GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

.:Kantyna Oficerska:. (zebranie 8)

06.10.2002
20:39
[1]

merkav [ Aguś ]

.:Kantyna Oficerska:. (zebranie 8)

No, dobra, oto kolejna część wątku dla militarystów

Stali bywalcy :
Merkav
Yoghurt
Waterhouse
Diplo
Wozu
Przezdzieblo
2zin
Cyb_767
el f
Viti
Ghost2
-------------------------------------
... pominiętych przepraszam!

A to co kazdy lubi-->>

poniżej - link do poprzedniej Kantyny Oficerskiej



06.10.2002
21:19
[2]

merkav [ Aguś ]

UPne troszke..

06.10.2002
23:01
[3]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Tak "chodząc" po różnych wątkach, to nasz jest chyba najbardziej "fotosowy" nie sądzicie ?

07.10.2002
03:01
smile
[4]

Yoghurt_wpieniony [ Legionista ]

elf- no, Manga i Anime jeszcze się łapie, ale tamten wątek jest abrdziej "obrazkowy" niż "fotosowy" :)

07.10.2002
03:14
smile
[5]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

I bardzo dobrze :)) Bo inaczej jak moglibysmy zachwycac sie tymi maszynami :) BTW: Wczoraj, tj. w niedziele na Canal+ Zoltym byl dokument o operatorach filmowych w czasie IIws. Ogladal ktos? Zaje..fajna historia byla o zamontowaniu kamery na P-40 ;-)

07.10.2002
03:19
smile
[6]

Yoghurt_wpieniony [ Legionista ]

Damn, nie oglądałem... Za to dziś po raz setny pusczali na TCMie "Złoto dla Zuchwałych"... Ale andal ogląda sie z taką samą przyjemnością :)

07.10.2002
09:07
smile
[7]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Oto He162 A-2 "Salamander", zwany także "Volksjaeger". Miał być środkiem zaradczym na aliancką przewagę w powietrzu, samolotem łatwym w obsłudze dla tysięcy młodych pilotów, a wyszedł z powodu pośpiechu pracach konstrukcyjnych jeden z bardziej poronionych samolotów niemieckich.

07.10.2002
11:43
[8]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Kolejny ciekawy samolot, jakkolwiek niemiecki - Focke Wulf Fw 200 Condor. Zwano go także "Biczem Atlantyku". Zbudowany jako dalekodystansowy samolot pasażerski, spełniał funckje rozpoznawczego bombowca lotnictwa marynarki, samolotu nosiciela pocisków i transprotowca. W tej ostatniej funkcji latał m.in. pod Stalingradem.

07.10.2002
11:48
[9]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Kondor po raz drugi również w locie, ale dla odmiany "na pocztówce"

07.10.2002
12:59
[10]

EMP [ Centurion ]

He162 nie był "poroniony" . To była całkiem udana konstrukcja poczytaj o niej trochę.

07.10.2002
14:57
[11]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ghost -> He 162 byl poronionym pomyslem patrzac przez pryzmat w pelni dzialajacego lotnicta aliantow. Ale coz, tonacy brzytwy sie chwyta. EMP-> Nie prawda, He 162 nie byl az tak udana kostrukcja. I wlasnie wynikalo to z zalozen "Ludowego Mysliwca". Pierwszy prototyp wykazywal niestatecznosc poprzeczna, plus material z jakiego byl wykonany samolot (sklejka) byly to cechy, ktore spowodowaly rozbicie sie samolotu podczas oficjalnego pokazu. Drugi prototyp zostal lekko zmodyfikowany (wzmocniono skrzydla, dodano chcarakterystyczne koncowki (wznios -55stopni), powiekszono ustrzenie pionowe). Mimo to brak jest jakichkolwiek doniesien z udzialu tych samolotow w bitwach. Moze to i dobrze. Bo przewaga predkosci to jest i moze duzy handicap, ale przy braku zwrotnosci i slabym uzbrojeniu (planowano 2x dzialka MK 108 30mm, a skonczylo sie na 2xMG 151 20mm) nie mialyby szans z panujacymi od 1944 Mustangami, czy nawet z Thunderboltami.

07.10.2002
15:25
smile
[12]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

EMP! Dzięki za odzew. Jeśli He-162 był udany, to czym tłumaczyć negatywne opinie znanych oficerów Luftwaffe np. generała Adolfa Gallanda, który raczej wiedział, co mówi na temat samolotów myśliwskich.

07.10.2002
17:56
[13]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

W "przetargu" na ten samolot na wstepie wycofal sie Messerschmitt i Focke Wulf ze wzgledu na niesposobnosc wykonania tekiego samolotu. Na placu boju zostal tylko Blohm Und Voss i Heinkel. Projek B&V oczywiscie upadl ;), choc nie byl on tak do konca kontrowersyjny. Samolot byl podobny do MiG 15 czy F-86, tyle ze mniejszy. Heinkel mial juz cos w zanadrzu. Model samolotu i plany przedstawiono juz po 9(!) dniach od podpisania kontraktu. Wogole Heinkel byl od dawna zwiazany z konstrukcja samolotow o napedzie rakietowym (He 178) czy odrzutowych (He 280), takze posiadal rozlegla wiedze w tej dziedzinie. Niestety tylko material z jakiego mial byc wykonany samolot byl problemem. BTW. Czy slyszeliscie, aby jakikolwiek projekt firmy Blohm Und Voss wyszedl poza stan prototypu ? :) Chodzi mi glownie o lotnictwo typowo ladowe, bo to ze projektowali wodno-samoloty to slyszalem.

07.10.2002
19:03
[14]

merkav [ Aguś ]

---->> Tez bym sobie chcial pozwiedzac ehh ci jankesi to maja dobze:)

07.10.2002
23:12
[15]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu ===> pełna (?) nazwa firmy to Blohm und Voss Schiffswerk Abt. Flugzeugbau - czyli B.und V. Stocznia , wydział budowy samolotów - stąd konstrukcje raczej morskie :-) A z typowo lądowych - poza serie testowe o ile wiem nie wyszli.

08.10.2002
00:14
[16]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Generalnie podejście Niemców do prototypów było bardzo praktyczne - używali ich jak długo się dało - dobrym przykładem jest tu BV 222 Viking - sześciosilnikowa łódź latająca - kilka(naście ?) egzemplarzy tej ciekawej maszyny oddało nieocenione usługi transportując do i z Afryki Płn. 1500 ton zaopatrzenia , prawie 18.000 tyś żołnierzy z pełnym ekwipunkiem oraz ewakuując 2500 rannych, na Atlantyku przeprowadzały loty patrolowe ... I pomysleć że w innych państwach prototypy złomowano :-) (najczęściej - bo pewnie też były wyjątki).

08.10.2002
01:42
[17]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f -> Dzieki za cynk o B&V :) To sporo tlumaczy :)) A co do prototypow w Niemczech, to racja, uzywali je choc z roznym skutkiem. Chociazby jezeli chodzi o czolgi. Neubaufarzeug, zbudowano ok, 3 sztuki - efekt propagandowy ogromny, w rzeczywistosci byla to tylko kupa problemow na gasienicach, projekt Tygrysa wedlug F. Porschego - konstrukcja ta nie dostala prawa budowy, a mimo to kilka sztuk bylo uzywanych jako czolgi dowodcze. Uzywano takze dwie sztuki monstrum pod nazwa 12,8cm sfl L/61, na budowe tego dziala uzyto podwozie prototypu czoglu Henschela VK 3001(H). Takich "dziwactw" bylo wiecej, ale zazwyczaj po kilka sztuk i to teraz czyni je wlasnie ciekawe :)) Tu widac wielkosci 12,8cm sfl L/61"Emil". Ta i jeszcze jedna sztuke uzywano tylko na froncie wschodnim ===>

08.10.2002
01:45
smile
[18]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

A tu jeszcze Emil pozuje wraz z Panzerjaeger I :))

08.10.2002
09:25
smile
[19]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Anglicy mieli podobną do Vikinga maszynę - Sunderlanda, którą produkowała fima Short. Nie miał wprawdzie sześciu silników, ale był bardzo pożyteczny w patrolach ZOP i może też jako transportowiec. Mój faworyt ze "stajni" B&V to słynny "latający pantofel", czyli B&V 138. Wozu! Neubaufarzeug-i były użyte, jeśli się nie mylę, bojowo zostały chyba tylko raz. Podczas inwazji na Norwegię. Właściwie to zawieziono je tam tylko w celach propagandowych, bo nie bardzo nadawały się do działań w takim "nieczołgowym" terenie.

08.10.2002
09:53
[20]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 ===> tylko że Sunderland był produkowany seryjnie a Vikingi były prototypami używanymi bojowo. Poza tym Viking był chyba największym samolotem II w.ś. ale tego pewien na 100% nie jestem :-)

08.10.2002
10:21
smile
[21]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Czy przypadkiem większy od Vikinga nie był Me 323? Poniżej masz link do ciekawej strony o samolotach Messerschmidta

08.10.2002
10:32
[22]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 ===> dzięki za link, a wieczorem sprawdzę wielkości

08.10.2002
20:26
[23]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ghost2 -> Racja, trzy sztuki, a dwa typy NbFz wziely udzial w Norwegii - z wieza Kruppa lub z wieza Rheinmetalla. Z tego co pamietam, dwa byly to prototypy ze stali miekkiej, natomiast jeden czolg byl okazem przedprodukcyjnym, czyli tak jak mial wygladac w rzeczywistosci. Jeden NbFz zostal zniszczony i do Niemiec powrocily dwa pozostale, najwidoczniej prototyp i wczesna wersja produkcyjna. Co sie stalo pozniej, niewiadomo. Ponoc, wedlug rosyjskich czolgistow, spotkali na swej drodze kiedys duze, nieznane dotad czolgi wymalowane na zolto. Sami byli w T-34 i nie mogli im dac rady. Po pewnym czasie nadjechaly KV-1 i rozbily niemieckie czolgi.

08.10.2002
20:26
[24]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witajcie! Na początek małe usprawiedliwienie: nie było mnie tak długo z tej prostej przyczyny iż rozbudowywałem swój komputer i wynikly niespodziewane problemy. Teraz jestem znowo on-line. Ghost2-----. IMO od Wikinga większy był Bv 238 o rozpiętości skrzydłe równej 60 m, a długości kadłuba 43 metry( 25 % więcej od Wikinga) Naprawdę ciekawą wersją Bv 238 był Bv-238-Land , który miał prznosić 4000kg bomb na odległość 10000km(!).......

08.10.2002
21:56
[25]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 ===> Waterhouse mnie trochę wyprzedził :-) Faktycznie Me 323 miał większą rozpiętość i udźwig od BV 222 natomiast Viking był dłuższy i wyższy. Rekordzistą był wspomniany przez Waterhouse BV 238 , choć użyty został tylko jeden egzemplarz. Małe porównanie (w nawiasie Me323): masa własna 54.346 kg (29.000) startowa 94.340 kg (50.500) rozpiętość 60,17 m (55) długość 46,36 m (28,15) wysokość 13,40 m (9,60) Imponujące - prawda ?

08.10.2002
22:34
[26]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu ===> Nb Fz - ten zniszczony w Norwegii - na pocz. maja 1940 wjechał w bagienny teren i Niemcy nie mogąc go wydobyć wysadzili w powietrze. W kampanii norweskiej 3 Nb Fz tworzyły tzw Panzerzug "Hortsmann" (od nazwiska dowódcy por.Hansa Hortsmanna) lub zamiennie "Putloss" (od nazwy poligonu gdzi się szkolili). Jednostka walczyła w ramach 196 DPiech. Co do dalszych losów Neubaufahrzeuge'ów to informacje są sprzeczne : wersja 1. - pozostały w Norwegii w ramach sił okupacyjnych i przejęte w 1945 roku przez Norwegów wersja 2. - powróciły do Niemiec w listopadzie 1940 roku wersja 3. - latem 1941 roku w ramach 1. Grupy Pancernej użyte na froncie wschodnim (jeden zniszczony 29.06.41 koło Dubna). Jeden z pojazdów przechodził w 1942 roku remont w zakładach Kruppa - to jest pewne , ponieważ istnieje zdjęcie na którym w tle widac działa szturmowe StuG 40. produkowane od 1942 roku.

08.10.2002
23:19
[27]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wspomniane wyżej zdjęcie ===>

08.10.2002
23:40
[28]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

el f-------> czy ten egzemplarz został zniszczony przez mustangi na 4 dni przed kapitulacją Niemiec? Przeprowadzono chyba 4 loty próbne, wyobrażam sobie jak t a maszyna musiała prezentować się w powietrzu.... Trochę uzupełnienia do danych technicznych Bv 238 V1: Napęd: 6 12-cylindrowych, chłodzonych cieczą silników DB 603G Przewidywane uzbrojenie: Cztery karabiny maszynowe MG 131 w wieżyczkach ogonowej i nosowej i za każdym skrzydłem, podwójne MG 131 w bocznych stanowiskach strzeleckich oraz dwa działka MG 151 w wierzyczce grzbietowej; komory w skrzydłach na 20 bomb o masie 250 kg i zewnętrzne zaczepy dla czterech torped LD 1200;czterech pocisków Hs 293 lub czterech bomb szybujących BV 143. Dobranoc!

09.10.2002
00:03
[29]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Waterhouse ===> tak, zatopiły taką fajną maszynę tuż przed końcem wojny - w sumie szkoda. Ale Niemcy nie pokusili się o wydobycie wraku "w całości" tylko go wysadzili a resztki zezłomowali - teraz sobie plują w brody :-) Dla urozmaicenia jeszcze jedna "zabawka"

09.10.2002
04:45
[30]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

el f -> toz to Kawuszka 2 ;-) Niby haubica 152 mm a Rosjanie z powodzeniem uzywali jej do niszczenia czolgow, co w polaczeniu z pancerzem moglo przesadzic o starciu. Pod koniec wojny, haubce ta zaczeto montowac na podwoziach od IS-2 i jako ISU-152 chyba jeszcze bardziej przyprawialy o palpitacje serca pancerniakow niemieckich, glownie w Pz.Kpfw. IV :)) No co jak co, ale rosjanie mieli talent do budowy armat, czy czolgow, prostych, ale skutecznych. Z reszta niemcy bardzo sie ucieszyli ze zdobycznych armat 7,62 cm F-22. Jesli dobrze skojarzyliscie, to: czeskie podwoze+rosyjska armata+niemiecka mysl=Marder III ;) Choc bylo to tylko dzialo samobiezne (niszczyciel czolgow) to bylo ono najlepsze w swojej klasie. Armata F-22 dystansowala i to sporo niemieckie 7,5 cm PaK 40

09.10.2002
07:32
[31]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu Zobacz że "mój" KW też jest troszkę udoskonalony :-) Czy wieżyczka z której wychyla się pancerniak czegoś nie przypomina ?

09.10.2002
14:12
[32]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f -> Ze tez tego nie przyuwazylem ;). Rzeczywiscie, jest to niemiecka wiezyczka dowodcza (typ spawany). To znaczy, ze zdjecie wykonano po kontrofensywie (1943?), kiedy to Rosjanie mieli dostep do wczesniej zabranych im fabryk, a w ktorych niemcy rozpoczeli produkcje Pz III, StuG III i chyba Pz. IV lub StuG IV. We wszystkich stosowana byla wlasnie ta wieza :). Hmm to mi nasunelo mysl: niemieckie podwozie+rosyjska armata=SU-76i. Dzialo to bylo produkowane wlasnie z ta wieza jak i bez niej.

09.10.2002
14:24
smile
[33]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ech... zagalopowalem sie... Ten typ wieza byl montowany tylko na niemieckich czolgach, a nie na dzialach samobieznych. Sorka. No i jeszcze przypomnial mi sie KW-1 z niemiecka armata 7,5 cm KwK 40 (niemickie oznaczenie - Pz.Kpfw. 753(r) mit 7,5cm KwK 40)... Niestety zdjecia w sieci nie znalazlem.. Jedynie wzmianki o modelu PST, ktrory nota bene popelnilem :)

09.10.2002
14:29
[34]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Przepraszam znow, powinno byc "wiezy". Cos dzis nie idzie mi pisanie :/ A w zwiazku z tym "niemieckim" KW-1... To teraz mnie olsnilo ;), ze ten twoj KW-2 jest to moze poprostu Pz.Kpfw. 754(r)... :)

09.10.2002
14:55
smile
[35]

Yoghurt [ Senator ]

O, wreszcie przerzutka na jakiś bardziej obeznany mi temat- front wschodni :) Taka mała dygresja mnie naszała- cztaliście "T-34: mityczna Broń" wydawnictwa o wdzięcznej nazwie Armageddon? Paru ciekawych rzeczy można się dowiedzieć, m.in. tego, że niemcy KAŻDY niemal rosyjski czołg brali za T-34, i stąd nawet na początku Barbarossy 34-ki były postrachem... A okazuje się, że nawet guderianowi popieprzyły się T-34 z Kawuszkami 1 :) Poza tym- świetne zdjęcia, choćby te, obrazujace umiejetności radzieckich kierowców czołgów (jak np. karambol trzech 34-ek lub "dachowanie" 34/85 :) ) Genialna książka, polecam! Jak doprowadze skaner do stanu używalności, kilka zdję zapodam (jak choćby wzmiankowany już przeze mnie patent z uzywaniem "gąsienic mieszanych", czyli ogniw o różnej szerokosci w jednym czołgu :))

09.10.2002
15:20
[36]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Yoghurt -> No prosze, prosze :) Lektura iscie modelarska ;)). To nie tylko przypadlosc Niemcow, ze brali wszystko, no moze prawie, za T-34. Choc sam bym nie byl pewien czy lepiej spotkac KW-1 czy T-34, bo oberwac z L-11, czy F-32 z tego czy z tego czolgu - efekt byl ten sam :). Podobnie mieli alianci w 1944 w Ardenach. Dla nich kazdy czolg to byl Tygrys. Stad mit o tym, ze w operacji w Ardenach udzual braly tylko Tygrysy (no i jak tu Niemcy mogli przegrac). W rzeczywistosci podstawowym czolgiem, od mniej wiecej 1941 roku byl Pz.Kpfw. IV i nawet Tygrys nie osiagnal takiej liczby wyprodukowanych sztuk. Takze na wczesniej wspomnanym filmie o operatorach filmowych w czasie IIws dal sie zauwazyc ten "mit". Pewien kamerzysta opowiadal jak nakrecil film z rozbicia takiego "Tygrysa" przez nowosprowadzony M26 Pershing. Tygrys okazal sie byc Pantera, co dosc wyraznie bylo widac na filmie :). Ale M26 rzeczywiscie dal popalic ;).

09.10.2002
15:30
smile
[37]

Yoghurt [ Senator ]

Wozu- iście modelarska to będzie czesc druga tej książki, całkowicie poświęcona modyfikacjom, malowaniu i oznakowaniu 34-ek :) Acha, sam sposó pisania w tej książce mnie rozwalił, bo z dowcipem nieżłym pisana :) ot choćby podpis pod jednym zdjęciem, gdzie T-34 wleciał do rowu (tak mniej więcej 10 m głębokości). Cytuję: "Co za niespodzianka! Za wzgórzem droga się skończyła! (...)" Albo to "Zawziętość i myśl techniczna radzieckich projektantów i inżynierów nigdy nie rpzestanie mnie zadziwiać. No bo jak jak nie można się dziwić próbą wciśnięcia nowego działa 85mm do wieży z 1941 roku? Dośc wspomnieć, że jakoś im się to udało- co z tego, ze praktycznie cała wieżżyczka zajęta była przez działo tak, ze aby ładowac je, trzebaby było pozbyć się dowódcy z czołgu" :)

09.10.2002
17:10
[38]

merkav [ Aguś ]

Ehhh....ciagle tylko II wojna moze czas isc "do przodu":)

09.10.2002
19:02
smile
[39]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

A oto (być może...) protoplasta, albo raczej praszczur samolotu B-2 "Ghost". "...Latające skrzydło, Horten Ho229, było wizją przyszłości. Dwa lata po zaprojektowaniu w firmie Junkersa silniki turboodrzutowe Jumo zostały z powodzeniem do płatowca opartego na planach Hortena. W grudniu 1944 r. rozpoczęły się loty próbne samolotu Ho IX, napędzanego silnikami odrzutowymi. Zwracały na siebie uwagę dobre własności pilotażowe i przekroczona ostatecznie prędkość 800 km/h w locie poziomym. Go229 skraksował w lutym 1945 r., po ogółem dwóch godzinach lotów. Zginął też pilot doświadczalny. Możliwości tego samolotu wydawały się olbrzymie i firma Gotha szybko skierowała samolot turboodrzutowy do produkcji, jako myśliwiec bombardujący z nadanym przez RLM oznaczeniem Ho229. Oczekiwano, że wersja produkcyjna będzie osiągać prędkość 997 km/h. Przekraczało to w znaczący sposób osiągi Me-262 i oznaczało, że Ho229 byłby nie do przechwycenia przez jakikolwiek samolot aliancki. Zanim jednak choć jeden Ho229 został wyprodukowany, fabryka Gothy została zniszczona przez nalot USAF w kwietniu 1945 r. Gotha Go229 - latające skrzydło z napędem odrzutowym Wymiary: - powierzchnia skrzydła 35 m2 - rozpiętość skrzydła 16.75 m - długość 7.47 m - wysokość 2.80 m Waga: - 4600 kg (pusty) - 7500 kg (masa startowa) - 9000 kg (maksymalna waga) Silniki: - 2xJunkers Jumo 004B, ciąg 900kg Osiągi: - prędkość maks. 975 km/h - prędkość maks. na poziomie morza 950 km/h - prędkość wznoszenia 1350 m/min. Pułap - 16 tys. m Zasięg - 1900 km, przy prędkości ekon. 630 km/h Zasięg z dodatkowymi zbiornikami - 3170 km Uzbrojenie: 4x30mm, maksymalny udźwig bomb - 1000 kg..." Ciekawie by wyglądały walki w powietrzu, gdyby takie Go229 weszły do produkcji i użycia bojowego...

09.10.2002
19:43
[40]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witajcie! Ghost2---------> IMO Go 229 zdeklasował by wszystkie alianckie myśliwice,ale czy przewaga liczebna aliantów nie zniwelowała by w znacznym stopniu znakoite własności bojowe tego latającego skrzydła? Pozostaje jeszcze kwestia paliwa a raczej chronicznego jego braku dla Luftwaffe w końcowym okresie wojny. Właśnie kwestia paliwa zainspirował prof. Lippischa do skonstruownia silnika któreg paliwem miał być ..węgiel(!) Chodzi mi tu o prototyp DM 13, który miał mieć komoe spalania w której znadowała by się zawiesina składająca się z granulatu węglowego w znjadującej się pod cieśnieniem spienionej ropy naftowej. Po nadaniu maszynie prędkości ok 320 km/h przez np. konwencjonalą rakietę, silnik ten miał zacząć pracować. Podobno amerykański sam "Aurora", wykorzystuje ten pomysł.... Dzisiaj w TVN "Kompania Braci', już nie mogę się doczekać!

09.10.2002
20:03
smile
[41]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Waterhouse! Myślę, że gdyby Niemcy uruchomili produkcję tych Go229, to mimo wszystko nie nie opanowaliby powietrza. Nie przy walce na dwa fronty. Co do "Kompanii Braci", to mam ją nagraną w całości na wideo - nagrałem, kiedy była na HBO. Nawiasem mówiąc, film jest równie dobry jak książka, a to już jest rzadkość.

09.10.2002
21:45
[42]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Wozu ====> ostatnie trafione - jest to faktycznie KW2 w służbie niemieckiej. Zamieściłem po Twoich uwagach nt wykorzystania zdobycznego sprzętu. W zał. fotka przedstawiająca inny pojazd przystosowany przez Niemców do swoich potrzeb (tu jako ciągnik artyleryjski). Kompanię Braci też nagrałem z HBO - bardzo dobry serial .

09.10.2002
22:07
[43]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2, Waterhouse Go 229 - jako przykład braków materiałowych pod koniec wojny niech świadczy podwozie jedynego latającego prototypu - jako koło przednie zastosowano kółko ogonowe ze złomowanego He 177 a główne wzięto z Me 109G. Trzeci prototyp czyli Go 229 V3 , prawie ukończony, wpadł w kwietniu 1945 w ręce Amerykanów - dziś można go oglądać w muzeum w Silver Hill, Maryland. I na koniec jeszcze jedna fotka

09.10.2002
22:59
[44]

el f [ RONIN-SARMATA ]

I jeszcze specjalnie dla Merkava - bardziej współczesna fotka

10.10.2002
00:29
[45]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam ponownie! Ghost2------> zgadzam się ale tylko jeśli mówimy o końcowym okresie wojny, powiedzmy od 1944 r., gdyby Go 229 wszedł do użycia wczesnie, wojna mogłaby zostać przynajmniej wydłużona. Jedynie bomba atomowa wynaleziona przed Aliantami dałaby Niemcom możliwość zwyciężenia. Jednak są to tylko moje prywatne spekulacje. Dobranoc!

10.10.2002
00:55
[46]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Waterhouse -> Gdyby nie operacja w Narwiku, to moze Niemcy mieliby "ciezka wode". Za duzo gdybania. Alianci sprytnie odcinali czesc po czesci z III Rzeszy: Zaglebie Ruhry, Ploesti...

10.10.2002
14:20
[47]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam! wozu----> wg mnie jednym z najważniejszych czynników które spowodowały zwycięstwo aliantów było złamanie szyfrów japońskich i niemieckich( operacja Ultra/Magic). Jak już mówiłem---moje uwagi nt. Go 229 to tylko spekulacje. Co do niemieckiej bomby atomowej, to może ale tylko może, nie wiemy czy ich program badań jądrowych nie popelnił jakiegoś zasadniczego błędu merytorcznego, itp. Pozdrowienia!

10.10.2002
18:26
[48]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

waterhouse -> Wedlug informacji o tajemniczym U-bocie, podazajacym do Japonii znaukowcami i ladunkiem uranu(?) Niemcy byli blisko, ale nie mogli badan dokonczyc z prozaicznych powodow - ataki aliantow :). Amerykanie mieli ten komfort, ze prowadzili swoje badania w Los Alamos, w glebi kraju, gdzie nie bylo wojny. Co prawda potrzebne produkty zdobywali roznymi metodami, ale cale zaplecze naukowe i techniczne bylo z dala od dzialan wojennch. To, moim zdaniem, przesadzilo o losach bomby atomowej. Rosja, zdaje sie, swoja konstrukcje bomby oparla na zapiskach niemieckich... tyle ze potrzebowala jeszcze troche czasu aby dojsc do tego co USA w 1945r.

10.10.2002
19:14
[49]

Diplo [ Generał ]

Witeczka, co do tego u-bota to byl to U-234. Oprucz ladunku uranu i naukowcow mial rozlozonego na czesci me-262 oraz v-2. Amerykanie produkcje swojej bomby tez oprali na zapiskach niemieckich jednak obie strony nie mialy podstawowych informacji dot. co do masy krytycznej i czegos tam jeszcze... btw program dzisiaj byl o tym na discovery :D

10.10.2002
19:57
[50]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

IMO Amerykanie skonstruowali bombę atomową dlatego iż 1) mieli najlepsze zaplecze materiałowo-techniczne( najwiekszą ilość $) 2) zebrali najlepszych naukowców także z Angli, Kanady i 3) Los Alamos znajdowało się poza obszarem działań wojennych. Nie sądzę jednak iż opierali swoje badania na zapiskach niemieckich gdyż w momencie zakończenia działań wojennych w Europie ich program był już b.zawansowany.ZSRR korzystało głównie z meldunków swoich szpiegów, gdyż program Manhattan był bardzo głeboko spenetrowany przez ich wywiad ( Klaus Fuchs i in.). Nie wydaje mi się możliwe aby cały amer. program oparty był na zapiskach niemieckich, to oznaczałoby by że dokanali oni tak wielkiego postępu w ciagu kilku miesięcy( maj 45----> lipiec 45). Nie słyszałem także o jakiejś głebiekiej penetracji hitlerowskiego programu dokonanej przez OSS. Amerykanie mieli po prostu najlepszych naukowców i najwięcej pieniędzy.

10.10.2002
23:01
smile
[51]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Diplo -> Od pewnego czasu nie ogladam Discover, bo puszczaja tam niekiedy takie babole informacyjne, ze to w mojej glowie sie nie miesci :P (wynikajace chyba raczej z jakosci tlumaczenia... choc glowy nie dam, bo nigdy nie ogladalem w wersji orginalnej) Waterhouse ->No to z programem atomowym odpowiedziales sobie sam :)

11.10.2002
08:08
[52]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Samo skonstruowanie bomby atomowej nie dało by jeszcze Niemcom zwycięstwa. Chyba że mieliby ją w początkowym okresie wojny, kiedym mieli przewagę w powietrzu. Pod koniec wojny nie mieli by czym jej przenieść. Zobaczcie ile ważyły bomby amerykańskie. Chyba że zdecydowaliby się ją zdetonować "byle gdzie" - ale w takim przypadku nie sądzę by powstrzymało by to aliantów a wręcz przeciwnie - parli by do przodu jeszcze szybciej. A jak już "gdybamy" - moje ulubione tematy to : 1.co by było gdyby rząd RP dogadał się z Niemcami w 1939 roku (praktycznie do wiosny 39 oba państwa żyły w dość przyjaznych stosunkach i Hitler liczył na sojusz z Polską) 2.co by było gdyby tak 3 -4 września zaczęły się ulewne deszcze - błotko, parałiż Luftwaffe, zaopatrzenie ...

11.10.2002
09:10
smile
[53]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Co do tych Twoich gdybań związanych z Luftwaffe, to wyczytałem u C.Bekkera ("Atak na wysokości 4000 m), że niedługo przed wybuchem wojny Niemcy stracili cały prawie geschwader Ju 87 podczas ćwiczeń. Właśnie z powodu mgły i niskiej podstawy chmur. Geschwader nurkował całością i wszystkie samoloty oprócz jednego, czy dwóch "wmeldowały się" w ziemię. Btw. czy masz jakieś info o Me 109 w wersji K?

11.10.2002
09:40
[54]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 A co konkretnie Cię interesuje, w domu mam trochę o 109-tkach to mogę poszperać i wieczorem odpisać.

11.10.2002
10:27
smile
[55]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

el f! Ciekawią mnie dane techniczne i zastosowanie Me 109 K (ze wskazaniem na to drugie). O "Karlach" chyba nie ma zbyt wiele informacji...?

11.10.2002
11:46
smile
[56]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 ===> ok coś znajdę

11.10.2002
14:56
[57]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f -> No to wlasnie dlatego nie mieli bomby. Niemcy mogli miec ja, ale tylko do ok. 1942... moze poczatkow 1943, pozniej zaczal sie ich odwrot i ciagle bombardowania RAF. No ale niemozliwoscia bylo skonstruowanie bomby-A do 1942r. Hitler mogl liczyc na "sojusz" z Polska moze za czasow zycia Pilsudskiego, choc ten szczerze nienawidzil Hitlera. Moze, gdyby nie wypowiedz Becka... Ale nie sadze, aby Polska zdecydwala sie na budowe korytarza miedzy Prusami a Rzesza, tak czy inaczej. Wiec koniec bylby podobny. A gdyby padal deszcz... Nie tylko Luftwaffe mialaby problemy, ale takze polscy piloci (nie byloby wtedy zwiadu). Moze walki po lewej stronie Wisly przeciagnelyby sie... ( w koncu to takze bloto na ziemi... sprzet grzeznie itp.), ale 17 wrzesnia, nalezy pamietac fakcie wkroczenia Armii Czerwonej. Ghost2 -> Hmm ciekawe to o Ju-87 :) A Me 109K, to "Kurfurst" (jesli dobrze spamietalem ;)). Byl uzywany glownie pod koniec wojny, w okresie tzw. Obrony Rzeszy (koniec 1944)

11.10.2002
15:49
smile
[58]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Wozu! Cytowane z Bekkera wydarzenie miało miejsce 15.8.39 r. Wystartowała I grupa 76 pułku Stukasów, zwana "Grazer Gruppe" od macierzystego lotniska w czasie pokoju. Podczas przygotowań do wojny przeniesiono ją na Śląsk. Tego miała ćwiczebnie bombardować z lotu nurkowego poligon wojskowy w Neuhammer, w Saganer Heide. Raport meteo podawał dla tej okolicy nast. warunki: ławice chmur, 2/3 zachmurzenia, wysokość chmur-2000m, podstawa chmur-900m, poniżej dobra widoczność. Plan przewidywał osiągnięcie pułapu 4000 m, lot nurkowy przez chmury i zrzut bomb po zobaczeniu celu na wysokości 300-400 m. Start, wyjście na pułap i dolot do celu przebiegły bez kłopotów. Podobnie jak sformowanie szyku przed nurkowaniem. Samoloty przeszły do lotu nurkowego, weszły w chmury. Prowadzący całą formację kpt. Walter Sigel zobaczył ziemię w ostatniej chwili i wyrównał na 2 m (!). Zaczął nadawać ostrzeżenia dla następnych samolotów. Mimo tego 13 samolotów wraz z załogami trzepnęło w ziemię. Tyle jeśli chodzi o tę historię. Pozdrawiam

11.10.2002
20:02
[59]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam! Gdyby rząd polski zawarł jakąś formę sojuszu z Niemcami, wtedy Hitler a) nie musiałby się obawiać ataku wojsk polskich w czasie jego agresji na Zachód i b) w czasie ataku na ZSRR armia niemiecka przejechałaby w spokoju prze z Polskę korzystając z zaopatrzenia i baz wzdłuż granicy. Mówię tu spotkaniu Becka z Ribentroppem które miało miejsce w styczniu 1939 r. Sojusz mógłby oznaczać także rezygnację Hitlera z żądań budowy korytarza. Co do bomby atomowej, to gdyby niemcy posiadłay ją w końcowym okresie wojny, mogłyby wykorzystać jako nosiciela albo jakąś formę międzykontynentalnej rakiet balistycznej, która była wówczas opracowywana lub też któryś z prototypowych bombowców. Można też zastosować wariant U-Boot typ XX| i samobójcza misja do portu w dowolnym mieście alianckim.... Czy dałobyto żwycięstwo? Raczej nie. A teraz moje dwa pytania! 1. Co by było gdyby Malta została zajęta przez Niemców i w konsekwencjii Afrika Korps nie narzekałby na braki w zaopatrzeniu? 2. Co by było gdyby Bismarck nie został zatopiany podczas swojego pierwszego rejsu bojowego?

11.10.2002
20:09
[60]

merkav [ Aguś ]

Z II wojny cinki jestem ale: Ad1. Royal Navy by sie wqrzyla i poslala polowe floty :), przy wielkim szczesciu odbilii by wysepke. Ad2. Nawet kilka Bismarcow nie dalo by rady przeciwko wielkiej (wtedy) Royal Navy I moze dodam cos od siebie : Co by bylo jakby Nimcy zajeli Moskwe i zlapali Juzia:)

11.10.2002
21:49
[61]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam. Trochę mnie nie było, ale cóż czasami się zdarza, że sprzęt nie funkcjonuje tak jak byśmy sobie zyczyli (w ciągu ostatniego tygodnia pięć(!) razy instalowałem i reinstalowałem produkt Billa Gatesa - oby po śmierci jego duch błąkał się po najciemniejszej stronie piekła!!) Ghost2 ---> informacje o Me-109K? Będzie bardzo trudno, jest tego naprawdę niewiele. Sam dysponuję jedynie szczątkowymi (ale to naprawdę szczątkowymi) informacjami (predkość, pułap, wymiary i uzbrojenie - ale bez rozróznienia na wersje typu R). W pracy mam link do strony o samolotach(jak chcesz to Ci go podeślę jutro) - przeglądałem to kiedyś - ale informacje tam zawarte też nie zajmują zbyt dużo miejsca. O zastosowaniu bojowym nie znalazłem nic, sam też takowych informacji nie posiadam. Trochę informacji (technicznych) jest w symulatorze IL-2 STURMOVIK (only english) - jak Cie to interesuje - daj znać.Na razie mogę podesłać tylko profil... ====>> Co do gdybania n/t bomby atomowej moje zdanie jest takie: Jeśli dowództwo niemieckie zdecydowło by się na użycie bomby zrobiło by to przy użyciu rakiet V2 i napewno zaatakowaliby Wyspy Brytyjskie (nie mieszał bym do tego rakiet międzykontynentalnych - bo po prostu było do ich konstukcji jeszcze za daleko - prędzej skłaniał bym sie ku koncepcji uzycia U-bota'a). Taki atak (chociażby na Londyn, lub któryś z portów na Kanale La Manche) dałby im bardzo dużo niezbędnego czasu. I na pewno nie zastanawiali by sie długo, żeby zamienić w pustnię któreś z miast w Polsce, Węgrzech czy Czechosłowacji aby zatrzymac armię czerwoną. Co do tego dlaczego Niemcy nie zdążyli wyprodukować bomby atomowej--- brak materiałów - tak na dobrą sprawę tylko to ich zatrzymało (rosjanie po wojnie korzystali z dokumentacji zdobycznej - a amerykanie( tez uważam że mieli więcej $) przejęli naukowców -ci woleli poddać się aliantom - chociaz głównie chodziło o naukowców z programu rakietowego:)) Co do argumentu, że Los Alamos leżało poza terenem działań wojennych - to nie miało tak dużego znaczenia - Niemcy dysponowali fabrykami pod ziemią które mogły być zdobyte dopiero przez piechotę. (produkcja myśliwców mimo bombardowań fabryk do końca wojny ciągle wzrastała - tzw "cud" Alberta Speera) Brak czasu tez miał swój udział ale tak można bez końca i gdyby to ...... Afrika Korps nie "rozłożył się" w wyniku braków w zaopatrzeniu (prędzej w nieumiejętnym jego planowaniu), tylko angole mieli troche fart pod el Alamein, a poza tym uważam, że Rommel próbował "połknąć" więcej niż zdołałby przełknąć - nawet gdyby Malta padła a on zdobyłby Kair - to co dalej? - Angole nadal mieli bazy w Palestnie i Cejlonie a tego Rommel zdobyć nie dałby rady. Poza tym Anglicy cały czas trzymali Gibraltar blokując przejście dla duzych okrętów (nawet U-bot'y miały spore problemy), a flota włoska przez cały okres wojny nie nadawała sie ( ogólnie mówiąc) do niczego. Gdyby niemcy zdobyli Gibraltar (były takie plany - coś Skorzenny kombinował chyba?)to wtedy można by było mówić o jakiejś przyszłości dla operacji Afrika Korps w Egipcie. Co do Bismarck'a - ten okręt miał po prostu pecha, że zatopił Hood'a a anglicy za punkt honoru postawili sobie żeby go dopaść i zatopić (przecież posłał na dno chlubę Albionu - swoją drogą dziwię się że Hood wytrzymał tak długo w starciu z Bismarckiem - zatonął po piątej salwie mimo to, że trafili go już trzecią), poza tym Bismarck był fatalnie dowodzony przez kmdr. Lutjensa (nominalny dowódca okrętu kmdr, Lindeman miał więcej oleju w głowie). Inne niemieckie pancerniki dokonywały udanych wypadów (no może "Admiral Graff Spee" miał niefart), aż do momentu gdy to lotnictwo przejęło funkcje rozpoznania i poszukiwnia okrętów wroga. To tyle na temat gdybania. To było "moje" gdybanie :))) Szacuneczek i Pozdrowienia

11.10.2002
22:00
smile
[62]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Sory, ale się rozpisałem :))) A propo tego gdyby niemcy złapali Juzia - żył bym teraz w normalnym kraju, bo wyzwoliby nas Amerykanie (jak to powiedział Bohdan Smoleń -" Amerykanie nie są tacy zli - oni napadną a potem przeproszą, a mnie to nikt k...a nie przeprosi!!" ) Dobranoc i miłego week'endu życzę !

11.10.2002
22:52
[63]

Przezdzieblo [ Konsul ]

Gdybologia... urocze. Może jeszcze polećcie książki wydawnictwa Amber o tajnych broniach A. Hitlera. "1.co by było gdyby rząd RP dogadał się z Niemcami w 1939 roku (praktycznie do wiosny 39 oba państwa żyły w dość przyjaznych stosunkach i Hitler liczył na sojusz z Polską)" Po II WŚ mielibyśmy przerąbane. Nie byłoby PRL tylko republika radziecka. "2.co by było gdyby tak 3 -4 września zaczęły się ulewne deszcze - błotko, parałiż Luftwaffe, zaopatrzenie ... " To przerżęlibyśmy tydzień później. Na zachodzie zmian i tak by nie było. "1. Co by było gdyby Malta została zajęta przez Niemców i w konsekwencjii Afrika Korps nie narzekałby na braki w zaopatrzeniu?" Narzekać to zawsze by narzekali, to zalezy od długości linii zaopatrzenia. W momencie wejścia do wojny USA wojna dla Rzeszy była przegrana (może nawet wcześniej, kiedy "Lew morski" nie zaryczał jak było planowane) "2. Co by było gdyby Bismarck nie został zatopiany podczas swojego pierwszego rejsu bojowego?" To poszedłby na dno podczas drugiego lub trzeciego. Tyle żartów. Cyb_767, "Hooda" to będę bronił. Poczekam na zacieklejszy atak, jeżeli taki masz w planie, na razie ograniczę się do stwierdzenia, że zagłada tego okrętu była fatalnym, ale przypadkiem. Holland popełnił błąd, właściwie nawet kilka, technika uniemożliwiła wykorzystanie dział "Prince of Walesa" tak, jak było można. Niemcy strzelali celnie a brytyjskie materiały miotające wciąż były wyjątkowo wrażliwe. Jeszcze- pierwsza salwa "Bismarcka" złapała odległość, trzecia obramowała okręt, piąta najprawdopodobniej spowodowała eksplozję w rufowych komorach amunicyjnych i spowodowała katastrofę. No i może fotka...

11.10.2002
23:27
[64]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Ghost2 Najobszerniejszą chyba publikacją o Me 109 K na naszym rynku jest monografia tego samolotu wydana w 1997 roku przez Militaria (Wozu - proszę bez docinków :-) ) , nr 42. Najszerzej opisano wersję K-4 - produkowaną seryjnie oraz jej "Rustsatz" czyli modyfikacje polowe: R1 - wyrzutnik bombowy (1x250 lub 1x500) R2- wersja rozpoznawcza z kamerą R3- zaczep na dodatkowy zbiornik paliwa R4- dwa Mausery 151/20 podwieszane pod skrzydłami R5- rozpoznawczy 1-2 kamery montowane w kadłubie R6- fotokarabin R7- dwie podskrzydłowe wyrzutnie rakiet 210 mm Silnik samolotu wyposażony był w instalację MW 50 zwiększającą moc na jakieś 10 min. MW 50 powodował zwiększenie prędkości max z 650 na 715 km/h Do jednostek zaczęły trafiać od X 1944 - jako pierwsz otrzymała je III./JG 27. W 109 K wyposażone były m.in JG 2 "Richthofen", JG 3 "Udet", JG 26 "Schlageter", JG 53 "Pik as" i JG 77 "Herz as" Na tym samolocie swoje bojowe kariery skończyli tacy piloci jak Erich Hartmann czy Hermann Graf. Prócz Niemców kilku Kurfurstów używali Włosi z ANR esk. "Gamba di Ferro" Jak chcesz coś więcej - daj znać Co do Malty - nie sądzę by Anglicy tak od razu ją odbili (vide Kreta), a zdobycie Egiptu mocno by sytuację skomplikowało : 1. wydłużenie drogi konwojów azjatyckich (kanał sueski) 2. Niemcy zyskali by wygodny punkt wyjściowy do uderzenia na pola naftowe, a pamiętajmy że Arabowie byli proniemieccy 3. możliwość zamknięcia kleszczy z jednostkami prącymi na Kaukaz od strony ZSRR a armią Rommla U-boot samobójca - pomysł ciekawy :-)

11.10.2002
23:32
[65]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Heh.. Skorzenny.. Ostatnio to nazwisko slyszalem gdy przegladalem informacje nt. Ersatz M10 ;). Dla nieswiadomych :) powiem tylko tyle, ze pomyslem tego pana, wykorzystanym z reszta w praktyce, bylo stworzenie oddzialu zlozonego z Niemcow mowiacych po angielsku i uzywajacych sprzet aliantow. Taki oddzial mial sie przedostac na tyly i zaczac buszowac, to tak w wiekszym skrocie ;). Niemcy wygrzebali troche zdobycznych zabawek (mnostwo Jeepow, troche Shermanow) ale dla lepszego efektu i pewnosci wykonania postanowili przerobic swoje Pantery G, przez obudowanie ich plachtami blach, na niszczyciele czolgow M10. "Niestety" jakis piechociarz amerykanski nie rozpoznal w tym pojezdzie M10 i zaczela sie strzelanina. Efektem bylo rozbicie tej specjalnej grupy :)

11.10.2002
23:48
smile
[66]

Yoghurt [ Senator ]

Hah, ja obiecałem serię zdjęć, wracając do czołgów, takoż i zapodam kilka :) Najpierw zdjęcie "pamiątkowe" apru żołnierzy Wermachtu przy rozbitym T-34 (późne lato 1941). bardzo ciekawi mnie, w jaki sposób ten T-34 po trafieniu "przekręcił" się. Podejżewam możliwość tego, ze spadł z lawety, gdy została trafiona podczas wymiany ognia. Moga to zasugerować te "cosie" po prawej stronie, z tyłu czołgu- nie mogę zidentyfikować tego złomu, ale wygląda, jak właśnie kawałek lawety :)

11.10.2002
23:50
[67]

Yoghurt [ Senator ]

O, tutaj mamy T-34 ktróry nie wychamował :) A raczej inaczej- kierowca, z powodu jednej z większych wad 34-ki- beznadziejnych wizjerów, nie zauważył, ze za nasypem kończy się droga :) Widac szlady "szabrowania"- chocby otwartą skrzynkę narzędziową.

11.10.2002
23:51
smile
[68]

Yoghurt [ Senator ]

No masz, nie wkleł... Again:

11.10.2002
23:59
smile
[69]

Yoghurt [ Senator ]

A tu zlepek (by Yoghurt) ukazujący "umiejętności" radziekich kierowców 34-ek. Góra, lewo: Bitwa pod kurskiem, karambol dóch T-34 w ogniu bitwy. Powiedzcie mi, jak udało się temu ruskiemu czołgiście zrobic "dachowanie" czołgiem? ja nie wiem :) Góra, prawo oraz środek prawo: ta sama sytuacja z róznych ujęć- T-34 dosłownie wjechał na PZII. Na gónym zdjęciu widaćz tyłu t-34 linę cholowniczą, co dowodzi, ze próbowano go zdjąc z PeZetki, ale widocznie się zakleszczyły oba (nie mam pojęcia jak :)) Środek, lewo: znów kolizja dóch T-34. Jak mniemam, kolejny raz zawiniły beznadziejne wizjery oraz lekki brak umiejętności tudzież brawura radzieckich tankistów. Widac, że T-34 po lewej chciał cofnąć (gasienice aż zakopały się w ziemi) ale mu nie wyszło :) Doł, lewo: No tu już wymiękłem :) Znów bitwa pod kurskiem. Według raprtu wynika, ze oba tanki szarżowały dziko i wpierdzieliły sie jeden po drugim do tego samego leja. Podziwiam "umiejętności" :) Dół, prawo: tu najwyraxniej kierowca nie zauwazył, ze most się skonczył i runał w dół. Pech.

12.10.2002
00:01
[70]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

El f -> Jakie docinki ? ;-) Ja zawsze sadzilem, ze monografie kupuja modelarze. W koncu jedna monografia to nie wydatek kilku zlotych, takze niewiele osob moze sobie na to pozwolic (tzn. bogacze, lub "ci co sa w temacie" ;)). Sam, jesli chodzi o samoloty zbieram monografie AJ-Pressu. Kagero wydaje ladne monografie poswiecone Jagdgeschwaderom (min. z jednej z nich pochodzila cytowana przezemnie historia smierci Marseillea). Poniewaz w czolgach stawiam pierwsze kroki, to jak dotad dorobilem sie jednej monografi z Militarii (i to akurat wydarzenia, a nie konkretnego pojazdu ;)) i kilka z Kager, choc te sa przeznaczone stricte dla modelarzy (zdjecia z muzeow, plany, rzuty itp.) Yoghurt -> Chodzi Ci o to cos w glebi po prawej? Zdjecie troche niewyrazne, ale wyglada mi to na kolejny przewrocony T-34 ;-). To mi przypomina historie z Normandii 1944, kiedy to najpierw zaczal sie ostrzal z zebranych tam statkow. Podobno na ta "okazje" Tygrysy robily fikolki w powietrzu ;-)). Potem Amerykanie znajdowali czesc czolgow ktore byly poprzewracane na "plecy". W kazdym badz razie musialo cos duzego ekspodowac kolo tego T-34 ze go tak przewrocilo. Cos kolo 150mm ;)).

12.10.2002
00:05
[71]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Yoghurt -> Super mix zdjeciowy :D. Tak sie jeszcze nie usmialem :))

12.10.2002
00:14
smile
[72]

Yoghurt [ Senator ]

Wozu- wybierałem te najlepsze z kilkunastu prezentacji "umiejętności" tankistów radzieckich :) I nier, nie chodzi mi o to w głębi, tylko o to na pierwszym planie, po prawej- widzisz? jakieś kółko i trochę poskrecanego zelastwa, któe na pewno nie jest od t-34 :) Stoi przy tym podoficer niemiecki w furazerce, ten najbardziej po prawej :)

12.10.2002
00:26
smile
[73]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Yoghurt -> Ach to :). Racja przypomina to kolo kolejowe... :) Ale torow nie widac ;)

12.10.2002
00:29
[74]

el f [ RONIN-SARMATA ]

W zał. ów nieszczęsny M-10, A o innej grupie "amerykanów" Skorzennego czytałem że zajechali jeepem zatankować paliwo i wyskoczyli do żołnierza obsługującego dystrybutor z tekstem "petrol please" - MP od razu ich zwinęło. Dopiero po chwili żandarmi im wyjaśnili że żaden amerykański żołnierz nie powie "petrol"a tym bardziej "please" tylko po prostu "gas"

12.10.2002
01:53
smile
[75]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

Ale za to mozemy dopisac kolejnego dziwolaga do naszej galerii: Ersatz M10 ;-)

12.10.2002
08:49
smile
[76]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam wszystkich pracujących ! ( i nie pracujących też – farciaże !!:)) Przezdziebło----> nie zamierzam przystepowac do jakiegos zacieklejszego ataku:)) Dopiero jak przeczytałem Twój post to zorientowałem się ,że “Hood” to Twój ulubiony okręt i po prostu dotknąłem niechcący tematu który Cię interesuje:))) Tak na poważnie. Po pierwsze – uważam, że adm. Holland zlekceważył “Bismarcka” – może było spowodowane to brakiem dostatecznych informacji n/t niemieckiego pancernika, a może zbytnia wiarą w mozliwości swojego okrętu (“Hood” to “tylko” krążownik liniowy – ale od chwili wodowania nie był modernizowany), może Holland pokładał nadzieję w tym, że dysponyje większym kalibrem dział i większą ich liczbą (wyjaśnienie niżej)? Po drugie – na wyniku starcia zaważyły błędy w sygnalizacji na jego początku. Oba brytyjskie okrętu zaczęły w wyniku tego błędu strzelać do “Prinz Eugena”, a nie do głównej siły zespołu niemieckiego jaką był “Bismarck”- może gdyby “Hood” trafił “Bismarcka” wcześniej to historia potoczyłaby się inaczej. Po trzecie – sprawa “Prince of Wales”. Tn okręt nie powinen w ogóle wychodzić w morze. Rażące braki w wyszkoleniu i zgraniu załogi, problemy z działami artylerii głównej (bodajże połowa dział 356mm odmówiła posłuszeństwa w trakcie bitwy) dyskwalifikowały wg mnie ten okręt do uczestnictwa w jakim kolwiek starciu artyleryjskim, a co dopiero z “Bismarckiem”. Okręt ten został dołączony do “Hooda” trochę przypadkiem , bo Admiralicja brytyjska nie miała pod ręką innego ciężkiego okrętu (wszystkie duże pancerniki uczestniczyły w konwojach, stacjonowały w Gibraltarze lub pływały po Morzu Śródziemnym- dopiero po zatopieniu “Hooda” wszystko co pływało i miało działa ruszyło w pogoń:)) Co do celności strzałów i jakości brytyjskiej amunicji w zupełności się zgadzam. Teraz wspomniane wyżej wyjaśnienie – chyba nikt nie docenia udziału w tym starciu niemieckiego krążownika ciężkiego “Prinz Eugen” – do końca wojny nie było w tej klasie większego okrętu (trochę mniejsze ,ale jednak trochę były amerykańskie krążowniki ciężkie typu “Boston”) – był on równorzędnym przeciwnikiem dla “Prince of Wales” w tym starciu (z powodów jakie napisałem w punkcie trzecim). Po prostu adm. Holland nie wziął pod uwagę tego, że “Prine of Wales” jest sprawny w 50 %. Co do tego która salwa “Bismarcka” pierwsza trafiła “Hooda” - informacja pochodzi z książki J. Pertka “Rajdy niemieckich pancerników” To tyle. Tylko proszę nie traktuj tego jak atak –po prostu fajnie jest wymienić uwagi i ewentualne przemyślenia:-))) A tak btw – nie sądzisz, że “gdybologia” prowokuje ciekawe dyskusje?:) Pozdrowienia i Szacuneczek.

12.10.2002
13:51
[77]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam! Co do zatopienia Hooda: była to bezpośrednia wina admiralicji brytyjskiej która w czasie przebudowy tego wspaniałego oktrętu dokonanej w 1939 pozostawiła słabo opancerzony pokład. Fatalna salwa, wystrzelona z odległości 19 km spadła na krążownik niemal pionowo, wpadając do ładowni w śródokręciu.Dla Hooda najdogodniejszym dystansem było ok. 11tys metrów gdyż wtedy tory lotów pocisków są płaskie. Dla Prince of Wales najlepsze były większe odległości. Holland chciał zmierzyć się z przciwnikiem mając do dyspozycjii pełną salwę burtową, ale błąd w założeniu że niemieckie okrętu zmieniły kurs z południowo-zachodniego na północny zniweczyły szanse na zbliżenie pod odpowiednim kątem. W ten sposób do akcjii weszły tylko działa dziobowe, natomiast Niemcy mogli użyć całej swojej artylerii. Druga czy trzecia salwa z Bismrcka wznieciła pożar na Hoodzie, a dokładnie o 6.00 gdy angielskie okręty zminiały kurs w lewo, Hood został trafiony pełną salwą z Bismarcka. BTW Prince of Wales od razu skierował swój ogień na Bismarcka, natomiast to Hood rozpoczął strzelanie do Prinz Eugen. Jedno z dwóch trafień Prince of Wales zniszczyło zbiornik paliwa i spowodowało jego przeciekanie co skłoniło adm.Lutjensa do porzucenia zadania i udania się do Saint-Nazaire.Jednak Prince okazał się b.przydatny! Pozdrowienia!

12.10.2002
13:56
[78]

Przezdzieblo [ Konsul ]

Cyb_767, "Hood" może nie ulubiony, ale jeden z ulubionych :) Ad "po pierwsze". Decyzja podjęcia walki przez Hollanda nie była głupia, nieumiejętnie zostało to jednak rozegrane. Brytyjczyk miał do dyzpozycji ciężkie krążowniki i niszczyciele, mógł związać "Prinz Eugena". Pomylił się co do kolejności niemieckiego szyku, stąd pierwsza salwa (może i druga) "Hooda" pieniła wodę wokół krążownika. Ad "po drugie". Jak pisze zarówno Klimczyk w swojej monografii brytyjskiego okrętu jak i sam Pertek w "Rajdach..." "Prince of Wales" od początku strzelał dobrze, tzn. do "Bismarcka", nakrywając cel szóstą salwą. Po zagładzie "Hooda" celność brytyjskiego pancernika wzrosła, bo można było włączyć radar zakłócający uprzednio pracę urzadzeń na okrecie flagowym. Ad "po trzecie". Defekty na "Prince of Wales" mocno ograniczały jego przydatwność, ale Holland nie przewidywał zagłady "Hooda". W pierwotnym układzie, przynajmniej na papierze, najsilniejszy krążownik liniowy świata, nowoczesny, choć nieukończony pancernik, dwa ciężkie krążowniki i 6 niszczycieli rozdzierało Niemców na strzępy. "Książe Eugeniusz" był faktycznie największym okretem w swojej klasie (nie licząc najcięższych typu "Alaska"), ale porównywanie go z pancernikiem, nawet nieukończonym, nie ma sensu. Zarówno "Norfolk" jak i "Sufolk", czy razem, czy oddzielnie, spokojnie mogły przyjąć wymianę z nim ciosów, pojedynek z "Księciem Walii" to samobójstwo a trafienie pociskiem 14 calowym- overkill. Potegą pancerza niemiecka jednostka ustępowała na przykład amerykańskiej "Astorii", pod względem uzbrojenia pozostawała daleko za japońskimi odpowiednikami. I uwaga natury technicznej: określenie "atak" bywa czasem figurą retoryczną, nie zarzutem :) Dołączam fotkę, w następnym poście powiem, co to jest, chyba, że ktoś odgadnie.

12.10.2002
14:07
[79]

Przezdzieblo [ Konsul ]

Bue, okazało się, że fotka podpisana, nici z zagadki :) Ja korzystałem z książki T. Klimczyka "Hood", Gdańsk 1992, tegoż "Pancerniki" Warszawa 2002 i J. Pertka "Rajdy niemieckich pancerników", Poznań 1979. Trzecia salwa "Bismarcka" nakryła, zero trafień, po piętej "brytyjczyk" eksplodował, dystans około 18 km. Na takich odległościach trajektoria lotu pocisku 381 mm bynajmniej pionową nie jest. Przyczynę zagłady okrętu Klimczyk upatruje w eksplozji magazynu amunicji 102 mm, która dotarła także do komory amunicyjnej dział piętnastocalowych. Może kolejne zdjęcie...

12.10.2002
14:12
[80]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Przezdzieblo------> czy nie jest to okręt zbudowany dla Brazylii przez stocznię Vickers Armstrong, następnie sprzedany turcjii w styczniu 1914 r, w końcu zajęty przez RN i wcielony do służby jako HMS Agincourt? Zwraca uwagę niezwykłe rozplanowanie artylerii głównej, tj 7 wież z działami kal. 305 mm. Wyporność 30000 t, prędkość 22 węzły.

12.10.2002
14:20
[81]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Przezdzieblo------> czy mógłbyś powiedzieć w takim razie pod jakim kątem salwa z Bismarcka trafiła Hooda? Jeśli nie pionowa to w takim razie jaka?

12.10.2002
14:50
[82]

Przezdzieblo [ Konsul ]

waterhouse, owszem, to ten. Czterokrotnie kładziono podeń stępkę, wywieszano bandery turecką i brytyjską, pierwotnie miał być brazylijski. Co do kąta trafienia to nie mam pojęcia. Klimczyk dla pocisków "Prinz Eugena" na tę odległość podaje od 13 do 19 stopni. Prawdopodobnie pociski 15 calowe, wystrzelone z potężniejszych dział lecz o mniejszej prędkości wylotowej (około 820 m/s dla kalibru 380 mm), leciały po podobnym torze. Zasięg armat "Bismarcka "wynosił około 36 kilometrów (kąt podniesienie 40 stopni) i dopiero na takich odległościach kąt upadku pocisku zbliżał się do pionu.

12.10.2002
23:01
smile
[83]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam. Przezdzieblo -->Ppokłócił bym sie:) trochę o te równe szanse "Sufolk'a" czy "Norfolk'a" w starciu z "Prinz Eugen'em". On był od nich duzo cięższy ("Norfolk" i "Sufolk" po ok. 11 000 ton, a "Prinz Eugen" - ok. 16 500 ton - i chociażby z tego powodu trudno by było go zatopić), Artyleria na Księciu była tak samo rozmieszczona jak na krążownikach brytyjskich - ale to niemcy mieli lepsze przyrządy - tak jak napisałeś wcześniej - lepszą jakość amunicji. Po trzecie -wiek okrętu i co się z tym wiąże odporność na uderzenia - tu zdecydowanie górował "Prinz Eugen" - bodajże wszystkie niemieckie okręty miały tę samą dość niezwykłą cechę - dużą odporność na uderzenia. Myślę że wiązało sie to głównie z rozdziałem pomieszczeń na okręcie i umiejętnego ich opancerzenia. (A propo pancerza - miałeś rację- krążowniki typu "New Orleans" były trochę lepiej opancerzone - sprawdziłem to.) Co do uzbrojenia - to powiem tak -nie liczy się ilość (krążowniki japońskie) lecz jakość i dowodzenie okrętem. To, że zepół adm. Mikawy rozniósł na strzępy amerykańskie krązowniki koło wyspy Savo -to raczej wynik zaskoczenia i świetnego dowodzenia, zgrania zespołu japońskiego, no i "długich lanc". Ale już w bitwie koło Wysp Komandorskich dwa ciężkie krążowniki "Nachi" i "Maya" nie mogły dać rady "Salt Lake City" chociaz dysponowały dwukrotną przewagą w artylerii - był to wynik świetnego dowodzenia okrętu przez kmdr. Rodgers'a Co do trafienia pociskiem 14 calowym - nie zawsze musiało się to skończyć tragicznie (pojedynek "Hiyei" i "San Francisco") i chociaż pacerz na "Prinz Eugenie" był słabszy to też by powalczył z podobnym przeciwnikiem. A na wieczór zagadka ===>

12.10.2002
23:06
smile
[84]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

O w mordę !! ale gafa :( Sory, sory. może pójdzie następnym razem.

12.10.2002
23:10
smile
[85]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

może teraz będzie lepiej?:) Jeżeli nie to sory, ale nic z tym zdjęciem więcej nie zrobię:-)

13.10.2002
14:36
smile
[86]

Wozu [ Panzerjäger Raider ]

OK, a ja zadam pytanie z innej beczki. Czy wie moze ktos, czy LWP uzywalo Urale 43203? Jest to Ural 4320, ale z kontenerem dowodzenia.

13.10.2002
15:38
[87]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Przezdzieblo------> poszukałem co nieco o kącie upadku pocisku i rzeczywiście, kąt upadku pocisku wynosił pomiędzy 10,6 i 13,9 stopni,co spowodowało penetrację pasa pancernego i w rezultacie eksplozję w komorach amunicyjnycj pocisków 15 calowych. Ważną kwestią jest tutaj czy Hoodowi udało się ukończyć zwrot 20 stopni w momencie trafienia czy też trafienie nastąpiło w trakcie wykonywania zwrotu. Dołaczam obrazek====> Pozdrowienia!

13.10.2002
17:06
[88]

Przezdzieblo [ Konsul ]

Cyb_767. No dobrze, ja też bym się pokłócił :D Miałem na myśli lepszy ładunek miotający, stabilniejszy, nie powodujący tak spektakularnych eksplozji. Ja dotarłem do danych "Prinz Eugena" o jego wyporności wynoszącej lekko ponad 14 tys. ton, pytanie czy standart, czy bojowa. Ale gdyby to było 16 tys. pełnej, to krążownik byłby wyraźnie niedozbrojony i o stosunkowo słabym opancerzeniu. Brytyjczycy korzystali z celowników koincydentalnych (cokolwiek to znaczy :)), Niemcy z wypróbowanych stereoskopów Zeissa. Ale "Prinz Eugen" nie "zjadłby" dwóch ciężkich krążowników brytyjskich, z jednym zaś toczyłby wyrównany bój. To, że był wyraźnie większy (dopiero "Des Moines" przewyższyły wypornością), nie oznacza, że wyraźnie lepszy. Brytyjczycy potrafili budować solidne okręty i celnie strzelać. Malutki w sumie "Exeter" przetrwał 6 trafień pociskami 280 mm i był w stanie samodzielnie dotrzeć do bazy (będąc w lepszym stanie, niż się wielu zdawało). Dowodzenie ważne, w sumie nie czas, by licytować się przykładami, choć bitwa na Morzu Jawajskim dobrym przykładem japońskiej supremacji. Co do foty, to "amerykanin". Jeden komin, hm, "Nevada"? "Oklahoma"? "Pennsylvania"? "Arizona"?

13.10.2002
21:29
smile
[89]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam. Przezdzieblo-----> niestety to nie amerykanin. Jak Ty nie zgadłeś to znaczy, że potrzebna jest podpowiedź:) To okręt brytyjski - zerknij co było haczykiem w mojej poprzedniej zagadce:-)) Powodzenia:)!! Szacuneczek i Pozdrowienia.

13.10.2002
21:39
smile
[90]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Przezdzieblo-----> to są dane "Prinz Eugena" jakie znalazłem w sieci (i korzystałem z nich): "Prinz Eugen" Wyporność: standard 16.227, pełna 19.042 ts, wymiary (długość całkowita x szerokość x zanurzenie): 221,5x21,9x6,4-7,9 m, uzbrojenie (liczba x kaliber w mm): 8 x 203, 12 x 105, 12 x 37, 28 x 20, 12 rt 533, wodnosamoloty: 3 + 1 katapulta, opancerzenie: burty 70-80 mm, pokłady 12-30 + 20-50, wieże artylerii głównej (przód, góra, boki, barbety) 160, 70, 105, 80 mm, artyleria średnia 17 mm, stanowisko dowodzenia 50-150 mm, napęd: 9 kotłów, 3 turbiny, 3 śruby, 2 stery, moc układy napędowego: 97 850 kW (132 000 KM), prędkość maksymalna: 32 węzły, zasięg: 7 700 Mm przy prędkości 17 w., załoga: 1 600. Dane te pokrywają się z informacjami jakie posiadałem wcześniej z innych źródeł a więc uważam je za wiarygodne. Dwa pytania : 1- Masz może zdjęcie lub profil Księcia? 2-Krążowniki "Des Moines" jaka to klasa i jakie okręty do niej należały? Poniżej link do strony z której ściągnąłem dane Księcia. Pozdrowienia.

13.10.2002
22:29
[91]

Przezdzieblo [ Konsul ]

Ok, druga próba i kluczyki do wygranego samochodu proszę :) Klasa tzw. wielkich lekkich krążowników (Large Light Cruiser), zdjęcie przedstawia "Gloriousa" (którego w postaci lotniskowca rozpruły niemieckie pancerniki). Zdjęcie nienajlepszej jakości (link do lepszych), stąd pomysł, by widzieć dwie wieże artylerii głównej tam, gdzie była jedna. Ale nieważne, teraz już wiem na 100% :) Ja korzystałem m.in książki J. Lipińskiego "Druga wojna światowa na morzu", Gdańsk 1976. Dane "Prinz Eugena": wyporność 14240 t. (standart? bojowa? pełna?), 212,5 x 21,9 x 6,4 m. Pancerz burtowy się zgadza, do 80, pokłady do 50, mam inne dane wież artylerii głównej, do 105 mm. Przy porównianiu z danymi ze strony https://www.pcug.org.au/~eugen/prinz1.htm odnosze wrażenie, że na podanej przez Ciebie polskiej pomyliły im się cyferki, zresztą nieważne, 9 metrów tu czy tam, i przecenili opancerzenie. Tak czy inaczej istotnie uczy mnie to mniejszego zaufania do starej już publikacji, z której korzystałem. Nasuwa się też wniosek, iż prawie 20-tysięcznik uzbrojony jak 10-tysięczniki i podobnie, o ile nie gorzej opancerzony, nie był jednostką udaną. "Adrmiral Graf Spee" był dla Anglików trudniejszym przeciwnikiem niż byłby "Prinz Eugen". Ad 1. Podaję adres do strony z danymi https://www.pcug.org.au/~eugen/prinz1.htm. Zdjęcia można znaleźć korzystając choćby z altavisty, szukając danych trafiłem conajmniej na dwa miejsca z fotkami. Ad 2. "Des Moines", ciężkie krążowniki, klasa po "Baltimore". 1946 rok, 17000 ton standart, pełna 21500 (!). Pancerz burtowy do 152 mm, wieże artylerii głównej do 203 mm, pokłady do 114 mm, uzbrojenie główne 9 x 203, do tego 12 x 127 mm. Potwór długi na prawie 220 metrów. Były też dużo powojenne rosyjskie projekty, odpowiedniki typu "Alaska", powrót do idei krążownika bojowego.

13.10.2002
22:29
[92]

Przezdzieblo [ Konsul ]

Ok, druga próba i kluczyki do wygranego samochodu proszę :) Klasa tzw. wielkich lekkich krążowników (Large Light Cruiser), zdjęcie przedstawia "Gloriousa" (którego w postaci lotniskowca rozpruły niemieckie pancerniki). Zdjęcie nienajlepszej jakości (link do lepszych), stąd pomysł, by widzieć dwie wieże artylerii głównej tam, gdzie była jedna. Ale nieważne, teraz już wiem na 100% :) Ja korzystałem m.in książki J. Lipińskiego "Druga wojna światowa na morzu", Gdańsk 1976. Dane "Prinz Eugena": wyporność 14240 t. (standart? bojowa? pełna?), 212,5 x 21,9 x 6,4 m. Pancerz burtowy się zgadza, do 80, pokłady do 50, mam inne dane wież artylerii głównej, do 105 mm. Przy porównianiu z danymi ze strony https://www.pcug.org.au/~eugen/prinz1.htm odnosze wrażenie, że na podanej przez Ciebie polskiej pomyliły im się cyferki, zresztą nieważne, 9 metrów tu czy tam, i przecenili opancerzenie. Tak czy inaczej istotnie uczy mnie to mniejszego zaufania do starej już publikacji, z której korzystałem. Nasuwa się też wniosek, iż prawie 20-tysięcznik uzbrojony jak 10-tysięczniki i podobnie, o ile nie gorzej opancerzony, nie był jednostką udaną. "Adrmiral Graf Spee" był dla Anglików trudniejszym przeciwnikiem niż byłby "Prinz Eugen". Ad 1. Podaję adres do strony z danymi https://www.pcug.org.au/~eugen/prinz1.htm. Zdjęcia można znaleźć korzystając choćby z altavisty, szukając danych trafiłem conajmniej na dwa miejsca z fotkami. Ad 2. "Des Moines", ciężkie krążowniki, klasa po "Baltimore". 1946 rok, 17000 ton standart, pełna 21500 (!). Pancerz burtowy do 152 mm, wieże artylerii głównej do 203 mm, pokłady do 114 mm, uzbrojenie główne 9 x 203, do tego 12 x 127 mm. Potwór długi na prawie 220 metrów. Były też dużo powojenne rosyjskie projekty, odpowiedniki typu "Alaska", powrót do idei krążownika bojowego.

14.10.2002
14:10
smile
[93]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Yoghurt! Być może to anegdota, ale ponoć komunikacja wewnętrzna w T-34 był niedoskonały lub zawodny, że co bardziej doświadczone i zgrane załogi stosowały w czasie walki system gestów, który zastępował komunikację głosową. Przezdzieblo! Tu i ówdzie w literaturze można natknąć się na określenie "krążownik przeciwlotniczy". Masz jakieś wiadomości o tego rodzaju okrętach? Jedyny znany mi okręt z tego "sortu", to H.M.S. "Carlisle", który został uszkodzony, albo nawet zatopiony na M. Śródziemnym (chyba).

14.10.2002
14:11
smile
[94]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam! Przezdzieblo ----> Gratulacje !! Trafiony zatopiony :)))) To ma być BMW czy Merc? A może Opel? Nieeee, sądzę, że dopiero Ferrari będzie odpowiednie:))))))))) Jeszcze raz gratuluję !!! Pozdrowienia.

14.10.2002
14:25
smile
[95]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Ghost2 -----> pytanie nie do mnie (sorry że się wcinam:), ale podobnym mianem określano brytyjskie krążowniki typu "Dido" i amerykańskie typ "Atlanta" - nazwa (okreslenie?) najprawdopodobniej pochodzi (ale na 100% pewny nie jestem) od ilości i kalibru dział artylerii głównej (127mm) która mogła służyć do obrony plot. Chyba "Dido" miał troche mniejszy kaliber(102mm?) niz "Atlanta" (podobne lub takie same wieże miały pancerniki typu "King George V" właśnie jako środki obrony plot). Klasycznymi krążownikami przeciwlotniczymi były dosyć szybkie statki handlowe z zamontowaną wzmocnioną artlerią przeciwlotniczą - pływały jako ochrona konwojów. Takim krążownikiem był H.M.S "Black Prince" który działał z polskim niszczycielem "Garland" na Morzu Śródziemnym pod koniec wojny.(jeżeli wkradły sie jakieś nieścisłości to przepraszam - wszystkie inf. mogę sprawdzić dopiero w domu) Pozdrawiam !

14.10.2002
15:14
smile
[96]

Ghost2 [ Panzerjäger ]

Cyb_767! Chodziło mi bardziej o okręty należące do Royal Navy. Obok "Carlisle" był jeszcze H.M.S. "Calcutta", a ten został na pewno zatopiony na Morzu Śródziemnym. Ciekawa rzecz z tymi AA cruiser z US.Navy... Nawet nie wiedziałem, że takie istniały. Inna rzecz, że chyba nikt się o tym specjalnie szeroko nie rozpisywał. Jankesi prędzej chyba dzielili krążowniki na lekkie i ciężkie, niż wyróżniali jeszcze dodatkowo krążowniki przeciwlotniczych. Szacuneczek za info!

14.10.2002
17:29
smile
[97]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam ! (nareszcie w domu:)) Niestety nie ustrzegłem sie błędów ;-) Po pierwsze - "Black Prince" należał WŁAŚNIE do typu "Dido" i był uzbrojony w 10 x 133mm - przepraszam za nieścisłość. Do krążowników AA w Royal Navy należał także krążownik "Coventry", co do zatopienia "Carlisle" nie mam danych. "Calcutta" zosała zatopiona w czasie bitwy o Kretę (28 maj 1941r.) - co do innych okrętów tego typu - może więcej będzie wiedział Przezdzieblo - bo ja więcej informacji na dzień dzisiejszy nie mam. W wykazach jakimi dysponuję nie ma podziału na krążowniki AA - zwykle figurują one jako lekkie krążowniki (chyba ze względu na wyporność), a poza tym w wykazach tych nie figurują przede wszystkim krążowniki pomocnicze(w związku z tym, że były to statki handlowe) - a pod tą kategorię należało by podciagnąć krążowniki AA. Wydaje mi się, że powstanie tej klasy okrętów (a raczej ich nazwy) wymusiła sytuacja w konwojach na trasie do Murmańska i Maltę , które były głównie atakowane z powietrza - a do czasu spopularyzownia (ale określenie:) - wprowadzenia) lotniskowców eskortowych były one główną bronią konwoju. Co do floty Amerykańskiej to bardzo rzadko spotyka się określenie "krążownik AA" - jednak Z Flisowski podpisując zdjęcie "Atlanty" - napisał "krążownik przeciwlotniczy Atlanta" ("Burza nad Pacyfikiem" t. II) - czyli logicznie rzecz biorąc istniała taka klasa okrętów. Zdjęcie tego krążownika ====> Pozdrowienia.

14.10.2002
17:38
smile
[98]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Aha i jeszcze jedno - zapomniałem o czymś..... Przezdzieblo ---> DZIEKI ZA LINK!:)) jestem Twoim dlużnikiem:)

14.10.2002
18:36
[99]

waterhouse [ Novus Ordo Seclorum ]

Witam! Co do tych krążowników przeciwlotniczych to jest nim także okręt USS San Juan ( CL-54) który, nawiasem mówiąc był jedynym krążownikiem amer wyposażonym w sonar. Mimo że nie jestem Przezdzieblo to ;-) krążowniki klasy Dido zanotowały szereg strat wśród nich: HMS Bonaventura ( 31.3.41 na płd od Krety), Hermione( 16.6.42 zatopiony przez U 205), Naiad ( 11.3.42 U-565). Charybdis ( 23.10.43 La Manche, nm niszczyciele T 23 i T 27), Spartian ( 29.1.44 koło Anzio) Carlisle została cieżko uszkodzona 9.10.43 na Morzu Śródziemnym ( samoloty) w 44 przebudowana na okręt pomocniczy.

14.10.2002
20:42
smile
[100]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

Witam. waterhouse --------> mogłem sie domyśleć, że się odezwiesz. Pisząc o"Atlancie" miałem na myśli ten typ okrętów - a do niego należał też "San Juan" A o ile mi wiadomo do typu "Dido" nie należały okręty wymienione przeze mnie ("Coventry", "Carlisle" i "Calcutta") -dlatego sugerowałem, że może ktoś inny jest w posiadaniu informacji których ja nie posiadam. Jeżeli poczułeś się pominięty - to przepraszam:)) - mam nadzieję, że nie żywisz urazy:-) No to zdjęcie=========> Pozdrowienia i Szacuneczek.

14.10.2002
22:00
[101]

Cyb_767 [ Pretorianin ]

No to pękła "stówa" - czas na nowy wątek (mam nadzieję, że równie ciekawy jak poprzednie:)) Link do "nowego zebrania" poniżej

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.