Łysack [ Przyjaciel ]
Stanowisko doradcy finansowego - warto?
Jestem uczniem 3 klasy technikum, dostałem ofertę pracy dodatkowej jako doradca finansowy.
Do moich obowiązków należałoby pozyskiwanie klientów i doradztwo w zakresie udzielania pożyczek.
Pracodawca oferuje bezpłatne przeszkolenie w tym zakresie.
Zastanawia mnie czy taka forma pracy jest opłacalna? czy spada na mnie jakaś odpowiedzialność, czyli na przykład w przypadku niespłacenia pożyczki przez klienta?
Czy umowa o zlecenie jest dla mnie korzystna?
CZy ktoś na GOLu jest takim doradcą finansowym? wynagrodzenie w Waszym przypadku jest stałe czy prowizyjne? jeśli prowizyjne to ile procent ono wynosi, jeśli można wiedzieć?
Czy o coś powinienem się zapytać pracodawcy?
Dodam, że swoją przyszłość wiążę właśnie z ekonomią i finansami:)
graf_0 [ Nożownik ]
Kiepski moment na wejście w rynek.
Wszyscy mają doradców finansowych za akwizytorów (bo tym właśnie sa :)) i wieszają na nich psy za błędne rady inwestycyjne.
albz74 [ Legend ]
Jeżeli to jest Provident to trzymaj się od nich z daleka. Już paru ich pracowników nie żyje - zostali zabici (chodzą z gotówką do ludzi)
olivierpack [ Generaďż˝ ]
Odpowiedzialność żadna nie spada, opłacalna jest w taki sposób, że poszerzysz horyzonty i nabierzesz nowych doświadczeń. Jeżeli jesteś uczniem to umowa-zlecenie czy umowa o prace nie ma dla ciebie żadnego znaczenia, o prace i tak nikt by ci nie dał, tak jak i stałego wynagrodzenia za prace w takim charakterze, bez doświadczenia i umiejętności. Prowizyjne czyli dostaniesz kilka procent od każdej pożyczki którą wetkniesz klientowi, jak nic nie wetkniesz to nic nie dostaniesz, układ prosty.
provos [ Clandestino ]
Uczeń 3 klasy technikum to jedna z ostatnich osób, do której zwróciłbym się w sprawie doradztwa finansowego.
Coolabor [ ~~Kochający Walery ]
Dziwne tylko, ze w Polsce, aby zostać doradcą finansowym wystarczy skończyć kurs czy szkolenie :)
Moment na wejście do zawodu rzeczywiście zły, bo w dobre trwa bessa. Więc jeśli będziesz doradzał klientom inwestycje w fundusze, to życzę mocnych nerwów. Chyba, że popracujesz ze 2-3 miesiące.
Acha - fucha, którą ci oferują to nic innego jak akwizycja.
kiowas [ Legend ]
Jak słyszę, ze kolesia od pożyczek tytułuje się 'doradcą finansowym' to mnie szczery śmiech ogarnia.
Obecnie każdy naganiacz klientów w biznesie okołobankowym jest tak nazywany co jest grubym nadużyciem bo prawdziwy doradca finansowy latami zdobywa swoją wiedzę, i jest ona roległa jak jasna cholera.
Niestety w naszym zapyziałym kraiku zawód ten dopiero raczkuje (podobnie jak choćby zawód audytora) i jakoś dziwnie niechętnie przejmuje wzorce krajów mających doświadczenie na tym polu.
Łysack [ Przyjaciel ]
albz -> bez kasy, mam tylko namówić klienta na wzięcie pożyczki:)
olivierpack -> nie zależy mi na wynagrodzeniu, a bardziej na zdobyciu doświadczenia, bo właśnie z tym kierunkiem chcę związać swoją przyszłość. a nawet dwóch klientów w miesiącu do od 100zł wzwyż:) a to dla mnie całkiem niezły bonusik jak za parę godzin 'doradzania' ;)
provos -> będę doradzał na zasadzie udzielania informacji o pożyczce:)
kiowas, coolabor -> hehe, wiadomo, że akwizycja, ale za to jak fajnie brzmi w CV już na starcie mojej kariery zawodowej:)

albz74 [ Legend ]
Na stacji benzynowej na której tankuję, zawsze są bardzo miłe ;> 'doradczynie finansowe'
Sądząc po zainteresowaniu klientów chyba są skuteczne
provos [ Clandestino ]
Tak, dobra nazwa stanowiska to podstawa. Często jednak jest to znacznie na wyrost. Np. pod dumną nazwą "analityk" w banku kryją się matoły, które nie nadają się nawet na zmywak do Irlandii.
provos -> będę doradzał na zasadzie udzielania informacji o pożyczce:) czyli namawiał do wzięcia pożyczki. Prowadził akwizycję, znaczy się ;)
Artur20 [ Generaďż˝ ]
Mam podobne zdanie jak kiowas. Stanowisko z nazwy brzmi poważnie, a okazuje się że nie trzeba mieć jakiegokolwiek doświadczenia i wiedzy o finansach czy bankowości, żeby się na nie załapać, zgroza. Z drugiej strony gdyby nazywało się to akwizytor, to mało kto chciałby się tym zajmować.
Ale jeżeli już chcesz się tym zajmować, to powiedz na czym by to miało konkretnie polegać? Miałbyś szukać chętnych na kredyty wśród znajomych, rodziny itd., czy firma by Cię umawiała na spotkanie, a Ty byś szedł już na gotowe i objaśniał klientowi co i jak? Bo jeżeli to drugie to miło i przyjemnie, jeżeli pierwsze to bym się czegoś takiego nie chwycił.
moneo [ Nikon Sevast ]
W Poznaniu, jak studiowałem, kilka firm wyciągało od groma ludzi ode mnie z uczelni na taki właśnie świetny angaż z bezpłatnym szkoleniem. Zaczynało się od komplementów przez telefon, polecił pana pański znajomy i takie sranie w banie.
Potem zawsze się okazywało, że chodzi po prostu o chamskie naciąganie ludzi na kredyty, łącznie z własną rodziną. Wyobraź sobie, że Twój kumpel albo kuzyn wpada i zaczyna Cię nakręcać na wzięcie pożyczki, to zrozumiesz, że to nie jest na pewno przyjemna praca. Nie znam nikogo, kto by posiedział w takiej firmie dłużej niż miesiąc-dwa.
Jakieś tam doświadczenie pewnie możesz załapać, ale wątpię, że takie, o jakie Ci chodzi.
Łysack [ Przyjaciel ]
provos -> dokładnie:) akwizycja, zwiedzanie miasta po szkole:P
Artur -> szukać chętnych we własnym zakresie - dostaję własne materiały reklamowe, mogę podawać swoje ogłoszenia do gazet i takie tam - oczywiście ja za nic nie płacę:) znajomych bym na takie rzeczy nie namawiał:P ale obcych czemu nie:D
a co do ambicji to będąc uczniem ciężko znaleźć coś lepszego, popołudniami zbyt wiele się nie popracuje na godziny, a w weekendy też nie ma za bardzo gdzie. Czasem też zdarzają się jakieś poważniejsze sprawdziany do których trzeba się lepiej przygotować, a tutaj przynajmniej sam ustalam swoje godziny 'pracy':) po ukończeniu szkoły chciałbym przez rok popracować w celu zarobienia możliwie jak najwięcej kasy na start, żeby idąc na studia mieć już coś własnego (firmę) - trochę kasy mam już teraz, gdybym dołożył te 'kilka' tysięcy po roku dałoby się już coś założyć sensownego.
moneo -> w wakacje i tak wyjeżdżam, a szukam czegoś do wakacji, bo po prostu mi się nudzi w domu:)
reik [ Pretorianin ]
Łysack: naprawdę chcesz się tym zajmować? Wciskać ludziom pożyczki z wysokim oprocentowaniem, z których spłatą będą mieli problemy. Możesz przez to stracić znajomych, albo swoje zęby jak trafisz na jakiegoś "karka".
Tak jak napisali poprzednicy - ta praca to akwizycja, a nie doradztwo finansowe. Doradca finansowy ma za zadanie doradzić rzetelnie klientowi co powinien zrobić w danej chwili, żeby dokonać najkorzystniejszego finansowo wyboru dla niego, a nie zajmować się wciskaniem pożyczek. W szczególności musi umieć poinformować klienta w jaki sposób może zarządzać swoimi nadwyżkami środków i z jakim wiąże się to ryzykiem, lub jaki kredyt jest dla niego najkorzystniejszy w danej sytuacji. I dodatkowo musi robić to rzetelnie. A tego ostatniego nie robią na razie nawet duże znane firmy na naszym rynku (bo bardziej zależy im niestety na prowizji i zyskach niż na marce).
Łysack [ Przyjaciel ]
reik -> znajomym wciskał nie będę:P a szukam czegoś na dwa miesiące dla zabicia czasu:)
a pożyczka "bonus" na 1147zł oznacza spłatę prawie 3500 i prawie 150zł dla akwizytora:P hehe, ale chętnych nie brakuje - swojego czasu nawet mój sąsiad wziął jakąś pożyczkę w ten deseń.

maev [ immamentna smuga ]
Kredyt to nie budyń z malinami. Abstrahując od tego kiedy rzeczywiście jest potrzebny.
Nie ma to zabijać czas gnojąc innym życie ;)
'kapitan bomba' [ Pretorianin ]
moj brachol pracował w effect doradztwo finansowe i wlasnie jako taki 19 letni mlodzik( student polibudy) zaczal sobie tam pracowac. Przez pierwsze 2 miesiace zarobil 900 zeta, wiec jak na kolesia bez zadnego doswiadczenia to bardzo dobrze, zwlaszcze, ze za dlugo to tam nie pracowal.. W dodatku mam znajomego , który dłuzej siedzi w tym fachu, 4 rok ekonomii, to zarobil 50 tyś zeta, wiec jak sie dobrze zakrecisz mozesz niezle sie obłowic.
Awerik [ Generaďż˝ ]
Masz jakiekolwiek pojęcie o temacie? Bez obrazy, ale nigdy nie posłuchałbym finansowych rad ucznia technikum. ;)
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Typowa robota dla bezmózgich cwaniaków.
Artur20 [ Generaďż˝ ]
Łysack--> z tą ambicją etatowca to było raczej ogólnie o ludziach, nie do Ciebie. Np. proponowałem znajomemu otwarcie firmy w tej samej branży w której on pracuje od lat i w której jest bardzo dobry, ale jego zadowala rozkręcanie biznesu kogoś obcego za 2k miesięcznie, zamiast zrobić to samo na własną rękę i mieć 10x tyle + satysfakcję + być samemu szefem. Potrzebne mi było jego doświadczenie, do którego bym dołożył swoje pieniądze i można było startować- sam nie dam rady bo się nie znam na tyle. No ale gościowi dobrze na ciepłej posadce za małe pieniądze- to jest brak ambicji moim zdaniem.
Co do Twojej pracy, to trochę padaka jeżeli masz od początku do końca wyszukiwać sam tych klientów- choćby reklama- jaka forma tu wchodzi w grę? Później jeszcze wciskać na siłę kredyt, bo jak się nie wciśnie to nie ma pieniędzy, a straciło się czas który można było poświecić na coś przyjemniejszego. Co innego gdyby klienci zgłaszali się do centrali- to znaczy że są zainteresowani- a centrala by kierowała Ciebie do nich w celu omówienia szczegółów, wyjaśnienia wszystkiego i podpisania umowy. Ja bym się nie nadawał do czegoś takiego, nie potrafię wciskać ludziom kitu, nie mam gadki do tego :) No i podejrzewam że bym to rzucił czując że nabrałem kogoś na kredyt którego sam bym w życiu nie wziął.
'kapitan bomba' [ Pretorianin ]
Pochwal sie jeszcze jaka firma
Łysack [ Przyjaciel ]
Artur -> obawiam się, że w Twoim przypadku nie chodziło o brak ambicji, a o zwykłą zazdrość - dlaczego Ty masz zarabiać nie robiąc nic a wkładając jedynie pieniądze w interes? ooooo, co to to nie - taka jest mentalność wielu ludzi:)
samemu stracić, żeby tylko znajomemu nie dać zarobić. Mój szwagier ogólnie zna się dość dobrze na serwisie elektronicznym. Jego znajomy przyszedł do niego z prośbą żeby naprawić jakiś sprzęcik. Szwagier powiedział mu po koleżeńsku 20zł, a ten wziął sprzęt i wyszedł, zaniósł do serwisu, gdzie również pracuje znajomy mojego szwagra i jak się okazało koleś bez niczego wyłożył 80zł za tę właśnie naprawę:) Wolał zapłacić tam 4 razy więcej niż dać zarobić szwagrowi:)
co do reklamy to wchodzi w grę gazeta ogłoszeniowa, internet, jakieś ulotki (ale na to się nie piszę), plakaty do rozwieszenia w paru strategicznych miejscach, zazwyczaj nie więcej niż 20 plakatów, czyli z doświadczenia wiem, że to godzinka brykania po mieście rowerkiem - i to jednorazowo, więc można sobie pozwolić:)
maev -> jak nie ja to kto inny będzie go zabijał w ten sposób;)

alpha4175 [ Pro Gamer ]
To teraz akwizytorów nazywamy doradcami finansowymi?

Awerik [ Generaďż˝ ]
alpha4175 ==> Sami się tak nazywają. Albo "przedstawicielami handlowymi w terenie". Tak czy inaczej dla normalnych ludzi zawsze będą akwizytorami.
Azzie [ bonobo ]
Ja place swoim ludziom 3-5% sumy kredytu, ale sumy kredytow zaczynaja sie minimalnie od 5000 zl, zwykle robia cos okolo 30 000 - 50 000 zl na klienta. 3-5 klientow miesiecznie i pensyjka robi sie ladna :)
Pozyczki udzielamy w bankach: Pekao SA, Polbank, Getin, Citi Handlowy
Moshimo [ FullMetal ]
Ciekawi mnie, czy Łysack przyjal oferte. ;)

Grim looter [ Pretorianin ]
nie warto nuda................