Sasanka [ Senator ]
Czy pomagacie takim ludziom?
Dzisiaj przed pewnym centrum handlowym w Warszawie podszedl do mnie chlopak (w wieku ok. 25 lat) i prosil, bym kupila mu cos do jedzenia lub, zebym dala mu jedzenie, jesli mam. nie chcial pieniedzy, wrecz prosil o prace i zostawil namiar na siebie, podajac tel do swojej siostry.
Kupilam mu dwie siatki jedzenia, choc prosil o bulke i jogurt. Chlopak byl chyba w szoku, jak ze sklepu wynioslam zakupy i wreczylam mu to wszytsko. Odjezdzajac z parkingu widzialam jak wcina juz bulke i przeglada co dostal.
W zwiazku z ta sytuacja, mam kilka watpliwosci - czy on nie wyrzucil polowy jedzenia, czy faktycznie tego potrzebowal, czy to byla jakas sciema? Poza tym chlopak kilka razy podkreslal, zeby o nim pamietac, ze on chce pracowac. Oprocz tego, powiedzial, ze jesli bede miala jakies ubrania, ktorych nei potrzebuje, to on jest codziennie pod tym centrum i z checia wszytsko wezmie.
Zaluje tylko, czemu sie nie zapytalam go, dlaczego nie pojdzie do jakiegos domu dla bezdomnych albo gdzies do jakiegos domu opieki spolecznej, albo dlaczego nie mieszka z siostra.
Jak Wy sie zachowujecie w takich sytuacjach, albo zachowalibyscie sie? Czy warto wierzyc takim ludziom?
Czy przez to, ze po ulicach chodzi duzo takich osob jak ten chlopak, przestajemy im ufac i stajemy sie odporni na ich problemy?

KANTAR1 [ Symulator Interfejsu ]
Jeśli proszą o jedzenie, a nie o pieniądze, to nie widze powodów dla których miałbym im nie pomóc.
szuBZ [ JokeR ]
Większość z nich to naciągacze, ale staram się pomagać. Ale niektórzy do są chamy do potęgi - gdy wychodziłem z kościoła to przy samym wejściu siedział facet (ok. 50) z kartonem, a na kartonie napis - Obiecuję, że wszystko przepiję. Dziękuję.
Po prostu żal ;-/.
edit. I oczywiście TYLKO żarło ;)
Halucyn >>> Ciebie to śmieszy, to siądź razem z nim.

egzi9000 [ Wytrawny Piwosz ]
To od ludzi zależy ... ale jeżeli było tak jak mówisz.. że chciał jedzenie a nie pieniądze(bo większość by je przepiła) to bardzo dobrze zrobiłaś... a jak dla mnie troche nie wypada sie kogos o takie rzeczy wypytywać czemu do bezdomnych nie pójdzie itp... On poprostu był pewnie głodny i nie dziwie mu się jak piszesz że oniemiał jak zobaczył te dwie siatki jedzenia ///
+ 1 dobry uczynek masz ;)
Narmo [ nikt ]
Jeżeli proszą o jedzenie to owszem, jeżeli mam trochę wolnej gotówki i czas/kupiłem więcej niż naprawdę potrzebuję a nie można było inaczej to się dzielę bez problemu. Ale jeżeli ktoś prosi mnie o pieniądze odchodzę bez słowa. Po prostu kiedyś miałem taki przypadek jak jakaś stara babcia prosila mnie o drobne bo jest głodna, kupiłem dla niej specjalnie trochę więcej jedzenia zamiast tego i przy wychodzeniu dałem. Wsiadłem do samochodu, przejeżdżam a ona wywala wszystko do kosza i dalej prosi innych ludzi o pieniądze :/

Halucyn89 [ Show Must Go On ]
[3]
Przynajmniej szczerzy !

ES_Lechu [ Piw Paw Elo 320 ]
Bardzo ladne zachowanie z Twojej strony.
Mnie bardzo wkurza jak ktos poprosi o pare zlotych na cos do jedzenia, jak mowie zeby poczekal i zaraz mu kupie cos, to mowi "łe" i odchodzi...
pieprzone pijaki :)
Vader [ Legend ]
Wiesz Sasanko, dobry z Ciebie człowiek.
egzi9000 [ Wytrawny Piwosz ]
No ale tak jest.... zazwyczaj jak proszą mnie o pieniądze to mówię ---> Pieniędzy Ci nie dam ale mogę kupić ci coś do jedzenia i wtedy wiem kiedy ktoś naprawdę jedt glodny a kiedy udaje

blazerx [ ]
Brawo
pracy nie szuka się pod centrum handlowym.

KapCioch [ Generaďż˝ ]
[1] ---> +1 Dla dobrych uczynków, przynajmniej z tego co piszesz nie miałbym żadnych wątpliwości. Szkoda takich ludzi, a pomagać pomagam jak jest okazja...
Infiniti_Jade [ Chor��y ]
sasanka --> obecnie mieszkam w UK jednak rowniez jak ty pochodze z Warszawy, w liceum przez dwie zimy z rzedu pod Makiem w centrum siedzial na kocuky stary, smierdzacy Pan, kiedys raz poprosil mnie o cos do jedzenia i potem wlasnie przez cale te dwie zimy codziennie zanosilam mu kilka kanapeczek robionych przez moja mame, nawet nie wiesz jaki ogromny, cipley usmiech widzialam codziennie na jego twarzy dajac mu jedzenie..
pewnie duza czesc z tych ludzi to faktycznie naciagacze, jednak nie mozemy zakladac ze nimi sa bo mozemy kiedys przejsc obojetnie (zakladaja ze to naciagacz) kolo kogos kto moze brutalnie mowiac nie przezyc nastepnego dnia bez naszej wyciagnietej reki... Fakt pieniedzy nie daje prawie nigdy, jednak jedzenie - ZAWSZE. nie wazne czy wydam polowe tego co mam w portfelu, czy wszystko ale na jedzenie dla drugiego czlowieka nie pozaluje nigdy :)
i podziwiam Cie ze mialas na to sile w sobie i odwage poniewaz wiekszosc osob po prostu kuli glowe i omija takich ludzi duzym lukiem :/
gromusek [ keep Your secrets ]
jak ktos prosi na jedzenie nie daje, bo wiem ze sciema
jak ktos prosi na wino to zawsze dam :) moze kiedys ja bede potrzebowal :)
o prace jeszcze nikt mnie nie prosil, a chetnie bym dal
Samurai at dojo [ Konsul ]
Myślę, że też bym tak postąpił. Jeśli prosi o jedzenie, a nie o pieniądze, to jest podstawa, żeby wierzyć. Ale jak widzę dziesiąty raz w miesiącu tę samą osobę, naćpaną/pijaną, chodzącą po pociągu i proszącą o pieniądze na bilet, "bo okradli", to oczywiście, że nie daję kasy. Ktoś mi kiedyś opowiadał, że kupił sobie Hot-Doga i podszedł do niego jakiś koleś, wyglądający na menelo-pijaka, powiedział, że jest bardzo głodny i poprosił o pieniądze na jedzenie. Naciągacz dostał tego Hot-Doga, po czym cisnął nim na chodnik, przeklął pod nosem i poszedł dalej...
Narmo [ nikt ]
gromusek --> Jaka praca, gdzie i ewentualne zakwaterowanie (przynajmniej na początek) też zapewniasz? ;)
Sasanka [ Senator ]
wlasciwie nie chcialam sie go wypytywac o szczegoly z jego zycia, dlatego nie zadalam pytan, ktore wypisalam w 1 poscie.
Mam tylko nadzieje, ze nie wywalil tego do kosza.
Prawda jest taka, ze nie wygladal ani na pijaka ( zaproponowal nawet sam, ze moze chuchnac :)ani na cpuna.
Acha i nie piszcie prosze czy jestem dobra, czy nie. Nie w tym celu to wszytsko napisalam :)
szarzasty [ rammsteinick ]
jak ktos prosi na jedzenie nie daje, bo wiem ze sciema
jak ktos prosi na wino to zawsze dam :) moze kiedys ja bede potrzebowal :)
ha! mam tak samo- szczerość na pierwszym miejscu- chociaż i tak rzadko mam przy sobie kasę więc miejscowe żuliki-żebraki często mnie o pieniądze nie proszą :)
egzi9000 [ Wytrawny Piwosz ]
gromusek --> a czemu jak na jedzenie to ściema ;/ przecież ktoś może nie ma tak jak ty że otwiera lodówkę i wszystko ma co mu potrzeba , tylko on żyje dzięki ludziom takim jak sasanka ...a na wino byś dał??? takim czymś to jedynie bardziej szkodzisz niż pomagasz ;/
halfmaniac [ Dr. Freeman ]
Jak kiedyś wychodziłem ze starszym kuzynem, z Biedronki, to podszedł do nas jakiś spuchnięty facet i zaczął męczyć "Eee , chłopaki, nie będę kłamał, poratujcie groszem ,muszę się napić, inaczej umrę, poratujcie, muszę se cos kupić do picia, jestem chory". Przyczepił się do nas, ze 00 metrów na nami szedł, a że kuzyn to człowiek ugodowy to dał mu to 20 groszy, ale pewnie jakby to był jakiś inny człowiek, to temu pijakowi już by zasadził kopasa w "dupe".
U nas w Kaliszu, jest jeden taki "etatowy" żebrak, pod każdym kościołem po każdej mszy klęczy, czasami mu coś wrzucę, jak mam, najgorsze jest to, że on aż klnie za ludzi, jak ktoś mu rzuci kilka groszy, czy tam same "brązowe" pieniążki.
Volk [ Legend ]
W Warszawie raczej nie ma zadnych problemow ze znalezieniem jakiejs pracy.
alpha4175 [ Pro Gamer ]
Pieniędzy nigdy nie daje. Ewentualnie jak mam dobry humor mogę kupić jedzenie albo poczęstować papierosem i to wszystko. A jakbym widział że ktoś ode mnie dostał jedzenie i je wyrzucił to bym chyba mordę obił.
N2 [ negroz ]
Narmo - poważnie? nieźle Cię to musiało zniechęcić później do pomocy takim potrzebującym...
rt2 [ Pretorianin ]
Czasem, chociaz mnie jesli juz to zagaduja jakies podejrzane typy i chca pieniedzy, najczesciej nie dostaja chociaz czasem daje sie przekonac, ze koles jest faktycznie w potrzebie. Raz pamietam, ze sie podzielilem z zulem swoim kebabem :) za to dosyc czesto sie wdaje z nimi w konwersacje, chyba wyczuwaja, ze nie traktuje ich z gory, ani nie boje sie z nimi pogadac, w przeciwienstwie do wiekszosci ludzi (co jest zalosne moim zdaniem...). Najsmiesniejsza sytuacja bylo jak pewien wasaty zul prosil mnie o papierosa (nie mialem), zaczela sie gadka, opowiadal mi gdzie spi, gdzie chodzi prosic o jedzenie jak potrzebuje itd, a na koncu wyjal pognieciona paczke wysepionych fajek (praktycznie kazdy papieros innej marki) i koniecznie chcial mnie jednym poczestowac ;)
Loiosh [ Senator ]
Ostatnio stoje sobie z rana na przystanku i podchodzi do mnie typek : "Sorry, wlasnie mnie wypuscili z Kolskiej(warszawska izba wytrzezwien) i zbieram na wino. Masz zlotowke?". Lekki szok, myslalem,ze cos sie przeslyszalem, ale powtorzyl raz jeszcze to samo. Szczerosc godna podziwu:)
Ale wracajac do tematu watku, to prawde mowiac nie zdarzylo mi sie jeszcze,zeby ktos chcial ode mnie cos do jedzenia. Zawsze chcieli tylko kasy, czasem cos sypne, ale raczej rzadko - nieufnie podchodze do takich ludzi.
'kapitan bomba' [ Pretorianin ]
dobrze żeś zrobił.
Ja ogólnie kiedyś byłem szczeniakiem w takich sprawach, aż do momentu jak podeszła do mnie taka starsza babuszka i powiedziała, że już nie ma nic innego jak tylko błagać ludzi, bo po prostu nie ma co do garnka włożyć. Strasznie mi jej się żal zrobiło i dałem jej wszystko co miałem w portfelu coś koło 50 zeta. Tak się uradowała i powiedziała, że za to to rodzinę przez tydzień wykarmi. Bezcenne..
blazerx [ ]
dobrze żeś zrobił.
Ja ogólnie kiedyś byłem szczeniakiem w takich sprawach, aż do momentu jak podeszła do mnie taka starsza babuszka i powiedziała, że już nie ma nic innego jak tylko błagać ludzi, bo po prostu nie ma co do garnka włożyć. Strasznie mi jej się żal zrobiło i dałem jej wszystko co miałem w portfelu coś koło 50 zeta. Tak się uradowała i powiedziała, że za to to rodzinę przez tydzień wykarmi.
(...)więcej jej na oczy nie widziałem.
twostupiddogs [ Senator ]
Volk
To bardzo zależy. Może nie mieć meldunku i już jest problem.
Narmo [ nikt ]
N2 --> Do tego stopnia, że od tamtej pory jeżeli tylko usłyszę od obcych ludzi takie słowa jak "drobne" czy "pare groszy" odchodzę bez słowa albo je ignoruję. Za to jeżeli wiem, że po drodze bedę mijal kilku "grajków" to mam zazwyczaj przygotowane kilka monet. Oni przynajmniej się starają.

sebekg [ Senator ]
tez zawsze pomagam takim osoba
Volk [ Legend ]
twostupiddogs
Dlaczego problem? Ja nie mam meldunku tu gdzie mieszkam i moge pracowac bez problemu.

tmk13 [ Konsul ]
Nie zapytalas co studiuje?

twostupiddogs [ Senator ]
Volk
Ale ogólnie meldunek masz, nieprawdaż?
dave_mgs [ Generaďż˝ ]
Idę sobie ostatnio - "Młody dałbyś mi 80 groszy, do piwa mi brakuje". Odpowiedziałem, że nie mam, a on na to niczym wujek Staszek "wypierdalaj"...Żal się robi. A jak chcą jedzenie, to mogę iść i bez problemu coś kupić.
Ciekawy Fryzjer [ Człowiek z bdg ]
+1 do e-łechtaczki
Volk [ Legend ]
Ogolnie w Polsce mam.
Artur20 [ Generaďż˝ ]
Takiemu człowiekowi warto pomóc, więc pewnie że bym pomógł. Jeszcze o pracę pyta- gdybym coś miał to bym gościa chętnie wziął.
Volk--> nie masz meldunku tam gdzie mieszkasz, czy nie masz meldunku w ogóle? Jeśli ktoś nie ma meldunku w ogóle, to jest problem i nikt takiego nie zatrudni legalnie.
twostupiddogs [ Senator ]
Volk
No właśnie i dlatego ktoś Cię zatrudnił.

Volk [ Legend ]
No to zostaje jeszcze jakas fucha na czarno.
Zeby nie bylo to oczywiscie Sasanki czyn uwazam za godzien pochwaly i jak najbardziej godny nasladowania :)
N0wak [ Konsul ]
mnie strasznie wku..aja malolaty ktore zebrza pod macdonaldem czy innym kfc
ogolnie jesli ktos jest potrzebujacy to niech zglosi sie do odpowiedniej organizacji
req_ [ wet and dirty ]
Proszą o kasę - nie. Proszą o żarcie - dlaczego nie?
Miałem kiedyś taką sytuację w bloku: po klatke chodziła gościówa z dzieciakiem i prosiła o jedzenie dla niego. Nie mówiła nic o kasie, tylko chciała żarcie - dałem, i tak miałem za dużo i zgniłoby mi.
Co innego jak chodzą po blokach ludzie i chcą kasę... do tego jedzie od nich alkoholem, jakby dopiero z imprezy wrócili. Takim zamykam drzwi bez słowa.

barcio321 [ Konsul ]
GOOD WORK sasanko +1 dla ciebie :D tylko pzrecierz gosc chcial prace to na **** on siedzial pod centrum handlowym :/
Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Prosi o jedzenie - ok. Prosi o kasę - proponuję jedzenie. Zazwyczaj kończy się wzruszeniem ramion, odwróceniem na pięcie i tzw spływem. Nie muszę chyba również dodawać, że druga sytuacja ma miejsce zdecydowanie częściej, niż pierwsza :>
StifflersMum [ M.I.L.F ]
też pieniędzy nie daję, ale jedzenia potrzebującym jeszcze nigdy nie odmówiłem

Krala [ ]
Bardzo dobrze postąpiłaś, facet był po prostu głodny. Na dodatek cały czas ma nadzieję na poprawę losu. Trochę mi go żal, bo z opisu wynika, że nie jest kolejnym, brudnym pijakiem, no i szacunek dla Ciebie.
Aha, nie odpowiedziałem na pytanie. Wiesz, to trochę głupie, ale ja często sypnę kasą jakiemuś bezdomnemu (inwalidzie czy coś, gdzie widzę, że naprawdę biedny, a nie pijaczyna), chociaż mam taki głupi (tak, głupi, sam tego nie rozumiem) zwyczaj, że robię to jak wiem, że nikt nie patrzy :). Może to irracjonalne, ale wstydzę się np. dawać kasę ludziom na środku zatłoczonej ulicy, chociaż nie wiem czemu. :) Może nie chcę wyjść na "miętkiego" albo jakiegoś "burżuja". A już na pewno nie robię tego przy znajomych ;). I nie oczekuję wdzięczności, po prostu drobne mi się walają po kieszeniach ;).

Janczes [ You'll never walk alone ]
koleżanka opowiadała ze siedziala z ojcem w aucie na parkingu w jakims supermarkecie. Podszedl mlody chłopak tak z 15 lat poprosił o pieniadze bo jest głodny.. Jej tata dał mu pare groszy i powiedzial ze jak wróci i pokaze że kupił chleb to dostajnie jeszcze na kiełbase..
blood [ Killing Is My Business ]
W Kerfurze na bemowie od pół roku nie mogą ludzi do pracy znaleźć.

Jackobss [ Pretorianin ]
Zazdroszczę Ci Sasanka, że się tak zachowałaś. Mnie nie byłoby stać na taki gest.

King Klick [ Pretorianin ]
Sprytny ten pan opisany w poscie [1], o kase nie prosi bo wiekszosc mu i tak by nie dala, ale jak mu sie kupi jedzonko to juz wszystko staje sie jasne i nie jest jednym z tych wszystkich naciagaczy, taaa nażarł się cham za friko, sprytnie :).
Pewnie jakis student ;)

Musich [ Pretorianin ]
Mentalność ludzi, którzy proszą o kasę (nie jedzenie!) jest dość specyficzna.
Zdarzyło Ci się, że ktoś przyczepił się na dłuższą chwilę, jęczał i błagał o kase, która nie była mu zapewne potrzebna na jedzenie? Wystarczy wskazać jakiegoś człowieka i rzucić tekstem: "przykro mi, ja nie mam, ale ten pan/i wygląda na takiego co ma". U mnie działało w 100% przypadków, osoba namolna zawsze zmieniała obiekt zainteresowania :) Nieco złośliwe, ale dające spokój.
meryphillia [ Forever Psychedelic ]
Dupa.
Człowiek na prawdę biedny jest zazwyczaj zbyt dumny lub zwyczajnie mu wstyd by prosić innych o pomoc.
Najczęściej ludzie pozbawieni wszelakich skrupułów domagają się otwarcie pomocy, bądź cwaniaki, którzy w dupie maja pracę i wolą żyć kosztem innych.
Moim zdaniem jeśli chce się już robić za "chrystusa", to należy sponsorować funduszami odpowiednie fundacje, które pomagają ludziom na prawdę w potrzebie.
Na ulicy byle chłystek może podejść i z łzami w oczach powiedzieć, że jest głodny...

King Klick [ Pretorianin ]
meryphillia ---> Exactly
Klapaucjusz [ Konsul ]
meryphillia --->
pomaganie innym jest naturalnym odruchem i nie ma nic wspolnego z 'robieniem za chrystusa'. kilka bulek nie jest zadnym wydatkiem, wiec jezeli napcha sie nimi jakis leniuch, ktoremu nie chce sie pracowac, to mnie to nie boli. taki obibok i tak ma przerypane zycie. wazne, ze jest spore prawdopodobienstwo, iz komus sie rzeczywiscie pomoze. a na organizacjach charytatywnych tez zeruje masa nieuczciwych ludzi.
meryphillia [ Forever Psychedelic ]
Klapaucjusz >>> Oczywiście, że i są bumelanci czy inne nieroby, które korzystają z pomocy instytucji charytatywnych.
Jednakże w większości przypadków są to ludzie chorzy lub na prawdę biedni, szczególnie że instytucje takie też nie lubią być robione "w konia".
Natomiast dając "bułkę" takiemu potencjalnemu darmozjadowi z ulicy, powodujesz nie to że on naje się do syta bez wysiłku włożonego w zdobycie tegoż pożywienia, a zwyczajnie dasz mu prawo do tym zapalczywego sądzenia iż słusznie czyni i darmowe żarło od innych jemu się zwyczajnie należy.
Pierdoły o braku pracy czy inne kity, to obecnie można między bajki włożyć, bo jakoś ludzie jak chcą i potrzebują pieniędzy, to potrafią nawet i w "biedrace" harować po 18 godzin za marne 800zł.
A taki bumelant ma w dupie tak na prawdę pracę, jak i zarówno Ciebie, kupującego mu "bułkę", bo jest święcie przekonany, że nawet jeśli Ty jej nie kupisz, to i tak ktoś inny mu kupi, bo "się należy biednemu pomóc".
A obibok nie ma "przerypanego życia".
Jest szczęśliwszy niż mógłbyś to sobie wyobrazić, bowiem czy nie jest szczęśliwym człowiek, który nic nie robi i dostaje wszystko od innych?
Klapaucjusz [ Konsul ]
meryphillia --->
odnosnie instytucji charytatywnych, to tak jak napisalem - zeruje na nich masa pasozytow. mam tutaj na mysli nawet nie tyle oszustow, chociaz tych jest sporo, co srodowiska patologiczne, ktore egzystuja jedynie dzieki pomocy takich organizacji, a jednoczesnie nie podejmuja zadnych wysilkow zeby swoja sytuacje zmienic. maja zapewnione pewne minimum i to im wystarcza. trudno takich ludzi porownywac do osob starszych, opuszczonych czy ciezko chorych, ale jedno jest pewne - im tez pomoc sie nalezy. mimo, ze pasuja jak ulal do Twojego opisu darmozjadow.
A obibok nie ma "przerypanego życia".
Jest szczęśliwszy niż mógłbyś to sobie wyobrazić, bowiem czy nie jest szczęśliwym człowiek, który nic nie robi i dostaje wszystko od innych?
widac mamy inne definicje szczescia, bo dla mnie wegetacja na czyims garnuszku to troche inna szosa. za to szczesliwy moze byc ktos, kto dzieki swojej ciezkiej pracy osiagnal taki poziom, ze moze sobie pozwolic na pomaganie innym bez dzielenia wlosu na czworo i zastanawiania czy przypadkiem nie nakarmi jakiegos oszusta.
meryphillia [ Forever Psychedelic ]
Klapaucjusz >>> To nie chodzi o "moją" definicję szczęścia.
Chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że skoro jesteś pracowity i za pewne wyszkolony, że to taką "definicję" mają właśnie takie darmozjady.
Oni nie widzą swojego życia, jako wegetacji, a wprost przeciwnie.
Prości ludzie wiodą proste życie i im na prawdę wiele do szczęścia nie trzeba.
Z drugiej strony wyuczeni takiego cwaniactwa mają Ciebie za "frajera" i czyniąc im "dobro" wcale nie stajesz się kimś lepszym w ich oczach, a przeciwnie uważają, że to oni są lepsi bo mają coś za darmo na co ty musiałeś harować ileś tam czasu.
Gdybym był milionerem, to pewnie i bym był filantropem i łożyłbym niemałe sumy na biedaków.
Ale nie jestem.
Muszę myśleć nad tym, jak uczciwie zarobić na chleb dla siebie i wcale nie czyni mnie szczęśliwym fakt, że pomogę jakiemuś bumelantowi, który idzie po najmniejszej linii oporu, wykorzystując dobroć innych.
Szczególnie że to w większości przypadków, ten rodzaj człowieka który oczekuje pomocy od innych ale sam ręki drugiemu nie poda, a nawet potrafi jeszcze kopnąć w dupę.
Nie chodzi o też, że "dzielę włos na czworo" i widzę wszędzie "bumelantów".
Po prostu nie mam zamiaru ułatwiać życia osobom, które są tak samo jak ja zdolni do tego by życie sobie samemu ułatwiać w uczciwy sposób.

SPMKSJ [ Konsul ]
Jak nie mam czasu , a pod ręką mam jedzenie to je oddaję. Jak mam czas idę z tą osobą do sklepu spożywczego i mówię, żeby sobie wybrała co chce.
ON Line [ sHiFtY ]
w moim przypadku tak
kiowas [ Legend ]
Sasanka ---> musisz mi kiedyś wskazać tego gościa bo mam trochę starych (acz w dobrym stanie) ciuchów do oddania, a z zasady do pojemnika PCK nie wrzucam.
CO do pomocy tego typu ludziom to osobiście niestety nigdy nie spotkałem się z sytuacją by zamiast pieniędzyt ktoś chciał jedzenie - bo tak jak nie daję kasy z powodu potencjalnych naciągaczy, tak cos do przełknięcia z chęcią bym potrzebującemu zakupił.
bereszka [ Panacea prola ]
Kiedys jak jezdziłam do szkoły widziałam codziennie cyganke z dzieckiem na reku. Nie za specjalnie dysponowałam gotowka ale oddawałm jej moje kanapki. kiedy ukradkiem probowałam podejrzec co z nimi robi - okazalo się ze najnormalniej je zjada i karmi dziecko.
generalnie to nie daje pieniedzy, procz takiej jednej babci ktora zawsze stoi pod moim bankiem. Zawsze jakies tam 2 zl wrzuce.
W kwesti szukania pracy przez tych "bezdomnych"... to nie jest drwina - ale staram sie brac od roznoszacych ludzi ulotki - wiem ze to ich praca i im za to płacą a mnie nic to nie kosztuje jak wezme pare.