GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Lejdis - Żeńska odpowiedź na "Testosteron" (?!)

04.02.2008
10:19
[1]

Wo_Ja_Ann [ Addicted to Soccer ]

Lejdis - Żeńska odpowiedź na "Testosteron" (?!)

Byłem i widziałem... Troche sie rozczarowałem. Pierwsze sceny są dość żenujące, generalnie tak samo, jak pierwsze 20 minut filmu, które ledwo przetrwałem i miałem ochotę opuścić salę. Potem wszystko trochę się rozkręca, można się nawet pare razy pośmiać, ale generalnie moim zdaniem film za bardzo chce bazowac na "Testosteronie". Dobra kampania to niestety nie wszystko. Role żeńskie są straszliwie wulgarne (chociaz pani Dereszowska świetnie zagrała), to jednak nie znam kobiet, ktore co drugie slowo strzelaja "kurwa" albo innym ciekawym wyrazeniem... OK znam, ale to jednostki nie budzace smiechu, tylko raczej zazenowanie.
Film ratuja dla mnie męskie kreacje - zwłaszcza Szyca i Kota, ale pozostali panowie tez sie dobrze spisali.
Pare razy mozna sie bylo usmiechnac, ale spodziewalem sie wiecej...
A Wy co myslicie?

04.02.2008
10:26
[2]

Scatterhead [ łapaj dzień ]

Przy Testosteronie nie wytrzymałem do końca filmu, do Lejdis mnie nie ciągnie...

04.02.2008
10:28
[3]

tomazzi [ Episode: 3 ]

Dla mnie film podobał sie bardzo. Testosteronu nie oglądałem więc porównania nie mam. A co do wulgaryzmów, to lekko z tym przesadzono chociaż znam kobiety które sie tak odzywają i prowadzą normalne życie.
Jedynie co mnie denerwowało jak oglądałem to ludzie w kinie. Ciągłe gadanie, jakieś szmery, smsy. Sobie przypomniałem dlaczego tak rzadko chodzę do kina.

04.02.2008
10:32
smile
[4]

martusi_a [ Celestial ]

Już się doczekać nie mogę, kiedy to zobaczę. "Testosteron" był świetny, oglądając 2 raz bawiłam się równie dobrze, co za pierwszym.

Scatterku --> nie do wiary, przecież tam sama prawda była! Że kobiety są złe itd. Nie mogłeś tego znieść? ;)

04.02.2008
10:36
smile
[5]

Awerik [ Generaďż˝ ]

Byłem wczoraj z koleżanką w kinie na tym. Reklamowano go jako film o przyjaźni, a tak naprawdę to historia o kilku kobietach które chleją, przeklinają, puszczają się, i udają twarde. Nie polecam. Na pewno nie nazwałbym tego czegoś "damską wersją Testosteronu". Aha, i aktorstwo bardzo drewniane - szczególnie Dereszowską nieprzyjemnie się ogląda.

04.02.2008
10:46
[6]

tomazzi [ Episode: 3 ]

Awerik -> dobry dżołk :D Akurat gra Dereszowskiej podobała mi sie dość mocno. A jak nie widziałeś w tym filmie przyjaźni to sory ziom, współczuję.

04.02.2008
10:46
[7]

Scatterhead [ łapaj dzień ]

Martuś -> po prostu usypiałem, może to był zły dzień

04.02.2008
10:49
[8]

kiowas [ Legend ]

Dla wszystkich, którzy psioczą na wulgaryzmy i chlanie - scenariusz podstał na podstawie autentycznych blogów netowych prowadzonych przez kobiety.

Poza tym - ilu facetów było kiedykolwiek na damskiej imprezie? :))

04.02.2008
13:28
[9]

Awerik [ Generaďż˝ ]

kiowas ==> Dla wszystkich, którzy psioczą na wulgaryzmy i chlanie - scenariusz podstał na podstawie autentycznych blogów netowych prowadzonych przez kobiety.
No i co w związku z tym? ;)

Poza tym - ilu facetów było kiedykolwiek na damskiej imprezie? :))
A co nazywasz damską imprezą?

04.02.2008
13:30
[10]

Wonski [ Hebrew Hammer ]

kiowas --> No nie ulega kwestii, że istnieją kobiety wulgarne, chamskie i prymitywne z paskudnymi nałogami lub wręcz chorobą alkoholową, ale to nie znaczy, że wszystkie takie są. Są jeszcze takie inne, fajne.

04.02.2008
13:33
[11]

kiowas [ Legend ]

Wonski, Awerik ---> oj jak wy mało lotni jesteście :)

Nie napisałem tego by powiedzieć, że WSZYSTKIE kobiety takie są. Napisałem to by powiedzieć skąd wziął się pomysł na takie ich pokazanie, i by pokazać, że nie jest to pomysł z palca wyssany.

Wonski ---> a jeśli myślisz, ze damskie nasiadówki to romantyuczne czytanie sobie poematów to jestes w grubym błędzie :)

04.02.2008
13:37
[12]

Wonski [ Hebrew Hammer ]

kiowas --> No co ty, ja myślałem o dzierganiu w rytm lektury Danielle Steel :)

04.02.2008
14:14
smile
[13]

Awerik [ Generaďż˝ ]

kiowas ==> Ty masz jakiś problem z czytaniem ze zrozumieniem. Napisałem gdzieś, że pomysł jest wyssany z palca? Zasugerowałem, że uważasz iż wszystkie kobiety są takie jak w tym filmie? Nie. Napisałem tylko, że film mi się nie podobał, jeżeli masz inne zdanie to je jakoś uzasadnij zamiast wyzywać mnie od "mało lotnych".

15.02.2008
10:33
[14]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

początek jak dla mnie fajny, aż do momentu zemsty na dywaniku. Na tym skończył się dla mnie film i zaczął serial. Wątki poupychane jeden na drugim.


ale teksty niezłe:) pije wodę z kałuży, napierdala mieczem i bojkotuje połączenia telefoniczne:]

15.02.2008
10:37
[15]

Wo_Ja_Ann [ Addicted to Soccer ]

NewGravedigger ----->

spoiler start
"Gardzi łącznością telefoniczną":D
spoiler stop


Hmm... Widac kwestia gustu... Dla mnie pierwsze 20 minut bylo najtrudniejsze do przetrwania, a potem film sie rozkrecał...

15.02.2008
10:41
[16]

wi3dzmin [ Generaďż˝ ]

Film niezły, ale testosteron lepszy ;)
Rzeczywiście wulgarny, kobiety przedstawione w większości jako wredne suki, które swoich mężów traktują jak śmieci (szczególnie ta od Rzymianina). Jak ktoś już napisał, genialne role męskie (Szyc, Kot) i w ogóle fajny wątek z Szycem działają mocno na plus. Kilka tekstów też było naprawdę niezłych.

Generalnie film dpbry, parę razy uśmiałem się nieżle, ale i tak wole testosteron.

Czy ja wiem czy ta Dereszkowska tak dobrze grała... jakoś specjalnego talentu u niej nie widziałem. Zresztą postać babki dającej na prawo i lewo, każdemu który się na winie, obojętnie czy czysty czy śmierdzi... cóż sama postać mi się nie spodobała ;)

15.02.2008
10:59
smile
[17]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Dla mnie to najbardziej wulgarny film jaki w życiu widziałem. Nie chodzi tylko o rynsztokowy język ale o całą fabułę. Szczerze odradzam.

15.02.2008
11:49
[18]

Prince_michal [ Generaďż˝ ]

Testosteron lepszy. Ma ten męski humor itp.
Lejdis to bardziej dla kobiet

15.02.2008
12:50
[19]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

Nie byłem i nie zamierzam iść. Powszechna opinia jest taka, że film jest żenujący i że szkoda pieniędzy oraz czasu. Ponoć dobry dla "kobiet z marginesu".

15.02.2008
12:59
smile
[20]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Dla mnie to najbardziej wulgarny film jaki w życiu widziałem. Nie chodzi tylko o rynsztokowy język ale o całą fabułę.

To mało widziałeś.

Śmieszy mnie jak ludzie oceniaja film po ilości przekleństw. I to w szczególności przejawia się w ocenianiu polskich filmów, bo nikt pewnie nie powie, że Pulp Fiction był żenujący.

Sam film mi się podobał. Nieźle się na nim uśmialiśmy. I pamiętajcie, idealny prezent na walentynki to serce konia :D

<-----Ponoć dobry dla "kobiet z marginesu".

15.02.2008
13:00
[21]

Child of Bodom [ Woo Hoo! ]

Albo przyrzadzenie ukochanej smazonych grzybow ubranym w glowe konia i maske gazowa na wacku.

15.02.2008
13:03
[22]

TOA_ [ Pretorianin ]

ide dzis na to z dziewczyna,z braku innych filmow w kinie ( jestem legenda nie bede ogladal )

15.02.2008
13:06
[23]

kiowas [ Legend ]

Awerik ---> wyjasniełem to już Wonskiemu, widzę, ze nie załapałeś - film jest zrobiony NA PODSTAWIE czyjegoś życia i tylko to życie oddaje. Czy ja gdzieś coś wspomniałem o tym, ze WSZYSTKIE kobiety są takie same? Cóż za nonsensowne stwierdzenie....

Attyla ---> chętnie się dowiem co to takiego 'wulgarna fabuła'

promilus ---> ci spece od 'żenujących' komentarzy zwyczajnie mają przed oczyma obraz kobiet jako potulnych niewinnych owieczek, które dbają o swoich misiów i złego słowa nie powiedzą :)
Stąd takie zniesmaczenie brutalnym otworzeniem ślepek :))

TOA ---> jeśli narzekasz na brak dobry filmów to znaczy, ze nie widziałem 'P.S. kocham cię' - świetna sprawa! :)

16.02.2008
11:28
[24]

TOA_ [ Pretorianin ]

kiowas - nie narzekam na brak dobrych filmow , tylkow moimkinie bylo tylko jestem legenda i lejdsi, jestem legenda mialem na kompie .


a co do filmu , to fajny byl , nie wiedzialem ze bede sie smial na polskiej komedii :)


spoiler start

Wypierdalaj Isztwan !

:D
spoiler stop

16.02.2008
11:40
[25]

siurekm [ Strogler ]

Testosteron oglądałem jakieś 20 minut, na Lejdis nie mam zamiaru iść ponieważ, my nie umiemy kręcić "swoich" filmów, tylko wzorujemy się na zachodnich produkcjach

16.02.2008
11:47
[26]

Awerik [ Generaďż˝ ]

kiowas ==> Po raz kolejny wkładając nie moje słowa w moje usta udowadniasz tylko, ze nie warto z tobą dyskutować. Mało mnie obchodzi, że scenariusz został napisany na podstawie czyjegoś życia, skoro film powtarza wszystkie błędy polskiej kinematografii ostatnich lat.

16.02.2008
11:51
[27]

eros [ elektrybałt ]

Po recenzji na blogu Futrzaka wcale tego filmu ogladac nie zamierzam. Juz nie mowiac o tym, ze kiowas (do Ciebie pisze/mowie) jedna sprawa jest jak dokonuje sie autoprezentacja w internecie (i to do tego czacie), a tym jak dana osoba zachowuje sie w rzeczywistosci. Druga sprawa jest to, ze chamstwo bedace przejawem agresji jest przypisane jako stereotyp meski nie bez przyczyny. Po raz kolejny trzeba przypominac, ze kobiety to nie mezczyzni, tylko z innym wyposazeniem...

16.02.2008
11:56
smile
[28]

Prev. [ Legionista ]

Testosteron, zupełnie mnie nie wciągnął. Oglądałem całe i nic, żadnych pozytywnych emocji związanych z tym filmem, zupełnie nic! Jeżeli chodzi o "Lejdis" to chętnie pójdę zobaczyć tą produkcję ze względu na ciekawą recenzję i obstawę aktorską. Wydaje mi się, że może to być "coś", ale nic zobaczymy..

16.02.2008
12:06
[29]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
oczywistym dla każdego jest, że bywają kobiety i kobiety. Jednak nie uważam za dobre, by to co jeszcze niedawno spotykało się z ostrą reakcją otoczenia dzisiaj miało być kwitowane wzruszeniem ramion, śmiechem, czy choćby zdziwienie, że ktoś może nie patrzeć na to bez abominacji. Co było wulgarne w tym filmie? W zasadzie wszystko. Łatwiej byłoby powiedzieć, co wulgarne nie było! Kobiety zostały przedstawione jako zwyrodniałe, zwierzęce i egocentryczne dziwki. I naprawdę nie chodzi tu o to czy tak jest ale o to jak być powinno. Sztuka zastąpiła jakiś czas temu Kościół w dziele moralizowania i ukazywania właściwych wzorców. Czy mam rozumieć, że właściwym wzorcem nowych czasów jest co, co do niedawno kwitowało się słowem "k****"??? Czy rzeczywiście sztuka stała się sprzedajną dziwką dającą gawiedzi nie wzorce lecz to co lubi najbardziej?
Pokaż mi w tym filmie kobietę, która ma normalną rodzinę i gromadkę szczęśliwych dzieci! Pokaż mi w tym filmie kobietę, która nie zatrzymała się w rozwoju na poziomie nastoletniej gówniary, jaką była w chwili zawiązywania przyjaźni! Wulgarne w tym filmie było wszystko - od początku do samego końca. A było, ponieważ obrażało to wszystkie wyobrażenia jakie normalny mężczyzna ma na punkcie kobiet i co może zachęcać go do tego, by nie traktował ich jak pierwszych lepszych ladacznic z ulicy lecz podchodził do nich z należnym szacunkiem i nabożnością niemal.
No i film jest z gruntu fałszywy. Wyłączając wyjątki, w moim pokoleniu takich kobiet po prostu nie ma. Wszystkie są zupełnym zaprzeczeniem tego co zobaczyłem w kinie.

16.02.2008
12:08
smile
[30]

simian-raticus [ Konsul ]

Po Testosteronie już nie oglądałem żadnego polskiego filmu - mam już dość patrzeć na te same mordy przewijające się w kółko. Dość!

16.02.2008
12:21
smile
[31]

eros [ elektrybałt ]

Jako gratis:

Przyznać jednak trzeba, że jeśli ktoś się waha, na co przeznaczyć luźne 2 dychy, zamiast biletu polecałbym raczej cztery Specjale i fajki. Film, z lekkim opóźnieniem, ale bez szkody dla naszego rozwoju psychomotorycznego, można będzie prawdopodobnie obejrzeć w najbliższe święta w TVP, a jeśli kogoś przypiliło – należy zwrócić się o pomoc do kolegi posiadającego szybki Internet i luźny stosunek do praw autorskich.

16.02.2008
12:36
[32]

qLa [ MPO Proud Member ]

Mnie ogolnie film nie podpasil.
Fakt bylo pare scen smiesznych, ale ogol smutny i zalosny.
3x latki, glowne bohaterki tego filmu zachowuja sie jak 17 letnie gowniary.
Moim zdaniem Testosteron o niebo lepszy.
Taki film zeby isc z dziewczyna, ogladnac i szybciutko zapomniec.

16.02.2008
13:51
[33]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Atylla---> O czym ty piszesz?? Jaka sztuka? Bredzisz coś i chyba nie znasz gatunku jakim jest komedia. O Lejdis piszesz jakby to był nowy film wielkiego reżysera, adresowany do bardzo wąskiego grona. Jest coś takiego jak kino rozrywkowe. Wpisz w google to może zrozumiesz. Poza tym dlaczego niby film ma pokazywać kobiety jako przykładne matki i żony. Dawno takich pseudomądrości nie czytałem.

16.02.2008
14:08
smile
[34]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Filmu nie oglądałem, obejrzeć go zamierzam ale kiedy - nie wiem. Testosteron znam tylko jako sztukę i bardzo mi się podobał, natomiast z Lejdis nie miałęm do czynienia jeszcze.

Attyla - są filmy o normalnych kochających się rodzinach i są filmy o rozpadających się związkach i zdradach. Nie wiem jak Ty, ale patrząc dookoła, wydaje mi się normalniejszy zestaw 1+2 (kobieta związana z kimś na stałe i kochanek, bądź mężczyzna z żoną i kochanka) niż 1+1. Nie jest to jakiś znak czasów - ot, zawsze tak było. Za to ciekawie nazywasz kobiety wulgarne - per "dziwki". No ale taki samiec jak Ty, który najchętniej poobijałby wszystkim złym ludziom mordy bo nie chce "donieść" na policję, zapewne wie o życiu więcej ;) Szkoda, że tylko z jakiś poradników ;) Jeśli dla Ciebie głównym zarzutem jest wulgarność to masz przecież kilka wyjść:
- możesz nie oglądać
- możesz nie zamierzać oglądać
Z tego co mówisz, film generalnie jest taki jaki miał być w zamierzeniu i jak był reklamowany. Po jaką więc cholerę oglądałeś go skoro burzy Ci fikcję życia?

16.02.2008
14:51
[35]

Attyla [ Flagellum Dei ]

promilus
jeśli nie wiesz czym jest sztuka to zajrzyj do słownika języka polskiego. Jeżeli natomiast dla ciebie sztuka jest tylko "wysoka" to odsyłam cię do mojej wymiany zdań z Kalganem w wątku o modzelewskim jako patronie ulic (polecam post 251). W każdym razie nie mam ochoty tłumaczyć ci absurdalności twoich pomysłów na temat sztuki w obecnym czasie.

Misiaty
Nie wiem jak Ty, ale patrząc dookoła, wydaje mi się normalniejszy zestaw 1+2 (kobieta związana z kimś na stałe i kochanek, bądź mężczyzna z żoną i kochanka) niż 1+1
to albo żyjemy w zupełnie innych krajach albo środowiskach.

Nie jest to jakiś znak czasów - ot, zawsze tak było.
Ano tak. Zawsze była zdrada. Zawsze były dziwki i zawsze były ladacznice. Nigdy jednak nie było tak, by paru durni robiło wszystko by wszystkie te określenia swobodnie móc odnosić do każdej kobiety, bo każda by była desygnatem każdego z tych określeń. Jeżeli w XIX w. gardziło się czerwonymi, bo twierdziło się, że chcą, by żony były wspólne, to ludzie mylili się. Czerwoni chcieli tego, by każda panienka była łatwa jak prostytutka, tania jak dziwka i doświadczona jak markietanka.

zapewne wie o życiu więcej ;)
Zapewne tak jest. Ale licytowanie się nie ma najmniejszego sensu. Nie ma, bo moje doświadczenia są nieodzownie związane z niedostępnym tobie sposobem postrzegania kobiety jako istoty a nie dmuchanej lalki. Z zachowaniem wieloznaczności określenia "dmuchana".

to masz przecież kilka wyjść:
Albo jeżeli ten film obraża mnie i moje widzenie świata, to mam też prawo obejrzeć to coś by tym łatwiej było później udowodnić takim jak ty, że istotnie jest to śmierdzące g****. Chyba, że wyobrażasz sobie, że ludzie mogą służyć takim pokręconym idiotom jak reżyser tego szajsu za worek treningowy i mogą jedynie siedzieć cicho. Otóż nie! Te mendy obraziły ciężko mnie, moją żonę, córkę i wszystkie znane i nieznane mi kobiety albo mój o nich pogląd co na jedno wychodzi.

16.02.2008
15:37
[36]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Atylla--->Wymień jakieś komedie, które ci się spodobały. Dzięki temu może zrozumiem czego szukasz w tym gatunku.
Jak film cie obraził, to widocznie nie masz do siebie dystansu. Jeśli w filmie bohater na śniadanie zajade jajecznice, a ty przykładowo jej nie lubisz to też taki film cie obraża i jest słaby? To wynika z twojego przedziwnego rozumowania.

16.02.2008
15:52
[37]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Attyla

to albo żyjemy w zupełnie innych krajach albo środowiskach.

Albo nie wiesz co się dookoła Ciebie dzieje :) Pamiętaj - zdrada może dotknąć każdego, nawet Ciebie ;)

Jeżeli w XIX w. gardziło się czerwonymi, bo twierdziło się, że chcą, by żony były wspólne, to ludzie mylili się. Czerwoni chcieli tego, by każda panienka była łatwa jak prostytutka, tania jak dziwka i doświadczona jak markietanka.

Yhm, Ty potrafisz nawet pod temat filmu podciągnąć komunistów! A co to ma z tematem wspólnego? Nic. Ludzie gardzili nimi, po czym szli do swych kochanek wzdychać, jacy to czerwoni są źli. Ot, życie. Nie warto jednak do wszystkiego mieszać polityki.

Zapewne tak jest. Ale licytowanie się nie ma najmniejszego sensu. Nie ma, bo moje doświadczenia są nieodzownie związane z niedostępnym tobie sposobem postrzegania kobiety jako istoty a nie dmuchanej lalki. Z zachowaniem wieloznaczności określenia "dmuchana".

Ooo, czymże zasłużyłem na psychoanalizę. No ale zapomniałem - rozmawiam z wszechwiedzącym ;) I choć nie napisałem nic, co mogłoby Ci sugerować takie domysły - Ty stworzyłeś całą koncepcję. Więc wyobraź sobie - ja właśnie postrzegam kobietę jako istotę. Istotę równą facetowi. Istotę, która potrafi przekląć, którą również miotają emocję. I która czasem zdradza swojego faceta, bo to mimo wszystko jest naturalne. Ty zaś chyba utknąłeś na etapie definiowania słowa istota.

Chyba, że wyobrażasz sobie, że ludzie mogą służyć takim pokręconym idiotom jak reżyser tego szajsu za worek treningowy i mogą jedynie siedzieć cicho. Otóż nie! Te mendy obraziły ciężko mnie, moją żonę, córkę i wszystkie znane i nieznane mi kobiety albo mój o nich pogląd co na jedno wychodzi.

Ty naprawdę podchodzisz do wszystkiego gorzej niż przedszkolak. Obrazili Ciebie, Twoją żoną? Czym? No odpowiedz jasno czym. Czy wymienili tam Ciebie z nazwiska, pokazali zdjęcia Twojej żony? Czy zrobili cokolwiek co by się w to wpisywało? Nie? To czym?

16.02.2008
16:48
[38]

Da_Mastah [ Elite ]

"Istotę równą facetowi."

No toś się wystawił klatą na lawinę ;-))

Żeby nie było, że nie ostrzegałem ;-))

16.02.2008
17:27
smile
[39]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Da_Mastah

;)

16.02.2008
17:37
smile
[40]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

Jeśli pod film komediowy o relacjach damsko-męskich (nie oglądałem, nie wiem jakiej jakości) podciąga się tematy polityczne, w tym wypadku: komunizm, to jest to znak, że wypadałoby sobie odpuścić godzinę, dwie dziennie siedzenia na forum na rzecz biegania, skakania, rąbania drewna czy czegokolwiek innego. Albo, co jest drugą opcją, postawić wiatrówkę koło biurka i co jakiś czas sprawdzać czy pod dywanem nie siedzi Lenin.

16.02.2008
17:42
[41]

Dark Elf [ Konsul ]

widocznie jestem cham i prostak... ale przy filmie sie usmialem :>

spoiler start


Bęc! wiem co czujesz , czuje to samo. zycie to tylko chwila ,a ta chwila.... nalezy do nas.


spoiler stop

16.02.2008
18:35
[42]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Misiaty
Albo nie wiesz co się dookoła Ciebie dzieje :)
Zapamiętaj, że ze mną niebezpiecznie żartować na taki temat. To jest temat zastrzeżony wyłącznie dla mnie. To nie jest żart.

Ty potrafisz nawet pod temat filmu podciągnąć komunistów!
Kto twoim zdaniem napisał paszkwil święta rodzina? Ja? A co? Wyszło to tak sobie? Oryginalnie? Poczytaj sobie rozważania Wokulskiego na temat dobierania kobiet i mężczyzn. Poczytaj sobie inne rzeczy z okresu pozytywizmu. Komunizm jest doktryną polityczną. Prawda. Ale jest to doktryna, która dokonuje upaństwowienia każdej sfery ludzkiego życia. Ubzdurawszy sobie kompenencje do usuwania złych zjawisk towarzysze bez najmniejszego zastanowienia pchają się w najbardziej nawet intymne sprawy ludzkie. Prawdę mówiąc to ja się dziwię, że towarzysze z UE nie uchwalili jeszcze jakiejś dyrektywy dotyczącej uczuć czy dozwolonych pozycji. Możesz się tylko pocieszyć, że z całą pewnością już o tym myślą i jeżeli nie my, to z całą pewnością nasze dzieci będą się kochały pod dyktando unijnego komisarza umieszczonego pod łóżkiem.

Ooo, czymże zasłużyłem na psychoanalizę.
hmmm. Zastanówmy się.... Może to ocena mojej znajomości życia?

Istotę równą facetowi
No i w tym nigdy się nie zgodzimy, bo ja nigdy nie pozwolę sobie na takie obniżenie statusu kobiety. Zostałem wychowany w ramach kultury europejskiej, w której kobieta jest nosicielką tego, co nam absolutnie niedostępne.To istota wyższa i do wyższych celów stworzonych. Stąd wzięły się wszystkie formy, którymi obudowano kontakty z kobietami. Stąd wziął się nasz wyjątkowy i niepowtarzalny stosunek do kobiety i małżeństwa. świat potrafił wytworzyć sobie kodeks honorowy i parę innych rzeczy zbieżnych z osiągnięciami zachodu. Ale żadna kultura poza zachodnią nie wykształciła rycerskości jako formy zachowania wobec kobiety. żadna poza zachodnią kultura nie była w stanie postawić kobiety tak wysoko i żadna tak jej nie uświęciła. Rewolucja dzieci kwiatów skalała ołtarz budowany od czasów średniowiecza. Od tego czasu kobieta została zdegradowana do roli samicy - przedmiotu pożądania fizycznego i tego pożądania zaspokajania. Kobieta została zrzucona z piedestału i została wdeptana w błoto męskich fantazji erotycznych. Potem przyszedł jeszcze gorszy konsumpcjonizm, który z miłości zrobił towar, z uczuć do niej jarmarczną rozrywkę a z niej samej coś znacznie jeszcze gorszego. I to wszystko na raz stara się nam narzucić w drodze takich paszkwilów jak Lejdis.

Ty naprawdę podchodzisz do wszystkiego gorzej niż przedszkolak.
Jeżeli w tej chwili jeszcze tylko przedszkolak jest w stanie przyjąć, że są rzeczy z których nie wolno żartować, to tak. Jestem przedszkolakiem. I jestem z tego dumny. jeżeli wydaje ci się, że można obrazić kogoś wyłącznie poprzez naruszenie jego ego to bardzo mi ciebie żal. żal - bo jest to dowód na to, że nic świętego poza ego w tobie już nie ma.

16.02.2008
18:59
[43]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Zapamiętaj, że ze mną niebezpiecznie żartować na taki temat. To jest temat zastrzeżony wyłącznie dla mnie. To nie jest żart.

Z czego żartować? Ja nie żartuję. Coraz więcej osób się zdradza nawzajem - to nie jest żart. Bo i nie ma z czego żartować ani nie ma powodu się tym martwić. Ot - taka rzeczywistość.

Prawdę mówiąc to ja się dziwię, że towarzysze z UE nie uchwalili jeszcze jakiejś dyrektywy dotyczącej uczuć czy dozwolonych pozycji. Możesz się tylko pocieszyć, że z całą pewnością już o tym myślą i jeżeli nie my, to z całą pewnością nasze dzieci będą się kochały pod dyktando unijnego komisarza umieszczonego pod łóżkiem.

Zakazywanie pewnych elementów w relacjach seksualnych kojarzy mi się z inną instytucją na K. ;)

To istota wyższa i do wyższych celów stworzonych

Wyższych, to znaczy co, wychowania dzieci? Kiedy piszę, że równa, oznacza to tylko tyle, że nie jest gorsza, jak to w toku historii udowadniali mężczyźni z dziką satysfakcją. No nie powiesz mi, że choćby brak prawa wyborczego był dowodem na tą wyższość kobiety w wiekach poprzednich, nad którą się tak rozwodzisz.

Stąd wziął się nasz wyjątkowy i niepowtarzalny stosunek do kobiety i małżeństwa. świat potrafił wytworzyć sobie kodeks honorowy i parę innych rzeczy zbieżnych z osiągnięciami zachodu. Ale żadna kultura poza zachodnią nie wykształciła rycerskości jako formy zachowania wobec kobiety. żadna poza zachodnią kultura nie była w stanie postawić kobiety tak wysoko i żadna tak jej nie uświęciła.

Powtarzam pytanie - gdzie w historii ten kodeks był? W łóżku władcy? W łóżku rycerza? Bo nie w życiu codziennym. Choćby zakaz dziedziczenia przez kobiety - nie tylko dóbr ziemskich jak to miało miejsce w wielu krajach, ale też choćby korony. Kobiety, wbrew temu co próbujesz przedstawić, miały w historii nieciekawe miejsce. No, chyba, że dla Ciebie tym ołtarzem są cztery ściany, brak podstawowych praw i obowiązek wychowania dzieci.

Kobieta została zrzucona z piedestału i została wdeptana w błoto męskich fantazji erotycznych

Chłopie, na jakim świecie Ty żyjesz. Erotyczne fantazje wynalazkiem XX wieku? Oj... a pewne opowieści z czasów Dżumy? A de Sade? Czyżbyś nie dopuszczał do siebie istnienia już znacznie wcześniej tego, co po prostu zostało rozpropagowane przez mass media? Erotyzm nie jest wynalazkiem XX wieku, to jeden z najpiękniejszych, przypisanych człowiekowi przymiotów. To zaś, że Ty tworzysz jakieś niezrozumiałe konstrukty...

Powiedz mi tak szczerze, o co Ci właściwie chodzi. Czym przejawia się ta kultura zachodu w stosunku do kobiet? Tym o czym pisałem wcześniej? A pisałem przecież o czymś co jest historycznie niepodważalne. Zmieniło się sporo i to zmieniło się na lepsze. Czy tego chcesz czy nie.


Aha, odpowiedz mi, czym ten film obraził Ciebie, Twoją Żonę i Córkę?

17.02.2008
00:52
[44]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Bullzeye_NEO w [40] dobrze gada. Wejdzie ktoś, żeby sprawdzić jak się film golowiczom spodobał, to zamiast tego przeczyta fragmenty powieści Atylli pt. "To nieprawda, że Ewa namówiła Adama do zjedzenia jabłka".

17.02.2008
01:08
smile
[45]

rt2 [ Pretorianin ]

Attyla to musi byc przykre czuc jak Twoj swiat starannie pielegnowany przez kilkadziesiat lat rozsypuje sie na malutkie kawaleczki. Szczerze wspolczuje. Masz juz dwie gwiazdki, brakuje jeszcze pieczatki [przypadek kliniczny]

17.02.2008
08:47
[46]

Belert [ Senator ]

No i w tym nigdy się nie zgodzimy, bo ja nigdy nie pozwolę sobie na takie obniżenie statusu kobiety. Zostałem wychowany w ramach kultury europejskiej, w której kobieta jest nosicielką tego, co nam absolutnie niedostępne.To istota wyższa i do wyższych celów stworzonych. Stąd wzięły się wszystkie formy, którymi obudowano kontakty z kobietami. Stąd wziął się nasz wyjątkowy i niepowtarzalny stosunek do kobiety i małżeństwa. świat potrafił wytworzyć sobie kodeks honorowy i parę innych rzeczy zbieżnych z osiągnięciami zachodu. Ale żadna kultura poza zachodnią nie wykształciła rycerskości jako formy zachowania wobec kobiety. żadna poza zachodnią kultura nie była w stanie postawić kobiety tak wysoko i żadna tak jej nie uświęciła. Rewolucja dzieci kwiatów skalała ołtarz budowany od czasów średniowiecza. Od tego czasu kobieta została zdegradowana do roli samicy - przedmiotu pożądania fizycznego i tego pożądania zaspokajania. Kobieta została zrzucona z piedestału i została wdeptana w błoto męskich fantazji erotycznych. Potem przyszedł jeszcze gorszy konsumpcjonizm, który z miłości zrobił towar, z uczuć do niej jarmarczną rozrywkę a z niej samej coś znacznie jeszcze gorszego. I to wszystko na raz stara się nam narzucić w drodze takich paszkwilów jak Lejdis.

Attylla:--> zawsze tak bylo Twoj poglad na role kobiety jest oparty na bajkach i mitach przekazywanych przez Sienkiewicza i Scotta.Kobieta zawsze byla obiektem pozadania i zaspakajania meskich fantazji.Twoje podejscie jest bardzo romantyczne ale nic nie majace wspolnego z rzeczywistoscia.Zreszta kobiety niezle sobie radzily i wtedy i teraz.

Misiaty:-->Z czego żartować? Ja nie żartuję. Coraz więcej osób się zdradza nawzajem - to nie jest żart. Bo i nie ma z czego żartować ani nie ma powodu się tym martwić. Ot - taka rzeczywistość.

ludzie sie zdradzaja i p... od zarania dziejow i to wcale sie nie zwieksza , po prostu mniej sie z tym kryja.Robili to i w zaborach i w sredniowieczu i teraz tez, teraz otwarcie o tym mowia to ekhm wolnosc wypowiedzi.

17.02.2008
11:23
smile
[47]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Belert

No, trzeba Ci przyznać - odkryłeś Amerykę :P

17.02.2008
12:46
[48]

eros [ elektrybałt ]

Misiaty, Belert ----> Wg Waszego rozumowania zdrada to cos normalnego (swoja droga ciekawe spojrzenie), promowanie zdrady przez pokazywanie jej jako cos zwyczajnego to tez cos normalnego. Nie jest to zjawisko jakos szczegolnie szkodliwe, mozna nad tym przejsc do porzadku dziennego. A ludzie sie zdradzaja od zawsze i beda sie zdradzac (coz za glebia oczywistosci), wiec dlaczego sie oszukiwac, skoro mozna to robic jawnie, mozna o tym mowic, a moze nawet chwalic. I to tez cos normalnego.

Erotyczne fantazje wynalazkiem XX wieku?

Ta interpretacja wypowiedzi Attyli tez byla calkiem w porzadku (bo nie zakladam, ze mozna byc takim idiota, zeby uwierzyc w taka intencje ww)

17.02.2008
13:03
[49]

Da_Mastah [ Elite ]

eros:

"Wg Waszego rozumowania zdrada to cos normalnego"

Pewnie w tym sensie, że to się zdarza nie tylko na filmach.

"promowanie zdrady przez pokazywanie jej jako cos zwyczajnego to tez cos normalnego."

Wpychanie dziecka w brzuch.

"Nie jest to zjawisko jakos szczegolnie szkodliwe, mozna nad tym przejsc do porzadku dziennego."

W czym problem więc? Ma się w ogóle o tym nie mówić?

"A ludzie sie zdradzaja od zawsze i beda sie zdradzac"

Tak samo, jak ludzie się źle dobierali i będą się źle dobierać (inni dobrze). I tak samo, jak ludzie szukali i będą szukać św. Graala, chociaż on nie istnieje.

"a moze nawet chwalic."

Ty to napisałeś.

17.02.2008
13:17
[50]

eros [ elektrybałt ]

Da Mastah ---->

W czym problem więc? Ma się w ogóle o tym nie mówić?

A czy byly czasy, kiedy sie w ogole o zdradzie nie mowilo? Nie przypominam sobie. Poza tym norma jest to, ze w filmach pochwala sie wiele rzeczy, ktorych pochwalac by nie nalezalo, ale sprawa polega na tym, ze niektorzy przeszli nad tym do porzadku dziennego i wzieli to za dobra monete, przyjmujac to jako oczywistosc.

Tak samo, jak ludzie się źle dobierali i będą się źle dobierać (inni dobrze). I tak samo, jak ludzie szukali i będą szukać św. Graala, chociaż on nie istnieje.

Tylko co to zmienia w funkcjonowaniu czy ocenie zjawiska?

Ty to napisałeś.

ironicznie.

17.02.2008
14:35
[51]

Da_Mastah [ Elite ]

eros:

"Poza tym norma jest to, ze w filmach pochwala sie wiele rzeczy, ktorych pochwalac by nie nalezalo, ale sprawa polega na tym, ze niektorzy przeszli nad tym do porzadku dziennego i wzieli to za dobra monete, przyjmujac to jako oczywistosc."

Może chodziło Ci o generalizację, a nie "oczywistość"? Poza stwierdzeniem faktu o tym, że zjawisko istnieje, nie zauważyłem, żeby zarówno film, jak i ww. przez Ciebie użytkownicy je pochwalali. Rozumiem, jeśli by ktoś napisał "wszyscy", co by faktycznie było nadużyciem.

"Tylko co to zmienia w funkcjonowaniu czy ocenie zjawiska?"

W ocenie nic nie zmienia, ale być może zmieni w interpretacji wypowiedzi, jeśli Belert i Misiaty tu wrócą i napiszą, o co im chodziło (czy o stwierdzenie faktu istnienia zdrady czy o uznanie jej za coś normalnego i nieszkodliwego). Po prostu nie odebrałem ich wypowiedzi w ten sam sposób co Ty i dlatego poruszyłem tę kwestię.

17.02.2008
21:41
[52]

eros [ elektrybałt ]

Da Mastah ----> Pisalem gdzies wyzej, ze filmu nie ogladalem i wcale nie zamierzam, dlatego tez moj komentarz byl nie do tego filmu, tylko do zjawiska. Byc moze zle zinterpretowalem wypowiedz Belerta i Misiatego, moze chodzilo im o co innego. Mam tylko nadzieje, ze Ty rozumiesz o co mnie chodzi. Wielokrotnie jestesmy dzisiaj informowani, ze media oswajaja nas z przemoca i przez to obojetniejemy na nia. Nikt nie mowi, ze taka forma szkodzenia jaka opisalem tez istnieje, nie wiem dlaczego - bo nie wypada? I to nie jest kwestia jednego czy dwoch filmow, tylko calej ich masy.
Powtarzam, byc moze zle zrozumialem slowa Misiatego i Belerta, ale wypowiedz tego pierwszego, ktory nie zauwaza, ze w naszym kregu kulturowym kobiety otaczane byly zawsze pewna czcia, a pojecia takie jak "rycerskosc" nie wziely sie znikad, natomiast okresla przeszla jej pozycje jako obiekt wszelakiej agresji od seksualnej zaczynajac, sklania mnie do czegos zgola przeciwnego.

17.02.2008
21:50
smile
[53]

matchaus [ sturmer ]

Świetny wątek! Zawsze pragnąłem dowiedzieć sie czegoś więcej o userach GOLa i zdaje się, że zupełnie przypadkowo odkryłem znakomite źródło wiedzy ;)

P.S. Film widziałem (byłem razem z żoną). Kawał naprawdę dobrej 'obyczajówki' w konwencji komedii.
Czy polecam? Naturalnie!
Ale ostrzegam - rzecz jest ciężko strawna dla 'niepoukładanych' facetów :)
(I proszę mnie nie ciągnąć za język co mam na myśli mówiąc 'niepoukładanych' :) To taki mój prywatny sekret (hehehe) )

18.02.2008
02:20
smile
[54]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Eros

Wg Waszego rozumowania zdrada to cos normalnego (swoja droga ciekawe spojrzenie), promowanie zdrady przez pokazywanie jej jako cos zwyczajnego to tez cos normalnego. Nie jest to zjawisko jakos szczegolnie szkodliwe, mozna nad tym przejsc do porzadku dziennego. A ludzie sie zdradzaja od zawsze i beda sie zdradzac (coz za glebia oczywistosci), wiec dlaczego sie oszukiwac, skoro mozna to robic jawnie, mozna o tym mowic, a moze nawet chwalic. I to tez cos normalnego.

Kolejny, który niczym Attyla próbuje nadać zdradzie głębszy sens? Dla Was wszystko sprowadza się do twierdzenia, że proste zjawiska są skomplikowane i powinny być zamiatane pod dywan. Dlaczego chcecie wyznaczać, niczym lewactwo w najprostszej postaci, co jest dobre do promowania a co złe? Czy film jest promocją jakiegoś zjawiska? Nie. Chyba tylko w momencie gdy dotyka jakiejś ideologii. A w zdradzie jej nie ma. Nie wiem co złego jest w filmie, który przedstawia zdradę z wesołego ujęcia. Czy spektakl Mayday jest amoralny bo pokazuje taksówkarza, który prowadzi podwójne życie? Czy powinien zostać zakazany bo promuje zdradę? Panowie, popadacie w absurd. Może jeszcze powiedzcie mi, co powinienem jeść żeby to było moralne.

Masz znakomitą zdolność wyciągania absurdalnych wniosków, jak choćby tego, że zdrada jest naturalna. Nie lubię, kiedy ktoś w dyskusji posuwa się do stosowania prostych sztuczek Schopenhauera - przypominam, że one są najbardziej pomocne przy braku argumentów. A już wyciąganie takich wniosków z powodu możliwości rozumienia słowa "normalne" na różne sposoby - toż to absurd w najczystszej postaci. Jeśli kiedykolwiek pisałem o tym, że zdrada jest naturalna - mówiłem o tym, że jest naturalna tak, jak choćby kryzys w związku. Nic nie jest idealne - na wszystko przychodzi czas. Jeden/jedna zdradzi, inny/inna oprze się pokusie. Naturalna kolej rzeczy. Warto o tym pamiętać, żeby później nie zaskoczyły nas niemiłe sytuacje.

czy byly czasy, kiedy sie w ogole o zdradzie nie mowilo? Nie przypominam sobie. Poza tym norma jest to, ze w filmach pochwala sie wiele rzeczy, ktorych pochwalac by nie nalezalo, ale sprawa polega na tym, ze niektorzy przeszli nad tym do porzadku dziennego i wzieli to za dobra monete, przyjmujac to jako oczywistosc.

Oj Erosie, Erosie. Jednak chciałbyś wyznaczać co się powinno a co nie. Taki mały cenzor się w Tobie rodzi. Owszem, są w społeczeństwie rzeczy, których pokazywanie jest prawne zakazane - i tylko one powinny być prawnie zakazane. Rozbudowywanie listy byłoby przejawem powrotu do czasów słusznie minionych - "bo ja wiem lepiej, co należy pochwalać" - swoją drogą znów ta promocja. Pokażcie nam z czego się mamy śmiać, z jakiego powodu płakać. Pewnie będziecie zadowoleni. Niech nie pokazują w tv nic, co mogłoby godzić w moralność. Zaś to, co jest moralne, pokaże nam jakaś specjalna komisja prawdy i moralności.

A teraz kilka słów o tym, co zostało wywołane jako temat nadrzędny. Otóż:

1. Chciałem zdementować jakobym uważał zdradę za coś normalnego w słownikowym sensie i godnego pochwały. Wręcz przeciwnie. Zdrada to coś podłego, co powinno zostać napiętnowane. Ale czy to implikuje zakaz pokazania zabawnych aspektów zdrady? Nie, dlaczego tak miałoby być?

2. Rycerskość a stosunek do kobiet to dwie różne sprawy. Dlaczego każdy odwołuje się do rycerskości, etykiety etc. któa dotyczyła wąskiej grupy społecznej a nikt nie podejmie tematu dyskryminacji kobiet choćby w prawie spadkowym (dla tych wszystkich, któzy zaczną wykładać mi, że miało to związek z "rycerskością" przypomnę tylko, że takie ograniczenia wynikały z uznania [do sprawdzenia w odpowiednich źródłach prawa] kobiety za "istotę lekkomyślną" - to jest ta rycerskość? Czy mam jej szukać w zakazie kandydowania do parlamentów a także bycia wybieranymi? A może prawo cywilne i opieka męża nad żoną jako osobą nieroztropną?).

Nie zaprzeczam, że faktycznie istniał pewien schemat postępowania z kobietami. Jednak zaznaczam, że nie miało to przełożenia na stosunki społeczne (twierdzenie, że kobieta była traktowana jako coś lepszego od mężczyzn trochę bierze w łeb w zestawieniu z tym co pisałem przed chwilą), wręcz przeciwnie - czasem uzasadniano dyskryminację tą właśnie "wyższością". Powiedzmy sobie po ludzku - co z tego, że ktoś Ci się kłania w pas i przepuszcza w drzwiach, jeśli nic poza tym nie możesz? Czy to lepsze traktowanie sprowadzało się do ograniczania praw? (Przypomnijmy sobie... kto nie mógł studiować na uniwersytetach?).

3. O jakiej znów agresji piszesz Erosie? Ja pisałem w odniesieniu do tego, co napisał Attyla - o jakimś upodleniu kobiety w fantazjach erotycznych. Nie wiem, czym to może być dla niego, ale obawiam się, że w jego wypadku chodzi już o podstawowe kwestie (np. ortodoksyjni Żydzi kochają się ze swoją partnerką tylko wtedy, gdy jest przykryta białym prześcieradłem z dziurą w odpowiednim miejscu - ma to właśnie prowadzić do "uszanowania partnerki" ponieważ inaczej mąż mógłby ją "pragnąć" - pytanie brzmi czy to "pragnienie" nie jest dla Attyli tymże upodleniem). Agresja to złe słowo, ja go nie użyłem ani razu. Sam to sobie dopisałeś Erosie, zresztą błędnie.

4. Nie lubię, kiedy ktoś twierdzi, że jest w stanie wypracować jakieś standardy dla całego społeczeństwa. To była domena lewaków i ich cenzorów. Wybaczcie, ja cenzury nie lubię. Musi oczywiście istnieć w stopniu koniecznym, np. kiedy dotyczą dobra dziecka czy drugiego człowieka. Nie można eksponować pewnych treści i słusznie - to wartości podzielane przez znaczną część społeczeństwa. Ale zakaz pokazywania w zabawnej formie zdrady? Sorry, coś Wam się, za przeproszeniem, poprzewracało w głowach.

18.02.2008
09:29
smile
[55]

kiowas [ Legend ]

matchaus --->

Prawda? :) Wchodzisz na wątek filmowy, a tu komuniści, filozofia, dziwki i chwytanie za szabelkę. Niedługo strach będfzie lodówkę otworzyć :)

Attyla jak zwykle pisze piękne peany o swoim rzekomym uwielbieniu i atencji do kobiet, a jak traktuje wszystkie panie, które choć na cal nie spełniają jego własnych prywatnych teorii na temat jaka kobieta być wedle Attyli powinna, wiadomo nie od dziś (i przykładów też mnóstwo, a i przeprosin pod adresem tychże nie mniej).
Ale tak to już jest z tym panem, ze ktokolwiek i cokolwiek nie pasujacego do własnych wymyślonych wizji jest z góry deptanych mimo rzeki pięknych słów zaprzeczających rzeczywistym intencjom.

eros --->

Juz nie mowiac o tym, ze kiowas (do Ciebie pisze/mowie) jedna sprawa jest jak dokonuje sie autoprezentacja w internecie (i to do tego czacie), a tym jak dana osoba zachowuje sie w rzeczywistosci. Druga sprawa jest to, ze chamstwo bedace przejawem agresji jest przypisane jako stereotyp meski nie bez przyczyny. Po raz kolejny trzeba przypominac, ze kobiety to nie mezczyzni, tylko z innym wyposazeniem...
Możesz mi wyjasnic co ty do mnie piszesz bo ni w ząb nie łapię odnośnie czego to stwierdzenie i jaki jest jego cel.

Misiaty --->

Zapamiętaj, że ze mną niebezpiecznie żartować na taki temat. To jest temat zastrzeżony wyłącznie dla mnie. To nie jest żart.
Jeszcze nie spękałeś? Właśnie zostałeś skarcony więc uważaj :))

18.02.2008
10:09
smile
[56]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

kiowas

Wiesz ile w lodówce miejsca dla takich sporów? ;) Attyla mnie skarcił i chyba stwierdził, że jestem zbyt głupi, żeby mi odpisywać ;)

18.02.2008
16:34
[57]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Misiaty
Ja nie żartuję.
To sobie nie żartuj w odniesieniu do swoich temporalnych panienek. Od mojej żony ci wara.
Co do innych kobiet, to jeżeli masz jakieś problemy z zaufaniem to udaj się do psychiatry. Może ci pomoże. albo zastosuj starą rzymską paremię: claude os, aperi oculos.

Zakazywanie pewnych elementów w relacjach seksualnych kojarzy mi się z inną instytucją na K. ;)
Kościół nigdy nie miał władzy, by cokolwiek nakazywać w tym względzie. Kościół mógł za to przyjąć bądź potępić określone praktyki jako niegodne czy grzeszne (a to w ramach manicheizmu występowało). Tu pisałem o czymś zupełnie innym. Opinia Kościoła miał i ma warunki ku temu by stać się normą wewnętrzną (nie narzucaną a zatem intuicyjną), nie ma zaś warunków na to by stać się normą zewnętrzną. Dokładnie na odwrót jest z normami stanowionymi w ramach struktury państwa. Normy z definicji są zewnętrzne.

Wyższych, to znaczy co, wychowania dzieci?
Kobieta jest istotą, która z istoty swej cielesności i emocjonalności zbliżona jest najbardziej do największych tajemnic. Jedną z tych tajemnic jest powstanie życia. jakbyś nie deprecjonował znaczenia aktu obdarowania nowego człowieka życiem i nadania mu jego samego w ramach wychowania, to są to sprawy, z którymi nie wytrzymuje porównania cokolwiek innego.

Choćby zakaz dziedziczenia przez kobiety - nie tylko dóbr ziemskich jak to miało miejsce w wielu krajach, ale też choćby korony
Podnoszenie tej kwestii dowodzi tylko twojej kompletnej ignorancji w zakresie funkcjonowania feudalizmu jako systemu polityczno-militarnego. Dziedziczenie to nie tylko przeniesienie władztwa nad rzeczą ale i obowiązków wobec suwerena. Obowiązków, których spełnienie nie leżało raczej w możliwościach kobiety. No ale to drobiazg przecie. istotne jest to, że dziedziczenie szło po mieczu a nie po kądzieli! Niesprawiedliwość!
echhhhh....

No, chyba, że dla Ciebie tym ołtarzem są cztery ściany, brak podstawowych praw i obowiązek wychowania dzieci.
Prawa nie były wtedy czymś przyrodzonym. To pomysł dopiero tego kretyna Ruso. Wcześniej prawo przysługiwało w zamian za coś konkretnego. Na przykład w zamian za obowiązek wystawienia i utrzymania drużyny rycerskiej i stawania z nią na określonych warunkach na wezwanie suwerena. obowiązek dosyć szczególny jak na te czasy, czasy w których ludzie żyli i pracowali w domu.
Obowiązek zaś wychowania potomstwa był czysto wewnętrzny. Tzn. Kobiety nie przyjmowały tego i nie postrzegały jako przymus. Dopiero popieprzone feministki podeszły do tego "od zewnątrz". odarły z całego sacrum, w jakim było zanurzone i tym samym zdegradowały kobietę. Prawdą jest, że kobieta była zależna ekonomicznie od mężczyzny i prawdą jest, że w wyjątkowych przypadkach, gdy ten mężczyzna okazywał się niegodny, to ona ponosiła główne tego stanu rzeczy konsekwencje. Ale sęk w tym, że były to zjawiska peryferyjne i w żadnej mierze nie wyznaczały podstawowego trendu życia. podstawą społeczeństw była zawsze dobra rodzina. A dobra rodzina to nie jest miejsce, w którym bije się kobiety, gwałci je czy poniża w inny sposób, pozostawia bez środków do życia itp itd. To jest wynalazek dopiero waszej "rodziny wyzwolonej", w której normą jest to, co w rodzinie tradycyjnej było wyjątkiem i jest wyjątkiem to, co w rodzinie tradycyjnej było normą.

najgorsze jednak jest to, że w tej chwili te idiotyczne, chore i całkowicie fałszywe stereotypy tak się zagnieździły, że nie jesteście w stanie spoza nich dojrzeć rzeczywistości. Wy na prawdę uważacie, że brzytwa służyła do zadawania kobietom ran ciętych a korkociąg do bardziej wyrafinowanych tortur...

Erotyczne fantazje wynalazkiem XX wieku?
same fantazje z pewnością nie, ale umieszczenie ich na najwyższym miejscu ludzkich celów tak.

To zaś, że Ty tworzysz jakieś niezrozumiałe konstrukty...
1. nic nie tworzę
2. nie powinieneś się do tego przyznawać, że nie jesteś w stanie tego zrozumieć, bo to dobrze o tobie nie świadczy...

Kolejny, który niczym Attyla próbuje nadać zdradzie głębszy sens?
Głębszy? Oczadziałeś? Zdrada to najohydniejszy rodzaj naruszenie zaufania pomiędzy kobietą i mężczyzną. To jest obrzydliwie płytkie i organicznie obrzydliwe. To sekcja zwłok lojalności wiążącej dwoje ludzi. ty możesz wymyślać sobie swoje komunistyczne metody uczynienia z kobiet rzeczy publicznego użytku, ale nie oczekuj ode mnie pochwał czy choćby zrozumienia.

Jeden/jedna zdradzi, inny/inna oprze się pokusie.
i w tym zdaniu tkwi uczynienie ze zdrady normy. Jeżeli zdrada nie posiada jednoznacznie negatywnych konotacji, toz całą pewnością nie jest to zjawisko niepożądane. Skoro zaś nie jest niepożądane, to jest właśnie "normalne" - czyli nie wybiegające poza przyjęte wzorce. Nie zarzucaj zatem nam sztuczek Schopenhauera, bo jest to zwyczajne oszustwo.

Rozbudowywanie listy byłoby przejawem powrotu do czasów słusznie minionych
Tu nie trzeba niczego rozbudowywać. Wystarczy, by to co złe nadał było złe a to co dobre nadal było dobre. Wy- towarzysze zbyt przyzwyczajeni jesteście do stanu, w którym w ramach państwa wydaje się masę zewnętrznych nakazów i zakazów. tak jesteście do tego przyzwyczajeni, że nie dostrzegacie innych norm - wewnętrznych i znacznie wygodniejszych. Innymi słowy nie chodzi o to by grając piłkę za każdym razem się wściekać, że dotknięcie piłki ręką jest karanym wykroczeniem ale po prostu grać naturalnie i naturalnie tej cholernej piłki ręką nie tykać. Innymi słowy nie nakazy i zakazy są metodą ale ich formalne pomijanie jako rzeczy naturalnej. Tak naturalnej jak to, że puściwszy jabłko można spodziewać się, że spadnie ono na ziemię a nie odleci w kosmos.

1. pustosłowie - jak całość neoliberalnych hasełek. Z jednej strony deklarujesz, że jest to zło, które należy piętnować a z drugiej twierdzisz, że w przedmiotowym filmie nie ma nic złego.
2. ręce opadają... Formy rzeczywiście były pielęgnowane przede wszystkim przez elity. Sęk w tym, że elity były naśladowane przez mieszczaństwo a mieszczaństwo przez doły społeczne, w związku z czym odpowiedni stosunek do kobiety rozpowszechniał się. Wy odwróciliście wzorce. teraz wzorem jest menel spod budki z piwem a nie książęta i inni hrabiowie.

Powiedzmy sobie po ludzku - co z tego, że ktoś Ci się kłania w pas i przepuszcza w drzwiach, jeśli nic poza tym nie możesz?
no tak... powiedzmy sobie po ludzku co z tego, że każdy mówi ci, że możesz, skoro ci się nie udaje? Czy to powód do nadawania przywilejów?
3. To pragnienie nie jest upodleniem a może być jego źródłem. Zauważ, że w ramach tego twojego wymarzonego świata zanikają wartości a na ich miejsce wstawia się płaskie, choć łatwe symbole. W ramach Dekalogu kochać to nie tylko czuć pociąg seksualny ale także powściągnąć ten pociąg wobec kogoś, kto nie jest tobie poślubiony. Pragnienie poznania w sensie biblijnym innej kobiety jest grzechem równym z samym cudzołustwem. W konsekwencji kobieta staje się osobą przynależną mężczyźnie a mężczyzna osobą przynależną kobiecie. Chrystus wniósł w tą formę jeszcze tchnienie idei - miłości jako wartości najwyższego poświęcenia komuś. Do tego dzięki incydentowi z nierządnicą dał mężczyźnie sygnał, że kobieta - nawet jeżeli wzbudza przede wszystkim zainteresowanie jako samica - jest także istotą ludzką. Nie wyłączną własnością mężczyzny ale częścią rodziny, czyli stanu, w którym każde z małżonków wyzbywa się części swej autonomii i suwerenności w imię dobra rodziny (a zatem nie mężczyzny i nie kobiety ale łącznie ich obydwojga).
To co mamy obecnie jest całkowitym przenicowaniem tej idei na drugą stronę. Kretyn Ruso wymyślił, pże małżeństwo to umowa, w związku z czym osoba A ma obowiązek wykonywać świadczenia (w tym seksualne) na rzecz osoby B o ile osoba B wykonuje zobowiązania na rzecz osoby A. Rewolucja seksualna usunęła dogmat konieczności nadawania miłości formy małżeństwa a rynek usunął miłość jako ideę zastępując ją bardziej realną perspektywą miłości jako towaru. Skoro miłość (zwłaszcza cielesna) jest towarem to czym jest potomstwo? Wypadkiem przy pracy? Oczywiście! Skoro w fabryce stosuje się przepisy BHP, to w życiu erotycznym należy stosować przepisy "bezpiecznego sexu" a unikniemy pylicy i! Skoro praca została wyalienowana od jej produktu i zastąpiono go symbolem w postaci pieniędzy, to dlaczegóż nie zrobić podobnie z miłością? Skoro miłość wyalienowano od jej celu - potomstwa, to należy nadać temu celowi jakiś symbol, który zakryje swój desygnat. Może nim być rozładowanie napięcia seksualnego. skoro celem nie jest już prokreacja - to nie ma najmniejszego kto i z kim się gzi. Skoro partner nie musi być częścią rodziny a celem pożycia nie jest potomstwo będące fizycznie związane z osobą matki - kobiety, to kobieta staje się jedynie fetyszem pobudzającym napięcie seksualne i przedmiotem pozwalającym to napięcie znieść. takie wash & go. Skoro kobieta jest fetyszem, to nie ma najmniejszego powodu, by go nie usprawnić lub zastąpić. usprawnić obiecującymi więcej rozkoszy zabawkami a zastąpić fotografią, lalką dmuchaną, prostytutką itp. W końcu rynek zaspokoi każde zapotrzebowanie.
4.nikt nie twierdzi, że jest wstanie coś wypracować. zwłaszcza standardy. One powstały samoistnie jako produkt setek i tysięcy lat doświadczeń dziesiątek pokoleń. To rewolucjoniści mają się za proroków, którzy są w stanie usunąć zło całego świata a na jego miejsce wprowadzić idealne wartości. Dotyczy to także miłości. Z tym, że wy rewolucjoniści realizując swoją chęć odarcia miłości z "cywilizacyjnych kłamstw" usunęliście ją samą zastępując miłość jako spełnienie seksem jako zaspokojeniem.

rt2
przykro mi, ale wasze żałosne próby nie są w stanie na tym świecie uczynić choćby najmniejszej rysy. Z równym przekonaniem mógłbyś przekonywać słonia, że jest taki nieszczęśliwy, skoro mrówka kładzie mu pod nogi kłody.

belert
zawsze tak bylo Twoj poglad na role kobiety jest oparty na bajkach i mitach
każdy pogląd na jakąkolwiek sprawę oparty jest na bajkach i mitach. Z dwojga złego wolę bajkę o tym, że kobieta jest ucieleśnieniem wyższych idei i natchnieniem poetów a nie pierwszą lepszą dziwką z obwoźnego burdelu.

mastash
O ile pamiętam, to podczas którejś z sesji zgodziłeś się z tezą, że istnieje różnica pomiędzy zdawanie sobie sprawa z istnienia grzechu a jego uświęceniem. Zmieniło się coś?
A przekładając to na język tej dyskusji oznacza to tyle, że zdrada istniała zawsze ale nigdy nie była traktowana jako coś normalnego, a zatem nie złego. Skoro nie złego a naturalnego, to dobrego. Najpierw za zdradę karało się śmiercią (i kobietę i mężczyznę). Potem sankcje karne zostały usunięte a pozostało publiczne potępienie. Potem usunięto potępienie. teraz jesteśmy na etapie czynienia ze zdrady normy a przed nami jest uczynienie ze zdrady stanu pożądanego i dobrego.

kiowas
nie ja wymyśliłem to, że gdy ktoś, komu nadaje się jakieś szczególne walory wchodzi w układ je niweczący, to traci je bezpowrotnie. Kobieta wdająca się w dyskusje przestaje być aniołem - symbolem czegoś wyższego i pięknego a staje się przeciwnikiem, w konfrontacji z którym nie przysługują mu żadne szczególne uprawnienia. Nie ja zatem kalam kobiety a one robią to same. Ja tylko staram się uświadomić im, że to jest niewybaczalny błąd.
Innymi słowy w ramach interakcji kobieta usuwa niewidzialną barierę dzielącą ją od mężczyzny. jedyną metodą uniknięcia tego skutku jest obudowanie interakcji tradycjami, rytuałami, instytucjami. jeżeli interakcji tych elementów brak lub świadomie się je usuwa, to kobieta traci swoją uprzywilejowaną pozycję. nie spodziewam się, byś to zrozumiał, ale wypowiedź nawet niezrozumiała lepsza niż brak wypowiedzi. ubogaca. W każdym razie nie ja tą bańkę czy barierę naruszam, więc nie ja muszę czuć się z tego powodu winien.

18.02.2008
17:52
[58]

eros [ elektrybałt ]

Misiaty ----> Dla Was wszystko sprowadza się do twierdzenia, że proste zjawiska są skomplikowane i powinny być zamiatane pod dywan.

I kto tu Schopenhauerem sie wysluguje? Gdzie twierdzilem, ze powinno sie cokolwiek zamiatac pod dywan? Czy moze masz na mysli moja krytyke oswajania ludzi ze zjawiskami, ktorych nie akceptuja, tak by staly sie one czyms zwyczajnym i akceptowalnym? To w takim razie patrz pare postow wyzej: psychologow, ktorzy potepiaja nadmiar przemocy w mediach rowniez ocenisz jako "malych cenzorow"? Rozumiem, ze nie powinienem negowac czegokolwiek i na tym polega moje prawo - na korzystaniu z okazji do nieotwierania geby. Swietnie!

Dlaczego chcecie wyznaczać, niczym lewactwo w najprostszej postaci, co jest dobre do promowania a co złe?

Nie, oczywiscie nie istnieja zadne wartosci moralne, ani spoleczne, ktore nalezaloby promowac, ani takie ktore sa negatywne i jest ich zbyt duzo. W tym momencie posunelibysmy sie do wartosciowania, a to juz blad niewybaczalny.

Czy film jest promocją jakiegoś zjawiska? Nie.

Powiadasz zatem, ze nie istnieja i nie istnialy nigdy filmy propagandowe, a obraz jaki dociera do nas z ekranu nie wplywa na nasze postrzeganie rzeczywistosci? Trzeba bedzie objasnic to naszym politykom, co tak zawziecie wyrywaja sobie nasza telewizje publiczna. Nie mowiac juz o tym, ze Eisenstein czy Riefenstahl zmarnowali zycie. Ale mowiac juz powaznie, nigdzie nie twierdzilem, ze maly kamyk zabije czlowieka, ale kamyk, ktory idzie z lawina juz tak...

Czy powinien zostać zakazany bo promuje zdradę?

Powiem szczerze, to Ty popadasz w przesade przypisujac mi intencje, ktorych nigdy nie mialem, ani nie wyrazalem.

Jeśli kiedykolwiek pisałem o tym, że zdrada jest naturalna - mówiłem o tym, że jest naturalna tak, jak choćby kryzys w związku.

Zatem zle zrozumialem Twoja wypowiedz. Przepraszam.

Pokażcie nam z czego się mamy śmiać, z jakiego powodu płakać.

Roznica miedzy nami jest taka, ze Ty uznajesz, ze nie istnieja wartosci uniwersalne. Tylko tym moge tlumaczyc Twoja niechec do przyznania, ze pewne zjawiska sa niekorzystne obiektywnie, a wartosciowanie samo w sobie niekoniecznie prowadzi do intelektualnego absolutyzmu. Mimo, ze wzdragasz sie przed tym jak diabel przed swiecona woda, to kilka akapitow nizej przyznajesz, ze zdrada jest czyms obiektywnie zlym. Jak to wiec w koncu jest?

nikt nie podejmie tematu dyskryminacji kobiet choćby w prawie spadkowym

Tu juz Attyla Ci odpisal :]

kiowas ----> W sumie to chodzilo o ktorys w Twoich postow wyzej. Chyba o to chodzilo:

scenariusz podstał na podstawie autentycznych blogów netowych prowadzonych przez kobiety.

a zreszta to juz niewazne :P

18.02.2008
20:50
[59]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Niestety, odpowiedź tylko na początek postu Attyli. Reszta dziś grubo po północy bądź jutro w nieznanych godzinach :)

Attyla

To sobie nie żartuj w odniesieniu do swoich temporalnych panienek. Od mojej żony ci wara.
Co do innych kobiet, to jeżeli masz jakieś problemy z zaufaniem to udaj się do psychiatry. Może ci pomoże. albo zastosuj starą rzymską paremię: claude os, aperi oculos.


I nadal nie wiem o co Ci chodzi. Sam wyciągnąłeś temat swojej córki i żony, więc uprzejmie zapytałem się, czym ów film je obraził. Odpowiedzi udzielić nie chcesz, choć temat sam zacząłeś. Ciekawe.

zanim przejdziemy do konkretów:

nie powinieneś się do tego przyznawać, że nie jesteś w stanie tego zrozumieć, bo to dobrze o tobie nie świadczy...

O człowieku nie świadczy dobrze, gdy próbuje udawać mądrzejszego. Ty zaś widocznie wyznajesz zasadę – lepiej nie przyznać się do niezrozumienia problemu, bo wyjdę na idiotę. Powodzenia. Co ciekawe, nadal nie rozumiem Twoich konstruktów myślowych a dlaczego nie rozumiem – o tym za chwilę. Ich nie da się zrozumieć przez wzgląd na błędne założenia.

I teraz możemy zacząć mówić o konkretach.

Z Kościołem masz rację – w tym punkcie się zgadzamy.

Kobieta jest istotą, która z istoty swej cielesności i emocjonalności zbliżona jest najbardziej do największych tajemnic. Jedną z tych tajemnic jest powstanie życia. jakbyś nie deprecjonował znaczenia aktu obdarowania nowego człowieka życiem i nadania mu jego samego w ramach wychowania, to są to sprawy, z którymi nie wytrzymuje porównania cokolwiek innego.

Ależ czy ja w jakimś punkcie deprecjonuję wartość stworzenia życia? Nie zauważyłem, bądź łaskaw i wskaż mi te miejsca, gdzie o tym mówiłem. Prosiłbym abyś nie pominął tego punktu. Jednak pamiętajmy, że to nie tylko kobieta daje życie. Taka mała lekcja biologii – życie bierze się z plemnika i komórki jajowej. Wtedy powstaje coś, z czego wykształca się istota zdobywająca świadomość. O nowym człowieku możemy mówić zatem od momentu, gdy dziecko w łonie matki stanie się świadome swoje istnienia. Oczywiście, tego nikt nie umniejsza, sama ciąża i poród spoczywają na barkach kobiety. Jednak później to zarówno ojciec jak i matka wychowują dziecko.

Podnoszenie tej kwestii dowodzi tylko twojej kompletnej ignorancji w zakresie funkcjonowania feudalizmu jako systemu polityczno-militarnego. Dziedziczenie to nie tylko przeniesienie władztwa nad rzeczą ale i obowiązków wobec suwerena. Obowiązków, których spełnienie nie leżało raczej w możliwościach kobiety. No ale to drobiazg przecie. istotne jest to, że dziedziczenie szło po mieczu a nie po kądzieli! Niesprawiedliwość!
echhhhh....


No i dochodzimy do sedna. Tutaj Twój konstrukt jest jak najbardziej chwiejny. Dziedziczenie nie zawsze było przeniesieniem władztwa nad rzeczą – mogło to być przeniesienie użytkowania. Władztwo, co doskonale wiesz, dotyczyło faktycznej własności. Użytkowanie zaś dotyczyło tego, kto daną własność zajmował. Może wyrażajmy się precyzyjniej – nie tyle własność co nieruchomość. Teraz kolejna rzecz. Istniała tzw. drabina feudalna. Na szczycie był suzeren. Wasal królewski nie zawsze był zobligowany do wyruszenia na pomoc królowi w swojej postaci – mógł wysłać np. chorągiew. Często się zdarzało, że sam wasal w wojnie nie brał udziału, wypełniał swój obowiązek pośrednio. Zdajesz sobie z tego doskonale sprawę. Skoro zaś można było wypełniać pośrednio ten obowiązek, to wyjaśnij mi dlaczego wypełnić go nie mogła kobieta? Taki drobiazg, prawda? Echhhhhh.

Prawa nie były wtedy czymś przyrodzonym. To pomysł dopiero tego kretyna Ruso. Wcześniej prawo przysługiwało w zamian za coś konkretnego. Na przykład w zamian za obowiązek wystawienia i utrzymania drużyny rycerskiej i stawania z nią na określonych warunkach na wezwanie suwerena. obowiązek dosyć szczególny jak na te czasy, czasy w których ludzie żyli i pracowali w domu.

Zaraz, zaraz. „Prawo przysługiwało w zamian za coś konkretnego”. Czyli w zamian za A przysługuje B. Zgadza się, dzisiaj po części też tak jest. Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją kiedy jakieś prawo A przysługuje z racji tego, że jest się B – czyli człowiekiem. Idąc dalej. Trzeba zadać pytanie jakie ktoś ma kompetencje by tworzyć nową sytuację prawną dotyczącą jednostki? Tzn. skąd monarcha miał upoważnienie do stosowania wobec poddanych kompetencji władczych? Czyli najprościej rzecz ujmując – skąd czerpał legitymację dla swojej władzy. Powiesz – od Boga. Tak? Wiem, ojcowie Kościoła udowadniali raz po raz skąd pochodzi prawo monarchy do władania ludźmi. Problem w tym, że ignorowali taki podstawowy element – ludzi. Władza monarchy w Europie wykształciła się w ramach procesu przemiany państwa szczepowego w państwo patrymonialne. Czasem wbrew ludziom zamieszkującym pewne tereny. Jeśli władca kogoś podbił – stawał się właścicielem podbitych ziem i dysponował nimi dowolnie. Prowadziło to do stworzenia systemu, w którym władza wynikał nie z woli bożej a z podboju. Czyli, jak Ty to mówisz, nie miał żadnego moralnego prawa do rządzenia. A co za tym idzie nie miał prawa do nadawania praw poddanym. Niestety wtedy nie decydował rozsądek a decydowała siła.

Obowiązek zaś wychowania potomstwa był czysto wewnętrzny. Tzn. Kobiety nie przyjmowały tego i nie postrzegały jako przymus.

Podoba mi się jak mówisz „kobiety nie” po czym używasz sformułowania „pieprzone feministki” bo zażądały praw. Może w końcu zapytasz jakieś kobiety? ;)

Dopiero popieprzone feministki podeszły do tego "od zewnątrz". odarły z całego sacrum, w jakim było zanurzone i tym samym zdegradowały kobietę.

Nie. Feministki po prostu zażądały takich samych praw – nie przekładaj dzisiejszych feministek na to, co było 100 lat temu. 100 lat temu chodziło o prawo wyborcze, dzisiaj chodzi o dążenie do jakiejś supremacji. Jeśli przekonasz mnie, że żądania feministek w początkowej fazie (podpierając się przy tym materiałem źródłowym) obdzierały kobietę z sacrum, to masz u mnie piwo.

jest, że kobieta była zależna ekonomicznie od mężczyzny i prawdą jest, że w wyjątkowych przypadkach, gdy ten mężczyzna okazywał się niegodny, to ona ponosiła główne tego stanu rzeczy konsekwencje.

W czym Ci przeszkadza możliwość zawodowej samorealizacji przez kobiety?

A dobra rodzina to nie jest miejsce, w którym bije się kobiety, gwałci je czy poniża w inny sposób, pozostawia bez środków do życia itp itd

No proszę, w jakimś punkcie możemy się całkowicie zgodzić.

To jest wynalazek dopiero waszej "rodziny wyzwolonej", w której normą jest to, co w rodzinie tradycyjnej było wyjątkiem i jest wyjątkiem to, co w rodzinie tradycyjnej było normą.

Tak? No proszę, czego to człowiek się dowiaduje. Kiedyś tego nie było?

18.02.2008
21:32
[60]

matchaus [ sturmer ]

kiowas ---> Tak, tak...
I znów elaboraty 'na temat'...
Do tego jakieś sterty bzdur nie mające żadnego odzwierciedlenia w codziennym życiu.

To już nie można w 3 zdaniach wyrazić opinii? Precyzyjne i zwięzłe formułowanie myśli jest wszak zaletą! (czy może się mylę?)
Nie można pisać wprost, że pupa to pupa, a morda to morda?
Ludzie! To film o NORMALNYCH babach, uwikłanych w NAJNORMALNIEJSZE na świecie układy z facetami. Jedyne co śmieszy (bo przecież MA śmieszyć!) to sposób opowiadania historii, jej pewna niebanalność ('związek' kobitek od dzieciństwa; szczególne metody 'podrywania' ;) i gagi.
Jakby film obrać z tego całego upierzenia, to zostaje nam przeciętna obyczajówka jakich dookoła miliony...

Boszzz... ja chyba też dostałem na łeb, że wypisuje tutaj takie elementarne dyrdymały! ;))

18.02.2008
23:00
[61]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"A przekładając to na język tej dyskusji oznacza to tyle, że zdrada istniała zawsze ale nigdy nie była traktowana jako coś normalnego, a zatem nie złego. Skoro nie złego a naturalnego, to dobrego."

Nie wartościowałem zdrady w tym momencie, bo wynikło nieporozumienie, które już zostało tutaj wyjaśnione. Stwierdzenie faktu, że dane (jakiekolwiek) zjawisko jest powszechne lub zdarza się (którekolwiek określenie do wyboru) nie sugeruje wartościowania, przynajmniej w moim mniemaniu. To tak jak z funkcją gęstości rozkładu normalnego. Słowo "normalny" nie oznacza "dobry", ani "naturalny". Oznacza, że ok. 95% pola pod wykresem mieści się pomiędzy dwoma odchyleniami standardowymi.

"Najpierw za zdradę karało się śmiercią (i kobietę i mężczyznę). Potem sankcje karne zostały usunięte a pozostało publiczne potępienie."

Przecież dalej można potępiać. Mówiłeś, że swoją znajomą też potępiałeś, ale za usunięcie ciąży i czym to poskutkowało, też mi powiedziałeś. Być może z czasem po prostu kwestia zdrady stała się uznawana za prywatną sprawę jej uczestników i poszkodowanych, tak samo jak z tego powodu odeszło się od pręgierzy i publicznego ścinania głów. Można do tego dorzucić mniej kontrowersyjne przykłady, jak chociażby oglądanie igrzysk, które polegały na rozrywaniu flaków w koloseum, a dziś mamy szwargoczące (i nie tylko) panie kąpiące się na ekranie telewizora w hektolitrach kupy (jak to kiedyś trafnie określił Yoghurt). Żebyśmy tylko nie zabrnęli w debatę nt. jakie poglądy, gusta, kaprysy czy potrzeby można uznać za jedynie słuszne, a jakie nie.

"teraz jesteśmy na etapie czynienia ze zdrady normy a przed nami jest uczynienie ze zdrady stanu pożądanego i dobrego."

Nie uważasz, że jest to wizja raczej głęboko pesymistyczna? Psychologia tłumu istnieje od zawsze. Nie stoi nic na przeszkodzie, by stać się kimś, kto nad nią zapanuje i zaprowadzi porządek według własnej wizji (miast ciągłego wyrażania obaw ekspansją różnorakich eksperymentów pokroju scjentyzmu, tudzież wywodów o destrukcyjnym wpływie michnikowszczyzny i tym podobnych). To temat na dłuższe gdybanie, nie dyskusję...

"W końcu rynek zaspokoi każde zapotrzebowanie."

To ten rynek ma w końcu dyskontować wszystko czy nie? Jak to jest z tym libertariańskim podejściem do gospodarki konserwatystów?

eros:

"Mam tylko nadzieje, ze Ty rozumiesz o co mnie chodzi."

Teraz rozumiem.

19.02.2008
08:56
[62]

kiowas [ Legend ]

matchaus --->

To już nie można w 3 zdaniach wyrazić opinii? Precyzyjne i zwięzłe formułowanie myśli jest wszak zaletą! (czy może się mylę?)
W twoim i moim świecie i owszem - ale nie w attylowym. Tam liczy się słowotok i wklepanie jak najmniej zrozumiałych wyrazów dla zaimponowania rozmówcy. W naszym świecie oznacza to wodojelstwo i pustosłowie, w attylowym - miare inteligencji :)

Ludzie! To film o NORMALNYCH babach, uwikłanych w NAJNORMALNIEJSZE na świecie układy z facetami.
I znów - co dla nas norlame dla Attyli jest chore i zdegenerowane. Zresztą spójrz na ten kwiatek:
<Kobieta wdająca się w dyskusje przestaje być aniołem - symbolem czegoś wyższego i pięknego a staje się przeciwnikiem, w konfrontacji z którym nie przysługują mu żadne szczególne uprawnienia. Nie ja zatem kalam kobiety a one robią to same>
Tymi oto słowami Attyla ni mniej ni więcej tylko stwierdził, że kobieta prowadząca inteligentna dyskusję zniża się do jego poziomu (jak widać Attyla musi mieć na myśli jakąś dyskusję spod budki z piwem skoro dyskurs może być czymś poniżacjącym:) oraz staje się zbrukana. Konkluzja - siedź babo w garach, niańcz dzieciaki i trzymaj gębe na kłódkę gdy faceci rozmawiają.
Oto definicji kobiety anioła by Attyla :))


Poprzez szereg jego wypowiedzi starałem sie zbudowac obraz tego ideału jaki sobie w swojej głowie Attyla wypracował i jego spojrzenia na kobietę oraz rzekomego uwielbienia dla nich.
I z całego potoku słów wyłąnia się nad wyraz prosta wizja - najnormalniej w świecie tradycjonalistyczny podział na mężczyznę głowę rodziny, pana i dostarczycierla środków, oraz kobietę, matkę żonę i kucharkę, realizującą się w domu, a zabierającą zdanie tylko za pozwoleniem (bo inaczej utraci cześć i stanie się quasi-mężczyzną:)

I w sumie zupełnie nie jestem zdziwiony tym attylowym obrazem - więcej, oczekiwałem że tak właśnie będzie :))

19.02.2008
09:59
[63]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Czy tylko ja mam wrażenie, że Atylla pisze do nas z równoległego świata?

Jeśli to jest przedstawiciel konserwatyzmu, to ja wole pozostać tym nieznośnym liberałem.

19.02.2008
10:12
smile
[64]

Fett [ Avatar ]

I znów dyskusja zamieniła się w kłutnie pomiedzy doświadczonymi przez życie i los obozami... Czasami się zastanawiam, cyz to ma jakikolwiek sens...

19.02.2008
10:22
[65]

kiowas [ Legend ]

Fett ---> kłótnie rzadko mają sens - ale czasami poprawiają humor :)

19.02.2008
10:23
[66]

MasterDD [ :-D ]

Nigdy bym sie nie spodziewal, ze kolejna durna polska komedia moze byc poczatkiem dyskusji.

Filmu nie ogladalem i nie obejrze. Nie trawie polskiego shitu. Jest tak slabe, ze szczerze wole filmy Uwe Boll'a.

19.02.2008
10:26
[67]

tomazzi [ Episode: 3 ]

MasterDD-> mówisz że coś jest słabe choć tego nie widziałeś, nice ;)

19.02.2008
10:39
smile
[68]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

to jest, cholera, niemożliwe ! ;)

niedawno przeprowadziłem się z Gliwic do Wrocławia i w większym mieście dużo częściej spotykam takich pewnych "tramwajowych wariatów".
Wiecie, jacy to?
To tacy mężczyźni po 40stce, którzy jeżdzą w kółko tramwajami i na cały skład krzyczą:
a) "komuniści, pierdolony jaruzelski, komuniści, bolek-wałęsa, komuniści, komunistyczni komuniści..." jeśli mamy do czynienia z typem prawicowym
b) "kaczor, kaczora zastrzelić ...", "AWS, pieprzeni katolicy ...." jeśli z typem lewicowym.

Mam zajebiście silne wrażenie, że niedługo kupicie sobie karnet komunikacji miejskiej.
Ale tak poważnie.

19.02.2008
10:40
[69]

r_ADM [ Generaďż˝ ]

tomazzi - polskich filmow nie trzeba ogladac, zeby wiedziec, ze sa slabe.

19.02.2008
10:49
[70]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

polskich filmow nie trzeba ogladac, zeby wiedziec, ze sa slabe.

Wszystkie??

19.02.2008
11:23
smile
[71]

Judith [ Legend ]

Oj tam, o ile wypowiedzi Attylli nie są jakąś tam kreacją to tylko podziwiać, że udało mu się stworzyć własny świat z tak ostro i wyraźnie zarysowanymi wartościami i odgrodzić się od reszty, która mogłaby mu zagrażać. Może jest w tym zadęcie i pompatyczność....

Sam temat zdrady jest zaś śliski, bo fajnie jest o niej gadać, tylko że nikt tu się nie przyzna czy zdradzał/był zdradzany, można jedynie wnioskowac po treści postów. Po wypowiedziach "lekkoduchów" widać, że albo nie mają pojęcia o temacie (i w sumie dobrze), albo zdradzali/byli zdradzani tyle razy, że im to przestało robić różnicę, bo świat ich wartości i tak nie ma większego znaczenia, niż kupa zrobiona przez psa na trawniku pod ich oknem.

19.02.2008
11:36
smile
[72]

Konrad Wallenrod [ Centurion ]

Rozmowa o filmie, która kończy się ostrą wymianą zdań i uprzejmości ... kocham takie wątki

Attyla

Bóg stworzył Ewę, z żebra Adama więc czy nie jest ona w części mężczyzną ? :)

19.02.2008
11:40
[73]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Misiaty
I nadal nie wiem o co Ci chodzi.
Na to nic nie poradzę. Jeżeli brakuje ci identyfikacji z własną płciowością i związaną z tym symboliką, to nie zrozumiesz tego nigdy - jak ja nigdy nie zrozumiem pedała czy innego transwestyty.


O człowieku nie świadczy dobrze, gdy próbuje udawać mądrzejszego.
tak jak nie świadczy dobrze o człowieku, gdy nie rozumie najprostszych rzeczy.

lepiej nie przyznać się do niezrozumienia problemu, bo wyjdę na idiotę
rzadko miewam ten dylemat. Wtedy zwykle proszę o więcej czasu na przemyślenie kwestii.

Ależ czy ja w jakimś punkcie deprecjonuję wartość stworzenia życia?
Czy to ja w pogardliwym tonie pytam o to, czy wyższym celem jest wychowanie potomstwa? Chyba, że ty podchodzisz do tego jak amerykańscy konstruktorzy rakiet: urodź i zapomnij. Tyle, że dziecko w przeciwieństwie do rakiety nie trafi bez odpowiedniego wychowania tak, gdzie trafić powinno. Wychowanie zaś wymaga czasu i poświęceń, czyli tego co kariera odbiera pozostawiając w zamian pustkę gonitwy dnia codziennego. Gonitwy za czymś, co miast środkiem staje się celem samym w sobie.

Jednak pamiętajmy, że to nie tylko kobieta daje życie.
Ja o tym nie zapominam. Ty zaś chętnie zapominasz, że kobieta jest w przeciwieństwie do mężczyzny predystynowana do roli matki. Roli, której facet - choćby pękł - nie spełni. Nie spełni, bo to co predystynuje kobietę do tej roli u niego jest szczątkowym zjawiskiem. Oczywiście są wyjątki. Ale wyjątki tylko potwierdzają reguły. I tego każdy człowiek powinien być świadom a nie ulegać ślepym ideologicznym zagraniom zidiociałych feministek.
Facet ma swoją rolę przy wychowaniu dziecka, ale jest to rola wprawiająca do uznawania autorytetu władzy zewnętrznej - władzy polegającej głównie na autorytecie a nie miłości. Kobieta przeciwnie. Ona daje dziecku świat norm wewnętrznych - konstruujących jego etyczność. I to jest ta wyższość celów, ku którym jest predystynowana. To ona urzeczywistnia w jedyny możliwy sposób przeniesienie idei do rzeczywistości nadając idei formę i przez to oznaczając jej treść w sposób możliwy do zasymilowania. I dla tego my ze swoją zewnętrznością winniśmy żyć na kolanach przed ich wewnętrznością. Kto tego nie rozumie jest jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

Tutaj Twój konstrukt jest jak najbardziej chwiejny. Dziedziczenie nie zawsze było przeniesieniem władztwa nad rzeczą – mogło to być przeniesienie użytkowania
ten konstrukt jest chwiejny tylko dla marksisty - tj. kogoś, kto stosunek człowiek - rzecz postrzega wyłącznie w sensie utrwalania wyższości jednych nad drugimi lub w sensie materialnym. Konserwatysta zaś ma świadomość tego, że dziedziczenie to przede wszystkim most międzypokoleniowy. Coś, co realnie istnieje i realnie łączy pokolenia, które odeszły z pokoleniem obecnym i pokoleniami, które nadejdą. W dziedziczeniu jako instytucji feudalnej istnieje jeszcze jeden element - dziedziczenie nie tylko majątku ale także obowiązku służby wojskowej. Obowiązku, który nie istniał w formie zanachronizowanej wieku XV ale kształtował się od wieku V do IX. W tym czasie turnieje rycerskie i bitwy nie były kształtowane w ramach reguł italskich czy niemieckich wieków późnych średniowiecza ale wszystko odbywało się na zasadzie melee - ostrej i bezpardonowej rąbaniny (zresztą słowo "pardon" jest konstruktem właśnie wieków późniejszych). ponadto w tych czasach rycerze byli co do zasady jednotarczowi i musieli osobiście stawiać się na wezwanie suwerena. Kwestia możliwości wykupienia się od służby lub wykonania zastępczego to schyłek Średniowiecza - czas, gdy rycerstwo coraz bardziej traciło na znaczeniu. Ale nawet ty powinieneś wiedzieć, że podstawową cech każdej instytucji jest pewna inercja, dzięki której przejście pomiędzy instytucją i jej brakiem nie jest rewolucyjne - a więc nie kosztuje ofiar.
zatem zakonotuj sobie, że kwestia dziedziczenia lenn to po pierwsze wyraz zmiany stosunku feudał - lennik (bo przez większość Średniowiecza lenno i tytuł szlachecki - jeżeli o tym można mówić w tym czasie - były przyznawane przez władcę - z wyjątkiem Brytanii, gdzie tytuł szlachecki przyznawany jest jako przywilej do dzisiaj)

Dzisiaj mamy do czynienia z sytuacją kiedy jakieś prawo A przysługuje z racji tego, że jest się B – czyli człowiekiem.
Ciekaw jestem czy sam widzisz absurdalność takiej tezy, czy trzeba ci ją pokazać palcem? Ty naprawdę sądzisz, że bycie człowiekiem jest jakąś zasługą? wobec kogo (poza sobą samym)???

Trzeba zadać pytanie jakie ktoś ma kompetencje by tworzyć nową sytuację prawną dotyczącą jednostki?
Kwestia legitymizowania? Kolejny wymysł oświeceniowych idiotów. Platon miał do tego znacznie bardziej praktyczne i naturalne podejście. Wyróżnił siedem różnych tytułów sprawowania władzy, przy czym ten, który ty masz na myśli - wybór uznał za przyczynę, która nie jest przyczyną, no chyba, że za tytuł do sprawowania władzy uznać ślepy los, który gra główne (a właściwie jedyne) skrzypce przy tzw. wyborach.
jedynym rzeczywistym tytułem sprawowania władzy jest autorytet. Autorytet, który może wynikać z różnych przyczyn. Może nią być starszeństwo, wiedza, majątek, siła, władza (tak - władza, która opiera się na autorytecie może wywodzić go z siebie samej - dzieki czemu możliwe jest funkcjonowanie demokracji jako systemu) itp, itd. Nie bądę już przechodził do krytyki demokracji jako systemu, ale szczerze radzę ci przestudiować ósma księgę Państwa - zdziwisz się jak opis człowieka demokratycznego odpowiada obecnym realiom. I nie jest to obraz pochlebny.

Powiesz – od Boga. Tak?
Ależ to jest płytkie... Żenująco wprost płytkie... Człowiek jest istotą stadną. Potrzebuje więc przewodnika - pasterza. pasterz bazuje na autorytecie (o czym wspominałem powyżej). jeżeli pasterz ów uzyska jeszcze akceptację - namaszczenie - ze strony jedynej siły absolutnej i obiektywnej w swej absolutności - Bogu - jego autorytet prócz elementów takich jak np. dziedziczenie tronu (czyli zaufaniu do grupy - dynastii - lub jej ogniwa tworzącego - pierwszego z dynastii - a nie osoby o czym z kolei pisałem w poście 291 z wątku:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=7373758&N=1
) posiada jeszcze element bożego (a więc absolutnego) zaufania. Skoro jakiś człowiek może uzyskać zaufanie Boga, który oddał władzę w jego ręce - to autorytet takiego władcy jest nie z tej ziemi. Dokładnie na tej samej zasadzie działał autorytet faraona. jego władza była "boska" - a zatem wewnętrzna - jego nakazy i zakazy były czymś naturalnym i niepodważalnym dla poddanych. Autorytet pasterza wiąże się w tym przypadku także z zewnętrznymi oznakami jego panowania i w rezultacie mamy pasterza, za którym poddani podążają, bo taka jest rola owieczek wobec swego przewodnika. Demokracja to usunięcie pasterza a zatem legitymowanie autorytetu z dzierżenia władzy jedynie (dowodem jest wyjątkowo wysokie poparcie dla każdego nowego rządu w początku jego kadencji), a zatem - jak to Francuzi zwą - "imperium pustki" - l'empire du rien. innymi słowy demokracja oznacza "anarchiczne" rządy nie oparte na niczym, prócz nieobecności żadnego tytułu uprawniającego do rządzenia.

Podoba mi się jak mówisz „kobiety nie” po czym używasz sformułowania „pieprzone feministki” bo zażądały praw. Może w końcu zapytasz jakieś kobiety? ;)
O co mam je pytać? O to czy chcą być kobietami? Przykro mi ale nie widzę sensu w zadawaniu pozbawionych sensu pytań. Neoliberalizm demokratyczny usiłuje zniszczyć wszystko, co naturalne - w tym płciowość ludzką. Skutkiem usunięcia tego elementu jest samozagłada społeczności - więc albo otrząśniecie się z tego mirażu albo zostaniecie zastąpienie przez ludzi normalnych, którzy pojawią się dzięki szybkości podróżowania. Już w tej chwili kraje na zachód od Odry są realnie zagrożenie wynarodowieniem i przekształceniem w konstrukty muzułmańskie - które nie kwestionują płciowości człowieka.

Nie. Feministki po prostu zażądały takich samych praw – nie przekładaj dzisiejszych feministek na to, co było 100 lat temu.
Podaj 1 powód, by tego nie robić. Powód nie oparty na zasięgu żądań.

W czym Ci przeszkadza możliwość zawodowej samorealizacji przez kobiety?
Mi w niczym, ale ich dzieciom we wszystkim.

Tak? No proszę, czego to człowiek się dowiaduje. Kiedyś tego nie było?
"rodziny wyzwolonej"? Nie - nie było - to produkt ideologicznego kwestionowania płciowości człowieka.

Mastash
nie sugeruje wartościowania,
Ależ sugeruje. I jestem pewien, że sam potrafisz uzasadnić tą tezę.

Przecież dalej można potępiać.
chcesz potępiać coś co jest "normalne"? W ten sposób udowodnisz swoją "nienormalność". Ja się tego nie boję i dlatego zasłużyłem sobie na tym forum na opinię "wybryku natury". Opinię, który wyłącza konieczność powoływania się na dalsze interpretacje, omówienia i glosy. opinię ad hominem - odnoszącą się do człowieka a nie jego tez. Opinii, która jest wyrazem rodzącego się tabu neutralności i w konsekwencji pochwały zdrady. jestem pewien, że za kilka lat czytelnik Anny Kareniny nie zrozumie ani w ząb rozterek księstwa Obłuckich (o ile w ogóle zdoła się zmusić do przeczytania pozycji o formie tak wymagającej w porównania do komiksu czy jakiegoś harlequina)

Nie uważasz, że jest to wizja raczej głęboko pesymistyczna?
Nie - bo sądzę, że Platon miał rację twierdząc, że demokracja jest formą ostateczną politycznej separacji, która wzywa z dna rozpaczy na łono usuniętego pasterza a zatem i autorytetu opartego na czymś innym niż brak jakiegokolwiek tytułu do autorytetu.

kiowas
Tymi oto słowami Attyla ni mniej ni więcej tylko stwierdził, że kobieta prowadząca inteligentna dyskusję zniża się do jego poziomu
Jak zwykle nic nie rozumiesz. Odsyłam cię do odpowiedzi na wypowiedź Misiatego w sprawie głoszonej przeze mnie moralnej wyższości kobiety. Wyższości, która ulega rozwianiu, gdy kobieta podejmuje dyskusję - a więc zniża się do poziomu rozumowania - a zatem budowania zewnętrzności.

promilius
masz słuszne wrażenie. Jestem przedstawicielem armii zielonych ludzików zmierzających do opanowania i zniewolenia ludzkości:D

19.02.2008
11:49
[74]

kiowas [ Legend ]

Attyla --->

Jak zwykle nic nie rozumiesz
Jak zwykle to TOBIE wydaje się, ze rozmówca cię nie rozumie. Wbrew pozorom za słowotokiem kryją się bardzo proste i klarowne przesłania (woal nie działa:)

Wyższości, która ulega rozwianiu, gdy kobieta podejmuje dyskusję - a więc zniża się do poziomu rozumowania
Potwierdzenie moich słów.

Btw - wiesz gdzie kobiety mają taką 'wyższość' jak przedstawiana przez ciebie? :))
I tak ide o zakład, ze wbrew głoszonym na forum hasłom jesteś mega-pantoflarzem w domu :)))

19.02.2008
12:00
smile
[75]

matchaus [ sturmer ]

kiowas ---> Dlatego mój pierwszy post w tym wątku był dość istotny - ten wątek otwiera oczy na postrzeganie przez innych ludzi bardzo ważkich kwestii.
Żaden wątek na tym forum nie powiedział mi więcej o pewnych osobach (Attyla :D) niż ten.

Judith ---> I zdradziłem i byłem zdradzony.
Wszystko jest dla ludzi (w tym negatywnym kontekście również), jest tylko pytanie jak sobie poradzą w konfrontacji z problemem :)
BTW - Będziemy z żoną obchodzić w tym roku 10-cio lecie ślubu (a znamy się od... boże... prawie 20-stu :D)
Jesteśmy (przepraszam Kochanie, że mówię za nas oboje, ale ostatnio o tym rozmawialiśmy :D) szczęśliwym, ugruntowanym związkiem.
Nasze doświadczenia scementowały nasz układ, choć mogło to wyglądać zupełnie inaczej. Nie chcę pisać więcej, bo pewne rzeczy trzeba przeżyć samemu. I albo się po nich zmądrzeje, albo zgłupieje - prosty układ :D

A wracając do filmu, to dodam, że wszystkie historie występujących tam Pań (korzystając z okazji pozdrawiam Olszówkę - moją rówieśniczkę i koleżankę z liceum :D) są wbrew pozorom proste jak pęk słomy.
Jeśli umiecie wyjść z własnego świata wartości, to każdą z nich doskonale zrozumiecie.
Ba! Każda z nich wzbudzi Waszą sympatię :)
(a i jest to świetny obraz zachowań mężczyzn - naprawdę, rzecz dla każdej z płci)

Powtórzę się - dobre, obyczajowo-komediowe filmidło.

(jeśli tak 'dennie' ma wyglądać polskie rozrywkowo-popularne kino, to wybaczcie - ja nic więcej po tym gatunku nie oczekuję)

19.02.2008
12:25
[76]

dj_janasek [ Cesarz ]

ten film do najlepszych nie nalezy dużo tam słów wulgarnych jednym zdaniem film był do dupy

19.02.2008
12:29
smile
[77]

Molzey [ Konsul ]

"Platon miał rację twierdząc, że demokracja jest formą ostateczną politycznej separacji, która wzywa z dna rozpaczy na łono usuniętego pasterza a zatem i autorytetu opartego na czymś innym niż brak jakiegokolwiek tytułu do autorytetu."
Bez pał litra nie rozbierjosz...
Jak zwykle nic nie rozumiem.

19.02.2008
13:01
smile
[78]

bereszka [ Panacea prola ]

Ubawilam sie setnie.. nie, nie z filmu bo nie mialam jeszcze okazji ogladac - ale z waszej dyskusji.
Dzieki chlopaki, nic bardziej nie doprowadza do lez (ze smiechu) jak czytanie o wiedzy plci brzydkiej o tej pieknej :D

19.02.2008
13:59
smile
[79]

Judith [ Legend ]

Matchaus - gratulacje :) Zgadza się, jedni mądrzeją, a drudzy głupieją, oby jak najczęściej to pierwsze :) Wiele osób tu wzrusza na ten fakt ramionami, ale zdrada to jeden z najmocniejszych zamachów na podstawowe wartości własne/drugiej osoby. Jesli jesteśmy zdradzani, to tracimy zaufanie do ludzi na podstawowym poziomie komunikacji, kiedy to rozmawiając z kimś zakładamy, że jest nam życzliwy i mówi prawdę - stan "lekko" paranoiczny. Jeśli zdradzamy to udowadniamy, że dla nas nie istnieją podstawowe terminy typu prawda i fałsz, bo w każdej chwili jesteśmy je w stanie ze sobą zamienić. Zatem nie możemy nawet samym sobie ufać w żadnej sprawie - "lekka" paranoja odmiana druga.

Zaś film jak film, ja bym się na miejscu Attyli aż tak nie rzucał, bo co tak naprawdę on znaczy dla jego rzeczywistości... Analogicznie mógłbym się burzyć o to, że tak zwana subkultura "ziomów" nazywa osobniczki płci żeńskiej foczkami, niuniami, albo maniurami. A niech nazywają, my mamy kobiety, dziewczyny, a oni swoje odpowiedniki i te dwa kręgi w ogóle się nie pokrywają, na szczęście :] Dlatego nie burz się, chłopie, film opowiada o takich kobietach, jakimi twoja matka, żona czy córka nigdy nie będą i zapewne się z tego cieszysz :)

Pozdrawiam

19.02.2008
14:30
[80]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
nie ma sensu wzajemne sobie zaprzeczanie. To, że nie zrozumiałeś o czym mówię jest oczywiste i wynika z twych słów. Odnieś się ad rem, bo takie wzajemne zaprzeczanie nie ma najmniejszego sensu. Przyczynę mego stosunku do kobiet znajdziesz w tych konkretnych słowach:
"Facet ma swoją rolę przy wychowaniu dziecka, ale jest to rola wprawiająca do uznawania autorytetu władzy zewnętrznej - władzy polegającej głównie na autorytecie a nie miłości. Kobieta przeciwnie. Ona daje dziecku świat norm wewnętrznych - konstruujących jego etyczność. I to jest ta wyższość celów, ku którym jest predystynowana. To ona urzeczywistnia w jedyny możliwy sposób przeniesienie idei do rzeczywistości nadając idei formę i przez to oznaczając jej treść w sposób możliwy do zasymilowania. I dla tego my ze swoją zewnętrznością winniśmy żyć na kolanach przed ich wewnętrznością. Kto tego nie rozumie jest jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. "
Cytuję siebie, bo nie chce mi się drugi raz tego wykładać.

Mathaus, Judith
Nie zamierzam dyskutować z waszą analizą zdrady jako zdarzenia etycznego, bo z gróbsza macie rację. Będę jednak protestował przeciwko stwierdzeniu, że takie ukazanie kobiety dotyczy pewnego szczególnego ich gatunku, w związku z czym - ponieważ moja pżona do owego gatunku nie należy to i nie ma się czym turbować. Otóż jest. Film nie przedstawia konkretnej osoby lub grupy osób ale kobiet w ogóle. Film ma za zadanie zmianę optyki ich postrzegania i tym samym dotyka wprost także kobiet w moim prywatnym życiu. Nie wspomnę już o tym, że jest to de facto spuszczenie do kloaki całej otoczki skonstruowanej od wieków wobec kobiety przez kulturę zachodu a zatem jest to spuszczenie do kloaki także tego, co jest częścią mnie także.

Bereszka
o ile pamiętam, to nikt z nas nie wypowiadał się na temat kobiet lecz ich konstruktu kulturowego. Nie wiem też, czy zaliczenie ciebie w związku z wyrażoną wesołością do gatunku tych panienek z filmu uznałabyś za coś pochlebnego czy choćby neutralnego. No - jeżeli tak - to nie mogę powiedzieć nic poza "idź i nie grzesz więcej".

19.02.2008
14:40
[81]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> słusznie, zaprzeczanie twoim słowem to jak bicie głową w mur - więc szkoda zachodu.
Niby jak mam się odnieść do ad rem skor nic rzeczowego w tym co piszesz nie ma? To jak uświadamianie mężczyźnie róznicy płci - widać widzi, ale nie rozumie sensu.
Piszesz jakies bzdury o ideach, rzeczywistośąci i innych filozofiach kiedy tak naprawde twoje slowa sprowadzają się do prostego uznania, ze kobietom nie wolno tego samego co mężczyznom.
Skoro tak uważasz - twoja sprawa. Tylko po co to wodolejstwo zamist otwartości?
Jako prawnik powienieneś doskonale wiedzieć, ze najlepszy przekaz to prosty przekaz - inaczej powstaje duża przestrzeń dla interpretacji.

MOge się odnieść jedynie do jednego stwierdzenia:
Kobieta przeciwnie. Ona daje dziecku świat norm wewnętrznych - konstruujących jego etyczność. I to jest ta wyższość celów, ku którym jest predystynowana.
Osobiście uważam to za kompletną bzdurę. Wg ciebie mężczyzna nie jest zdolny do przekazania potomstwu uniwersalnych prawd moralnych? MOże jest tak w twojej rodzinie - ale nie odnoś tego do całego rodzaju męskiego bo nie wiesz co mowisz.

No - jeżeli tak - to nie mogę powiedzieć nic poza "idź i nie grzesz więcej".
...powiedział Mr Perfect :) Do żony też tak mówisz? :)

19.02.2008
15:11
smile
[82]

bereszka [ Panacea prola ]

Attyla

odejdz
po raz trzeci ci powtarzam nie odpowiadaj na moje posty.
moje sformulowanie nie odnosi sie do ciebie.

bez odbioru

19.02.2008
16:31
[83]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

Film ma za zadanie zmianę optyki ich postrzegania i tym samym dotyka wprost także kobiet w moim prywatnym życiu.

Attyla---> Zacytuje słowa pewnego rapera: Poczuj różnice. To film, a to życie. Ale ty tego nie ogarniasz od dawna.

Komedia ma za zadanie rozbawienie widza i nic więcej.

19.02.2008
17:50
smile
[84]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Miałem odpisać ale widzę Twoją odpowiedź Attylo. I zastanawiam się nad sensownością dyskusji. Skoro sprowadzasz kobietę do czegoś, co ma służyć mężczyźnie, jest niewolne i właściwie - ograniczone, to chyba nie zrozumiesz najprostszych rzeczy. Wbrew pozorom Twój zamysł rozumiem - i przeraża mnie. To nie jest wizja szczęśliwej rodziny, gdzie panuje pewnego rodzaju ład i porządek. Do wizja rodziny uległej "autorytetowi" jednej osoby. Masz duże zacięcie żeby pisać o innych, dokonywać psychoanalizy. Najzabawniejsze jest to, że mylisz się za każdym razem - choć w swojej opinii jesteś mądry. Tak jak i z Twoimi odpowiedziami - sprowadzają się do jedynej, radykalnej wizji świata, gdzie kobieta to przedmiot i żeby to ładnie uzasadnić, tworzysz jakiś płaszczyk moralności. W gruncie rzeczy to hipokryzja. Hipokryzja tym gorsza, że nie dostrzegasz pewnych podstawowych zjawisk. To o czym piszesz nie jest konserwatyzmem. Wybacz, masz tyle wspólnego z konserwatyzmem co małpa z człowiekiem. Być może faktycznie były naszymi przodkami ale Ludźmi już nie są. Wyznajesz jakieś ortodoksyjne zasady, bo twierdzenie, że kariera zawodowa kobiety niszczy szczęście dziecka, to doprawdy - sprowadzanie kobiety na samo dno, jako istoty niewolnej. Mów sobie pięknymi słowami o Twojej teorii - piękne słowa mają to do siebie, że są fasadą jakiś kompleksów i uprzedzeń.

Platona czytałem, tak jak i innych filozofów wymienionych przez Ciebie. I żadne z nich - czy był to właśnie Platon, czy człowiek Oświecenia, czy wreszcie jakiś Chrześcijański filozf - żaden nie stworzył systemu, który przetrwałby krytykę wieków. Jeśli chcesz "zabłsynąc" i wybiórczo podpierać swoje poglądy - Twoja sprawa.

Żyj w swoim świecie, bądź "bohaterem" internetowym, odgrażaj się światu i trwaj w swoim uwielbieniu dla własnej osoby. W sumie nie mam chęci wysilać się, żeby z Tobą dyskutować :) Ja piszę o dziedziczeniu - Ty mi odpowiadasz o turniejach. Ja piszę o a, Ty odpowiadasz o b. Bez sensu :) Dyskutuj sobie z lustrem drogi Attylo a swoje kompleksy lecz gdzie indziej. I nie pisz, że jesteś konserwatystą. Bo wtedy to słowo nabiera odrażającego znaczenia. Żyj w swoim stadzie, idź jak pies za jakimś swoim przewodnikiem, myślę, że to Ci dobrze zrobi. Z mojej strony nie licz już na odpowiedzi :)

Tutaj masz próbkę swojej pseudonaukowości:

O co mam je pytać? O to czy chcą być kobietami? Przykro mi ale nie widzę sensu w zadawaniu pozbawionych sensu pytań.

I tylko na to odpowiem. Bo faktycznie, to tylko podejrzewałem ale tak jest, Ty po prostu nie rozumiesz świata. I boisz się do tego przyznać. Zapytaj kobiet jak chcą być traktowane. Bo Ty nie masz prawa wyznaczać, jak powinny być traktowane. Zgrywasz macho a jesteś pustym ignorantem. Żyjesz w świecie, który sam sobie stworzyłeś, nie odnosisz się w dyskusjach do człowieka, bo nie masz pojęcia jaki on jest. Nie zadając pytań po prostu tego nie wiesz. Może to po prostu jakieś kłopoty z identyfikacją własnego ja? :)

P.S. Czasem wydaje mi się, że jesteś takim Jasiem Śmietaną - stworzony po to, żeby prowokowac. Nawet w filmie o zdradzie potrafisz znaleźć komunistów.

19.02.2008
18:27
smile
[85]

Bullzeye_NEO [ Happy Camper ]

odejdz
po raz trzeci ci powtarzam nie odpowiadaj na moje posty.
moje sformulowanie nie odnosi sie do ciebie.

bez odbioru


Kara. :D

19.02.2008
18:29
smile
[86]

Konrad Wallenrod [ Centurion ]

^^

Biorąc pod uwagę użytkownika, który ma stopień " Bicz Boży " jest to całkiem dwuznaczne

19.02.2008
18:44
smile
[87]

Zax_Na_Max [ Bo Emeryt Znał Karate ]

Oglądałem niedawno rezerwat. Dzisiaj byłem na lejdis.

Oba filmy obejrzałem z ochotą i zaciekawieniem. Może nie jestem wymagającym widzem, może nie zwracam uwagi na wulgaryzmy. Ale twierdzenie, że Lejdis to dno kinematografii jest błędem.

Mi się Lejdis podobał . Rozśmieszył mnie i zaciekawił . Dziękuję za uwagę;]

19.02.2008
18:46
[88]

Azerko [ bleee ]

film fajny byłem na nim w kinie :)

19.02.2008
21:39
[89]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Misiaty
Skoro sprowadzasz kobietę do czegoś, co ma służyć mężczyźnie, jest niewolne i właściwie - ograniczone, to chyba nie zrozumiesz najprostszych rzeczy.
Jakoś nie przypominam sobie, bym sprowadzał kobietę do czegokolwiek. Ty i owszem - widzisz w niej przedmiot pożądania. Właśnie - P R Z E D M I O T. Ja w kobiecie widzę przede wszystkim najistotniejszy element ludzkości. Element, który stanowi o jego teraźniejszości i przyszłości. Jeżeli jest to wyraz jakiejkolwiek podległości nie uzasadnionej żadnymi prawami, to nie mamy o czym rozmawiać. Wszystkie prawa i wszystkie obowiązki kobiety i mężczyzny w normalnym domu są różne i wzajemnie się uzupełniają. W jednych sprawach kobieta służy mężczyźnie a w innych mężczyzna kobiecie. Kobieta nie jest, nigdy nie była i nie będzie niewolnicą. Zawsze posiadała określony zakres wolności, który jednak nie stałby w konflikcie z jej podstawową funkcją. Dokładnie to samo tyczy się mężczyzny.

Wybacz, masz tyle wspólnego z konserwatyzmem co małpa z człowiekiem.
A ty skąd bierzesz kryteria, by sądzić czy ktoś jest konserwatystą? Z Kapitału albo świętej rodziny? W takim świetle konserwatystą jest Castrut a ja może rzeczywiście wyszedłbym na neandertalczyka.

bo twierdzenie, że kariera zawodowa kobiety niszczy szczęście dziecka, to doprawdy - sprowadzanie kobiety na samo dno, jako istoty niewolnej. Mów sobie pięknymi słowami o Twojej teorii - piękne słowa mają to do siebie, że są fasadą jakiś kompleksów i uprzedzeń.
Masz talent do czytanie tego, czego ja nie napisałem. Nigdy nie powiedziałem i powiedzieć nie mogę, że praca zawodowa niszczy szczęście dziecka. Za to piszę o tym, że może się tak stać, i że w razie konfliktu górę musi brać dziecko. Inna sprawa w tym, że kobieta, która rzadko bywa w domu może nie dostrzec, że dziecku czegoś brakuje. Może uciec w miraż przekonania, że jeżeli kupi mu raz dziennie lizaka a na urodziny komputer lub rower, to dziecko będzie całe happy. Z tego zresztą względu twierdzę, że lepiej, gdy kobieta będzie mogła się dzieciom poświęcić. I tu nigdy się nie zgodzimy, bo dla ciebie wystarczającym powodem podjęcia pracy jest kaprys a dla mnie konieczność.

I żadne z nich - czy był to właśnie Platon, czy człowiek Oświecenia, czy wreszcie jakiś Chrześcijański filozf - żaden nie stworzył systemu, który przetrwałby krytykę wieków
No proszę. Mamy geniusza - ba! - boga!, który jednym zdaniem unieważnił pracę setek a może nawet tysięcy filozofów i teologów na przestrzeni tysięcy lat. Szacun (cokolwiek miałoby to oznaczać :p)

W sumie nie mam chęci wysilać się, żeby z Tobą dyskutować
nic prostszego. Przyjmij postawę Bereszki. Wtedy będziesz mógł spluwać na mnie z pogardą, gdy będę miał czelność się bronić.

Bez sensu :)
Przeczytaj sobie książeczkę Konno do boju - dowiedz się jaka była różnica pomiędzy melee a choćby welschgestech. Porównaj to z książką etnos rycerski (mogę mylić tytuł, ale coś w tym stylu) i weź jakiekolwiek kompendium historii średniowiecza. Najlepiej w częściach. Zobaczysz wtedy, że to co wydaje ci się czymś niezwiązanym związane jest i to bardziej niż mógłbyś się spodziewać. No chyba, że jeżeli historia nie zgadza się z ideologią to tym gorzej dla historii.

A jeżeli chodzi o psy, to ciesz się, że nie jadam czerwonego mięsa i módl, bym nie zaczął.

Zapytaj kobiet jak chcą być traktowane.
jasne. Każdego ma się pytać jak chce żyć i dogadzać mu, bo takie są czasy. Żryć, fajdać, chędożyć to filozofia "nowoczesnego" pokolenia! Złodziej chce jacusi i burdelu? dać mu! I to nie jest kwestia tego co ja chcę lub czego nie chcę. Istotne jest to co powinienem. Ale tego nie ma sensu ci tłumaczyć.

19.02.2008
21:51
[90]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Attyla - no i wyszło szydło z worka

jasne. Każdego ma się pytać jak chce żyć i dogadzać mu, bo takie są czasy. Żryć, fajdać, chędożyć to filozofia "nowoczesnego" pokolenia! Złodziej chce jacusi i burdelu? dać mu! I to nie jest kwestia tego co ja chcę lub czego nie chcę. Istotne jest to co powinienem. Ale tego nie ma sensu ci tłumaczyć.

Ciekawe porównania. Brawo. Ale Cię zirytowało proste rozwiązanie - zapytać co kobieta chce. Może nie chce być workiem w który chcesz wstrzyknąć swoje plemniki? Może chce bYć czymś więcej? Nie, dla Ciebie rozwiązanie jest proste - ma być tak, jak Ty chcesz. Brawo, porównania genialne. Iście jarmarczne.

Tak na marginesie - owszem, kobietom powinno się dogadzać ;) Kiedyś to zrozumiesz ;) Tylko musisz dorosnąć ;)

20.02.2008
00:18
[91]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"Ależ sugeruje. I jestem pewien, że sam potrafisz uzasadnić tą tezę."

Jak widać, zależy kogo spytać :-) Skoro samo pojęcie "normalny" może oznaczać co innego w mniemaniu dwóch, siedmiu czy stu osób, wszelkie próby kontynuowania tematu będą czystą spekulacją i istnieje szansa, że doprowadzą do standardowego końca pt. "moje musi być na wierzchu" :-))

"chcesz potępiać coś co jest "normalne"? W ten sposób udowodnisz swoją "nienormalność"."

Czegokolwiek bym nie potępiał lub pochwalał, spotka się to z określoną reakcją tłumu, który natychmiastowo może wyrobić sobie opinię o mnie i moich poglądach. Stojąc w obliczu tak dużej siły, jaką jest psychologia rynku, pewne rzeczy pozostawiam w kategorii indywidualnego problemu, toteż nie czuję się uprawniony do publicznego wystawiania ludziom ocen według ich postępowania, ani tym bardziej otwartego kwalifikowania jakichkolwiek zjawisk (mniej lub bardziej powszechnych) jako dobrych lub złych, jeśli miało by to być odebrane jako próba narzucenia swoich opinii/poglądów. Nie znaczy to, że mam pozostawać bierny w sprawach - wręcz przeciwnie. Powinienem umieć wyrazić swoje zdanie na dany temat w taki sposób, żeby zrozumieć drugą stronę i być zrozumianym.

"Ja się tego nie boję i dlatego zasłużyłem sobie na tym forum na opinię "wybryku natury". Opinię, który wyłącza konieczność powoływania się na dalsze interpretacje, omówienia i glosy. opinię ad hominem - odnoszącą się do człowieka a nie jego tez. Opinii, która jest wyrazem rodzącego się tabu neutralności i w konsekwencji pochwały zdrady."

Toteż chodzi o sposób wyrażania myśli, nie zaś treść dotyczącą konkretnej sprawy. Wyłączając lizusostwo, asekuranctwo czy konformizm, można przecież argumenty przedstawić w sposób jasny, tak żeby rozmówca mógł wczuć się w moje stanowisko, a nie został sprowokowany do wyzwisk czy w ogóle zniechęcony do dyskusji (akcja wywołuje reakcję, o czym rozmawialiśmy po którejś sesji). Cóż, jeśli chodzi o mnie, to w taki sposób staram się dyskutować i wyrażać własne zdanie, bo jest to zgodne z moją osobowością.

20.02.2008
00:56
smile
[92]

Caine [ Książę Amberu ]

Nie widziałem filmu, ale znam kilka panien... zachowujących się w opisany sposób. Dwa lata luźnego stylu życia i z sympatycznej dwudziestki robi się pasztet z wypisanym na gębie przebiegiem :/ Smutne.

20.02.2008
12:59
[93]

kiowas [ Legend ]

Caine ---> ja tez go nie oglądałem, ale o ile mi wiadomo w filmie nie grają 'panny', a 30-paroletnie kobiety.
Jak widac można dożyć takiego wieku na takim 'przebiegu'

21.02.2008
10:36
[94]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Misiaty
Ale Cię zirytowało proste rozwiązanie - zapytać co kobieta chce.
1. nic mnie nie zdenerwowało:D
2. nie zrozumiałeś NIC z tego co napisałem.

kłopot w tym, że nie popadając w słowotok (co wam tak straszliwie przeszkadza) wytłumaczyć się nie da bo redukując wszystko do prostego zestawienia symboli toku rozumowania wychodzi coś takiego jak w tym przypadku. Nie wiem czy nie chcecie, czy nie możecie nadążyć za mną lub przynajmniej utrzymać poziom zrozumienia adekwatny do rozpatrywanego problemu ale nie ma to większego znaczenia. Skutek ten sam.

Podejmę zatem jeszcze jedną próbę.
Teza: chodzi o jednoznacznie negatywne skutki przemieszczania tego co państwowe na to co społeczne i tego co społeczne na to co prywatne.
Uzasadnienie: w 10 bodaj artykule deklaracji praw kobiety i obywatelki autorstwa Olimpii de Gouges czytamy, że skoro kobieta ma prawo wejść na szafot, to znaczy, że musi mieć także prawo do wejścia na trybunę (mogłem coś pomieszać, ale mniej więcej o to chodzi).
Abstrachuję od tego, że poddanie kogoś karze jest uznawane za jego prawo do bycia ukaranym, ale nie w tym rzecz (choć ten absurd doskonale ilustruje bezmózgowie najpierw sufrażystek a potem feministek).
istotne jest to, że społeczeństwo naturalne zorganizowane jest w sposób naturalny w sposób najbardziej wydajny w sensie tego społeczeństwa funkcjonowania i rozwoju. Tylko płytkim drobiazgiem jest to, że już samo istnienie płci powoduje podział zadań według tych płci największych przewag.

najistotniejsze jest to, czego nie widać na pierwszy rzut oka: społeczności naturalne uznają równoprawność pokoleń obecnych z nieobecnymi - tj. pokoleniami tych, co odeszli i pokoleniami tych, co jeszcze nie przyszli. Stąd z jednej strony ogromna rola rytuałów, zwyczajów i instytucji związanych z grzebaniem zmarłych i kultywowaniem o nich pamięci co daje złudzenie ich obecności duchem a z drugiej rytuały, zwyczaje, instytucje oraz role społeczne związane z przygotowaniem świata na przyjście następnych pokoleń. Stąd tak wielka rola dziedziczenia ale i stąd szczególna rola i pozycja kobiet jako żyjącego i naturalnego rzecznika pokoleń następnych.
Dlatego kobieta usuwała się ze sfery publicznej do sfery prywatnej a mężczyzna ze sfery prywatnej do sfery publicznej.

Z czasem ten naturalny proces obudowany został instytucjami społecznymi aż do szczytowego momentu rozwoju w wieku XIX i na początku wieku XX (tzw. kultura mieszczańska). Sztywność tych struktur wywoływała oczywiście u jednostek mniej elastycznych nieznośny ucisk wynikających z tego, że te więzy spajające społeczność w strukturę ponadczasową zaczęły być traktowane jak niewolniczy łańcuch.

Stąd pojawienie się indywidualizmu, który dąży do tego by ludzie nie byli w żaden sposób związani ze swoimi rodzinami i żeby każdy był traktowany jako meteor, który spadłszy z nieba nie zna żadnych ograniczeń (jest zdolny do wszystkiego) i nie zna żadnych reguł poza przypadkowością swego upodobania. następuje bunt przeciw wszystkiemu także przeciw różnicami fizycznymi i wynikającymi z nich różnicami ról płci. Celem jest anonimowa, aseksualna jednostka bez przodków, bez następców, tradycji, środowiska, jakichkolwiek więzi i jakiegokolwiek rodzaju pozwalającego na odróżnienie a zatem i związanie.
jeżeli mówię o tym, że nie ma potrzeby pytać kobiety, to należy to rozumieć tak, że mając na uwadze interesy tych ludzi, których jeszcze nie ma nie mogą być ignorowane i unieważniane bo kobiecie zachciało się kwestionować to, że jest kobietą - sanktuarium przyszłych pokoleń. Kobieta taka staje się jak Westalka, której znudziło się pilnowanie ognia (dla ograniczonych umysłowo - symbolu ciągłości pokoleń i co za tym idzie ponadczasowości zbiorowości i formy nieśmiertelności jednostek) i przeniosła się do burdelu powodując tym samym powszechne zgorszenie i poczucie świętokradztwa.
I tu nie chodzi o to czego ja chcę. To jest najzupełniej nieistotne. Tu chodzi o zachowanie równowagi i tym samym honorowanie praw tych osób, które z powodu ich nieobecności same nie mogą się zająć ich obroną.
Nie spodziewa się, byś ot tal sobie zmienił pogląd. Ale mam nadzieję, że indywidualizm i egocentryzm jeszcze nie zlasował ci mózgu na tyle, by być zdolnym do refleksji i uznania, że prócz JA jesz jeszcze MY, i ONI, którzy wymagają NASZEJ opieki. Dzieckiem należy się opiekować nie tylko wtedy, gdy już się urodzi, ale także przed jego narodzinami a nawet przed zapłodnieniem komórki jajowej matki. zwłaszcza te dwa etapy są istotne i zwłaszcza wtedy wszelka niesprawiedliwość wyrządzana przyszłym pokoleniom (nie poszczególnym jednostkom ale nieoznaczonym pokoleniom właśnie) budzić powinna nasze zgorszenie. Jak nasze zgorszenie jeszcze do niedawna budzili utracjusze, którzy tracili cały majątek nie troszcząc się o byt rodziny.

Tak na marginesie - owszem, kobietom powinno się dogadzać ;)
myślę, że mogłeś sobie darować tą wulgarną uwagę. Nie jest ona ani śmieszna ani odkrywcza ani nawet prześmiewcza. To jest po prostu brudne i odrażające. mamusia nie nauczyła jak należy zwracać się do kobiet i mówić o nich? Może tatuś nie dał jej tego odczuć? (przykro mi, ale zasłużyłeś sobie)

Mastash
wszelkie próby kontynuowania tematu będą czystą spekulacją i istnieje szansa
Będzie. Ale tylko pod warunkiem, że zapomnimy, że jesteśmy tylko krótką przerwą pomiędzy przeszłością i przyszłością.

Stojąc w obliczu tak dużej siły, jaką jest psychologia rynku, pewne rzeczy pozostawiam w kategorii indywidualnego problemu, toteż nie czuję się uprawniony do publicznego wystawiania ludziom ocen według ich postępowania, ani tym bardziej otwartego kwalifikowania jakichkolwiek zjawisk (mniej lub bardziej powszechnych) jako dobrych lub złych, jeśli miało by to być odebrane jako próba narzucenia swoich opinii/poglądów.
I tym samym rezygnujesz ze stawiania ludziom wymagań i tym samym podnoszenia ich jakości etycznej. Zostawiasz ich sobie i przypadkowości ich upodobań i fantazji. A te nie muszą być dobre ani nawet zdatne do tolerowania.

można przecież argumenty przedstawić w sposób jasny, tak żeby rozmówca mógł wczuć się w moje stanowisko, a nie został sprowokowany do wyzwisk
Zupełna nieprawda. Dowodem jest Misiaty i nie tylko. Jeżeli zredukuję wypowiedź do minimum nie jest rozumiana lub jest rozumiana opacznie poprzez narzucanie moim wnioskom swych własnych warunkowań i przyzwyczajeń. Agresja zaś nie jest skutkiem niejasności ale biegunowości postaw. Gdy uderzyć celnie i z wystarczającą mocą by odparcie polemiki było rzeczą trudną lub niemożliwą dla adwersarza pozostają mu tylko inwektywy a nawet agresja fizyczna.

kiowas
czyli stare panny:) a określenie stara nie wyłącza możliwości stosowania terminu "panna":D Jest to jednak nieprawda, bo jedna z nich ma męża, który jest pedałem a ona ma możliwość okazania swej wspaniałomyślności i iście neolyberalnego poświęcenia by odrzucić własne poczucie bycia odrzuconym i zdradzonym i z entuzjazmem rzucić się w ramiona Węgra w celach prokreacyjnych. Innymi słowy pedał jako jednostka nieprzydatna dla zdobycia rzeczy pożądanej (w tym przypadku dziecka) jest odrzucany jako przedmiot nieużyteczny lub zepsuty (jak kto woli) i jest zastępowany przez jednostkę sprawną i funkcjonalną.

21.02.2008
10:53
smile
[95]

WolverineX [ Legend ]

Ze z natury nie lubie polskich filmów, do tego takze nie lubie głupich filmow, co by mało było głupich i polskich,

To Testosteronu jak i Lejdis nie ogladałem, nie ogladne i nie zamierzam tego ogladać


Nigdy.

.

21.02.2008
11:41
smile
[96]

Molzey [ Konsul ]

Wow... i wszystko to w kontekście głupawej komedii... Gratki Attyla.
Zapomniałeś tylko jeszcze zahaczyć o astronomię, biochemię, genetykę, fizykę kwantową, mechanikę, oraz wpływ geometrii na tworzenie się trójkątów miłosnych.
Wierzę że przeredagujesz tekst bez trudu. Jakieś 5000 znaków powinno załatwić sprawę.
Ciekaw jestem czy jak kupujesz ziemniaki to rozmyślasz przy tym o odkryciu Ameryki, krzewieniu chrześcijaństwa wśród dzikich i ogólnym komunistycznym spisku z tym związanym?
Carry on.

21.02.2008
11:57
[97]

Wo_Ja_Ann [ Addicted to Soccer ]

Nie przypuszczalem, ze zalozony przeze mnie watek o komedii, ktorej jedynym zadaniem jest rozsmieszyc, wzbudzi takie emocje...
Attyla -----> wlasnie chcialem sie zapytac o to samo, co Molzey. Jestem naprawde zafascynowany Twoją kwiecistą mową poprzetykaną pięknymi słowy, tylko zastanawiam się, po co to wszystko. Starasz się pokazać, jaki bogaty masz zasób słownictwa i jakim jesteś "erudytą"? Czy może wypowiadasz się wylewając z siebie potok słów raczej nie związanych z tematem, żeby inni nie byli w stanie Cie zrozumiec i udowodnic w ten sposob swoja wyzszosc intelektualną?
Jeżeli chcesz komus cos wytlumaczyc i zakladasz, ze traktujesz go z góry, jednoczesnie nie potrafisz dostosowac jezyka uzywanego w swojej wypowiedzi, do zalozonego przez Ciebie niskiego poziomu odbiorcy, to chyba świadczy negatywnie o Tobie.
Oczywiście ja moge tylko zakładać, że tak sobie myślałeś, jesli jednak nie postawiles sobie za punkt honoru pokazania nam wszystkim swojej potęgi intelektualnej, tylko z takim patosem wypowiadasz się zawsze w każdej, nawet najbłahszej sprawie, to chyba tez nienajlepiej swiadczy, co? Rozumiem powazne podejscie do zycia, ale jednak troche luzu by sie w nim przydało.

21.02.2008
12:06
[98]

Lookash [ Senator ]

Zresztą, co ja się będę.

21.02.2008
12:11
[99]

Da_Mastah [ Elite ]

Attyla:

"I tym samym rezygnujesz ze stawiania ludziom wymagań i tym samym podnoszenia ich jakości etycznej. Zostawiasz ich sobie i przypadkowości ich upodobań i fantazji. A te nie muszą być dobre ani nawet zdatne do tolerowania."

Innymi słowy są pozostawieni sami ze swoim sumieniem. Nie leży w mojej gestii zmienianie osobowości drugiego człowieka, bo to syzyfowa praca. Chcę tylko, żeby taki ktoś był świadomy konsekwencji tego, co robi - to jest główne wymaganie. I nie wymagam poprzez narzucanie ocen: "dobre" lub "złe", bo wierzę, że każdy człowiek potrafi to odróżnić (gdybym miał to robić, to czuł bym, że obrażam zwyczajnie cudzą inteligencję). Jedyne, czego oczekuję to wczucie się w sytuację osób, które są poszkodowane, ponieważ rozmawiając w ten sposób mam na względzie czyjś charakter/osobowość i nie muszę uciekać się do wymachiwania Biblią tudzież wykładów o naturze człowieka, które z dużym prawdopodobieństwem mogą wywołać u kogoś odruch wymiotny i niechęć do mnie i moich poglądów (ww. narzucanie przekonań).

"Zupełna nieprawda. Dowodem jest Misiaty i nie tylko. Jeżeli zredukuję wypowiedź do minimum nie jest rozumiana lub jest rozumiana opacznie poprzez narzucanie moim wnioskom swych własnych warunkowań i przyzwyczajeń."

Cóż, pozostaje mi tylko zadać pytanie: czy "jasno" oznacza "keep it short and simple"? :-) Bo jeśli tak, to mogę z kimś dyskutować na poziomie: Ty jesteś dobry, Ty zły, to jest takie, bo tak było od wieków, 0, 1, 0, 1... i tak dalej i tak dalej. Tyle, że spotka się to z jedynym, jaki może być w tej sytuacji odbiorem: "co z tego". Pozostaje więc pytanie: jak znaleźć klucz do unikatowej osobowości, którą jest obdarzony każdy człowiek i spotkać się z odbiorem: "Good point"?

"Agresja zaś nie jest skutkiem niejasności ale biegunowości postaw. Gdy uderzyć celnie i z wystarczającą mocą by odparcie polemiki było rzeczą trudną lub niemożliwą dla adwersarza pozostają mu tylko inwektywy a nawet agresja fizyczna."

Wystarczająco celnie np. poniżej pasa :-) Wtedy inwektywy mam jak w banku. Swoją drogą nie traktuję dyskusji jak pojedynku i nie mam zamiaru nikogo "pokonywać" argumentami. Być może to naiwne z mojej strony, ale naprawdę nie zależy mi na tym, aby moje było na wierzchu.

21.02.2008
12:16
[100]

Caine [ Książę Amberu ]

kiowasie i tym się różni film od realu. masz prawo o tym nie wiedzieć.

21.02.2008
12:17
smile
[101]

tomazzi [ Episode: 3 ]

Po kilku dniach wchodzę do tego wątku a dyskusja dalej trwa :D

21.02.2008
12:18
[102]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> jeszcze tylko słówko bo męczyć dalej tematu zaprawde mi się nie chce :)

Misiaty
Ale Cię zirytowało proste rozwiązanie - zapytać co kobieta chce.
1. nic mnie nie zdenerwowało:D
2. nie zrozumiałeś NIC z tego co napisałem.

Jeśli ani Misiaty, ani ja, ani zgoła 99% twoich rozmówców NIC nie rozumie z tego co do nich mówisz to ja widzę tylko dwa wytłumaczenia takiej sytuacji:

a. albo jesteś dla nas za mądry
b. albo nie potrafisz jasno i zrozumiale artykułować swoich myśli (co dla prawnika jest niedpouszczalne)

Tak czy owak wniosek jest jeden - wszelkie dyskusje z toba do niczego nie prowadzą bo to jakby ślepcy z niemym o pogodzie rozmawiali :))

Caine ---> czym mianowicie się różni bo nie wiem do czego pijesz?
I niby dlaczego mam o tym nie wiedzieć? Sugerujesz, ze jestem postacią z kreskowki? :))

21.02.2008
12:27
[103]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Attyla - cudnie nie umiesz nic zrozumieć.

myślę, że mogłeś sobie darować tą wulgarną uwagę. Nie jest ona ani śmieszna ani odkrywcza ani nawet prześmiewcza. To jest po prostu brudne i odrażające.

I tu mnie rozbroiłeś. Słowo "dogodzić" ma jasną konotację w Twoim mózgu. Cóż, ja akurat miałem tu na myśli takie drobnostki jak kwiaty, jakieś prezenty czy po prostu miłość. Ale skoro to dla Ciebie jest wulgarne to cóż.

mamusia nie nauczyła jak należy zwracać się do kobiet i mówić o nich? Może tatuś nie dał jej tego odczuć? (przykro mi, ale zasłużyłeś sobie)

I widzisz. Tu się kończy nasza dyskusja. Okazałeś się być ................................ ........................................ ......................................... ................................ ......................... .................................. ................................ ................................... ........................................... ......................................... .................................... ................. ............................... ........................................ ......................................... ................................ ......................... .................................. ................................ ................................... ........................................... ......................................... .................................... ................. ............................... ........................................ ......................................... ................................ ......................... .................................. ................................ ................................... ........................................... ......................................... .................................... ................. ............................... ........................................ ......................................... ................................ ......................... .................................. ................................ ................................... ........................................... ......................................... .................................... ................. i wstaw sobie tutaj to, co Cię najbardziej obraża komunistyczny matołku. Ja za Twój analfabetyzm nie odpowiadam. Następnym razem sprawdzaj w słowniku co MOGĄ oznaczać dane słowa. Do mnie jednak nie pisz. Ech, widać, że tacy ludzie jak Ty zostali wychowani przez lata komuny w SBckich klimatach.

21.02.2008
12:27
[104]

Attyla [ Flagellum Dei ]

molzey, wo_ja_an
czy sądzicie, że aż tak bardzo zależy mi na waszej opinii, że rzucam piaskiem wymowy i erudycji? Gdyby tak było, to był członkiem neoliberalnych chórków tego forum. Nie jestem jednak zwolennikiem indywidualizmu zatomizowanego i co za tym idzie nie dążę do tryumfu siły, liczby i sprytu. Wolę rozumieć to o czym mówię i uzmysłowić to innym.
Bardzo łatwo sprowadzić wszystko do prostackiej kpiny. Spotykałem się zwykle z zarzutami o słowotok czy krzewienie totalitaryzmów (do dziś nie rozumiem jako coś takiego można wywnioskować z moich wypowiedzi). teraz znowu spotykam się z zarzutem chęci robienia wrażenia. mała uwaga - nie jestem pedałem, więc nie zależy mi na wrażeniu, jakie wywołuję u facetów i jestem żonaty, więc nawet jeżeli chciałbym robić wrażenie na kobietach, to i tak nie mógłbym i nie chciał tego wykorzystać. Motyw erotyczny więc odpada. Pozostaje chęć należenia do "elity". To jednak uzależnione jest głównie od ilości postów. Wystarczyłoby zatem, gdybym śmiecił forum setkami krótkich postów bez zastanowienia i namysłu. I owszem - śmiecę je setkami postów (i pewnie dla tego mam te 2 gwiazdki) - ale nie był to środek do celu jakim jest pozycja w społeczności forum ale raczej skutek zażartych dyskusji.

I druga sprawa. To nie jest "tylko głupawa komedia". Ona przede wszystkim realizuje zamysł autorów. Może to być zamysł merkantylny (kasa) albo ideologiczny. Oba tu pasują jak ulał. Nietzche pisał, że człowiekowi nie zależy na tym by być bezkarnym, ale aby mógł grzeszyć w aureoli prawości. Oni świetnie tą potrzebę realizują a ja nie muszę być z tego powodu szczęśliwy. Mi zależy na jakości ludzi.

Mastash
Chcę tylko, żeby taki ktoś był świadomy konsekwencji tego, co robi - to jest główne wymaganie.
i realizujesz to usuwając kryteria oceny i ocenę samą? Usuwając tym samym układ odniesienia? Ciekawe...

narzucanie przekonań
Nie narzucanie a werbalizowanie. Nie mam władzy by komukolwiek cokolwiek narzucać (no może poza najbliżą rodziną).

Pozostaje więc pytanie: jak znaleźć klucz do unikatowej osobowości, którą jest obdarzony każdy człowiek i spotkać się z odbiorem: "Good point"?
To jak z gazetami. Są szmatławce typu Fakt, które mają masowego i niewymagającego odbiorcę, którego mogą utrzymać w drodze obniżania wymagań mu stawianych i są gazety mające o wiele mniejszy nakład i sprzedaż i mogące tym samym walczyć o odbiorcę wymagającego i mogące stawiać mu określone wymagania. Nie ma tu rozwiązania dobrego i złego. jest rozwiązanie imniej i bardziej dochodowe. Ja na tym forum nie zarabiam, więc nie muszę i nie chcę obniżać lotów.

Być może to naiwne z mojej strony, ale naprawdę nie zależy mi na tym, aby moje było na wierzchu.
Postrzegasz wszytko w kategoriach walki. Nie da się tego porównania usunąć, ale sam fakt tego, że możemy się spotkać w realu i nie rzucać się z pięściami na siebie temu przeczy. Ja myślę, że to jest nie tyle dążenie do tego, żeby moje było na wierzchu ale do tego, by niezależnie od zwycięzcy dyskusja osiągnęła najwyższy możliwy poziom co pozwala się rozwijać i daje do tego motywację.

21.02.2008
12:30
[105]

kiowas [ Legend ]

MIsiaty ---> nie zapominaj, ze to nie było ad personam bo Attyla zawsze gada ad rem :))

21.02.2008
12:31
[106]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

P.S. I widzisz - to nas różni. Nigdy nie "pojechałbym" w żaden sposób po Twojej rodzinie, "wielki obrońco" rodzinnych wartości i "strażniku zasad rycerskości". Pokazałeś swoją prostotę, chamstwo i wszystko to, co zaprzecza całkowicie temu, o czym mówisz. Swoje teorie wyznawaj nadal tylko w swoim umyśle, ale nie - wbrew pozorom nie posunę się do takiego świństwa jak Ty to uczyniłeś, choć zasłużyłeś po tysiąckroć.

21.02.2008
12:32
[107]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

kiowas - tak, dokładnie :) Cóż, myślałem, że można z nim choć spróbować podyskutować normalnie. Ale jak widać w jego wykonaniu nierozumienie prowadzi do personalnej jazdy po kimś :) Cóż - człowiek skądś swoje wychowanie bierze :)

21.02.2008
12:39
[108]

Caine [ Książę Amberu ]

kiowas: że w filmie kobieta może dożyć czterdziestki udzielając się towarzysko na lewo i prawo i wyglądać kwitnąco...

21.02.2008
12:39
smile
[109]

Wo_Ja_Ann [ Addicted to Soccer ]

Caine - a w życiu nie? Rozczarowałeś mnie :(

21.02.2008
12:43
smile
[110]

ronn [ moralizator ]

Chyba, aż pójdę na to do kina :)

21.02.2008
12:43
[111]

kiowas [ Legend ]

Caine ---> i znów ocena człowieka, który filmu nie widział...
To o czym mówisz, to zwykła prostytucja - na skutek której (jak sądzę bo doświadc zeń nie mam:) kobieta rzeczywiście dość szybko 'marnieje'.
O ile sie jednak orientuję bohaterki filmu są zwyczajnymi kobietami nie stroniącymi od seksu - czyli podobnie jak większość mężczyzn.
Chcesz mi więc powiedzieć, ze każdy facet mający w życiu wiele partnerek po 30-tce wygląda z tego powodu jak wrak czlowieka? Czy też taka przypadłość szowinistycznie przyporządkowujesz jedynie kobietom?

21.02.2008
12:45
[112]

Lookash [ Senator ]

Mi zależy na jakości ludzi.

Chyba zacznę się modlić do Boga, żeby nas przed tą jakością uchronił.

21.02.2008
13:03
[113]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Misiaty
masz rację. Przepraszam. Zachowałem się niedopuszczalnie i mimo, że tak się stało, mam nadzieję, że mi wybaczysz. Wiem, że to nie jest wytłumaczenie, ale ta uwaga o dorastaniu wprowadziła mnie na niewłaściwe tory. Jeszcze raz przepraszam.

21.02.2008
13:07
smile
[114]

Caine [ Książę Amberu ]

Wo_ ja_Ann: Owszem, jeśli stać ją na chirurga. Ale takie filmy oglądają smarkule w przedziale 12-2x lat; które potem intensywnie wcielają obejrzane wzorce w życie. Będzie je stać, czy prędzej palenie picie i opryszczka rozorają im buzie?

kiowas: prostytucja to zawód, puszczanie się to hobby. Gorączkujesz się jakbym cię o coś oskarżał :/ A szowinistą ... bywam. Kiedy mam do czynienia z feministką.

21.02.2008
13:34
[115]

kiowas [ Legend ]

Caine ---> ja się gorączkuję? Ani filmu nie widziałem, ani nie znam rzeczonych kobiet - więc nic mi do tego.
Zwyczajnie próbowałem dojść do sensu twoich słów.
Zapewne 'puszczanie się' dotyczy jedynie kobiet - vice versa mamy do czynienia z macho?

21.02.2008
13:36
[116]

Wo_Ja_Ann [ Addicted to Soccer ]

Zapewne 'puszczanie się' dotyczy jedynie kobiet - vice versa mamy do czynienia z macho?
A ten temat juz byl chyba przerabiany na wszytkie mozliwe sposoby nawet na tym forum i to nie tak dawno... Może nie dokładać tego tematu do i tak wielkiego Offotpa :D

21.02.2008
13:37
[117]

kiowas [ Legend ]

Wo ---> ten temat to jeden wielki off top - a zdania Caine'a w tej akurat sprawie nie znam więc chętnie się dowiem.

Poza tym - niewiele chyba tematów nie zostało juz kiedyś na forum poruszonych :)

21.02.2008
13:41
[118]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kiowas
Wyciąg ze słownika jęz polskiego:
puścić się — puszczać się
1. «przestać trzymać się czegoś»
2. «zacząć szybko iść, biec, jechać w jakimś kierunku»
3. «wyruszyć dokądś»
4. «zacząć płynąć»
5. pogard. «o kobiecie: odbyć stosunek z przypadkowo poznanym mężczyzną»

W tym przypadku chodzi chyba o znaczenie nr 5?

21.02.2008
13:46
[119]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> to, że w naszym społeczeństwie okreslenie to odnosi się jedynie do kobiet, swiadczy jedynie o braku szacunku do nich - bo ni mniej ni więcej oznacza jedynie, ze mężczyznom uchodzi więcej niż kobietom.
Założymy się też, że wyciąg ten pochodzi ze słownika pisanego przez mężczyznę?

Ps. - zwróc uwagę na zwrot "pogard." Jeśli dla ciebie warte w takiej sytuacji pogardy sa tylko kobiety to swojej zapewnienia o niezmiernej czci i adoracji dla kobiet możesz sobie w buty schować.

21.02.2008
13:50
[120]

bereszka [ Panacea prola ]

Misiaty

Do mnie jednak nie pisz

Mozemy zalozyc klub? :-)

I choc mialam polozyc na ten temat przyslowiowy przedmiot ktorego nawet nie posiadam..
lub miec to w glebokim powazaniu, nie moge jednak oprzec sie do tego sformulowania

Mysle ze wiekszosc osob na forum predzej czy pozniej dowiaduje sie o tym (po przeczytaniu), lub nie daj boze przekonuje na wlasnej skorze ze Atylla wpierw obraza ludzi a potem ich przeprasza piszac ze chcial tylko sprowokowac, czy cos wyostrzyc.. czy hgtw


I jak to mowi moj kolega
Bleeh - zygac sie chce.

21.02.2008
14:01
[121]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
albo o zdrowym rozsądku. Kobiecie raczej trudno porzucić faceta przy nadziei. I prawdą jest, że facetowi uchodzi więcej. Dokładnie z powodu podanego powyżej. Nie co się tym turbować. Nie są istotne jakieś wydumane bzdury "równościujące" itd, bo tu chodzi o dobro dziecka, które stoi wyżej niż humory panienek. Dawno okazało się, że okazywanie dezaprobaty przez otoczenie zniechęca do określonych działań lub zaniechań. Pogardliwe odnoszenie się do kobiety oddającej swe ciało do dyspozycji obcego faceta ma zabezpieczyć przed sytuacją, w której dziecko nie będzie miało jednego z rodziców, że nie wspomnę o kwestii ekonomicznej.

Jeśli dla ciebie warte w takiej sytuacji pogardy sa tylko kobiety to swojej zapewnienia o niezmiernej czci i adoracji dla kobiet możesz sobie w buty schować.
jeszcze raz powtarzam - tu nie chodzi i jakieś siu bździu ani inne fintifluszki (że zacytuję Dyzmę:D) ale o DOBRO DZIECKA, które jest dobrem nadrzędnym.

bereszka
miałem nadzieję, że to "nie pisz do mnie" nie jest jednostronne - tzn. że ja nie piszę ani do ciebie ani o tobie a ty nie piszesz do mnie ani o mnie. Chyba, że wyznajesz zasady nierówności w kontaktach międzyludzkich i co wolno tobie mi nie przysługuje
Bez odbioru

21.02.2008
14:03
[122]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> a wyobrazasz ty sobie dwoje ludzi, którzy dziecka NIE MAJĄ?
I co sie wtedy dzieje z twoją teorią? Ano sypie się w gruzy.

Poza tym - 'puszczanie się' ma zazwyczaj miejsce w sytuacji, gdy ani puszczalski facet ani puszczalska kobieta nie mają partnera. Więc "dobro dziecka" nie ma tu kompletnie nic do rzeczy.

<<nic prostszego. Przyjmij postawę Bereszki>>
A to co innego niż pisanie "o osobie"?

Aha - czyli facetowi wolno "się puścić" bo sam w ciążę nie zajdzie, za to kobieta "puszczona" przez takiego macho jest ladacznicą, bo 'być może' pocznie dziecko?
Porażająca logika...

21.02.2008
14:05
[123]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
a znasz kogoś, kto ma dar jasnowidzenia i jest w stanie stwierdzić ze 100% pewnością, że puszczenie się nie przyniesie skutku w postaci dziecka?

21.02.2008
14:09
[124]

bereszka [ Panacea prola ]

Attyla

Eh jestem tylko kobieta puchem marnym - nie moglam sie najzwyczajniej powstrzymac aby komus nie przyznac racji co do jego oceny twojej postaci i (mam nadzieje) tym samym ostrzec kogos ze nie warto.

Po tym zdaniu moge uznac ze zasada "nie pisz do mnie" moze (czego bym sobie zyczyla) zaczac znow obowiazywac.
W obie strony rzecz jasna.

21.02.2008
14:28
[125]

Attyla [ Flagellum Dei ]

bereszka
jak sobie życzysz. Wypadałoby jednak byś powstrzymała się na przyszłość od komentowania moich wypowiedzi lub mnie w ogóle. Ogólnie mogę stwierdzić, że nie ma powodu prychać bo i tak wiem, że mnie nie lubisz. Uznaj, że ja nie lubię ciebie i obydwoje będziemy kwita. Persona non grata jedno dla drugiego. W każdym razie jeżeli chcesz bym traktował ciebie jak powietrze ty musisz odwdzięczyć się tym samym.
Jakieś zasady obowiązują. Nawet feministkę.

kiowas
Porażająca logika...
może odpuść sobie ladacznicę i macho. Nie ma tu znaczenia ich ego. Choćby najbardziej nadęte pod słońcem. Tu się liczy dobro dziecka. Tak - NAWET EWENTUALNEGO.

21.02.2008
14:32
[126]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> no więc pytam się - czy za dobro EWENTUALNEGO dziecka odpowiada JEDYNIE matka, ze ma prawo przez kogokolwiek byc poniżaną gdy mężczyzna kroczy w glorii i chwale (tak to niestety u nas wygląda)?

Co do bereszki to widać nie nie doczytałeś kto o kim pierwszy zaczął za plecami mówic - przypowieść o belce się kłania.

21.02.2008
14:39
[127]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Jeżeli jesteś w stanie ustalić KAŻDEGO ojca dla KAŻDEGO dziecka, to możemy podyskutować. Ale bez totalnej kontroli seksu (czyli tego, co zostało przez Misiatego potraktowane jako niedorzeczność stosowana jedynie przez KK (oczywiście fałszywie) nie jest to możliwe. Poza tym w tym cały ambaras żeby dwoje chciało na raz. Innymi słowy nawet jeżeli odnajdziesz ojca w sensie biologicznym to nie istnieją żadne metody by nakłonić go by był ojcem także w sensie kulturowym (czyli pełnił rolę dawcy wzorców postaw i zachowań). No chyba że dla ciebie ojciec to tylko ten co napełnia koryto.

Co do bereszki, to był to przykład a nie komentarz, więc nie jest to "mówienie o kimś za plecami". Nie jest, bo nie mówiłem o niej. Zresztą mam nadzieję, że wyjaśniliśmy sobie sprawy i zerwanie stosunków dyplomatycznych zaczęło obowiązywać w pełni.

21.02.2008
14:42
[128]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> przepraszam, czy my nadal dyskutuyjemy o tym samym? Ja piszę o hipokryzji społecznej dotyczacej innego traktowania dwu płci w analogicznej sytuacji, ty zaś zagłebiasz się w jakąś moralną ocenę chęci posiadania potomka. Widzę, że idziesz prościutko kierunkiem wiązania seksu jedynie z prokreacją.
Jeśli tak mam do ciebie pytanie - jak to się stało, ze doczekałem się tylko jednego dziecka? Albo robisz co innego niż głosisz albo jesteś jak protestanci z 'The Meaning of Life' :)

21.02.2008
14:55
[129]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
Ja mam gdzieś chęć posiadania potomka. tak jak zresztą tradycja nakazująca mówić o puszczającej się per "puszczalska". Gdyby taka chciała mieć dziecko, to by wyszła za mąż i je spłodziła. Porażająca logika. Ja mówię o tym, co wy uważacie za dostateczny powód do zabijania dzieci nienarodzonych - braku zaplanowania.
Możesz sobie wymyślać co ci się żywnie podoba, ale współżyjąc z kobietą MUSISZ wziąć pod uwagę ewentualną ciążę a jeżeli traktujesz ją jako tymczasowy materac ćwiczebny, to ONA MUSI. Musi, bo nie chodzi o jej ego czy dobre/złe samopoczucie ale o DOBRO DZIECKA. To jak w Folwarku zwierzęcym z hasłami wielkiego Kapitana. Wasze hasełko "wolność jednego kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego" zostało zmienione niepostrzeżenie na "wolność jednego kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego - Z WYJĄTKIEM PRZEDSTAWICIELI PRZYSZŁYCH POKOLEŃ".
Mówiłeś coś i hipokryzji? A może o hiperhipokryzji? A może o hiperbolizowanej hipokryzji?:D

A co do reszty to nie twojej babki interes. Wyabstrahowane od realu prawo do prywatności to neoliberalny wymysł. Chcesz jeszcze pogadać o hipokryzji?

21.02.2008
15:00
[130]

kiowas [ Legend ]

Attyla --->

współżyjąc z kobietą MUSISZ wziąć pod uwagę ewentualną ciążę a jeżeli traktujesz ją jako tymczasowy materac ćwiczebny, to ONA MUSI
Dokładnie tak - i własnie dlatego facet odpowiada za EWENTUALNĄ ciążę w dokładnie takim samym (a nawet wiekszym) stopniu co kobieta. Więc dlaczego to kobiety mają być dotykane społecznym ostracyzmem? Potrafisz odpowiedzieć?

A co do reszty to nie twojej babki interes. Wyabstrahowane od realu prawo do prywatności to neoliberalny wymysł. Chcesz jeszcze pogadać o hipokryzji?
Ależ z dziką rozkosza pogadam z tobą o hipokryzji - z tobą, który pretenduje do miana forumowego proroka od spraw wiary i moralności, i który tyle słów naszego Kościoła przekazuje maluczkim umysłom. W tego kontekście niezmiernie ważne jest dlaczego do tej pory nie spłodziłeś gromadki potomstwa co przeciez jest naistotniejszym zadaniem człowieka i katolika (a jesli zapytasz po czym wnoszę gotowym dostarczyć ci na potwierdzenie tonę twoich wypowiedzi uznających dziecko za istote istnienia).

21.02.2008
15:06
[131]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Więc dlaczego to kobiety mają być dotykane społecznym ostracyzmem? Potrafisz odpowiedzieć?
Masz problemy z czytaniem?
Jeżeli jesteś w stanie ustalić KAŻDEGO ojca dla KAŻDEGO dziecka, to możemy podyskutować. Ale bez totalnej kontroli seksu (czyli tego, co zostało przez Misiatego potraktowane jako niedorzeczność stosowana jedynie przez KK (oczywiście fałszywie) nie jest to możliwe. Poza tym w tym cały ambaras żeby dwoje chciało na raz. Innymi słowy nawet jeżeli odnajdziesz ojca w sensie biologicznym to nie istnieją żadne metody by nakłonić go by był ojcem także w sensie kulturowym (czyli pełnił rolę dawcy wzorców postaw i zachowań). No chyba że dla ciebie ojciec to tylko ten co napełnia koryto.

W tego kontekście niezmiernie ważne jest
Jak by to ważne nie było, to nadal nie jest to twojej babki interes. Sprawę ze swoich czynów zdam podczas sądu ostatecznego prze Bogiem. Tobie nie muszę się spowiadać. No, chyba, że że Papież ogłosił już z dawna oczekiwaną encyklikę Kiowas deus est:D

21.02.2008
15:13
[132]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> czyli nie potrafisz odpowiedzieć. Ślicznie. Po raz kolejny mam niezbity dowód na to, ze twoje bzdety o szacunku dla kobiet sa funta kłaków warte.

A skoro wstydzisz się przyznac do niemożności lub braku chęci dla kojenych potomków to zaprzestań swoich kazań i nauczań na forum bo z każdego z nich kapac będzie, tak jak kapała do tej pory, obrzydliwa hipokryzja.

No, chyba, że że Papież ogłosił już z dawna oczekiwaną encyklikę Kiowas deus est:D
Prawda jest taka, ze niewiele jest poza tobą osob na forum tak przekonanych o swej wielkości i mającej tak niewiele na potwierdzenie tego.

21.02.2008
15:22
smile
[133]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Ty jednak masz kłopoty. Ze zrozumieniem tekstu.

A co do przyczyn, to jakie by one nie były, to w żaden sposób nie wpływa to na moje możliwości wypowiadania się. Chyba, że stwierdzisz, że skoro jakiś profesor medycyny nie zmarł na raka, to nie ma prawa się na ten temat wypowiadać. Życzę szczęścia z takim podejściem do rzeczy. A będzie ci potrzebne, bo w takim przypadku bardzo szybko trafisz do wariatkowa.

Prawda jest taka, ze niewiele jest poza tobą osob na forum tak przekonanych o swej wielkości i mającej tak niewiele na potwierdzenie tego.
No i jak zwykle - kiowas zakończył swoim mane tekel fares a nam maluczkim milczeć i modlić się o wybaczenie.

21.02.2008
15:27
[134]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> o tym już pisałem - każdy ma klopoty ze zrozumieniem twojego tekstu. Czas chyba zatem popracowac troche nad logiką i spójnością wypowiedzi nie sądzisz? :)

No i jak zwykle - kiowas zakończył swoim mane tekel fares a nam maluczkim milczeć i modlić się o wybaczenie.
Jakim 'nam' maluczkim? Przeca w każdej twojej wypowiedzi bije egocentryzm i megalomania - nie ma drugiego takiego jak Attyla :)
W zasadzie to nawet polubiłem dyskursy z tobą bo utwierdzają mnie w optymistycznym fakcie, ze wiedza nabyta nie zawsze idzie w parze z trzeźwym spojrzeniem na świat :))

21.02.2008
15:45
[135]

Caine [ Książę Amberu ]

szanowny kiowasie, w odwrotnym przypadku mamy do czynienia z nosicielem dobrych genów. natury nie obejdziesz i kobiety zawsze będą się za takim uganiać :(

21.02.2008
15:46
[136]

Rozner99 [ Patrz na mnie suko ]

Taka sobie komedia. Raczej nie warto.
A i zdziwiłem się, że taka dyskusja się wywiążę, przez w tym temacie ;p

21.02.2008
15:51
[137]

kiowas [ Legend ]

Caine ---> naprawde byłbym ci wdzięczny gdybyś poprzedzal swoje wypowiedzi jakąś treścią, do której sie odnosisz :)

21.02.2008
15:55
[138]

Caine [ Książę Amberu ]

chodziło mi oczywiście o linijkę
Zapewne 'puszczanie się' dotyczy jedynie kobiet - vice versa mamy do czynienia z macho?

21.02.2008
16:00
[139]

kiowas [ Legend ]

Caine ---> takiego mniej więcej podejścia się spodziewałem
Natury może nie oszukasz - ale pomyśleć by można, ze postępowy prawicowiec potrafi oddzielić naturę od uwarunkowań kulturowo-społecznych i nie poddaje się jej tak łatwo (tak przynajmniej zawsze głosi Attyla gromiąć 'chucie' u innych samców)

21.02.2008
16:09
smile
[140]

Wonski [ Hebrew Hammer ]

"A i zdziwiłem się, że taka dyskusja się wywiążę, przez w tym temacie ;p"

No to nie doceniłeś. Zawsze, wszędzie i na każdy temat.

CHRUP...
Chrup...

chrup.

--->


Lejdis - Żeńska odpowiedź na "Testosteron" (?!) - Wonski
21.02.2008
16:11
smile
[141]

kiowas [ Legend ]

Wonski ---> nawet Hity macie? Uuuu, no to zaopatrzenie jak się patrzy...

21.02.2008
20:32
[142]

eros [ elektrybałt ]

Zapewne 'puszczanie się' dotyczy jedynie kobiet - vice versa mamy do czynienia z macho?

Bedziemy z utesknieniem czekac na nowa, rownouprawniona wersje SJP. Tymczasem skupmy sie na ubolewaniu ;)

21.02.2008
20:36
[143]

kiowas [ Legend ]

eros ---> następny inteligient...

Rozumiem, ze swoją żonę też by tak określil gdyby przed tobą miała innych partnerów? Bo mniemam, ze tak nie bylo - nie wziął bys przecież puszczalskiej czyz nie?

21.02.2008
20:39
[144]

eros [ elektrybałt ]

kiowas ---> Nie smaz glodnych kawalkow tylko sie bierz do roboty, slownik sam sie nie napisze :D

P.S. A myslalem, ze to katoprawacy zerkaja innym do lozka :O

21.02.2008
21:41
smile
[145]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Caine & eros

szanowny kiowasie, w odwrotnym przypadku mamy do czynienia z nosicielem dobrych genów. natury nie obejdziesz i kobiety zawsze będą się za takim uganiać :(

Bedziemy z utesknieniem czekac na nowa, rownouprawniona wersje SJP. Tymczasem skupmy sie na ubolewaniu ;)

Caine tworzy nowe teorie biologiczne a eros stoi na straży czystości języka? ;) No, no. Swoją drogą ciekawą kwestię poruszył kiowas - jak sprawdzić partnerkę (tzn. kiedy jest się zdeklarowanym jak to nazwać... Cainerosistą? ;) Tzn. czy jeden mężczyzna w życiu Waszej potencjalnej partnerki już ją dyskwalifikuje? ;)

Ciekawie mówił Maciej Giertych - plótł trzy po trzy, że chcąc nie chcąc życie kobiety powinno sprowadzać się do wychowania dzieci (to teorie Attyli obdarte z tych pięknych słówek) zaś ryby stają się bezpłodne przez to, że kobiety w miastach stosują środki antykoncepcyjne. Ten profesor powinien dostać Nobla za swoje obserwacje.

21.02.2008
21:48
[146]

kiowas [ Legend ]

eros ---> mnie nie obchodzi twoje łóżko czy kogokolwiek innego - dlatego nigdy, w przeciwieństwie do ciebie, nie nazwe kobiety puszczalską.
Ot i cała konkluzja.

Jedyne co mnie zastanawia to to czy pisząc takie dyrdymały okazujecie sie byc hipokrytami, holdując zgoła innym zasadom na wlasnym poletku, czy rzeczywiście piszecie co myslicie, a wasze kobiety boją się wam przyznac do innych partnerow by nie zarobić obelgą miedzy oczy.

21.02.2008
21:53
smile
[147]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

kiowas - w samo sedno żeś trafił :)

21.02.2008
21:55
[148]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
każdy ma klopoty ze zrozumieniem twojego tekstu.
nie mierz wszystkich swoją miarą. Jednych to nobilituje innych obrazi:p W każdym razie używam takiego języka na co dzień i póki co głównie ty się skarżysz. Ja też skarżę. Decyzję takim językiem. I wygrywam głównie. Raczej nie dla tego, że nie spotykam się ze zrozumieniem:)

nie ma drugiego takiego jak Attyla :)
Nie ma drugiego takiego jak Kiowas. Skoro nawet papież przygotowuje encyklikę deifikującą :O

W zasadzie to nawet polubiłem dyskursy z tobą bo utwierdzają mnie w optymistycznym fakcie, ze wiedza nabyta nie zawsze idzie w parze z trzeźwym spojrzeniem na świat :))
A czego się spodziewałeś? W końcu stare przysłowie pszczół mówi: im głupszym jesteś tym szczęśliwszym się sobie zdajesz:D

Misiaty
to teorie Attyli obdarte z tych pięknych słówek
Prawie masz rację. Jak to było w tej reklamie?:D

21.02.2008
21:56
[149]

ozzman15 [ Pretorianin ]

Ten film jest żenujący, kutwa przecież tam nic śmiesznego nie było. Dlaczego media promują takie bezsensowne filmy. Ni to śmieszne nie napawa refleksją, kutwa to jest bardziej durne niż książki Grocholi, naprawdę współczuje ludziom, którzy mają takie poczucie humoru.

21.02.2008
22:02
[150]

kiowas [ Legend ]

Attyla ---> j



Skoro nawet papież przygotowuje encyklikę deifikującą :O
Serio? Podziękuj mu ode mnie przy następnej wizycie :)

W końcu stare przysłowie pszczół mówi: im głupszym jesteś tym szczęśliwszym się sobie zdajesz:D
Być może, nie zadaję się z rojami. Widac pszczelarstwo to twoj konik.

nie mierz wszystkich swoją miarą. Jednych to nobilituje innych obrazi:p W każdym razie używam takiego języka na co dzień i póki co głównie ty się skarżysz. Ja też skarżę. Decyzję takim językiem. I wygrywam głównie. Raczej nie dla tego, że nie spotykam się ze zrozumieniem:)
Tak jak myslalem nie potrafisz oddzielic pracy od zycia codziennego i naiwnie ci sie wydaje, ze zawsze i wszędzie dyskutuje sie w ten sam sposob. Otóz nie :)
A te twoje wygrane, o ktorych wciąż slyszymy (Nobel ci się czasem nei szykuje?:) to najpewniej z tego powodu, ze malo komu chce się przedzierac przez zwoje wypocin i z braku sil uznaja twoja rację.

21.02.2008
22:38
smile
[151]

promilus1 [ Człowiek z Księżyca ]

nie napawa refleksją

Ludzie, dajcie spokój. To jedna z wielu komedii, adresowanych do masowego odbiorcy. Zwyczajna komedia. Mimo to Attyle "napawiła refleksją"

21.02.2008
22:42
[152]

kiowas [ Legend ]

promilus ---> Attyle pewnie kupno butow napawa refleksją, ktora nie omieszka się dzielić ze sprzedającymi :)

21.02.2008
22:45
[153]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Attyla

Cóż, napisałeś co napisałeś, nie mam zamiaru odwoływać się do Twoich słów, w pewien sposób świadczy to o Tobie. Jednak przeprosiłeś, ja przeprosiny przyjmuję, wróćmy więc do wątku.

Po pierwsze nie używaj w swoich odniesieniach moich słów z których się wycofałem. Np. o KK. W tym momencie znów kłamiesz - co z tego, że kiedyś rzekłem tak a nie inaczej? Nic, wycofałem się z tamtych słów.

Zaś co do reszty. Jak na razie nie zauważyłem, żebyś z kimkolwiek wygrał. Wielu ludzi obraziłeś - nie wiem, czy to uznajesz za wygraną? Jeśli tak, to faktycznie muszę Ci pogratulować.

Widzisz, sama dyskusja polega na kulturalnej wymianie argumentów. Argumenty jednej strony najczęściej rozpatrują daną sprawę z jednego punktu, zaś drugiej strony z drugiego. Można w toku dyskusji dojść do porozumienia, można nie dojść do takowego. Wszystko zależy od siły argumentacji. Ty zaś wychodzisz z prostego założenia - ktoś, kto wyznaje zasady przeciwne do moich, jest, łagodnie rzecz biorąc idiotą. Skąd taki wniosek? Z obserwacji, z Twoich wypowiedzi. Nie, nie poczułem się idiotą, jeśli znów chciałbyś wejść z Schopenhauerem.

Chciałem ostatni raz wrócić do tematu samej kobiety w Twoim i przeciwnym Twojemu postrzeganiu. Widzisz, w moim postrzeganiu nie ma jakiejś mistycznej sacrum - kobieta jest równa mężczyźnie, zaś w stosunkach pomiędzy kobietą a mężczyzną powinny występować pewnego rodzaju "handicapy" na rzecz kobiet. W Twojej wizji, z pozoru, kobieta jest czymś więcej - spowita wielowarstwową teorią, której to jedynym zadaniem, owej teorii, jest sprowadzić kobietę do roli niewolnej mężczyźnie osoby. I tyle.

21.02.2008
23:03
smile
[154]

Caine [ Książę Amberu ]

O jej, dawno już nie wkręciłem tylu poczciwych a inteligientnych ludzi. Powinienem jakoś wyraźniej zaznaczać ironię w postach. A może dyskutować z osobnikami, którzy nie szufladkują oponentów.

21.02.2008
23:16
[155]

eros [ elektrybałt ]

Misiaty ---> Jezyk jest pierwsza przeszkoda w zafalszowaniu rzeczywistosci, dlatego warto przypominac co slowa znacza i warto zwalczac rozmaite potworki jezykowe, ktore nijak sie maja do rzeczywistosci. Czyzby komuna niczego Cie nie nauczyla?

kiowas ---> Wybacz, ze to pisze, ale najpierw probowales sprowadzic mnie do poziomu "szczekania", a kiedy sie nie dalo to sie obraziles. Trudno, rzeczywistosc wg mnie jednak odbiega od Twojej jej percepcji. Jest duzo bardziej wysublimowana tam gdzie bys sie nie spodziewal, a znacznie prostsza tam gdzie dzielisz wlos na czworo. Ale ja jestem tylko ciemnogrodzkim glupkiem, mnie sluchac nie warto...

Caine ---> Bicz na zone mi sie rozlatuje, nie masz jakiegos w zapasie? :D

21.02.2008
23:20
smile
[156]

Misiaty [ Konserwatywny liberał ]

Caine - punkt dla Ciebie ;)

21.02.2008
23:44
[157]

Caine [ Książę Amberu ]

eros: pisze niewyaznie cbo z komorki. Niestety, wkręciłem sobie kudły na klacie w łańcuch - ten którym przywiążę ślubną do zlewu i łożnicy. poszukam jak wróce z OIOMu

21.02.2008
23:47
smile
[158]

eros [ elektrybałt ]

Misiaty ---> Zadziwiajace, a zarazem przerazajace jest to, ze trzeba inteligentom wskazywac zarty palcem.

Caine ---> Aj, aj latino! Trzeba bylo wyrwac ze skalpem, ja zawsze tak robie, taka jest tradycja macho :D

22.02.2008
08:56
[159]

kiowas [ Legend ]

eros --->

Wybacz, ze to pisze, ale najpierw probowales sprowadzic mnie do poziomu "szczekania", a kiedy sie nie dalo to sie obraziles
W którym miejscu cie obraziłem? Pytaniem o to czy jesteś hipokrytą? Jeśli nie wystarczy to udowodnić, nic prostszego. Czy tez może już samo pytanie obraża (w sumie za pytanie Palikot miał miec proces więc już nic mnie nei zdziwi)?

Trudno, rzeczywistosc wg mnie jednak odbiega od Twojej jej percepcji. Jest duzo bardziej wysublimowana tam gdzie bys sie nie spodziewal, a znacznie prostsza tam gdzie dzielisz wlos na czworo
Z czystym sumieniem moge powiedzieć - vice versa. Jak widać nasze spojrzenie na rzeczywistość diametralnie się różni. Smutne jest tylko to, ze nie ma punktów stycznych.

Ale ja jestem tylko ciemnogrodzkim glupkiem, mnie sluchac nie warto
POwinieneś się bardziej cenić, ja bym cię tak nie określił.

<Zadziwiajace, a zarazem przerazajace jest to, ze trzeba inteligentom wskazywac zarty palcem.
>
MOże ty masz radochę z przedmiotowego traktowania kobiety lub tez określania jej róznymi słowami czy mniej lub bardziej wysublimowanymi sugestiami. Mnie niestety takie porównania i odniesienia jakoś zupełnie nie smieszą. Może dlatego, ze mam do kobiet trochę więcej szacunku.
Taki Attyla choć szczerze uważa kobiety lubiące saeks na równi z mężczyznami za ladacznice - głupie to, ale szczere.
Ty natomiast pod płaszczykiem zartów przemycasz nie do końca sprecyzowane poglądy - nie dziw się później, ze nie wiadomo w którą stronę wieje wiatr.
Zapodaj tekst o biczu żonie, jeśli miała do czynienia kiedykolwiek z bdsm z pewnościa się ucieszy na ten 'żarcik'.


Caine --->

O jej, dawno już nie wkręciłem tylu poczciwych a inteligientnych ludzi
Wkręciłeś? To co przedstawiłeś albo oddaje twoje rzeczywiste zdanie na omawiany temat i wtedy żadenj ironii w nim nie ma, albo tez jest jego zaprzeczeniem, i w takim wypadku zwyczajnie kłamałeś.
Ironii tu nawet grama nie widać.

22.02.2008
08:58
smile
[160]

bereszka [ Panacea prola ]

Caine :D

pisze niewyaznie cbo z komorki. Niestety, wkręciłem sobie kudły na klacie w łańcuch - ten którym przywiążę ślubną do zlewu i łożnicy. poszukam jak wróce z OIOMu

Boskie, poprosze mojego lubego aby tez takowy lancuch zastosowal - wowczas poczuje sie nareszcie na swoim miejscu :DD

22.02.2008
09:31
[161]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kiowas
Serio? Podziękuj mu ode mnie przy następnej wizycie :)
zrób to sam:D Nie wszyscy mają u niego takie chody, by dopuszczali do niego o każdej porze dnia i nocy:D W tej chwili dotyczy to głównie błogosławionych.

Być może, nie zadaję się z rojami. Widac pszczelarstwo to twoj konik.
Nic nowego. Trutnie zwykle pozostają poza rojem:D

Tak jak myslalem nie potrafisz oddzielic pracy od zycia codziennego i naiwnie ci sie wydaje, ze zawsze i wszędzie dyskutuje sie w ten sam sposob.
Ależ wiem. Dlatego nie wystaję pod budkami z piwem. Sądziłem po prostu, że nie mamy tutaj budki z piwem i jej stałych bywalców. Myliłem się?

Po pierwsze nie używaj w swoich odniesieniach moich słów z których się wycofałem.
Ano rzeczywiście. Wyleciało mi z głowy. sorry. W każdym razie nie zrobiłem tego z rozmysłem.

Wielu ludzi obraziłeś - nie wiem, czy to uznajesz za wygraną?
Wygraną? Nie o zwycięstwo chodzi. Nawet nie o przekonywanie czy jakąś misję. Prawdę mówiąc moja obecność w takich wątkach wynika z bardzo samolubnych przesłanek. Chodzi o to, że dyskusje dają mi bodziec do poszerzania wiedzy i rozwoju.
A co do obrazy to tylko w całej rozciągłości potwierdza tezy psychologów o tym, że zbyt celny cios w samo centrum życiowego światopoglądu wywołać musi agresję i resentymenty. Wyłączam oczywiście przypadki takie jak z tobą. Człowiek czasami potrafi zaskoczyć sam siebie. Dokonuje projekcji własnej nadinterpretacji słów adwersarza i wydaje mu się, że daje mu to causę do bardziej agresywnych zachowań. Najgorsze jednak, że wychodzi to zupełnie bezwiednie i dopóki kto nie wypunktuje ci win - nie dostrzegasz ich. Kościół twierdzi, że człowiek ma skłonności do zła. bezwzględnie ma rację. A ja jestem jednym z dowodów na słuszność tej tezy. Cóż - trzeba będzie wyznać winy i prosić o odpuszczenie.

Nie, nie poczułem się idiotą, jeśli znów chciałbyś wejść z Schopenhauerem.
teraz ty pomyliłeś mnie z kimś. Nie powoływałem się w tym wątku na Schopenhauera. Nie masz także racji co do tego, że uważam za idiotę każdego, kto myśli inaczej. Gdyby tak było, to bym nie tracił czasu na takie dyskusje, bo byłaby to gra do jednej bramki a ja nic bym na tym nie zyskiwał. To co może smucić to tylko ta powierzchowność sądów i porażające podobieństwo do hasełek propagandowych rozpowszechnianych przez media uzurpujące sobie prawo do indoktrynowania ludzi.

kobieta jest równa mężczyźnie
Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z bezwartościowości takiej deklaracji? Musiałbyś najpierw kolego zdefiniować termin "kobieta", "mężczyzna", "równość" i wskazać kontekst w realnym świecie. Wtedy moglibyśmy podjąć na ten temat. Na razie mamy puste hasło z rodzaju "wolność, równość, braterstwo" pozwalające tobie na określenie symbolu przynależności do grupy "postępowców" i oddzielającego cię od "reakcyjnych rewizjonistów".
Sęk w tym, że nie jest to konieczne, bo twoją przynależność można było wywnioskować z poprzednich postów.

zaś w stosunkach pomiędzy kobietą a mężczyzną powinny występować pewnego rodzaju "handicapy" na rzecz kobiet
Może się nie znam, ale przywileje nie wyznaczają równości.

sprowadzić kobietę do roli niewolnej mężczyźnie osoby.
Wiem, że to może być bolesne, ale przeczytaj no raz jeszcze moje wypowiedzi i wskaż mi wypowiedź w której dążę do:
1. zamiany kobiety w niewolnika
2. zamiany w niewolnika mężczyzny
Ja oczywiście się nie znam, ale mama mnie uczyła, że jako dorosły człowiek powinienem ponosić konsekwencje swoich czynów i tego kim jestem.
Teraz do rzeczy.
Ustalmy najpierw fakty:
1. kobieta jest istotą zaopatrzoną w macicę i całe pozostałe oprzyrządowanie konieczne do wydania na świat potomstwa,
2. kobieta jest istotą zaopatrzoną w oprzyrządowanie konieczne do wychowania dziecka (piersi z gruczołami mlekowymi, odpowiednie preferencje psychiczne, silny instynkt itd)
3. kobieta jest istotą skoncentrowaną na relacjach międzyludzkich. Posiadającą niedostępny dla nas poziom emocjonalności i poziom zdolności odczytywania emocji z zachowań drugiego człowieka,
3. facet jest wyposażony w penisa i jądra - chyba tylko w penisa i jądra.
4. facet jest istotą skoncentrowaną na realizacji zadań i odpowiednio do tego wyposażoną.
5. dziecko jest istotą nastawioną na branie. Przez większą część dzieciństwa uczymy je także dawania,
6. dziecko nie posiada ani narzędzi ani umiejętności do samodzielnego przetrwania więc jest w 100% bezbronne i zależne od rodziców,
7. stan relacji między rodzicami wpływa bezpośrednio na wychowanie dziecka.

To chyba byłoby na tyle.
Teraz wyciągnijmy stąd podstawowe wnioski.
1. narządy płciowe i przyjemności związane z ich stosowaniem zostały nam dane w określonym celu. Celem tym jest prokreacja.
2. kobieta i mężczyzna różnią się zarówno fizycznie (facet jest większy i silniejszy a kobieta ma większą wytrzymałość na ból)
3. jak i psychicznie (facet jest statystycznie bardziej inteligentny w kierunkach "zewnętrznych" - nie nastawionych na człowieka a na rzeczy a kobieta jest statystycznie bardziej inteligentna w kierunkach "wewnętrznych" - nastawionych na człowieka)
4. Facet jest bardziej agresywny i w związku z tym bardziej ciekawy, skłonny do ponoszenia ryzyka itp itd. a kobieta bardziej uczuciowa, w związku z czym jest zdolna do otoczenia innych ludzi kokonem swojej miłości.
5. stąd płynie wniosek, że kobieta została zarówno psychicznie jak i fizycznie przygotowana do roli matki zapewniającej dziecku, które z natury tego wymaga, najbliższą "bańkę ochronną" (uczucia - tworzenie emocjonalnych podstaw egzystencji)
6. a mężczyzna został zarówno fizycznie jak i psychicznie przygotowany do zapewnienia dziecku drugiego poziomu "bańki ochronnej" obejmującego sobą także i kobietę (tworzenie materialnej bazy egzystencji)
7. z tego wynika wniosek, że całość struktur społecznych (małżeństwo, rodzina, plemię, państwo, naród itd) jest skoncentrowana na potomstwie, dzięki któremu możliwe jest przetrwanie zarówno rodzaju ludzkiego jak i wszystkich struktur, które zostały powołane w celu jego wydania na świat i przygotowania do podstawowej roli społecznej uzależnionej od płci.

Nie wiem jak z tego co powyżej można wyciągnąć tak absurdalny wniosek jak "niewolnictwo kobiety względem mężczyzny". Możesz pieprzyć różne ideologiczne dyrdymały, ale zarówno mężczyzna jak kobieta są predystynowani do realizacji celu nadrzędnego jakim jest posiadanie i wychowanie potomstwa. I nie ma tu mowy o żadnym niewolnictwie. Ono rodzi się w chorej wyobraźni niektórych członków postnowoczesnego społeczeństwa. Pisałem już o tym, więc zacytuję to raz jeszcze:

"Podejmę zatem jeszcze jedną próbę.
Teza: chodzi o jednoznacznie negatywne skutki przemieszczania tego co państwowe na to co społeczne i tego co społeczne na to co prywatne.
Uzasadnienie: w 10 bodaj artykule deklaracji praw kobiety i obywatelki autorstwa Olimpii de Gouges czytamy, że skoro kobieta ma prawo wejść na szafot, to znaczy, że musi mieć także prawo do wejścia na trybunę (mogłem coś pomieszać, ale mniej więcej o to chodzi).
Abstrachuję od tego, że poddanie kogoś karze jest uznawane za jego prawo do bycia ukaranym, ale nie w tym rzecz (choć ten absurd doskonale ilustruje bezmózgowie najpierw sufrażystek a potem feministek).
istotne jest to, że społeczeństwo naturalne zorganizowane jest w sposób naturalny w sposób najbardziej wydajny w sensie tego społeczeństwa funkcjonowania i rozwoju. Tylko płytkim drobiazgiem jest to, że już samo istnienie płci powoduje podział zadań według tych płci największych przewag.

najistotniejsze jest to, czego nie widać na pierwszy rzut oka: społeczności naturalne uznają równoprawność pokoleń obecnych z nieobecnymi - tj. pokoleniami tych, co odeszli i pokoleniami tych, co jeszcze nie przyszli. Stąd z jednej strony ogromna rola rytuałów, zwyczajów i instytucji związanych z grzebaniem zmarłych i kultywowaniem o nich pamięci co daje złudzenie ich obecności duchem a z drugiej rytuały, zwyczaje, instytucje oraz role społeczne związane z przygotowaniem świata na przyjście następnych pokoleń. Stąd tak wielka rola dziedziczenia ale i stąd szczególna rola i pozycja kobiet jako żyjącego i naturalnego rzecznika pokoleń następnych.
Dlatego kobieta usuwała się ze sfery publicznej do sfery prywatnej a mężczyzna ze sfery prywatnej do sfery publicznej.

Z czasem ten naturalny proces obudowany został instytucjami społecznymi aż do szczytowego momentu rozwoju w wieku XIX i na początku wieku XX (tzw. kultura mieszczańska). Sztywność tych struktur wywoływała oczywiście u jednostek mniej elastycznych nieznośny ucisk wynikających z tego, że te więzy spajające społeczność w strukturę ponadczasową zaczęły być traktowane jak niewolniczy łańcuch.

Stąd pojawienie się indywidualizmu, który dąży do tego by ludzie nie byli w żaden sposób związani ze swoimi rodzinami i żeby każdy był traktowany jako meteor, który spadłszy z nieba nie zna żadnych ograniczeń (jest zdolny do wszystkiego) i nie zna żadnych reguł poza przypadkowością swego upodobania. następuje bunt przeciw wszystkiemu także przeciw różnicami fizycznymi i wynikającymi z nich różnicami ról płci. Celem jest anonimowa, aseksualna jednostka bez przodków, bez następców, tradycji, środowiska, jakichkolwiek więzi i jakiegokolwiek rodzaju pozwalającego na odróżnienie a zatem i związanie.
jeżeli mówię o tym, że nie ma potrzeby pytać kobiety, to należy to rozumieć tak, że mając na uwadze interesy tych ludzi, których jeszcze nie ma nie mogą być ignorowane i unieważniane bo kobiecie zachciało się kwestionować to, że jest kobietą - sanktuarium przyszłych pokoleń. Kobieta taka staje się jak Westalka, której znudziło się pilnowanie ognia (dla ograniczonych umysłowo - symbolu ciągłości pokoleń i co za tym idzie ponadczasowości zbiorowości i formy nieśmiertelności jednostek) i przeniosła się do burdelu powodując tym samym powszechne zgorszenie i poczucie świętokradztwa.
I tu nie chodzi o to czego ja chcę. To jest najzupełniej nieistotne. Tu chodzi o zachowanie równowagi i tym samym honorowanie praw tych osób, które z powodu ich nieobecności same nie mogą się zająć ich obroną.
"

Podsumowując można stwierdzić, że mamy tu ewidentny przykład tworzenia na podłożu ideologicznym negatywnych emocji bazujących na kwestionowaniu wszystkiego, z czego złożona jest ludzka egzystencja. Jedynym wyjątkiem jest konsumpcja. W interesie korporacji stanowiących bazę konsumcjonizmu leży oderwanie człowieka od jego przodków i następców (zwłaszcza następców). Dzięki temu jest on skoncentrowany nie na rodzinie i konieczności pozostawienia jej jak największego marginesu posiadania środków przetrwania a na sobie samym i swoich wynikających z cielesności, rzeczywistych i urojonych, potrzeb i fantazji. Dzięki temu stan posiadania traci charakter statyczności (zachowywania bazy materialnej do przetrwania dla następnych pokoleń) i uzyskuje olbrzymi poziom płynności. Płynność oznacza z jednej strony sztuczne rozdęcie potrzeb ludzkich a zatem i bazy rynku w związku z czym i konieczność zwiększenia podaży, co znowu wpływa na dalsze zwiększanie u ludzi łaknienia na dobra materialne a z drugiej oznacza rozerwanie więzi międzyludzkich (bo nadmiar dostępnych dóbr tworzy miraż niezależności materialnej człowieka), reifikację człowieka i - paradoksalnie - zmniejszenie poziomu reprodukcji międzypokoleniowej a zatem i zmniejszanie przyrostu naturalnego a do autodestrukcji włącznie (stąd każde z państw tworzonych przez społeczeństwa opanowane manią konsumpcji na skalę niemal masową importuje homo novus, co tworzy konieczność usuwania uprzedzeń międzynarodowych i międzyrasowych, które w normalnych warunkach służą zwiększeniu poziomu bezpieczeństwa populacji a obecnie w całości ograniczają ten import, którego poziom musi rosnąć wraz ze wzrostem parcia konsumpcji).

Ty duszą i ciałem poddajesz się zmaterializowaniu życia i tym samym władzy korporacji uzyskiwanej za pośrednictwem twoich potrzeb i fantazji materialnych. Ja wychowałem się w czasach, gdy tego parcia nie było i mogę dostrzec to, czego ty widzieć nie chcesz lub nie możesz. Lejdis to film, który nie służy niczemu poza dalszym rozszerzaniem konsumpcjonizmu, którego wrogiem jest etnos nastawiony na przetrwanie (tzn z wysoką oceną poświęcenia i ról związanych z prokreacją i wychowaniem oraz wyposażonym w statyczną masę majątkową stanowiącą bazę przetrwania dla przyszłych pokoleń).

Mam nadzieję, że tym razem złapałeś w czym rzecz.

22.02.2008
10:48
[162]

gkowal [ Centurion ]

Czyzby jakis egocentryk z narcystycznymi sklonnosciami???

22.02.2008
11:35
[163]

nutkaaa [ Panna B. ]

Byłam wczoraj i powiem tak. Parę razy się zaśmiałam, parę razy tylko uśmiechnęłam. Miała być komedia, z drugiej połowy filmu zrobił się dramat i jak ktoś wspomniał, telenowela. Mogli z tego zrobić fajny serial, ale film wyszedł słabo, szczególnie w porównaniu do Testosteronu.

07.03.2008
22:24
[164]

wishram [ lets dance ]

byłem dzisiaj w kinie

świetna komedia, dawno tak się nie uśmiałem

w odbiorze pomogło mi przeczytanie wybiórczo paru postów Attyli, spodziewałem się nie wiadomo jakiego wyuzdania i kurewstwa na ekranie, i wykreowałem sobie pewien obraz filmu, a potem niczego takiego nie zobaczyłem

Lejdis miażdżą żałosny Testosteron na sucho i bez zagryzki

12.05.2008
02:27
[165]

ronn [ moralizator ]

Spodziewałem się (na podstawie wypowiedzi w tym wątku) jakichś hardkorowych tekstów, a było kilka kurw i dawanie dupy. Generalnie to słabe żarty i sztampowa fabuła. Mi się nie podobało. W pierwszym lepszym amerykańskim filmie dla nastolatków mamy więcej "mięsa". Wiele hałsasu o nic. 5/10.

12.05.2008
02:36
[166]

ronn [ moralizator ]

Taki mały tekst na marginesie. Lata temu zdanie Atylli się dla mnie liczyło. Teraz jego wypowiedzi to większy beton partyjny niż Miller & Kwachu razem wzięci. Piękne opowieści, ale.. "o co kaman?". Wróćmy do rzeczywistości.

12.05.2008
08:05
[167]

Attyla [ Flagellum Dei ]

wishram
degustibus et coloribus non disputandum est
Ja w każdym razie pierwszy raz słyszę, że to żałosne "coś" jest lepsze niż Testosteron. Zapewne dotyczy to zastosowania zupełnie innej konwencji. Testosteron - mimo zastrzeżeń dotyczących treści - został skonstruowany o doskonałą konstrukcję tragedii greckiej wliczając w to nawet rozbudowaną symbolikę i alegorie. Lejdis to chaos w najczystszej postaci. Poza tym jest pewna nierównowaga między nimi. w Testosteronie kobiety w zasadzie nie znajdują miejsca, w związku z czym wszelkie treści mogą być odbierane jako czysto subiektywne postrzeganie kobiet przez mężczyzn. Cały czas występuje tam bój między samcami o wyobrażenie samicy i całość przez to staje się klarowna i "czysta". Lejdis jest zupełnie inny. To film obiektywizujący. Subiektywny. czysto rewolucyjno-feministyczny obraz rzeczywistości zawierający mężczyznę jako integralny jego element (nie zaś coś w rodzaju posągu czy ducha, którego obecność da się wyczuć, choć nie ma go jako postaci, dzięki czemu postacią w Testosteronie nie jest konkretna kobieta en masse - jako symbol płci całej) poddawany jest czysto ideologicznej obróbce budującej zamierzone skojarzenia i postawy. Zapewne dlatego film ten jest tak straszliwie prostacki.
Wspólną winą obydwu produkcji jest odrębne pokazanie kobiety i mężczyzny, jako płci świadczących sobie wzajemne usługi, reifikujących się wzajemnie i w ten sposób zamieniających w zwierzęta. Człowiek jako pas transmisyjny życia w zasadzie się tam nie pojawia. Bez przerwy epatuje się nas obrazami tego "jak", "kiedy" i "w jakich okolicznościach" ale w żaden sposób nie można doszukać się w tym żadnego określonego porządku. Porządku, który istnieje obiektywnie. To zaś jest już ewidentny dowód na fałszowanie rzeczywistości.
Obydwa filmy przedstawiają człowieka jako zwierzę posiadające wyłącznie życie fizjologiczne (dzoe) i pozbawione jakiejkolwiek formy (odbiera zatem człowiekowi życie uformowane - bios), czym wspaniale wpisuje się w koncepcję tworzenia państwa jako ogromnej obory, w której się żre, wydala i spółkuje i w której nie ma miejsca na człowieka z duszą. Mieści się to w ogólnym projekcie zawrócenia dziejów do sprowadzenia człowieka do roli bezrozumnego bydlęcia, które nie tylko nie chce ale i nie może dosięgnąć jabłka na drzewie poznania dobra i zła. Bydlęcia, któremu potrzebne są psy pasterskie, a który nie kieruje się nakazami i zakazami wewnętrznymi i tym łatwiej się tym psom poddaje.

ronn
choroba - a cąż ja poradzę na to, że ta rzeczywistość jest tak cholernie "betonowa" i nie poddaje się w najmniejszy sposób rojeniom rewolucjonistów? świat się zmienił - toprawda - ale nie tak jak to sobie wyobrażasz. Zmiana nie polega na tym, że ludzie zaczęli wchodzić w relacje intymne. Zmiana polega na tym, że pożycie intymne przestało być misterium a stało się fizjologią (choćby zestawienie ośrodka rozrywki z wysypiskiem śmieci w idiotycznym żarcie o przypadkowości w kreacji rzeczywistości). Wystarczy zestawić sobie obraz relacji damsko-męskich w literaturze XIX w. i tego co serwuje się nam dzisiaj. I żeby było weselej, to relacje intymne występują tam bez przerwy. Ale różnica pomiędzy tym co pokazywano nam wtedy i tym, co serwuje się nam teraz jest taka jaka występuje pomiędzy np. "Ptakami" a Masakrą piłą mechaniczną" (czy jak to się zwie). W obydwu przypadkach chodzi o strach. Tyle, że w pierwszym przypadku strach znajduje się za zasłoną kultury, co wcale go nie umniejsza ale czyni go czymś nieuchwytnym i przez to wzniosłym. W drugim przypadku koń jaki jest każdy widzi. Nawet dla tego, kto tej piły oglądać nie chciał.

Wracając do betonu: czy potwierdzisz teraz, że strach z Ptaków jest betonowy i nieprawdziwy a strach z "piły" jest "prawdziwy" i "postępowy"? Niby to tylko przymiotniki. "Tylko" albo "aż". W czym strach z piły jest lepszy od strachu z Ptaków? Czy nie w tym, że nasza wrażliwość tak została już zbrukana, że zainteresować nas może jedynie obraz prostacki i wulgarny? Czy zadziobanie przez ptaki produkuje mniej krwi niż rozpłatanie ciała piłą? Czy jednak nie występuje tu coś więcej? Czy nie nastąpiło aby "tylko" zwulgaryzowanie formy i zdegradowania człowieka do pozycji zwierzęcia w jatce?
No jeżeli na tym ma polegać "postęp" to ja dziękuję. Wolę sentymentalny i często nadęty obraz relacji damsko męskich z powieści Austin niż to co serwuje się nam w Lejdis. Zwłaszcza, że to, co serwuje się nam w Lejdis jest prawdziwe o tyle, o ile naszą dostrzegalną rzeczywistością staje się piła mechaniczna.

12.05.2008
08:21
[168]

reksio [ Q u e e r ]

Jaki u diabła żeński film? Widział ktoś twórców? Widział tam kobietę? No to jaki to i żeński, skoro twórcami tego filmu są MĘŻCZYŹNI?!
Ale o tym, oczywiście, zapomnieliście powiedzieć.

Wystarczy zestawić sobie obraz relacji damsko-męskich w literaturze XIX w. i tego co serwuje się nam dzisiaj.

Oczywiście, były to relacje patologiczne.

12.05.2008
10:04
smile
[169]

Attyla [ Flagellum Dei ]

reksio
zastosuję "argument" będący równoważnikiem twojego (no offence):
Reksio - waruj!

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.