Kurdt [ Legend ]
Nowy album Radiohead - jutro!
Już jutro Radiohead udostępnią nam swój nowy album, zatytułowany In Rainbows. Jeden z najważniejszych zespołów ostatniej dekady, w czasie której ukazały się m.in. takie wydawnictwa jak OK "10/10" Computer, Kid "10/10" A czy niemal równie dobry Amnesiac każdym z tych albumów wyznaczał nowe standardy w muzyce pop. Ostatni album, Hail to the Thief okazał się zawodem, a pomimo to zgarniał oceny w okolicach 8/10, 4/5 etc.
Żeby być porównywanymi do najlepszego zespołu ever - nieśmiertelnej Fab Four muszą nagrać jeszcze przynajmniej 2, 3 bardzo dobre płyty. Beatlesi mieli przecież Sierżanta Pieprza, Revolver, Abbey Road, Rubber Soul, Help, Let it Be... a wymieniam tylko albumy z cyklu 9/10 i 10/10.
Pierwszy krok w kierunku wyższego miejsca na podium "The Greatest Band Ever" mogą Radiogłowi mogą uczynić już jutro. Pomijając sam fakt tego, że to nowy album doskonałego zespołu, dokona się niejako przy okazji niemała rewolucja fonograficzna. Yorke i spółka udostępniają nam album... za cenę jaką sobie wybierzemy. Na Dead Air Space można zamówić pre-order albumu w wersji "Download", a przechodząc do płacenia zań okazuje się, że okienko "Price" jest puste. Sami decydujemy ile chcemy zapłacić za płytę, dopuszczalna jest każda kwota, nawet 0,00Ł.
Radiohead zaskakują. Oby jutrzejsza premiera przyniosła nam produkt godny marki, która go sygnuje. Poprzeczka w końcu wisi równie wysoko co stawka, jaka jest do zgarnięcia.
Taven [ Generaďż˝ ]
A, wiemy, wiemy. Sami mieliśmy taki wątek założyć, ale sie nam nie chciało i czekaliśmy na Kurdta bądź innego radiofana. :P
A poważnie - bootlegi przerobione już dawno, wywiady i promosy odbębnione, sample z odmętów Sieci wyłowione również i muszę z ręką na sercu przyznać, że jestem absolutnie pewien, że, mówiąc językiem Pewnego Bezczelnego Niezależnego Portalu Muzycznego, Tęcze co najmniej otrą się o dolne sfery dziewiątki. Czyli wszystko wskazuje na to, że kilkuletni impas jałowej songwriterskiej bezsilności (bo co było ostatnie z rzeczy wielkich? SMiLE? W 2004...) światowej braci muzycznej zostanie przełamany. Wiem, banały, ale ja tym gości stopy mógłbym obmywać, i nawet jeśli z wyścigu do poziomu bitelsoweskiego dopadli już parę lat temu z momentem premiery HTTT (ale bynajmniej zawód to nie był, tu się kłócić będę), to niezmiennie pozostają moim ulubionym współczesnym bandem.
A że w tym roku nic lepszego światła dziennego nie ujrzy - nie mam wątpliwości.
Sam zabieg zaś z e-dystrybucją raczej z gatunku ekscentryczno-marketingowych, bo zespół tak czy siak wydawcy nie ma, o co usilnie walczy, a chłopaki zarzekają się, że gdy tą walkę wygrają, In Rainbows natychmiast powędruje na półki sklepowe (co jest wstępnie planowane na 2008 rok). Rewolucji w czasach iTunes i E-music na pewno to nie przyniesie, szczególnie, że rozchodzi sie wyłącznie o zespół takiego kalibru. Zresztą - dla hardkorowców dualdisc za dwie stówy czeka z 'darmowym' shippingiem, hehe.
Kurdt [ Legend ]
Ja nie słuchałem właśnie niczego co miałoby związek z albumem. No, prawie - kiedyś kolega na nieświadomce puścił mi Videotape z piwnicy Nigela Godricha. Poza tym żyję na pełnej nieświadomce i kolejnych odsłuchach my fav Amnesiaca.
A chodziło mi raczej o fakt udostępniania płyty za dowolną cenę przy zespole takiego kalibru to wydarzenie (chyba) bez precedensu.
Mam nadzieję, że Rdhd wyrwą się z klątwy wielkich oczekiwań i wielkich zawodów, które ostatnio dopadły choćby Albarna (tGtBatQ to nie to!), Bjork (Volta? Jaka Volta?) czy choćby solowego Yorke'a (Eraser był płytą "tylko" dobrą").
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
O będzie ciekawie, nie to co kolejny wątek onanizacyjny o Pink floyd :)
podium "The Greatest Band Ever"
Oprócz
tb co tam niby jeszcze jest?
Kurdt [ Legend ]
Sam nie wiem. Zależy co przyjmiemy za reprezentatywne przy ustalaniu takiego podium. Na pierwszym miejscu zdecydowanie The Beatles, o pozycje dwa-trzy mogłoby się bić kilku(nastu?) wykonawców. Radiohead, Blur, Bjork, Queen, The Cure, Bowie, Joy Division, PF... Pick your own set.
Ja bym powiedział:
1. The Beatles
2. Radiohead
3. Blur
Taven [ Generaďż˝ ]
Zgredek<---- Kat. I Happysad. I twoja stara na tamburynie.
Postawy sprawę jasno - metalowcy obracają się w zupełnie innej estetyce muzycznej. Właściwie gdybym miał cokolwiek dzielić w muzyce leciałoby to na muzykę death/black/trash metalową i całą resztę. Wiem, że to wyświechtane i zawsze można się poprzekomarzać dla radochy, ale o takiej różnicy gustów naprawdę nei ma co na poważnie dyskutować.
Że o cytacie z Zappy wspominać mi się nawet nie chce.
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
Postawy sprawę jasno - metalowcy obracają się w zupełnie innej estetyce muzycznej. Właściwie gdybym miał cokolwiek dzielić w muzyce leciałoby to na muzykę death/black/trash metalową i całą resztę. Wiem, że to wyświechtane i zawsze można się poprzekomarzać dla radochy, ale o takiej różnicy gustów naprawdę nei ma co na poważnie dyskutować.
Od kiedy to "metalowcy" musza byc szczelnie zamknieci w konkretnet stylistyce muzycznej.... owszem moze to miec wplyw na wlasne "The Greatest Band Ever" no ale nie przesadzajmy...
a podaj ten cytat zappy... :]
Taven [ Generaďż˝ ]
"Rozmawiać o muzyce to jak tańczyć o architekturze". Mam druknięte i powieszone na nocnej lampce. :)
Muzyka jest właściwie jedyną odmianą sztuki CAŁKOWICIE abstrakcyjną. W przeciwieństwie do filmów czy książek, gdzie sytuacja jest w miarę klarowna (choć obok rzeczy jasno 'argumentowalnych' jak choćby fabuła, warsztat nadal horrendalną rolę odgrywają gusta) dźwięki to rzecz nieopisywalna, z racji swojej specyfiki. Dla niektórych brzdąkanie ogórkami po doniczkach może być duchowym uniesieniem, dla kogoś innego dźwięk włączonego ekspresu do kawy, a ostatnim nogi się gną przy Beethovenie. Tu nie ma określonych, że tak powiem, aksjomatów, czy jakiegokolwiek empirycznego sposobu 'poznania' muzyki. Czysta abstrakcja. Czysta jazda dowolna.
A metal jest tak skrajnie odmiennym tworem od całej reszty, z powodu samej konstrukcji i estetyki (choć może nie w tej kolejności), że albo to pokochasz albo znienawidzisz. A to mocno determinuje całą resztę muzycznych gustów.
Kurdt [ Legend ]
I znowu temat wydupił gdzieś w kosmos, jak w prawie każdym wątku o muzyce.
Ja tymczasem ściągnąłem właśnie swoje In Rainbows, wgrywam na iPoda i idę słuchać. Recenzje, wrażenia później.
Genzo [ Progressive ]
dzieki za info :) stworzylem lanuszek, powiedzialem koeldze, ktory pewnie powiedzial komus jeszcze itd :)
Pozdrawiam
Pawel
koobon [ part animal part machine ]
Taven -->
Dla porządku i przy okazji. Szeroko rozumiany metal to obecnie najbardziej progresywny gatunek muzyki.
Jeśli zas chodzi o Zappę to faktycznie jest on niewyczerpanym źródłem aforyzmów. Moim ulubionym jest jego definicja dziennikarstwa muzycznego.
A teraz w temacie.
Dzięki za info. Odkąd nie pracuję w "branży" kompletnie nie wiem co się dzieje w muzyce. Wstyd.

T_bone [ Generalleutnant ]
Radiohead ?? Skończyli się po OK Computer i Karma Police :D Kiedyś próbowałem słuchać Kid A i Amnesiac ale miało to sobie tyle piękna i duszy co dźwięk sonaru na okręcie podwodnym.
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
haha T_Bone pozamiatał :P
Kurdt [ Legend ]
Ta płyta to... pop. Normalny pop. Najzwyklejszy w świecie, normalny pop. Najlepszy najzwyklejszy w świecie, normalny pop, jaki kiedykolwiek słyszeliście. Radiohead wygrali. Zaskoczyli i wygrali. Zajebiste 10 na zajebiste 10.
Dlaczego? Bo Yorke i spółka znowu osiągnęli poziom nieosiągalny dla jakiegokolwiek innego współczesnego bandu. Już pierwszy kawałek - 15 Step gniecie. Radiohead mówią nam "Cześć, to znowu my, najlepszy zespół Świata, chcesz w ryj?" Bez słów. Opener wręcz etapuje zwycięskością, poziomem, którego wszystkie Musy, Coldplaye i Oasisy nigdy nie osiągną. Potem mamy genialny riff w Bodysnatchers, porównywalny z tym, na którym bazuje National Anthem. Potwierdza tylko "Tak, to my." Następnie ni stąd, ni zowąd wypływa spokojne Nude, płynie i pochłania swoją głębią. Werid Fish to kolejna absolutnie genialna sekcja klawiszowa, plumkająca, z lekka coldplayowa, ale perfekcyjnie zaaranżowana.
Perfekcja - to słowo nasuwa się podzas słuchania całego albumu. Nic tutaj nie jest przypadkowe, każdy dźwięk, każdy efekt, każdy sampl zna swoje miejsce. Opisywanie każdego kawałka po kolei mija się z celem, gdyż tej płyty po prostu trzeba przesłuchać. Wspomnę jeszcze o closerze - te na płytach Radiohead były zawsze niezwykle ważne. Street Spirit, Tourist, Motion Picture Sountrack... Videotape stoi na tym samym poziomie. Monumentalne w wersji na żywo, na albumie jest idealnie wyważone, bit, który dołącza do pianina, bas i fruwająca końcówka... Cudo.
Czego na albumie nie ma? Kolaży dźwiękowych. Nie ma tu nic w stylu Fitter Happier, Kid A czy Pulk/Pull Revolving Doors. Otrzymujemy 10 pełnoprawnych utworów i pod tym kątem płycie bliżej do The Bends, niż np. do Amnesiaca. Ale jest to The Bends bogatsze o doświadczenia z OK Computer, Kid A, Amnesiac i Hail to the Thief. Bogatsze, bardziej dopracowane, mądrzejsze i doroślejsze. The Bends 5/5, 10/10, 100%, five stars and crew recomendation.
Czapki z głów, mamy Płytę Roku. Radiohead wracają tam, gdzie ich miejsce.
T_bone -> Radiohead skończyli się po Kill'em All.
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
Czapki z głów, mamy Płytę Roku. Radiohead wracają tam, gdzie ich miejsce.
Przecież płyta roku już wyszła i zjada Radiohead ( nie wiem jak nowa płyta, zaraz ściagne :) na sniadanie bez popity ...włąściwie to były już takie dwie płyty .... :)

Taven [ Generaďż˝ ]
Zgredek<-----
Przecież płyta roku już wyszła i zjada Radiohead na sniadanie bez popity
A Matter of Life and Death przecież wyszło w 2006, a nowej Mety jeszcze nie ma, więc cóż to może być?
Kurdt [ Legend ]
ZgReDeK -> Mówisz o tegorocznym Reznorze? Niestrawny strasznie, do muzyki jeszcze mniej podobny niż wczesne płyty. Na zatwardzenie dobry.
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
[17]
Kurdt [ Modrzew ]
ZgReDeK -> Mówisz o tegorocznym Reznorze? Niestrawny strasznie, do muzyki jeszcze mniej podobny niż wczesne płyty. Na zatwardzenie dobry.
Ha widzisz ja w tym momencie moge powiedziec ze RH jest niestrawny.... :)
Taven [ Generaďż˝ ]
A żeby napisać coś na temat w końcu - parę słów po pierwszym tete a tete z nowym nagraniem radiogłowych. I?
Rozczarowanie. Cholerne rozczarowanie.
Parę przybłysków świadomości nie uratuje In Rainbows od bycia płytą zaledwie dobrą; motywy gitarowe autoplagiaty, zbyt agresywna perkusja i przede wszystkim popadanie w melancholijne zakrętasy melodyczne, ubite za ścianą ślepych poszukiwań songwirtingowych konceptów, co czyni z większości płyty to, co od zawsze zarzucali im ich antyfani, czyli zbitą masę dźwiękowego mułu, przez którą, primo, przebić się ciężko, secondo, pod którą nic wartościowego nie ma. Ironia losu?
Wszystko tym samym więc wskazuje również na to, że epkowy debiut Drivealone'a (co ciekawe również darmowy) pozostaje celebrowanym number one w tym roku. Wszystko wskazuje więc na to, że pogłoski o zmartwychwstaniu muzyki są mocno przesadzone. Modeści, Bjork, RH, who's next?
Rezor [ broken_thoughts ]
Po części mogę sie zgodzić z Tavern-em. Słuchajac nowego RH ma sie wrażenie, że już gdzieś się to słyszało. Nie ma w tej muzyce nic zaskakującego, jak to bywało w poprzednich albumach. Co prawda słychać gdzieniegdzie jakieś małe eksperymenty muzyczne, ale to stanowczo za mało. Dobra płyta, nadaje sie do jakiego pubu czy do swojego pokoju by leciała sobie leniwie, bo taka melancholia w niej panuje.
;)
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
Co tak temat szybko ucichł? Probuje zmusic sie do 2go przesluchania ale ciezko jak na razie mi idzie :) moze jutro, kto wie :P
CHESTER80 [ old snake ]
Dla mnie Radiohead skończyli się na OK Computer :) Dokładnie 10 lat temu kupiłem sobie kasetę z tym materiałem i wziąłem na 2 miesięczne wakacje. Katowałem tą kasetę dzień w dzień, zachwyciła mnie ta muzyka, ten klimat i jakość nagrania. Do dziś towarzyszą mi te dźwięki. Późniejsze nagrania Radiohead jakoś mi nie podeszły, moim zdaniem panowie za bardzo odjechali w jakieś eksperymenty. A najnowszy album? Podoba mi się, póki co przesłuchałem tylko raz ale będę go słuchał przez cały dzień i wtedy powiem coś więcej.
PS: Czy to jest wydawnictwo tylko internetowe? Nie widzę tej płyty w żadnym sklepie, nie widzę nigdzie okładki?
Taven [ Generaďż˝ ]
Czerster<--- net-only. Póki co. A okładka jest zmajstrowana z artworków na Wikipedii, jak ci szaro w WMP. :)
A, i jest discbox z winylem w zestawie, ale za 80 bucksów i nie ma zmiłuj.
Co do OKC - jasne deszcz z nieba, ale dewaluowanie Kid A, kolejnego dziecka o pięknie porównywalnym, jest grzechem śmiertelnym. Okej, Amnesiac był słabszy, ale nadal poruszamy się po gruncie różnic czysto abstrakcyjnych, nie wartych, myślę, nawet pobieżnej dekonstrukcji - dla mnie RH 1995-2003 to zlewający się w jedność absolut, patetycznie ogarniając.
A In Rainbows? Już zapomniałem, prawdę mówiąc. Dobra płyta, ale każdy dźwięk wyrzeźbiony w tych cyfrowych emeptrójkach już słyszeliśmy. Co prawda legenda runęła poniękąd wraz z ubiegłorocznym Ereaserem, co było tajemnicą poliszynela, ale dopiero tu, dziś i teraz, otwarcie, Thom z Jonny'm stają i bezradnie rozkładają ręce - 'Hej, jesteśmy Radiohead, nie jesteśmy już najzajebistszym zespołem świata, wiecie.' W zasadzie tego się spodziewałem. Nie każdy może w końcu mieć swój ending z klasą Let It Be.
czekers [ Turbojugend ]
Ja właśnie dokonuje transakcji.
Jako że nie mam konta bankowego, transakcji dokonuje rezem z tatą, składamy się po równą sumę, aby "wspomóc) kochany zespół. A tak z ciekawostek, recenzja na Nuta.pl
"Po czterech latach jakie minęły od czasu premiery "Hail To The Thief" wreszcie mamy nowy album Radiohead. Po cichu, praktycznie bez żadnej promocji, niejako tylnymi drzwiami i na dodatek za "co łaska"! Jeszcze miesiąc temu pasjonowaliśmy się tym czy oxfordczycy podpiszą z którąś z wytwórni nowy kontrakt na wydanie przygotowywanego materiału, a tymczasem oni zdecydowali się wziąć sprawy w swoje ręce. I dobrze na tym wyszli.
W przypadku każdej kolejnej płyty Brytyjczyków jak bumerang powraca pytanie czy to kolejne "OK Computer" czy też może "Kid A" albo "Amnesiac". Na całe szczęście ich najnowsza propozycja nie jest w prostej linii kontynuatorką żadnego z nich. To album świeży i równie oszczędny brzmieniowo co niespodziewany. Zaczyna się elektronicznym podkładem w utworze "15 Step", na który po chwili nakłada się głos Yorke'a a zaraz po niej delikatna gitara. Jednak już w kolejnym utworze "Bodysnatchers" gitary są na pierwszym planie. To bodaj jeden z najbardziej energetycznych utworów na płycie. Póżniej nawet jeśli jest delikatniej i bardziej rzewnie to i tak jest dobrze, z klimatem: płaczliwym ("Nude"), przypominającym solowy album Yorke'a ("Weird Fishes/Arpeggi"), momentami łudząco podobnym do "A Wolf At The Door" - "Faust Arp", albo dziwnie intrygującym ("Reckoner") czy chyba najlepszym na całej płycie, dynamicznym "Jigsaw Falling Into Place". Słowem na "In Rainbows" sporo się dzieje. Radiohead po raz kolejny udowadnia, że nie ma zamiaru dwa razy wchodzić do choćby podobnej rzeki i po raz kolejny nagrywa płytę, której nikt nie był w stanie przewidzieć. To z pewnością należy im zapisać na plus.
Ale to album ważny także z innego powodu. Thom Yorke wraz z kolegami wyrżnęli rękawicą w gębę całemu przemysłowi fonograficznemu ustalając być może nowy standard sprzedaży płyt. Okazuje się, że można "rozdawać" mp3 za "co łaska" a mimo w 5 dni od daty premiery zarobić w ten sposób prawie 5 mln funtów. Milion funtów dziennie? Całkiem nieźle. Ciekawe kto będzie następny w kolejce do takiej wypłaty.
Szkoda jedynie, że kupując nowy album Radiohead w formacie mp3 nie dostajemy nawet okładki. To chyba jedyny mankament tego eksperymentu."
GBreal.II [ floydian ]
A bedzie kiedykolwiek do kupienia w sklepie, czy _tylko_i_wylacznie_ w mp3?
Taven [ Generaďż˝ ]
Na nośniku fizycznym album wyjdzie w następnym roku, na razie tylko istnieje wybór pomiędzy empetrójami i deluksowym (i deluksowo drogim) discboxem.

mmomm [ Konsul ]
Radiohead - "In Rainbows". Płyta za 99 lub 0 funtów
--
Czekamy na opinie :)
ciasteczkowy_potwor [ Legionista ]
>>Ale to album ważny także z innego powodu. Thom Yorke wraz z kolegami wyrżnęli rękawicą w gębę całemu przemysłowi fonograficznemu ustalając być może nowy standard sprzedaży płyt. Okazuje się, że można "rozdawać" mp3 za "co łaska" a mimo w 5 dni od daty premiery zarobić w ten sposób prawie 5 mln funtów<<
nie wydaje mi sie, ze to sie stanie standardem. Znany zespol moze sobie na to pozwolic, ale wyobrazacie sobie jakis debiut, ktorego produkcja pochlonela co najmniej kilkanascie tys. zl i ktory jest dystrybuowany w taki sposob?
ZgReDeK [ Wredne Sepiszcze ]
Inna sprawa, ze na sprzedawaniu bezpośrednio przez internet też nieźle mozna obnizyc koszta produkcji ...
Lutz [ Senator ]
nie stanie sie szybko bo wytwornie sie boja, z drugiej strony sa zespoly po dwoch stronach barykady, jest radiohead i trent reznor, ktorzy wierza w sile internetu, ale jest tez metallica ktora chetnie kasowalaby za samo uzywanie slowa "metallica" na forach. Proces bedzie dlugi i nie mam pojecia jak sie zakonczy. W kazdym badz razie watpie, aby osoby ktore placily 99 za ten album robily tak z kazdym, predzej czy pozniej kazdy stwierdzi ze nie ma sensu przeplacac skoro jest opcja "darmo", niezaleznie od narodowosci i statusu.

sekret_mnicha [ the_collector ]
Płyta powiem szczerze taka sobie. Miło sie słucha, fajnie zagrana itd, ale mimo wszystko przeciętna. A przynajmniej przeciętna jak na nich. Nie jest to ani Ok Computer ani Amnesiac/Kid A. I nie napisze więcej, bo tak naprawdę za mało i za rzadko słucham Radiohead, żeby być w pełni kompetentnym w tym temacie :) - w każdym razie po kilku przesłuchaniach nie ciągnie mnie z powrotem.
I absolutnie nie zgadzam się z oceną Kurdta :) I też uważam, że płyta roku już wyszła, i jest nią ostatni NIN. Tam przynajmniej mam emocje i mnóstwo wszystkiego, a tu to samo, co ostatnio :) (tu przemawia przeze mnie fanbojstwo NINowe, tak jak przez Kurdta fanbojstwo Radioheadowe zapewne, hehe).
Ale sposób dystrybucji dobry i może da do myślenia panom prezesom. Ja tam bardzo lubię mieć pudełko i fizyczny nośnik, ale... Trent Reznor też już jest wolny od nakazów i zakazów swej wytwórni i nowy NIN pewnie również czymś zaskoczy dystrybucyjnie (a na razie Reznor wypuścił tak jak Radiohead płytę swego podopiecznego - Saula Williamsa za 0 lub 5$ ze strony do pobrania).

CHESTER80 [ old snake ]
Dzisiaj pojawiła się pełna wersja albumu czyli wersja 2CD. Zaskoczyło mnie to. Dostaliśmy 6 nowych piosenek które czekają na odsłuchanie. Póki co z miejsca zakochałem się w "Last Flowers" i "Up On The Ladder". A z tych starszych co były dostępne od października uwielbiam prawie wszystkie, zwłaszcza "All I Need", "House Of Cards" i "15 Step". Zdziwiło mnie tylko wybranie "Jigsaw" na pierwszego singla. Nie mam za bardzo czasu żeby się rozpisywać więc powiem tylko tyle iż "In Rainbows" stawiam zaraz za "OK Computer" i "The Bends". Dobrze że nastąpiło (jak to fajnie napisał recenzent w TR) - "przeproszenie się z melodiami". Doceniam geniusz Kid A i Amnesiaca, aczkolwiek "melodia ponad wszystko". A "In Rainbows" jest piękne. Jak dla mnie płyta roku (wraz z Manic Street Preachers - SATT).
Pełen spis piosenek:
CD 1 AND VINYL:
15 STEP
BODYSNATCHERS
NUDE
WEIRD FISHES/ARPEGGI
ALL I NEED
FAUST ARP
RECKONER
HOUSE OF CARDS
JIGSAW FALLING INTO PLACE
VIDEOTAPE
CD 2:
MK 1 (przerywnik)
DOWN IS THE NEW UP
GO SLOWLY
MK 2 (przerywnik)
LAST FLOWERS
UP ON THE LADDER
BANGERS AND MASH
4 MINUTE WARNING