GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Polak laureatem prestiżowej nagrody

12.03.2008
23:09
smile
[1]

Caine [ Książę Amberu ]

Polak laureatem prestiżowej nagrody


Najpierw Wolszczan, teraz Heller - coś Polska ma szczęście do badaczy Wszechśiwata.
1,6 mln to chyba więcej niż Nagroda Nobla?

12.03.2008
23:12
smile
[2]

boskijaro [ Legend ]

No nieźle, nie słyszałem o nim nigdy, ale jego osiągnięcia i wykształcenie robią wrażenie. Gratulacje.

12.03.2008
23:13
smile
[3]

Tomasij ZaYceV [ Konsul ]

Gratulajce :).

12.03.2008
23:19
[4]

Volk [ Legend ]

Caine

Tyle samo co Nagroda Nobla (10 mln koron szwedzkich).

12.03.2008
23:22
[5]

Vader [ Legend ]

Pogratulowac:)

12.03.2008
23:22
[6]

Volk [ Legend ]

Vader liczylem na cos wiecej z twojej strony ;P

12.03.2008
23:27
smile
[7]

Vader [ Legend ]

Skoro prosisz....

Dam głowę, że gdyby nie "KS" to by Caine nie założył tego wątku. Wątek miał na celu:
- danie pstryczka lewakom, ponieważ to Ksiądz zdobył nagrodę, za osiągnięcia naukowe, kiedy to wiekszosc z nas jest piewcami antagonizmu nauka-wiara
- epatowanie patriotyzmem, skoro to POLAK, to znaczy ze warto zalozyc o tym wątek
- prowokacją do tego, abym podjął mój ulubiony temat i w konsekwencji wyleciał z forum

12.03.2008
23:34
[8]

Caine [ Książę Amberu ]

Vader:
- Napisałem też o prof. Wolszczanie
- W dniu kolejnej śmierdzącej afery w Kościele miło poczytać o jakimś porządnym księdzu.
- Gdybym chciał, żebyś wyleciał z forum, nie spełniłbym Twojej prośby o czasowe "zawieszenie broni" kilka lat temu
- Czasem zdarzają Ci się chrześcijańskie wypowiedzi i moim zdaniem możesz zostać zbawiony, tak jak każdy inny.

Volk: nieładnie. nie podpuszczaj chłopaka.

12.03.2008
23:45
[9]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

Czytałem jego "Kosmologię kwantową" i "Pojmowalny wszechświat" i dopiero po tym drugim zobaczyłem, że przed nazwiskiem miał ks. Zdziwiłem się niemało, bo nic z lektury nie wskazywało na to, że jest wierzący. Przynajmniej znalazł się jeden normalny, który potrafi rozgraniczyć swoją własną wiarę od rzeczywistości i nie wciskać jej w każdy aspekt życia.
Ogólnie podejście do samej nagrody mam podobne do Dawkinsa...
Niemniej jednak gratulacje mu się należą, bo pewnie jakąs konkurencję miał i okazał się z nich najlepszy.

12.03.2008
23:48
[10]

Caine [ Książę Amberu ]

shadzahar: oczywiście, wolno Ci weryfikować wartość poznawczą według klauzuli "autor wierzący/niewierzący". tym bardziej cieszę się że wielkie było Twoje zdziwienie.

13.03.2008
02:04
smile
[11]

Mazio [ Mr Offtopic ]

Pierwszą laureatką nagrody była Matka Teresa z Kalkuty. Wśród wyróżnionych znalazły się tak znane postacie jak słynny amerykański kaznodzieja protestancki Billy Graham, rosyjski pisarz i dysydent Aleksandr Sołżenicyn, a także wybitny konserwatywny filozof i teolog katolicki Michael Novak, autor m.in. prac o myśli papieża Jana Pawła II.

to wszystko wyjaśnia

13.03.2008
02:07
[12]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Nie wystarcza Ci, że gro kadry obsadzającej humanistyczne katedry na uczelniach w Polsce i na zachodzie, to lewactwo? To samo z mediami, szeroko pojętą opinią publiczną. Jeszcze się czepiasz jednej z niewielu uczciwych nagród? :D

A dla księdza profesora gratulacje.

13.03.2008
02:09
smile
[13]

Mazio [ Mr Offtopic ]

cóż, chodzi nam chyba o postęp? Dziwisz się, że prawdziwy humanista nie może być prawicowy?

13.03.2008
02:14
smile
[14]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Czyżbyś panie poeto nie uważał Herberta, co by daleko nie szukać, za prawdziwego humanistę?

13.03.2008
05:04
[15]

bitrotten [ Centurion ]

no kto inne jak nie ksiadz :)

13.03.2008
05:43
[16]

blazerx [ ]

bitrotten-->

A po polsku?

13.03.2008
06:10
smile
[17]

Lindil [ WCzK ]

Ciekawi niech sprawdzą, co ludzie typu Richarda Dawkinsa sądzą o tej nagrodzie;)

13.03.2008
06:37
smile
[18]

Caine [ Książę Amberu ]

Richard Dawkins, czyli osobisty nieprzyjaciel Pana Boga. Lindil, spotkałem się z opinią, że ateistów starej daty - pokroju nieszczęsnego Camusa - dawało się przynajmniej czytać. Ci współcześni produkują bibułę "jak zostać niewierzącym w trzydzieści dni i głośno się tym chwalić".
/offtopic

13.03.2008
06:46
smile
[19]

Kentril [ fechmistrz ]

Nagroda, którą przyznaje się ludziom o określonych poglądach nie wydaje się być już taką "prestiżową".

Ale pogratulować trzeba - ksiądz zgarnął całą pulę ;D

13.03.2008
07:21
smile
[20]

siekator [ Król Rybak ]

Ciekawe po co księdzu taka kasa

13.03.2008
07:34
smile
[21]

Regis [ ]

Moze i kasa wieksza, ale nagroda 'religijna', za 'badanie' jedynej slusznej wersji wydazen wydaje mi sie malo prestizowa ;)

13.03.2008
07:39
[22]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

Caine - śmiejesz się z kunsztu literackiego Dawkinsa, ale zobacz, że on nie jest pisarzem(w przeciwieństwie do Camusa). Każdą jego książkę redaguje jeszcze całe grono osób. I jeśli uważasz, że jego się nie da czytać, to to samo stwierdziłbyś o Hellerze bo on też pisze, jak Dawkins, książki popularnonaukowe(chociaż pewnie nie wszystkie takie są) - a one wszystkie, ktokolwiek by ich nie pisał, mają praktycznie taki sam styl.
Swoją drogą, wierzący też potrafią produkować taką samą 'bibułę', przykładem możebyć książka pt. "Dawkins urojony", która została napisana na modłę "Boga urojonego" tylko w drugą stronę...

Tak z ciekawości - ktoś tutaj oprócz mnie czytał coś z Hellera?

13.03.2008
07:39
smile
[23]

Vader [ Legend ]

Spokojnie Hajle, są przecież elitarne uczelnie Ojca Imperatora. Kiedys pewnie będą tylko takie, a fizyków lewaków, którzy nie chodza do kosciola, pewnie zamkniecie w obozach, jak w latach 39-45.

13.03.2008
07:43
[24]

Wonski [ Hebrew Hammer ]

13.03.2008
07:49
[25]

Vader [ Legend ]

zieeew

13.03.2008
08:05
[26]

Caine [ Książę Amberu ]

nie shadzahar; o istnieniu Hellera dowiedziałem się wczoraj - czytam teraz w zasadzie tylko niezbędne rzeczy:(
"Dawkinsa urojonego" też nie czytałem, podobnie jak insynuowanych enuncjacji Ojca Muchomorka;)
Liczba osób, które złożyły gratulacje i tak spora, zważywszy na przekrój forum.

13.03.2008
09:28
[27]

alpha_omega [ Senator ]

Mnie najbardziej śmieszy, a wręcz napawa niepohamowanym rechotem, że Dawkins - ot, niezły popularyzator i nic więcej - urasta w mentalności niektórych do jakiegoś autorytetu naukowego, moralnego i cholera wie jakiego jeszcze. Selfpromotor z niego niezły, to trzeba przyznać - nie mniejszy bufon z przerostem ego :)

13.03.2008
11:42
[28]

Lindil [ WCzK ]

Alpha_omega->
"urasta w mentalności niektórych do jakiegoś autorytetu naukowego, moralnego i cholera wie jakiego jeszcze"
Mam to traktować jako przytyk? Jeśli tak, to wybacz, wyszedł beznadziejny.

"ot, niezły popularyzator i nic więcej(...) Selfpromotor z niego niezły, to trzeba przyznać - nie mniejszy bufon z przerostem ego :)"

Ja się nie znam na biologii. Wierzę w ewolucję na takiej zasadzie, na której inni wierzą w kreacjonizm - po prostu uznaje ludzi sprzedających mi Darwina, za bardziej wiarygodnych od konkurencji. Ty jednak dajesz wyraźnie do zrozumienia, że, by użyć popularnego sformułowania, posiadasz rozległą wiedzę biologiczną, i mówisz z pozycji autorytetu, mogącego bez trudu Dawkinsa w każdej dyskusji pozamiatać. Jeśli tak, to zamiast rechotać z prostaczków, oświeć ich...

13.03.2008
11:45
[29]

kiowas [ Legend ]

Obyśmy więcej takich ludzi w narodzie mieli.

A posiadana przez ks.prof. umiejętność połączenia świata duchowego i religijnego z naukowym, a właściwie ich sprawna symbioza, to prawie niespotykane w świecie osiągnięcie. Tym większa mu chwała.

No i tak jak się spodziewałem cały dochód z nagrody ma zamiar przeznaczyć na szczytny cel - w tym przypadku o ile mnie pamięć nie myli ma to być jakieś centrum astronomii (prosze o poprawke bo pewnie to troche nieścisłe).

13.03.2008
11:55
[30]

alpha_omega [ Senator ]

Lindil -------------->

Coś chyba masz kłopoty ze zrozumieniem tekstu. To jest popularyzator, a w oczach niektórych urósł do miana jakiegoś genialnego naukowca. Nie mówię, że źle opisuje teorię ewolucji, ani że ta teoria jest błędna i należy ją zastąpić kreacjonizmem. Mówię tylko, że o Dawkinsie mówi się więcej, niż o, dajmy na to, Einsteinie i stał się on jakimś guru. A nikim takim być nie powinien. Gość ma przerost ego i to widać od pierwszych stron jego Samolubnego genu, gdzie podśmiewuje się z noblistów i swoich własnych czytelników, uważa się za Bóg wie kogo.

Już całkowitego dna sięgnął pisząc swoje wypociny pt. Bóg urojony. A raczej nie tyle on sięgnął dna - co ludzie, którzy myślą, że coś tam mądrego powiedział, a książka jest objawieniem i musi być słuszna dlatego, że to przecież napisał wybitny Dawkins.

Gość zdobywa niezasłużony w żadnym razie w takim stopniu autorytet (bo jest wtórny, daje tylko nowe w swoim mniemaniu widzenie znanych faktów, a i to widzenie wcale nie jest takie nowe, jest może co najwyżej bardziej obrazowo ujęte: co zresztą sam implicite przyznaje co jakiś czas, bo jednak mówi o inspiracjach, daje przypiski itd.), a następnie myśli - nie on pierwszy - że jest specjalistą w każdym temacie i promuje swoim nazwiskiem ateizm. To jeszcze nic złego - ale to robi w niewybredny, nierzadko chamski sposób. Jego sprawa. Tylko, że podejście masy do tego fenomenu jest śmieszne. A w nim jest denerwujące, że on doskonale zdawał sobie sprawę z sukcesu swojego selfpromotorstwa i z tego jakie będzie podejście społeczne.

Nawet gdyby był genialnym biologiem nie oznaczałoby, że umie coś sensownego powiedzieć o polityce, społeczeństwie, czy czymkolwiek spoza jego dziedziny. B.Russell - wybitny matematyk, filozof, logik pisał na wszystkie niemal tematy i rzadko spotyka się taki stek bredni (ośmieszonych nierzadko przez wydarzenia następnych lat, całkowicie ośmieszonych) jak jego działalność pisarska w tematach innych, niż matematyka, logika, filozofia, fizyka.

Dawkins to po prostu żaden autorytet w sądach o nagrodach, społeczeństwie, miejscu religii w świecie itd. A Tobie - i wielu innym - mylą się płaszczyzny kompetencji.

13.03.2008
12:59
[31]

Lindil [ WCzK ]

Alpha_omega->
Czyli, jak rozumiem, krytykujesz go za to, że próbuje sprzedać to, czego się nauczył na studiach [upraszczając]. Ciężko mi nawet powiedzieć, czy piszę to złośliwie czy nie, ale osobiście uważam, że to kwestia gustu. Ja nie mam nic przeciwko autopromocji, jak długo ktoś nie sprzedaje fałszywych treści, czego o Dawkinsie się nie da powiedzieć.

Jeśli uważasz "Boga Urojonego" za dno, to pozostaje pozazdrościć doboru lektur. Książka jako taka zdecydowanie nie dorasta do marketingowej otoczki literacko-naukowego wydarzenia roku, ale widziałem wiele gorszych.

"Gość zdobywa niezasłużony w żadnym razie w takim stopniu autorytet (...)"

To samo, co pierwszy akapit. A niech sobie zdobywa z Bogiem. Żarcik taki. Jeszcze raz - popieram popularyzowanie nauki, w większości jego form.

Kwalifikacje Dawkinsa w kwestii przyznawania nagród naukowcom - bo o tym mowa w tym wątku - moim zdaniem pod znakiem zapytania akurat nie stoją. Przynależy on w końcu do środowiska naukowego. Jeśli kwestionuje on zasady przyznawania nagrody Templetona biologom, to sądzę, że ma do tego większe podstawy, niż Ty do kwestionowania jego kwalifikacji w tej sprawie.

Oczywiście nie mam tu zamiaru twierdzić, że Dawkins jest autorytetem w sprawie filozofii religii, a jego poglądy maja jakiś związek z nagrodą dla księdza Hellera. Temat zacząłem, ponieważ śmieszne są trochę - przynajmniej dla mnie - pojawiające się w tym wątku porównania z Nagrodą Nobla. Wybacz, ale filozof religijny otrzymujący od fundacji założonej przez filozofów religijnych wysoką nagrodę, to jednak nie to samo. Żebyś mi się nie przyczepił zdania - doskonale sobie zdaję sprawę, że Nobla przyznają profesorowie profesorom, co brzmi całkiem podobnie. Unikamy tu jednak niektórych dyskusji, prawda?

13.03.2008
14:50
[32]

alpha_omega [ Senator ]

Lindil ------------->

Na studiach nauczył się ateizmu i zdobył dogłębną wiedzę socjologiczno-historyczno-kulturowo-religijną? Nie! A się wymądrza - w wywiadach wręcz w chamski i bardzo ostry sposób - jacy to głupi są wierzący i ile wiara zła w świecie zrobiła. On nie ma o tym zielonego pojęcia, jest abstrakcyjnym matołkiem w tym względzie - jak każdy kto bez przygotowania chce mówić o kulturze i związanych z nią rzeczach na podstawie jakichś płytko pojmowanych faktów.

I sprzedaje tutaj fałszywe treści - to co on pisze w 'Bogu urojonym' o religii i wierze, ja mogę napisać - odpowiednio dobierając fakty - o teorii ewolucji. O tak - naukę można przedstawić jako największe zło tego świata, jak się chce i ma się ochotę pomanipulować faktami. Tak, faktami - odpowiednio wybranymi i ustawionymi w narracji, co dokładnie Dawkins robi. Tylko, że on próbuje odbierać ludziom wiarę, a dla niektórych jest to równoznaczne z odebraniem sensu życia, z ukatrupieniem ducha. Dla mnie pod tym względem to bydlak, jak każdy wojujący ateista - wiara to prywatna sprawa i won od niej.

No może z tą nagrodą przesadziłem, ale ja tutaj węszę jego zaślepiony ateizm. To nie jest bądź co bądź nagroda stricte naukowa.

I podtrzymuję to, że to bufon z przerostem ego wykorzystujący selfpromocję do chamskich często celów. A przede wszystkim podtrzymuję to co napisałem o modzie na Dawkinsa i bezmyślności mas, które widzą w popularyzatorze guru naukowego i przenoszą jego niewątpliwą kompetencję w biologii na inne dziedziny (co zawsze jest skrajną głupotą).

Ogólnie dla mnie Dawkins to symbol wszystkiego co najgorsze we współczesnej nauce - gość jest skrajnym przeciwieństwem A.Einstaina, którego uważam za postać prawdziwego naukowca, człowieka, który miał duszę poznawczą, szerokość horyzontów, głębię, wyczucie piękna i platońskiego świata idei, a nie wyrobnika (za jakiego uważam Dawkinsa). To właśnie różni geniusza od przyczynkarza-selfpromotora. Dawkins jest bystry i zarazem płaski, dlatego niewiele tak naprawdę na gruncie naukowym osiągnął, nic przełomowego.

PS. Nie jestem osobą wierzącą.

13.03.2008
14:53
[33]

Jaworczyk96 [ Generaďż˝ ]

Należą się gratulacje

13.03.2008
14:57
smile
[34]

Ceran_19 [ kunkretnie rombienty ]

Gratulacje :)
Oby tak dalej :)

13.03.2008
15:18
[35]

koobon [ part animal part machine ]

alpha_omega -->

Zarzucasz Dawkinsowi, że jest bydlakiem gdyż propaguje ateizm.
Czy przypadkiem nie jest tak, że bydlakami w związku z tym należałoby nazwać wszelkiej maści misjonarzy, którzy przecież również zajmują się promocją, reklamą i Bóg jeden wie czym jeszcze, swojego jedynie słusznego światopoglądu?

13.03.2008
16:09
smile
[36]

Caine [ Książę Amberu ]

Dosyć już o tym panu. Vivant Heller!

13.03.2008
16:12
[37]

czekers [ Turbojugend ]

Ba! Ten profesor mieszka na parafii kościoła do którego mam 4 kilometry! Często go widze jak do szkoły ide.

13.03.2008
16:12
smile
[38]

Volk [ Legend ]

czekers

Daj znac jaka sobie fure kupi ;)

13.03.2008
17:02
smile
[39]

HumanGhost [ Senator ]

No to gratulacje! Oby tak dalej. :-)

13.03.2008
17:41
[40]

Caine [ Książę Amberu ]

Volk, spokojna głowa: cały dochód z nagrody ma zamiar przeznaczyć na szczytny cel - w tym przypadku o ile mnie pamięć nie myli ma to być jakieś centrum astronomii

13.03.2008
17:48
smile
[41]

kiowas [ Legend ]

Ale mnie zaszczyt kopnął! Sam Caine mnie cytuje!!

koobon ---> problem z Dawkinsem jest taki, że nie tyle propaguje on ateizm, co zwalcza chrześcijaństwo. Subtelna różnica, ale jednak.

13.03.2008
23:38
[42]

alpha_omega [ Senator ]

koobon ----------->

Wojujący ateizm jest czystą negacją czegoś co w żadnym wypadku nie jest złe istoty, a wręcz przeciwnie i co stanowi dla wielu sens życia. Promocja wiary jest promocją pozytywności, a nie negacji. Dawkins jest dokładnie tym samym, co negacja nauki jako samej nauki; to też jest czysta negacja rzeczy, która w samej swojej istocie jest piękna i szlachetna, choć w zachowaniach niektórych ludzi, może okazać się narzędziem zła. Dlatego pisałem, że mogę napisać takie brednie jak on o wierze i religii, o nauce.

Zresztą, popieram w 100% to co napisał kiowas w tym temacie.

14.03.2008
00:03
[43]

Yakeem [ Pretorianin ]

Dawkins jest dobrym popularyzatorem, ładnie, obrazowo przedstawiał swoje przemyślenia w "Samolubnym genie", czytało się z pasją.

W tej książce jeszcze nie ma zbyt wielu wtrąceń odnośnie religii, z tego co pamiętam raz chyba odpowiedział na list czytelniczki oburzonej nt. jego bezwzględnej postawy w zwalczaniu Boga. W odpowiedzi swojej nie silił się na jakąkolwiek dyplomację, tylko chyba jeszcze ostrzej podszedł do tej kwestii, co było trochę zadziwiające i irytujące. Rozumiem, w książce w której podejmuje się tak rozległe zagadnienia - powstanie życia na ziemi, ewolucja z pierwotnych form do bardziej złożonych, geny i to całe zamieszanie z nimi - zawsze pojawi się pytanie o ten absolut, który miałby odpowiadać za te wszystkie fascynujące mechanizmy. I trochę razi takie stawianie sprawy, w książce jakby nie było - popularyzatorskiej.

Nawet nasz "forumowy Dawkins" sys|yavor znany ze swej zapalczywości i negatywnego stosunku do KK, nie wypowiadał się tak jednoznacznie nt. samego Boga - był zdecydowanym przeciwnikiem płytkiego, dogmatycznego podejścia (wiary bez głębszej refleksji nt. świata, ignorującej jego udokumentowane podstawy fizyczne), natomiast nie odmawiał innym prawa do wiary w samego Boga.

Wojujący ateizm raczej przynosi odwrotny efekt do zamierzonego (przez jego autorów).

14.03.2008
00:07
[44]

alpha_omega [ Senator ]

Yakeem ----------->

Dokładnie. To co stoi za wojującym ateizmem jest takim samym spaczeniem mentalności jak to, co stoi za płaskim dogmatyzmem religijnym, wiarą opartą o klepanie zdrowasiek (jak te babcie w kościołach), a łączoną nierzadko z nienawiścią do bliźniego i brakiem rzeczywistej duchowości.

Dlatego wielu było w historii niewierzących, którzy mówili wprost, że brzydzą się wojującym ateizmem, a jego "wyznawców" uważają za osoby prymitywne. Nie mówiąc już o tym, że to postawa skrajnie wewnętrznie sprzeczna, co też od zarania tej postawy zauważano i uważano za żenujące. Wojujący ateizm jest też sprzeczny z duchem poznawczym, jest wyrazem wyjątkowo ograniczonej mentalności.

14.03.2008
00:13
[45]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

alpha--->

Wojujący ateizm jest znacznie większym spaczeniem mentalności niż klepanie zdrowasiek przez babcie. Samo porównanie jest nie na miejscu, wojujący ateizm bierze się z pychy, a zdrowaśki zwykle biorą się z trwogi.

14.03.2008
00:19
[46]

alpha_omega [ Senator ]

Hajle Selasje ---------->

To fakt. Masz rację. Chodziło mi jednak nie tylko o samo klepanie, ale i o to co napisałem dalej - że czasami obok tej postawy mamy nienawiść do bliźniego. Po części rodzi się ona właśnie jako reakcja na wojujący ateizm. Wojujący ateizm paczy ludzi, a nie ich wyzwala, niektórych wręcz niszczy. Właśnie dlatego uważam Dawkinsa za bydlę - w tej mierze w jakiej przez swoje ego niszczy ludzi, a spory to obszar jego mentalności i spore sobie wypracował pole rażenia.

14.03.2008
00:46
[47]

Degars [ Centurion ]

O, rotfl, marne próby połączenia 'na siłę' dwóch sprzecznych rzeczy i pokazania pseudo inteligentnym młodym prawicowcom, że mogą iść na studia, nie pójdą za to do piekła, byleby potem dobrze służyli bogu, honorowi i ojczyźnie.

14.03.2008
00:59
[48]

alpha_omega [ Senator ]

Degars ------------->

Do czego pijesz? Do idei nagrody? Mam nadzieję, że chociaż do tego, bo jeśli odnosisz się do samego przyznania jej Hellerowi, to sięgnąłeś właśnie dna. Ten człowiek pod względem wiedzy naukowej i zdolności pożera Cię na śniadanie; ale nie martw się - podobnie jak wielu naukowców (bo nie ukrywajmy, większość z naukowców tak naprawdę niewiele osiąga; tych wybitnych odkrywców jest nikły promil, promila jak nie mniej). Heller cieszy się niekwestionowanym autorytetem.

14.03.2008
01:00
[49]

Degars [ Centurion ]

Do idei nagrody, wiec nie sięgnąłem dna :)

14.03.2008
01:01
smile
[50]

eros [ elektrybałt ]

alpha ---> Spokojnie, Degars chyba chcial sie pochwalic, ze na studia idzie :P

14.03.2008
01:05
[51]

Attyla [ Flagellum Dei ]

dwie rzeczy
1. zdrowaśki są wyrazem trwogi? A czego wyrazem są mantry? Nie przyszło wam do głowy, że to "klepanie" może dać znacznie więcej niż powód do płaskiego zewnętrznego obserwowania? Wszystkich zainteresowanych odsyłam do Anny Kareniny - do fragmentu, w którym Lewin bierze udział w porodzie swej żoneczki (okrzyki "o Boże!" + opis stanu ducha). On nie klepie zdrowasiek, ale wydaje mi się, że najpełniej oddaje znaczenie wiary i religii w ogóle.
2. Dawkins jest zwyczajnym fanatykiem. Nieco bardziej wykształconym niż przeciętnie. Ot i wszystko. Jak dla mnie te jego ostatnie wypociny "Bóg urojony" są dowodem na płytkość i płaskość postrzegania a także na ewidentny brak przygotowania to podejmowania takiego tematu. Naturszczyk bez odpowiedniego przygotowania filozoficznego/teologicznego nie powinien się za to zabierać, bo się zwyczajnie błaźni. Sprawdza się do poziomu prostego opisu rzeczywistości biologicznej/fizycznej (zdaje się zresztą, że jest właśnie biologiem albo czymś takim). Dalej ujawnia wyłącznie braki. Ta jego praca usatysfakcjonować może tylko niedokształconego palanta poszukującego symboli dla poczucia przynależności innego niż to, które daje "znienawidzony" Kościół.

14.03.2008
01:06
[52]

Nadbor [ Pretorianin ]

Że ciemne baby ze wsi klepią zdrowaśki, wierzą w horoskopy i odpukują w niemalowane to mnie nie dziwi, ale że młodzi wykształceni ludzie uważają kościół za źródło zła na ziemi tego nie pojmuję. Znam dziewczynę praktykującą katoliczkę, jeździ na oazy, jakieś chrześcijańskie spotkania młodzieży z europy itd. -dewotka. A jednocześnie czuje się osobiście urażona krzyżem na Giewoncie i przydrożnymi kapliczkami w polskich wsiach! Takich jest więcej - co prawda wierzy, chodzi do kościoła, lubi swojego księdza, ale KK = faszyzm. Takie logiczne sprzeczności najłatwiej łykają humaniści. Wśród znajomych fizyków(z wydziału) szacuję około 1/3 - 1/2 wierzących, wśród matematyków laureatów OM z w liceum nawet z 80%. Natomiast wojujących ateistów nie spotkałem w tym gronie żadnych. Lewaków jest trochę - jeden mi ciągle tłumaczy jaki Che był wspaniały, a sam jest dobrym katolikiem.
przepraszam za offtop, ale ile można w temacie templetona ciekwego powiedzieć.

14.03.2008
01:09
[53]

Degars [ Centurion ]

Więc wytłumaczcie mi co taka nagroda ma sobą reprezentować, przecież to oczywiste, że samo istnienie boga (zależy oczywiście w jakiej postaci), wcale nie wyklucza się z nauką. Płacą im za próbę udowodnienia, że on istnieje, że rozkazał, postępować zgodnie z tradycją bogoojczyźnianą ?
Od razu nasuwa mi sie wniosek, że jest to dla tych dość inteligentnych, wychowanych w tradycji młodych prawicowcach, których matki i babki i oni sami słyszą zewsząd o szatańskich fizykach i naukowcach. No to taka nagroda jak nic rozwieje trochę ich wątpliwości.

14.03.2008
01:09
[54]

alpha_omega [ Senator ]

Attyla ---------->

Powinieneś napisać "wykształconym". Dawkins w swojej działalności pozabiologicznej to właśnie przykład tego, co należy rozumieć przez pojęcie "wykształciuch". On właśnie kształcenia nie odebrał, jest tutaj mentalnie ciemną masą, on odebrał wiedzę. To czyni go wykształciuchem. A i biologicznie jest płaski - nie ma ducha naukowego, głębi filozoficznej. To właśnie bardzo typowe dla takich osób. Selfpromotorzy-wyrobnicy, płaszczaki, to właśnie wykształciuchy :)

14.03.2008
01:13
[55]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Attyla--->

Jest pewna grupa osób, głównie w starszym wieku, które faktycznie poniekąd te zdrowaśki klepią, bo nie idzie za tym szersza refleksja na temat wiary czy życia. Ale ja tego nie krytykuję, w tym też jest pewna wartość. Zresztą klepać może tak babka ze wsi słuchająca Radia Maryja, jak krakowski inteligent utożsamiający się z Tygodnikiem Powszechnym i Życińskim.
Najważniejsze, że znacznie większy odsetek jest takich bezmyślnych "klepaczy" wśród ateistów, niż wśród wierzących.

14.03.2008
01:25
[56]

alpha_omega [ Senator ]

Nadbor ------------>

Wojujący ateizm - wśród naukowców - to domena raczej biologów właśnie. Tak zawsze było. Uogólniając ta nauka odpowiada pewnemu specyficznemu typowi mentalności: skrajnemu materializmowi, mechanicyzmowi. To bardzo dziwne, ale też tam najwięcej wyradza się spaczeń - traktowania ludzi jak materiału, fascynacji mięsnością itd. Po części wynika to ze specyfiki samej problematyki (inaczej się patrzy na rzeczywistość po wykonaniu np. sekcji na studiach), po części - z drugiej strony - specyficzne osobowości znajdują w tym fascynację (jak mówię - grube uogólnienie).

Oni siedzą w swoimi biologicznym getcie i nie mają najczęściej pojęcia o fizyce, czy matematyce
(naukowej; matematyce odkrywanej, a nie matematyce stosowanej jako narzędzie, traktowanej płasko jako zwykłe narzędzie opisu) - dziedzinach, które dotykają spraw bardzo bliskich ideom platońskim, nie mają pojęcia o przestrzeniach myśli, która sensownie się zastanawia nawet nad tym, że wszystko może być "myślą" (Einstein - który wysuwał tezę, że we Wszechświecie nie ma nic przygodnego, jakichś przygodnych stałych, ale wszystko rozpada się na czystą logikę, wszystko z czegoś wynika, de facto świat jest myślą, pitagorejską liczbą etc.).

14.03.2008
06:43
[57]

X.Fighter[C*L*D] [ Konsul ]

Nic, tylko brawa.

14.03.2008
10:53
[58]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Degars
2 rzeczy:
1. Bóg to nazwa własna zastępująca imię, więc należy zawsze pisać to z dużej litery,
2. przyczyn nie szukaj w młodych prawicowcach. Przyczyna tego idiotycznego przekonania leży wprost w ludzkiej zarozumiałości i pysze. Wielu XIX wiecznych ludzi zajmujących się nauką ogłaszając swoje prace ogłaszali jednocześnie śmierć Boga. W ten sposób nauka stała się narzędziem w walce z wiarą, religią i Kościołem. Dziś też jest wielu - pożal się Boże - "naukowców", którzy wraz z tezami naukowymi nie krępują się rozstrzygać o tym co dobre a co złe. Dwa przykłady. Jakiś czas temu jakiś "naukowiec" wypowiadając się w Tokfm (jakże by inaczej) na temat mózgu ludzkiego stwierdził, że znaleziono tam różne substancje i ani śladu Boga. Zupełnie powszechnym staje się absurdalne stwierdzenie, że w sprawie zdefiniowania człowieczeństwa, co jest elementem w wojnie o dowolność w zabijaniu nienarodzonych dzieci , należy pozostawić lekarzom. Innymi słowy dr. Mengele ma coraz więcej swoich zwolenników.

a_o
Zapewne masz rację

H_s
ja naprawdę nie widzę w tym nic złego. To "klepanie" często utrzymuje tych ludzi przy zdrowych zmysłach, daje ukojenie i poczucie przynależności. Ja nie rozumiem raczej tego ataku na "klepanie" (samo określenie jest ewidentnie pejoratywne). Rzecz w tym, że widoczna jest w tym tylko forma. Treść - zwłaszcza dla tych, którzy nie potrafią już wierzyć sercem i robią to rozumem - jest niewidoczna. Tylko czy jeżeli nie widzimy tej treści należy atakować samą formę? Czy to nie jest libertyńskie zarozumialstwo? JA jestem źródłem poznania i jeżeli JA czegoś nie widzę lub nie uznaję, to tego nie ma. Byłem taki. I jestem ale staram się z tym walczyć. Powoli zaczynam dochodzić do tego, że tam, gdzie nie widzę sensu niekoniecznie musi go brakować.

14.03.2008
11:20
smile
[59]

Revanisko [ >>>Sith Lord<<< ]

bravo :]

14.03.2008
19:36
smile
[60]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

Ach, aż serce roscie jak się widzi grupkę ludzi zawistnych o czyjś sukces, mieszających kogoś z błotem za plecami i wykazujących tym samym swoją wyższość moralną i intelektualną nad swoją ofiarą... pięknie panowie, a ponoć wy dorośli i wykształceni jesteście - jak widać, nie bardzo różnicie się od samego 'szatańskiego' Dawkinsa, a może nawet bardzo się różnicie, bo wątpie, aby Dawkins teraz siedział na jakimś forum i anonimowo krytykował np. Hellera...

14.03.2008
22:43
[61]

eros [ elektrybałt ]

shadzar ---> Zawisc to uczucie nieobce panu Dawkinsowi, wystarczy przeczytac jego opinie o tej nagrodzie...
Poza tym czesc z opinii o ww. to czysta konstatacja: pan Dawkins raczy pouczac maluczkich (i nie tylko) w dziedzinach metafizyki, filozofii i teozofii, o ktorych nie ma nawet bladego pojecia...

14.03.2008
22:48
smile
[62]

Attyla [ Flagellum Dei ]

shadazar
zawistnych? pomyliłeś się i zamiast cukru wsypałeś do herbaty kokę??? Czego mam mu zazdrościć? Tego, że ma nie po kolei?

14.03.2008
22:51
[63]

alpha_omega [ Senator ]

shadzahar -------------->

Zawistnych o czyjś sukces? Cóż za bystra opinia. Jakoś nie czuję zawiści wobec Banacha, Einsteina, czy Hawkinga. Nie czuję jej też wobec Dawkinsa.

Po po prostu krytykuję jego zawiść, jego wymądrzanie się w kwestiach w jakich nie ma najmniejszych kompetencji, jego wojujący ateizm podszyty nienawiścią oraz ego, które nie wynika z żadnych rewolucyjnych odkryć naukowych - jego sława jako naukowca to w olbrzymiej mierze czysty lans, nie znajduje żadnego usprawiedliwienia w realiach.

Wiesz, to co powiedziałeś jest żałosne. To tak jakby mówić, że jest się zawistnym wobec Mandaryny, że jest sławna dlatego, że się ją krytykuje i uważa, że nie potrafi śpiewać. Takie stwierdzenia to bełkot, bo bronią bełkotu. Na sławę należy zasłużyć, trzeba wiedzieć czego sława dotyczy, czego dotyczy kompetencja. Sława Dawkinsa daleko wykracza poza jego rzeczywiste zasługi i przydaje mu w odczuciu masowym kompetencji w przestrzeniach, w których jest ciemną masą.

14.03.2008
23:19
[64]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

Akurat wolałbym abyście się panowie skupili na dalszej części mojej wypowiedzi, a nie poprzestawali na "zawiści o sukces".

eros - widzę, że uważasz, że aby się o czymś wypowiadać to niezbędny jest do tego papier, że się skończyło dany kierunek studiów? Bo dokładnie w taki sam sposób zabraniając Dawkinsowi mówić o teologii czy metafizyce można zabronić Clarksonowi mówić o samochodach! Już pomijając to, że Ty, Atylla, czy alpha_omega, nie powinniście się w ogóle wypowiadać w kwestiach moralności - w końcu nie macie wykształcenia w tym kierunku. Już pomijając to, że połowa filozofów nie powinna być nazywana filozofami, bo wcześniej nikt nie kształcił w szkołach filozofów i nie dawał im papierów, że nimi są.

Attyla - patrz wyżej, zawiść o sukces jest najmniej ważną częścią tamtej wypowiedzi. Chodzi mi o sposób w jaki krytykujesz Dawkinsa, który nie odbiega za bardzo od tego co sam obrałeś za punkt do krytyki. To się chyba hipokryzja po polsku nazywa.

alpha_omega - widzisz, Ty mówisz, że nie zawiścisz nikomu, a zaraz potem stwierdzasz, że Dawkins zawiści innym. Zrobiłeś dokładnie takie samo założenie jak ja, ale chwilę wcześniej mnie 'napomniałeś' z tego powodu.
Z tego co wiem to biologowie uznali, że 'Samolubny gen' był dość przełomową tezą i przez 30lat nie stracił na swojej ważności, ale widzę tutaj, że ludzie bardziej kompetentni uznają to za czysty lans i żadne naukowe odkrycie.
Co do czystego lansu - to wszyscy zajmujący się pisaniem książek popularnonaukowych się tak lansują - nawet Heller, który dodatkowo za ten sam 'dawkinsowy lans' dostał nagrodę.
Co do kompetencji, patrz to co napisałęm do erosa. Jakie Ty masz kompetencje. aby krytykować Dawkinsa? Pewnie takie same, albo i mniejsze, jak Dawkins, aby krytykować teologów.
Oo widze, że jak się produkowałem, to zdążyłeś wytoczyć cięższą artylerię i wylać jeszcze trochę więcej jadu, i do kolesia o przerośniętym ego dodajesz jeszcze ciemną masą. No cóż nic tylko pogratulować, a potem spojrzeć w lustro i zastanowić się czy te same określenia nie powinny paść w Twoim kierunku...

I tym niepozytywnym niestety akcentem piszę EOT, bo nie mam zamiaru zaśmiecać tego wątku w przepychankach, które do niczego nie doprowadzą. Chyba, że do podbudowania czyjegoś ego...

A żeby nie było totalnego offtopa to tylko polece przeczytanie jakiejś książki, głównego bohatera tego wątku(tylko którego tu mam na myśli teraz, hę? ;) ), bo myślę, że warto.

14.03.2008
23:38
[65]

alpha_omega [ Senator ]

shadzahar ---------------->

Czytałeś Dawkinsa? Nie? To co Ty możesz wiedzieć o jego zawiści i przeroście ego. Już na pierwszych stronach "Samolubnego genu" wyśmiewa się (styl jest jawnie prześmiewczy) z Lorenza; nieco wcześniej wspomina o tym jak to niezasłużenie ludzie dostają czasami nobla. Owszem - dostają czasami niezasłużenie, ale też takie ciągłe wspominanie o tym i pokazywanie jakie to ktoś zadanie głupie palną (np. Lorenz właśnie) świadczy o totalnej zawiści. Wygląda to tak: ten i ten i w ogólności dostali Nobla, a ja biedny Dawkins geniusz i największy bystrzak nie dostałem.

I to przy całej świadomości faktu, że Dawkins nie dokonał żadnego znaczącego czy przełomowego odkrycia. 'Samolubny gen' był przełomową tezą? Sam Dawkins doskonale sobie zdaje sprawę, choć ładnie to obrazkowo usprawiedliwia, że to nie jest żadna przełomowa teza. Powiem Ci kto wygłosił dokładnie to co Dawkins - Darwin. O tak, to co głosi Dawkins jest po prostu popularnonaukowym wyłożeniem teorii ewolucji. Tutaj nie ma nic odkrywczego, inną mamy jedynie metaforykę. Owszem - wielu uległo złudzeniu doboru grupowego, ale to jest złudzenie wręcz logicznie absurdalne i jedyne co Dawkins robi, to mocno się opowiada za doborem osobniczym. To co jest nowego, to że patrzy na to przez pryzmat genu. Rzeczywiście odkrywcze: miast mówić o osobniku, którego geny są korzystne ewolucyjnie i które przekazywane są dlatego dalej, mówić o genie, który się rozprzestrzenia. Och, genialne!!!

Dawkins niczego nie odkrył!!! Zastosował nowe obrazowanie. Dlatego jego sława jako naukowca to czysty lans. Dzieło Dawkinsa to punkt spojrzenia na ewolucję, element, nazwijmy to, "filozoficzny" (jakkolwiek to słowo jest tutaj nadużyciem), a nie żadne odkrycie naukowe. Sam to stwierdza!!! I ja nie widzę w tym nic odkrywczego, bo od kiedy pamięta - tzn. od kiedy usłyszałem o ewolucji w podstawówce - tak to sobie wyobrażałem.

Nie chodzi o to, że się lansuje, lecz o to, że w tym jego lansie mamy skrajny przerost ego i skrajną nieprzystawalność autorytetu, do rzeczywistych zasług. Chodzi o to jak ten autorytet wykorzystuje i jakie stara się wrażenie sprawiać.

A stara się sprawić wrażenie, że zna się na wszystkim. Wypowiada się na tematy o jakich nie ma już ŻADNEGO większego pojęcia; w których jego kompetencje to właśnie "ciemna masa", są zerowe. I ja nie będę teraz komentował słowo po słowie "Boga urojonego" - dla Twojej wiadomości osoba chociażby jako tako oczytana w filozofii, kulturoznawstwie, religioznawstwie itp.
nie może nie wyśmiać tego, co tam pisze Dawkins. Tak abstrakcyjnego i płytkiego ujęcia pisanego całkowicie pod założoną z góry tezę, manipulującego faktami i wpisującego te fakty w zaplanowaną od początku do końca propagandową narrację, trudno się po prostu nawet spodziewać.

15.03.2008
00:09
[66]

shadzahar [ Generaďż˝ ]

Miałbyć eot, ale widzę, że się naprodukowałeś jak głupi i to dosłownie, więc odpisze.

"Czytałeś Dawkinsa? Nie? To co Ty możesz wiedzieć o jego zawiści i przeroście ego"
Czytałem, w całości - a czy ty wyszedłeś chociaż poza pierwsze 10stron samolubnego genu? Czy stwierdziłeś w złości - "tego chama i prostaka o przeroście ego nie będę czytać!"?

"Już na pierwszych stronach "Samolubnego genu" wyśmiewa się (styl jest jawnie prześmiewczy) z Lorenza; (...) ten i ten i w ogólności dostali Nobla, a ja biedny Dawkins geniusz i największy bystrzak nie dostałem."
Może jakbyś poczytał więcej i przeczytał także przypisy to byś zobaczył, że ten styl prześmiewczy nie jest przejawem przerostu ego czy zawiści, tylko charakteru Dawkinsa, mimo wszystko jest to człowiek o pogodnym nastawieniu i te jego docinki są przejawem tych dwóch rzeczy. Naprawdę gdyby on był zawistny o te Noble, to jego styl pisania by bardzo przypominał to co teraz przedstawiasz - wyżalanie się połączone z frustracją i niespełnieniem.

"I to przy całej świadomości faktu, że Dawkins nie dokonał żadnego znaczącego czy przełomowego odkrycia. 'Samolubny gen' był przełomową tezą? (...) Tutaj nie ma nic odkrywczego, inną mamy jedynie metaforykę. Owszem - wielu uległo złudzeniu doboru grupowego (...) Rzeczywiście odkrywcze: (...) Och, genialne!!!
Dawkins niczego nie odkrył!!! (...) I ja nie widzę w tym nic odkrywczego, bo od kiedy pamięta - tzn. od kiedy usłyszałem o ewolucji w podstawówce - tak to sobie wyobrażałem "

To iście zaskakujące, że biolodzy zajmujący się tym problemem od lat dyskutują i dyskutowali na ten temat, a ty geniuszu stwierdzasz "to nic odkrywczego!". Poprostu geniusz nad geniusze, naprawdę - czytając takie stwierdzenia pośród wyrzutów w stronę Dawkinsa widzę, że to do ciebie pasuje jak ulał "Wygląda to tak: ten i ten i w ogólności dostali Nobla, a ja biedny alpha_omega geniusz i największy bystrzak nie dostałem."

"Nie chodzi o to, że się lansuje, lecz o to, że w tym jego lansie mamy skrajny przerost ego i skrajną nieprzystawalność autorytetu, do rzeczywistych zasług. Chodzi o to jak ten autorytet wykorzystuje i jakie stara się wrażenie sprawiać."
Zapewne uważasz, że masz autorytet aby Dawkinsa krytykować, w takim wypadku naprawdę cieszę się, że to ten idiota i maniak o przerośniętym ego Dawkins jest autorytetem, a nie ludzie twojego pokroju.

"Wypowiada się na tematy o jakich nie ma już ŻADNEGO większego pojęcia; w których jego kompetencje to właśnie "ciemna masa", są zerowe. I ja nie będę teraz komentował słowo po słowie "Boga urojonego" - dla Twojej wiadomości osoba chociażby jako tako oczytana w filozofii, kulturoznawstwie, religioznawstwie itp."
Cóż mogę powiedzieć, jak nie przytoczyć: "Wygląda to tak: ten i ten i w ogólności jest autorytetem, a ja biedny alpha_omega geniusz i największy bystrzak nie jestem."
Pomijając już fakt, że Dawkins jest oczytany w zakresie filozofii i teologii...

Naprawdę, gratulacje za bycie małym żałosnym zawistnym człowieczkiem...

i teraz już prawdziwy EOT, mam nadzieję tylko, że nie uda ci się stoczyć jeszcze niżej odpisując na tego posta...

15.03.2008
00:10
smile
[67]

mautrix [ Unstoppable ]

Gratulacje. Trzeba przyznać , że to coraz częściej spotykane zjawisko.

15.03.2008
00:14
[68]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Człowiecze dobry, tak się składa, że zarzucam mu skrajną niekompetencję w paru kwestiach. W swoim poście nie odnoszę się merytorycznie do tego gniota Bóg urojony. Mogę to jednak zrobić, choć nie bardzo mi się chce, bo musiałbym walnąć równie opasłe tomiszcze. I to mogę zrobić ja - który się filozofią zaledwie zajmuję w wolnym czasie. Co w takim razie mógłby zrobić z tym dobry, wykształcony i błyskotliwy filozof?
Dawkins to ciemny, sfanatyzowany, półwykształcony człowieczyna zżerany przez straszliwe kompleksy i fobie, gromadzący wokół siebie zbuntowaną gówniażerię gotową za dobrą monetę przyjąć każde łgarstwo, czy półprawdę byle potwierdzały one ich własne problemy sankcjonując je automatycznie jako coś prawomocnego. Człowiek wyposażony w inteligencję krytyczną i posiadający choćby odrobinę wiedzy widzi w jego wywodach setki luk, manipulacji, błędów logicznych czy nawet dowody na ewidentne braki w wykształceniu.

15.03.2008
00:21
[69]

eros [ elektrybałt ]

shadzahar ---> Nie zabraniam panu Dawkinsowi posiadac pogladow w danej dziedzinie, o ile wyglasza je w zaciszu domowym, czy anonimowo na forum internetowym. Problem w tym, ze on nie majac w temacie rozeznania zachowuje sie jakby zjadl wszystkie rozumy, a swoje enuncjacje podpiera tytulem naukowym (w zupelnie innej dziedzinie) wyglaszajac je jak prawdy objawione. Jesli nie potrafisz dostrzec tej roznicy to nie ma o czym w ogole rozmawiac...

15.03.2008
00:26
[70]

alpha_omega [ Senator ]

Czytałem, w całości - a czy ty wyszedłeś chociaż poza pierwsze 10stron samolubnego genu? Czy stwierdziłeś w złości - "tego chama i prostaka o przeroście ego nie będę czytać!"?

Nie martw się czytałem. I nie tylko tę książkę. Ale już dawno temu. Ostatnimi dniami szukałem jej na necie, ażeby sobie odświeżyć i nie mogłem znaleźć - nawet na eMule było jedno źródło. Mam już jednak eBooka i poczytuję od czasu do czasu. Stąd dokładnie mam w pamięci co Dawkins pisze na kilkunastu pierwszych stronach.

Może jakbyś poczytał więcej i przeczytał także przypisy to byś zobaczył, że ten styl prześmiewczy nie jest przejawem przerostu ego czy zawiści, tylko charakteru Dawkinsa, mimo wszystko jest to człowiek o pogodnym nastawieniu i te jego docinki są przejawem tych dwóch rzeczy.


Nie rozśmieszaj mnie. Pogodnym człowiekiem? Ty lepiej weź nie udawaj, że znasz twórczość Dawkinsa i ją poczytaj. Zapoznaj się z wywiadami i tym co potrafi w totalnie chamski i nienawistny sposób mówić o wierzących, wierze, religii. To jest pogodne usposobienie? Dlatego nazywają go rotweillerem (!!!) Darwina?

Naprawdę gdyby on był zawistny o te Noble, to jego styl pisania by bardzo przypominał to co teraz przedstawiasz - wyżalanie się połączone z frustracją i niespełnieniem.

Ja się nie wyżalam. Już Ci mówiłem, ale widocznie nie przeczytałeś. Przejawiam totalnie pozytywne emocje wobec wielu zasłużonych ludzi nauki. Dawkins nie jest jedną z nich. I nie ma to nic wspólnego z frustracją i niespełnieniem. Gdyby tak było, kierowałbym tę frustrację do matematyków czy fizyków tzn. naukowców zajmujących się dziedzinami, które mnie fascynują.
Powiedziałbym, że to Ty jesteś niespełniony i dlatego ślepniesz na fakty. Tak to jest - niektórzy odczuwając niespełnienie zmieniają je w zawiść i frustrację, inni w uwielbienie niemal religijne dla nauki. Są też tacy, którzy potrafią widzieć jasno i doceniać tych, którzy na to zasłużyli, a krytykować tych, którzy swoim zachowaniem i podejściem również na to sobie zasłużyli. Ty się przy Dawkinsie czujesz mały, ja nie - i to nas różni. Więc Ci powiem - nie ma żadnego powodu, ażebyś czuł się mały przy kimkolwiek, bo to czyni Cię ślepym; nie potrafisz trzeźwo oceniać ludzi zajmujących się nauką.

To iście zaskakujące, że biolodzy zajmujący się tym problemem od lat dyskutują i dyskutowali na ten temat, a ty geniuszu stwierdzasz "to nic odkrywczego!". Poprostu geniusz nad geniusze, naprawdę - czytając takie stwierdzenia pośród wyrzutów w stronę Dawkinsa widzę, że to do ciebie pasuje jak ulał.

Naprawdę? Oddajmy głos Dawkinsowi:

"nie była jedna z tych książek, które w momencie publikacji uznawane są za rewolucyjne, a dopiero potem stopniowo zyskują zwolenników, by w końcu stać się tak ortodoksyjnymi, że wszyscy zastanawiają się, czemu spowodowały ongiś takie zamieszanie. Przeciwnie. Od samego początku recenzje tej książki były zadowalająco pozytywne, nie uważano jej też za kontrowersyjną. Musiały minąć lata, nim zyskała sobie reputację książki kontrowersyjnej, i dopiero teraz powszechnie ocenia się ją jako skrajnie radykalną. Ale w miarę upływu tych wszystkich lat, podczas których zyskiwała opinię książki kontrowersyjnej, jej faktyczna zawartość zdawała się coraz to mniej radykalna, wchodząc stopniowo do powszechnego obiegu.(...)

Teoria samolubnego genu jest teorią darwinowską, choć przedstawioną w sposób inny niż uczynił to Darwin. Ufam jednak, że Darwin natychmiast zauważyłby trafność tego ujęcia i że by się nim zachwycił. W istocie jest to logiczna kontynuacja ortodoksyjnego neodarwinizmu, tyle że przedstawiona w odnowionej postaci. Miast koncentrować się na pojedynczym organizmie, prezentuje spojrzenie na przyrodę z perspektywy genu. Jest to więc tylko inny sposób postrzegania, a nie inna teoria."

I co? Głupio Ci teraz? Dalej będziesz pajacował i doszukiwał się zawiści, czy wstrętu wobec nauki ? Ty nawet nie rozumiesz istoty tej książki. Dyskusja o punkcie widzenia na różne konkretne procesy ewolucyjne jest znacznie starsza od samego Dawkinsa. Punkt widzenia nie jest też żadnym odkryciem naukowym. Może mi powiesz - nad jakim to PROBLEMEM postawionym przez Dawkinsa dyskutują naukowcy, a który nie był zauważany przed Dawkinsem. LOL.

Naprawdę, gratulacje za bycie małym żałosnym zawistnym człowieczkiem...

Naprawdę, gratuluję bycia łatwowiernym prostaczkiem, który nie potrafi wstać z klęczek przed popularyzatorem nauki, jest ślepy na fakty i roi sobie jakieś przekonania na podstawie popularności medialnej owego popularyzatora.

15.03.2008
00:28
smile
[71]

blazerx [ ]

o-t nawet nie czytalem odpowiedzi ale zauwazylem ze alpha_omega ma zawsze cos ciekawego do powiedzenia

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.