Macu [ Santiago Bernabeu ]
Dostałem zły towar ze sklepu internetowego
Sprawa wygląda tak:
Zamówiłem w internecie taką oto kartę: wersja DDR3. Jako że zdawałem sobie sprawę, że jest ona bardzo trudno dostępna, specjalnie upewniłem się, że rzeczywiście mówimy o wersji ddr3 (mam to na gg + nagraną rozmowę telefoniczną, gdzie gośc to potwierdza.
Niestety, jak się wczoraj okazało, dostałem wersję DDR1, która w tymże sklepie internetowym kosztuje 40 złotych mniej. Oczywiście od razu zadzwoniłem do nich z reklamacją. Według sprzedającego, upewniał się on u dystrybutora, że zamawia wersję DDR3 i na niego właśnie zwala winę. Jednocześnie twierdzi, że wg. ludzi zajmujących się dystrybucją tych kart, wersja DDR3 nigdy nie istniała, co prawdą nie jest (
Zaproponował mi dwa wyjścia: odesłanie karty, gdzie ja 2 razy płace za wysyłkę (oni zwracają mi jedynie cenę detaliczną karty), bądź zwrócenie różnicy pieniężnej między wersjami DDR/DDR3 (Tutaj miałbym czekac do przyszłego tygodnia, bo niby oni też zapłacili dystrybutorowi więcej. W gruncie rzeczy mam to gdzieś, bo ja przecież zawarłem umowę z nimi, a nie z dystrybutorem). Może macie jakiś pomysły na przyciśnięcie ich do ściany? Uważam, że jestem zdecydowanie pokrzywdzony, także z ich winy, bo w końcu mogli zobaczy co im przekazał dystrybutor.
Azzie [ bonobo ]
Poczytaj se
Glowa mnie boli po wczoraj, wiec nie mam sily tego przegladac, ale moze jest cos o tym czy przy zwrocie sklep oddaje cala kase, kase tylko za towar, czy tez pokrywa koszty zwrotu tez
jojko999 [ Generaďż˝ ]
powiedz im że chcesz zwrot pieniędzy wraz z kosztem transportu bo to oni się pomylili i niech sobie sami załatwiają problemy ze swoimi kontrahentami.
postrasz ich, że zareklamujesz ich odpowiednio na kilku forach i w kilku porównywarkach cen.
np. ja już sobie taką firmę zapamiętam
edit: możemy też na GOLu porozsyłać kilka maili do nich z zapytaniami :-D
mirencjum [ operator kursora ]
"Ustawa z dnia 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu Cywilnego
Art. 8.
1. Jeżeli towar konsumpcyjny jest niezgodny z umową (od redakcji: potocznie nazywa się to wadą towaru), kupujący może żądać doprowadzenia go do stanu zgodnego z umową przez nieodpłatną naprawę albo wymianę na nowy, chyba że naprawa albo wymiana są niemożliwe lub wymagają nadmiernych kosztów. Przy ocenie nadmierności kosztów uwzględnia się wartość towaru zgodnego z umową oraz rodzaj i stopień stwierdzonej niezgodności, a także bierze się pod uwagę niedogodności, na jakie naraziłby kupującego inny sposób zaspokojenia.
2. Nieodpłatność naprawy i wymiany w rozumieniu ust. 1 oznacza, że sprzedawca ma również obowiązek zwrotu kosztów poniesionych przez kupującego, w szczególności kosztów demontażu, dostarczenia, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.
3. Jeżeli sprzedawca, który otrzymał od kupującego żądanie określone w ust. 1, nie ustosunkował się do tego żądania w terminie 14 dni, uważa się, że uznał je za uzasadnione.
Art. 10.
1. Sprzedawca odpowiada za niezgodność towaru konsumpcyjnego z umową jedynie w przypadku jej stwierdzenia przed upływem dwóch lat od wydania tego towaru kupującemu; termin ten biegnie na nowo w razie wymiany towaru. Jeżeli przedmiotem sprzedaży jest rzecz używana, strony mogą ten termin skrócić, jednakże nie poniżej jednego roku."
Czyli łaski nie robi. Odesłanie paczki na jego koszt.
mihal277 [ Pretorianin ]
Według ustawy 45695546797346594586540798009238498783754657 kodeksu karnego dotyczącego praw konsumenta (pewnie że czegoś takiego nie ma, ale choć prze chwilę chciałem poczuć się prawnikiem:D) jeśli to sprzedawca popełnia błąd on ma obowiązek w całości pokryć finansowo jego naprawę. - informacja z pewnej strony brzmiała nie tak, ale sens jest zachowany.

MatiRonaLDo75 [ LO GANGSTA ]
Jakby to powiedział Matheus Matheusowaty: (tu cytuję) ,,miałeś większego pecha niż farta''
Macu [ Santiago Bernabeu ]
Dzięki za pomoc.
Po telefonie do kierownika, rozpatrzą sprawę do poniedziałku (chcą wyjaśnic nieporozumienie dystrybutorem). Zażądałem pełnej refundacji kosztów, co z resztą wydaje się byc niezwykle oczywiste i uzasadnione. Śmieszy mnie natomiast fakt, że taki kierownik nie może wziac kosztów na siebie, szybko załatwic sprawę, a na koniec rozliczyc sie z dystrybucją. Bo pracownicy są naprawdę mili, może faktycznie to nie ich wina, no ale czemu z kolei klient ma na tym tracic? A reputacja sklepu leci w dół.
Piotrek.K [ Dervish ]
Takie przemyslenia. Blad moze popelnic kazdy. Czlowiek jest tylko czlowiekiem i zawsze moze stac sie cos nieprzewidzianego. Reputacja sklepu moze poleciec jednak nie dlatego, ze ktos popelnil blad (chyba, ze te zdarzaja sie za czesto ;)) tylko od tego JAK dana sprawe rozwiazano...
A, ze nic zrobic nie moge. Zycze tylko powodzenia i udanego rozwiazania tej sytuacji :)...