Pl@ski [ Legend ]
Nietypowy problem z porzuconym psem
Zazwyczaj w takich sytuacjach nie zwykłem pytać o radę na forach int., ale już sam nie wiem co o tym myśleć i co mam zrobić...
Byłem dziś z kumplami na przejażdżce nad Jeziorem Rożnowskim i tam, przy brzegu, an totalnym odludziu natknęliśmy się na pięknego, rasowego jamnika, porzuconego i przywiązanego do drzewa. Biedny, przemoknięty i wygłodzony... Jako że od jakiegoś czasu nie mam psa, szybko podjąłem decyzję - przygarnę go! Pies lgnął do ludzi i był niesamowicie sympatyczny.
Problem pojawił się natomiast, gdy przyjechałem ze zwierzakiem do domu - okazało się, że moja matka (która wcześniej nic przeciwko psu nie miała) jest kategorycznie przeciwna temu, by go przygarnąć.
Uznała, że pies na pewno nie został porzucony, a ktoś go po prostu na chwilę tam zostawił, co jest niemożliwe - totalne odludzie, w pobliżu zero samochodów i domów, jedynie dość ruchliwa ulica...
Drugim argumentem przeciwko jest to, że pies zniszczy jej piękny i z taki trudem utrzymywany ogródek, kolejnym, że nie będzie miał się nim kto zajmować. O ile ten pierwszy ma jeszcze jakiś sens (choć to dorosły pies i psoty mu nie w głowie, poza tym ogródek jest oddzielony ogrodzeniem od pozostałej części podwórka) to drugi już zupełnie nie trzyma się kupy - na brak czasu nie narzekam i wszelkie obowiązki mógłbym wziąć na siebie.
I teraz nie wiem co mam robić - jak uważacie - czy powinienem go zostawić wbrew temu co chce moja matka, czy może postąpić tak jak ona chce - odwieźć psa tam, gdzie go znalazłem?
Wszelkie argumenty do niej nie docierają, próbowałem ją namówić przez 3h, jednak bez skutku...
Nie mam pojęcia co robić - bardzo chciałbym zostawić tego psa, poza tym nie mam serca odwozić go z powrotem, ale z drugiej strony ciągłe sprzeczanie się o to z moją mamą to będzie udręka...
provos [ Clandestino ]
Ja bym zatrzymał psa.
Samurai at dojo [ Konsul ]
Ja też bym go zatrzymał.
coolerek-89 [ aka Cooler ]
Zatrzymaj , przecież matka Cie z domu nie wyrzuci. Pokłóci sie pokłóci ,ale szybko zmięknie, zobaczysz :)
halfmaniac [ Dr. Freeman ]
Decyzja należy do Ciebie i twojej matki/rodziny. Ale jeżeli tego psa nie przygarniesz, to nie zawoź go tam, gdzie go znalazłeś(bo to dla niego wyrok śmierci), tylko ewentualnie oddaj do jakiegoś schroniska, albo jakiś twój znajomy/znajoma, będzie zainteresowana przygarnięciem psiaka.
Kozi89 [ Legend ]
Łatwo powiedzieć zatrzymał, matki potrafią być stanowcze. Walcz o niego, ale jeśli się nie uda oddaj go raczej do schroniska a nie zostawiaj tam gdzie znalazłeś.
blazerx [ ]
Schroniska od czego są?
Ile masz lat 12?
Niedzielny Gość [ J.F. Sebastian ]
Co można napisać w takiej sytuacji. Musisz niestety mieszkając z matką uszanować jej zdanie. Życzę Ci jednak powodzenia i mam nadzieję że Ją przekonasz, bo chociaż nie lubię psów, jamniki to wyjątkowo sympatyczne zwierzaki :)
martusi_a [ Celestial ]
Jak to tam gdzie go znalazłeś? W sensie, z powrotem do drzewa przywiązać? :/
Jeśli nie zostawić, to popytać wśród znajomych. Może ktoś będzie miał możliwość.
Ewentualnie schronisko. Ale broń boże znów w tamto miejsce, bo to jest skazanie psa na śmierć.
provos [ Clandestino ]
Ewentualnie nazwij psa Tibia i pokaż matce ten artykuł, co to synek, taboretem... czy jakoś tak.
PS - schronisko to dla zwierzęcia też praktycznie wyrok śmierci.

Regis [ ]
poza tym nie mam serca odwozić go z powrotem
Tzn. Twoja matka oczekuje, ze pojedziesz z nim tam, gdzie go znalazles i ponownie przywiazesz go do drzewa? OMG... :o
Co do zadanego pytania - zatrzymaj psa i powiedz, że jeśli chce to zeby sama go tam odwiozla, bo ty nie masz serca. Nie wierze, zeby mogla to zrobic.
ser pleśniowy [ Generaďż˝ ]
Jeśli nie było przy obroży żadnej karteczki z danymi, pies jest bezdomny, więc argument, że ktoś go na chwilę zostawia, odpada.
Piszesz Jako że od jakiegoś czasu nie mam psa, czyli co, wcześniej miałeś? Bo jeśli tak to chyba żaden problem brać kolejnego.
Jesli zaś matka wciąż ci nie daje spokoju, to powiedz jej, żeby spojrzała w te śliczne psie oczęta...
Pl@ski [ Legend ]
Cóż, moja mamuśka uparcie trzyma się faktu, że pies nie został porzucony - jest przekonana, że jego radosna bieganina po podwórku wynika z tego, że nie chce wrócić do domu....
Schronisko... Ależ ja głupi, czemu ja o tym nie pomyślałem... Macie racje, jeżeli będę musiał, to odwiozę go właśnie tam, popytam też znajomych...
Dlaczego miałbym go odwieźć tam, gdzie go znalazłem? Cóż, pomysł mojej rodzicielki - w końcu ktoś go na pewno teraz szuka wg. niej... :/
Ile masz lat 12?
n/c
Tzn. Twoja matka oczekuje, ze pojedziesz z nim tam, gdzie go znalazles i ponownie przywiazesz go do drzewa? OMG... :o
Mniej więcej, tyle że bez przywiązywania już..
provos [ Clandestino ]
No to powiedz matce, że rozwiesisz ogłoszenia i w internecie zamieścisz, że znalazłeś psa. Do czasu, aż właściciel się znajdzie, musisz go przechować. Dodaj, że na pewno właściciel da jakąś nagrodę za znalezienie.
Pl@ski [ Legend ]
Jeśli nie było przy obroży żadnej karteczki z danymi, pies jest bezdomny, więc argument, że ktoś go na chwilę zostawia, odpada.
Obroża była, jednak żadnych danych na niej już nie.
Piszesz Jako że od jakiegoś czasu nie mam psa, czyli co, wcześniej miałeś? Bo jeśli tak to chyba żaden problem brać kolejnego.
I tu jest właśnie problem - nagle okazało się, że moja matka nie chce widzieć psa w domu, mimo że wcześniej mieliśmy psa zawsze i problemu nie było, wręcz przeciwnie, zawsze był przez wszystkich uwielbiany i rozpieszczany...
Byłem pewien, że będzie zachwycona, tym że przywiozłem jamnika, uwielbia tą rasę...
provos -> Próbowałem przekonać ją, by przetrzymać psa do czasu aż znajdzie się właściciel, że rozwieszę ogłoszenia w okolicy gdzie go znalazłem, bez skutku jednak... Chce, bym pozbył się psa natychmiast... To w ogóle jakaś paranoja..
Niedzielny Gość [ J.F. Sebastian ]
Pl@ski --> może argumentem będzie dla niej obietnica wywieszenia ogłoszeń o jamniku? Jeśli pies był porzucony nikt oczywiście się nie zgłosi, a w tym czasie może się przyzwyczai do psa w domu. Taki zwierzak potrafi z czasem ująć za serce - wierz mi :) Moja żona dajmy na to nie lubił kotów - teraz je uwielbia :)
litlat [ (A)//(E) ]
Najpierw poszukaj mu domu wśród znajomych jeśli sam nie możesz go zatrzymać. Daj jakieś ogłoszenie w prasie czy coś. Wynegocjuj powiedzmy tydzień czy dwa a dopiero potem ewentualnie odwieź go do schroniska (do tego czasu mama pewnie sie w psu zakocha i nic z tego :) ) Schronisko to mimo wszystko przewalone miejsce.
Samurai at dojo [ Konsul ]
Pl@ski--> Strzelam, że Twoja mama bardzo przywiązała się do poprzedniego psa i gdy go straciła bardzo cierpiała, a teraz nie chce, by to się powtórzyło, nie chce znowu tego przeżywać.
Pl@ski [ Legend ]
litlat -> Tak chyba zrobię, mając nadzieję że przez te kilka dnie pokocha psiaka i zgodzi się go zatrzymać... ;)
Samurai -> Możesz mieć rację, bardzo przeżyła, gdy zaginął nasz poprzedni pies (podejrzewamy, że jakimś cudem wydostał się za ogrodzenie, w każdym razie pewnego dnia znikł i już nie wrócił)...
Sznapi [ Rashômon ]
Podobny problem mieli niegdyś moi sąsiedzi. Rodzinka poszła pewnego dnia do lasu na grzyby. Podczas wspólnego zbierania borowików, rydzyków itd. natknęli się w środku lasu na psa przywiązanego do drzewa. Ponoć zachowywał się podobnie jak ten opisany przez Ciebie (w przeciwieństwie do niego jednak był kundlem) - był przyjacielski, wręcz do nich lgnął. Sytuacja może z początku wygląda na podobną do Twojej, ale w tym przypadku, jak już wspominałem, pies był porzucony w środku puszczy, a nie na brzegu jeziora. Mimo że określasz miejsce znalezienia jamnika "totalnym odludziem", należy zauważyć, że środek lasu to odludzie totalniejsze :P
Było pewne, że kundel został porzucony już na dobre (bo kto i po co miałby zostawiać psa w środku lasu?!), a więc nie pozostało im nic innego, jak tylko zaopiekowanie się nim już na dobre. Mieszka u nich już gdzieś z 2.5 roku, może więcej, reaguje na nowe imię, zachowuje się, jakby żył u nich już od wieku szczeniackiego. A w Twoim przypadku... No cóż... Zastanówmy się... Przywiązywanie niechcianych psów do drzewa jest jednym z najczęściej spotykanych sposobów pozbywania się ich z powodu wyjazdu za granicę, czy też z takich lub innych przyczyn. Jest bardzo prawdopodobne, że jamnik został porzucony, ale też mogło się zdarzyć tak, że pies został na brzegu, a jego właściciel... Poszedł popływać :)
Teraz zapewne z uwagi na godzinę nie pójdziesz nad jezioro by odprowadzić tego psa, a jutro szanse, że właściciel pojawi się na miejscu, aby poszukać jamnika są dość małe. Proponuję jutro w okolicach jeziora rozwiesić kartki informujące o znalezieniu psa. W przypadku braku odzewu przez co najmniej tydzień, gdy Twoja mama nie przyzwyczai się jeszcze do obecności psa w domu, zaproponuj opiekę nad psem Twoim kolegom, z którymi byłeś nad jeziorem, czy też sąsiadom... Myślę, że wybór masz duży i w razie czego będziesz miał komu oddać jamnika. BTW na pohybel tym co zostawiają psy na odludziach zostawiając je na pastwę losu. Do schroniska może im za daleko? :/
Pl@ski [ Legend ]
Sznapi -> Nikogo nie mogło być w pobliżu - nigdzie nie stał samochód, a do najbliższego miejsca zamieszkałego przez ludzi jest jakieś 2-3 km... Ktoś musiałby wybrać się na długi spacer, tylko po cholerę miałby przywiązywać psa w tak podłą pogodę do drzewa i oddalać się?! Sugestię z pójściem popływać zignoruję, traktując jako ironię... ;)
Ogłoszenia porozwieszam, znajomych popytam, alternatywę dla odwiezienia go z powrotem w miejsce w którym go znalazłem na pewno znajdę.

Volk [ Legend ]
Swoja droga tytul watku troche nie pasuje bo problem jest jak najbardziej typowy i doczekal sie juz wielu ekranizacji :)
Co do plywania, to mogl nalezec do lokalnego klubu morsa, ewentualnie mial swoja lodke przycumowana do brzegu ;)
Pl@ski [ Legend ]
Volk -> Nie sądzę jednak, że wile osób przywożąc do domu psa będąc pewnym, że wszyscy domownicy będą będą nim zachwyceni spotkało się z tak stanowczą i odwrotną do spodziewanej reakcją na niego... ;)
Mors odpada, łódka raczej też, bo z tego miejsca widok roztacza się na prawie całe jezioro, a na nim nikogo nie widzieliśmy... Musiałby odpłynąć bardzo daleko...
Mydełko_FA [ Pretorianin ]
Mieszkasz z matka wiec rob co ci kaze. Jej dom wiec ona decyduje a ty nie masz nic do gadania.
Co najwyzej odstaw psa do schroniska.
paul665anka [ Denial,Anger,Acceptance ]
ja bym w zyciu nie odwiózł go tam na to odludzie a po prostu go zostawił nawet jakby matka piała jak szalona (a kiedyś piała jak sie przeprowadzałem nie miałem jeszcze ogrodzenia i przyczopłgał sie 4-miesięczny szczeniak w stanie agonalnym kość na kości a wszystko pokryte pchłami wielkości biedronki i też na początku miał tylko zostac zeby go odpaść i do schroniska bo już mamy jednego psa i w ogóle nie wchodzi w gre drugi, potem jednak zmiękła i jednak został ale miał mieszkac na dworze budę zamówili jakąs 10 warstwową ze ja tam bym mogł zamieszkać ale pies miał inne zdanie a przez to ze potrafi zrobić oczka jak owieczka przed rzezią teraz gnije na środku salonu nie myśląc nawet o tym zeby sie ruszyc jak chce przejść czy coś, o drugim którego wziąłem ze schroniska nawet nie wspominam bo to przechodzi wszelkie pojęcia) . . . no ale wracając do sedna walcz chyba że masz faktycznie lat 12 -16 to tupnięcie nózką może go nie uratować przed ponownym wygnaniem i odrzuceniem
NewGravedigger [ spokooj grabarza ]
ale to dobre pytanie jest. Ile masz lat?
Pl@ski [ Legend ]
Mydełko_FA -> Niezupełnie tak jest, sam pracuję i wykładam pieniądze na utrzymanie domu, sądzę więc że mam dużo do gadania... ;) Tyle że jak pomyślę, że będzie mi truć o tego psa przez cholera wie jak długi czas to zaczynam się zastanawiać, czy to jest warte zachodu...
NewGravedigger -> 20.
NewGravedigger [ spokooj grabarza ]
no w tej sytuacji w sumie zależy to od tego, czy studiujesz, czy cały czas z rodzicami mieszkasz, czy nie. Jedyne co możesz [jeśli mieszkasz] to zagwarantować,że to Ty będziesz utrzymywał tego psa, sprzątał po nim itd.