GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Obowiązkowa matura z matematyki-jak to zrobić, żeby wszyscy zdali?

16.09.2007
21:42
[1]

Finthos [ Generał ]

Obowiązkowa matura z matematyki-jak to zrobić, żeby wszyscy zdali?

Na początek powiem, że wątek wrzucam tutaj, bo ma mieć charakter dyskusji ogólnej-a wiem, że wiele osób odznacza kategorię szkoła ze względu na tematy "pomocowe".

Jak jakiś czas temu ogłoszono, w 2010 ma być wprowadzona obowiązkowa matura z matematyki. Żeby naród był mądrzejszy. Ponieważ jednak spowodowałoby to znaczne obniżenie wskaźnika "zdawalności" matury, minister znalazł na to sposób. Okroić wymagania! W tej chwili wygląda to już nie tyle śmiesznie, a żałośnie. Moje ostatnie 4 miesiące nauki w LO zdadzą się właściwie psu na budę, bo większość przerobionego materiału wykreślono. O siebie się nie martwię, bo mój nauczyciel przerabia swoje niezależnie od programu-ale skonczy się to zapewne jeszcze większym burdelem na studiach i dalszym spadkiem jakości kształcenia.

O tym, czego NIE BĘDZIE na maturze możecie przeczytać tutaj:

16.09.2007
21:43
smile
[2]

SirGoldi [ Gladiator ]

Tak czy inaczej cieszę się, że mnie matura z matematyki ominie. ;-)

16.09.2007
21:45
smile
[3]

Łyczek [ Legend ]

^

To samo stwierdzam.

16.09.2007
21:47
smile
[4]

Van Gray [ Tengu ]

Hm, skoro tyle wycięli, to co zostało?

16.09.2007
21:47
[5]

Pan P. [ Konsul ]

Pamiętaj o tym, że matury są pisane na dwa lata naprzód. Tegoroczna matura ma jak najbardziej zawierać działy ze starego programu, mimo, że ten nowy - okrojony - zaczął obowiązywać od razu wszystkie klasy, a nie tylko te zaczynające dopiero LO.
Popieprzone to strasznie. Ludzie, których nauczyciele w maturalnej klasie idą 'nowym tokiem' mają delikatnie mówiąc przeje****, bo ominie ich rachunek prawdopodobieństwa, spora ilość różniczek, zdaje się że funkcja wykładnicza też i jeszcze parę rzeczy, które na maturze będą (prawdopodobieństwo i różniczki są chyba zawsze).
W sumie to i tak nie mój cyrk i nie moja małpa, bo z matmy zrezygnowałem już jakiś czas temu, ale innym współczuję.

Poza tym, to na studiach związanych z matmą i tak będą wymagali wykreślonego materiału. Nic nie pójdzie psu na budę, o to już się nie martw.

16.09.2007
21:47
[6]

wishram [ lets dance ]

gorzej, jak w ramach tego, że mniej trzeba znać materiału, dadzą jakieś zajebiście trudne zadania (na maturze rozszerzonej) :/

Pan P. - - > zakres wymagań na maturze to część wspólna nowego i starego programu, więc tegoroczni maturzyści, szczególnie w 2 klasie, niepotrzebnie przerobili tak ze 1/3 materiału

16.09.2007
21:48
[7]

Golem6 [ Gorilla The Sixth ]

1. Jestem za matematyką obowiązkową.
2. Zdaje maturę w tym roku, więc i tak mnie to nie obejmie.
3. I tak zdaje matmę rozszerzoną.
4. Decyzji pana G. nie warto komentować, bo jakie one są wszyscy dobrze wiemy.

16.09.2007
21:49
[8]

promyczek303 [ sunshine ]

jak to zrobić, żeby wszyscy zdali?

Zabrać się w końcu za naukę.
Wiadomo, że gdy matematyka będzie przedmiotem obowiązkowym powinna być łatwiejsza do zdania. Ale chyba lekko przesadzili. Mogli jeszcze wykreślić tabliczke mnożenia -,-

16.09.2007
21:49
smile
[9]

djforever [ Senator ]

Ehh... mogliby wprowadzić maturę od 2012, nie 2010...

16.09.2007
21:51
[10]

CreaToN [ Generał ]

1. Jestem za matematyką obowiązkową.
Również jestem za.

Okroili połowę materiału. Masakra.

16.09.2007
21:51
smile
[11]

master53 [ Senator ]

Jeśli ma nie być tego co jest wypisane na egzaminie gimnazjalnym to w tym roku liczę na co najmniej 45 pkt. - no żeby nie było nawet wzorów skróconego mnożenia :O

16.09.2007
21:51
[12]

Belert [ Senator ]

Taaa wszyscy sie boja matury z majcy.A potem rosna pokolenia kretynow ktorzy swietnie wiedza jak naprawic polske a ze bilans sie nie zgadza :to sie dodrukuje :)
Nie wiem cale lata jakos ludzie ja zdawali a teraz sami humanisci.A przy okazji dyslektycy i dysgraficy.

16.09.2007
21:52
smile
[13]

SirGoldi [ Gladiator ]

djforever ---> Spoko. Jeszcze różnie może być. Wystarczy, że na stołku ministra edukacji zasiądzie jakiś rewolucjonista, który całkowicie zlikwiduje obowiązkową maturę z matematyki. ;)

16.09.2007
21:53
smile
[14]

Hitmanio [ Legend ]

Będę pierwszym rocznikiem zdającym obowiązkową maturę... a z maty zawsze słaby byłem... oj trzeba się wziąć do roboty!

16.09.2007
21:53
[15]

Kompo [ Legend ]

Matematyka na poziomie gimnazjalnym w zupełności wystarczy, by poradzić sobie w życiu, gdy ktoś już wie, że matematyką nie będzie zarabiał pieniędzy.

Może mi ktoś wytłumaczyć po co mi w życiu umiejętność przekształcenia wykresów funkcji liczbowych: y=-f(x), y= f(-x) czy też znajomość wzorów dotyczących permutacji, kombinacji, wariacji z powtórzeniami i bez powtórzeń?

16.09.2007
21:55
[16]

kamyk_samuraj [ Senator ]

Ale tylko wtedy, gdy Polska wygra ME

Tak patrze na to, co jest wyciete - rece opadaja - na podstawie chyba trzeba umiec tylko liczyc do 10 a na rozszerzonym - umiec to, co wylecialo z podstawy...

16.09.2007
21:56
[17]

Finthos [ Generał ]

Obejmuje to wszystkich od tego roku, właśnie dlatego, że program jest tylko i wyłącznie okrajany. W lepszych szkołach nie będzie różnicy-ale w gorszych b. szybko nauczyciele się skupią na szlifowaniu elementów wymaganych. A wyniki się spolaryzują i być może na studia ścisłe trafi wielu matematycznych idiotów-rektorzy z pewnością będą zadowoleni.
Przeczytałem przed chwilą uzasadnienie, w którym jakiś profesor pieje nad niską efektywnością kształcenia, nad brakiem dostatecznego rozwijania tematów etd. Wszystko pięknie, ale efektywność zwiększa się obniżeniem wymagań, nie ma nic napisane o rozszerzaniu danych zagadnień nowymi tematami, nie zgadzam się też z tym, że wiele z tych tematów rozwiązuje się samymi schematami. A równania kwadratowe, różniczki czy całki z pewnością przydają się potem studentom politechnik, może też akademii ekonomicznych. Z tych zmian wynika tylko chęć uproszczenia wszystkiego maksymalnie :/ A do tego spolaryzują się wyniki, co dla żadnego dobrego matematyka nie jest dobre.


Kompo=> Matematyka służy przede wszystkim do nauki myślenia, głównie abstrakcyjnego. Poszukiwania rozwiązań, czasem lepszego zrozumienia przestrzeni, ćwiczenia wyobraźni. W zdecydowanej większosci przypadków (jeśli nie we wszystkich) inteligencja jest proporcjonalna do pojętności matematycznej.

16.09.2007
22:01
[18]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

Kompo - generalnie to wiekszosc rzeczy ktorych uczysz sie po 3 klasie podstawowki nie jest ci potrzebna.
I nikt cie nie zmusi zebys sie ich nauczyl. Nie chcesz to nie, droga wolna. Ale czlowiek po Liceum OGÓLNOKSZTALCACYM powinien znac roznice miedzy funkcja wykladnicza i logrytmiczna, potrafic przeksztalcic wykres funkcji, odroznic zasade od kwasu i takie tam rozne. Dziwie sie tylko, ze znajomosc mickiewicza jest taka wazna. Ale coz, chcac byc wyksztalconym trzeba poznac troche roznych bzdur, ktore nie sluza niczemu oprocz poszerzenia horyzontow.

a ten mickiewicz to nawet temu nie sluzy ;)

16.09.2007
22:02
[19]

MaciekJ [ Konsul ]

Kompo- Zgadzam sie. Po co komu funkcje wykladnicze, ciagi liczbowe albo wielomiany...
Nie kumam matematyki, nie lubie matematyki i jestem z tego rad ze mnie obowiazkowa matura z matematyki nie objemuje... jednakze w tym roku juz musze sie zastanowic co i gdzie chce studiowac... Co bedzie jesli bede chcial pojsc na polibude ?? Matma mnie w takim wypadku nie ominie ;S Dobra... przynajmniej latwiej bedzie ja zdac.

Czyli te zasady obowiazuja juz od tego roku czy jedynie dla matmy 'obowiazkowej' ???

16.09.2007
22:03
smile
[20]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

"Nie kumam matematyki, nie lubie matematyki" - nie polecam politechniki ;)

16.09.2007
22:04
[21]

I.G.I [ |PL|-->I.G.I<-- ]

Mam Nadzieje ze matura z majcy ominie rocznik 1990 z technikum :/

16.09.2007
22:05
smile
[22]

Finthos [ Generał ]

Nie kumam matematyki, nie lubie matematyki i jestem z tego rad ze mnie obowiazkowa matura z matematyki nie objemuje

a zaraz potem

Co bedzie jesli bede chcial pojsc na polibude ?

Urwa, o tak właśnie myślących ludziach mówiłem w kontekście burdelu na studiach....

16.09.2007
22:06
[23]

Mati176 [ King Klick ]

SirGoldi [ Gladiator ]

Tak czy inaczej cieszę się, że mnie matura z matematyki ominie. ;-)


True, true ;)



I.G.I [|PL|-->I.G.I<--]

Mam Nadzieje ze matura z majcy ominie rocznik 1990 z technikum :/


Technikum 4 lata, wiec raczej bedziesz pisal mature z majzy :)

16.09.2007
22:08
[24]

nutkaaa [ Panna B. ]

To są chyba jakieś jaja... Jeśli matma ma być obowiązkowa, to jeśli ktoś jej nie umie to weźmie naturalnie podstawę i tu zrozumiem okrojenie materiału, ale okrojenie materiału w rozszerzonej?! To paranoja! Przecież te pojęcia tam wymienione są banalne, większość z nich znalazła się na arkuszu w tym roku i nagle się okazuje, że są za trudne? Jeśli ktoś zdaje rozszerzoną matmę tzn. że zdaje ją w jakimś celu, bo potrzebuje na uczelnie i te zagadnienia są podstawami w zakresie rozszerzonym!
Ja wiem, że z każdym rocznikiem niestety jest co raz to więcej leni i nieuków, ale chyba w takim razie powinien być poziom podwyższany, żeby zmusić ucznia do opanowania jakiejś wiedzy, a nie zaniżać poziom po to, żeby statystyki ładniej wyglądały...
Dobrze, że matura za sobą, szkoda jednak że nie zdawałam takich arkuszy jakie miały roczniki 86-87...

16.09.2007
22:12
[25]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

co do okrojenia programu:
straszliwa glupota.
pisalem mature z mat rozsz w tym roku i mimo ze poszla mi nedznie, a czasu na przerobienie materialu jest bardzo malo, to nie uwazam ze trzeba go kroic.
trzeba dodac czasu na nauke, a nie ucinac program. ja i tak umiem mniej po LO niz roczniki wczesniejsze i zaluje. Nie bylo np. zadnych arcusow w trygonometrii, zadnych calek (nawet takiego pojecia) itd. Samemu ciezko sie tego nauczyc, zawsze dobry nauczyciel wiele pomaga.

16.09.2007
22:14
[26]

coolerek-89 [ also known as Cool ]

Ja w tym roku zdaje matematykę rozszerzoną , czyli co ten materiał w tym roku już nie będzie obowiązywał ?

Ale ja sie nie ciesze , bo i nie mam z czego , my i tak z nasza nauczycielka przerabiamy caly material , nie zwracamy uwagi na t wytyczne.

16.09.2007
22:15
[27]

Finthos [ Generał ]

coolerek-tak z tego wynika. I wbrew pozorom nie ma się z czego cieszyć.

16.09.2007
22:17
[28]

CreaToN [ Generał ]

Bigos -> Akurat uważam, że czasu jest wystarczająco dużo. Wszystko zależy od nauczyciela i uczniów. No i trzeba systematycznie się uczyć.

16.09.2007
22:18
[29]

marszym [ Senator ]

Ja będę pierwszym rocznikiem, który będzie obowiązywać obowiązkowa matura z maty. Tzn. mnie to gila bo i tak bym ją zdawał, w końcu nie bez powodu wybrałem mat-fiz-inf. A co do ograniczenia materiału - nie podoba mi się ten pomysł, jednak coś mi mówi, że do czasu, w którym ja będę zdawać maturę zdążą już to zmienić ;/

16.09.2007
22:19
[30]

Taffer [ Legionista ]

Maciek3 -->
Co bedzie jesli bede chcial pojsc na polibude ?? Matma mnie w takim wypadku nie ominie ;S Dobra... przynajmniej latwiej bedzie ja zdac.

No tak, będzie łatwiej zdać... Ale za samo zdanie cię na polibude nie przyjmą.

Jestem za wprowadzeniem obowiązkowej matmy no ale bez takiego cięcia, to się mija z celem.

16.09.2007
22:20
[31]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

Creaton - 2,5 roku na przerobienie materialu ktory wczesniej robilo sie w 4 ?
kpina. owszem, na wyjasnienie pojec starcza czasu i tylko na to. Kiedys bylo jeszcze cos takiego jak utrwalanie materialu, jak cwiczenia, a nawet jak sprawdzanie umiejetnosci.

16.09.2007
22:23
[32]

Tomuslaw [ Superbia ]

Okrojony materiał to jedna z największych głupot jaka ma miejsce.

Uczelnia i tak będzie wymagać tyle ile zawsze. Kiedyś nie do pomyślenia było, aby człowiek dostający się na politechnikę nie umiał policzyć całek. Kto się ich teraz uczy w szkole średniej? Zapewne nikt. Nie wspomnę już, iż samo obliczenie pochodnej sprowadza się jedynie do wzoru f'(x) = nx^(n-1), a w arkuszach maturalnych nie ma obliczanie pochodnych np. z funkcji trygonometrycznych, wykładniczych czy iloczynu dwóch funkcji. Cały czas piszę o poziomie rozszerzonym!

Maturę pisałem w zeszłym roku, również z matematyki oraz fizyki i astronomii Nie było strasznie. Jednak wiem, choćby z własnego doświadczenia, że im więcej materiału tym człowiek więcej pamięta. Każą Ci się nauczyć tabliczki mnożenia od 1x1 do 10x10? Ok, zapamiętasz do 7x7, 6x8. Każą Ci się nauczyć do 20x20 i zapamiętasz do 14x14. Zmniejszenie ilości materiału nie polepszy wyników w nauce!

Nie mogę pojąć co kieruje ludźmi "na górze", że wprowadzają tak idiotyczne zmiany.

16.09.2007
22:26
smile
[33]

[bd,[55,pb5i [ Generał ]

Wygląda na to że do matury prawie nie będzie trzeba się uczyć. I zmniejszą ilość materiału. Jestem za ominięciem matury.

16.09.2007
22:26
smile
[34]

Filevandrel [ czlowiek o trudnym nicku ]

No pewnie, bo wiekszosc spoleczenstwa jest "chumanistami". Otoz Ci humanisci to niestety w sporej czesci twory braku obowiazkowej matury z matmy. Cos w tym jest ze wieksozsc moich znajomych kresla sie jako humanisci, i tym migaja sie od nauki matmy. A potem przecietny obywatel nie rozumie czegoś bardziej skomplikowanego niż mnożenie i dzielenie :/

16.09.2007
22:26
[35]

coolerek-89 [ also known as Cool ]

Tomusław- jak to co? Coś muszą robić , to robią to na czym sie nie znają, a co niby podniesie ich wizerunek w oczach społeczeństwa.

16.09.2007
22:28
[36]

Pan P. [ Konsul ]

"W zdecydowanej większosci przypadków (jeśli nie we wszystkich) inteligencja jest proporcjonalna do pojętności matematycznej."

Mam 18 lat. W wieku lat 16 zdałem CAE (certyfikat językowy, niełatwy) na ocenę B+. Generalnie potrafię myśleć po angielsku i chwilami łatwiej mi się wysławiać w tym języku. Znam niemiecki w stopniu bardzo komunikatywnym (choć nie lubię go, bo każde zdanie brzmi dla mnie jak wyrok śmierci). Uczę się od pewnego czasu rosyjskiego i na ulicy, w sklepie albo na poczcie bym sobie poradził. Łącznie z polskim daje to cztery języki, którymi mogę się swobodnie posługiwać (w ruskim musiałbym jeno trochę słownictwo poprawić). Nie wspominam nawet o hiszpańskim, francuskim i włoskim, w których znam kilkadziesiąt zwrotów z najróżniejszych rozmówek. Przypominam, że matura dopiero przede mną. Nazwiesz mnie człowiekiem mało inteligentnym? Z matmy przez całe LO miałem dwa albo trzy na koniec semestrów.
Wiem, że cyfry wszelakie nie będą mi nigdy potrzebne poza kalkulowaniem wydatków i ewentualnie zmierzeniem jakiejś odległości przy wstawianiu nowego mebla albo wymianie listwy. :-)

16.09.2007
22:28
[37]

CreaToN [ Generał ]

BIGos -> Moja klasa w 2.5 roku na luzie się wyrobiła z materiałem. A mieliśmy normalnie ćwiczenia, sprawdziany, kartkówki itp itd.

16.09.2007
22:30
[38]

BIGos [ bigos?! ale głupie ]

Creaton - haha. wydaje ci sie. Moja klasa nie dosc ze sie wyrobila z materialem to jeszcze miala powtorki. Ale cwiczenia to nie jest 45 min rozwiazywania zadan z danego dzialu przy tablicy. A gdzie wglebianie sie w zagadnienie? Nie tak to kiedys wygladalo, wiem to z opowiadan mojej profesorki. Liceum jest za krotkie na matematyke. Natomiast w gimnazjum niewiele nowego sie wprowadza i na dobra sprawe te programy mozna by polaczyc i tym samym znacznie wydluzyc czas nauczania.

16.09.2007
22:33
[39]

Finthos [ Generał ]

Pan P.-kluczowe są tu słowa "zdecydowanej większości". Ale idąc dalej-2 lub 3 gówno mówi. Podejrzewam, że niejeden trójkowy z matmy ode mnie z budy wyciągnie z matury więcej niż piątkowy z innej. Jeszcze dalej-Twoje oceny mogą być konsekwencją Twojego braku pracy w tej dziedzinie. Poza tym-talent językowy to jeszcze nie inteligencja (której Ci broń Boże nie odmawiam, mówię ogólnie). Mieliśmy takiego króla, Michał Korybut Wiśniowiecki się nazywał. Mówiono o nim, że "zna pięć języków i w żadnym nie ma nic ciekawego do powiedzenia".

16.09.2007
22:36
[40]

nutkaaa [ Panna B. ]

CreaToN to widzę, że miałeś fajną klasę. Ja niestety ledwo co sie z materiałem wyrobiłam, bo generalnie większość klasy miało gdzieś maturę, byle ją zdać, brało absolutne minimum i mi osobie która w klasie mat-inf chciała zdawać rozszerzoną matmę, na samych lekcjach w szkole bym nie wyrobiła i nie obeszło się bez kilkugodzinnych korepetycji kilka razy w tygodniu.

16.09.2007
22:41
[41]

coolerek-89 [ also known as Cool ]

BIGos - w pełni sie z Tobą zgadzam . Czasu jest zdecydowanie za mało, na przerobienie całego materiału. W zeszłym roku nie zdążyliśmy zrobić wszystkiego (może ze względu na to , że nam sie nauczycielka rozchorowała, ale jednak ) . Dopiero teraz kończymy prawdopodobieństwo. I nie sądzę abyśmy zdołali przerobić cały materiał do końca I semestru , który pechowo dla mojego regionu kończy sie dopiero pod koniec lutego !!! II semestr to tylko marzec i kwiecień ! Trochę ch*jowo . No ale jestem dobrej myśli , może jakoś uda mi sie (uczniowi czwórkowemu ), zdać tą mature rozszerzoną na te 60 -65 % . Normalnie był bym w 7 niebie :)

16.09.2007
22:43
[42]

eJay [ Gladiator ]

Psu na budę to gimnazjum - pieprzy cały system edukacji, to są 3 stracone lata! Pierwsze dwa lata to powtorka z 6 klasy podstawowki plus kilka nowosci. Niech reformują ten etap, a nie liceum.

16.09.2007
22:44
smile
[43]

Chacal [ Senator ]

o kurde... przecież to jest ponad połowa materiału mat-fizów.

Wszystko to co jest na liście, przerobiłem w liceum. Poszedłem na Politechnikę i doszedłem do wniosku, że tam dopiero zaczyna się prawdziwa matematyka. No to powodzenia przyszli maturzyści...

16.09.2007
22:46
[44]

Pan P. [ Konsul ]

Finthos --> Ja z dwóją u mojej Profesorki (a kobiecina jest pod siedemdziesiątkę) potrafię to co trójkowi lub (rzadziej) czwórkowi uczniowie u innych nauczycieli. Nie zmienia to faktu, że w swoim mniemaniu jestem matematycznym tumanem. Co do braku pracy, to wyobraź sobie, że poświęciłem cały sierpień na powtórkę dwóch lat LO. Po pierwsze dla siebie, po drugie żeby mieć coś więcej niż 'dwa' na maturalnym. Co z tego jednak, skoro połowy już nie pamiętam, albo mi się myli? Z językami chcę związać swoje studia i przyszłą pracę. Celuję w tłumacza symultanicznego z angielskiego i rosyjskiego (nieco później), co wymaga podobnej koncentracji i wytrwałości co opanowanie matematyki. Gratis zrobię jeszcze papier w hiszpańskim, na normalne tłumaczenia tekstowe.
Masz sporo racji w tym, że poziom wiedzy matematycznej jest wyznacznikiem inteligencji, ale (wg. mnie) na dużo niższym poziomie. Zrozumiem jeśli komuś będą się myliły własności funkcji wykładniczej, albo nie będzie pamiętał jak prawidłowo zapisuje się granicę ciągu. Jeśli jednak ktoś nie potrafi obliczyć wartości argumentów dla funkcji f(x) = 1/2x + 4 x(mnoż) 2, to coś faktycznie jest nie tak, a i tacy się trafiają.

coolerek-89 --> Pamiętaj jeszcze, że wielkanoc wypada w tym roku pod koniec marca. Oznacza to nie mniej niż prawie cały, kolejny tydzień psu w dupę. :)

16.09.2007
22:55
[45]

Finthos [ Generał ]

Pan P.=> Nie. Jeśli ktoś nie potrafi tego zrobić, to kwalifikuje się do zamknięcia go w izolatce. To jest nic innego niż mnożenie i dodawanie, coś, czego się uczy w podstawówce. Problem polega na tym, że jak ktoś wyżej napisał-im więcej się uczysz, tym więcej zapamiętujesz. Nie wiem, czy jesteś matematycznym tumanem i szczerze mówiac nie obchodzi mnie to. Jeśli jednak ktoś ma problemy z przygotowaniem się do podstawowej matury z matmy (sprzed zmian jeszcze) to nie powinien trafic do LO. Matematyka nie jest w szkole dla samej siebie-ona jest od uczenia myślenia. Analizy, twórczego rozwiązywania problemów, logiki, spostrzegawczości, zauważania powiązań itd. Ktoś, kto sobie nie radzi z takimi rzeczami na niższym poziomie nie powinien mieć średniego wykształcenia, bo średnie wykształcenie (z maturą) to przepustka na studia. I mamy potem prawników, co nie umieją się dobrze wysłowić, zaargumentować, a na dodatek przeczą sami sobie. Mamy całe rzesze "chómanistuw", co to nie umieją dwóch faktów prostych połączyć. Zapewniam Cię, że jeśli nie jesteś kretynem, maturę z maty zdasz bez problemu (podstawową), po zmianach tym bardziej.

16.09.2007
22:56
[46]

coolerek-89 [ also known as Cool ]

Pan P. - a nie napisałem tego ? :) Wiem właśnie , to jest lekkie przegięcie, dlatego właśnie jest taka koncepcja żeby I semestr skończyć w mojej szkole wraz z końcem roku kalendarzowego, a drugi żeby trwał od stycznia, wszakże dyrektorzy mają taką moc :P Podziwiam Cię, że znasz tyle języków i to w takich stopniach zaawansowania, jeśli to Ciebie interesuje i w tym jesteś własne dobry , to nie wiem po co przejmujesz sie w ogóle wywodami innych, mówiących, że "matematyka jest wyznacznikiem inteligencji" . Każdy jest dobry z innych rzeczy ( ja przykładowo z niczego :P). I wnioskując z poziomu Twoich wypowiedzi , to zapewniam Cie , że nie jesteś tumanem. Na pewno myślisz bardziej logicznie niż nie jeden pseudo "matematyk " :)

16.09.2007
22:57
[47]

CreaToN [ Generał ]

BIGos -> Nie wydaje mi się. Miałem świetną nauczycielkę, która katowała nas licznymi zadaniami, czasem grubo wychodzącymi ponad program. Mieliśmy czas na wszystko. W styczniu skończyliśmy program, do maja mieliśmy same powtórki - zadania, próbne matury, sprawdziany itd. Nie brakowało nam czasu. Ale jak mówię, miałem świetną nauczycielkę.
Dlatego mam wrażenie, że czasu jest wystarczająco dużo. Może gdybym miał innego nauczyciela wcale by nie było tak wesoło.

nutkaaa -> Generalnie większość mojej klasy też miała w poważaniu maturę, ale jak mówię - z matmy miałem genialną nauczycielkę. Zupełnie odwrotnie było na mojej fizyce - gdyby nie liczne korepetycje, nigdy bym nie zdał tego przedmiotu. W szkole nie dało rady się tego nauczyć.

16.09.2007
22:58
[48]

Taffer [ Legionista ]

Bigos
Wiele tu zależy od nauczyciela. Ja akurat trafiłem na takiego który wyrobił z całym materiałem i na maturze klasa nie miała większych problemów.

16.09.2007
23:09
[49]

coolerek-89 [ also known as Cool ]

Tak offtopikowo :

Myślicie , że bez dawania matury z fizy , mam szansę dostać sie do dobrej politechniki na budowlankę i utrzymać sie ? Myślałem nad Poznaniem, a w ostateczności nad Szczecinem . W zeszłym roku znajomy nie zdawał fizyki, z wszystkiego miał ponad 600 pkt (wg. przelicznika na polibudzie poznańskiej na budowlance właśnie) i dostał sie z listy rezerwowej.

Ja planuję mieć około 800-900 pkt z wszystkiego( polski, anglik i rozszerzona matma) jak dobrze pójdzie. :)

Z fizyki byłem zawsze cienki , no może oprócz gimnazjum , ale co to za poziom był :/. Sądze , że nie dałbym teraz rady opanować od początku całego materiału z LO , na takim poziomie aby zaliczyć tą fizykę na zadowalający procent. Nawet jakbym poszedł na korepetycje, to raczej nie dałbym rady , bo nigdy fizyka ani mnie nie pociągała, ani za bardzo jej nie kminiłem. Dochodziło nawet do tego że usypiałem na lekcjach , tak mnie to nudziło.

16.09.2007
23:20
smile
[50]

xNaruto [ Pretorianin ]

A ja piszę maturę z matmy. Taki zadowolony jestem... Debilny pomysł...

16.09.2007
23:20
[51]

Finthos [ Generał ]

coolerek=> Dostać może i się dostaniesz, tylko nie rozumiem, czego szukasz na polibudzie nie umiejąc fizyki.

16.09.2007
23:39
[52]

DEXiu [ Generał ]

Pan P. ==> Fakt, masz pewne zasługi na polu językowym (ciekawe jak ze znajomością literatury rodzimej - bo mówić po polsku to (prawie;) każdy z nas umie ;) i nie można zaprzeczyć, że musisz więc dysponować zdolnościami. Niewykluczone, żę po prostu "nie masz powołania" do matmy, jednakże bardziej skłaniałbym się ku teorii, że... po prostu "zawęziłeś sobie horyzont" do samych języków olewając inne przedmioty, przez co jednak jakimś wybitnie inteligentnym nie koniecznie musisz być ;) Ale możesz się dumnie nazywać humanistą :) (o ile z wspomnianymi już lekturami jakoś sobie radzisz ;)

Kompo ==> Wiesz co to jest abstrakcyjne myślenie? Nie? No to to jest właśnie to, co się w życiu przydaje, a co można wyćwiczyć ucząc się właśnie tych pozornie nieżyciowych i nieużytecznych "pierdół". Inna rzecz, że raczej żaden gimnazjalista sobie nie poradzi z bankowością, finansami domowymi i tymi sprawami, a to się jednak czasem przydaje ;)

Finthos ==> A bo to takie niezbędne jest? :P Też od czasu liceum średnio rozumiem fizykę, choć zawsze uważałem, że jestem z niej niezły i jakoś się nie boję uczelni technicznej. Roczek przeboleję ;)

16.09.2007
23:46
[53]

coolerek-89 [ also known as Cool ]

Finthos -Czego szukam? Chce ukończyć budowlankę , więc tak czy inaczej muszę iść na polibudę. Nie chce iść na żaden kierunek humanistyczny, lubię ogólnie humanistykę, ale nie chce wiązac z nią mojej przyszłości. Chce zdobyć wykształcenie w jakimś przyszłościowym i pewnym finansowo kierunku , a takim w moim mniemaniu jest właśnie budowlanka. I nie jest tak, że ja nie umiem całkowicie fizyki, coś tam rozwiążę jak mi sie wzór podsunie i określi mniej więcej co mam robić :) Po prostu nie mam powołania do fizyki i dlatego nie chce jej zdawać na maturze , bo czuje , że nie podołam. Lepiej by było jakby przedmioty dodatkowe można byłoby zdawać na poziomie podstawowym , to może bym sie zastanowił , ale niestety trzeba zdawać rozszerzone, a rozszerzonej fizy nie zdam na bank.

17.09.2007
00:01
[54]

Pan P. [ Konsul ]

Dexiu --> Gucio prawda. Nigdy niczego nie olewałem i nie zawężałem horyzontów. Może poza chemią, której nienawidzę od samego początku gimnazjum i wybitnie nie poświęcałem jej czasu. Na języki czas przeznaczałem niejako w swoich wolnych chwilach, nigdy nie stały na liście priorytetów wyżej od zajęć szkolnych.
Co do lektur, to czytam do końca tylko to, co mi pasuje. Nigdy nie dotknę znowu Chłopów i Wesela. Takiego badziewia nie widziałem jeszcze nigdy. Za to genialna była Lalka, Zbrodnia i Kara oraz Buszujący w Zbożu. Nawet Nad Niemnem przeszło mi dość gładko, choć wiele osób psioczy na nie straszliwie.

17.09.2007
00:26
[55]

You tube my space. [ Konsul ]

DEXiu, pieprzenie. Pomijając sam fakt mylenia wiedzy z inteligencją - ktoś wybitny wcale nie musi być świetny we wszystkim. Sam znam faceta, który jest wykładowcą uniwersyteckim a żona mu zmienia żarówki, jak się przepalą w domu, bo on nie umie i się boi. Gdybyśmy mieli możliwość zobaczenia Einsteina na żywo też pewnie uznalibyśmy, że to "idiota"... Pfff... Z lekturami to już w ogóle przegiąłeś, nawet humaniści na wiele z nich wypinają dupy (mówię o nauczycielach).

17.09.2007
00:53
[56]

DEXiu [ Generał ]

Pan P. ==> A to przepraszam. W takim razie zwracam honor.
You tube my space ==> Owszem, po części jest tak jak piszesz, niemniej jednak moim zdaniem inteligencja zobowiązuje do pewnej wszechstronności. Przy czym rzecz jasna nie można być świetnym we wszystkim. Zdarzają się jednostki wybitne, które z reguły cechuje bardzo wąski krąg (hmm. to chyba niezbyt poprawne sformułowanie, no ale każdy wie o co chodzi;) zainteresowań/uzdolnień, jednak są to przypadki stosunkowo rzadkie. Co do lektur to szczerze powiedziawszy sam miałem do nich... eee... lekko olewczy stosunek :] Ale uznałem, że ktoś kto się zwie humanistą/językowcem (to w odniesieniu do Pana P.) nie powinien być ograniczony jedynie do posługiwania się językami :P
Chodzi mi po prostu o to, że nie trawię usprawiedliwiania braku kompletnych podstaw z bloku matematyczno-przyrodniczego faktem, że "jest się humanistą" ani w drugą stronę (co ciekawe - "w drugą stronę" zdarza się to dużo rzadziej). Zabawne, ale ja mam akurat zainteresowania zupełne przeciwne do językoznawstwa, a jakoś nie mam większych problemów z ortografią, interpunkcją czy gramatyką i nie muszę niczego usprawiedliwiać "brakiem zdolności humanistycznych"

17.09.2007
06:05
[57]

EMP2 [ Pretorianin ]

A ja się cieszę z okrojenia wymagań na maturze. Im więcej ćwierćinteligentów wypuszcza nasz system kształcenia tym większe są moje szanse na rynku pracy. Brakujących inżynierów sprowadzi się z Białorusi lub Indii, a za swoją pensję będę mógł posłać dzieci do prywatnych szkół/liceów gdzie uczą a nie symulują nauczanie.

17.09.2007
07:35
[58]

neozes [ Generał ]

ok, cofam wypowiedz :P

17.09.2007
12:19
[59]

Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]

Ja się cieszę z tej przyszłej matury z matematyki.
Jestem pod tym względem w pewnym stopniu oszołomem i konserwatystą, ale uważam, że stary sposób kształcenia był dobry. Jedyną jego wadą, był brak centralnego systemu oceniania, co skutkowało niebywałymi przekrętami na egzaminie maturalnym.
Owym oszołomo-konserwatystą jestem dlatego, gdyż nie obchodzi mnie argument, który serwują niektórzy uczniowie, a który w głębi serca popieram. Otóż: "nie uczmy się matematyki, bo będąc humanistami, wciąż jesteśmy bardzo inteligentni [a mamy inny rodzaj tej inteligencji. Ten empiryczny szwankuje u nas nieco bardziej, ale to nie znaczy, że mamy mieć zablokowany rozwój]".
I ja się z tym zgadzam. Chcę, żeby każdy miał możliwość pewnego kierunkowania się pod kątem tych przedmiotów, które go pasjonują. Tak robiłem zresztą ja.
Jednak nigdy, przenigdy nie odpuszczę konieczności kształcenia ogólnego. O nas, Polakach można powiedzieć dużo, ale na pewno nie to, że jesteśmy głupkami. Nigdy nie zamieniłbym się systemami edukacji z USA. Tam studiuje mój przyjaciel i o ile studia są tam na światowym poziomie, to kształcenie niższe ma zupełnie inny cel. Mój przyjaciel np. przez rok uczył się samej historii wojny w Zatoce. Niektórzy wałkowali przez pół roku historię jednej bitwy.
Ktoś powie, że to fantastyczna sprawa, ale mi się to nie podoba. Może nie jesteśmy bogatym narodem, a nasza wiedza nie jest w życiu egzekwowana i sprawdzana, ale uważam, że im większa wiedza ogólna i wszechstronność, tym lepiej. Może nie jesteśmy bogatym narodem, ale na pewno nie brakuje u nas ludzi, z którymi można porozmawiać na poważne tematy. Szkolenie specjalistyczne jest zresztą prowadzone na studiach na tak wysokim poziomie, że rekompensuje to idealnie wszystkie braki z wcześniejszych lat.
Matematyka jest absolutną podstawą biologii, chemii i fizyki. Dlatego nie biologia, nie fizyka, a właśnie matematyka powinna być obowiązkowo egzekwowana na maturze.
Skoro ścisłowcy muszą uczyć się, uwaga, HISTORII LITERATURY (bo nikt mi nie wmówi, że w liceum język polski polega GŁÓWNIE na szlifowaniu naszych zdolności językowych, a skoro jesteśmy Polakami, powinniśmy znać naszą mowę dobrze. Nie, to nie na tym polega. Takie kształcenie obowiązuje do gimnazjum. Później jest to kształcenie z nutą podejścia historycznego i analitycznego). Ale nie jestem temu przeciwny. Uważam, że warto być obytym w literaturze, geografii, historii (choć o historii wiem tyle, co w którym roku był Grunwald). Dlatego też jeżeli ktoś idzie do liceum OGÓLNOKSZTAŁCĄCEGO, to powinno się wymagać od niego właśnie pewnej ogólnej wiedzy. To powinno obligować. Bo później pojawiają ludzie, którzy nie potrafią wypełnić druku, w którym trzeba wartość komórki A pomnożyć przez dwa i otrzymaną wartość wpisać do komórki B, bez zadania pytania: "o co tu chodzi" lub stwierdzenia "nie na moją głowę te matematyczne bzdety".
Dlatego, jeżeli ktoś nie będzie potrafił zdać matematyki na poziomie podstawowym w wersji okrojonej do podstawowych wymagań, nie powinien mieć statusu osiągnięcia wykształcenia średniego pełnego (hmm, nie wiem, czy ostatnio nie zlikwidowali podziału na pełne i niepełne).
Nie wierzę też nikomu, kto mi powie, że jest antyutalentowany matematycznie. W I klasie liceum moja świadomość funkcjonowała jeszcze na obszarze humanisty - w tym wypadku kogoś, kto obsesyjnie boi się matematyki i nie chce mieć z nią do czynienia. Nietrudno zgadnąć, że nie rozwiązawszy ani jednego zadania w domu, wkrótce byłem zagrożony i musiałem przejrzeć na oczy. Teraz jestem na studiach, które wymagają u mnie podstaw znajomości matematyki wyższej. Kiedy strach zajrzał mi w portki, opanowałem wszystkie zaległości dość szybko. Matura z matematyki na poziomie podstawowym jest w zasięgu każdej osoby, która dostała się do jednostki organizacyjnej zwanej liceum ogólnokształcącym. Niektórzy nie potrzebują prawie żadnej nauki, żeby taką maturkę zdać, ale ciężka praca i klepanie zadań wcale nie jest żadnym wstydem i da Wam bardzo dobry wynik. Z doświadczenia swojego i innych wiem, że wszystko opiera się na podejściu osobistym do tematu.

Tyle ode mnie. Cieszę się, że matmę wprowadzono. Może gdybym ja był zmuszony tą maturę pisać, nie byłbym tak matematycznie upośledzony po skończeniu liceum i nie musiałbym tyle nadrabiać, żeby dać sobie radę na studiach. Ale cóż, ważne, że powoli się naprawia te błędy.
Jeszcze tylko zlikwidować gimnazja i przedłużyć liceum kosztem roku podstawówki i będzie dobrze.
Przepraszam - prawie dobrze. Wciąż pozostaje kwestia opłacalności zawodu nauczyciela i tego, że do tego wspaniałego zawodu lądują coraz więksi nieudacznicy. A to GŁÓWNIE od nauczyciela zależy nasze podejście do omawianych kwestii.
Dlatego podziwiam każdą zdolną osobę, które już od początku jest ukierunkowana w stronę bycia nauczycielem. To duże poświęcenie.
Tyla ode mnie.

17.09.2007
15:03
[60]

Finthos [ Generał ]

Minas Morgul=> Chciałbym się podpisać "ręcyma i nogyma" pod tym co napisałeś, bo ująłeś to znacznie kulturalniej i treściwiej niż ja. Chciałbym też jednak napisać, że te "pierdoły matematyczne" prowadzą do zagadnień bardziej skomplikowanych. A takie całki po objętości wbrew pozorom mają zastosowania :) Kiedyś była to wiedza, z którą przychodziło się na studia, gdzie uczyli, jak ją wykorzystywać. Teraz? Teraz nawet rachunek różniczkowy wywalają. A to spowoduje, że ludzie będą umieli jeszcze mniej. I jeszcze raz-jestem w 100% przekonany, że maturę podstawową z matematyki po rzetelnym przygotowaniu każdy w miarę bystry człowiek (a inni średniego mieć nie powinni) zdałby z niezłym wynikiem, a Pan P. (sądząc po wypowiedziach)-nawet lepiej :)

coolerek=> Nie ukrywam, że jestem laikiem, ale wydawało mi się, że studia na budownictwie to także obliczanie wytrzymałości rozmaitych konstrukcji, termodynamika etc. To wszystko jest fizyka. Z niechęcią do fizyki będziesz się chyba strasznie męczył przy takich rzeczach? (jeśli frer zajrzy do tego wątku niech sprostuje moje wyobrażenia o budownictwie)

17.09.2007
15:40
[61]

Taven [ Generał ]

Generalnie, gdyby nie to, że będę pierwszym rocznikiem, który matmę zaliczać będzie, byłbym za.

Sam dodawania, odejmowania, argumentowania i innych mózgojebów nie lubię, ale Bozia sprawiła, że z nich dobry zawsze byłem (choć nie wiem po co to, bom humanista z lenistwa i wyboru), więc matury się nie boję. A reszcie odrobina myślenia nie zaszkodzi, mlehehe. :P

17.09.2007
15:59
[62]

Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]

Finthos - niestety to prawda. Zwykły ewolucjonizm - ktoś by rzekł - dział, który nie ma nic wspólnego z matmą, wymaga biegłej znajomości rachunku różniczkowego (tzn. nikt tego nie wymaga od nikogo na studiach, ale w poważnej dyskusji z innym naukowcem, nieznajomość takich narzędzi do kompromitacja), całek, modelowania matematycznego. Dlatego w tym wątku chciałbym przestrzec wszystkich, którzy myślą bardzo poważnie o studiach niehumanistycznych (za te powiedzmy, uznaję historię lub filologię), niech nie olewają sobie matematyki.
I na koniec powiem, że zgadzam się z tym, co napisałeś - każdy, kto nie ma zaniżonych wymagań powinien sobie z matmą w podstawowym założeniu poradzić.
Problem wynika chyba jedynie z fobii uczniów przed tym przedmiotem.
Często - zdolnych uczniów :)


EDIT - swoją drogą podobają mi się decyzje ostatniego ministra (prof. Legutko). Jak bardzo nie lubię PiS-u, tak bardzo podobały mi się plany nowego ministra :)

17.09.2007
16:07
[63]

Finthos [ Generał ]

Minas=> Mógłbyś uszczegółowić o jakie decyzje chodzi?

17.09.2007
16:25
[64]

Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]

Słyszałem o tym pobieżnie, ale planował dać część materiału, który uczniowie przerabiali zwykle w gimnazjum do podstawówki, część z liceum do gimnazjum itd. Były plany odnośnie skupiania się na tych zagadnieniach, które rzeczywiście powinno się umieć na blaszkę. Jestem zwolennikiem zmiany programowej w gimnazjum. Może jestem subiektywny, bo sam byłem w tej obrzydliwej instytucji kształcony (i w znacznej większości przedmiotów, po prostu straciłem trzy lata).
Z tego, co wiem - zniósł też tą śmieszną maturę ustną z polskiego. A dokładniej - zastąpił ją nieco trudniejszą, która rzeczywiście wymaga jakiejś znajomości lektur i sprawdza, czy ktoś bumelował przez 3 lata, czy ma jakieś pojęcie. Dla mnie jest to decyzja naturalna. Została też podyktowana wymaganiami nauczycieli w tej sprawie. Innym argumentem było to, że takie prace od kilku lat można kupić sobie na allegro. Co zresztą jest prawdą.
Co mnie drażniło w maturze z polskiego, to brak możliwości pokazania pazurów ze strony zdolnych, mocnych uczniów. Nie pamiętam już w jaki sposób, ale zdolniejsi uczniowie będą mieli umożliwione popisanie się (: Poza tym dla tych lepszych będą też organizowane konsultacje i wykłady na uczelniach wyższych.
Plany te całkiem mi się podobają, mimo, że oczywiście powinno się myśleć o kompletnej reformie strukturalnej i programowej. Ale miło słyszeć, że ktoś próbuje przynajmniej w zamysłach równać w górę, a nie w dół poprzez wprowadzanie amnestii i innych tego typu pomysłów (choć nie ujmuję Giertychowi tego, że to chyba on przecież wprowadził maturę z matematyki, co przyjąłem z aprobatą).
Zobaczymy, jak to będzie. Mam nadzieję, że ministerstwo edukacji obejmie jakaś kompetentna osoba i głównie to mnie obchodzi.
Swoją drogą to, że nowy system kształcenia wprowadzony przez poprzednie rządy zwyczajnie się nie sprawdza. Widać to po ilości studentów, którzy mają poprawki. Mój i poprzedni rocznik jest oceniany za najgorsze w powojennej historii Uniwersytetu Warszawskiego. Widać to po ogromnej ilości niezdanych egzaminów u studentów, z którymi wcześniej miały problemy sporadyczne jednostki. Wciąż oczywiście zdarzają się świetni ludzie zarówno w roczniku 86 jak i 87, ale te złośliwe statystyki o czymś świadczą. Różnice na szczęście się zatrą, bo uczelnia już nikomu nie odpuści, ale jest to dzwonek dla wcześniejszych ogniw łańcucha, że obecny system jest kulawy.

EDIT - a i co mnie prywatnie ucieszyło - wypowiadał się, że zamierza przyjrzeć się psycholożkom szkolnym, jak radzą sobie z pracą i czy przypadkiem nie są niekompetentne. A jak to jest z dużą częścią szkolnych psycholożek, każdy wie. Ponoć nie muszą sie bać te osoby, które rzetelnie wykonują swoją pracę.

Nie wiem, ile z tego by zrealizował, ale wywarł na mnie dość pozytywne wrażenie. Nie wiem, kto będzie rządził w następnej kadencji, ale życzyłbym sobie, żeby osoba, która zostanie ministrem miała w głowie konkretny plan na polską edukację, bo do tego nie da się przysiąść bez dobrego przygotowania.

20.09.2007
20:40
[65]

You tube my space. [ Konsul ]

Tegoroczna matura ma jak najbardziej zawierać działy ze starego programu (...)

To jak w końcu jest? Tegoroczna matura z matematyki (rok szkolny 2007/2008) będzie uproszczona czy nie? Bo Wy piszecie co innego, psorka mi mówi co innego a na stronie CKE jak byk stoi, że TAK.

20.09.2007
21:27
[66]

Ptosio [ Legionista ]

"Z tego, co wiem - zniósł też tą śmieszną maturę ustną z polskiego. A dokładniej - zastąpił ją nieco trudniejszą, która rzeczywiście wymaga jakiejś znajomości lektur"

To akurat jeden z większych idiotyzmów. Dlaczego każdy uczeń MUSI znać losy fikcyjnych bohaterów powieści*, a nie musi mieć wiedzy o rzeczach, które się rzeczywiście wydarzyły? Nie jestem zwolennikiem obowiązkowej historii na maturze, ale obecna sytuacja jest absurdalna. Egzamin z polskiego na poziomie podstawowym powinien koncentrować się na umiejętnościach.

*Na dodatek zwykle wybranych z powodu patriotyczności i bogobojności autora. Podstawowymi kryteriami przy doborze kanonu powinny być wartość i znaczenie dzieła, a nie narodowość jego twórcy.

Mimio wszystko Minas Morgul mądrze gada. Z grubsza.

20.09.2007
21:43
[67]

EMP2 [ Pretorianin ]

Na dodatek zwykle wybranych z powodu patriotyczności i bogobojności autora. Podstawowymi kryteriami przy doborze kanonu powinny być wartość i znaczenie dzieła, a nie narodowość jego twórcy.
A lektury szkolne powinny stanowić maksymalnie 1/10 tego co przeczytałeś. Bo nigdzie nie jest napisane że masz czytać tylko to co ci każą w szkole. No chyba że zaliczasz się do chómanistów.

20.09.2007
22:23
[68]

Briereos [ Pretorianin ]

Wszystko zależy od tego czy człowiek z którym mamy do czynienia - jest ambitny.. Widzę jak dużo osób jest zbulwersowana tym, że Ministerstwo tak bardzo okroiło materiał z matematyki. Ale spójrzmy na to z innej strony - na co komu rachunek różniczkowy, całki, procenty i inne duperele skoro i tak po szkole/studiach wyemigruje za granice i tam bedzie szalał na zmywaku? Bo nie oszukujmy się - naprawdę nieliczna część społeczeństwa jest na tyle ambitna i odważna by pracować na wysokim stanowisku.. Reszta jest co najwyżej arogancka i potrafi jedynie kręcić nosem i marudzić że on " Nie będzie pracował za tak marne grosze " .. Jak się chce więcej zarobić to niestety trzeba też coś więcej pokazać, więcej umieć. I tu się koło zamyka bo spore grono wyjdzie ze szkół jako matoły ze szczątkową wiedzą z każdego przedmiotu. I będzie to tylko i wyłącznie ich wina bo gdy była okazja to w siebie nie inwestowali..

20.09.2007
23:22
[69]

EMP2 [ Pretorianin ]

Biereos nie do końca się z tobą zgodzę. Tak się składa że mało kto w wieku nastu lat myśli na poważnie o przyszłości. Większości tylko się wydaje że tak myśli a prawda jest taka że w głowach dzikie wiatry. Żeby tego czasu nie zmarnować mamy obowiązkową edukację. Natomiast żeby to jeszcze miało ręce i nogi i ze szkół nie wychodziły matoły matura nie może być egzaminem pro forma. Musi czegoś wymagać. Ale jak pisałem wcześniej - mnie to specjalnie nie interesuje. Im więcej matołów na rynku pracy tym moja pensja będzie większa i stać mnie będzie na posłanie dzieci do prawdziwej szkoły.

21.09.2007
15:06
[70]

Ptosio [ Legionista ]

"A lektury szkolne powinny stanowić maksymalnie 1/10 tego co przeczytałeś. Bo nigdzie nie jest napisane że masz czytać tylko to co ci każą w szkole. No chyba że zaliczasz się do chómanistów."
To chyba nie ma większego związku z tym, co napisałem.
"Im więcej matołów na rynku pracy tym moja pensja będzie większa"
Im więcej idiotów w kraju, tym lepiej:P? Cóż, to strasznie krótkowzroczne myślenie. Piszesz poważnie czy ironizujesz sobie?

21.09.2007
15:14
smile
[71]

...NathaN... [ The Godfather ]

Dzis podano nam, ze w tym roku szkolnym nie bedzie matury próbnej. Poje*any pomysł :/

21.09.2007
15:21
[72]

tomekcz [ Polska ]

...NathaN...-> To pewne informacje? U mnie w szkole twierdzą, że próbna będzie.


Co do matury z matmy to nie powinna być obowiązkowa, jak ktoś idzie na studia gdzie jest mu potrzebna matma to niech zdaje a jak nie to po co? :)

21.09.2007
15:23
[73]

hopkins [ Zaczarowany ]

Nie bede czytal wszystkich postow ale nie wiem czy wiecie czym jest spowodowana taka decyzja. Material z innych przedmiotow zostal juz okrojony jakis czas temu i tylko z matematyki zostal stary. Na lekcjach w 3 letnim liceum nie ma czasu na zrealizowanie calego materialu...

21.09.2007
15:33
[74]

You tube my space. [ Konsul ]

Coś namieszali z próbnymi maturami, u mnie były zawsze pod koniec roku a teraz mają być dopiero w marcu.

21.09.2007
16:46
[75]

K4B4N0$ [ Pan od Batmana ]

jelsi ma bc obowiazkowa to nie moze byc trudna, aby statystyki byly dobre, proste.

Zreszta, to denerwujace, ze mam byc 1 rocznikiem od matury z matmy, ale jesli ma byc prosta to nie ma problemu.

21.09.2007
17:01
[76]

...NathaN... [ The Godfather ]

Kabanos > Ktos zawsze musi byc pierwszy :)
TomekCz > Raczej tak, ale ja jak zwykle moglem cos przekrecić. Wicedyrektor cos mowil nam, ze wczoraj ogloszono decyzje na ten temat. Chyba, ze bedzie tak jak mowi YTMS, czyli w marcu.

21.09.2007
17:30
[77]

peter.i [ spooki - pVd ]

tez slyszalem ze nie ma byc matury probnej :|

a co do okrojenia materialu to uwazam ze jest to totalny debilizm. bo jak mozna to poprostu wyrzucic pochodne i granice?
a jako ze odpadaja zadania z kilku dzialow to musza je zastapic jakimis innymi. i prawdopodobnie bedzie to planimetria ktora jest imho jednym z najtrudniejszych tematow.

a w dodatku jak to bedzie wygladalo? ktos sie dostal na studia i nie wie co to jest pochodna? i ma to dopiero przerabiac na studiach? to jest paranoja :/

21.09.2007
17:40
[78]

tomekcz [ Polska ]

heh w marcu to niech oni sobie tą maturę w dupe wsadzą ;/

21.09.2007
17:57
smile
[79]

gothika666 [ Junior ]

jak zrobic zeby zdac ?
zaczac sie uczyc....

21.09.2007
18:39
smile
[80]

War [ War never changes ]

Krótko odniosę się do tematu: matma nigdy nie sprawiała mi problemu, więc moja opinia może być trochę nieobiektywna, ale wydaję mi się, że KAŻDY uczeń LO powinien bez problemu zdać maturę podstawową. Tegoroczny przykład - kumpel z mojej klasy miał 2 na koniec liceum. Właściwie, to miał mieć 1, które było już wpisane w dzienniku, ale nauczycielka tuż przed radą pedagogiczną zmieniła ocenę i dała chłopakowi szanse. Jeśli mam być szczery, to wydaję mi się, że nie zmotywowało go to specjalnie do nauki - był to typ ucznia, któremu nauka ciężko przychodzi lub nie bardzo mu zależy - na pewno takich znacie. Do czego dążę? Maturę podstawową oczywiście zdał, na jakieś 45%. Gdy to zobaczyliśmy, wszyscy zgodnie stwierdziliśmy, że podstawowej matury z matematyki nie zdać się nie da.


Właściwie, to ja chciałem o czymś innym:

[49]
coolerek-89 [ Konsul ]

Tak offtopikowo :

Myślicie , że bez dawania matury z fizy , mam szansę dostać sie do dobrej politechniki na budowlankę i utrzymać sie ? Myślałem nad Poznaniem, a w ostateczności nad Szczecinem .


Ja dopiero na początku 3 klasy zdecydowałem się, że chcę iść na Politechnikę. Jak już pisałem, matematyka problemem nie była. Z kolei z fizyką było u mnie, z tego co widzę, podobnie jak u ciebie. Zdecydowałem się jednak zapisać na korepetycje (1,5 godziny tygodniowo, więc za dużo tego nie było), usiąść w pierwszej ławce na lekcjach fizyki i chodzić na fakultety :)). Zacząłem przerabiać cały 3-letni materiał z LO. Nie powiem, że było łatwo. Wiele razy siedziałem w niedziele i robiłem jakieś śmieszne testy. Ostatecznie, udało mi się uporać z większością działów i fizykę rozszerzoną (nie mogłem wziąć podstawowej, bo był to przedmiot dodatkowy) zdałem na na 78%, lepiej niż matmę (bez komentarza :P).
Dostałem się bez problemów na Budownictwo na Politechnice Wrocławskiej.
Do czego zmierzam? Jak teraz o tym myślę, to warto było przyłożyć się do tego przedmiotu. Po pierwsze, bez fizyki, z samą maturą rozszerzoną z matematyki, nie dostałbym się na ten kierunek. Nie wiem jak to było w Poznaniu czy Szczecinie, ale we Wrocławiu z samą matmą punktów byłoby za mało. Po drugie, opanowałem w jakimś tam stopniu materiał z fizyki i teraz mam już opanowane pewne podstawy, a co za tym idzie, na studiach powinno być odrobinę łatwiej (a fizykę mam na pierwszym i drugim semestrze).

Decyzja należy do ciebie, ale ja bym radził zabrać się za tą fizykę. Zresztą, przynajmniej w tym roku, przedmiot dodatkowy można było 'oblać' bez żadnych konsekwencji. Jeżeli dalej tak jest, to nic nie tracisz, a wiedza może się potem przydać.

Z fizyki byłem zawsze cienki , no może oprócz gimnazjum , ale co to za poziom był :/. Sądze , że nie dałbym teraz rady opanować od początku całego materiału z LO , na takim poziomie aby zaliczyć tą fizykę na zadowalający procent. Nawet jakbym poszedł na korepetycje, to raczej nie dałbym rady , bo nigdy fizyka ani mnie nie pociągała, ani za bardzo jej nie kminiłem. Dochodziło nawet do tego że usypiałem na lekcjach , tak mnie to nudziło.
Dokładnie to samo mógłbym napisać rok temu :)))

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.