Axl2000 [ Hohner ]
Musze uśpić myszke...:(
I nie wiem jak sobie poradzić z tym :/ Śmiejcie sie ale jestem do niej przywiązany, jak oglądałem TV to siedziala mi na ramieniu i cośtam podjadała co jej dałem, biegała po pokoju itd. itp. a teraz ma bardzo zaawansowanego guza (raka) i niestety na dniach musze ją uśpić bo jak się to wyleje to mysz będzie bardzo cierpiała przez pare dni...
A mi na sama myśl że mam uśpić coś co przez prawie 2 lata chodowałem ściska gardło, jakiś wrażliwy jestem :/
Mynia znalazła sie u mnie przypadkiem, kolega miał ptasznika i kupił mysze na śniadanie dla niego a ja mu ją zabrałem, wiosną 2006, mysza ma parawie 2 lata, to już sędziwy wiek, ale kurde boje się że ją będzie bolało to uśpienie, nic nie zawiniła a ja musze ja ukatrupić :/
Co zrobić żeby iśc do weterynarza i sie nie rozkleić? ;P
martusi_a [ Celestial ]
Hohner --> prawie 2 lata? Toż to zdrowe myszy tyle mniej więcej dożywają, jak sam napisałeś zresztą. Pomyśl, że jej nie zabijasz, tylko ulżysz.
Uśpienie nie będzie bolało i uważam, że jest to jedyne sensowne rozwiązanie.
nutkaaa [ Panna B. ]
Niestety śmierć zwierzaka to nic przyjemnego, ale pomyśl sobie może, że skracasz jej cierpienie. Sama byłam za uśpieniem mojego królika gdy już się zbliżał jego koniec, ale wet się upierał, że jeszcze da się go uratować (uratować... kasę chciał wyciągnąć, za te swoje zastrzyki uzdrawiające).
jamkgh_rev02 [ Generaďż˝ ]
Weź przykład z tego obywatela:
tylko sie nie rozklej, egzekucje przeprowadz szybko i sprawnie!
ValkyreX [ Legend ]
Co zrobić żeby iśc do weterynarza i sie nie rozkleić? ;P
Przekonaj sam siebie, że to co robisz będzie dla niej lepsze. Wiem, może być to trudne ale postaraj się.
Awerik [ Generaďż˝ ]
Współczuję, strata zwierzaka to zawsze ból. Dwa lata to bardzo dużo wbrew pozorom, na pewno na tyle dużo żeby przywiązać się do żywej istoty. A na idiotyczne, cycniczne wypowiedzi które zreszą już się w tym wątku pojawiły - najlepiej nie odpowiadaj. Internet niestety jest pełny kretynów, których poziom empatii wynosi zero.
WolverineX [ Legend ]
ja polecam jak w Mad Maxie, na patyk i w ognisko . do tego piwko i pychota :)
Axl2000 [ Hohner ]
wiecie to jest "tylko" mysza, małe smieszne z długim ogonem ale przywiązałem sie jak do psiaka co go mam od 6 lat...ech, moze ojca wyśle z tą niemiłą misją :/
Wolv - fiutka se usmaż :>
dobra ide spac, musze sie z tym przespac :(

speedy24 [ F.I.S.H ]
...mam podobny problem, mam psa który już swoje lata ma, a ostatnio tylko sie męczy - ciężko oddycha i z ledwością chodzi - dzisiaj akurat weterynarza nie było, więc będę musiał iść jutro. Szkoda psa, mam go od 1990 roku, no ale niestety, przyszedł czas na niego (a właściwie ją, bo to suczka).
Axl2000 [ Hohner ]
speedy 18 lat dla psa to bardzo duzo, widac czas juz nadszedl, ja mojego poprzedniego musialem uspic jak mial 17 lat...kurde kupuje czlowiek zwierzaka, "wychowuje" a potem kaput i placz i zgrzytanie zębów, ale to zycie do dupy...
polak111 [ LOXXII ]
Przeżywałem to samo, bo miałem 2 myszoskoczki. 2 lata z nimi spędziłem, ponad 2. To takie przywiązanie ehh. Ale te moje to cierpiały... zachorowały i nic im nie pomagało :(Uśpij jak najszybciej, unikniesz jej cierpienia.

Chudy The Barbarian [ Ancient Evil ]
Współczuję.
Przewalone z tymi zwierzętami... mi też niedawno zdechł królik, 8 lat koło coś żyła. Niby nic nie robi tylko siedzi, je, myje się i sra, ale zawsze jakaś tam radość i przywiązanie. Więcej nie kupię żadnego zwierzaka - za duża strata :/
ValkyreX [ Legend ]
Ja nigdy nie miałem zwierzaka i chyba dobrze swoją drogą. Przywiązuję się bardzo szybko do ludzi/zwierząt, nawet jesli jest to królik którym mam się zaopiekować przez dwa dni.
I nie wiem jakbym przeżył stratę zwierzaka, którego miałbym parę lat, albo nawet paręnaście ;/
ser pleśniowy [ Generaďż˝ ]
Bardzo ci współczuję :(
Co zrobić żeby iśc do weterynarza i sie nie rozkleić? ;P
A to coś wstydliwego, że się tam rozkleisz? Spędziłeś z myszką kupe czasu, pokochałeś ją, a ona ciebie (oczywiście w swój 'mysi' sposób). Jeśli weterynarz zacznie się śmiać, że 'płaczesz z powodu byle gryzonia', to jest on po prostu ch*j.
Podobnie jak każdy w tym wątku, kto sobie z tego żartuje.

speedy24 [ F.I.S.H ]
Axl2000 dokładnie, moja suczka to juz weteranka, moje dwie sąsiadki tez miały psy (jednej sąsiadki suka była w wieku mojej, a drugiej sąsiadki pies był rok albo dwa młodszy), niestety ich już dawno poszły na tamten świat, a moja żyje do dzisiaj (właściwie to już jej ostatnie dni, tylko sie męczy).
....smutne to gdy ukochany zwierzak musi odejść, tyle czasu razem, a tu nagle.......smutne, ale takie jest życie - i nie tylko zwierząt-
Axl2000 [ Hohner ]
ser - mi o to chodzi ze mam tyle lat ile mam i az mi glupio...:/
stary dziad a taki glupi (ja) ech
-Sk8ter- [ Centurion ]
Axl20000 daj spokój jaki głupi... Przecież dzięki tobie spędziła 2 lata wspaniałego życia, gdyby nie ty byłaby pokarmem dla ptasznika... Znam twój ból.... Przez wiele lat miałem śliczną kotkę :( kochałem ją jak żadne inne zwierze, była już w podeszłym wieku i została przejechana przez samochód :( Teraz mam jej 2 dzieci :) Samczyka Indy'ego (Indiana Jones :)) i Kicie (po matce) Trzymaj się, będzie dobrze :)

fifek9000 [ Generaďż˝ ]
biedna myszka
ribald [ Generaďż˝ ]
Dasz radę, najwyżej trochę popłaczesz i za tydzień, dwa Ci przejdzie. Taka już kolej życia. Zrób co trzeba jak najszybciej i miej to za sobą.
Na przyszłość polecam żółwia. Prędzej komuś oddasz niż zdechnie ze starości :]

gregol [ Junior ]
Ja też tak momentami mam smutniejsze chwile. Bo moja suczka ma już 14 lat.. ja mam 19. Czyli od 5roku życia jest ze mną, praktycznie od kąd mój mózg rejestruje coś więcej niż pojedyncze chwile ona jest ze mną. Była zawsze. Gdy byłem sam, gdy było mi smutno, gdy się cieszyłem zawsze obok.. taka siostra w sumie.
Jak teraz tak na nią patrze, gdy widzę te oznaki starości.. ślepnie, głuchnie, nie bawi się tak jak kiedyś (choć chce) to żal dupe ściska a łzy do oka się cisną, że wejde kiedyś do kuchni (tam ma legowisko) a ona juz nie będzie dychać.. eh
smutne to.

call of hajs [ Centurion ]
Wspułczuję. Skróćisz jej cierpienie. I nie jesteś starym głupim dziadem, masz uczucia jak każdy inny i masz prawo je pokazać w taki czy inny sposób.
maviozo [ Man with a movie camera ]
Ciekawe, jak brzmiałyby posty gdyby napisał je ktoś inny i o chomiku..
Sam przeżyłem dwa króliczki miniaturki. Też nie było łatwo, zwłaszcza pierwszy..

Paul12 [ Buja ]
Kiedy już trafi do mysiego nieba, na pewno będzie ci bardzo wdzięczna. Słyszałem nawet o pocztówkach z tej serowej krainy, ale nie znalazł się jeszcze żaden mysi listonosz, który pojechałby pod prąd na jednokierunkowej.
Axl2000 [ Hohner ]
mavioso - tez sie zaczalem zastanawiac heh
sprawa z myszą wyglada tak ze guz jest coraz wiekszy ale mysza chodzi, je, popiskuje normalnie, pije, zalatwia sie normalnie, gryzie klatke jak chce wyjsc...nie wiem co zrobic eeech
Tomus665 [ Legend ]
Jak to nie wiesz co zrobić ??
Mówisz, że guz się powiększa więc w końcu dojdzie do tego, że pęknie i mysza będzie cierpiała hmm chciałbyś na to patrzeć?? Nie sądzę...
Jedynym " słusznym " rozwiązaniem jest pójście do weterynarza i uśpienie myszy. W sumie to nic nie poczuje a i Tobie będzie lżej niż miałbyś patrzeć jak cierpi i coś z niej wypływ.
nutkaaa [ Panna B. ]
Mój psiak do końca życia zachowywał pogodę ducha, tak przynajmniej wyglądało. Mimo, że reumatyzm mu doskwierał, problemy z sercem, węch, wzrok i słuch już nie ten zupełnie, to cały czas potrafił okazywać swoją radość, rozśmieszał nas swoją mimiką i w ogóle był bardzo mądrym psiakiem, tak więc taka nagła jego śmierć tym bardziej zabolała całą rodzinę. O tyle 'szczęśliwie' trafiłam, że nie byłam przy tym jak go znaleźli w oczku wodnym i przy zakopywaniu go na ogródku bo na pewno bym się nieźle rozkleiła, a tak to lepiej jakoś zniosłam.
Do chomika mimo, że nie byłam mocno przywiązana to ryczałam jak bóbr jak mi odszedł.
Z królikiem było najgorzej bo 3 dni musiałam patrzeć jak się biedak męczy :(
maviozo [ Man with a movie camera ]
Nigdy nie wiadomo co czuje zwierzę. Mojemu psu na oku wyrosła jakaś narośl, nie jest duża, ale wyraźna. Niby widzi, wszystko w porządku ale już zdrowo się denerwuję. Zabieg ma 3kwietnia. A psiak ma dopiero 6 lat. I niby nic groźnego, to prosta operacja (wtf? operacja?!) ale zajebiście się będę stresował.
Doskonale Cię rozumiem.
Na przyszłość: maviozo;)
blazerx [ ]
axl--->
dasz rade:) jak dla myszy 2 lata to duzo, zawsze mozesz sie pocieszyc faktem, ze gdyby nie ty to mysz zostalaby juz dawno zjedzona przez tego pajaka kumpla...
Siepet [ ostry nusz ]
Współczuje, ale zawsze możesz kupić następną myszkę ;)
Antemos [ Pretorianin ]
Strasznie przywiązujemy się do naszych zwierzaków. Wczoraj jeden z moich kotów zaczął się dziwnie zachowywać, dzisiaj stałem pod gabinetem weterynaryjnym jeszcze przed jego otwarciem. Może jestem przeczulony, ale traktuję te zwierzaki jak członków rodziny.
Współczuję. Niby to 'tylko' mysz, ale tak naprawdę to przyjaciel, czymkolwiek by nie był.
martusi_a [ Celestial ]
Basiu --> i bardzo dobrze, że przy tym nie byłaś. Mojego pierwszego psa potrącił samochód, ginął na moich rękach. Nikomu nie życzę takiego doświadczenia.
Twierdzenia "nie martw się, kupisz sobie kolejną" są imho co najmniej nie na miejscu.
Hohner --> nie czekaj, jeśli guz się powiększa aktywnie, to nigdy nic nie wiadomo - cierpienie może zacząć się nagle. Poza tym, także na Ciebie takie trzymanie myszki pod "respiratorkiem" nie działa najlepiej. Paradoksalnie, każdy kolejny dzień będzie coraz gorszy do zniesienia.
Przemo_888 [ Piroman ]
Uśpij i to jak najprędzej :( Mój poprzedni psiak został potrącony przez jakiegoś wariata i weterynarka powiedziała, że jest szansa, że wyzdrowieje, ale po tygodniu męczarń zmarł. Do dziś żałuje, że go nie uśpiłem bo bym Mu oszczędził tej męczarni. Jeśli zwierze ma cierpieć to uwierz, że lepiej będzie jeśli odejdzie z tego świata bezboleśnie.

SemirGerkan [ Pretorianin ]
Ja miałem chomika---> real foto
Na ogół jest to rasa najtrudniejsza do oswojenia, zyje około 1,5 roku.
Codziennie spędzałem z nim mnóstwo czasu, kupowałem zabawki, najlepsze jedzenie.Zawsze gdy siedziałem przed komputerem biegał sobie radośnie po klawiaturze.A jaką miałem radoche, gdy po 2 miesiącach prób oswojenia wszedł mi na ręke po ziarnko słonecznika.Zmarł w Wigilię 2006.Gdy po kolacji poszedłem mu wymienić ściółke on już lezal martwy.Przyczyną zgonu była ostra biegunka. kał zalepiał odbyt i w środku wszystko mu tam zaległo i nie mół się wypróżnić.Mieliśmy z nim pojsc do weterynarza , żeby podał jakieś leki, ale cóż, było juz za pozno...Strasznie mi go brakuje
N0wak [ Konsul ]
Wspolczuje wszystkim ktorzy stracili zwierzaki... Jak juz umiera to jestem za usypianiem kazdej istoty ktora cierpi i nie ma szans na wyleczenie. zeby oszczedzic cierpien
musio3 [ Konsul ]
Ja miałem welonki...też można się przywiązać do tych pływających "balonów".
Współczuję Axl2000 ale taki jest cykl. Cykl życia i umierania. Mnie się włos na głowie jeży jak o czymś takim pomyślę, bo mam 2 pieski i oba są moje...
Zabójca13 [ ICE ]
Wiem co musisz czuc ale ja mialem gorzej. Moj krolik minaturka mial juz 8 lat (cholernie duzo jak na minaturke) i niestety zmarl tak ze w pewnym momencie sie zaczal dusic biegac po klatce az w koncu sie polozyl;. Widok byl okropny. Lepiej uspij swoja ukochana mysz. Ale pomysl co bedzie gorsze: patrzenie jak twoje ukochane zwierze tryska krwia czy bez meczenia zostaje uspiona. Moim zdaniem potrzymaj ja jeszcze dzien albo 2 i sie naciesz ja (porob jej zdjeca, pobaw sie z nia itp.). Naprawde lepiej bedzie jak ja uspisz. Kieruj sie tym ze robisz jej dobrze, ze nie zadajesz jej strasznego bólu.
promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]
Ja już nie jednej myszy życie uratowałem. Mój kot jest wytrawnym myśliwym. Łapie na podwórku przynajmniej jedną mysze dziennie. Jednak nie łapie ich w celu pożywienia się, a "zabawy". Puszcza myszke, ona ucieka, potem znowu ją łapie. Biedna mysz ma nieciekawą śmierć. Kilka razy jak ją wypuścił to sam złapałem mysz i wypuściłem tak aby nie widział, gdzie poleciała.
Uratowałeś myszce życie. Nie żyła tyle co ta w Zielonej Mili, ale i tak długo.