GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

"Problem" ze współlokatorami.

24.02.2008
14:19
[1]

martusi_a [ Celestial ]

"Problem" ze współlokatorami.

Stanson miał ostatnio problem moralny z kolegą z pracy. Ja mam moralny dylemat ze współlokatorami.

Zarys sytuacji:
mieszkamy w piątkę w jednym mieszkaniu, od września. Ja z koleżanką w jednym pokoju, w drugim para, w trzecim facet. Nie znaliśmy się wcześniej, zostaliśmy dobrani z przypadku. Generalnie nie wchodzimy sobie w drogę, nie przeszkadzamy sobie wzajemnie ani słuchaniem muzyki, ani zapraszaniem gości - nic z tych rzeczy, w tym punkcie akurat jesteśmy tolerancyjni. Problem pojawia się w miejscach, gdzie nasze drogi się krzyżują - czyli w kuchni i w łazience.
Dodam jeszcze, że w mieszkaniu jesteśmy najmłodsze. Dla nas co prawda 2 lata to żadna różnica, bo obie z koleżanką znamy ludzi nawet o 10 lat starszych, którzy traktują nas "na równi", ale nasi współlokatorzy swoim zachowaniem lubią demonstrować, że mają nas w głębokim niepoważaniu, bo gówniary jesteśmy.

Od czego się zaczęło:
Był burdel. Był prawdziwy syf. Zostały więc ustalone cotygodniowe dyżury, kto kiedy sprząta, wynosi śmieci itd. Podział obowiązków był jasny i sprawiedliwy. Problemem jednak zaczęło być to, że sprzątanie raz w tygodniu nie wystarcza, bo dwa dni później w kuchni maluje się krajobraz po bitwie. Suma sumarum - dwa dni jest czysto, pozostałe 5 to czekanie, aż zacznie się nowa kolejka i ktoś to wszystko ogarnie. Na kolejne dwa dni, maksimum.
Szczytem szczytów jest zlew, w którym brudy zalegają tak, że nie ma gdzie zmyć po sobie naczyń po obiedzie. Nie mogę powiedzieć, że jesteśmy z koleżanką ultra pedanckie i sprzątamy po sobie natychmiast - ale bez przesady, brudy leżące w zlewie dzień to już max, na jaki nas stać. Dlatego też w całych tych gwiezdnych wojnach wcale nie uśmiecha nam się sprzątanie dwóch dość dużych kuchennych blatów, kuchni, stołu i zlewu, bo de facto nie sprzątamy po sobie, a po kimś.
Bywa, że w niewyjaśnionych okolicznościach znikają nam zasoby. Mleko, cukier, ketchup, herbata itd. Nie zbiedniałyśmy od tego szczególnie, więc przymykałyśmy oko, ale to, co zaszło dziś /vide akapit "Kulminacja"/ przeszło granicę naszej wytrzymałości.
Że już nie wspomnę o takich "błahostkach", jak niepotrzebne i zdecydowanie nadmierne zużywanie wody czy światła.
Mój współlokator zaś jest człowiekiem o tyle interesującym, że jest największą ofiarą losu, jaką znam. I piromanem. W przeciągu 4 miesięcy spalił dwa czajniki. Po paleniu pierwszym przywiozłam z domu własny, który został spalony w miesiąc później. Wodę zaczęliśmy więc gotować w garnku, który swego czasu też cudem uratowałam, wchodząc do kuchni w ostatnim momencie. Oczywiście, nowego nabytku jeszcze się nie doczekaliśmy, choć minął kolejny miesiąc. A wszystko przez to, że w dobroci serca postanowiłam się podzielić czajnikiem własnym, elektrycznym /przynajmniej mój szanowny współlokator nie puści z dymem połowy mieszkania w nagłym ataku sklerozy/. Ale znudziło mi się miłosierdzie.

Kulminacja:
nie ma mnie aktualnie w mieszkaniu, wracam tam wieczorem, pocztą pantoflową natomiast odebrałam najświeższe niusy - że była impreza, że koleżanka moja nie mogła dzisiaj zjeść śniadania tak jak chciała, bo jej ketchup wyparował /ale nawinął się współlokator, spytała, czy czasem nie wie, gdzie jej ketchup - "a, no może u nas" - i był, został przyniesiony i oddany; bez słowa wytłumaczenia/, a potem "przypadkiem" znalazła swoje ogórki na nieswojej półce. Otworzone i nadjedzone, oczywiście.
Jednym słowem: kpina.

Jaki efekt i co robić?:
jak wspominałam, wracam tam wieczorem. Sprawa osiągnęła poziom takiego absurdu, że bez rozmowy się nie obędzie, zastanawiam się tylko na ile spokojna to będzie rozmowa /bo ja generalnie nie lubię się nad nikim pastwić, staram się być ułożona i kulturalna - ale jeśli ktoś mnie z równowagi wyprowadzi, to robi to raz, a dobrze; a wtedy już nie jestem miła i spokojna/. Może potrenować jakieś techniki relaksacyjne przed przystąpieniem do boju? Albo łyknąć coś na uspokojenie? ;)
I przede wszystkim - co postulować? I jak, by było to efektywne?
Myślałam o tym, by czajnik przenieść do swojego pokoju, a reszta niech się bawi w gotowanie wody w garnkach. Kwestię brudów w zlewie zaś rozwiązywać, ustawiając je pod drzwiami do pokojów "winowajców". Przejdzie taki patent?
Może ktoś miał już podobny problem i ma jakieś ciekawe i skuteczne pomysły, by przetrwać do czerwca bez większego uszczerbku na zdrowiu?

24.02.2008
14:30
[2]

Mortan [ ]

A tak na poczatek, zrobilas zebranie, i powiedziałas wszystkim prosto z mostu, co jest nie tak ? tak zeby do kazdego dotarło ? jelsi tak, i nie podziałało, to albo sie ktos wyprowadza, albo wprowadzasz metody jakei sama napisałas w swoich rozmyslaniach.

24.02.2008
14:32
[3]

miki5 [ Senator ]

Jak ma być efektownie to kopnij wszystkich z półobrotu, ale jak efektywnie to nie wiem ;)

24.02.2008
14:36
smile
[4]

Caine [ Książę Amberu ]

IMO źle zrobiłaś że tak długo tolerowałaś ten stan rzeczy. Nie masz kontaktu z właścicielami? U mnie coś takiego by nie przeszło :/
Raz, że nie pozwoliłbym dewastować mieszkania.
Dwa, takie sprawy rozwiązujemy w drodze szczerej do bólu rozmowy, bez emocji.

24.02.2008
14:42
[5]

elfik [ z wired ]

A ja bym chętnie pozostał egoistą w takiej sytuacji i odpuścił sobie wychowanie i niekończące się rozmowy które nie przynoszą rezultatów. Nie masz obowiązku nikogo nawracać, a Twoi wspólokatorzy to domyślnie dorośli ludzie.

Dlatego po prostu porozmawiałbym z właścicielem mieszkania wytaczając najcięższe działa.

24.02.2008
14:44
[6]

martusi_a [ Celestial ]

Mortan --> zależało mi na tym, żeby z nikim nie wchodzić na wojenną ścieżkę, ale chyba dłużej się nie da. Dzisiaj wracam i zobaczymy, jak się potoczy rozmowa.
A nikt przed końcem czerwca się nie wyprowadzi, bo wiąże nas umowa.

Caine --> właściciel wpada co miesiąc po pieniądze, rozgląda się po mieszkaniu, ale do tej pory nic mu nie przeszkadzało /inna sprawa, że przed taką wizytą następowało masowe sprzątanie/, zresztą to zaganiany człowiek i nie bywa u nas dłużej niż 15 minut; a i zaczynać przy nim taką rozmowę to dość ciężki kaliber. Myślę, że najpierw sami musimy się spróbować dogadać.

rt2 --> ale po co, przecież nie jestem :)

24.02.2008
14:46
[7]

rt2 [ Pretorianin ]

Niech ktos teraz napisze, ze martusia jest nad wyraz dojrzala i powazna :D

A moja rada - jak ci klimat nie pasuje to sie wyprowadz, szkoda sie meczyc serio. Ja juz to przerabialem i nie zaluje. Sa ludzie z ktorymi moge mieszkac, pozyczac szczoteczki i robic obiady, a innych znowu nie chcialbym miec nawet jako sasiadow.

24.02.2008
14:49
smile
[8]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Suma sumarum - dwa dni jest czysto, pozostałe 5 to czekanie, aż zacznie się nowa kolejka i ktoś to wszystko ogarnie. Na kolejne dwa dni, maksimum.
Szczytem szczytów jest zlew, w którym brudy zalegają tak, że nie ma gdzie zmyć po sobie naczyń po obiedzie.


Chyba czas wprowadzić porządki, które ja z paroma osobami przepchnąłem w pracy, a ponadto stosuję w domu.

SPRZĄTAMY PO SOBIE OD RĘKI.

Nie ma, że boli :>

Zawsze działa :D

Jak się ktoś opiera i nie sprząta, to brudy lądują u niego w pokoju na stole, a nawet w pościeli, hue hue hue.

24.02.2008
14:51
[9]

rt2 [ Pretorianin ]

Paudyn --> Popieram! Jak jezdzilem na kolonie tez tak to zalatwialismy ;-)

24.02.2008
14:57
[10]

Wo_Ja_Ann [ Addicted to Soccer ]

Paudyn ma zdecydowanie racje - nie ma, że boli. Każdy sprząta po sobie od razu. Jak się nie dostosuje, to najpierw lądowanie brudów na stole, pościeli itp. Potem, jak nie poskutkuje, to rozmowa z właścicielem.

spoiler start
"Chamstwu w życiu należy się przeciwstawiać siłą i godnością osobistą!"
spoiler stop

24.02.2008
15:11
smile
[11]

War [ War never changes ]

Cóż, najlepiej chyba wprost powiedzieć o co chodzi, tzn. jakich zachowań sobie nie życzysz. Ja mieszkam z 5 innymi chłopakami (wcześniej ich nie znałem) - mamy o tyle fajnie, że jest u nas wspólny cukier, sól, olej, herbata itd. Co do podbierania innych rzeczy - sprawa została bardzo szybko poruszona i to się już nie zdarza. W pokoju mieszkam z chłopakiem, który dba o porządek w podobnym stopniu co ja, więc jest OK. Co się dzieje u innych, to nie moja sprawa :)). W łazience każdy sprząta po sobie - to również zostało 'uzgodnione' już w pierwszych tygodniach w dość prostych słowach, gdy jeden z współlokatorów zapomniał o tym :)).
Jedynym miejscem, gdzie panuje wolna amerykanka to kuchnia. Większości z nas (w tym, muszę się przyznać, mi :P) to zwisa, innych trochę irytuje. Mieliśmy taki mały kosz na śmieci, który zapełniał się po kilku godzinach. Zaczęliśmy więc stawiać luźne worki na śmieci - to też długo nie trwało, a śmieci lubiły się wysypywać. Kiedyś z kolegą siedziałem przy stolę w kuchni i padł kultowy tekst - 'ciekawe, czy te śmieci mogą iść same się wyrzucić' :)). W sumie już się do tego przyzwyczailiśmy, taki oryginalny element naszego mieszkanka. :P

Mogę tylko życzyć powodzenia, wiem jak to jest mieszkać z osobami, których się wcześniej nie znało - mimo wszystko, trochę inaczej podchodzi się do sprawy, niż jakby miało się to załatwić z kumplami choćby z liceum. Lepiej było ustalić realne zasady na początku, teraz zostaje tylko powiedzieć wprost - koniecznie bez nadmiernych emocji :)).

24.02.2008
15:20
smile
[12]

izod [ Anonymos ]

Ludzi tak łatwo nie zmienisz, możesz próbować ale to będzie trudne albo zamontować sobie w szafce zamek na klucz myślę, że to by poskutkowało a i współlokatorom byłoby głupio bo musiałaś sie posunąć do takiego kroku :)

24.02.2008
15:23
[13]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

Nie można sobie dać po głowie deptać - tylko drastyczne środki pomogą.

Jeśli chodzi o znikające jedzenie, tu jest rozwiązanie:

24.02.2008
15:29
[14]

martusi_a [ Celestial ]

War --> no właśnie te wspólne cukry, herbaty itd nie przejdą, bo jestem przekonana, że zaczną się pretensje o to, kto ile zużył etc, nieskończone batalie. Wystarczy że jest zrzuta na środki czystości /a i tak nikt się tym za bardzo nie interesuje/
No właśnie, co do "pożyczania" cukru, mleka itd.. Głupio się będę czuła, czuję się głupio już teraz, ale wiem że trzeba to poruszyć. Rozumiem, że zbyt delikatnie nie można i zbyt ostro też nie. Jakkolwiek to będzie powiedziane, i tak zabrzmi jak posądzenie o kradzież /zresztą całkiem słuszne, no ale../. Bo rozumiem, że można pomylić ketchupy, ale żeby grzebać komuś po szafkach, nie pytając o pozwolenie ani niczego nie tłumacząc.. :/

24.02.2008
15:51
[15]

ElvenArcher [ Katyń 1940 ]

Mieszkanie z kimś kogo się nie znało wcześniej to nieźle porąbana sprawa. Wiem z autopsji.

U mnie akurat ze sprzątaniem jest zasada, że każdy sprząta po sobie "od ręki" tak jak napisał to Paudyn i nie ma problemów. Za to mam inny, chyba trudniejszy do opanowania, bo związany z muzyką. Ja lubię posłuchać głośniej, niestety jest to głównie muzyka metalowa, a dwie inne osoby (dziewczyny) uwielbiają dodę i tego typu syf. Nieraz już dochodziło do kłótni (przeważnie to ja jestem atakowany, że za głośno, że za ciężka, że się uczyć nie można) i podejrzewam, że skończy się tak, że ktoś się wyniesie.

W sumie w ostatnim czasie poszedłem trochę na kompromis, bo zacząłem słuchać Lonatno Tomasza Stańko, ale spotykam się z opiniami, że to jakaś dziwna muzyka, czy nawet ostatnio "muzyka widmo". Ręce opadają.

24.02.2008
15:53
[16]

Paul12 [ Buja ]

Elven Archer - kupcie sobie słuchawki, a jak kabel przeszkadza/za krótki, to nawet bezprzewodowe. Ja miałem podobny problem z rodzicami i właśnie w ten sposób go rozwiązałem.

24.02.2008
15:57
[17]

ElvenArcher [ Katyń 1940 ]

Paul12: Przy Jazzie to się sprawdza i nawet można fajnie "odlecieć", ale metalu w wydaniu Slayera czy Death nie da się w słuchawkach zbyt długo słuchać... jak te dziewczyny włączają coś z ich ulubionej muzyki to ja mam odpowiednio uszy znieczulone i tutaj nie ma już problemu, ale w przeciwnym wypadku metal ist krieg ;> Na szczęście trzy miesiące jeśli chodzi o mnie i wynoszę się.

24.02.2008
15:59
smile
[18]

dance for me baby™ [ Generaďż˝ ]

Kulminacja:
"..że była impreza, że koleżanka moja nie mogła dzisiaj zjeść śniadania tak jak chciała, bo jej ketchup wyparował.. a potem "przypadkiem" znalazła swoje ogórki na nieswojej półce. Otworzone i nadjedzone, oczywiście.."

hahaha

wez sobie zamykaj pokój na klucz i nie bedzisz miala problemu

24.02.2008
16:04
[19]

martusi_a [ Celestial ]

wez sobie zamykaj pokój na klucz i nie bedzisz miala problemu

Jak mi ktoś wymieni drzwi i założy zamki. Ale nawet wtedy nie będę trzymać słoików w pokoju, no bez przesady. Pokój i tak duży nie jest, jakby miał jeszcze robić za kuchnię, to trzeba byłoby latać. Albo chodzić po ścianach.

ElvenArcher -->
to ja zapraszam do siebie, wykurzymy wspólnymi siłami tego, co to mi czajniki pali. Tym bardziej, że sam słucha radia zet, i to o 5 rano, jak bierze prysznic/kąpiel :>

24.02.2008
16:13
[20]

Kozi89 [ Legend ]

Wziąłem się i przeczytałem twoja historie, choć długa jest niemiłosiernie :P

Swoją drogą mam rade dla ciebie, bo w tym momencie można powiedzieć że same doprowadziłyście do tego. Jak ja nie lobię panienek które nie potrafią powiedzieć czego chcą... Powiedz im w prost o co ci chodzi. Nie czaj się tylko im wytłumacz co ci sie nie podoba, zamiast odgrywać świętą i przymykać na wszystko oko. Nie musisz sie z nimi kłócić, powiedz normalnie. Powinnaś zrobić to już dawno. I nie wypominaj im zbytnio tego czajnika;)

Swoją drogą to dziwie się, że przez te pół roku nie chciało sie wam zakumulować. A jeszcze barsziej, że wytrzymujecie tam w takiej atmosferze.

24.02.2008
16:19
[21]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

Potrzeba Wam męskiej siły, przekonywania oczywiście :)

Nigdy w życiu nie wynajmowałem z nikim pokoju czy mieszkania, ale przypuszczam że poradzenie sobie z upierdliwymi lokatorami byłoby łatwe. Tylko nie wolno się bawić i prosić w nieskończoność, trzeba działać.

Gdzie to mieszkanie się mieści w ogóle? Jakie miasto?

24.02.2008
16:20
[22]

volve16 [ Manager ]

Oj martusia, to jest właśnie ból studiowania w innym mieście :P Sam osobiście nie mam zbyt dużego doświadczenia z walką ze współlokatorami, ale 2 miesiące w wakacje spędziłem w takich warunkach. I przez pierwsze dwa tygodnie, gdy mieszkały tam dziewczyny to nie było za ciekawie. Później zmienła się ekipa, po czasie wyszlo dodatkowo, że niby jestem najstarszy i nie byo większych problemów. Ustaliliśmy, że każdy stara się sprzątać po sobie, nie bierzemy niczego bez pytania itp. I powiesz szczerze, że łatwiej mi było się dogadać z młodszymi, niż ze tymi starszymi dziewczynami. Jakoś każdy potrafił szanować resztę i nie było problemów.

No a co do Twojej sytuacji to już skopałaś jedno: za długo to tolerowałaś. Powinnaś za pierwszym razem, gdy ktoś coś Ci wziął bez pytania, poinformować go odpowiednio, że sobie tego nie życzysz. Teraz Ci będzie już trudniej, ale walcz ;) Mi jak ktoś Warkę z lodówki wypił, to po 2 minutach miałem nową :D

ElvenArcher-->> Nigdy nie rozumiałem ludzi, którzy mają takie problemy z muzyką. Ja co prawda jestem dość tolerancyjny, słucham różnych gatunków, ale wiem, że niektórym na przykład może nie podobac się heavy metal, więc staram się słuchać na słuchawkach. Jakoś nie wyobrażam sobie, żebym nie mógł dogadać się ze współlokatorem tylko ze względu na muzyke.

24.02.2008
16:21
[23]

Reavek [ Tukan ]

zaproś GOL'owiczów na imprezę, my im zrobimy taki syf ze sie wyprowadza :)

24.02.2008
16:29
[24]

martusi_a [ Celestial ]

Jak ja nie lobię panienek które nie potrafią powiedzieć czego chcą...
Ale co tu jest do mówienia? Zasady były określone, a nie są przestrzegane. Przecież, podobno, mam do czynienia z dorosłymi ludźmi, starszymi na dodatek. Byłoby śmieszne, gdybym w kółko za nimi chodziła i ich pouczała.
I nie wypominaj im zbytnio tego czajnika;)
Dwa czajniki i garnek. To nie jest pech, to jest kalectwo, ale nad tym się pastwić nie będę - bardziej nad tym, że mój szanowny współlokator się nie poczuwa do obowiązku odkupienia.

Artur -->
Wrocław

24.02.2008
16:32
[25]

Volk [ Legend ]

U nas problem z naczyniami zostal rozwiazany bardzo prosto. Kazdy mial i uzywal swoich. Jezeli pierwsze ostrzezenie dotyczace zmywania od razu po posilku nic nie dawalo to za nastepnym razem kazdy kto zastal cos w zlewie mial obowiazek to wyrzucic do smieci. Po kilku takich akcjach niektorzy przerzucili sie na jednorazowki, reszta zaczela zmywac.

24.02.2008
16:33
smile
[26]

D:-->K@jon<--:D [ Żubr z puszczy ]

Moja wspolakatorka gubi masowo wlosy (czarne dlugie itp) i w laziencie i kiblu (?) jest ich tyle jakbysmy tam psa trzymali i zasadniczo nie sprzata ich czesto nawet po czestych upomnieniach z naszej strony, wrzucanie do jej lozka z powrotem ich, takze nie skutkuje.

24.02.2008
16:34
[27]

frer [ God of Death ]

martusia --> Najlepsze wyjście to zmienić miejsce zamieszkania. Po prostu współlokatorów, szczególnie obcych sobie nie wychowasz.
Prawda jest taka, że studenci, szczególnie ci którzy poczują zew wolności z dala od domu to w sporej części banda buców, imprezowiczów, którzy mają wszystkich i wszystko gdzieś (na szczęście nie wszyscy są tacy). Wstyd, że to podobno jest przyszła inteligencja narodu, ale takie są fakty.

24.02.2008
16:41
[28]

Narmo [ nikt ]

Na podkradanie jedzenia mam taki sposób. Zepsujcie w jakiś sposób dane jedzenie. Jak zostanie połowa ketchupu dosypcie do niego kilka łyżeczek soli i sobie kupcie nowy, który będzie ukryty w pokoju. Ktoś kto weźmie bez pytania będzie miał nie lada niespodziankę.

24.02.2008
16:46
[29]

WolverineX [ Legend ]

martusia
co do jedzenia i pozostajacych po tym brudow to rozwiazania sa dwa:

pierwsze, to by kazdy myl swoje gary. a nie ktos za kogos.

drugie wyjscie to, jesc na miescie, wcinac pizze i nic a nic nie przygotowywac vide gary twoje sa czyste napolce , co sie rowna ze kuchnia to nie twoj problem . juz nie :P
neich sami oni sobiesie babraja w tym syfie co robia.

co do znikajacego food to ustalic twarde reguly ' nie wpeirdalac mojego bo to jest MOJE. tkniesz palcem a masz je polamane od moich kolegow z siłki albo z jakiegos klubu sportowego , najlepiej piłki noznej [ tzw. Hooligans night wpeirdol ]


reasumujac. PODZIAL NA CO TWOJE A CO ICH. to nie czasy nie wolnictwa bys z kolezanka charowala jak nyggaz a oni H..a robili.

a co do niszczenia rzeczy. CO ZNISZCZYSZ , to odkupujesz i to w ciagu 48 godzin albo zapoznasz sie z moimi znajomimi z legi [czy jaka tam macie druzyne]

Trzeba pleps nauczyc pokory i respektu do twojej osoby.

Osobiscie to ja bym pewnie taki burdel im zrobil, taka awanture ze by sie bali... bo jestem taki mały psychol, wariat i do tego napobudliwy nerwus. wiec wybuchowa mieszanka. a na czole mam zapewne wypisane ' nie wkurzac bo zjebie...mocno!'

dlugie ale mam nadzieje ze przeczytasz :)

24.02.2008
16:53
smile
[30]

ronn [ moralizator ]

E.. mało srogo w sumie.

24.02.2008
17:27
[31]

ElvenArcher [ Katyń 1940 ]

volve16: Uwierz mi - można.

24.02.2008
17:33
[32]

blazerx [ ]

martusia

w takich sprawach najlepiej zglosic sie do tego kto wynajmuje wam to mieszkanie lub nim zarzadza. sam mieszkam ze studentami i choc nie wszystko wyglada bajecznie i tez jest kupa syfu i zaniedbania ale da sie zyc i obowiazki sa jakos podzielone a ketchupu nikt nm nie wyjada, moze wina jest roznica wieku i rzeczywiscie was lekcewaza :(

u mnie z reguly dzielimy sie wszystkim(nie jedzeniem ale np garnkami etc) i kazdy myje to co pobrudzil i utrzymujemy ta czystosc na jakims poziomie.

24.02.2008
17:47
smile
[33]

Caine [ Książę Amberu ]

martusia nie łam się, mogłaś trafić na moich znajomych

ale z reguły tam gdzie mieszkają dziewczyny jest czyściej

24.02.2008
17:59
[34]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

ale z reguły tam gdzie mieszkają dziewczyny jest czyściej - nieprawda


jeśli chodzi o czajnik to zmień gniazdko, w sensie, ze wtyczke włóż do innego. Spalic 2 czajniki nie można od tak sobie, musi być jakiś powód.

24.02.2008
18:00
[35]

wysiak [ Senator ]

"Spalic 2 czajniki nie można od tak sobie, musi być jakiś powód."
LOL, oczywiscie, ze mozna.

24.02.2008
18:11
smile
[36]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Żeby nie było. Ja właśnie spałiłem dwa. Nastawiałem wodę, po czym wracałem do pokoju do swoich zajęć i o wodzie zapominałem. Po tych dwóch "wypadkch" rodzice zostali przekonani do tego, że lepiej będzie, jak sobie kupię oddzielny elektryczny.

24.02.2008
18:14
smile
[37]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

niby jak? Musiałby na siłę trzymać przełącznik w pozycji on.

w ogóle o jakich czajnikach mowa, zwykłych czy elektrycznych

24.02.2008
18:14
[38]

Lolter [ African Herbman ]

Co wy ludzie macie z tymi czajnikami? Kupujecie jakieś lipne u ruskich? Ja mam w swoim gwizdek i nie ma prawa sie spalic.

24.02.2008
18:17
smile
[39]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

NewGravedigger

Te dwa pierwsze czajniki, o których mowa, to raczej na gaz, a nie na prund. Elektryczny to ten, który został sprowadzony jako ostatni - in emergency.

24.02.2008
18:18
smile
[40]

wysiak [ Senator ]

NewGravedigger --> Jaki przelacznik? Oczywiscie, ze o zwyklych, wczytaj sie w pierwszy post:)

24.02.2008
18:19
smile
[41]

Mazio [ Mr Offtopic ]

od trzech lat mieszkam z różnymi współlokatorami, od półtorej roku z tymi samymi. Ja, Ania i kosmici (Kuba ET i Jasiek Kosmiczne Jaja) jedynym rozwiązaniem jest zamiast znaleźć współlokatorów, znaleźć przyjaciół. Wtedy uda się dogadać o dyżurze w sprzątaniu kuchni raz w tygodniu, przymknąć oko na ketchup (w końcu to tylko miażdżone pomidory, a i tak musztarda rulz!) i zawsze się ze sobą dogadać.
wiem, wiem - umowy-srómowy, konieczności, różnice charakterów... nie ma mądrej odpowiedzi martusi_u - albo trzeba szukać do skutku albo walczyć albo dać sobie spokój - nikt nie wie co najlepiej. Ja swoich nieudanych współlokatorów zakopuję w ogródku.

24.02.2008
18:28
[42]

WolverineX [ Legend ]

mazio
albo trzeba szukać do skutku albo walczyć albo dać sobie spokój - nikt nie wie co najlepiej. Ja swoich nieudanych współlokatorów zakopuję w ogródku.
ofc ze lepiej dokopac ^_^ bo to uniwersalny jezyk i kazdy go rozumie. a jak sie boja
strach = respekt = smigaja jak w zegarku.

ciekawe mazio jaki masz duzy ogrodek ? a jak gliny wpadna bo bies saciada przylazl z koscia ktora sie okazala reka .

25.02.2008
00:04
[43]

Krasper [ Konsul ]

Jakbym czytał relacje z mojej stancji. Jak się nie zna przyszłych współlokatorów to jest to typowy obrazek. Okazuje się , że ludzie są do siebie podobni. ja też nie chciałem sprzątać kuchni , której nie używam , że o codziennych bojach czy różnicach światopoglądowych nie wspomnę.

25.02.2008
00:05
smile
[44]

req_ [ wet and dirty ]

Ja zmywam raz na tydzien i nie widzę z tym problemu...;)

spoiler start
mieszkam sam
spoiler stop

25.02.2008
00:10
[45]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

niezły musisz miec burdel w kuchni.... znajomi nie uciekają po wejściu? Sąsiedzi nie narzekają na plagę szczurów?

25.02.2008
00:45
smile
[46]

Mazio [ Mr Offtopic ]

wystarczająco duży byś się w nim zmieścił WolverineXie
chcesz? - mam wolny pokój :)

25.02.2008
00:56
[47]

Lookash [ Senator ]

Rozwiązania nie ma. Jak ktoś robi syf, to się nie zmieni z dnia na dzień. Ja bym zaczął jadać na mieście albo u siebie w pokoju, a czajnik chowałbym pod łóżkiem.

25.02.2008
03:40
[48]

niczyj [ Pretorianin ]

Lookash - bez sensu.
Ja niezlym syfiarzem jestem ale zostawiam go u siebie w pokoju. Mam tyle oleju w glowie zeby kuchnia i kible były w miare czyste bo nie chce tego samego widzieć po kimś.

Bzdura z jedzeniem na mieście - w koncu place za pokoj, kuchnie i kible. porozmawiać z gościem, który to robi i ustalić reguły. Jesli nie pomorze to zrobić zdjęcie chocby telefonem i pokazać właścicielowi. Wlasciciel albo wyrzuci goscia z domu , albo jesli go stoleruje- to dopiero wtedy wyprowadzka.

wszystko na ten temat

25.02.2008
08:45
smile
[49]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

E.. mało srogo w sumie.

Dokładnie.
Dopóki na korytarzu nie śpią zgładzeni ludzie, kibel nie jest zarzygany i kabina prysznicowa nie służy za azyl dla tych najsłabszych - da się żyć.

25.02.2008
08:49
[50]

brakiss_ [ Junior ]

Tworzycie na tej stancji jakąś komunę? Trzy grupy które opiekują się w cyklu tygodniowym pozostałymi sprzątając ich brudy. Chcesz żyć czysto dbaj o porządek sama a nie obarczaj tym współlokatorów.

25.02.2008
08:55
[51]

Belert [ Senator ]

tak juz jest , niewiele mozesz zmienic .Niestety

25.02.2008
13:05
[52]

kiowas [ Legend ]

Już to przerabialem w dwóch mieszkaniach - jeśli po rozmowie lub dwoch sytuacja sie nie wyklaruje pozostaje jedynie przeprowadzka.
Taka smutna rzeczywistość.

25.02.2008
13:15
smile
[53]

WolverineX [ Legend ]

oh Maziaty jakis ty hojny, dobrotliwy i szczodry,
pewnie skorzystam ale mam swoje wymagania :P

a i jeszcze musze wczesniej zniszczyc świat ;D

25.02.2008
13:16
smile
[54]

Awerik [ Generaďż˝ ]

Miałem swego czasu dość podobny problem z ludźmi z którymi mieszkałem, niestety nie pomagało absolutnie nic, żadne rozmowy czy prośby - po kilku miesiącach z uczuciem prawdziwej ulgi się od nich wyprowadziłem. ;P

A co do nieumytych garów - polecam odwiedzanie Misia. ;)

25.02.2008
13:19
[55]

Yaca Killer [ Regent ]

Jeżeli ktoś dorastał w chlewie i ubóstwia życie w brudzie i smrodzie to porządku go nie nauczysz ... no chyba, że użyjesz elektrycznego pastucha.

25.02.2008
13:20
[56]

koobon [ part animal part machine ]

Wg mnie żadne dyskusje nie pomogą. Lepiej wynająć mieszkanie tylko we dwie, nie będzie problemu.

25.02.2008
13:25
[57]

Zenedon_oi! [ Generaďż˝ ]

Najlepiej mieszkać ze znajomymi których zwyczaje się zna. Np. ze mną prawie nikt nie chce mieszkać bo ja nie sprzątam nic poza łazienką. Pamiętam, że do żadnego z moich mieszkań nie dało się na trzeźwo wejść i wytrzymać tam dłużej niż 10 minut:). No, ale ja mieszkałem z podobnymi sobie zwyrodnialcami więc problemów nie było. A jak są problemy to trzeba odpowiednio opieprzyć towarzystwo i może coś się zmieni.

25.02.2008
13:31
smile
[58]

kiowas [ Legend ]

Zenedon ---> powodzenia w mieszkaniu z kobietą

25.02.2008
13:32
smile
[59]

koobon [ part animal part machine ]

kiowas -->
Przecież napisał, że to sami zwyrodnialcy.

25.02.2008
13:36
[60]

martusi_a [ Celestial ]

Okej, wróciłam na front, pertraktacje odbędą się dziś wieczorem. Mam nadzieję, że mam do czynienia z ludźmi na tyle dorosłymi, że dojdziemy do konsensusu i wprowadzenia jasnych reguł, które będą obowiązywać wszystkich, bez taryf ulgowych.

Co do podkradania jedzenia - nadal nie wiem jak mi to przejdzie przez gardło, bo mi zwyczajnie wstyd - a winowajcom zapewne wstyd będzie jeszcze bardziej.

Paudi --> ojj ciężkimi byśmy byli dla siebie współlokatorami - mnie to przypalanie czajników i garnków doprowadza do białej gorączki :>



znajomi nie uciekają po wejściu? Sąsiedzi nie narzekają na plagę szczurów?

Znajomi nie uciekają, a po ostatnim wytępieniu plagi owadów /ni to mole były, ni to ćmy/ nie znaleziono żadnych obcych form życia. :]




Tworzycie na tej stancji jakąś komunę? Trzy grupy które opiekują się w cyklu tygodniowym pozostałymi sprzątając ich brudy. Chcesz żyć czysto dbaj o porządek sama a nie obarczaj tym współlokatorów.
Że niby mam sama sprzątać, skoro chcę mieć czysto, a jak inni mają burdel, to niech mają? Co za bzdura.
Oczywiście, nie obchodzi mnie co oni mają u siebie w pokojach, niech tam sobie nawet hodują sztuczną inteligencję - ale w miejscach z których korzystamy wspólnie, ma być czysto. Ponieważ żyjemy tutaj na takich samych prawach i takich samych obowiązkach, za szkody zaś odpowiadamy solidarnie. Jak ktoś chce mieć permanentny syf, to niech sobie kupi mieszkanie na własność, będzie mógł sobie wtedy rządzić dowolnie.

25.02.2008
13:44
smile
[61]

yazz_aka_maish [ Legend ]

Wierz mi, takie problemy, to jeszcze nie problemy :D

Klamstwo na porzadku dziennym, kradzieze, dwulicowosc, obgadywanie za plecami w taki sposob, ze ciezko w ogole takie oplotki wymyslac itd. - tak mozna trafic :)
I zostaje jedynie to co kiowas mowi :)

I chocbyc pozornie znalazla idealnych kandydatow na wspolne mieszkanie, problemy zawsze sie zdarzaja (od czasu do czasu), musisz wyznaczyc sobie granice na ktore jestes w stanie sobie i innym pozwolic, pogodzic sie z tym pogodzic i tyle :)

25.02.2008
13:49
smile
[62]

blazerx [ ]

najlepiej sie negocjacje przy melanzu prowadzi, kup wodke albo troche czegos innego (hmm) i od razu problemy znikaja

25.02.2008
13:53
[63]

martusi_a [ Celestial ]

yazz -->
ależ ja wiem, że mogło być trzy razy gorzej - na razie jest po prostu męcząco, a ja jestem z tych, którzy nie lubią się męczyć, więc szukam jakichś pomysłów na rozwiązanie, by było gładko i przyjemnie. ;))

blazerx -->
nie piję w tygodniu, a poza tym widzę w koszu 3 flaszki po Bolsie, które ewidentnie czekają na to, że będzie moja kolejka i je wyniosę, choć nie mam z nimi nic wspólnego :>

25.02.2008
13:56
[64]

TOA_ [ Pretorianin ]

to zmiencie zasady na takie , ze kazdy po sobie sprzata

25.02.2008
13:58
smile
[65]

ronn [ moralizator ]

martusi_a -->

nie piję w tygodniu, a poza tym widzę w koszu 3 flaszki po Bolsie

teraz możemy zacząć mówić o problemie

25.02.2008
14:00
smile
[66]

Volk [ Legend ]

No nie, ronn?:)) Mieszkac pod jednym dachem z ludzmi pijacymi Bolsa to juz taki lekki hardcore ;))

25.02.2008
14:05
smile
[67]

martusi_a [ Celestial ]

ronn -->
ale wcześniej był Pan Tadeusz, więc to jeszcze nie jest chyba szczyt upadku. ;)

25.02.2008
14:05
[68]

cioruss [ oko cyklopa ]

w takich sytuacjach sa tylko dwie mozliwosci, o jednej pisal Mazio, o drugiej kiowas. zadne rozmowy, systemy, zasady.
w moim przekonaniu, dla swietego spokoju warto zaplacic nawet i 3x wiecej. wiem, ze nie zawsze na to sytuacja pozwala, ale warto zaczac wlasnie od wlasnego mieszkanka. wypoczeta i bez stresu bedziesz funkcjonowac (a przez to i zarabiac) znaczenie lepiej.

25.02.2008
14:15
smile
[69]

BarD [ Leningrad Cowboy ]

stancja.pl

martusi_a jako dziewczyna masz o tyle źle, że nie możesz zastosować argumentów ostatecznych - ja swojemu współlokatorowi po prostu zagroziłem, że jeszcze jeden numer(z czymkolwiek) to go pobiję. Poskutkowało i mimo, że nie ma pomiędzy nami przyjaźni - jest spokój.

Rozwiązania muszą być definitywne bo szkoda energii na jakiś buraków. Dlatego dzwoń do właścicieli albo postrasz kolegami...Albo stancja.pl ;)

25.02.2008
14:22
[70]

Chacal [ Senator ]

Ja w takich sytuacjach nie bawię się w półśrodki. Jak mi zaczęła znikac kawa w pracy (często i w dużych ilościach), to zacząłem głośno komentować, że mamy w robocie jakiegoś złodzieja, klnąc przy tym na potęgę. Nie dowiedziałem się kto to, ale przynajmniej kawa znikać przestała.

Zrób im awanturę, ale zaplanuj ją. Niech widzą, że przemyślałaś sytuację i jesteś poważnie wściekła na burdel oraz kradzieże (nazywaj rzeczy po imieniu). Powiedz, że wprowadzasz takie a takie zasady (zmywanie po sobie itd) - nawet nie pytaj czy się zgadzają.

Jeśli mają cię za grzeczną i nieszkodliwą dziewczynkę, to wpadną w kompletne osłupienie. Jeśli nigdy nie przeklinasz - zacznij, taka zmiana nastawienia robi piorunujące wrażenie na ludziach. Oczywiście nie padną ci służalczo do stóp, ale da im to dużo do myślenia a to na znikające ogórki i nabijanie rachunków powinno pomóc, bo nie ma nic gorszego niż wściekła baba :)

25.02.2008
14:31
[71]

b166er [ Absolute Dark Knight ]

hehe martusi_a u nas w mieszkaniu jest podobnie :) 4 chlopa - ja nie sprzatam bo po co? zaraz i tak bedzie brudno... brudze wszystkie naczynia a jak chlopaki nie maja w czym jesc to umyja wszystko wiec jest oka. ahhh zycie studenckie. nie martw sie - ja bym w takiej sytuacji syfia tak ja wspolokatorzy :)

25.02.2008
14:32
smile
[72]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Paudi --> ojj ciężkimi byśmy byli dla siebie współlokatorami - mnie to przypalanie czajników i garnków doprowadza do białej gorączki :>

martuś

Garnków ani patelni nie przypalam, bo to zupełnie inne gotowanie ;o) Jedynym moim problemem są właśnie czajniki, dlatego przerzuciłem się na elektryka :D Poza tym sprzątam i zmywam po sobie, nie rozrzucam brudów, nie używam cudzych rzeczy, więc myslę, że generalnie dalibyśmy radę i jakoś by to współżycie mieszkaniowe wyglądało :D

25.02.2008
14:36
[73]

martusi_a [ Celestial ]

b166er -->
no tak, Ty też Wrocław. Wygląda mi to na lokalną epidemię :P

Paudi --> ok, uspokoiłeś mnie. :)

25.02.2008
14:39
[74]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

Co jest takiego złego w Bolsie? Pytam, bo nie jestem znawcą wódki.

25.02.2008
14:39
[75]

Sir klesk [ ...ślady jak sanek płoza ]

Nie ma co sie szczypac :P Tu nie ma miejsca na uczucia :D

Stawiacie jasne warunki i tyle. Kazdy myje i sprzata po sobie i juz.
A jezeli oni podkradaja wam ogorki... hmm moze i wy zacznijcie sobie rozne rzeczy od nich brac ;) Ogien zwalczaj ogniem! Moze maja cos ciekawego w szafkach? :) Jezeli oni sie do was o to przyczepia to wystarczy powiedziec "Przepraszam bardzo... ja nie przypominam sobie zebym pozwalala wam tykac mojego keczupu i ogorkow. Wiec wywnioskowalam sobie, ze bedzie w porzadku jak ja wezme sobie od was xxxx."

A tak swoja droga... co by bylo gdybys powiedziala wlascicielowi mieszkania, ze Twoi wspollokatorzy nie sprzataja po sobie? Moglby na takiej podstawie ich wyprosic z mieszkania? ;o

[edit]

Artur20 --> Bols to moim zdaniem najgorsze scierwo... smaczniejszy jest 50%, przemycany ze wschodu Fryderyk. Nie jestem smakoszem, ale po kilku probach z Bolsem doszedlem do wniosku, ze nie tkne go juz nawet patykiem.

25.02.2008
14:41
[76]

blazerx [ ]

najlepiej przylapac na goracym uczynku i zrobic awanture

25.02.2008
14:41
smile
[77]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

martusi_a - on Cię nie uspokaja - on Cię zaprasza :D

25.02.2008
14:41
smile
[78]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Poza tym:

Co do podkradania jedzenia - nadal nie wiem jak mi to przejdzie przez gardło, bo mi zwyczajnie wstyd - a winowajcom zapewne wstyd będzie jeszcze bardziej.

Więcej asertywności i zdecydowania, bo niczego w życiu nie osiągniesz :> Dlaczego Ci wstyd? To im ma być wstyd, a Ty masz dać jasno ro zrozumienia, że takich akcji sobie nie życzysz, więc prosto z mostu i stanowczo, acz spokojnie powiedz, czego nie tolerujesz.

elLJot :: Weź Ty się lepiej zajmij Stansonem, rg i Rondem Babka, co? :> :D

25.02.2008
14:49
[79]

martusi_a [ Celestial ]

Sir klesk --> właściciel jest facetem tak ugodowym i tak bardzo w porządku, że na pewno ich nie wyrzuci za 1, 2 czy nawet 5 nieposprzątaniem, raczej podziała nam jako mediator.

eL --> :D

25.02.2008
14:50
[80]

Stitch001 [ Witcher ]

Martusia - Sam nie mieszkałem na stancji, ale w akademiku, więc niektóre opcje siłą rzeczy nie obowiązują/nie pokrywają się.

Ale tak jak napisał Paudyn, po wielu bojach (boje były czasem takie, że jeśli próbowałbym powiedzieć to co wtedy mówiliśmy, bez przeklinania, to w sumie niewiele miałbym do powiedzenia) też doszliśmy do tego wniosku, zmywanie zawsze od ręki (po posiłku) i swoje "brudy", nie ma że boli, nie chce się to najpóźniej wieczorem, inaczej zastosować któreś ze środków wyżej wymienionych (choćby Twoje własne pomysły z "potykaczami" pod drzwiami). Co do łazienki to przypuszczam, że "od ręki" też powinno obowiązywać, plus co tydzień ogólne sprzątanie z dyżuru.
A dyżury to jak w szkole (u mnie przeszło w pokoju, mimo tego że sami faceci), dyżur na sprzątanie obowiązywał cały tydzień (wyjątki, to imprezy*), gdy dyżurująca osoba czasem sprzątała i co 2 dzień (pokój, odkurzanie, takie tam) jeśli zaszła taka potrzeba.

* - Impreza się w to nie wliczała, bo siłą rzeczy jeśli była w pokoju to wszyscyśmy ją organizowali, więc wszyscy sprzątali.

Co do kradzieży żarcia - od razu prosto z mostu, podział lodówki, nie ma że bez pytania, jak nie twoje to wara od żarełka.
Wyjątek, właściciel jedzonka wyjechał na dłuższy okres (ok. tygodnia, wzwyż), wtedy się konsumowało je, co by się nie zmarnowało, lub samo z lodówki/szafki nie uciekło ;) przy jednoczesnym zgłoszeniu właścicielowi po powrocie i odkupieniu (jeśli oczywiście będzie chciał).

Co do zniszczenia cudzej własności, bezapelacyjnie, i nieodwołalnie naprawa bądź odkupienie podobnego lub takiego samego urządzenia.

25.02.2008
14:53
smile
[81]

WolverineX [ Legend ]

martusi_a - > jak cos to zawsze moge sie do ciebie przejechac i im wytlumaczyc w czym rzecz.. oczywiscie po swojemu, ^_^ efekt dlugotrwały gwarantowany, i pozwolenie na uzywanie uzasadnienia ' bo jak nie to ON wroci i łopatologicznie wam to wylozy...'



25.02.2008
14:58
smile
[82]

blazerx [ ]

martusia --> pochwal sie/ postrasz ze znasz wolverina z x-menow :f

na pewno w paralizujacy strachosmiech wpadna

25.02.2008
15:03
[83]

hamburger 7 [ Konsul ]

IMO Powinnas wyjasnic sprawe i przestrzec ich że znasz chucka norrisa /U/ a teraz przeproś wysia !

25.02.2008
15:04
[84]

WolverineX [ Legend ]

uwazaj blazerx, bo pewnego ranka rpzyjdzie smutny pan, zapuka dawa razy, powie ze listonosz ma paczke, a to nie ebdzie listonosz.

25.02.2008
15:05
[85]

blazerx [ ]

to bedzie wolverine z x-menow?

25.02.2008
15:06
smile
[86]

WolverineX [ Legend ]

chcialbys, ale nie bedzie tak milo

25.02.2008
15:32
[87]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

WolverineX - no głupszych rad dawno nie słyszałem ;)

martusi_a - hm, to podobnie jak u mnie.
Mieszkam sobie z dwiema dziewczynami w jednym pokoju i parą w drugim. Ja mam pokój cały dla siebie. Jest luz, swoboda i ogólnie fajność. Te dwie gówniary jednakże zaczynają się strasznie ciskać o zmywanie, sprząranie itd. Bez sensu, przecież płacę składkę na środki czystości! Zresztą talerze w zlewie czują się wspaniale, to ich naturalne środowisko.
Co ja mam z tymi dziewczynami zrobić?
Już jednej spaliłem czajnik i zeżarłem keczup, myslałem że od tego wyluzuje, ale nie bardzo.
Aha, też mieszkam we Wrocku.

A poważnie - rada Mazia jest bezcenna. I do tego polecam zrobić taki myk jak ja: całe mieszkanie wynajmuję JA. Sublokatorzy wynajmują pokoje ode mnie. Dlatego jak coś nie gra to droga, drzwi otwarte ;). Wiąże sie to jednak z ryzykiem, że jak nie znajdziesz nikogo do pustegp pokoju to i tak musisz za niego właścicielowi zapłacić. Ja nazgarniałem kumpli których już znałem wcześniej - i chociaż mieszkanie nie jest tanie - to zyje nam się komfortowo. Wszyscy są uczynni, żarcia użyczają sobie wzajemnie, nie mają pretensji o gości i muzykę... Nawet o brzdękanie na gitarach (na elektrycznej, hehe ;)). Polecam to rozwiązanie od przyszłego roku.

25.02.2008
15:41
[88]

ormats [ Konsul ]

Co do wyjadania z lodowki to bym zrobil im numer z ketchupem ze by sie bili o to kto ma pierwszy z kibla skorzystac.

Sam przymierzam sie do tego tylko ze z maslem ( wyjadaja mi stare damulki w pracy)

25.02.2008
17:10
smile
[89]

Herr Pietrus [ Gnuśny leniwiec ]

Starsi? Do tego czuja "zew wolności" na tyle, ze nie sposób z nimi dogadać się "po dobroci"? Osobiście na pewno długo nie tolerowałbym ich wybryków i podejrzewam, ze szczera rozmowa - którą w tym wypadku mogę polecić - to nie jest ta rzecz, na której wszystko by się skończylo... Raczej karczemna awantura, co polecam jeszcze bardziej...

Z drugiej strony - to tylko moje przypuszczenia, na szczęście mieszkam w rodzinnym domu - i szczerze podziwiam tych, którzy mieszkają na stancji z nieznanymi wczesniej i denerwujacymi/jakimikolwiek ;-) współlokatorami. Wyrazy współczucia.

A jeśli rozmowa nie poskutkuje - wyprowadź sie, jeśli cie stać. Co prawda moze być trudno o mieszkanie/pokój w srodku roku, ale szukać można, zwlaszcza we Wrocławiu. Umowa moze i cie obowiazuje, ale zawsze można ja zerwać/wypowiedzieć - to tylko kwestia warunków.

25.02.2008
19:38
[90]

Didier z Rivii [ life 4 sound ]

martusi_a --> napisz koniecznie jak tam sie pertraktacje udaly.

Powiem Ci ze u nas tez byl z tym problem, choc nie az na taka skale o jakiej Ty piszesz, ale u nas udalo sie go jakos rozladowac bo jedna ze wspolokatorek jest właścicielka mieszkania, która swoją drogą przesadza ostro z porzadkami bo jak to zwykle bywa ona zawsze świeta jest...

no ale jeden problem minal a inny sie zaczal - mianowicie mamy teraz w mieszkaniu PSA co jest jzu przegieciem. Chociaz powiem szczerze ze mnie to nie dotyka nawet w malym procencie tak jak dziewczyne ktora mieszka z nia w pokoju(ale tylko do konca tygodnia - nie dziwie sie), ktorej rzeczy juz kilka razy były w strzępach po tym jak włascicielka zostawila psa na caly dzien i wyszla na zajecia... to dopiero jest hardcore...
juz nie mowie ze leiej nie zostawiac nawet na chwile kanapek czy czeos takiego na stole w kuchni bo może sie to nie obronic ;)

25.02.2008
19:39
[91]

Mastyl [ Legend ]

Życie stawia problemy, ktorych nie rozwiąże forum z grami.

25.02.2008
20:17
[92]

martusi_a [ Celestial ]

Pertraktacje przesunięte na dzień jutrzejszy - nagle wszyscy musieli wybyć z mieszkania /może poszli ustalać plan boju?/ ;)

BIGos -->
Ty przynajmniej jesteś zabawny, w przeciwieństwie do mojego współlokatora. ;)
A za rozwiązanie dziękuję, podsunąłeś mi dobry pomysł, tym bardziej, że prawdopodobnie tylko ja z obecnej ekipy tutaj zostanę.

O wyprowadzce do końca czerwca nie ma mowy, umowa jest wiążąca, poza tym kaucja wpłacona.

Didier -->
niech zgadnę - pies weterynarki? To takie nasze zboczenie już chyba - też sprowadziłam nam do mieszkania szczenię. Za zgodą właściciela i 4/5 lokatorów. Kolega od czajników został pozbawiony możliwości wypowiedzenia się na ten temat, bo właściwie nie było do końca pewne, czy to on będzie z nami mieszkał /miał mieszkać ktoś inny, a on miał być tylko tymczasowo, zresztą, długa historia/. Szczeniak do domu przybył no i się zaczęło.
Koleżanka z pokoju nie miała i nie ma nic przeciwko, zresztą pies większych szkód nie zrobił, para z nami mieszkająca również nie wnosiła pretensji i ani razu nie słyszałam złego słowa. Szczenię jak to szczenię, lało gdzie popadnie, nie byłam w stanie opanować wszystkich kałuży i kup - więc przychodzono, mówiono mi spokojnie i normalnie, że pies narobił - szłam i sprzątałam.
Ale współlokator "od czajników" już pierwszego dnia wszedł ze mną na wojenną ścieżkę, bo zwierząt nie lubi, przeszkadzało mu absolutnie wszystko, a że nie potrafił mi jakoś normalnie zwrócić uwagi, że np. "pies zsikał mi się pod drzwiami, zrób coś z tym", zaczęło się wzajemne nielubienie. Które przekształciło się w nienawiść, po kilku razach traktowania mojego psa nogą bądź butem.
Aktualnie psa z sobą nie mam, na czas sesji wywiozłam do domu, przy okazji rodzice nauczyli go czystości. Zwierzak podrósł i zmądrzał, wróci do mnie za jakieś 2 tygodnie - ale przyznam szczerze, że obawiam się tego powrotu. Z uwagi na i tak już napiętą sytuację.

Mastyl -->
na ten nudny argument odpowiem równie nudną kontrą - to po co te wszystkie kategorie, NIEzwiązane z grami? Eot.

25.02.2008
20:24
smile
[93]

Volk [ Legend ]

Eeee, no to teraz juz wszystko jasne. Te podkradanie ketchupu, ogorkow i zostawianie syfu to nie wynik ich trybu zycia a slodka zemsta za koniecznosc codziennego obcowania z psimi kupami i sikami ;P

25.02.2008
20:26
[94]

martusi_a [ Celestial ]

Volk --> no to trochę późny zapłon mają ;P Poza tym pies jest MÓJ, a ketchup i ogórki były KOLEŻANKI ;)

25.02.2008
23:03
[95]

WolverineX [ Legend ]

bigos, a widziales keidys terroryste piekacego ciasteczka ?
odpowidam ze nie.

25.02.2008
23:20
[96]

Aen [ MatiZ ]

Wiem że masz dostęp - Wsadź do lodówki na swoją półkę ucięty łeb z prosektorium. Gwarancja spokoju :)

A poważnie - Ja w swoim pokoju na stancji mam wszystkie cukry/herbaty/słoiki w szafce. W lodówce tylko psujące się rzeczy (mleko, jajka, ser) i nic jakoś nie znika. Może skombinuj małą lodóweczkę turystyczną do swojego pokoju?

25.02.2008
23:53
[97]

Moshimo [ FullMetal ]

Aen --> no ale nie po to sie mieszka razem i wynajmuje dom ze wspolna kuchnia i wspolna lodowka, zeby pozniej sie chowac po katach. Ja w pelni popieram martusie. Sam musialem sie meczyc z duzo starszymi facetami (ja 22 wiosen, oni ponad 40) i mialem bardzo podobne problemy co martusia + kilka dodatkow takich jak obrazanie, grozby, klotnie. Wiec powiem tylko: walcz martusia, walcz! :)

25.02.2008
23:55
[98]

kamyk_samuraj [ Senator ]

Eee.... ten... no.... brud? Znaczy... Nieporzadek? Niee przeesadzaaj... Na fizyce nie uczyli o entropio? Pamietaj - sprzatajac przeciwstawiasz sie naturze - zreszta - z opisu wynika, ze nie wiesz jeszcze, co to balagan... Wg mnie masz do czynienia najwyzej z nieladem artystycznym... (bo skoro gary/talerze/stucce laduja w zlewie to jest ok).

26.02.2008
00:25
smile
[99]

volve16 [ Manager ]

kamyk:

bo skoro gary/talerze/stucce laduja w zlewie to jest ok

Gorzej, jak po pewnym czasie same zaczynają z niego wychodzić :D :P

26.02.2008
01:23
smile
[100]

Caine [ Książę Amberu ]

Szczenię jak to szczenię, lało gdzie popadnie, nie byłam w stanie opanować wszystkich kałuży i kup - więc przychodzono, mówiono mi spokojnie i normalnie, że pies narobił - szłam i sprzątałam.
No, szkoda że nie wspomniałaś o tym na początku. Są ludzie którym przeszkadzają brudzące po mieszkaniu sierściuchy - i nic tu nie pomoże że od razu (?) sprzątałaś.

26.02.2008
01:34
[101]

Speed_ [ ... ]

Nie wiem czy ktoś już to proponował, ale możesz przez przypadek zostawic komputer z otwartym właśnie tym wątkiem, a ciekawość zrobi swoje:P Obędzie się bez rozmów i kłótni może:)

26.02.2008
02:15
[102]

settoGOne [ Pretorianin ]

przypominaja mi sie wakacje w holandii :D tez byly takie awantury :) raz nawet jakas baba mi zawiesila na drzwiach od pokoju butelki z piwem (co za kretynka) potem jednak bala mi sie w twarz powiedziec ze to ona (a to byla ona:-) ) bo wstyd jej bylo ze popelnila blad.

Spoleczniara z Ciebie - Wilku z Hemp Gru by Ci pojechal niezle po rajtuzach

26.02.2008
07:05
smile
[103]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

No, Wilku dobry wariat jest.

26.02.2008
08:27
[104]

kiowas [ Legend ]

martusia ----> wypowiedz zwyczajnie umowę z miesięcznym wyprzedzeniem i po kłopocie - po sądach ciagać cię nie będą.
No i będziesz mieć nauczkę by nie podpisywać umów inaczej niz na czas nieokreślony.

26.02.2008
08:41
[105]

Bucha [ Hashish Air Kahn ]

Ja rowniez kiedys mieszkalem w mieszkaniu studenckim. Cos Ci powiem w zwiazku z tym i nie bedzie to mile. Niestety ale nie ma takiej opcji mozliwosci aby cos pozmienac. Ludzi po prostu nie da sie zmienic i z doswiadczenia wiem ze jedyne co mozna zrobic to nauczyc sie z nimi zyc. Wszelkie dyzury itp. sa smiechu warte poniewaz nie ma takiej sily ktora by to od kazdego wegzekwowala! Jedynym sposobem na porzadek w domu w ktorym mieszka kilka roznych osob to po prostu sprzatanie po sobie. Nie odkladanie na pozniej tylko jesli ktos przygotowuje posilek to natychmiast po sobie sprzata. Widze ze najwiekszy problem jest wlasnie z kuchnia. A jesli chodzi o ginace produkty to sprawa jest prosta. Zabierz zeczy, ktore mozesz do swojego pokoju. Bedzie smiesznie ale Ty bedziesz miec spokoj. Pewne rzeczy sa po prostu nie do ominiecia a juz na pewno nerwami i stresem nie jestes w stanie ich rozwiazac.

26.02.2008
14:31
[106]

martusi_a [ Celestial ]

Caine --> ale psa nie ma od dwóch miesięcy. Myślisz, że "mściliby" się po takim czasie? Tym bardziej, że ich przewinki nie są ukierunkowane we mnie, tylko we wszystkich, po równo.
A przecież pytałam, czy zgadzają się na psa - Chryste, toż to dorośli ludzie, chyba są w stanie logicznie rozumować i wiedzą, z czym to się wiąże - wystarczyło powiedzieć NIE. Jakoś bym przeżyła.

kiowas --> przeprowadzkę traktuję jako ostateczność, póki co postaram się chwytać innych środków, niż te ostateczne.

Czekam do wieczora, może dzisiaj mi nie "uciekną".

26.02.2008
14:37
[107]

kamyk_samuraj [ Senator ]

martusi_a -> ale pies? W mieszkaniu studenckim? Po co? Chyba, by szukal ostatkow jedzenia... ale skoro to szczeniak, to jeszcze by zezarl... A moze za karaluchami ma ganiac? Nie rozumiem tego...

26.02.2008
19:29
smile
[108]

Volk [ Legend ]

Prosimy o relacje z linii frontu ;)

26.02.2008
21:06
smile
[109]

martusi_a [ Celestial ]

Wilku --> relacji dziś jeszcze nie będzie, ponieważ znów nie ma kompletu osób. Zapowiada się ciężka partyzantka i wojna podjazdowa.

26.02.2008
21:10
[110]

kamyk_samuraj [ Senator ]

Ale tak pojedynczo latwiej podejsc, zaszlachtowac, cialo ukryc w szafie... Przeciez to oczywiste

26.02.2008
21:28
[111]

yazz_aka_maish [ Legend ]

I to jest pierwsza oznaka tego, iz sobie z tym nie poradzisz. Chcesz postawic na swoim, miec powazanie, chcesz by czuli respekt i traktowali cie z godnoscia? Postaw sprawe jasno, to wazna kwestia i skoro na wczoraj sie umowiliscie wszyscy maja byc i kropka. Bez wymowek, bez tlumaczenia.

A skoro ty folgujesz drugi dzien....

27.02.2008
00:08
[112]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

martusi_a

Wrocław nie jest taki zły, jak go malują ;) Od trzech lat mieszkam w jednym mieszkaniu "studenckim", współlokatorzy zmieniali mi się dość często. Problemów większych nie ma. A jak się pojawiły, znalazło się i proste rozwiązanie - zawiesiłem w przedpokoju tzw. X przykazań - wszystko utrzymane w żartobliwym tonie, wypisane czego nie wolno robić. I nagle problemy zniknęły - zamiast nałądowywać atmosferę, rozładowaliśmy ją humorem.

27.02.2008
19:43
[113]

martusi_a [ Celestial ]

Kolejny wieczór z niepełnym zestawem w domu, zebrałam się na bardzo infantylną formę przekazu, ale coś w końcu zrobić trzeba.

Nie spodziewam się, by na takim miłym liściku się skończyło.


"Problem" ze współlokatorami. - martusi_a
27.02.2008
19:48
smile
[114]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Mając na uwadze charakerystykę współlokatorów, powinno tam być więcej pisma obrazkowego.

27.02.2008
20:11
[115]

2k8 Black4 [ Pretorianin ]

Jaki żal ja w takim burdelu nie wytrzymałbym minuty !
Niech kurwy po sobie sprzataja , a ten piurotechnik "NC" ...
A dlaczego wogóle mieszkacie 2 w jednym pokoju , nie wstydzisz sie ???

27.02.2008
21:05
smile
[116]

martusi_a [ Celestial ]

A dlaczego wogóle mieszkacie 2 w jednym pokoju , nie wstydzisz sie ???

Zostałam zbita z pantałyku.

27.02.2008
21:09
smile
[117]

Volk [ Legend ]

2k8 Black4

Z dziewczyna/zona tez bedziesz mieszkal w osobnych pokojach 'bo wstyd'?;))

27.02.2008
21:21
[118]

kamyk_samuraj [ Senator ]

2k8 Black4 -> pojdziesz do wojska to tez bedziesz upierac sie przy osobnym pokoju dla kazdego? A tutaj jest wszak pole bitwy...

27.02.2008
22:10
smile
[119]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

bezwstydnica, he ;)

28.02.2008
16:14
smile
[120]

martusi_a [ Celestial ]

Nie chciałabym chwalić dnia przed zachodem słońca, ale pojawił się nowy czajnik, a do kuchni dziś rano dało się wejść i w spokoju zrobić sobie śniadanie, bo było względnie czysto.

Jestem bardzo zaskoczona.

28.02.2008
16:51
smile
[121]

yazz_aka_maish [ Legend ]

I to po takiej delikatnej notce? Twoi wspollokatorzy sa wporzo :)

28.02.2008
17:37
[122]

Moshimo [ FullMetal ]

Wow, tez sie zdziwilem. Z tego co ich opisywalas, to wygladali na takich, ktorzy latwo nie zrezygnuja ze swoich nawykow ;). Az dziwne, ze obylo sie bez bezposredniej konfrontacji.
Ciekawe jak dlugo sie to utrzyma ;p.

28.02.2008
17:38
smile
[123]

Coy2K [ Veteran ]

pewnie jeden z nich wszedł na forum i natknął sie na ten wątek a potem zawołał całą resztę :)

06.04.2008
10:25
smile
[124]

martusi_a [ Celestial ]

Wątek rozrywkowy: up!

Kolejny czajnik został spalony, gdyby nie moja przypadkowa interwencja, pewnie kuchnia poszłaby z dymem.

Nie mam sił się bulwersować, konam ze śmiechu. :))))

06.04.2008
10:31
smile
[125]

volve16 [ Manager ]

a już mi z podwieszenia uciekł ten wątek :D

No i trzeba było sobie kupić w końcu ten czajnik i postawić u siebie w pokoju :P Swoją drogą to jaki w końcu wy mieliście czajnik: elektryczny czy taki nornalny stawiany na gazie ? Bo ja jakoś nie wyobrażam sobie spalenia mieszkania czajnikiem elektrycznym :P

06.04.2008
10:41
[126]

martusi_a [ Celestial ]

volviś --> ale my cały czas miałyśmy ze współlokatorką elektryczny, swój własny, tyle że nie korzystałyśmy, co by rachunki kosmiczne nie były ;) No ale, już zamontowałam elektryka w pokoju, aż mi kawa lepiej teraz smakuje ;))
W kuchni zawsze były gazowe, ale cóż, bardzo szybko "wychodzą" :>

Tymczasem w kuchni akcja reanimacyjna. :D

06.04.2008
10:47
[127]

volve16 [ Manager ]

chyba drożej by Wam wyszło kupowanie co jakiś czas nowego czajnika "gazowego", niż ten wzrost rachunków za elektryczność :P Zresztą chyba elektryczność dzielicie na ilość osób w mieszkaniu, więc aż tak dużo nie wydacie :P

A co do akcji to czekamy na fotoreportaż :P

06.04.2008
10:58
[128]

martusi_a [ Celestial ]

A wcale nie, bo ja do czajnika nie dokładam nawet złamanego grosza. Nie ja spaliłam, nie ja kupuję, prostość ;)

Fotoreportażu nie będzie niestety. ;))

06.04.2008
10:59
[129]

volve16 [ Manager ]

No ale z tego co pamiętam, to przywiozłaś swój :P Więc jednak jakieś pieniądze z Twojej kieszeni na to poszły :P

Fotoreportażu nie będzie niestety

:(:(:(

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.