GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Agresja, a gry komputerowe.

08.03.2008
12:48
smile
[1]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Agresja, a gry komputerowe.

Zainspirowany watkiem:

https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=7483954&N=1

postanowilem podzielic sie z Wami moimi spostrzezeniami. Na wstepie - wiem, ze to temat rzeka, ale chcialem tylko poznac Wasze opinie na pewien nurtujacy mnie temat.

Otoz gram od czasow C64, a wiec blisko dwie dekady. Kiedys podchodzilem do gier mniej emocjonalnie niz teraz. Moze doroslem, moze gry staly sie dla mnie czyms istotniejszym, a moze po prostu wymusil to tryb online i rozgrywka z zywymi graczami. Nie wiem. Koniec koncow zauwazylem, ze niektore porazki dzialaja na mnie negatywnie, mianowicie krotko mowiac wkurwiam sie nieziemsko. W moim odczuciu rzecz jasna, bo daleko mi do bohaterow filmikow z YT czy innych popularnych serwisow, ktorzy swoim wizerunkiem potwierdzaja, ze pasuja jedynie do szpitali bez klamek. Generalnie jednak krzyki, przeklenstwa, tudziez epitety pod adresem innych graczy online sa na porzadku dziennym, a zdarza mi sie rowniez i wypuscic pada z rak z mina szesciolatka strzelajacego megafocha bo nie dostal upragnionej zabawki. Wprawdzie dzieje sie tak tylko podczas gier odnosnie ktorych sadze ze wyrobilem sobie jakiegos skilla i dostaje od nooba, ale jednak zdarza sie.

Rowniez i w trybie singleplayer, gdy np. jade 5 okrazen perfekcyjnie, zas na 6-tym, ostatnim, na 5 sekund przed meta jest megakraksa i w rezultacie dojezdzam ostatni. Mam wtedy ochote wyjac plyte z napedu i polamac w milion czesci.
Oczywiscie po wylaczeniu gry stygne, nie przelewam frustracji wywolanej jakiejs tytulem na zycie realne (moze jedynie w chwili gdy aktualnie gram, co przejawia sie w moich komentarzach).

I tu nasuwa sie pytanie. Czy tez tak macie? Czy gry rowniez Wam sprawiaja czasem takie zlosliwosci, ze macie ochote wyc?

08.03.2008
12:52
[2]

Hitmanio [ Legend ]

Z tego powodu nie gram w wyścigi, bo zazwyczaj mi się to zdarzało z tą kraksą przed metą - dlatego już nie gram w wyścigi :P
A w różnych FPS to nigdy nie miałem jakiejś specjalnej agresji... tylko zwykłe "F*ck..."

08.03.2008
12:52
smile
[3]

ser pleśniowy [ Generaďż˝ ]

Mnie jest tylko depresjonistycznie smutno, jak ciągle przegrywać we FlatOut 2 :(

08.03.2008
12:55
smile
[4]

meryphillia [ Forever Psychedelic ]

Gdy ustawie sobie "pojedynek" w Combat Mission: Shock Force; 20 moich M1A2 Abrams + 2 bataliony piechoty vs. 20 Saracenów, i gdy oni zniszczą mi jednego Abramsa, też jestem cholernie wkurzonym...

08.03.2008
12:56
[5]

GROM Giwera [ One Shot ]

'agresja' i nerwy w grach multiplayer są raczej normalne. O ile nie przekraczają pewnych granic :)

Jest to rywalizacja z innymi graczami, nie możesz włączyć od nowa.. Każdy chce być najlepszy, każdy chce wygrać. Jest to naturalne i zupełnie normalne, a że to taka pewna 'forma sportu' bardzo luźnego i mało wymagającego to stało się to bardziej popularne niż granie w piłkę przed blokiem z chłopakami.

W single denerwuje się tylko trochę jak mi nie idzie, czasem sklne (głównie właśnie w wyścigach gdy pod koniec coś się jebie :D ). Ale w necie (teraz nie gram) często się denerwowałem mocniej :)

Jednak na pewno nie byłem dzikusem przed kompem (trochę mam wrażenie, że pod niego podchodzisz :P ) takich jak widzę często w akademiku przy CSie (gra czasem odmóżdża jak Tibia...).


PS.


:)

08.03.2008
12:57
[6]

Kalino$ [ Konsul ]

Miałem dokładnie tak jak ty(no może nie aż tak)grając na Pegasusie:)na PC-cie jakaś taka flustracja mnie nie bierze.Pozatym mało gram(nie grałem w żadną gre na kompie już od pół roku)

08.03.2008
12:59
[7]

maviozo [ Man with a movie camera ]

Ja tam w końcu nauczyłem się wyprzedzać z dużą rezerwą wszystkich we FlatOucie 2;) wystarczy mieć jeden z tych samochodzików;) hehe

Poza tym jak jestem sam w domu to często se krzyczę do ekranu, po czym uświadamiam sobie że to brzmi jak infid albo angry german kid. A kiedy sobie ich przypominam chce mi się śmiać z nich i z siebie i podchodzę do kwestii jeszcze raz wyluzowany nieco i udaje się (zazwyczaj)

08.03.2008
13:01
[8]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Jednak na pewno nie byłem dzikusem przed kompem (trochę mam wrażenie, że pod niego podchodzisz :P ) takich jak widzę często w akademiku przy CSie (gra czasem odmóżdża jak Tibia...).

W sumie nie wyrazilem sie jasno. Na PC "nalogowo" przestalem grac kilka lat temu, owszem grywalem, ale juz nie z takim zacieciem jak kiedys. Niemniej od czasu nabycia X360 ciesze sie z gier jak dziecko co oznacza gram wiecej :)
I stad moje pytanie bo wlasciwie wczesniej albo po prostu nie zauwazalem nerwow przy grach (a gralem w sieciowki FPS oporowo) albo bagatelizowalem, albo po prostu ich nie bylo :)

08.03.2008
13:04
smile
[9]

Pan P. [ Generaďż˝ ]

Oooj, tak. Jest kilka gier, które znacząco poszerzyły mój zasób przekleństw.
Pierwszą taką grą, którą pamiętam, był wspomniany niedawno na golu Lion King (pier****** żyrafy!!).
Kolejnymi - najrozmaitsze wyścigi (5 okrążeń perfekt, na ostatnim drobna pomyłka i last place w rankingu). Do tej pory nie cierpię przez to samochodówek.
Dalej - rts'y w znacznej większości. Głównie te opierające się na standardowej rozbudowie bazy przez dwie strony konfliktu. Nigdy nie nadążałem za komputerowym przeciwnikiem. Nie lubię gatunku do dziś (poza pojedynczymi wyjątkami)
Apogeum wkurwienia zaliczyłem przy Indiana Jones and the Emperor's Tomb. Rewelacyjna gra, kilka nieco trudniejszych momentów, ale wszystko do przejścia. Poza finałową niemalże ucieczką przed tym pieprzonym szkopem. Ile przekleństw i zwierzęcych porykiwań wszelakiego sortu dochodziło z mojego pokoju, to nawet rodzice nie zliczą. Gry do dziś nie ukończyłem, a Indiana to jeden z moich ulubionych bohaterów - stąd irytacja tym większa.
Online'owe strzelanki to zupełnie inna bajka. Regularnie grywałem tylko w UT, UT2k4 i ET co prawda, ale wkurwienie spowodowane głupią śmiercią tuż przed dobiegnięciem do wrogiej flagi, albo w czasie transportowania ostatniej sztabki na Gold Rushu bywało nieziemskie.

Złości na normalne życie również nie przenosiłem nigdy. Wygasała momentalnie po potraktowaniu budy z powera i rzuceniu kilku kurew na odchodnym. :-)

08.03.2008
13:08
[10]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Pan P. przypomniales mi o dwoch grach. TR: Anniversary i walka z dwoma centaurami w Grecji gdy nie wiedzialem co zrobic i wciaz ginalem (o matko!) oraz Ninja Gaiden Black, ktorego nie ukonczylem bo byl dla mnie zbyt trudny, zas by powtorzyc ostatnia walke musialem biec 10 min. od ostatniego save co tez nie nalezalo do najlatwiejszych. Oj dzialo sie w tedy, dzialo....

08.03.2008
13:09
[11]

tomekcz [ Polska ]

Ja nie mam takich problemów, bo mało gram, a jak już to w single, w multi praktycznie wcale. Kiedyś pograłem trochę z kolegami w CoD 2 i lineage 2 i to była moja cała przygoda z grami online. Ale jeżeli już gram a gra zaczyna mnie denerwować, to ją wyłączam bo, gram dla przyjemności, a co to za przyjemności jak człowiek wali w klawiaturę bo przegrał? :)

08.03.2008
13:14
smile
[12]

_Luke_ [ Death Incarnate ]

Hehe.. mam to samo. Zaczelo sie to wszytko od multi w warcraftcie 3, przeszlo na W40k: dawn of war a teraz trwa w Company of heroes. W sytuacjach podbramkowych wydzieram sie i klne jak szewc :D

W grach singlowych takich akcji praktycznie nie ma.

08.03.2008
13:15
[13]

Mac94 [ TF2 Player ]

Mam dokładnie to co ty . Bardzo często podczas grania w TF2 jeśli mnie zabiją 3 razy podrząd (czasami tak zdarza i to na pewno nie dla tego że nie umiem grać) zaczynam kląć bić pięściami o stół itd. Chyba najgorzej było podczas grania w Carbon jak bos spychał mnie z kanionu albo gdzieś wjadę to krzyczałem jakby stało coś poważnego. Ale na realne życie to u mnie duże wpływu niema no najwyżej czasami chcę komuś zrobić backstab albo strzelić head shota ;D

08.03.2008
13:15
[14]

neozes [ Generaďż˝ ]

Frustracja jest znacznie silniejszym czynnikiem wywołującym agresję, niżeli zagrożenie. To też pojawia się błędny skrót myślowy, że gry czynią człowieka bardziej agresywnym. Tymczasem próg cierpliwości każdy ma inny, a agresję nie wywołuje gra jako taka, tylko mające w niej miejsce wydarzenia. To, jak kto reaguje na te sytuacje w grach jest zależne od temperamentu danej osoby, czyli de facto od genów. Do równania można jeszcze dodać wychowanie, czyli kto jak został nauczony radzić sobie z frustrującymi sytuacjami.
Za dziecka sam miałem skłonności do rzucania padami, roznoszenia na części pierwsze wszystkiego, co wywoływało we mnie złość. Ale to nie gry mnie takimi uczyniły, tylko taki jestem od urodzenia. Z czasem nauczyłem się trzymać swoje emocje na wodzach i "jakoś" sobie radzę, pomimo, iż wewnątrz mnie nadal się gotuje.

Podsumowując, u jednych wystarczy pstryknięcie palcem, aby wywołać w nich w furię, a drugiemu można na żywca golić brwi, i jedyne co otrzymamy to pełne stoickiego spokoju "nie bawi mnie to, co robisz". ^^

Nie jesteś ani dziwny, ani inny, jesteś po prostu jednym z tych co tak mają. :)

08.03.2008
13:17
[15]

_Luke_ [ Death Incarnate ]

Ah bylbym zapomnial... :) Otoz teraz agresje wyladowuje wylacznie droga werbalna, natomiast wczesniej zdarzalo mi sie przygrzmocic w myche czy tez klawiature. Po takiej akcji z reszta, moja mx500 wyzionela ducha :>

08.03.2008
13:22
smile
[16]

ValkyreX [ Legend ]

Taa, zdarzało się czasami. Szczególnie na Gothic'a trójkę, ta gra bardzo mocno na mnie zadziałała ;p

08.03.2008
13:22
smile
[17]

aliment [ Haraszo ]

Pierwsza gra, przy której umierałem z nerwów, to Aladyn na Pegazusa.

Następny był NFS Underground i chyba cały czas ma miejsce pierwsze w rankingu najbardziej wkurwiających gier świata.

No i oczywiście Tekken 5 z kumplami, do dziś jak spojrzę na Fenga, albo Steve'a to mnie kurwica strzela. Mój kumpel lamił tymi postaciami prawie tak niemiłosiernie, jak oszukiwali przeciwnicy w NFS U.

08.03.2008
13:22
[18]

Mat3iz [ Konsul ]

Nie wiem co w tym dziwnego, grajac w gry online rywalizujesz z innymi... i wkur****** sie w przypadku przegranej jest calkowicie na miejscu :)
Tez sie denerwuje jak mi ktos wysadzi HS z dupy w CS'ie :P Albo jak ktos mnie uwali w jakims MMoRPG ;) Normalka.

08.03.2008
13:23
[19]

wolkov [ |Drummer| ]

QIII czasami tak na mnie oddziaływał. Kiedyś rozwaliłem klawiaturę z nerwów :). Podczas gry z kuzynem na dwa kompy bodaj w FIFE 98 ten po porażce wyrzucił mój plecak z 6-tego piętra w zamian za co poleciała za okno jego klawiatura :), podobnie było podczas gry w PES'a, ale tutaj to już pady wesoło latały pokoju :). Po prostu mamy na siebie taki zgubny wpływ - starzy, a durni :)
Generalnie jestem opanowany, czasami rzucę tylko mięchem.

08.03.2008
13:30
[20]

neozes [ Generaďż˝ ]

Oooo, nieziemskie nerwy były przy Winter Sports i Summer Sports ^^ Ooo tak. Chyba największe nerwy miałem w Summer Sports przy jeździe konnej.

08.03.2008
13:33
[21]

Igierr [ Isilven ]

Czasami podczas gry się wkurzę, ale to się nie odbija w życiu codziennym. Moim zdaniem jest nieprawdą, że gry budzą agresje. To wymyślili ludzie którym się bardzo nudzi.

08.03.2008
13:36
[22]

Meremres [ Pretorianin ]

Zdarza mi się klnąc, a nawet kilka razy rzuciłem padem[ten od Xa jest niezwykle wytrzymały :))]. Naturalnie bez przesady. Za to w prawdziwym życiu jestem jedną z najbardziej spokojnych i nieprzyjmujących się niczym osób, jakie kiedykolwiek znalem :)

08.03.2008
13:37
[23]

maviozo [ Man with a movie camera ]

Igierr->to wymyślili ludzie, którzy w żaden inny sposób nie mogli się wytłumaczyć:)

08.03.2008
13:42
[24]

mineral [ Senator ]

Wcześniej waliłem monitorem o ścianę (crt, lcdkiem bym się nie odważył :P), ostatnio (jakieś pół roku temu) kilkadziesiąt razy podchodziłem do walki z tym samym przeciwnikiem w DOA4 (taka bijatyka) i tak się w końcu wkurwiłem, że pierdo*** padem. Na szczęście o łóżko (chociaż już miałem celować w monitor) i dało się go skleić. Teraz, kiedy mi się coś nie udaje, to się wyżywam najczęściej na poduszce :) (chociaż to daje małą "satysfakcję").

08.03.2008
13:49
[25]

Ghorri [ ]

Tak, były akcje, gdy rzucałem mięchem w drużynę komputera po tym, jak mi zajebała gola z połowy ;) Czasy fify '02, grałem na klasie światowej oczywiście.
Było to dawno, teraz nie wyobrażam sobie przekląć do komputera, bo w miare opanowany jestem. Przypominam sobie tylko jak ściągałem jakiś duży plik, a szwagier wyłączył na chwile prąd. Poleciała wiązanka, ale hmm ściągać od nowa przy prędkości 256 to miła rzecz nie jest. W mmo, czy też inne online'y grałem, ale nie było powodu, żeby sie denerwować po tym jak mnie ktoś zabił. Gry traktuje jako oderwanie się od nudnej rzeczywistości, odpoczęcie od niej.

Całkiem inna sprawa, to disconecty od neostrady, rzucałem mięsem równo.. Wymyślili sobie ze modem zły, a po zjechaniu ich telefonicznie jakoś sie "samo" naprawiło, nie konieczna był wymiana modemu. Ale to już poza konkursem, bo gier raczej nie dotyczy, bardziej ogólnych nerwów :)

08.03.2008
14:39
[26]

deTorquemada [ I Worship His Shadow ]

Zdarza się ... w multi mniej niż kiedyś, bo mimo wszystko ograniczylem juz zabawe przez kabel. Niemniej, czesto zdarza mi się, pykając w jakąś grę, kiedy komp mnie rozsiecze, ze wkurwiony, po prostu ją wyłączam. Ale nic z tym więcej nie robię. Zdaje się, że to norma.

08.03.2008
14:48
[27]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Czyli w normie :)

Padem jesli rzucam to tylko w poduszke, czy lozko, ale raczej obchodze sie z nim bardzo delikatnie; w klawiature nie wale, w sprzet rowniez nie (kiedys rzucilem pusta paczka po papierosach w TV), jak chce sie wyzyc to najczesciej idzie piacha ale w materac, lozko etc.

Wlasnie nasunela mi sie kolejna mysl. Zdaje sie, ze zachowanie to nasililo sie, mniej wiecej wtedy kiedy przestalem palic i zenit takich zachowac mam juz za soba, teraz powoli wszystko wraca do normy. Mysle, ze moglo to byc spowodowane wychodzeniem z nalogu (palilem 12 lat i rzucilem z dnia na dzien), gdyz jak wiadomo w takim okresie jestesmy podenerwowani...

08.03.2008
14:55
[28]

s1ntex [ Generaďż˝ ]

Jak grałem we Flatouta 2, to nie robiłem żadnych ruchów jak miałem kraksę na ost. lapie, po prostu mówiłem do siebie:

spoiler start
- 'Jasne kurwa, pewnie, to było pewne że się wydupię, jasne, będę ostatni, zajebiście'
spoiler stop

08.03.2008
14:55
[29]

bone_man [ Omikron Persei 8 ]

Czasami zdarzało mi się wkurwić, jak dostawałem baty, albo nie mogłem przez dłuższy czas danego etapu przejść.
Nie waliłem jednak nigdy w biurko czy sprzęt ani niczym nie rzucałem po pokoju, więc chyba jeszcze jest ze mną ok. :)

08.03.2008
15:07
[30]

j.a.c.k [ Heroes ]

Ja częściej wkurzałem się jak na starym kompie nieraz Windows mi zamulał :)

08.03.2008
15:13
[31]

YackOO [ Konsul ]

W multi gram w q3 i raczej agresji u siebie nie obserwuje - jeśli gram na jakichś pickupach z przypadkową zbieraniną to czasem jak n-ty raz z rzędu ktoś z mojej drużyny nic nie zostawi i przez to zaraz zginę to kurwne sobie
ale jak gram jakiś ważny mecz w lidze, jestem z kumplami na TS i gramy "na poważnie" to jestem chłodny jak skała cokolwiek by się w grze nie działo, to samo na LAN'ach. Wtedy nie ma miejsca na takie frustracje i nerwy, bo w zwycięstwie na pewno one nie pomogą.

PS.
niesmiertelny kawalek :)))

08.03.2008
15:51
[32]

boskijaro [ Legend ]

Generalnie raczej sie nie wkurzam na gry, ale ostatnio gdy pocinałem we Flat Outa 2 to mnie ponosiło. Nie wale nigdy w klawiature, ani monitor, gdy miałem pada to rzucałem nim o materac :P A gdy sie mocno wkurze to wale w kanape albo poduszke.

08.03.2008
15:53
[33]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Co wy z tym Flatoutem wszyscy? Przeciez to jest dektrukcyjna gra sama w sobie, tam sie nie ma na co wkurzac nawet :) Przynajmniej ja ja przeszedlem bez zaciec zadnych :)

08.03.2008
16:21
[34]

Gonsiur [ Giga Drill Breaker!! ]

Dlatego wlasnie ograniczam granie w gry online do Caroma 3d :). Ale nawet grajac tylko i wylacznie z kompem zdarza mi sie ostro zaklac na czym zazwyczaj sie konczy moje wkurzenie, bo i jestem czlowiekiem, ktorego raczej ciezko zdenerwowac :).

08.03.2008
16:25
[35]

KANTAR1 [ Symulator Interfejsu ]

Ja najbardziej denerwuje się w grach sieciowych. Szczególnie w CoD 4. Zabijam w pomieszczeniu 3 wrogów, z zadowoleniem ide dalej, a tu nagle na ekranie pokazuje się migotający granat... Zanim zdążyłem zareagować już leżałem martwy. Co się okazuje? Z jednego przeciwnika wypadł granat przy śmierci (dzięki specjalnej umiejętności, która powoduje, że gdy ktoś cie ubije wypada z ciebie granat, jak dla mnie ta umiejętnośc to: żal.pl). Czasami takie granaty powodują 3/4 wszystkich moich śmierci na serwerze. I jak tu się nie denerwować? Szczególnie kiedy mam nieziemskie lagi przez kochaną neostrade...

08.03.2008
16:28
[36]

czekers [ Turbojugend ]

Na Polskich serwerach Team Fortress 2 też czasem nieźle jadą łaciną.
Najciekawiej jest jak ktoś z drużyny zepsuje akcje, wtedy prawie każdy kto ma mikrofon drze sie na całego.
Ja czegoś takiego nie odczuwam. Jak już się przy grach denerwuje to tylko przy co-op z młodszym bratem, który sobie rady nie daje...

08.03.2008
16:33
[37]

Raziel [ Action Boy ]

chyba każdy kto choć troche gra ma takie coś;) przecież ja często gdy gram w wowa to prowadzę wręcz monolog, bardzo brzydki monolog;D

kiedyś pamiętam tak sie wkurzylem grając w need for speed'a że "za karę" odinstalowałem go, a płytę wrzuciłem gdzieś do szafy. Tak chcialem pokazać kto tu rządzi złej grze!:D jakies 15 min poźniej zainstalowalem gre ponownie ciesząc się, że pliki zapisu zostały;D

08.03.2008
16:35
[38]

|kszaq| [ Legend ]

Ja rzadko się denerwuje grając w gry komputerowe, generalnie coś mruknę pod nosem i szukam opcji 'load' :)

08.03.2008
16:40
smile
[39]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Raziel, hahaha chyba ponownie chcialem kiedys postapic z Underground2

08.03.2008
16:42
smile
[40]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

taa NFS U należy do naj wkurwiających gier świata

i jeszcze burnout podczas wyścigów F1

08.03.2008
17:23
[41]

viesiek [ Legend ]

Zdarza mi się wkurwić, jak muszę powtarzać jakiś etap po raz 5 i po raz 5 zapomniałem zrobić save'a XD

08.03.2008
17:32
[42]

N|NJA [ Senator ]

Yacku-> No, uratowałeś honor kłejkowców, dziwiłem się, ze już w drugim poście ktoś nie wkleił Infiego :)



Za młodu człowiek mniej tolerancyjny na porazki był, to i sie szybciej denerwował. Nie skutkowało to obrażeniami ciała ani własnymi, ani okolicznych ludzi, ale z irytacji czasem się padem od NESa rzuciło o podłogę (twarde skurwiele były, przyznam) albo, co było czestszym przypadkiem- w przypływie frustracji zmieszanej z samozaparciem tak mocno ściskało się joya kupionego u ruskich na bazarze, ze ten się w końcu rozlatywał.

Jakie gry pamietam, które najbardziej podnosiły mi poziom wkurwienia?
-Za gówniarza: platformówki wszelkiej maści. "Ale jak?" "To niemozliwe", "Tego sie nie da przeskoczyć" rzucane podczas montezumy, pitfalla, a potem przy superfrogu czy, rzecz oczywista, przy jednej z najtrudniejszych gier w historii- Ghouls & Goblins (potem Ghosts 7 Goblins). Jeszcze później, już z domieszka bluzgów- przy pierwszym Tomb Riderze, gdy znów Lara spadała, bo o cenymetr za daleko stanąłem :) Do dziś mam awersję do wszelkich gier "skakanych"

-Sieciówki jakoś nigdy na mnie nie działały, czasem jeno wyrwało się jakieś fuck, gdy ktoś pojechał mi w AA albo UT po plecach lub zginałem w głupi sposób, ale nie wrzeszczałem na ekran i nie częstowałem kompa z buta. Może dlatego, ze multi w ogóle mnie nie cieszy, jestem starym i wymierającym gatunkiem singlowca.

-Potem trudno było mnie zirytować, aż nie nadeszły czasy NINJA MOTHERFUCKING GAIDEN. Grałem jeszcze na NESie w Gaideny i nigdy żadnego nie ukończyłem, takie były trudne, ale nie pamiętam, by ładowały mnie frustracją. Natomiast NINJA MOTHERFUCKING GAIDEN (we wszystkich wersjach) to jedyna gra, która sprawdza nie tylko skill gracza, ale jego cierpliwość. Jak to kiedyś pewien blogger na Destructoidzie ujął: "We wszystkich grach przeciwnik istnieje po to, byś go zabił. Ale jest taki jeden wyjątek, zwie się NINJA MOTHERFUCKING GAIDEN, tam przeciwnicy sa po to, by zabić ciebie". Do dziś szlifuje umiejętności w Sigmie na PS3 i mimo, ze gram od czasu pojawienia się wersji na pierwszego Klocka, do dziś okoliczne przedmioty (w szczególności pady) nie czują sie bezpiecznie, gdy przychodzi czas na partyjkę w NINJA MOTHRERFUCKING GAIDEN.

08.03.2008
17:44
[43]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Yogh, z ciekawosci - skonczyles NGB na ixa pierwszego? Bo ja poleglem bodajze juz w 5. czy 6. lvl...

08.03.2008
17:52
[44]

N|NJA [ Senator ]

Yazz-> Nie :) Nie chciałem być lamą i nie włączyłem sobie łatwiejszego trybu Ninja Dog, a jednocześnie zabrakło mi chęci przy 3/4 gry. Poza tym to wtedy udało mi sie zepsuć pada o Kolcka. Dlatego Sigmę na PSie dawkuję sobie pomału, powolutku, bo nie chce mi sie Dual Shocków znowu sprowadzać :)

08.03.2008
17:57
smile
[45]

pao13(grecja) [ Silkroad Fan ]

post [5] a dokladniej link i nagranie

08.03.2008
18:04
smile
[46]

yazz_aka_maish [ Legend ]

To tam byl jakis latwiejszy tryb? Anyway, spoko, widze, ze nie jestem jedyny, bo mi po nocach spac nie dawal fakt, ze sie poddalem. A jest to jedyna gra gdzie zwatpilem w siebie :))) Ale przed chwila luknalem ogolnie po siatce i widac, ze full ludzi postapilo podobnie :)

08.03.2008
18:14
[47]

mineral [ Senator ]

Eee, to ciency jesteście, ja przeszedłem NG na normalu i nie połamałem nic przy tym :P (chociaż przyznaje, że na tym poziomie gra jest trudniejsza od 90% innych na insane czy coś w tym stylu). Po przejściu włączyłem sobie very hard i dałem sobie spokój w 4 akcie, gdzie jeden smoczek zabija cię jednym hitem, a pod koniec takich smoczków jest 10 naraz. Czasami nawet nie mogę sobie poradzić z małą grupką gości z pistoletami, których na normal siekało się hurtowo.

08.03.2008
18:32
[48]

N|NJA [ Senator ]

Mineral-> Moim zdaniem NINJA MOTHERFUCKING GAIDEN jest dla każdego gracza takim szokiem i próbą nerwów, bo przez te wszystkie lata dzielące ultratrudne gry, które katował za gówniarza, od tych wszystkich wybaczających drobne błędy nowożytnych programów, zdołał się odzwyczaić od pełnego skupienia. Za młodu nie miało się większego skilla, po prostu grę chciało się przejść za wszelką cenę, by pochwalic się kumplom z podwórka, nawet, jeśli mielibyśmy przy tym zeżreć własne zęby. Potem nadeszła era gier ładniejszych, za to prostszych, w które można sobie popykać bez zbytniego angażowania wszystkich zmysłów. Nawet niegdyś hardkorowi gracze się rozleniwili, bo dostali autoaimy, duże hitboxy, autosejwy, kłiksejwy oraz wszelkie inne udogodnienia. Aż tu nagle nadchodzi NINJA MOTHERFUCKING GAIDEN, gra trudna w oldschoolowym stylu, taka, która wyciska z ciebie wszystko. I jesteś w ciężkim szoku.

przynajmniej ja to tak odebrałem :)


BTW, apropos oldskulu, frustracji i gier, które kiedyś się przechodziło po długich treningach, a obecnie nie da rady ukończyć pierwszego levelu:

08.03.2008
18:36
[49]

|LoW|Snajper [ Senator ]

Na mnie gry nie maja zadnego wplywu moge grac w FPS, manhunt itp. a i tak nie zamierzam nikogo zabic :)

08.03.2008
18:51
[50]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

Jeśli dobrze pamiętam, to z ninja gaiden pożegnałem się w momencie, kiedy zaczeły mnie ścigać rybki_duszki_piranie. Ale na 100% nie jestem pewien czy to ta gra :]

08.03.2008
19:01
[51]

mineral [ Senator ]

NewGravedigger--> tak, to było maksymalnie uciążliwe i powodowało frustracje, ale znalazłem na to sposób. Wyciągasz Vigoorian Flail (moja ulubiona broń w NG) i czekasz aż cię zauważą, wtedy wlepiasz combosa. Szkoda, że odpuściłeś, byłeś już bliski końca gry.

Yoghurt--> Twoja teza ma sens, zgadzam się z nią :)
A na przejście tej gry, Ghouls & Goblins, ma się 5 minut, czy to tylko na etap? Bo jak na grę, to niezły hardcore. Gościu też niezłe wiązanki puszcza, ale raczej to wyreżyserowane, bo kto by tak gadał z konsolą? :P (chociaż, jak wczoraj załączyłem Diablo II to też nieźle bluzgałem :))
Ale gościu włączył sobie experta, nie dziwie się, że mu nie idzie, jak grę włączyl pierwszy raz od wielu lat. Po to jest stopniowanie trudności, żeby każdy sobie przeszedł na poziomie jaki mu odpowiada, nie każdy musi przejść każdą grę na "insane".

08.03.2008
19:12
[52]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

wiem, pamiętam nawet, że próbowałem walczyć Twoją metodą [jeśli Vigoorian Flail to takie malutkie kosy]. Niestety moja frustracja osiągnęła maximum i musiałem wyłączyć kloca. A następnego dnia oddać kumplowi ;)

08.03.2008
20:35
[53]

Mephistopheles [ Hellseeker ]

Generalnie przy grach jestem spokojny i nawet kiedy grając na LANie z kumplami wyzywamy się od najgorszych buców i dupogrzmotów, to w rzeczywistości robimy to dla żartu, ale był taki jeden raz, kiedy miałem ochotę ostatecznie unicestwić całe życie na Ziemi. I w każdym innym miejscu zresztą też.

Operation Flashpoint - nawet nie 1/3 gry. W pojedynkę mam za pomocą zbyt małej ilości min i stanowczo zbyt małej ilości rakiet zniszczyć kolumnę pancerną nieprzyjaciela. Już samo rozstawianie min trwa wystarczająco długo, a do tego muszę jeszcze siedzieć w krzakach i czekać aż nadjadą czołgi. Całą tę operację musiałem powtarzać tak na oko 20-30 razy, bo któryś cham zawsze musiał pojechać kilka centymetrów nie w tę stronę i cały misterny plan szlag trafił. Ale w końcu udało się - wróg pokonany, teraz muszę już tylko biec do bazy... jakieś cztery kilometry stąd. Ja pieprzę... No, ale przecież to nic takiego. Uda się, muszę tylko biec przed siebie. Przy okazji przyspieszę czas gry, żeby krócej mi to zajęło. Biegnę... Begnę... Biegnę... Jeb! Dostałem headshota od jakiegoś buraka kryjącego się za krzakami. Ale to przecież za mało, żebym się poddał, więc spróbuję jeszcze raz. No, może kilka razy. W końcu udaje mi się - dobiegam do miejsca, skąd ma odebrać mnie transport. Jeszcze tylko moment i tam będę, jeszcze parę sekund...

spoiler start
BUG W GRZE - TRANSPORT SIĘ NIE POJAWIŁ.
spoiler stop
Ku*wa mać!

Nie było to z pewnością najtrudniejsze zadanie, jakie w ogóle wykonywałem w grze (nawet nie najtrudniejsze z OFP), a o wiele więcej czasu zajęła mi chociażby dodatkowa misja w Commandosach 2, gdzie trzeba było utrzymać wcześniej odbite miasto, broniąc się resztkami sił przed szwabskimi falami uderzeniowymi, przy których Zerg Rush wygląda jak małe stadko żuków gnojowych. Ale mimo to właśnie tę cholerną misję uważam za najbardziej wkurzającą, niesprawiedliwą i wpędzającą w czarną rozpacz rzecz, jaka kiedykolwiek wydarzyła mi się trzymając mysz i klawiaturę. Po prostu ku*wa mać.

09.03.2008
13:10
[54]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Mephistopheles, dobra historia :DDD

W zasadzie zauwazylem wlasnie, ze mnie najbardziej denerwuja bugi, tudziez niedopracowania w grach. Aktualnie gram w TR: Aniiversary juz praktycznie koncze, a system celowania jest w tej grze tak spieprzony, ze moze przyprawic o palpitacje serca zwyciezce olimpiady wedkowania...

09.03.2008
14:02
[55]

dave_mgs [ Generaďż˝ ]

Zagraj w warrocka, a będziesz klął jeszcze więcej. Albo ktoś cie zabije stojąc tyłem do ciebie, albo dostaniesz niewidzialnym granatem. Miło? Nie...Z mojej strony co chwile lecą jakieś kur..y czy inne takie, co zrobić :D

09.03.2008
14:30
smile
[56]

Briereos [ Pretorianin ]

Całkiem ciekawy wątek ;)

Jeśli o mnie chodzi to zauważyłem tendencje zupełnie odwrotną do tej którą przedstawił yazz w pierwszym poście.. Jeszcze kilka-kilkanaście lat temu gry wywoływały u mnie dużo większą frustracje niż teraz, co dosyć łatwo można wytłumaczyć szczeniackim wiekiem i ograniczeniami w mechanizmie sprzętu czy gry - w takiej Amidze nie miałem opcji Save Game / Load Game, w Pegazusie to samo.. Cholery dostawałem przy takim Dizzy czy Mario gdzie po 3-4 godzinach zmagań nagle wszystko szlag trafiał i trzeba było wszystko zaczynać od nowa.. Potem przyszły czasy wszelakich checkpointów, save game, kodów odblokowujących dostęp do danej planszy itd.

Teraz zdecydowanie lepiej przychodzi mi znoszenie porażek w grach, nie traktuje już tego tak emocjonalnie jak kiedyś. Jedyne czego żal że właśnie kosztem tego wyjałowienia gry nie bawią i nie dostarczają mi już takiej rozrywki jak kiedyś.. Bywało że potrafiłem przy grze przesiedzieć cały dzień i całą noc.. Nieważne jaka gra czy gatunek - liczyło się tylko to żeby grać.. Teraz ciężko mi spędzić przy grze dłużej niż godzine. Nudzą mnie niemiłosiernie. Potrafię kupić sobie jakiś tytuł, zagrać w niego kilka razy by już do niego nie wracać lub zagrać raz kiedyś. Z jednej strony normalna kolej rzeczy.. Z drugiej jednak trochę szkoda mi tych emocji - miło byłoby znów poczuć się jak ten " true gamer " ..

09.03.2008
14:58
smile
[57]

kneb [ Centurion ]

W jedyną grę w którą gram Multiplayer to CS nigdy mi sie nie znudzi.....ale gdy ktos mnie załatwi nie denerwuje się zbytnio za to próboje później ja go załatwić.....NIE JESTEM AGRESYWNY i Jestem z Siebie dumny :D

09.03.2008
15:17
smile
[58]

olivierpack [ Generaďż˝ ]

Od czasu kiedy wymyślono tryb multi, z wyjątkiem niektórych gier strategicznych, nie grywam przeciwko liniowej AI, gra z ludźmi wbrew pozorom znacznie bardziej mnie uspokaja i jest bardziej przewidywalna, tylko trzeba ruszać więcej głową niż palcami.

09.03.2008
17:01
[59]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Z nowszych gier, to strasznie wkurzały mnie misje lotnicze w GTA: San Andreas. Chyba ze 100 razy podchodziłem do ukończenia szkoły latania. Jak mi się udało, to save'a zgrałem na dyskietke:)

09.03.2008
17:15
smile
[60]

Tester28 [ Generaďż˝ ]

Osoby u których występuje agresja podczas grania w gry komputerowe - nie są aż tak cierpliwi.Wszystko ich drażni i wkurza.Trochę cierpliwości ludzie.Ja jak grałem w Gothica 3 - i nie mogłem zaliczyć którejś misji , to strasznie byłem zły.ale niestety się opanowałem,i grałem do skutku-aż zaliczyłem.Wtedy dopiero po zaliczeniu uspokoiłem się,byłem ucieszony-a do tego miałem satysfakcje że ją zaliczyłem bez pomocy.Cierpliwości trochę.

09.03.2008
18:20
[61]

Reavek [ Tukan ]

Briereos - w 100% mam identyczną opinie.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.