Hiacynt [ Konsul ]
Zapas żywności na wypadek katastrof, wojny itp
Mało kto na co dzień myśli o klęskach żywiołowych, wojnach czy innych katastrofach. Wydaje nam się, że w sklepie koło domu zawsze będzie świeży chlebek, szyneczka, w kranie woda a w razie czego to zawsze można skoczyć do marketu gdzie jest tyyyyyle jedzenia.
Tymczasem wystarczy niewiele, nawet nie trzeba konkretnego zagrożenia, aby na sklepowych półkach zaczęły świecić pustki. Kto był w wigilię w markecie ten wie, że mimo planowania z wyprzedzeniem i braku paniki, wiele artykułów zniknęło z półek na dobre. Gdyby panika wybuchła, w niektórych zachodnich krajach już to przerabiali, to nie obyłoby się bez reglamentacji, godzinnych kolejek, awantur o ostatnie resztki itp.
Jak spojrzeć wstecz, to z każdą kolejną dekadą uzależniamy się od techniki i surowców coraz bardziej. 100 lat temu przeciętne gospodarstwo mogłoby sobie poradzić kilka tygodni odcięte od świata, dziś ledwo możemy przeżyć jak nie ma prądu przez jeden wieczór: w wielu domach to nie tylko brak internetu, ale także ciepłej wody i ogrzewania. A zapasy prędzej wystarczyłyby na 3 dni chlania, niż na 3 dni jedzenia.
Niestety na nasze państwo nie ma co liczyć:
Agencja Rezerw Materiałowych wyprzedała już z jedzenia wszystko co mogła, także nie ma co liczyć, że w razie czego państwo ludzi wyżywi. Albo zadbamy o to sami, albo będziemy mogli zjadać się sami nawzajem :)
Postanowiłem zrobić taki zapas samemu, w końcu na Auto Casco wydaje rocznie setki złotych, mimo że przez 6 lat nikt mi samochodu nie ukradł ani nie uszkodził, a taki zapas praktycznie nie generuje kosztów: jedzenie któremu termin ważności zbliża się do końca można zjeść a w to miejsce dokupić coś innego. A w chwili kiedy inni będą bili się o ostatnią paczkę ryżu w sklepie, ja z rodziną będę mógł robić coś bardziej wartościowego.
Na stronach rządowych znalazłem jedynie taki poradnik:
Każda rodzina powinna mieć przygotowane podstawowe wyposażenie na czas klęsk żywiołowych lub katastrof. Podczas katastrof może wystąpić brak elektryczności, gazu, wody itp. Możliwe jest też,że warunki uniemożliwiają opuszczenie domu przez wiele dni. Możesz potrzebować zapasów w celu samodzielnego przeżycia przez trzy lub więcej dni. Oznacza to, że powinieneś posiadać zapasy wody, żywności i innych przedmiotów na wypadek katastrofy. Przygotowane zawczasu wyposażenie ułatwi przetrwanie trudnego okresu.
WYPOSAŻENIE POWINNO ZAWIERAĆ:
* żywność: mięso, owoce i warzywa w puszkach; puszkowane soki, mleko i zupy; cukier, sól i przyprawy; wysokokaloryczne pożywienie (witaminy, słodycze, żywność dla niemowląt i ludzi starszych, krakersy, suchary, ekstrakty kawy i herbaty) - zapas na okres 3-5 dni przechowywać w chłodnym miejscu;
* wodę: wodę należy zgromadzić najlepiej w plastikowych pojemnikach w ilości 4-5 litrów na osobę na okres 3-5 dni, wliczając wodę do utrzymania podstawowych zasad higieny;
* odzież i rzeczy do spania: każdy domownik powinien posiadać jedną zmianę bielizny, odzieży i butów, a dodatkowo okrycie przeciwdeszczowe, ciepłą bieliznę, koc lub śpiwór;
* apteczkę pierwszej pomocy: gaza; sterylne bandaże, w tym elastyczne; taśmy przylepne; nożyczki; chusta; termometr; środki aseptyczne, środki przeciwbólowe, aspirynę, środki przeczyszczające, węgiel aktywowany; mydło; rękawice gumowe oraz zapas lekarstw na przewlekłe choroby członków rodziny;
* przybory i narzędzia: turystyczny zestaw do gotowania, radio na baterie, latarki, zapasowe baterie, nóż wieloczynnościowy, zapałki, przybory do pisania, gwizdek, zestaw powinien być spakowany i gotowy do zabrania;
Nic konkretniejszego nie udało mi się wyguglać, wydaje się że Polacy raczej nie są zbytnio zainteresowani myśleniem o przyszłości, ale może coś po polsku się jeszcze znajdzie? Mam zamiar poszukać jakiś materiałów po angielsku.
Co o tym sądzicie? Pewnie dla większości to gadanie debila bo przecież życie uczy, że umiera zawsze ktoś inny :)

Halucyn89 [ Senator ]
No tak.. puszki z jedzeniami itd...
Ale jak nagle coś wybuchnie, nagle zostaniemy w takim stanie jak opisujesz, to przecież nie możemy przewidzieć tego i całe życie trzymać te zupy, warzywa itd w puszkach.

techi [ All Hail Lelouch! ]
Wyobraź sobie, że masz 2 tony żarcia w puszkach i żadnego otwieracza:)
Duto2 [ Konsul ]
[3]----> Ktoś musiał by poświęcić własną szczękę...
Hiacynt [ Konsul ]
Otwieranie puszki nożem to pierwsza umiejętność niezbędna do przeżycia :)

Volk [ Legend ]
3 dni bez jedzenia mozna spokojnie przezyc ;P

techi [ All Hail Lelouch! ]
Otwieranie puszki nożem to pierwsza umiejętność niezbędna do przeżycia :)
A jakbyś miał tylko plastikowe?;]
Lethos [ Cyborg ]
a jak puszki będą pod ciśnieniem, ok. 6 atmosfer to co wtedy?
Trael [ Mr. Overkill ]
Chyba nigdzie nie znajdziesz dokładnego poradnika: Kup to i to takiej a takiej firmy. Są tylko wskazówki, jeśli chcesz coś przygotować samemu powinieneś zacząć chyba od postawowej rzeczy jaką jest woda. Bez żarcia można wytrzymać i do 2 tygodni (jak ktoś ma zapasy tłuszczu) bez wody 3-4 dni. Więc to jest kluczowa sprawa.
Jeśli zaś chodzi o żarcie powinieneś sprawdzić ile powinno się spożywać kalorii dziennie i w oparciu o to tworzyć zapas. Oczywiście najlepsze żarcie w puszkach lub innych szczelnych opakowaniach. Dobrze jest zadbać żeby dieta była różnorodna zarówno pod względem smaku jak i wartości odżywczych.
Ciekawym wyjściem może być zaopatrzenie się w amerykańskie racje żywnościowe MRE. Niestety ciężko w kraju dostać cały nowy karton. Możesz się rozejrzeć bo w USA pojawiają się już cywlne wersje więc może w Polsce też ktoś wpadł na pomysł produkcji tego.
Jedna racja ma ok 1,200kcl. Więc dziennie dobrze jest spożyć 2-3. Całość składa się z dania głównego i dodatków (ciastka, m&m, suchary, masło orzechowe, oranżada, cukierki itd.) różnych w zależności od menu, do tego przyprawy i herbatka. Żarcie jest na ciepło (chemiczny podgrzewacz, zlewasz wodą może być nawet brudna) także nie ma problemów. Minusem są walory smakowe, powiedzmy przeciętne oraz cena. Jedna racja to jakieś 20zł (allegro). Duży plus możliwość długiego przechowywania, ludzie jedli nawet 12-letnie racje i żyją, oczywiście nie polecam nikomu takich eksperymentów ;)

mr 45 [ Hero of the Wastelands ]
Ja w vault 14 mam zapas jedzenia na jakieś 200 lat, więc nie mam tego problemu
A tu macie linki do racji, jakby kto chciał:
Hiacynt-->Wodę można trzymać w czymś takim(zbiorniczki)
blazerx-->Też dobry pomysł
Hiacynt [ Konsul ]
Trael: O, nie pomyslalem o takich porcjach :) Faktycznie bardzo ciekawe a kilka takich może się przydac nawet i bez kryzysu a w przypadku ataku masakrycznego lenistwa lub na wakacjach...
Faktycznie z woda jest najwiekszy problem. Glownie z uwagi na ilosc miejsca jaka zajmuje niezbedny zapas...
mr 45: chyba wole te amerykanskie, mam wrazenie ze US Army smaczniej sie zywi niz WP :)

Endemic_thought [ Generaďż˝ ]
Chyba zacznę co wypłatę kupować coś takiego do jedzenia co się nie zepsuje szybko, zrobie coś podobnego na kształt szymona.
blazerx [ ]
Kup zbiornik do oleju opalowego i zalej go woda albo wode w barylkach. Co do jedzenia, suche najlepsze: ryz, cukier, makaron.
mr 45 [ Hero of the Wastelands ]
Nie miałem okazji spróbować amerykańskiej(ale wiem co tam jest), natomiast te polskie wcale takie złe nie są
Trael-->Oj, pasztecik, szyneczka i wołowinka w sosie myśliwskim są super
Trael [ Mr. Overkill ]
mr 45---> Mając do wyboru MRE albo tą polską wersje w podobnej cenie 20zł wybrał bym MRE. No chyba, że ktoś jest wielkim fanem polskiej kuchni i koniecznie ma smak na pasztet :) Ja tam jednak wolę sphagetti albo kurczka w sosie salsa.
Oczywiście, że pasztet i szynka nie są złe. Tylko taki pasztet to ja sobie za 1zł w sklepie kupię :)
Hiacynt ---> Cóż na mega lenia też się może przydać. Na pewno jest to lepsze i bardziej sycące niż jakieś tam zupki z kubków czy Vifony, których wartości odżywcze oscylują w granicach 0. Jednak na dłuższą metę radził bym się żywić normalnym jedzeniem jeśli się nie jest zmuszonym do spożywania MRE.
Tu przykładowa aukcja jak takie coś wygląda:
No i jeszcze cały portal o MRE
Bramkarz [ brak abonamentu ]
Teraz to już cały przemysł, przykład poniżej:
Co do porad musisz poszukać na peak-oilowych forach, niestety linki mi poginęły :)
paul665anka [ Denial,Anger,Acceptance ]
swojego czasu w moim domu przewinęła się taka myśl żeby zrobić jakieś zakupy 'na zapas' i mieć w razie czego....ale temat się urwał i do dziś nic się nie zmieniło, a moim zdaniem coś takiego w dzisiejszych popieprzonych czasach powinno mieć miejsce w każdej domowej spiżarni...nigdy nie wiadomo.....ale, póki nie mieszkam na swoim....więc niech będzie co ma być.
Ogon. [ Uzależniony od Marysi ]
Dobry temat, jeśli przez najbliższe 5 lat nic nie wybuchnie to we własnym domu na pewno zadbam o odpowiedni zapas... a i nad baterią słoneczną na dachu się pomyśli :)
Tak z ciekawości - jaka jest data ważności takiej 5l butelki wody niegazowanej (nieotwieranej oczywiście)? Ma ktoś w domu, żeby sprawdzić?
btw. czy wie ktoś jaki zasięg mają aktualnie "używane" bomby jądrowe (czy atomowe czy wodorowe... te aktualnie najpopularniejsze)? W internecie znalazłem info, że 20 MT bomba na obszarze 50km zabija (ta końcówka to "tylko" 50% ofiar)... ale 20 MT to raczej przeżytek, nie?
Chyba, że te dane 50 km to są na obszarze niezabudowanym... i taka np Warszawa mogłaby dosyć mocno wytłumić działanie takiej bomby.
Ktoś coś wie na ten temat? :)
mr 45 [ Hero of the Wastelands ]
Ogon.-->1.5 litrowa flaszka niegazowanej mineralki(nałęczowianka), ma datę ważności 2 lata
A tu macie zdjęcie rozpakowanej racji(holenderska)
Trael [ Mr. Overkill ]
Ogon jeśli chodzi o bomby to i tak największy syf to opad promieniotwórczy. Zwykle niesie się z wiatrem przez wiele kilometrów. Także czasem lepiej od razu zginąć od wybuchu niż być tym "wygranym" i zdychać na choroby popromienne.
davis [ ]
[20] O kurcze, guma Stimorol. Jak ja dawno jej nie widziałem w sklepach. Chyba nie ma jej już w Polsce.
Ogon. [ Uzależniony od Marysi ]
Te paczki to tak na dwa lata... a wszystkie amerykańskie które są na ebayu to do 2010-2011 max.
Przydałoby się coś dłuższego, tak żeby na święta 2012 było chociaż ;P
mr45 -> nie ma czego? Daty ważności na wodzie?
Trael -> jednak wolałbym przeżyć. W takiej np Hiroszimie zginęło 100 tyś ludzi z miejsca (na 250tyś). Ale reszta chyba nie zginęła od promieniowania, nie?
Trael [ Mr. Overkill ]
Nie zginąć nie zginęła. Umarła z czasem na różne ciekawe choroby. Oczywiście nie wszyscy. Przypomnę jeszcze, że bomby z Hiroszimy i Nagasaki były o wiele mniejsze niż te dzisiejsze.
Te paczki to tak na dwa lata... a wszystkie amerykańskie które są na ebayu to do 2010-2011 max.
No bo oficjalnie ich nie wolno sprzedawać i te z 2010-2011 to się wyprowadza z magazynów na lewo bo i tak się ku końcowi zbliżają. Nowe racje mogą długo wytrzymać, tylko skąd wziąść nowe.

Shreddy [ Konsul ]
Ogon, przed chwilą sprawdziłem - 5l Żywiec kupiony kilka dni temu jest ważny do 19 grudnia, ale nie znam niestety daty produkcji. Wydaje mi się, że taki czas to ok. roku.
tchesyek [ Pretorianin ]
Na święta 2012 sprzedawcy takich racji żywnościowych będą mieli niezły zarobek ;)
Ogon. [ Uzależniony od Marysi ]
No to chociaż sprawa z wodą prosta... raz na rok kupić kilka 5-cio litrowych baniaków i siup do piwnicy :)
Trael ->no właśnie - nie wszyscy.
Ale teraz w takiej Warszawie mieszka prawie 2 mln osób. Miasta się rozrastają.
Ciekawy po prostu jestem czy mam duże szanse jak dupnie w PKiN, a mieszkam 23 km od centrum w linii prostej.
Dane które znalazłem były sprzed kilkudziesięciu lat i raczej nie uwzględniały gęstości zabudowy która na pewno wzrosła....
Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]
Ja znam Beara Gryllsa, nie muszę nic kupować.
siurekm [ Szef wszystkich szefów ]
Żywność swoją drogą. A nie nikt nie pomyślał, że jak będzie wojna lub inny kataklizm to więcej niż połowa ludności może zginąć. Więc zamiast kilku ton żywności radziłbym, wziąć kilka kobiet i zaludniając od nowa ten jakże wspaniały, cudowny świat które my ludzie Homo-Sapiens nazywamy ziemią.

.: Veron :. [ Konsul ]
Z braku pieniędzy od czterech lat
Padłem xD HAHAHA
Z braku pieniędzy... nie mają co z kasą robić to rozdają gwiazdą za koncerty, wywiady i inne byle gówna :P Rząd daje kasę na wszystko, tylko nie na to co potrzeba xP
Hiacynt [ Konsul ]
Zywnosc i woda to jedna rzecz, kilka baniakow na pewno sobie w domu postawie, bo mieszkam w bloku w Piasecznie k/Warszawy i dosc czesto jest problem z cisnieniem lub wogole z woda.
Druga rzecz to energia. Latarka na baterie wydaje mi sie bez sensu, gdyz zawsze jak takich potrzebowalem to okazywalo sie ze akurat baterie padly (czy to ze starosci, czy to z uwagi na zle warunki przechowywania). Teraz zarowno w samochodzie jak i w domu mam latarke z "wajcha":
Dostalem kiedys dwie takie do biletow w kinie, z reklama jakiejs uczelni. Ale to zabawka, boje sie ze moze sie popsuc akurat wtedy kiedy bedzie potrzebna. Moze widzieliscie jakies powazne, trwale urzadzenia na dynamo? Potrzebuje latarke i radio. Podobno do Afryki woza wlasnie radia na dynama.
Druga rzecz to prad i ogrzewanie. Myslalem o zwaleniu na dzialce jakiegos taniego generatora na benzyne lub rope. Mam tego pecha ze bez pradu nie mam tez ogrzewania ani cieplej wody (piec gazowy nie dziala), wiec praktycznie w zimie 24 h bez pradu byloby mocno ciezko, taki generator zawsze sie moze przydac :)

Kłosiu [ Senator ]
Zywnosc to zywnosc, udowodniono, ze ludzie, z lekko obnizona funkcjonalnoscia (sila/wytrzymalosc) moga funkcjonowac zupelnie bez jedzenia przez miesiac. Wtedy korzysta sie z zapasow tluszczu, ktorych kazdy, nawet najchudszy czlowiek ma kilkadziesiat tysiecy kalorii. Grubi nawet kilkaset tysiecy ;). Co prawda przerabianie tluszczy na energie nie jest w pelni efektywne, bo do tego organizm potrzebuje weglowodanow, i wytwarzaja sie ciala ketonowe, no i organizm czesciowo trawi wlasne bialka, ale przezyc sie da.
DiabloManiak [ Karczemny Dymek ]
A mnie rozśmieszyła panika w pierwszym poście :-) I sporo zabawnych rzeczy w stylu :
"Jak spojrzeć wstecz, to z każdą kolejną dekadą uzależniamy się od techniki i surowców coraz bardziej. 100 lat temu przeciętne gospodarstwo mogłoby sobie poradzić kilka tygodni odcięte od świata," - rozwój miast, zawsze się równał kłopotowi z utrzymaniem zaopatrzenia, dwa zapas miejskie zawsze są skromne (to nie wieś z polami, własnym inwentarzem (no dobrze psa też można wciąć ale co to zapas ;) ), i posiadaniem składziku, obory, silosu czegokolwiek innego), im więcej bloków i gęstsza zabudowa tym każde kłopoty z transportem zaopatrzenia bolesne..
"dziś ledwo możemy przeżyć jak nie ma prądu przez jeden wieczór: w wielu domach to nie tylko brak internetu, ale także ciepłej wody i ogrzewania." w przypadku lokalnym - jest to bardziej upierdliwe niż kłopot z przeżyciem :) w przypadku dużego braku prądu - nie będzie nic - zero , wody , gazu (i jedno i drugie używa prądu do przepompowywania), staną ścieki, zero ogrzewania (zarówno elektrycznego jak i przepompowywanego - zostaną tylko piece spalinowe/piece zwykłe)
Jak dostawa potrwa dłużej niż kilka dni (liczmy 3 ) to prędzej zastawiasz się jak zwiać na wieś do rodziny (możliwość korzystania z studni, ogniska , piece )
Sytuacja inaczej się kształtuje jak widać na wsi/ inaczej w miastach :)
Te środki też zabawne wypisane - bo widać skrajne niezmatrycowanie czy zostajemy w domu , czy ruszamy w teren- np. na przykładzie przygotowania zmiany ubrań (jak rozumiem odcina nas od domu/dom zniszczony czyli i tak tego zapasu przy sobie nie mamy no chyba że te ~50 kg nosisz przy sobie w plecaku z reszta całego maidanu- a jeśli nie odcina to ubrań w domu zapas solidny każdy ma)..
Co do zapasów na czarną godzinę - wystarczy dobrze zaopatrzona domowa spiżarka (nawet w jednej szafeczce) - jak na kilka dni to wystarczy jedzenie na zimno (puszki, słoiki z przetworami (bogate i w witaminy i cukry no może nie licząc sałatek i ogórków kwaszonych bo tych słodkimi nie nazwiemy ;) ), tuńczyków w puszcze, przecierów pomidorowych , czipsów, paluszków, o zwartości zamrażarki i lodówki nie wspomnę (nawet spora cześć rzeczy mrożonych nadaje się do jedzenia bez gotowania będzie tylko obrzydliwa - a jak trzeba podgrzać (trudno zjeśc schab na surowo ;) ) cóż wystarczy nawet ognisko czy grill ;) ..
Woda/picie - wystarczy kupować 6 paki/ baniaki i nie latać jak zostanie nam pół butelki.. człowiek potrzebuje około 1,5 -2,5 litra picia dziennie (więc można liczyć soki jak i cole jak i wodę)
Leki - to raczej myśląca osoba w domu ma (choćby i drobny zapas na święta/sylwestra inne wypadki gdzie nie polecimy do lekarza)
Noże/ sztućce etc - mamy zapas i to spory w domu inaczej i tak będziemy musieli wrócić po to więc po co szykować zapas jak i tak będzie z normalnymi? Pamiętać zwykle tylko o kupnie baterii na zapas :)
Jak liczymy na najgorszy scenariusz radzę przygotować minimum i solidny łom i/lub siekierę (zarówno otwieranie jak i argument obronny )
Ale co do zapasów wystarczy zwykłe kupowanie ale z głową i nie trzeba wzbudzać paniki bo na krótkotrwałą katastrofę starczy a jak będzie dłuższa to i tak różnicy to praktycznie nie zrobi :)
Ogon. - wiesz nie przejmuj się :) 2 bombki z 2WŚ miały moc w kilotonach i wystarczyły a tu już mowa o megatonach to raz, adwa w nas nie wiadomo co walnie (wielogłowicowa (czyli kilka punktów rażenia bo głowica składa się z kilku głowic tworząc"parasol" o duużym obszarze) nie wiadomo jaka siła (jak wlanie coś takiego to nawet nie pomyślisz
Więc robienie zapasów mieszkając w strefi bliskiej i tak mija się z celem ;)
Bramkarz [ brak abonamentu ]
Hiacynt
Dla prawdziwych doomerów są teraz latarki z nakręcanym dynamem - od 30 min do 1,5 świecenia
z opcją doładowania komórki i radiem :)
Gdzieś widziałem w necie po 20 dolców. Tu inna chyba jeszcze bardziej wypasiona:
Hiacynt [ Konsul ]
DiabloManiak:
Masz racje ze w miastach zawsze jest gorzej z zaopatrzeniem w zywnosc, ale to nie stoi ze sprzecznoscia z tym co pisalem: wskaznik urbanizacji przeciez ciagle rosnie. Coraz wieksza czesc rodzin mieszka w miastach a wiec w sytuacji kryzysowej ma najtrudniej.
O tym czy jedziemy na wies czy zostajemy bez sensu jest decydowac zawczasu. Wszystko zalezy od sytuacji, co z tego ze zaplanujesz wyjazd na wies, jak spadnie 3m sniegu i wies bedzie jeszcze bardziej w d.... niz miasta? :) Pzrygotowane rzeczy wg mnie powinny dac 2-3 dni wlasnie po to aby moc w spokoju zorientowac sie, co sie dzieje, kiedy sie moze cos zmienic, jechac czy nie jechac itp.
Nie zgodze sie z Wami, ze problem jedzenia jest blachy. To prawda ze czlowiek moze zyc 2 tygodnie bez jedzenia, ale jakie to jest zycie? W sytuacji zagrozenia najlepsze co mamy to nasz mozg, a nikt z Was mi nie wmowi ze na glodniaka mozna myslec o czyms wiecej oprocz tego skads wziac jedzenie. Wiem sam jaki jestem agresywny i skupiony jedynie na mysli o jedzeniu gdy np nie jem 24 godziny. Nie chce nawet myslec co by bylo po 3 dniach :) Taki czlowiek predzej zginie z "glupoty", powodowanej checia zdobycia jedzenia, niz z czystego wycienczenia glodem.

.: Veron :. [ Konsul ]
Bramkarz ---------> Mój kumpel taką ma :D Ale tą jego trzeba dłuuugo kręcić żeby latarka z 1h świeciła xD
Ciekawy Fryzjer_ [ Pretorianin ]
Siema wlodzix
el f [ RONIN-SARMATA ]
Może przeoczyłem ale chyba nikt nie wspomniał o świeczkach -:)

Mazio [ Mr Offtopic ]
Z zapasów mam jedynie cukier w kostkach i wodę w kolanach. Jeśli dojdzie do jakiejś katastrofy szukam kogoś z herbatą i wrzątkiem. No i z butelką whisky jeśli łaska.
Hiacynt [ Konsul ]
Ja mam karaluchy wiec z Twoja woda, whisky zrobimy :) Wrzatek tez mam, ino zimny :)
Likfidator [ Konsul ]
Ja mieszkam na wsi i spokojnie mógłbym przeżyć kilka lat na zgromadzonych zapasach, a jeśli grunt nie byłby skażony, to nawet całe życie.
Chociaż z drugiej strony nawet dłuższy brak prądu w zimie już byłby problemem, bo kocioł olejowy bez prądu nie grzeje. Chyba, rzeczywiście trzeba pomyśleć o jakimś generatorze, ale w nagorszym przypadku mógłbym zamontować stary piec i palić drewnem z własnego lasu.
Wydaje mi się, że katastrofa, klęska czy wojna są raczej mało prawdopodobne, ale zrobienie zapasów nie zaszkodzi, a może kiedyś uratować życie.

Mazio [ Mr Offtopic ]
Znacie tę bajkę o mrówkach i koniku polnym? Znajdę sobie jakieś mrówki.

r_ADM [ Generaďż˝ ]
Jak sie juz tak przygotowywac to warto byloby miec jakies gry, ksiazki czy cokolwiek do zabawy co nie wymaga elektrycznosci.

Mazio [ Mr Offtopic ]
chodzi Ci o masturbację?
Aceofbase [ El Mariachi ]
gorzej z tym jak ktos nie ma raczek - i ciasteczek na pocieszenie rowniez nie dostanie
tauren [ Pretorianin ]
u mnie na wsi większość ludzi ma w domu generator prądotwórczy, ponieważ byle wichura czy zamieć śnieżna i prądu nie ma :(