GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Co czujecie gdy bijecie innego czlowieka?

15.09.2002
21:26
smile
[1]

Azzie [ Senator ]

Co czujecie gdy bijecie innego czlowieka?

Co czujecie gdy wyladowywujecie swoja agresje na innym przedstawicielu homosapiens? Gdy Wasza piesc miazdzy czyjs nos, wybija zeby, tryska krew? Gdy wrog pada na ziemie lub zamroczony kuli sie kilka krokow dalej?

Satysfakcje? Poczucie dominacji? Przyjemnosc? Podniecenie? A moze wstyd i przykrosc? Poczucie przegranej ze musieliscie uzyc sily? Wyrzuty sumienia?

15.09.2002
21:29
[2]

griz636 [ Jimmi ]

A ty?

15.09.2002
21:29
smile
[3]

slipknottoja [ Pretorianin ]

Czyzbys Azzie powazny watek zlozyl?? A moze ktos cie sklepal i chcesz wiedziec co on czul?? :)

15.09.2002
21:30
[4]

grzech [ Generał ]

to zalezy z jakiego powodu uzywam sily oraz od tego gdzie ma miejsce ten akt przemocy ...

15.09.2002
21:30
[5]

griz636 [ Jimmi ]

pomyslalem tak samo. Azzie dostał w trąbe.

15.09.2002
21:30
smile
[6]

slipknottoja [ Pretorianin ]

griz----> ktos kto moze polizac sie po lokciu pewnie czesto jest bity:)

15.09.2002
21:31
smile
[7]

griz636 [ Jimmi ]

slipknot ---> nie widze tu zwiazku. Może zadużo bicia po główce?

15.09.2002
21:32
[8]

Azzie [ Senator ]

Ja od czasow podstawowki nie mialem okazji nikogo powaznie sklepac (zreszta wtedy to tez byly bardziej jakies chlopiece zabawy niz powazne bijatyki). Po pysku tez nie dostalem :) Ostatnio pare osob mnie wkurzylo i bylem na granicy pierd...a w morde ale ze nie jestem zwolennikiem uzywania przemocy to sie zawachalem... I tak sie zastanawiam czy nastepnym razem tez sie zawachac :)

15.09.2002
21:32
[9]

griz636 [ Jimmi ]

Azzie ---> To chyba zależy od tego kogo i za co sie bije.

15.09.2002
21:37
smile
[10]

Superstar [ Konsul ]

kiedys dostalem niezle po "mordzie" od tego czasu nienawidze sie bic i zawsze staram sie tego unikac, od tego czasu przy wygranej bojce (powiedzmy ze w takiej dosyc niewinnej gdzie ktos zostal lekko uszkodzony przezemnie) czylbym wyrzuty sumienia (wiem co trzeba przejsc przy np. uszkodzonych zebach) poprostu NIENAWIDZE sie bic, gardze tym i nie sprawia mi to przyjemnosci...

15.09.2002
21:37
smile
[11]

GROM Giwera [ Sołdat ]

griz---> jak tam kostki>?:) tego nigdy niewymażesz ze swego życiorysu :P

15.09.2002
21:39
[12]

griz636 [ Jimmi ]

kostki w porzadku, dlaczego pytasz?

15.09.2002
21:41
[13]

GROM Giwera [ Sołdat ]

niepamietasz swej przygody z WC i kostkami :))

15.09.2002
21:41
[14]

grzech [ Generał ]

Azzie -> jezeli uciekasz sie do przemocy by uwidocznic swoje zdanie to z moralnego punktu widzenia przegrales, jednak gdy fizycznie jestes w stanie bronic swoich pogladow to bez wzgledu na wynik potyczki jestes zwyciezca :) troszkim filozofii nikomu nie zaszkodzi

15.09.2002
21:44
[15]

griz636 [ Jimmi ]

Azzie ---> Swoja drogą to ciekawe, taki "Lord" destrukcji i fan zagłady jak ty nikomu nie wbęckał? Hmm może właśnie dlatego cie to tak kręci?

15.09.2002
21:45
[16]

Azzie [ Senator ]

No i dzis (tutaj sie troche pochwale) mialem na automacie mierzacym sile ciosu 898 punktow na 1000 mozliwych :) I teraz sie zastanawiam czy twarz bardzo sie rozni od takiego chowajacego sie worka treningowego ;))))

15.09.2002
21:46
[17]

Azzie [ Senator ]

griz: No wlasnie. Moze powinienem dostac becki porzadnie to by mi przeszlo...

15.09.2002
21:46
[18]

griz636 [ Jimmi ]

Azzie ---> To masz jeden z głupszych chyba dylematów. Różni sie.

15.09.2002
21:47
[19]

grzech [ Generał ]

ladny wynik.. mi sie udalo jakies 817 wycisnac (co prawda boxer nie jestem) ale prawie 9 setek to juz morderca ;)

15.09.2002
21:50
[20]

griz636 [ Jimmi ]

Azzie ---> No czy dostanie w trąbe to jest jakiś prob w wawie?? Podejdź do grupki dresków i powiedz jak sprawy stoją. Chłopaki pomogą

15.09.2002
21:50
[21]

Azzie [ Senator ]

griz: Oj wiem, przeciez zartuje :) Nie widziales tych buziek i "oczka" ? :) Zostalem wychowany w tolerancji dla innych ludzi i jak mowie czuje opory przed uzyciem przemocy wobec innego czlowieka, ale po prostu mnie to troche ciekawi... Jak i inne rzeczy ktorych nie mialem okazji probowac (np bungie :) )

15.09.2002
21:52
smile
[22]

Requiem [ has aides ]

popieram Superstar-a

15.09.2002
21:53
[23]

Sephion [ One Winged Angel ]

Bungee to musi byc przezycie :-)

15.09.2002
21:54
[24]

grzech [ Generał ]

mialem raz sparing z grupka dreskow.. ale nie chcieli sie zgodzioc na "1 na 1" i poleglem.. niestety :/ Azzie -> w kwestii uczuc, jak lejesz bo sie bronisz to chyba ulga, ze sie powiodlo... jak lejesz bo musisz to wewnetrzna rozterka... jak lejesz dla przyjemnosci to degeneracja...

15.09.2002
21:55
[25]

Azzie [ Senator ]

W Mielnie tego roku bylem juz przekonany do skoku, ale ostatecznie wolalem wydac te 100 zl na pierscionek dla mej ukochanej :) Nie skusilo mnie juz nawet haslo reklamowe "Pampersy gratis" :)))

15.09.2002
21:56
[26]

griz636 [ Jimmi ]

Azzie --> Zapisz sie na boks. Zobaczysz jak to jest. W każdym razie walke mamy we krwi i jezeli wszystko odbywa sie w sposob kontrolowany i cywilizowany, to adrenalina i euforia gwarantowana. Nawet jak przegrasz. Czas staje w miejscu. Nic nie czujesz, liczy sie tu i teraz. Złamany nos , rozcieta warga, obita watroba to dopiero dociera pozniej.

15.09.2002
21:56
[27]

tygrysek [ behemot ]

niezłe pytanie biję się mało ... ale jak już to robię, to staram się nie machać za dużo rękoma, ale trafiać konkretnie i silnie co czuję ??? hmmm ... jak leżę na ziemi i jakiś koleś stępluje moje plecy następnymi laczkami to najczęściej myślę o tym, co zrobię kolesiowi jak go znajdę .... jak zyskuję przewagę to myślę o tym jak szybko i skutecznie powalić kolesia na ziemię, żeby spasował dopiero myśli przychodzą po walce, i najczęściej jest to satysfakcja i olbrzymie podniecenie wstyd tylko jak po walce leżę po ziemii ...

15.09.2002
21:58
[28]

Azzie [ Senator ]

griz: Jakis czas temu kumpel usilowal mnie namowic na boks, ale odmowilem. Jednak chyba sie przekonam i pojde na probe na kilka zajec... Przynajmniej nic groznego nie stanie sie przeciwnikowi albo mnie.

15.09.2002
22:01
[29]

griz636 [ Jimmi ]

Azzie --> I liczy sie szybkość technika celność i reflex no i oczywiscie siła. Ale bywało, że tłukłem sie z wiekszymi i silniejszymi i nieraz to nie ja krwawiłem z nosa. Oczywiscie nie mówie tu o małym tete-a-tete z dresami na osiedlu, tylko o " zabawie" w boksy.

15.09.2002
22:13
[30]

YackOO [ Konsul ]

Osoboście ćwicze sztuki walki już kawałek czasu i miałem okazję parę razy sparować na ulicy... O czym myslę? Przed kontaktem i podczas walki obmyślam sobie, jaką technikę zastosuje, jaki zwód zrobie i jak skończe. Jeśli mam do czynienia z więcej niż jedną osobą to obmyślam mini-strategie. Zazwyczaj podczas uderzenia rzutu czy dźwigni zasntanawiam się, jaki bedzie następny "krok" do unieszkodliwienia delikwenta... O czym mysle po walcje? Sam nigdy nie prowokuje, zazwyczaj jestem napadany/atakowany. Myslę wtedy, że przez kilka miesięcy ten koleś nie napadnie niogo i będzie chociaż troszeczke spokojnie... Analizuje czasem swoje blędy, myślę, co moglem zrobić lepiej itp. Howgh

15.09.2002
23:14
[31]

Dreamquest [ Generał ]

Przyjemna satysfakcje... Nigdy, ale to nigdy, nie zaczynam pierwszy. Nigdy nie zaczepilem nikogo na ulicy. Ale... gdy sam jestem zaczepiony, po prostu sie bronie... Kiedys, przez ladnych kilka lat cwiczylem karate, boks i kilka innych sztuk walki. Gdy jakies scierwo mnie zaczepia, nie patyczkuje sie... Wykorzystuje to, czego sie nauczylem. I czerpie z tego ogromna satysfakcje...

15.09.2002
23:32
[32]

dingo_dor [ Konsul ]

wściekłość na siebie! bo cały w tym sens, aby tak zakręcić człowiekiem, żeby zrobił wszystko co sie od niego chce i jeszcze był szczęśliwy, że to robi!!! a nie tworzenie sobie bezużytecznych wrogów!

16.09.2002
01:24
smile
[33]

boYek [ Konsul ]

Co czuje gdy bije (bic=uderzac)?... furie, szal, gotujaca sie w zylach krew, rzadze mordu;) itp itd, calkowicie trace kontrole nad soba... zeby dojsc do tego ktos musi naprawde sie wysilic... walki unikam jak ognia- za latwo z kogos/siebie zrobic kaleke- w sytuacjach kryzysowych na poczatku proboje rozmowy (hm, jak jest >=3 przeciwnikow to wlasciwie tylko gadac mozna, bo jak zadzialasz to zmasakruja), jak juz jest szarpanie i 1sze strzaly staram sie 'chwytac', dopiero duzo bolu i kojelny przyplyw adrenaliny wywoluja 'bicie'.

16.09.2002
02:12
smile
[34]

wich3r [ Sprzedam nerkę ]

NIC!!!! nie bije innych ludzi

16.09.2002
03:07
smile
[35]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]

Kiedys uderzylam kogos bliskiego w twarz - bolalo. Juz po chwili poczulam, ze to blad. Nie lubie bic. Nie lubie bojek. Cwicze Aikido, ale nigdy nie odwaze sie atakowac, nawet jak mnie ktos do szalu doprowadzil. Mam wewnetrzna blokade, bezpiecznik. Kiedys jak potrzebowalam sie bronic strach byl silniejszy. Napastnik mial w sobie cos nieobliczalnego i mysle, ze to byl instynkt samozachowawczy, ze walka jest z gory przegrana, a wszelkie proby tylko pogorsza sprawe. Czasem mam ochote udezyc, jak nie mam wiecej argumentow, ale szybko przypomina sie, ze taka reakcja to prymitywizm - odreagowanie przegranej. Zapala sie czerwona lampka - to ty przegralas i musisz sie z tym pogodzic.

16.09.2002
08:15
[36]

Soulcatcher [ Prefekt ]

Azzie --> no i wyszło szydło z worka

16.09.2002
08:47
[37]

Azzie [ Senator ]

Soulcatcher: Tancowala igla z nitka.

16.09.2002
09:34
[38]

Eliash [ Generał ]

Hehe ja już nie pamiętam kiedy ostatni raz się biłem, ze to doskonale pamiętam kiedy ostatnio dostałem, było to parę (he he he ) latek temu, miałem 16 lat pewna przyjezdna ekipa szukała mojego kolegi nie chciałem współpracować więc oberwałem bejsbolem w głowę, obudziłem się na ziemi jakiś czas później, ale poza tym było OK. Niestety argumen pięści jest czasem niezbędny w naszym kraju, ja poniewaz jak to określiła moja koleżanka "wyglądam jak rasowy morderca" nie mam większych przygód mimo że mieszkam w dresslandzie. Zwykle wystarcza takiego delikwenta objechać w jego języku, wyszukane słownictwo nie działa (sprawdzałem) jest dla nich oznaką słabości.

16.09.2002
10:11
[39]

kiowas [ Legend ]

Nie cierpie tluc innego czlowieka po gebie piesciami. Jesli jestem juz do tego zmuszony staram sie wyprowadzac ciosy na korpus, ew. kopniak w zeby:) Generalnie lubie defensywe, oczywiscie przy solo, bo gdy kupa na jednego, to pozostaje elegancka ewakuacja:) Poza tym zawsze mam hamulce gdy przychodzi do bojki i co ciekawe nie boje sie zwykle o siebie, a o to, ze kolesiowi moge zrobic trwala krzywde. Dlatego staram sie unikac takich sytuacji jak tylko sie da.

16.09.2002
10:20
[40]

Speed_ [ WRC DRIVER ]

Prawdopodobnie za jakies 5 godz. bede uczestniczyl w walce w obronie kolegi.Nie bede mial wyrzutow sumienia......to bedzie moze bitwa a moze bojka........zobaczy sie.

16.09.2002
14:21
[41]

Edwin [ Final Fantasy XI Player ]

Dzisiaj sie do mnie koleś zaczoł czepiać że chodze w szerokich i powiedział "Jeśli jutro przyjdziesz w szerokich to masz przejebane " uważa sie za wielkiego HH i co najgorsze umie sie dobrze bić a ja nie lubie się bić i mam dylemat :)

16.09.2002
14:34
[42]

Savanna [ Pretorianin ]

Moj brat gdy mial 12 lat zostal napadnety przez grupke dresow. Szedl wtedy przez miasto z kolega. kochany braciszek wykorzystal szybkosc i ... dal narty z tamtad. Kumpla natlukli az milo (dresom ofkoz). Po tym zdazeniu brat mial uraz,ze bal sie walczyc. Teraz nie jest z niego zaden osilek ale nikogo sie nie boi staje zawsze w obronie nawet obcych ludzi mimo ze przeciwnik jest wielkosci przecietnej szafy wnekowej. Niestety co tydzien przez to wraca do domu z obita twarza ale za to ma dobry humor i poczucie, ze komus pomogl i zycie ma sens.

16.09.2002
15:32
smile
[43]

tygrysek [ behemot ]

kurde ... chyba naprawdę nadszedł czas romantycznych mężczyzn i agresywnych kobiet ... zaraz pewno wiele osób zje mnie żywcem za moje poglądy ... ale trudno Nie wiem dlaczego, ale odniosłem wrażenie, że mało facetów na tym forum, którzy lubią konkretne rowiązanie, nawet jeśli tylko siłowa wersja wchodzi w grę. Nieraz pamiętam jak w liceum, szło się pod "tarpany" trzaskać się z kolesiami z konkurencyjnej szkoły, często też wpadało się do knajpy okupowanej przez daną szkołę (wrogą czy nie ... bez znaczenia) i zakładało o kaskę ile czasu minie aż nie będzie bitki. Na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że "trzaskanie po mordach" nie jest moim priorytetowym sposobem na rozwiązywanie problemów i najpierw sięgam do przemocy słownej (nie do przekleństw). Ale nieraz dzieje się tak, że osoba z którą wchodzi się w konfrontacje posiada IQ nie przekraczające 90, więc rozwiązaniem które stosuje najczęściej jest jedno czy dwa skuteczne i bolesne ciosy. O dziwo nie jestem psychopatą i maniakalnym bokserem, wręcz jestem milutki i przyjazny. Tak samo po alkocholu, staję się człowiekiem towarzyskim.

16.09.2002
15:36
[44]

Michmax [ ------ ]

Jeśli chodzi o dresa który próbowałby mi wyciągnąć z kieszeni komórkę to bez wachania wybiłbym (próbowałbym) mu zęby albo złamał rękę i myślę że czuł bym satysfakcję. A tak wogóle to jeszcze mi sięnie zdażyło pomóc komuś np. obronić go przed dresami bo nigdy w takiej sytuacji nie byłem, ale jak bym zobaczył że dresior kradnie kase jakiemuś dziecku to starałbym się pomóc (temu dziecku oczywiście) :-))

16.09.2002
15:37
[45]

Savanna [ Pretorianin ]

Tygrysek---> nigdy bym Cie nie zbesztala za takie poglady. Przemocy nie lubia ludzie, ktorzy kazdego kogo spotkaja kieruje przemoc na nich.

16.09.2002
15:41
[46]

Michmax [ ------ ]

tygrysek---> a jakie masz 2 skuteczne ciosy na dresa przypominającego szafę 3 drzwiową?

16.09.2002
15:41
[47]

ciemek [ Senator ]

hmmm... w sumie, to ...hmmm...co czuje ....nieczesto mi sie to zdaza..ale jesli juz, to po pierwszym strzale ktorego dostane czuje taką złość, że nie patrzę na nic, bez skrupułów walę po mordzie. Oczywiście wynik tego bywa róźny, ale w trakcie walki nie mam skrupułów. Dopiero potem, gdy już siedzę w pieleszach domowych, zastanawiam się, czy jednak nie było za mocno, czy nie uszkodziłem czegoś czego czas nie naprawi..poprostu, czy nie zrobiłem kolesiowi krzywdy.

16.09.2002
15:44
[48]

Savanna [ Pretorianin ]

ciemek---> tu sie nasowa dobre aczkolwiek trudne pytanie. Czy sa to wyrzuty sumienia (skrzywdzilem czlowieka jak moglem on zyje tak jak ja...) czy tez strach przed konsekwencjami typu policja odszkodowanie z pobicie itp.

16.09.2002
15:47
[49]

tygrysek [ behemot ]

Michmax --> nos na wysokości zatok i mostek jako drugi cios. Drugi cios już polecam, jeżeli to jest szafa 3-drzwiowa, wykonać z nóżki. Mało jest osób, które jeszcze stoją po takiej wiązance. Jak koleś już leży to warto wtedy się zastanowić czy ewakuacja nie jest właściwym rozwiązaniem. Savanna --> zostałem tak wychowany ... poprostu

16.09.2002
15:51
[50]

Savanna [ Pretorianin ]

szafy sa powolne jak zolw na emeryturce.Zanim cos zdazy wybelkotac, raz w ekhm klejnoty, kopac lezacego i patrzec jak puchnie... a co po co sie zaczepial (gorzej jezeli chcial zapytac tylko o droge)

16.09.2002
15:54
[51]

ciemek [ Senator ]

Savanna - hmm...raczej mnie sąto obawy przed nadmiernym "uszkodzeniem" osobnika, niż przed policją. Choć oczywiście przedstawicieli prawa się też lękam, ale w mniejszym stopniu.

16.09.2002
15:57
smile
[52]

Mastyl [ Legend ]

Azzie- a może oczekiwales odpowiedzi w stylu: "Gdy wypłacam komus chleba, czuje ogromne podniecenie i sprawia mi to wielką satysfakcje; gdy wstane rano biegne na ulice zeby kogoś spunktować, bo inaczej mam zepsuty dzień" ? :)

16.09.2002
16:03
[53]

Adamss [ -betting addiction- ]

ej no..cos tu sadystyczne watki powstaja...albo jaies baaardzo powazne...dla psychologow :-|

16.09.2002
19:06
smile
[54]

Azzie [ Senator ]

Nikt nie ma orgazmu tlukac innego faceta? :)

16.09.2002
19:16
smile
[55]

Nyhos [ Droogie ]

A ja lubiłem się bić jak byłem mały.Pamiętam jak pod koniec podstawówki,wszyscy mówili,ze słaby jestem itd. itp. bo gówno mnie obchodzili.Ale raz podszedł mi taki gnojek i pchnął mnie i zwyzywał.Narastała agresja i bodbiegłem i stłukłem na kwaśne jabłko...Miło mi było,zasłużył

16.09.2002
20:35
smile
[56]

Terrag [ Pretorianin ]

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że nie należę do osób mających IQ mniejsze od 90 :) i nigdy nie zaczynam pierwsszy. Mimo to mam w życiu takie szczęście, że choć nie biję się zbyt często (nie licząc "zabaw" na każdej przerwie ;), to każda konfrontacja... zazwyczaj kończy się poważnie. Pozwolę sobie przytoczyć parę przykładów (po lewej... mój wiek): 8 lat--> Przeprowadzka, nowe otoczenie + spotkanie z idiotą, który rzuca kamieniami w mój "rowerek" :) = tuba w mordę, płacz idioty powiązany z mocnym upadkiem na ziemię :) 13lat--> Sprzeczka z qmplem + okładanie się coraz większymi patykami (głupie prawda) = qmpel dostaje dechą o grubości jakichś 5 cm w łuk brwiowy... dużo krwi... 3 szwy (do tej pory jesteśmy dobrymi qmplami :) 13lat--> Przerwa na zajęciach z angielskiego + wyzwiska pod moim adresem = cios w splot słoneczny, utrata przytomności osoby która mnie wyzywała na jakieś 10 sekund, powiązane z walnięciem głową w chodnik (przywróciłem przytomność silnie policzkując delikwenta)... odziwo wyzwiska się skończyły :) Podsumowując... mam coś zjechaną psychikę :) (tak na marginesie, mam opinię "kujona" i jestem przewodniczącym w klasie :P). Po prostu jak mnie ktoś wkurzy... obrywa. Nigdy nie sprawiało mi to większej przyjemności, zawsze natomiast obawiam się konsekwencji takiej bitki :(, dlatego staram się ich unikać. Niestety w tym roku (mam 15 lat...) pojawił się w mojej szkółce dress/pedał (przynajmniej tak ja odbieram jego styl mówienia oraz ubierania się), który mnie bardzo wqrza... niby gość się do mnie nie odzywa, ale jak go widzę, to chciałbym mu normalnie tubę sprzedać... . Jak każdy dress, tak i on ma swój "fanclub", jednak ten skada się z nieszkodliwych ludków po których chodzi się jak po mrówkach ;). Kto wie, może kiedyś stracę kontrolę i zmienię układ jego kości policzkowych ;). Mam parę rad, dla ludzi przebywających w nieciekawym otoczeniu... : 1--> Zawsze starajcie się zaprzyjaźnić (tak, dobrze przeczytałeś/łaś ;) z typami spod "ciemnej gwiazdy", dzięki temu unikniecie części konfrontacji i sporów. 2--> Musicie mieć dobre wyczucie co do kolejnego posunięcia nawet przy zwykłej rozmowie z przedstawicielami niższej kategorii ludzi ;) (czasami lepiej jest zakląć, czy odpysknąć niż próbować nawiązać rozmowę...) 3--> Chodźcie na siłownię i/lub kursy sztuk walki... dla przykładu ja od 2 lat chodzę na ju-jitsu i ćwiczę w domu (nie chcę tracić kasy na siłownię)... powiem tylko tyle, że jestem zadowolony z moich umiejętności oraz siły... :). Pozdrawiam wszystkich ludzi nie popierających przemocy ;) PS Mój sposób na "szafę"... cios z kolanka w wiadome miejsce & silne uderzenie w skroń...

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.