GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Czy mężczyzna jest bardziej "zwierzecy" od kobiety?

03.01.2008
01:34
smile
[1]

Telefony multimedialne od 1zł [ Legionista ]

Czy mężczyzna jest bardziej "zwierzecy" od kobiety?

Jak wiadomo powszechnie, mamy jakieś instynkty, zwierzęcość, odczucia, którymi kieruje natura. Głównym jest oczywiście chęć kopulacji i rozszerzania gatunku, zapylania tysięcy partnerek.

Posiadając dobrze płatną posadę, stałą partnerkę i studia na karku, momentami czuję się przygniatany przez natłok obowiązków, ciągnie to za sobą ogromny stres. Gdy nie mam okazji (z różnych przyczyn) rozładowania napięcia w łóżku, włącza mi się wielka czerwona samcza lampka - chęć posuwania wszystkiego co uzbrojone jest w soczyste bioderka, jędrne piersi, delikatną skórę i błyszczące włosy i nie ważne jak bardzo bym krzyczał, natury nie zakrzyczę, jedyne co pozostaje to dusić gdzieś to w sobie, co dość skutecznie mi wychodzi - będąc człowiekiem XXI wieku nie chcę pozostać mentalnie jaskiniowcem.

Smutna prawda Panowie, nie ważne jak bardzo byście się tego wypierali, wszyscy jesteście tacy jak ja, nie ma się czego wstydzić, taka nasza natura - inna sprawa, że niektórzy potrafią z tym walczyć, mają klasę, niekiedy może robią to nieświadomie poprzez wiarę w jakieś ideologie (silna monogamia), a niekiedy są zwykłymi jebakami z dyskoteki...

Rozgadałem się, ale ja nie o tym chciałem... Poprzez długoletnie obserwacje samicy Homo sapiens, istoty tak nam pokrewnej, aczkolwiek miliard razy bardziej złożonej odkrywam, że zjawisko burzy hormonalnej występuje sporo rzadziej. Kobiety są w tej kwestii bardziej poukładane, jakby monogamię miały wpisaną w naturę - jeśli kobieta puszcza gościa kantem, to nie dlatego, że chce mieć kilku partnerów lub zrobić luźny skok w bok, a jedynie z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, lub zbyt dużej uległości partnera. A mężczyzna? A mężczyzna, czasami chciałby jedynie umoczyć, ot tak dla zabawy, poligamista z krwi i kości. Dobrym przykładem są haremy - nie spotkałem się ze zjawiskiem haremu, którego właścicielem byłaby kobieta. Jedna rasa, a tak wielkie różnice? Oczywiście, bywają kobiety mające innego faceta co noc, ale wydaje mi się, że większośc dąży jednak do stałości. Ciekawe, ciekawe...

Może pieprzę, może pieprzę błędnie w wyniku jakiegoś tam mojego hermetycznego światopoglądu (nie podróżuje zbyt wiele). Ale zapraszam do dyskusji na temat, który wylądował w tytule wątku.

P.S. Do wszystkich cyników, flame'owców, ironicznych gości, Yoghurta, dzieciaków - mam udane pożycie, także darujcie sobie takie teksty, po prostu wzięło mnie na filozoficzne wywody. Być może się starzeję, a widok skąpo ubranej nastki wzbudza we mnie rasowego pedofila.

03.01.2008
01:37
[2]

ronn [ moralizator ]

Głupie pierdolenie, szczerze to kobiety/dziewczyny są takie same jak my, ale mają większe psychiczne hamulce. Teraz już jestem tego pewien.

03.01.2008
01:38
[3]

Telefony multimedialne od 1zł [ Legionista ]

Możliwe.

Veriqs - Do budy.

03.01.2008
01:38
smile
[4]

Veriqs [ RASENGAN ]

pierdolenie

03.01.2008
01:38
[5]

Coy2K [ Veteran ]

bzdura - kobiety tak samo jak faceci szukają "doznań cielesnych" że sie tak delikatnie wyraże.
To tylko pozory, ktore sobie uroiłeś, że kobiety, ktore mają nowego faceta co noc to tylko wyjątek od reguły.

03.01.2008
01:41
[6]

ronn [ moralizator ]

Znam różne przypadki, i słyszałem też wywody typu : "muszę co najmniej raz na miesiąc" (mówione przez osobnika płci pięknej). Kiedyś, jak byłem młody i głupi, myślałem, że schemat bravo typu : facet chce przekonać laskę do "złego" - działa. Życie pokazało, że to klasyczne 50 na 50.

03.01.2008
01:46
[7]

N|NJA [ Senator ]

Yoghurt powiada, że nie będzie sie powtarzał, choć miał sie nie wypowiadac, bo jest niemiły i ironiczny, ale naprodukował się wczoraj i dziś wystarczająco dużo o "zwierzęcości" i "popędach" przy okazji inszej dyskusyji w wątku w lince ponizej podanej:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=7237110&N=1


Ani ja, ani tym bardziej ty w tym uproszczonym wywodzie nie odkryliśmy ameryki, przy czym ja nieco bardziej przyłożyłem się do skorzystania z wszelkich źródeł, telefonie.

03.01.2008
01:58
[8]

ronn [ moralizator ]

N|NJA -->

Azaliż trzeba doświadczenia na pograniczu internetu i życia, aby to pisać. Nie każdemu się chce, ale nie przestawaj.

.. i spotykamy się na koncercie Av <3

03.01.2008
06:33
[9]

dr. Acula [ Led Zeppelin ]

Samiec może kochać się z 10 kobietami i mieć powiedzmy 6 potomków. Kobieta nie, nie zajdzie 10 razy w ciąże przy 10 partnerach. Dla nas bardziej się "opłaca" puknąć jak najwięcej, dla kobiet niestety nie :)

03.01.2008
06:37
smile
[10]

frer [ God of Death ]

Smutna prawda Panowie, nie ważne jak bardzo byście się tego wypierali, wszyscy jesteście tacy jak ja, nie ma się czego wstydzić, taka nasza natura - inna sprawa, że niektórzy potrafią z tym walczyć, mają klasę, niekiedy może robią to nieświadomie poprzez wiarę w jakieś ideologie (silna monogamia)

Ja nie jestem taki jak Ty. Naturę można pokonać. Klasy nie mam. Nie robię nic ze względu na ideologie, bo nie posiadam żadnej. To co robię to robię wyłącznie dlatego, że świadomie mogę.
Niestety wychodzi na to, że obaliłem twoją teorię.

03.01.2008
08:05
[11]

Telefony multimedialne od 1zł [ Legionista ]

Ja nie jestem taki jak Ty. Naturę można pokonać. Klasy nie mam. Nie robię nic ze względu na ideologie, bo nie posiadam żadnej. To co robię to robię wyłącznie dlatego, że świadomie mogę.
Niestety wychodzi na to, że obaliłem twoją teorię.


Mów do ręki, bo pieprzysz jak potłuczony. Nic nie obaliłeś, bo natury nie możesz pokonać chłopczyku. W tym momencie kończę dyskusję z tobą bo widzę, że nie jest warta mojego czasu.

03.01.2008
08:08
[12]

Axl2000 [ Hohner ]

telefonik - sam pieprzysz, nie kazdy jest taki sam, i nikomu nie wmowisz ze jest inaczej...bo TY tak powiedziales to tak ma byc? nie ta bajka facet

03.01.2008
08:11
[13]

HumanGhost [ Generaďż˝ ]

Jeśli spojrzeć na rywalizację dwoch kobiet to chyba faktycznie mężczyźni sa bardziej zwierzęcy. Nikt bowiem nie jest bardziej ludzko okrutny od kobiety.

03.01.2008
08:17
[14]

Telefony multimedialne od 1zł [ Legionista ]

Axl - Nie ja tak powiedziałem, a natura, łapiesz rożnice?

HumanGhost - Generalnie dwa świetne zdania nadające się na maksymę.

03.01.2008
08:22
[15]

Axl2000 [ Hohner ]

Axl - Nie ja tak powiedziałem, a natura, łapiesz rożnice?

łapie, co nie zmienia faktu że się z tym absolutnie nie zgadzam bo wszystko zalezy od osobowości człowieka i tego co ma w głowie

03.01.2008
08:35
[16]

Telefony multimedialne od 1zł [ Legionista ]

łapie, co nie zmienia faktu że się z tym absolutnie nie zgadzam bo wszystko zalezy od osobowości człowieka i tego co ma w głowie

Z tą osobowością to (moim zdaniem) jest zupełnie tak jak powiedziałem (będę się tego trzymał), zacytuję raz jeszcze: inna sprawa, że niektórzy potrafią z tym walczyć, mają klasę i idzie im z tym bardziej sprawnie lub mniej. Oczywiście nie wszyscy mają takie same potrzeby i być może samiec A czuje, że jego potrzeby zostają zaspokojone, co pozwala na (nawet nieświadome) okiełznanie natury - odetnij go od źródła. Co zrobi? Zaleje smutki i wyląduje w cudzym łóżku. No chyba, że jest życiowym nieudacznikiem, który zakończy to na etapie alkoholizacji, bo na więcej jest zbyt wielkim fajtłapą. Niestety smutne to, że niektórzy mają klapki na oczach i tak usilnie odcinają się od natury, która jednak zapewnia podstawę przetrwania gatunku.

03.01.2008
08:40
[17]

stanson_ [ Szeryf ]

Poprzez długoletnie obserwacje samicy Homo sapiens, istoty tak nam pokrewnej, aczkolwiek miliard razy bardziej złożonej odkrywam, że zjawisko burzy hormonalnej występuje sporo rzadziej. Kobiety są w tej kwestii bardziej poukładane, jakby monogamię miały wpisaną w naturę.

Coś słabo obserwowałeś. Rozwaliło mnie szczególnie ostatnia kwestia (monogamia kobiety, hahahaha!!! :)). Z reguły płeć piękna ma takie same potrzeby zaspokojenia fizycznego jak i mężczyźni, o ile nie większe (tak tak, poczekajcie do 30-tki, zobaczycie jakie baby potrafią być napalone na wszystko co długie i twarde :) To, że statystycznie rzadziej zdradzają być może spowodowane jest innym podejściem do świata, zazwyczaj macierzyństwem, które wymaga też partnera, który z zasady zapewnia lepsze środki materialne do godnego życia.

03.01.2008
08:46
[18]

deTorquemada [ I Worship His Shadow ]

Napalone na długie i twarde zazwyczaj bywają tylko te które nie mają co w życiu ze sobą zrobić i zabija je zwykła nuda ...

Aczkolwiek fakt, kobiety miewają wyższe rządzę niż mężczyźni.

03.01.2008
09:34
[19]

Kyahn [ Rossonero ]

Telefony multimedialne od 1zł -----> a co powiesz o ludziach, którzy mają powiedzmy 25lat i jeszcze nie uprawiali seksu,
co więcej nie mieli w życiu kobiety i nie zanosi się wcale, że w najbliższym czasie będą mieli (chyba, że gdzieś wpadną na jakąś)?
Ich natura oszukała, czy też w jakiś cudowny sposób się kontrolują?
(znam takich ludzi i wierz mi, wcale nie jest im z tym źle)

To jest tylko przykład na to, że nie możesz wrzucać wszystkich do jednego worka,
bo każdy jest inny.

P.S. Masturbuje się ok 9x% facetów (już nie pamiętam dokładnie ile tam było) a NIE 100% to także obrazuje, że nie wszyscy są tacy sami.

03.01.2008
09:47
smile
[20]

gofer [ tifoso ]

Bo te x% brakujące do 100 nie ma co, albo nie ma czym się masturbować ;)

03.01.2008
09:59
[21]

martusi_a [ Celestial ]

Kyahn --> cóż, niektórzy mają pewne zaburzenia.

Seks w życiu obojga płci spełnia zasadniczo inną rolę, istnieje inne spojrzenie na tę kwestię. Inne, podkreślam, nie lepsze/gorsze, mniejsze/większe.

03.01.2008
10:05
[22]

kiowas [ Legend ]

Telefon ---> poczekaj aż miniesz 30-tkę - sytuacja się odwróci i to ty będziesz molestowany :)
Popęd u facetów mija z wiekiem, biologii nie oszukasz.

03.01.2008
10:16
smile
[23]

matchaus [ sturmer ]

Hehehe - jak czytam takie wątki, to się czuję taki straaaasznie stary :D

A wszystkim 'odkrywcom prawd objawionych' powiem to, co już zaznaczył Stanson - wiek ma kolosalne znacznie.
Zarówno z punktu widzenia obserwatora, jaki i podmiotu obserwacji :))

martusi_a ---> jak wyżej :)



P.S. gofer ---> ;D

03.01.2008
10:23
[24]

Attyla [ Flagellum Dei ]

telefony (bogowie, co za idiotyczna ksywka:D)
że zjawisko burzy hormonalnej występuje sporo rzadziej.
Nie wiesz o czym mówisz kolego. To, że cię zżera chcica nie uzasadnia:
1. dokonywania projekcji twoich prywatnych chuci na cały rodzaj męski,
2. twierdzenia, że kobiety są istotami podlegającymi w znacznie mniejszym czy choćby zauważalnym stopniu mniejszym wachnięciom spowodowanym brakiem realizacji naturalnych potrzeb.

Owszem - statystyczny mężczyzna ma potrzeby erotyczne o niebo większe niż statystyczna kobieta. Ale też taka jest jego rola biologiczna - zapłodnić i zapomnieć. Rolą kobiety jest zajść w ciążę, urodzić i wychować. Czy ci się to podoba, czy nie, zadanie pierwsze wymaga silnego popędu seksualnego a zadanie drugie wymaga znacznie więcej i znacznie silniejszych w długim okresie instynktów. Dodaj do tego to co się dzieje u kobiet co miesiąc w okresie menstruacji, to co się z nimi dzieje w stanie błogosławionym i jak reagują, gdy w grę wchodzi osoba/osoby objęte przez nie instynktem rodzicielskim.
Porównywanie zakresu oddziaływania natury na umysł faceta i kobiety to jak porównywanie ziarnka piasku z Sahary z Mount Everest i to nie męskie huśtawki są ME.

Kobiety są w tej kwestii bardziej poukładane, jakby monogamię miały wpisaną w naturę - jeśli kobieta puszcza gościa kantem, to nie dlatego, że chce mieć kilku partnerów lub zrobić luźny skok w bok, a jedynie z powodu braku poczucia bezpieczeństwa, lub zbyt dużej uległości partnera.
W sensie statystycznym kobiety zdradzają swych mężczyzn nawet częściej niż mężczyźni swoje kobiety, co nie usuwa faktu wysokiego cenienia przez kobiety wierności mężczyzn. I jest to znowu naturalne. Kobiety po prostu czują potrzebę wielokrotnego macierzyństwa a facetom poziom libido spada z wiekiem i ilością gąb do wykarmienia:D.

A mężczyzna? A mężczyzna, czasami chciałby jedynie umoczyć, ot tak dla zabawy, poligamista z krwi i kości.
Bzdura absolutna. Mężczyzna rzeczywiście jest pod względem popędu ME wobec kobiety, która jest ziarnkiem z piasku Sahary. Jednak mężczyzna nie jest lwem czy innym kotem. Mężczyzna jest człowiekiem a więc istotą społeczną funkcjonującą w ramach społeczności nastawionej na długotrwały okres dorastania potomstwa. Instytucje społeczne, w ramach których instynkty kobiet i mężczyzn są realizowane nie są niczym sztucznym ani dla kobiet ani dla mężczyzn. W przeciwnym razie:
1. nigdy i nigdzie by nie powstały albo
2. bardzo szybko by zostały zastąpione innymi - zgodnymi z naturalnymi skłonnościami człowieka.

Dobrym przykładem są haremy - nie spotkałem się ze zjawiskiem haremu, którego właścicielem byłaby kobieta. Jedna rasa, a tak wielkie różnice? Oczywiście, bywają kobiety mające innego faceta co noc, ale wydaje mi się, że większość dąży jednak do stałości. Ciekawe, ciekawe...
Akurat nie ma tu wielkich różnic pomiędzy obydwoma "systemami". Poligamia też jest zawsze ograniczona możliwościami ekonomicznymi mężczyzny. W każdym razie w żadnym razie nie jest to umoczenie i zapomnienie. Wręcz przeciwnie. "Umoczenie" - jeżeli już używać tej wulgarnej nomenklatury - jest tylko pierwszym krokiem w realizacji własnej społecznej nieśmiertelności i samorealizacji mężczyzny. Czymś nienaturalnym - czy wręcz sprzecznym z naturą jest dekadencka skłonność do rozluźnienia form realizacji popędu płciowego a tym samym oddzielenie aktu płciowego od macierzyństwa/ojcostwa i jednocześnie usunięcie z perspektywy tu i teraz pokoleń nieobecnych (tj. tych, co odeszli i tych co przyjdą).

03.01.2008
10:25
[25]

maev [ immamentna smuga ]

Wydaje mnie się, że wypociny pana z orange mają charakter niespełnionych fantazji. Studia, dobrze płatna praca, partnerka; to wszystko jest dla niego nieosiągalne i balansuje na granicy marzeń sennych i nastoletnich wizji po jednym piwie.

Może Pan telefon mógłby pozostać przy uzewnętrznianiu swoich emocji za łóżko gdy rodzice pójdą spać, zamiast namiętnie rozprawiać o rzeczach których nigdy nie doświadczył.

Artykuły i komentarze na onecie dalekie są od prawdy objawionej.

03.01.2008
10:33
[26]

martusi_a [ Celestial ]

matchaus --> domniemuję, że macie rację ze stansonem :) Ale czy 25letni facet jest już naprawdę takim zdziadziałym prykiem, że sprawy seksu leżą gdzieś na szarym końcu jego potrzeb/zainteresowań? /i nie to, że wszystkich mężczyzn w kwiecie wieku uważam za zdziadziałych pryków :) ale 25 lat to chyba jeszcze nie jest ta magiczna granica? no chyba, że to ja jestem małoletnią gówniarą z zaburzeniami w rozwoju emocjonalnym, i jeszcze długo taką pozostanę/

03.01.2008
10:35
[27]

kiowas [ Legend ]

martusia ---> mówi sie o magicznej granicy 30 lat :) - ale wszystko jest jak zwykle kwestią zupelnie indywidualną. Jedni faceci zachwoują wigor do 60-tki, u innych zanika przed 30-tką.

03.01.2008
10:38
[28]

stanson_ [ Szeryf ]

martusi_a --> mam 28 lat i na pewno sprawy seksu nie leżą na końcu moich potrzeb/zainteresowan, ale już jakiś większy czas temu przeszło mi zachowanie typu - tu cytuję kolegę telefon multimedialny za 1zł "gdy nie mam okazji (z różnych przyczyn) rozładowania napięcia w łóżku, włącza mi się wielka czerwona samcza lampka - chęć posuwania wszystkiego co uzbrojone jest w soczyste bioderka, jędrne piersi, delikatną skórę i błyszczące włosy i nie ważne jak bardzo bym krzyczał, natury nie zakrzyczę, jedyne co pozostaje to dusić gdzieś to w sobie, co dość skutecznie mi wychodzi".

Pewnie różnie to się u różnych ludzi kształtuje wiekowo, ale takie "napalenie" mija z wiekiem. Zamiast "dymać co się rusza i na drzewo nie spier...a" wolę zrobić z ukochaną romantyczny wieczorek i popieścić się "troszkę" :)

Warto tu nawiasem dodać, że największe potrzeby seksualne kobiety podobno osiągają dopiero w okolicach 30-tki, kiedy - po pierwsze - już poznają swoje ciało, po drugie - ich życie emocjonalne staje się uporządkowane.

Kolezka telefon multimedialny zaś cholernie generalizuje, czego strasznie nie lubię.

03.01.2008
10:54
[29]

HumanGhost [ Generaďż˝ ]

stanson -->> Dokłądnie, kobiety osiagają szczyt możliwości seksualnych w wieku trzydzistu paru lat. Co ciekawe mężczyźni to samo osiagają w wieku lat 17-18. Niekonsekwencja ze strony natury? :-)

03.01.2008
11:17
[30]

matchaus [ sturmer ]

martusi_a ---> Do Stansona 28 lat muszę dołożyć 9... Moja żona ma 34.

I teraz postaram się być szery :))
Co do potrzeb i realizacji to mogę pisać tylko o sobie i tutaj jestem trochę zaskoczony - mając 25 lat byłem... hmmmm... dużo większym 'amantem' ;) niż obecnie, ale (ALE!):

- pełnia doznań płynących z uprawiania seksu przyszła stosunkowo niedawno (w zasadzie to nie przyszła, ale cholera... ciągle rośnie :D)

- owszem, zdarzają się okresy mniejszego 'zapotrzebowania', choć jest to dość złudne - po prostu wystarczy się ociupinkę 'nastawić' ;) Znakomitą okazją są jakieś fajne kolacje, kino czy wogóle - takie niekrępujące 'poprzebywanie' ze sobą (kawka niekoniecznie w kawiarni, luźne rozmowy o duperelach). P.S. Dobrze jest się wyrwać na dzień czy dwa z miejskiego zgiełku!

- dodam takie rozwiniecie podpunktu pierwszego - sex staje się bardziej wyrafinowany i wysublimowany, co wcale nie równa się mniejszej namiętności - jest wręcz odwrotnie! :))

Wspomniane przez Ciebie 25 lat świadczy o jakimś zagubieniu, stresie czy dewiacji...
Nie wiem z czego to wynika, ale źle się dzieje w państwie duńskim ;)

BTW - ludzkie pojmowanie sexu, zarówno przez mężczyzn jak i kobiety to nierzadko ciemne, czasami złowieszcze miejsce ;)
(złoty środek obowiązuje tu tak samo jak w każdej innej dziedzinie życia)
Coś w stylu czarnej dziury... czasami lepiej tam za długo nie zaglądać, gdyż jak mawiał Frycek N. - kiedy patrzysz w otchłań, otchłań może zacząć spoglądać w ciebie :))

03.01.2008
11:41
smile
[31]

promyczek303 [ sunshine ]

Pieprzenie.
W dziesiejszych czasach płeć piękna jest taka sama. O ile nie gorsza. Młode, napalone dziewczyny lubią się bawić gdzie popadnie i z kim popadnie. I wcale nie chcą, żeby delikwent zadzwonił następnego dnia... Oczywiście nie mówię, że wszystkie. Tak samo jak nie kazdy facet mysli tylko kogo by tu wyruchać.
Gadałam nawet na ten temat ostatnio z przyjaciółką i doszłyśmy do wniosku, że w większości znanych nam przypadków to właśnie laska zrobiła faceta w tak zwanego balona. Kobiety są gorsze - przykre ale prawdziwe.
Tak samo bezsensowny jest stereotyp, że to faceci myślą więcej o seksie i że więcej go potrzebują. Bzdura! Utarło się tak, bo kiedyś kobietom po prostu nie wypadało rozmawiać o takich sprawach. A dziś? W damskim gronie praktycznie nie porusza się innego tamtu ;-) Wiem, co mówię :)
Pozdrawiam! ;)

zbm --> to nie jest śmieszne -,-

03.01.2008
11:43
smile
[32]

zbm [ I Herd U Liek Mudkipz? ]

promyczek -> no tak -,-

? wniosek -> uciekajcie od małolat, kobiety sa jak wino ?

03.01.2008
11:51
[33]

QrKo_ [ ]

IMHO ta roznica ktora widzisz wynika z racji panowania pewnego stereotypu, mianowicie ze jak facet "duzo rucha" to jest zajebisty maczo i w ogole, a jak laska robi to samo to jest szmata i bog wie co jeszcze, a który to stereotyp jest conajmniej nie na miejscu, bo jak ktos wczesniej pisal przedstawiciele obojgu płci maja takie same potrzeby fizyczne.

03.01.2008
11:52
smile
[34]

stanson_ [ Szeryf ]

Młode, napalone dziewczyny lubią się bawić gdzie popadnie i z kim popadnie. I wcale nie chcą, żeby delikwent zadzwonił następnego dnia...

Jeszcze raz wszystkiego najlepszego w dniu 19-tych urodzin, Promyczku :)))))))


A tak serio, co do częstotliwości myślenia o seksie - nie raz czytałem/słyszałem, że ponoć to własnie kobiety o wiele więcej razy podczas jednego dnia mają kosmate myśli niż faceci ;)

03.01.2008
11:56
[35]

Scatterhead [ łapaj dzień ]

Młode, napalone dziewczyny lubią się bawić gdzie popadnie i z kim popadnie. I wcale nie chcą, żeby delikwent zadzwonił następnego dnia...

zastanawia mnie fakt, jak jak takie zachowania są powiązane z miejscem zamieszkania.

03.01.2008
11:56
smile
[36]

matchaus [ sturmer ]

promyczek303 ---> A ja Ci powiem, że nieładnie jest pisać o 'ruchaniu', nawet jeśli człowiek chce sobie dodać animuszu :)

Szanowanie siebie to chyba jedna z najważniejszych cech, jakimi mi imponują kobiety :)
A zapewniam, że nie tylko mi, ale i większości realnie myślących o przyszłości mężczyzn :)
(tak, tak - facet może się wściekać na trącącą pychą dumę kobiet, ale to ona sprawia, że umiemy Wam zaufać - czujemy respekt :D)

Co do reszty, to cóż dodać - proza obecnego etapu życia, która za kilka lat wyda Ci się równie odległa jak Hajdarabad :))

03.01.2008
12:00
[37]

promyczek303 [ sunshine ]

stanson --> mój wiek nie ma tutaj NIC do rzeczy. Napisałam to, bo widzę co się dzieje np na takich dyskotekach. A jak słyszę co gada siostra mojego kumpla, która ma 14 lat to włosy mi stają na głowie.
Młode - chodzi mi o takie z przedzialu 15-25 ;)

03.01.2008
12:04
[38]

martusi_a [ Celestial ]

Młode, napalone dziewczyny lubią się bawić gdzie popadnie i z kim popadnie.

Zależy od środowiska, wychowania, hierarchii życiowych wartości i szeregu innych aspektów.

W damskim gronie praktycznie nie porusza się innego tamtu ;-)

Jak wyżej. :)

Scatter --> myślisz, że to kwestia miejsca zamieszkania? Rozwiniesz?

03.01.2008
12:27
[39]

Scatterhead [ łapaj dzień ]

martusi_a -> wydaje mi się, że to może mieć bardzo duży wpływ na takie zachowania. Z tego co udało mi się zauważyć (chociaż nie jestem tego pewien) wyrobienie oraz zmiana własnych poglądów, szczególnie przez płeć piękną jest w większości ściśle związana ze środowiskiem.

Pochodzę z mińska mazowieckiego, aktualnie mieszkam w warszawie. Różnica pomiędzy jedną a druga wioską jest łatwo wyczuwalna w tej kwestii. Do mojego liceum chodziło dziewczyn o wiele więcej niż facetów, większość z pobliższych wioseczek z wysokimi średnimi i żeby seks był głównym tematem rozmów na imprezach - raczej nie, a ekscesy typu niechciane ciąże itp. były bardzo rzadkie. Jeżeli już dokopać się techników i zawodówek, tam było już ostrzej. Tutaj w wawie z tego co wiem jest już zupełnie inaczej, ale powoli wszystko się rozprzestrzenia do okoła.

03.01.2008
12:30
smile
[40]

zbm [ I Herd U Liek Mudkipz? ]

tak jest scatter -> zalejemy te wasze wioski naszymi warszawskimi tatarami:D i będziemy gwałcić i plądrować

nie ma co generalizować (as always)

03.01.2008
12:42
[41]

QrKo_ [ ]

Scatterhead - ja jak dotad mieszkalem na wsi i tam takie zjawisko bylo znikome, jezeli bym mial obstawiac z jakiego powodu to postawilbym na to ze spoleczenstwo na wsi jest stosunkowo male i kazdy kazdego zna totez trzeba sie ze tak powiem pilnować, a w miescie jak to w miescie, kazdy zyje swoim zyciem, nie ma mozliwosci zeby znac tylu ludzi. Chodzilem do LO do pobliskiego miasta i tam juz sprawa wygladala inaczej, nie mowie ze roznica byla jakas olbrzymia, ale byla zauwazalna.

Oczywiscie sa to moje przypuszczenia, moge sie mylic :)

03.01.2008
12:46
[42]

Scatterhead [ łapaj dzień ]

zbm -> broń boże coś generalizować, tak się tylko tak nad tym zastanawiam, może ktoś ma na temat więcej doświadczenia, a może nawet ktoś się wypowie nad sposobem w jaki może działać wpływ najbliższego otoczenia na sposób dostrzegania spraw seksualnych przez ludzi.

03.01.2008
12:56
smile
[43]

frer [ God of Death ]

Telefony multimedialne od 1zł --> Mów do ręki, bo pieprzysz jak potłuczony.
Odzywka na poziomie gimnazjalisty.

Nic nie obaliłeś, bo natury nie możesz pokonać chłopczyku.
To, że jesteśmy w stanie pokonać naturę czyni nas ludźmi i odróżnia od zwierząt. Obojętne czy rozpatrujemy to w charakterze pokonywania pewnych niewidzialnych granic narzuconych na nas od urodzenia czy jako to, że w ułamku chwili potrafimy zniszczyć to co natura tworzy przez tysiące lat.

W tym momencie kończę dyskusję z tobą bo widzę, że nie jest warta mojego czasu.
O widzę postęp, odzywka na poziomie wczesnego licealisty, któremu brak argumentów, ale nie zgadza się zrezygnować ze swojej tezy.

promyczek --> Utarło się tak, bo kiedyś kobietom po prostu nie wypadało rozmawiać o takich sprawach. A dziś? W damskim gronie praktycznie nie porusza się innego tamtu ;-) Wiem, co mówię :)
Teraz nawet kobiety o takich tematach mówią nie tylko w damskim gronie. Moje koleżanki schodzą na takie tematy nawet przy facetach, których po prostu nie traktują jako potencjalnych partnerów.

Napisałam to, bo widzę co się dzieje np na takich dyskotekach. A jak słyszę co gada siostra mojego kumpla, która ma 14 lat to włosy mi stają na głowie.
Większość facetów tzw. "na poziomie", a przynajmniej tych których ja znam nie traktuje takich małolat poważnie i dlatego trzymają się od nich z daleka.

Scatterhead --> Na studiach gdzie ludzie pochodzą z różnych środowisk to dopiero się zaczyna. Na polibudach jest dość kiepsko i jak ktoś chce znaleźć łatwą dziewczynę to musi iść na jakąś imprezę akademii pedagogicznej lub ekonomicznej. ;)

03.01.2008
13:21
[44]

Attyla [ Flagellum Dei ]

frer
To, że jesteśmy w stanie pokonać naturę czyni nas ludźmi i odróżnia od zwierząt
Będę polemizował z opinią, że ruja i poróbstwo jest stanem naturalnym człowieka a ucywilizowanie form zaspokajania popędu płciowego jest stanem sztucznym i narzuconym. Jest to teza wprost wydedukowana z pism tego idioty Rousseau, który w istnieniu wszelkich form dopatrywał się spisku przeciw ludzkiej wolności i szczęściu. ten sam idiotyzm został w całości zawłaszczony przez ideologów liberalnych.
Człowiek nie jest psem, wilkiem czy lwem by zachowywać identyczne formy rozładowania napięcia seksualnego. Zresztą wszystkiem te zwierzęta mają formy odmienne od siebie nawzajem. Człowiek jest istotą, którego system trwania biologicznego wymaga rytualizacji zachowań erotycznych i podejmowania odpowiedzialności za nowe życie. Dlatego powstrzymywanie się od puszczania na lewo i prawo nie jest funkcją czysto kulturową. jest to wymóg poświęcenia siebie, swojego czasu i zasobów materialnych dla wychowania potomstwa, którego potrzeby są znacznie większe niż potrzeby szczenięcia psa, wilka czy lwa. Człowiek musi zadem koncentrować się na zadaniu wychowania potomstwa by tym samym zapewnić sobie formę społecznej nieśmiertelności.
zachowania będące efektem rewolucji dzieci kwiatów są tym samym zachowaniami przeciwnaturalnymi - czego efekty widać dziś na pierwszy rzut oka:
1. powolne wymieranie,
2. wyrugowanie z rzeczywistości społecznej pokoleń nieobecnych (tych co odeszli i tych, co jeszcze nie przyszli)
3. zamieranie więzi międzyludzkich
4. reifikacja uczestników życia społecznego

jak wszystkie zachowania przeciwnaturalne muszą one doprowadzić do zniszczenia populacji Europejczyków ale raczej prędzej czy później nastąpi nawrót obudowywania zachowań seksualnych formami pozwalającymi na przetrwanie populacji.

03.01.2008
13:43
smile
[45]

frer [ God of Death ]

Attyla --> Ja ostatnio czytałem artykuł na interii chyba, o tym, że już za jakieś 40 lat będziemy pukać roboty zamiast kobiet. ;)
Ale tak poważnie to na populację europejską znaczny wpływ ma rozwój społeczny. Kiedyś w czasach gdy staliśmy na niższym szczeblu rozwoju intelektualnego rządziliśmy się tymi samymi prawami co zwierzęta. Tzn. chcieliśmy płodzić jak najwięcej potomków, żeby przekazać swoje geny jak największej ilości przedstawicieli kolejnego pokolenia. Miało to związek z wysoką umieralnością, więc im więcej potomstwa tym mniejsza szansa, że ród wymrze, ale także większa ilość potomków pozwalała na osiągnięcie lepszej pozycji w "stadzie" dla swojego rodu.
Obecnie w społeczeństwach rozwiniętych europy, gdzie przestaje się liczyć ilość ludzie wolą stawiać na jakość. Ograniczają się do mniejszej ilości potomstwa, ale starają się zapewnić im jak najlepsze warunki, status i wykształcenie, żeby potomstwo zajęło wyższy szczebel społeczny w "stadzie".
Taka sytuacja jest oczywiście nienaturalna pod wieloma względami, ale naturalna w sensie ewolucji, której podlegamy. Bynajmniej nie wymrzemy, tylko rozwiniemy się w innym kierunku ze względu na narzucone na nas ograniczenia przestrzeni i zasobów.

03.01.2008
13:48
[46]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

skoro ci sie wlacza ta lampka to idz na dziwki

kazdy jest inny , ale skoro twoja ci nie daje , to szukaj innej

03.01.2008
14:36
[47]

Attyla [ Flagellum Dei ]

frer
Nie jesteś pierwszym ani ostatnim, który twierdzi, że teraz "stoimy wyżej" i stawiamy na "jakość". I zapewne jak każdy nie będziesz potrafił wyjaśnić tego, że w okresie największego "ciemnogrodu" - tj. w XIX w. aktywność intelektualna i jakość intelektualna ludzi była znacznie wyższa niż degrengolada panująca obecnie. Ja zaś umiem to zrobić i wyjaśniłem w wątku o edukacji.

03.01.2008
14:49
[48]

frer [ God of Death ]

Attyla --> Tak, było świetnie, szczególnie jak w czasach industrializacji robotnicy pracowali jak niewolnicy, bogaci się bogacili i dbali tylko o siebie. Owszem osiągnięto wiele sukcesów w nauce, ale nie było o to trudno po praktycznie tysiącu lat wstrzymania jej rozwoju. Nie mówiąc już o tym, że za większością takich odkryć stały wybitne jednostki albo przypisywali sobie osiągnięcia innych.
Moim osobistym zdaniem liczy się perspektywa z której się patrzy. W twojej może i aktywność intelektualna spadła, bo chyba patrzysz na fragmenty zamiast na całość. Patrząc z szerokiej, globalnej perspektywy, poczyniliśmy wiele w ciągu kilkudziesięciu lat.

03.01.2008
15:01
smile
[49]

Attyla [ Flagellum Dei ]

tak. rzeczywiście mamy ogromy "postęp". jeżeli przyjąć, że to co pisał Mann było rzeczywistym obrazem ówczesnych ludzi (a nie ma powodu, by twierdzić inaczej), to rzeczywiście jakość dyskusji z tymi opisywanymi np. w dr Faustusie stała się obecnie powszechna. Nie bądź śmieszny... Wystarczy spojrzeć na to forum i jakość pojawiającej się tu "argumentacji". Wiek XIX i początki wieku XX to czas, w którym dyskusja i wymiana opinii była czymś powszechnym i nieokiełznanym. To był okres, w którym każda - najdziwniejsza nawet teoria była formułowana i broniona na poziomie dziś absolutnie nieosiągalnym. I to głównie ze względu na zastąpienie rozumu przez political correctness a wykształcenia przyuczeniem zawodowym.

03.01.2008
15:12
[50]

Kharman [ ]

Attyla --> w XIX wieku odkryć dokonywano często w domu, teraz bez kilku baniek na badania i solidnego laboratorium daleko nie zajedziesz, chwytasz różnicę?

03.01.2008
15:20
smile
[51]

twostupiddogs [ Senator ]

Już nie mówiąc o tym, że stopień skomplikowania osiągnął taki poziom, że odkryć dokonują raczej zespoły niż jednostki.

03.01.2008
15:26
smile
[52]

Widzący [ Legend ]

Myślę że Attylii chodzi raczej o ten ferment ducha, który dał światu takie osiągnięcia myśli politycznej jak komunizm i faszyzm.

03.01.2008
15:27
[53]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Jaką różnicę? Einstein dla budowy ogólnej i szczególnej teorii względności nie potrzebował ani baniek ani laboratorium a Daewin wymyślił swoją teorię doboru naturalnego przy okazji podróży statkiem. Teraz nie masz ani Einsteinów ani Darwinów a cała aktywność intelektualna "naukowców" ogranicza się do odcinania kuponów od tego co zrobił ktoś inny "nieco" wcześniej. Zresztą nie o tym toczy się dyskusja a o tezie frera, że teraz my jako ludzie "stoimy wyżej" i stawiamy na "jakość". ja nie robię nic poza tym, że obalam ten idiotyczny mit. Czy ci się to podoba czy nie, to z chwilą rozpowszechnienia liberalnej demokracji poziom intelektualny ludzi stacza się po równi pochyłej. Głównie z powodów opisanych prze ze mnie w wątku o edukacji, ale także i z tego powodu, że liberalizm jest laicką religią dogmatyzującą rzeczywistość w stopniu dotychczas niespotykanym.

Ni zresztą dziwnego. Jeżeli usunęło się poczucie przynależności wynikające ze spoiwa wspólnego wyznania a także ze spoiwa przynależności terytorium, języka i tradycji, to spoiwa trzeba szukać gdzieś indziej, bo ludzie wbrew fanatykom liberalizmu nie są stworzeniami samotnymi a społecznymi i potrzeba przynależności jest równie silna (choć mniej fizyczna i tym samym mniej namacalna) jak chociażby potrzeba zaspokojenia głodu.

03.01.2008
15:40
[54]

Kharman [ ]

Attyla --> ciekawe rzeczy piszesz zważywszy że Einstein jakoś był taki bezpaństwowy we własnej ocenie z tego co pamiętam.

03.01.2008
15:45
[55]

Attyla [ Flagellum Dei ]

We własnej ocenie to on mógł być takim jakim sobie był. To nie ma najmniejszego znaczenia, bo wykształcił się, żył i pracował w ramach konkretnych, istniejących, i funkcjonujących systemów państwowych. I nie były to systemy liberalne.

03.01.2008
15:58
[56]

Kharman [ ]

Attyla --> wszystko świetnie, ale ty tu płodzisz wzruszające wersy o przynależności spoiwach itd, tyle że zdajesz nie zauważać, że to wszystko działa o ile ktoś jest zainteresowany zaimplementowaniem tych (baczność!) Wartości (spocznij) w swoje życie, więc Einstein był Szwajcarem/Niemcem jedynie tytularnym. Z tego co pamiętam z lektury książek o nim to dopóki jego teoria nie została uznana a on sam nie został obwołany jednym z najwybitniejszych ludzi na ziemi to jego "ojczyzny" były słabo zainteresowane jego przynależnością, zdaje sie że dawano mu nawet do zrozumienia że dadzą sobie świetnie radę bez niego.

03.01.2008
16:12
smile
[57]

Mazio [ Mr Offtopic ]

nie chce mi się czytać wszystkiego ale udało mi się zmęczyć samo pytanie tematu...

jesteśmy odpowiedzią na warunki w jakich żyjemy i ewolucyjnie uzupełniamy się jako płcie. Atawizmów można doszukać się w obu. Męska agresja i seksualność płynie z testosteronu, którego ilość determinuje wiele cech w związku z przystosowaniem do roli społecznej mężczyzny - członka ludzkiego stada - żywiciela oraz obrońcy. Nie znaczy to, że kobiety determinowane estrogenem nie podlegają innym "zwierzęcym" instynktom, których roli nie trzeba tłumaczyć. Pytanie zadane w pierwszym poście jest więc proste do odpowiedzi. Wszyscy jesteśmy "zwierzęcy" chociaż ludzcy, a nasze role społeczne wynikają z ewolucji oraz z naszej płci.
A teraz idźcie rozkminiać język kobiet. Ja z nowych doświadczeń wiem, że jak kobieta mnie bije o 16.00 poduszką w głowę to uważa, że śpię już za długo.

03.01.2008
16:15
[58]

frer [ God of Death ]

Attyla --> Ci "wybitni" ludzie też nie bazowali na wyłącznie tym co sami odkryli. Moim zdaniem i tak największym przełomem intelektualnym w dziejach ludzkości były czasy kamienia łupanego kiedy ktoś wpadł na pomysł, że można korzystać z ognia. Btw raz nam wykładowca wytłumaczył dlaczego niektórych "wielkich" ludzi w nauce wszędzie jest pełno, od mechaniki gruntów przez hydraulikę po matematykę. Niektórzy po prostu piastowali wysokie stanowiska na uczelniach i przypisywali swoje nazwiska do prac ludzi których mieli pod sobą. Teraz mamy przynajmniej coś takiego jak prawa autorskie.
Zresztą może mi się wydaje, ale chyba marne masz pojęcie na temat prowadzenia badań naukowych, ich zastosowaniu, działalności instytutów naukowych, a sam tkwisz w jakiś jałowych rozważaniach na tematy nie wprowadzające nic wartościowego dla dobra społecznego.

04.01.2008
09:29
[59]

Attyla [ Flagellum Dei ]

kharman
wszystko świetnie, ale ty tu płodzisz wzruszające wersy o przynależności spoiwach itd, tyle że zdajesz nie zauważać, że to wszystko działa o ile ktoś jest zainteresowany zaimplementowaniem tych (baczność!) Wartości (spocznij) w swoje życie, więc Einstein był Szwajcarem/Niemcem jedynie tytularnym
No proszę, jakie to wszystko proste a jakim jestem głupcem. Świat to wielka gra rpg, w której każdy gracz przed przystąpieniem decyduje jaką ma siłę, inteligencję, mądrość, charakter, przekonania polityczne, narodowość, rasę i co by tam jeszcze wymyślić. Oznacza to, że jeżeli murzyn z Konga uzna, że jego obecna kondycja nie spełnia warunków pomiędzy nim a społecznością światową, to może z dnia na dzień stać się białym rasistą z Ku Klux Klanu z zachodniego Bronxu.

Słyszałem w życiu wiele absurdów ale ten nieśmiertelny absurd idioty Rousseau i Kanta nadal - jak widać ma swoich wyznawców.

A Einstein Nie był ani Niemcem ani Szwajcarem tylko niemieckim/szwajcarskim Żydem i w żadnym razie to kim był nie było uzależnione od jego wyborów. Mógł zadecydować o miejscu, w którym będzie żył i pracował, o pracy jaką będzie wykonywał itp ale nie mógł zadecydować o tym kim był, bo to kim był było mu DANE i stanowiło rdzeń jego jestestwa, które on dopiero mógł oblepiać mało znaczącymi dekoracjami.

frer
jesteś na najlepszej drodze do scjentyzmu jak widzę. Tym co jedynie słuszne, prawdziwe i stanowiące o Dobru i Złu jest sfetyszyzowana nauka (która zresztą dzięki procesowi fetyszyzacji nauką być przestaje).

Teraz mamy przynajmniej coś takiego jak prawa autorskie.
Które stanowią idealny hamulec rozwoju intelektualnego ludzkości. W końcu wiedza jest wspólnym dobrem ludzkości, z którego każdy mógł korzystać a nie prywatnym folwarkiem jakiegoś Filipa z Pipidówy Górnej. Ale w chwili, gdy towarem stało się wszystko, przestały obowiązywać powody, dla których towarem nie była wiedza i, mądrość. W końcu jedynym celem człowieka nie jest uganianie się za jakimś mirażem Prawdy ale zysk.

04.01.2008
12:53
[60]

EMP2 [ Pretorianin ]

"Einstein dla budowy ogólnej i szczególnej teorii względności nie potrzebował ani baniek ani laboratorium a Daewin wymyślił swoją teorię doboru naturalnego przy okazji podróży statkiem. Teraz nie masz ani Einsteinów ani Darwinów a cała aktywność intelektualna "naukowców" ogranicza się do odcinania kuponów od tego co zrobił ktoś inny "nieco" wcześniej."
Otóż nie. Einstein bazował na pracach i doświadczeniach innych uczonych. Tak samo jak dziś naukowcy korzystał z odkryć innych. Skąd więc ten błędny pogląd z cytatu powyżej? Bierze się on z niwiedzy. Co attyla wie poza kilkoma faktami z liceum czy podstawówki na temat prac Einsteina? Co wie na temat prac współczesnych fizyków czy matematyków? Nic.
Btw.
attyla czy nie obiecałeś że jeśli ja nie zniknę z forum to ty to zrobisz?

04.01.2008
13:00
[61]

_SebuL_ [ Pretorianin ]

ale sie zrobil offtopick :D

04.01.2008
13:38
smile
[62]

Mazio [ Mr Offtopic ]

ktoś mnie wołał?

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.