GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Jak ludzie w waszym otoczeniu traktują graczy? Poważnie, czy z dystansem?

15.06.2007
06:43
[1]

RadekTheGreat [ Konsul ]

Jak ludzie w waszym otoczeniu traktują graczy? Poważnie, czy z dystansem?

Zdarzyło Wam się, że ktoś narzekał na to, że zbyt dużo czasu poświęcacie swojej pasji? A może granie jest dla was po prostu zwykłą rozrywką. Są ludzie, którzy traktują to zawodowo (hardcorowcy), inni podchodzą do tego "na zimno" (casual gamerzy).

15.06.2007
08:02
smile
[2]

Yassey [ Pretorianin ]

Moje środowisko graczy traktuje jak nie do końca wyrośnięte dzieci, ludzi mało odpowiedzialnych i raczej niedojrzałych. Nie poruszam tematu gier, jeśli już muszę mam od tego to forum.

15.06.2007
08:05
[3]

Vidos [ Senator ]

Powiedział bym raczej umiarkowanie, częściej raczej są sprawy techniczne niż gry, ale takich też nie brakuje.

15.06.2007
08:12
smile
[4]

Negocjator [ * ]

Ja już swoje lata mam :) i widzę zdziwienie na twarzach ludzi
gdy się dowiadują że lubię pograć na PS2 czy PC.
Zawsze mnie zastanawia co sobie wtedy myślą. Po minach widzę
że są zakłopotani. Jakbym powiedział coś czego się nie spodziewali.

Ale kobiety zawsze mają pretensje o czas spędzony przy kompie czy
konsoli. Argumenty zawsze te same, że to zabawa dla dzieciaków,
że infantylna zabawa, że kradnie czas, że grają tylko niedojrzali chłopcy
w typie "piotrusia pana".
:)

15.06.2007
08:14
smile
[5]

Taikun44 [ NDSL ]

A gdy ja na uczelni wyciągnąłem swojego NDSa to patrzyli się nam mnie jak na nienormalnego :) a gdy odpaliłem new Super Mario Bros. to już w ogólę zgłupieli :o

15.06.2007
08:19
smile
[6]

RadekTheGreat [ Konsul ]

Do Negojatora-nie przejmuj się, pewnie są zazdrosne ;). Ale ogólnie widać poprawę na lepsze. Ludzie coraz poważniej traktują rynek gier. Nie chcę tu używać zbyt wielkich słów, ale jesteśmy świadkami (i uczestnikami!) małej rewolucji.

15.06.2007
08:25
[7]

Goozys[DEA] [ Play the Game ]

Przyznam, że w większej mierze traktują graczy z dystansem, ale to ze względu na tematyke gier niż wiek. Gdy widzą prawie trzydziestoletniego faceta ciupającego w Q]|[ to twierdzą, że "stary maleńki". Gdy grywa w strategie ekonomiczne/wojenne to znów" intelektualista". Gdy na monitorze przewalają się RPGowe klimaty, to znów "fantasta" itd. Ale to i tak nie zmienia faktu, że takie osoby są postrzegane w bardzo dziwny sposób. Osobiście dobiegam trzydziestki i dla mnie gry komputerowe są takim samym źródlem rozrywki, jak oglądanie filmów na DVD, słuchanie muzyki, a nawet babcine szydełkowanie. Znam ludzi grubo po pięćdziesiątce, którzy grają do dziś w gry planszowe, a przecież to także "gry". Więc gdzie tu logika? :P

15.06.2007
08:29
[8]

davis [ ]

Niedawno w pracy rozmawiałem z kolegą o Test Drive Unlimited i przysłuchiwała się temu koleżanka z pokoju. W pewnym momencie stwierdziła, że jesteśmy dziecinni.
Zapytałem ją tylko "Kto powiedział, że gry są dla dzieci"? i więcej już się nie odezwała. Fakt, że jest ona "trochę" starsza od nas (gdzieś tak początek lat 70-tych) ale kiedyś jej zaproponowałem żeby ze swoimi dziećmi zagrała w planszową Monopoly zrobiła na to wielkie oczy bo jak to dorosły człowiek może grać w gry? :)
Generalnie nie przyznaję się do grania, nie dlatego że się wstydzę, po prostu nie mam ochoty być "nawracanym" i "prostowanym" przez nikogo.
To jest po prostu tak, że kto nigdy w życiu nie skosztował komputera będzie zawsze posługiwał się w tym temacie stereotypami.

15.06.2007
08:30
[9]

maciula [ Generaďż˝ ]

Widzę "lekkie" zdziwienie na twarzach. I raczej chodzi o to, że mając tyle lat można zajmować się takimi "głupotami" :)

15.06.2007
08:31
smile
[10]

RadekTheGreat [ Konsul ]

Masz rację. Ostatnio dyskutowałem z moim Tatą na ten temat. Stwierdził, że choć sam nie lubi grać, to jednak zauważa zmiany w społeczeństwie. Nawet u niego w pracy (jednostka wojskowa) wielu oficerów po czterdziestce jest entuzjastami gier. Zresztą, mój Tata również kiedyś próbował swych sił w Sturmowiku. A co do wieku graczy-niektórzy dobijają do osiemdziesiątki (Przemytnik?) a grają ostrzej niż niektórzy młodzi;)

15.06.2007
08:34
[11]

ObiOneMP [ Pretorianin ]

Z grami to tak jak z ksiażkami, filmami - sa dla dzieci, dla mlodzierzy i dla doroslych. Do wiekszosci to nie dociera i uogólniają.

15.06.2007
08:40
[12]

Radkoss [ Starszy Ratownik ]

Ale tylko w Polsce to nie dociera. Przecież średnia wieku gracza w US and A czy Angli jest znacznie wyższa niż w Polsce.

15.06.2007
09:05
[13]

Mink [ Konsul ]

Mężczyźni szeroko otwierają oczka pełne zdziwienia a szczęka im opada. Potem z reguły popadają w niekontrolowany zachwyt. W zeszłym roku przed zaliczeniem na uczelni 3h z obcymi ludźmi na temat cRPG przegadałam przy czym reszta braci studenckiej patrzyła na nas z nieukrywaną zgrozą. Do dzisiaj to moi dobrzy znajomi. Dziewczyny nie pojmują. Nooo...czasami pada pytanie: a w Simsy chociaż grasz?

Ale są też takie hmm środowiska, które znacząco pukają się w czoło bo:
1. strata czasu
2. dla dzieci
3. dziewczyna i gra?!?!

15.06.2007
09:08
[14]

mirencjum [ operator kursora ]

W moim otoczeniu granie uważają za głupią, szkodliwą rozrywkę. Oglądanie seriali jest według nich mądrzejsze. Dlatego nie przyznaję się do grania, nie ma z kim o gierkach rozmawiać. Jedyny znajomy, z którym mogłem o tym pogadać wyemigrował.

15.06.2007
09:12
[15]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

Moje otoczenie w znakomitej większości samo pocina równo w gierki (zarówno komputerowe, jak i planszowe), więc nie ma z tym najmniejszego problemu.

15.06.2007
09:20
[16]

SirGoldi [ Gladiator ]

Zwykle w moim towarzystwie nikt nie porusza tematu gierek, komputerów, a jeśli nawet, upada on dość szybko. Ja także jakoś nie mam ochoty opowiadać "w co to wczoraj nie ciupałem". :-) Jest wiele innych, ciekawszych tematów. Tak czy inaczej - nie znam osoby, która miałaby coś przeciwko tego typu rozmowom.

15.06.2007
10:08
[17]

yasiu [ Senator ]

mink - dziwnych mezczyzn spotykasz :) mnie to nigdy nie dziwilo... z moja byla gralismy na zmiane (jeden komputer na dwoje to bol) - aktualna dziewczyna sama czasem pogrywa w NFS, w Simsy, a i z checia przyglada sie jak gram w Guild Wars :))

15.06.2007
10:16
[18]

Aceofbase [ El Mariachi ]

hehe, trza bylo sie na elektronike badz informatyke wybrac - u nas na wydziale stereotypowych "nerdow" Ci u nas bez liku ;]

15.06.2007
10:20
smile
[19]

RadekTheGreat [ Konsul ]

Tutaj mirencjum poruszył ciekawą kwestię. Wielu ludzi uważa granie za stratę czasu, dziecinną, odmóżdżającą rozrywkę. Natomiast sami nie widzą niczego złego w ogladaniu 2517 odcinka "Mody na Sukces". Ja też nie widzę niczego złego w spędzaniu czasu przy tym serialu. Proszę bardzo, chcesz to oglądaj. Ale dlaczego, do jasnej Anielki zabraniasz mi spędzać czas tak, jak mi się podoba? Mimo to nie przejmujcie się Drodzy Gracze; na początku wieku filmy też były traktowane jako zło konieczne. I sami popatrzcie jaki status osięgnęły.

15.06.2007
10:31
[20]

gladius [ Subaru addict ]

Co by nie mówić, to widok trzydziestoparoletniego faceta uganiającego się jako krasnolud czy inny rycerz za orkami w jakimś WoW-ie itp. wprawia ludzi w pewne zakłopotanie. Z drugiej strony, co do zasady niewiele to się różni od grania np. w golfa. IMO gry są dobre dla rozwoju dziecka (oczywiście dozowane z umiarem) bo pozwalają zapoznać się z komputerem itp. Ja np. bardzo wiele z angielskiego nauczyłem się dzięki grom, a sporo o komputerach szukając np. kracków, programów do montowania obrazów itp. w sieci. Ale z grania w gry jednak się wyrasta. Parę lat temu praktycznie cały czas poświęcałem na granie, musiałem zagrać we wszystkie nowości, które wychodziły. Potem nastąpił okres, gdy wszystkie nowości, które wychodziły, trzeba było ściągnąć. Ale jak wyrzuciłem kilkadziesiąt płyt z grami, które zostały wypalone i nigdy nie zainstalowane, to mi przeszło. Teraz jak już gram to raczej w zuma deluxe :D Nie chce mi się uczyć nowych gier, pamiętać klawiszologię itp. Nie mówię, że dobrych gier nie ma, ale te, które uważam za dobre, skończyły się na Fallout 2. W ciągu ostatniego roku czy dwóch nie spotkałem gry, która by mnie zainteresowała czy przykuła uwagę. Może Wiedźmin?

A co do samego traktowania graczy w moim środowisku - no cóż, nie raz byłem świadkiem rozmowy mecenasa z prezesem dużej firmy na temat zdobywania zamków w Medievalu albo wypuszczania na przeciwnika płonących świń w Rome Total War...

15.06.2007
10:33
[21]

Backside [ Konsul ]

Generalnie wśród rówieśników pci męskiej czy to z roku, czy jeszcze z liceum czy dawniejszych czasów, zawsze da i dało się o grach choć minimalnie pogadać, bo każdy się z nimi zetknął - co prawda prawie nikogo nie bawi to tak jak kiedyś, ale od czasu do czasu coś fajnego sobie odpalają. Nie ma problemu.

Najbardziej zaskakują mnie czasem dziewczyny, które grały a to w TES, a to w HoM&M, a to w Diablo. I przyznam, że nawet ta niegrająca ich część czasem wykazuje tym tematem jakieś zainteresowanie przysłuchując się zapalonej rozmowie 2 facetów o czymś wirtualnym, dla niej jakiejś abstrakcji.


Oczywiście sprawa wygląda inaczej ze starszymi pokoleniami, które poza automatami i flipperami więcej gier nie uświadczyły. Rodzice mieli głównie pretensje nie tyle o to, że same gry odmóżdżają, ale że np. za mało czytam (i racja była po ich stronie, jakby nie patrzeć). Z resztą "dorosłych" było różnie.
Najgorzej przeżywał to jeden z dziadków, dopóki nie zacząłem dostawać związanej z grami pracy :). W zupełnym przeciwieństwie drugi bardzo chciał zagrać w wyścigówkę... aż w końcu dziadek pierwszy, gdy dowiedział się, że także mąż jej młodszej córki też gra, sam postanowił coś spróbować :).


Jednak pomimo tego, że świat się wyraźnie zmienia, gry przestają być traktowane jako nisza, to nadal czasem czuję, że jest to dla kogoś temat zakrawający na dziecinadę, śmieszny, niepoważny.

Ale na pewno za jakieś 10 lat to się zmieni. Mam nadzieję, że zniknie także medialna nagonka na gry i graczy, którzy patologiczne przypadki z USA czy niezażywających snu fanów MMO stawiają na równo z przeciętnym graczem czy dzieciakiem, którego zwykły FPS demoralizuje.

© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.