GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Czemu kobieta jest puszczalska, a facet fajny?

06.01.2008
00:09
smile
[1]

Apach [ Generaďż˝ ]

Czemu kobieta jest puszczalska, a facet fajny?

Gdy jakaś kobieta kocha się często z wieloma mężczyznami, to mówi się, że jest puszczalska. Natomiast gdy takie coś robi facet, to nikomu nie przyjdzie do głowy, by mówić o tym coś źle. Dlaczego tak jest?

06.01.2008
00:11
[2]

N|NJA [ Senator ]

Harrrrrrrr
Ludzie, jest 6 stycznia, a to 20 temat w tym roku o podobnej tresci. Co wyście w tego sylwestra robili do jasnej cholery?


Dlaczego tak jest?

A dlaczego deszcz pada?


Polecam wpisac w wyszukiwarkę "dziewczyna", "kobieta", "laska" i poczytać obszernie zapełnione tematy.





06.01.2008
00:12
smile
[3]

Lolter [ Totally ]

Poprostu tak jest.

06.01.2008
00:13
[4]

Grabixon1987 [ Pretorianin ]

Wybacz, ale jeżeli facet kocha się często z wieloma mężczyznami to też nie jest najlepiej, a właściwie tragicznie!!

p.s. a tak naprawde, tak juz w zyciu bywa, zazwyczaj to facet jest mysliwym a kobieta jest celem a nie odwrotnie

06.01.2008
00:14
[5]

Scatterhead [ łapaj dzień ]

bo facet nie rodzi dzieci, chociażby dlatego

06.01.2008
00:14
[6]

Deepdelver [ Legend ]

Gdy jakaś kobieta kocha się często z wieloma mężczyznami, to mówi się, że jest puszczalska. Natomiast gdy takie coś robi facet, to nikomu nie przyjdzie do głowy, by mówić o tym coś źle.

Dlaczego tak interesują Cię faceci, którzy kochają się często z wieloma mężczyznami? Jakieś noworoczne postanowienie?

06.01.2008
00:19
[7]

Slow Motion [ Konsul ]

Bo faceci tak nazywający kobiety są zakompleksieni. Jak widać, takich nie brakuje.

06.01.2008
00:21
smile
[8]

Paul12 [ Buja ]

zieffff...

[by massca]

06.01.2008
00:21
[9]

volve16 [ Manager ]

N|NJA, Scatterhead - obecni
brakuje jeszcze LJ i marty ;)

Ehh...i kolejny temat w którym offtopic'uje ;)

06.01.2008
00:24
[10]

Artur20 [ Generaďż˝ ]

Jak oboje złapią HIV to co za różnica kto jest puszczalski, a kto fajny? Poza tym na takich facetów mówi się "dziwkarz" o ile mi wiadomo.

06.01.2008
00:24
smile
[11]

dr. Acula [ Led Zeppelin ]

Gdy jakaś kobieta kocha się często z wieloma mężczyznami, to mówi się, że jest puszczalska. Natomiast gdy takie coś robi facet, to nikomu nie przyjdzie do głowy, by mówić o tym coś źle.
Dzień bez Taikuna, dniem straconym.

06.01.2008
00:27
smile
[12]

martusi_a [ Celestial ]

volve16 --> melduję się :D

Natomiast gdy takie coś robi facet, to nikomu nie przyjdzie do głowy, by mówić o tym coś źle.
W środowisku kobiet mówi się o nim bardzo źle. :>

06.01.2008
00:29
[13]

litlat [ (A)//(E) ]

Bo o facecie 'dziwka' nie powiesz.
Tak jak o dziewczynie 'lovelas'.

Zapytaj jakąś radykalną feministke następnym razem. :]

06.01.2008
00:31
smile
[14]

volve16 [ Manager ]

litlat :
Bo o facecie 'dziwka' nie powiesz.

Oj zdziwilbyś się (nie, nikt mnie tak nie nazwał):P

06.01.2008
00:31
smile
[15]

eLJot [ a.k.a. księgowa ]

Ekipa w komplecie :D Chyba poprosimy Soula o specjalną kategorię dla nas :D

[4] - i za to lubię te wątki :D

06.01.2008
00:47
[16]

Vegetan [ Zbieramy pieniążki ]

Bo ludzie są zacofani, zamknięci w kręgu dziwnej, nie wiadomo przez kogo wytworzonej "etyki" i postrzegają wszystko bardzo subiektywnie. Ja tam jestem wyzwolony seksualnie i nie komentuję niczyich poczynań. Po co ograniczać swoje człowieczeństwo?

06.01.2008
00:50
[17]

Yo5H [ ziefff ]

Bo zyjemy w takim spoleczenstwie.

06.01.2008
00:55
smile
[18]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Zapytaj same kobiety. Nie od dziś wiadomo, że największym wrogiem niewiasty, jest druga niewiasta. Panie więc ukuły mit, który z jednej strony pozwoli zazdrosnym pannicom zmieszać z błotem przedstawicielki płci pięknej, które się nie boją i pełniej korzystają z życia, a z drugiej stworzy społeczny hamulec, chroniący swoich mężczyzn przed zakusami rywalek.

To tak z grubsza, jeśli chodzi o nurtujący Cię problem.

06.01.2008
02:35
[19]

Janczes [ You'll never walk alone ]

a przeszkadza ci to?

06.01.2008
02:36
smile
[20]

Loon [ Panicz ]

Bo to trochę tak jak z chodzeniem w gości. Jak odwiedzasz codziennie innych znajomych w domach to jesteś towarzyski, a jak ciągle różni znajomi przychodzą do Ciebie, to masz w domu burdel, "spęd" i przechowalnię :).

06.01.2008
07:57
[21]

Hawkman [ Konsul ]

"Bo wszystkie one to suki są" hahaha
"Testosteron" otworzył mi oczy na świat :D

06.01.2008
08:08
smile
[22]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Znowu to samo jak widzę?:D Nowy generał?

A odpowiedź jest bardzo prosta lecz trudna do zaakceptowania, kto żąda unieważnenia praw natury: faceci rzadko zachodzą w ciążę.

06.01.2008
08:38
smile
[23]

gacek [ FISHKI dot NET ]

Bo: "jak suka nie da , to pies nie weźmie"

06.01.2008
08:47
[24]

Jaworczyk96 [ Generaďż˝ ]

bo factów się boją

06.01.2008
09:07
smile
[25]

HumanGhost [ Generaďż˝ ]

<<-- Loon Hehehe świetne porównanie.

06.01.2008
09:28
[26]

frer [ God of Death ]

Ja się po części zgadzam z Attylą. To pośrednio wynika z tego, że facet nie może zajść w ciążę, więc ponosi mniejsze konsekwencje.
Kobieta natomiast, gdy zajdzie w ciążę przestaje być atrakcyjna dla samców, bo traci swoją wartość rozrodczą. Do tego gdy kopuluje z wieloma samcami to nie mają oni pewności, że potomstwo należy do nich, więc wolą partnerki, które zapewnią wyłącznie im potomków.
Poza tym same kobiety mają stadną psychikę. Skoro jakiś samiec jest atrakcyjny dla wielu samic to dla danej samicy też będzie się wydawał przez to bardziej atrakcyjny. To działa także w drugą stronę, gdy facet w ogólnym kobiecym środowisku nie jest uznawany za atrakcyjnego to jest mniejsze prawdopodobieństwo, że konkretna kobieta uzna go za takiego.
Pomijając pierwotne instynkty to same kobiety nadają innym kobietom "etykietki", głównie z zazdrości, za to facetów pozostawiają w spokoju, bo walczą o ich względy.

Btw nowy rok się ciekawie zapowiada, ostatnio pełno takich tematów jest. Nasi prowokatorzy już się wyrobili w swoim fachu. ;)

06.01.2008
09:56
[27]

martusi_a [ Celestial ]

frer -->
Skoro jakiś samiec jest atrakcyjny dla wielu samic to dla danej samicy też będzie się wydawał przez to bardziej atrakcyjny. To działa także w drugą stronę, gdy facet w ogólnym kobiecym środowisku nie jest uznawany za atrakcyjnego to jest mniejsze prawdopodobieństwo, że konkretna kobieta uzna go za takiego.
Moim zdaniem to już za daleko posunięty wniosek. Wszystko jest kwestią indywidualnych preferencji, czy też feromonów.
Pomijając pierwotne instynkty to same kobiety nadają innym kobietom "etykietki", głównie z zazdrości
Owszem, zazdrość jest jednym z czynników, ale nie jedynym. Dla kobiet, które z natury szukają stabilizacji, "puszczalstwo" jest czymś po prostu nienaturalnym, nielogicznym.

06.01.2008
10:04
smile
[28]

COREnick [ LaNuit AppartientANous ]

matrusi_a --> W pełni się zgadzam. frer przesadził.

06.01.2008
10:23
[29]

frer [ God of Death ]

martusi_a --> Każda podejmowana decyzja jest przepuszczana przez pryzmat akceptacji społecznej, więc nie jest to całkowicie kwestią indywidualną. Poza tym zapomniałem napisać też o tym, że w tego typu sytuacjach części kobiet się po prostu wydaje, że facet skaczący z kwiatka na kwiatek przy nich się zmieni. Co oczywiście jest totalnie bezzasadne i na pewno się nie stanie, ale chyba taka jest już kobieca natura.
Co do drugiego komentarze to zdaję sobie sprawę, że dla większości społeczeństwa puszczalstwo nie jest naturalne, ale rozmawiając na ten temat wychodzę z założenia, że nie rozmawiamy o tej większości.

07.01.2008
10:12
[30]

Attyla [ Flagellum Dei ]

frer
Kobieta natomiast, gdy zajdzie w ciążę przestaje być atrakcyjna dla samców, bo traci swoją wartość rozrodczą
Znam wiele kobiet "dzieciatych" i jakoś nie zauważyłem, by umniejszało to ich atrakcyjność jako kobiet. Często działa to wręcz jako quasiafrodyzjak:D ja myślę, że to przede wszystkim atawizm nakazujący deprecjonować wszystko to, co nie pochodzi z lędźwi konkretnego mężczyzny. W naturze znane są nawet gatunki zwierząt, gdzie samce przejmujące kontrolę nad stadami w pierwszym rzędzie zabijają maleństwa poczęte przez poprzedniego przywódcę. Człowiek jest w połowie zwierzęciem, więc i takie atawizmy nie muszą być mu obce. Stąd bierze się jednoznacznie zły stereotyp "ojczyma" i "macochy". Zresztą nie bez przyczyny stereotypy te funkcjonują. Istnieje duża ilość przypadków przeczących tym stereotypom, ale też stereotyp ten nie deprecjonuje jednoznacznie pozycji ojczyma lub macochy a nakazuje przynajmniej dużą ostrożność w dobieraniu partnerów życiowych. Źródłem stereotypu jest oczywiście niepopularna a nawet coraz bardziej rugowana obecnie troska o dobro potomstwa. Efekt liberalizmu - tj. zerwaniu ciągłości pokoleniowej nakazującej pokoleniu żyjącemu tu i teraz uwzględniać interesy tych, którzy odeszli oraz tych, którzy nadejdą po nas. W końcu powszechny hedonizm i konsumpcjonizm sprzyjają optyce "po nas choćby potop".

Poza tym same kobiety mają stadną psychikę.
I tu nie zgodzę się z tobą w pełni. Ty po prostu akcentujesz tu ewidentne skutki społecznej natury człowieka nakazujące mu zwracać uwagę na opinię otoczenia. Ja z kolei akcentuję przede wszystkim silny instynkt macierzyński kobiety, który nakazuje jej poszukiwać partnera najlepszego do realizacji roli opiekuna rodziny. Stąd wysokie uznanie cech takich jak zaradność, status majątkowy, przewidywalność (a zatem i brak uzależnień mogących wpłynąć negatywnie na realizację funkcji opiekuna) czy cechy charakteru uzupełniające jej cechy (tj. kobieta o wysokim stopniu indywidualności poszukuje faceta o osobowości słabszej - a zatem stawiającego mniejszy opór przy wychowaniu do jego naturalnej roli a kobieta słaba znajdzie sobie faceta dominującego) itp itd. Zresztą dążenie do racjonalnej oceny tych cech była przyczyną, dla której młodym kobietom odmawiało się i odmawia prawa do wyboru swego przyszłego partnera. W końcu pociąg seksualny potrafi nieźle zamieszać i przy doborze pary elementem najistotniejszym może się stać dobór fizyczny. To zaś jesz coraz częściej przyczyną rozwodów, bo uznanie dla ulotnych przyjemności staje się coraz większe kosztem doboru na gruncie uzupełniania różnic cech psychicznych i pozycji majątkowej. Nie muszę chyba dodawać, że jest to wstępem do rozpadu autorytetu rodziny a w konsekwencji i społeczności.

Skoro jakiś samiec jest atrakcyjny dla wielu samic to dla danej samicy też będzie się wydawał przez to bardziej atrakcyjny.
Jak widzę i ty uległeś mitowi nakazującemu wierzyć, że dobór fizyczny jest najistotniejszym. Zresztą i Martusi_a postrzega człowieka jako mechanizm biologiczny. Taki samoistny komputer niepotrzebujący systemu operacyjnego by działać albo wymagający wyłącznie jego jądra tj. instynktu samozachowawczego.

martusi_a
Owszem, zazdrość jest jednym z czynników, ale nie jedynym. Dla kobiet, które z natury szukają stabilizacji, "puszczalstwo" jest czymś po prostu nienaturalnym, nielogicznym.
A skąd twoim zdaniem u kobiet bierze się wysokie uznanie dla stałości uczuć i preferencji osobowych? Na tyle, na ile zdążyłem się zorientować (choć mogę się mylić) dajesz się ponosić życzeniowemu "rozumowaniu" feministek bazującym na tworzeniu i utrzymywaniu resentymentów a nakazjującym pielęgnować spiskową teorię rozwoju kultury, według którego jest ona produktem samców chcących "zapanować" nad kobietami. Tymczasem kultura jest naturalnym produktem preferecji wynikających z ról biologicznych, wedle których kobieta jest przede wszystkim potencjalną matką a mężczyzna jest przede wszystkim potencjalnym ojcem i instytucje społeczne, tradycje i zwyczaje w sposób naturalny dążą do realizacji podstawowego celu tj. następstwa pokoleniowego, przy czyn nowe pokolenie powinno być na tyle liczne i zamożne, by zaspokoić materialne podstawy egzystencji rodziny. Z tego punktu widzenia "puszczalska" jest jednostką niepożądaną, ponieważ jest nastawiona wyłącznie na swoją osobistą fizyczność dając przy tym niewielkie gwarancje skutecznego i dobrego wychowanie potomstwa.
Najprawdopodobniej mierzi cię ten "seksistyczny" obraz świata, ale jest to wynik feministycznych resentymentów bazujących na przekonaniu każdego człowieka, że został stworzony dla czegoś "wyższego" niż "trywialne" rodzicielstwo. Tymczasem to właśnie rodzicielstwo jest najwyższym i najtrudniejszym wyzwaniem dla każdego człowieka dającym mu możliwość samorealizacji w stopniu niemożliwym do osiągnięcia w innych rolach (bo pozwalającym na realizację celów wewnętrznych a nie zewnętrznych - wysublimowanych z życzeniowego postrzegania rzeczywistości)

Zatem i ty i frer macie rację ale tylko pod warunkiem połączenia twojego i jego poglądu w jedną całość. Tak zresztą jak we wszystkim. Kobieta i mężczyzna wzajemnie się uzupełniają i tylko postrzeganie ich jako całości (a nie atomistyczne rozpatrywanie "rzeczywistości męskiej" i "rzeczywistości żeńskiej") daje obraz stereoskopowy i rzeczywisty tak jak to możliwe (to tak jak z człowiekiem, który tracąc jedno oko traci możliwość np. postrzegania odległości i głębi. Nie ma zatem sensu wyłupiać jednego oka w przekonaniu, że tylko to drugie przekazuje obraz rzeczywisty i nie skażony).

07.01.2008
10:32
[31]

mikmac [ Senator ]

Attyla, frer -->
ja rozumiem, ze faceci zawsze wszystko wiedza najlepiej, tylko nie bardzo kapuje czemu deliberuja nas tym jakie sa, co czuja i czym sie kieruja KOBIETY skoro ow kobietami nie sa.

Zdecydowanie IMO najlepiej opisal to paudyn.

07.01.2008
11:15
[32]

Attyla [ Flagellum Dei ]

mikmac
czyżbyś kwestionowała prawo wypowiadania się mężczyzn na takie tematy? Czyżby sam fakt posiadania innej płci oznaczał, że EX DEFINITIONE nie mają racji???
Czyżbyś już wyłupiła sobie drugie oko?

07.01.2008
11:19
[33]

mikmac [ Senator ]

Attyla -->
po pierwsze nie EX DEFINITIONE tylko 'z definicji' - to polskie forum, wiec pisz po polsku. Uzywanie laciny w co drugim zdaniu jest uwazane za 'bajeranckie' tylko w srodowisku prawnikow ;)

po drugie to zabawa z koncowka fleksyjna tylko troche smieszna, rzeklbym grymas polgebkiem ;)

po trzecie nie, nie neguje mozliwosci wypowiadania sie "z definicji". Jedynie robicie to w taki sposob jak byscie pozjadali wszelkie zenskie rozumy.

07.01.2008
11:33
[34]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Co do łaciny to de gustibus et coloribus non disputandum est:D i na tym powinniśmy zakończyć tą dyskusję, bo następnym "argumentem" będzie już moja marna ortografia:p

A co do reszty, to w jakim zakresie twoja odpowiedź unieważnia moją ocenę - bo jakoś tego nie dostrzegam? "Pozjadaliśmy wszystkie rozumy" - dlaczego? Czy aby nie dla tego, że jesteśmy przedstawicielami "ciemiężyciela" - czyli "samczej" części ludzkości? A jeżeli NIE DLATEGO to DLACZEGO, bo innego powodu nie podajesz???

07.01.2008
11:37
[35]

QrKo_ [ ]

[18]
Tajemnica została rozwiana :)

07.01.2008
11:46
[36]

StifflersMum [ M.I.L.F ]

jest takie powiedzenie : jak zdradza facet to tak jakby ktoś splunął przez okno na zew.
jak zdradza kobieta to tak jakby ktos naplul do domu przez okno

07.01.2008
14:10
[37]

koziolekl [ Generaďż˝ ]

Apach, myślałem, że jesteś facetem.

Bo którego normalnego faceta to martwi?

07.01.2008
14:21
[38]

lolex00 [ Konsul ]

Apach ---> poto tak jest zebys sie pytal...

07.01.2008
14:23
smile
[39]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

dlatego , ze :

utarlo sie , ze dziewczyna powinna byc pozadna irobic to dopiero po slubie , a facet nie musi byc porzadny ;] ogolnie to kobieta decyduje czy jest sex czy nie , od faceta tak jakby to nie zalezy ,wiec dlatego , jakdziewczyna daje dupska komu popadnie to jest puszczalska dziwka , a koles jak zapuka to jest ktos , bo w koncu mu jakas dala

07.01.2008
19:04
[40]

martusi_a [ Celestial ]

frer -->
Każda podejmowana decyzja jest przepuszczana przez pryzmat akceptacji społecznej
Z tą akceptacją, to tak do pewnego stopnia. Myślę, że znaczny % ludzi, w momencie wchodzenia w bliższe relacje damsko-męskie, niepokoi się kwestią "a co będzie, jak on/ona się nie spodoba moim znajomym". Przynajmniej przez chwilę. Ale nie mogę się zgodzić z twierdzeniem, że jeśli, powiedzmy, większość moich koleżanek wzdycha na widok jakiegoś mężczyzny "och ach, jaki on piękny", to fakt ten podbija moją ocenę danego osobnika. Dlatego pewnie, że kierunkuję się na ocenę "w moim typie/nie w moim typie", a nie na "przystojny/nieprzystojny" :)

Attyla -->
Zresztą i Martusi_a postrzega człowieka jako mechanizm biologiczny.
A czy daleka jestem od prawdy? :) Racja, fascynują mnie biologiczne podstawy zachowań, wpływ instynktów na nasze życie, hołduję behawioryzmowi, co jest dodatkowo umacniane przez kierunek moich studiów. Nie oznacza to jednak, że nie dostrzegam innych aspektów i złożoności natury ludzkiej. Przeciwnie, tajemnicę ludzkiego intelektu też podziwiam.
A skąd twoim zdaniem u kobiet bierze się wysokie uznanie dla stałości uczuć i preferencji osobowych?
Mówiąc najprościej, z natury :) I z oddziaływań społecznych. Oczywiście, że podstawową rolą kobiety jest macierzyństwo. Stąd jej znikoma tendencja do "poligamii". Jak sam napisałeś, kobiety skupiające się na własnej fizyczności nie rokują wielkich szans na spełnienie tej roli; stąd moje określenie, że prezentują postawę nienaturalną. I jako takie "wybryki natury" są odbierane.
Feministki we mnie tyle, ile jej w każdej statystycznej kobiecie, a świata nie uważam za "seksistyczny" /i nie mam pojęcia, skąd w ogóle to przypuszczenie/.
A co do wypowiedzi micmaca, Attylo, szanuję Twoją wiedzę i doświadczenie, masz dużo racji, aczkolwiek nawet to nie daje Ci monopolu na słuszność z jednego prostego powodu - brak możliwości wypraktykowania. :) /tak, jestem także zwolenniczką poznania empirycznego/ I dotyczy to każdej pojedynczej osoby.

07.01.2008
19:39
[41]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

a właśnie martusi_a - może nam wytłumaczysz skąd sie biorą puszczalskie, skoro jak twierdzisz:
"puszczalstwo" jest czymś po prostu nienaturalnym, nielogicznym
wg mnie to kompletna bzdura! kobiety tak samo jak faceci pragną przygód seksualnych - problem jest taki, że przy okazji szukają osła który je utrzyma, kiedy będą w ciąży i wychowywać małe dziecko - a że ten osioł niekoniecznie musi być tym który je zapłodni...

07.01.2008
19:54
[42]

martusi_a [ Celestial ]

Tlaocetl -->
Nie wiem skąd się biorą, nie jestem przecież wyrocznią i znawczynią tematu, tym bardziej, że nigdy "łatwa" nie byłam.
Wydaje mi się, że puszczalstwo nie jest jakąś chorobą, by określać źródło. Taki typ po prostu. Jedne są "puszczalskie", inne cnotliwe. U facetów zresztą też się to różnie przedstawia.

Seks w pojęciu kobiet ma z reguły inne znaczenie, niż w pojęciu mężczyzn.
szukają osła który je utrzyma, kiedy będą w ciąży i wychowywać małe dziecko - a że ten osioł niekoniecznie musi być tym który je zapłodni...
Czyli rozumiem, że nie planujesz się wiązać, bo nie chcesz wyjść na osła? :)

07.01.2008
19:59
smile
[43]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

nigdy "łatwa" nie byłam.
pewnie jesteś z tego dumna :P - ile randek trzeba "odbębnić" z porządną dziewczyną?

nie traktuj tego osobiście - ja nadal nie wiem czemu ludzie czepiają sie dziewczyn, które decydują się na seks "od razu", skoro ja tego chcę i ona też to na co czekać?

07.01.2008
20:04
[44]

martusi_a [ Celestial ]

pewnie jesteś z tego dumna :P
Nie rozpatruję tego w kategoriach dumy :)

ile randek trzeba "odbębnić" z porządną dziewczyną?
:D Obawiam się, że to nie działa na zasadzie dokładnych wyliczeń :) Ale słyszałam kiedyś, że magiczne pół roku ;)

skoro ja tego chcę i ona też to na co czekać?
Jeśli to za porozumieniem stron, to nie ma żadnych przeciwwskazań. :]

07.01.2008
20:15
smile
[45]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

no to widzę, że się zgadamy... ;P
szczerze mówiąc, kiedy idę do łózka z kobietą, to g... mnie obchodzi czy miała kogoś wczoraj, lub czy miała 1 czy 10 czy 100 czy 1000 kochanków (nie mam zamiaru o to pytać), ważne jest tu i teraz - i to czy jesteśmy szczęśliwi w tym właśnie momencie (czyli czy jest "dobra" - za dziewicami nie przepadam)

07.01.2008
21:09
[46]

cotton_eye_joe [ maniaq ]

:D Obawiam się, że to nie działa na zasadzie dokładnych wyliczeń :) Ale słyszałam kiedyś, że magiczne pół roku ;)

ILE?! to chyba w gimnazjum :D 2-3 mies. MAX :)

07.01.2008
21:15
[47]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

Tlaocetl - a mnie interesuje , nie chce byc z kims kogo pukalo pelno kolesi , no wai

07.01.2008
21:16
[48]

wysiak [ Generaďż˝ ]

Sebul --> Tak z ciekawosci, ile ty masz lat?

07.01.2008
21:19
smile
[49]

cotton_eye_joe [ maniaq ]

1 czy 10 czy 100 czy 1000 kochanków

taka co miala 1000 albo nawet 100 czy mniej, mogla polowie z nich loda robic. nie dreczylaby cie taka mysl, jakbys sie z nia calowal?

07.01.2008
21:22
[50]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

wysiak - skoncze 20 za miesiac i pare dni

cotton_eye_joe - mysle ze wiecej niz polowie :)

07.01.2008
21:25
smile
[51]

skorp [ Centurion ]

kobieta jak się puszcza nazywana jest ku... natomist odpowiednikiem takiej osoby u męszczyzn jest k...iarz.

Przepraszam jeśli kogoś uraziłem ,ale nie zgadzam się z tezą w tym wątku.

07.01.2008
21:26
[52]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

kazdy niech robi co chce , to nie ja bede zalowal :)

07.01.2008
22:13
smile
[53]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

Sebul, cotton-eye-joe -> no problem, naprawdę... mój Przyjaciel (przez duże P) też był dumny, że żeni się z dziewicą, teraz jest w trakcie rozwodu, facet stał sie nerwusem, psycholem, pajacem...
ja nie mam zasad z innej epoki... NIE JESTEM HIPOKRYTĄ, wolę żyć chwilą - carpe diem

07.01.2008
22:18
[54]

frer [ God of Death ]

cotton_eye_joe --> O takich rzeczach można nie myśleć jeśli rzeczywiście są przeszłością. Gorzej, że zwykle takie kobiety nie mają zbyt mocnych zasad moralnych i nie wiadomo, czy spotykając się na randce i całując ona kilka minut wcześniej nie robiła orala pierwszemu napotkanemu kolesiowi który miał ochotę. No chyba, że ktoś jest w stanie poznać po smaku, bo ja takich doświadczeń nie mam, więc na wszelki wypadek wolę się od takich kobiet trzymać z daleka.

07.01.2008
23:30
smile
[55]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

Tlaocetl -widocznie nie umial jej sobie wyrobic :)

dziwka to zadne wyzwanie :)

ja nie mam zamairu lizac cipki w ktora wchodzilo milion brudnych fiutow

08.01.2008
11:35
[56]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Martusi_a
A czy daleka jestem od prawdy? :)
I tak i nie. Zgodnie z nauczaniem filozofii greckiej (zwłaszcza Arystotelesa) i ojców Kościoła człowiek składa się z pierwiastka cielesnego i duchowego. Poddawanie się cielesności bez kontroli ducha jest od zawsze uznawane za barbarzyństwo i zło samo w sobie. I nie sądzę, byś ty wprost coś takiego odrzuciła. Jednak głosząc, że człowiek jest przede wszystkim mechanizmem, biologiczno - chemicznym doprowadzasz do usunięcia z definicji człowieczeństwa pierwiastka duchowego. Jak to możliwe? Twierdząc, że człowiek jest zwierzęciem domyślnie przyjmujesz, że jedyne zasady i prawa wewnętrzne (tj. nienarzucone i nie odbierające tym samym wolności) są instynktowne. Wszystkie inne prawa (tj. te, które mają kontrolować cielesną stronę człowieczeństwa) są tym samym prawami zewnętrznymi i narzuconymi a zatem sprzecznymi z naszą naturą i nieważnymi. My zatem w naszym dążeniu do „wolności” musimy je omijać, usuwać i eliminować – czyli realizować rousseańską „wolność wewnętrzną” czy jak kto woli „wolność moralną”.
Z tego powodu nauka kościoła stoi w rażącej sprzeczności z „treścią” rewolucji „dzieci kwiatów”, która zaraz po rewolucji komunistycznej z lat 30-tych XX w. stanowi treść neoliberalizmu (stojącego w bezpośredniej sprzeczności z klasycznym liberalizmem amerykańskim).
W konsekwencji osoby, dla których jedynym światopoglądem i „kręgosłupem moralnym” jest zdanie „zjeść raz dziennie coś na gorąco i żeby do pierwszego starczyło” tracą powód, dla którego prawa inne niż „prawa wewnętrzne” - czyli w zasadzie instynkt zwierzęcy – powinny być respektowane. Sprowadza się to do usuwania z przestrzeni publicznej pierwiastka duchowego człowiek i sprowadzenia go do poziomu zwierzęcia stadnego, które prawo respektuje tylko o tyle o ile będzie ono prawem narzuconym. Innymi słowy liberalizm wprowadza dokładnie to samo, co setki lat temu wprowadził Islam – mentalność wygnańca, dla którego nie ma praw dobrych i wartych respektowania poza prawami, które przeszły przez sito wewnętrznej weryfikacji a skoro nie istnieje władza, która te prawa wewnętrzne mogłaby uznać za swoje, to nie istnieje i dobra władza. W konsekwencji każda władza staje się automatycznie władzą ex definitione złą i wyrazem przymusu i zniewolenia, który zwalnia każdą jednostkę z obowiązku lojalności wobec tej władzy.
Również i władzy bazującej na autorytecie mądrości pokoleń. Oznacza to, że
1.wartości etyczne nie respektowane przez jednostkę nie mogą jej wiązać (koncepcja Rawlsa),
2.każda wartość, która nie pochodzi z jedynego obiektywnego źródła naszej bosko – zwierzęcej mości, jest wartością fałszywą a wymóg jej respektowania jest z gruntu zamachem na „wolność” będącą wartością tym samym abstrakcyjną i niemożliwą do osiągnięcia w żadnych warunkach realnych.

Wracając zatem do twego pytania: jesteś biegunowo odległa od prawdy, bo bazujesz na ideologii szkodliwej i wprost sprzecznej z naturą ludzką będącą realizacją wolnej woli a nie wolnych fantazji.

Oczywiście, że podstawową rolą kobiety jest macierzyństwo.
Oj bo zaraz pojawi się Bereszka i zaatakuje cię za to „świętokradztwo”. ;D

Feministki we mnie tyle, ile jej w każdej statystycznej kobiecie, a świata nie uważam za "seksistyczny" /i nie mam pojęcia, skąd w ogóle to przypuszczenie/.
Jest to bezpośredni wniosek z rozważań umieszczonych w 1 części tego wystąpienia.

aczkolwiek nawet to nie daje Ci monopolu na słuszność z jednego prostego powodu - brak możliwości wypraktykowania. :) /tak, jestem także zwolenniczką poznania empirycznego/
Znaczy to co skuteczne jest też dobre? Jeżeli zatem Himmler skutecznie wyeliminował Żydów z przestrzeni publicznej na kilka lat, to jego działania były dobre? Ja jednak jestem zwolennikiem tezy, że dobre nie musi wynikać z empirii a często jest z nią sprzeczne. Dlatego jestem konserwatystą a nie neoliberałem. To neoliberalizm upatruje się jedynego źródła prawdy i wolności w empirycznych doznaniach każdej jednostki z osobna. Stąd kobiety uzurpują sobie prawo do decydowania o sobie samych i każdą opinię „z zewnątrz” czyli od kogoś kto kobietą nie jest uważają za z definicji nieuprawnioną. I to jest ten seksizm, który słusznie Micmacowi (albo Micmaci czy jak to odmieniać:D) zarzuciłem. W kwestiach etycznych empiria nie działa a badania opinii publicznej nie mogą zastąpić instynktu prawdy i sprawiedliwości. Chyba, że chcemy zrewidować naszą ocenę faktu wyboru Hitlera w 1933 i nadania mu władzy de facto absolutnej (która w końcu wynikała z poparcia ludu niemieckiego) czy ocenę rządów Dyrektoriatu i innych władz legitymowanych wdg. zasady populus vult = deus vult.

Tlaocetl
kobiety tak samo jak faceci pragną przygód seksualnych
Być może pragną ale nie konieczne chcą. Jest jednak pewna etyczna różnica pomiędzy uleganiem fantazjom a ich kiełznaniem za pomocą odpowiedzialnej woli. Dlatego pod tym względem Martusi_a ma rację.

pewnie jesteś z tego dumna :P - ile randek trzeba "odbębnić" z porządną dziewczyną?
Za taki „żart” dostałbyś ode mnie w gębę. Powinieneś znać granice, poza które człowiek kulturalny nie wychodzi. Chamska rubaszność nie razi dziś tak jak dawniej, ale jest to poważny błąd a ty jesteś winien każdej kobiecie szacunek bez względu na to czy ona sama takie życzenie wyrazi. Martusi_a jest kobietą, więc powinieneś się pilnować a jeżeli już ci się taki zbuk „wypsnie” powinieneś przeprosić by usunąć jego smród.

08.01.2008
11:48
[57]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

Attyla - widze ze jestes swiecie przekonany , ze KAZDEJ kobiecie nalezy sie szacunek ,oj zle podejscie ,zle

08.01.2008
11:56
[58]

Attyla [ Flagellum Dei ]

KAŻDEJ kobiecie z definicji należny jest szacunek, chyba, że ta kobieta udowodni, że na ten szacunek nie zasługuje. Innymi słowy obowiązuje zasada domniemania tego, że kobieta zasługuje na szacunek. Martusi nikt z nas nie zna, więc naszym psim obowiązkiem jest zachowanie wobec niej postawy pełnej szacunku, co nie musi, choć może, oznaczać postawy serwilistycznej (również w sferze dyskusji).

08.01.2008
12:03
[59]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

Attyla - niby tak , ale zauwaz ,ze to forum i tutaj raczej wiekszosc ludzi pisze rzeczy ,ktorych by w realu nie powiedziala . Tak samo jak z rozmowami na gg, ze smielej sie gada niz na zywo. Mysle , ze ktos kto lubi dana dziewczyne , nie zadalby jej takiego pytania. A na szacunek zaczyna coraz mniej kobiet zaslugiwac niz facetow . Jak teraz spojrzec na gimnazjalistki , to az trzepie czlowieka.

08.01.2008
12:13
[60]

Pshemeck [ Dum Spiro Spero ]

Wyluzowac :) Kobieta trzaskajaca sie z wieloma facetami widocznie to lubi i tyle :) Facet trzaskajacy sie z wieloma kobietami tez widocznie to lubi :P Czy gdzies jest nakazane by cale zycie jesc ten sam chleb z tego samego pieca :) ?
Zazwyczaj najglosniej krzycza o tym osoby ktore nawet z jednego pieca jesc nie moga :D
Szacunku nie ma sie na starcie, szacunek sie zdobywa - tak gwoli scislosci.

08.01.2008
12:13
[61]

__slim_sas__ [ Pretorianin ]

Tak już bywa :)

08.01.2008
12:13
[62]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Sebul
Jak teraz spojrzec na gimnazjalistki , to az trzepie czlowieka.
Moja córka jest gimnazjalistką a ja znam jej koleżanki i jakoś nie zauważyłem tej oczywistości. Zresztą nie ma to żadnego znaczenia. Gdyby nawet było tak jak piszesz, to nasz stosunek do nich odbija się w ich stosunku do siebie samych. Chcą być "cool", więc radośnie przyjmują nowe zasady gry, wedle których każda dziewczyna jest z definicji "łatwa". To czy zaczną mieć szacunek do samych siebie i czy w związku z tym będą świadome swojej płci i związanych z tym ograniczeń zależy w dużym stopniu od nas.

08.01.2008
12:14
[63]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

Zasady trzeba miec :)

08.01.2008
12:26
[64]

martusi_a [ Celestial ]

Attyla -->
Twierdząc, że człowiek jest zwierzęciem domyślnie przyjmujesz, że jedyne zasady i prawa wewnętrzne (tj. nienarzucone i nie odbierające tym samym wolności) są instynktowne.
Bo człowiek JEST zwierzęciem, na co wskazują jego korzenie, ewolucja itd. Z zaznaczeniem, że jest zwierzęciem szczególnym /wspomniany przeze mnie intelekt/, co powoduje, że zmienia się zakres jego wszelakich modeli zachowań, a także uprawnień. Dlatego broń Boże nie odrzucam praw płynących z troski /tak, tak właśnie bym to nazwała - troska/ o zachowanie godności człowieczej.
I nigdy nie byłam zwolenniczką koncepcji Rousseau.
Znaczy to co skuteczne jest też dobre?
Niczego takiego nie napisałam i niczego takiego nie miałam na myśli.
Stąd kobiety uzurpują sobie prawo do decydowania o sobie samych
Moim zdaniem, każdy ma prawo do decydowania o sobie, bez względu na płeć...
i każdą opinię „z zewnątrz” czyli od kogoś kto kobietą nie jest uważają za z definicji nieuprawnioną.
... i każdy ma prawo do własnego zdania. Dlatego Twojemu zdaniu mogę przyznać rację bądź nie, ale, moim zdaniem, nijak się to ma do prawdy ogólnej, która nigdy nie zostanie poznana, bo nie istnieje coś takiego, jak czysty obiektywizm.
Jeśli chodzi o kwestie etyczne, to również daleka jestem od stwierdzenia, że ich podstawą ma być empiria. Istnieją i muszą istnieć pewne zasady uniwersalne, a priori. Niemniej jeśli chodzi o bezpośrednią analizę i wydawanie sądów na temat kobiety przez mężczyznę, czy vice versa /a to jest głównym problemem wątku/ - tutaj już bym bardzo uważała. Nikt z nas nie dysponuje pełną optyką, a środki poznawcze są uzależnione /ograniczone?/ od naszej, no niestety, płci, uwarunkowań psychologicznych i tak dalej.




Szacunku nie ma sie na starcie, szacunek sie zdobywa - tak gwoli scislosci.

Poważny błąd światopoglądowy. Attyla zresztą już to wyjaśnił.

08.01.2008
13:58
[65]

EMP2 [ Pretorianin ]

"Tlaocetl
kobiety tak samo jak faceci pragną przygód seksualnych
Być może pragną ale nie konieczne chcą. Jest jednak pewna etyczna różnica pomiędzy uleganiem fantazjom a ich kiełznaniem za pomocą odpowiedzialnej woli."
O to brzmi trochę inaczej niż twoja wypowiedź:

"Dzisiaj każda z was chce być markietanką i prostytutką w jednym i chce nią być nie narażając się na oceny i potępienie."
Z tego wątku:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=7128244&N=1

ewolucja poglądów czy może szwankująca pamięć? Chyba to druga bo zarzekałeś się wtedy że jeśli ja pozostanę na tym forum to je opuścisz.

08.01.2008
16:11
smile
[66]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

EMP2 -> ups, myślałem, ze to do mnie :)

08.01.2008
16:15
[67]

EMP2 [ Pretorianin ]

Tlaocetl nie pomyliłem Cię z attylą zacytowałem jego odpowiedź na twojego posta. Co do oceny opinii attyli cóż mamy podobną. A wątek przeczytaj, pod koniec robi się ciekawie.

08.01.2008
17:30
[68]

Bojak [ Don ]

'Czemu kobieta jest puszczalska, a facet fajny?" - hmmm, bo jakoś nie wyobrażam sobie puszczalskiego mężczyzny :)

09.01.2008
09:52
[69]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Martusi_a
Bo człowiek JEST zwierzęciem, na co wskazują jego korzenie, ewolucja itd.
No i tym jednym zdaniem przeczysz swym następnym tezom (zwłaszcza braku zainteresowania idiotyzmami Rousseau - tzn możesz nie interesować się tym, ale jest to element twego światopoglądu, co ja zwyczajnie demaskuję). Twierdząc, że człowiek jest zwierzęciem dokonujesz jednoczesnego deprecjonowania (poprzez pominięcie) tego, co pozwala nam twierdzić, że zostaliśmy stworzeni na obraz i podobieństwo. Innymi słowy przemilczeniem tym usuwasz lub co najmniej ignorujesz pierwiastek duchowy człowieczeństwa (i nie chodzi tu o intelekt a o duszę).

Dlatego broń Boże nie odrzucam praw płynących z troski /tak, tak właśnie bym to nazwała - troska/ o zachowanie godności człowieczej.
I chwała ci za to, że TY tego nie odrzucasz. Tyle, że twoja postawa wpływa na postawy innych ludzi, którzy już przez sam fakt akcentowania godności człowieczej nabywają wiedzę, że ktoś może tej godności nie respektować. Poza tym umieszczając tą godność w kontekście dokonujesz projekcji abstrakcyjnego terminu na rzeczywistość, czyli dokonujesz tego, co jest podstawowym błędem intelektualnym wszystkich czerwonych (w tym neoliberałów - czyli liberałów uznających "zdobycze" rewolucji z lat 30-tych i 60-tych). Błąd ten polega na usunięciu z procesu myślowego zdrowego rozsądku, czyli entuzjastyczne przyjmowanie skutków grzechu nadmiernej konsekwencji.

Niczego takiego nie napisałam i niczego takiego nie miałam na myśli.
Być może nie miałaś na myśli, ale napisałaś:). Napisałaś, że nie jestem uprawniony do dokonywania ocen, ponieważ jako mężczyzna nie jestem w stanie odnieść ocen do rzeczywistości. Ergo - tylko, gdy mam możliwość - mogę a mogę to tyle, co mam możliwość być skutecznym. To co napisałem jest zatem skrótem myślowym (może zbyt wielkim - ale jednak). W każdym razie widać w tym nie tylko przywiązanie do myśli "skuteczne = dobre" ale też do myśli "wolne = dobre" i do myśli "państwo może być liberalne tylko pod warunkiem, gdy jego obywatele MAJĄ MOŻLIWOŚĆ (w opozycji do MAJĄ PRAWO) dokonywania wyborów" (czyli rewolucja socjalistyczna w liberalizmie z lat 30-tych).

Moim zdaniem, każdy ma prawo do decydowania o sobie, bez względu na płeć...
Na takim poziomie uogólnienia nie znajdziesz nikogo, kto nie zgodziłby się z tym zdaniem. Problemy zaczną się zapewne, gdy zaczniemy rozpatrywać poszczególne przypadki "decydowania o sobie". Weźmy kwestię "decydowania o sobie" (czyli dylemat - rozwód czy poświęcenie) w przypadku, gdy mąż/żona popadną w problem alkoholowy czy pracoholizm. Albo bardziej radykalny przykład - prawo do zabójstwa nienarodzonego dziecka - stosunek do którego jest inne w zależności od tego, czy rozpatrujemy sprawę z pozycji byłego płodu czy z pozycji kogoś, kto ruguje z przestrzeni publicznej nieobecne pokolenia - w tym te, które przyjdą po nas (wdg. zasady "nieobecni nie mają racji").

Dlatego Twojemu zdaniu mogę przyznać rację bądź nie, ale, moim zdaniem, nijak się to ma do prawdy ogólnej, która nigdy nie zostanie poznana, bo nie istnieje coś takiego, jak czysty obiektywizm.
Ale jest doświadczenie przynależności, lojalność, honor, instynkt słuszności itp. itd. Twój błąd polega na tym, że koncentrujesz się na tym, czego nie da się osiągnąć. Fetyszyzujesz prawdę powodując tym samym jej usunięcie. Problem z prawdą jest ten, że istnieje tylko o tyle, o ile nikt nie próbuje jej zdefiniować.

Istnieją i muszą istnieć pewne zasady uniwersalne, a priori.
Czyli jakie? Takie, które ty uznajesz, czy takie, które uznaje się w naszym kręgu kulturowym? jeżeli podasz odpowiedź "a", to wypowiesz zdanie wewnętrznie sprzeczne, o czym pisałem w poprzednim poście i co odrzuciłaś jako swoje.

Nikt z nas nie dysponuje pełną optyką, a środki poznawcze są uzależnione /ograniczone?/ od naszej, no niestety, płci, uwarunkowań psychologicznych i tak dalej.
Czyli tym samym usuwasz możliwość dokonywania oceny kogokolwiek przez kogokolwiek. Jest to krok ku autonomii i usunięciu tego, co uniwersalne.
jesteś typową ofiarą liberałów. Wzbudzili w tobie resentymenty i siłą rzeczy dążysz do pełnej autonomii zapominając, że autonomia to usunięcie tego co uniwersalne. Rozumieli to liberałowie klasyczni, ale komuniści ubrani w szatki liberałów (czyli pokolenie 68 i jego wielbiciele) tego nie rozumieją lub rozumieć nie chcą. oczywiście tylko do momentu, gdy nie zdobędą władzy lub przynajmniej przewagi, bo wtedy zaczyna się unifikowanie postaw, myśli i sposobu ich wyrażania, czyli stalinizowanie przestrzeni publicznej (dobrym przykładem bądą tzw. kodeksy mowy, które do niedawna powszechnie powoływano na amerykańskich uczelniach).

09.01.2008
10:00
smile
[70]

zbm [ I Herd U Liek Mudkipz? ]

Attyla -> czy to jakaś specjalna konstrukcja myślowa - zawsze wrzucić rozmówcy że podpiera się idiotyzmami Rousseau? :)

nic do Ciebie nie mam, ale przeglądając forum zauważyłem, że od pewnego czasu średnio w co drugim długim poście wykorzystujesz to określenie:)

pytam z ciekawości

09.01.2008
10:14
[71]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Czy specjalna konstrukcja myślowa? Nie rozumiem o co ci chodzi. Skrzywienie lewicowe to efekt produkowania i pielęgnowania resentymentów. Rousseau to źródło większości z nich. Źródło przede wszystkim tych tez, które świadomie lub nie bazują lub dążą do absolutnej autonomii jednostki, która zakłada, że "stan naturalny" to "stan wolny" od zobowiązań, cywilizacja zaś to stopniowe obciążanie jednostki zobowiązaniami, co ogranicza i w konsekwencji usuwa "wolność". Jeżeli w źródłach czyjegoś rozumowania dostrzegam tą szkodliwą bzdurę, to zwyczajnie o tym mówię. I nie ejst to kwestia piętnowania, bo Rousseau - nie wiedzieć czemu - nie służy co do zasady konstruowaniu negatywnych ocen. To jest kwestia wyłącznie informowania bądź demaskowania - jak kto woli.

09.01.2008
10:28
[72]

rt2 [ Pretorianin ]

Atylla --> Demaskowania? Twoja teza jest rownie sensowna co twierdzenie, ze od czasow Newtona zaczela dzialac grawitacja. To, ze ktos jakies twierdzenie jako pierwszy (powiedzmy, nie chce mi sie tematu zglebiac bo niuanse historyczne nigdy mnie szczegolnie nie zajmowaly) w naukowy sposob opisal nie czyni z niego ojca owego twierdzenia w swiadomosci ludzkiej. Rousseau nie stworzyl niczego, a raczej zapisal swoje obserwacje, zatem z samej definicji jest to cos istniejacego jeszcze przed nim. Czynisz bozka z zaledwie jednego elementu lancuszka myslenia ktore nazywasz "skrzywieniem lewicowym" ktorego wynikiem sa niektore poglady gloszone na forum, a geneza moze byc rozna - np natura ludzka ;-)

09.01.2008
10:44
[73]

Attyla [ Flagellum Dei ]

rt2
Rousseau nie stworzyl niczego, a raczej zapisal swoje obserwacje,
oświeć mnie cóż takiego ten rousseau zaobserwował, bo ja w żadnym z jego pisemek nie widzę nic takiego? jakoś nie zauważyłem, by był on przyrodnikiem czy fizykiem, by opisywał rzeczywistość. Rousseau trudno zarzucić nawet filozofowanie, bo jego prace to zbiór nieuczesanych i nieułożonych myśli charakterem bliskich raczej proroctwom niż filozofii.

09.01.2008
10:49
smile
[74]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

jeszcze 2 tematy odnośnie tytułu wątku, czyli:
- u większości facetów występuje mentalność Kalego: jak oni mieli wiele partnerek, to nie ma problemu, ale jak partnerka "była posuwana" przez wielu facetów, no to już jest fuj, be, nie dotknąłbym itd - to typowy męski egoizm i chęć "posiadania na własność", wielu panów jest jeszcze dodatkowo strasznie zazdrosnych i ma taką tendencję, żeby ptaszka złapać i zamknąć w klatce, bo a nuż będzie chciał uciec, albo ktoś go ukradnie...
ja tam wolę, żeby ptaszek fruwał sobie swobodnie i był ze mną dlatego, że oboje tego chcemy...
poza tym z seksem jest tak samo jak z każdą czynnością, liczy się i teoria i doświadczenie, nie nauczymy się gotować najlepszych potraw stosując 3 przepisy na krzyż, warto poznać kuchnię z całego świata aby zacząć gotować potrawy, które będą arcydziełami - jeśli kobieta miała wielu facetów jest znacznie większa szansa, że będzie lepszą kochanką niż ta która miała jednego...
oczywiście są tacy którzy przeczytają i 10 książek kucharskich i niczego nie ugotują - jednak im więcej się wie o danym zagadnieniu i im większe ma się doświadczenie tym większa szansa, ze będzie się w tym naprawdę dobrym, jeśli tylko człowiek stara się i chce się nauczyć, dlatego mnie nie przeszkadzałoby jeśli partnerka miałaby wielu kochanków przede mną, w końcu jeśli byłaby szczęśliwa ze mną, to co za problem? cieszylibyśmy się naszym szczęściem, a głupią zazdrość zostawiam frajerom

- po drugie: kobiety zawsze będą zazdrosne o te "puszczalskie" i zawsze będą je deprecjonować na wszelkie możliwe sposoby, właśnie dlatego, ze takie kobiety są lepszymi kochankami i faceci do nich lgną - a jak się trafi na naprawdę świetną partnerkę w seksie, to niełatwo się z nią rozstać... tak więc zawsze będzie u "porządnych" kobiet ta zazdrość, obawa o własnego "chłopa", strach przed konkurencją...

09.01.2008
10:50
[75]

NicK [ Smokus Multikillus ]

zbm + rt2 ---> To tak jak jeszcze niedawno z 'michnikowszczyzną'. Trzeba mieć po prostu jakieś nośne hasło i punkt zaczepienia. A ponieważ trudno cały czas szafować jednym określeniem, to trzeba je co jakiś czas zastępować innymi.

09.01.2008
11:12
[76]

Attyla [ Flagellum Dei ]

NicK
bardzo głęboka analiza. jak zawsze... Typowe.

Tlaocetl
Masz rację, jeżeli spojrzysz na to z punktu widzenia zatomizowanych społeczności. Wtedy pozostaje rzeczywiście tylko kwestia seksu i płynących stąd doznań (bo ewentualna ciąża jest już tak daleką perspektywą, że nie ma co o niej wspominać). Jeżeli jednak przyjąć optykę społeczności, to sprawa wygląda zupełnie inaczej. Większa ilość "puszczalskich" to większa ilość ciąż będących skutkiem bezmyślnego kopulowania a co za tym idzie większa ilość dzieci wychowywanych poza pełnymi rodzinami, czyli pozbawionych właściwych wzorców i siatek zachowań. Z tego punktu widzenia - tj punktu widzenia "skażonego" odpowiedzialnością za los przyszłych pokoleń - zjawisko to (tj. istnienie "puszczalskich") jest zjawiskiem jednoznacznie złym i szkodliwym a zatem wartym napiętnowania. Stąd inne traktowanie "puszczalskich" i "tych, co muszą się wyszumieć".

09.01.2008
12:14
[77]

NicK [ Smokus Multikillus ]

Attyla ---> Lepsze trafne krótkie podsumowanie, niż lanie wody i pseudofilozofowanie w kółko o tym samym.

09.01.2008
15:38
smile
[78]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

Attyla - > fałszywe przesłanki prowadzą Cię do błędnych wniosków. Gdzie jest powiedziane, że "puszczalskie" w dzisiejszym społeczeństwie częściej zachodzą w ciąże, niż "porządne"?? Z moich obserwacji wynika, że jest wręcz odwrotnie. Popierajmy puszczalskie - będzie mniej niechcianych ciąż, a i poziom zadowolenia seksualnego społeczeństwa się podniesie, co za tym idzie wzrośnie konsumpcja, nastąpi jeszcze silniejszy wzrost gospodarczy itd ;)
Zjawisko "puszczalskich" należy więc potraktować jako jednoznacznie dobre dla jednostek i ogółu.

09.01.2008
15:47
smile
[79]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Tlaocetl
proste skonstatowanie faktu: porządne nie kopulują przed ślubem. Jeżeli zaś mimo to zajdą w ciążę, to może to być jedynie gwałt lub zapłodnienie pozaustrojowe. W tym 2 przypadku nie można mówić o ciąży niezamierzonej a gwałtów nie jest znowu tak wiele, by mogłoby to wchodzić w paradę z puszczalskimi.

09.01.2008
15:48
smile
[80]

NyyKo [ Generaďż˝ ]

To proste NyyKo tak chciał i stało się

09.01.2008
15:48
[81]

Wojduś [ Generaďż˝ ]

Teraz dopiero się zacznie z tymi wątkami o "uczuciach". Teraz każdy dowiaduje się co robił na Sylwestrze xD

09.01.2008
16:02
[82]

DeVitoo [ AWF Poznań ]

N|NJA

Harrrrrrrr
Ludzie, jest 6 stycznia, a to 20 temat w tym roku o podobnej tresci. Co wyście w tego sylwestra robili do jasnej cholery?


Dlaczego tak jest?

A dlaczego deszcz pada?


Polecam wpisac w wyszukiwarkę "dziewczyna", "kobieta", "laska" i poczytać obszernie zapełnione tematy.



To na cholere się wpisujesz do każdego ? Zacznij pisać konkretnie, a nie same farmazony.

09.01.2008
16:06
smile
[83]

wysiak [ Generaďż˝ ]

Moim zdaniem porzadne kobiety w ogole nie zachodza w ciaze (chyba, ze przez niepokalane poczecie), ba, porzadne w ogole nawet nie mysla o seksie.

09.01.2008
17:16
[84]

martusi_a [ Celestial ]

Attyla -->
z całym szacunkiem dla Ciebie, ale to, co piszesz, zaczyna mi trącić erystyką i demagogią..
Filozofia polityczna nigdy nie była przedmiotem moich zainteresowań, przyznaję, nie dysponuję szeroką wiedzą na tym polu - dlatego nawet nie próbuję wchodzić w polemikę odnośnie neoliberalizmu. Wspomnieć tylko mogę, że zgodnie z fundamentalną definicją, jeśli taką bierzemy pod uwagę, liberalizm to w ogólności prąd ustanawiający wolność najwyższą wartością i koncentrujący się na indywidualizmie - co z kolei budzi mój fundamentalny sprzeciw. Poza tym wciąż jestem dorastającym szczylem, któremu światopogląd jeszcze się do końca nie ukształtował, ale jeśli czas potwierdzi Twoją domniemaną słuszność w demaskacji, to zwrócę honor.
Innymi słowy przemilczeniem tym usuwasz lub co najmniej ignorujesz pierwiastek duchowy człowieczeństwa (i nie chodzi tu o intelekt a o duszę).
O ile filozofia polityczna jest moją piętą Achillesową, o tyle w zagadnieniach metafizyki mam szersze pojęcie. I bardzo odpowiada mi teoria Spinozy, a skoro tak, to z góry zakładam, że człowiek to co najmniej dwie płaszczyzny, prawda?
Napisałaś, że nie jestem uprawniony do dokonywania ocen, ponieważ jako mężczyzna nie jestem w stanie odnieść ocen do rzeczywistości.
Błędny wniosek - napisałam jedynie, że Twoje oceny nie muszą być jedynymi i słusznymi. Podobnie zresztą jak moje, i każdego innego człowieka. Co nie odbiera prawa do wydawania ocen. Dlatego dalszą część akapitu uważam za nadinterpretację i bardzo naciągane wnioski /aczkolwiek logiczne; choć teoretycznie każdej tezie można dopasować antytezę/
Istnieją i muszą istnieć pewne zasady uniwersalne, a priori.
Czyli jakie?

Jakkolwiek to nazwać - kodeks moralno-etyczny? Który powinien uznawać każdy człowiek z uwagi na wyższe dobro, nawet kosztem ograniczenia tej nieszczęsnej, rousseańskiej wolności.

09.01.2008
17:35
smile
[85]

Tlaocetl [ cel uświęca środki ]

Atylla - wziąłem pod uwagę potoczne określenie "puszczalskich/porządnych", jeśli będziesz znienacka formułował definicje własne, to taka dyskusja prowadzi donikąd...

10.01.2008
10:41
[86]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Martusiu
Wspomnieć tylko mogę, że zgodnie z fundamentalną definicją, jeśli taką bierzemy pod uwagę, liberalizm to w ogólności prąd ustanawiający wolność najwyższą wartością i koncentrujący się na indywidualizmie - co z kolei budzi mój fundamentalny sprzeciw.
W sferze deklaracji nie mam ci nic do zarzucenia. Jednak, gdyby rzeczywiście było tak jak to deklarujesz, to nie istniałby przedmiot sporu i bardzo szybko założylibyśmy we dwoje towarzystwo wzajemnej adoracji. Abstrahuję tu od utrudnień związanych z moją sytuacją rodzinną:D.
Jednak nadal twoje wypowiedzi powodują moją krytyczną odpowiedź. Wynika stąd jeden z 2 wniosków:
1. twoje deklaracje i rzeczywiste przekonania nie idą ze sobą w parze;
2. twoje wypowiedzi są sprzeczne z twoimi rzeczywistymi poglądami.

O ile zewnętrzność deklaracji jest możliwa (weźmy dla przykładu publiczną samokrytykę osób nieprawomyślnych w czasach stalinowskich - swoją drogą "nieprawomyślność" i "polityczna poprawność" to tylko gra słów wynikająca z odrębnego tłumaczenia jednego i drugiego - przy czym "political correctness" jest tłumaczeniem na angielski sowieckiej "prawomyślności") o tyle zewnętrzność wewnętrznych przekonań jest absurdem. Stąd odrzucam drugie i przyjmuję pierwsze.

Poza tym wciąż jestem dorastającym szczylem, któremu światopogląd jeszcze się do końca nie ukształtował, ale jeśli czas potwierdzi
Co nie przeszkadza ci w prowadzeniu dyskusji na poziomie niedostępnym większości "dorosłych" "nieszczylów" na tym forum co mimo różnicy zdań może budzić tylko szacunek (już ten wtórny i tym samym mniej formalny a bardziej autentyczny - wynikający z poznawania).

Twoją domniemaną słuszność w demaskacji, to zwrócę honor.
Oj po co czekać?:D Weźmy chociażby działanie tej samej zasady kropli drążącej skałę wobec pedalstwa. Podstawą wyjściową było umieszczenie na piedestale w deklaracji praw człowieka i obywatela wolności w jej abstrakcyjnej wersji. następnie wartość ta była podstawą do obalania każdego kolejnego tabu wytworzonego i usankcjonowanego przez dziesiątki pokoleń. Aż do chwili, kiedy propagandowa instytucja liberalizmu WHO radośnie oznajmiła światu, że pedalstwo nie jest chorobą. Stąd już tylko jeden krok do konstatacji, że skoro pedalstwo nie jest chorobą - czyli stanem anormalnym, to jest to zjawisko normalne. Na bazie rousseanizmu jeden stąd już tylko krok do tezy, że skoro pedalstwo jest normą to jest też dobre. A skoro jest dobre, to z pewnością "miłość" pedalska jest "autentyczna", "spontaniczna" - jest to istne uosobienie oświeceniowego dążenia do doskonałości treści w niedoskonałych formach (nie ja to wymyśliłem ale usłyszałem od "tatusia" pedała śpiącegio z drugim pedałem Raczkiem w programie opublikowanym w TVN). jeżeli zastawić to z ciągłym twierdzeniem, że rodzina to miejsce, w którym ojcowie biją matki i dzieci, wykorzystują jeden i drugie seksualnie itd itp, to wniosek jest oczywisty: pedalstwo jest bezwzględnie lepsze niż tradycyjna rodzina. W tym kontekście przymiotnik "tradycyjny" uzyskuje wydźwięk jednoznacznie pejoratywny

I bardzo odpowiada mi teoria Spinozy, a skoro tak, to z góry zakładam, że człowiek to co najmniej dwie płaszczyzny, prawda?
Znowu deklaracja. Zresztą spinozjański człowiek to jest człowiek rozdarty pomiędzy panteizmem będącym wstępem do ubóstwienia człowieka i mistycyzmem zakładającym odrębność i autonomię bóstwa, którym człowiek być nie może. Zapewne stąd ten jego relatywizm etyczny stojący na żenująco materialistycznych fundamentach.
Ja jednak wolę koncepcję tomistyczną, która choć starsza, to jest bardziej intuicyjna i jednoznaczna. Nie pozostawia przy tym pola do manewru w kwestii definiowania człowieczeństwa, co rozdarcie spinozjańskie nie tylko umożliwia ale wręcz do tego zachęca.

Błędny wniosek - napisałam jedynie, że Twoje oceny nie muszą być jedynymi i słusznymi.
Nie doszukiwałem się po prostu w twych słowach komunałów. oczywistym jest, że moje oceny OBIEKTYWNIE nie muszą być słuszne. Rzecz w tym, że jak sama twierdzisz OBIEKTYWIZM ocen nie jest możliwy. Ergo - to co dla ciebie nie jest oczywistym dla mnie takim być może a nawet powinno. Zwłaszcza, że moje oceny opieram na Objawieniu, które jako element nam DANY (a zatem zewnętrzny) zachowuje logicznie cechę obiektywności. To zaś nie tylko nie odbiera prawa oceniania ale wręcz do ocen zachęca.
Wracając do przedmiotu - to co napisałem nie było nadinterpretacją ale przecenieniem jakości twej wypowiedzi i ciebie samej. Uznałem przecież, że komunałów nie powinienem się po tobie spodziewać.

Jakkolwiek to nazwać - kodeks moralno-etyczny? Który powinien uznawać każdy człowiek z uwagi na wyższe dobro, nawet kosztem ograniczenia tej nieszczęsnej, rousseańskiej wolności.
I tu znajduje się punkt twego wewnętrznego rozbicia. Z jednej bowiem strony uznajesz wolność dobro samo w sobie i najwyższe (czyli tak jak życzył sobie tego Rousseau i jego następcy) a z drugiej sama się przeciw sobie buntujesz. zapewne dlatego, że intuicyjnie dobrem najwyższym określasz nie wolność a cnotę i to ona winna stanowić centrum naszych etycznych rozważań.
Wolność jest niezbędnym dla osiągnięcia cnoty warunkiem (trudno bowiem za cnotę uważać postawę wymuszoną - czyli zaprogramowaną za pomocą usunięcia prawa wyboru dobra). innymi słowy Wolność jest tylko narzędziem dla osiągnięcia cnoty i jako narzędzie nie może stanowić dobra samego w sobie (tak jak broń nie może stanowić zła samego w sobie skoro służy zabijaniu wyłącznie w połączeniu ze złą wolą i akcją człowieka). Tu zaś wchodzimy już w sferą działania tomizmu zakładającego, że najwyższą formą (i jedyną autentyczną formą) wolności jest wybór dobra. To z kolei już nie współgra ze Spinozą i neoliberalno-komunistycznym bełkotem.

Tlaocetl
eśli będziesz znienacka formułował definicje własne, to taka dyskusja prowadzi donikąd...
Ja nie znam innej definicji. Taką była ona za czasów mojej wczesnej młodości i nie widzę powodu, by ją zmieniać wraz ze zmianą obyczajów.

10.01.2008
11:23
[87]

Blazkovitch [ Generał pułkownik ]

Paul12, post 8 ==> Jak cytujesz - rób to we właściwej formie.

z
i
e
e
e
f

11.01.2008
10:32
smile
[88]

Richard_Hamond [ lubię .T.o.p..G.e.a.r. ]

Jest tak poprostu i tyle. Nie zmienisz tego.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.