GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Powspominajmy trochę...

23.04.2001
08:40
smile
[1]

Void [ Gladiator ]

Powspominajmy trochę...

Otwieram ten nowy wątek, abyśmy w jednym miejscu zebrali odrobinkę naszych wspomnień. Napiszcie proszę parę zdań o grach od których rozpoczynała się Wasza przygoda z komputerem, które do tej pory pozostają w Waszej pamięci i chętnie od czasu do czasu do nich wracacie.
Ostatnio miałem okazję przpomnieć sobie parę tych starszych tytułów, takich jak Gabriel Knight czy też Hobbit (dzięki, kiowas) i stwierdziłem, że w dalszym ciągu te gry, pomimo archaicznej grafiki, są niesamowicie grywalne. Co z tego, że niektóre dzisiejsze hity olśniewają nasze oczy feerią barw i ogłuszają uszy super dźwiękami, skoro większość z nich nudzi się nam po bardzo krótkim czasie.
Wówczas wracamy do tych gier, które, przeważnie znane już niemalże na pamięć, ciągle są dla nas źródłem świetnej zabawy.
Powspominajmy więc trochę...

23.04.2001
08:58
smile
[2]

Raminerez [ Centurion ]

Au Ależ miły jest ten Topic. Zabawe z komputerem zaczynałem od Timexa 2048:) w prehistorycznym roku 1985:) Ale do dziś ośmielam sie twierdzic że jedną z njlepszych gier jakie kiedykolwiek napisano było i jest ELITE! do dziś trzymam emulator trumienki właśnie głównie dla tej gry, choć i ine gierki ze Spectrusia mimo prymitywnej grafiki nadal czasami wracają do mnie i gram. Do takich hitów zaliczam między innymi serie strategii SSi Arnhem i Desetr Rats. Jeśli ktoś zna ciekawy link z takimi starociami będe wdzięczny. Choćby dla celów kolekcjonerskich warto mieć pare tego typu perełek.

23.04.2001
09:12
[3]

_yazz_aka_maish [ Generał ]

Ja zaczynałem od komody, jednak wtedy była to dla mnie czysta rozrywka "na chwilę" i jakoś nie pamiętam by któraś z gier wciągnęła mnie na dłużej. Były to czasy gdy ja, mały kajtek, wolałem pobiegać na podwórku za piłką czy czymkolwiek innym (bez aluzji ;)). Boom na gry nastał (przynajmniej u mnie) gdy pojechałem do matki do pracy i zagrałem w Cywilizację na Amidze. Żadna siła nie odciągnęła by mnie wtedy od komputera i po jakimś czasie zafascynowany super spzrzętem (A500) kupiłem taki sam. Po kupnie Amigi przez miesiąc, a może dwa nie wychodziłem z domu, a potem zaczęłem wychodzić tylko do sklepu. Na szczęście szok minął po kilku miesiącach bo bym w domu nieźle zramolał. Z moich pierszych extra gier pamiętam: wspomnianą już Cywilizację, Lemmings, Superfrog, North & South, Ishar i wiele, wiele innych. Jeśli chodzi o PC`ta którego mam stosunkowo niedługo (bodajże od połowy 1997) pierwszą grą w którą zagrałem był Duke Nukem 3D i jest jedna z najlepszych gier na PC. PS. Wiele osób może się ze mną nie zgadzać, ale ja po prostu lubię gdy na monitorze coś się dzieje, dlatego nie przepadam za strategiami, RPG, ekonomicznymi i tego typu grami.

23.04.2001
09:55
smile
[4]

Hellmaker [ Nadputkownik Bimbrojadek ]

Dla mnie niepobitym hitem będzie " Knight Lore" :-))))) Jak na tamte czasy ( i te czasy też:-)))) jest niepowtarzalna :-))))

23.04.2001
09:57
[5]

awszerszen [ Arktus Szerszenikus ]

Ja osobiście zaczynałem na (boże jak to sie nazywało).........("konsola"): Riwer Raid (w którą gram do tej pory ne emie C64.

23.04.2001
10:06
smile
[6]

Misiek [ Pretorianin ]

Hehe, nie liczac "kolka komputerowego" w 6 kl podstawowki,i Timexa nad ktorym sie slinilo 20 bajtli, i do ktorego nie mozna bylo sie dopchac, to moim pierwszym kompem w 8kl bylo Atari 800XL... hehe, magnetofon + turbo blizzard i marzenia o stacji dyskow CA albo Toms... parodia...hehe... Acha i pierwsza gra przy jakiej usnalem z joyem w reku przy klawiaturze byla gra ZORRO !!! Skakalem po jakiejs trampolinie, i mnie to znuzylo.... :) Potem chorowalem na Amige albo ST... do czasu az kumpel z liceum kupil sobie 386Sx 33MHz :) Od tamtej pory nie bylo dla mnie kompa poza PC-tem :) A teraz? D800 i GF Pro .... a ja prawie w ogole nie mam czasu grac... hehe, parodia :)

23.04.2001
10:20
smile
[7]

Adamus [ Gladiator ]

Ten temat był poruszany już wcześniej, ale zadaję sobie sprawę że jest na forum sporo nowych osób i dlatego bardzo chętnie podzielę się moimi "początkami" . Najpierw były automaty w salonach gier. Wiadomo, różnego rodzaju bilardy i jedna gra która kosztowała mnie majątek. Symulacja łodzi podwodnej. Coś niesamowitego. Biorąc pod uwagę że działo się to na przełomie lat 70/80 gra była kapitalna. Przed oczyma miało się okular peryskopu i patrząc przez niego na czarno-białym ekranie widać było płynące sylwetki okrętów, które należało zatapiać torpedami. Najwięcej punktów można było zdobyć trafiając ścigacz, od czasu do czasy śmigający skrajem ekranu. Zdaję sobie sprawę że teraz to jest śmieszna gra, ale wtedy samo dopchanie się do tego automatu było nie lada wyzwaniem. Natomiast w gry komputerowe pogrywam od prawie dwudziestu lat, z tego ponad czternaście "profesjonalnie", to znaczy od czasu jak sobie kupiłem własny "komputer" (nie wiem co prawda czy Timexa 48 można tak jeszcze nazwać, stąd ten cudzysłów przy słowie komputer). Przestałem wtedy być ograniczony tym, że kumpel śpioch, stwierdzał nagle, iż wczesna jeszcze godzina 2 czy 3 po północy zmusza go do zapadnięcia w letarg i chętnie by widział jak dokonuję ewakuacji z jego mieszkania. Dziwny był z niego człowiek, bo jak kiedyś okupowałem go przez tydzień, męcząc jakąś zręcznościówkę, to później długi czas udawał, ze go nie ma w domu:-))) Miał chłop farta, stary marynarz (w tamtych czasach to była niezła fucha) przywiózł mu z rejsu ZX Spectrum i czasami dał pograć innym (miał dobre serce i na szczęście dla kolegów nie bardzo go bawiło giercowanie). Właśnie u niego odkryłem grę która spowodowała to, że zostałem maniakalnym graczem. Dla niej zresztą kupiłem ten "komputer" za niebagatelna sumę jak na owe czasy 103.000 zł. Było to tak skromnie licząc koło trzech - czterech średnich pensji (jaką maszynę można by dziś kupić za cztery pensje?) Ciekawi Was pewnie co to była za gra? Hellmaker dobrze wie - to była Knight Lore. Chyba pierwsza gra która oferowała pseudo trójwymiarową grafikę, Do jakiego gatunku ją można by dziś zaliczyć? Chyba do labiryntówek z elementami przygodowymi. Wcielaliśmy się w postać rycerza na którego zły czarnoksiężnik rzucił czar zamiany w wilkołaka. W dzień był człowiekiem a w nocy zamieniał się w tą krwiożerczą bestię. Mieliśmy czterdzieści dni i nocy na spenetrowanie labiryntu zbudowanego z ponad stu komnat, wypełnionego przeróżnymi stworami i zagadkami. Należało odnaleźć salę gdzie w wielkim garze warzył się napój, który pozwoliłby zdjąć czar z naszego bohatera, a następnie przemierzając korytarze odnajdywać składniki potrzebne do wykonania tej mikstury. Do dziś pozostaje pod wrażeniem jak programistą udało się stworzyć takie gry zajmujące tylko 48 KB pamięci. Spędziłem nad nią wiele nieprzespanych nocy i później niewiele gier potrafiło mnie tak uzależnić. Następną gra o której muszę powiedzieć i która ukształtowała mój światopogląd gier komputerowych był Dungeon Master. Wymieniłem w międzyczasie Timex'a na Commodore a następnie na Amigę. Jeden z kolegów zareklamował mi właśnie DM. I znów były nieprzespane noce, penetrowanie lochów wypełnionych potworami, a do tego rysowanie mapy na kartce papieru w kratkę. Dzieki niej zostałem wielkim miłośnikiem cRPGów i pomimo tego, że od czasu do czasu lubię sobie pograć w jakąś dobrą strategię, przygodówkę czy grę FPP rzadziej TPP, już na zawsze zostanę zatwardziałym fanem tego gatunku gier komputerowych.

23.04.2001
10:34
[8]

anonimowy [ Legend ]

Moja pierwsza gra na PC to prince of persia. A moj pierwszy komp to byl 386 dx 40 - wiec totalny highend :)) przedtem mialem C128 ze stacja dyskietek.(!) A z gier ktore jeszcze bardzo milo wspominam to oczywiscie cywilizacja i transport tycoon.

23.04.2001
11:15
smile
[9]

leo987 [ Senator ]

Swoją przygodę z grami rozpocząłem w wiku lat 4, kiedy to ze swoja siostrą i z tatą usiadłem do gry planszowej, której tytułu dziś już nie pamiętam, ale była to "Wyprawa po Złoto" czy cos w tym stylu. Typowa gra, w której wszyscy zaczynali na starcie i rzucając kostką przesuwali się o ilość wyrzuconych oczek w kierunku mety. Pełna kolorowych rysunków plansza z premiowanymi polami zawierała oczywiście takie perełki jak mój ulubiony przedostatni kwadracik z napisem "Wracasz na Start" :))). Myślę że wtedy nastąpił przełom w mej rodzącej się świadomości i pokochałem gry. Minąwszy podstawówkę odnosiłem większe lub mniejsze sukcesy w takich superprodukcjach jak Chińczyk, Samotnik, Warcaby (a później Szachy). W okolicach klasy siódmej zacząłem kupować gazetę "Razem", która drukowała plakaty zespołów, pierwsze artykuły Roberta Hardego o grach RPG (Warhammer, Megatraveller itd) a przede wszystkim zdjęcia rozebranej na tylnej okładce panienki :))))). Uczestnicząc aktywnie w grach na automatach (umieszczanych niejednokrotnie w objazdowych wozach i przyczepach) wydawaliśmy z kumplami fortuny przeznaczone na spodnie, płyty i inne duperelki interesujące nastolatków. Oczywiście grając namiętnie w planszówki, gdzie wycinało sie z papieru pionki (które w oka mgnieniu ginęły) pamietam "Labirynt Śmierci", "Bitwa na polach pellenoru", " Gwiezdny kupiec", " Wojny napoleońskie", " Kreta 44" i setki innych. Z chwilą pojawienia się komputerów (zx spectrum) pamiętam jak przychodziłem w soboty do kumpla (bo tylko wtedy rodzice pozwalali mu grać, i w dodatku jak dostawał w szkole piątki, bo jak nie to szlaban) i graliśmy w Knight Lora, Sim Ant, i inne takie gierki. Pierwszy mój "komputer" to oczywiście ten "z klawiszami w kształcie rombów- przeznaczonych dla prawdziwych głąbów" czyli Atarii. Niezapomnę jak przywiozłem kiedyś ze sklepu w Krakowie (na rynku w bramie, u wylotu św. Anny był sklep z płytami a potem z komputerowym softem - teraz jest tam knajpa), symulator samolotu. Z bladymi od wciskania kieszeni mego magnetofonu palcami czekałem godzinę aż program sie załaduje. Gdy był juz gotowy do uruchomienia (średnio udawało sie to raz na trzy próby) na ekranie telewizora pojawiała sie kabina pilota. Rzucam okiem co by sprawdzic co i jak, a tu nadlatuje malutki czarny punkcik, na owiewce pojawiają się trzy dziury po karabinowych kulach, po czym ekran czerwienieje, by ukazać napis "game over". Po dwóch dniach podczas których udało mi się z dziesięć razy uruchomić program dałem sobie spokój. Potem kupiłem sobie Commodora z tkim cartridgem, co umozliwiał coś tam i grałem z kuzynem w pierwsze prymitywne gry hokejowe, Gauntlety, Robin Hoody, Last Ninje, piły nozne, symulatory i Bóg wie w co jeszcze. Aż pewnego dnia poszedłem do kumpla który miał peceta. Tam zobaczyłem na czarnobiałym ekranie bez karty dźwiękowej "Ultima Underworld" i to przeważyło, że zacząłem naciągać rodziców na własny sprzęt, który kupili mi dopiero po upływie dwóch lat za co jestem im wdzięczny do dziś :)))). Jeszcze mój obecny szwagier, kiedy pprzyjeżdżał do mojej siostry jako kandydat na....no wiecie, przywoził ze sobą swego blaszaka, żeby wyrobić sobie u mnie względy. Bo wiecie jak to jest z siostrami, zawsze pytają swoich braci " A ten może byc?". No i oczywiście mówiłem że jest super gościu z niego :))))) Dziś nadal kocham gry (przede wszystkim) komputerowe i myślę że nie zmieni sie to aż do późnej starości....

23.04.2001
11:23
smile
[10]

LeePeque [ Chorąży ]

Pierwsza gra na komputerze domowym (Atari 800XL hehe), jaka pamietam to Road Race. Wspaniala wrecz samochodowka, wyscigi po calych Stanach Zjednoczonych. Policja, paliwo, korki miejskie... Na nieszczescie znajomego, u ktorego pogrywalem nie mozna bylo sie od tej gry oderwac. Na dodatek pewnego wieczora zepsulem mu joystick - ale mi bylo glupio. Naturalnie po kilku miesiacach stalem sie wlascicielem takiego samego Atari z magnetofonem (jeszcze nie bylo mowy o takich cudach kosmicznych jak Turbo Blizzard), kupionego zreszta pokatnie na "wolnym handlu". Oczywiscie byl zepsuty, co ja musialem przezyc... Na Slasku nie bylo zadnego serwisu trzeba bylo kompa zawiesc (a potem odebrac) do Krakowa. Wyobrazacie sobie meki potencjalnego gracza, ktory juz juz mial miec komputer a tu co jeszcze trzeba bylo czekac kilka tygodni. Chociaz autostrada nie byla wtedy platna :-)))

23.04.2001
11:32
smile
[11]

Adamus [ Gladiator ]

leo --> Zawsze starasz się napisać tekst dłuższy niż ja. Ale tym razem Ci się nie udało :-)))). Zabrakło Ci dwóch linijek :-)))))

23.04.2001
11:34
smile
[12]

leo987 [ Senator ]

Adamus--> nie pozostaje mi nic innego jak zakląć szpetnie po francuzku : SAKREBLĘ !!!

23.04.2001
12:07
smile
[13]

FramZeta [ Konsul ]

Ja podobnie jak Adamus zacząłem od automatów.... ten nieśmiertelny Final Fight.... potem dostałemswój pierwszy komputer... IBM XT... jak ktoś z was oglądał kiedyś ALfa, to oni mieli gdzieś identyczny komputer( z wyglądu ) do mojego... a pierwsza gra na ten komp która utkwiła mi w pamięci? Prince of Persja... jakoże kompa dostałem również z masą dyskietek 5 i 1/4, to po jakimś czasie odkryłem wśró nich gierkę, o której pewniw nikt z was nigdy nie słyszał ( w rzdnej gazecie traktującej o grach kompowych nawet o niej nie wspomnieli.... ), a mianowicie o grze Obitus wydanej swego czasu przez Psygnosis... to było to! Tzn. nie wiem dokładnie co, bo nie potrafię tej gierki odpowiednio zaszufladkować d:)))

23.04.2001
18:14
[14]

Viti [ Capo Di Tutti Capi ]

-Ojej jaki sentymentalny wątek. Własny komputer mam od niedawna (jakieś 4 lata). Ale grałem wcześniej w różne gry u kolegów i u wujka który miał wtedy, chyba 12 lat temu IBM-a a jeszcze wcześniej Amstrada. Pierwszym komputerem na jakim grałem pierwszy raz to był ZX Spektrum. Grałem wtedy w jakieś idiotyczne wyścigi motocyklowe (wtedy nawet 2D ); nie pamiętam tytułu tej gry. Cóż miałem wtedy z 7 lat. Grą jaka mi utkwiła w pamięci był Montezuma Revenge (?) - był taki tytuł ?. Grałem w nią u kolegi na Atari 65 (?). Pamiętam jak się wgrywała z magnetofonu; trwało to chyba z godzinę. Czasami nie udawało jej się wgrać za pierwszym razem :-) -takie czasy. Śmieszna gra , chodziło się ludzikiem po różnych platformach, pamiętam ze trzeba było unikać toczących się czaszek. Chyba był to protoplasta Prince of Persia ?. Z nowszych gier które utkwiły mi w pamięci to były Golden Axe i Tank Platoon.TP juz na swoim kompie. Do tej ostatniej nie raz powracałem w erze Quake i Tomb Raidera. Ostatnio grałem w nią ze 2 lata temu. .......szkoda mi tamtych gier :'-(

24.04.2001
12:09
smile
[15]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Jak wielu tutaj obecnych, tak i zaczynałem od automatów. Pierwszą grą w jaką grałem byl tenis.... dwie pałeczki po obu stronach ekranu i kulka. Mocno też zagrywałem się w pojedynki kowbojów, którzy ostrzeliwali się zza kaktusów. Na pewno wszyscy to pamiętają, bo później pojawiło się to jako gra telewizyjna (zestaw podłączany do telewizora). Pierwszy komputer z jakim się zetknąłem to Timex. Były to jeszcze czasy podstawówki (tak koło 6 klasy) Gry które najbardziej mi utkwiły w pamięci to Zynaps (lot stakiem kosmicznym po bazie), Saboteur i Xeenon (chyba tak się to pisało). W czasie ferii potrafiłem z kolesiami od rana do nocy przesiedzieć nad kopmem. Później, poza paroma epizodami miałem kilkuletnią przerwę, aż do szkoły średniej, kiedy nabyłem najszybszą jak na tamte lata maszynę 386DX40, 4MB RAM, WDC 170 MB. To była rakieta jak na tamte czasy, tak jak w tej chwili Athlon 1,2 GHz. Pierwszą grą w jaką zagrałem na PC-cie były stare ale jare Gobliny (do tej pory czasami w nie gram). A potem pdrzyszedł czas na pierwszego crpg Lands of Lore i od tamtej pory zakochałem się w tym gatunku :))) W LOL poruszyło mnie bogactwo otaczającego świata, wciągająca fabuła i wreszcie uwolnienie się z tych paskudnych ;) lochów na otwarte przestrzenie. W tej chwili zrobiłem się tak wybredny jeśli chodzi o gry, że tylko takie hity jak Dragon Court są w stanie przykuć mnie na dłużej do komputera ;)

24.04.2001
17:38
smile
[16]

tymczasowy882 [ Junior ]

Ja zaczynałem od Timexa gdzieś w połowie lat 80tych. Ojciec kolegi był księgowym i wypożyczał ten komputer z firmy na weekendy (TIMEX prowadził księgowość w przedsiębiorstwie z 200 pracownikami). Graliśmy w BEACH HEAD. Potem w ogólniaku informatyka i TENNIS. Własny Atari. SILENT SERVICE i TIGERS iN THE SNOW. Potem chyba w roku 92 Spectrum 48 w obudowie od ZX 81 i DESERT RATS (grałem sam ze sobą, bo komputer przegrywał zbyt szybko) Kilka lat bez komputera, ale grałem w CIVILISATAION I podczas studiów.

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.