GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Wodnista substancja

05.01.2009
00:32
[1]

logicznyalek [ Konsul ]

Wodnista substancja

Kiedys w PRLu mama mi robila na deser taka fajna biala, wodnista substancje. Nie wiem jak to sie nazywalo, ale pamietam, ze potrzebne bylo tam białko i cukier. Ktos kojarzy? Bylo to bardzo slodkie i gęste, jadlo sie łyżką.

05.01.2009
00:32
[2]

M'q [ Schattenjäger ]

kogiel-mogiel

05.01.2009
00:33
[3]

logicznyalek [ Konsul ]

Oooo, dzieki!

05.01.2009
00:33
smile
[4]

M'q [ Schattenjäger ]

05.01.2009
00:33
[5]

mariosprinter [ Konsul ]

Lukier?
Ach, niedoczytałem.

05.01.2009
00:34
smile
[6]

ES_Lechu [ Piw Paw Elo 320 ]

dokładnie, wbijasz do szklanki białko i dodajesz cukier i napierdzielasz lyzeczka az Ci odpadnie reka :D wersja brazowa wymaga dodania kakao :D

05.01.2009
00:34
[7]

logicznyalek [ Konsul ]

mariosprinter -> Niee, chodziło o kogiel-mogiel.

05.01.2009
00:34
smile
[8]

rzaba89nae [ WTF!? ]

Ne kogiel-mogiel, tylko pianka z białka jajek, potrzeba z 2 białka, cukier i chyba trochę soli, by się białko ścięło . Kogiel jest z żółtek, a pianka z białek właśnie :)

Tylko trzeba wiedzieć, jak je ubijać, bo może Ci nigdy nie wyjść.

05.01.2009
00:35
[9]

remekra [ Horonrzy ]

Według wikipedii nie wbija się białka, tylko żółtko

05.01.2009
00:35
[10]

logicznyalek [ Konsul ]

rzaba89nae -> moze bylo z zoltek albo calych jajek, nie pamietam. Nazwa zgadza sie.

remekra -> to zdecydowanie to, dziekuje!

05.01.2009
00:35
[11]

M'q [ Schattenjäger ]

Niekoniecznie. Ja np znam wersje zoltko+cukier/zoltko+cukier+kakao.

To bylo do [6] ;p

05.01.2009
00:45
[12]

Łysack [ Przyjaciel ]

ktoś tu chyba myli białko z żółtkiem:)

tak swoja drogą, moja dziewczyna ma taki sweterek w kolorze dobrze ubitego kogla-mogla - na sam widok tego koloru mam ochotę sobie utrzeć to pyszne co nieco:P

05.01.2009
01:24
[13]

maviozo [ Man with a movie camera ]

U mnie mówi się na to kogel-mogel a nie kogiel-mogiel:) i zazwyczaj dodaje do smaku jakiejś wódeczki, kapinkę. Ew. jakiś likierek. O i kakao też.

05.01.2009
01:27
smile
[14]

Volk [ Legend ]

Kurcze a ja nigdy jeszcze nie probowalem tego slawnego specyfiku. Za to obowiazkowo surowe jajeczko do tatara :)

05.01.2009
01:33
[15]

Łysack [ Przyjaciel ]

maviozo -> tylko i wyłącznie łyżeczkę spirytusu :)

Volk -> ostatnio się dowiaduję, że znam osoby, które nie wiedza jak smakuje kebab i paprykarz szczeciński:) Choć sam jestem wegetarianinem, to dania mięsne, które byłem w stanie zjeść mogłem policzyć na palcach jednej ręki - wśród nich są własnie paprykarz i kebab:)

05.01.2009
01:38
smile
[16]

Volk [ Legend ]

Akurat paprykarz i kebab to jedne z najpopularniejszych dan na studiach :)

05.01.2009
02:29
[17]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

w PRLu to Ci się dopiero palce kształtowały w matce

05.01.2009
03:16
[18]

Pan P. [ 022 ]

Za to obowiazkowo surowe jajeczko do tatara :)

O fuj. Toż to właściwie otwarte zaproszenie dla salmonelli, albo innego cholerstwa pokarmowego. Surowe tylko warzywa i owoce, ale to też po dokładnym umyciu. Surowego mięcha - nigdy, jajka - tym bardziej.

Kogel-mogel raptem z raz w życiu jadłem. Dobre to, ale nie warte ryzyka.

05.01.2009
03:57
smile
[19]

Kłosiu [ Senator ]

Pan P. --> wlasnie z takiej szkoly "mycia wszystkiego" wyrastaja ludzie, ktorzy wystarczy, ze wyjada na drugi koniec Polski, albo co gorsza za granice, i tydzien sraja dalej niz widza ;). Zero odpornosci.

05.01.2009
04:33
[20]

Pan P. [ 022 ]

Kłosiu --> Chyba mnie to nie dotyczy. Kiedyś miałem sranie po owocach morza w Hiszpanii. Po powrocie do kraju okazało się, że dostępne u nas "smakowitości" tego typu powodują u mnie podobne rewelacje żołądkowe.

Wszelkiej maści chińczyki i inne ping-pongi również, choć w Chinach akurat jeszcze nie byłem, by mieć porównanie z tamtejszą wersją.

Poza tym? Przetrwałem dwa tygodnie na typowej, biednej wschodnioukraińskiej diecie domowej. Czytaj, tłuszcz, tłuszcz, tłuszcz i polany jeszcze tłuszczem. A do tego hektolitry gorzały co dzień.
Bez efektu. :-)

05.01.2009
05:19
[21]

Kłosiu [ Senator ]

Pan P. --> no, nie uogolniam. Wiadomo, kazdy ma inna odpornosc, po prostu kilka takich przypadkow widzialem, i na Mazurach, i na Ukrainie wlasnie. Wszyscy jedli to samo, a niektore osoby dwa dni z kibla nie wychodzily ;).

05.01.2009
05:59
smile
[22]

Pan P. [ 022 ]

Kłosiu --> Wiem, wiem. Jeden znajomy również potwornie przeżył Ukrainę. Całe szczęście, że oni panimajet "sraczkę", bo za cholerę nie wiedzieliśmy jak jest rozwolnienie po rosyjsku. :-)

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.