GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

O graniu, krzyk rozpaczy.... Czyli : niech traci życie przy swojej grze ...

07.01.2008
12:17
smile
[1]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

O graniu, krzyk rozpaczy.... Czyli : niech traci życie przy swojej grze ...

Autor: baby30

witam wszystkich,
smutno mi dzisiaj i nie mam sie komu wyzalic a najbardziej to chodzi o to ze nie mam sie kogo poradzic, wiec pisze tu moze znajdzie sie ktos kto ma podobny problem;
ze to problem wiem od dawna ale chyba nie do konca zdawalam sobie sprawe w jakim stopniu, dopiero dzis uswiadomilam sobie ze nie chce dluzej tak zyc, a najgorsze jest to ze czasami mam watpliwosci i mysle ze moze przesadzam i wyolbrzymiam wszystko..
mam fajnego meza ktorego bardzo kocham, zawsze bylismy szczesliwi razem, mimo roznych zyciowych sytuacji gdy los nam sprzyjal bardziej lub mniej.. jednak od lat juz prawie 14 jestesmy razem, od prawie 5 jestesmy malzenstwem, mamy super coreczke ktora oboje bardzo kochamy..
moj maz od zawsze uwielbial komputery a ja zawsze staralam sie byc tolerancyjna, odkad jest dziecko jednak czesciej zwracam mu uwage zeby odszedl od komputera i zajal sie mala, pomogl mi itp, i on generalnie zazwyczaj mnie slucha i robi o co poprosze,ale.. no wlasnie, czuje ze jest przekroczona pewna granica i nie moge tego zaakceptowac, trudno to wytlumaczyc, ale powiem tak, codziennie wieczorem moj maz siedzi przed komputerem, naprawde pamietam tylko kilka wieczoro w ciagu ostatnich kilku lat spedzonych w domu, gdzie moj maz nie mialby nic do zrobienia na komputerze, a do tego tych kilka wieczorow bylo wymuszonych przeze mnie, tzn wkurzylam sie i on wylaczyl komputer lub odszedl od niego itd.. zazwyczaj tez nie ma tam nic pilnego do zrobienia najczesciej gra w jakies gry, gdy go poprosze zeby np pracowal nad strona www to zrobi to ale nastepnego wieczora juz znowu siedzi i gra.. dopoki oczywiscie sie znowu nie wkurze, i nie zmusze go zeby albo posiedzial ze mna albo zeby zrobil w koncu ta strone..
czesto jednak nic juz nie mowie bo nie mam na to sily.. od jakiegos tez czasu przestalam wierzyc w to ze moje prosby lub grozby cos dadza, jezli tak to tylko na bardzo krotki czas, po tygodniu np wszystko wraca do normy tzn do tego ze on dalej co wieczor siedzi przed komputerem..
czy ja jestem nienormalna i czepiam sie???
prosze napiszcie co o tym myslicie, bo ja nie wiem sama czy ja zwariowalam i czepiam sie niepotrzebnie??? jak wygladaja wieczory u was?? czy siedzicie gadacie z mezem, chlopakiem?? czy oni tez przesiaduja tyle przed komputerami i wystarczy im swiadomosc ze jestescie gdzies obok (moj maz tak kiedys do mnie powiedzial), a jesli tak to jak sie z tym czujecie?
ja juz nie moge, desperacko potrzebuje jego uwagi, milosci, tego zeby poswiecal mi swoj czas, nie chce spedzic reszty zycia widzac go przed ekranem monitora grajacego w jakies gry! nie chce zeby moja corka tak go widziala..
moj ojciec jest alkoholikiem i czuje ze obaj najwazniejsi mezczyzni w moim zyciu odstawili mnie na bok, i jest mi z tym bardzo zle..
czasem mysle zeby zabrac mala i isc gdzies od niego, chociaz bardzo go kocham; bo nie chce byc taka zona co ciagle na niego krzyczy ze ma odejsc od komputera.. i wszystko inne mnie w nim denerwuje i wkurza a juz nie chce mi sie gadac i gadac ciagle to samo

prosze napiszcie co o tym myslicie bo ja juz sama nie wiem co mam myslec




[Jedna z odpowiedzi]

Autor: aganessa

U mnie niestety jest identycznie. Mąż jest uzależniony od gry on-
line spędza przy komputerze okolo 6-8 godzin dziennie.Rozmowy,
prośby nic nie dają. I nie mogę słuchać wypowiedzi, że to z "kobietą
jest coś nie tak, jeśli mąż ucieka w gry". Ja już przestałam
walczyć, zapisałam siebie i dzieci na basen, chodzę na aerobic w
weekendy też staram się zapewnić sobie i im jakąś atrakcję, a on
niech traci życie przy swojej grze i bohaterze, którego życiem żyje!
Nie mam już siły, to jest walka z wiatrakami!



Panie biją na alarm, a jak jest u WAS? U WAS, mam na myśli wszystkich TYCH, którzy żyją w związku, czy to formalnym, czy też na tzw: kocią łapę ? Gdzie leży owa, wydawać by się mogło zdroworozsądkowa zasada złotego środka ? Godzina dziennie ? Może dwie? A może jeden dzień w tygodniu ? Czy wasi partnerzy, nie są zazdrośni o komputerowych bohaterów ? Coś mi mówi, że nie ma jasnych odpowiedzi na owe pytania....

07.01.2008
12:23
[2]

Wonski [ Hebrew Hammer ]

Ja co dziennie wieczorem nie odmawiam sobie WoW'a. Co moja kobieta kwituje słowami "już 2 rok tak biegasz i biegasz, może w końcu dobiegniesz gdzieś tym pokurczem". Ale generalnie nie ma problemów, każdy ma swoje hobby i tyle. Najgorzej jest gdy druga połowa nie ma co, ze sobą zrobić i wierci grajacemu dziurę w brzuchu.

07.01.2008
12:38
smile
[3]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

Mam podobnie, tzn: może nie siedzę codziennie przy GW, ale jak zdarzy mi się zasiedzieć to nastepuje atak w postaci łaskotek, które mają mnie zniechęcić do siedzenia przy kompie.

07.01.2008
12:57
[4]

N|NJA [ Senator ]

Wonski-> już 2 rok tak biegasz i biegasz, może w końcu dobiegniesz gdzieś tym pokurczem

Ty gnomem czy innym krasnalem? Toż najbardziej semickie rysy mają trolle. :)

Ale, wracając do tematu:
Moja aktualna doskonale wiedziała, ze ze mną bierze całą dobroć inwentarza i została uświadomiona, że miałbym ciężki wybór, gdyby przyszło decydować, czy ratowac z płonącego domu komiksy, gry czy ją. Odpowiada jej to, rozumie moje potrzeby, za często się nie skarży.


07.01.2008
13:00
[5]

HumanGhost [ Generaďż˝ ]

Kanon -->> Hehe takie "zniechecanie" tez mnie by się przydało. :D

07.01.2008
13:05
smile
[6]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

HumanGhost ---> to teraz wyobraź sobie,że jesteś pod koniec misji składającej się z 11 subquestów i nagle, kiedy musisz skupić się bo najdrobniejszy błąd kosztuje wiele, nie tylko Ciebie ale i TEAM ;) nagle dopada Cię potwór łaskotkowy i dręczy Cię, wsadza język do ucha i molestuje bezlitośnie. Czasami wydaje mi się, że nawet ostrzał artyleryjski jest mniej rozpraszający :D

07.01.2008
13:12
[7]

Wonski [ Hebrew Hammer ]

Yog --> Zasadniczo to taurenem, a dopiero od niedawna gnomem mordercą.

Z tymi semickimi rysami, to masz na myśli te wielkie kły wystające z paszczy? :P:P

07.01.2008
13:19
smile
[8]

sakhar [ Animus Mundi ]

U mnie marudzenie zakończyło się, jak zapewniłem swej ślubnej laptopa z netem:D Niemniej staram się być nieco bardziej "interaktywny" i reagować na obecność żony w pokoju:) Inna sprawa, że nie gram w żadne gry sieciowe, wiec w zasadzie w kazdej chwili mogę odejść od kompa, chwile pogadać i wrócić;)

07.01.2008
13:24
[9]

Moby04 [ Legionista ]

Ja w sumie mysle, ze cos w podejsciu tej babki jest nie teges. Chociaz nie do konca.

Mysle, ze kazdy powinien miec jakies uczciwe hobby i dobrze by bylo, gdyby bylo ono mozliwie niezwiazane z druga osoba. Ja sam mam czasu niewiele (praca i studia sa dosc zajmujace) i czesto kiedy juz sie odrobina wolnego czasu brakuje mi sil na cokolwiek. Lubie spedzac z nia czas ale czasami mnie telepie jak nie moge sobie usiasc spokojnie przed jakas durnota przy kompie albo z ksiazka w reku. Co wiecej: ona to rozumie i raczej nie zdarza jej sie wtracac jak widzi ze mam jakies zajecie.

Zdecydowanie nie sadze zeby facet "uciekal od kobiety w gry komputerowe". To raczej odpoczynek. Mysle, ze jak da mu sie troche czasu bez marudzenia to w pewnym momencie on tez pokaze ze mu zalezy. :)

07.01.2008
17:01
smile
[10]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

Lubie spedzac z nia czas ale czasami mnie telepie jak nie moge sobie usiasc spokojnie przed jakas durnota przy kompie albo z ksiazka w reku. A dlaczego nie możesz ? Oto jest pytanie.

07.01.2008
19:24
smile
[11]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

ja żonie powiedziałem na początku małżeństwa: "wolałabyś, żebyśmy cały czas trzymali się za rączkę i patrzyli sobie w oczka?? zapomnij!" ;)
jak jest coś do zrobienia to po partnersku dzielimy się robotą i tyle!
a najczęściej wieczorami ja siedzę przy kompie, a ona ogląda seriale i nikt, nikogo się nie czepia :)

07.01.2008
19:30
[12]

Marcin Orzeł [ Konsul ]

Gry to moja praca i nawet wtedy zdarza mi się oberwać... Strach pomyśleć co będzie jak od lutego będę z nią mieszkał...

07.01.2008
20:20
smile
[13]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

(...)najczęściej wieczorami ja siedzę przy kompie, a ona ogląda seriale i nikt, nikogo się nie czepia :) Cóż za sielankowy układ, czyli złoty środek leży między kompem a telewizorem, muszę go tam poszukać... ;D

Marcin ---> musisz być silny :) Z tego co piszesz, bedzie ciężko... :D

07.01.2008
20:25
[14]

N|NJA [ Senator ]

Z tymi semickimi rysami, to masz na myśli te wielkie kły wystające z paszczy? :P:P

Zeby lepiej przeżuwać chrześcijańskie niemowlęta.

No i te wielkie nosy, jak nic żydzi panie.


07.01.2008
20:37
[15]

maczu [ Generaďż˝ ]

a ja mam trochę inne doświadczenia. kiedyś grałem, nawet dość dużo, nawet swojego czasu w gry online grałem (mu-online, o-game). ale to podczas studiów, a jak jest na studiach wiadomo - picie, kobitki, imprezki, ... [wszystko inne] ... , a na końcu nauka. I w moim przypadku gry znalazły sie dość wysoko. Ale kiedy mój kumpel skończył studia i zaczął pracę (programista), to patrząc na niego odechciało mi się wszelkich gier. człowiek nie miał umiaru. 8 godzin w pracy przy kompie, wracał, włączał kompa i nawet nie jadł nic, jak miał kasę zamawiał pizzę, jak nie to siadał na głodnego i tak kolejne 6-8 godzin.

przestałem grać, ewentualnie w cs'a albo w3 po sieci popykamy, ale to jest jedno- lub dwugodzinna sesja raz na miesiąc może... szkoda mi życia na gry. co z tego że ma 150 poziom w mu? powiecie że chłop nie zna umiaru - i macie świętą rację.

taki mały offtopic... ;)

07.01.2008
22:03
[16]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

Jak to mówią, albo granie, albo oddychanie. Choć podobno gdzieś, są tacy co potrafią jedno i drugie. Ja czasami, patrzeć nie mogę na kompa, a czasem mi do niego strasznie tęskno.

07.01.2008
22:15
smile
[17]

xanat0s [ Wind of Change ]

Ja znam przykład jednej patologiczno-idealnej rodziny. Dlaczego tak? Zaraz wytłumaczę.

Poznali się w WoW-ie, on Austriak, ona Polka. Przyleciał do kraju Polan, zamieszkali razem, ostatnio wzięli ślub, w wigilię urodziło im się dziecko.

Jako rodzina - ideał, świetnie się dogadują, razem grają w WoW-a, ona studentka seksuologii, on zamiłowany praktyk, sielanka.

Jako rodzina - -patologia - ostatnio ona z racji porodu i dziecka miała przerwę od grania. A on do niej z pretensjami, że jej potrzebują w Azeroth, że jak mają chodzić do instancji i robić questy, jak nie ma huntera... I wróciła.

Współczuje dziecku - ono płacze, a rodzice grają w WoW-a i nie mogą przewinąć, bo biją bossa :)

07.01.2008
22:15
smile
[18]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Ja jestem w związku od 4,5 eoku, ale nie mieszkamy ze sobą. Takie problemy są mi więc obce. Jednak jak czytałem tą Pania, nie trudno mi bylo wyobrazić siebie jako takiego męża. Mam nadzieję, że taki nie będę. Aktualnie gram bardzo mało, o wiele mniej niż bym chciał. Poświęcem czasami wiele dni dla swojej kobiety, która jest dla mnie ważniejsza od gier. Ale czasami mówię jej wprost, że się nie widzimy, bo mam ochotę pograć. I ona to rozumie. Cieszy mnie to bardzo. Zastanawiam się tylko, jak będzie wyglądała sprawa, gdy kiedyś ze soba zamieszkamy i będę mógł mieć ją i gry wieczorem po 20 jednocześnie. Ehh :) Dobrze, że jest M jak Miłość i Na Wspólnej hehe

Temat z pierwszego posta bardzo poważny. Należałoby tego męża uświadomiść co i jak. Nałogowca jednak ciężko :/

07.01.2008
22:47
smile
[19]

MientusPL [ Konsul ]

mój szwagier czasami gra w Tibie, czasami w Pro Evolution sobie pare meczyków rozegra. Wszystko z umiarem. Na szczęście siostra nie jest taka "sztywna" i dzisiaj zagrali nawet sobie we wspólne łowienie ryb.

Nawet dzisiaj takie teksty były:
-czemu nie zacięłaś? ryba się spięła
-cicho bądź i jedz ten żurek
-no ryyyyyyży ale spaliłaś go troche ;0
-zaraz wpierdol dostaniesz ;]

Dla postronnego tekst może się okazać prostacki i chamski, ale zapewniam was, to było w 100% kulturalne (jak na naszą rodzinę :D)
Jednym słowem, należy umieć pogodzić swoje obowiązki jako partner życiowy i umieć znaleźć czas na swoje hobby.

07.01.2008
22:49
[20]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

Cainoor ---> jestem pewien, że zdajesz sobie sprawę, że w chwili kiedy zamieszkacie razem wkroczycie w inny wymiar ;D
Tak jak napisałeś temat uzależnień to zawsze ciężki gatunkowo problem. Ciężki o tyle, że uzależnieni często nie zdają sobie sprawy iż potrzebują pomocy. Albo co gorsza, takową pomoc, traktują jako atak na własną prywatność.

I tak w świetle obserwacji Pani dr Kimberly Young, możnaby wyciągnąć wiele niepokojących wniosków.

Amerykańska psycholog dr Kimberly Young wyróżnia pięć podtypów uzależnienia związanego z komputerem, tj.

erotomanię internetową (cyberseksual addiction) - np. oglądanie filmów i zdjęć o charakterze pornograficznym, uczestniczenie w chatach o tematyce seksualnej;

socjomanię internetową czyli uzależnienie od internetowych kontaktów społecznych (cyber-relationship addiction) - np. chat-roomy, grupy dyskusyjne, poczta elektroniczna, które zastępują rodzinę i przyjaciół. Osoba uzależniona sprawdza obsesyjnie czy pojawił się ktoś nowy w chat-roomie bądź na forum grupy albo sprawdza skrzynkę e-mailową. Jednocześnie wpada w niepokój a nawet w panikę, kiedy nie ma dostępu do internetu. Z badań wynika na przykład, że są osoby, które potrafiły wysłać nawet 350 e-maili i otrzymać 400 e-maili w ciągu jednego dnia. Co drugi internauta w Polsce wykorzystuje sieć do zawierania nowych znajomości (OBOP 2005).

Kolejny podtyp to uzależnienie od sieci internetowej (net compulsions)
- np. uzależnienie od gier hazardowych (internetowy patologiczny hazard w kasynach sieciowych), od gier sieciowych (przeciwnik jest żywym człowiekiem, który również siedzi w tym momencie przy monitorze), od aukcji czy zakupów on-line;

przeciążenie informacyjne czyli przymus pobierania informacji (information overload) - np. poszukiwanie nowych informacji, przeszukiwanie baz danych;

uzależnienie od komputera (computer addicion) - np. gry komputerowe.


07.01.2008
22:54
smile
[21]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

a wg. mnie każdy dorosły ma PRAWO do zrobienia ze swoim życiem co mu się podoba, czy chce się zachlać, zaćpać, zaczochrać freda ;), zagrać na śmierć - to jego problem i nam nic do tego! a tym bardziej jakimś durnym psychologom, którzy koniecznie każdemu chcą przyczepić łatkę...

07.01.2008
22:59
[22]

MientusPL [ Konsul ]

uzależnienie od komputera i internetu jest naprawdę poważne. Ludzie uzależnieni (jak ja przed paru laty) uważają że nie mają żadnego problemu i że nie potrzebują pomocy. Jeżeli ciągnie was przed monitor to zanim już usiądziecie na krześle to pomyślcie co chcecie tam robić. Jeżeli masz zamiar słuchać muzyki np. przy sprzątaniu to ok, w porządku. Ale jeżeli masz zamiar po prostu siedzieć i buszować po raz 10000 po windowsie żeby niczego nowego nie odkryć to zastanówcie się, czy ten czas da się spożytkować w inny sposób.

Moim wybawieniem było uprawienia sztuk walki, wyjście ze znajomymi do baru czy na jakąs imprezę. Zawsze jest jakaś alternatywa, pamiętajcie o tym.

07.01.2008
23:01
[23]

MientusPL [ Konsul ]

Tlaocetl--> wyobraź sobie że twoi znajomi są uzależnieni od narkotyków. Biorą je codziennie i są z nich wraki. Nie chciałbys im pomóc?


Edit--> sorry za 2 posty pod rząd, nie zauważyłem odstępu czasowego.

07.01.2008
23:04
[24]

gofer [ tifoso ]

Nigdy nie miałem takiego problemu. Odkąd skończyłem 16-17 lat, gry przestały być dla mnie czymś więcej niż tylko jednym ze sposobów spędzania wolnego czasu. Czasem mając go nadmiar potrafię dłużej przymaniaczyć w managera czy strzelić sobie z kumplami maraton w Pro Evo, ale nigdy jeszcze nie miałem sytuacji, kiedy siedzenie przy komputerze miałoby być ważniejsze od wybranki serca. Szczerze mówiąc, to trochę smutny ten artykuł, żal mi strasznie tej dziewczyny. Nie wiem czemu w naszym kraju uzależnienie od internetu czy gier komputerowych traktowane jest jako mało ważny problem, którym nie warto się zajmować. Niestety, apogeum tego zjawiska jeszcze jest przed nami...

07.01.2008
23:36
[25]

litlat [ (A)//(E) ]

Uważam, że komputer może w związku bardzo przeszkadzać. Jedna uzależniona 'połówka' może wszystko zniszczyć. Osobiście w żadnym związku nie jestem, więc moge 'nie wiedzieć jak to jest', tym bardziej, że nigdy takich problemów nie miałem.

Ale normalny facet powinien wiedzieć jak 'wynagrodzić' kobiecie ten czas spędzony z komputerem ;)

08.01.2008
00:21
[26]

Kanon [ Befsztyk nie istnieje ]

Tlaocetl ---> zastanawiam się, czy pozwoliłbyś swoim bliskim zachlać się, zaćpać, zagrać na śmierć...? Coś mi się widzi, że chyba nie...

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.