierdzam nawet kilka razy dziennie jadąc do i z roboty lub klientów;
2. nie sugeruję, że kłamiesz, a że masz omamy a to coś innego. Ty jesteś przekonany, że mówisz prawdę, a że ma ona niewiele wspólnego z
rzeczywistością nie dziwi mnie. To wynika z odrzucenia tezy o tym, że słowo "jest" zawierza swój desygnat w rzeczywistości.
A odwiedzić cię mogę w celach towarzyskich:)
I przy okazji powiedz gdzie mieszkasz dokładnie. Może to TY nie słyszysz bębnienia tego idioty, bo nie jesteś w promieniu jego rażenia?
mieszkam około 500 m od kościoła i przejeżdżam tamtędy przynajmniej raz dziennie. W każdym razie jeżeli nawet nie słyszę tych mitycznych dzwonów, to pewnie dlatego, że zagłusza je huk wywoływany przez przelatujące tabuny stalowych ptaków.
Zaraz Atylla napisze że trąd był grzechem, że to kara boska i po prostu ja jestem zbyt ograniczony żeby to ogarnąć.
Nie. Napiszę, że "mokra" odmiana trądu to bardzo przyjemny i - jak to lewacka swołocz nazywa? - sexy stan a wydalanie trędowatych poza granice zdrowej społeczności było przejawem rażącego barbarzyństwa i niesprawiedliwości społecznej. Wtedy cała ta społeczność wyzdychałaby w try miga i massca dzisiaj nie miałby problemów z urojeniami dzwonów kościelnych:D
Co do rozkazów Mojżesza to tobie może się bardzo nie podobać, że ludzie wymyślali wiele sposobów na złagodzenie spodziewanej vendetty, co nie zmienia faktu, że było to działanie w interesie ich bezpieczeństwa. W ten sam sposób postępowali Rzymianie, Babilończycy, Asyryjczycy, Grecy i w ogóle każdy antyczny lud. Również wobec Żydów. Zwyczaj ten został wyraźnie złagodzony wraz ze zwycięstwem chrześcijaństwa a obecna mania deprecjonowania własnego interesu bezpieczeństwa jest efektem doświadczenia zdecydowanie antychrześcijańskich - a więc barbarzyńskich - nazizmu i komunizmu. Ty lubisz ignorować rzeczywistość (ba - ona dla ciebie nie istnieje), więc mnie to nie dziwi.
pewnie tak, trzeba by w takim razie tlumaczom zasugerować że "plugawienie" chyba ma troche inny wydźwięk teraz w polskim niż "zarażanie" czy "przenoszenie choroby" :)
To jest tu jakaś różnica? Grzech (np rozwiązły tryb życia) jest plugastwem i trąd i inne choroby są plugastwem, więc nie ma tu żadnej różnicy.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Attyla ->
Mam do Cię takie pytanie jako prosty ateusz.
Czy zaznajomionyś jest z takim pojęciem jak Superbia?
Zanim odpowiesz przytoczę Twoje własne słowa (z inszego wątku):
Bycie lepszym nie wymaga niczego więcej poza "byciem lepszym". Nie trzeba do tego zgody motłochu. Motłoch może najwyżej zaniżyć loty i zwulgaryzować język i życie. Aby wszyscy ludzie nie byli chamem w beretce z antenką wywodzącym swe "mądrości" pod budką z piwem konieczne jest istnienie tych "lepszych" i konieczne jest by chamuś uważał się za gorszego od tych lepszych. Tylko wtedy patrząc na nich może zapragnąć im dorównać.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Nie jestem zaznajomiony.
Prócz setek firm noszących taką nazwę znalazłem i wiersz pod tym tytułem:
Pycha jest gdy kto rzeknie: Świata nie ma,
lecz patrząc w siebie krzyknie: Oto jestem.
Pycha jest gdy kto wtedy jednym gestem
świat w siebie zgarnie rękami obiema.
Pychą jest wielką o życiu mniemanie:
(złudne, bo przecież też z rzeczy wysnute,
z wiary, że nie jest, co w tobie ukute)
Świata nie stanie, kiedy mnie nie stanie.
Taki nie owoc, lecz siebie spożywa
lub ciało własne bierze za złudzenie,
a miast się budzić nowy sen przyzywa
ciężko chorując na zobojętnienie.
Ale i większą pychą człek świat skrzywia,
że Bóg śpi i śni i nic nie istnieje.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Nie jestem zaznajomiony.
Jakimż to zrządzeniem losu naczelny Inkwizytor Którejśtam-RP nie znał jednego z 7 grzechów głównych?? Dworujesz sobie waść ze mnie chyba... i żebyś musiał tego w internecie szukać? Przyznaj, że napisałeś to (powyższe zdanie) tak dla krotochwili ...

Attyla [ Flagellum Dei ]
Trafiłeś. Chciałem po prostu znaleźć uzasadnienie dla wklejenia tego wierszyka, który zniwelował "zarzuty", których się spodziewałem:D

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
ależ on wcale nie zniwelował "zarzutów" :D

Attyla [ Flagellum Dei ]
ależ zniwelował

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Czy przypadkiem nie pominąłeś czegoś ?:D
Np wywyższania swojej własnej osoby ponad bliźnich? :D

Molzey [ Generaďż˝ ]
W tym przypadku mamy sytuację, w której kobieta występnym życiem popełnia grzech. Grzech ten wymaga kary. Jest to czysta konstrukcja sądu bożego, w ramach którego, decyduje wina lub niewinność osoby poddawanej sądowi a nie własności fizyczno - chemiczne próby. Ty to podajesz jako kuriozum, ponieważ masz mózg wyprany z możliwości uznania czegoś, co nie zgadza się z ogólnie uznanym rezultatem obserwacji szkiełkiem i okiem zdarzeń podobnych w sensie fizycznym. Nie wierzysz w Boga ani Jego wszechmoc, więc nie wierzysz także w sprawiedliwość tego sądu. To jednak dowodzi jedynie twojego ograniczenia - dobrowolnego zamknięcia się w produktach swojego rozumku - notabene którego istnienia udowodnić się także nie da w kategoriach szkiełka, oka i rozumku.
Och, to " boży sąd" jest zdaniem Attyli w pełni sprawiedliwy, prawy i dokładny?
A jakbym tak powiedział, niezbyt drogi Attylo, np. że lubisz młodych chłopców. A dla udowodnienia twej niewinności musiałbyś tylko ścisnąć w garści rozżarzony kamień. Poparzysz się - znaczy pederasta. Nie poparzysz - niewinny.
Oczywistym jest, że Bóg Twój Jehowa cię ochroni... Wszak umysł masz szeroki jak stepy Kazachstanu.

Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
ależ ta moja "pycha" wynika wprost z pokory. teza o pysze chrześcijan bierze się stąd, że znają Prawdę i ją głoszą. Ci, którzy nie chcą jej słuchać tak czy owak czują się jak uczniowie. Ta "pycha" wynika zatem z pewności płynącej z wiary. Ty pewności nie masz żadnej i jesteś gorszy a będąc gorszym czujesz się tak. To zatem nie moja pycha a twoja wina płynąca z odrzucania Prawdy.
Molzey
Na takie coś sąd boży wygląda nieco inaczej. Jeżeli masz zdolność honorową, to sekundanci ustalają warunki i broń a ja tobie spuszczam manto. Jeżeli zdolności honorowej nie masz, wysyłam trabantów, żeby cię wybatożyli jak się chamowi należy.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Attyla->
Zastosowałeś po mistrzowsku technikę mostową i zboczyłeś z tematu, tak więc muszę Cię zawrócić :D
My tu rozmawialimy na temat Twojego wywyższania się jako człeka wyedukowanego i piszącego trudno przyswajalnym dla przeciętnego zjadacza chleba języku - Od, którego to zjadacza czujesz się lepszy (porównując go to chama spod budki z piwem) i który powinien wiedzieć, że jeśli będzie pracował nad sobą - może być taki jak Ty
Jakkolwiek więc (w Twoich oczach) napisane przez Cie zdanie na temat chrześcijaństwa jest prawdziwe - To niestety nie odnosi się ono do poruszanego przez nas problemu Twej pychy
Ergo - zarzuty nadal nie zostały zniwelowane ;]
Attyla [ Flagellum Dei ]
Jadę na ferie, więc odpowiem po powrocie.
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
(Hmm, a może jednak coś napiszę, w końcu nawet 500 postów nie mam na tym forum ;>)
Molzey, - sądy boże to nie tak wyglądały; wiadomo było, że się poparzysz. To czy jesteś winny czy nie, było wiadomo z tego jak rana się goi. Tak samo przy pławieniu czarownic - jak toneła, to się ją wyciągało bo czarownicą nie była. We wszystkich tego typu rzeczach była logika, pokręcona, ale jednak.
Po drugie, sąd boży w formie pojedynku (z tego co pamiętam) nie ma sekundantów. I w momencie kiedy ktoś komuś spuszcza manto - pojedynek jest przegrany i nawet jeśli ta druga osoba przeżyła, to zajmuje się nią kat.
Po trzecie, jeśli Molzey ma maturę, to ma zdolność honorową. Trabantów na razie nie skomentuję...
Natomiast mam w pełni subiektywne i nie pretendujące do miana reguły obowiązującej spostrzeżenie natury ogólnej, dotyczące częściowo pychy:
Otóż przy wartościowaniu najważniejsze jest czy postrzegamy innych jako gorszych, czy siebie jako lepszego. Różnica wbrew pozorom nie jest czysto językowa - jeśli jestem lepszy, to daje innym przykład, i oni sami starają się dorównać do mojego poziomu. Jeśli inni są gorsi, no cóż, to mogę ich traktować jak śmieci, lub nawóz - w końcu są gorsi...
historyczne przykłady to Anglicy i Niemcy.
Anglicy uważali/uważają się za lepszych.
Niemcy uważali resztę za gorszych.
Przy okazji - nie znam Prawdy, szczególnie dużą literą pisanej. Ale jej szukam.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Kajetan-TM->
Wszystko by było cacy :D Tylko, że z cytowanego przeze mnie akapitu wynika III możliwość:
Jestem od was lepszy
Jestem lepszy od was ponieważ JA tak uważam
Jedyne co możecie mi za zaoferować to ściągnięcie mnie do swego poziomu
Jestem lepszy a wy powinniście się czuć gorsi
I wtedy może dojdziecie do wniosku, iż warto być takim jak JA
To są logiczne wnioski z tekstu i bynajmniej nie żadne nadużycie ;)
Dawanie przykładu nie jest niczym złym ( o ile jest to dobry[intersubiektywnie]) przykład ;)
Jednakże należy tego komu chcemy pomóc ( bo o to chodzi przy dawaniu przykładu) zachęcić do tego aby działał tak jak my. Wyzywanie od chamów raczej zachętą nie jest
Po wtóre ktoś musi uznać Cię za lepszego (wbrew idiotyzmowi wedle, którego nikogo nie potrzeba aby być lepszym) Jeśli nie uzna Cię za lepszego (a tak jest w przypadku Attyli) nie będzie widział powodu, dla którego miałby Cię naśladować (że co? ja mam być jak ten dziwak? wyzywać innych? a po co mi to?) Dziwaków i mizantropów raczej się nie naśladuje;)
Jeśli ktoś uzna Cię za lepszego i chcesz aby brał z Ciebie przykład, lepiej coby nie uznał sam, że jest gorszy od Ciebie - bo jeśli uzna się za gorszego to w ramach usuwania dysonansu poznawczego - uruchomi mu się najpewniej w głowie mechanizm, który zniweluje Twoją 'Lepszość' ;)
- ja jestem lepszy w czym innym
- nie potrzeba mi tego
- etc
Poza tym tak szczerze - czy uważasz, że fakt iż Attyla wyzywa adwersarzy od
- prostaków
- motłoch
- chamów spod budki z piwem
- (i tu przerwę bo to byłaby dłuuuga lista)
Wynika z tego, iż chce ona czegoś kogoś nauczyć? :D
Bo, że uważa ich za gorszych - widać na pierwszy rzut oka - ergo z Twojego rozdzielenia 'lepszości' nadal wynikałoby, iż grzeszy pychą.
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
No właśnie wydaje mi się, że w przypadku Attyli jego głoszona "lepszość" jest zjawiskiem wtórnym w stosunku do przekonania o tym, że reszta jest gorsza, bo nie zna Prawdy, czy też z innych, bardziej przyziemnych powodów. Czyli, że najpierw uważał, że inni są gorsi, - i cały czas im o tym mówi i to udowadnia - dopiero potem wyciągając swoją lepszość. Ale chętnie przeczytam (gdy Attyla z ferii wróci) co on na to napisze, bo głupio trochę oceniać kogoś kto nie ma możliwości odpisania.
I zgadzam się, że stwierdzenie, że ktoś jest chamem i prostakiem - i w związku z tym powinien do mnie równać bom wspaniały - uruchamia mechanizm obronny, i taki cham i prostak stwierdzi, "ee, co on tam wie o życiu, pić nie umie, palić nie umie, dupa nie facet - To on jest gorszy !!" I potem są rękoczyny, a przypadku netu bluzgi.

Molzey [ Generaďż˝ ]
Jej, Jaśnie Pan by pachołków na mnie nasłał. A czapkę muszę przed Jaśnie Panem zdejmować?
Przy okazji, i owszem, z chamów jestem - prawdopodobnie z dziada pradziada. Śmiem jednak powątpiewać czy Attylowie to taki senatorski ród.
Spuszczasz mi manto? Internet tough guy alert!
Mój drogi szlachciuro, naprawdę zbyt wiele się naczytałeś o pojedynkach...
Ja bym raczej preferował zdrową, swojską bójkę. Wiesz, normalnie jak to pośród chamstwa się przyjęło:))))
Pisząc "sąd boży" miałem na myśli właśnie tę pokręconą logikę, składającą dowodzenie czegokolwiek na barki Mzimu, Baala lub Jehowy, nie o "technikę" jego wykonania. I co dla szerokiego, że hohoho umysłu Attyli wydaje się być równie wartościowe co te racjonalne bzdury - dowody, ślady, świadkowie, prawo do obrony itd.
O moja maturę proszę się nie martwić, pochodzi z czasów gdy jeszcze matura cokolwiek znaczyła...
Niewiele, lecz zawsze coś...

Widzący [ Legend ]
Dalczego ten wątek nie jest już dawno w karczmach albo na śmietniku?
Dlaczego........?
Dlaczego........?
Dlaczego........?
Dlaczego........?
Dlaczego........?
MANOLITO [ Generaďż˝ ]
zachowanie attyli, oraz jego przekonanie przy całym dla niego szacunku dla jego poglądów, z którymi w większości się zgadzam, wynika moim zdaniem z syndromu neofity przechodzącego wręcz w prozelityzm, zwyczajnie osoba która uważa, że zna "prawdę" do tego jest świeżo "nawrócona" (podejrzewam że atylla wcześniej nie był tak ortodoksyjny)zwykle w przekazywaniu swoich racji jest zwykle bardziej agresywna, ponieważ wydaje się jej, że osiągnęła swego rodzaju oświecenie graniczące z poczuciem monopolu na prawdę, i nie ma w tym nic złego jeśli faktycznie tak jest.
Oczywiście słusznie oburzają sie ci, którzy są traktowani przez atyllę obcesowo, ponieważ przyrównywanie czyichś poglądów do chamów z pod budki z piwem może sprawiać wrażenie że attyla skażony jest pychą, problem w tym, że attyla ma większości rację i faktycznie co niektórzy takie prostackie poglądy mają, ale ja osobiście uważam, że takim osobom też należy się szacunek, nie ze względu na normy kulturowe, ale dlatego, że grzecznością więcej się osiąga niż personalnym atakiem, naturalnie wywołującym odruch obronny, a więc okopanie się na swoich pozycjach.

Widzący [ Legend ]
Manolito opisał tak na okrągło że Attyla ma rację i jest to racja bardziej racjowa, a jak nie ma racji to też ma rację.
Manolito, widać racja Attyli jest twojsza.

MANOLITO [ Generaďż˝ ]
Widzący, to może prościej;) w większości z poglądami Attyli zgadzam się, i niektórzy z jego rozmówców zachowują sie jak goście z pod budki z piwem, niektórzy natomiast zwyczajnei mylą się i tym należy się szacunek, problem w tym, że attyli często zdarza się jednych i drugich wrzucić do współnego worka mimo tego, że niektórzy na to nie zasługują, a swoje przypuszczenia dlaczego tak robi, opisałem powyżej.

Mazio [ Mr Offtopic ]
Większość poglądów Attyli jest niesprawdzalna i dotyczy tematów, które po pierwsze dotyczą sfer bardzo drażliwych dla obu stron, a po drugie są odwiecznym źródłem sporów, które nie mają rozstrzygnięcia. Forma w jakiej dyskutuje jest jednak dla drugiej z nich najczęściej nie do przyjęcia ze względu na formę oraz tematykę dyskusji. Pisanie tych tasiemcowych postów jest jak para w gwizdek w lokomotywie. Całe te spory o diabły na końcu szpilki z czasem po prostu drażnią oko. I z większością poglądów wyżej wymienionego się nie zgadzam. Są zaprzeczeniem mojej racjonalnej części osobowości. A pod budką z piwem nie jest tak źle - ostatnio mieliśmy tam dwóch typów po maturze i jednego magistra.
Snakepit [ aka Hohner ]
Wszystko to co wodzu Hunów napisał w pierwszym poście to już pokazuje nam, jakie ma podejście, pyta sie czy przesladowanie chrześcijan jest trendi, a sam pisze w taki sposób, że katola chrzesciajna to by się chciało powiesić na suchej gałęzi...bleh, wątek o religii i etyce czy czymstam który jeszcze nie padł, a ciągle się rozwija, niespotykane
Gimli z Mezopotami [ Mistrz Topora ]
No kolega wyżej ma rację, niestety. Autor napisał to tak jakby sam miał coś do chrześcijan. Ja tam lubie patrzeć wstecz bo mam zamiar zostać historykiem i sam zawsze lubiłem grzebać sobie w głowie z wielu powodów. A sprawa wiary w Boga to trochę pokrewny temacik, bo już go nie ma ale jest w sercach itd... Ogólnie nie mam nic do naukowców, ale przydałbym się większy szacunek do wiary ludzi którzy wyznają Boga. Dobra kończę hehe 3mcie się:P

Attyla [ Flagellum Dei ]
No i jezdem. Nawet się nie połamałem:D
ad rem
HS-
Widzieć zarzuty o rzekomych moich wyzwiskach z twojej strony to doprawdy bardzo intrygujące doświadczenie. Chciałbym to jakoś skomentować, ale wszystko jest takie jakieś blade i nieadekwatne..
A co do mojego "wywyższania się", to doprawdy nie wiem ile razy można to samo bezskutecznie powtarzać... Mann bodaj czy nie w dr. Fauście napisał, że wysłuchiwanie rzeczy niezrozumiałych nie jest bezcelowe, ponieważ słuchacz dzięki nim "oswoi się" i z językiem i tematyką, co czyni jego edukację skuteczniejszą. Zaczynam powoli wątpić w prawdziwość tej oceny (choć przekonany jestem o jej nieodwołalnej prawomocności:)).
Być może jest tak, jak w Jerofiejew napisał w "Moskwa - Pietuszki", że sikający po piwie jak psy Pawłowa uważają, że ktoś, kto nie ma takich jak oni potrzeb wydalania moczu wywyższa się. Być może mógłbym - jak bohater książki - Wieniczka (oczywiście Jerofiejew - więc sam autor:D) zdobyć się na odwiedzenie tego "przybytku namysłu i usuwania nadmiaru" nawet bez potrzeby, ale po kilku próbach uznałem, że nie usuwa to po prostu u was poczucia mojego "wywyższania się" ale traktowane jest jako kolejny "zarzut" ad personam. Mając zatem do wyboru być atakowanym za "wywyższanie się" albo za zachowania godne chama spod budki z piwem - uznałem, że wolę być atakowany za "wywyższanie się". Tak czy owak tacy jak ty będą się czepiać mnie nie mogąc się czepić tego, co piszę. Ja się z tym pogodziłem. Teraz kolej na ciebie.
Kajetan-TM
Nie wiem jak ty, ale ja mam wrażenie, że Molzey nie ma zielonego pojęcia ani o tym ani o innym Sądzie Bożym a całą "wiedzę" czerpie przede wszystkim z mitologii stworzonej i pielęgnowanej przez antychrześcijańskie siły. Nihil novi sub sole. To samo zjawisko zaobserwowałem już w odniesieniu do Inkwizycji, Wypraw Krzyżowych itd.
Po drugie, sąd boży w formie pojedynku (z tego co pamiętam) nie ma sekundantów. I w momencie kiedy ktoś komuś spuszcza manto - pojedynek jest przegrany i nawet jeśli ta druga osoba przeżyła, to zajmuje się nią kat.
Kat zajmował się pokonanym o tyle jedynie o ile pojedynek rozstrzygał popełnienie lub nie przestępstwa. Sam pojedynek po pewnym czasie przestał być środkiem procesowym i stał się środkiem obrony czci. Dziś mamy XXI w. - "postęp". W konsekwencji jedyną metodą obrony własnej czci jest wyrok sądowy a sąd bardziej interesuje się procedurą niż przedmiotem orzekania. Weźmy choćby przykład słynnego procesu o naruszenie godności osobistej dr. G. Przegrana Ziobry jest wynikiem wyłącznie brakiem skazania G za zabójstwo i nie ma nic wspólnego z rozstrzygnięciem czy ktoś taki w ogóle może mówić o jakimś "dobrym imieniu".
Po trzecie, jeśli Molzey ma maturę, to ma zdolność honorową.
Przykro mi, ale Kodeks honorowy Boziewicza stawia "nieco" wyższe wymagania niźli tylko matura:D Matura - o ile pamiętam - była podstawowym wymogiem do otrzymania stopnia oficerskiego w "armii" polsko-sowieckiej. W odniesieniu do zdolności honorowej jest to tylko jeden z minimalnych wymogów.
Przy okazji - nie znam Prawdy, szczególnie dużą literą pisanej. Ale jej szukam.
Przy okazji - to Prawdy nie odnajdziesz jeżeli nie odnajdziesz Boga. Bez Niego każda "prawda" prędzej czy później okazuje się tylko nadętym Nic.
Molzey
Nie przejmuj się. Już od pewnego czasu godność honorową ma nie tylko "ślachetne urożony" - jak mawiali o sobie Kozacy ale praktycznie każdy człowiek więcej niż porządny. Ja też pochodzę z chamów a pojedynkuję się. Mam nawet szczerbę w czaszce, którą się chwalę na lewo i prawo :D, co potwierdzić może Kalgan lub którykolwiek z bywalców jego jaskini. Śpieszę też donieść, że nie zmieniam tej opowieści w zależności od okoliczności i nie mianowałem jaj wybiciem przez zbójców, czy raną otrzymaną w seraju tureckiego sułtana po drodze do Ziemi Świętej:D
Manolito
Teoretycznie masz rację. Kłopot tylko w tym, że od pewnego czasu nie zdarzają mi się docinki nie sprowokowane. Moja wina polega na tym, że czasami nie chcę mitygować odruchów i się odcinam:)
Mazio
teraz to rozdziawiłem gębę od ucha do ucha:) Moje "poglądy" to nie poglądy a wiara - czyli coś, co zostało dane - objawione - a więc kaprysom woli się nie poddaje. To, co piszę prócz tego to kwestionowanie podstaw opierania wszystkiego o rozumek. Mając do wyboru zawierzyć Bogu, by tym samym uzyskać pewność istnienia tego, co zostało stworzone i zawierzyć swojemu rozumkowi, by tym samym kwestionować wszystko (zarówno to, co z owego rozumku nie pochodzi jak i to, co z niego pochodzi) - wybieram zawierzenie Bogu. To nie jest coś, co można sprawdzić. masz albo Pater noster... albo Cogito... Kłopot tylko, że wybór Cogito oznacza absurd pogoni za końcem własnego ogona.
Snakepit
Chcesz mnie powiesić? Za coż to jeśli łaska?:D

JaccaGerman [ Pretorianin ]
Atylla chcesz być bardziej świętym od apostołów. Nawet oni mieli wątpliwości, ty, jak widzę, nie masz ich nigdy i nigdzie. Wątpliwości czynią człowieka człowiekiem, pamiętaj o tym. To nas odróżnia od zwierząt.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+ ->
Widzieć zarzuty o rzekomych moich wyzwiskach z twojej strony to doprawdy bardzo intrygujące doświadczenie
ponieważ?
Chciałbym to jakoś skomentować, ale wszystko jest takie jakieś blade i nieadekwatne..
mhm, tak więc służę uprzejmie i wklejam po raz kolejny :D już bez boldowania bo mi się nie chce :P
Bycie lepszym nie wymaga niczego więcej poza "byciem lepszym". Nie trzeba do tego zgody motłochu. Motłoch może najwyżej zaniżyć loty i zwulgaryzować język i życie. Aby wszyscy ludzie nie byli chamem w beretce z antenką wywodzącym swe "mądrości" pod budką z piwem konieczne jest istnienie tych "lepszych" i konieczne jest by chamuś uważał się za gorszego od tych lepszych. Tylko wtedy patrząc na nich może zapragnąć im dorównać.
To tak żeby było 'wyraźnie i nieblado'
Poza tym czy uważasz, że pychą może grzeszyć tylko ateusz? Jeśli tak to zaprawdę śmiała teza :D
wysłuchiwanie rzeczy niezrozumiałych nie jest bezcelowe, ponieważ słuchacz dzięki nim "oswoi się" i z językiem i tematyką, co czyni jego edukację skuteczniejszą.
Się uśmiałem szczerze :D teorie komunikacji którąś widział na oczy ? Owszem jednostka może nauczyć się rozumieć coś czego wcześniej nie była wstanie o ile uzna, iż jest jej to do czegoś POTRZEBNE - vide uczenie się języka obcego za granicą - i we własnym kraju. Twoje mądrości większość ludzi uznaje, za bełkot - ergo raczej się ich nie będą uczyć. Co za tym idzie Ty jako osoba poniekąd inteligentna musisz zdawać sobie z tego sprawę - a mimo to cały czas robisz to samo - bez sensu w sumie - ot tak dla samego wywyższania się - innymi słowy grzeszysz pychą.
Tak czy owak tacy jak ty będą się czepiać mnie nie mogąc się czepić tego, co piszę. Ja się z tym pogodziłem. Teraz kolej na ciebie.
ależ mnie (jako ateusza) wali w cyc Twoja pycha :D Tylko, że Ciebie powinna ona martwić troszeczkę w kontekście Twojej wiary/etc/etc.
Attyla [ Flagellum Dei ]
JG
Wątpliwości czynią człowieka człowiekiem, pamiętaj o tym. To nas odróżnia od zwierząt.
Jak rozumiem zdanie to jest przykładem tej "świętej" niepewności? Gratuluję dobrego samopoczucia. A tak swoją drogą, to sądziłem, że tym czym jesteśmy uczynił nas Bóg, w związku z czym nie potrzebujemy żadnej dodatkowej legitymizacji naszego człowieczeństwa.
A to, co nas odróżnia od zwierząt to dusza osobowa i wolna wola.
HS-
ponieważ?
Już pisałem, ale jeszcze powtórzę:
Chciałbym to jakoś skomentować, ale wszystko jest takie jakieś blade i nieadekwatne..
Co do cytatu z uzasadnienia konieczności istnienia elit w społecznościach, to które z tych stwierdzeń jest nieprawdziwe i dlaczego?
I CO TO MA DO RZECZY???
Poza tym czy uważasz, że pychą może grzeszyć tylko ateusz? Jeśli tak to zaprawdę śmiała teza :D
Różnica pomiędzy "ateuszem" i człowiekiem nie przeczącym swojemu lub cudzemu człowieczeństwu jest taka, że postawa "ateusza" wyrasta wprost z pychy a człowiek normalny może w nią popaść, jeżeli na chwilę zapomni o swojej mizernej kondycji i o tym, że wszystko komuś zawdzięcza. innymi słowy "ateusz" jest pyszny z definicji a człowiek wierzący może w nią popaść.
Się uśmiałem szczerze :D teorie komunikacji którąś widział na oczy ?
No widziałem. I co z tego? Mam nagle, bez żadnej przyczyny zacząć uznawać nieomylność np. Habermasa w tej jednej jedynej kwestii? Czy ci się to podoba czy nie, są na Ziemi rzeczy, o których się waszym filozofom nie śniło. Zwłaszcza waszym filozofom:D
Powinieneś się już domyślić, że nie darzę zbytnią estymą Kanta i jego apologetów. Ze szczególnym uwzględnieniem filozofów niemieckich. Prościej - nie interesują mnie konsekwencje błędu Kanta także w dziedzinie teorii poznania, komunikacji czy komunikacji masowej. Ty najwyraźniej lubisz postrzegać siebie jako nie tyle centrum co kreatora wszechświata, postrzegając jednocześnie innych jako zwierzęta, z których tresura uczyni istoty mechanistyczne. Ja jednak wiem, że prócz ciebie było kilku takich i ZAWSZE ich rojenia kończyły się tym samym: piekłem na ziemi. I bez różnicy, czy była to utopia kapitalistyczna, komunistyczna, liberalna czy nazistowska. Jedynym, czego można się po was spodziewać na bank to świat zamieniony w Auschwitz.
JaccaGerman [ Pretorianin ]
Wyjaśnij mi proszę, na czym polega/ła "utopia kapitalistyczna" i "liberalna", jak to ująłeś?
Attyla [ Flagellum Dei ]
ha - widzę, że muszę napisać jakąś filozofię dla opornych :D
Utopia kapitalistyczna najprościej, to przekonanie, że ludzie są tylko zwierzętami, którym wystarczy dać pełne koryto by przestali mieć jakiekolwiek problemy i stanie się raj na ziemi:D Coś jak "religia" scjentystnyczna, z tym, że tu zbawienie ma przynieść pełny kałdun a nie "nauka" (cokolwiek miałoby to być).
Utopia liberalna to przekonanie, że wystarczy dać dużo swobód politycznych, by ludzie nie chcieli być wolni jako ludzie. W ten sposób ludzie w pełni "wolni" politycznie, tj. mogący gadać ile wlezie i na jakikolwiek temat, by tym samym uzasadniać dalsze ingerowanie polityki w ich życie jako ludzi. Innymi słowy ludzie w zamian za mit o tym, że mają wpływ na wszystko, dobrowolnie oddadzą wolną wolę, co ma usunąć wszelkie między nimi konflikty i tym samym stworzyć świat szczęśliwych niewolników przekonanych o tym, że są panami. jest to właściwie rozwinięcie rojeń Ruso o woli "ludu" kształtowanej przez jego przewodnią siłę.
Czagap [ Konsul ]
Snakepit ===> Ten wątek nie jest o religii i etyce, nie jest nawet o "czymśtam". Jest to przedstawienie poglądów Attyli (których ni jak jeszcze nie da się nazwać religią).
A fakt, że się rozwija jest chyba dosyć łatwy do wytłumaczenia. Tytuł w formie pytającej sugeruje, że dojdzie tutaj do dyskusji, więc ludzie starają się wypowiedzieć i przedstawić swoje zdanie.
Tymczasem Attyla głosiciel jedynej, objawionej, tylko jemu znanej Prawdy Bożej, nie podejmuje, żadnej dyskusji, bo z komuchami, nazistami, liberałami, żulami spod budki z piwem, aptekarzami, wioślarzami, krawcami... itd. gadał nie będzie.
Jego postawa powoduje, ogólną frustrację tych, których on uważa, za komuno-liberałów, faszysto-bolszewików (i inne słowotwórcze dziwactwa), więc próbują mu wytknąć jakieś luki w jego światopoglądzie.
Jeśli jednak tylko zaczyna im się to udawać, Attyla zaraz opiera całą rozmowę na jedynej objawionej Prawdzie/odpowiada tylko na wyrwany z kontekstu fragment/prosi autora o zdefiniowanie oczywistego pojęcia lub zwyczajnie zbywa go jakimś (źle kojarzącym się) epitetem.
Tym prostym sposobem "rozmowa" ta będzie trwać jeszcze przez jakieś kilkadziesiąt może nawet kilkaset postów, a jedynym jej efektem będzie zajęcie paru kilobajtów pamięci na serwerach GOLa.
Belert [ Legend ]
Coś jak "religia" scjentystnyczna, z tym, że tu zbawienie ma przynieść pełny kałdun a nie "nauka" (cokolwiek miałoby to być).
Attylo obawiam sie ze malowiesz o scjentologach tam raczej niemanicopelnym kaldunie dla wierzacych.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Co do cytatu z uzasadnienia konieczności istnienia elit w społecznościach, to które z tych stwierdzeń jest nieprawdziwe i dlaczego?
I CO TO MA DO RZECZY???
A które ze stwierdzeń jest prawdziwe i dlaczego? poza tym czemu akurat Ty widzisz siebie w roli (łże)elity? Czy wynika to z Twej wrodzonej pokory? Poza tym nie wiem czy ten-który-jest akurat Ciebie widzi w roli naczelnego-wzoru dla społeczności ;)
innymi słowy "ateusz" jest pyszny z definicji a człowiek wierzący może w nią popaść.
O ile należysz do tej drugiej kategorii (a nie znając Cię nie wiem czy to nie zwykły Dulszczyzm) to popadłeś w pychę - a "obnośna wiara" czyni z Ciebie w tym kontekście postać niemalże tragiczną.
No widziałem. I co z tego? Mam nagle, bez żadnej przyczyny zacząć uznawać nieomylność np. Habermasa w tej jednej jedynej kwestii?
Ano to z tego, że chyba nie załapałeś o co w nich chodzi. Z tym Habermasem to w sumie ciekawa sprawa, masz waść tendencje do tego by przywoływać tylko te nazwiska, których posiadacze mieli dość niełatwą biografie ( wcześniej powoływałeś się na zboczeńca, teraz na inwalidę w przypadku tego 2 właśnie jego kalectwo [uleczalne] sprawiło, że zajął się tym czym się zajął) Ciekawym kto będzie następny. Btw Habermas mylił się nawet w założeniach swojej teorii komunikacji - co za tym idzie jej wartość eksplanatywna jest niska.
Zwłaszcza waszym filozofom:D
że co proszę?
Powinieneś się już domyślić, że nie darzę zbytnią estymą Kanta i jego apologetów.
a powinno mnie to obchodzić?
Ty najwyraźniej lubisz postrzegać siebie jako nie tyle centrum co kreatora wszechświata,
śmiała teza, ale lepiej brzmi tak:
Postrzegam się jako kreatora mojego otoczenia, osiągam to poprzez manipulacje, techniki wpływu społecznego, etc - innymi słowy robię to samo co ty, lecz z pełną świadomością i bez ogłupiania siebie samego gadkami o tym, że 'robię to co powinienem, co mi nakazano' ja robię to co chcę i zawsze dostaje to czego chce - nie zawsze od razu ale nie oznacza to wcale mniejszej skuteczności.
postrzegając jednocześnie innych jako zwierzęta, z których tresura uczyni istoty mechanistyczne.
Twoje naiwne pleplanie o duszy/etc nie zmieni faktu, że sam korzystasz w życiu codziennym z automatyzmów psychologicznych, ergo jesteś podatny (tak jak każdy) na manipulację i techniki wpływu społecznego - Twoje oczytanie/wiedza daje Ci pewien bufor ( nie złapiesz się na najprostszy lep) ale koniec końców i yntelektualystę też można nagiąć. Poza tym jesteś podatny na tresurę tak jak każdy człowiek, - chcesz dowodów? Zerknij w jakiś własny dokument tożsamości - ujrzysz tam 1 krok, który postawiono za Ciebie na drodze Twej tresury - imię jest tym krokiem
Z automatyzmów korzystasz bo inaczej nie da się egzystować w obecnych czasach
Jedynym, czego można się po was spodziewać na bank to świat zamieniony w Auschwitz.
Natomiast Wasza utopia obejmuje prowadzenie rozmów z Białorusią na temat ponownego otwarcia kurortu w Berezie Kartuskiej.
Wrócę tu na moment do tego co napisałem o 'dawaniu przykładu' I wytłumaczę to najprostszymi słowami jakimi mogę, bo zachodzi obawa, że nie zrozumiesz innych.
Jeśli chcesz aby ktoś wziął z Ciebie przykład (na płaszczyźnie dowolnej) musisz sprawić aby pomyślał, iż zachowywanie się tak jak Ty to robisz jest mu do czegoś potrzebne. Bądź też żeby uznał, iż takie zachowanie przyniesie mu profity ( nie koniecznie w wymiarze ekonomicznym).
Jakie profity może przeciętnemu zjadaczowi chleba dać zachowywanie się na forum ( rozpatrujemy cały czas tę formę kontaktów interpersonalnych) w sposób podobny do Twojego? Niewielkie. 99% (albo i więcej) innych użytkowników uzna, takiego kogoś za nadętego idiotę. Christiano-oszołoma, inkwizytora i naczelnego hipokrytę przenajświętszej RP. (daruje sobie wymienianie inszych epitetów, jakimi zostałeś potraktowany w trakcie niesienia kaganka oświaty - sam wiesz, że było ich mnóstwo. Osoby, które nie obrzucają Cię epitetami, na swój sposób Cię podziwiają tym niemniej raczej nie chciałyby dostawać takiej ilości e-gówna nie będą Cię więc naśladować ;) Jakie więc plusy daje zachowywanie się in Attyla's way? ;] Jakiekolwiek?
Attyla [ Flagellum Dei ]
Belert
Nie jestem ja ci ekspertem w odniesieniu do tego dziwactwa, ale jednak coś tam wiem:) Pewnie dlatego w odniesieniu do "nauki", która ma być remedium na całe zło użyłem sformułowania: "cokolwiek miałoby to być":D
HS-
A które ze stwierdzeń jest prawdziwe i dlaczego?
Każde. A uzasadnieniem dla nich jest natura ludzka, w ramach której mieści się życie w społecznościach.
poza tym czemu akurat Ty widzisz siebie w roli (łże)elity?
Ja siebie widzę w jakiejś roli? Odbiło ci? Z przynależnością do elit jest jak z posiadaniem charyzmy. Oceniać mogą to tylko ludzie z zewnątrz. Nie ma zatem znaczenia za kogo się mam. Istotne jest to, za kogo jestem brany. Choćby mi zatem odbiło na tyle, żebym zaczół sam siebie pasować na kogoś takiego - dla ciebie nie powinno to mieć najmniejszego znaczenia.
a "obnośna wiara" czyni z Ciebie w tym kontekście postać niemalże tragiczną.
Wiem, że dla tych, co ganiają koniec własnego ogona, nie krycie się ze wstydu z wiarą po kątach jest niewygodne, ale ja
po pierwsze nie mam się czego wstydzić (to twoja domena)
a po wtóre nie mam najmniejszego zamiaru robić tego, czego tacy jak ty ode mnie wymagają.
Ano to z tego, że chyba nie załapałeś o co w nich chodzi.
Ano załapałem. Nawet miałem z tym czymś flirt, w ramach którego wierzyłem w skuteczność tego czegoś. Przeszło mi zaraz po tym, kiedy zrozumiałem skąd biorą się te koncepcje i do czego prowadzą. Nie odmawiam im pewnej skuteczności, ale teraz jest to uznawanie skuteczności "pewnej" nie zaś ograniczonej jedynie przypadkami stosowania.
Co do Habermasa, to użyłem tam sformułowania "np". Skrót ten oznacza "na przykład" i w najmniejszym stopniu nie odnosi się do ewentualnego kalectwa, o którym nie miałem nawet pojęcia.
że co proszę?
że waszym:D
a powinno mnie to obchodzić?
To twoja sprawa. Mi się jednak wydaje, że jeżeli pojawia się ktoś, kto kwestionuje prawomocność założeń proroka rozumku, to ktoś, kto owego rozumku jest wyznawcą powinien się tym przynajmniej zainteresować.
ja robię to co chcę i zawsze dostaje to czego chce - nie zawsze od razu ale nie oznacza to wcale mniejszej skuteczności.
Ktoś mi tu zarzucał pychę?
Twoje naiwne pleplanie o duszy/etc nie zmieni faktu, że sam korzystasz w życiu codziennym z automatyzmów psychologicznych,
Co za ludzie...Ręce opadają... Czy wy naprawdę nie potraficie "myśleć" w kategoriach innych niż "albo rybki albo akwarium"?
Natomiast Wasza utopia obejmuje prowadzenie rozmów z Białorusią na temat ponownego otwarcia kurortu w Berezie Kartuskiej.
Przykro mi ale nie wiem o czym mówisz. Bereza Kartuska była produktem "nowoczesnego" państwa narodowego, więc tym, co tu bez przerwy kontestuję.
Jeśli chcesz aby ktoś wziął z Ciebie przykład
W jaki sposób ktoś mógłby brać ze mnie przykład widząc jedynie to, co wpisuję na tym forum? Jak musiałbym być naiwny, żeby wierzyć w taki absurd?
Wystarczy, że ludzie, którzy nie obrzucają mnie e-g***** nie będą poddawały się komuliberalnej propagandzie i nie dadzą przerobić się na homo stupidus a osoby, które to robią z czasem zastanowią się nad słusznością poddawania się owczemu pędowi budowy państwa totalnego. W końcu nie od razu Rzym zbudowano.
Słowem - zależy mi jedynie na tym, by ludzie myśleli a nie przyswajali jedynie papkę instant sprzedawaną w komuliberalnych mediach pod hasłem "róbta co chceta - byle nie było to sprzeczne z prawem państwowym".
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Każde. A uzasadnieniem dla nich jest natura ludzka, w ramach której mieści się życie w społecznościach.
Czy napisałeś (ów cytat)to w oparciu o czyjąś teorię? jeśli tak to bardzo bym chciał poznać tekst źródłowy.
Btw - pozwolę sobie na zestawienie dwóch twoich wypowiedzi
Wypowiedź 1)
Bycie lepszym nie wymaga niczego więcej poza "byciem lepszym". Nie trzeba do tego zgody motłochu. Motłoch może najwyżej zaniżyć loty i zwulgaryzować język i życie. Aby wszyscy ludzie nie byli chamem w beretce z antenką wywodzącym swe "mądrości" pod budką z piwem konieczne jest istnienie tych "lepszych" i konieczne jest by chamuś uważał się za gorszego od tych lepszych. Tylko wtedy patrząc na nich może zapragnąć im dorównać.
Z przynależnością do elit jest jak z posiadaniem charyzmy. Oceniać mogą to tylko ludzie z zewnątrz. Nie ma zatem znaczenia za kogo się mam. Istotne jest to, za kogo jestem brany. Choćby mi zatem odbiło na tyle, żebym zaczół sam siebie pasować na kogoś takiego - dla ciebie nie powinno to mieć najmniejszego znaczenia.
No to wreszcie jak jest z tymi elYtami paniedziejku? Elita określa się sama czy też określają tę Elitę inni? A może jest tak, że produkujesz te 'definicje' masowo (żeby uzasadniały to co akurat jest Ci potrzebe) i niekoniecznie muszą się one ze sobą zgadzać ?
po pierwsze nie mam się czego wstydzić (to twoja domena)
Ale, że co jest moją domeną? Wstydzenie się? :D
a po wtóre nie mam najmniejszego zamiaru robić tego, czego tacy jak ty ode mnie wymagają.
I tu jesteśmy zgodni - ja również żywię podobne uczucia w stosunku do 'takich jak Ty'
Ano załapałem. Nawet miałem z tym czymś flirt, w ramach którego wierzyłem w skuteczność tego czegoś. Przeszło mi zaraz po tym, kiedy zrozumiałem skąd biorą się te koncepcje i do czego prowadzą.
Raczej, próbowałeś je zastosować w praktyce ale trochę Ci to nie wyszło - i się na nie obraziłeś a teraz sobie wszystko piękniście zracjonalizowałeś ;D
Co do Habermasa, to użyłem tam sformułowania "np". Skrót ten oznacza "na przykład"
oj to taki prztyczek był jedynie - jako, że jesteś osobą, która nagminnie ignoruje znaczki "np" w wypowiedziach adwersarzy ;) Od teraz będę Cię cytował ;]
że waszym:D
Ale, że czyim? (chyba, że mam to rozumieć 'wy- wy nie Attyle')?
To twoja sprawa. Mi się jednak wydaje, że jeżeli pojawia się ktoś, kto kwestionuje prawomocność założeń proroka rozumku, to ktoś, kto owego rozumku jest wyznawcą powinien się tym przynajmniej zainteresować.
I tu masz rację - wydaje Ci się - w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem przywiązany do żadnej z filozofii - jako skrajny relatywista moralny - wybieram sobie te, które mi są w danym momencie potrzebne;)
Ktoś mi tu zarzucał pychę?
Owszem - ja
Ponadto - jeśli to jest pychą - to jest nią również do co kiedyś napisałeś: 'jeszcze nigdy nie przegrałem sprawy' Nadto moja domniemana pycha to wątek poboczny - wiadomym jest, że i tak skończę co najmniej w czyśćcu tak więc nie martw się o moją duszyczkę - martw się o swoją, bo to Twoja jest przeżarta przez grzech pychy.
Co za ludzie...Ręce opadają... Czy wy naprawdę nie potraficie "myśleć" w kategoriach innych niż "albo rybki albo akwarium"?
A tu był doskonały przykład na to, że reagujesz na "słowa klucze" bezrefleksyjnie :D
Ponadto to Ty jesteś specem od czarno-białego świata :D
Przykro mi ale nie wiem o czym mówisz. Bereza Kartuska była produktem "nowoczesnego" państwa narodowego, więc tym, co tu bez przerwy kontestuję.
I to rzecz jasna komunolyberałowie ją 'założyli' :D śmieszny człowiek z Ciebie -śmieszny i tragiczny :D
W jaki sposób ktoś mógłby brać ze mnie przykład widząc jedynie to, co wpisuję na tym forum? Jak musiałbym być naiwny, żeby wierzyć w taki absurd?
Naiwny bardzo jesteś tak więc pozostawię to pytanie bez odpowiedzi :D
zastanowią się nad słusznością poddawania się owczemu pędowi budowy państwa totalnego.
Zamiast tego będą bowiem budować państwo wyznaniowe, które jak wiadomo nie jest państwem totalnym. :D Bo jak wszyscy wiemy KK myśli o wszystkich jednostkach osobno :D O słodka naiwności :D
Słowem - zależy mi jedynie na tym, by ludzie myśleli a nie przyswajali jedynie papkę instant sprzedawaną w komuliberalnych mediach pod hasłem "róbta co chceta - byle nie było to sprzeczne z prawem państwowym".
Gdyby faktycznie Ci na tym zależało - nadawałbyś na tych samych co oni falach - żeby mogli Cię zrozumieć - jaka jest w rzeczywistości - każdy widzi ;] Pokazujesz swoja lepszość w imie .... hmmm no właśnie w imię czego? Czy chociaż sam to wiesz? ;) Powinieneś - skoro jako jedyny spośród chrześcijan znasz Prawdę ;)
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Elita określa się sama czy też określają tę Elitę inni?
Jeżeli będziesz używał słowa "określać" wobec elit, to obydwa przytoczone sformułowania będą sprzeczne. Jeżeli przyjmiesz, że "elita wyłania się" wszystko gra.
Gra, bo przynależność do elit nie wymaga plebiscytu motłochu. W przeciwnym razie całe elity będą zaludnione aktorkami z ładnymi nogami i biustem oraz "najbardziej sexownymi mężczyznami", co starają się zrealizować kolorowe gazetki (co obecnie jest zjawiskiem coraz częstszym jak się zdaje). Gra, ponieważ przynależność do elit nie odbywa się w drodze wydania suwerennej decyzji ani plebiscytu ale w drodze milczącego uznania czyjejś wyższości.
Wiem, że autorytet i elity to rzeczy całkowicie obce demokracji, której cechą podstawową jest przecież legitymizacja przez brak jakiejkolwiek legitymizacji i pewnie dlatego ty nigdy nie zrozumiesz czym jest elita. Tak jak nie jesteś w stanie pojąć czym jest wartość nie posiadająca ceny.
Ale, że co jest moją domeną? Wstydzenie się? :D
ano tak.
I tu jesteśmy zgodni - ja również żywię podobne uczucia w stosunku do 'takich jak Ty'
Właśnie nie. Gdyby rewolucjoniści nie robili rewolucji, to nie byłoby problemu. A co gorsza rewolucja nie uznaje wątpliwości. Wątpliwości są taką samą "zdradą" rewolucji jak jawne przeciwstawianie się jej, co wiadomo już od czasów pierwszych "trybunałów" rewolucyjnych we francowatej francji.
Raczej, próbowałeś je zastosować w praktyce ale trochę Ci to nie wyszło - i się na nie obraziłeś a teraz sobie wszystko piękniście zracjonalizowałeś
Nie przypominam sobie, bym miał z tym jakieś kłopoty.
jesteś osobą, która nagminnie ignoruje znaczki "np" w wypowiedziach adwersarzy ;)
"np" "np" nie równe:D
Ale, że czyim? (chyba, że mam to rozumieć 'wy- wy nie Attyle')?
wy - wyznawcy zabobonu "postępu"
wybieram sobie te, które mi są w danym momencie potrzebne;)
wybierasz sobie powiadasz? A cóż takiego to sobie "wybierasz"? Żeby uśpić sumienie i usprawiedliwiać przed sobą swoją własną niegodziwość musisz coś wybierać? Co to za filozofia? To nie filozofia a zwyczajny oportunizm, hipokryzja, konformizm itp.
Ponadto - jeśli to jest pychą - to jest nią również do co kiedyś napisałeś: 'jeszcze nigdy nie przegrałem sprawy'
To jest prawda a nie pycha. Jeszcze - bo ostatnio zaczynam podejrzewać, że jedną sprawę mogę przegrać - chyba, że uda mi się ją przeciągnąć do przedawnienia:)
Nadto moja domniemana pycha to wątek poboczny
Ależ nie. To wątek główny. Z pychy płynie zwalczanie chrześcijaństwa w wydaniu takich jak ty. Jesteście jak psy ogrodnika. Sami nie potraficie się cieszyć wiarą i innym nie chcecie na to pozwolić.
Ponadto to Ty jesteś specem od czarno-białego świata :D
Ależ nie ja. Tak się składa, że każdy ma ogromny zakres rozstrzygnięć autorytatywnych - tabu stanowiących fundament jego psyche. Różnica pomiędzy mną a tobą polega na tym, że ja korzystam z tabu zbudowanych na wierze a ty na "rozumku". Zresztą wszyscy wy bardzo przypominacie mi pewną postać filmową:
z tą różnicą, że wy nie tylko nie rozumiecie filozofii ale nawet nie próbujecie jej poznać:P usilnie, choć nieudolnie starając się ośmieszyć ją i tych, którzy nie uciekają na pierwsze jej brzmienie:D
I to rzecz jasna komunolyberałowie ją 'założyli
Nie. Wielbiciele "nowoczesnego" państwa narodowego, czyli ci, których ja nazywam totalpaństwowcami. I naprawdę za jedno mi, czy byli to komuniści, liberały czy inne takie wybryki "rozumku".
Naiwny bardzo jesteś tak więc pozostawię to pytanie bez odpowiedzi :D
Następną razą muszę dodawać jakiś przypis, by było jasne, że jest to ironia. Nawet wtedy, gdy jest to oczywiste.
Zamiast tego będą bowiem budować państwo wyznaniowe, które jak wiadomo nie jest państwem totalnym.
Coś widzę "rozumek" szwankuje? Nie potrafi zaakceptować tego, że człowiek może mieć w d**** państwo i zajmuje się budową swojej rodziny?
Gdyby faktycznie Ci na tym zależało - nadawałbyś na tych samych co oni falach
Tak? To czym bym się wtedy różnił od nich? ceną "towaru" wykładanego na targowisku życia? Zmartwię cię. Mój "towar" nie ma ceny. Nie jest na sprzedaż, więc nie muszę się zajmować marketingiem.
Powinieneś - skoro jako jedyny spośród chrześcijan znasz Prawdę ;)
O - nie jeden. Jest nas więcej. Prawdę znajdziesz tutaj:
Credo in unim Deum, Patrem omnipotentem, factorem caeli et terrae, visibilium omnium et invisibilium. Ex in unum Dominum Jesum Christum, Filium Dei unigenitum, et ex Patre natum ante omnia saecula. Deum de Deo, lumenn de lumine, Deum verum de Deo vero, genitum non factum, consubstatialem Patri: per quem omnia facta sunt. Qui propter nos homines et propter nostradam salutem descendit de caelis. Et incartantus est de Spiritu Sancto ex Maria Virgine: et homo factus est. Cricifixus etiam pro nobis sub Pontio Pilato; passus et sepultus est, et resurrexit tertia die secundum Scripturas, et ascendit in caelum, sedet ad dexteram Patris. Et iterum vendurus est cum gloria, judicare vivos et mortuos, cuius regni non erit finis
Et in Spiritum Sanctum, Dominum et vivificatantem: qui ex Patre Filioque procedit. Qui com Patre et Filio, simul adorum et conglorificatur: qui locutus est per prophetas. Et unam, sanctam, catholicam et apostolicam Ecclesiam. Confiteor unum babtisma in remissionem peccatrorum. Et expecto resurrectionem mortuorum, et vitam venturi saeculi.
(dawno nie pisałem Credo, więc mogły się wkraść jakieś pomyłki, za które niniejszym przepraszam).

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]
Trzeba mieć bezczelne poczucie humoru, żeby obwieścić publicznie, że OTO jest prawda, po czym przeprosić za własną niedbałość, zaraz po jej objawieniu. I nawet jeżeli tak naprawdę, chodzi o błędy w zapisie, to w kontekście owej Prawdy, brzmi to dwuznacznie tak bardz,o jak tylko dwuznacznie zabrzmieć mogło.
Ot jaki świadek, takie świadectwo ;)
Oto Prawda.
(Wybaczcie ale mogę się mylić, sorry.)
-----------------------------------------------------------------
O - nie jeden. Jest nas więcej.

Mazio [ Mr Offtopic ]
Też należę do elity Attylo
ręce w kieszeniach płaszczyka
świat gdzieś do tyłu pomyka
radosny i niedopity
nadciąga Mazio z elity
stopę ma pod kilem wody
szczerzy uśmiechem niemłodym
myślą co dziwnie przepita
pijacka jest to elita
wiatrem podszyte są chwile
na piwo byłoby byle
i byś był wraz z nim upity
też będziesz członkiem elity
nie ważne - beret czy toczek
za kroczkiem zbliża go kroczek
za drzwi gdzie siedzi wypita
w mordę kopana elita :)

Widzący [ Legend ]
Kanon i Mazio, proszę się nie znęcać nad Attylą, to niezgodne z regulaminem.
Przeproście Go i może obędzie się bez konsekwencji.

Mazio [ Mr Offtopic ]
<dyga>
Lubię Cię Attylo. Wiem, że chcesz dobrze. Nie umiesz jednak do mnie trafić. Pozdrowienia i w ogole. Przepraszam.

Widzący [ Legend ]
No i zaraz sie robi lepiej, przyjemniej i milej a ma być miło.
Attyla [ Flagellum Dei ]
kanon
no cóż z dwojga złego wolę tamto niż to:
Prościej: wolę przynależeć (łacińskie słowo religio znaczy "łączy") niż być imbecylem przekonanym o własnym geniuszu.
Mazio
«uchyla kapelusza»
nie przejmuj się. Też cię lubię mimo, że wiem, że chcesz źle :p
Widzący
Daruj sobie tą "obronę" mojej skromnej osoby.
Kharman [ ]
Attyla -->
Do ciebie najwyraźniej nie dotarła moja odpowiedź:) Nie dotarła, ponieważ w tym co napisałem jest:
Nazwij to sobie drogowskazem, wskazówką, sugestią, czy czymkolwiek innym, nadal niwelujesz wolność woli.
A teraz twój przykład, bardzo ważna sprawa, zjawisko którego jak mniemam nie znasz, umiar. Najwidoczniej w twoim środowisku kultywowane jest wyłącznie chlanie na umór, i nikomu nie przejdzie przez myśl coś takiego jak kieliszek wina do kolacji z zaproszonymi gośćmi. No ale co kraj to obyczaj. I owszem, w takim współzależnym towarzystwie gdzie chla się wyłącznie grupowo faktycznie musisz się powstrzymywać od picia, błędnie zakładając że jesteś od presji nie picia wolnym. Ty nie masz wolności odmowy spożycia alkoholu, ty musisz odmówić.
Zapominasz, że częścią tego questu jest pomaganie innym. Nie mogę go "zaliczyć" będąc OBOJĘTNYM. Jeżeli widzę, że ktoś wpada w pijaństwo lub alkoholizm, to częścią mojego questu jest pomóc temu komuś wyjść z tego zagrożenia, co uzyskam jedynie uświadamiając mu zagrożenie.
W przeciwnym przypadku ci ludzie będą w spokoju szukali kolejnej butelczyny.
Jeszcze jakbyś zauważył że w tym napominaniu wpadłeś w neoficki fanatyzm to byłoby świetnie. Jakbyś miał ze dwadzieścia lat to byłaby nadzieja że z tego wyjdziesz a tak z racji wieku to już raczej nic z tego nie będzie. No może jest szansa, kryzys wieku średniego się zbliża, oczywiście nie życzę Ci kochanki, ale może sprawisz sobie sportowy wózek, odkryjesz drobne radości jakich życie jest pełne i przestaniesz smęcić?
Nic nie sugeruję. Poza może tym, że Kościół jest jedną z niewielu struktur nienominalistycznych (choć i to się zmienia). Jako struktura nienominalistyczna nie uznaje on dyktatu procedur nad Wartościami i wydając werdykt nie będą ograniczali się do badania poprawności wykonania procedur.
Wydając jakikolwiek werdykt krytykujący w jakimkolwiek stopniu postępowanie tych ludzi Kuria podważyłaby ich wiarę. A najpewniej by po prostu poczekali, bo co by nie nastąpiło byłoby zgodne z niezbadanymi wyrokami boskimi.
Bzdura. To co jest niekoniecznie musiało być. To twierdzenie jest równie bezmyślne jak twierdzenie, że skoro widzę teleskopem gwiazdę, to ona istnieje. Zapominasz jednak, że światło ma swoją prędkość i to co widzisz nie JEST a BYŁO. Tu odnosisz się zatem do tego co BYŁO a w przypadku badania do tego co JEST w chwili badania.
Na płaszczyźnie filozoficznej, budowy pojęć i znaczenia słów zapewne masz rację tyle, że to mało kogo obchodzi. Mnie na przykład wcale. W realnym świecie, tak to tuż za rogiem, to co JEST ma często zasadnicze znaczenie w ocenie tego co BYŁO, zwłaszcza jeśli masz wgląd w POMIĘDZY co raczej jest naturalne w przypadku przebiegu tak poważnej choroby.
Jeżeli to jest pytanie, to odpowiedź brzmi: Bardzo dobrze się czuję:)
Serio? Zadowalasz się tosterem? Oczywiście metafizycznym.
A ciebie denerwuje, bo trafia w sedno.
Mylisz irytację ze znudzeniem, ja lubię dobre złośliwości, nawet jeśli są wycelowane we mnie, problem zaczyna się kiedy słyszę lub czytam jedno i to samo na okrągło. Niestety złośliwości czy przytyki to nie literatura wysokich lotów do której z upodobaniem się wraca, mają bardzo krótki termin przydatności do spożycia, a ty w wielu przypadkach operujesz w zasadzie wyłącznie pleśnią.
No i mają rację. Mały cytat z kwestii 75 Sumy teologicznej Akwinaty:
Jest bowiem oczywiste, że człowiek swym intelektem poznawać naturę wszelkich ciał. Co zaś może poznawać pewne rzeczy, nie może w swej naturze zawierać niczego z tych rzeczy, bo wówczas to, co by tkwiło z natury w poznającym, przeszkadzałoby w poznawaniu innych rzeczy. Tak np. język chorego obłożony mdłym i gorzkim nalotem nie może czuć smaku czegoś słodkiego, lecz wszystko odczuwa jako gorzkie. Gdyby więc w zasadzie działalności umysłowej tkwiła więc natura jakiegoś ciała, wówczas zasada ta nie mogłaby poznawać wszystkich ciał.
No proszę, neurologia kłamie, nie można poznać mózgu używając mózgu.
A słyszałeś o normach dotyczących zakrzywienia bananów? O innych normach? Totalność nie polega na objęciu wszystkiego jej aktami ale na MOŻNOŚCI dokonania tego. Do tego zaś wystarczy niewiele: trochę czasu i wystarczająco wiele głupoty, czego, gdy spojrzeć na na świat, nie brakuje.
Słyszałem, co nie przeszkodziło mi kupić na targu pokurczy zawiniętych niemal w pętelkę.
Więc trzeba mądrych wybierać, tyle że te krynice mądrości ograniczają się do pieprzenia trzy po trzy z tylnych rzędów na ogół niestety, zamiast swoją światłością sprzeciwić się totalności życia współczesnego. Oczywiście jak im to wytknąć to wstawiają głodne kawałki o uciekaniu w działanie, nie zauważając że posiadanie odpowiedzialności (unikam tego strasznego słowa władza) i powstrzymanie się od działania też jest działaniem.
Nie wiem czy teraz jestem mądry. Nie wiem, czy kiedykolwiek takim będę. Tu nie ma znaczenia czas i ilość wchłoniętych wiadomości. Tu chodzi o dokonywanie trafnych wyborów. Te zaś są tylko w niewielkim stopniu zależne od nabytej wiedzy. Prościej. Znam paru profesorów, o których można powiedzieć wszystko poza tym, że są mądrzy i znam człowieka zupełnie niewykształconego i jednocześnie naprawdę mądrego. Czuję się przy nim jak nie przymierzając żak na egzaminie
Mam rozumieć że podejmujesz w chwili obecnej decyzje na tej samej zasadzie jak wtedy kiedy opisywałeś świat przy pomocy "yyyyyyyyyyyyyy" tudzież "grrrruuuuu"? Posługuję się słownikiem córki twój mógł być nieco inny.
Prawda, ale nie ja jestem autorem "dowodu" z Gagarina. Tak jak i ja nie jestem autorem "dowodu" na brak duszy wywiedzionego z nie znalezienia w mózgu jej siedziby.
To teraz wróć tam gdzie się ten akapit zaczął, mi się osobiście nie chce, i napisz coś z sensem.
Jestem teraźniejszy czy tego chcę czy nie. I czy tego chcę czy nie postrzegam rzeczywistość z punktu widzenia teraźniejszości, która stanowi część mnie samego. Jako taki nie mogę więc w pełni postrzegać tego, co nie należy do mojego świata. Zawsze ten gorzki posmak pozostanie. Nie oznacza to jednak, że zwalnia mnie to z myślenia i poszukiwania prawdziwego przesłania i treści....
Nadal nie widzę powodu do odrzucania współczesnej wiedzy. Ani ci to nie pomoże ani nie zaszkodzi. A sztuki średniowiecza i tak nie zrozumiesz tak jak jej współcześni.
Czy mam przypomnieć dyskusję na temat Ziobro a sprawa G? Czy mam przypomnieć, co było podstawowym zarzutem? Czy aby nie brak wyroku skazującego??? Czy powołanie się na przykład Ala Capone coś zmienił???
Nie pamiętam czy brałem udział w tamtej dyskusji. Więc możesz przypomnieć.
Masz to z grubsza we wstępie do wątku.
Uznanie tezy o tym, że słowo JEST pozbawione jest swojego desygnatu w rzeczywistości człowiek wprowadza nieusuwalny niepokój wynikający z braku realizacji podstawowej dla każdego człowieka potrzeby bezpieczeństwa. nie mogąc oprzeć się na tym co JEST, ktoś taki z konieczności ucieka w ruch - czyli działanie. Ruch ten nie jest możliwy do uwieńczenia sukcesem tak jak nie jest możliwe, by pies złapał koniec swego ogona. Tym samym nie jest możliwe spełnienie. Człowiek zaś niespełniony nie chce być w tym niespełnieniu osamotniony i wciąga za sobą w to bagno całe otoczenie. Po to by na powszechności braku poczucia bezpieczeństwa uzyskać więź z innymi ludźmi i w ten sposób uzyskać choćby symbol bezpieczeństwa, którego tak mu brak. Z tego wynika, że jeżeli ktoś nie zechce poddać się temu poczuciu beznadziei i braku pewności, to narusza tym samym to, z czego ten człowiek próbuje ulepić sobie to poczucie - jego powszechność. Std ucieczka w działanie.
Jak już wspomniałem brak działania jest również działaniem, a to co serwujesz jest w nie działanie ucieczką. I znowu kłania się umiar, w twoim wypadku zjawisko mityczne.
To tylko inna fraza na określenie tego samego stanu. Widząc pęknięcie pomiędzy tym co jest i tym co być powinno nie jesteś w stanie zaakceptować tego, że to pęknięcie jest nieusuwalne. Żądasz gwarancji. Gwarancji nie poszukujesz w tym co JEST, skoro tego NIE_MA (czyli "nie działa")
Ależ jest, tylko źle działa. I jak najbardziej jestem w stanie zaakceptować nieusuwalne pęknięcia, ot choćby twoje istnienie. Szukanie czegokolwiek w przyszłości to w najlepszym razie futuryzm, natomiast czymś zupełnie innym jest budowanie przyszłości na tym co jest. Tyle że żeby to zrozumieć trzeba przestać się lampić wyłącznie na to co było.
Jaka jest różnica pomiędzy słowami "pedał" i "homoseksualista"? Odnoszą się przecie do tego samego. Do faceta wtykającego i pozwalającego na wtykanie sobie w odbyt. Gdyby pajace nie wymaśliły sobie słowa "gej" i "mniejszość", które gwałcą naturalne odczucia każdego człowieka nie byłoby konieczne używanie słowa "pedał".
W każdym razie słowo "G" (chyli w wolnej pisowni g****) jest zamiennikiem dla słowa, którego nie chcę używać a do czego starasz się mnie nakłonić. Tak jak starasz się tym G ochlapać wszystkich wokół ciebie. Uzasadnienie dlaczego wyżej.
Taka że ty używasz "pedała" boś burak i za każdym razem chcesz podkreślić swój negatywny do nich stosunek twierdząc przy tym że to wyraz twojej tolerancji.
Uuuuuu. "G" to już trąci metafizyką. Oczywiście możesz się łudzić że pisząc "G" lub g**** nie używasz danego słowa, ale jeżeli oglądałeś "Przyjaciół" to jest to takie samo działanie jak pokazanie fakalca bez pokazywania fakalca w wykonaniu Rossa.

Widzący [ Legend ]
To nie chodzi o Twoją Attylo obronę, chodzi mi o Kanona i Mazia, przecież nie mogę tak zostawić bez odzewu, regulamin mówi:
"nie wolno publikować postów naruszających dobra osobiste lub wolność obywatelską"
i dalej
"nie wolno atakować, ośmieszać, poniżać innych czytelników tego Forum"
oraz
"nie wolno formułować postów napastliwych i obraźliwych"
i być może jeszcze
"nie wolno prowadzić kampanii politycznych i kampanii ruchów społecznych"
No to jak mogę nie zwrócić im uwagi, przecież błądzą a potem będą konsekwencje a ja ich lubię i niechciałbym żeby zostali ukarani.

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]
Prościej: wolę przynależeć (łacińskie słowo religio znaczy "łączy") niż być imbecylem przekonanym o własnym geniuszu.
Zwróć uwagę (tym bardziej, że sam podniosłeś ową kwestię) iż fakt przynależności, w żaden sposób nie uwalnia, od możliwości bycia imbecylem przekonanym o własnym geniuszu.
A tak zupełnie na marginesie:
religio, religionis, f --> bogobojność; obrzęd religijny; religia; sumienność
religare - wiązać <--- (etymologia słowa religiawskazuje palcem w tym kierunku)
reeligere - ponownie wybrać
relegere - na nowo odczytać
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Nazwij to sobie drogowskazem, wskazówką, sugestią, czy czymkolwiek innym, nadal niwelujesz wolność woli.
Wolności wyboru nie niweluje drogowskaz lecz ogrodzenie lub inna zapora. Te ostatnie natomiast zdolne jest konstruować przede wszystkim prawo ludzkie. Zresztą z tego założenia wychodzą anarchiści żądając usunięcia wszelkich instytucji i praw. Takie ogrodzenia buduje także niezawodnie poddanie się Złu.
A teraz twój przykład, bardzo ważna sprawa, zjawisko którego jak mniemam nie znasz, umiar. Najwidoczniej w twoim środowisku kultywowane jest wyłącznie chlanie na umór, i nikomu nie przejdzie przez myśl coś takiego jak kieliszek wina do kolacji z zaproszonymi gośćmi.
W moim środowisku alkohol jest postrzegany jako tworzywo dla stworzenia ogrodzenia. A że człowiek łatwo zatraca się w samej czynności budowy (przyjemności płynącej z zapomnienia), zapomina łatwo o konsekwencjach. Chcąc zapomnieć o nędzy codzienności łatwo umieścić się w obozie wyznaczonym pustymi butelkami.
W moim środowisku się o tym nie zapomina.
Jeszcze jakbyś zauważył że w tym napominaniu wpadłeś w neoficki fanatyzm to byłoby świetnie.
no to wypaliłeś:D fanatyk!:D Mam zacząć udowadniać, że nie jestem słoniem?:D
Wydając jakikolwiek werdykt krytykujący w jakimkolwiek stopniu postępowanie tych ludzi Kuria podważyłaby ich wiarę. A najpewniej by po prostu poczekali, bo co by nie nastąpiło byłoby zgodne z niezbadanymi wyrokami boskimi.
Nie wiarę a błędy.
Na płaszczyźnie filozoficznej, budowy pojęć i znaczenia słów zapewne masz rację tyle, że to mało kogo obchodzi. Mnie na przykład wcale.
trudno z czymś takim dyskutować. Mógłbym najwyżej poeiwdzieć, że nie obchodzi mnie to, że ciebie nie obchodzi.
W realnym świecie, tak to tuż za rogiem, to co JEST ma często zasadnicze znaczenie w ocenie tego co BYŁO, zwłaszcza jeśli masz wgląd w POMIĘDZY co raczej jest naturalne w przypadku przebiegu tak poważnej choroby.
W tym akurat przypadku chodzi o poznanie a nie ocenę.
Serio? Zadowalasz się tosterem? Oczywiście metafizycznym.
nie. szukam tostera atomowego z procesorem pentium II, automatyczną funkcją rozweselania i czyszczenia butów.
a ty w wielu przypadkach operujesz w zasadzie wyłącznie pleśnią.
de gustibus jak mawiają. Są w końcu wielbiciele spleśniałego sera:p
No proszę, neurologia kłamie, nie można poznać mózgu używając mózgu.
po pierwsze nie mózg poznaje a człowiek a po wtóre człowiek nie poznaje tu człowieka a zwierzę z gatunku homo sapiens, choć coraz częściej zdarzają się osobniki zmutowane na homo stupidus.
Słyszałem, co nie przeszkodziło mi kupić na targu pokurczy zawiniętych niemal w pętelkę.
No cąż. Normalne podejście współczesnego "człowieka": jeżeli MI coś nie przeszkadza, to nie ma o co kruszyć kopii. A że istnieje prócz tego jeszcze zjawisko dostosowania i każda następna norma KOMUŚ może nie przeszkadzać, to każda norma jest usprawiedliwiona.
A co do bananów, to posłuchaj tego:
Mam rozumieć że podejmujesz w chwili obecnej decyzje na tej samej zasadzie jak wtedy kiedy opisywałeś świat przy pomocy "yyyyyyyyyyyyyy" tudzież "grrrruuuuu"? Posługuję się słownikiem córki twój mógł być nieco inny.
a co to ma do rzeczy?
Nadal nie widzę powodu do odrzucania współczesnej wiedzy. Ani ci to nie pomoże ani nie zaszkodzi.
Nikt wiedzy nie odrzuca. Poza tym mylisz wiedzę z przekonaniami, światopoglądem itp. W tych warunkach ty nie asymilujesz wiedzy a fałszujesz ją stosując ocenę z punktu widzenia własnych preferencji i przyzwyczajeń.
Nie pamiętam czy brałem udział w tamtej dyskusji. Więc możesz przypomnieć
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8473528
post 255
Jak już wspomniałem brak działania jest również działaniem, a to co serwujesz jest w nie działanie ucieczką. I znowu kłania się umiar, w twoim wypadku zjawisko mityczne.
Co do mojego mitycznego "braku umiaru", to jestem członkiem Trójstronnej Komisji.
Co do ucieczki to tak - uciekam ale nie w "niedziałanie" ale w wiarę - śladami (choć niedokładnie) Kirkegaarda.
Ależ jest, tylko źle działa
jakaż to jest różnica pomiędzy frazą "nie działa" i "źle działa"?
Taka że ty używasz "pedała" boś burak i za każdym razem chcesz podkreślić swój negatywny do nich stosunek twierdząc przy tym że to wyraz twojej tolerancji.
Zastanawiałem się kiedy pojawi się "sprawa" mojej tolerancji (cokolwiek miałoby to oznaczać):D No i mam Grubą Bertę:D
Dla twojej wiadomości: nie jestem komulyberałem, ergo nie muszę poddawać się tej utopii dyrektywom. Innymi słowy jeżeli mam ochotę kontestować pedalską akcję polityczną to ją kontestuję.
Widzący
No to jak mogę nie zwrócić im uwagi, przecież błądzą a potem będą konsekwencje a ja ich lubię i niechciałbym żeby zostali ukarani.
Nie przypominam sobie, by napastliwość wobec mnie była kiedykolwiek ukarana. Nie masz się zatem czym martwić.
Kanon
Zwróć uwagę (tym bardziej, że sam podniosłeś ową kwestię)
Zgadza się. Różnica jest tylko taka, że przynależąc MOGĘ być imbecylem a wchodząc w towarzystwo jak w podanej lince jestem nim z definicji.
Co do znaczenia słowa religio, to wiadomość o źródłosłowiu podałem z książki Zielińskiego Hellenizm a judaizm. Sam nie jestem znawcą łaciny antycznej, więc wolę opierać się na autorytetach, co nie zmienia faktu, że możesz mieć rację.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
pewnie dlatego ty nigdy nie zrozumiesz czym jest elita. Tak jak nie jesteś w stanie pojąć czym jest wartość nie posiadająca ceny.
/ ZIEEEEEEEW
A Ty rozumiesz czym jest elita? no śmiało z chęcią poznam Twoją definicje.
Z tą wartością nie posiadającą ceny to nie pomyliłeś mnie przypadkiem z kimś innym? Np z katolickim księdzem - dla większości z nich wartość wiernego jest 'mocno wymierna'
ano tak.
A jakieś uzasadnienie? Czy 'tak bo Attyla tak napisał!' ?
Właśnie nie. Gdyby rewolucjoniści nie robili rewolucji, to nie byłoby problemu.
Ale oso chozi?
Napisałeś byłeś -
a po wtóre nie mam najmniejszego zamiaru robić tego, czego tacy jak ty ode mnie wymagają.
Ja odpowiedziałem -
I tu jesteśmy zgodni - ja również żywię podobne uczucia w stosunku do 'takich jak Ty'
Sens tego zdania zrozumiałby nawet ktoś o współczynniku inteligencji porównywalnym ze współczynnikiem inteligencji szlaucha ogrodowego - Ty nie zrozumiałeś, tak więc już tłumaczę
chodziło mi o to, że"
Nie mam najmniejszego zamiaru robić tego czego tacy jak Ty ode mnie wymagają
Czy teraz już zrozumiałeś ?
Nie przypominam sobie, bym miał z tym jakieś kłopoty.
Alternacja czyni cuda :D
"np" "np" nie równe:D
W takim razie Twoje np nie oznaczało Na przykład, a to dlatego, ze ja tak mówię.
wy - wyznawcy zabobonu "postępu"
HAHAHAHAHA a mógłbyś mi wytłumaczyć czemuż to jestem wyznawcą zabobonu postępu? :D
wybierasz sobie powiadasz? A cóż takiego to sobie "wybierasz"? Żeby uśpić sumienie i usprawiedliwiać przed sobą swoją własną niegodziwość musisz coś wybierać? Co to za filozofia? To nie filozofia a zwyczajny oportunizm, hipokryzja, konformizm itp.
Ja nie muszę usypiać sumienia - (Ty pewnie robisz to często). Czy na prawdę tego nie rozumiesz? Nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia, bo niby czemu mam je mieć? Dlatego, że jakiś oszołom mówi mi jak mam postępować? I że postępowanie wbrew zasadom, które on uważa, za 'sprawiedliwe' jest grzechem? Daruj sobie pogadanki - nie jesteś w stanie wpędzić mnie w poczucie winy - ani Ty ani nikt inny, za chudy w uszach na to jesteś.
tak niejako na sam koniec - konformizm względem czego?
To jest prawda a nie pycha
Takoż jest i w moim przypadku paniedziejku - gram mądrze i dlatego nie przegrywam
Ależ nie. To wątek główny. Z pychy płynie zwalczanie chrześcijaństwa w wydaniu takich jak ty. Jesteście jak psy ogrodnika.
Zaraz moment - odpowiedz mi proszę na jedno pytanie
Czy wywyższanie się ponad bliźnich jest pychą? (tak - nie)
Sami nie potraficie się cieszyć wiarą i innym nie chcecie na to pozwolić.
W przeciwieństwie do tego co starasz się tu przemycić - nie mam nic przeciwko ludziom wierzącym , nie przeszkadza mi to, że ktoś wierzy i w co wierzy - to jego prywatna sprawa.
Natomiast w momencie w którym ktoś kto utrzymuje iż jest wierzący zaczyna perorować o tym w jaki sposób mam postępować - trochę mnie to wk*wia.
Różnica pomiędzy mną a tobą polega na tym, że ja korzystam z tabu zbudowanych na wierze a ty na "rozumku". Zresztą wszyscy wy bardzo przypominacie mi pewną postać filmową:
Dlaczego zwracasz się do mnie per wy? Towarzyszem twoim to ja nigdy nie byłem. Po drugie swoim postępowaniem przypominasz mi pewną piosenkę, którą zacytuję:
Think you're really righteous
Think you're pure of heart
Then I know I am a million times as humble as thou art
I'm the palmaceous little which I wan't to be like
on my knees day and night scoring points for the
after life
Ponadto, to Twoja sprawa i Twój (chyba) wybór. Jeśli chcesz dokonywać aktu samoogłupiania i postępować tak jak nakazują Ci katabasy - proszę bardzo, mnie jakoś z tym nie po drodze
Następną razą muszę dodawać jakiś przypis, by było jasne, że jest to ironia. Nawet wtedy, gdy jest to oczywiste.
/Zieeeew odezwał się człowiek-bez-poczucia-humoru :D
Coś widzę "rozumek" szwankuje? Nie potrafi zaakceptować tego, że człowiek może mieć w d**** państwo i zajmuje się budową swojej rodziny?
Coś widzę, że marycha/kwas/whatever szare komórki wyżarła - Pamiętam jak ci ludzie od budowania rodzin uznali, że taka panie pornografia jest zła ( nie jestem specjalnym fanem tejże ale nie uważam jej za zło - to tak gwoli wyjaśnienia - jak ktoś chce walić gruchę oglądając świerszczyki - jego sprawa) i powinno się karać rozpowszechnianie jej - a żeby było śmieszniej połączyli to w jedną ustawę z wyższymi karami dla Pedofili. A potem ciskali się jak wszy na grzebieniu jak Kwach to w cholerę zawetował.
Tym samym oznajmiam Ci, że nie mam nic przeciwko temu, żebyś budował sobie rodzinę - wedle własnego uznania - ale jeśli będziesz mi mówił jak ja mam swoją budować - liczyć się musisz z responsem.
Tak? To czym bym się wtedy różnił od nich? ceną "towaru" wykładanego na targowisku życia? Zmartwię cię. Mój "towar" nie ma ceny. Nie jest na sprzedaż, więc nie muszę się zajmować marketingiem.
Czy chciałeś przez to powiedzieć, że gdybyś mówił językiem zrozumiałym ot dla takiego małorolnego - nie różniłbyś się niczym od tegoż? Pieprzysz najpierw o tym, jak to Ty chcesz nawracać innych. Potem robisz unik i piszesz, że zależy Ci na tym żeby ludzie nie dali się ogłupiać - a na samym końcu piszesz, że w sumie to masz ich w dupie i nie musisz się nimi przejmować.
Czy znasz takie słowo jak 'sprzeczność'?:D
O - nie jeden. Jest nas więcej. Prawdę znajdziesz tutaj:
Oj - ja mam dla Ciebie inszą prawdę - na której jeszcze nigdy się nie zawiodłem -
A wise man once told me
there's only one rule in this world,
a small question that drives all success.
The more a man invests in that question,
the more powerful that man will become.
Can you guess what that question is, Mr Green?
What's in it for me?
błędów raczej nie ma - tak więc nie mam za co przepraszać. Tak btw tych Twoich formułek - rozumiesz je chociaż ?(nie chodzi mi tu bynajmniej o język)

Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Napisałem odpowiedź na to co z siebie wydaliłeś. Potem przeczytałem to i uznałem, że nie ma sensu tego publikować. Tak jak nie ma sensu kontynuować tego.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Znaczy się, jak zwykle dajesz dupy :D (metaforycznie rzecz jasna)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A tak na poważnie to mam rozumieć, że to kolejny unik przed odpowiedziami na 'trudne' pytania? Biorąc pod uwagę treść i formę Twych wypowiedzi - refleksja nad tymiż nie zdarza Ci się w ogóle. Mam rozumieć, ze wypowiedź, której oszczędziłeś mnie i reszcie forumowiczów - prezentowała jeszcze niższy poziom merytoryczny niźli poprzednie Twe wypowiedzi?
Po raz kolejny spieprzasz z podkulonym ogonem próbując robić dobrą minę do złej gry - po raz kolejny nie umiesz odpowiedzieć na proste (dla Ciebie jednakże trudne) pytania - tłumacząc się tym, że 'nie warto' Zachowanie godne 13 letniego Emo - a nie 40 latka - pretendującego do miana erudyty (uchowaj nas boże przed takimi erudytami)
A co do samej wymiany postów - masz tu taki cytat skromny - całościowo, tekst piosenki dotyczył czego innego - ale ten fragment bardzo dobrze oddaje to co Cię spotkało:
A niewprawną puścisz dłonią
W pysk odbije stali siła
Tak się naucz robić bronią
By naturą swą służyła
Ćwicz więc wytrwale i bardzo być może kiedyś nasza wymiana postów nie skończy się Twoją rejteradą - osłanianą nieśmiertelnym ' nie warto z Tobą rozmawiać' - bo w chwili obecnej jesteś tylko pyszałkiem - który jest przekonany o swojej wyższości nad innymi (pod każdym względem) - której to wyższości jakoś tak nie udaje Ci się dowieść, z przyczyn wiadomych.
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Coś co doskonale oddaje mentalność Attyli i jemu podobnych :P

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Prawdę powiadają: jeden obraz wart jest tysiąca słów ;)
Mazio [ Mr Offtopic ]
Nie zgadzam się z tym uproszczeniem. Zabrnął w zaułek, z ktorego nie ma wyjścia. Jestem pełen szacunku dla potencjału Attyli oraz wiedzy. Robi z niej stronniczy użytek, ale ma prawo przyjąć jakąś stronę. To przywilej ludzi myślących oraz światłych. Stojąc po drugiej stronie barykady jestem w stanie użyć mizerykordii, oraz zdać się na jego. Bez Attyli to forum byłoby niekompletne. A będąc między Bogiem, a prawdą nikt z nas nie wie tak naprawdę o czym do końca mowimy.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
A tak na poważnie to mam rozumieć, że to kolejny unik przed odpowiedziami na 'trudne' pytania?
Nie pochlebiaj sobie. Tu jest unik przed kłótnią a nie odpowiedzią na pytania. Jeżeli użyć języka Jane Austin: nie chcę ranić twych uczuć (do siebie samego), ale muszę ci powiedzieć, że jesteś impertynencki, wyobrażając sobie, że jesteś tylko swobodny. Zmień tą manierę to może kiedy pogadamy.
hell
mam ci przypomnieć dowcip o "światłym", komunistycznym pracowniku kuratorium?
Mazio
Nigdzie nie zabrnąłem. Nawet na drugą stronę barykady. Zwłaszcza, że ja nie widzę żadnej barykady, walki klas czy innych bzdur. Widzę tylko młodych ludzi, którzy straciwszy, na skutek "oświeceniowej" indoktrynacji, kontakt ze swoją duszą próbują przymusić do tego innych. W końcu nie od dziś wiadomo, że jedną z metod poprawienia sobie nastroju jest mówienie "inni mają tak samo", jeżeli nie można powiedzieć "inni mają gorzej". To zresztą tylko kolejny dowód na absurd tkwiący w komuliberalnej doktrynie autonomicznej jednostki (żeby było śmieszniej, to krytyka fetysza indywidualności idzie także od strony marksistów, choć na gruncie koncepcji człowieka jako przedmiotu - środka pracy - inwentarza żywego kapitalizmu).
Do reszty ze zrozumiałych względów odnosić się nie wypada.
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Atyla ---> "A u Was biją murzynów" ?
Jak widać w odpowiedzi do Mazia zaczynasz znienacka przybierać ojcowski pobłażający ton. Wybaczający głupotę młodości i mający nadzieję na nawrócenie się na Jedyną Prawdziwą Wiarę. Dziwne słowa w ustach mistrza hipokryzji. I to hipokryzji opierającej się li tylko i wyłącznie na chciwości.
Ale tak oczywiście - wszyscy jesteśmy dziecinni i niedojrzali w swoim szczeniackim proteście.
Myślę, że masz rację - Pan Bóg nas kocha. Ale musisz czasem być dla niego cholernym rozczarowaniem.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Nie pochlebiaj sobie. Tu jest unik przed kłótnią a nie odpowiedzią na pytania. Jeżeli użyć języka Jane Austin: nie chcę ranić twych uczuć (do siebie samego), ale muszę ci powiedzieć, że jesteś impertynencki, wyobrażając sobie, że jesteś tylko swobodny. Zmień tą manierę to może kiedy pogadamy.
Kolejna wypowiedź, która obnaża Twoją pychę. Twój problem polega na tym, że ubzdurałeś sobie, iż jesteś jakimś autorytetem, że wiesz więcej od nas (w sensie oponentów) i takoż nas traktujesz. W momencie w którym się okazuje, że wkraczając na pewne tematy, jesteś bezradny jak dziecko we mgle. Wtedy podkulasz ogon i uciekasz, na 'z góry upatrzone pozycje' czyli 'nie będę rozmawiał z impertynentem'
Ja będę nadal piętnował Twoją ignorancję i pychę - a to czy mi odpiszesz to już Twoja sprawa - Nie piszę tego do Ciebie - ukazuje tylko innym Twoją głupotę i hipokryzję. To czy mi odpisujesz - lotto mi - od momentu w którym przestałeś odpowiadać na zadane wprost pytania, przestałem Cię traktować jak poważnego partnera w dyskusji - a zacząłem traktować jak entomolog - ciekawy gatunek owada (już to chyba wspominałem)
Ponieważ jednak chce Ci dać szanse obrony zadam Ci jeszcze raz pytania od których uciekłeś:
- Podaj proszę definicje elity (Twoją własną, bądź tą do której się odnosisz)
- uzasadnij proszę wypowiedź 'wstydzenie się to Wasza domena'
- Względem czego/kogo przejawiam konformizm ?
- Czy rozumiesz sens formułek (zwanych również modlitwami), które powtarzasz?
Responsu czekam.
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
HeadShrinker ---> Uważaj z tym "konformizmem". Już się okazało, że Attyla pewne pojęcia rozumie inaczej niz wszyscy. Najpierw poproś o definicję konformizmu jaką "zna" Attyla, a dopiero potem zadawaj trudne pytania :)
I - nie, nie łudź się - nie odpowie Ci wprost. Nigdy tego nie robi. Wyrwie zdanie z kontekstu, zabełkoce, pieprznie coś nie na temat, a potem strzeli focha i sobie pójdzie zakładać nowy wątek w którym przedstawi swoje "odkrywcze" przemyślenia na temat bezbożników i liberałów..
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hellmaker ->
W sumie masz trochę racji z tym konformizmem;) Tym niemniej jeśli już zechce mi odpowiedzieć - to będzie musiał jakoś tę odpowiedź uzasadnić - i być może dowiemy się kto zacz konformista w ujęciu Attylowym ;)
Co do odpowiadania wprost to uważaj:D zaraz nam napisze, że on odpowiada wprost tylko my (komunoliberałowie, marksiści, etc, etc) tego nie rozumiemy ponieważ nie znamy Prawdy ;)
JaccaGerman [ Pretorianin ]
Jak to, kto jest elitą? Jest nią Attyla.
A kto nie jest elitą? Każdy nie-Attyla. Proste.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
już to pisałem. Ale jeszcze powtórzę. Jeżeli chcesz, bym dostrzegał twoje wymiociny, to spraw by przestały być wymiocinami. Innymi słowy zrezygnuj z tego tonu aroganckiego impertynenta.
Stare przysłowie pszczół mówi, żeby nie tykać fekaliów.
Ponadto nieprzystojnie jest czymś takim się zajmować. Nie wspomnę, że czymś nieskończenie gorszym jest stawianie klocka na drodze przechodnia i nakłanianie, by ten wdepnął w ten śmierdzący dowód twego istnienia.

eros [ elektrybałt ]
Tak sobie dzisiaj czytalem i pomyslalem, ze podrzuce Wam na zer:

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Jak mniemam jest to odpowiedź na moje pytania? Na wszelki wypadek je powtórzę bo być może wymiociny zalały Ci oczy:
- Podaj proszę definicje elity (Twoją własną, bądź tą do której się odnosisz)
- uzasadnij proszę wypowiedź 'wstydzenie się to Wasza domena'
- Względem czego/kogo przejawiam konformizm ?
- Czy rozumiesz sens formułek (zwanych również modlitwami), które powtarzasz?
Zrezygnuj proszę z mentorskiego tonu bo trochę komicznie to wygląda w wykonaniu nieuka - ja Twoich wymiocin/etc ignorować nie będę ponieważ ten absurdalny wręcz poziom głupoty i ignorancji zasługuje na piętnowanie - Jeśli tylko zmienisz podejście do inszych ludzi - ja również zmienię podejście do Ciebie - i może będę Cię traktował jak myślącą istotę a nie jak rzadki okaz ćmy.
Ponadto nieprzystojnie jest czymś takim się zajmować. Nie wspomnę, że czymś nieskończenie gorszym jest stawianie klocka na drodze przechodnia i nakłanianie, by ten wdepnął w ten śmierdzący dowód twego istnienia.
I dlatego zanim zaczynam lekturę Twoich wydzielin - zakładam OP-1 wraz z maską ( z pochłaniaczem) mogę tedy spokojnie przyglądać się gównu bez obawy, iż mnie ono pobrudzi.
Bramkarz [ brak abonamentu ]
Prześladowaniom nie ma końca

mos_def [ Senator ]
Po 3 aktach, ponad 2mb tekstu, setkach metafor, porownan i odniesien, mozemy ostatecznie ustalic ze Attyla nie obronił swojej tezy, przesladowanie chrzescijan nie jest trendy...
To chyba dobrze, nie?
SPMKSJ [ Konsul ]
Ze wszystkich znanych mi ludzi, nie znam ani jednego człowieka żyjącego zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, jakich uczy Nowy Testament. Ci którzy uważają, że znają takich ludzi, lub sami uważają się za takich ludzi (a takich już znam dużo), to osoby w moim mniemaniu zaślepione, świadomie lub nie - wyuczone życia w obłudzie. Nie oceniam jednak tych ludzi. Sam nie jestem lepszy. Wiem, że ciężko jest coś zmienić. Ciężko jest samemu się zmienić, a co dopiero zmieniać otoczenie.
Jestem pewien, że ludzie żyjący zgodnie z zasadami chrześcijaństwa, jakich uczy Nowy Testament, byliby prześladowani przez innych ludzi, ponieważ element prześladowania jest wpisany w życie chrześcijanina, które w końcu powinno być poświęceniem. Jest to jednak tylko moja subiektywna opinia.
Nie znam jednak takich ludzi, więc nie mogę wnioskować jak jest.
Attyla [ Flagellum Dei ]
mos_def
czytałeś tekst zlinkowany przez Erosa? Prześladowanie chrześcijaństwa nie jest tezą. To rzeczywistość stworzona przez fanatyków "nowego".

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Bo jak wszyscy wiemy chrześcijanie nigdy nie mordowali innowierców, innowiercy nigdy nie spotykali się z prześladowaniami ze strony chrześcijan i w ogóle to wszyscy chrześcijanie umieją nadstawić drugi policzek po - Ty jesteś tego doskonałym przykładem.
MANOLITO [ Generaďż˝ ]
z tego co czytam, można wywnioskować, że to nie ta nieszczęsna kobieta w śpiączce cierpiała, ale jej ojciec, miał już dość opieki nad córką, a że nie chciał jej ot tak poprostu zostawić, bo tak przecież nie wypada, więc wymyślił, że trzeba ją wykończyć, no i się udało;(
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
MANOLITO->
A jaki to ma związek z prześladowaniem chrześcijan?
Poza tym - "z tego co czytam" Pragnę zwrócić Twoją uwagę na fakt, że my tutaj gówno wiemy na ten temat - z tych ochłapów, które nam rzucają niczego nie można wywnioskować - np jarały się zakonnice, że ona mrugała, etc - pacjenci będący w stanie wegetatywnym zachowują się w ten sposób - i nie jest to oznaka poprawy.
Poza tym takie pytanie Ci zadam - opiekowałeś się kiedyś taką osobą? Albo osobą, która np umierała? Tak się tylko pytam bo oceniasz jej ojca tak jakbyś doskonale wiedział z czym musiał się mierzyć.
Kharman [ ]
Attyla -->
Wolności wyboru nie niweluje drogowskaz lecz ogrodzenie lub inna zapora. Te ostatnie natomiast zdolne jest konstruować przede wszystkim prawo ludzkie. Zresztą z tego założenia wychodzą anarchiści żądając usunięcia wszelkich instytucji i praw. Takie ogrodzenia buduje także niezawodnie poddanie się Złu.
Jeszcze raz, stosując miarę oceny jaką jest Dobro niwelujesz wolność woli u każdego kto jest rozwinięty ponad poziom rozwielitki. Ty nie stosujesz dobra jako drogowskazu, drogowskaz można zignorować a mimo to dotrzeć do celu, w twoim wydaniu Dobro jest celem, miarą i drogą. I to właśnie skreśla wolną wolę.
W moim środowisku alkohol jest postrzegany jako tworzywo dla stworzenia ogrodzenia. A że człowiek łatwo zatraca się w samej czynności budowy (przyjemności płynącej z zapomnienia), zapomina łatwo o konsekwencjach. Chcąc zapomnieć o nędzy codzienności łatwo umieścić się w obozie wyznaczonym pustymi butelkami.
W moim środowisku się o tym nie zapomina.
Wypada pogratulować głowy do picia, mnie niestety konsekwencje dopadają niezmiennie i boleśnie jeśli nie zachowam umiaru. Zatem twój i twoich znajomych problem egzystencjalny jest mi obcy.
no to wypaliłeś:D fanatyk!:D Mam zacząć udowadniać, że nie jestem słoniem?:D
Skoro masz na to ochotę to proszę. Ale zanim zaczniesz, uprzedzę może nieco wymianę zdań, oceniam cie po twoich wystąpieniach na tym forum a one dają mi podstawy do takich ocen.
Nie wiarę a błędy.
Błędy? Jakimże to sposobem akt wiary może być błędem?
trudno z czymś takim dyskutować. Mógłbym najwyżej poeiwdzieć, że nie obchodzi mnie to, że ciebie nie obchodzi.
No to nie pyszcz... o pardon, nie dyskutuj. Musisz mieć ostatnie słowo, nawet jeśli jest bezsensowne?
W tym akurat przypadku chodzi o poznanie a nie ocenę.
Jedno wynika z drugiego, aby coś ocenić musisz to najpierw poznać, trudna sztuka ale może kiedyś się nauczysz.
nie. szukam tostera atomowego z procesorem pentium II, automatyczną funkcją rozweselania i czyszczenia butów.
To dali ci gwarancję bez tostera?
de gustibus jak mawiają. Są w końcu wielbiciele spleśniałego sera:p
Taki ser jak i twoje chwyty erystyczne ma krótki termin przydatności do spożycia, konsumpcja po terminie grozi torsjami.
po pierwsze nie mózg poznaje a człowiek a po wtóre człowiek nie poznaje tu człowieka a zwierzę z gatunku homo sapiens, choć coraz częściej zdarzają się osobniki zmutowane na homo stupidus.
Nie wiem, może ty do analizy zjawisk zachodzących wokół ciebie używasz nerek czy trzustki, niemniej większość populacji korzysta z szarych komórek. I nigdzie nie napisałem o poznawaniu człowieka.
No cąż. Normalne podejście współczesnego "człowieka": jeżeli MI coś nie przeszkadza, to nie ma o co kruszyć kopii. A że istnieje prócz tego jeszcze zjawisko dostosowania i każda następna norma KOMUŚ może nie przeszkadzać, to każda norma jest usprawiedliwiona.
A co do bananów, to posłuchaj tego:
Nie mi, tylko handlarzowi normy nie przeszkadzają handlować nienormatywnymi bananami, weź się skup. A te zielone cholery też mogę kupić wystarczy że pójdę na róg do Hindusa, te do gotowania zdaje się też.
a co to ma do rzeczy?
Napisałeś że mądrość to podejmowanie słusznych wyborów, jednocześnie nie jesteś w stanie stwierdzić czy jesteś mądrzejszy niż byłeś, mamy dwa wyjścia albo cierpisz na postępująca sklerozę, albo w twoich procesach decyzyjnych nie zaszły żadne zmiany od czasu kiedy byłeś niemowlęciem.
Nikt wiedzy nie odrzuca. Poza tym mylisz wiedzę z przekonaniami, światopoglądem itp. W tych warunkach ty nie asymilujesz wiedzy a fałszujesz ją stosując ocenę z punktu widzenia własnych preferencji i przyzwyczajeń.
Wszystko się zgadza przyjmując czarno białe postrzeganie świata, ale widzisz inni widzą szarości a nawet kolory i potrafią to poskładać w spójny obraz.
Co do doktora G. i dobrego imienia.
Sugerujesz że jeżeli ktoś jest winny łapówkarstwa to można go obrzucić dowolna ilością medialnego gówna i nazwać bezpodstawnie mordercą bo utracił "dobre imię" i takie insynuacje w najmniejszym stopniu nie zaważą na opinii na jego temat? A on jako nieposiadający "dobrego imienia" nie ma podstaw aby się przed tym bronić.
Co do mojego mitycznego "braku umiaru", to jestem członkiem Trójstronnej Komisji.
Co do ucieczki to tak - uciekam ale nie w "niedziałanie" ale w wiarę - śladami (choć niedokładnie) Kirkegaarda.
Bleee... polityk. Choć, przynajmniej masz odwagę coś robić, co prawda wbrew własnym wypowiedziom na temat działania. Taki konserwatysta z ludzką twarzą.
jakaż to jest różnica pomiędzy frazą "nie działa" i "źle działa"?
Ucieknę się do popularnych swego czasu porównań motoryzacyjnych, wyobraź sobie trzy samochody w jednym silnik nie działa, w drugim źle działa, a w trzecim nie ma nie ma zgrzytów, a teraz pogłówkuj jaka jest miedzy nimi różnica i którym dalej zajedziesz.
Zastanawiałem się kiedy pojawi się "sprawa" mojej tolerancji (cokolwiek miałoby to oznaczać):D No i mam Grubą Bertę:D
To nie jest kwestia twojej tolerancji tylko różnicy miedzy pedałem a gejem czy homoseksualistą.
eros --> nie tak dawno Attyla wieszał psy na takiej sobie komedii "Lejdis" tamci wieszają na marnej Narnii. Jak widać oszołomstwo się szerzy po obu stronach.
MANOLITO [ Generaďż˝ ]
HeadShrinker, a musi mieć?
a poza tym, żeby mieć jakiś pogląd na sprawę nie trzeba być osobiście podobną sytuacją doświadczonym, chyba zdajesz sobie z tego sprawę?
i jeszcze jedno, osobę w śpiączce powinno się podtrzymywać przy życiu, nie ze względu na to że jest jakaś szansa na jej powrót do zdrowia, tylko dlatego, że jest człowiekiem, należy mu się, i żadna trzecia osoba nie ma prawa decydować o jej życiu lub śmierci. paniał?

Caine [ Książę Amberu ]
offtopic

eros [ elektrybałt ]
Kharman ---> Nie stawialbym znaku rownosci miedzy tymi rzeczami i to z kilku wzgledow. Jesli nie wiesz jakich i koniecznie sie uprzesz to sie nawet w wolnej chwili rozpisze. Tymczasem zas nie bede kradl wlasnego snu i mowie dobranoc :)
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Dla mnie chrzest to kompletny idiotyzm,w tej chwili nie zgodziłbym się na to a jaki wpływ mogłem mieć jako takie małe dziecko....
Ps:nie uznaję żadnej religii...
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
MANOLITO->
a poza tym, żeby mieć jakiś pogląd na sprawę nie trzeba być osobiście podobną sytuacją doświadczonym, chyba zdajesz sobie z tego sprawę?
Ależ oczywiście tylko Paniedziejku w takim przypadku zwykło się mówić, że jest to "gadanie ślepego o kolorach"
i jeszcze jedno, osobę w śpiączce powinno się podtrzymywać przy życiu, nie ze względu na to że jest jakaś szansa na jej powrót do zdrowia, tylko dlatego, że jest człowiekiem, należy mu się, i żadna trzecia osoba nie ma prawa decydować o jej życiu lub śmierci. paniał?
Rzecz jasna dlatego, że Ty tak mówisz?
A nie jest przypadkiem tak, że w tym przypadku (powinno się podtrzymywać/blablabla) Ty jako 3 osoba decydujesz o tym, że ktoś ma żyć jak roślina - na jakiej podstawie jeśli można wiedzieć ?
Kharman [ ]
Caine --> jak zwykle badania podane w sosie z analizy z dupy wziętej. Pytanie o wykształcenie, 1/3 całej badanej populacji czy tych którzy się na wyższe z racji wieku łapią? Ilu wśród średnio wykształconych jest studentów kontynuujących naukę? Ręce ku...źwa opadają.
eros --> upieram się.
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
i jeszcze jedno, osobę w śpiączce powinno się podtrzymywać przy życiu, nie ze względu na to że jest jakaś szansa na jej powrót do zdrowia, tylko dlatego, że jest człowiekiem, należy mu się, i żadna trzecia osoba nie ma prawa decydować o jej życiu lub śmierci. paniał?
Ale nie decydują o tym osoby obce tylko rodzina,osoby które kochają tą osobę....każdy chce żyć to normalne ale nie w męczarniach gdy sam nie możesz nic zrobić...
Wolałbyś leżeć plackiem przez parę lat bez możliwości mówienia,ukazywania gestów itp w męczarniach niż odejść z tego świata?
Oczywiście nie podjąłbym tej decyzji od razu bo to jest kwesta życia,czegoś bardzo ważnego ale zrobiłbym wszystko aby bliska mi osoba jak najmniej cierpiała.
Co ja bym zrobił gdybym byl na miejscu osoby sparaliżowanej (nie lubie określenia roślina....) itp?
Zależy w jakim stopniu paraliż,jeżeli całkowity to i tak nic bym nie wzniósł w życiu mojej rodziny..
To jest naprawdę bardzo ciężki temat ...ale teksty typu "tylko Bóg może odbierać życie" itp są po prostu żałosne,ten wasz Bóg nie chciałby chyba żeby ludzie żyli w cierpieniu?
Ogólnie temat też dziwny "Czy prześladowanie chrześcijan jest trendy?"
Jakoś z tego co widzę jedna sprawa z zabitym polakiem przez talibów i setki tysięcy komentarzy "chrześcijańskich dzieci/dorosłych" o spuszczeniu bomby na nich,wybiciu,łapaniu ich w Polsce itp.
Gdzie to wasze nie zabijaj? Gdzie cholerne przebaczenie? Jest to dla mnie chory narod (Pakistan) ale przez taki atak wojska zgineloby mnostwo niewinnych osob ..........
MANOLITO [ Generaďż˝ ]
HeadShrinker,
normalnie witki mi opadają, jakiego ślepego o kolorach? od tego masz własny rozum, empatię, wyobraźnie i wiedzę by z niej korzystać, doświadczenie to tylko jeden z tych elementów.
primum non nocere, mówi ci to coś? wykańczanie pacjenta, to nie jest leczenie, a że nikt nie ma prawa decydować za nas czy ma żyć czy też nie, więc pozostaje własnie primum non nocere.
ProGhost,
a kto powiedział, że życia ma być usłane różami, wszyscy mamy życ bez bólu i cierpienia? są to zupełnie naturalne zjawiska, a my nie mamy prawa decydować o kimś, tylko na podstawie tego, że jego życie jest nie wpełni jakościowo, cierpi, jest w śpiączce, lub jest kaleką, po to jesteśmy ludźmi, żeby mierzyć miarę naszego człowieczeństwa poprzez opiekę nad ubogimi duchem i ciałem, a nie z powodu fałszywego wspólczucia, eliminować "kalekich", pozornie dla ich dobra, albo dla lepszego samopoczucia ich rodzin.
a poza tym, jeśli mowa o przebaczaniu, z tego co mi wiadomo, najpierw musi nastąpić akt skruchy, poza tym, oko za oko, ząb za ząb
pikolo [ KCM:* ]
nie wiem czy watek idzie w dobrym kierunku, moze i tak. przegladajac watek widze tylko bite strony wypocin, naprawde dialog w formie eseja nie ma sensu, po za tym cytowanie czyis wypowiedzi i walniecie dluzszego komenta..watek jest ograniczony pod wzgledem małej ilosci ludzi ktorzy go regularnie i w całosci czytaja.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
MANOLITO->
Zgadzam się z tym co napisałeś:
normalnie witki mi opadają,
Masz w ogóle pojęcie o tym co to empatia? Sądząc z tego co napisałeś do ProGhost:
a kto powiedział, że życia ma być usłane różami, wszyscy mamy życ bez bólu i cierpienia?
to raczej niewielkie.
od tego masz własny rozum, empatię, wyobraźnie i wiedzę by z niej korzystać, doświadczenie to tylko jeden z tych elementów.
Dobry dowcip - to tak jakbyś np rozmawiał z kimś kto ma złamany kręgosłup i jeździ na wózku - mówiąc - WIEM CO CZUJESZ. Tylko ktoś kto nie ma żadnego pojęcia o takich sprawach - może wyrażać takie osądy i tak 'swobodnie' o tym mówić. Inaczej jeszcze to wytłumaczę - Nie masz najmniejszego pojęcia o cierpieniu (to że dupa Cię olała i wybrała Heńka zamiast Ciebie, bo miał większy obwód kabla - się nie kwalifikuje) i dlatego piszesz takie brednie.
I tak na sam koniec
primum non nocere, mówi ci to coś
To taki kolejny dowcip życiowego analfabety. Niektórzy onkolodzy (to taki lekarz, który zajmuje się nowotworami) zmagają się z pewnym problemem etycznym. Otóż czasem bywa tak, że pacjent z nowotworem nie chce sobie spokojnie umrzeć, zanim to uczyni bardzo cierpi (wiem, wiem powinien cierpieć) Do pewnego momentu można go faszerować painkillerami (morfina/etc) bo jednak lekarze uznają (w przeciwieństwie do Ciebie), że człowiek nie musi cierpieć. Po przekroczeniu pewnego stadium lekarz stoi przed wyborem:
- Ilość morfiny, którą należy podać choremu tak aby zadziałała (jako środek przeciwbólowy) ze 100% będzie dawką śmiertelną
- Jeśli nie poda się pacjentowi morfiny - również umrze. Tym razem z bólu
Różnica między tymi dwoma stanami to fakt, że w tym pierwszym przypadku pacjent będzie mniej cierpiał (choć jak wiemy powinien - a przynajmniej Ty tak uważasz)
Jak więc widzisz ludzie, którzy posiadają owo "doświadczenie" tak nieważne w oczach "mędrca internetu" czasem stają przed poważnymi wyborami - Ty możesz sobie spokojnie o tym mówić siedząc przy kompie i jedząc kanapki.
poza tym, oko za oko, ząb za ząb
www.żal.pl (inaczej nie da się tego skomentować)
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
"życiowy analfabeta", "żal" etc... Przypomina to pewną dyskusję o poziomie argumentacji, nie sądzisz ?
O onkologii ty również nie masz wiele pojęcia. Nie zabija się środkami przeciwbólowymi. Podaje się możliwie największe dawki, ale nie takie które bezpośrednio spowodują śmierć. Jeśli jakiś lekarz zrobiłby to co opisujesz to ryzykowałby pobyt za kratkami, o utracie prawa do wykonywania zawodu nie wspominając. I dlatego umierający na raka cierpią - a te cierpienie się jedynie łagodzi. Tyle mi przynajmniej wiadomo (tylko jedna osoba umierała na raka w rodzinie i to dosyć dalekiej - ale za to w cywilizowanym kraju gdzie standardy opieki medycznej są wyższe niż np. w Polsce).
MANOLITO [ Generaďż˝ ]
HeadShrinker, zabawny jesteś, nie ma sensu z tobą dyskutować, bo jak tu rozmawiać z kimś kto twierdzi, że tylko osoba kaleka ma prawo wydawać osądy na temat innych kalek, litości człowieku.
poza tym im więcej pojawia się haseł w rodzaju "nie masz pojęcia o czym piszesz", "większy obwód kabla" "piszesz takie brednie"itd. a mniej rzeczowej argumentacji, tym mniej sensu z tobą dyskutować, bo zwyczajnie rozmowa schodzi do poziomu rynsztoka, a to poziom dla mnie za niski;)
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
MANOLITO- To powiedz mi skąd ty możesz wiedzieć co taka osobą czuję i co by chciała zrobić?
Matczyne przeczucie? Pismo Św. Ci tak mówi? Czy może trzymasz się tego tylko po to żeby ten wątek się utrzymał a ty ciągle maglował w kółko to samo....
Tak jak pisałem JA nie chciałbym tak żyć....życie jest jak ring musisz efektownie na niego wchodzić i pod koniec kariery godnie zejść z niego...
Również biorąc pod uwagę naszą wspaniała opiekę medyczną w Polsce osoba chora ma wspaniałe życie prawda??

Caine [ Książę Amberu ]
Kharman: jak zwykle badania podane w sosie z analizy z dupy wziętej. a to są inne?
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Może tak zamiast zamiast ciągle dyskutować o tym kto ma prawo a kto nie odbierać czyjeś życie,niech lekarza,naukowcy itp zaczną robić coś w kierunku poprawy systemu leczenia poważnie/śmiertelnie chorych osób,tylko np. zmiany genetyczne większość chrześcijan również nie popiera dlatego już dawno temu rzuciłem tą religie ....
Wielkie katolickie państwo które przyjęło chrześcijaństwo tylko po to żeby uchronić własną dupę,bo właśnie po to przyjęliśmy chrzest
Oko za oko ząb za ząb :) Gratulacje kolego ! Skrucha? Tylko ja mówiłem o tym co większość polaków katolików mówi,spuszczenie bomby na Pakistan itp tylko co zawiniły tam niewinne osoby? ile dzieci by zginęło
Kharman [ ]
Caine --> w gazetach jeszcze nie spotkałem, na ogół używają statystyki dla potluczonych ze sztandarowym statystycznym przedstawicielem grupy badanej. Tyle ze poważne przedstawiene badań zajęłoby za duzo miejsca, i utrudnilo formułowanie takich zyczeniowych wniosków z jakimi mamy na ogół do czynienia.

Caine [ Książę Amberu ]
No wiesz, Kharman! Podważanie wiarygodności gazetowych badań to zamach na III Rzeczpospolitą;) Ja akurat przypuszczam, że coś jest na rzeczy, skoro nawet frontman zespołu Vader opowiadał u Kuby W. że córki pójdą do Pierwszej Komunii, w białych sukienkach i z kwiatkami.
ps. offtopu część kolejna
1. Papafobia: lęk przed papieżem
Uważany za jedną z najwybitniejszych i najwspanialszych postaci na świecie, miliony garną się do niego w oczekiwaniu, aż ich pobłogosławi... za wyjątkiem tych cierpiących na papafobię - anormalny, wręcz patologiczny lęk przed papieżem lub samą instytucją papiestwa. Symptomy to: krótki, szybki oddech, nieregularne bicie serca, nadmierne pocenie się, nudności i ogólnie złe samopoczucie. Papafobia może również dotyczyć lęku przez kościołem rzymsko-katolickim. Lepiej też trzymać się z dala od papamobilu.
za
MANOLITO [ Generaďż˝ ]
Proghost, a gdzieś tam napisałem, że wiem co by chciała? co można wiedzieć co by chciała osoba w śpiączce? jak jest w śpiączce, to chyba nie może czegoś chcieć;) prawda?
jeśli wiec nie wiem czego chce, należy się nią opiekować, a nie snuć jakieś dyrdymały że napewno chciała by umrzeć, bo co to za życie, no przecież jest w śpiączce więc nie wie jakie życie prowadzi, prawda?
a poza tym, nie ma takiego czegoś jak godna śmierć, życie może być "godne".
ps. nie obchodzi mnie co myśli większosć polaków, oko za oko odnosiło się do tych gnojów co zamordowali naszego współziomka.
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Bliski przyjaciel naszego "współziomka" opowiadał o tym jaka jego przyjaciel miał wspaniała pracę,możliwość zwiedzania świata itp ale dodał że sam mówił o kiedyś o tym że zdaję sobie sprawę z tego że ta praca jest niebezpieczna.
To ja Ci proponuje karabin w rękę do Pakistanu i walcz...poszedłbyś? Czy tak jak wszyscy mądry przed klawiaturą a sam by życia nie poświęcił w imię dobra innych
Caine [ Książę Amberu ]
Od chodzenia z karabinem to jest armia zawodowa.
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Zawsze możesz iść do niej....to jest właśnie Polska dużo gada mało robi "Walczcie !" "Wybić talibów" itp a weź jeden z drugim do wojska idź i walcz

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
MANOLITO->
Za niski poziom powiadasz? ja tylko uznałem, że zastosowanie takiego a nie inszego słownictwa sprawi, że przekaz będzie dla Ciebie odrobinkę łatwiejszy w odbiorze. Użyłem tedy obrazowych metafor tak abyś nie miał problemów ze zrozumieniem tychże - jak widać miałeś bo skoncentrowałeś się na "kablach" etc, zamiast na inszej treści (choćby dylematach onkologa)
W moim mniemaniu takie zachowanie - to uciekanie od dyskusji ale być może w toku socjalizacji zinternalizowałem insze systemy aksjonormatywne niźli Ty - i dlatego też tak a nie inaczej odebrałem Twój komunikat.
Nadto na Twoim miejscu nie pisałbym na temat tego, że inni zaniżają poziom dyskusji bo to tak jakby obrońca bastylii krzyczał "wolność, równość, braterstwo"
Teraz wyjaśnię Ci coś prostymi słowy tak żebyś nie mógł niczego przeinaczyć
Nie tylko kaleka może mówić o kalectwie - ale tylko kaleka wie jak to jest być kaleką. I uważam, że każdy "wujek dobra rada" powinien się zastanowić zanim powie "wiem co czujesz" do takiej osoby i zanim zacznie wypowiadać się w kwestiach o których nie ma najmniejszego pojęcia (hint!- czyli np o kalectwie)
Serson-(aka Wasylus [pamiętliwy:D]>
Przypomina z tą drobną różnicą, że w tamtej pojawiłeś się "Right a fuck from nowhere" I zacząłeś lżyć uczestników dyskusji (zapewne z powodu nudy, z której to powodu już kilka razy mnie 'tauntowałes';) ) :D tutaj sytuacja jest "odrobinkę insza" Rozmawiamy sobie z MANOLITO od paru postów i podsumowałem byłem poziom mego adwersarza. Tym niemniej cieszy mnie to, że ciągle węszysz i próbujesz mnie złapać na tym na czym ja Ciebie capnąłem :) Cierpliwości - kiedyś się pewnie uda wszak errare humanum est ;)
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
Wielki Polemisto Twoja pamięć jest dziurawa jak sito - to zupełnie nie tak było. Ale jak widzę jesteś niereformowalny, choćby Ci 100 osób powiedziało to co ja i tak zdania (i sposobu prowadzenia dyskusji) nie zmienisz. Na szczęście masz odrobinę poczucia humoru i inteligencji - no i dostarczasz mi trochę rozrywki jak się nudzę. Zawsze mogę zajrzeć na GOLA i poczytać jak HeadShrinker obrzuca (się) błotem z Attylą lub innym forumowiczem.

Caine [ Książę Amberu ]
.to jest właśnie Polska dużo gada mało robi "Walczcie !" "Wybić talibów" itp a weź jeden z drugim do wojska idź i walcz
wykryto nastolatka z kompleksami, zalecana lektura i odczekanie kilku lat do następnej publicznej wypowiedzi. w przeciwnym wypadku choroba może się rozwinąć do stadium "a idźcie z szabelką, na Wilno i Kijów"
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Caine- raczej po Tobie kochaniutki widzę że jesteś małolatem który durnymi tekstami próbuje obronić swoje idiotyczne wypowiedzi,mogłeś coś normalnego odpisać a nie tekst w stylu dzieci neo.
Nie chodzi mi o to że mamy rzucać się do woja itp ale o zaprzestaniu gadania takich debilnych tekstów,co da wam taka wypowiedź "oko za oko ząb za ząb" no proszę powiedz mi co wam to da?
Tym postem przestraszyłeś wszystkich talibów w pakistanie zapewne i już przechodzą na emeryturę...
"... were the last things she heard on the way down. "
Caine [ Książę Amberu ]
akurat w kwestii zakładnika skłaniam się poglądom generała Polko, który odradza nakręcanie vendety.
Natomiast Twoje jojczenie, że cię Polska uwiera, czuję się zobowiązany gnębić dla twojego własnego dobra. comprende?

Belert [ Legend ]
jakby talibowie czytali te wypociny to by zrozumieli w jak fatalnym polozeniu sa.I ze zemsta Poslki i Polskiego narodu ich wszedzie dosiegnie . :))))
Pr0Gh0sT [ Jack Bauer ]
Natomiast Twoje jojczenie, że cię Polska uwiera, czuję się zobowiązany gnębić dla twojego własnego dobra. comprende?
Nie cała Polska tylko sporo liczba osób...

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Serson Wasylus
Wielki Polemisto Twoja pamięć jest dziurawa jak sito - to zupełnie nie tak było.
muahahaha :D w takim razie odświeżę Ci pamięć
Wtrąciłeś się w dyskusje między mną a Attylą tymi słowy:
Wasza dyskusja osiągnęła dno - albo jest bardzo blisko dna.
jakieś jeszcze pytania Soso? :D Bo właśnie osiągnąłeś dno - albo cierpisz na sklerozę, lecytynkę polecam :)

MANOLITO [ Generaďż˝ ]
HeadShrinker, jednak miałem rację, nie ma sensu z tobą dyskutować, nie pisz już więcej do mnie ;)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
MANOLITO ->
Miałem racje - nie dość, że jesteś człowiekiem pozbawionym empatii - oraz obdarzonym szczątkową wyobraźnia - to na dodatek nie jesteś w stanie podjąć polemiki na jakimkolwiek poziomie.
Masz więc racje - idź już sobie nic tu po Tobie
Kharman [ ]
Caine --> ja nie podważam wiarygodności badań, stwierdzam jedynie biedę w zakresie analizy danych. Jakby się któraś gazeta szarpnęła na rzetelne przedstawienie wyników badań choćby duperelnej ankiety na 100 respondentach to by musieli na to poświęcić z połowę numeru, a że muszą się mieścić w kilku kolumnach to i produkują te potworki analityczne.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Jeszcze raz, stosując miarę oceny jaką jest Dobro niwelujesz wolność woli u każdego kto jest rozwinięty ponad poziom rozwielitki.
Czyżbyś sugerował, że Dobrem może kierować się tylko idiota lub kretyn? Chyba nie chcesz bym to komentował? Ja nie chcę tego komentować.
w twoim wydaniu Dobro jest celem, miarą i drogą. I to właśnie skreśla wolną wolę.
Sugerujesz, że wolnym jest tylko kierowca, który przejeżdża zerwany most, bo most niezerwany dokądś prowadzi? Jeżeli tak to ja mam na to zupełnie inne określenie - niedorozwinięty gówniarz.
Wypada pogratulować głowy do picia, mnie niestety konsekwencje dopadają niezmiennie i boleśnie jeśli nie zachowam umiaru.
Nie ma czego gratulować. Nie wiem czy mam głowy go picia. Nigdy nie piłem.
A ty, jeżeli nie chcesz tych dolegliwości - nie pij.
Ale zanim zaczniesz, uprzedzę może nieco wymianę zdań, oceniam cie po twoich wystąpieniach na tym forum a one dają mi podstawy do takich ocen.
Cóż - twoje prawo. Tyle, że słowo "fanatyk" jest zupełnie nieadekwatne. Bardziej pasuje ukuty przez o. Bocheńskiego termin "dogmatyk", tj. ktoś, kto jasno myśli i głęboko wierzy, czyli posiada wyraziste poglądy i chce ich bronić. Słowem - jestem zaprzeczeniem "nowego człowieka", który ma nie być cenzorem, czyli ma nie posiadać własnych poglądów. W konfrontacji z "kimś" takim rzeczywiście jestem fanatykiem.
Ciekawe jest tylko to, że ów "nowy człowiek" nigdy za fanatyka nie uzna autora "swoich" myśli, choć jako ktoś posiadający własne poglądy powinien według nich zasługiwać jedynie na pogardę.
Błędy? Jakimże to sposobem akt wiary może być błędem?
Prawda jest jedna i jest transcendentna. Pozostawia to niewielki margines swobody interpretacyjnej. Wystarczy nieco go przekroczyć i mamy błąd.
Musisz mieć ostatnie słowo, nawet jeśli jest bezsensowne?
Co to? samokrytyka?
Jedno wynika z drugiego, aby coś ocenić musisz to najpierw poznać, trudna sztuka ale może kiedyś się nauczysz.
Albo poznać dzięki ocenie. Nie ma sensu podejmować dyskusji o tym czy pierwsze jest jajo czy kura. W każdym razie ten twój pozytywizm został zmiażdżony przez Poppera. Jesteś znaczy się nie na czasie. Gdzie ten twój "postęp"?
Einstein się w grobie przewraca. Znaczy się jesteś też antysemitą:D
To dali ci gwarancję bez tostera?
Nie. Tacy jak ty próbują mi wcisnąć toster bez gwarancji, bo twierdzą, że toster nie potrzebuje gwarancji ponieważ sam jest gwarancją.
Taki ser jak i twoje chwyty erystyczne ma krótki termin przydatności do spożycia, konsumpcja po terminie grozi torsjami.
Zależy od ilości i stopnia zepsucia, po "przeterminowane" znaczy tyle nic. W każdym razie wolę żarcie lekko przeterminowane niż jawną truciznę, którą próbujesz mi narzucić.
większość populacji korzysta z szarych komórek
??? Czyich?
I nigdzie nie napisałem o poznawaniu człowieka.
mózg nie pozna mózgu. Choćby z tego powodu, że nie jest istotą. Człowiek może próbować poznać mózg. Bezskutecznie, jeżeli przyjmie perspektywę wyłącznie zwierzęcą (mózgu jako organu zwierzęcia ludzkiego), bo byłoby to "poznanie" równe jakością poznaniu Mony Lisy za pomocą podczerwieni, promieni x, opisu składu chemicznego farb i metody nakładania czy gruntowania płótna.
bezskutecznie jeżeli przyjmie perspektywę mózgu jako części istoty ludzkiej, bo wtedy wracamy do kwestii 74 Summy.
Nie mi, tylko handlarzowi normy nie przeszkadzają handlować nienormatywnymi bananami
JUŻ. Co nie zmienia faktu, że jest to nadal doskonały przykład absurdu drzemiącego w zatęchłych kontach nominalistycznej biurwokracji.
Napisałeś że mądrość to podejmowanie słusznych wyborów, jednocześnie nie jesteś w stanie stwierdzić czy jesteś mądrzejszy niż byłeś, mamy dwa wyjścia albo cierpisz na postępująca sklerozę, albo w twoich procesach decyzyjnych nie zaszły żadne zmiany od czasu kiedy byłeś niemowlęciem.
Jest jeszcze trzecie wyjście. Że uważasz, że skoro człowiek jest ssakiem i pies jest ssakiem, to człowiek jest psem. Przykro mi, ale nie jest to przekonujące.
Tak jak nie jest przekonujące, że skoro człowiek jest przypadkowy to i jego natura jest przypadkowa. Człowiek jest istotą przypadkową - zależną od czasu. natura - pomimo, że człowieka definiuje nie jest jednak przypadkowa. Jest niezmienna. Mądrość zaś jako wypadkowa min natury ludzkiej także pozostaje w swym podstawowym zrębie niezmienną.
Wszystko się zgadza przyjmując czarno białe postrzeganie świata, ale widzisz inni widzą szarości a nawet kolory i potrafią to poskładać w spójny obraz.
Ja znam też takiego, który przysięgał, że, gdy był na pustyni, wytrysnęło mu pod nogami źródło czystej wody.
A co do barw, to światło jest jedno. barwy może uzyskiwać tylko na skutek zniekształcenia lub rozbicia.
Sugerujesz że itd.
sugeruję, że ktoś nie posiadający dobrego imienia nie ma czego bronić. Chyba, że trafi przed sąd, gdzie fakt ma znaczenie wtedy i tylko wtedy, gdy zostanie potwierdzony procedurą. Bez tego potwierdzenia fakty są nieistotne.
Choć, przynajmniej masz odwagę coś robić, co prawda wbrew własnym wypowiedziom na temat działania. Taki konserwatysta z ludzką twarzą.
Przede wszystkim mam odwagę myśleć i nie boję się myśleć inaczej.
a teraz pogłówkuj jaka jest miedzy nimi różnica i którym dalej zajedziesz.
przede wszystkim dwoma pierwszymi nikt nie odważy się wyjechać z salonu. Choćby dlatego, że usterki słychać/widać na pierwszy rzut oka.
Problem tylko w tym, że pęknięcia między tym co jest a tym co być powinno nie da się przyrównać do samochodu. Choćby dlatego, że to co być powinno jest w przeciwieństwie do samochodu transcendentne i przypadkowe.
Dlatego ta wasza pogoń za końcem własnego ogona nigdy się nie skończy i zasadą z konieczności jest ruch tylko.
To nie jest kwestia twojej tolerancji tylko różnicy miedzy pedałem a gejem czy homoseksualistą.
Różnica??? Jaka? Że wtykają sobie nie w odbyt a w ucho na przykład? Pogięło cię? Jakbyś tego nie nazwał, to zawsze będzie to samo odrażające zboczenie.
Jak widać oszołomstwo się szerzy po obu stronach.
Co gwałcą Opowieści z Narni?
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
@Head
"Przypomina z tą drobną różnicą, że w tamtej pojawiłeś się "Right a fuck from nowhere" I zacząłeś lżyć uczestników dyskusji"
"Wtrąciłeś się w dyskusje między mną a Attylą tymi słowy:
Wasza dyskusja osiągnęła dno - albo jest bardzo blisko dna."
Tak to mniej więcej było. Z tymże nie była to "dykusja między" bo jak chcesz mieć prywatną dyskusję tylko we dwóch to użyj Skype'a, GG albo telefonu a nie publicznego forum. Następnie Ty zacząłeś "lżenie" i to w najgorszym karczemnym stylu.
Jest róznica między powiedzeniem np: "Twój pomysł jest idotyczny" a "Jesteś idiotą". Niesety Ty nigdy nie potrafiłeś zauważyć tej "subtelnej" różnicy. I nadal nie potrafisz niestety.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Serson
Tak to mniej więcej było. Z tymże nie była to "dykusja między"
A czy ja powiedziałem, że zabraniam Cie się odzywać? Miej tylko na uwadze to, że jeśli wtrącasz się do dyskusji winieneś to robić z sensem - wyrywanie kilku zdań z obszernej wypowiedzi tylko po to, żeby się czegoś czepić jest deczko śmieszne ;)
Jest róznica między powiedzeniem np: "Twój pomysł jest idotyczny" a "Jesteś idiotą". Niesety Ty nigdy nie potrafiłeś zauważyć tej "subtelnej" różnicy. I nadal nie potrafisz niestety.
Ciekawym czy zawsze gdy brakuje Ci argumentów, uciekasz się do bufonady?:D "Nigdy" no ba wszak znamy się już tak długo i tak dobrze, że wiesz o mnie niemalże wszystko:D Daj se luz i nie "brnij" :)
Bardzo Ci się nudzi?:D

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
Ostatnio trochę tak - jak widać.
"Nigdy" zastąp "nigdy wypowiadając się na tym forum". Jesteś w stanie taki drobny skrót myślowy pojąc - wierzę w Ciebie.
Mazio [ Mr Offtopic ]
Nie ma sensu rozmawiać i przejmować się nim HS.

Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
"Nim" czyli kim ? Mną ? Nie do końca rozumiesz istotę naszej "dyskusji" z HeadShrinkerem. Chyba tylko my dwaj rozumiemy wszystkie niuanse.
Odpuść sobie, Twój post nie ma sensu, HS- ptrafi sam myśleć i wie kim jestem. Takie rady to możesz dawać nowym, którzy wdają się w dyskusję ze znanymi forumowymi trollami nie wiedząc z kim mają do czynienia.
Mazio [ Mr Offtopic ]
A z kim mają? Z zamkniętym, ograniczonym i ślepo wierzącym w swoją nieomylność bufonem? Przykro mi się robi gdy muszę Ci odpisać, ale wiedz, że prezentujesz sobą to od czego chronię swoj umysł. Prezentowany przez Ciebie światopogląd na GOLu jaki układa mi się z łamigłowki w całość odrzuca mnie od prob polemiki.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Mazio->
Się nie przejmuje;) Dawno już nauczyłem się tego, że w dyskusjach internetowych trzeba zachować dystans do tego co piszą adwersarze;)
Serson->
"Nigdy" zastąp "nigdy wypowiadając się na tym forum". Jesteś w stanie taki drobny skrót myślowy pojąc - wierzę w Ciebie.
Eeeeeeeeeeek! Czytasz wszystkie moje posty? To już chyba pod 'stalking' podchodzi :D
Czy powinienem zacząć uważać na 'zacienione miejsca' i rozglądać się zanim wejdę na przejście dla pieszych (przy zielonym świetle)? :D:D
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
@Mazio
Co Cię ugryzło ? Miałem Cię za w miarę rozsądnego faceta. To nieważne co Ty o mnie sądzisz, mogę nawet być "ograniczonym" "ślepo wierzącym", możesz myśleć sobie, co chcessz, ważne jest, to co sądzi Head. Czy naprawdę myślisz, że mnie nie zna ? Że musisz dawać mu rady w sprawie z kim ma wymieniać poglądy (albo inwektywy) a z kim nie ? Najwyraźniej za bardzo się wczułeś w rolę "wujka dobra rada".
Jakiś czas temu poradziłeś mi w jednym wątku "żebym sobie odpuścił", to była rozsądna rada - ciekawe czy Ty potrafisz taką przyjąć ?
@Head
Z technicznego punktu widzenia "czytanie wszystkich postów" wybranej osoby jest teraz banalnie proste na forum ale oczywiście tego NIE robię.
"Nigdy wypowiadając się na tym forum" zamień na "nigdy w wielu dyskusjach z Twoim udziałem, które miałem okazję śledzić". Teraz może być ?
Czuję się jakbym pisał jakąś ustawę. Ludzie posługują się pewnymi uproszczeniami, gdyby każdą pojedynczą wypowiedź trzeba było tak rozbudowywać komunikacja byłaby niemożliwa.
Jeszcze jedno, dystans trzeba także umieć zachować także do tego, co się pisze samemu, nie sądzisz ?

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Serson->
Ależ ja od Ciebie zapożyczyłem to 'doprecyzowanie' :P A dokładnie z pierwszego postu Twego autorstwa (ten z wątku o westerplatte), który był do mnie skierowany :D
Jeszcze jedno, dystans trzeba także umieć zachować także do tego, co się pisze samemu, nie sądzisz ?
Zgadzam się w całej rozciągłości. Chyba, że pod tym jakże prawdziwym zdaniem kryje się taka myśl "to znaczy, że masz nie bronić tego co napisałeś bo ja tak mówię" w takim przypadku - się nie zgadzam. Ośmielam się jednakże zwrócić Twą uwagę na fakt, że Twój pierwszy post do mnie był przykładem na to, że dystansu do tego co piszą oponenci nie potrafisz zachować (albo przychodzi Ci to z trudem) natomiast następne posty pokazywały jaki dystans do własnych postów masz (podpowiem -żaden) ;)
Mazio [ Mr Offtopic ]
Sersonie - Ty mnie gryziesz. Jakoś tak włazisz pod koszulę i swędzi. Może dlatego, że Twoje wypowiedzi (często wygłaszane w moim kierunku) są zawsze apodyktyczne i autorytatywne, choć podpierasz się na autorytecie, ktorego nie posiadasz?
W mojej opinii jesteś po prostu apodyktycznym i zamkniętym w świecie własnych przekonań typem. A ja, choć mam swoje poglądy, staram się na wszystkich spoglądać z tej samej płaszczyzny i od wielu z was się uczę. Staram się rozumieć co gryzie innych, staram się też podchodzić do bliźnich z szacunkiem oraz sympatią. Mam niejednokrotnie odmienne od większości zdanie, ale zawsze pozostaję w nadziei, że fragment tej części użytkownikow, ktorej nie zależy na zabraniu głosu w dyskusjach jest po mojej stronie i rozumie przesłania jakie płyną z moich wypowiedzi. Nadal jednak potrafię się przekonać do myślenia adwersarzy. Attyla choć diametralnie rożny ode mnie potrafił we mnie wzbudzić sympatię. Wiedzą i niezłomną postawą z jaką broni swoich (zupełnie sprzecznych z moim światopoglądem) racji. U Ciebie zaś widzę jedynie programową niechęć do mojej osoby. Zacznij dostrzegać w mojej postawie odcienie szarości to porozmawiamy.
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
No jeśli widzisz "programową niechęć do (...) osoby" to rzeczywiście ktoś z nas MA PROBLEM. Na tym wielkim forum jest JEDNA osoba do której czuję niechęć i nie jest to niechęć "programowa" - cokolwiek to znaczy. Nawet słowo "niechęć" to za dużo, to tylko niesmak wobec pewnej cechy charakteru pewnego człowieka na tym forum. Nie zgadniesz, To NIE jesteś Ty !
Ja w Twojej postawie nie muszę zaczynać dostrzegać "odcieni szarości", ja już je widzę, i generalnie (przynajmniej do dzisiaj) darzyłem Cię pewną sympatią a nawet szacunkiem - mam nadzieję, że nie będę musiał zmieniać zdania. Pamiętasz wątek o wierze - doradziłeś mi żebym sobie odpuścił. I tak zrobiłem - myślisz, że dlatego przyjąłem Twoją radę ? Bo mam ZŁE mniemanie o Tobie ?
Head - może przychodzi mi to z trudem, jak wszystko na tym świecie, papieżem ani świętym nie zamierzam zostawać. Inni ludzie nie są idealni - ameryki nie odkryłeś.
Mazio [ Mr Offtopic ]
może mam gorszy dzień
sprobuję to objąć w czasie i poczytam Cię więcej
Drako18 [ Pretorianin ]
Jak dal mnie każdy człowiek powinien opierać się co do wierzeń na własnych doświadczeniach i potrzebach. Nie powinno się wstępować do "różnych organizacji" typu KK.
Ludzie powinni dążyć do jedności a nie dążyć spory, życie powinno się zgłębiać, szukać prawdy nie myśleć, że i tak pójdziemy do nieba bo przecież są gorsi ludzie więc mogę se robić co chce i mieć stosunek do ludzi jaki chce.
Czy prześladowanie chrześcijan jest trendy? Nie sądzę bo to chrześcijanie w swoim rodzaju prześladują już od dzieciństwa, nie dają ci wyboru. Ja przenoszę się na nauki buddystów i gitara.
pozdro
Kharman [ ]
Attyla -->
Czyżbyś sugerował, że Dobrem może kierować się tylko idiota lub kretyn? Chyba nie chcesz bym to komentował? Ja nie chcę tego komentować.
Nie, twierdzę jedynie że w ich przypadku wybór będzie wolny. Bo każdy bardziej rozgarnięty i uznający twoje spojrzenie na temat będzie obciążony przymusem Dobra.
Sugerujesz, że wolnym jest tylko kierowca, który przejeżdża zerwany most, bo most niezerwany dokądś prowadzi? Jeżeli tak to ja mam na to zupełnie inne określenie - niedorozwinięty gówniarz.
O czym ty właściwie piszesz, Dobro jest w końcu drogowskazem czy zakazem/nakazem? Czy może znowu mamy przypadek że cię inaczej naumieli?
Nie ma czego gratulować. Nie wiem czy mam głowy go picia. Nigdy nie piłem.
A ty, jeżeli nie chcesz tych dolegliwości - nie pij.
No właśnie, wróćmy do tematu, ja mam wolność wyboru, mogę wypić mogę nie wypić, ty musisz odmówić aby przypadkiem nie znaleźć upodobania. Wolnyś że hej.
Cóż - twoje prawo. Tyle, że słowo "fanatyk" jest zupełnie nieadekwatne. Bardziej pasuje ukuty przez o. Bocheńskiego termin "dogmatyk", tj. ktoś, kto jasno myśli i głęboko wierzy, czyli posiada wyraziste poglądy i chce ich bronić. Słowem - jestem zaprzeczeniem "nowego człowieka", który ma nie być cenzorem, czyli ma nie posiadać własnych poglądów. W konfrontacji z "kimś" takim rzeczywiście jestem fanatykiem.
Ciekawe jest tylko to, że ów "nowy człowiek" nigdy za fanatyka nie uzna autora "swoich" myśli, choć jako ktoś posiadający własne poglądy powinien według nich zasługiwać jedynie na pogardę.
Pyry czy kartofle, wszystko jedno. Możesz sobie być "dogmatykiem", dla mnie pozostaniesz fanatykiem. Różnicy nie widzę.
Prawda jest jedna i jest transcendentna. Pozostawia to niewielki margines swobody interpretacyjnej. Wystarczy nieco go przekroczyć i mamy błąd.
Czyli herezję.
Albo poznać dzięki ocenie. Nie ma sensu podejmować dyskusji o tym czy pierwsze jest jajo czy kura. W każdym razie ten twój pozytywizm został zmiażdżony przez Poppera. Jesteś znaczy się nie na czasie. Gdzie ten twój "postęp"?
Einstein się w grobie przewraca. Znaczy się jesteś też antysemitą:D
Wyjaśnij jak można w praktyce poznać przez ocenę, jeśliś łaskaw.
Nie. Tacy jak ty próbują mi wcisnąć toster bez gwarancji, bo twierdzą, że toster nie potrzebuje gwarancji ponieważ sam jest gwarancją.
Ale ty już gwarancję masz, co ci szkodzi wziąć toster?
Zależy od ilości i stopnia zepsucia, po "przeterminowane" znaczy tyle nic. W każdym razie wolę żarcie lekko przeterminowane niż jawną truciznę, którą próbujesz mi narzucić.
Przyjmij więc do wiadomości że to co serwujesz jest bardzo zepsute.
??? Czyich?
Pozostaje mieć nadzieję że własnych.
mózg nie pozna mózgu. Choćby z tego powodu, że nie jest istotą. Człowiek może próbować poznać mózg. Bezskutecznie, jeżeli przyjmie perspektywę wyłącznie zwierzęcą (mózgu jako organu zwierzęcia ludzkiego), bo byłoby to "poznanie" równe jakością poznaniu Mony Lisy za pomocą podczerwieni, promieni x, opisu składu chemicznego farb i metody nakładania czy gruntowania płótna.
bezskutecznie jeżeli przyjmie perspektywę mózgu jako części istoty ludzkiej, bo wtedy wracamy do kwestii 74 Summy.
No więc właśnie, neurologia kłamie, w ogóle nauka kłamie, jedyną prawdą jest Prawda wynikająca z Dobra. Wszystko co ludzie nazywa nauką i co dzięki niej mają jest skutkiem zła, odwrócenia się od Prawdy. Wyrzuć komputer, odstaw antybiotyki, niech cię ręka boska broni przed wsiadaniem do samochodu. Nie waż się włączać żarówki bo się od Prawdy odwracasz.
JUŻ. Co nie zmienia faktu, że jest to nadal doskonały przykład absurdu drzemiącego w zatęchłych kontach nominalistycznej biurwokracji.
Zapominasz o jednym, biurokracja była, jest i będzie, możesz sobie ją ograniczać, zaczynać od zera z czystą kartą, prędzej czy później się rozrośnie. Ba, bez biurokracji byłbyś bezrobotny, bo cóż ty byś począł jakby przepisy podatkowe były jasne? Sądy, procesy, ekspertyzy, interpretacje, bez tego nie istniejesz zawodowo.
Jest jeszcze trzecie wyjście. Że uważasz, że skoro człowiek jest ssakiem i pies jest ssakiem, to człowiek jest psem. Przykro mi, ale nie jest to przekonujące.
Tak jak nie jest przekonujące, że skoro człowiek jest przypadkowy to i jego natura jest przypadkowa. Człowiek jest istotą przypadkową - zależną od czasu. natura - pomimo, że człowieka definiuje nie jest jednak przypadkowa. Jest niezmienna. Mądrość zaś jako wypadkowa min natury ludzkiej także pozostaje w swym podstawowym zrębie niezmienną.
Trzecim wyjściem jest podejrzenie u ciebie demencji starczej bo pleciesz trzy po trzy? Już pominę tego psa, ale czy ty zakładasz istnienie jakiejś puli mądrości przydanej nam przy porod... pardon poczęciu? Z której w zależności od zmiennych raz czerpiesz więcej innym razem mniej?
Ja znam też takiego, który przysięgał, że, gdy był na pustyni, wytrysnęło mu pod nogami źródło czystej wody.
A co do barw, to światło jest jedno. barwy może uzyskiwać tylko na skutek zniekształcenia lub rozbicia.
Cóż, co do "pustynnych opowieści" to zdaje się że uznajesz za pewnik całkiem sporą ich ilość.
Popatrz więc sobie w światło Prawdy do którego jak mniemam masz dostęp i zastanów się czy przypadkiem się nie jesteś ślepy na jego odbicia i zniekształcenia.
sugeruję, że ktoś nie posiadający dobrego imienia nie ma czego bronić. Chyba, że trafi przed sąd, gdzie fakt ma znaczenie wtedy i tylko wtedy, gdy zostanie potwierdzony procedurą. Bez tego potwierdzenia fakty są nieistotne.
Czyli można alimenciarza okrzyknąć mordercą, albo pedofilem. Żadna różnica, dobrego imienia nie ma, nie poczuwa się do obowiązku utrzymania dziecka/ci.
przede wszystkim dwoma pierwszymi nikt nie odważy się wyjechać z salonu. Choćby dlatego, że usterki słychać/widać na pierwszy rzut oka.
Problem tylko w tym, że pęknięcia między tym co jest a tym co być powinno nie da się przyrównać do samochodu. Choćby dlatego, że to co być powinno jest w przeciwieństwie do samochodu transcendentne i przypadkowe.
Dlatego ta wasza pogoń za końcem własnego ogona nigdy się nie skończy i zasadą z konieczności jest ruch tylko.
Usiłowałem ci jedynie wyjaśnić różnicę miedzy "nie działa" a "źle działa", bo widać w szkole znowu cię inaczej naumieli, ale niestety nie udało się.
Różnica??? Jaka? Że wtykają sobie nie w odbyt a w ucho na przykład? Pogięło cię? Jakbyś tego nie nazwał, to zawsze będzie to samo odrażające zboczenie.
Różnica taka sama jak między "dogmatykiem" a fanatykiem, to samo a jak inaczej brzmi.
Co gwałcą Opowieści z Narni?
Moją cierpliwość i dobrą wolę.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Nie, twierdzę jedynie że w ich przypadku wybór będzie wolny. Bo każdy bardziej rozgarnięty i uznający twoje spojrzenie na temat będzie obciążony przymusem Dobra.
"Przymusem Dobra"? To już naprawdę niezwykle interesujące. Jeżeli przyjąć, że cnotą jest dążenie do Dobra, to przyjąć też należy, że dążenie do Dobra nie może być przymusem, bo w innym przypadku nie ma zasługi a bez zasługi nie ma cnoty.
Poza tym drugie cytowane zdanie jest wewnętrznie sprzeczne. Z jednej strony twierdzisz, że osoba uznaje "moje spojrzenie na świat" (choć spojrzenie nie jest moje) a z drugiej, że znajduje się pod przymusem Dobra, do którego dążenie znajduje się w tym "spojrzeniu". Jeżeli chcesz mi powiedzieć, że uznawanie platońskiego postrzegania świata jako konsekwencję rodzi konieczność dążenia do Dobra, to masz albo radykalnie złe zdanie o człowieku albo radykalnie dobre. Innymi słowy uznajesz, że człowiek może kierować się w życiu jedynie interesownością (co wyklucza osiągnięcie Dobra) albo też będąc radykalnie interesownym działa wyłącznie na podstawie będących skutkiem kalkulacji "udobruchania bóstwa" dyrektyw rozumu.
Przykro mi, ale jest to założenie absolutnie nieuprawnione. Zarówno w odniesieniu do wymaganej utylitaryzmem interesowności jak i w odniesieniu do postulatu działania racjonalnego. Człowiek może być interesowny i może być racjonalny, ale zarówno jedno jak i drugie nie mieści się w granicach ludzkiej natury, która zawiera w sobie skrajnie przeciwstawne dążenia. Cnota to takie ich godzenie, by celem nie było dobro osobiste a Dobro w wymiarze obiektywnym. Dlatego chrześcijanin nie daje jałmużny by zabezpieczyć się przed agresywną nachalnością żebraka ale mieć zasługę przed Bogiem. Zasługę, której nie może postrzegać jako ceny za zbawienie. Wola boska jest transcendentna i niezależna od jakichkolwiek reguł. Prościej - Bóg nie jest nam niczego winien. To my jesteśmy jego dłużnikami.
O czym ty właściwie piszesz, Dobro jest w końcu drogowskazem czy zakazem/nakazem?
Dobro jest celem.
ty musisz odmówić aby przypadkiem nie znaleźć upodobania.
Nic nie muszę. Chcę.
Czyli herezję.
Nie. Nie herezję. Pelagiusz czy Ariusz nie byli heretykami. Herezja zaczyna się wówczas, gdy błąd rodzi wolę "nawrócenia" na swoje błędy. Gdy jest to tylko czyste nauczanie - baz jakichkolwiek form konwersji czy rites de pasages, to jest to "tylko" błąd. Nie następuje w takim przypadku wyodrębnienie.
Wyjaśnij jak można w praktyce poznać przez ocenę, jeśliś łaskaw.
Fakty nie są poznaniem. Poznanie odbywa się przez interpretację faktów. Stąd krytyka Poppera, który przyjął (słusznie zresztą), że nie można ograniczać poznania jedynie do zdarzeń zweryfikowanych pozytywnie. Niestety, jako nominalista z krwi i kości wpadł w drugą skrajność i przyjął procedurę poznania poprzez negatywny wynik testu zaprzeczenia. W konsekwencji obie procedury, choć wychodzące z odmiennych założeń zawierają ten sam błąd założenia obiektywnej poprawności wiedzy tu i teraz.
Ja wolę "metodę" klasyczną zakładającą odwoływanie się do rzeczy a nie do konstruktów.
Ale ty już gwarancję masz, co ci szkodzi wziąć toster?
Toster pojmowany jako nie potrzebujący gwarancji, bo będący gwarancją deprecjonuje u ludzi przyzwyczajonych do obrazków wartość gwarancji nie odwołującej się do statystyki.
Przyjmij więc do wiadomości że to co serwujesz jest bardzo zepsute.
Nie ma rzeczy doskonałe. Są tylko rzeczy niedobre i złe. Ty odczuwając pęknięcie między tym co jest i tym co być powinno odwołujesz się do tego "co być powinno", które zostanie zrealizowane w przyszłości. Kłopot w tym, że
1. nie istnieje "to co być powinno" jednakowe dla wszystkich
2. pęknięcia pomiędzy tym co jest a tym co być powinno w rzeczywistości materialnej nie da się usunąć;
3. przyszłość nie istnieje.
Ja wiem, że pęknięcie jest nieusuwalne a nawet niemożliwe do "uzgodnienia" z tymi "innymi", w związku z czym miast ganiać za końcem własnego ogona wolę bazować ty jedynym, co istnieje - tradycji, czyli pamięci społeczności, dzięki której nie tylko nie uśmierca się powtórnie tych, co odeszli ale nie wyrzuca tych, co nadejdą. Gonienie za końcem własnego ogona jest atrakcyjne (wiem to, bo też za tym goniłem przez chwilę), ale jedynym, co przynieść jest zdolne to piekło tu i teraz i "raj" w przyszłości, która stając się tu i teraz unieważnia i raj, który "dziwnym trafem" zawsze łudząco odpowiada wyobrażeniom piekła.
Pozostaje mieć nadzieję że własnych.
nadzieję zawsze można mieć ale liczyć na to nie można.
No więc właśnie, (...) Nie waż się włączać żarówki bo się od Prawdy odwracasz.
większych bzdur jak żyję nie widziałem.
neurologia to "poznanie" odpowiadające "poznaniu" obrazu Mona Lisa za pomocą analizy np. izotopem węgla C14. Innymi słowy Neurologia opisuje wyłącznie materialność - czyli organ zwierzęcia Homo Sapiens. Redukowanie całego poznania do materialności, to postrzeganie Mony Lisy przez pryzmat składu chemicznego farb. Opisywanie człowieka wyłącznie jako ciała fizycznego to redukowanie go do poziomu małpy w garniturze. Małpy, która nie ma nic prócz swego ciała, popędów, instynktów i potrzeb fizycznych. Moja córka zastanawia się czy zostać lekarzem czy weterynarzem. Powiedziała kiedyś, że chyba jednak zostanie lekarzem, bo to samo, tylko trzeba się mniej uczyć. Nie wiem czy to prawda, ale wiem, że musiałem jej wtedy wytłumaczyć, że różnica jest gigantyczna.
Zapominasz o jednym, biurokracja była, jest i będzie, możesz sobie ją ograniczać, zaczynać od zera z czystą kartą, prędzej czy później się rozrośnie.
Kiedyś umrę. Czy to znaczy, że mam siedzieć w domu i czekać na to co nieuchronne?
Ba, bez biurokracji byłbyś bezrobotny, bo cóż ty byś począł jakby przepisy podatkowe były jasne? Sądy, procesy, ekspertyzy, interpretacje, bez tego nie istniejesz zawodowo.
Już ty nie martw się o mnie. Nie urodziłem się podatkowcem. Nigdy o tym nie marzyłem a to, że zająłem się tym sprawił czysty przypadek. Równie dobrze mógłbym zajmować się - czy ja wiem? - stolarką albo ochroną mienia.
czy ty zakładasz istnienie jakiejś puli mądrości przydanej nam przy porod... pardon poczęciu? Z której w zależności od zmiennych raz czerpiesz więcej innym razem mniej?
Przy stworzeniu uzyskaliśmy od Boga rozum i wolną wolę. Rozum ten nie jest i nie może być samą tylko potencjalnością. Człowiek nie rodzi się czystą kartą. Gdyby było inaczej, to rojenia "oświeconych" ciemniaków sprawdziły by się choć raz. Ponieważ jednak człowieka nie da się ukształtować od początku do końca i prędzej czy później dochodzi do głosu to, co owi "reformatorzy" chcieli zagłuszyć lub usunąć, to każdy kolejny projekt spala na panewce demaskując kretynizm "projektantów".
i zastanów się czy przypadkiem się nie jesteś ślepy na jego odbicia i zniekształcenia.
Nie interesują mnie odbicia i zniekształcenia, skoro widzę źródło.
Czyli można alimenciarza okrzyknąć mordercą, albo pedofilem.
Jeżeli nie łamie się przykazania 8
"Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu."
Usiłowałem ci jedynie wyjaśnić różnicę miedzy "nie działa" a "źle działa"
różnica pomiędzy "nie działa" i "źle działa" w odniesieniu do - nie wiem - roweru są dosyć wyraźne i jasne. Różnice pomiędzy tymi dwoma konstruktami w odniesieniu do rzeczywistości ludzkiej nie istnieją. Ponieważ nie jestem mechanistą i nie sądzę, że każdy człowiek w tych samych okolicznościach zachowa się w ten sam sposób, to te twoje usiłowania z definicji skazane są na porażkę. Choćby dlatego, że to ty się mylisz.
Różnica taka sama jak między "dogmatykiem" a fanatykiem, to samo a jak inaczej brzmi.
definicję terminu "dogmatyk" podałem ci. Poniżej znajdziesz definicję słowa "fanatyk":
osoba żarliwie wyznająca jakąś ideę lub religię, skrajnie nietolerancyjna w stosunku do zwolenników innych poglądów
Jakby nie patrzeć wychodzi, że to ty.
Moją cierpliwość i dobrą wolę.
Dobrą wolę? Cierpliwość?
Jak możesz mówić o dobrej woli twierdząc, że kierowanie się Dobrem to niewolnictwo, z czego wynika, że człowiek wolny może się kierować jedynie brakiem Dobra czyli złem??? Od kiedy cierpliwość należy do cech określanych jako złe?
Ergo - skoro żyjesz i kierujesz się złem, nie masz dobrej woli i nie kierujesz się cierpliwością. Posiadasz wystarczająco dużo złej woli i zbyt jesteś agresywny, by takie słowa były choć odrobinę wiarygodne.
Hołdując brakowi - nicości - kłamiesz z premedytacją starając się zniszczyć to co JEST. Jesteś jak pies ogrodnika, który sam nie skorzysta i nie dopuści do tego innych.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Najmocniej przepraszam za to, że się wtrącam i do tego offtopem - ale dobremu dowcipowi nie odpuszcze:D
Równie dobrze mógłbym zajmować się - czy ja wiem? - stolarką albo ochroną mienia.
Pozwolę sobie zapytać - ile lat (i co) trenujesz ? :D Tak się pytam - bo tam to Panie czytanie książek nie jest decydującym o przyjęciu do "fachu" kryterium :D
no chyba, że masz na myśli karierę ochroniarza w markecie -tam biorą wszystkich :P
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
no chyba, że masz na myśli karierę ochroniarza w markecie -tam biorą wszystkich
żadna praca nie hańbi. Oczywiście z tych nie hańbiących same przez się.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
żadna praca nie hańbi. Oczywiście z tych nie hańbiących same przez się.
Zgadzam się z tym całym sercem/etc. Jako, że sam się trudniłem różnymi zawodami. Natomiast nie jest to odpowiedź na moje pytanie :P
A któreż to ponadto prace są hańbiące ?
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
ależ odpowiedziałem. Nic nie poradzę na to, że odpowiedź cię nie zadowala.
A któreż to ponadto prace są hańbiące ?
Wszystkie, które są wykonywane dla realizacji niegodziwych celów. Innymi słowy ważniejsza jest tu postawa osoby wykonującej zawód niż sam zawód.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Ok jeszcze inaczej - zmienię trochę treść pytania (choć pytać będę o to samo w sumie)
Czy uważasz, że masz odpowiednie predyspozycje/umiejętności do tego by zostać ochroniarzem?
Odpowiedź w stylu "ten zawód też jest dobry" - jest odpowiedzią nie na temat.
No chyba, że nie masz żadnych predyspozycji/umiejętności (potrzebnych w fachu ochrony mienia) i nadajesz się na ochroniarza w markecie (dlategom napisał, że tam biorą wszystkich)
Wszystkie, które są wykonywane dla realizacji niegodziwych celów. Innymi słowy ważniejsza jest tu postawa osoby wykonującej zawód niż sam zawód.
Ok - a jakież to są niegodziwe cele? (pytam szczerze)
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Nie panuję zmiany zawodu na ochroniarza, więc nie mam powodu zastanawiać się nad swoimi do niego predyspozycjami. Był to przykład. Tak jak "stolarz". Zainteresowałeś się ochroniarzami - jakiś specjalny powód? Czym zarabiasz na chleb?
Ok - a jakież to są niegodziwe cele? (pytam szczerze)
Nie podam ci ogólnej definicji "zła" innej niż ta przyjęta przez KK:
Zło jest brakiem dobra.
Cel niegodziwy jest zatem celem co najmniej autonomicznym wobec Dobra. Weźmy choćby finansjerę. Celem przynoszącym Dobro jest pożyczanie ludziom pieniędzy. Celem złym/niegodziwym jest wykonywanie działań np. przy wykorzystaniu swojej wobec kontrahenta dominującej pozycji (np. wyzyskanie jego przymusowej sytuacji dla pobranie lichwiarskiego wynagrodzenia). Celem złym jest także wykonywanie działań nie mających na celu Dobra z jednoczesnym godzeniem się na Zło (np. spekulowanie na walutach - to na czasie)
Z innej beczki
Prawnik powinien dążyć do realizacji Sprawiedliwości i Dobra. Prawnik, który z premedytacją chroni zabójcę czyni zło.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Zainteresowałeś się ochroniarzami - jakiś specjalny powód? Czym zarabiasz na chleb?
Tani chwyt mający na celu sprowokowanie mnie tym niemniej odpowiem Ci na pytanie.
Specjalnego powodu do tego, że zainteresowałem się ochroniarzami - nie ma. Ot uznałem, że raczej się do tego nie nadajesz bo pewnie nie ruszasz się za dużo - siedzisz na dupie za biurkiem przewalając papiery. Dlatego też zapytałem czy jakiś sport uprawiasz - nie odpowiedziałeś na to pytanie - uznaje więc, że tak jak myślałem jedyny sport jaki uprawiasz to przygotowywanie swojego organizmu do problemów z prostatą i do hemoroidów.
Głową zarabiam, głową - ale w przeciwieństwie do Ciebie, mógłbym zarabiać rękami (kiedyś zarabiałem takoż właśnie) - nie jestem więc skazany na jakieś zajęcie - jak mi się nie spodoba - tedy zostanę 'fizolem' i wszystko to jest kwestią mojego wyboru a nie jakiegoś mitycznego determinizmu
Kurde -masz jakiś 7 zmysł - skąd wiedziałeś, że zamierzam zająć się właśnie spekulacją ? :D
Ja jej nie uważam za zło - jeśli ktoś ma kapitał i chce go pomnażać to czemu nie miałby spekulować? Co Twoim zdaniem miałby z tymże kapitałem robić? Założyć lokatę oszczędnościową (na jakiś psi procent pomniejszony o haracz-belkowy)? Nawet jeśli by to zrobił to banki i tak jego pieniądze będą pożyczać na procent - bądź też spekulować nimi na rynkach walutowych - jaka tedy różnica w kontekście dobra i zła kto będzie spekulował pieniędzmi?
Prawnik, który z premedytacją chroni zabójcę czyni zło.
może wprowadźmy tutaj odrobinę "rzeczywistości"
Powinno być
Adwokat, który z premedytacją broni klienta podejrzanego o zabójstwo czyni zło.
Tzn co powinien Twoim zdaniem zrobić taki adwokat?
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Ot uznałem, że raczej się do tego nie nadajesz bo pewnie nie ruszasz się za dużo - siedzisz na dupie za biurkiem przewalając papiery
No to źle uznałeś. Owszem - robotę mam "biurkową", co w najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi ruszać się. Kiedy mogłem jeszcze biegać, biegałem codziennie rano ok. 15-20 km. Potem rozwaliłem sobie kolana na treningu aikido. Ostatnio jestem pułkaleką i jedyne, co mogę robić bez obawy to rower i basen. I korzystam z tych możliwości:D
W każdym razie i tak na ochroniarza mnie nikt nie weźmie ze względu na wiek.
Ja jej nie uważam za zło
Już zdążyłem zauważyć, że twoje pojmowanie zła jest bardzo proste. jeżeli coś ci przynosi jakąś korzyść, to jest to dobre. jeżeli przynosi straty to jest to złem. W ten sam sposób postrzegają Dobro i Zło ci, którzy odpowiadają za to, co nam teraz wtacza się na karki.
Zło jest wtedy, gdy nie ma Dobra. Jeżeli zatem podejmujesz działanie nie mające na celu Dobra, to jest to zło. Spekulacja to generalnie maksymalne wyzyskiwanie swojej przewagi nad bliźnimi. Jej celem jest wyłącznie zysk - jako wartość autonomiczna wobec Dobra. ergo - celem spekulacji nie jest Dobro. Skoro działanie nie jest podejmowane wobec Dobra, to i nie ma Go w tym działaniu a zatem działanie służy Złu.
Wystarczy się nieco rozejrzeć dowody słuszności tej oceny znajdziesz w każdej gazecie.
Tzn co powinien Twoim zdaniem zrobić taki adwokat?
Odmówić przyjęcia zlecenia lub je porzucić, gdy się zorientuje w sytuacji. Oczywiście, jeżeli będzie mógł to zrobić.
bereszka [ Panacea prola ]
HeadShrinker
Adwokat, który z premedytacją broni klienta podejrzanego o zabójstwo czyni zło.
Tzn co powinien Twoim zdaniem zrobić taki adwokat?
Generalnie adwokat z urzedu nie moze odmowic bronienia nawet najgorszego przestepce.
Sa oczywiscie wyjatki i reguly.
§ 22
1. Adwokatowi nie wolno podjąć się prowadzenia sprawy ani udzielić pomocy prawnej, jeżeli:
a) udzielił wcześniej pomocy prawnej stronie przeciwnej w tej samej sprawie lub w sprawie z nią związanej;
b) brał udział w tej sprawie, wykonując funkcję publiczną;
c) osoba, przeciwko której ma prowadzić sprawę, jest jego klientem, choćby w innej sprawie;
d) adwokat, będący dla niego osobą bliską, prowadzi sprawę lub udzielił on już pomocy prawnej stronie przeciwnej w tej samej sprawie lub w sprawie z nią związanej.
2. Adwokat, który złożył w danej sprawie zeznanie w charakterze świadka, nie może w niej występować jako pełnomocnik lub obrońca.
§ 46
Adwokat nie może reprezentować klientów, których interesy są sprzeczne, chociażby ci klienci na to się godzili.
W razie ujawnienia się sprzeczności w toku postępowania, adwokat obowiązany jest wypowiedzieć pełnomocnictwo tym klientom, których interesy są sprzeczne.
§ 47
Adwokatowi nie wolno podejmować się prowadzenia sprawy przeciwko bliskiej jemu osobie.
§ 48
Adwokat nie powinien podejmować się prowadzenia sprawy przeciwko osobie, z którą ma poważny zatarg osobisty.
§ 51
Stosunek klienta do adwokata oparty jest na zaufaniu. Adwokat obowiązany jest wypowiedzieć pełnomocnictwo, gdy z okoliczności wynika, że klient stracił do niego zaufanie.
§ 55
1. Adwokatowi nie wolno zaniechać czynności w prowadzonej sprawie z tego powodu, że klient nie wniósł ustalonego honorarium, a w szczególności nie wolno mu z tego powodu uchylić się od stawiennictwa na rozprawie. Natomiast nieuiszczenie przez klienta ustalonego honorarium może stanowić podstawę do wypowiedzenia pełnomocnictwa w trybie i terminie przewidzianym przez prawo.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Bereszka->
Ja to wszystko wiem (nie żebym znał te przepisy na pamięć - ale zaglądałem do nich kiedyś z ciekawości)
Mnie chodziło o co innego.
To co napisał Attyla dotyczyło (tak mi się przynajmniej wydaje - ale nigdy pewnym być nie można w przypadku tegoż człeka) sytuacji w której Adwokat broni podejrzanego o przestępstwo - i to broni go dobrze ( pewnie o to chodziło z tą premedytacją) Attyla - twierdzi, że to źle. Zapytałem więc byłem co jego zdaniem powinien ów adwokat zrobić.
Żaden z przytaczanych przepisów nie traktuje o tym. nie ze złośliwości to pisze - ale dlatego, że owa 'premedytacja' Attylowa oznacza, że prawnik się dobrze spisał - co oznacza, że pewnie dogaduje się z klientem a to z kolei oznacza, że podjął się sprawy i nie było po temu żadnych przeciwwskazań ;)
Kiedyś obiło mi się o uszy cosik takiego, że jeśli adwokat broni klienta nieudolnie - to ów może go pozwać za to - ile w tym prawdy, nie wiem. Jeśli natomiast jest to prawdą (a zapewne jest jako, że Adwokat ma obowiązek opłacać OC) to nie ma inszego wyjścia taki adwokat jak bronić owego podejrzanego i mieć nadzieje ( o ile patrzy na to przez pryzmat 'dobra i zła') że prokurator i sędzia nie dadzą dupy a dowody/ świadkowie uniemożliwią mu wybronienie owego 'zabójcy'
bereszka [ Panacea prola ]
HeadShrinker
Wiem ze nie o to Ci chodzilo, ale wkleilam dla "przadku" ;-)
Kiedyś obiło mi się o uszy cosik takiego, że jeśli adwokat broni klienta nieudolnie - to ów może go pozwać za to - ile w tym prawdy, nie wiem.
Teretycznie moze go pozwac, za bledy w sztuce. Ale bardzo rzadko sie to zdarza.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Dlatego napisałem "jeżeli będzie mógł to zrobić"
Niepotrzebnie, bo zakłada to rozgrzeszenie adwokata, gdy poddaje się nominalistycznym sztuczkom (takimi jak ta z obowiązkiem występowania obrońcy z urzędu). To działa tak jak obowiązek odesłania przez lekarza, który nie chce zabić nienarodzonego dziecka do rzeźnika, który nie ma oporów.
Zatem wycofuję to "jeżeli będzie mógł to zrobić"
"z premedytacją" należy czytać jako: "wie, że jego skuteczna obrona spowoduje pogwałcenie Sprawiedliwości"
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Bereszka->
W sumie wklejenie nie zaszkodziło w niczym - a mogło zapobiec 'brnięciu' ;)
Teretycznie moze go pozwac, za bledy w sztuce. Ale bardzo rzadko sie to zdarza.
Prawdopodobnie dla tego, że mało, który adwokat 'pchnie' do sądu pozew przeciw innemu ;)
A+
W każdym razie i tak na ochroniarza mnie nikt nie weźmie ze względu na wiek.
Chyba sobie dworujesz ze mnie - konwojentów widywałem starszych od Ciebie ( no chyba, że masz ponad 55 lat - jeśli tak to cofam to co napisałem)
Już zdążyłem zauważyć, że twoje pojmowanie zła jest bardzo proste. jeżeli coś ci przynosi jakąś korzyść, to jest to dobre. jeżeli przynosi straty to jest to złem.
CAPTAIN OBVIOUS TO THE RESCUE!!
gdyby nie to, iż sam to przyznałem ileś tam postów wcześniej - pewnie bym rzekł "spostrzegawczyś jest"
W ten sam sposób postrzegają Dobro i Zło ci, którzy odpowiadają za to, co nam teraz wtacza się na karki.
Ojej. Rzecz jasna masz na myśli iluminatów?
Zło jest wtedy, gdy nie ma Dobra.
Zacytuje Panią Stenie z "Testosteronu": -" Pieprzenie!" Równie dobrze ja mogę napisać "dobro jest wtedy gdy nie występuje zło"
Przykład:
Załóżmy, że jestem na tyle sprawny fizycznie, iż mogę gołymi rękami zabić człowieka - Jednakże nigdy jeszcze tego nie zrobiłem - zabójstwo to zło - ponieważ nie zabiłem - tedy jestem dobrym człowiekiem.
Powyższy przykład bardzo dobrze obrazuje to, co się dzieje jeśli spłycamy rzeczywistość w celu potwierdzenia jakiejś tezy.
A co jeśli ktoś spekuluje pieniędzmi w jakimś określonym celu? Tzn chce zarobić, na tyle, żeby wybudować kościół (lub zrobić cokolwiek "dobrego" w Twoim mniemaniu - ponieważ nie wiem co może być dobre w Twojej opinii - tedy użyłem takiego przykładu) ? Czy też zło czyni?
Wystarczy się nieco rozejrzeć dowody słuszności tej oceny znajdziesz w każdej gazecie.
Nawet w wybiórczej?
bereszka [ Panacea prola ]
HeadShrinker
W sumie wklejenie nie zaszkodziło w niczym - a mogło zapobiec 'brnięciu' ;)
Wybacz :)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Bereszka->
No i źle mnie zrozumiałaś chyba ;) Przez 'brnięcie' rozumiem wypisywanie bzdur - których piszący by nie spłodził gdyby znał przepisy odnoszące się do tego o czym pisał;) Nie miałem więc niczego złego na myśli - ba, uznałem przeca nawet, że dobrze się stało, iż to wkleiłaś bo może dzięki temu nie wypisywaliśmy bzdur ;)
bereszka [ Panacea prola ]
HeadShrinker
No i źle mnie zrozumiałaś chyba ;)
To "wybacz" było z przekąsem, znam po prostu mozliwosci tego "brnięcia" :)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Bereszka->
To "wybacz" było z przekąsem, znam po prostu mozliwosci tego "brnięcia" :)
no ta... i teraz to ja na "wała" wyszedłem :D:D
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
gdyby nie to, iż sam to przyznałem ileś tam postów wcześniej - pewnie bym rzekł "spostrzegawczyś jest"
ależ nie. Z całą pewnością zarzuciłbyś mi moralność Kalego.
Ojej. Rzecz jasna masz na myśli iluminatów?
Nie. Rzecz jasna mam na myśli Żydów i cyklistów.
" Pieprzenie!" Równie dobrze ja mogę napisać "dobro jest wtedy gdy nie występuje zło"
Pani Stenia powiedziała też coś takiego: "orgaz i orgaz wszystkim w głowach a tu chodzi o to, że chłop powinien na dom zarobić". Zarabiaj zatem a nie orgazuj się :D
tedy jestem dobrym człowiekiem.
W takim przypadku jedynym co można o tobie powiedzieć wszystko poza tym, że jesteś zabójcą. Na określenie "dobry człowiek" trzeba zasłużyć czymś innym niż nie czynienie.
A co jeśli ktoś spekuluje pieniędzmi w jakimś określonym celu? Tzn chce zarobić, na tyle, żeby wybudować kościół (lub zrobić cokolwiek "dobrego" w Twoim mniemaniu - ponieważ nie wiem co może być dobre w Twojej opinii - tedy użyłem takiego przykładu) ? Czy też zło czyni?
Samo wybudowanie kościoła nie musi być niczym dobrym. Dobro ma tkwić w działaniu a nie próbie kupienia sobie spokoju sumienia. Bóg nie jest przekupny. Żadna fundacja nie zrobi Mu takiej przyjemności jak wyznanie "jestem grzeszny", postanowienie poprawy i prośba o odpuszczenie grzechów. Wtedy ci odpuści jak ojciec synowi marnotrawnemu. Świątynia nie ma tu nic do rzeczy.
Nawet w wybiórczej?
Nie wiem. O to zapytaj NicKa. On podobno czyta tą szmatę.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
ależ nie. Z całą pewnością zarzuciłbyś mi moralność Kalego.
/ziewa - nie nie. Moralność kalego zarzucam Ci wtedy gdy np wyzywasz innych od fanatyków ;)
Nie. Rzecz jasna mam na myśli Żydów i cyklistów.
zapomniałeś o masonach.
Pani Stenia powiedziała też coś takiego: "orgaz i orgaz wszystkim w głowach a tu chodzi o to, że chłop powinien na dom zarobić". Zarabiaj zatem a nie orgazuj się :D
Toteż zarabiam - a że nie w sposób, który wydaje się Tobie słuszny - to już insza inszość.
W takim przypadku jedynym co można o tobie powiedzieć wszystko poza tym, że jesteś zabójcą. Na określenie "dobry człowiek" trzeba zasłużyć czymś innym niż nie czynienie.
No ba - rzecz jasna na określenie "zły człowiek" wcale nie trzeba sobie zapracować - wystarczy nie czynić dobra. Ponieważ jednak z tego coś waść spłodził na temat dobra w tejże dyskusji - nie da się wysnuć żadnych wniosków - toteż i każdego, kto Ci się nie spodoba możesz mianem złego człeka określić (z czego korzystasz bardzo często) Żeby jednak dać Ci możliwość obrony przed moim zaciekłym ateuszowskim atakiem - poproszę Cie o wypisaniu pięciu dobrych uczynków (tzn takich, które w Twoim mniemaniu są dobre) - to powinno być proste.
Samo wybudowanie kościoła nie musi być niczym dobrym.
Powiedz to katabasom z Sandomierza, mają tam chyba największą liczbę kościołów przypadającą na jednego człowieka.
Dobro ma tkwić w działaniu
o takież właśnie działania zapytałem się powyżej.
Nie wiem. O to zapytaj NicKa. On podobno czyta tą szmatę.
Sam też czytuje - bynajmniej nie dla przyjemności (bądź nieprzyjemności)
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Moralność kalego zarzucam Ci wtedy gdy np wyzywasz innych od fanatyków ;)
Wyzywam? Nikogo nigdy nie wyzywałem od fanatyków. Co najwyżej stwierdzałem fakty :p
zapomniałeś o masonach.
No i Cyganach, że nie wspomnę o pedałach
Ponieważ jednak z tego coś waść spłodził na temat dobra w tejże dyskusji - nie da się wysnuć żadnych wniosków - toteż i każdego, kto Ci się nie spodoba możesz mianem złego człeka określić
Nie "nie da się". Ty nie dasz rady wyciągnąć z tego żadnych wniosków nie wiedząc czym jest Dobro i nie uznając jego istnienia. Człowiek, który wie czym jest Dobro da sobie z tym radę bez najmniejszego problemu.
Powiedz to katabasom z Sandomierza, mają tam chyba największą liczbę kościołów przypadającą na jednego człowieka.
Przeszkadza ci to jakoś? Najwięcej zaś świątyń per capita jest w Jerozolimie. Chciałbyś wyburzyć Bazylikę Grobu Świętego?
o takież właśnie działania zapytałem się powyżej.
przeczytaj sobie coś na temat życia np. św. Teresy to się dowiesz. Albo poczytaj sobie przemyślenia na ten temat Tołstoja w Annie Kareninie.
Sam też czytuje - bynajmniej nie dla przyjemności (bądź nieprzyjemności)
z obowiązku znaczy się?
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Wyzywam? Nikogo nigdy nie wyzywałem od fanatyków. Co najwyżej stwierdzałem fakty :p
No ba. Ty zaś jesteś miłującym bliźniego pokornym chrześcijaninem.
No i Cyganach, że nie wspomnę o pedałach
Nie zupełnie - oryginalny tekst dotyczył "żydów, masonów i cyklistów"
Nie "nie da się". Ty nie dasz rady wyciągnąć z tego żadnych wniosków nie wiedząc czym jest Dobro i nie uznając jego istnienia. Człowiek, który wie czym jest Dobro da sobie z tym radę bez najmniejszego problemu.
No panie Mnietku jak grzecznie się zapytałem czym jest dobro - to mnie olałeś. Wszak chrześcijaninem waść jesteś i powinieneś wspomagać owieczki, które zbłądziły. A może sam waść nie wiesz cóż to takiego to dobro?
Przeszkadza ci to jakoś? Najwięcej zaś świątyń per capita jest w Jerozolimie. Chciałbyś wyburzyć Bazylikę Grobu Świętego?
Mnie? W ogóle. Ciekawi mnie jeno skąd katabasy w tym małym mieście wzięli tyle szmalcu żeby pobudować te wszystkie domy (boże).
Co do bazyliki - To nie wiem po co zadałeś to pytanie. Tym niemniej na nie odpowiem. Gdyby jutro ktoś obwieścił, że została ona wyburzona i ktoś zasiał tam kukurydze - niezbyt by mnie to obeszło.
przeczytaj sobie coś na temat życia np. św. Teresy to się dowiesz. Albo poczytaj sobie przemyślenia na ten temat Tołstoja w Annie Kareninie.
Zaraz, moment - to znaczy, że nie masz własnego zdania na ten temat? Nie wiesz czym jest dobro? Nie umiesz wskazać 5 dobrych uczynków? Dziwi mnie to o tyle, że nie wahasz się ani chwili jeśli chodzi o wskazywanie grzechów (rzecz jasna bliźnich - Ty nie grzeszysz). Czy tak trudno Tobie jako osobie wierzącej (bardzo głęboko - wszyscy na tym forum o tym wiedzą) wskazać 5 (słownie PIĘĆ) dobrych uczynków? dziwne to...
z obowiązku znaczy się?
poniekąd - badania spójności przekazów/etc nie da się przeprowadzić nie czytając owych przekazów. Generalnie gazeta ta jest takim samym ścierwem jak Rzepa.
smalczyk [ Generaďż˝ ]
HS --->
Gdyby jutro ktoś obwieścił, że została ona wyburzona i ktoś zasiał tam kukurydze - niezbyt by mnie to obeszło.
Wyczuwam tu letką nutkę anarchizmu - burzmy świątynie i muzea bracia i siostry!! :)))

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Smalczyk->
Wyczuwam tu letką nutkę anarchizmu - burzmy świątynie i muzea bracia i siostry!! :)))
No tak nie do końca ;) Różnica pomiędzy "mogą wyburzyć bazylikę i mnie to nie obejdzie" a "wyburzmy w cholerę ten nowotwór trawiący społeczeństwo" może i niewielka ale jednak jest ;)
Kharman [ ]
Attyla -->
"Przymusem Dobra"? To już naprawdę niezwykle interesujące. Jeżeli przyjąć, że cnotą...
Mało mnie obchodzi co sobie teoretycznie przyjmujesz, interesuje mnie to co wypisujesz o warunkowaniu wolnej woli skutkiem w postaci Dobra, a co jest niczym innym niż przymusem dla każdego kto chce się mienić wolnym.
Dobro jest celem.
Taaaa... i wszyscy maja ku niemu zdążać jedynie słuszną drogą...
Nic nie muszę. Chcę.
Żeby chcieć to musiałbyś znać smak alkoholu, wtedy mógłbyś o sobie powiedzieć że chcesz nie pić. A tak musisz i to jedyna twoja opcja.
Nie. Nie herezję. Pelagiusz czy Ariusz nie byli heretykami. Herezja zaczyna się wówczas, gdy błąd rodzi wolę "nawrócenia" na swoje błędy. Gdy jest to tylko czyste nauczanie - baz jakichkolwiek form konwersji czy rites de pasages, to jest to "tylko" błąd. Nie następuje w takim przypadku wyodrębnienie.
Nawrócili swoja córkę i próbowali lekarkę i sąd.
Fakty nie są poznaniem. Poznanie odbywa...
Dobra coś łatwiejszego, widać za ogólnie napisałem. Weź wyobraź sobie sytuację, stoję przed tobą i mam założone do tyłu ręce i proszę cie o ocenę tego co w nich trzymam. Masz to zrobić bez poznania. Czas start.
Toster pojmowany jako nie potrzebujący gwarancji, bo będący gwarancją deprecjonuje u ludzi przyzwyczajonych do obrazków wartość gwarancji nie odwołującej się do statystyki.
No i jak weźmiesz toster to będziesz miał dwie gwarancje.
Nie ma rzeczy doskonałe. Są tylko rzeczy niedobre i złe. Ty odczuwając pęknięcie między tym co jest i tym co być powinno odwołujesz się do tego "co być powinno", które zostanie zrealizowane w przyszłości. Kłopot w tym, że
1. nie istnieje "to co być powinno" jednakowe dla wszystkich
2. pęknięcia pomiędzy tym co jest a tym co być powinno w rzeczywistości materialnej nie da się usunąć;
3. przyszłość nie istnieje.
Ja wiem, że pęknięcie jest nieusuwalne a nawet niemożliwe do "uzgodnienia" z tymi "innymi", w związku z czym miast ganiać za końcem własnego ogona wolę bazować ty jedynym, co istnieje - tradycji, czyli pamięci społeczności, dzięki której nie tylko nie uśmierca się powtórnie tych, co odeszli ale nie wyrzuca tych, co nadejdą. Gonienie za końcem własnego ogona jest atrakcyjne (wiem to, bo też za tym goniłem przez chwilę), ale jedynym, co przynieść jest zdolne to piekło tu i teraz i "raj" w przyszłości, która stając się tu i teraz unieważnia i raj, który "dziwnym trafem" zawsze łudząco odpowiada wyobrażeniom piekła.
Ehhh... chciałbym tak jak ty żyć chwilą, bez planów na nieistniejącą przyszłość, a tu klops, na najbliższe nieistniejące miesiące mam zaplanowane nieistniejące wydarzenia, o nieistniejącym najbliższym tygodniu nie wspominając, a ty żyjesz na krawędzi, nieświadom co przyniesie kolejna chwila, zazdroszczę ci tej adrenaliny kiedy każda następująca minuta zaskakuje swoją nieprzewidywalnością.
większych bzdur jak żyję nie widziałem.
neurologia to "poznanie" odpowiadające "poznaniu" obrazu Mona Lisa za pomocą analizy np. izotopem węgla C14. Innymi słowy Neurologia opisuje wyłącznie materialność - czyli organ zwierzęcia Homo Sapiens. Redukowanie całego poznania do materialności, to postrzeganie Mony Lisy przez pryzmat składu chemicznego farb. Opisywanie człowieka wyłącznie jako ciała fizycznego to redukowanie go do poziomu małpy w garniturze. Małpy, która nie ma nic prócz swego ciała, popędów, instynktów i potrzeb fizycznych. Moja córka zastanawia się czy zostać lekarzem czy weterynarzem. Powiedziała kiedyś, że chyba jednak zostanie lekarzem, bo to samo, tylko trzeba się mniej uczyć. Nie wiem czy to prawda, ale wiem, że musiałem jej wtedy wytłumaczyć, że różnica jest gigantyczna.
Już ci to kiedyś pisałem , ale jak zwykle nie dotarło, od badania duszy masz właściwy resort. A ponieważ tylko oni znają Prawdę i Dobro (w każdym razie taki wniosek sie nasuwa po lekturze twoich postów), to jasne jest że reszta błądzi, a na dodatek kłamie publikując swoje błędy. Tak wiec używając żarówki taplasz się w grzechu.
Kiedyś umrę. Czy to znaczy, że mam siedzieć w domu i czekać na to co nieuchronne?
Każda epoka potrzebuje swoich Don Kichote'ów. Nie ustawaj w wysiłkach zatem.
Już ty nie martw się o mnie. Nie urodziłem się podatkowcem. Nigdy o tym nie marzyłem a to, że zająłem się tym sprawił czysty przypadek. Równie dobrze mógłbym zajmować się - czy ja wiem? - stolarką albo ochroną mienia.
Ale zostałeś podatkowcem i na byciu nim opierasz swój byt materialny i bez biurokracji byś roboty nie miał, wiec w twoim interesie jest jej istnienie i rozrost.
Przy stworzeniu uzyskaliśmy od Boga rozum i wolną wolę. Rozum ten nie jest i nie może być samą tylko potencjalnością. Człowiek nie rodzi się czystą kartą. Gdyby było inaczej, to rojenia "oświeconych" ciemniaków sprawdziły by się choć raz. Ponieważ jednak człowieka nie da się ukształtować od początku do końca i prędzej czy później dochodzi do głosu to, co owi "reformatorzy" chcieli zagłuszyć lub usunąć, to każdy kolejny projekt spala na panewce demaskując kretynizm "projektantów".
Taaaa... bardzo dobrze obrazują to przypadki dzieci wychowanych wśród zwierząt. Się im rozum uszami wylewał...
Nie interesują mnie odbicia i zniekształcenia, skoro widzę źródło.
Nic dziwnego zatem żeś ślepy, gapiąc się w słońce niewiele widzisz dookoła.
Jeżeli nie łamie się przykazania 8
"Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu."
Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie. Jak rozumiem te słowa insynuujące że ktoś już został przez twego człowieka pozbawiony życia są szczerą prawdą?
różnica pomiędzy "nie działa" i "źle działa" w odniesieniu do - nie wiem - roweru są dosyć wyraźne i jasne. Różnice pomiędzy tymi dwoma konstruktami w odniesieniu do rzeczywistości ludzkiej nie istnieją. Ponieważ nie jestem mechanistą i nie sądzę, że każdy człowiek w tych samych okolicznościach zachowa się w ten sam sposób, to te twoje usiłowania z definicji skazane są na porażkę. Choćby dlatego, że to ty się mylisz.
łał, co za argument, to ty się mylisz, no brak mi słów. Jak już wcześniej zauważyłeś jesteś ślepy na niuanse kolorystyczne, więc nie jest niczym szczególnie dziwnym że różnicy między "nie działa" a "źle działa" w odniesieniu do rzeczywistości ludzkiej nie widzisz.
definicję terminu "dogmatyk" podałem ci. Poniżej znajdziesz definicję słowa "fanatyk":
osoba żarliwie wyznająca jakąś ideę lub religię, skrajnie nietolerancyjna w stosunku do zwolenników innych poglądów
Jakby nie patrzeć wychodzi, że to ty.
Ależ ja mam w sobie morze tolerancji dla ciebie i twoich poglądów, tak długo jak je odnosisz do swojej skromnej osoby, kiedy zaczynasz przystawiać je do mnie niestety dobijasz do brzegu.
Dobrą wolę? Cierpliwość?
Jak możesz mówić o dobrej woli twierdząc, że kierowanie się Dobrem to niewolnictwo, z czego wynika, że człowiek wolny może się kierować jedynie brakiem Dobra czyli złem??? Od kiedy cierpliwość należy do cech określanych jako złe?
Ty robisz z tego przymus. Już ci to wyjaśniłem. I naprawdę zalecam rozejrzenie się dookoła, może dojrzysz szarości a kto wie z czasem może nawet kolory.
Ergo - skoro żyjesz i kierujesz się złem, nie masz dobrej woli i nie kierujesz się cierpliwością. Posiadasz wystarczająco dużo złej woli i zbyt jesteś agresywny, by takie słowa były choć odrobinę wiarygodne.
Hołdując brakowi - nicości - kłamiesz z premedytacją starając się zniszczyć to co JEST. Jesteś jak pies ogrodnika, który sam nie skorzysta i nie dopuści do tego innych.
Ergo - piergo, tak, przy twoich dennych, wyjętych z kapelusza założeniach może i to by była prawda, ale jak widzisz mam na tyle cierpliwości żeby po raz kolejny powtórzyć, pełen nadziej że może w końcu dotrze coś przez te pokłady betonu że świat nie jest czarno biały. Znasz mnie tylko z forum, tak jak i ja ciebie, wiec twoja ocena jest warta funta kłaków. Nie mam nic przeciw abyś się pławił w Prawdzie i blasku Dobra, problem tkwi w tym ze wykazujesz się nadgorliwością w zakresie rozpowszechniania swojego szczęścia. A nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
A może sam waść nie wiesz cóż to takiego to dobro?
wiem. Tak jak każdy, kto ma sumienie.
Ciekawi mnie jeno skąd katabasy w tym małym mieście wzięli tyle szmalcu żeby pobudować te wszystkie domy (boże).
A mnie nie ciekawi skąd oni wzięli kasę na to lub owo. Mnie ciekawi tylko to skąd ja wezmę kasę na utrzymanie rodziny.
Pewnie dlatego, że ja komuchem nie jestem.
Gdyby jutro ktoś obwieścił, że została ona wyburzona i ktoś zasiał tam kukurydze - niezbyt by mnie to obeszło.
jak każdego innego barbarzyńcę.
Zaraz, moment - to znaczy, że nie masz własnego zdania na ten temat?
Oczywiście, że nie mam własnego zdania. Tyle, że do Tołstoja odsyłam cię z zupełnie innych przyczyn. Oto moje pisanie nigdy nie odda tego, co oddało pisanie Tołstoja.
Czy tak trudno Tobie jako osobie wierzącej (bardzo głęboko - wszyscy na tym forum o tym wiedzą) wskazać 5 (słownie PIĘĆ) dobrych uczynków?
Pięć? Proszę uprzejmie - oto przykłady (pozbawione kontekstu, więc nie posiadające wielkiego znaczenia):
1. udostępnianie własnego majątku innym za godziwym wynagrodzeniem;
2. jałmużna (udzielana bezpośrednio i niejawnie);
3. potrzebującego nakarmić lub napoić, lub odziać;
4. błądzącemu wskazać drogę;
5. potrzebującemu pomóc dojść sprawiedliwości;
wystarczy?
No tak nie do końca ;) Różnica pomiędzy "mogą wyburzyć bazylikę i mnie to nie obejdzie" a "wyburzmy w cholerę ten nowotwór trawiący społeczeństwo" może i niewielka ale jednak jest ;)
To wytłumacz mi dlaczego Żydzi nie odróżniają postawy obojętności wobec i czynienia holocaustu? Może jednak różnica jest tylko symboliczna?
Kharman
interesuje mnie to co wypisujesz o warunkowaniu wolnej woli skutkiem w postaci Dobra
To nie jest warunkowanie. To jest definicja. Wolność jest wtedy, gdy jest Dobro. Brak Dobra (czyli Zło) to niewola. Ergo jeżeli kierujesz się Dobrem - dążysz do wolności a gdy ignorujesz Dobro - brniesz w niewolę.
Taaaa... i wszyscy maja ku niemu zdążać jedynie słuszną drogą
Oczywiście, że nie. Każdy obiera sobie własną drogę do Dobra. Jeden stręczycielstwem, inny kradzieżą lub oszustwem a jeszcze inny obojętnością np. wobec gwałtu.
Żeby chcieć to musiałbyś znać smak alkoholu, wtedy mógłbyś o sobie powiedzieć że chcesz nie pić. A tak musisz i to jedyna twoja opcja.
Tak się składa, że nigdy nie zabiłem, nie zgwałciłem, nie zdradziłem itp itd. Innymi słowy dopóki, dopóty choć raz tego nie zrobię nie będę wolnym? Interesujące. Nareszcie wiem skąd taki pęd do zła wśród komuliberalnej gawiedzi.
Nawrócili swoja córkę i próbowali lekarkę i sąd.
co???
Weź wyobraź sobie sytuację, stoję przed tobą i mam założone do tyłu ręce i proszę cie o ocenę tego co w nich trzymam.
robię abrakadabra - albo jeżeli to nie zadziała, to hokus pokus albo proszę o pomoc haruspiksów:D
No i jak weźmiesz toster to będziesz miał dwie gwarancje.
Jasne. A jak zjem ciasteczko, to będę miał ciasteczko.
Ehhh... chciałbym tak jak ty żyć chwilą, bez planów na nieistniejącą przyszłość,
Czym innym jest planowanie a czym innym odwoływanie się do przyszłości. Planowanie zawiera w sobie w miarę szczegółowe dyspozycje dotyczące zachowań wobec przewidywanych zdarzeń. Odwoływanie się do przyszłości to odwoływanie się do do tego, co powinno być, a co ulęgło się w twojej głowie i czego - żadną miarą - nie da się pogodzić z tym co ulęgło się w głowach tych innych.
Tak wiec używając żarówki taplasz się w grzechu.
Nie wiem dlaczego akurat żarówka ma być grzechem a - dajmy na to - koło nie. Nie rozumiem dlaczegóż to książka nie jest grzechem i nie wiem jakim cudem ewangelia przekazywana jest w formie spisanej a nie za pomocą chrząknięć i plaśnięć.
Prościej: nie rób z siebie idioty konstruując tego rodzaju wydumane i kosmicznie głupie wypowiedzi.
Każda epoka potrzebuje swoich Don Kichote'ów. Nie ustawaj w wysiłkach zatem.
św. Paweł znaczy się też byś don Kichotem? I św. Piotr? I JPW? I miliony innych ludzi? Jeżeli tak, to znalazłem się w dobrym towarzystwie.
Ale zostałeś podatkowcem i na byciu nim opierasz swój byt materialny i bez biurokracji byś roboty nie miał, wiec w twoim interesie jest jej istnienie i rozrost.
Powtarzam: Już ty się o mnie nie martw.
Taaaa... bardzo dobrze obrazują to przypadki dzieci wychowanych wśród zwierząt. Się im rozum uszami wylewał...
O ile mnie pamięć nie myli, to dzieci te szybko nadrabiały zaległości przecząc tym samym idiotytmowi "szczęśliwego dzikusa".
Nic dziwnego zatem żeś ślepy, gapiąc się w słońce niewiele widzisz dookoła.
O ile mnie pamięć nie myli, to spotykam się z nienawiścią takich jak ty głównie dlatego, że widzę te cienie i je opisuję.
Jak rozumiem te słowa insynuujące że ktoś już został przez twego człowieka pozbawiony życia są szczerą prawdą?
Akurat to, do czego odnosiły się te słowa znajduje się w sferze nieokreśloności terminu "zabić" lub "spowodować śmierć". Dotyczylło to 2 przypadków:
w pierwszym G odmówił bez łapówy dokonania zabiegu i człowiek umarł a w drugim zaszył jakiś sączek, co też skończyło się śmiercią, więc jest się nad czym zastanawiać.
reszta później
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
wiem. Tak jak każdy, kto ma sumienie.
Wijesz się waść jak glizda na widelcu - zupełnie jak boski Romano zapytany przez komucha gadzinowskiego o to czy jeśli ktoś kłamie - to pójdzie do piekła.
Wielokrotnie pisałeś o poczuciu misji i chęci nauczania niewiernych - wytłumacz mi tedy czym jest dobro - czym jest zło napisałeś bez pudła. Nie wiem więc czemu tak bardzo unikasz odpowiedzi na to (proste dla kogoś kto ma sumienie) pytanie?
A mnie nie ciekawi skąd oni wzięli kasę na to lub owo. Mnie ciekawi tylko to skąd ja wezmę kasę na utrzymanie rodziny.
Pewnie dlatego, że ja komuchem nie jestem.
Jak to skąd weźmiesz? do roboty się weź zamiast się "uorgazować".
Komuchem też nie jestem - choć nie przeszkadza mi to, że mnie tak określasz - lotto mi to.
jak każdego innego barbarzyńcę.
I znowu Pani Stenia się kłania "pieprzenie" barbarzyńca by się z tego ucieszył - mnie to nie obchodzi. Wiem jednakże, że nie zwracanie uwagi na coś takiego - mieści się w Twoim szeeeeroooookim zakresie pojęciowym określenia "zło". Tak więc dobrze, jestem barbarzyńcą.
Oczywiście, że nie mam własnego zdania. Tyle, że do Tołstoja odsyłam cię z zupełnie innych przyczyn. Oto moje pisanie nigdy nie odda tego, co oddało pisanie Tołstoja.
Zaczynam odnosić wrażenie, iż Twoje pisanie nie jest w stanie oddać tego co Ty chcesz żeby oddawało.
1. udostępnianie własnego majątku innym za godziwym wynagrodzeniem;
2. jałmużna (udzielana bezpośrednio i niejawnie);
3. potrzebującego nakarmić lub napoić, lub odziać;
4. błądzącemu wskazać drogę;
5. potrzebującemu pomóc dojść sprawiedliwości;
świetnie chodziło mi co prawda o przykłady " z życia wzięte" bo wiem, że w przypadku Twoim i Tobie podobnym - różnica między teorią (tym co napisałeś) a praktyką (to o co pytałem) jest bardzo daleka.
To wytłumacz mi dlaczego Żydzi nie odróżniają postawy obojętności wobec i czynienia holocaustu? Może jednak różnica jest tylko symboliczna?
Wyburzenie świątyni złotego cielca = holocaust. Piękne porównanie - trochę debilne ale takie bardzo w Twoim stylu. Ja nie widzę związku pomiędzy tymi dwiema sytuacjami. Dla mnie budynek to budynek - może owo wyburzenie mieć wartość symboliczną (tak samo jak niszczenie pomników Stalina/Husajna/etc) Trochę łatwiej przejść nad tym do porządku dziennego niż nad śmiercią X milionów ludzi - zabitych w sumie z niewiadomego powodu.
No chyba, że jesteś zwolennikiem Tezy Stalina tej traktującej o śmierci jednostki i miliona - jeśli tak to przepraszam.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
ał, co za argument, to ty się mylisz, no brak mi słów
tam argumentem było stwierdzenie, że człowiek nie jest mechanizmem i różne osoby w tych samych okolicznościach różnie mogą się zachować. Tak już "dziwnie" jest, że układ kół zębatych będzie działał w jeden określony sposób albo będzie zepsuty. Tym czasem każdy człowiek jest tak samo skonstruowany i każdy człowiek działa inaczej.
Dlatego każda utopia z definicji skazana jest na niepowodzenie. Dotyczy to również utopii komuliberalnej.
kiedy zaczynasz przystawiać je do mnie niestety dobijasz do brzegu.
Pisałem to setki razy ale powtórzę raz jeszcze: Nie jestem komuliberałem i mam gdzieś granice, jakie innym wyznaczacie. zatem jeżeli te swoje "zasady" przystawiasz do mnie - niestety - dobijasz do brzegu.
Jak widać - komuliberalna nadzieja na sterylność ludzi w przestrzeni społecznej jest kosmicznym absurdem. Jeżeli chcesz się odseparować - to zbuduj sobie jednoosobowe getto. Ciekaw jestem jak długo wytrzymasz.
Co więcej - ten absurd nie odseparował ludzi od siebie ale za to zlikwidował wszelkie zasady, wedle których ludzie mogli ze sobą wytrzymywać. W zamian komuliberalna hołota - wzorem owiec z Folwarku zwierzęcego - "głosuje" "za" przepisami, które wchodzą w opustoszałą przestrzeń międzyludzką usztywniając ją tym samym i opierając o sztuczne i nieludzkie fetysze i symbole. Hitler rysował sobie swastyki. Wy swoją tworzycie z siebie samych.
I naprawdę zalecam rozejrzenie się dookoła, może dojrzysz szarości a kto wie z czasem może nawet kolory.
Ty mi coś zalecasz?:D Naparskałem na monitor:D
problem tkwi w tym ze wykazujesz się nadgorliwością w zakresie rozpowszechniania swojego szczęścia
Problem tkwi w tym, że usilnie starasz się narzucić wszystkim wokół obojętność wobec zła, któremu hołdujesz.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
zupełnie jak boski Romano zapytany przez komucha gadzinowskiego o to czy jeśli ktoś kłamie - to pójdzie do piekła.
Nie wiem co za Romano i jaki gadzinowski. A jeżeli idzie o drogę do piekła lub nieba, to można jedynie powiedzieć, co się "mi wydaje", co w najmniejszym stopniu nie wpłynie na wyrok. Jest zatem dokładnie tak, jak dzieje się, gdy jakaś sprawa zostanie umieszczona na wokandzie a dziennikarze prześlą o tym info do gawiedzi. Co gawiedź wtedy czyni? Gawiedź - nie mając zielonego pojęcia o przedmiocie orzekania - gorąco dyskutuje i wydaje wyroki od "Sasa do Lasa". Różnica pomiędzy wyrokowaniem w sądzie i wyrokowaniem boskim jest taka, że wyrok boski jest absolutnie sprawiedliwy, bo oparty o pełnię wiedzy i pełnię suwerenności. Wyrok sądowy zaś jest autonomiczny - ale jako niewolnik procedur i form - autonomiczny tylko wobec treści Sprawiedliwości - tj. Dobra. Nie jest natomiast taki wyrok autonomiczny wobec osobistych doświadczeń, interesów, poglądów sędziów, mediów i podnieconej gawiedzi. Nie jest oparty o absolutną wiedzę. Nie jest wreszcie narzędziem Sprawiedliwości a systemu jedynie. Różnicę można uchwycić studiując działanie trybunałów niemieckich podczas 2WS.
Nie wiem więc czemu tak bardzo unikasz odpowiedzi na to (proste dla kogoś kto ma sumienie) pytanie?
Bo Dobro zdefiniowane przestaje być absolutem. Jest umieszczane w konstruktach i od form tych konstruktów zależne. Jeszcze prościej - nie ja decyduję o tym co jest Dobrem. Ja tylko staram się je rozpoznać i w razie, gdybym u innych dostrzegał to, co rozpoznaję jako zło jestem zobowiązany im o tym powiedzieć. Jestem obowiązany, bo obojętność wobec zła jest także złem.
Nie liczę, żebyś chciał to zrozumieć, ale mam nadzieję, że przestaniesz wreszcie zadawać głupie pytania.
Jak to skąd weźmiesz? do roboty się weź zamiast się "uorgazować".
"Orgazu" to ty dostajesz, kiedy "zastanawiasz się" SKĄD ONI TO MAJĄ???
Tak więc dobrze, jestem barbarzyńcą.
cieszę się, że to ustaliliśmy wreszcie. Cieszę się nawet jeżeli to było oczywiste od początku.
Zaczynam odnosić wrażenie, iż Twoje pisanie nie jest w stanie oddać tego co Ty chcesz żeby oddawało.
Żadne pisanie nie jest w stanie oddać absolutu myśli ludzkiej. Zapisanie to nadanie myśli określonej formy i tym samym jej usztywnienie, dzięki któremu można wyprowadzić zdania, które formalnie mogą ją zakwestionować. To właśnie jest od zawsze w kontaktach między nami. Ja staram się oddać myśl w tekście a ty - wykorzystując umieszczenie myśli w formie starasz się ją podważyć atakując formę.
Na tym w końcu polega sofistyka.
świetnie chodziło mi co prawda o przykłady " z życia wzięte" bo wiem, że w przypadku Twoim i Tobie podobnym - różnica między teorią (tym co napisałeś) a praktyką (to o co pytałem) jest bardzo daleka.
Chciałeś mnie obrazić ale ci się nie udało. Te przykłady są wzięte z życia i każdy z nich - stale lub okazyjnie - stosuję.
Wyburzenie świątyni złotego cielca = holocaust
Zajrzyj no wreszcie do Starego Testamentu i nie chrzań głupot o "świątyni" złotego cielca.
Trochę łatwiej przejść nad tym do porządku dziennego niż nad śmiercią X milionów ludzi - zabitych w sumie z niewiadomego powodu.
małe zło prowadzi do co raz większego. A wielkie zło wraz ze wzrostem uchyla się od uchwycenia i staje się abstraktem. Dlatego śmierć osoby to tragedia a mord miliona to statystyka. Statystyka, bo odnosząc się do osoby odnosisz się nie tylko do jej cielesności ale także do tego, co sprawia, że człowiek jest człowiekiem. Odnosząc się do miliona śmierci - z konieczności - odnosisz się wyłącznie do cielesności. Zabicie miliona zwierząt ludzkich może być "koniecznością". "Konieczność" przestaje być oczywistością, gdy odnieść się do każdej śmierci z osobna. Podstawową winą wszelkich totalizmów i totalitaryzmów jest odczłowieczenie człowieka. Uczynienie zeń przedmiotu, który można wykorzystać, zużyć czy zniszczyć dla realizacji jakiegoś celu.
Podobny efekt powstaje w pracy policjanta, który bez przerwy styka się z bezimienną śmiercią. Staje się on obojętny wobec pojedynczej śmierci, ponieważ robi to co ty czynisz z "budynkami" odbierając im ich treść i redukując do skorupy z cegieł, drewna, betonu czy jakiegokolwiek innego materiału.
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla --->
"przeczytaj sobie coś na temat życia np. św. Teresy to się dowiesz" - Której? Precyzja wypowiedzi drogi prawniczku.
Z Kalkuty? Jeszcze nie jest święta o ile się nie mylę.
A święte masz poniżej.
* św. Teresa z Ávila - hiszpańska karmelitanka, mistyczka, Doktor Kościoła
* św. Teresa Małgorzata od Serca Jezusowego Redi - włoska karmelitanka
* św. Teresa Kim - męczennica koreańska
* św. Teresa Yi Mae-im - męczennica koreańska
* św. Teresa Kim I-mi - męczennica koreańska
* św. Teresa Zhang He - męczennica chińska
* św. Teresa Chen Tinjieh - męczennica chińska
* św. Teresa z Lisieux (od Dzieciątka Jezus; Mała Tereska) - francuska karmelitanka, Doktor Kościoła
* św. Teresa Benedykta od Krzyża - karmelitanka, filozof, męczennica

Attyla [ Flagellum Dei ]
A tu dla wszystkich zainteresowanych wątkiem. Tak właśnie wygląda gwałcenie przez uszy.
To, co mnie spotkało, gdy poznałem FAKTY podane w poszczególnych wypowiedziach można nazwać jedynie szokiem (otwórzcie sobie ciąg o edukacji seksualnej):
hell
dziecko - przeczytaj sobie o każdej - nie zaszkodzi ci.

Attyla [ Flagellum Dei ]
Dodam jeszcze, że pycha tej lewackiej hołoty jest po prostu porażająca (choć słowo to zostało ostatnio zdewaluowane przez tzw. "polityków"). zarówno palikot jak i ta czerwona raszpla mają siebie za miarę wszechrzeczy i nie widzą w tym nic nadzwyczajnego czy niewłaściwego!!! jak ten palikot orzeka co jest ok a co nie! I za każdym razem podstawą orzekania jest "JA", "MOIM ZDANIEM" czy "WEDŁUG MNIE"!!!
ŻADNE z nich nie wzięło pod uwagę tego, że przecież ktoś to przygotował i wydał nakładem ministerialnym! Ktoś, kto nie uważa, by przekraczało to jakieś granice!!!
O mało nie zwymiotowałem.
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla ---> Bezkrytycznie przyjmujący dogmaty chłopczyku. Czytałem. Nie znalazłem tam nic związanego z tematem. Nie odpowiedziałeś na pytanie zindoktrynowany prawniczku. Jak zwykle.
A co do błogosławionej Matki Teresy z Kalkuty - polecam. Naprawdę.
Jak zwykle to komunistyczna propaganda oczywiście.
"jak ten palikot orzeka co jest ok a co nie! I za każdym razem podstawą orzekania jest "JA", "MOIM ZDANIEM" czy "WEDŁUG MNIE"!" - poczytaj swoje własne posty śmieszny człowieczku - może znajdziesz tam to co właśnie napiętnowałeś. Niedoinformowana Wyrocznio i Piewco Dobra Absolutnego.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Nie wiem co za Romano i jaki gadzinowski
oh jej - a już myślałem, że użyjesz swojego argumentu numero uno " nie znalazłem tego w żadnym słowniku" no comment.
Bo Dobro zdefiniowane przestaje być absolutem. Jest umieszczane w konstruktach i od form tych konstruktów zależne. Jeszcze prościej - nie ja decyduję o tym co jest Dobrem. Ja tylko staram się je rozpoznać i w razie, gdybym u innych dostrzegał to, co rozpoznaję jako zło jestem zobowiązany im o tym powiedzieć. Jestem obowiązany, bo obojętność wobec zła jest także złem.
Nie liczę, żebyś chciał to zrozumieć, ale mam nadzieję, że przestaniesz wreszcie zadawać głupie pytania.
Skoro nie jesteś w stanie zdefiniować dobra - to w jaki sposób jesteś w stanie określić to czym jest zło? Napisałeś 'zło jest brakiem dobra' i jest to twierdzenie tak samo debilne jak twierdzenie Denikena ( o tym skąd wzięło się życie) "ludzi stworzyli kosmici" no i yaaay! wszystko byłoby dobrze - gdyby nie pytanie 'skąd tedy wzięli się kosmici?". Ty jesteś jak Fani Denikena ograniczony aż do absurdu. Wiem czym jest zło - bo jest ono brakiem dobra - i wymieniasz, złe uczynki. Następnie twierdzisz, że ta w sumie to nie wiesz czym jest dobro - ale podejrzewasz. Tak więc mój Ty drogi wielki językoznawco - nie wiesz również czym jest zło - Wydaje Ci się tylko.
"Orgazu" to ty dostajesz, kiedy "zastanawiasz się" SKĄD ONI TO MAJĄ???
Ja? Umiesz Ty czytać? Napisałem, że zastanawia mnie to skąd oni to mają - Ty natomiast musisz majty chustkami wyścielać za każdym razem kiedy piszesz o "LEWICOWEJ HOŁOCIE !!!!!111oneoneone" (wybacz prostackie zwroty - dostosowałem się tymiż do Twojego poziomu w tymże akapicie)
cieszę się, że to ustaliliśmy wreszcie. Cieszę się nawet jeżeli to było oczywiste od początku.
No i mamy konflikt - przeintelektualizowany fanatyk nazwał mnie barbarzyńcą - Czuje się więc skomplementowany - im dalej mi od Ciebie tym lepiej dla mnie i dla mojego sumienia :D
Żadne pisanie nie jest w stanie oddać absolutu myśli ludzkiej.
Owszem prawda to. Jednakże ludzie jakoś się ze sobą "dogadują" i jakieś 90% nadawców jest w stanie nadać komunikat tak, iż odbiorca go zrozumie zgodnie z intencjami (kontekstem, etc) TY tego nie potrafisz - rzecz jasna jest do kolejny dowód na Twą wyjątkowość.
Na tym w końcu polega sofistyka.
IMHO to czarna retoryka jest - ale co ja się tam znam.
Chciałeś mnie obrazić ale ci się nie udało. Te przykłady są wzięte z życia i każdy z nich - stale lub okazyjnie - stosuję.
Dobry żart :D Najczęściej zapewne stosujesz " za godziwym wynagrodzeniem" reszta pewnie mocno okazyjnie.
Zajrzyj no wreszcie do Starego Testamentu i nie chrzań głupot o "świątyni" złotego cielca.
Primo - nie czytuje broszur reklamowych. Secundo - zastanawiałem się nad tym jaka będzie Twoja reakcja (zagrałem sobie z Tobą tak samo bezczelnie jak Ty ze mną pisząc o tym, że nie wiesz co to superbia) Tertio - Dla mnie to świątynia złotego cielca i nic ponadto.
małe zło prowadzi do co raz większego. A wielkie zło wraz ze wzrostem uchyla się od uchwycenia i staje się abstraktem.
Hmmm. Tak więc tym oddzielasz się od rzeczywistości. Jeśli coś wymaga od Ciebie odrobiny wyobraźni - oddzielasz się od tego murem o nazwie " to abstrakt". Pojedź proszę do, któregokolwiek z obozów - popatrz na góry butów, które tam leżą - może to pomoże w walce z abstraktem i pomoże Ci wyobrazić sobie to czym był holocaust, jeśli nadal uważasz, że można by to porównać to kupy kamieni (nieważne jak bardzo zabytkowych) to powinieneś zgłosić się chyba do jakiegoś specjalisty.
Mam nawet dla Ciebie takie 'zadanie' albo ciekawostkę
masz tu taki utworek:
jeśli jesteś w stanie go przesłuchać do końca - bez mrugnięcia okiem i bez najmniejszej refleksji (biorąc pod uwagę tytuł) będzie to oznaczać, że jesteś osobą pozbawioną empatii i wyobraźni CAŁKOWICIE - i prosiłbym w kontekście tego o nie pisanie nic na temat "dobra i zła" bo psychopaci mają zawsze "odmienne" zdanie na tematy tychże wartości.
Jeśli jednakże utwór wywarł na Tobie wrażenie - tedy podyskutujemy pewnie jeszcze.
bereszka [ Panacea prola ]
To z pewnoscia jest kolejny atak na kosiol i chrzescijanstwo
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Bardzo spodobało mi się uzasadnienie braku ekskomuniki dla zwyrodnialca gwałcącego swoją córkę - które to uzasadnienie katabas wygłosił:
"poważniejszym czynem niż gwałt jest aborcja, niszczenie niewinnego życia"
Rzecz jasna gwałcenie 6 latki (wielokrotne) nie jest niszczeniem niewinnego życia - zapewne ów katabas uznał, że jest to po prostu przygotowanie do życia w rodzinie
urzekło mnie również poniższe zdanie:
Kościół jest łaskawy w przypadku osób niepełnoletnich
Owa łaska doprowadziłaby do śmierci dziewczynki - gdyby lekarze zastosowali się do zaleceń kościoła.
W tymże artykule spodobało mi się (bez ironii już tym razem) to co powiedział minister Temporao
- Kościół ma prawo mieć swoje dogmaty, ale dogmaty te nie mogą być narzucane społeczeństwu, jako całości
Ciekawym jest czy kiedyś takie słowa padną z ust jakiegokolwiek polskiego ministra.
Z dobrych informacji (z kraju) - Ktoś wreszcie pokazał fanatykowi, że nie jest bezkarny.
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Zwyczajowo nie zwykłem komentować opinii duchownych, szczególnie tych, z którymi się nie zgadzam, ale sk..., który wygłosił zdanie zacytowane przez HeadShrinkera zamknąłbym w celi z nałogowym gwałcicielem i powiedział papa.
Chyba, że uwazał 6-letnią mała dziewczynkę za zdeprawowana życiem i niewartą ochrony.
Jestem katolikiem, ale po takich wydarzeniach miałbym ochote własnoręcznie spuścic łomot co poniektórych betonom.
<koniec wzburzenia>
Co do drugiego tematu przez HS poruszonego - tu się pozwolę sobie nie zgodzić - bo tolerując takie akty wandalizmu i głupoty dojdziemy do akceptacji profanacji wszelkich symboli ważnych dla wielu ludzi.
Liczę, że kozacy z Behemotha z równym zapalem rozerwą na strzepy Koran na koncercie w dowolnym kraju arabskim - jak fikac to z przytupem.
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Skoro nie jesteś w stanie zdefiniować dobra - to w jaki sposób jesteś w stanie określić to czym jest zło?
Ależ jestem. Tak jak lenin był w stanie zdefiniować socjalizm. Pamiętasz co mu wyszło? Elektryfikacja wsi i sowiety! W ten sposób wszystko można sprowadzić do gładkich hasełek, które same w sobie nie znaczą nic i dopiero w ramach osobnej wykładni nabierają sensu.
Napisałeś 'zło jest brakiem dobra' i jest to twierdzenie tak samo debilne
Cóż... "Debilem", który stworzył tą definicję był św. Augustyn. Daj ci Panie Boże choć tysiączną część jego "debilizmu" a nie mielibyśmy problemów z komunikacją.
zastanawia mnie to skąd oni to mają
A mnie to nie zastanawia tak długo, póki nie ma podstaw twierdzić, że "to co mają" pochodzi z nieuczciwych źródeł. Prościej. Ty jesteś nieodrodnym synem rewolucji francuskiej i praktyki leninowskiej, których skutkiem była zamiana praw obywatelskich podpieranych retoryką wolnościową w prawa sankiulotów. Ja jedne i drugie mam w głębokim poważaniu o ile nie prowadzą do cnoty, czyli czegoś co ty jesteś w stanie utożsamiać jedynie z prezerwatywą.
Bereszka
Nie rozumiem o co ci chodzi. O pierdnięcie tego bałwana, który umyślił sobie, że prawo ludzkie ma iść zawsze przed prawem boskim? Jeżeli o to - to tak - jest to prześladowanie wyznania przez państwo.

punisher93 [ Pretorianin ]
Nowak to najbardziej znienawidzona osoba przezemnie :/
Behemoth śpiewa o czym chce, to gwarantuje mu konstytucja.
"Darski napisał utwór wychwalający zabijanie chrześcijan, w innych chwali podpalanie kościołów."
po 1 nie napisał (może chwała mordercom wojciecha :p) a po 2 nawet jezeli by napisał to co?? infernal war ma jeszze surowsze teskty nie mówiąc już o utworach jak "śmierć ludzkości" czy "ostateczne rozwiązanie"...
pisząc nie robi nic złego, nie wiem o co ten zasrany szum. tylko fani na tym cierpią :/
i to tylko dlatego, że fanatycy pokroju attyli mają taki kaprys. zasrana propaganda.
Mr.Kalgan [ Gold Dragon ]
Dziś po prostu dzień pełen paszkwili i wrednych ataków na dostojników koscielnych. Do linku Bereszki dołączam kolejny paszkwilancki wredny atak
Co innego nasza Caritas. Ta dla ofiar zawalonej Hali w Katowicach pochwaliła się, że zebrała 10 mln zł, za to wypłaciła poszkodowanym 120 tys.
bereszka [ Panacea prola ]
Attyla
Nie rozumiem o co ci chodzi. O pierdnięcie tego bałwana, który umyślił sobie, że prawo ludzkie ma iść zawsze przed prawem boskim? Jeżeli o to - to tak - jest to prześladowanie wyznania przez państwo.
Jestem przekonana o tym, ze doskonale wiesz o co mi chodzi.
Natomiast co do tego tekstu to wole sie upewnic - rozumiem, ze uznales ze lekarzowi i reszcie zespolu nalezala sie ekskomunika?
Mr.Kalgan
Moze to jakas prowizja Caritasu za przelew or inna marza?
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Mr.Kalgan ---> no i mamy gotowy scenariusz dla twórców dreszczowców
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kalgan
Nie wiem czy to paszkwil czy nie. Możliwe, że nie. Tyle, że nie przypominam sobie, byś kiedykolwiek pomstował na nowoczesne i totalne państwo narodowe, którego biurwy dopuszczają się nacodzień znacznie gorszych rzeczy. Weźmy ostatnią "aferę" chłopaka, dla którego nie było miejsca gdzieś, więc umieścili go w poprawczaku, gdzie "koledzy" zorganizowali mu "dowód miłości", czy jakiś - tfu - "dom starców", gdzie umieszczonym tam ludziom serwowano na śniadanie kije i tak rozpoczęty dzień kontynuowali w równie miłej i bezstresowej atmosferze.
Nie przypominam sobie byś protestował i żądał odebrania państwo prawa zajmowania się starszymi ludźmi.
Zdecyduj się wreszcie towarzyszu, czy bardziej ci leży na sercu. Zwykle słyszę do ciebie wyłącznie słowa Robespierre'a - "Republika? Monarchia? Nie dbam o nic prócz kwestii socjalnej". Tym razem słyszę, że kwestia socjalna jest tylko pretekstem do ataku na kościół.
Nadal czekam na odpowiedź w sprawie Solidarności.
Bereszka
Jestem przekonana o tym, ze doskonale wiesz o co mi chodzi.
Nie wiem.
Natomiast co do tego tekstu to wole sie upewnic - rozumiem, ze uznales ze lekarzowi i reszcie zespolu nalezala sie ekskomunika?
to chyba oczywiste.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Smalczyk ->
Co do drugiego tematu przez HS poruszonego - tu się pozwolę sobie nie zgodzić - bo tolerując takie akty wandalizmu i głupoty dojdziemy do akceptacji profanacji wszelkich symboli ważnych dla wielu ludzi.
Liczę, że kozacy z Behemotha z równym zapalem rozerwą na strzepy Koran na koncercie w dowolnym kraju arabskim - jak fikac to z przytupem.
Halo, halo! ;) odszedłeś od tematu - Nowak nazwał wokalistę Behemota przestępcą - i za to pomówienie został skazany.
Z tymi aktami wandalizmu to też tak nie bardzo prawda jest. Każdy kto idzie na koncert Behemota (albo innego Gorgorotha/morgotha/etc) WIE czego się tam może spodziewać. Każdy kto kupuje tę muzykę wie o czym ona jest - nikt nikogo do niczego nie zmusza.
Nadto "wszelkie symbole ważne dla ludzi" to kategoria zbyt szeroka - aby ktokolwiek mógł jej zaszkodzić.
A+
Ależ jestem.
Czemu w takim razie nie chcesz podzielić się tym z innymi? Wiesz jak wrzeszczeć na innych "błądzisz synu błądzisz" ale nie chcesz w żaden sposób temu błądzącemu pomóc? I ty uważasz się za dobrego chrześcijanina? I Ty masz czelność krytykować postępowanie innych ludzi pisząc o sumieniu? no comment man! no comment...
Cóż... "Debilem", który stworzył tą definicję był św. Augustyn. Daj ci Panie Boże choć
tysiączną część jego "debilizmu" a nie mielibyśmy problemów z komunikacją.
Uchowaj mnie Boże przed jakimkolwiek elementem "twórczości" tegoż Pana - bo nie chce nawet w najmniejszym stopniu przypominać kogoś o tak obmierzłej osobowości jak Waści Szanowny Attylo.
Co do problemów z komunikacją - to pewnie masz racje tylko, że pewnie gdybym nie miał problemów komunikacyjnych z relacjach z Tobą - miałbym je w relacjach z pozostałymi ludźmi - tak więc dziękuje postoje.
A mnie to nie zastanawia tak długo, póki nie ma podstaw twierdzić, że "to co mają" pochodzi z nieuczciwych źródeł.
Jeśli to co napisał Mr Kalgan o Caritasie jest prawdą - to rzuca ów fakt odrobinę światła na finanse kościoła. Mam Ci przypomnieć jak to pewien Salezjanin namawiał ludzi do brania kredytów (kwota była ogromna w sumie)? A może jak to TOdo z radia zła żmija zbierał pieniądze na stocznie? Możesz powiedzieć "to są wyjątki" A ja dpowiem - być może ale w instytucji, która rości sobie prawo do tego by mówić mi jak postępować "etycznie" etc - tych wyjątków być nie powinno - może zamiast brać byle kogo w swoje szeregi powinni przeprowadzać jakieś badania osobowościowe?
Poza tym prowadzenie śledztw z "kościołem w tle" jest ryzykowne bo może sprowokować łowców żydów do działania (wysyłanie listów z pogróżkami, etc)
Nadto nie odpowiedziałeś na moje pytanie dotyczące Trenu ku czci ofiar Hiroszimy, możesz mi odpowiedzieć dlaczego?
bereszka [ Panacea prola ]
Attyla
to chyba oczywiste.
To zapytam inaczej.
Czy mam rozumiec, ze ojciec gwałcący własna córke, dziecko nie zasługuje na ekskomunike, a ow lekarz jak najbardziej?
Czy moze dopiero jak ta 9 latka zmarłaby w wyniku zmuszenia do utrzymania ciazy?
(gwoli wyjasnienia - dziecko, wazace 36 kg nie jest w stanie donosic i urodzic blizniaki)
smalczyk [ Generaďż˝ ]
HeadShrinker ---> nie tyle odszedlem od tematu, co odnioslem się do samego artykułu, nie twojego komentarza do niego.
Podtrzymuję to co powiedziałem o obrazaniu uczuć religijnych - bo skoro można skazać za oszczerstwo czy pomowienie, to dlaczego nie za to - koniec konców urazone sa czyjeś uczucia.
Nie jest ważne, ze fani wiedzą czego się spodziewać - nadal nie uważam, ze szopki z 'krwawymi obrzędami' Gorgorotha czy rwaniem Biblii Behemotha winny byc dopuszczalne i akceptowalne - jesli trzymamy się zasady wyznaczania pewnych granic to trzymajmy się jej do końca.
Mr.Kalgan [ Gold Dragon ]
@Attyla
Nie pomstuję ani na Państwo, ani na Kościół. I Państwo i Instytucja Kościoła są trwałym fundamentem wspólczesnej Cywilizacji. Ale i tu i tu popełniane są błędy, nadużycia i zbrodnie, zarówno te indywidualne jak i doktrynalne.
A o co chodzi z "Solidarnością" wydaje się, ze wyczerpaliśmy temat, jeśli nie to daj linkę to odpowiem.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Smalczyk->
- bo skoro można skazać za oszczerstwo czy pomowienie, to dlaczego nie za to - koniec konców urazone sa czyjeś uczucia.
Bo takie a nie inne mamy prawo karne - nadto w Polsce przeca można pozwać kogoś za obrazę uczuć religijnych ( w domyśle uczuć związanych z religią katolicką)
Dlatego też katabas może nazwać krisznowca "sekciarzem" i nic mu za to nie grozi.
Nie jest ważne, ze fani wiedzą czego się spodziewać - nadal nie uważam, ze szopki z 'krwawymi obrzędami' Gorgorotha czy rwaniem Biblii Behemotha winny byc dopuszczalne i akceptowalne - jesli trzymamy się zasady wyznaczania pewnych granic to trzymajmy się jej do końca.
Jakich granic i dla kogo? Czy uważasz, że te koncerty są bardziej szkodliwe od happeningów organizowanych przez chłopców od "tejkowera" albo Bubla? Czy są bardziej szkodliwe od utworów o jakże barwnych tytułach "zaje***ć lewackie ścierwo"? W czym Ci blackmetalowcy przeszkadzają? Ranią Twoje uczucia religijne? Jeśli tak jest i potrafisz to udowodnić - do sądu idź załatw sprawę. Nikt Cię do niczego nie zmusza - nie musisz ich słuchać nie musisz oglądać, nie musisz przebywać w ich otoczeniu.
smalczyk [ Generaďż˝ ]
HeadShrinker ---> o ile się nie mylę Hare Kriszna jest w Polsce prawnie zrownane z sektą - więc oczywistym jest, że określeniem członka jego grupy sekciarzem nie jest obrazą. Co innego gdybyś nazwal w ten sposób człowieka należącego do wspólnoty traktowanej jako religia.
O dopuszczalności i akceptowalności mówiłem w sensie prawnym, nie faktycznym. Nawet bym nie pomyślał, żeby zakazać tego typu zgormadzeń - najwyżej mogę sobie iść popieniaczyć do sądu. Po co zreszta ta instytucja własnie jest.
I znów wyłazi plaga GOLa - kiedy w wątku bodajże Zenedona obsobaczyłem spędy narodowcow zostałem zakwalifikowany do grona lewaków, teraz nie podobaja mi się popaprańcy w skórach - niechybnie muszę byc fanem pięciopiwowców.
Kurka wodna, na tym forum po prostu TRZEBA przynależeć i już!! ;P
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Smalczyk->
Bez perwy ja Cie proszę :P Nie przyrównuje Cię do NOPowców przeca - zapytałem jeno byłem czy Ci kolesie (blackmetalowcy) są bardziej szkodliwi od chłopaków od tejkowera - Tak więc proszę Cię o to, żebyś nie prezentował innej "plagi GOLa" a mianowicie
"wiem, że tego nie napisałeś, ale na pewno tak myślisz!"
Zwróciłem jeno Twoją uwagę na fakt, że są "eventy" znacznie bardziej szkodliwe "społecznie" od kolesia drącego mordę na scenie i przy okazji drącego wielką broszurę reklamową.
Swoją drogą darcie biblii nie powinno być w żaden sposób zakazane - Skoro ów człek ją kupił to może z nią zrobić co mu się rzewnie podoba.
o dopuszczalności i akceptowalności mówiłem w sensie prawnym, nie faktycznym. Nawet bym nie pomyślał, żeby zakazać tego typu zgormadzeń
Przyznam, że nie rozumiem tego zdania. Być może dlatego, że się nie wyspałem a być może dlatego, że coś poknociłeś:P Napisz proszę o co Ci chodziło - bo wydaje mi się, że gdyby zamienić słowa "prawny" z "faktycznym" miałoby to więcej sensu w kontekście końcówki zdania ;)
Kurka wodna, na tym forum po prostu TRZEBA przynależeć i już!! ;P
To teraz udowodnij, że nie należysz do grona osób "ja wiem co ty myślałeś" :P
EDIT
Bereszka ->
(gwoli wyjasnienia - dziecko, wazace 36 kg nie jest w stanie donosic i urodzic blizniaki)
No przecież wiesz jaki będzie kontrargument:
" tego nikt nie wie - to tylko Twoje przypuszczenie oparte na założeniach prezentowanych przez medycynę"
założymy się?:D
Alien.pl [ Generaďż˝ ]
"Czy tępienie chrześcijan jest trendy?" durne pytanie. Można równie dobrze powiedzieć że 300 lat temu trendy było tępienie Indian obu Ameryk w imię Kościoła i wiary, po to aby kraść ich złoto i ziemię. Obecnie trendy jest wojowanie w imię walki z terrozymem i Talibami (którzy tak notabene w czasach zimnej wojny, byli sponsorowani i uzbrajani nie przez nikogo innego jak USA) aby kraść ropę naftową.
Kharman [ ]
Attyla -->
To nie jest warunkowanie. To jest definicja. Wolność jest wtedy, gdy jest Dobro. Brak Dobra (czyli Zło) to niewola. Ergo jeżeli kierujesz się Dobrem - dążysz do wolności a gdy ignorujesz Dobro - brniesz w niewolę.
Adefiniowalnym z definicji Dobrem? Wartością Absolutną której używasz jako słowa klucza w swoich postach? O której sam masz nikłe, jeśli nie żadne pojęcie (w kategoriach ludzki umysł - boski plan)?
Oczywiście, że nie. Każdy obiera sobie własną drogę do Dobra. Jeden stręczycielstwem, inny kradzieżą lub oszustwem a jeszcze inny obojętnością np. wobec gwałtu.
...
(Tak na wszelki wypadek, to jest brak komentarza do tych durnot któreś powypisywał. Wolę się upewnić że złapiesz przekaz.)
Tak się składa, że nigdy nie zabiłem, nie zgwałciłem, nie zdradziłem itp itd. Innymi słowy dopóki, dopóty choć raz tego nie zrobię nie będę wolnym? Interesujące. Nareszcie wiem skąd taki pęd do zła wśród komuliberalnej gawiedzi.
Widzisz i tu pojawia się takie coś: "Moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka." Poza oczywistym idiotyzmem porównań morderstwa do picia alkoholu.
dokończę później
Kharman [ ]
Attyla -->
co???
Jeżeli ich postępowanie było błędem a oni próbowali przekonać lekarkę i sąd że błędem nie jest i aby uznali takie działania to znaczy że usiłowali na swoje wierzenia ich nawrócić.
robię abrakadabra - albo jeżeli to nie zadziała, to hokus pokus albo proszę o pomoc haruspiksów:D
Jak nie masz pisać takie głupotki to lepiej nic nie pisz.
Więc jak dasz radę wyjaśnić jak poznajesz przez ocenę tudzież oceniasz bez poznania?
Jasne. A jak zjem ciasteczko, to będę miał ciasteczko.
W zasadzie tak, może nie ciasteczko sensu stricte ale jego esencję. Twoje ciało zatrzyma sobie z ciasteczka to co będzie mu potrzebne a resztę odrzuci.
Czym innym jest planowanie a czym innym odwoływanie się do przyszłości. Planowanie zawiera w sobie w miarę szczegółowe dyspozycje dotyczące zachowań wobec przewidywanych zdarzeń. Odwoływanie się do przyszłości to odwoływanie się do do tego, co powinno być, a co ulęgło się w twojej głowie i czego - żadną miarą - nie da się pogodzić z tym co ulęgło się w głowach tych innych.
Przeczytaj moją sygnaturkę, a potem pisz kto się do czego odwołuje. Swoją droga skoroś taki niezmiernie świadom nieusuwalności pęknięcia między tym co jest a co powinno być dlaczego tak uparcie dążysz do usunięcia pęknięcia miedzy tym co jest a tym co było i co wedle ciebie powinno być?
Nie wiem dlaczego akurat żarówka ma być grzechem a - dajmy na to - koło nie. Nie rozumiem dlaczegóż to książka nie jest grzechem i nie wiem jakim cudem ewangelia przekazywana jest w formie spisanej a nie za pomocą chrząknięć i plaśnięć.
Prościej: nie rób z siebie idioty konstruując tego rodzaju wydumane i kosmicznie głupie wypowiedzi.
Nie ja robię z rewolucji francuskiej granicę dzielącą dobre od złego, koło znalazło zastosowanie przed tym wydarzeniem podobnie jak i książka.
św. Paweł znaczy się też byś don Kichotem? I św. Piotr? I JPW? I miliony innych ludzi? Jeżeli tak, to znalazłem się w dobrym towarzystwie.
Cóż za skromność, stawiać się w jednym szeregu z takimi osobami...
Powtarzam: Już ty się o mnie nie martw.
Ale ja się nie martwię, usiłuje ci jedynie uświadomić, że twoja profesja jest nieodłącznie z biurokracją powiązana.
O ile mnie pamięć nie myli, to dzieci te szybko nadrabiały zaległości przecząc tym samym idiotytmowi "szczęśliwego dzikusa".
Nie, pamięć cie nie myli, jedynie ignorujesz to że zostały przywrócone do społeczności ludzkiej, zaczęły otrzymywać bodźce z tym związane, nadrabiały braki w socjalizacji (co specjalnie trudne nie jest w końcu to nie fizyka kwantowa), poznawały wzorce społeczne, ale kto by się tam takimi głupotami przejmował.
O ile mnie pamięć nie myli, to spotykam się z nienawiścią takich jak ty głównie dlatego, że widzę te cienie i je opisuję.
Nienawiść? Raczysz sobie waść dworować. Za cienki jesteś na to żeby cie nienawidzić, ani mi ani moim bliski krzywdy nijakiej nie wyrządziłeś, więc czemuż mam nienawiść do ciebie chować? Brak respektu mogę ci co najwyżej okazać bo nijakiego dla ciebie nie mam. No może jakieś szczątki się znajdą.
Co do cieni które tak skrzętnie opisujesz, to jeno mroczki ci przed oczami latają, normalna przypadłość u każdego kto zbyt długo lampiwszy się w słońce świat usiłuje upośledzonym wzrokiem oglądać.
Akurat to, do czego odnosiły się te słowa znajduje się w sferze nieokreśloności terminu "zabić" lub "spowodować śmierć". Dotyczylło to 2 przypadków:
w pierwszym G odmówił bez łapówy dokonania zabiegu i człowiek umarł a w drugim zaszył jakiś sączek, co też skończyło się śmiercią, więc jest się nad czym zastanawiać.
Gawiedź bowiem nic nie robi tylko z aktami procesowymi się zapoznaje dociekając w te pędy że to o dwa przypadki, niepotwierdzone, chodzi. Nikt nie pomyśli że oto doktor śmierć przed sprawiedliwością stanie i za swe zbrodnie odpowie.
tam argumentem było stwierdzenie, że człowiek nie jest mechanizmem i różne osoby w tych samych okolicznościach różnie mogą się zachować. Tak już "dziwnie" jest, że układ kół zębatych będzie działał w jeden określony sposób albo będzie zepsuty. Tym czasem każdy człowiek jest tak samo skonstruowany i każdy człowiek działa inaczej.
Dlatego każda utopia z definicji skazana jest na niepowodzenie. Dotyczy to również utopii komuliberalnej.
Kuriozalności stwierdzenia że każdy człowiek jest tak samo skonstruowany nie będę nawet komentował. Oczywistym jest ze różni ludzie inaczej reagują, tylko co z tego? W konserwatywnej hurrarzeczywistości tego problemu nie będzie? Skoro każda utopia jest skazana na niepowodzenie to skąd przeświadczenie że akurat konserwatywna będzie działać? Zaraz przeczytam że to nie utopia, tylko naturalny porządek czy inną bzdurę.
cdn...
kamyk_samuraj [ Senator ]
Bereszka -> uwaga - kolejni wrogowie jedynej slusznej drogi na horyzoncie
Kharman [ ]
Attyla -->
Pisałem to setki razy ale powtórzę raz jeszcze: Nie jestem komuliberałem i mam gdzieś granice, jakie innym wyznaczacie. zatem jeżeli te swoje "zasady" przystawiasz do mnie - niestety - dobijasz do brzegu.
Jak widać - komuliberalna nadzieja na sterylność ludzi w przestrzeni społecznej jest kosmicznym absurdem. Jeżeli chcesz się odseparować - to zbuduj sobie jednoosobowe getto. Ciekaw jestem jak długo wytrzymasz.
Tylko widzisz ja niczego od ciebie nie wymagam, to co piszę jest jedynie reakcją na pianę którą tu niezmiennie toczysz, fajnie jest poczytać te twoje indycze gulgoty, i stwierdzić że mam jakże odlegle zdanie na dany temat. To że masz gdzieś moją wolność świadczy tylko o tobie...
Sterylność? Weź się zdecyduj, raz Sodomia i Gomoria a innym razem sterylność i wszystko w jednej rzeczywistości, jak ty to waćpan robisz, wielce giętkiego umysłu musisz być aby takie potworki poczynać.
Problem tkwi w tym, że usilnie starasz się narzucić wszystkim wokół obojętność wobec zła, któremu hołdujesz.
Obojętność? Skądże, tacy jak ty są potrzebni aby węszyć za absurdami które siłą rzeczy po drodze się pojawiają. Co prawda naogół ujadacie na rzeczywistość zastaną jako taką, a to co już znajdziecie wyolbrzymiacie do potęgi N-tej ale tak czy tak na coś sie przydajecie.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Jeżeli ich postępowanie było błędem a oni próbowali przekonać lekarkę i sąd że błędem nie jest i aby uznali takie działania to znaczy że usiłowali na swoje wierzenia ich nawrócić.
Coś ci się pokręciło. Ci rodzice nikogo nie namawiali do wpychania nosa w ich sprawy. To biurwy wlazły w ich życie z buciorami ubłoconymi ateistyczną logiką istnienia i funkcjonowania.
Więc jak dasz radę wyjaśnić jak poznajesz przez ocenę tudzież oceniasz bez poznania?
Poczytaj sobie Akwinatę i Augustyna to się dowiesz.
W zasadzie tak, może nie ciasteczko sensu stricte ale jego esencję. Twoje ciało zatrzyma sobie z ciasteczka to co będzie mu potrzebne a resztę odrzuci.
Co za porażająca "logika" "myślenia":D Dzisiaj skonsumuję wszystko, co zarobiłem by jutro móc to przekazać mojemu potomstwu wraz z moimi zleżałymi kościami:D
Przeczytaj moją sygnaturkę, a potem pisz kto się do czego odwołuje
Odwołujesz się do czyjejś fantazji.
A "lepiej" trzeba najpierw zdefiniować, by zacząć na ten temat jakąkolwiek wymianę zdań.
Nie ja robię z rewolucji francuskiej granicę dzielącą dobre od złego, koło znalazło zastosowanie przed tym wydarzeniem podobnie jak i książka.
A co - jeśli łaska - ma rewolucja do żarówki??? W końcu nawet jej "okno" zostało wynalezione PRZED nią.
Cóż za skromność, stawiać się w jednym szeregu z takimi osobami...
Cóż... Mamy ze sobą coś wspólnego. Wszyscy upatrujemy drogę do usunięcia pęknięcia między tym co jest i tym co być powinno w Bogu i wszyscy namawiamy pozostałych by by ów dzień przybliżyć. To zaś czyni z nas rodzaj towarzystwa, do którego przynależność nie następuje przez nobilitację.
Ale ja się nie martwię, usiłuje ci jedynie uświadomić, że twoja profesja jest nieodłącznie z biurokracją powiązana.
A ja ci usiłuję wytłumaczyć, że ja mogę zmienić profesję.
Nie, pamięć cie nie myli, jedynie ignorujesz
Nic nie ignoruję. Twierdzę jedynie, że jedynym, co różniło te dzieci i ich rówieśników wychowywanych w społecznościach były narzędzia, jakimi się posługiwały zaś rodzice w mniejszym lub większym stopniu ograniczały konieczności płynące z przymusu przeżycia.
Nienawiść? Raczysz sobie waść dworować.
Nie raczę:P
Co do cieni które tak skrzętnie opisujesz, to jeno mroczki ci przed oczami latają, normalna przypadłość u każdego kto zbyt długo lampiwszy się w słońce świat usiłuje upośledzonym wzrokiem oglądać.
nie wiem czy zauważyłeś, ale właśnie doskonale opisałeś swoją własną przypadłość.
Gawiedź bowiem nic nie robi tylko z aktami procesowymi się zapoznaje dociekając w te pędy że to o dwa przypadki, niepotwierdzone, chodzi.
Słowo klucz: NIEPOTWIERDZONE. Winy Ala Capone też były NIEPOTWIERDZONE. Mimo to nie znam filmu, który przedstawiał go jako "przestępcę" podatkowego. Wszystkie natomiast odwołują się do jego RZEKOMEJ i NIEPOTWIERDZONEJ przeszłości gangsterskiej. Wszyscy ci rerzyserowie zapewne uczyli się świat postrzegać od czarnego luda - Ziobry.
Oczywistym jest ze różni ludzie inaczej reagują, tylko co z tego?
Wszystko czego nie widzisz lub nie chcesz widzieć.
Zaraz przeczytam że to nie utopia, tylko naturalny porządek czy inną bzdurę.
Zanim dowiesz się tego ode mnie - zajrzyj do książki O rewolucji H. Arendt, której definicję stosuję w tej dyskusji.
To że masz gdzieś moją wolność świadczy tylko o tobie...
Nie chłopcze. Mam gdzieś twoje o niej wyobrażenia.
Sterylność? Weź się zdecyduj, raz Sodomia i Gomoria a innym razem sterylność i wszystko w jednej rzeczywistości,
to jedno i to samo. Nie udawaj głupszego niż jesteś w rzeczywistości. Ty chcesz autonomii wobec Dobra, do czego warunkiem koniecznym jest obojętność innych.
Co prawda naogół ujadacie na rzeczywistość zastaną jako taką, a to co już znajdziecie wyolbrzymiacie do potęgi N-tej ale tak czy tak na coś sie przydajecie.
Dziecko - nie staraj się zrobić ze mnie rewolucjonisty. Ta próba jest równie żałosna jak to o czym mówisz.
Kharman [ ]
Attyla --> umknął ci post [210]

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
i kilka innych w międzyczasie
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla ---> Jak zwykle przeskakujesz samego siebie :)
"Cóż za skromność, stawiać się w jednym szeregu z takimi osobami..."
"Cóż... Mamy ze sobą coś wspólnego."
Masz też dużo wspólnego z Czang Kai Szekiem, Hitlerem, Stalinem i innymi morderczymi sukinsynami. Niezachwianie wierzysz w swoje utopie i w każdy dostępny sobie sposób próbujesz nawrócić na nie innych.
Czy to Cię stawia z nimi w jednym szeregu? Nie.
Tak samo to co napisałeś porównując się do innych osobistości nie stawia Cię w szeregu z nimi. To tylko Twoja megalomania szuka porównań, które zaspokoiłyby Twoje rozdmuchane ego i - pośrednio - uwiarygodniły Twoje bzdety, które tu wypisujesz.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Kolejni wiarołomcy wśród biskupów!!!111oneoneone :D
A+->
"Cóż... Mamy ze sobą coś wspólnego."
Tia - wspólnego przodka i liczbę chromosomów.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Słusznie - przepraszam.
Adefiniowalnym z definicji Dobrem? Wartością Absolutną której używasz jako słowa klucza w swoich postach? O której sam masz nikłe, jeśli nie żadne pojęcie (w kategoriach ludzki umysł - boski plan)?
Nie wiem czy zauważyłeś, że nadawanie Dobru definicji umieści je w określonych ramach zastępując tym samym treść etycznego namysłu fetyszami i kazuistyką. Próbą zdefiniowania Dobra był okhamowski nominalizm. Nie muszę ci chyba tłumaczyć do czego to doprowadziło? Dobro utraciło jakiekolwiek znaczenie. Jedynym, co ma znaczenie stały się procedury i fetysze. (odwołuję się kolejny raz do kwestii Ala Capone)
Tak na wszelki wypadek, to jest brak komentarza do tych durnot któreś powypisywał.
Durnot powiadasz? Podaj mi 1 (słownie - jeden - wolę się upewnić, że złapiesz przekaz) rozumowy powód, dla którego stręczycielstwo, kradzież, oszustwo czy obojętność wobec zła nie może być drogą do Dobra.
Widzisz i tu pojawia się takie coś: "Moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka." Poza oczywistym idiotyzmem porównań morderstwa do picia alkoholu.
twoja wolność nie kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. To utopia komuliberałów dążąca do takiego ułożenia międzyludzkich stosunków, by usunąć w ten sposób jakiekolwiek pola sporu. Bzdurność tej utopii wynika wprost z niej samej. Prościej - Wydając tego rodzaju dyrektywy ograniczacie cudzą wolność. A tak, żeby dotarło to nawet do najbardziej zakutych w swoim fanatyzmie odwołam się do casusu dziecka. Jeżeli nie wiesz o co w nim chodzi, to zajrzyj do książki Kołakowskiego Moje słuszne poglądy na wszystko. Kołakowski jest naturalizowanym na komuliberalizm komunistą, więc powinieneś mniej alergicznie podchodzić do jego wywodów:)
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
To znaczy co? Ja mam Ci pozwolić na nieskrępowane głoszenie Twojej Prawdy, łącznie z paleniem na stosach, bo gówno Cię obchodzi czy wkraczasz w czyjąś wolność, a ja mam siedzieć cicho, bo to narusza Twoją wolność?
Kalizm w czystej postaci.
Dopóki Attyla coś robić, to móc to robić, bo inaczej naruszać jego wolność.
A jak kto inny chcieć coś robić to stulić mordy, bo Attyla walczyć o Dobro i Prawdę i to być rzeczy nadrzędne, które nie mieć granic. I to już nie naruszać niczyja wolność, bo to robić Attyla.
Widzę, że w ogóle nie rozumiesz o co chodzi w tym stwierdzeniu "Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna moja". Wiesz jedynie, że to Cię ogranicza - czyli narusza Twoją wolność.
Więc inaczej - NIE MA PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI. Są tylko albo konflikty, albo kompromisy.
Pieprzenie, że w utopijnym świecie Attyli wszyscy są wolni, to całkowite niezrozumienie tematu. Nikt, nigdzie, nigdy całkowicie wolny nie będzie. Zawsze go będą ograniczać - czy to narzucone odgórnie, czy przez samego siebie - prawa innej jednostki.
Biorąc pod uwagę zerojedynkowy świat, całkowicie czarno-biały.
Jeżeli byś przyszedł do mnie marudząc i próbując narzucić mi swój światopogląd i swoją Prawdę, a ja w odpowiedzi połamał bym Ci ręce i nogi, a potem jeszcze na Ciebie napluł - nie mażadnej różnicy. Żadnej. Obie rzeczy naruszają czyjąś wolność.
Stopniowanie tego - aaaaa ... to właśnie realny świat drogi Attylo. Odcienie szarości. I kolory.
Świat w którym już chyba od dawna nie przebywasz.
Ty przebywasz w innym świecie. Świecie Attyli, gdzie strony czarna i biała zależą od Twojej interpretacji, którą masz nadzieję narzucić innym. Gdzie naruszenie czyichś praw przez Ciebie jest tylko "sprowadzaniem na drogę Prawdy", natomiast jeżeli ktoś Ci powie żebyś spadał ze swoimi debilizmami, to już jest naruszenie Twojej wolności.
Zmień sobie ksywę na Kali. Przynajmniej nie będzie wątpliwości. Zresztą już chyba od dawna nie ma.
#emm# [ Centurion ]
Od kiedy przesladowanie na tle religijnym jest trendy? Moze chcesz zapytac powszechne [ale nigdy bym tego nie ujal jako trend ;/]- wtedy ci odp ze nawet bardzo. Przesladowanie zawsze wystepowalo, teraz akurat jest czas kiedy sie nasila, ale wiekszych roznic wydaje mi sie ze nie ma.
RESH [ Fanboy Kobiet ]
Już na podstawie samych prześladowań, najlepiej być bezwyznaniowcem. Reszta korzyści z tego płynąca jest do indywidualnej oceny :)
#emm# [ Centurion ]
mozna i tak, tylko co pozniej robic kiedy wszystko i wszyscy cie zawioda? pogadasz albo do drzewa, albo do Boga ktory ci odp ;pp wybor juz zaley od cb :]
RESH [ Fanboy Kobiet ]
Nikt Cię nie zawiedzie, jeśli w nikim nie pokładasz nadmiernie nadziei, jesteś dobrej myśli i potrafisz zobaczyć drugą stronę medalu :)
Attyla [ Flagellum Dei ]
hell
z nas dwóch to ty o niebo bardziej nadajesz się do palenia na stosach. Mnie hamuje dekalog a ciebie twoje temporalne założenia.
Nie widzę też najmniejszego powodu, dla którego postrzegając komuliberalizm tak jak na to zasługuje, miałbym ulegać jego dyrektywom. Ta konkretna dyrektywa narzuca wszystkim poza samymi komuliberałami określoną logikę działania, którą można zredukować do hasła: My jesteśmy jedynymi prawdziwymi rzecznikami wolności i to my - jako jedyni - posiadamy jedyną prawdziwą metodę jej realizowania. Wy - choćby wam wydawało się inaczej macie podporządkować naszym dyrektywom. Dla waszego dobra.
Tymczasem ja jako osoba nie będąc komuliberałem wolność postrzegam tylko jako drogę do osiągnięcia cnoty. Cnoty nie osiąga się poprzez politykę, więc wasze polityczne "wolności" mam w miejscu, którego nazwy nie podam. Zwłaszcza, że "wolność" polityczna to całkowity brak wolności od polityki.
Jesteś jak rasowy komisarz ludowy. Fanatyczny, rozpolitykowany, bezmyślny. W sam raz nadajesz się do budowy "lepszego jutra". Kwestią czasu jest tylko czy ty, czy któryś z twoich następców zaczniesz wysyłać na "wczasy" na Sołowki...
Pieprzenie, że w utopijnym świecie Attyli wszyscy są wolni, to całkowite niezrozumienie tematu.
Jedyna wolność, do jakiej się odnoszę, to wolność nie z tego świata. Odnosząc się do nie tego świata nie mogę zajmować się utopiami. To twoja rola.
Zawsze go będą ograniczać - czy to narzucone odgórnie, czy przez samego siebie - prawa innej jednostki.
Jesteś jednak straszliwie zindoktrynowany. Żeby było śmieszniej, to wypisując takie bzdury nie masz pojęcia, że to są bzdury, skąd pochodzą i na czym one polegają.
Nie masz pojęcia skąd nowoczesne pojęcie wolności pochodzi i nie masz pojęcia, że jest to skutek prostackiego sofizmatu polegającego na mechanicznym przenoszeniu zasad greckiej izomonii - czyli całkowitej i nienaruszalnej wolności od polityki do polityki. Co więcej - nawet gdy się tego dowiesz nie będziesz w stanie zrozumieć absurdalności tego pomysłu. Nabyta bezmyślność utrudni zajęcie się kwestią, brak zdolności do pojmowania możliwości autonomii wobec polityki uniemożliwi pojęcie możliwości poruszania się w rzeczywistości wolnej od polityki a fanatyzm rozstrzygnie wszelkie wątpliwości.
To wyżej nie zostało napisane by cię obrazić. Wtedy musiałbym obrazić także siebie samego sprzed kilku lat jeszcze. Ponieważ znam swoje ograniczenia z tamtego czasu - znam twoje dzisiaj.
Biorąc pod uwagę zerojedynkowy świat, całkowicie czarno-biały.
Nie ma niczego pomiędzy bytem i niebytem. Nie ma niczego między prawdą i fałszem. Nie ma niczego pomiędzy sprawiedliwością i podłością itp itd.
Twierdząc, że jestem (nawet wychodząc z kretyńskiego cogito), nie pozostawiam pola na wątpliwości. Twierdząc, że Prawda JEST, nie pozostawiam pola na wątpliwości. Twierdząc, że Sprawiedliwość JEST nie pozostawiam pola do manewru. To, że nie jestem w stanie stwierdzić, że je znam nie ma tu nic do rzeczy. Nie ma tak długo, jak długo niepewność nie będzie powodem do negowania.
To, że będąc niepewnym, niepewności nie wynoszę do roli zasady nie upoważnia cię do zarzucania mi podleganiu twoim przywarom. Z nas dwóch to ja wiem, że jest Prawda niezależna od "punktu widzenia czy siedzenia" i już to samo zadaje kłam twoim kłamliwym rewelacjom. To ty odwołujesz się do "pośredniości" ustalonych wedle twojego widzimisię.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
post [202] nadal czeka misiu puszysty
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
no tak. Przegapiłem.
Czemu w takim razie nie chcesz podzielić się tym z innymi?
Czy ja wyrażam się niejasno? O Dobru można mówić. Można do Niego dążyć. Można rozpatrywać przypadki z Jego punktu widzenia ale się Go nie definiuje. Zdefiniowanie Dobra to umieszczenie Go w ciasnych ramkach konstruktu i de facto rezygnacja z Dobra na rzecz Jego symboliki.
Uchowaj mnie Boże przed jakimkolwiek elementem "twórczości" tegoż Pana - bo nie chce nawet w najmniejszym stopniu przypominać kogoś o tak obmierzłej osobowości jak Waści Szanowny Attylo.
ja też cię lubię.
tak więc dziękuje postoje.
a stój sobie. Tylko nie zawracaj mi więcej głowy. Szkoda mi czasu na kogoś, kto gardzi mądrością.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Czy ja wyrażam się niejasno? O Dobru można mówić. Można do Niego dążyć. Można rozpatrywać przypadki z Jego punktu widzenia ale się Go nie definiuje. Zdefiniowanie Dobra to umieszczenie Go w ciasnych ramkach konstruktu i de facto rezygnacja z Dobra na rzecz Jego symboliki.
Ależ bardzo jasno się wyrażasz - przekaz jest jasny - nie wiesz czym jest dobro. Co za tym idzie nie wiesz również czym jest zło. Tzn mówisz o nim wiele - ale prawda jest taka, że złem jest to co jesteś w stanie wytknąć innym. Ty sam siebie uważasz za bezgrzesznego (uśmiałem się czytając jakiś czas temu Twoje wynurzenia dotyczące pychy - która to w Twoim przypadku nie jest grzechem a jedynie przejawem pokory) I gdyby w naszych czasach pojawił się Jezus i powtórzyłaby się sytuacja, w której wygłosił kwestie "kto jest bez grzechu(...)" zapewne oberwałby od Ciebie kamlotem.
ja też cię lubię.
To miłe - ja jak już to podkreślałem - nie przejawiam w stosunku do Twojej osoby żadnych uczuć - jesteś "okazem" i niczym więcej.
a stój sobie. Tylko nie zawracaj mi więcej głowy. Szkoda mi czasu na kogoś, kto gardzi mądrością.
Czym? chyba "montroźciom"
Taka jedna refleksja mi się w kontekście naszej dysputy o tym czym jest dobro i zło nasunęła. Jesteś złym człowiekiem. Próbujesz nam tu nieudolnie tłumaczyć jaki to Ty jesteś dobry (vide Twoje dobre uczynki) i ile to Ty czytałeś na temat dobra. Gdzieś jednakże, w którymś momencie swojego życia - rozminąłeś się z owym dobrem i jest Ci z nim wybitnie nie po drodze.
Bardziej niż nas- samego siebie próbujesz przekonać do tego, że nie jesteś złym człowiekiem - dlatego też napisałem, iż nie chciałbym nawet w jednym promilu przypominać Ciebie.
Jesteś zły i krzywdzisz ludzi w okół siebie - przekonany o tym, iż robisz to dla ich dobra - i dlatego też XXI wieczny Jezus oberwałby od Ciebie kamieniem - zapewne powiedziałbyś mu również, że błądzi i zwyzywał od komunoliberałów.
Kharman [ ]
Attyla -->
Nie wiem czy zauważyłeś, że nadawanie Dobru definicji umieści je w określonych ramach zastępując tym samym treść etycznego namysłu fetyszami i kazuistyką. Próbą zdefiniowania Dobra był okhamowski nominalizm. Nie muszę ci chyba tłumaczyć do czego to doprowadziło? Dobro utraciło jakiekolwiek znaczenie. Jedynym, co ma znaczenie stały się procedury i fetysze. (odwołuję się kolejny raz do kwestii Ala Capone)
Bądź więc uprzejmy na przyszłość używać zwrotów "JA", "MOIM ZDANIEM", "WEDŁUG MNIE", jako że twoje wypociny są jedynie Dobra interpretacją.
Durnot powiadasz? Podaj mi 1 (słownie - jeden - wolę się upewnić, że złapiesz przekaz) rozumowy powód, dla którego stręczycielstwo, kradzież, oszustwo czy obojętność wobec zła nie może być drogą do Dobra.
Wszystko co wymieniłeś jest naruszeniem wolności innych, poza tą obojętnością, bo w twoim wypadku zło może być wszystkim, od napadu rabunkowego po zbyt duży dekolt. Oczywiście te czyny mogą prowadzić do Dobra o ile są we właściwym imieniu czynione. I przez właściwych ludzi.
twoja wolność nie kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innego człowieka. To utopia komuliberałów dążąca do takiego ułożenia międzyludzkich stosunków, by usunąć w ten sposób jakiekolwiek pola sporu. Bzdurność tej utopii wynika wprost z niej samej. Prościej - Wydając tego rodzaju dyrektywy ograniczacie cudzą wolność. A tak, żeby dotarło to nawet do najbardziej zakutych w swoim fanatyzmie odwołam się do casusu dziecka. Jeżeli nie wiesz o co w nim chodzi, to zajrzyj do książki Kołakowskiego Moje słuszne poglądy na wszystko. Kołakowski jest naturalizowanym na komuliberalizm komunistą, więc powinieneś mniej alergicznie podchodzić do jego wywodów:)
Pola sporu? Skądże, spór jest potrzebny, bez dyskusji masz stagnacje. Widzisz ty nigdy nie zrozumiesz o co w tym zdaniu chodzi choćby z tego powodu, że masz, zdaje się, nakaz ewangelizacji który przenosi poszanowanie wolności innych w sferę absurdu.
To nie jest dyrektywa, to jest świadomość odrębności innych ludzi, i tego że pomimo że tworzymy wraz z nimi społeczeństwo nasze cele jedynie w części się pokrywają.
Casus dziecka możesz przytoczyć bo Kołakowskiego pod ręką nie mam ani nie będę miał w najbliższym czasie.
Coś ci się pokręciło. Ci rodzice nikogo nie namawiali do wpychania nosa w ich sprawy. To biurwy wlazły w ich życie z buciorami ubłoconymi ateistyczną logiką istnienia i funkcjonowania.
Nie? To po grzyba poleźli do lekarza?
Poczytaj sobie Akwinatę i Augustyna to się dowiesz.
Czyliś cienki nazbyt aby to w słowach prostych wyjaśnić.
Co za porażająca "logika" "myślenia":D Dzisiaj skonsumuję wszystko, co zarobiłem by jutro móc to przekazać mojemu potomstwu wraz z moimi zleżałymi kościami:D
Oooo... a to my już przy finansach jesteśmy? Sądziłem że idzie o poglądy, ale widać gdzieś pomiędzy wierszami zmieniłeś temat. W kwestiach finansowych też można zjeść ciastko i mieć ciastko, nazywa się to aktywa i pasywa. Wydając na aktywa budujesz kapitał, ot dokładnie jak ta część ciasteczka którą twój organizm przyswoił i wykorzystuje do dalszego funkcjonowania, wydając na pasywa pozbywasz się pieniędzy nieodwracalnie.
Odwołujesz się do czyjejś fantazji.
A "lepiej" trzeba najpierw zdefiniować, by zacząć na ten temat jakąkolwiek wymianę zdań.
Definiować? No wiesz? Takiego grubiaństwa się po tobie nie spodziewałem. Co się stało z adefiniowalnością z definicji?
Swoją drogą, nie odpowiedziałeś na pytanie.
A co - jeśli łaska - ma rewolucja do żarówki??? W końcu nawet jej "okno" zostało wynalezione PRZED nią.
Och, generalnie niewiele, poza tym, że jest owocem neobarbarzyńskiego racjonalizmu.
Cóż... Mamy ze sobą coś wspólnego. Wszyscy upatrujemy drogę do usunięcia pęknięcia między tym co jest i tym co być powinno w Bogu i wszyscy namawiamy pozostałych by by ów dzień przybliżyć. To zaś czyni z nas rodzaj towarzystwa, do którego przynależność nie następuje przez nobilitację.
No patrzcie państwo, Rewolucjonista się znalazł, będzie usuwał nieusuwalne pęknięcie między tym co jest a tym co być powinno. Tworzył nowe problemy w miejsce starych.
Nic nie ignoruję. Twierdzę jedynie, że jedynym, co różniło te dzieci i ich rówieśników wychowywanych w społecznościach były narzędzia, jakimi się posługiwały zaś rodzice w mniejszym lub większym stopniu ograniczały konieczności płynące z przymusu przeżycia.
No właśnie, ot drobnostka, jedynie życie społeczne, kultura (jaka by nie była), artykułowana mowa, socjalizacja, wierzenia. Ehhh... no po prostu ręce opadają. Znaleźli je, dostarczyli do wsi i pstryk, na drugi dzień mówiły, rozumiały swoją pozycje w grupie, znały tradycje i obrządki. Wdrukowane musiały to mieć przy poczęciu zapewne.
nie wiem czy zauważyłeś, ale właśnie doskonale opisałeś swoją własną przypadłość.
Alergiczną reakcję na bzdety serwowane przez pieniacza który mi wypisuje jak mam żyć?
Słowo klucz: NIEPOTWIERDZONE. Winy Ala Capone też były NIEPOTWIERDZONE. Mimo to nie znam filmu, który przedstawiał go jako "przestępcę" podatkowego. Wszystkie natomiast odwołują się do jego RZEKOMEJ i NIEPOTWIERDZONEJ przeszłości gangsterskiej. Wszyscy ci rerzyserowie zapewne uczyli się świat postrzegać od czarnego luda - Ziobry.
Al Capone o ile wiem nie żyje, jego możliwości podania kogokolwiek do sądu o zniesławienie są mocno ograniczone.
Nie chłopcze. Mam gdzieś twoje o niej wyobrażenia
I vice versa, starcze.
to jedno i to samo. Nie udawaj głupszego niż jesteś w rzeczywistości. Ty chcesz autonomii wobec Dobra, do czego warunkiem koniecznym jest obojętność innych.
Nieeee... ja jedynie chcę autonomii od twojej koślawej interpretacji Dobra.
Dziecko - nie staraj się zrobić ze mnie rewolucjonisty. Ta próba jest równie żałosna jak to o czym mówisz.
Dziadku, nikt rewolucjonisty z ciebie nie robi, po prostu pełnisz w społeczeństwie opisaną wyżej funkcje czy tego chcesz czy nie.
Lukis' [ Generaďż˝ ]
Czytam wątek i czytam, kończe pierwszą część. Jednak poniekąd znam poglądy Attyli. Bardzo "twarde" poglądy, których zmienić się nijak nie da, który upiera się przy swoim.
Jednak, co mnie najbardziej dobija, to fakt, iż samo chrześcijaństwo w obrządku rzymsko-katolickim jest strasznie zakłamane i to bardzo. Same działanie KK w naszym państwie, "wyłudzenia", machloje, afery. Ostatnio dostałem bana za skrytykowanie tutaj na forum w wątku działania Komisji Majątków Kościelnych która jest niezgodna z konstytucją RP. W ogóle stosunke państwa do kościoła i ulga dla kościoła takie jak w Polsce są karygodne. Teraz, w dobie informacji, wiele więcej wychodzi na świat dzienny. I to masowe budowanie kościołów które za 15 lat będą puste, chyba że stanie się coś czego teraz nie potrafimy przewidzieć.
Prześladowania? Wynikają przecież z pakowania się ze swoją ideologią tam gdzie nas nie chcą. Tylko raz to chrześcijanie pakowali się i prześladowali inne religie (chociażby jezuici i ich kolonizowanie i nakłanianie do Chrystusa narodów ameryki południowej) a raz to chrześcijan biją, bo się pchają w kraje islamskie.
Attyla --> tak wyłapałem i to wywołało uśmiech u mnie:
Widzę tylko młodych ludzi, którzy straciwszy, na skutek "oświeceniowej" indoktrynacji, kontakt ze swoją duszą próbują przymusić do tego innych.
Tak...a kościół nie przymusza...wcale...wiesz jak teraz wyglądają bierzmowania albo śluby? Teraz to kościół przymusza do chodzenia do niego i wiary w niego. Nie ateiści.
Zresztą przypomnieć słowa KS. Tischnera nie znam człowieka który straciłby wiare przez ateistę, ale znam wielu którzy stracili przez własnego proboszcza.
Nom a teraz ide spać, potem znowu poczytam, może was nadgonie i postaram sie aktywnie włączyć w dyskusje.
Samzabijaka [ Kasztelan ]
Czy prześladowanie chrześcijan jest trendy?
Nie sądzę. Napisze od razu co mi na duszy leży:
Kościół Katolicki, najsłuszniejsza religia, bo inne to kłamią. A wiesz dlaczego ludzie mówią, że to najsłuszniejsza religia ? bo zwierzchnicy KK im to wpoili od wczesnego dzieciństwa nie mając dowodów na to, że tak naprawdę jest. Cuda ? Buddyści też mają swoje cuda. Wiesz, przyznam się, że gdy byłem dzieckiem co niedziela uczęszczałem na msze święte ? A wiesz dlaczego ? bo mama, babcia, ciocia wykorzystując to, że byłem dzieckiem i nie rozmyślałem co jest prawdą a co nie wmówiły mi to tak samo jak księża wmawiają to tysiącom ludzi na naszej planecie. Mówi się, że KK nie istniał by gdyby Bóg nie był z nimi - czyżby ? Misje święte rozumiem jako "zdobywanie nowych ziem" i werbowanie kolejnych ludzi (często afro Amerykanów wykorzystując w to, że oni we wszystko uwierzą) do KK.
Wiesz dlaczego olałem sobie KK ? Bo wkurzało i nadal wkurza mnie to, że oni są wszystkiego na 100% pewni i, że jak babcia mówiła to tak jest. Wkurza mnie jak księża, biskupi, papież itp. wmawiają ludziom swoje poglądy, a ludzie jak bezmózgie roboty nie zastanawiając się czy to prawda zaczynają w to wierzyć. Ja się pytam do cholery: po co my mamy te mózgi ? Bo ksiądz powiedział to tak musi być, i babcia i mama też tak mówiły więc to na pewno prawda. Ile ten cholerny nawyk będzie się jeszcze ciągnął. Zawsze powtarzam, że wiedza jest lepsza od wiary ale wiara to coś osobistego, osobiste przemyślenia. Nie piszcie, że wygłaszam herezję bo bierzcie pod uwagę, że nawet jeśli Pismo Święte jest prawdziwe to z czasem jego treść zmieniała się na zasadzie głuchego telefonu. Też tak może być.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Lukis'->
Zaraz się okaże, że Ks Tischner był wiarołomcą i pobłądził ;)
Ridż Forrester (Marone) [ Pretorianin ]
ile mozna ciągnac taki watek kurna???
attyla jak chcesz pospamowac to do izolatki.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Kolejny cholerny SB-ek
Nazwą linku się nie należy przejmować - musiałem się do właściwego artykułu dokopywać przez inny bo coś się na interii pochromoliło
Swoją drogą wolałem już tłumaczenia Bolka od nieudolnych tłumaczeń SBka Jankowskiego
- Co ja miałbym za cel kłamać w tej chwili, po tak długim czasie? - powiedział ks. Jankowski.
To jest dopiero kpina :D
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Bądź więc uprzejmy na przyszłość używać zwrotów "JA", "MOIM ZDANIEM", "WEDŁUG MNIE", jako że twoje wypociny są jedynie Dobra interpretacją.
Dobro nie podlega interpretacji, tak jak nie podlega definiowaniu. Umieszczenie siebie w centrum wypowiedzi prowadzi do wszystkiego tego co krytykuję. Tu "ja" nie ma żadnego znaczenia.
Wszystko co wymieniłeś jest naruszeniem wolności innych, poza tą obojętnością, bo w twoim wypadku zło może być wszystkim, od napadu rabunkowego po zbyt duży dekolt.
Widzę, że jesteś ofiarą sofizmatu komuliberalnego polegającego na utożsamianiu wolności z Dobrem. Innymi słowy wszystko co dobre musi być wolne (tu mogę się zgodzić) i wszystko co wolne jest z definicji dobre (a to już bzdura kosmiczna). Dokładnie tego samego rodzaju oszustwo zastosował Ruso, tyle, że on pomieszał równość ze sprawiedliwością...
Jeżeli za cel uznasz cnotę, czyli osobiste dążenie do doskonalenia się w Dobru, wolność jest niezbędna - wszak nie można osiągnąć cnoty, gdy się nie ma wyboru. Ale też wolność nie staje się fetyszem i nie wprowadza prowadzącej do zła aberracji w postrzeganie rzeczywistości ludzkiej.
Jeżeli za cel uznasz cnotę, musisz także zrezygnować z pychy (czyli braku pokory), co nie oznacza bierności wobec wszelkiej agresji. Jednak nie możesz "ja" umieszczać w centrum wszechświata. I ostatecznie - wolność jest stanem ducha a nie brakiem jakichkolwiek konieczności. Gdy porzucisz perspektywę niewolnictwa, możesz dotrzeć do tego, czego jego fetyszyzowanie dać nie może.
Chrześcijaństwo było na początku religią niewolników. Wiesz dlaczego? Bo dawało ludziom poczucie godności i ważności, czyli wszystko to, co konieczności im odbierały. Dawało także nadzieję i świadomość bliskości Boga. Ojca, który doświadcza nas tu i teraz a w nagrodę obdarza uwolnieniem w królestwie niebieskim.
Innymi słowy - nie musisz posiadać wolności politycznych (czyli nie musisz być zaspokojony w swoim pragnieniu bycia królem) by być wolnym. Co więcej: wolności polityczne to umieszczenie w ramach nieusuwalnych konieczności. Prościej - wolność polityczna nie daje wolności a tylko poczucie jej permanentnego braku. Co więcej oczywistą konsekwencją postawienia na "wolność" polityczną jest podniesienie "praw" sankiulotów do rangi zasady i zastąpienie "wolności od" "wolnością do", która praktycznie usuwa w całości "wolność od".
Dlatego poszukuj wolności w sobie a nie na zewnątrz. Pedał jest wolny dopóty, dopóki nie umieści się go w szufladce "for pansy only" tak jak "proletariusz" jest wolny do momentu, w którym zasadą nie staną się "prawa proletariatu".
Mały przykład (którego możesz nie zrozumieć). Skutkiem marksistowskiego spojrzenia z punktu widzenia fobii wobec niewolnictwa jest prawo pracy, które miało ograniczyć suwerenność pracodawcy (co zresztą uczyniło) ale które automatycznie ustanowiły sztywne granice i relacje na linii pracodawca - pracowni i na odwrót usuwając też tym samym potrzebę dążenia do poprawiania tych relacji. Innymi słowy w imię gwarancji minimum zahibernowano relacje pracownik - pracodawca na pozycji pan - niewolnik.
To nie jest dyrektywa, to jest świadomość odrębności innych ludzi, i tego że pomimo że tworzymy wraz z nimi społeczeństwo nasze cele jedynie w części się pokrywają.
Czy ci się to podoba, czy nie żyjesz wśród innych i choćbyś się miał powiesić ze zgryzoty zawsze tak będzie. Ludzie nie są odrębni. W sensie relacji pomiędzy jednostką a grupą jesteśmy mniej więcej w połowie drogi pomiędzy rojem pszczół a kotami. Grupa daje nam poczucie siły i siłę realną. Sami jesteśmy słabi i nieodporni na jakikolwiek atak z zewnątrz a perspektywa autonomii umieszcza WSZYSTKO na zewnątrz.
Oświecenie oznacza jedynie utratę możliwości balansu pomiędzy skrajnościami i jego ofiary potrafią się jedynie miotać od jednej skrajności do drugiej tęskniąc przy tym za czasami, gdy nie tracąc wiele ze swej autonomii mogliśmy korzystać z uczestnictwa w grupie. Tym samym wszystkie wartości doprowadziliście do upadku, bo dla wartości zawsze sobie wynajdujecie jakieś antywartości w wynajdowaniu których upatrując źródło swej "wolności". Tyle tylko, że tonie jest droga do wolności. Wolność się buduje a jedyne, do czego służyć mogą komuliberalne utopie jest niszczenie. Co więcej - wolność się buduje nie stawiając jej jako celu. Identyfikując wolność jako cel definiujecie ją a tym samym usuwacie ją z kręgu wartości transcendentnych. Pamiętaj o tym, że Żyd w III Rzeszy nie musiał być wolny, ponieważ po prostu nie był człowiekiem. Innymi słowy nikt tam nie naruszał praw "człowieka" tak jak nikt nie wykraczał poza wyznaczone prawem granice autonomii jednostki.
Choćbyś nie wiem co wymyślił, to zarówno sowiety jak i III Rzesza to czyste - nie "skrępowane" dążeniem do Dobra - produkty rozumu ludzkiego. I nikt - dosłownie N I K T - nie jest ci w stanie zagwarantować, że to się nie powtórzy lub nie zostanie powołany inny potwór - jeżeli nadal tylko rozum będzie stanowił źródło normatywności.
Wolność? Powiem ci tak. Za ostatnich 20 lat komuny było jak było, ale nie było takich obaw przed słowem jak obecnie. Wtedy można było ponieść pewne konsekwencje prawne lub pozaprawne nie poddawania się oficjalnej linii ideologicznej ale nie było obawy przed śmiercią cywilną i faktycznym wyrzuceniem ze społeczności. Komuniści cenzurowali wypowiedzi ale na tym się kończyło. Dziś komuliberałowie wprowadzają istną psychozę zrodzoną bezpardonową nagonką na "myślących inaczej". Nie chcę ci przypominać, że Niesiołowski był okrzyknięty wariatem, gdy się trzymał z Olszewskimi. Oszołomem i wariatem nadal jest Korwin - Mikke a "diabłem" o. Rydzyk a jego radio - jak wy to nazywacie? "radio żmija"? Ta wasza "wolność" to terror szablonowości "myślenia", dogmatyzm na bezprecedensową skalę i terror antywartości.
Dziękuję ci uprzejmie za taką "wolność", której drugim - prawdziwym - imieniem jest nieusuwalna, systemowa konieczność i dyktat ideologiczny.
Casus dziecka możesz przytoczyć bo Kołakowskiego pod ręką nie mam ani nie będę miał w najbliższym czasie.
Jak to swoje idiotyczne hasełko zastosujesz wobec dziecka? Przypuśćmy, że masz nastoletnią córkę, która na skutek twojej bezmyślności w głoszeniu braku zasad w relacjach damsko męskich zapragnie się puszczać 10 razy dziennie (wszystko jedno czy darmo czy za wynagrodzeniem). Zareagujesz? Wszak jest "wolna" i dokonuje "wolnych" wyborów! Przypuśćmy, że pigułka i guma (coś jak płaszcz i szpada:D) nie wystarczą i powiadomi cię cię, że będzie mamusią. Co zrobisz? Pozwolisz jej "podjąć decyzję" nawet, gdy będzie prowadziła do naruszenia wolności życia jej nienarodzonego dziecka? - ach - przepraszam - to N I E J E S T D Z I E C K O! - nie ma praw i nie przysługuje mu "wolność"!
Dajmy na to, że będzie mniej hadcorowo i nastoletnie dziecko pewnego dnia powie ci, że ma dość szkoły i zamiast do szkoły będzie chodziło "na podwórko". Jak zareagujesz na "wolną decyzję" "wolnego" dziecka?
Dajmy na to, że zechce "zarabiać" pobierając opłatę "za ochronę" od kolegów w klasie? Jak zareagujesz na ten jego "wolny" "wybór"? Zaczniesz mu tłumaczyć, że jego wolność jest tam, gdzie nie ma wolności bliźnich? Przecież nie możesz mu tego robić! Ono samo powinno do tego dojść!
Mam kontynuować czy wystarczy?
Nie? To po grzyba poleźli do lekarza?
Bo płacili składki i MOGLI. A może wprowadzisz zasadę, że wierzącym wstęp do lekarza zabroniony? To akurat do ciebie podobne.
Czyliś cienki nazbyt aby to w słowach prostych wyjaśnić.
W prostych słowach mogę ci wyjaśnić jak wbić gwóźdź a nie jak poznawać. Akwinata i Augustyn zrobili to, więc odsyłam cię do nich. Możesz zresztą wybrać jakiegoś ich ucznia. Weźmy chociaż Maritaina. Ale nie gwarantuję, że będzie "prosto". "Prosto" się kupuje przez internet a nie prowadzi namysł wobec kwestii transcendentnych.
Oooo... a to my już przy finansach jesteśmy? Sądziłem że idzie o poglądy, ale widać gdzieś pomiędzy wierszami zmieniłeś temat.
To nie jest zmiana tematu a przykład.
Co się stało z adefiniowalnością z definicji?
Nic się nie stało. Jeżeli piszesz o czymś "lepszym", to jest to coś odniesione do czegoś "gorszego", co wypadałoby bym znał, jeżeli chcesz odpowiedzi.
Swoją drogą, nie odpowiedziałeś na pytanie.
odpowiedziałem na tyle na ile było to możliwe
Och, generalnie niewiele, poza tym, że jest owocem neobarbarzyńskiego racjonalizmu.
Tak jak pisałem. z pozycji swojej skrajności jesteś w stanie dostrzec tylko inną skrajność. Racjonalizm staje barbarzyński, gdy jest stosowany przez człowieka pozbawionego pokory wobec rzeczywistości. W innym przypadku jest tylko formą trzeźwego odnoszenia się do rzeczywistości możliwej do zbadania "szkiełkiem i okiem".
No patrzcie państwo, Rewolucjonista się znalazł, będzie usuwał nieusuwalne pęknięcie między tym co jest a tym co być powinno. Tworzył nowe problemy w miejsce starych.
Niczego nie tworzę. Ten świat już istnieje i czeka na mnie. A, że nie jest to "ten świat" to już inna para kaloszy.
Znaleźli je, dostarczyli do wsi i pstryk, na drugi dzień mówiły, rozumiały swoją pozycje w grupie, znały tradycje i obrządki.
Nie od razu Rzym zbudowano.
Al Capone o ile wiem nie żyje, jego możliwości podania kogokolwiek do sądu o zniesławienie są mocno ograniczone.
No właśnie. zatem gdyby żył - broniłbyś jego "prawa" do "dobrego imienia" tak jak bronisz prawa G? Właśnie o tym pisałem - "dobre imię" jest dla ciebie już wyłącznie kwestią przeprowadzenia określonych procedur. Innymi słowy nie przyjmiesz wyzwania i nie wyzwiesz, ponieważ nie mając papierka nie masz czego bronić.
Nieeee... ja jedynie chcę autonomii od twojej koślawej interpretacji Dobra.
W tym twoim hasełku nie ma nigdzie Dobra. Jedyne, czym się zajmujesz to wolność. I wracamy do rozważań z początku postu...
Dziadku, nikt rewolucjonisty z ciebie nie robi, po prostu pełnisz w społeczeństwie opisaną wyżej funkcje czy tego chcesz czy nie.
W "społeczeństwie" "pełnię funkcję"??? Trzy słowa i nieograniczona ilość głupstw.
Do innych - jeżeli zasługują - później

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Do innych - jeżeli zasługują - później
Cytowane przeze mnie zdanie potwierdza moją tezę o Twojej pysze - to z czego owa pycha wynika - nie jest dla mnie ważne.
po pierwsze post [228]
po drugie post [234]
Jeżeli ja uznałem, iż warto komentować Twoje wypociny - to przejawem dobrego wychowania (którego Ci rodzice nie wpoili jak widać) byłaby odpowiedź. Jak widać katolista nie musi być dobrze wychowany:D
Attyla [ Flagellum Dei ]
Lukis
Bardzo "twarde" poglądy, których zmienić się nijak nie da, który upiera się przy swoim.
Poglądy to ja miałem kiedyś. Teraz - jako człowiek programowo zrywający z polityką staram się ich nie mieć.
I daruj sobie rozpowszechnianie tej lewackiej propagandy wobec Kościoła. Nikt nie twierdzi, że kościół instytucjonalny jest wolny od wad i mają w nim miejsce jedynie ludzie dobrzy, ale tobie nic do tego. Jak rozumiem - jesteś jednym z tych dzieciaków, którzy starają się wyróżnić nie wykształceniem, umiejętnościami, wiedzą czy innymi rzeczami wymagającymi czegoś od człowieka ale buntem. Jeżeli zatem chcesz nad czymś popracować to pracuj nad sobą.
Prześladowania? Wynikają przecież z pakowania się ze swoją ideologią tam gdzie nas nie chcą
ideologią wedle czyjej definicji. Znam ich wiele, ale żadna nie jest na tyle głupia, by twierdzić, że religia i wiara chrześcijańska da się zredukować do słowa "ideologia". Głównie z tego powodu, że Kościół głosi wolność od polityki a nie wolność od swojego człowieczeństwa.
Nie chcę też robić tu wykładu na temat roli chrystianizacji, bo nie mam na to ani czasu ani ochoty a z doświadczenia wiem, że wiedza nie działa na fanatyka swojego lenistwa. Umówmy się zatem, że ty nie będziesz pieprzył głupot rodem z czarnej legendy Kościoła a ja daruję sobie wyśmiewanie.
Tak...a kościół nie przymusza...wcale...wiesz jak teraz wyglądają bierzmowania albo śluby? Teraz to kościół przymusza do chodzenia do niego i wiary w niego.
Nikt nigdy nie narzucał konieczności brania ślubów w obrządku katolickim (w przeciwieństwie do ateistów, którzy wprowadzili taki obowiązek, w związku z czym, bym mógł występować jako żonaty wobec PRLu MUSIAŁEM się zarejestrować w USC). Jeżeli ty lub wybranka chce takiego ślubu, to zawrzyj gęba, bo to narzekanie na stawianie wymagań jest głupie i żałosne.
Nikt też nie karze ci się bierzmować. Możesz w zamian zapisać się do podstawowej organizacji partyjnej albo ZMP czy jak to się teraz nazywa.
Co do ks Tischnera, to znam wiele jego wypowiedzi, które aczkolwiek atrakcyjne w formie i nośne - ale za to bardzo płytkie i zwyczajnie błędne.
Samozabijaka
dziecko - daj sobie spokój. Obiecywałem, że nie odniosę się to tego, co na odniesienie nie zasługuje, ale takich andronów nie czytałem od czasów lektury Manifestu komunistycznego, Świętej rodziny i (częściowo) Kapitału.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Primo
No i jak to panie teraz jest? Kuria chce pieniędzy dla samych pieniędzy - jak sam zauważyłeś jest to zachowanie grzeszne. Katabasy grzeszą więc (kolejny "wyjątek")
Śmieszy mnie również tłumaczenie Arcykatabasa Gądeckiego:
W rozmowie z "Gazetą" podkreśla, że archidiecezji nie zależy na przejęciu szkoły. I dlatego nie rozumie zachowania uczniów: - Młodzi chętnie się buntują i opuszczają lekcje. Sam kiedyś taki byłem.
Śmieszy dlatego - że stawia to miasto pod ścianą "nam to co prawda nie zależy ale jak nie zapłacicie to was wywalimy"
Ponadto chciałbym podkreślić ostatnie zdanie
Sam kiedyś taki byłem
I dlatego został ów Pan kimś kto żeruje na ludzkich słabościach.
Secundo
A teraz jedno Twoje zdanie zacytuje i się do niego odniosę - bo choć na to nie zasługujesz to w tym momencie przeszedłeś samego siebie:
Co do ks Tischnera, to znam wiele jego wypowiedzi, które aczkolwiek atrakcyjne w formie i nośne - ale za to bardzo płytkie i zwyczajnie błędne.
Nie twierdze, że Tischner był nieomylny ale wiem na pewno - że w przeciwieństwie do Ciebie o Frazerze duszpasterstwa - miał z tymże duszpasterstwem Tischner do czynienia. i WIEDZIAŁ O CZYM MÓWI A ty sobie tutaj pleplasz i chyba już sam nie wiesz o co Ci chodzi. Chcesz mi powiedzieć, że lepiej się na owym duszpasterstwie od niego znasz:D? Że byle prawnik, który jest mizantropem i cierpi na manie wyższości - lepiej zna się na tym na czym tamten człek strawił życie? :D:D
Na sam koniec dodam, że za Twoje słowa dotyczące księdza Tischnera - Twoi współbracia Katolicy najprawdopodobniej wkopaliby Ci dupsko między łopatki;)
Nawiasem mówiąc przypomniała mi Twoja wypowiedź to co Romek G kiedyś zrobił. Był to czas referendum akcesyjnego do eurokołchozu. Papież ówczesny poparł aneksję ( nie pamiętam słów- ale pewnie Ty je znasz dobitnie wskazywały na to, że JP II "wystawia pozytywa" UE) Romkowi go zacytowali - Romek " to nie prawda, te słowa wcale tego nie znaczą"
Rozumiem, że gdyby to na Ciebie trafiło - pewnie powiedziałbyś:
Co do Papieża Wojtyły, to znam wiele jego wypowiedzi, które aczkolwiek atrakcyjne w formie i nośne - ale za to bardzo płytkie i zwyczajnie błędne
Oj umiesz Ty brnąć :D
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Cały czas z zaciekawieniem śledząc dyskusję i ciekawe wolty w niej, pozwolę sobie włączyć się jeszcze raz, chwilowo temat sądu bożego poruszany wcześniej (miesiąc, czy dwa temu) uznając za zamknięty.
I mam takie dwie sprawy
Otóż, Attylo, z twoich wypowiedzi bije taka pewność siebie, i takie przekonanie o tym, że to co robisz JEST obiektywnie dobre, jakbyś nie tylko doświadczył cudu, czy doznał obiawienia; To jest poziom wyżej, to jest coś w stylu "mam prywatny numer Pana Boga i dwustronną łączność z NIm, dajcie mi laskę, a przeprowadzę was przez dowolne morze, i dowolną pustynię". Nieważne jakich argumentów użyje ktokolwiek, TY WIESZ, że masz rację, co czyni ten wątek czymś na podobieństwo meczu tenisa "Cały świat vs ściana" lub "Cały świat vs skała" - jesli wolisz takie porównanie.
Interesuje mnie jak doszedłeś do tak bliskich z Bogiem stosunków ? Seminarium odnowy, faktyczne objawienie, może jakieś rekolekcje, doświadczenie bliskości, no co to jest ? Jak osiągnąłeś swój obecny stan wiary ? Niezależnie od odpowiedzi zaznaczam w tym momencie, że nie zamierzam Cię wyśmiewać, twierdzić, że na to są teraz leki, i tak dalej - zresztą, pewnie zrobi to ktoś inny, po prostu bardzo mnie to ciekawi.
A druga sprawa, to odpowiedź na pytanie postawione w tytule. I podejdę do niego z drugiej strony, i dość złośliwie. Otóż - opierając się wyłącznie na Biblii - wydaje mi się, że prześladowanie chrześcijan jest dla nich dobre. Tylko będąc prześladowanym chrześcijanin jest chrześcijaninem w pełni, może nadstawiać drugi policzek, modlić się za prześladowców, wybaczać winy, pokazywać wyższość moralną i tak dalej. Bez prześladowania, chrześcijanin jest, no cóż, gościem, który stara się być miły. Chyba, że potraktujemy słowa "nadstaw drugi policzek" i "wybaczaj 77 razy" nie jako zasady, ale wskazówki, i to takie bardzo ogólne, i w zasadzie niestosowane w życiu wskazówki. No ale wtedy też można "kto spojrzał pożądliwie na kobietę już w myślach z nią zgrzeszył" "cezarowi co cezara" i inne biblijne mądrości też tak potraktować. Tak więc Attylo - jeśli możesz - odeślij mnie do źródeł, napisz co poczytać, czy też powiedz wprost czemu właściwie unikać prześladowania i się na nie skarżyć - i czy będąc chrześcijaninem ma się prawo do samoobrony. Bo ja niestety tego prawa nie widzę...

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Kajetan-TM
Pewnie takie zdanie Ci nasz Attyla sprzeda
Co do Biblii, to znam wiele zapisów w tejże się znajdujących, które aczkolwiek atrakcyjne w formie i nośne - są bardzo płytkie i zwyczajnie błędne.
Albo coś w ten deseń :D Skoro Tischner się mylił - to piszący Biblie również mógł - jest tylko jedna istota nieomylna - Attyla ;] A Każdy kto twierdzi, że Attyla omylny jest - to komunoliberał :D
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
Nie wiem co ty sobie wyobrażasz ale ja sobie wyobrażam, że jeżeli posiadam nieruchomości i oddaję je w używanie, to biorę za umożliwienie korzystania z MOJEGO prawa własności pieniądze. Póki co jedynymi, którym to przeszkadzali byli popieprzeni utopijni komuniści francuscy w XVIII w. i później oraz wszyscy mniej lub bardziej udani uczniowie Marksa.
Stąd zresztą jednym z podstawowych postulatów komunizmu "naukowego" było wysokie opodatkowanie własności lub też własności kradzież. A może ty jesteś już na tyle popieprzony, by twierdzić, że skoro "święte" państwo zażyczy sobie, to Kościół MA OBOWIĄZEK mu udostępnić nieodpłatnie majątek, bo inaczej jest to świętokradztwo?
Lecz się towarzyszu zanim zaczniesz podpalać samochody "burżujom" i "wyzyskiwaczom".
Co do ks. Tischnera, to możesz sobie mieć o nim takie zdanie jakie chcesz. jak cię znam, to je masz nie spojrzawszy na jedną chociażby z jego książek. Ja ich kilka połknąłem i jakoś mi to jego lekkie pisarstwo nie leży. W każdym razie - jako że to i owo przeczytałem mam prawo mieć na ten temat zdanie i mam prawo mieć do tego stosunek krytyczny. Coś takiego jak jednomyślność jest wymagane tylko w twojej organizacji - KPZR.
Na zakończenie dodam tylko, że to twoje naprzykrzanie jest męczące jak brzęczenie komara nad uchem i takoż samo szkodliwe.
Kajetan
Otóż, Attylo, z twoich wypowiedzi bije taka pewność siebie, i takie przekonanie o tym, że to co robisz JEST obiektywnie dobre, jakbyś nie tylko doświadczył cudu, czy doznał objawienia
Jakby nie było, to wyłącznie MOJA sprawa i tobie NIC do tego. W każdym razie jeżeli tak sztrasznie przeszkadza ci moja osoba i styl, to trzymaj się od nich z daleka. Nie jestem przedmiotem dyskusji i nie zamierzam się nim stać. Niezależnie od tego jak bardzo podstępnych, nieuczciwych i impertynenckich środków się chwycisz, by mnie do tego wciągnąć.
Otóż - opierając się wyłącznie na Biblii - wydaje mi się, że prześladowanie chrześcijan jest dla nich dobre.
Cóż... jak rozumiem Żydzi też powinni być Niemcom wdzięczni za holocaust?
Mała prośba - na przyszłość dobieraj mniej absurdalne i idiotyczne "argumenty".

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]
Z uwagi na nadmiar pieprzenia, bynajmniej nie w jego gastronomicznym kontekście lecz prawdziwie chrześcijańskim i jedynie słusznym, proponuję dowcip tzw: przerywnik :)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Udział biorą:
Stary proboszcz mający kłopoty z pamięcią i nerwowy pan młody.
Pan młody potwornie zdenerwowany, tym jakże ważnym w jego życiu dniem, został przed ceremonią kościelną napojony nervosolem *. W małym kościółku zgromadziła się rodzina oraz bliscy.
Rozpoczęto obrządek. Pan młody objawił się jako oaza spokoju, być może nieco nieobecna, jednak oznaki wcześniejszej paniki zniknęły jak ręką odjął. Ceremonia trwała w najlepsze. W pewnym momencie ksiądz, a był już wiekowy, zapomniawszy nazwiska pana młodego zwrócił się szeptem do niego w te słowy:
- Jak pan ma na nazwisko ?
Pan młody, wbił oczy daleko w ołtarz i zdawało się szukał odpowiedzi. Trwało to chwilę, dwie. Ksiądz powtórzył nieco głośniejszym szeptem:
- Jak pan ma na nazwisko ?
W oczach pana młodego zapłonęły iskry wiedzy i radości, chwycił trzymany przez księdza mikrofon i głośno oraz wyraźnie, powiedział:
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Attylo
ależ ja nie mam nic do twojego przekonania, ani osoby ani stylu. To była po prostu moja obserwacja, pozbawiona oceny... jeśli poczytałeś to za atak, to przykro mi, atakować Cię nie zamierzałem. Pytanie brzmiało "co sprawiło, że jesteś tak blisko Boga ?" Jeśli jest to dla Ciebie zbyt osobista kwestia, to jestem w stanie zrozumieć. Bez podstępnych, nieuczciwych i impertynenckich środków....
A co do Żydów, to nie, nie rozumiesz. Judaizm - jako religia - nie ma nigdzie w swoich zasadach przebaczania nieprzyjaciołom. Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie. Więc argument był dobrany całkiem rozsądnie. Na przyszłość prosiłbym o czytanie całości moich wypowiedzi, a nie tylko dwóch pierwszych zdań z akapitu :-)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Attylo szanowny - nie wiem co Ty sobie wyobrażasz ale polecam zapoznanie się z takim terminem jak "konsekwencja"
Mnie nic do tego, że ktoś zarabia na nieruchomościach. Ale TY SAM wcześniej krytykowałeś zarabianie dla samego zarabiania - nazwałeś to działanie grzesznym - chodziło mi tylko o to, że Katabasy wpisały się w Twoją definicje grzechu.
Parafrazując Ciebie -
Nie wiem co Ty sobie wyobrażasz, ale ja sobie wyobrażam, że jeśli mam pewną ilość gotówki w pewnej walucie i wymieniam ją na inną walutę - zarabiając w ten sposób to jest to TYLKO I WYŁĄCZNIE MOJA SPRAWA. Osoba, która krytykuje moje działanie - nazywając je grzesznym - jest w mojej ocenie fanatykiem. No chyba, że jesteś na tyle popieprzony by uznać, iż tę gotówkę powinienem przeznaczyć na jakąś świątynie/ etc. Jesteś?
Lecz się fanatyku zanim zaczniesz podpalać samochody ludziom lepiej sytuowanym i wyć pod osiedlami zamkniętymi.
Co do jednomyślności to Ty również jej wymagasz - określiłeś Tischnera mianem populisty ( nie wprost tym niemniej) na jakiej podstawie się zapytowuje? Znasz się lepiej od niego na duszpasterstwie?
To, że przeczytałeś To i owo - nie oznacza, że jesteś lepszym duszpasterzem - nadętym megalomaniakiem owszem :D
Na zakończenie dodam, iż Twoje wypociny są coraz bardziej zabawne :D i takoż nieszkodliwe:D
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kajetan
ależ ja nie mam nic do twojego przekonania, ani osoby ani stylu. To była po prostu moja obserwacja, pozbawiona oceny...
To - z łaski swojej - trafniej dobieraj słowa i zręczniej konstruuj z nich frazy i zdania, bo ja to odebrałem jako kpiny. I to kpiny najgorszego gatunku, bo ad personam.
Co do Żydów, to ty się mylisz. W poprzednim poście wskazałeś na jednoczącą siłę doświadczenia prześladowań. Tej samej siły doświadcza każda grupa, która jest prześladowana z tego powodu, który czyni z niej grupę. Dla Chrześcijan jest to chrześcijaństwo a dla Żydów był to judaizm. Zresztą jeszcze obecnie judaizm jest dla Żydów podstawą określania kto jest "swój" a kto "obcy", choć obecnie następuje zmiana i Żydzi zaczynają się identyfikować nie poprzez wyznanie (z tego powodu zresztą jest wielu Żydów, którzy twierdzą, że religia ta wymiera) ale formalny stosunek to holocaustu. Przy tak wielkiej ofierze ofiara sama w sobie stała się dla pewnej ich części sacrum.
Dla chrześcijan doświadczenie prześladowania z powodu wyznania jednoczy, gdyż czyni z ich wyznania coś nadzwyczajnego, coś, czego sami nigdy by w codzienności rytuałów nie dostrzegali. Tak to co napisałeś zrozumiałem i - jak mi się zdaje - miałem rację. Miałem, ponieważ przypuszczenie, że doświadczenie prześladowania jest wartością samą w sobie jest do pewnego stopnia absurdalne. Do pewnego, ponieważ może zdarzyć się coś, co było podstawową cechą holocaustu - absurd. Absurd prześladowania ze względu tylko na cechy fizyczne, co jednak oderwało poczucie przynależności od wyznania i przeniosło na to, co stanowiło podstawę selekcji dla potrzeb mordu.
Stąd zapewne to złudzenie twoje, że odpowiadam nie na temat.
Ale TY SAM wcześniej krytykowałeś zarabianie dla samego zarabiania - nazwałeś to działanie grzesznym - chodziło mi tylko o to, że Katabasy wpisały się w Twoją definicje grzechu.
To, że nie rozumiesz tego co piszę jest oczywiste od samego początku. Ale żaby aż tak? Nie wiem jak dla ciebie, ale dla mnie różnica pomiędzy czystą spekulacją, czyli zarabianiem na zarabianiu a otrzymywaniem wynagrodzenia za udostępnienie swojego realnego majątku innej osobie jest oczywista. Spróbuję prościej. Tak, żebyś nawet ty miał szansę to pojąć: zarabianie w sposób nie mający na celu wykorzystywanie cudzej słabości dla potęgowania zysku ale mający na celu tej słabości wspomożenie nie prowadzi do zła. Zarabianie w sposób nie mający na celu pomocy - jako nie dążący do Dobra - z konieczności prowadzi do zła. jeszcze prościej. Zarabianie na kursach w wyniku udostępnienia bliźnim walut, których oni potrzebują za godziwym wynagrodzeniem nie prowadzi do zła. Zarabianie na różnicach kursowych poprzez inwestowanie w walutę, by ją sprzedać za najwyższą możliwą cenę prowadzi do zła. Tak jak działalność kredytowa różni cię "nieco" od lichwy albo handel zbożem różni się "nieco" od wywoływania potrzeb dla potęgowania zysku (spekulacja).
cały obecny handel polega na tym ostatnim - na potęgowaniu lub tworzeniu nieistniejących potrzeb - jest więc Złem zamieniającym osoby w ludzi owładniętych rzeczywistą lub narzuconą koniecznością zaspokajania potrzeb i "potrzeb".
Dokładnie w ten sam sposób działają handlarze narkotyków. Wiadomo - klient pewny to klient uzależniony. Głupstwo, że to go zabije. Przyjdą inni.
Co do jednomyślności to Ty również jej wymagasz - określiłeś Tischnera mianem populisty ( nie wprost tym niemniej) na jakiej podstawie się zapytowuje? Znasz się lepiej od niego na duszpasterstwie?
Co tu duszpasterstwo ma do rzeczy? Odwołałeś się do autorytetu. Jest to jeden z nieuczciwych chwytów erystycznych. Zamiast odnosić się do rzeczy - żerować na poczuciu winy wywołanym różnicą zdań pomiędzy dyskutantem a kimś, kto dla niego jest - lub być powinien - autorytetem. Ja zaś pomimo uznawania autorytetu ks. Tischnera nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia, co cię denerwuje.
W związku z tym zakładasz, że ja jako osoba świecka nie jestem wykwalifikowany i "uprawniony" do ewangelizacji, tak jak osoba nie posiadająca legitymacji MASSOLITU z definicji nie jest pisarzem.
Stąd pojawiło się u ciebie duszpasterstwo. Tymczasem Biblia twierdzi, że obojętność wobec grzechu jest także grzechem. Z tego wynika, że ewangelizacja nie jest prawem, do które można otrzymać lub nie ale obowiązkiem.
I to jest Święta Prawda.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Porównanie spekulacji walutami do "dilerki" jest już nawet jak na Ciebie zbyt debilne.
Nadto rozumiem, iż jesteś praktykującym KALItolikiem ale poziom dwójmyślenia prezentowany przez Twoją nieskromną osobę jest zatrważający. Wygląda to tak
Atylla i Katabasy zarabiać na człowiek - być dobrze
człowiek zarabiać na człowiek i Attyla - być złodziej, grzesznik, ścierwo, komunolyberał
Co tu duszpasterstwo ma do rzeczy?
hmmm no nie wiem. być może powtórny cytat -trochę światła rzuci na Twoje pytanie
nie znam człowieka który straciłby wiare przez ateistę, ale znam wielu którzy stracili przez własnego proboszcza.
Teraz zestawimy to z Definicją "Duszpasterstwa" :
Duszpasterstwo to zorganizowana działalność społeczna kościołów polegająca na głoszeniu zasad wiary i celebrowaniu liturgii w różnych grupach, nad którymi opiekę ze strony kościołów sprawuje duszpasterz. Zazwyczaj dokonuje się ono w ramach parafii (duszpasterstwo parafialne) oraz w ramach duszpasterstw specjalnych, np.
Czy teraz już rozumiesz co do tego ma duszpasterstwo? Skoro określiłeś wypowiedź Tischnera jako "błędną" to powinieneś to jakoś uzasadnić zamiast powtarzać w kółko (stosując technikę propagandy zapożyczoną od Twojego idola Goebbelsa - zwaną efektem ekspozycji) "jestem najmądrzejszy i na wszystkim się znam!"
Odwołałeś się do autorytetu.
Nie ja tylko Lukis' problemy z pamięcią?
Jest to jeden z nieuczciwych chwytów erystycznych.
Powiedział człowiek, który bronił jakiś czas temu erystyki :D
Ja zaś pomimo uznawania autorytetu ks. Tischnera nie czuję z tego powodu wyrzutów sumienia, co cię denerwuje.
Posluszaj mienia Ty fanatik Wyrzuty sumienia mogą mieć ludzie - którzy w przeciwieństwie do pozbawionego empatii KALItolika posiadają owo sumienie. Ty go nie masz - albo dobrze je chowasz, tak więc nie śmiałbym Cię o jakieś wyrzuty podejrzewać (co najwyżej o wypryski)
W związku z tym zakładasz, że ja jako osoba świecka nie jestem wykwalifikowany i "uprawniony" do ewangelizacji, tak jak osoba nie posiadająca legitymacji MASSOLITU z definicji nie jest pisarzem.
W życiu czegoś takiego nie powiedziałem/napisałem. Zważ jedynie na to, iż Tischner wiele osób nawrócił - traktując te osoby poważnie - natomiast Ty zniechęcasz ludzi do wiary katolickiej samą swoją osobą. To w jaki sposób traktujesz współrozmówców i to że obnosisz się ze swoją wiarą - sprawia, iż odbiorca nadawanego przez Ciebie w sposób ciągły komunikaty - uznaje, iż Twoje zachowanie jest wynikiem tego, iż jesteś katolikiem - a mało kto chciałby zostać z własnej nieprzymuszonej woli fanatykiem.
Stąd pojawiło się u ciebie duszpasterstwo.
Nie - duszpasterstwo to chyba pierwsza asocjacja z nazwiskiem Tischner. Tak samo jak Fanatyzm to pierwsza asocjacja z nickiem Attyla
Tymczasem Biblia twierdzi, że obojętność wobec grzechu jest także grzechem.
W takim razie upominam Cię - grzeszysz zniechęcając innych do wiary katolickiej swoimi wywodami.
Z tego wynika, że ewangelizacja nie jest prawem, do które można otrzymać lub nie ale obowiązkiem.
Ewangelizacja w Twoim wykonaniu sprowadza się do powtarzania takiego wywodu (nie wprost wyrażonego)
"wy durne puste tępe ścierwa - macie wierzyć w to co ja wam mówię, bo to w co teraz wierzycie jest debilizmem"
Zaprawdę jest to najskuteczniejsza forma ewangelizacji
I to jest Święta Prawda.
A i owszem - szkoda tylko, że nic z tego nie wynika jeśli chodzi o Twoje "pomysły ewangelizacyjne małego doktora mengele"
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Ale mi nie chodzi o prześladowania jako siłę jednoczącą grupę niejako z zewnątrz. Mi chodzi o to, że chrześcijanie mają niejako w zasady bycia chrześcijaninem wpisane prześladowanie; "Będziecie w pogardzie z powodu mojego imienia" etc. Prześladowanie, idealnie wpisuje się w schemat. Chrześcijanin musi, lub przynajmniej powinien cierpieć, mieć kłopoty, albo być prześladowany - bez tego nie może realizować w pełni wzięcia krzyża i pójścia za Jezusem. Więc prześladowcom może w zasadzie być wdzięczny ;> I niestety, nie ma nigdzie mowy o tym, że jest jakaś granica, po której można prześladowcy przypieprzyć - jest (chyba) o zostawianiu pomsty Panu itd.
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
"Z tego wynika, że ewangelizacja nie jest prawem, do które można otrzymać lub nie ale obowiązkiem. "
No to już wiemy kim jest Attyla. Świadkiem Jehowy. Bo to jest ich podstawowa zasada.
Przymusowa ewangelizacja ludzi, którzy nie mają na to ochoty. Przy pomocy stosu, krzyża z brązu (ciężkiego), miecza i pierdół wypisywanych w internecie.
Chodzisz tez po domach z Biblią w łapie i bredzisz jak tutaj ?
Pomijam już moralizowanie nt. obrotu walutami ... hipokryto wyłudzający pieniądze od Unii Europejskiej, której ponoć tak nienawidzisz.

NicK [ Smokus Multikillus ]
I choćby przyszło tysiąc atletów,
I każdy zjadłby tysiąc kotletów*,
I każdy włożył w tryby badyla,
To nie poradzą - taki ten Attyla...
*) Attyla - czyli inaczej 'człowiek kotlet' - ciekawostka i wspominajka dla uczestników pewnej sesji RPG ;)

polish_farmer [ Konsul ]
Atylla podyskutował bym z tobą, ale żeś jest leszcz straszny i ogólnie dzieciak. Nie wiem, może masz jakieś złe wspomnienia z dzieciństwa, a może po prostu tak naprawdę chciałbyś być z innym facetem, albo tłamsisz te uczucie w sobie i wydaje ci się że tak żyć i postępować nie wolno. Ogólnie jesteś w moim odczuciu jeszcze jednym popieprzonym fanatykiem w stylu tego buraka Cejrowskiego(który też pewnie by tak naprawdę chciał poczuć ciepłą parówkę w dupci). Życzę Ci ogólnie wszystkiego najgorszego; może wtedy coś Ci się wleje do tej pustej makówki.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hellmaker->
Pomijam już moralizowanie nt. obrotu walutami ... hipokryto wyłudzający pieniądze od Unii Europejskiej, której ponoć tak nienawidzisz.
No i jak tak można ubogiemu wypominać to, że się o jałmużnę upomniał? no jak?:D
Attyla [ Flagellum Dei ]
HS-
nie znam człowieka który straciłby wiare przez ateistę, ale znam wielu którzy stracili przez własnego proboszcza.
Ja mogę powiedzieć, że nie znam człowieka, który stracił wiarę przez własnego proboszcza. Oba zdania są prawdziwe. Oba odnoszą się zapewne do bardzo ograniczonej "próby badania". Oba mogą odnosić się do różnych kryteriów wobec "utraty", "wiary", "ateisty" itp itd.
Czy teraz już rozumiesz co do tego ma duszpasterstwo? Skoro określiłeś wypowiedź Tischnera jako "błędną" to powinieneś to jakoś uzasadnić
Określiłem ją jako atrakcyjną i nośną a jednocześnie płytką i błędną. Każdy normalny człowiek wie, że żeby wiadomość była przyjęta chętnie i była traktowana jako przyjemność, to przekaz z definicji musi być skoncentrowany na formie, by tym samym tracić walor informacyjny.
A słowa Tischnera są błędne w zakresie przekraczającym zakres jego osobistych i na tyle bliskich kontaktów, by mógł oceniać sferę wiary i nie mylił jej "braku" (czyli wiarą w nieistnienie Boga) z odrzuceniem jej form. Wystarczy sięgnąć chociażby do Myśli Pascala by przyznać prawdziwość jego wołania stwierdzającego, że bluźnierstwo jest najwyższym potwierdzeniem wiary.
Powiedział człowiek, który bronił jakiś czas temu erystyki :D
Jasne. Mam przez to rozumieć, że człowiek krytykujący użycie siekiery do rozwalenia głowy sąsiada nie może używać siekiery do innych celów?
Objawienie.
Ty zniechęcasz ludzi do wiary katolickiej samą swoją osobą.
A co zrobił Chrystus? Zachęcił kogoś do czegoś? Wyłączywszy oczywiście ukrzyżowanie.
Do reszty nie warto się odnosić. Poza tym, że są to kolejne dowody potwierdzające prawdziwość tezy zawartej w tytule wątku.
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Nie chcąc wtrącać się w te jakże pasjinująca 'dyskusję' :) jedynie malutkie zdanie korekty:
A co zrobił Chrystus? Zachęcił kogoś do czegoś?
Pewnie z połowa NT niesie ze sobą treść odpowiadająca pozytywnie na oba (w założeniu retoryczne) pytania - bo od pierwszego powołanego apostoła az po wzjazd na osiołku do Jerozolimy gromadził wokół siebie RZESZE wyznawców starających się, mniej lub bardziej udolnie, wprowadzać Jego słowa w czyn.
Niby wiedza podstawowa dla każdego katolika - a jednak nie aż tak :)
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Poza tym, że Chrystus obiecywał życie wieczne, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciała i wielką nagrodę w niebie, jak również uzdrawiał ludzi, często hurtowo, to nie, zdecydowanie nikogo do niczego nie zachęcił...
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Kajetan ---> dawanie przykładu własną osobą to co niby według ciebie jest? Zniechęcanie? :))
Wgryź się w Pismo o błądzący ;P

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Ja mogę powiedzieć, że nie znam człowieka, który stracił wiarę przez własnego proboszcza.
A mów sobie co chcesz - fakt jest faktem, że Twoja "próba" to pewnie 3 znajomych na krzyż - moja jest trochę większa - być może dlatego, że między nami dwoma jest jedna zasadnicza różnica. Ja uważam, że człowiek ma prawo decydować o tym w którego boga chce wierzyć - Ty uważasz się, za proroka jedynie słusznej religii. Dlatego też, ja utrzymuje kontakty z ludźmi wierzącymi - I nie są to kontakty w stylu "ty durny katolu/etc/etc" - Ty natomiast wszystkich niewierzących - ( oraz pewnie wierzących "słabiej" - wedle Twych kryteriów) lżysz.
Poza tym - najwyraźniej nie dotarł do Ciebie sens słów Tischnera - ten "proboszcz" to taki symbol tylko miał być.
Określiłem ją jako atrakcyjną i nośną a jednocześnie płytką i błędną. Każdy normalny człowiek wie, że żeby wiadomość była przyjęta chętnie i była traktowana jako przyjemność, to przekaz z definicji musi być skoncentrowany na formie, by tym samym tracić walor informacyjny.
Nie - wcale tak być nie musi. Tzn owszem może ale zwrot "Z DEFINICJI" to się tam tak chyba za przeproszeniem z dupy wziął.
Może inaczej - wskaż mi teorie - które potwierdziłyby to co napisałeś.
Jasne. Mam przez to rozumieć, że człowiek krytykujący użycie siekiery do rozwalenia głowy sąsiada nie może używać siekiery do innych celów?
To był raczej człowiek Twierdzący, iż czasem tą siekierą można komuś rozwalić głowę i nie jest to wcale złe.
Objawienie.
Gdzie?
A co zrobił Chrystus? Zachęcił kogoś do czegoś? Wyłączywszy oczywiście ukrzyżowanie.
HAHAHA :D Teraz więc jesteś wcieleniem Chrystusa?:D Religie Ci się mylą mój drogi :D
To było Primo
Secundo
Coś kuleje u Ciebie czytanie ze zrozumieniem - co jest o tyle dziwne, że specjalnie ze względu na Ciebie nie używam wyszukanego słownictwa:D
NIE ZACHĘCANIE to nie ZNIECHĘCANIE chyba nawet bardzo ograniczony człek jest w stanie dostrzec różnicę.
Tertio
A co zrobił Chrystus? Zachęcił kogoś do czegoś?
Pomijam już fakt, iż porównywanie się do Chrystusa - jest obrazoburstwem, Bowiem zauważyłem, że masz bardzo liberalne podejście do grzechów - rzecz jasna popełnionych przez samego siebie - u innych widzisz je doskonale (była nawet jakaś taka historyjka o belce w oku ale co ja się tam znam)
Odpowiedział Ci ne te pytania imć Smalczyk - a on z kolei powoływał się na pewną broszurę, którą to waści powinieneś znać bardzo dobrze.
marcin101 [ Centurion ]
Pomijam już fakt, iż porównywanie się do Chrystusa - jest obrazoburstwem, Bowiem zauważyłem, że masz bardzo liberalne podejście do grzechów - rzecz jasna popełnionych przez samego siebie - u innych widzisz je doskonale (była nawet jakaś taka historyjka o belce w oku ale co ja się tam znam)
nie prawda
dla mnie Jezus to zwykły gośc człowiek wierzący w zydowskie idee
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
marcin101->
Dla mnie też - ale Attyla twierdzi, iż jest inaczej (tzn jakoby w/w Jezus był synem bożym) - co wcale nie przeszkadza mu w przyrównywaniu siebie do Jezusa. To zapewne jest spowodowane jego porażającą wręcz skromnością

Nightmar- [ Centurion ]
Poza tym, że Chrystus obiecywał życie wieczne, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciała i wielką nagrodę w niebie,
. chrystus obiecywał to co wczesniej wszyscy podobni do niego. już od czasów egipskiego Heliopolis ludzie są mamieni tymi bzdurami.
. do dzisiejszych czasów przetrwały tylko bajeczki w wersji jezusa i dlatego tacy zasciankowi ludzie jak atylla mysla, że są przez to wyjątkowi.
. on sam ewoluuje. kiedys pisząc do mnie porównywał swoją mordege na tym forum do prac michała anioła. dzisiaj jest juz jezusem. czym się to skończy ?
. uzna sie za Szatana ?!
Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Nightmar, - jacy wszyscy podobni do niego ? Jezus, jakby nie patrzeć, jest postacią wyjątkową, choćby ze względu na długofalowe rezultaty jego działalności. A bajeczki... heh, no widzę, że podchodzisz do sprawy religii w podobny sposób co Attyla, tyle że z przeciwnej strony. Rzecz jest nie do zweryfikowania i w zasadzie zależy wyłącznie od własnego systemu wierzeń.
Zaściankowi... widziałeś jakie on elaboraty pisze ? Te czterosylabowe słowa ? Co jak co, ale zaściankowym Attyli nazwać nie sposób. I na tym skończę, gdyż Attyla wyraźnie napisał, że przedmiotem dyskusji być nie zamierza... swoją drogą miał już wątek poświęcony swojej osobie na forum ;>
Przy okazji, Attylo, prosiłbym, żebyś - jeśli to możliwe - odniósł się do postu 247. Jeśli się nie odniesiesz, to napisz, że się nie odniesiesz. (Przy okazji, przewertowałem 2 część wątku, i znalazłem odpowiedź na pytanie skąd się twoja wiara wzięła.)
Nightmar- [ Centurion ]
Kajetan-TM
. przepraszam, to jezus był kolejna kopia tych, ktorzy na długo przed nim wmyslili te bajki.
. egipski ozyrys, perski mitra, tracki dionizos, nawet jakies bostwa w meksyku
. jezus postacia wyjatkową bo jego religia trwa do dzisiaj? z tego co wiem buddyzm jest starszy o jakies 500 lat i trwa do dzisiaj.
. dodatkowo nie przypominam sobie, by buddyzm musial sila nawracac na swoja religie. jesli tak bylo - przypomnij.
. wyznawcy jezusa robili to dosc czesto, czyz nie ?
. wiele tych "bajek" jest to zweryfikowania.
. Ty jako student historii na UL z pewnoscia wiesz o grobie egipskim w Paheri, na ktorym widnieje fresk przedstawiajacy faraona zamieniajacego wode w wino w szesciu dzbanach identycznie jak jezus. Tylko, ze ponad 1000 lat wczesniej.
. o odkrytych Tekstach z Piramid w Heliopolis, na ktorych jeden z egipskich bogow (imie wylecialo mi z pamieci) biega po wodzie, rozmnaza chleb i ryby. identycznie jak jezus 3000 lat wczesniej.
. widzisz, to sa dowody, ktore istnieja i mozesz je zobaczyc na wlasne oczy. a dzisiejsza technika moze dokladnie ocenic kiedy powstaly.
. i najwazniejsze : jesli widze cos, co powstalo 3000 lat temu przed jezusem i przedstawia to samo czym dzisiaj mamia nas katolicy - to uwazam to wszystko za bullshit.
. oczywiscie, mamy demokracje i wolnosc slowa. jesli uwazasz, ze jest inaczej to przedstaw swoje dowody.
. atylla musi z tym pogodzic, ze bedzie obiektem ocen i drwin.
. jego "czterosylabowe słowa" nie robia na mnie wrazenia od czasu kiedy zauwazylem, ze piszac na golu uzywa Firefoxa z korekta bledow ort. wiesz co ten dziwak napisal na swoja obrone? Micha Aniol tez uzywal narzedzi przy pracach w kaplicy Sykstynskiej.
. zbliza sie upalny wekend i lepiej go spozytkowac w inny sposob niz polemizowac o zdrowiu psychicznym atylli.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Nightmar-
Nie zrozum mnie źle - nie zamierzam bronić boskości niejakiego Jeszui z Nazaretu ale ten argument:
przepraszam, to jezus był kolejna kopia tych, ktorzy na długo przed nim wmyslili te bajki.
. egipski ozyrys, perski mitra, tracki dionizos, nawet jakies bostwa w meksyku
To kurde panie z ZeitGeista cytat :P Film ów jest strasznie debilny a te podobieństwa bóstw do Jeszui - to bzdura jest, tzn jakieś tam podobieństwa występują ale nie w takim stopniu jak się to autorom ZG uwidziało :D
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
"Micha Aniol tez uzywal narzedzi przy pracach w kaplicy Sykstynskiej. "
Kurcze. Attyla chyba jest w dołku psychicznym. Bo jak ma dobry (czyt. niezakłócony przez rozsądek) humor, to porównuje się do Jana Pawła II, kard. Wyszyńskiego, wielkich filozofów, BA! nawet samego Boga.
A tu taki byle jaki Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni. Pewnie go nazwisko zafascynowało :)

Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Będzie od końca :] Polemizujemy na temat wiary i religii, nie na temat Attyli, choć weekend faktycznie pięknie się zapowiada :-)
Używanie Firefoxa z korektą błędów jest złem jakimś, czy co ? Z tego co pamiętam Attyla ma dysortografię, a czterosylabowych słów używa - nawet jeśli z błędami ort, to też ze zrozumieniem, i wiele osób zwyczajnie tu przegadał tylko formą, (choć faktem jest, że nie na wszystkich to działa, część to wkurza, a część uważa to za nieuczciwe zagrywki). Ale głównie chodziło mi o to, że nie można go zaściankowym nazwać.
Teraz ad rem. Kwestią indywidualnej wiary i przekonań jest to, jak naprawdę było. Widzisz, Nightmar, to, że obecnie stwierdzono, że Jezus kopiował coś z wcześniejszych religii i wierzeń, nie oznacza że tak było naprawdę. Równie dobrze może to być szatańska podpucha, wykonana rękami ateistów ! :) I w ten sposób można wytłumaczyć absolutnie każde podobieństwo, no bo w końcu, kto weryfikował te sprawy ? Przecież nie wierzący katolicy, co najwyżej tacy, którzy na skutek takich a nie innych odkryć, (będących wynikiem działania złego ducha ]:->) tą wiarę utracili, i jako tacy nie są wiarygodni.
Tak samo jak zweryfikowane są twoje teksty z piramid, tak też są zweryfikowane obecnie całkiem liczne opowieści o (występujących w 20 wieku !!) cudach, będących wynikiem wiary, łaski, bezpośredniego działania Boga, etc., których nie da się wytłumaczyć racjonalnie, mają dokumentacje medyczną, można w konkretnych przypadkach podać adresy ludzi w ten sposób doświadczonych... Nie uznasz ich oczywiście, bo są dla Ciebie bez wątpienia humbugami, i sfabrykowanym mydleniem oczu dla maluczkich - ale naprawdę, identycznie można podejść do wszystkich rewelacji o tym, z czego to chrześcijaństwo nie zrzynało. Co nie znaczy, że nie zrzynało. Ale w obu przypadkach dobrze jest zachować daleko posuniętą ostrożność. Bo dzisiejsza technika pokaże kiedy co powstało, a jutrzejsza technika pokaże, że "fcale nie" i naśmiewać się ciężko będzie z techniki dzisiejszej. Wystarczy tu przypomnieć casus całunu turyńskiego, jazdy są z nim niesamowite, co badanie, to inny wynik wychodzi, ateistom wyszedł wiek 15, i "u, panie, ręcznie malowane, a krew zwierzęca jest" katolikom wychodzi zupełnie co innego, jak jest naprawdę "Bóg jeden raczy wiedzieć" (założywszy, że istnieje)
Teraz tak, buddyzm, to w ogóle jest religia ? Czy bardziej system filozoficzny ? I z tego co pamiętam, to na siłę nie nawracali, ale z filozofią Konfucjusza, to już były tarcia. A wyznawcy Jezusa - ano nawracali. I w imię Jezusa robili rzeczy, których absolutnie w to imię robić nie powinni. Ale nie mam dokładnych danych, czy częściej na siłę, czy częściej jednak nawracano postawą, przykładem, niesieniem pomocy, bombardowaniem miłością i innymi sekciarskimi i bez wątpienia pożałowania godnymi metodami ;>
Także jeszcze raz - ja nie mam nic do tego co w kto wierzy. Chodzi mi o to, żeby nie darzyć pogardą strony, która wierzy w co innego - bo może mieć rację. Tyle, że ludzie mają taką skłonność do przekształcania rzeczywistości obiektywnej w taką, która pasuje do wizji świata, że katolik nawet gdy się go po śmierci wskrzesiło, i nie miałby wspomnień z życia po śmierci, tylko pustkę, to stwierdzi, że to nic nie znaczy, bo niezbadane są wyroki pańskie. A ateista nawet na widok trwającego sądu ostatecznego zacznie szukać lekarza.
Attyla [ Flagellum Dei ]
smalczyk
Rzesze wyznawców? A jak sądzisz - rzesze czego gromadził niejaki Kaszpirowski? Też wyznawców? Jak tedy odróżnić wyznawcę od człowieka spragnionego sensacji, czy zobaczenia na własne oczy "tego, który ożywił Łazarza"?
Co Chrystus takiego uczynił, że te same rzesze krzyczały "Krew jego na nas i dzieci nasze!"? Jak to możliwe te same rzesze niedługo potem nie zasiliły rodzącego się chrześcijaństwa By zamienić judaizm w religię spełnioną przybyciem Mesjasza?
Kajetan
Sam Chrystus obiecywał oczyszczenie z grzechu pierworodnego, tj. poczucia długu wobec Boga za niezasłużone otrzymanie życia i niezasłużoną możliwość jego kontynuowania. Chrystus po prostu sam był obietnicą oczyszczenia z grzechu. Tyle, że oczyszczenie zakłada istnienie skazy. Jeżeli przyjąć twoją perspektywę za wiarygodną to za kogo uznać ponowoczesny motłoch uwiedzony nie oczyszczeniem z grzechu a twierdzeniem, że grzechu nie ma? Na czy polega "atrakcyjność" Chrystusa, który twierdzi, że wszyscy jesteśmy grzeszni i wszyscy powinniśmy nad sobą pracować, by przyjąć trudną drogę zwalczania własnych słabości, by dążyć do Boga i tym samym starać się grzech ze swego życia usuwać? Na czym polega atrakcyjność twierdzenia, że jesteś brudny ale Bóg jest miłosierny i może cię oczyścić? Z twierdzenia tego ni mniej ni więcej wynika, że życie doczesne skażone jest całe grzechem a zależnie od zasług będziemy z nich oczyszczani? Czym w końcu uwodzić może perspektywa Sądu Ostatecznego? Karuzelą szubienic?
Dobra - skoro chcesz odpowiedzi na post 247 - masz:
Chrześcijanin musi, lub przynajmniej powinien cierpieć, mieć kłopoty, albo być prześladowany - bez tego nie może realizować w pełni wzięcia krzyża i pójścia za Jezusem
Kto powiedział, że człowiek POWINIEN coś mieć? Człowiek CIERPI, ponieważ jest istotą posiadającą pierwiastek cielesności. Już samo to rodzi cierpienia niejako "z przydziału". Nikt nigdzie nie powiedział, że warunkiem koniecznym świętości jest poddawanie człowieka podłości innego człowieka. Czy kobieta wymaga gwałtu by cierpieć? Nie wystarczy trud macierzyństwa? Czy w końcu droga do Boga nie może prowadzić przez jałmużnę, pomoc czy zwyczajną życzliwość wobec bliźniego?
Czy "gorsze" jest poświęcenie swego życia na pomoc ludziom potrzebującym (jak matka Teresa) czy akt radykalnego poświęcenia własnego życia w zamian za życie bliźniego (jak o. Kolbe)? Czym "gorsze" jest życie i śmierć JPW od życia i śmierci ks. Popiełuszki?
Skąd to absurdalne założenie, że człowiek powinien ulegać Złu, by dać w ten sposób innemu człowiekowi okazję do świętości??? Czy nie wystarcza trudów i cierpień życia codziennego?

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
post [256] nadal czeka.
Attyla [ Flagellum Dei ]
nie jestem ci nic winien

sir balor [ Pretorianin ]
nie jestem ci nic winien
Jak zwykle,natomiast inni są wszystko winni tobie.
Kharman [ ]
Attyla -->
Dobro nie podlega interpretacji, tak jak nie podlega definiowaniu. Umieszczenie siebie w centrum wypowiedzi prowadzi do wszystkiego tego co krytykuję. Tu "ja" nie ma żadnego znaczenia.
Dopóki przedstawicielami Boga na ziemi będą ludzie, dopóty Prawda, Dobro i Wartości będą skażone ich ułomnością, i zawsze ten przekaz będzie interpretacją.
Widzę, że jesteś ofiarą sofizmatu komuliberalnego polegającego na utożsamianiu wolności z Dobrem.
Nie wszystko co wolne jest dobre. W zasadzie to jak czytam twoje opinie na temat liberalizmu to mnie strach ogarnia na myśl jaki poziom moralności prezentowałeś przed swoim nawróceniem. W końcu na czymś opierasz te swoje chore wizje.
Swoją drogą trochę przesadzasz z tym brakiem "wolności od", na przykład w każdej chwili mogę się stać wolnym od twoich wypocin, wystarczy że przestanę je czytać. Jestem wolny od GW, Rzepy, kazań z ambony, toruńskiego radia, jestem wolny od uprzedzeń wobec homoseksualistów w przeciwieństwie do ciebie który walczysz o restytucję swojej wolności do homoseksualistów nietolerowania.
Podaj jeszcze przykład zdrowych relacji pracodawca pracownik, jak to się poprawiały do momentu kiedy miejsce dla siebie znaleźli komuniści. Azjatyckie tygrysy też mają wypas w tym zakresie. Niedawno oglądałem dokument o przemyśle tekstylnym w Indiach, pracodawców tak pili do poprawiania stosunków z pracownikami że nawet im odzieży ochronnej nie dają wysyłając do dołów wypełnionych wybielaczem.
Czy ci się to podoba, czy nie żyjesz wśród innych i choćbyś się miał powiesić ze zgryzoty zawsze tak będzie.
Wybacz ale co ja właśnie napisałem? Podziel się może swoją interpretacją tego moim skromnym zdaniem dość prostego zdania.
Wolność? Powiem ci tak. Za ostatnich 20 lat komuny było jak było, ale nie było takich obaw przed słowem jak obecnie.
Szczerze to mnie wali co Rydzyk prawi, cech diabelskich też nie mam zamiaru mu przydawać, jeżeli już to jest manipulantem żerującym na strachu swoich słuchaczy, JKM czytuję żeby się pośmiać, co zresztą odnosi się również do ciebie. A to że znowu piszesz en masse ma w głębokim poważaniu, ja to nie wszyscy.
Jak to swoje idiotyczne hasełko zastosujesz wobec dziecka? Przypuśćmy, że masz nastoletnią córkę, która na skutek twojej bezmyślności w głoszeniu braku zasad w relacjach damsko męskich zapragnie się puszczać 10 razy dziennie (wszystko jedno czy darmo czy za wynagrodzeniem). Zareagujesz? Wszak jest "wolna" i dokonuje "wolnych" wyborów! Przypuśćmy, że pigułka i guma (coś jak płaszcz i szpada:D) nie wystarczą i powiadomi cię cię, że będzie mamusią. Co zrobisz? Pozwolisz jej "podjąć decyzję" nawet, gdy będzie prowadziła do naruszenia wolności życia jej nienarodzonego dziecka? - ach - przepraszam - to N I E J E S T D Z I E C K O! - nie ma praw i nie przysługuje mu "wolność"!
1. Do twojego pokracznego rozumowania zdążyłem przywyknąć jednak nieodmiennie mnie bawi, wiedza o seksualności nie oznacza braku zasad, ale po co ja się wysilam... Dziecko nie jest wolne, jest pod opieką rodziców, którzy są za nie odpowiedzialni. Nie jestem zwolennikiem tezy o przyrodzonej mądrości więc pytanie nie do mnie.
2. Istnieje coś takiego jak obowiązek szkolny, mogę wybrać lub pozwolić wybrać szkołę ale dopóki mu podlega nie jest to kwestia jego widzimisię czy tam pójdzie czy nie.
3. Osobiście jej nogi z dupy powyrywam za akcję ściągania haraczu. Swoją drogą nieodmiennie się zastanawiam z którego drzewa żeś się urwał, myślisz że wszyscy dookoła mają tak zlasowane pod deklem jak ty? Dziecko się uczy świata od rodziców i od nich zależy czy pewne zasady przyjmie czy nie, niby dlaczego nie mogę mu przedstawić poglądów które uznaję za słuszne? Owszem Rousseańskie wychowanie ma swoje plusy ale nie można go stosować do wszystkiego.
Swoją drogą nie rozumiem co ty się człowieka tak czepiasz przecież jego "Zofia czyli kobieta" idealnie pasuje do katoliberalnego poglądu na świat.
Bo płacili składki i MOGLI. A może wprowadzisz zasadę, że wierzącym wstęp do lekarza zabroniony? To akurat do ciebie podobne.
Ale po co tam leźli skoro i tak nie chcieli tej pomocy? Mogli się od razu zacząć modlić.
W prostych słowach mogę ci wyjaśnić jak wbić gwóźdź a nie jak poznawać. Akwinata i Augustyn zrobili to, więc odsyłam cię do nich. Możesz zresztą wybrać jakiegoś ich ucznia. Weźmy chociaż Maritaina. Ale nie gwarantuję, że będzie "prosto". "Prosto" się kupuje przez internet a nie prowadzi namysł wobec kwestii transcendentnych.
Możesz w skomplikowanych myślę że dam radę, więc jak się poznaje przez ocenę? Nie interesuje mnie Akwinata czy Augustyn, bo chcę się dowiedzieć czy wiesz o czym piszesz czy tak sobie pieprznąłeś hasełko żeby ładnie się w zdaniu komponowało.
To nie jest zmiana tematu a przykład.
Chybiony.
Nic się nie stało. Jeżeli piszesz o czymś "lepszym", to jest to coś odniesione do czegoś "gorszego", co wypadałoby bym znał, jeżeli chcesz odpowiedzi.
Dla ciebie lepsze byłoby panowanie katoliberałów w przeciwieństwie do obecnego gorszego stanu stosunków społecznych. Czy to naprawdę wymaga tłumaczenia? Rusz rzesz mózgownicą...
odpowiedziałem na tyle na ile było to możliwe
Czyli nie dało się odpowiedzieć, no proszę przerosło cię.
Tak jak pisałem. z pozycji swojej skrajności jesteś w stanie dostrzec tylko inną skrajność. Racjonalizm staje barbarzyński, gdy jest stosowany przez człowieka pozbawionego pokory wobec rzeczywistości. W innym przypadku jest tylko formą trzeźwego odnoszenia się do rzeczywistości możliwej do zbadania "szkiełkiem i okiem".
Taaaak? No kto by pomyślał. Czyli dogmatyczne odnoszenie się do nauki będzie czym? Barbarzyńskim idealizmem? Eeee.... pewnie nie, to raczej będzie dalece posunięta ostrożność.
Niczego nie tworzę. Ten świat już istnieje i czeka na mnie. A, że nie jest to "ten świat" to już inna para kaloszy.
To skoncentruj się na tamtym świecie i daj już temu spokój.
Nie od razu Rzym zbudowano.
Nie no, brawo, co za argument, przekonałeś mnie. Pewnie dzieciaki potrzebowały czasu aby uśpiona mądrość wyszła na wierzch.
No właśnie. zatem gdyby żył - broniłbyś jego "prawa" do "dobrego imienia" tak jak bronisz prawa G? Właśnie o tym pisałem - "dobre imię" jest dla ciebie już wyłącznie kwestią przeprowadzenia określonych procedur. Innymi słowy nie przyjmiesz wyzwania i nie wyzwiesz, ponieważ nie mając papierka nie masz czego bronić.
Panie prawnik, nie przyjmę wyzwania ani nie wyzwę z jednej prostej przyczyny, pojedynkowanie się mam za prostacki i prymitywny sposób rozwiązywania sporów, przejaw durnego kultu siły, atawizm niewiele różniący się od walk baranów. Swoją drogą zwierzęta też jak i konserwatywni frustraci uciekający się do przemocy w rozwiązywaniu sporów mają swoje co prawda niepisane ale kodeksy pojedynkowania się. Papierek nie ma tu nic do rzeczy.
W tym twoim hasełku nie ma nigdzie Dobra. Jedyne, czym się zajmujesz to wolność. I wracamy do rozważań z początku postu...
A czy ja twierdzę że jest? Przecież jasno napisałem, że chcę autonomii od twoich mrzonek, mających z Dobrem tyle wspólnego, że ci się wydaje, że o nim traktują.
W "społeczeństwie" "pełnię funkcję"??? Trzy słowa i nieograniczona ilość głupstw.
I co, myślisz, że jak będziesz impertynencki to coś w swojej sytuacji zmienisz?
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Attyla ---> to chyba pierwszy przypadek byś w swojej odpowiedzi nie zawarl ani jednego zdania twierdzącego :)))
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
"poświęcenie swego życia na pomoc ludziom potrzebującym (jak matka Teresa)" - a tak, oczywiście :D
Doskonały przykład "Świętej Medialnej", bo z ludzką świętością to ona zbyt wiele wspólnego nie miała :)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
nie jestem ci nic winien
Tia, po raz kolejny celnie Cię trafiłem - i po raz kolejny jak przystało na "dyskutanta na poziomie" dajesz czterech liter nawet nie próbując podjąć wyzwania :D Przewidywalny pod tym względem jesteś :D
Nightmar- [ Centurion ]
Kajetan-TM
. w zasadzie po twoim tekscie nie powinienem juz zabierac glosu. traktuj wiec to tylko jako kulturalne zachowanie "gdy ktos pyta, ja odpowiadam"
. jako absolwent historii na UL bardzo mnie rozczarowales. ja pisze o historycznych dowodach, ktore mozesz zobaczyc osobiscie a ty o wierze. zachowujesz sie jak typowy katolik, ktory musi uciekac sie do duchowych odwolan, kiedy przychodzi do pisania o konkretach.
. Teksty z Piramid to najstarsza forma prezentacji religijnej w egipcie. jesli jest tam napisane, ze 3000 lat przed chrystusem ludzie wierzyli w bogow, ktorzy rodzili sie z dziewicy, biegali po wodzie, rozmnazali chleb i wode, czy zamieniali wode w wino identycznie jak Jezus, to jedno jest pewne.
. oni to wczesniej wymyslili a zydzi kilka tysiecy lat pozniej skopiowali.
. jako absolwent historii powinienes wiedziec, ze nie sa "moje". rozumiem, ze ten kpiarski ton mial dyskredytowac ich status? dziecinny sposob.
. prosilem cie o zapoznanie nas z jakimis swoimi dowodami. moze jakies historyczne wzmianki o wielkim trzesieniu ziemi i zapadajacych ciemnosciach gdy Jezus umieral na krzyzu?
. jakies freski, obrazki czy nawet komiksy z tego okresu?
. taki attyla mieni sie znawca historii Rzymu, moze zapytaj go dlaczego zaden z owczesnych historykow nawet sie nie zajaknal o "wiekich ciemnosciach" na Ziemi.
. nie obraz sie, ale tylko zasciankowy katolik moze porownywac cos tak realnego jak stojace budynki do "uzdrowien". Ty samym niczym sie nie roznisz od attyli. I do tego ta pewnosc siebie, ze "uzdrownienia" sa cyt. "wynikiem wiary, łaski, bezpośredniego działania Boga"
. w ogole, sympatyczny kolego, jako absolwent historii tylko sie osmieszasz tymi porownaniami. ale oczywiscie masz do tego prawo, a ja mam takie, ze moge kulturalnie podziekowac za rozmowe.
. attyla przez wiele lat na tym forum stworzyl w swojej wyobrazni chora ulude niby wielkosci. a okazuje sie, ze to czlowiek nie potrafiacy poprawnie pisac po polsku. dlatego musi kryc swoj wstyd firefoxem z korekta bledow.
Kiowas
. swoja wiedze pobieram z ksiazek, gratuluje jesli Ty bierzesz swoja z kreskowek :)
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
Dopóki przedstawicielami Boga na ziemi będą ludzie, dopóty Prawda, Dobro i Wartości będą skażone ich ułomnością, i zawsze ten przekaz będzie interpretacją.
Rozwiń to.
Mam to rozumieć standardowo - w ramach błędu luterańskiego - czy jest to coś nowego? Czy swoją osobistą niepewność co do głosu Kościoła odczytujesz jako brak prawa do głoszenia Prawdy przez Kościół? Innymi słowy jedynym co ci przeszkadza jest autorytet Kościoła i to, że Chrystus uczynił swoim następcą św. Piotra i jego następców a nie ciebie?
Czy zatem - kontynuując - gdyby nie "głupca" Ratzingera obrano następcą św. Piotra a ciebie nie miałbyś problemów z powyższym problematem? Naturalnie po wyrżnięciu całej Kongregacji Nauki Wiary?
W końcu na czymś opierasz te swoje chore wizje.
Chore wizje? Jakie wizje? Z nas dwóch to ty postawiłeś sobie za bożka swoje własne ego. Ja uznałem, że jestem zdecydowanie głupszy niż całe pokolenia tych, dzięki którym Kościół jest w swojej pielgrzymce do Prawdy. Innymi słowy uznałem, że byłem śmieszny stawiając wyżej własną "nieomylność" nad nauczaniem Kościoła.
Swoją drogą trochę przesadzasz z tym brakiem "wolności od", na przykład w każdej chwili mogę
A teraz porównaj z łaski swojej listę "wolności" (czyli tego, co jeszcze nie jest objęte prawem) z listą powiedzmy z roku 1709. To nie tak wiele - tylko 300 lat. I to w okresie "oświeconego" despotyzmu. I porównaj sobie tę listę z roku 1709 z listą z roku 1409. Rozdziel ten eksperyment na poszczególne stulecia i zbadaj dynamizm rozwoju władzy.
Podaj jeszcze przykład zdrowych relacji pracodawca pracownik, jak to się poprawiały do momentu kiedy miejsce dla siebie znaleźli komuniści.
Zdefiniuj najpierw z łaski swojej czym jest "niezdrowość" relacji i z czego to wynika.
Wybacz ale co ja właśnie napisałem? Podziel się może swoją interpretacją tego moim skromnym zdaniem dość prostego zdania.
Zdanie to wyrwałeś z kontekstu wypowiedzi. Umieść je tam raz jeszcze a poznasz tą interpretację. Mogę to najwyżej skrócić do hasła, że każda społeczność ludzka, która usunęła ze swego składu Boga sama siebie skazuje na piekło na ziemi. Piekło, którego źródeł dopatruje się wszędzie poza sobą samą.
A to że znowu piszesz en masse ma w głębokim poważaniu, ja to nie wszyscy.
Odnoszę się do zjawiska, którego współautorem - chcesz tego czy nie - jesteś. Tak jak winnym jest ten, kto widzi napaść i jej nie przeciwdziała.
Nie jestem zwolennikiem tezy o przyrodzonej mądrości więc pytanie nie do mnie.
Nie wiem czego jesteś zwolennikiem i - prawdę mówiąc - nie zajmuje mnie to zanadto. Pytałeś o paradoks dziecka, więc ci udzieliłem odpowiedzi. Liberalizm mieści w sobie bezpodstawne przekonanie, że człowiek wolny (tj. pozbawiony konieczności społecznych a w wersji komunistycznej także egzystencjalnych) uwolni siebie i społeczność od absurdu, agresji, knowań i innych niegodziwości. Mieści w sobie także równie bezpodstawne przypuszczenie, że stanem naturalnym człowieka jest wolność, czemu paradoks dziecka w sposób oczywisty i niepodważalny zadaje kłam sprowadzając tym samym całą liberalną utopię to poziomu bajeczek dla niedojrzałych marzycieli z przedszkola.
Ale po co tam leźli skoro i tak nie chcieli tej pomocy? Mogli się od razu zacząć modlić.
Nie wiem. Ich zapytaj. Może mieli jakiś interes do lekarza?:)
Możesz w skomplikowanych myślę że dam radę, więc jak się poznaje przez ocenę?
Jeżeli dasz radę w skomplikowanych, to nie masz powodu, by unikać św. Augustyna i Tomasza. Ja zaś mam powód im dawać pierwszeństwo:p
Chybiony.
Uzasadnienie jakieś czy mam ci wierzyć na słowo?:D
Dla ciebie lepsze byłoby panowanie katoliberałów w przeciwieństwie do obecnego gorszego stanu stosunków społecznych. Czy to naprawdę wymaga tłumaczenia? Rusz rzesz mózgownicą...
Ja mam nadawać treść twoim powiedzeniom? Interesujące.
Aha. Co do jest "katoliberał"?
Czyli nie dało się odpowiedzieć, no proszę przerosło cię.
Absolut przerośnie każdego. Kłopot tylko w tym, że nie każdy jest w stanie się do tego przyznać.
Eeee.... pewnie nie, to raczej będzie dalece posunięta ostrożność.
Ostrożność? Czy ostrożne jest odkrywanie wszystkiego tylko dla tego, że jest to "zakryte"? Ostrożne było wynalezienie bomby atomowej i pozostałych środków, które wprowadziły politykę zagraniczną na etap absurdu autodestrukcji?
Pewnie dzieciaki potrzebowały czasu aby uśpiona mądrość wyszła na wierzch.
wiedza o cywilizacji a nie mądrość. Poza tym mądrość zawiera w sobie także pamięć pokoleń, która też musi im być przekazana.
Papierek nie ma tu nic do rzeczy.
Ależ ma. Jest dokładnie tak jak napisałem: nie masz czego bronić. Gdybyś miał czego, to nie odwoływałbyś się do "prostackości" i "prymitywizmu" tylko byś tego bronił. No chyba, że ta "prostackość" i "prymitywizm" tak ci już mózg zlasowała, że nie broniłbyś swego życia albo godności żony tylko oddałbyś je na żer napastnikowi.
A czy ja twierdzę że jest? Przecież jasno napisałem, że chcę autonomii od twoich mrzonek, mających z Dobrem tyle wspólnego, że ci się wydaje, że o nim traktują.
Co nie zmienia faktu, że w tym twoim hasełku nie ma nigdzie Dobra. Jedyne, czym się zajmujesz to wolność. Cokolwiek miałoby to być. Również wolność od Dobra - za wyjątkiem tego, co sam w swojej pysze za Dobro uznasz.
I co, myślisz, że jak będziesz impertynencki to coś w swojej sytuacji zmienisz?
:O W czym to ja byłem impertynencki jeśli łaska?
smalczyk
twierdzącego? Aby na pewno napisałeś to co napisać chciałeś?
hell
od ciebie to Ona nie potrzebowała dostawać certyfikatu świętości.

Cremek [ Konsul ]
Szczerze sie przyznam, ze nie czytalem wiekszosci tresci z poprzednich i tego watku ale wyraze swoja opinie na pytanie zadane w temacie - otoz TAK, uwazam (mimo iz nie jestem praktykujacy), ze przesladowanie chrzescijan (a najbardziej katolikow) w ostatnich czasach jest trendy - spora czesc odpowiedzialnosci za takowa sytuacje ponosi moim zdaniem upowszechniajacy sie na calym swiecie nurt lewacki, chwalacy rozwiazly i konsumpcyjny styl zycia, rowniez spora czesc winy za taka sytuacje przypada IMO niestety na naszego papieza JP II i jego totalny ekumenizm rownajacy wszystkie religie (nie do pomyslenia po drugiej stronie, czy widzial ktos ekumenizujacego wyznawce Islamu ?!) - do pieca doklada sie jeszcze brak poszanowania przez dzisiejsza mlodziez dla historii Starego Swiata (a tym samym dla korzeni i tradycji) i szwankujacy system edukacyjny - zarowno po stronie uczelni (brak fachowej kadry) jak i po stronie rodzicow (brak czasu i uwagi dla wlasnych dzieci) oraz po stronie panstwa (przepisy powoli wymuszajace bezstresowe wychowanie, ktore jest mitem)...
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla ---> Poczytaj troszkę na temat tej "Świętej" a nie opieraj się na tym jaką ją wykreowały media.
Nawiasem mówiąc ona nie jest Świętą. Podważasz zdanie Kościoła? Dopóki nie ogłoszą jej świętą - pchasz się przed szereg.
Pomijam takie drobiazgi jak "Do końca życia pracowała pomagając ludziom, apelując jednocześnie zawsze o poszanowanie godności drugiego człowieka." Szczególnie w każdym z prowadzonych hospicjów, gdzie ludzie byli traktowani gorzej niż bydło.
Jest typowym i absolutnym przykładem świętej wykreowanej przez media, a nie przez swoje uczynki.
Tu masz trochę o jej "świętości".
Zapewne oczywiście to spisek komunoliberałów i nie przeczytasz tego tylko będziesz pluł jak zwykle, ale co tam ...
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Attyla --->
W sensie, ze ktoś cos za mnie powiedział czy sam nie wiem co mówię? :)))
Cremek ---> a odróżniasz asan postępująca laicyzację od prześladowań? Niby róznica nie wielka, a jednak....
Ja tam osobiście zupełnie nie czuję się prześladowany - choc pewnie powyższy fakt automatycznie wyklucza mnie z grona wiernych ;P

Kajetan-TM [ Pretorianin ]
Attyla
Chrystus obiecywał oczyszczenie nie tylko z grzechu pierworodnego, ale i z grzechów
doczesnych. Z konkretnych. Zdejmował poczucie winy, a w szczególności niezmywalnej skazy.
Chrystus twierdzi, że winy mogą być wybaczone, wystarczy poprosić. Ponowoczesny motłoch
(swoją drogą, dlaczego tak bardzo lubisz używać słów nacechowanych negatywnie ? Nie możesz
użyć słowa społeczeństwo, zbiorowisko, czy jak ?) z kolei ma mówione, że winy nie ma. I nie
ma też czegoś takiego jak ostateczna (pośmiertna) odpowiedzialność, więc kieruje się po
najmniejszej linii oporu. Ale to Chrystus w swoim czasie był dokonał rewolucji, pokazując że
można zdjąć, albo zmniejszyć ciężar odpowiedzialności.
A co do odpowiedzi, heh, no racja, że cierpi się z przydziału ze względu na cielesność, i to
jest obecne we wszystkich mi znanych kulturach i religiach. Ale to religia chrześcijańska
wprowadziła zasadę, że cierpienie należy pokornie znosić I CO NAJWAŻNIEJSZE NIE MOŻNA SIĘ
PRZED ZADAWANYM PRZEZ DRUGIEGO CIERPIENIEM BRONIĆ. Chyba, że ja inną biblię czytałem, ale w
mojej jak byk stało "nadstaw drugi policzek" i "wybaczaj nie 7, a 77 razy", a apostołowie
nigdy nie stoczyli widowiskowej ostatniej walki przed swoimi męczeństwami.No i maksymalną
przewidzianą karą za czynienie złego dla pierwszych chrześcijan, to było wykluczenie ze
zbiorowiska, i to też dopiero po spełnieniu kilku warunków.
A tak przy okazji, w mojej było też takie coś jak:
"Niech wasze słowa będą: tak, tak, nie, nie, a co jest ponad to od złego pochodzi"
Nightmar
Kulturalne zachowanie wyklucza stosowanie zwrotów takich jak "typowy katolik" "tylko się
ośmieszasz" i stawia pod znakiem zapytania zwrot "bardzo mnie rozczarowałeś" - bo niby jak
Cię rozczarowałem ? Spodziewałeś się, że zgodzę się z twoimi argumentami i dokonam aktu
apostazji ? No to sorry. Nie każdy absolwent historii wychodzi z wydziału jako ateista, czy
agnostyk. Nie to żebym się faktycznie obrażał, ale wiesz, nie udawaj człowieka bardziej
kulturalnego niż naprawdę jesteś ;>
Co do tekstów z Piramid - przepraszam, za użycie kpiarskiego tonu, używam go po prostu zawsze, taki nawyk - nie znam się, nie jestem fachowcem od tego okresu, zakładanie, że jako absolwent powinienem wiedzieć schlebia mi, i mojej uczelni ale mija się z rzeczywistością. Na Biblii
się jako tako znam, natomiast na religiach starożytnych - nie bardzo.
Teraz tak: jest pewne ? Znaczy umiesz tłumaczyć hieroglify ? No chyba, że to pismo obrazkowe
było, ale nawet wtedy sporo zostaje na interpretację. Zakładam, że znasz więcej niż jeden
język i wiesz co się dzieje przy próbach dosłownego tłumaczenia, odnoszeniu swoich
doświadczeń i uwarunkowania kulturowego do tłumaczonego tekstu - a tu mamy potężną odległość czasoprzestrzenną. To co
oni napisali, a co my odczytaliśmy to mogą być dwie różne rzeczy. Zresztą, z biblią jest
podobnie, niestety.
I jak żydzi kilka tysięcy lat później to wszystko skopiowali ? Chyba judaizm takich rzeczy jako taki nie
miał - i było to oryginalnym wymysłem, tudzież skopiowaniem rzeczy przez Jezusa - ewentualnie
apostołów którzy spisywali jego dzieje. Apostołowie, z tego co wiem, do Egiptu nie jeździli.
Jezus w Egipcie był, jako dziecko, tylko teraz mi powiedz, jakim cudem dziecko w ogóle
dopuszczono do wnętrza piramidy, a co dopiero zapamiętało i 20 lat później przekazało swoim uczniom,
żeby zapisali, że to i to właśnie się wydarzyło ? Bo rozumiem, że pewne rzeczy się
powtarzają, motyw władania siłami natury, czy też rozmnażania jedzenia jest bardzo często w
różnych kulturach obecny, tylko powiedz mi, w jaki sposób to dotarło do Jerozolimy ? Żydzi
jednak mieli dość restrykcyjną religię, jeśli chodzi o podatność na cudze wpływy, pierwsze
przykazanie, i wybijanie całych narodów przy zajmowaniu ziemii obiecanej nie wzięło się
znikąd.
Więc wskaż mi ścieżkę, którą mogłoby dojść do przeniesienia w zasadzie całego systemu
tych idei.
(Chyba, że uznamy, że Jezus był Bogiem, zwiedził sobie w dzieciństwie piramidy, a potem dla
dowcipu powtórzył rzeczy jakie tam zobaczył, bo miał złośliwe poczucie humoru ;>)
Historyczne wzmianki o trzęsieniach ziemii ? Wiesz, klęski występują w źródłach od czasu do
czasu, ale przy czymś, co przypominało na mój gust większą burzę, to raczej nikomu się nie
chciało tego zapisywać. Zresztą, nie wiadomo jaki był dokładny okres życia Jezusa, kiedy się
urodził, kiedy dokładnie umarł... to wszystko jest koło roku 30, a ile lat w te albo w drugą
to się ocenić nie da. A freski, komiksy, obrazki - sorry, kultura judaistyczna jest kulturą
słowa, nie obrazu, o ile dobrze pamiętam ten wykład. Więc masz takie źródła, na jakich ich
kultura się opierała, czyli ewangelie :] A dla Rzymu Jerozolima była głębokim zadupiem, i
mieli wtedy ważniejsze sprawy na głowie, więc problem chrześcijan pojawia się w różnego
rodzaju źródłach dużo później
Teraz najważniejsza sprawa. Ponieważ skończyłem historię, wiem, że różnego rodzaju
"HISTORYCZNYMI" dowodami można ciężko manipulować, obracać, naświetlać, udowadniać w zasadzie
co się chce. Przykłady na żądanie, ale wystarczy się przyjrzeć lekko historii najnowszej i
historykom z ZSRR. Druga sprawa, przeczytałeś mój końcowy akapit ? To, jak się zapatrujesz na
świat JEST kwestią wiary. Zawsze będziesz bardziej przyswajał dowody które pasują do twojego
światopoglądu.... Niezależnie czy chodzi o budynki, i malowidła na nich czy o
niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia regresy chorób (które być może zostały
spowodowane przez interwencję Boga, a może są efektem placebo, który nadzwyczaj dobrze się
pacjentowi przysłużył).
I również dziękuję za rozmowę. Możemy kontynuować, lub nie, w zależności od twoich chęci.
Attyla [ Flagellum Dei ]
hell
musiałeś się nażreć czegoś diabelnie ciężko strawnego albo naćpać się pod sam dekiel, skoro przedstawiasz mi jako "autorytety" mające za zadanie "obalić" podstawy procesu beatyfikacyjnego matki Teresy zdeklarowanego wroga wszelkiego rodzaju wyznań poza wyznaniami odrzucającymi Boga i szmatławiec stworzony i prowadzony w celu zwalczania wszelkiej religijności.
Takie "opinie" mają dokładnie taką samą wiarygodność jak tezy twoich wiary w wierze - bolszewików - o tym, że AK to organizacja bandycka współpracująca z Niemcami. Tacy jak wy - ogarnięci chrystianofobią - nie cofną się przed żadnym kłamstwem i oszustwem. W końcu jedyny Bóg wyklucza możliwość zaliczenia i was do grona bogów.
Dlatego zawsze będziecie pałali chorobliwą nienawiścią do osób, które z pokorą przyjmują swój los i mimo rozsiewanych przez wys kłamstw, mitów i innych bajek potrafią zadawać im kłam dziełami swojego życia.
smalczyk
w sensie, że nie zawsze potrafimy tak dobrać słowa, by znaczyły to co myślimy. Kwestia formy.
W każdym razie w tym przypadku nie ty nie wiesz co chciałeś powiedzieć a ja mam trudności z odczytaniem sensu twych słów.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
kici kici - taś taś.
Jak to jest o Wielki Dyskutancie? Podkuliłeś ogon znowu?
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla ---> A Ty najwyraźniej jesteś po prostu ślepy i bezkrytycznie przyjmującym każdą papkę jaką Ci media zaserwują. Nic innego nie potrafisz zauważyć poza tym, że gość jest wrogiem albańskiej zakonnicy. A przeczytałeś i ZROZUMIAŁEŚ dlaczego nim się stał? Człowiek, który ją popierał i był oczarowany jej działalnością dopóki na własne oczy nie zobaczył tej "działalności"?
Gdybym był "wierzącym" Twojego pokroju, to życzyłbym Ci żebyś kiedyś Ty lub ktoś z Twoich bliskich trafił pod "opiekę" tych chciwych kretynek, które za swoją "guru" powtarzają, że jeżeli cierpisz, to znaczy że Cię Jezus całuje i choćbyś dniami wył z bólu, to najwyżej dostaniesz aspirynę. Przeczytaj to o czym piszą, a nie kto to pisze.
Na szczęście nie jestem zaślepionym i otumanionym przez "medialność" Matki Teresy głupcem Twojego pokroju i życzę Ci żebyś w razie czego - odpukać - trafił do normalnego szpitala.
Nie wiem czy zauważyłeś bezmyślny człowieczku, że autor książki o MT nie jest wrogiem religii tylko samej Matki Teresy i jej poczynań. Ale jak zwykle nie potrafisz rozróżnić. Twoja ślepota i nienawiść do wszystkiego co chociażby ociera się o krytykę czegokolwiek związanego z religią katolicką jest już poza granicą horyzontu szaleństwa i przyspiesza.
I co, do cholery, ma AK do naszej dyskusji? Przestań wtrącać bezsensowne porównania, bo to tylko uświadamia ludziom, że brak Ci jakichkolwiek argumentów. Też mogę zacząć brać porównania typu Kościół Katolicki jest gorszy od Stalina, bo Stalin przynajmniej nie mordował w imię miłości Bożej. Pasi?
Do tej pory nie trafił się nikt, kto obaliłby chociażby JEDEN dowód autora tej książki. Komisja beatyfikacyjna powiedziała tylko "że dowody są niewystarczające", a nie nieprawdziwe.
Jeżeli zamordujesz i zgwałcisz 100 kobiet i dzieci, to mimo to możesz nie zostać skazany jeżeli nie ma wystarczających dowodów. Natomiast nie znaczy to, że tego nie popełniłeś. Widzisz związek Panie Żałosny Prawnik?
Takie Twoje typowe komunistyczne myślenie - dowody mi nie odpowiadają, tym gorzej dla dowodów.
Człowiek bezkrytycznie przyjmujący każda wykreowaną przez media bzdurę zarzuca innym to samo. Jesteś żałosny.
HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hellmaker->
Tak się jeno wtrącę jako ciekawostkę:
które za swoją "guru" powtarzają, że jeżeli cierpisz, to znaczy że Cię Jezus całuje i choćbyś dniami wył z bólu, to najwyżej dostaniesz aspirynę.
Nie dotrze. Próbowałem kiedyś rozmawiać na podobne tematy (tam chodziło o dylemat lekarza - jeśli poda choremu na raka morfinę - ilość, która uśmierzy ból, pacjenta zabije - jeśli nie poda, pacjent umrze z bólu) , z którymś z młodszych "klonów" Attyli. Niestety dyskusja jest niemożliwa ponieważ jakoś tak dziwnym trafem - wyobraźnia nie jest mocną stroną ludzi tego pokroju.
Rzeczony klon najpierw czepił się jakiejś bzdury ( w stylu braku przecinka) a potem oznajmił, że ze mną to on nie będzie rozmawiał bo ma "za wyższy poziom" na to :D
Generalnie to tutaj będzie pewnie tak samo - od kogoś te klony się musiały uczyć:P Choć zapewne nie spodziewasz się niczego innego :D
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kajetan
Jakoś poprzednim razem nie zwróciłem uwagi na twój post. Zatem naprawiam mój błąd i niedopatrzenie:
To co piszesz jest bardzo atrakcyjne ale też całkowicie błędne. Chrystus nie przybył na ziemię, by rozmyślając leżeć pod gruszą i tam czekać na siepaczy Sanhedrynu. Chrystus nie był łagodnym barankiem ale jako osoba wyposażona w Prawdę był aktywny, czym sam prowokował nastawienie innych do siebie. O czym świadczy "rozróba" w przedsionku świątyni? O tym, że Chrystus był niemrawym pacyfistą albo intelektualistą podniecającym się własnymi słowami? Czy zdarzenie to świadczy o tym, że Złu zewnętrznemu należy się poddawać i obojętnie przyglądać się jego skutkom? Czy głosząc swoje nauki Chrystus zapraszał kogoś do szukania własnych interpretacji i własnych prawd, czyli porzucania Prawdy objawionej na rzecz produktów własnej pychy? Czy jego obietnica uwolnienia od winy zawierała w sobie uwolnienie od poczucia winy i solennej obietnicy poprawy grzesznika? Słowem - czy było to proroctwo "pustego piekła" rodem z pseudoteologii o. Chryniewicza?
A jeżeli nie było tak, to czy wybaczanie jest przywilejem wobec osoby, która widzi i uznaje własną winę oraz zamierza się poprawić, czy jest to bezwartościowy dar należny każdemu bez względu na postawę? Innymi słowy czy ze Słowa Chrystusa wychodzi nam Bóg ZOBOWIĄZANY do przebaczania, czyli Bóg ubezwłasnowolniony oczekiwaniami grzeszników, czy Bóg miłościwy, ale posiadający suwerenną władzę na swoją oceną grzesznika? Czy wzywając nas do wybaczania wzywał nas do obojętności? Do porzucania okoliczności przy dokonywaniu ocen a nawet porzucania ocen w ogóle?
Czym jest wezwanie "Idź i nie grzesz więcej"? Żartobliwym i milutkim nawiązaniem do obecnej kondycji wzywanej, która wcale nie musi być zła (skoro zależy to jedynie od interpretacji) czy radykalnym stwierdzeniem:
"twoje życie do tej pory było do bani ale masz szansę je zmienić i uczynić bardziej ludzkim!"???
Chrystus nie przyszedł by nas przepraszać za to, że istnieje. On przyszedł po to, by nam wskazać drogę.
Hell
Wyobraź sobie, że przeczytałem to badziewie (zaiste - szkoda było na to czasu) i jedynym co zauważyłem, to oceny w rodzaju "matka Teresa nie jest inteligentna, choć bardzo przebiegła" albo "matka Teresa była wykorzystującą moralnie dobre nastawienie ludzi do dobroczynności do rozsiewania zatrutych ziaren swojego wyznania". Widziałem w tym tekście także wiele innych inwektyw, które, gdyby m. Teresa była mężatką w lepszych czasach niechybnie zaprowadziłyby tow. hitchensa na ubitą ziemię i - jestem tego pewien - do cuchnącego grobu będącego ostatecznym i dobitnym dowodem tego, że -tak jak tego gorąco chce - jest tylko zwykłym zwierzęciem, które - gdy zdechnie - staje się tylko pożywieniem dla innych - równie jak on żałosnych - zwierząt.
Do ciebie naturalnie przemawiają "argumenty" w rodzaju tego, że przybycie do papieża na pierwszą audiencję w tanim sari i autobusem a nie w kapiącym od złota stroju i taksówką ma być dowodem nie na jej skromność i pokorę ale na przebiegłość i "niezawodny węch polityczny". Zapewne w ten sam sposób oceniasz JPW - jako cynicznego obłudnika, który udając skromność i ucieczkę od doczesnych uciech - jednocześnie się kreował na gwiazdkę telewizyjną.
W ogóle, to aż rzygać się chce od tego ciągłego, natrętnego domagania się przyznania, że dobroczynność jest WYŁĄCZNĄ domeną polityki i KAŻDE w tym zakresie działanie jest jej ewidentną emanacją.
Słabo też mi się robiło na nachalność, z jaką twierdzono, że ponieważ pomoc udzielana przez organizację, która się rozwinęła wokół działalności m. Teresy jest bezwartościowa, ponieważ "nie spełnia standardów". Bardzo jestem ciekaw, czy ten sam kretyn unoszący się "świętym" gniewem nad "nieucywilizowaniem" pomocy udzielanej w podstępnym celu szerzeni "swojej pokrętnej i nieprawdziwej wiary" też zaglądałby w zęby darowanemu koniowi, który być może nie zawsze usuwał niebezpieczeństwo, to jednak dawał ludziom poczucie tego, że nie są porzuceni i że komuś na nich zależy? To jest pytanie retoryczne. Ten człowiek tej takim straszliwym hipokrytą, że jest zdolny do WSZYSTKIEGO. Ty zaś w niczym nie jesteś od niego lepszy.
Chyba, że jesteś aż tak wielkim i naiwnym głupcem, jakiego nigdy w tobie nie szukałem.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Hellmaker->
A nie mówiłem?:D
Brak wyobraźni totalny u pierwowzoru i "klonów" Odniesienia do akapitu na który zwróciłem uwagę - nie ma. Bo i po co - M Teresa była dobra i tyle. Każdy kto twierdzi inaczej jest gópji!. Kontrargumentów taki przeciwnik nie uświadczy (tzn logicznych) bo skoro jest głupi to nie warto z nim rozmawiać. Jedyne czego te osły nie widzą to taka prosta implikacja - W ten sposób można zakończyć każdą dyskusje - na dowolny temat nie zależnie od tego jakie stanowisko się zajmuje w tejże.
Przypomina mi się pewno zdjęcie na którym widniał fanatyk islamski z kartką na której widniał napis " Behead all who says that islam is violent " (pewnie niedokładnie zacytowałem ale sens ten sam)
A+
(...)Teresa była mężatką w lepszych czasach niechybnie zaprowadziłyby tow. hitchensa na ubitą ziemię (...)
Towarzyszu - Co wy macie z tą ubitą ziemią? Filmów, żeście się naoglądali za dużo? Naczytaliście się Sienkiewicza ? Etos Robotniczy z was wychodzi teraz niczym słoma z butów Pawlaka.
Kiedyś już usiłowaliście wyzwać na ubitą ziemie któregoś z userów (albo nasłać na niego trabantów) Powiedzenie jest takie - "Krowa, która dużo muczy mało mleka daje" Nie udawajcie nadto Towarzyszu kogoś kim nie jesteście (tzn człowieka honorowego) bo to kiepski dowcip w waszym wykonaniu.

Caine [ Książę Amberu ]
Offtopic na Wielki Czwartek.
Wszystko, co ważne zostało powiedziane przed chwilą. Siedzimy za stołem i jemy. Jezus kroi pomidory ostrym kozikiem.
- O, jakie smaczne pomidory. Zupełnie jak z ogrodka! I sery. Musi być duży wybór serów, bo samym zielskiem nikt się nie naje.
Dziewczyny zaraz przyniosą pizze. Pijemy wino Kleimy gadułę. Czekamy na to, co musi nastąpić. Znowu dzwoni komórka Judasza.
- Że co? Tak mamo! Jest mamo! Wrócę po 22! Nie Martw się mamo! Tak, pójdziemy do parku! Tak, włożę czapkę. Dobrze mamo!
Jezus wznosi oczy ku sufitowi. Żałosne są wybiegi, szyfry Judasza. Wszyscy wiedzą, że robi za psa.
- Panie, jeszcze tylko wyślę SMS-a, przepraszam – i wysyła pomagając sobie językiem. Paluchy jak serdelki a klawiatura taka maleńka. Ot, jeszcze jeden uparty chłopiec na służbie.
Piotr za dużo wypił. Stanął przy oknie i wypatruje.
Widzę jak chwycił dechę parapetu. Aż mu palce zbielały.
- Tam ktoś jest – ktoś krąży wokół domu! Już trzeci raz go widziałem, biega wokół domu.
- Piotrze, czego się boisz, wszak jesteś wśród przyjaciół?
- Ale on krąży, krąży i krąży. Krąży i krąży i zagląda do okien.
Piotr wraca do stołu i pierwszy wyciąga rękę po kawałek pizzy. Tomasz dyskretnie przestawia butelkę. Piotr zauważa i tylko syczy bezsilnie, bo Jezus grozi mu palcem.
Zaniepokojony gadaniem Piotra wychodzę na dwór. Zapalam papierosa i rozglądam się starannie. Cisza. Księżyc na niebie jak smutna panna młoda w pożółkłym welonie. Idzie zmiana pogody. Nasłuchując okrążam dom, szukając śladów intruza.
Nic nie ma. Cisza.
Gdzieś w oliwnym gaju drą się koty, ale jakby zawstydzone nagle milkną.
W ciemności nowy dźwięk. Przytłumiony, skórzany, czarny – nierozpoznawalny. I znowu ciężka, nienaturalna cisza.
Żadnych psów, samochodów, telewizorów. Nawet wiatr ucichł.
Gaszę papierosa a peta wyrzucam w ciemność trawnika.
W przedpokoju spotykam żonę. Głaszcze mnie po policzku i całuje w usta.
- Wszystko będzie dobrze – mówi, a dla dodania swoim słowom powagi wymierza mi pieszczotliwy cios maleńką piąstką w bok.
Jeszcze jesteśmy, jeszcze siedzimy, jeszcze uśmiechamy się do siebie, gdy gaśnie światło i przez okna, przez wyrzucone żelazną pięścią drzwi wpadają ciemni. Smugi celowników, brutalność. Wyuczona brutalność i wrzask. Leżę z twarzą w dywanie.
- Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus?Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus? Który to Jezus?
Nie szło nic zrobić.
Ledwie zdążyłem ze trzy razy odetchnąć, już ich nie było.
Zabrali.
Wiatr hulał po pokoju, gdy zostaliśmy sami. Okna wybite. Drzwi. Same szkody.
Znowu odezwała się komórka Judasza. Uciekając porzucił ją na kanapie. Wiadomości. Skrzynka odbiorcza. Wybierz. Siedzimy teraz i spoglądamy na siebie nawzajem zdumieni.
Co robić? Gdzie biec? Dzwonić?
Na stole jedzenie. Wino.
Siedzimy w milczeniu, bo o czym tu gadać? A świat ożył. Znów drą się kwietniowe koty. Szczekają psy, gonią się samochody i ludzie. Ryczą telewizory.
- Panie! Gdzie jesteś?
(J. Jarecki)
smalczyk [ Generaďż˝ ]
A co zrobił Chrystus? Zachęcił kogoś do czegoś? Wyłączywszy oczywiście ukrzyżowanie.
Chrystus nie przyszedł by nas przepraszać za to, że istnieje. On przyszedł po to, by nam wskazać drogę.
Niby dzieli te wypowiedzi zaledwie tydzień - ale wydaje się jakby pisały je dwie osoby o zupełnie różnych poglądach.
Stosując ostatnio modne na GOLu słówko - bynajmniej tak nie jest :)))
Attyla [ Flagellum Dei ]
a cóż różnego w tych dwóch wypowiedziach?
catdul11 [ Legionista ]
Pytanie brzmi : czy przesladowanie chrzescijan jest trendy ??? hm.....
nie wiem w jakim kontekscie zostało postawione to pytanie...
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Porażające. Czuję się wyzwany na ubitą ziemię i pokonany.
I muszę przyznać nie jesteś ślepy. Ty chcesz być ślepy, ograniczony i bezmyślnie podążający za pierdołami, które wciskają ludziom media. Ty chcesz mieć umysł zamknięty, zablokowane wszystkie drogi dostępu i klucz wyrzucony do wychodka.
I to wszystko w imię Boga.
Żal mi Ciebie. Naprawdę.

polish_farmer [ Konsul ]
I pełny gniewu objawił się Pan, bo ten wątek ten rozjuszył go niemiłosiernie. I cisnął weń Atyllę piorun gromowładny, i rozczłonkował go na tysiące kawałków wraz z jego osprzętem komputerowym, bo wiedział że Ziemia czystszą się stanie. A miłość zapanuje pośród gejów i proboszczy,, pośród gospodyń domowych i niedzielnych satanistów, pośród Lecha i Jarosława...
A stado jego baranków pozostanie czyste i niewzruszone(beeeeeeeeeeee!!!!).
I będzie gotowe do rzezi:P
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Attyla ---> poza tym że są przeciwstawne - to nic :)
Attyla [ Flagellum Dei ]
smalczyk
tam nie ma żadnej przeciwstawności. Chrystus nie zachęcał - Chrystus pokazał. Ex Cathedra. Bez dalszych przypisów, suplementów i glos. Te ostatnie są już naszym udziałem, ponieważ jego słowa nie trafiły do nas bezpośrednio ale zawsze za pośrednictwem słowa, a w drugiej kolejności i słowa zapisanego (z tym drugim "kłopot" jest znacznie ograniczony ze względu na fakt, że ewangelie pisane były "pod dyktando" Ducha Świętego).
Nie zmienia to jednak faktu, że Prawda jest jedna i do niej się w swojej wierze odwołujemy. Właśnie na zasadzie tak, tak - nie, nie, bo reszta jest dziełem szatana.
Naszym błogosławieństwem i jednocześnie przekleństwem jest to, że jesteśmy istotami mentalnie odrębnymi, co wynika wprost z udzielonego nam daru wolnej woli. Każdy z nas odbiera przekaz przez pryzmat naszych osobistych upodobań i antypatii. Dlatego właśnie Chrystus ustanowił św. Piotra swoim ziemskim namiestnikiem, by ten stał nad osobistą pychą każdego z nas za pośrednictwem nauki Kościoła, która stanowi drogowskaz z trudnym dziele odczytania przekazu chrystusowego.
Podsumowując - to w tych 2 zdaniach nie istnieje najmniejsza sprzeczność. Oba wychodzą z nieusuwalnego założenia suwerenności Słowa Bożego. Zarówno wobec zmiennej w czasie rzeczywistości jak i pokusy Jego relatywizowania przez pryzmat swojego "trudnego dzieciństwa":D
Demokracja egalitarna to eksterminacja wszelkich autorytetów. Również autorytetu najwyższego. I na tym m.in. polega trudność bycia chrześcijaninem, by nie ulegać pokusie wstawiania między "tak, tak - nie, nie" swoich słów. By w świecie nie uznającym autorytetów, nie wyrzekać się w imię własnej pychy autorytetu na tym świecie najwyższego.
Hell
jestem ślepy ponieważ dostrzegam rażącą stronniczość przekazu z tego szmatławca? No cóż - tak - nie jestem ślepy na tą nieskażoną refleksją nienawiść, od której tam aż kipi.
Nie wiem też co ty masz z tymi mediami? Czy ja gdziekolwiek odwołałem się do jakichkolwiek mediów - wyłączywszy książkę? Wiedzę na temat m. Teresy też czerpię ze sprawozdania komisji beatyfikacyjnej, które jakiś czas temu było dostępne w mojej parafii (tej od dzwonów bijących w wyobraźni Massci:D - choć nie wczoraj - tu przyznam - biły w realu całe 3 minuty, co było słychać nawet mimo "hałasów" liturgicznych:D). Gazet nie czytuję, telewizji prawie nie oglądam (wyłączywszy niektóre programy głównie ze stacji TVP Historia - choć i to coraz rzadziej). Nie przeglądam też z zasady portali internetowych. Stąd wiem tylko to, o czym doniesie mi El f - za co po raz kolejny serdecznie mu dziękuję.
Najwięcej słucham radio. Ale i to zwykle wpada mi jednym a wypada drugim uchem. Stąd - jeżeli odwołuję się do wypowiedzi radiowych - niemal nigdy nie wiem kto, w ramach jakiej audycji i w jakim kontekście wypowiedział jakie słowa.
Ty jesteś człowiekiem zgwałconym polityką i - w związku z tym - jesteś uzależniony od mediów - bo tam szukasz wyłącznie potwierdzenia własnych upodobań by dać im fundament. Nie sądzę zatem, by zarzucanie mi swojego własnego ubezwłasnowolnienia było rozsądne.
Na zakończenie dodam też, że mimo swoich wyraźnych upodobań i antypatii powinieneś od czasu do czasu podchodzić do nich z większym dystansem - pokorą wobec rzeczywistości. To, co kręci się po twojej głowie - zgodnie z wyznawaną przez ciebie doktryną - nie jest rzeczywiste, więc powinieneś - jak się zdaje - mniej kategorycznie wypowiadać o czymkolwiek, skoro z definicji tego znać nie możesz. W każdym innym przypadku twoje osobiste upodobania i antypatie stanowią dla ciebie fundament dla siebie samych a to - powinieneś to przyznać - nie jest źródło wiarygodne. Zwłaszcza dla wszystkich, którzy twoich upodobań i antypatii nie przyjmują jako własnych.
Doskonale cię rozumiem. Byłem podobny (choć z pewnością nie aż tak radykalny). Człowiek upajający się wielkością własnego intelektu nie jest w stanie przyznać się do tej swojej pychy przed sobą i przed innymi. No - w każdym razie - jest to bardzo trudne. Wiem coś o tym, bo grzech pychy był podstawowym, jaki wyznałem w pierwszej od niemal 20 lat spowiedzi.
Możesz mi wierzyć lub nie - ale takie zdjęcie samego siebie z piedestału oczyszcza i działa orzeźwiająco.
smalczyk [ Generaďż˝ ]
Chrystus nie zachęcał - Chrystus pokazał
Jak widać co czytelnik to inna interpretacja :)
Reszta wystarczy mi za coniedzielne kazanie - równie wzniosłe i banalne :)
Btw - jeśli chcesz oderwać sie choć na chwilę od patosu zapraszam na niedzielne msze o 19 do kościoła na Domaniewskiej - zobaczysz w jak prosty sposób mozna przyciągac tłumy bez zbędnych fajerwerków - czego niestety większość obecnych duchownych już nie potrafi.
Attyla [ Flagellum Dei ]
No cóż - jeżeli to co napisałem jest aż tak banalne, to chyba niepotrzebnie brnąłeś w tą kwestię, która winna była być dla ciebie oczywista. Jeżeli mimo to podnosiłeś to co podniosłeś to albo tego nie wiedziałeś, więc (przynajmniej ty) nie masz prawa podnosić banalności wyjaśnień albo wiedząc o wszystkim starałeś się mnie do czegoś sprowokować, co też nie jest powodem do chluby.
A na mszę na Domaniewską chętnie się kiedyś wybiorę, choć osobiście nie stawiam księżom nadmiernych wymagań, jako że i forma i adresat nakładają na nich niemiłosierne brzemię. Jeżeli komuś uda się mimo wszystko uczynić z kazania coś więcej to tym bardziej warto to zobaczyć. O ule oczywiście to rzeczywiście jest coś więcej i inność nie jest tylko kwestią co najmniej nonszalanckiego traktowania sacrum, które jednak wymaga odpowiedniego ładunku patosu.
Kharman [ ]
Attyla -->
Mam to rozumieć standardowo - w ramach błędu luterańskiego - czy jest to coś nowego? Czy swoją osobistą niepewność co do głosu Kościoła odczytujesz jako brak prawa do głoszenia Prawdy przez Kościół? Innymi słowy jedynym co ci przeszkadza jest autorytet Kościoła i to, że Chrystus uczynił swoim następcą św. Piotra i jego następców a nie ciebie?
Czy zatem - kontynuując - gdyby nie "głupca" Ratzingera obrano następcą św. Piotra a ciebie nie miałbyś problemów z powyższym problematem? Naturalnie po wyrżnięciu całej Kongregacji Nauki Wiary?
Nie odbieram nikomu prawa do głoszenia czegokolwiek, twierdzę jedynie że to co podawane jest jako Prawda jest jedynie interpretacją, od momentu kiedy w jej przekazywanie zaangażowali się ludzie. Jakbyś sobie nie wykastrował światopoglądu to byś wiedział o co chodzi.
Chore wizje? Jakie wizje? Z nas dwóch to ty postawiłeś sobie za bożka swoje własne ego. Ja uznałem, że jestem zdecydowanie głupszy niż całe pokolenia tych, dzięki którym Kościół jest w swojej pielgrzymce do Prawdy. Innymi słowy uznałem, że byłem śmieszny stawiając wyżej własną "nieomylność" nad nauczaniem Kościoła.
Choćby założenie że poparcie dla edukacji seksualnej oznacza brak zasad w kwestii związków.
Co do nauczania Kościoła to zdaje się że sam uznajesz je jedynie do któregoś z soborów kiedy to, nie jest mi co prawda wiadome co ale, zrobili coś co ci nie pasuje. Uważasz się za mądrzejszego od nich?
A teraz porównaj z łaski swojej listę "wolności" (czyli tego, co jeszcze nie jest objęte prawem) z listą powiedzmy z roku 1709. To nie tak wiele - tylko 300 lat. I to w okresie "oświeconego" despotyzmu. I porównaj sobie tę listę z roku 1709 z listą z roku 1409. Rozdziel ten eksperyment na poszczególne stulecia i zbadaj dynamizm rozwoju władzy.
Po co się tak ograniczać, weźmy takiego neandertalczyka, ten to miał wolność... Pomyśl, te przestrzenie, a ty wolny jak ptica, ze swoją kamienną siekierką wyruszający na polowanie... Ahhhh... łza się w oku kręci.
Tak poza tym to której władzy? Centralnej? Czy może poszczególnych miast, albo szlachty która była władzą na swych włościach?
Zdefiniuj najpierw z łaski swojej czym jest "niezdrowość" relacji i z czego to wynika.
Mały przykład (którego możesz nie zrozumieć). Skutkiem marksistowskiego spojrzenia z punktu widzenia fobii wobec niewolnictwa jest prawo pracy, które miało ograniczyć suwerenność pracodawcy (co zresztą uczyniło) ale które automatycznie ustanowiły sztywne granice i relacje na linii pracodawca - pracowni i na odwrót usuwając też tym samym potrzebę dążenia do poprawiania tych relacji. Innymi słowy w imię gwarancji minimum zahibernowano relacje pracownik - pracodawca na pozycji pan - niewolnik.
Demencja starcza? Sam nie pamiętasz co napisałeś? Skoro teraz jest niezdrowo to znaczy że tam gdzie prawa pracy nie ma jest zdrowo, czyli XVIII - XIX były szczytem zdrowych stosunków pracodawca pracownik.
Zdanie to wyrwałeś z kontekstu wypowiedzi. Umieść je tam raz jeszcze a poznasz tą interpretację. Mogę to najwyżej skrócić do hasła, że każda społeczność ludzka, która usunęła ze swego składu Boga sama siebie skazuje na piekło na ziemi. Piekło, którego źródeł dopatruje się wszędzie poza sobą samą.
Nic nie wyrwałem , po prostu było to jedyne sensowne zdanie, reszta to zwyczajowy bełkot o upadku, końcu świata itd...
Nie wiem czego jesteś zwolennikiem i - prawdę mówiąc - nie zajmuje mnie to zanadto. Pytałeś o paradoks dziecka, więc ci udzieliłem odpowiedzi. Liberalizm mieści w sobie bezpodstawne przekonanie, że człowiek wolny (tj. pozbawiony konieczności społecznych a w wersji komunistycznej także egzystencjalnych) uwolni siebie i społeczność od absurdu, agresji, knowań i innych niegodziwości. Mieści w sobie także równie bezpodstawne przypuszczenie, że stanem naturalnym człowieka jest wolność, czemu paradoks dziecka w sposób oczywisty i niepodważalny zadaje kłam sprowadzając tym samym całą liberalną utopię to poziomu bajeczek dla niedojrzałych marzycieli z przedszkola.
Obawiam się że prowadzisz dyskusję z mirażem, przeczytaj może moją wypowiedź jeszcze raz, bo widzę że nie dotarło.
Jeżeli dasz radę w skomplikowanych, to nie masz powodu, by unikać św. Augustyna i Tomasza. Ja zaś mam powód im dawać pierwszeństwo:p
Zakładam że po prostu nie potrafisz tego wyjaśnić. Szkoda że nie starczyło odwagi żeby się do tego przyznać.
Uzasadnienie jakieś czy mam ci wierzyć na słowo?:D
Przeczytaj jeszcze raz moją odpowiedź.
Ja mam nadawać treść twoim powiedzeniom? Interesujące.
Och... one mają treść, niestety popełniłem błąd i przeoczyłem że ty czytasz bezrefleksyjnie, postaram się poprawić na przyszłość.
Aha. Co do jest "katoliberał"?
Spójrz w lustro.
Absolut przerośnie każdego. Kłopot tylko w tym, że nie każdy jest w stanie się do tego przyznać.
Dzięki, nie zasługuję co prawda na to żeby mnie absolutami obrzucać ani pytanie jakoś szczególnie trudne nie było niemniej dzięki.
Ostrożność? Czy ostrożne jest odkrywanie wszystkiego tylko dla tego, że jest to "zakryte"? Ostrożne było wynalezienie bomby atomowej i pozostałych środków, które wprowadziły politykę zagraniczną na etap absurdu autodestrukcji?
Widzisz tak to już jest że poza metafizyką poznanie przez ocenę jest niemożliwe, i dopóki nie odkryjesz to nie będziesz w stanie ocenić.
wiedza o cywilizacji a nie mądrość. Poza tym mądrość zawiera w sobie także pamięć pokoleń, która też musi im być przekazana.
Zaraz czy ja dobrze widzę? Wiedza jest składową mądrości. Nieeeee... to niemożliwe, przecież ty masz spójne poglądy, nie przeczyłbyś sam sobie.
Ależ ma. Jest dokładnie tak jak napisałem: nie masz czego bronić. Gdybyś miał czego, to nie odwoływałbyś się do "prostackości" i "prymitywizmu" tylko byś tego bronił. No chyba, że ta "prostackość" i "prymitywizm" tak ci już mózg zlasowała, że nie broniłbyś swego życia albo godności żony tylko oddałbyś je na żer napastnikowi.
Jeżeli porównujesz bezpośrednie zagrożenie życia w wyniku napadu do ujmy na honorze spowodowanej nieostrożnym słowem, to naprawdę szkoda mojego czasu na dyskusję z tobą.
Co nie zmienia faktu, że w tym twoim hasełku nie ma nigdzie Dobra. Jedyne, czym się zajmujesz to wolność. Cokolwiek miałoby to być. Również wolność od Dobra - za wyjątkiem tego, co sam w swojej pysze za Dobro uznasz.
To samo się tyczy ciebie.
:O W czym to ja byłem impertynencki jeśli łaska?
Usiłujesz zdewaluować moją wypowiedź poprzez podważenie jej wartości, oczywiście ty zaraz wypalisz że gdzież by, to tylko obserwacja, stwierdzenie faktów. A impertynencki jesteś swoją drogą generalnie w stosunku do wszystkich, którzy maja zdanie inne niż ty.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Kharman
twierdzę jedynie że to co podawane jest jako Prawda jest jedynie interpretacją, od momentu kiedy w jej przekazywanie zaangażowali się ludzie.
Uzasadnij tą tezę. To znaczy oprzyj ją o obiektywne i doświadczalnie sprawdzalne doświadczenia, bo póki co, widzę tylko, że majaczy ci się, że to, czego naucza Kościół jest tylko interpretacją. Jeżeli chcesz, bym przyjął to inaczej niż jako majaczenie - udowodnij to. Dowód jest przecie fundamentem twojego światopoglądu.
To nic, że istnienia/nie istnienie niemożna udowodnić w kategoriach rozumu. Udowodnij - jeżeli nie chcesz zdemaskować prawdziwego charakteru tego "twojego" ""światopoglądu":D
Jakbyś sobie nie wykastrował światopoglądu to byś wiedział o co chodzi.
Dla człowieka "rozumku" to musi być straszliwa zniewaga - prawda? Na szczęście nie jestem już człowiekiem "rozumku" i traktuję go tak jak na to zasługuje - jak narzędzie. Czyli dokładnie tak, jak traktuję młotek. Używam go, gdy zamierzam wbić gwóźdź i odrzucam, gdy chcę wypolerować lustro.
Ty zaś uparłeś się by polerować lustro młotkiem a potem się dziwisz, że lustro jest zarysowane i pęka. Spróbuj czasami użyć do tego flaneli. To jest niepopularne a nawet wyśmiewane - ale działa!
Choćby założenie że poparcie dla edukacji seksualnej oznacza brak zasad w kwestii związków.
Jednak strasznie trudno zrozumieć, że młotek kiepsko nadaje się do czyszczenia luster - prawda? I trudno zaakceptować to, że rysy są skutkiem używania młotka?
Co do nauczania Kościoła to zdaje się że sam uznajesz je jedynie do któregoś z soborów kiedy to, nie jest mi co prawda wiadome co ale, zrobili coś co ci nie pasuje. Uważasz się za mądrzejszego od nich?
Oj - to nie tak. Jestem tylko nieufny wobec niektórych dekretów Soboru watykańskiego II - zwłaszcza tych - flirtujących wyraźnie z luterańskim odwołaniem się do "narodu" - wliczając w to kwestię języka liturgicznego, ekumenizmu i innych takich. Nie są to jednak dekrety odnoszące się do wiary i jej fundamentów ale rozporządzenia "administrujące", z których zresztą z pomocą Boską i dzięki mądrości naszego JPW i (zwłaszcza) Benedykta XVI powoli się Kościół wycofuje.
Po co się tak ograniczać, weźmy takiego neandertalczyka, ten to miał wolność... Pomyśl, te przestrzenie, a ty wolny jak ptica, ze swoją kamienną siekierką wyruszający na polowanie... Ahhhh... łza się w oku kręci.
Oj płacz sobie. Tylko - prawdę mówiąc nie wiem za czym, bo o ile wiem nasza znajomość filozofii politycznej Neandertalczyków jest raczej kiepska:D
Ale ciężko wyleczyć się z determinizmu historycznego - prawda?:D Jednak ten Hegel i Marks mieli w sobie coś takiego, że potrafili zamienić ludzi myślących w rewolucjonistów:D
Na szczęście jestem chodzącym i gadającym :D dowodem na to, że konwersja odwrotna też jest możliwa:)
Tak poza tym to której władzy? Centralnej? Czy może poszczególnych miast, albo szlachty która była władzą na swych włościach?
politycznej
Skoro teraz jest niezdrowo to znaczy że tam gdzie prawa pracy nie ma jest zdrowo, czyli XVIII - XIX były szczytem zdrowych stosunków pracodawca pracownik.
O przepraszam - manipulacja. Nie pisałem nigdzie, że kiedykolwiek Poza czasami opisanymi w księdze Genesis, Ziemia była miejscem rajskim. Pisałem tylko, że pęknięcie między tym co jest i tym co być powinno jest nieusuwalne i o tym, że jedyną drogą dla uczynienia ze świata miejsca nieco bardziej znośnego jest praca nad sobą i dążenie do Dobra. Rewolucja przemysłowa - jak każda rewolucja - instalowała w nieprzygotowanym do tego świecie twór sztuczny i nieludzki w swej istocie (przemysł), co spowodowało zawalenie się dotychczasowych relacji i umieszczenie osób w całkowicie nieludzkim (bo pozbawionym relacji innych niż strukturalne) środowisku. Marksistowskie odwołanie się do robespierowskiego hasła upaństwowienia takiej części majątku osób, by tym samym usunąć konieczności egzystencjalne "ludu" w drodze budzenia w nich frustracji która jest matką poczucia bezsilności i babką wściekłości i zbrodni spowodowało zahibernowanie relacji na poziomie pan i władca - niewolnik, czego najlepszym dowodem są wszystkie projekty realizujące marksistowskie rojenia.
Trudno powiedzieć jak by się relacje układały gdyby nie marks, ale sądzę, że dobra wola i wrodzone dążenie do Dobra w końcu by zwyciężyły. Dowody mam w tej chwili namacalne - chociażby z moich doświadczeń zawodowych.
Nic nie wyrwałem , po prostu było to jedyne sensowne zdanie, reszta to zwyczajowy bełkot o upadku, końcu świata itd...
Proszę cię... Myślałem, że jesteś na tyle uczciwy, by w obliczu demaskacji manipulacji wycofać się z niej. Nie utracisz twarzy. Nie wobec mnie. Dla mnie nadal będziesz osobą. Błądzącą, ale dlatego łaknącą pomocy osobą. Ja też łaknąłem pomocy. Nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale jej łaknąłem jak łaknie się łyku świeżego powietrza w zatęchłym pomieszczeniu.
Obawiam się że prowadzisz dyskusję z mirażem, przeczytaj może moją wypowiedź jeszcze raz, bo widzę że nie dotarło.
Akurat odnośnie paradoksu dziecka nie prowadzę dyskusji a wyjaśniam ci na czym polega.
Zakładam że po prostu nie potrafisz tego wyjaśnić.
Na pewno nie potrafię tego uczynić tak dobrze jak wskazani autorzy. zwłaszcza, że poznanie znajduje się na peryferiach moich poszukiwań i zainteresowań. Głównie dlatego, że z natury dąży do struktur i procedur, do których nie mam serca.
Przeczytaj jeszcze raz moją odpowiedź.
Proszę bardzo:
Chybiony.
Przykro mi, ale ponowna reklama tego jakże głębokiego tekstu nic mi nie wyjaśnia:D
Spójrz w lustro
Widzę tam czterdziestolatka w tshircie a nie katoliberała.
Widzisz tak to już jest że poza metafizyką poznanie przez ocenę jest niemożliwe, i dopóki nie odkryjesz to nie będziesz w stanie ocenić.
Myślę, że Einstein jest idealną dowodem na to jak bardzo się mylisz. (Augustyna nie przywołałem, bo wiem, że jesteś nań uczulony)
Nieeeee... to niemożliwe, przecież ty masz spójne poglądy, nie przeczyłbyś sam sobie.
Jeżeli za "spójne" uważasz "pozbawione wyjątków, które nadają strukturę zasadom", to się mylisz.
Jeżeli porównujesz bezpośrednie zagrożenie życia w wyniku napadu do ujmy na honorze spowodowanej nieostrożnym słowem, to naprawdę szkoda mojego czasu na dyskusję z tobą.
No tak - bo w napadzie zagrożone może być życie, które z definicji "jest" a honoru przecie z definicji "nie ma". Ergo - zagrożenie honoru nie rodzi konieczności jego ochrony lecz proceduralnego rozstrzygnięcia, czy norma została naruszona czy nie:D.
To samo się tyczy ciebie.
Ależ tak. Przecież bez przerwy zachłystuję się politycznymi wolnościami wyznaczającymi granice "wolności" i "humanizacji" świata:D. Zaiste - wielki ze mnie oświeceniowiec:D
Usiłujesz zdewaluować moją wypowiedź poprzez podważenie jej wartości,
W jaki sposób?

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
Widzę, że po powrocie z kościoła wywaliłeś w kąt koszyk ze święconką i zacząłeś wylewać jad na forum :D
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla --->
"Wiedzę na temat m. Teresy też czerpię ze sprawozdania komisji beatyfikacyjnej," - więc powinieneś wiedzieć, że jedynym "cudem", który został przypisany MT jest uzdrowienie kobiety z raka. Oczywiście, opinie kilku lekarzy, że ktoś se tu jaja robi, bo po pierwsze to nie był rak, a "tylko" niezłośliwy guz, a po drugie przed ogłoszeniem cudu przechodziła kompleksowe leczenie.
Do mediów się odwołuję, bo to media zrobiły z niej świętą. A Ty bezkrytycznie wierzysz w papkę, która Ci media przedstawiają. Poświęciła swoje życie ... sobie. Bo dla innych to chyba nie bardzo.
"Byłem podobny (choć z pewnością nie aż tak radykalny)." - Owszem. Byłeś. Ale jako istota rozwijająca się poszedłeś dalej. I teraz pasuje do Ciebie tylko jedno określenie. Absolutny fanatyk z zamkniętym umysłem.
"Człowiek upajający się wielkością własnego intelektu nie jest w stanie przyznać się do tej swojej pychy przed sobą i przed innymi." - Odkryłeś to patrząc w lustro?
"grzech pychy był podstawowym, jaki wyznałem w pierwszej od niemal 20 lat spowiedzi. " - i wyznajesz go przy każdej następnej? Bo pycha, zadufanie i wiara we własną nieomylność biją z każdego Twojego posta. Każde słowo, które prezentujesz powinno być przyjęte bez krytycyzmu, bo to Prawda. Absolut niekrytykowalny i nieinterpretowalny.
Jako jedyny poznałeś Prawdę i Dobro i jak każdy Świadek Jehowy odczuwasz przymus głoszenia tego innym i wciskania im pierdół.
Attyla [ Flagellum Dei ]
Hell
więc powinieneś wiedzieć,
Nie wiem. Nawet jeżeli, to co z tego? Przeszkadza ci coś w tym?
Radykalni "racjonaliści" oczekują oznaczenia producenta w rodzaju "made by God". Oczywiście w formie nie budzącej wątpliwości, czyli znak zastrzeżony w odpowiednim urzędzie i w ramach właściwych procedur. W każdym innym przypadku odrzucają wszystko. Zresztą i taki zna by odrzucili twierdząc, że to jakieś żarty ktoś sobie robi albo jakiś spisek światowy "czarnych" ma miejsce.
Zresztą, gdybynie charakteryzowali się nieprzebranymi pokładami złej woli, "dzięki" odkryciu Kartezjusza zatracili umiejętność odczytania boskich znaków. Weźmy sobie chociażby to, że za czas jakiś ludzie odnajdą gdzieś zakopane moje audi. Jeżeli spojrzą na te cztery kółeczka na chwycie powietrza, to co mogą zobaczyć? Mogą zobaczyć oznaczenie producenta ale mogą też dostrzec przypadkowe układy otworów.
W tej chwili ludzie wszędzie widzą WYŁĄCZNIE przypadkowe układy otworów. Bo widzą dokładnie to, co chcą widzieć.
Co do cudów, to nie przypominam sobie niczego na ten temat. Jakoś się nimi nie podniecam i nigdy nie podniecałem. Wyjąwszy może cuda Tuska, które wprawiły mnie swego czasu w doskonały humor. W odniesieniu do m. T bardziej interesowałem się tym, że pewnego dnia młoda siostra miłosierdzia wyszła na ulice Bombaju i zaczęła po prostu pomagać ludziom tej pomocy potrzebującym. I nie chodzi tu głównie o jakąś pomoc sensu stricte. Tu chodzi o to, że osoba ta okazywała ludziom umierającym pod murami domów, przy ruchliwych ulicach serce. Serce, którego potrzebowali bardziej niż czegokolwiek innego.
I naprawdę trzeba być aroganckim sukinsynem, by twierdzić, że działania te są nic niewarte, czy "nie spełniały standardów". I naprawdę życzę tej gnidzie, by nie znalazła się w sytuacji, w której ze czcią będzie całował ręce człowieka, który nie mija go obojętnie.
Pamiętam twarze osób starszych, gdy w czasach ogólniaka chodziłem do "domu starców", by po prostu chwilę z tymi ludźmi porozmawiać. By wysłuchać historię ich życia czy być świadkiem ich cierpienia. Ty nie masz pojęcia i módl się, byś gonie nabył, co może znaczyć dla człowieka chociażby obecność innego człowieka.
I teraz pasuje do Ciebie tylko jedno określenie. Absolutny fanatyk z zamkniętym umysłem.
No tak. Dla takich jak ty ktoś, kto nie poddaje się terrorowi racjonalizmu z definicji MUSI być fanatykiem, bo przecie wy chcecie, by on TYLKO ów racjonalizm stosował - a to przecież tak niewiele... Każdy, kto nie poddaje się tak "niewielkim" wymaganiom MUSI być fanatykiem, ponieważ nie akceptuje "nawet" tego niezbędnego minimum".
Zatem ja też MUSZE być fanatykiem, ponieważ ważę się twierdzić, że fundamenty tego ubóstwianego racjonalizmu są radykalnie irracjonalne i "śmiem" żądać racjonalnego uzasadnienia dla irracjonalnych pretensyj racjonalizmu, czym demaskuję go jako jedną wielką manipulację i oszustwo.
i wyznajesz go przy każdej następnej?
Ano wydaje mi się, że moje osobiste spowiedzi nie powinny cię interesować. Chyba, że jesteś nie tylko działaczem wydziału propagandy ale i szpiegiem policji politycznej.
Jakby nie było, to spowiedź moja jest moją prywatną sprawą i tobie nic do tego. Bez względu na pełnione funkcje.
Każde słowo, które prezentujesz powinno być przyjęte bez krytycyzmu, bo to Prawda.
Cóż. Pojawiają się w przestrzeni tej dyskusji dwa wzajemnie sprzeczne zdania. I nie mam najmniejszych przesłanek do tego, by odrzucić stanowisko Kościoła świętego i przyjąć twoje - towarzyszu proroku. Jestem na tyle bezczelny, że kpię sobie z twoich proroctw, wyśmiewam zapożyczone z kolorowych pisemek i tvnu hasełka i piętnuję bezmyślne ich asymilowanie i głoszenie jako "swoich".
Ja swojego zdania nie mam. I nie głoszę swojej prawdy. Zrezygnowałem też z własnego "światopoglądu" jako produktu nieokiełznanej pychy. Mój rozumek nie jest w stanie objąć nawet miliardowej części złożoności tego świata. Twój też. Tyle, że ja nie widzę powodu do tego, by uciekać od tej oczywistości, którą moja własna pycha starała się przede mną ukryć i zamaskować.
Jako jedyny poznałeś Prawdę i Dobro i jak każdy Świadek Jehowy odczuwasz przymus głoszenia tego innym i wciskania im pierdół.
Masz problemy ze wzrokiem? Nigdzie nie przyznawałem się do jakichś jehowitów czy innej pseudochrześcijańskiej sekty. Jestem katolikiem ortodoksyjnym obrządku łacińskiego i przyjmuję credo nicejskie.

Mazio [ Mr Offtopic ]
300
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla --->
"I nie głoszę swojej prawdy." - Swojej nie. Tą Jedyną Prawdziwą Prawdę przesiąkniętą na wskroś Dobrem.
"Nigdzie nie przyznawałem się do jakichś jehowitów czy innej pseudochrześcijańskiej sekty" - A czy ja coś napisałem, że jesteś ? Napisałem, że "jak każdy", a nie "jak każdy inny" - przyrównałem Cię do nich, a nie zakwalifikowałem do nich. Poza tym świetnie byś tam pasował.
"Ty nie masz pojęcia i módl się, byś gonie nabył, " - takiś pewien, że nie mam? Nie znasz mnie, więc się nie odzywaj, chłopczyku.
"I nie mam najmniejszych przesłanek do tego, by odrzucić stanowisko Kościoła świętego i przyjąć twoje" - Widzisz chłopczyku tupiący nóżkami - ja nie chcę, żebyś przyjmował moje stanowisko. Ja chcę, żebyś przestał zmuszać innych do przyjęcia Twojego. Bo do tego dążysz.
"Jestem katolikiem ortodoksyjnym" - Nie jesteś ortodoksem - nie przestrzegasz wszystkich zaleceń swojego Boga jak powinieneś, krytykujesz Kościół i ich decyzje. Żyjesz pędzony pieniądzem, Twój własny zawód wymaga oszukiwania, a przynajmniej naciągania prawdy w celu osiągnięcia korzyści osobistych. Jesteś dewotem, a nie ortodoksem.
"czy innej pseudochrześcijańskiej sekty." - I jak każdy dewot uważasz, że tylko katolicyzm to prawdziwe chrześcijaństwo.

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]
Wesołych Świąt
eros [ elektrybałt ]
I jak każdy dewot uważasz, że tylko katolicyzm to prawdziwe chrześcijaństwo.
Niech to dunder swisnie. Piszacy nie rozumie nawet tego co pisze :)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Niech to dunder swisnie. Piszacy nie rozumie nawet tego co pisze :)
Errrrr - nie żebym się wtrącać chciał albo co - ale Tamto zdanie w kontekście neofity jakim jest Attyla ma wiele sensu.
gad1980 [ Generaďż˝ ]
Jeśli chodzi o całą dyskusję to - jedno jest wielce prawdopodobne - Attyla i reszta kompanii ma bardzo dużo wolnego czasu :)
Nie szkoda go na taką dyskusje? Attyla zdania zapewne nie zmieni jak i liczna grupa jego adwersarzy. Nie szkoda czasu i klawiatury? Wiosna jest :) Chodźmy pobiegać (czy co kto lubi :))
Wesołych :)
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
HeadShrinker - określenie Świadków Jehowy "pseudochrześcijańską sektą" nie jest zupełnie bez uzasadnienia jeśli wziąść pod uwagę ich doktrynę, historię i metody. Gdyby Attyla potraktował tym samym określeniem Kościół Ewangelicko-Augsburski dajmy na to, byłaby inna rozmowa. Oczywiście Hell nie jest w stanie pojąć tak subtelnych rozróżnień, mam nadzieję, że przynajmniej Ty jesteś.
"nie przestrzegasz wszystkich zaleceń swojego Boga jak powinieneś, krytykujesz Kościół i ich decyzje"
- uśmiałem się setnie czytając to zdanie. Nie ma to jak wstąpić od czasu do czasu do wątku made by Attyla.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Wasylus->
Ja bahdzo przepraszam - się byłem odniosłem do konkretnego zdania cytowanego przez Erosa;)
Tym niemniej nie zamierzam na tym zakończyć responsu - Nasz Forumowy Neofita napisał był
Nigdzie nie przyznawałem się do jakichś jehowitów czy innej pseudochrześcijańskiej sekty.
Wynika z tego, iż w jego mniemaniu NIE TYLKO JEHOWCY są sektą.
gdyby Attyla potraktował tym samym określeniem Kościół Ewangelicko-Augsburski dajmy na to, byłaby inna rozmowa.
Najprościej byłoby zapytać jego o to co jest a co nie jest sektą w jego mniemaniu - ale zapewne udzieliłby jakiejś pokrętnej odpowiedzi, z której wynikałoby, iż takie określenie jak "sekta" jest adefiniowalne, etc, etc.
Oczywiście Hell nie jest w stanie pojąć tak subtelnych rozróżnień, mam nadzieję, że przynajmniej Ty jesteś.
eh - nadal próbujesz :D
Attyla [ Flagellum Dei ]
Hell
Swojej nie. Tą Jedyną Prawdziwą Prawdę przesiąkniętą na wskroś Dobrem.
Nic nie rozumiesz. Prawda jest Dobrem. Głoszenie Prawdy to głoszenie Dobra. Wszystkie wartości absolutne są w istocie jedną wartością, której nadaje się różne nazwy - Bogiem.
Poza tym świetnie byś tam pasował.
Interesujące. Żebym mógł pasować do nich, musiałbym najpierw być ofiarą luterańskiego błędu, który zresztą jest źródłem większości nieszczęść europejskich - uznanie człowieka za źródło normatywności. We wszystkich sektach reformatorskich i poreformatorskich błąd ten jest uprawiany na szeroką skalę. Tyle tylko, że niektóre sekty dążą do tego by jak najbardziej przypodobać się "wiernym" (właściwie czemu są oni wierni, żeby móc ich tak nazywać to ja nie wiem) z głosowaniem nad tym w co powinno się a w co nie - wierzyć (najlepszym przykładem są właśnie wywołani tu Ewangelicy augsburscy) a inne konkurują tym, by stawiać przed wyznawcami jak najbardziej radykalne wymagania, co prowadzi do dosłownego (co często kończy się groteskowością postaw) odczytywania treści zapisu Biblii (i tu znowu przywoływani jehowici).
Ja nie mam zamiaru uczestniczyć w plebiscycie na boskość.
takiś pewien, że nie mam? Nie znasz mnie, więc się nie odzywaj, chłopczyku.
Oj... Gdybyś miał jakiekolwiek o tym pojęcie, to prędzej byś sobie palce odgryzł zanim byś zaczął wypisywać podobne rzeczy.
Ja chcę, żebyś przestał zmuszać innych do przyjęcia Twojego. Bo do tego dążysz.
Czyli chcesz, bym przyjął komuliberalny - czyli twój dyktat. Zatem świadomie kłamiesz albo nie rozumiesz tego o czym piszesz (co już niektórzy podejrzewają)
Tak swoją drogą, to ja mam wystarczający zasób epitetów, by jeszcze długo prowadzić tę wymianę uprzejmości. A, że nie ma to wielkiego sensu, to sobie daruję uprzejmości i odpowiadać będę wyłącznie merytorycznie - o ile twoje wypowiedzi będą się do odpowiadania kwalifikowały.
Jesteś dewotem, a nie ortodoksem.
Wiesz - myślę, że warto, byś zajrzał czasami do słownika jęz. polskiego byś wreszcie zaczął używać słów zgodnie z ich znaczeniem...
I jak każdy dewot uważasz, że tylko katolicyzm to prawdziwe chrześcijaństwo.
O - nie tylko. Kościół grecki też - choć jeszcze nie uznał duchowego zwierzchnictwa Rzymu.
Chociaż nie mam zielonego pojęcia co to ma wspólnego z dewocją:O
Serson ( Wasylus) [ Konsul ]
HeadShrinker -> ja niczego nie "próbuję" tylko stwierdzam fakty. Hell ma kłopoty ze zrozumieniem znaczenia użwanych (nawet przez niego samego) terminów, tego chyba nie trzeba udowadniać, wystarczy spojrzeć na jego ostatni post. I to prawdopodobnie miał na myśli Eros. Ciebie to nie dotyczy. I tyle w temacie.
"Nigdzie nie przyznawałem się do jakichś jehowitów czy innej pseudochrześcijańskiej sekty.
Wynika z tego, iż w jego mniemaniu NIE TYLKO JEHOWCY są sektą."
- z kontekstu jeno domyslam się, co to są "JEHOWCY" ale do rzeczy.
To chyba oczywiste, czyż nie ? Na świecie jest sporo organizacji religijnych, których struktura, metody działania, itd... powodują, że określa się je mianem sekt. Dodam, że nie tylko potocznie. Jest także całkiem sporo takich, które wykorzystują w sposób bardzo dowolny pewne elementy chrześcijańskiej doktryny łącząc je z innymi, często sprzecznymi, naukami - ergo pasuje do nich określenie "pseudochrześcijańskie". Innymi słowy jego "mniemanie" jak je nazywasz, nie jest niczym dziwnym, wręcz przeciwnie.
Ja rozumiem, że Attyla nie jest specjalnie lubianą osobą - i nie bez przyczyny można dodać - ale jak się czepiać, to z sensem a nie wszystkiego jak leci, bez chwili zastanowienia.
Attyla coś powiedział = to musi być złe/głupie, oto słuszny sposób myslenia.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Wasylus->
Fragment zdania "mam nadzieje, że przynajmniej Ty jesteś" odnosił się do mnie chyba ;) Tyle w temacie ;)
z kontekstu jeno domyslam się, co to są "JEHOWCY" ale do rzeczy.
nie wiem w jak głębokiej i ciemnej jaskini musiałbyś żyć - żeby nie znać najpopularniejszej "ksywy" świadków jehowy :P
ale jak się czepiać, to z sensem a nie wszystkiego jak leci, bez chwili zastanowienia.
Niech się więc wypowie krynica mądrości - i odpowie nam na pytanie o to "co jest sektą a co nie?"
Attyla coś powiedział = to musi być złe/głupie, oto słuszny sposób myslenia.
Byłoby ciekawie gdyby ktoś tak potraktował Attyle - ponieważ on w ten sposób traktuje wszystkich swoich adwersarzy :)
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla --->
"Czyli chcesz, bym przyjął komuliberalny - czyli twój dyktat." - Nie rozumiesz nadal? Żadna niespodzianka. Nie, nie chcę żebyś przyjmował mój światopogląd. Siedź sobie ze swoim, ale nie zmuszaj innych do przyjęcia Twojego. Jaśniej?
dewot (dewotka) pobożniś, świętoszek. Nie pasuje? Zaślepiony fanatyk? Lepiej ?
"Ja nie mam zamiaru uczestniczyć w plebiscycie na boskość. " - Bo z góry wiesz, że Ty masz monopol na Prawdę.
"Chociaż nie mam zielonego pojęcia co to ma wspólnego z dewocją" - Uważasz, że tylko Twoja wiara prowadzi do Prawdy i zbawienia. Tylko Twoja wiara jest wyznacznikiem "człowieczeństwa". Każdy, kto wyznaje inną lub nie wyznaje żadnej jest poza marginesem człowieczeństwa. Skutek uboczny dewocji.
"Wiesz - myślę, że warto, byś zajrzał czasami do słownika jęz. polskiego byś wreszcie zaczął używać słów zgodnie z ich znaczeniem..." - i Ty mi to zarzucasz? Osoba, której już kilkakrotnie udowodniono, że myli znaczenia słów, używając ich zupełnie niezgodnie z ich definicją? Nie rób sobie jaj.
"Gdybyś miał jakiekolwiek o tym pojęcie, to prędzej byś sobie palce odgryzł zanim byś zaczął wypisywać podobne rzeczy. " - o Matce Teresie? A co mają hospicja prowadzone przez MT wspólnego z Domami Starości? Poza tym, że są "ostatnim przystankiem"?
Dodam jeszcze jedno za które powinna zostać wykopana z Kościoła, a nie wynoszona na piedestały. Potwierdzone nawet w dokumentach beatyfikacyjnych chrzczenie osób u progu śmierci. Nieprzytomnych, w agonii, nie kumających co się dzieje. Muzułman i hinduistów. Oczywiście to zostało jej policzone jako zasługi dla Kościoła ...
Żenada. Chciałbyś żeby ktoś Ciebie "przechrzcił" na judaizm czy islam bez Twojej zgody na łożu śmierci?
Serson --->
"Gdyby Attyla potraktował tym samym określeniem Kościół Ewangelicko-Augsburski dajmy na to, byłaby inna rozmowa." - cytat z Attyli: "musiałbym najpierw być ofiarą luterańskiego błędu (...)We wszystkich sektach reformatorskich i poreformatorskich błąd ten jest uprawiany na szeroką skalę." - czyli jakikolwiek odłam chrześcijaństwa oparty na luteraniźmie jest błędny. Czyli każdy odłam chrześcijaństwa poza katolicyzmem nie jest tym "prawdziwym". Jest sektą. Szukałeś potwierdzenia co Attyla myśli o innych odłamach chrześcijaństwa to masz.
eros ---> "I jak każdy dewot uważasz, że tylko katolicyzm to prawdziwe chrześcijaństwo" - co tu jest nie tak ? Wskaż mi błąd. Nie wyrwany z kontekstu. W świetle wypowiedzi Attyli do której to zastosowałem.

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
Wasylus->
No i pozamiatane - Tzn Hellmaker odpowiedział na moje pytanie i wychodzi na to, że w tym przypadku zastosować można "to byłaby inna rozmowa"
Bzyk [ Offensive ]
Nie wiem, czy dobrze trafiłem (w końcu kategoria "polityka"), ale tak sobie czytam Pana Atylle, który pisze o tym, że np. usługi w kościele to nie usługi i że ludzie płacą z grzeczności, z racji dobrego wychowania. Otóż to za przeproszeniem gówno prawda, bo sam miałem przypadek, że dałem 100-wę za pewną posługę, to proboszcz dostał ślinotoku i z tekstem "ludzie płacą średnio 250 zł, pracuje Pan?." - itd zaczął mnie przesłuchiwać. Byłem kiedyś kilka dobrych lat ministrantem i też się nasłuchałem - to nie są odosobnione przypadki. Ta firma zaczyna coraz bardziej przeginać. Ostrzej nie będę pisac, bo za chwilę mnie zbanują, a tego nie chcę :)
Mam w ogóle taki zestaw pytań, który staram się zadawać wszelkim fanatykom. Niestety, do dzisiejszego dnia nie otrzymałem sensownych odpowiedzi.
1. Jeśli istnieje Bóg sprawiedliwy (to moja prywatna sprawa, ale napiszę publicznie, że wierzę w bliżej nieokreślone moce [bezosobowo piszę], ale przestałem wierzyć w tzw. Kościół), to dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy już w momencie naszego poczęcia? To, że urodziłem się w PL, w rodzinie katolickiej jest cholernie niesprawiedliwe dla kogoś, kto urodził się w Mozambiku i prawie umiera z głodu... w końcu sam fakt powstania NAS jest chyba mniejszy, niż prawdopodobieństwo wygrania w totka - ile plemników wojowało z komórką jajową, zanim akurat trafiło na NAS ? :) Reasumując: nie chce mi się wierzyć, że ktoś nad tym światem sprawuje piecze i że wszyscy gramy w gierkę, którą ktoś tam u góry wymyślił i że nadejdzie koniec świata i będzie 'game completed' :)
2.Dlaczego antykoncepcja jest zakazana przez Kościół? Dlaczego sprowadza się do wspólnego mianownika dziwki na środkach antykoncepcyjnych, które puszczają się na prawo i lewo, albo kolesi wymieniających gumkę równie często jak swe partnerki (laski do brania w aucie) z osobami, które szczerze kochają tę jedyną osobę z którą są od lat (wiadomo, że nie można zakładać, że tak będzie aż do śmierci, czyżnt?) i używają prezerwatywy, bo wiedzą jak niepoważnym narzędziem dzisiaj jest Watykańska Ruletka itd. Co to kurde ma znaczyć, że Kościół będzie mówić "Nie używaj prezerwatywy/tabletek, bo to grzech" a za kilka lat pewnie zmieni zdanie i powie: ok, można używać noża do krojenia warzyw, bo nie wszyscy nim zabijają.
3.Przeważnie słysze słowa zagorzałych katolików w moim kierunku: "słuchaj, jak nie chcesz wierzyć, to nie wierz - Twoja sprawa". Ok, ale kiedyś ksiądz przy okazji spowiedzi powiedział mi, że powinienem szukać odpowiedzi na wszelkie wątpliwości, które pojawiają się w mojej głowie. Szkoda, że nie miałem jeszcze okazji z nim porozmawiać, bo przenieśli go do innej parafii (najlepszych wobec parafian najszybciej przenoszą ;)). Stąd szukam odpowiedzi, a mam wrażenie, że Kościołowi będzie się wiodło coraz gorzej, bo przemierzając karty historii widać, że zależało im zawsze na jak najbardziej ciemnym, prostym pospulstwie, a to się na szczęście dzisiaj już zmienia.
Przepraszam za niską kompresję powyższych słów i troszkę nieskładną polszczyznę, ale jestem lekko zmęczony, a chciałem to wyrzucić z siebie;)
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Bzyk --->
Ad. 1 Bo Bóg dał nam wolną wolę. Cokolwiek to znaczy. Co prawda nie tłumaczy to dlaczego w takim razie wierzy się w to, że wszystko co było jest i będzie jest zapisane w Wielkiej Księdze Przeznaczenia i co ma do tego wolna wola, skoro i tak ma być jak jest zapisane, ale człowiek przecież ma wolną wolę, to znaczy że może zmieniać Księgę Przeznaczenia. Co prowadzi do interesujących konkluzji na temat nieomylności boskiej :)
Poza tym - Bóg ma Plan. I nie nam, maluczkim, próbować go zrozumieć. Heretyku jeden Ty.
Bzyk [ Offensive ]
"Bo Bóg dał nam wolną wolę" - nawet nie mam sił polemizować na szerszej płaszczyźnie. Jak dał wolną wolę, to niech to czasami Kosciół uszanuje, szczególnie w mediach i polityce. Poza tym ta niesprawiedliwość nie bardzo pasuje mi do woli nadanej w chwili poczęcia, bo każdy z nas startuje z innego pułapu. Spokojnie.. wiem, że inaczej nie można, ale tak czy siak bardzo mnie to wszystko irytuje. Tak samo jak wszelkie katoliczki cnotki trzpiotki (w sensie "święte za życia", moze źle rozumię znaczenie cnotek trzpiotek hehe ?), które narażone są na pokusy dnia codziennego w duuużo mniejszym stopniu (ze względu na to, że Stwórca nie obdarzył je prezencją), niż np. sexi blond ze stanikiem w groszki... zresztą 90% jak nie więcej zakonnic / zakonników do najładniejszych nie należy i co to za sztuka być świętym (wiem, spłycam nieco opis). Dlatego liczę na to, że Stwórca który wymyślił dla nas tę grę zwaną życiem, będzie naprawdę w porządku i przebaczy wszystkim i usiądziemy razem do wspólnego ogniska <lol>

smalczyk [ Generaďż˝ ]
Serson --->
Gdyby Attyla potraktował tym samym określeniem Kościół Ewangelicko-Augsburski dajmy na to, byłaby inna rozmowa.
Pamiętaj, że A. nie uznaje soborowego rozumienia ekumenizmu (co sam wielokroc stwierdził) - myślę więc, ze zdanie Hella ma wiele wspólnego z prawdą.
Ale w zasadzie nie ma się co obruszać - mam znajomego księdza, ktory tez innych religii chrześcijańskich poza rzymskim katolicyzmem nie traktuje jako 'bratnich' :)
O, właśnie doczytałem :)))
<<We wszystkich sektach reformatorskich i poreformatorskich >>
Attyla [ Flagellum Dei ]
hell
ale nie zmuszaj innych do przyjęcia Twojego.
Już nie wiem jak to napisać, żeby przełamać megatony twego fanatyzmu.
1. obojętność to podstawa utopii komuliberalnej. Twojej utopii. Ja mam gdzieś jej dyrektywy. Zachowaj się zatem zgodnie z twoimi własnymi żądaniami i przestań wreszcie jęczeć o jakimś "zmuszaniu", bo od tego można zwyczajnie stracić cierpliwość.
Jeszcze prościej - zamknij wreszcie kłapaczkę, skoro twój bożek żąda tego od ciebie i daj mi w spokoju robić to na co mam ochotę. Mam ochotę piętnować skretynienie idiotów rządających stosowania swojej utopii od innych postępując dokładnie wbrew jej wymogom - to to robię.
Oczywiście wiem, że to nic nie zmieni, bo komuliberał - jak każda bolszewicka szmata - potrafi wyłącznie żądać a kiedy przychodzi do tego, by sam stosował to, czego żąda - zapomina "nagle" o tym. Żąda tego od niego jego pokręcona "rewolucja":D by w jej imię nie stosować się do jej celów:D
2. Nikogo do niczego nie zmuszam. Wykorzystuję to, że człowiek prócz skłonności do Zła dąży także do Dobra i budzę jego uśpione sumienie licząc, że przełamie ono niewolniczą postawę stworzoną przez Zło.
dewot (dewotka) pobożniś, świętoszek. Nie pasuje? Zaślepiony fanatyk? Lepiej ?
Skoro sam nie umiesz używać słownika - proszę:
dewocja «powierzchowna, manifestacyjna pobożność»
Bo z góry wiesz, że Ty masz monopol na Prawdę.
Ja coś mam? To ciekawe, bo pozbawiłem się nawet swojego zdania. Nie mając zdania nie mogę mieć monopolu. No - chyba, że na nie posiadanie:D
Uważasz, że tylko Twoja wiara prowadzi do Prawdy i zbawienia.
Halo! Tu Ziemia! Nie jestem wyznawcą komuliberalizmu a chrześcijaninem. Chrześcijaństwo zaś - czy ci się to podoba, czy nie - to jedyna droga do Prawdy i Zbawienia. Skoro jest to droga jedyna, to innej nie ma. Za trudne, czy mam powtórzyć?:D
o Matce Teresie?
Ty masz jednak duuuże problemy z czytanie ze zrozumieniem. Nic dziwnego, że wypisujesz potem takie banialuki.
Nie o m. T chodzi a o zrozumienie osób porzuconych i samotnych.
Dodam jeszcze jedno za które powinna zostać wykopana z Kościoła, a nie wynoszona na piedestały.
Wtedy - jak rozumiem - porzuciłbyś swoją postawę buntu i wrócił na łono Kościoła? Gdyby się "dostosował" do twoich wymagań? A może byś "tylko" przestał go zwalczać? Niesamowite!
Na szczęście Kościół nie został stworzony na potrzeby dogadzania różnym hellmakerom.
A co do chrzczenia osób umierających, to nie widzę najmniejszego powodu, by nie dać im tej możliwości. W końcu nawrócenie nawet na łożu śmierci daje szansę na zbawienie.
Nie widzę też najmniejszych powodów, by zarzucać komuś przymusowe nawracanie czy nawracanie podstępne. No, chyba, że się jest takim wrednym bydlęciem jak ten na "h". Wtedy po prostu z definicji się przyjmuje, że jeżeli coś "śmierdzi" Kościołem, to naprawdę śmierdzi i z całą pewnością jest to nieuczciwe - jeżeli nie kryminalne.
Bzyk
Mam w ogóle taki zestaw pytań, który staram się zadawać wszelkim fanatykom. Niestety, do dzisiejszego dnia nie otrzymałem sensownych odpowiedzi.
Jeżeli "na dzień dobry" tytułujesz ludzi "fanatykami", to się ciesz, że pysk masz cały, bo jego rozbicie to chyba najlepsza odpowiedź na wszelakie "wątpliwości", które z daleka zajeżdżają chęcią wyartykułowania swojej nienawiści wobec wszystkich, którzy śmią wierzyć w coś, co jaśnie pan "odrzucił".
Ustalmy zatem, że przyjąłem do wiadomości, że mnie nienawidzisz i nie wracajmy do tego tematu.
Nie mam też ochoty i czasu, by wysłuchiwać wynurzeń kolejnego frustrata ogarniętego chrystianofobią, choć pochlebiam sobie, że rozumiem to zjawisko:
Chrystianofobia rodzi frustrację (bo chrześcijan jest "tylu"). Frustracja rodzi bezsilność, gdy się skonstatuje fakt, że nie da się z dnia na dzień wyeliminować tego "pająka". Bezsilność rodzi wściekłość, którą taki frustrat uwalnia każdorazowo przy bezpośrednim lub pośrednim kontakcie ze źródłem fobii.
Bzyk [ Offensive ]
Atylla, no to też jesteś podobny do tych fanatyków, których znam. Uciekasz od konkretnej odpowiedzi :)
Apropo tych fanatyków: jak nazwałbyś kogoś, kto ocenia Twoje zachowanie, chociaż nawet o to nie prosisz? Kto mówi Ci, jak powinieneś żyć (rozmawiamy jak kumpel z koleżanką aż tu nagle ona mnie poucza... "naucza"?).. ostatnio usłyszałem od jednego takiego nawiedzonego - nie mówił do mnie wprost, ale komentował pewnego faceta w TV - że czerwony kolor t-shirtu oznacza, że człowiek jest daleko od Boga. No kurde mać, czy to nie jest jakiś nawiedzony katol ?
Albo dobry znajomy, który mówi żonie, że chociaż w weekendy ma z nim klękać i mają się głośno modlić. Ona się obrusza, że tego nie czuje, a on że musi to przeboleć, że jest jego żoną i inne takie pierdy. Sama mi o tym mówiła: zmieniłem o kumplu diametralnie zdanie.
Albo inna historia, jak koleżanka oceniała na last.fm ludzi po tym, jakiej muzyki słuchają. Jak ktoś słuchał czegos cięższego, nawet nie przyjmowała zaproszeń. Dla mnie tacy fanatycy to osoby, które nie przyjmują Twojego punktu widzenia ... źle - nie o to chodzi, że nie przyjmują, ale wręcz reagują baardzo emocjonalnie na wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła. Nie można z nimi dyskutować, bo oni są nawiedzeni :) Mi np. wiele rzeczy w Kościele się podoba, ale mówię otwarcie o tym, co mnie oburza. Fanatycy pomijają te kwestie, na końcu dodając: "jak nie chcesz być katolikiem / wierzącym, nikt Cię do tego nie zmusza" :)
"A co do chrzczenia osób umierających, to nie widzę najmniejszego powodu, by nie dać im tej możliwości. W końcu nawrócenie nawet na łożu śmierci daje szansę na zbawienie. " - no, Ty i inni święci za życia wiecie, co jest dla kogo dobre? Dla mnie własnie taka postawa to pierwsza oznaka słabości wewnętrznej - ale wiara dla wielu takich osób to coś jak wizyta u psychologa.. zresztą, wiara to opium dla ludzi tak myślę :)

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
A+
A co do chrzczenia osób umierających, to nie widzę najmniejszego powodu, by nie dać im tej możliwości. W końcu nawrócenie nawet na łożu śmierci daje szansę na zbawienie.
Nie widzę też najmniejszych powodów, by zarzucać komuś przymusowe nawracanie czy nawracanie podstępne.
W sumie to wcale nie zdziwiła mnie ta wypowiedź. Mam jedynie nadzieje, że na Twoim łożu śmierci Ciebie też ktoś "nawróci" rzecz jasna w imię Allaha Miłosiernego i Litościwego! Wszak dadzą Ci w ten sposób muzułmanie szanse na zbawienie - pomimo tego, iż przez cały swój żywot marny błądziłeś i wyznawałeś innego boga.
Attyla [ Flagellum Dei ]
OK Ponieważ stopień agresji nie wzrósł - przyjmuję, że forma nadana poprzednim wypowiedziom wynika wyłącznie z daleko posuniętych braków w wykształceniu i warsztatu piśmienniczego.
W każdym razie odpuść sobie z łaski swojej to etykietowanie, bo i ja potrafię etykiety przylepiać a to - gwarantuję ci - może ci się nie spodobać. Przyjmijmy więc, że ty wobec mnie nie będzie używał epitetów a ja nie będę ich używał wobec ciebie. Jeżeli nie - to jest to ostatnie moje wystąpienie wobec ciebie.
Pytania
ad 1
Jeśli istnieje Bóg sprawiedliwy
Nie Bóg jest sprawiedliwy ale Bóg jest Sprawiedliwością.
dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy już w momencie naszego poczęcia?
Świat nie jest sprawiedliwy. Świat jest. I jest najlepszy, jakim go można było stworzyć.
To, że urodziłem się w PL, w rodzinie katolickiej jest cholernie niesprawiedliwe dla kogoś, kto urodził się w Mozambiku i prawie umiera z głodu...
Widzę, że jest kolejna ofiara ruseańskiego sofizmatu mieszania równości ze sprawiedliwością:) Oczywiście nie przyjmiesz tego, ale niezależnie od twojego widzimisię to co sprawiedliwe nie musi być równe a to co równe rzadko bywa sprawiedliwe.
W każdym razie świat nie został stworzony dla ciebie. Został oddany człowiekowi w używanie. Podkreślam - człowiekowi a nie Bzykowi czy innej Mai:)
To po pierwsze. Po drugie - i chyba ważniejsze - Bóg nie jest nam nic winien. Jest dokładnie na odwrót.
Reasumując: nie chce mi się wierzyć, że ktoś nad tym światem sprawuje piecze i że wszyscy gramy w gierkę, którą ktoś tam u góry wymyślił i że nadejdzie koniec świata i będzie 'game completed' :)
Jak sądzisz? Czy to w co "chce ci się wierzyć" lub nie ma jakiekolwiek znaczenie? Czy od tego, że ci się "nie chce" - game will be not completed i przyjdzie ci żyć bez końca?
ad 2
Dlaczego antykoncepcja jest zakazana przez Kościół?
Po pierwsze Kościół niczego nie zakazuje. Kościół naucza, że antykoncepcja i wszystko, co prowadzi do usunięcia z życia człowieka odpowiedzialności i wpływa destrukcyjnie na więzi - w tym przede wszystkim - rodzinne, jest złe a zatem jest grzechem.
Po drugie a dlaczegóż to Kościół miałby nie potępiać antykoncepcji? Bo ty tak sobie życzysz?
a za kilka lat pewnie zmieni zdanie i powie: ok, można używać noża do krojenia warzyw, bo nie wszyscy nim zabijają.
akurat casus noża to strzał w płot. To nie Kościół a totalne państwo narodowe na fobię na punkcie broni w rękach normalnego człowieka. Tyle, że różnica pomiędzy Kościołem a totalnym państwem narodowym jest taka, że państwo posługuje się wyłącznie nakazami i zakazami a Kościół wyłącznie naucza.
ad 3
tu było jakieś pytanie? Prócz jałowego narzekania nie znalazłem tam nic. w tym nic takiego, co mogłoby robić za pytanie.
Apropo tych fanatyków: jak nazwałbyś kogoś, kto ocenia Twoje zachowanie, chociaż nawet o to nie prosisz?
To zależy od tego w jaki sposób moje zachowanie ocenia. Mógłbym go nazwać "chrześcijanin", "komunista", "kapitalista" (od kapitalistycznej utopii), "liberał", "komuliberał" itp, itd. W każdym razie z całą pewnością nie nazwałbym go śmietnikiem, który jest "otwarty" (słowo klucz;D) na wszelkie śmieci, brudy ale też rzeczy dobre - choć tych rzadko kto się pozbywa :D)
No kurde mać, czy to nie jest jakiś nawiedzony katol ?
A cóż złego jest w nawiedzeniu? Cóż złego w tym, że człowiek ma wartości, żyje według nich i stara cię innych do nich nawrócić? Od tego świat staje się lepszy, bo lepsi stają się ludzie go zamieszkujący.
Inna sprawa, że nie mam pojęcia co czerwony podkoszulek ma do Boga ale zważywszy na składność twoich wypowiedzi uznaję, że to może być błąd jakiś.
Ona się obrusza, że tego nie czuje, a on że musi to przeboleć, że jest jego żoną i inne takie pierdy
Bardzo mądrze. Takie wspólne czynności bardzo zbliżają ludzi. Wspólne posiłki, pacierze, spacery itd to dobra droga do dobrego małżeństwa i rodziny "dopóki śmierć nie rozłączy".
Jak ktoś słuchał czegos cięższego, nawet nie przyjmowała zaproszeń.
Może po prostu lubi muzykę a nie hałasy na granicy utraty słuchu? Nie dziwię się jej. Dla mnie muzyka skończyła się na Wielkiej fudze - choć jej już do muzyki nie zaliczam. Cała reszta to mniej lub bardziej zorganizowany hałas.
No ale de gustibus et coloribus non disputandum est - prawda? Zatem nie ma to nic wspólnego z "fanatyzmem" - cokolwiek miałoby to oznaczać?
ale wręcz reagują bardzo emocjonalnie na wszelkie zarzuty pod adresem Kościoła
A jak ty zareagujesz jeżeli ci powiem, że jesteś pustogłowym kretynem, który nie dość, że nie potrafi 2 zdań sklecić, to połowy słów nie rozumie?
Zanim zaczniesz się obrażać wyjaśnię, że źle wyrażając się o Kościele źle wyrażasz się o jego wyznawcach (w końcu Kościół to mistyczne ciało Jezusa Chrystusa, którego częścią jest każdy wierny). Ja powyżej wyraziłem się o twoim rozumku, z którym przez jakieś kosmiczne nieporozumienie się identyfikujesz.
Mi np. wiele rzeczy w Kościele się podoba, ale mówię otwarcie o tym, co mnie oburza
No cóż... Mnie "oburza", gdy jakiś gamoń zaczyna odgrywać rolę najwyższego trybunału i wyraża się bez szacunku o czymś, co przerasta go nieskończenie pieprząc jednocześnie jakieś nieskończenie głupie androny o czym, o czym nie ma bladego pojęcia:)
Cóż... Jeżeli nie chcesz pasować do powyższego opisu, to zanim zaczniesz odrywać rolę sądu ostatecznego pilnie ucz się, czytaj książki autorów zajmujących jakieś pozycje w wojnie ideologicznej albo tą wojnę ignorujących albo też takich, którzy nie mieli pojęcia, że człowiek zgłupieje kiedyś na tyle, by w swym samouwielbieniu tworzyć wzajemnie i wewnętrznie sprzeczne konstrukty, by następnie setkami tysięcy mordować tych, którzy nie dość gorliwie będą je wyznawać. Nawet wtedy gdy zjesz już wszystkie rozumy (wyłączywszy twój, bo ten pożarłeś na przystawkę:D) nie będziesz zdolny do wiarygodnego oceniania tego, co śmiesz dziś omiatać swym cuchnącym oddechem:D Ale tak to już jest, kiedy jakie samobieżne profanum podnosi swe chuderlawe kończyny na sacrum.
no, Ty i inni święci za życia wiecie, co jest dla kogo dobre?
"za życia"? Coś ci się pokręciło dziecino. Chrzest na łożu śmierci nie służy życiu doczesnemu a życiu po śmierci. Zresztą i życiu doczesnemu też może służyć dobrze. Człowiek wykluczony ze społeczności uzyskuje wstęp do społeczności innej. Takiej, która da mu poczucie przynależności i wiele innych rzeczy, których na razie nie jesteś w stanie zrozumieć nawet jeżeli będziesz w stanie je dostrzec, choć i to jest wielce wątpliwe.
zresztą, wiara to opium dla ludzi tak myślę :)
Proszę jakiś to ty oryginalny!:D "Myślisz" powiadasz?
Choroba - naparskałem na klawiaturę:D
Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]
Attyla --->
"Chrześcijaństwo zaś - czy ci się to podoba, czy nie - to jedyna droga do Prawdy i Zbawienia. Skoro jest to droga jedyna, to innej nie ma."
To tłumaczy wszystko. Jest tak, bo ja tak mówię. Mistrzostwo świata. Każda religia tak twierdzi. Więc dlaczego Twoja ma mieć na to monopol? Nawet pod względem liczebności wyznawców nie jest największa. Nie jest też najstarsza.
"A co do chrzczenia osób umierających, to nie widzę najmniejszego powodu, by nie dać im tej możliwości." - nie MOŻLIWOŚCI głupcze. Ochrzczenie osoby nieprzytomnej, niekontaktującej, nieświadomej to największe skurwysyństwo jakie można zrobić muzułmaninowi czy hinduiście. I nie tylko im.
Zapytam jeszcze raz - czy chciałbyś być przymusowo nawrócony na łożu śmierci na islam? Odpowiedz jasno i prosto, a nie pieprz swoich banialuków.

Attyla [ Flagellum Dei ]
Hell
Więc dlaczego Twoja ma mieć na to monopol? Nawet pod względem liczebności wyznawców nie jest największa. Nie jest też najstarsza.
Zapewne mógłbyś prowadzić księgę rekordów guinnesa albo sprzedawać piwo, ale z całą pewnością w ten sposób nie poznasz prawdy.
nie MOŻLIWOŚCI głupcze.
Ależ MOŻLIWOŚCI amatorze hot dogów. Sakramenty (a takim jest chrzest) udzielone pod przymusem, pod wpływem błędu czy innych czynników wyłączających lub ograniczających wolną wolę są nieważne.
Ty możesz tego nie wiedzieć, ale dla Chrześcijanina nie są to żadne arkana. Hmmmm... Zastanówmy się... M. T była chrześcijanką czy nie?
No cóż. Skoro godziła się na udzielanie nieważnych sakramentów musiała być przebranym derwiszem - prawda? A może mnichem buddyjskim, który nauczył się doprowadzać do usychania i odrastania fiuta?:D A może ty jesteś mnichem buddyjskim, tylko nie wiesz jak doprowadzić do odrośnięcia mózgu?:D

HeadShrinker [ Generaďż˝ ]
I to była odpowiedź w stylu Attyli - czyli NIE NA TEMAT :D:D
Proste pytanie Ci Hell zadał - nie zrozumiałeś? Prościej się już chyba nie da...
cioruss [ oko cyklopa ]
Attyla ->
A cóż złego jest w nawiedzeniu? Cóż złego w tym, że człowiek ma wartości, żyje według nich i stara cię innych do nich nawrócić? Od tego świat staje się lepszy, bo lepsi stają się ludzie go zamieszkujący.
to moze, dla odmiany, zapytajmy sie co dobrego plynie z takiego postepowania. pominmy chwilowo twoje egoistyczne pobudki, a zobaczmy jak pomagasz innym czy tez nawracasz (chociaz wyglada na to, ze dla ciebie to jedno i to samo). sprawdzmy moze na jakims prostym, mozliwym do zweryfikowania przykladzie z tego forum: siedzisz tu od kilku ladnych lat, 14tys postow za toba, a czy wskazesz chociaz jednego uzytkownika, ktory gotow bedzie powiedziec: 'Attyla odmienil mnie, czuje, ze jestem lepszym czlowiekiem'?
ciekawi mnie tez to, ze starasz sie obrazic kogos, z jednej strony nawiazujac do pewnych ubytkow w glowie, a z drugiej odnoszac sie do buddyzmu, ktory do myslenia wyraznie zacheca, zeby nie powiedziec, ze na mysleniu sie opiera. cos jak ''glupi jak Einstein'. moglbys to rozwinac?
Attyla [ Flagellum Dei ]
cioruss
to moze, dla odmiany, zapytajmy sie co dobrego plynie z takiego postepowania
oj - bardzo wiele. Płynie z tego poczucie wspólnoty, co wpływa na mnóstwo innych spraw takich jak np. altruizm czy zdolność poświęcenia społeczności. Wrzuć do tego worka wszystko, co niszczy komuliberalna obojętność i pomnóż przez 2.
'Attyla odmienil mnie, czuje, ze jestem lepszym czlowiekiem'?
Nie jestem w stanie nikogo odmienić. Jedynym zdolnym do tego jest Bóg. Ja mogę najwyżej dodać pewności siebie ludziom spychanych przez komuliberalną hołotę do podziemi. Być może dzięki temu nie będą uznawali swojej wiary za coś wstydliwego, czego nie obawiają się okazywać tzw, "mohery", którym motłoch spod michnika dorobił gębę nie z tej ziemi.
Oczywiście nie mogę konkurować z tvn, wybiórczą i całą resztą tego szamba, ale coś tam z tego zawsze jest:). Choćby tu - na naszym forum, gdzie ciemnogród nie jest jakimś słabowatym zdechlakiem:)
moglbys to rozwinac?
tu nie ma czego rozwijać, bo z tego co tu napisałeś nic nie pochodzi ode mnie.
eros [ elektrybałt ]
Hell ---> I jak każdy dewot uważasz, że tylko katolicyzm to prawdziwe chrześcijaństwo.
O ile sie nie myle posiadanie pogladow polega na przyjmowaniu jednego ogladu kosztem odrzucenia drugiego. Jesli nie jestem w stanie powiedziec, ze to i tamto jest prawdziwe, to znaczy, ze pogladow w tej mierze nie posiadam. Podobnie w przypadku wiary, gdzie, jesli uznaje te a nie inna za prawdziwa, odrzucam wszystko to co z nia niezgodne, wlacznie z rytem.
Ludzie (a przynajmniej ja sam) na ogól nie są skłonni, żeby szanować jakiś pogląd tylko dlatego, że jest to pogląd szczery. (...) Jeśli ktoś naprawdę myśli, że powinno się palić żywcem bezpańskie psy, nie szanuję go za to. (...) Jeśli ktoś twierdzi, że genialny oszust jest nadczłowiekiem, nie czuję ani trochę respektu, mimo że jest to opinia najzupełniej szczera; wręcz przeciwnie, wolałbym, żeby była to opinia nieszczera i pozerska. (...)
W gruncie rzeczy szanujemy cudze poglądy tylko wtedy, gdy uważamy, że jest w nich coś dobrego. Inaczej mówiąc, uczciwy człowiek respektuje inne religie, gdy widzi w nich elementy swojej własnej religii. Szanuję konfucjanistów za to, że z rewerencją odnoszą się do starców, bo moja religia też zawiera taki obowiązek. Szanuję buddystów za to, że są dobrzy dla zwierząt, bo moja moralność też mi to nakazuje. (...) Lecz nie zamierzam z tego powodu podziwiać chińskich tortur, hinduskiego pesymizmu ani islamskiej pogardy dla kobiet.
I w ten oto sposób powracamy do podstawowej sprawy, której świat współczesny boi się jak ognia. Musimy sami posiadać wyraziste poglądy, choćby po to, żeby mieć możność porównania. Musimy sami posiadać religię, choćby po to, żeby naprawdę szanować cudzą. Nawet jeśli chcemy po prostu cenić wszystko, co jest dobre w różnych ludzkich koncepcjach, i tak musimy coś czcić - bo inaczej nie będziemy wiedzieć, co cenić.

Widzący [ Legend ]
Tekst piosenki "Prosty jak zegarek świat" zespołu "Czerwony Tulipan"
Ref.
Powinien być prosty jak zegarek świat
Po każdym "tik" byłoby "tak"
Powinien być prosty jak zegarek świat
Po każdym "tik" byłoby "tak"
Żeby wszystko jak w zegarku
Od jedynki do dwójeczki
Póniej trójka, czwórka, piątka
To by człowiek się nie plątał
W myślach, czynach, no i w mowie
Żeby wszystko jak w zegarku
Sześć i siedem, potem osiem
To nie traciłby tych wiosen
I zachował dłużej zdrowie
Ref.
Powinien być prosty jak zegarek ...
Żeby wszystko jak w zegarku
Od dziewiątki do dziesiątki
Jedenastki i dwunastki
To by człowiek nosił maski
Zamiast niszczyć twarz na wichrze
Żeby wszystko jak w zegarku
Po trzynastej jest czternasta
To by sercem tak nie szastał
To by miał sumienie czystsze
Ref.
Powinien być prosty jak zegarek ...
Żeby wszystko jak w zegarku
Jest piętnasta i szesnasta
Siedemnasta, szósta wieczór
To by wiele rzeczy przeczuł
Zamiast krętą ścieżką chodzić
Żeby wszystko jak w zegarku
Dziewiętnasta i dwudziesta
To by często w miejscu nie stał
Kiedy krok wystarczyło zrobić
Ref.
Powinien być prosty jak zegarek ...
Żeby wszystko jak w zegarku
Po dwudziestej pierwszej - druga
I dwudziesta trzecia zaraz
A jak bardzo się postarasz
Przed dwunastą zdążysz wszystko
Żeby wszystko jak w zegarku
Bo przed tobą nowa doba
Od początku całkiem nowa
Dzień zaczynasz z tarczą czystą
Ref.
Powinien być prosty jak zegarek ...
Attyla [ Flagellum Dei ]
Powinien być prosty jak zegarek świat
Po każdym "tik" byłoby "tak"
Marzenie każdego totalisty. Przerobić ludzi na kółeczka w maszynerii, których zachowania będą przewidywalne aż do bólu, którzy nie będą potrzebowali czuć sensu swojego istnienia i którzy będą dokładnie tak, jak władza to przewidzi stosując takie a nie inne procedury.
Póki co - najbardziej udanym eksperymentem tego rodzaju były obozy koncentracyjne, które "wyprodukowały" podklasę ludności nazywaną "muzułmanami".
W każdym razie, gdyby nie wszechogarniająca przemoc, która wysysa z człowieka zdolność pojmowania cnoty i wolności, to świat taki byłby przedsionkiem piekła chociażby z tego powodu, że anonimowość, bezsens, beznadzieja, kosmiczna nuda itp zjawiska byłyby możliwe do "zamaskowania" chyba wyłącznie przez skierowanie uwagi w inną stronę - np. metod uniknięcia skutków "zgodnego z prawem" funkcjonowania agend państwa i jego biurokracji. Wtedy na zasadzie kanalizowania zachowań (budowania prawnego labiryntu, który zostawia swobodę wyboru tylko takiego kierunku, który odpowiada interesom totalnego państwa) zapewne można by uzyskać zachęcające skutki. Widać to zresztą już dzisiaj.
Bzyk [ Offensive ]
>OK Ponieważ stopień agresji nie wzrósł - przyjmuję, że forma nadana poprzednim wypowiedziom wynika wyłącznie z daleko posuniętych braków w wykształceniu i warsztatu piśmienniczego.
odpusc sobie czlowieku to niskich lotow ironizowanie i szydzenie. Nie kazdy przeczytal tyle ksiazek co Ty, nie kazdy ma taki dar od Boga w zgrabnym ukladaniu literek. Nie w tym rzecz, a ze Ty sie tego czepiasz, swiadczy tylko o Twoim poziomie wychowania.
Mnie tez drazni Twoj styl pisania "jak jakis stary dziad", ale nie wnikam :D
>W każdym razie odpuść sobie z łaski swojej to etykietowanie, bo i ja potrafię etykiety przylepiać a to - gwarantuję ci - może ci się nie spodobać.
ojej, ale zablolalo.
>Przyjmijmy więc, że ty wobec mnie nie będzie używał epitetów a ja nie będę ich >używał wobec ciebie. Jeżeli nie - >to jest to ostatnie moje wystąpienie wobec ciebie.
Wyluzuj, w koncu to tylko forum. Mentorze za trzy grosze :)
>>Jeśli istnieje Bóg sprawiedliwy
>Nie Bóg jest sprawiedliwy ale Bóg jest Sprawiedliwością.
>>dlaczego świat jest tak niesprawiedliwy już w momencie naszego poczęcia?
>Świat nie jest sprawiedliwy. Świat jest. I jest najlepszy, jakim go można było stworzyć.
Wlasnie z racji tego, ze katolik wszystko sobie wytlumaczy, kazda sytuacje potrafi wyjasnic "Bo Bog tak chcial" itd. na dluzsza mete nie ma sensu wdawac sie z dyskusje z nawiedocznymi. Ja natomiast nadal uwazam, ze Bog chyba zapomnial o tej calej grze, ktora w pewnym momencie "uruchomil". Ciezko mi uwierzyc, ze nastapi taki dzien, w ktorym wszystkie owieczki stana przed Najwyzszym. Brzmi to jak bajka Braci Grimm.
>To, że urodziłem się w PL, w rodzinie katolickiej jest cholernie niesprawiedliwe dla kogoś, kto urodził się w >Mozambiku i prawie umiera z głodu...
>Widzę, że jest kolejna ofiara ruseańskiego sofizmatu mieszania równości ze sprawiedliwością:) Oczywiście nie >przyjmiesz tego, ale niezależnie od twojego widzimisię to co sprawiedliwe nie musi być równe a to co równe rzadko >bywa sprawiedliwe.
odniosles sie do tego co napisalem? Zatem podaj mi przyklad sprawiedliwej oceny czegokolwiek.
>W każdym razie świat nie został stworzony dla ciebie. Został oddany człowiekowi w używanie. Podkreślam - >człowiekowi a nie Bzykowi czy innej Mai:)
>To po pierwsze. Po drugie - i chyba ważniejsze - Bóg nie jest nam nic winien. Jest dokładnie na odwrót.
A skad Ty to mozesz wiedziec? Rozmawiales z Bogiem? Moze na podstawie lektury Biblii, ktora powstala duzo pozniej, niz ten caly swiat rozpoczal swoj bieg? Zreszta chrzescijanstwo nie jest najstarsza z religii i nie ma tez najwiekszej liczby wyznawcow. Zmierzam do tego, że dziwie sie tym wszystkim, którzy swoja religię uważają za te jedyną. Od jakiegos czasu jestem w ogole przeciwnikiem jakichkolwiek religii: wg mnie czlowieka nie poznaje sie po tym, jaka "opcje" wyznaje, ale po czynach. Fakt, religia jako sposob wychowania, ksztaltowania postaw wiele pomaga, ale sztywne myslenie w kategoriach tej wlasnie religii nie zawsze jest dobre i odpowiednie.
>>Dlaczego antykoncepcja jest zakazana przez Kościół?
>Po pierwsze Kościół niczego nie zakazuje. Kościół naucza, że antykoncepcja i wszystko, co prowadzi do usunięcia z >życia człowieka odpowiedzialności i wpływa destrukcyjnie na więzi - w tym przede wszystkim - rodzinne, jest złe a >zatem jest grzechem.
>Po drugie a dlaczegóż to Kościół miałby nie potępiać antykoncepcji? Bo ty tak sobie życzysz?
Czlowieku, przeciez podalem wyraznie przyklady. Dla Ciebie laska puszczalska to tozsamy przyklad z kims, kto ma stalego partnera i nie chce "wpasc" ? Pewnie kochasz sie z kobieta tylko wtedy, kiedy z tego aktu zblizenia ma powstac potomek?
Do reszty nie mam sily sie odnosic, rece opadaja :)
Attyla [ Flagellum Dei ]
linka do części 4:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=8947453&N=1