Bucha [ Hashish Air Kahn ]
Moja Bitwa o Anglie (cz. IV)
Tak jakos cos mnie wzielo i pozwolilem sobie zalozyc nowy watek:) Nie wiem czy wspominalem ale w Englandzie jestem juz prawie dwa roki:) Jest lepiej, ciekawiej jak w Polsce ale zdarzaja sie momenty w ktorych jest ciezko zreszta jak wszedzie:)
Zmieniajac temat mialem dzis zabawna akcje kiedy dowozilem meble do klienta (pracuje w sklepie meblowym), nagle z ogrodu obok domu do ktorego dowozilem stol wyskoczyl wielki czarny labrador a za nim wlascicielka:
- kur$%a Reksio wracaj baranie:)
Na co ja, ze taki pies moglby chyba mnie niezle chapnac na co pani odpowiedziala:
- ojjj a ja nie wiedzialam ze pan po polsku mowi...:)
Na codzien tez uzywam wulgaryzmow ale publicznie raczej staram sie ladniej wyslawiac. Niestety wlasnie po bluzganiu najczesciej rozpozna sie Polakow w miejscach publicznych. Nie wiem czy nie zdaja sobie sprawy ze dookola nich sa inni Polacy ktorzy ich rozumieja, czesto starsi ktorych nalezy szanowac:)
No coz tyle mojego:) Link do watku poprzedniego:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=5204327&N=1

siekator [ Król Rybak ]
Ale zwała...
pasterka [ Paranoid Android ]
ee tam, Angole tez maja swojego Gordona Ramseya. ktorego ograniczone slownictwo powala. mimo wszystko dobrze, ze w Polsce (jeszcze) takiego dna, jak ten burak nie pokazuja.
Bucha [ Hashish Air Kahn ]
któż to Gordon Ramsey??

Drackula [ Bloody Rider ]
mi sie tam Gordon podoba. Jako szef kuchni musi byc dosadny i swietnie mu to wychodzi :)
Poza tym Polakow nie tylko po wulgaryzmach poznasz. Blokersi teraz sie przeniesli do UK tez. Siedza tacy na laweczkach w ogolonymi lbami ubrani w typowe dla nich ciuchy, niezadko firmy Lonsdale :)
pasterka [ Paranoid Android ]
wlasnie wrocilam z Irlandii i bylam lekko w szoku, jak wyjmowalam pieniadze z bankomatu, a tu on do mnie reklame po polsku rzuca. Szczerze, to mnie to wkurza: jakby Polacy byli za glupi, zeby sie jezyka nauczyc (a Anglii niedawno byla afera ze znakami drogowymi po polsku, bo nasi rodacy notorycznie jezdzili nie tam gdzie trzeba).

sasquath_ [ Generaďż˝ ]
lepsze reklamy niz tak jak w szwecji- "najpierw kaucja 500kr potem tankowanie lpg", "nie myc glowy w zlewie", "nie kapac sie" stacja benzynowa, "nie suszyc butow w piekarniku"- kamping.

Drackula [ Bloody Rider ]
fragment z artykulika w jednej z gazet:
Pracę znalazła szybko w miejscowej fabryce, teraz czas na szukanie szczęścia. Dlaczego chce akurat Anglika? Wydaje jej się, że to synonim powodzenia na zachodzie - znaleźć męża stąd.
- Koleżanki też tak myślą? - pytam.
- Nie wszystkie. Zresztą niektórym związki z "miejscowymi" się nie udały. - Dlaczego?
- Były powierzchowne. Nic ich, poza chwilową fascynacją, nie łączyło.
- Nie boisz się, że w Twoim wypadku będzie podobnie?
- Nie myślę tak. Mam nadzieję, że mi się uda. Zapisałam się nawet na kurs angielskiego - dodaje.
nie to zebym generalizowal ale znaczna wiekszosc Polek ma takie tutaj podejscie. Dodac ze pod pojeciem "Anglik" bardzo czesto kryje sie Pakol lub inny. A potem sie obuzaja ze nazywa sie je idiotkami :)

Boroova [ Gwiazdka ]
Drackula --> Spiewajmy razem: "coz' we are living in a material world and I am a material girl"

Mazio [ Mr Offtopic ]
a to moja bitwa o Szkocję, a właściwie jej początki:
6.06.2005
22:48
wiesci z Edibro:
wiecie, ze tu na kazdym rogu siedza zebracy? Najczesciej mlodzi ludzie... Swiat zupelnie inaczej wyglada i smakuje. Nie umiem przyzwyczaic sie do dwoch oddzielnych kranow (ciepla i zimna woda), do wtykania widelca w kontakt, zeby otworzyc dziurki (uziemienie), do tego, ze obok mnie siedzi teraz rasta piszacy po francusku, dalej koles pisze jakims skandynawskim jezykiem, z tylu siedza dwie dziewczyny w orientalnych chustkach, koles co obsluguje kafejke wyglada jak punk z Trainspottingu (blond irokez i kolczyk w nosie), paczki sa jasne, chleb smakuje jak silikon, samochody maja kierownice ze zlej strony... i tylko sajder mnie leczy (cider)
tesknie...
ale mimo to nie wrocilbym... nie wiem jak to nazwac, ale od dawna nie czulem wrazenia bycia w normalnym miejscu - jesli mozecie to zrozumiec -
wszystko tu jest logiczne nawet jesli szalone. Slucham opowiadan kolegow - paru z nich jest tu juz ponad rok i wszystko powoli uklada sie w spojna calosc... wszelkie kwestie dokumentow czy urzedow sa jak z innej bajki. Dzis bylem na poczcie - pfff - nie odrywa sie pieprzonych numerkow i nie stoi w kolejkach... wyglada to jak maly market, z koszykami stojakami pelnymi roznych kopert, widokowek - pietnasie kas i w kazdej mozna nadac paczki, listy. Nie umiem przekazac wrazen, ale sa bardzo pozytywne. Nie ma balwochwalstwa w tym co pisze. Malo jeszcze widzialem, ale to co widzialem bardzo mi sie podoba. Samo miasto (Edibro) jest niesamowite. W samym srodku na wielkiej, z trzech stron stromej skale stoi zamek. Dzis ginal w chmurach. Lekka mzawka byla jak ich dotyk. Wszystko tu stare, wiekowe... ale najbardziej zszokowal mnie napis na malym kosciele (nie wiem jakiego wyznania) - FOR SALE i telefon... :]
do tego ciekawostka - tu jeszcze o 23 jest jasno
piszcie co chcecie, a ja Was pozdrawiam
ps. Szkotki sa rude i grube :]
16.06.2005
23:00
Tak poza tym - fascynujace sa tu ulice... mozna usiasc przy skrzyzowaniu i napawac sie widokiem zoltych, czerwonych, zielonych i bialych wpisow na jezdniach (slow, bus & taxi, watch pedestrians, kratownice skrzyzowan, linie w roznych kolorach i w ogole jakies takie grafiti, a zaraz - ziuuuuu przejezdza z niewlasciwej strony autobus wysoki jak pietrowy domek jednorodzinny, a pani kierowca jest ruda, gruba i usmiecha sie do Ciebie przepraszajac, ze wytracila Cie z marzen) za grzyba nie wiem do czego one sluza, ale strasznie tu kolorowo :D
17.06.2005
15:03
Wiadomosci z frontu:
Jestem jak dziecko we mgle (z ta mgla to dzis doslownie). Dzis odbylem pierwsza powazna rozmowe ze Szkotka w sklepie 02 kupujac telefon - ona mnie rozumiala w stu procentach, ja ja w 60 - wiem jednak, ze sie starala... Nudno mi dzisiaj - chlopaki (jest nas 8 w jednym mieszkaniu) poszli do pracy, a ja sie wzialem za sprzatanie. Dzis nie ma sensu chodzic po agencjach (pracy :P) bo u nich piatek to jakby weekend i patrza na Ciebie oczami w biale skosne krzyze na granatowym tle :) Jest 13.50 a widzialem wiecej na*ebanych Szkotow na ulicy niz w ostatnim roku w Polsce w ogole... Ale co tu robic z czasem jak w godzine zarabiasz na litr dobrej whisky? ;)
Tesknie do ludzi bo do kraju jeszcze nie zaczalem. Mam juz szkocki numer tel. adres zamieszkania, nic nie stoi na przeszkodzie zaczac szukac pracy
dalej
wy***na w kosmo koszulka Hiberiansow (La Coq Sportife) kosztuje 20f;, ale wisi tu wiecej Rooneyow, Beckhamow i innych niz kiedykolwiek powieszono w przeszlosci na placu przed twierdza :] BTW. to jest dwie godziny Twojej pracy jesli lubicie koszulki pilkarskie to mozecie zaczac zakladac, ze z czasem bedzie problem z szafa :))
Dzis widzialem fajnego goscia - siedzial sobie w nieczynnych drzwiach do kina (wejscie bylo gdzie indziej) w garniturze na moje oko za 1000f. po turecku z rozpieta koszula (czysciutki az pachnial) i jaral blanta... usmiechal sie do wszystkich i mowil "chears" (czesc)... chyba mial przerwe w biurze, drzwi byly brudne ale jemu to nie przeszkadzalo...
Mam nowe dwa Cidery (jablkowe piwo?) po litrze kazdy - wysylam CV i jest mi nienajgorzej :)
narciarz ;D
17.06.2005
15:52
btw. widzialem dzis ladna Szkotke, szczupla i ladna... szlismy za nia po Princess Street, az spotkala sie z kolezanka (nie sledzilismy jej ale szlismy w tym samym kierunku) Zobaczyla ja i powiedziala: siemka Agata, k***a nie moglam znalezc tej j***nej Gardenaweniu!! (i wszystko jasne :D) Polki rulezzz!!!
17.06.2005
16:06
Tu wszystko takie stare, wiekopomne i tchnace tradycja, budynki pokryte patyna wiekow, kamienie pamietaja jeszcze cieple tyleczki anglosasek wykorzystywanych przez wikingow... W parkach graja w krykieta i golfa, nasze mieszkanie ma maly ogrodek ze sznurkami do suszenia (ocipieli? przeciez tu pada non-stop) i kamienna zabe (jak upije sie na odwage to ja ucaluje) Ulice sa dostojne i pna sie w gore i w dol po zielonych wzgorzach z ktorych wyrastaja bazaltowe, stare i ciemnobrazowe skaly. I tylko ludzie nie pasuja - kolorowy tlum pelen roznych nacji, mieszanina jezykow, kolorow skory, ubiorow jak z koszmaru pijanego stylisty. I nikt sobie z tego nic nie robi. Pub pogania pub... z browarow jedzie mielonka (jak to jest nie wiem, ale podobno proces warzenia piwa generuje ten zapach. Autobusy sa pietrowe jak geologiczny przekroj skal pod nogami, a jazda z przodu na gorze
owocuje wrazeniem, ze zaraz to pudelko "wykopyrtnie" sie na mordke w przod... I tylko czas jest tu jakis inny... zapiernicza tak szybko jakby poganialy go funty ktore wrzucam nakrapianej blondynce za lada w kafejce, zeby tu jeszcze posiedziec... Chyba pojde do Scotmida po paczki i cidera... niech on bedzie francuski... ale trzepie zupelnie po polsku :)
17.06.2005
18:35
tak... zdecydowanie brakuje mi Polki :)
gdybym nie byl taki dzielny to bym teraz wyl...
siedze tu sam i jest kolorowo do wyzygania...
wszyscy sa mili i slodcy, az mi sie odbija
i cos mowia do mnie czasem - ale zdecydowanie za rzadko
jakby mnie nie bylo w ogole - ot taki nikt na drodze cudzego zycia... koledzy jeszcze nie powracali z pracy, odbija mi sie ciderem, mam myszke zamiast trackballa i kupilem fajny telefon tylko nikt na niego nie dzwoni...
jest mi samotno :(
--
edit
i tak moglo byc gorzej - moglbym na przyklad szukac pracy we Wladywostoku :]
20.06.2005
21:32
Jestem... :)
Heh, dzis umknela mi jedna praca.. ale kto by sie martwil w taka pogode? Fascynuja mnie trawniki - nie to zebym byl jakims trawofilem, ale w zyciu juz przepedzono mnie z niejednego parku za deptanie. Tu to sie nie zdarzy. Ludzie rozkladaja sie na trawce graja w scrable, inni w krykieta (coz za beznadziejna gra), w pile... pary leza calujac sie w sloncu i nikomu nie przyjdzie do glowy zwracac na drugiego uwagi. No chyba, ze chce sie dolaczyc (do gry w pile ofkz). Lezalem sobie na takim trawniku i patrzylem w Szkockie niebo - niczym nie rozni sie od naszego - jest tak samo piekne, ale dla typowego Warszawiaka jedno jest fascynujace. Przekrecasz sie w lewo - widzisz gory, w prawo - na horyzoncie zatoka i morze... do tego morskie powietrze (dzisiaj wialo) Najwazniejsze jest jednak, ze po tym przekrecaniu nie jestes utytlany w psich kupach... zlazlem dzis hektar trawy i zadnej nie znalazlem. Koprofilom wiec odradzam przyjazd serdecznie! Niezli sa moi kumple - pracuja tu od roku przez agencje na budowach w stylu temporary-freestyle i nie poznali by numeru NIN nawet gdyby wyskoczyl z
krzakow i kopnal ich w dupe! Ja tak nie chce - od razu mowie, ze chce pernament job i nawet powtarzam to dwa razy gdy lagodnie wyprowadzaja mnie na ulice Ci mili panowie w szkockich sukienkach (obilem sie dzis od agencji zatrudniajacej jakie admistracyjne szychy) :))) Ogolnie jednak ludzie sa tu zbyt mili - co kojarzy mi sie nie wiem czemu z muminkami i stworzonkiem z tramwaju z piany morskiej (ale o moich fobiach nie bede pisal :P ) Jest pieknie - banknoty zamieniaja sie jednak zbyt szybko w monety, zeby nie pracowac. Mimo to wierzcie mi - pracy jest tu multum - tylko, zeby znalezc te wlasciwa trzeba sie naszukac. No i znac jezyk. Bo jak na razie to zdarza mi sie usmiechac ze zrozumieniem gdy pijaczek zaczepia na chodniku, a potem spierac z kumplem co szedl obok: on chcial dziesiec pensow (moja wersja), nie on pytal ktora godzina (kumpel powiedzial mu ze jest quarter to
ten) - a tak naprawde on powiedzial - mfaffappp brrrr teeee pfffff (trzymajac sie jedna reka parkometru gdzie sprawdzal czy sa drobne) Ale to szczegol - zanim naucze sie szkockiego to Szkoci naucza sie polskiego - dzis na Princes przy jednej z agencji pracy pomoglem jakims Polakom dajac im swoje namiary na agencje. Jestem z siebie cholernie dumny. Zadnej armii od Hastings nie udalo sie zdobyc tej pieprzonej wyspy, a my wezmiemy ja od tylca!
hzhzhzhzh :]
Jedzenie i picie...
predzej kapsle od butelek beda mnie prosic zebym je posiadl niz sprobuje wszystkich rodzajow napoi na tej gorce wyrastajacej z oceanu :) Cola z limonkami, z cytrynka, napoje male duze, kolorowe, na polkach, dwa za jeden, smakuja tak dziwnie... wyobrazcie sobie owoc, ktorego nie ma, a na pewno jest tu napoj o takim smaku... mysle, ze na upartego napoj serowo -kurczakowy jest obok mnie w Scotmidzie... A te piwa! Tylko trzeba uwazac bo tu sa jakies dziwne miary - 440ml piwa 4.2% nie trzepie tak samo jak tego 8.5% - dlatego mocno trzeba sciskac w garsci funty szukajac po polkach, bo mozna natrabic sie ze stylem lub bez (chodzi ofkz o ilosc plynow) W sklepach tu strasznie kolorowo. Czuje sie jak wiejski glupek w filharmonii... Na kazdej polce jakies dziwne towary, krewetki zagladaja pod ogon homarom, nawet makaron jest lewo i prawoskretny. Ochroniarz juz sie do mnie usmiecha bo gdziebym sie nie szwendal i tak wychodze z Ciderem White Star. Musi poznal we mnie konesera... :) Ja to jestem kiepski smakosz bo najbardziej lubie cwiercfunciaka do mikrofali i tylko wkurza mnie sam proces obrobki mechanicznej jedzenia bo jest w morde czasochlonna :) trzeba wyjac plasterek sera z folijki i polac z drugiej jakims sosem... Czy ja w morde wygladam na kucharza?! :P
Staje sie powoli koneserem Ciderow - jedno Wam powiem - wstaje sie po nich bez kaca :)
Wasze zdrowie :*
21.06.2005
12:30
za to pod prysznicem mam cos co wyglada jak pudelko i ma pokretlo zamiast kurkow - ile sie nakombinowalem, zeby dojsc jak to dziala (a wstyd mi bylo kogos wolac) ;)
jest taka góra w Edibro
na skos od wiezy widoków
zielona i tonie w chmurach
zaprasza Mazia do skoków
przyjemna zieleń i brązy
wysokośc grubsza z wysoka
na szczycie ludzkie kukiełki
kłaniają się szarym obłokom
najlepsze ze to jest w mieście
bazaltem wyrasta skała
a ja patrze na nią ze schodów
i gębą śmieję się całą
bo mały jestem cholernie
przy górze i taki niewazny
lecz jeśli bardzo się uprę
przelece ją bom odwazny :))
ide na wycieczke na gore, zabieram kamere i obejrze Edynburg z lotu sraka :)
21.06.2005
19:50
Pozycz dyche... te slowa budza mnie rano i usypiaja wieczorem :)
Nic to - przynajmniej chlopaki pracuja... za prace w stoczni maja przy dwunastu godzinach 1400f. miesiecznie. I z tego cow iem to sie nie przepracowuja :) Tylko ja sierotka musze pic te Cidery! Coz - ktos musi odwalac czarna robote :) Dzis bylem na GORZE - nie latwa droga... wspinalismy sie z Rafalem pionowa prawie sciana, zlebem pelnym piargu z kruszonego brazowego bazaltu, czepiajac sie krzakow. Gdy juz wszedlem mialem satysfakcje. Gdzie tam w kraju znajdziesz gore w srodku miasta (skala jak sie masz wiktor) z widokiem na starowke pamietajaca kroli polujacych na miejscowe gatunki fauny i flory plus morze... zatoka byla jak malowany reka kiczmistrza pejzarz... Wiatr chcial mi wyrwac ostatnie funty z kieszeni, a ja siedzialem i patrzylem... Taki maly, a tak wysoko. Potem poszlismy na Princess - wczoraj kupilem Bluetooth Dongle - taki maly cypisek do polaczenia kompa z telefonem. W pudelku niestety nie bylo instrukcji i plyty z programem instalacyjnym. Dlatego dzis poszlismy sie poskarzyc. Pan przepraszal mnie tak dlugo, ze az mi go bylo szkoda. Nie bylo w nim podejrzen, ze moze chcialem drugi i klamie, nie bylo podchwytliwych pytan z gatunku "a paragon"? Po prostu poszedl do magazynu i wyszedl prawie z placzem bo nie bylo juz wiecej tych cypiskow. Za chwile jednak zadzwonil gdzies i skierowal nas ulice dalej gdzie dostalismy nowy komplet (oddalem stary) pelen wszelkich gadzetow. Czulem sie wazniejszym Maziem niz normalnie sie czuje. A przeciez to tylko normalnosc! Niestety wczorajsza praca nie wypalila ale powiem Wam ze moze lepiej. Widoku z daGory nie da sie zapomniec...
W oddali widzialem przelatujace albatrosy, mewy i Malysza... Zycie bylo kolorowe i tylko jak wrocilem do domu to cale towarzystwo smialo sie pol godziny... Nie dlatego, ze bylem brudny. Ot ujarala sie banda i cieszyli sie nawet z tego, ze to nie Landlord... Bo maja jakies tysiac dwiescie w plecy...
Tak, zdecydowanie zycie tutaj powinno byc tansze. Ale z drugiej strony - nawet przy sredniej pensji mozna sobie kupic niezlego kompa po miesiacu (jesli zyjesz oszczednie) Ja coprawda przeliczam na razie wszystko na Cidery, ale to chwilowe. Jak zaczne zarabiac bede liczyl zycie w butelkach whisky...
hzhzhzzz :)
Czuwaj!
26.06.2005
18:28
dosc juz mam hamburgerow! Zjadlbym cos normalnego - tylko kto mi ugotuje? ;)
<je batonika i popija piwem> jadlem jagniece steki w mietowej marynacie - dramat i wiadro mode on hamburgery prowansalskie troche lepsze, ale najlepsze byly mushroomburgers - te mi pasuja... tylko czemu, zeby cos zrobic musze najpierw
wysprzatac pol kuchni - mieszkanie z osmioma facetami to naprawde udreka... :/
przez ten wyjazd moje postanowienie niejedzenia miesa szlag trafil - jem co daja i co samo przypelznie :)
dzis bylem na miescie - chcialem wydac pare funtow... jedyne co mnie przyciagnelo to zimny guiness z beczki (pianka = 1 cm smietany). Poza tym jest wszystko co chcecie i nawet troche wiecej. Tylko na grzyba to komukolwiek jak sie nie ma tym z kim cieszyc? Szwendanie mnie juz znudzilo, mam prace ale i tak bede szukal lepszej bo za malo placa... Widoki owszem piekne, pogoda zajebista i tylko ja siedze w kafejce z piwem i nie mam ochoty nawet na pisanie. Za cieplo? A moze jednak brakuje mi ochoty? Do pracy jezdze pociagiem i to musze przyznac jest jasna strona zycia - pociagi w pelni klimatyzowane, ciche, siedzenia jak w samolotach - widoki przez okno przecudne (most dlugosci ponad kilometra po drodze) Ogolnie powinienem skakac do gory, ale jakos nie mam ochoty.
Pozdrowienia z upalnej Szkocji
09.07.2005
17:29
cos materialnego:
dostalem pierwsza tygodniowa wyplate - 211 funtow... i taka mala refleksja - stac mnie z tygodnia na sporo ciuchow... za dwa tygodnie na przyzwoity komputer - wreszcie wiem po co tu jestem. Niby pieniadze szczescia nie daja, ale naprawde ciezko o nie bez nich. Gdybym tylko nie zostawil ukochanej osoby w kraju swiat bylby kolorowszy niz filmy Disneya.Probuje roznych piw i powiem Wam, ze jednak Guiness "rzondzi"! :) Szczegolnie taki Draught 0 stopni C. Pozdrawiam wszystkich i powiem Wam tylko tyle - jest nas tu od groma i ciut ciut (w Edynburgu), o prace jest teraz nielatwo - jesli jednak mam gdzies pracowac ponizej swoich kwalifikacji (co robie) to chce tutaj - przynajmniej stac mnie na to by sie czuc czlowiekiem
czirs!
12.07.2005
20:47
dostalem dzis szkocka karte kredytowa z HSBC :)
czuje sie wazny - w Polsce mi nie chcieli dac, bo malo zarabialem :P
Jesli ktos z Was zostaje w kraju to zaopiekujcie sie moimi kotami :)
Strasznie tesknie - zostawilem swoja Ose w domu - co prawda niedlugo do mnie przyjedzie, ale bez niej caly ten kolorowy blichtr jest jak roztopione lody. Co z tego, ze tu fajnie - nie ma sie z kim tym dzielic. Nie wyjezdzajcie bez ukochanej osoby - to tak jak samobojstwo z odroczeniem... Czy w Polsce tez jest taki upal? Ostatnie dni zupelnie zaprzeczaja moim wyobrazeniom o Szkocji - jest grubo ponad 30stke. I tylko moj 13 godzinny dzien pracy w chlodni daje mi szanse na przezycie tego bez przegrzania. Z ciekawostek - maja tu nieprzezroczyste, wysokie barierki na mostach - to chyba po to, zebym sie nie rzucil z tesknoty. No i matki prowadzaja tu dzieci na smyczach. Widzialem jedna na glownej ulicy z szostka szkrabow od 2 do 5 lat przypietych za lapki do smyczy... wygladalo to przekomicznie.
Wasze zdrowie
------------------
Drackula [ Bloody Rider ]
Boroova----> no ale niektorzy Polacy na wyspach stoja duzo lepiej materialnie niz przecietny Angol :) ale rozumiem, bogaty Polak to juz nie jest to samo :p.
Mazio---> na wspominki Ci sie zebralo? :)
Tzymische_3 [ Konsul ]
heh, artykulik z prasy emigracyjnej.
To jest generalnie material na prace doktorska :) a moze i habilitacje :D.
Takiego nagromadzenia gowna, grafomani i po prostu slabego dziennikarstwa to chyba nigdzie nie ma na swiecie.

Mazio [ Mr Offtopic ]
a może komuś się przyda Drackulo?
Tzymische_3 - o jakim artykule piszesz?
Tzymische_3 [ Konsul ]
odnosilem sie do tego co pisal Drackula :)
a generalnie o kazdym artykule, ostatnio rozlozyl mnie ten :
Drackula [ Bloody Rider ]
3mis---> dlatego nie odnosilem sie do artykuliku tylko do toku myslowego jednej z jego bohaterek :)
a atykuly to faktycznie kupa, w zaden sposob nie odzwierciedlaja rzeczywistosci. Albo pisza o jakims bezdomnym albo innym razem o milionerze.
Tzymische_3 [ Konsul ]
albo jesli juz porusza jakis ciekawy temat to jest napisany w stylu i jezykiem godnym gazetki sciennnej w 4A :)
Drackula [ Bloody Rider ]
o ten jest dobry :)
Koles zdecydowanie przegral swoja bitwe.
Musze spytac znajomego z Lowicza o ta laseczke :)
Tzymische_3 [ Konsul ]
eeee tam. jeszcze nie siedzi :D
zarith [ ]
raczej, już nie siedzi
mnie ostatnio do szewskiej pasji doprowadzają olbrzymie bilboardy z reklamą wódki sobieski po polsku ('król jest tylko jeden')
Drackula [ Bloody Rider ]
siedziec to on dopiero moze pojsc.
Nieznajomosc angielskiego i $%& a nie kobieta wepchnely go w niezle gowno.
Tzymische_3 [ Konsul ]
w sumie to rodzaj selekcji naturalnej...
Drackula [ Bloody Rider ]
Kiedys tak sobie myslalem ze Polak jak przyjezdza do anglii to pierwsze co robi to nie szuka pracy tylko kombinuje z benefitami. Ale od wejscia do Uni juz jakis czas minelo i ma mysl jest bardziej niz zywa bo funkcjonuje swietnie i doi Brytyjski system jak pokazna krowe.
Co prawda jeszcze nie slyszalem aby moja mysl staja sie popularnym haslem w UK ale wcale sie nie zdziwie jak wejdzie to do kanonu brytyjskich dowcipow o Polakach.
No ale do czego zmierzam. Otoz przewija sie inna mysl w mej glowie czy aby ja slusznie postepuje, moze tez tak jak inni powienien skladac papiery o co tylko sie da. Ciekawi mnie jak Postrzegaja taka osobe jak ja inni Polacy na wyspach, czy dla niech nie jestem gluptakiem ktory nie potrafi szansy wykozytac? Nie to zebym sie przejmowal opinia innych ale tak z czystej ciekawosci.
A o benefity czy te lewe czy tez te nalezne starac sie nie zamierzam. Benefit kojarzy mi sie z pewna forma zebractwa a ja mam wpojona taka wartosc ze jak brak pieniedzy to trzeba isc je zarobic a zebrac.
PS. Jak Brytyjska skarbowka wezmie sie za sprawdzanie benefitow branych przez Polakow to niektorym niewesole miny sie porobia .
Lutz [ Senator ]
Mozliwe, ze tak jest, moi znajomi (mam ich tylko kilku na szczescie) nie kombinuja akurat. A nawet gdyby, to polacy chyba niewiele wiecej niz inne nacje.

sturm [ Australopitek ]
Mam pytanie do osob bedacych w Anglii/Irlandii.Jak jest z doswiadczeniem zawodowym i dyplomami i z innych krajow?Sa uznawane przez pracodawcow czy raczej liczy sie tylko miejscowe?
Mysle o przeprowadzce z Dalekiego Wschodu i rozwazam 2 opcje: wyspy albo "powrot" do Australii.
Tylko ze kangury troche daleko ale z drugiej strony juz cos tam mam a nie chce w Europie zaczynac pracy od podstaw.
Drackula [ Bloody Rider ]
jesli masz te papiery po angielsku i sprawdzone namiary na poprzednie miejsca zatrudnienia to nie powinno byc problemu. Poza tym pracodawca i tak zweryfikuje co potrafisz a czego nie.
POLJA [ Centurion ]
Jak na takiego psa to łagodnie go nazwali :) Reksio.
Jeśli chodzi o Anglię to wolę USA.
sturm [ Australopitek ]
Drackula -->O to weryfikowanie to sie nie boje:)Problem w tym ze np w Australii ciezko bylo cokolwiek dostac bez papierow/kontaktow miejscowych a w sumie Anglia to ten sam narod;)
Studia konczylem i w Polsce i w Au wiec sie zastanawiam..

pasterka [ Paranoid Android ]
Drackula --> troche mnie irytuje to gadanie jakie to Polki materialistki i leca na "Pakoli". Prawda jest taka, ze jakby jakas Azjatka chociaz spojrzala na przecietnego Polaka, to ten by lecial do niej az by nogi gubil. ale jakas nie patrza... to juz nie wina Polek :-D inna sprawa, ze jak koles jest burak i rzuca "fuckami" na lewo i prawo, to na pewno mniej to razi osobe, ktora nie zna zbyt dobrze angielskiego, niz jakby rzucal "k****ami".

Drackula [ Bloody Rider ]
pasterka---> ale wiesz, nawet w plotce ziarno prawdy jest. Zreszta z kosmosu nie ezielo sie to jak polakow postrzegaja pakolce, on to smiec ona to k***.
Prawda jest taka, ze jakby jakas Azjatka chociaz spojrzala na przecietnego Polaka, to ten by lecial do niej az by nogi gubil. ale jakas nie patrza... to juz nie wina Polek :-D----> ja nie narzekam, ale to pewnie przez to ze jestem ponadprzecietny :p

pasterka [ Paranoid Android ]
Drackula --> alez skadze! zadufanie w sobie jest jedna z typowych cech przecietnego Polaka i tym, przed czym wiele Polek ucieka w moze faktycznie niefortunne zwiazki z cudzoziemcami :-D

Drackula [ Bloody Rider ]
zaraz zadufany w sobie, toz to poczucie wlasnej wartosci, pozytywna samoocena.
Ale dodac do tego jeszcze nieuczynny, sknera, wredny i co tam jeszcze jest to wyjdzie nic innego jak wujek samo zlo :p

pasterka [ Paranoid Android ]
czyli to jak opisujesz innych Polakow ;-)
Klapaucjusz [ Konsul ]
A o benefity czy te lewe czy tez te nalezne starac sie nie zamierzam. Benefit kojarzy mi sie z pewna forma zebractwa a ja mam wpojona taka wartosc ze jak brak pieniedzy to trzeba isc je zarobic a zebrac.
skoro placisz podatki, council tax, skladki socjalne i benefit Ci przysluguje, to nie ma to nic wspolnego z zebractwem czy kombinatorstwem. pracowitosc, to rzeczywiscie dobra cecha, ale nie ma zwiazku miedzy nia, a tym co piszesz. Ty swoje obowiazki wobec panstwa wypelniasz nalezycie, wiec nie widze nic zlego w wyciagnieciu do panstwa reki po nalezne sobie swiadczenia. taka jest moja opinia.
co innego ludzie, ktorzy naciagaja panstwo na roznego rodzaju ulgi i dodatki, ktore im nie przysluguja, ale to jest przestepstwo i ocena takiego postepowania jest oczywista.
Drackula [ Bloody Rider ]
pasterka---> ee daleko mi do tych co opisuje :p. Moze nie do konca to pasuje do problemu ale ja przynajmniej nie sram do wlasnego gniazda.
Klapaucjusz---> No ja sie akurat na zadne benefity nie lape i tak :). a chodzilo mi raczej o tych co najpierw kombinuja benefity poswiadczajac nieprawde itp. Normalnie by mi to wisialo ale w moemencie kiedy ja place na te benefity wcale nie male podatki to juz jest problem dotyczacy i mojej osoby. Kapusiowac nie kapusiuje i nie bede ale wk***a mnie niemilosiernie kiedy typ mi sie w twarz smieje ze ma taki czy inny benefit, ktory nie zawsze mu sie nalezy.
W Anglii jest to troche ciulowe bo sa sytuacje ze soby bedace tuz pod progiem likwidujacym szanse na jakies benefity wyciagaja wiecej kasy od osoby bedacej juz nad tym progiem.
Lutz [ Senator ]
Tak samo jak polscy "wyciagacze benefitow" jak widze, pojawiaja sie juz rowniez polscy "narzekacze na wyciagaczy". Cale szczescie, ograniczam znajomosci z polakami w londynie, bo chyba bym sie czul "jak w domu".
A polacy bardziej angielscy od anglikow to juz wogole mnie rozkladaja na lopatki.
Lutz [ Senator ]
Zmiana tematu, jade jutro sobie do thorpe park, warto brac te bonusowe dodatki do biletow pozwalajace na omijanie kolejek? Czy w tygodniu jest mniej ludzi (takie bylo zalozenie).
Jakies porady sugestie ? Milo by bylo...
Drackula [ Bloody Rider ]
Lutz---> ciesze sie ze nie intersuje Cie na co ida twoje podatki.
wiesz ja nie ukrywam tak jak inni ze jestem z Polski i interesuje mnei to jaka opinie ogolowi wystawiaja jednostki. Ostatnio glosno bylo o tym ze wiekszosc wypadkow po pijanemu jest spowodowana przez ludzi z nowych panstw EU glownie Polakow. Pomijajac juz opinie to moze dosc do tego ze bede placil wieksze ubezpiecznie za samochod.
Podobnie moze byc w przypadku kiedy wyciaganie benefitow zostanie rozdmuchane. Efektem moze byc to ze kiedy pojde do banku starajac sie przykladowo o kredyt mieszkaniowy moge miec problem z jego otrzymaniem.
ale oczywiscie dla ciebie sa to nic nie znaczace problemy, wazniejszym jest to aby dosrac za marudzenie.
Lutz [ Senator ]
A z jakiego powodu niby mialbys placic wieksze ubezpieczenie, albo miec problem z otrzymaniem kredytu ?
Rozumiem czarny, moze miec wieksze problemy z ubezpieczeniem zdrowotnym, ale to jest spowodowane uwarunkowaniami genetycznymi, srednia dlugoscia zycia itp., nie kolorem skory.
Co do "ukrywania", nie mam z tym problmow. Nie mam jednak zamiaru fraternizowac sie z burakami. caly czas mam ta cicha nadzieje, ze ci normalni polacy po prostu sie nie ujawniaja, nie sa tak halasliwi jak reszta i nie popijaja sobie piwka gdzie tylko sie da.
P.S.
Masz jakies dane odnosnie wyciagania benefitow przez inne narodowosci niz polska, czy jedynie informacje od "cwaniakow".
Misiak [ Pluszak ]
Mazio-> Myślałeś nad założeniem może bloga? Jak się czyta Twoje wspominania, to człek odlatuje do tych pagórków leśnych, do tych dolin zielonych. Zupełnie jak Kapuścińskiego, śp.
Drackula [ Bloody Rider ]
no wiesz, to jest UK, teraz byly powodzie i juz firmy ubezpieczycielskie wyskoczyly z pomyslem aby dla tych regionow podniesc skladki ubezpieczeniowe.
rozdmuchaja dalej problem ze ogromny odestek polakow jezdzi po pijanemu i powoduje wypadki to wpadna na pomysl co by poniesc skladki na auta jako ze grupy o podwyzszonym ryzyku.
I takie tam.....
ja tam krysztalowy jakis nie jestem i jako wzor cnot wszelakich tez sie nie nadaje ale jak na moj gust jest tu za duzo buractwa. Nie dosc ze musze znosic miejscowych baranow to jeszcze na kazdym kroku "nasi" daja popisy.
Co do benefitow to ciezko by bylo o konkretne dane bo nikt takich statystyk jeszcze nie prowadzi ale jakos ludzie z innych nacji nie poruszaja tych tematow i nawet jesli maja benefity to nie trabia o tym na lewo i prawo. Wiec masz racje moje dane to raczej od cwaniakow ale troche duzo ich.
pasterka [ Paranoid Android ]
Drackula --> ale to wlasnie Ty opisujesz Polakow jak wujki samo zlo :-) jednym problemem (i to duzym) Polakow za granica jest to, ze za bardzo sie ogladaja na innych: gdzie pracuje, w jakim sklepie kupuje czy do jakich klubow chodzi. I Ty, z tego co widze, nie jestes wyjatkiem.
co to za roznica, w jakim sklepie ktos kupuje jedzenie, skoro wszedzie sprzedaja to samo? ja kupowalam w Somerfieldzie, bo byl najblizej, teraz kupuje w Sainsburym, bo jest najblizej, zdarza mi sie chodzic do Tesco i do Waitrosa. Czy to w jakis sposob mnie okresla? nie sadze. Ja Polakow spotykam na koncertach rockowych, nie w polskich klubach. wiekszosc moich znajomych Polakow tutaj pracuje w zawodzie, a ci, ktorzy nie, to albo dopiero zaczynaja swoja przygode z Anglia, albo nie znaja angielskiego. Wiec dlaczego, do cholery, mam sie uwazac za lepsza od innych? wiadomo, ze jest pelno durnych dresikow, ale w Polsce jest ich ogolnie duzo, wiec nie nalezy niczego innego oczekiwac, skoro tak duzo Polakow jest tutaj. nie wiem, skad to przekonanie, ze jak ktos jest z tego samego kraju, to sie od razu bedziemy dogadywac: w Polsce tez kazdy kogo spotykalam nie nadawal sie na przyjaciela / znajomego dla mnie, wiec za granica nie nalezy, niestety, oczekiwac czegos innego.
swoja droga, nie slyszalam, zeby Azjaci placili wiecej za ubezpieczenie, a statystycznie to oni chyba popelniaja najwiecej wykroczen drogowych
Lutz [ Senator ]
krotko - thorpe park rzadzi ;)
Drackula [ Bloody Rider ]
pasterka---> tobie za to bardzo latwo przychodzi ocenianie innych ludzi, bardzo szybko wysunelas wniosek ze chodze i zagladam innym polakom do toreb z zakupami, szkode ze nie zasugerowalas jeszcze ze im w spodnie zagladam.
tu nie chodzi o szukanie na sile znajomych czy przyjaciol. tylko o to ze nawet bedac tym " normalnym" jest sie narazonym na to ze negatywne opinie wystawiane pewnej ogrniczonej liczbie rodakow zostana takze tobie przypisane tylko z racji tego ze jest sie tej samej nacji. dlatego interesuje mnie to jak Polacy sie zachowuja na wyspach i co soba reprezentuja w taki sposob w jaki moze to wplynac na nasz wizerunek chociazby zabijanie labedzi co by daleko nie szukac. Natomiast nijak moje zainteresowania maja sie do tego co sugerujesz. guzik mnie obchodzi gdzie sie ubierasz, gdzie robisz zakupy lub co robisz w lozku. ale czasem nie sposob od tego zupelnie sie odciac kiedy w markecie slyszy sie glosne: "EEEEE....Zenek gdzie do cholery sa te pomidory" z jednego konca do drugiego.
PS. co ma wykroczenie drogowe do ubezpieczenia?
pasterka [ Paranoid Android ]
Drackula --> a czy to nie Ty zachwycales sie jakims tam blogiem, gdzie pan sie smial, ze Polakow mozna spotkac tylko w Tesco i Asdzie, i jacy to Polacy glupi, spia po 10 w jednym pokoju, i pisales cos w stylu: Tak wygladaja Polsce w UK? Mnie tez irytuje zachowanie chamow z Polski, ale nie nazywam wszystkich Polek k***ami, a Polakow smieciami, ktorzy spia w toaletach, zeby zaosczedzic na noclegu, bo dla mnie oznaczaloby to znizanie sie do ich poziomu.
Drackula [ Bloody Rider ]
pasterka---> to wez sobie wroc tam i zobacz co pisalem zamiast wmawiac przyslowiowa chorobe zdrowemu. Szkoda ze od razu nie napisalas ze ten Funciak to ja jestem napewno.
Lutz [ Senator ]
Na funciaka zlego slowa powiedziec nie dam.
Zwazywszy ze znow pisze...
pasterka [ Paranoid Android ]
Drackula --> przepraszam, jesli Cie urazilam, ale nie moja wina, ze wypowiedzi typu: nie to zebym generalizowal ale znaczna wiekszosc Polek ma takie tutaj podejscie. Dodac ze pod pojeciem "Anglik" bardzo czesto kryje sie Pakol lub inny. A potem sie obuzaja ze nazywa sie je idiotkami :) kojarza mi sie z wypowiedziami: I am not a racist but..... :-)

zarith [ ]
a ja znam naprawdę sporo polek (tu w ldn) i w większości to straszne rasistki:)
Bucha [ Hashish Air Kahn ]
Sytuacja w Tesco Express. Stoje w kolejce zmeczony po pracy, przede mna dwie obslugiwane kasy przy jednej Litwin lub Ukrainiec kupuje butle rosysjkiej wodki, przy kasie obok Polka kupuje cos. Nagle "Iwan" na caly sklep przemawia:
- I jeszcze "żumety"!!!!
Kasjerka:
- excuse me???
- no żumu, żumiety
- chewing gums??
-da!
Na to Polka:
-Ej Iwan, ja mam spoko kurwa!
Po czym patrzac na mnie mowi prosze i wpuszcza mnie do kasy mowiac ze widac ze jestem Polakiem. W tym momencie chcialem zapasc sie pod ziemie. Pierwsza reakcja kasjerki po wyjsciu wspanialej parki ze sklepu:
WHAT THE HELL WAS THAT !?!?!?
Drackula [ Bloody Rider ]
dobry pomysl na "biznes" nie jest zly :)
Dessloch [ Senator ]
jade do londynu w pazdzierniku... [po 10] i potrzebuje pare rad.
do cv potrzebuje przetlumaczone swiadectwa pracy? zeby "udokumentowac"
dalibyscie namiary gdzie szukac mieszkania (bo w internecie na gumtree np., sa oferty internetowe i OK moge jezdzic, ale musze byc na miejscu... czyli pierwszy dzien nie zalatwie wszystkiego raczej = kupno karty tel).
a i wolalbym tez po calym miescie nie chodzic... nie wiem od czego zaczac? moze jakis tani hotel polecicie?
tak samo z praca.
najpierw chcialbym zaczac od agencji pracy tymczasowej. cos a la workservice polski.. bo w ten sposob chyba najlatwiej prace znalezc na poczatek ? tak mi sie wydaje przynajmniej.
znacie jakas dobra agencje ?
[znajomosc jezyka dobra]
no i chyba jak przez agencje sie zarejestruje to wtedy oni mi formalnosci zalatwiaja i nie musze po urzedach lazic.... tak cos przynajmniej gdzies wyczytalem.
prosze o pomoc bo chyba kumpel ktory mi mial zalatwic mieszkanie i pomoc ogarnac sie w londynie chyba wypial sie a drugi nie odpisuje na gg....
Dessloch [ Senator ]
wrocilem z urlopu:
maly up
pytania jw.
juz zaczynam sie szykowac do wyjazdu ino wolalbym pare rad i odpowiedzi na pytania
Boroova [ Gwiazdka ]
Dessloch:
Porada nr 1 - nie jedz w ciemno. Jesli nie masz nagranej pracy, to chociaz postaraj sie o pokoj juz zawczasu, bo mozesz skonczyc na ulicy. Jesli chodzi o noclegi w hostelach, to kosztuja okolo 20 funtow za noc. Wystarczy wpisac w googlach "hostels london" i masz ich od zasrania. Mozesz sobie zarezerwowac online miejsce.
Porada nr 2 - SKYPE - doladuj sobie konto i zacznij dzwonic juz z Polski. W ten sposob najlatwiej i najtaniej bedzie ci znalesc pokoj. Mozesz tez podzwonic w sprawie pracy/powysylac maile.
To chyba tyle. Musisz sie sprecyzowac co chcesz robic i nastawic na dlugie i mozolne poszukiwania. Trzymaj sie z dala od rodakow, bo wiekszosc "posrednikow pracy" bedzie chcialo cie wykorzystac. Licz tylko na siebie.
Powodzenia.
Dessloch [ Senator ]
nom dzieki
jest jakas strona o londynie gdzie bylby opis dzielnic czy cos, gdzie najlepiej wynajac mieszkanie itd itp?
bo chce miec male mieszkanko (kawalerka) ale z kuchnia... nie chce tez duzo placic no i nie chce zbey to byla jakas miejscwka niebezipeczna...
chce zyc jak czlowiek
jakies porady?
bo czytalem funciaka bloga i troche tam mocno negatywnie sie wyraza o niektorych miejscach, ale jemu to raczej chyba nie wierzyc?
no i co z tlumaczeniami swiadectw? potrzebne?
bo mam 2 swiadectwa pracy... i dyplom uczelni (licencjat). tlumaczyc to?
Lutz [ Senator ]
funciak jest doskonaly.
londyn studio (kawalerka) 600 miesiecznie (mozesz wytargac za 400 nawet) nie placi sie o ile mi wiadomo council tax w takim wypadku.
niestety na rozbieg najlepsze jest dzielone mieszkanie, problem zawsze tkwi we wspollokatorach ;)
Kharman [ ]
Dessloh --> z tłumaczeniem to bym sobie nie zawracał głowy, w CV napiszesz a oni jak będą chcieli to sami wyślą listy o referencje, a wykształcenie, cóż... jeżeli sie nie postarasz o formalne uznanie dyplomu to mało kto sie przejmie.
Drackula [ Bloody Rider ]
Dessloch----> na Ealing'u Ci sie spodoba :p, tak swojsko bedzie.
A na serio to bym szukal czegos w polnocnym Londynie.
funciak? - ten typ sie juz wypalil, teraz to pieprzy bzdury dla gawiedzi juz tylko. Generalnie mozna go skwitowac: w dupie byl, gowno widzial. Kiedys chociaz byl smieszny.
Dessloch [ Senator ]
ano jest smieszny, fajnie sie czyta, ale tam pare rzeczy przeczytalem ktore na pewno nie sa prawda.. w jednym z tekstow z cyklu "miasta z dupy" czy jakos tak.. w jednym przynajmniej po prostu polecial z fantazja.. :)
londyn studio to jakas nazwa firmy, miejsca czy moze po prostu okreslenie kawalerki?
ze wspollokatorami wolalbym nie mieszkac... lubie swobode.. i bezpieczenstwo, chyba ze kogos znam.
Lutz [ Senator ]
studio to okreslenie kawalerki.
funciak ma wzloty i upadki, jego ostatni wpis jest bardzo dobry ;) czasem widac ze pisze bo musi, ale lubie kiedy frustraci komentuja jego bloga (no offence drackula)
Drackula [ Bloody Rider ]
funciak po "powrocie" to juz zenada, szkoda czytac nawet. Koles wziol sie za opisy miast innych niz londyn nawet ich na oczy nie widzac:), ot takie miejskie legendy rodza sie potem. Ale prawda jest ze przedtem kilka razy monitor poplulem :)
"studio" to nazwa kawalerki. Uwazaj tylko bo czasem kolorowi oferuja studio gdzie masz dzielona kuchnie i kibel :p
ze wspollokatorami wolalbym nie mieszkac... lubie swobode.. i bezpieczenstwo, chyba ze kogos znam.----> no to szykuj sie na grube wydatki :p
Ronnie Soak [ Lollygagger ]
Dessloch - studio to po inszemu kawalerka. jednakze ceny podane wyzej (londyn studio (kawalerka) 600 miesiecznie (mozesz wytargac za 400 nawet) jakos mi nie pasuja. mieszkam w oxfordzie, ktory jest odrobine tanszy niz londyn, i za takie pieniadze nie znajedziesz samodzielnego lokum. no chyba ze bez cieplej wody, kanalizacji i okien ;] poczekaj na boroove - on jest z ladka to sie bardziej orientuje co do cen i dzielnic
wspolne mieszkanie - jezeli nie masz nagranej pracy za ciezkie pieniadze to raczej jestes skazany na mieszkanie z innymi
Lutz [ Senator ]
ja pewnie jestem z ladka zdroju, dalem koledze wersje value, mieszkania juz nie drozeja, boom sie skonczyl. No i rzecz najwazniejsza, oferty agencji w necie, to z reguly to co najtrudniej sprzedac, lepiej isc do takiej agencji, dac zlecenie na konkretna rzecz i czekac w kolejce.
ot przykladzik

Ronnie Soak [ Lollygagger ]
Lutz - jaki to jest rejon? nie znam ladka wiec pytam. w oxfordzie (i w ladku z reszta tez) po takiej cenie spodziewalbym sie albo baraku ablo fajnego mieszkania na koncu dysku
Dessloch [ Senator ]
np takie mieszkanie:
za 150 tygodniowo.
czy szukajac na takich stronach moge miec pewnosc ze nie zostane oszukany? byly historie gdy brano zaliczke i pozniej okazywalo sie ze to nie jest ich mieszkanie i ze po prostu wyludzaja...
gdzie najbezpieczniej szukac?
Volk [ Legend ]
Nie wiem jak inne ale Bedford jest naprawde 'miastem z dupy'. Chyba jeszcze gorsze niz Luton.

pasterka [ Paranoid Android ]
Dessloch --> ale tam sa kawalerki m.in. przy Heathrow, czyli baardzo daleko od centrum. osobiscie, trzymalabym sie gumtree.com, zawsze tam szukalam mieszkania. Jak Twoj angielski? na jaka prace myslisz mozesz liczyc z Twoim doswiadczeniem/wyksztalceniem? jesli chcesz na poczatek szukac "byle czego", to zapomnij o samodzielnym wynajmowaniu mieszkania, bo za minimum nie oplacisz nawet rachunkow. moze pomysl o bedsit (kawalerka z dzielona lazienka, rzadziej tez kuchnia) zamiast studio, powinny byc tansze. i pamietaj tez o kaucji (miesiac czynszu z gory), jesli jest nizsza niz miesiac, to to juz moze byc podejrzane. patrz tez na minimum contract, bo musisz brac pod uwage, ze moze czegos szybko nie znajdziesz i bedziesz musial sie wyprowadzic, a umowa bedzie podpisana na rok na przyklad. a co do dzielnic, to po cenie poznasz, ze dzielnica jest taka sobie :-) powodzenia! :-)
Lutz [ Senator ]
Jedna rada, staraj sie nie robic interesow z polakami, ja wiem ze mnostwo jest fajnych i wogole. Ale mozesz sie ladnie naciac.
Kharman [ ]
Dessloch --> na początku i tak będziesz tu siedział goły, z dobytkiem mieszczącym sie w walizce i "kosztownościami" noszonymi przy tyłku, więc na początek znajdź sobie pokój, pracę, a potem jak ci zarobki pozwolą szukaj kawalerki.
You tube my space. [ Konsul ]
IMHO najsensowniejsza jest opcja zebrania brygady i zamieszkania w jednym miejscu ze znajomymi. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, że przylatuję do UK i dzielę mieszkanie z panem Stanisławem z Białegostoku i Zdziśkiem z Suwałk. Nawet dość pojemny plecak nie pomieści laptopa, aparatu itd. itp. nie przesadzajmy, że wszyscy Polacy jadą do Anglii jako gołodupcy z kilkoma funtami w kieszeniach.
Odnośnie kawalerki - IMHO najfaniejsza sprawa, ale rzeczywiście na start cena trochę przytłacza ;/
Volk, które miasta w UK są Twoim zdaniem najbardziej "z dupy"? ;) Jakie są kryteria oceny? :>
emii [ Generaďż˝ ]
Dessloch----> Najlepiej szukać po agencjach, bo z takich ogłoszeń często oszukują.
Volk [ Legend ]
Syf, brud na ulicach, cale rzesze muzulmanow, czarnuchow zyjacych jedynie z zasilkow, wysoka przestepczosc itp
You tube my space. [ Konsul ]
Volk, więc gdzie byś proponował wyjazd jeśli nie tam? W przyszłym roku kończę technikum (telekomunikacja) i chcę zrobić przerwę/spróbować życia na emigracji, przynajmniej na rok :) W necie widzę masę ofert pracy, mam już kilka od znajomych, ale nie bardzo wiem gdzie jest a gdzie nie jest fajnie. Zauważyłem, że najciekawsze miejsca do życia w Anglii to głównie dość małe miasta (koło 50 tys. mieszkańców), w których nie ma większych perspektyw.
Volk [ Legend ]
Jakis czas przesiedzialem wlasnie w takim malym miescie (Banbury w hrabstwie Oxford) i bylo naprawde ok. Znikoma ilosc Pakoli, spokojnie, czysto.
[edit]
Znajomi polecali takze Milton Keynes. Nowe miasto, w wiekszosci z monitoringiem, roboty do oporu.
Dessloch [ Senator ]
ok a dalibyscie namiar na agencje wynajmujaca mieszkania?
skoro tak drogo to moze byc pokoik ze wspolna "lazienka"
Drackula [ Bloody Rider ]
Syf, brud na ulicach, cale rzesze muzulmanow, czarnuchow zyjacych jedynie z zasilkow, wysoka przestepczosc itp
no tak pod te kategorie to mozna kazde miasto w UK podciagnac :) Co oczywscie jest gowno prawda. W kazdym miescie sa lepsze i gorsze dzielnice i nikt ci nie kaze mieszkac z czarnuchami i w brudzie. A przestepczosc? No w centrum miasta to mozna chyba wszedzie w morde zarobic (no moze oprocz Watykanu), trzeba tylko miec pecha a do dzielnic miescowych obdartusow nikt nikomu zagladac nie kaze.
you tube a co rozumiesz przez fajnosc? Bo dla jednego fajny bedzie Ealing bo duzo dziwek a dla drugiego oxfort.
Ronnie Soak [ Lollygagger ]
Dessloch - - masz oferty z setek agencji - wszystko w jednym miejscu, a do tego bardzo przyzwoita wyszukiwarka
Ronnie Soak [ Lollygagger ]
niewazne :]
You tube my space. [ Konsul ]
Drackula, fajne wg moich kryteriów to takie, gdzie podczas wstawania rano nie myślisz "o kur#a, znowu" ;)
A tak poważniej - chodzi mi o coś, gdzie nie jest ciężko z pracą (na początek standardowo jakąkolwiek, choć bardzo możliwe, że załatwię sobie coś bardziej rozwojowego jeszcze w Polsce), gdzie ceny nie są bardzo wysokie (tak, żeby mieć szanse na kawalerkę po jakimś czasie - albo lepiej od razu ;)), gdzie jest w miarę bezpiecznie. Może to być nawet spokojna, nudna jak ... mieścina z obsranymi chodnikami. W takiej się wychowałem i zdążyłem przywyknąć. Jak warunki finansowe pozowolą i opanuję język w zadowalającym stopniu można uderzać dalej.
W skrócie - fajne miejsce do życia to takie, w którym podniesie mi się standard życia. Wiem, że ogromny wpływ na to ma ilość zarabianych funciaków, ale na początku raczej nie będzie mnie stać na płacenie 200 funtów tygodniowo samego czynszu.
BTW mam szansę na prostą pracę w restauracji, kumpel w te wakacje tam robił i po 2 miesiącach (dość spokojnej, ale wielogodzinnej) przywiózł 2000 funtów (za lokal płacił tylko 120 funtów miesięcznie - pracodawca zapewniał + nie wiem co żarł, ale raczej nie konserwy, bo zjeść to on potrafi... + niewiele kupował, ale trochę imprezował). Myślisz, że to dobre warunki na start? Zastanawiałem się czy tam nie uderzać, pomieszkać te kilka miesięcy z nim i ruszać dalej w świat. Miejsce wydaje się piękne (restauracja, dom w którym mieszka kumpel itp. to część wielkiego parku), zarobki minimalne, ale koszty życia też dość niskie. Problem w tym, że to robota na 9 miesięcy i potem trzeba się zmywać. I tutaj pojawia się kwestia - gdzie? :)
Pożyjemy, zobaczymy, może uda mi się wkręcić z kumplem. To powszechne, że pracodawca tak pomaga pracownikom w załatwieniu miejsca do życia?
Jestem leniwy, ale za tysiaka mógłbym naprawdę pozasuwać, dla mnie to poważna kasa.
Dessloch [ Senator ]
ej jestescie pewni zeby nie brac ze soba tlumaczen swiadectw pracy?
w koncu skoro w CV bedzie napisane ze 3 lata tam i tam pracowalem i pozniej 3 lata tam i tam.. to chyba jakas podkladke powinienem dac?
no i jesli chodzi o nazwy dzielnic w londynie.. to ktora jest tania w miare i bezpieczna.. bo to ze polnoc to juz powiedzieliscie.. ale jak sie tam nazywaja te dzielnice ktore warto brac pod uwage, a te ktorych nie warto brac pod uwage i ktore to "manhatany" londynu.
pozdro
a i jeszcze jak sie nazywa ten urzad w ktorym sie rejestruje zeby dostac ichniejszy nip? [czyli od czego zaczac jak sie tam pjawie)

pasterka [ Paranoid Android ]
Dessloch --> moze przejrzyj ogloszenia, zobacz, na co Cie stac i wtedy Ci powiemy, czy ta dzielnica jest w miare w porzadku. Generalnie fakt, polnoc i zachod sa bezpieczniejsze, ale na polnocy jest na przyklad takie Finsbury Park, czy Seven Sisters, ktore do najprzyjemniejszych nie naleza. Ja od poczatku siedze sobie na polnocnym zachodzie (Kilburn i Willesden Green) i sobie chwale te okolice, ale to tez pewnie kwestia przyzwyczajenia i znam ludzi, ktorzy kupe lat mieszkaja na wschodzie czy w Brixton i tez zyja :-)
Dessloch [ Senator ]
powiedzcie mi...
jaka linie wybrac na wyjazd?
warszawa- londyn?
mile widzziane linki.. i ile mnie to wyjdzie
i czy jest to jak normalnymi samolotami 5kg podreczny i 20kg do luku?
Lutz [ Senator ]
To ile podrecznego i ile do luku znajdziesz na stronie internetowej linii lotniczych, dosc latwe do sprawdzenia. Jakie linie, to raczej bez znaczenia, wazniejsze jest to gdzie laduja/startuja. Jezeli lecisz na luton/stansted policz dodatkowo transport, autobusy od okolo 9 funtow w jedna strone (terravision - liverpool street station/victoria station), stansted expres (duzo przyjemniejszy dojazd) 15 funtow, caby 50-80 funtow, mozesz zlapac minicaba ktory dopiero co odwiozl kogos i sie sprobowac dogadac, Oprocz tego oczywiscie jeszcze metro/autobus. Dojazdy mozesz sobie sprawdzic w journey plannerze -
Dessloch [ Senator ]
easyjet na luton
zł 100
łącznie z podatkami i opłatami
Wylot 10:45, Przylot 12:20
100zl? cos do tego trza doliczyc? niby z oplatami i podatkami... az tak tanio jest? czy gdzies sa jakies ukryte oplaty?
za miesiac rowny.
no i :
"Z opcją Ekspresowy Boarding uzyskasz pierwszeństwo przy wchodzeniu na pokład samolotu niezależnie od terminu dokonania odprawy."
czyli co jak expresowego boardingu nie mam, to moge sie nie zalapac na samolot, czy po prostu jestem traktowany jako nibyVIP i moge po prostu wczesniej niz "plebs" wejsc? na co to komu?
Lutz [ Senator ]
112 dokladnie, po odjeciu ubezpieczenia, dobrze jest po prostu klikac przycisk dalej aby doczytac wiecej (chociaz teraz nie mozna juz ukrywac dodatkowych oplat) w tym jest jeden bagaz rejestrowany 20kg i z tego co wiem easyjet maja swoje autobusy, na ktore mozesz kupic bilet w samolocie.
jeszcze jedno, niezaleznie od ilosci sztuk bagazu, calosc nie moze miec wiecej niz 20kg
expresowy boarding to chyba jakis zart.
wysia [ Senator ]
Express Boarding to JEST zart.
Easyjet nie ma praktycznego ograniczenia wagi, tylko rozmiar bagazu podrecznego, plus standardowe ograniczenia typu 'brak plynow'.
pasterka [ Paranoid Android ]
Dessloch --> easyjet liczy sobie osobno za bagaz (z jakies 4 funty za lot), pamietaj, zeby to zaznaczyc, bo potem sie zdziwisz na lotnisku, jak beda Ci kazali doplacic znacznie wiecej. a ekspresowym boardingiem sie nie przejmuj, bo a. jest zupelnie niepotrzebny, b. niektore lotniska i tak go nie maja :-)
Tzymische_3 [ Konsul ]
Nie wiem jak to wyglada w EJ, ale w syfair express czy tam priority boarding jest swietnym wynalazkiem. Dziala na wszystkich lotniskach z ktorych i na ktore mialem okaze leciec.
W Dublinie wrecz perfekcyjnie. Jest osbna kolejka i na spokojnie mozna sobie wsiasc jako pierwszy... no chyba ze jest to lot do Polski, wtedy rodacy niczym stado dzikich konii moze zadeptac... hehe

pasterka [ Paranoid Android ]
jakos trudno mi uwierzyc, ze jest sens placic wiecej tylko po to, by jako pierwszy wsiasc do samolotu :-)
Tzymische_3 [ Konsul ]
placic? nie wiem. Ja latam tylko z bagazem podrecznym i jest to w syfairze wliczone w usluge.

pasterka [ Paranoid Android ]
ja nie moge latac tylko z bagazem podrecznym, bo mi nagminnie kosmetyki zabieraja :-) najbardziej mnie wkurza niekonsekwencja ludzi i to, ze jest to wlasciwie widzimisie tego, kto sprawdza. jak lecialam raz z Luton to pani mnie poinstruowala, ze pasta do zebow, tak samo jak podklad, nie musza isc do przezroczystego woreczka. nastepnym razem jakas inna pani potraktowala mnie jak potencjalnego Bin Ladena i powiedziala, ze takie rzeczy musza isc do woreczka. innym razem lecialam do Shannon i w Londynie przeszedl moj plyn do zmywania makijazu, ale juz w Shannon mi go zabrali, bo za duzy (moja wina, ze najmniejsze sa 110ml?)
edit: a w easyjet za przyjemnosc wejscia na poklad jako pierwszy trzeba dodatkowo zaplacic. ja rozumiem jeszcze, zeby sie dzieki temu szybciej wylecialo, ale tak :-)
Tzymische --> tak, ale jak wyjezdzam na wakacje, to nie chce musiec ich zaczynac od wizyty w kosmetycznym :-)
Tzymische_3 [ Konsul ]
pasterka ===> w Bootsie w Irlandi, wiec zakladam ze w uk tez, mozna kupic wszystko w pojemnosciach do 100 ml. Mozliwe ze jakies cuda dla kobiet sa trudno dostepne. Ale zawsze to mozna za pare groszy kupic na miejscu...
Dessloch [ Senator ]
oki zamowie ten bilet, tylko ze nie mam karty kredytowej :) a moja visa elektron w mbanku nie bedzie dzialac raczej.. (bo tam niby ekarta jest do platnosci w necie, a szkoda 25 zl na taka karte zeby raz uzyc). Pewnie nie ma innego sposobu? jak nie ma to nie ma sprawy, zamowie uzywajac brata kredytowej (brat wraca co prawda za 5 dni...)
a teraz wazniejsze:
co myslicie o dzielnicy Wembley? drogo/tanio?
duzo hindusow ponoc tam jest, mi to nie przeszkadza. Chodzi o wynajem mieszkania/pokoju.
albo sutton?
Stepney? -> ponoc brudno ale i tanio. i tez bardzo duzo hindusów (nie przeszkadza- zylem w indiach 5 lat)
Dessloch [ Senator ]
wyzej wymienione pytanie dalej aktualne..
z koleji kolejne.
jaka strona NAJLEPSZA do szukania pracy ?
jaka strona NAJLEPSZA do szukania mieszkania w londynie?
i jakies agencje mozecie polecic? takie do ktorych sie zapisujesz i oni sami ci szukaja pracy?
i teraz tak:
pierwsze co robie to ide do hostelu, wynajmuje pokoj.. po czym szukam mieszkania.
znajde mieszkanie, podpisze umowe, szukam pracy, znajde prace, zakladam konto bankowe
taka kolejnosc chyba najsensowniejsza? bo bez stalego adresu= glupio wyglada przy szukaniu pracy. A bez pracy i mieszkania nie zaloze konta... troche chore, ale macie inne pomysly jak sei jedzie w ciemno?
jade w ciemno bo znajomi sie wypieli, a ze juz dawno planowalem, to chce sprobowac.
naprawde licze na wasza pomoc.
ps. bede w londynie 21 listopada.
Dessloch [ Senator ]
sorry nie doslyszalem... :)
pasterka [ Paranoid Android ]
Dessloch --> zla kolejnosc: najpierw szukasz pracy, bo od tego jak szybko ja znajdziesz, ile bedziesz zarabial, itp. zalezec bedzie ile bedziesz mogl wybulic za mieszkanie. jako adres mozesz podac adres hostelu, na pewno moze tam do ludzi poczta przychodzic, ale lepiej spytaj sie wczesniej. to ze za miesiac zmienisz adres pracodawcy nie bedzie obchodzic, on musi miec tylko info do papierow.
najlepsza strona do szukania mieszkania: gumtree.com
najlepsza strona do szukania pracy: to zalezy czego chcesz szukac, jaki jest Twoj angielski, itp.
Lutz [ Senator ]
najlepsze do szukania pracy jest chodzenie z buta, bo jak dla mnie wysylanie maili i czekanie na odpowiedz to jest jak umawianie sie na randki na gg.
Internet jest fajny ale nie zastapi ci konkretnej rozmowy.
A te oferty ktorych jest duzo i sa "na szybko" to nie sa oferty ktore ktos bedzie dawal do agencji, bo musi placic prowizje.
Dessloch [ Senator ]
no angielski mam bardzo dobry (5 lat w brytyjskiej szkole za granica)
szukam cos z informatyka, administracja (podstawowa), skladanie naprawa komputerow, ewentualnie wprowadzanie danych. Moge zaczynac i od poczatku, wiem ze w poprzedniej firmie zaczalem od wprowadzania i weryfikacji danych, a skonczylem na byciu kierownikiem, administratorem itd itp... wiec nie boje sie zaczac kariery od samego dna... no ale tez nie chce zmywak, budowa i inne.
a szukac z buta to tez srednio, bo wiadomo... moge podrzucac cv do firm.. ale wolalbym do agencji pracy, zeby ta mi znalazla pracę na pelen etat itd itp.
czyli OK, najpierw hostel, pozniej praca.
mieszkanie do agencji nie chce, bo tam sa duze prowizje...
pasterka [ Paranoid Android ]
jak szukasz czegos konkretniejszego, to polecam jobsite.com . zarejestruj sie tam, a jak masz porzadne cv to agencje same Cie znajda. tylko musisz miec numer komorki angielskiej, bo na polska raczej dzwonic nie beda:)
Dessloch [ Senator ]
mowiliscie ze mi pomozecie co do lokalizacji:
co myslicie o tym?
450 funtow miesiecznie z oplatami juz, kuchnia i lazienka dzielona, ale nie napisane z iloma osobami.
Lokalizacja niby dobra, bo metro itd itp.. ale jak to ma sie naprawde?
Lutz [ Senator ]
Nie wiem jak wyglada sprawa z zatrudnieniem przez agencje internetowe, ja zaczlem dostawac telefony po tym jak sie pojawily angielskie referencje, mimo ze nie mam najgorszego cv w swojej branzy.
Wprowadzanie danych to dosc popularna oferta i mozna sie (chyba) szybko zalapac. Co do "informatyka" to dosc ogolne okreslenie, dobrze miec mocno sprecyzowany zakres tego co sie chce robic ;)
p.s.
pierwsza firme zlapalem z telefonu, yellow pages (i dobra metodologia poszukiwan), twoim przyjacielem

Caine [ Książę Amberu ]
Nieciekawe wieści z frontu Irlandii i Irlandii Północnej, chciałbym potwierdzić.
Czy ktoś z was miał do czynienia z rosyjskojęzycznymi przyjemniaczkami? Paszport Litwy (bądź inny z republik nadbałtyckich) nie oznacza jeszcze że to Litwini, oznacza że mogą wjechać do UK bez wizy. Wedle relacji nie tylko trzęsą tzw. okolicą, ale również prowadzą składy z jedzeniem i wszelaką kontrabandą.
Pewien mój znajomy jakiś czas temu chciał dorobić wożąc na Wyspy jakieś polskie żarcie i alkohol, niestety - wtrącił się jeden z dżentelmenów zza Buga i bez zbędnych grzecznosci kazał Polakom wyp..., gdyż
"Nie życzy sobie kłopotów i zainteresowania". A w obronie status quo zadzwoni po kumpli z Belfastu, coby pomogli zrobić porządek z polaczkami. Fakt, jak się prowadzi sklep WIELObranżowy, można sobie nie życzyć zainteresowania GARDY, notabene ponoć bardzo ospałej formacji.
dopiszę coś więcej, jak pociągnę go za język. ze zrozumiałych względów facet nie chce się chwalić - chyba sporo dołożył od interesu.
Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?
pasterka [ Paranoid Android ]
Dessloch --> moja kumpela z pracy tam mieszka. okolica podobno moze byc, ale to jest 4 strefa, wiec licz sie z tym, ze to co zaoszczedzisz na czynszu wydasz na bilet do centrum
Dessloch [ Senator ]
a nie ma jakis miesiecznych czy co?
trzeba jednorazowe drogie bilety wydawac?
Lutz [ Senator ]

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Good day!
Hallo wszystkim :) Niedlugo i ja do Was dolacze i ciesze sie ogromnie na nowa przygode w zyciu :))
*uklony w strone pasterki*
Dzieki tej wspanialej kobiecie moge przyjechac do Londynu nie martwiac sie o nocleg w poczatkach mojej egzystencji w Anglii.
U mnie decyduje sie data podnajmu mieszkania, skoro tylko bede ja znac kupuje bilet lotniczy i jazda! Przewiduje, ze bede gotowa w polowie listopada. Nie chce wypowiadac mieszkania, zeby miec dokad wrocic.
Bedzie wesolo i licze na ciekawy rozdzial w moim zyciu :))
Dessloch [ Senator ]
to masz szczescie..
ja musze pierwsze co zrobic to z bagazem isc do jakiegos hostelu...
[zna ktos jakis dobry blisko lutton? bo nie znajac londynu nie chce wybrac jakiegos ktory jest na drugim koncu miasta...]
tu sa hostele, ale jak ktos zna londyn to niech mi powie ktory najblizej lutton i ktory najlepszy jako baza wypadowa do szukania mieszkania/pracy...
cena ma drugorzedne znaczenie, ponizej 16funtow za dizen w wiekszosci jest, wiec da sie zniesc
wysia [ Senator ]
arthemide --> Gdybys znalazla sie przypadkiem w Reading, to tez masz miejsce do nocowania zapewnione:) Mam nadzieje, ze uda mi sie znalezc troche czasu by wyskoczyc do Londka gdy tu bedziesz..:)
Dessloch --> Jesli chodzi ci o Luton przez jedno 't', to jest ono troche daleko od Londynu..:)
Dessloch [ Senator ]
no 1 t jest... i co? to dalej niz 2xt?
ponoc easy jet ma darmowa (niewazne...) linie do miasta..
dla mnie wazne zebym dojechal do londynu, znalazl hostel i tydzien wytrzymal
sa 2 lut(t)ony? czy jeden?
bede za 3 tyg i wolalbym sie nie obudzic na polu :) gdzie nic nie ma
HELP!
Bucha [ Hashish Air Kahn ]
Sa 3 Lutony w Anglii. Tobie chodzi zapewne o ten, w ktorym znajduje sie lotnisko. Otoz jest on dosc daleko od samego Londynu, sam spojrz na mape:
Tzymische_3 [ Konsul ]
Caine ===> Nie wiem, mieszkam w Irlandii dwa lata, z Garda mialem doczynienia kilka razy i ani razu nie zauwazylem ich ospalosci.
Tyle, ze podobnie jak wiekszosc formacji policyjnych na swiecie... nie sa jasnowidzami.
I jesli o czyms nie wiedza to nigdy ich nie ma jak trzeba przy jednoczesnym nie informowaniu przez rodakow bo przeciez Garda nic nie zrobi bo jestem polakiem, to sa buraki i glupsi od nas przeciez przecietny obywatel Chrystusa Narodow nie bedzie donosil jak jakis konfident - wiec co sie dziwic?

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
wysia --> zobaczymy sie obowiazkowo! Moze sama sie odwaze do Ciebie podjechac.
Dessloch --> Wspolczuje Ci troche.
Ty szukasz pkoju/mieszkania. Przyszlo mi do glowy, ze przy dobrych wiatrach moglibysmy razem gdzies zamieszkac. Ale to jest tylko spekulacja z duzym prawdopodobienstwen. Jednak gdyby Cie to interesowalo, mozemy wiecej o tym pogadac.
Czy Anglicy tworza komuny mieszkalne? Tzn, czy istnieje mozliwosc zamieszkania z mlodymi Anglikami w jednym mieszkaniu? Tu w Niemczech to jest normalne, ze mlodzi ludzie, glownie studenci mieszkaja razem i dosc chetnie dziela mieszkanie z obcokrajowcami. Warunkiem jest, ze obcokrajowcy sa O.K.
Bardzo chce sie angielskiego nauczyc, a nie ma lepszej szkoly, jak byc zmuszonym mowic. Bardzo chcialabym zamieszkac z anglojezycznymi ludzmi, zeby sie szybciej nauczyc.
Tzymische_3 --> Jaka jest Irlandia? Moze kiedys sie zdecyduje tam tez pojechac, albo do Szkocji :)
Kharman [ ]
arthemide --> da się znaleźć mieszkanie dzielone z Anglikami, co prawda szybciej będą to ludzie z pracą, którzy potrzebują kąta na tydzień w mieście a na weekend znikają, niż studenci (bo ci to wokół uniwerków). Sam mieszkałem z Hiszpanką i dwoma Szkotami i muszę przyznać że sporo mi to pomogło w zakresie władania językiem angielskim.

Caine [ Książę Amberu ]
3misie: hm dzięki. Myślałem raczej o relacjach ze WszechSłowianami, ale dzięki...
Tzymische_3 [ Konsul ]
arthemide ===> jesli wyzbyjemy sie poalczkowatych kompleksow to Irlandia jest cudowna.
Trzeba pamietac jeszcze o tym, ze w tym kraju zyje w sumie 4 mln ludzi. Wiec spodziewanie sie po Dublinie miasta na miare NY czy Londynu to wielki blad.
Ma swoje wady jak kazde miejsce i miasto na swiecie. Irlandczycy sa fajni - jasne, napewno znajdzie sie nie jeden kutas itp. Jak wszedzie. Ale jako ludzie generalnie sa bardzo fajni, a Irlandia jako kraj i miejsce (jesli nie oczekujemy metropolii i niewiadomo czego - raju jakiegos moze?) jest fajna do zycia i przede wszystkim w wielu miejscach i aspektach bardzo, bardzo ladna :)
emii [ Generaďż˝ ]
Jutro lecę do Londynu :( Jeszcze się nawet nie spakowałam.
Dessloch [ Senator ]
arthemide--> spoko, ja jestem otwarty. Kiedy przyjezdzasz do Londynu?
nie chce tylko z Polakami co już tam już mieszkają i wynajmowac od nich, bo po tym co wyczytalem sie, to jest to bardzo ryzykowne i rozne dziwne akcje odchodza od naszych rodaków. No ale ty tam jeszcze nie masz "gangu" , wiec spoko :)
bede w londynie 21 list, pierwsze dni pewnie hostelu spedze i od razu zaczne szukanie pracy, szukanie mieszkania :)
volvo [ Konsul ]
@Dessloch
Od dwóch lat mieszkam w Luton :) Jeżeli wylądujesz tutaj i potrzebujesz pojechac do Londynu to polecam pociąg :) 20 minut i jestes na stacji Kings Cross - St. Pancras w Londynie a z tego miejsca już możesz trafic wszędzie :) Ostatnio jak jechalem pociągiem do Londynu kosztowało mnie to 7,5 funta w obie strony (off-peak) i od razu pokrywało to przejazdy metrem tego dnia, więc nie jest to bardzo droga inwestycja :)
Dessloch [ Senator ]
a w okolicach stacji kings cross sa jakies hostele w miare dobre i tanie?
chodzi o miejsce wypadowe w celu szukania mieszkania i pracy
Transcended [ Centurion ]
Dessloch ale panikujesz.
Z Luton możesz jechać pociągiem lub autobusem. Bus jest trochę tańszy i jedzie na Victorię. Do tego busem odjeżdżasz prosto z lotniska, na pociąg musisz podjechać takim darmowym busikiem.
Nie wiem czy to taki zajebisty pomysł z tymi hostelami. Ale jak Ci tak doradzają - proszę bardzo. Wiem o jednym w okolicy Hammersmith (ale nie wiem pojęcia gdzie dokładnie..) za 10F noc z 3 innymi osobami w pokoju. Pasuje? Chyba nie za bardzo ;)
Co do wynajmu mieszkania - są agencje, są ogloszenia, jest internet, są ogłoszenia na stacjach metra, sklepach etc. Jest tego mnóstwo. Ja mieszkam z polakami, szukam zawsze w swojej okolicy - po prostu idę na stację metra i oglądam anonse na kiosku. Jak mi coś pasuje - dzwonię, umawiam się na oglądanie i decyduję..
Internet - gumtree, londynek.net (polskie).
Polacy są tu identyczni jak w Polsce. Nie wiem dlaczego ale 99% przyjeżdżających z Polski uważa, że KAŻDEMU "ziomalowi" może zaufać w UK, podczas gdy w kraju nigdy by takiej osobie nie zaufał. Więc... podsumowując są polacy godni zaufania, są cwaniaczki którzy chcą nas wycyckać. Więc trzeba uważać dokładnie tak samo jak u nas w kraju.
Co więcej zasadę tę możesz spokojnie rozciągnąć na inne nacje włączając w to samych anglików.
Szukanie pracy:
www.jobcentreplus.gov.co.uk
www.gumtree.com
ewentualnie www.londynek.net (jeżeli chcesz pracować z polakami)
pół godziny na tych stronach, 3-4 telefony i od jutra idziesz zarabiać pierwsze funty. Owsze za pierwszym gdy nie wiedziałem jak to działa szukałem pracy 2 tygodnie. Od tego czasu dzwonię (do góra 2-3 miejsc) i od jutra mam pracę. Co więcej jako, że jestem zarejestrowany w kilku agencjach, mam też trochę znajomych etc. - teraz tygodniowo mam kilka ofert pracy. Generalnie po roku mogę w nich przebierać i wybierać.
to wszystko zakładając, że twój angielski jest conajmniej komunikatywny i nie szukasz pracy jako menadżer w Barclaysie ;)
Dessloch [ Senator ]
transcended--> a jaki inny sposob zeby zamieszkac pierwsze pare dni nie wlooczac sie po szukaniu mieszkan z bagazem?:)
nie mam innego pomyslu, dlatego musze skorzystac z hostelu... chyba ze jest jakis sensowny hotel gdzie zaplace ponizej 20funtow za dobre...
jak dojade to bede juz pare mieszkan mial umówionych do zobaczenia... ale nie chce sie obudzic, ze jedno mi sie nie bedize podobalo, drugie, i pozniej sie okaze ze musze nocowac na ulicy bo skonczy sie dzien, albo ze bede musial wybrac ktores z tych mieszkan.. (a to wiaze sie z depozytem, i paromiesiecznym okresem wypowiedzenia...
agencje? podobno jak nie mam kogos kto za mnie poswiadczy, lub nie mieszkam w anglii conajmniej 2 lata, to te agencje olewaja mnie.
jedynie jak je mozna przekonac, to zaplacic rent za pol roku, a paru tysiecy funtów nie mam niestety...
wiec chyba mi zostaje jechac w ciemno i modlic sie ze mi sie uda cos znalezc normalnego. Tyle historii sie nasluchalem, ze naprawde strach.
wartosciowe rzeczy zawsze przy sobie bede mial, wiec miejmy nadzieje ze nie okradna mnie w tym hostelu z ubran...
tyle sie wlasnie naczytalem, ze wole nie ryzykowac, jade z dostateczna iloscia gotowki zeby przezyc 2 miesiace bez pracy.
nie chce glupoty popelnic, szukam wlasnie na gumtree i jobcentre...
ale okolo 10 dopiero zaczne wysylac, bo traz chyba jeszcze za wczesnie.. narazie zaznajamiam sie z przewodnikami po londynie (tak zeby mniej wiecej wiedziec co gdzie jest) i ogolny research robie.
jak polecisz jakies mieszkanie, gdzie warto mieszkac to z checia skorzystam.

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Mam bilet i dokladna date wylotu!
W srode 14 listopada kolo 19:00 bede na lotnisku Luton. Stamtad jade do Pasterki :). Juz we czwartek z rana jade odebrac druga walizke z Heathrow, znajomy leci na jeden dzien do Londynu i moze mi ja wziac :)))
Dessloch --> no, jezeli jestes otwarty na moja propozycje, to z checia mozemy razem zamieszkac. Mam sporo doswiadczenia w mieszkaniu w komunie z innymi ludzmi. Mysle, ze Tobie jak i mnie wazne jest zaufanie do wspolmieszkanca, a Ty nie wydajesz mi sie byc tego niewart. Jezeli jestes juz w trakcie poszukiwan, spokojnie mozesz mnie do listy dolaczyc.
Niestety nie wladam plynnie angielskim, totez licze na wsparcie jezykowe. Moim celem pobytu w Anglii glownie jest nauka angielskiego, totez duzo w to staran wloze i szybko sie go naucze. Troche trudno mi jest teraz z internetu umawiac sie na ogladanie mieszkania.
Transcended [ Centurion ]
Dessloch
Po pierwsze nie lubię jak ktoś dramatyzuje. Osobiście też uważam, że polacy to jedna z najgorszych nacji w UK - jest tu kupa debili i prostaków wszelkiej maści, ale jeszcze więcej polaków mimo wszystko zostało w kraju. I to nie jest do końca prawdą, że 100% debili i prostaków przyjechało do UK. 99% z nich zostało w kraju.
Więc jak dawałeś sobie radę w kraju, z tym pszenno-buraczanym narodem w dresach to i dasz w radę w UK.
Wiem, że prasa i ogólnie media są mocno nieprzychylne ludziom którzy wyjechali i wystarczy, że Stefan zapije i się prześpi w WC na Oxford Street i już mamy w Przyjaciółce artykuł na 3 strony jak to w Londynie źle i jacy ludzie tam wyjechali. Jest odwrotnie, z tych 3mln które wyjechało 90% świetnie sobie daje radę. Zauważyłeś chyba, że mało kto wraca? Pomyśl może coś w tym jest ;)
Znam kilka osób które pozakładały własne firmy, które kupiły sobie tu własne mieszkania (za setki tysięcy funtów) i do tego wszystkiego doszły w kilka lat. Nie znam nikogo kto by zapił i spał w WC, ale artykułów takich trochę przeczytałem i się pośmiałem.
Najwięcej osób jest pośrodku, tych mniej przedsiębiorczych, którzy zadawolają się tym 1000 funtów które są w stanie ODŁOZYĆ miesięcznie, zyjąc w wynajmowanym pokoju.
Trochę osób leniuchuje i pracuje za minimum bo ich i tak stać praktycznie na wszystko (za 250 funtów tygodniowo da się spokojnie przeżyć, połazić po pubach, nawet kupić jakiś ciuch) - nie chce im się pracować więcej by odkładać. Tak im dobrze.
Kombinatorów raczej jest mało, mniej niż w Polsce, cóż sytuacja i sposób życia w Londynie nie wymaga od nas kombinowania, aczkolwiek kombinatorzy się zdarzają, więc trzeba uważać.
Sam byłem w o tyle dobrej sytuacji (1,5 roku temu), że kolega załatwił mi mieszkanie i do niego zaprowadził z Victorii. Pierwszą pracę też znaleźliśmy po 3 dniach (jechałem z bratem ciotecznym).
W sumie możesz jechać w ciemno. Wysiądź w polskich dzielnicach (np. Wood Green, Turnike Lane, Seven Sisters - moje strony, Hammersmith, Acton, zresztą wszędzie jest mnóstwo polaków). Przy wyjściu z metra najczęściej jest kiosk i kupa małych ogłoszeń na szybach, kupujesz kartę sim i zaczynasz dzwonić, kup mapę obejrzyj 2-3 mieszkania i masz gdzie spać.
Nikt od ciebie nie będzie żądał niebotycznego kilkumiesięcznego depozytu (najczęściej jest to tydzien, maksymalnie 2, czasami wcale - tak by wynajmujący mógł znaleźć kogoś na twoje miejsce jak się zdecydujesz wyprowadzić).
Ja na pewno bym tak zrobił, osobiście uważam, że hostel jest gorszy niż mieszkanie ze Stefanem z Sokółki.
Azzie był w Londynie, jacyś polacy (załatwiał mieszkanie z polski) go wydymali, pomogłem mu znaleźć nowe (chyba całkiem niezłe mieszkanie, przynajmniej nie stękał, a sprawiał wrażenie zadowolonego) w jakieś 2h.

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
No i dzieki Pasterce i Kade jestem od srody w Londynie.
Jest tak, jak sobie to wyobrazalam. Mam bardzo pozytywne wrazenia w pierwszych kontaktach z "tubylcami". Bedzie dobrze! Kade mowi: "Anglia jest bardzo polska" i to sie bardzo zgadza.
Dessloch --> moj numer komorkowy: 07892834893. Ja jestem nadal zainteresowana razem szukac mieszkania.
captain courage [ Legionista ]
Transcend ===> Wogole to ja osobiscie zauwazam taka fajna sinusoide jesli chodzi o stosunek i artykuly w polskiej prasie. Raz pisza o ziemi mlekiem i miodem plynacej a zaraz potem na topie jest Zdzisiek z WC i morderstwa :) Teraz akurat jest modnie pisac jak jest zle...
Z drugiej strony jak sobie przypomne artykuly o Dublinie i Irlandii pisane przez jakiegos idiote z GW to do dzis sie usmiecham :) Dla niego Cork byl pod Dublinska miejscowoscia (250 km z hakiem) a Temple Bar (nazwa z 16 wieku) wziela nazwe od pubu zalozonego w 19 wieku :)
I takie tam smaczki ;)
Generalnie jest zabawnie :)

Volk [ Legend ]
arthemide
A nie chodzi Ci przypadkiem o Kane'a?
Dessloch [ Senator ]
no ok arthemide, odezwe sie :)
narazie wacham sie miedzy hotelem a hostelem na poczatek... ponoc bardzo latwo znalezc mieszkanie, wiec hcyba sie zdecyduje jednak za rada Transcendeda na hotel jakis...
mam nadzieje ze w pare dni znajde jakies mieszkanko
kwestia jest taka, zebysmy mieli oboje blisko prace, zeby nie placic za duzo za metro (a gdzies czytalem, ze za wyjazd ze stref i wjazd do natepnej to oplata kolejna....)
a i pytanko... sa ponoc automaty do kupna biletu...
jaki bilet kupic? chcialbym zeby jak najtaniej mnie wyszlo.. jakies jmiesieczne maja (oyster?).. i na ile stref od razu?

Boroova [ Gwiazdka ]
Dessloch - sa automaty do kupna biletu, ale wlasciwie to mozesz kupic przejazdowke u prawie kazdego hindusa w sklepiku.
Ile pieniedzy ze soba zabrales?
Jesli chodzi o bilety, to mozesz podzielic je na:
1. Jednorazowki (cholernie drogie i wlasciwie nieuzywane)
2. Oyster Pre-pay (jednorazowki, ale pod postacia karty, ktora doladowujesz gotowka i z ktorej to ta gotowka jest pobierana przy kazdym przejezdzie - wychodzi duzo taniej od zwyklych biletow jednorazowych).
3. Travelcards (mimo, ze to tez karta typu Oyster, nie mylic z Pre-pay) - rozne strefy, rozne ceny. Wiecej informacji na:
Z praktyki powiem ci, ze na poczatek najbardziej oplaca sie kupic karte na strefy 2 i 3, a po innych podrozowac autobusami. Kupujac miesieczny bilet, wychodzi taniej niz tygodniowy, ale na poczatku moze to byc dosc znaczne nadwyrezenie portfela. Pamietaj tylko, ze bilet miesieczny masz "ubezpieczony" i wrazie gdybys zgubil, wydadza ci nowy za darmo i bez problemu. Z tygodniowymi tak nie jest.
P.S. No wlasnie - jak masz przejazdowke(7, 30 dniowa) na KTORAKOLWIEK strefe, mozesz poruszac sie WSZYSTKIMI autobusami w Londynie.
Dessloch [ Senator ]
pieniedzy bede mial w gotowce i nie okolo 1500 funtów
k a teraz pare pytan kolejnych
moge miec na jednej karcie pay as you go (to zwykle) plus travelcard na strefy 2-3?
i jak jestem poza tymi strefami zbierami z konta tego prepay, a jak jestem w tej strefie to nic nie place poza ta miesieczna oplata?
czy sa to dwie oddzielne karty? lub czy moze cos pomieszalem ? :)
Boroova [ Gwiazdka ]
dessloch --> tak, mozesz rowniez "doladowac" swoja trawelke gotowka, po to, zeby moc przejechac np. przez pierwsza strefe.
Jesli masz travelcard na strefy 2-3 i chcesz wjechac/przejechac przez pierwsza strefe, to musisz wplacic 1,5 funta.
Czyli wszystko co mowisz sie zgadza. Jesli masz jeszcze jakies pytania, to wal!

Drackula [ Bloody Rider ]
Trascendend---> ales posegregowal, fiu fiu, jescze troche i bym sie w tej twojej trzeciej grupie znalazl :p
Ja osobiscie jesli juz mialbym patrzec pod tym wzgledem na Polakow to raczej to gdzie to pracuje niz ile mu w portfelu zostaje :)
Boroova [ Gwiazdka ]
Drakula --> a ja wlasnie nie. Niewazne gdzie pracuje, tylko jakim jest czlowiekiem.
Znam bardzo inteligentnych budowlancow, jak i tepych pracownikow biurowych. Jednak ogolne wrazenie po dwoch latach pobytu w Londynie (a wczesniej dwa lata na wakacjach), jest proste:
CHOLOTA
Drackula [ Bloody Rider ]
Boroova---> a no to tak, ale jakim jest kto czlowieiem nie powiesz po samym pobieznym poznaniu.
Chodzilo mi raczej o to ze niektozy nie boja zaczynac pracy od zmywaka ale szybko dtamtad uciekaja i cos z soba robia. Cos wiecej jednak niz fantazje na temat zostania menagerem w pubie.
No bo co z tego ze ktos zarabia te 2000 jako ten menager, nuda nude nuda pogania. Cenie ludzi ktorzy do czegos potrafia dojsc i nie zawsze musi to byc zwiazane z zasoboscia portfela.
Jak ktos mi mowi ze odniosl zyciowy sukces zostajac ogrodnikiem i pracujac za cale 8 na godzine, i tak przez dobre juz 3 lata to mimowolnie sie usmiech na mej twarzy pojawia :)
a ze CHOLOTA? no coz z tym nic nie zrobisz, granic raczej teraz nie zamkniesz.
Kane [ bladesinger ]
Drackula -> co zlego w byciu ogrodnikiem i zarabianiu 8 / h? jesli jest z tym szczesliwy, lubi robote, kasy mu na wszystko starcza a nadto uwaza to za sukces to tylko pogratulowac.
PS nie jestem ogrodnikiem.
Arthemide -> dobrze zes mnie na 'Kate' nie przerobila :D bo musialbym chyba nazwiasko na 'Moss' zmienic :P
Dessloch [ Senator ]
Boroova skoro moge pytac to zadam wyjatkowo glupie pytanie...
jak sie kasuje te bilety? bramki przed kazda stacja metra i w autobusie kasowniki na karty magnetyczne?
wiem ze idiotyczne pytanie... :)
i co jak np na koncie niebedize wystarczajaco karty? czyli przy wejsciu odbijam sie, a przy wyjsciu okazuje sie, ze mam niewystarczajaca kwote :) (w wawie jest nie na strefy i nie ma czegos takiego, jak ladowanie karty...)
PS.
mam nadzieje ze ja nie zasile choloty ;)
jade po to raczej, zeby nauczyc sie jak najwiecej... bo w Polsce w firmie w ktorej bylem, totalnie zero szkolen, zero perspektyw... a slyszalem, ze w Anglii szanuje sie pracownika.
No a skoro rzucilem poprzednia prace.. to po co szukac w Polsce, jak moge gdzie indziej? :)
Boroova [ Gwiazdka ]
Dessloch --> to pytanie nie jest wcale glupie. Tak jak piszesz, wszedzie sa "kasowniki elektroniczne" czyli zolte koleczka do ktorych przykladasz Oystera. Mozesz nawet miec go w portfelu i przykladac owy do czytnika. Czytniki sa wszedzie - przy bramkach metra, w autobusach obok kierowcy itp.
Jesli na koncie nie masz wystarczajaco duzo kasy, to sa dwie mozliwosci:
a) zablokuje ci wyjscie i bedziesz musial udac sie do obslugi i tlumaczyc
b) zrobi sie na karcie niewielki debet, ktory musisz potem splacic (nie wiecej niz 3 funty, bo tyle placisz "kaucji" za sama karte elektroniczna).
Aha, nie kupujesz co miesiac/tydzien nowej karty, tylko aktualizujesz ta jedna, co posiadasz.
Dessloch [ Senator ]
a czyli cos jak w warszawie (poza ladowaniem tymi jednorazowkami)
dzieki wielkie
Dessloch [ Senator ]
a i mam pytanko..
jak bede mial przy sobie 3 dyski (jeden przenosny)... to czy beda sprawdzac co na nich jest czy np nie piraty czy cos? czy nie robia tkaich akcji?
wysia [ Senator ]
Dessloch --> Podobno gdy sie ma sprzet elektroniczny typu laptop moga poprosic o wlaczenie (zeby sprawdzic czy dziala), jednak nigdy nikomu kogo znam sie to nie przydazylo. O zagladaniu na dyski nigdy nawet nie slyszalem.
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Kane --> nie przerobilam i nie bylo to zamiarem proby Ciebie przerobienia. :))) Ja bylam przekonana, ze Twoj nick jest Kade (!) Wielkie przeprosiny, tonie bylo specjalnie.
Dessloch ---> na telefon od Ciebie czekam. Dzis Pasterka przejzala ze mna troche propozycji na Gumtree. Ja mysle ze na Crikewood, tu gdzie teraz jestem jest ok i mozna spokojnie tu jakiegos lokalu szukac. Czy mam sie rozgladac za czyms i dla Ciebie, czy chcesz jednak najpierw hotel/hostel i najpierw pracy szukac a potem mieszkania? Z tym dojezdzaniem masz racje, ze moze byc uciazliwe. Mozna jednak probowac pracy w okolicach zamieszkania szukac.
Nie moge goscinnosci naduzywac a i mieszkanie na walizkach nie jest takie praktyczne. Najpozniej do 23.11.07 musze znalezc sobie lokum.
Dessloch [ Senator ]
nie no byloby idealnie :)
mi obojetne gdzie bede mieszkal, po prostu bede w tej okolicy szukal mieszkania.
wiec jak cos znajdziecie to spoko, dla mnie bomba. Dzięki
Na jakie koszta mieszkanie szukasz? bo dla mnie na poczatek tak do 150 chyba...
aczkolwiek jak bedzie 200 to tez nic sie nie stanie strasznego.
no ja 21 o 12 jsetem na lutton, wiec o 14 juz powinienem byc w Londynie.
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Dessloch --> Ja szukam w miare najtanszego hostelu lub mieszkania i mysle ze Nie bedziesz mial nic przeciwko, jezeli cena bedzie duzo ponizej 100 funtow tygodniowo.
W srode 21.11.07 niestety nie moge Cie odebrac o 12:00, bede w centrum, bo mam termin w banku na otwarcie konta. Postaram sie do tego czasu wiecej wiedziec, tak zebysmy mogli razem juz gdzies zamieszkac.
Dessloch [ Senator ]
nie bede.. im taniej tym lepiej..
byle ten gorny limit nie byl najwyzszy :)
150 patrzylem, tylko dlatego ze jest tyle na gumtree... jak bedzie mniej to jeszzcze lepiej
a nie przejmuj sie o odebranie...
jak dotre dopiero do londynu, to mozemy sie zmowic w jakimkolwiek miejscu... chyba Londyn nie jest taki skomplikowany :) bede mial mape, wiem jak juz metro dziala... ;) dojade w odpowiednie miejsce, mam nadzieje... :)
sroda 15:00 mam nadzieje ze juz bede w centrum :) i to na 100%
pierwsze co zrobie z samolotu i dojade do londynu to prepaid.
aktualnie mam polski... moge zadzwonic przed przyjazdem, ale to z polskiego...
podsumowujac.
Zadzwonie do ciebie, mam numer.
Jak nie odbierzesz to pojade do hostelu i zadzwonie nastepnego dnia :)
kurcze stresuje sie... za pare dni londyn w ciemno ;) pociag, pozniej szukanie...
narazie analizuje mape... co gdzie mniej wiecej jest :)
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Dessloch ---> ja po przyjechaniu i konsultacji z Kane i Pasterka kupilam na poczatek Oyster Travel Card 23 Funty, bo mozna na metro i na autobusy na 1-2 Zone przez tydzien jezdzic.
Z lotniska w Luton wsiadlam w Schuttle Bus i dojechalam do konca do dworca w Luton Airport parkway. Potem kupilam bilet, kosztowal mnie jakies 9 funtow do Cricklewood. Do miasta pewnie wiecej, ale czy na pewno chcesz jechac do centrum z bagazami?
Tu w Cricklewood kupilam Oystercard i Pre-Payd na telefon u Hindusow. Troche za Travelka sie nachodzilam, ale w koncu dostalam co chcialam. Nie umialam na poczatku wytlumaczyc czego chce :P. Sim Card do telefonu kupisz praktycznie wszedzie, kosztuje kolo 4 Funtow plus naladowanie.
Nie dzwon, poki nie zdobedziesz angielskiego numeru. SMS mi wystarczy z miejscem gdzie jestes. Jakos sie znajdziemy, mam ladny Atlas Londynu :DDD
Ty masz lepiej, bo umiesz angielski, ja sie dogaduje i jestem zadowolona, ale do plynnego porozumiewania sie to jeszcze mi daaaaaaleeeeekoo.
Dessloch [ Senator ]
Jaki atlas londynu polecasz? czy kupilas juz na miejscu?
bo ja narazie z neta korzystam ogladajac mapy i z przewodnikow :)
Kharman [ ]
Dessloch --> "London AZ", praktycznie bezkonkurencyjne
Transcended [ Centurion ]
Drackula - przejawiasz typowo polskie myślenie. Według Ciebie marzeniem każdego, absolutnie każdego człowieka jest zostanie menadżerem w Banku, posiadanie własnej sekretarki itp.
Nic bardziej mylnego.
Podam Ci przykład bo sam kiedyś podobnie wpadłem. Imprezka u kolegi który mieszka z rodziną angielską, grillujemy, pijemy piwko, rozmawiamy. Nagle Anglik (lat ~40, aktor, ale nie z tych którzy zarabiają tysiące/h) pyta gdzie pracuje żona kolegi który właśnie przyszedł (było tam kilku polaków).
Ta z niebywałą dumą odpowiada "cleaner". Generalnie sam się uśmiechnąłem, nawet wspomniałem potem koledze, że koleżanka z taką dumą powiedziała to cleaner, że mnie to rozśmieszyło, co musiał ten anglik-aktor sobie pomyśleć ;)
na to kolega: "no tak, ale ona zarabia 100+ dziennie, a on średnio ~300 tygodniowo (gra w jakiś epizodach od czasu do czasu).
Biorąc pod uwagę, to, że polacy przyjeżdżają do UK nie po ty by biegać w gajerkach do biura i podlizywać się szefostwu za marną kasę (bo to mogą bez problemu robić w Polsce), tylko pracować może i ciężej, może i nie w zawodzie, ale za DUŻO większą kasę, to ona właśnie robiła karierę.
Przyznaję się, że ja też w UK jestem dla pieniędzy. Ciepłą posadkę w biurze na cały etat miałem w Wwie (przez 6 lat i pewnie do emerytury), ale chciałem jakoś zmienić swoje życie. Może 90% uważa mnie teraz za prostaka i buraka bo przedkładam pieniądze nad "prestiż". Ale cóż, każdy ma swoje plany/priorytety i każdy obiera trochę inną drogę by te plany realizować.
Transcended [ Centurion ]
do planowania przejazdów po Londynie (i chyba całej UK) polecam to:
lepsze niż jakiekolwiek atlasy, chociaż AZ też trzeba kupić.
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Ja kupilam na miejscu za 6.50 Funta.
Dessloch [ Senator ]
a to tez kupie tam.
BTW ten cricklewood to ta sama linia co king's cross (czy jakos tak), ktora kaza jechac w przewodnikach z luton? wczesniej sei wysiada? pozniej? Jak to wyglada? :) [pociag?]
a i jak z mieszkaniami? pisałaś ze juz rozgladacie sie... Jak idzie od praktycznej strony?
Dessloch [ Senator ]
A i pytanko.. jak sie rozeznac z tymi kodami NW1 itd itp w Londynie...
Jest jakos to logicznie ułożone?
bo np szukam ulicy i mi znajduje 5 tych samych z innym kodem. Jak to dokładnie działa?
Radaar [ Skazany na Shawshank ]
Dessloch --> z tego co pamietam, to po prostu szukajac danej ulicy musialem znac jej kod :)
a jesli nie mam racji, prosze mnie poprawic :)

Widzący [ Legend ]
Dessloch -> to są kody dzielnic NW1 czyli NorthWest 1 i wszystko.
Radaar [ Skazany na Shawshank ]
Dessloch --> powinno pomoc:
edit: najwazniejsze punkty dla Ciebie w linku to chyba 2, 3 i 4.
Dessloch [ Senator ]
aaa dzieki juz czaje
to przez te obrzeza... ne we w n itd logiczne w miare.. ale jak doszly ig7 itd itp...
dzieki ;)
Boroova [ Gwiazdka ]
Dessloch --> te kody pocztowe to tak nie do konca logiczne sa.
Teoretycznie im cyfra wieksza, tym bardziej oddalona dzielnica od centrum. Ale na przyklad takie E2 i E14 sa praktycznie obok siebie.
Jesli chodzi o inne kody typu CR4 albo cos, to juz nie jest londyn tylko podlondynskie miejscowosci typu Croydon itp.
Drackula [ Bloody Rider ]
przejawiasz typowo polskie myślenie.---> nic bardziej mylnego, to tylko twoje zalozenie. rownie dobrze moge tak o Tobie powiedziec, przeciez przyleciales tu tylko dla kasy jak wiekszosc :)
Według Ciebie marzeniem każdego, absolutnie każdego człowieka jest zostanie menadżerem w Banku, posiadanie własnej sekretarki itp. -- dosc ciekawa interpretacja moich slow, sam bym na to nie wpadl.
Ja nie mam nic przeciwko pracy typu cleaner czy kitchen porter bo jak bylo trzeba to kilka lat temu sam tak zasuwalem. Smieszy mnie tylko dorabianie do tego typu pracy jakiejs ideologii.Niektorzy pracuja na zmywaku kilka lat i zero ambicji na cokolwiek innego.
Ostatni weekend bylem ponownie w City i wcale nie bylem zdziwiony tym ze spotkalem tylko jedna rodzinke z dzieckiemi 2 kolesi prowadzacych calkiem normalna konwersacje. reszta to przemeczone 40-50 cio latki dla ktorych tematem rzmow jest zdzisiek lub zoska i ich problemy na zmywaku (oczywiscie uogolnienie i przejaskrawienie jakby ktos chcial sie czepiac) lub mlodzi ludzie u ktorych ciezko wychwycic temat rozmowy spomiedzy bluzgow slyszanych z dosc daleka.
niebyt komfortowo sie czulem stojac ze znajomymi w Zarze kiedy 3 lebkow wpadlo bluzgajac na lewo i prawo:/. Ciezko jest nie uogulniac zdania o Polakach spotykajac sie z takim zachowaniem.
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Dessloch --> napisz prosze do mnie na GG 1891304.
Dessloch [ Senator ]
teraz mam natlok rzeczy do zrobienia
napisałem, ale teraz wychodze wymienic pieniadze i moge juz sie nie odezwac
chociaz nie jeszcze musze komputer rozebrac wiec na pewno bede
Transcended [ Centurion ]
Ostatni weekend bylem ponownie w City i wcale nie bylem zdziwiony tym ze spotkalem tylko jedna rodzinke z dzieckiemi 2 kolesi prowadzacych calkiem normalna konwersacje. reszta to przemeczone 40-50 cio latki dla ktorych tematem rzmow jest zdzisiek lub zoska i ich problemy na zmywaku (oczywiscie uogolnienie i przejaskrawienie jakby ktos chcial sie czepiac) lub mlodzi ludzie u ktorych ciezko wychwycic temat rozmowy spomiedzy bluzgow slyszanych z dosc daleka.
niebyt komfortowo sie czulem stojac ze znajomymi w Zarze kiedy 3 lebkow wpadlo bluzgajac na lewo i prawo:/. Ciezko jest nie uogulniac zdania o Polakach spotykajac sie z takim zachowaniem.
8 lat mieszkałem w Wwie i takich przemęczonych i podpitych polaków widywałem codziennie. Trzeba pamiętać, że być może 10% buractwa wyjechało z kraju, ale w dalszym ciągu 90% zostało.... Wróć do Polski i się rozejrzyj - mój kolega na miesięcznych wakacjach w kraju przesunął swój powrót do Polski na stałe o kilka lat z powodu.. buractwa, chuligaństwa i pijaczków na ulicach. Powiedział, że nie czuł się bezpiecznie :(
Ja nie mam nic przeciwko pracy typu cleaner czy kitchen porter bo jak bylo trzeba to kilka lat temu sam tak zasuwalem. Smieszy mnie tylko dorabianie do tego typu pracy jakiejs ideologii.Niektorzy pracuja na zmywaku kilka lat i zero ambicji na cokolwiek innego.
a niektórzy zakładają własną firmę cleanerską (znam 3 takie przypadki na 3 cleanerki które poznałem - btw w Londynie poznałem około 100 polaków, w tym żaden z nich nie pracuje/pracował na zmywaku i tylko 3 cleanerki które są już właścicielkami małych firemek.
W polsce masz inaczej? Wg. Ciebie każda kasjerka Tesco w Polsce zrzuca w końcu znienawidzone pampersy (jak widać TEŻ czytuję szmatławce ale raczej po to by się pośmiać ;) i robi oszałamiającą karierę? Bo dla mnie to normalne, że znaczna część ludzi nie zrobi w życiu kariery. A moim zdaniem szanse na karierę w Londynie >>> w Polsce.

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Pytanie techniczne do osób zamieszkałych w Lądku. Na najbliższe 2 tygodnie firma zsyła mnie w kierunku francuskiego wybrzeża (Calais/Dunkierka) i będę miał rzut beretem do Anglii, więc chcę się wybrać na weekend do Londynu i odświeżyć stare kąty.
1) Czy na przedmieściach Londynu, w okolicy jakiejś stacji metra, jest parking, na którym można postawić autko i wybrać się w dalszą trasę pojazdem szynowym? Może Wimbledon? Szczerze mówiąc nie chcę pchać się w miasto, po którym sam autem nigdy nie szusowałem, choć ponoć w niedzielę parkingi są bezpłatne, więc sobotę wieczór jakoś mógłbym przeboleć.
2)Czy macie jakieś sprawdzone tanie miejscówki noclegowe? Sam zatrzymywałem się kiedyś w hostelach przy stacji Bayswater, ale to było ładne 4 lata temu, więc może ktoś ma dokładniejsze i świeższe dane, choć oczywiście te przybytki też sobie sprawdzę.
JihaaD [ Gosu ]
Paudyn - mieszkalem niedawno w dzielnicy Wimbledon. Przed wejsciem na dworzec metra,z ktorego rowniez pociagi odjezdzaja jest normalny parking-mysle,ze nie byloby problemow z zaparkowaniem.
Poza tym w rejonie domkow jednorodzinnych -30 minut na piechote do stacji metra- mozesz smialo zostawic auto-dzielnica ekskluzywna-auto bedzie bezpieczne-zaparkuj poprostu pod jakims domem.

pasterka [ Paranoid Android ]
Paudyn --> ale ja samochodem nie jezdze, po hotelach tez sie nie rozbijam :-)

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Jihaad :: Dzięki sprawdzę ten parking przed metrem.
pasterka :: Ale może kogoś już gdzieś w Lądku kwaterowalaś, a ja wychodzę z założenia, że kto pyta - nie błądzi. Miejscowi tubylcy to zazwyczaj najlepsze źródło wiedzy.
CezarMalin [ Chor��y ]
Przepraszam ze się wtrącę.
Czy ktoś się z tym spotkał?
Brzmi nie głupio ale czy działa?
Macie jakieś własne metody?Co polecicie komuś średnio zaawansowanemu?
Trochę mówię,z rozumiem nie jest zle, czytanie też w miarę.Potrzebuję zrobić nastepny krok.
W Callanie wytrzymałem 2 miechy. A otwieranie ksiązki i wkuwanie tez mnie nie kręci.
Thanks from the mountain
Sweet Zombie J [ Centurion ]
nie wiem czy to gowno czy nie :)
ale z doswiadczenia wiem, ze w pewnym momencie juz sie lepiej jezyka nie da nauczyc - o ile nie jestes na miejscu w otoczeniu "native speakerow". Owszem, mozesz wykuc zasady jezyka, gramatyke na blache. Ale zeby osiagnac pelna sprawnosc jezykowa - tylko i wylacznie pobyt w danym kraju.

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Heyah all!
Odezwe sie, zebyscie nie pomysleli, ze juz umarlam w tym Londynie.
Na razie u mnie nie jest rozowo, bo czego sie spodziewac po kims, kto slabo umie jezyk angielski, absolutnie nie znal miasta, kultury i waznych do zycia i funkcjonowania rzeczy?
Owszem duzo porad otrzymalam od Pasterki i Kanego, od moich wspollokatorow, ale pewnie sami wiecie, ze niektore rzeczy trzeba samemu przejsc i przezyc.
Jestem tu juz 2 miesiace i ucze sie doslownie wszystkiego. Mapy miasta, rozkladki sieci autobusowej, nawykow Londynczykow, funkcjonowania w nowym mi swiecie.
Poznalam troche ludzi i nie tylko Polakow, ktorych tutaj tak wielu.
Poznalam Anglikow, Australijczykow, Litwinke, Wegierke, Wloszke... Przewaznie poprzez kontakt w pracy. Wiele z tych znajomosci zdolalo juz sympatycznie sie rozwinac.
Znam jednego bardzo towarzyskiego Anglika, jest doskonalym przykladem Anglika, takiego jak sobie wyobrazalam. Jest w wieku mojego ojca, ale niezwykle milo spedza nam sie razem czas. Spotykamy sie nieczesto, ale zawsze idziemy do miasta a On pokazuje mi Londyn i opowiada mi historie miasta. Kiedy juz zmarzniemy wstepujemy na kufel piwa i wdajemy sie w rozmowe o roznicach i podobienstwach kulturowych, o ludziach, czasach i wydarzeniach. To jest doskonala okazja do nauki i cwiczenia jezyka. Wprost uwielbiam z Nim rozmawiac, bo bardzo dba o poprawnosc mojej wymowy i wiele nieznanych mi slow wprowada do uzytku. Zawsze, kiedy nie wiem jak sie wyslowic moge "skoczyc" do Niemieckiego, ktorego moj rozmowca uczy sie od dawna. Kiedy to zawodzi, pod reka mam slownik, ktory zawsze nosze w swojej torebce.
Sa dni, kiedy mysle, ze bylo bledem tu przyjezdzac, trace wiare w siebie i nadzieje, ze bedzie dobrze. Najgorzej martwilam sie, kiedy nie umialam sama znalezc sobie pracy przez cale 2 tygodnie. Bylo ciezko. Nadal nie jest rozowo i czasem nie wierze, ze jeszcze bedzie lepiej. Nie trace nadzieji. Mam spore wsparcie ze strony przyjaciol i wspollokatorow, za co jestem im bardzo wdzieczna.
Bardzo milo spedzam czas w towarzystwie Pasterki i Kanego (uklony w Wasza strone). Z Desslochem (macham reka) mieszkamy na tej samej stancji. Niesamowicie zaskoczyl mnie Wysiu piszac do mnie SMS proponujac wspolne spotkanie. Oczywiscie tak tez sie i stalo. Spotkalismy sie w piatke na Banku i to byl super wieczor z polowa nocy.
Spotkanie trzeba powtorzyc. Tym razem zaprosilam Pasterke, Kanego i Wysia do nas do Streatham Hill na poludniu Londynu. Zaproszeni sa takze inni Golowicze, jezeli sa tylko w stanie do nas dojechac. Ewentualny nocleg bylby mozliwy, musialabym tylko wczesniej o tym wiedziec.
A zatem:
GOLowicze z wszystkich stron Londynu, laczcie sie!
Spotkanie wypada w sobote 2 lutego. Prosze o kontakt na maila:
arthemide malpa tlen kropka pl.
Postaram sie tu czesciej pisac, w koncu GOL to kawalek mojej rodziny :)))
Pozdrawiam z Londka,
arthe.

PeeJay [ Another World ]
-----> Transcended
Przyznaję się, że ja też w UK jestem dla pieniędzy. Ciepłą posadkę w biurze na cały etat miałem w Wwie (przez 6 lat i pewnie do emerytury), ale chciałem jakoś zmienić swoje życie. Może 90% uważa mnie teraz za prostaka i buraka bo przedkładam pieniądze nad "prestiż". Ale cóż, każdy ma swoje plany/priorytety i każdy obiera trochę inną drogę by te plany realizować.
Tak, hipotetycznie.....
Warszawa, menedzer w duzej firmie (nie najwyższego szczebla), 4137 GBP NETTO miesiecznie (20.100 PLN), samochod, opieka zdrowotna premium, pelne ubezpieczenie na zycie, fundusz emertylany i pare innych "drobnych" bonusów ...... co Ty na to? Troche lepiej niz 99,9% rodaków w GB?
Z tego co wiem - ten czlowiek raczej z przymrozeniem oka patrzy na tę całą ideologię stojącą za emigracja i nie musi przedkładać nieczego na nic........ (plus dla Ciebie, ze wprost nazywasz rzeczy po imieniu)
zatem "posadka biurowa" posadce biurowej nierówna....
tak oczywiście hipotetycznie tylko ;-)
Sweet Zombie J [ Centurion ]
PeeJay ===> Widzisz, ja w polsce zarabialem swietnie (fakt nie bylo to 20.100, ale w miescie 80.000 i w sumie jak na polskie warunki genialnie) teraz w Irlandii zarabiam sporo a nawet duzo jak na warunku Irlandzkie - ale nie wyjechalem za kasa. Wyjechalem, bo Polska jako kraj, miejsce do mieszkania mnie meczy, mecza mnie urzednicy, policjanci, lekarze, i spoleczenstwo.
I nie wrocilbym do polski nawet za 2x ta sume co ten hipotetyczny manager... w zyciu.

qLa [ MPO Proud Member ]
Naszla mnie taka mysl, ogolnie nie jestem w Angli, ale w przyszlosci mam zamiar gdzies wyemigrowac, no i tu pytanie:
Czy za granica tak trudno znalezc dobrych znajomych?
Bo wlasciwie mozna zauwazyc, ze jest to motyw przewodni w przypadku narzekan ludzi na emigracji, zazwyczaj jest "Dobrze zarabiam, mam co chce, jest tu dobrze ble ble ble, ale brakuje mi znajomych".
niczyj [ Pretorianin ]
qla - fakt, życie towarzyskie to wielki minus Anglii dla Polaków (wg mnie). Oczywiscie to dosyc mocno indywidualna sprawa, ale jednak z tendencją na minus.
To chyba wszystko jest spowodowane brakiem swobody komunikacji w j.angielskim, za którym kryją się relacje międzyludzkie, a one są nam najbardziej potrzebne.
Na początku jest tylko zapał, fascynacja językiem, jakaś nowość. Ale z czasem zaczyna się odkrywać, że tego języka nie nauczymy się w rok czy w dwa lata i wszystko co z nim związane, staje się to trochę męczące -i jeśli nie kłopotliwe to dające odczucie dyskomfortu, które zniechęca.
Cięzko mimo wszystko złapać jakiś bliższy, swobodniejszy kontakt z anglosasem czy innym obcokrajowcem. Cieżej jest pójść na jakąś dyskoteke, na impreze, pójść do kina, poznać jakąś dziewczyne, ..ciężej jest się wsłuchać dokladnie w jakies wiadomości w TV, przeczytać swobodnie gazete, porozmawiać o tym z angolem.. Ciężej jest też z najprostrzymi sprawami - a to pójść do banku coś załatwić, a to do lekarza, czy gdziekolwiek zadzwonić w jakiejś sprawie..
Te wszystkie detale zniechęcają, masz wrażenie że musisz walczyć z czymś dodatkowym. To powoduje, że czujesz się troche wyobcowany i szukasz swojego miejsca/wsparcia wśród polaków. Dlatego też polacy tworzą, jak to ktoś kiedyś napisał, swojego rodzaju getta w Anglii.
A jeśli w twoim rejonie nie ma jakichś fajnych znajomych polaków.. to już w ogole kaplica.
tak mnie się wydaje :)
wysiak [ Senator ]
niczyj --> To sie kurna naucz jezyka, a nie marudzisz.
niczyj [ Pretorianin ]
wysiak - a co, myslisz, że sie nie uczę? i tak caly czas uwazam ze aby w miare swobodnie rozmawiać z anglikami to potrzeba na to wielu wielu lat... (oczywiscie przebywając wśród nich). Nie wiem czy ty jestes (czy byles) w anglii, ale ja jestem tu od ponad roku i zdazylem sie zorientowac jak polacy znają język.. ogólnie to jest bardzo słabiutko. I mówie o polakach przebywających tu 2-3 lata...Owszem, komunikować się mniej więcej potrafią, ale tylko to i nic poza tym. Jakieś głębsze dyskusje z anglikami czy w miare swobodne odbieranie informacji z angielskich mediów - to nie wchodzi w ogóle w gre. A za tym kryją się wszystkie inne relacje z nimi... itd itd..
Matt [ I Am The Night ]
Niczyj - jak przyjechales do anglii po szkole sredniej i pracujesz na magazynie, to rzeczywiscie mozesz odnosic wrazenie, ze na wyspach sa same polaki-tepaki, ale uwierz mi - mylisz sie.
Drackula [ Bloody Rider ]
niczyj-----> wyolbrzymiasz.
Mimo ze zdolnosci linguistycznych nie mam za grosz to na chwile obecna nie mam najmniejszych problemow z angielskim czy tez szeroko pojetym komunikowaniem sie. Po kilku latach na wyspach moj zasob slownictwa jest juz duzo wiekszy niz przecietnego tubylca tutaj. I nie chodzi mi tutaj o mowe z ulicy tylko o typowy angielski.
No ale zeby do tego dojsc to trzba sobie odmowic polskiej TV czy radia. Wyjsc do ludzi a nie tylko obracac sie wsrod Polakow a kontakt z angielkim ograniczac do poburkiwan z tubylcami przy tasmie produkcyjnej.
dlatego moje zdanie jest takie: skoro ja moglem sobie to wszystko przyswoic to inni tez nie powinni miec problemow :)
Jedyna wada (lub zaleta jak to niektorzy probowali mi wmawiac) jest moj bardzo mocny akcent :p
wysiak [ Senator ]
niczyj --> No jestem, od jakiegos poltora roku tu mieszkam, i nie mam najmniejszych problemow z dogadywaniem sie z tubylcami, czy porannym czytaniem angielskojezycznej gazety czy ksiazki w pociagu, czy sluchaniem radia. Ba, nawet zaraz po przyjezdzie nie mialem problemow by przejsc sie do pubu, gdzie bylem jedynym Polakiem, i pogadac przy pincie z lokalnymi bywalcami i barmanem. Moze wynika to z tego, ze od poczatku nie siedzialem w polskim 'getcie' i do wyboru mialem albo gadanie z tubylcami, albo z nikim (no, w pracy mialem jednego kumpla, z ktorym tu przyjechalem, ale do pubu to ciezko bylo go wyciagnac). Jedyna przyczyna jak widze dla niemoznosci swobodnej rozmowy w lokalnym jezyku (niekoniecznie zaraz recytowanie Shakespeara, ale zwykla plynna konwersacja) u kogos, kto przebywa tu dluzej niz powiedzmy kilka miesiecy, i na starcie umial przynajmniej 'rozmawiac' (a wiecej po dowolnej krajowej szkole sie nie umie), to wlasnie zamykanie sie w polskim getcie, otaczanie sie i rozmawianie tylko z kolegami - Polakami, a po angielsku tylko w sklepie (chyba, ze znajdzie polski sklep).
wysiak [ Senator ]
Drackula --> Heh, akcent tez mam mocarny, ale sie nim nie przejmuje:) Nie probuje udawac, ze nie jestem Polakiem, bo nie uwazam, zebym musial sie tego wstydzic. Raz tylko autentycznie bylo mi wstyd akcentu, gdy stalem przy barze, a obok podszedl jakis pajac, i lamanym angielskim zaczal sie sie targowac z barmanem o cene piwa
- how macz dys bir?
- 3.40
- i give you tri, okej?
Widzac mine tego barmana autentycznie wolalbym wtedy akcentu sie pozbyc.. ale to tylko raz tak mialem, na tyle czasu nie jest tak zle.
Lutz [ Senator ]
Na jakas imprezke bym sie pisal, niestety sciagam moja polowe na ferie i mozliwe, ze nie bede mial czasu :D. Niemniej piszcie jak sprawa sie rozwija, jestem bardzo ciekaw.

qLa [ MPO Proud Member ]
Niczyj
Dziekuje za jedyna odpowiedz :D

wysiak [ Senator ]
Lutz --> Polowce nikt nie zakazuje pojawic sie w sobote, to nie jakas zamknieta impreza przeciez:) Mobilizuj sie chlopie:)
Boroova tez by mogl sie odezwac, narzekal ostatnio, ze mu tu pod londkiem nudno..:)
Kane [ bladesinger ]
ja dorzuce 3 grosze od siebie - z jezykiem trzeba sie osluchac - chocby nie wiem jak dobrze go umiesz (gramatyka, slownictwo) a trzeba rozumiec co do ciebie mowia, ta sztuka zajela mi pare miesiecy zeby rozumiec ich belkot :) ze nie wspomne ze tez pare miesiecy zajelo mi rozumienie ludzi przez telefon (a niektorych zrozumiec przez telefon to niezla sztuka)
qLa [ MPO Proud Member ]
Ale ja nie mowilem o jezyku, ten calkiem dobrze umie, a mysle, ze po pewnym czasie spedzonym wsrod angoli bede spokojnie mogl sie nim porozumiewac, bardziej mi po prostu chodzi o pewnie wiezi miedzyludzkie.

Boroova [ Gwiazdka ]
Wysiak --> nie moge w tej chwili nic obiecac, bo choc bardzo chcialbym sie z wami spotkac, musze jeszcze poprzekladac inne spotkania. Zobaczymy co i jak. Za dwa - trzy dni bede wiedzial i sie odezwe.
niczyj [ Pretorianin ]
Hehe.. no tak.. teraz nagle wszyscy urodzeni native speakerzy ;)
Dracula - no ale sam mówisz, że jestes tutaj juz killka lat i przebywasz wśród anglików i rozmawiasz z nimi... to robi sporą różnice.. zdecydowana większość polaków nie ma takich okoliczności i sposobności.
wysiak - wiesz co... po prostu ci nie wierze, że po półtora roku gadasz jak anglik :) a co lepsze, jak mówisz, że zaraz po przyjezdzie byles w stanie isc do baru i z lokalnymi tubylcam bez problemu rozmawiać - to gadasz bzdury i bajki, i tak właśnie ludzie w Polsce słuchają takich historyjek i wyobrażają sobie niewiadomo co. Chyba że w polsce mialeś konkretne (bardzo konkretne (bardzo bardzo)) przygotowanie języka, ale nie spotkałem żadnego polaka który zaraz po przyjeździe przeszedł płynnie do angielskiego.
Natomiast zauważam co innego - jak to właśnie polacy przchwalają się że już prawie lepiej mówią od anglików, a jak już przyjadą do polski to już prawie zapomnieli polskiego:) a w rzeczywistości, to w zdecydowanej, ogromnej większości (chociaz oczywiscie są ludzie bardzo dobrze znający) polacy znają tylko podstawowy angielski który zapewnia im jako taką komunikacje i nic poza tym.

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
<:: - how macz dys bir?
- 3.40
- i give you tri, okej?
arthe :: O jeden weekend za pozno, akurat bawilem w Londku teraz.
Nie sadzilem, ze w styczniowy weekend wszystkie hostele beda kompletnie pozawalane i powstanie taki problem z miejscowka. Na szczescie od czegos ma sie te wyszukiwarki, dzieki czemu znalazlem pokoje u przemilego starszego malzenstwa w Morden (poludniowy Londek, a zarazem ostatnia stacja metra linii polnocnej). Zostawilem samochod u nich na podjezdzie, po czym ruszylem w dalsza droge metrem. 2-dniowy pobyt uwazam za bardzo udany, niedlugo chyba znow tu wroce :>
z jezykiem trzeba sie osluchac - chocby nie wiem jak dobrze go umiesz (gramatyka, slownictwo) a trzeba rozumiec co do ciebie mowia - dokladnie. Dlatego zawsze bawia mnie wszelacy certyfikatowicze, ktorzy najpierw patrza na Ciebie z wyzszoscia (mam lepszy stopien na CAE), a kilka chwil pozniej musza prosic o przetlumaczenie mowy potocznej :P
wysiak - wiesz co... po prostu ci nie wierze, że po półtora roku gadasz jak anglik :) - dlaczego? O ile nie siedzisz bez przerwy z Polakami, mozesz zaczac sie wyslawiac bardzo plynnie juz po paru miesiacach, a po ok roku byc moze nawet latwiej bedzie Ci sie dogadac po angielsku, niz po polsku (jak to mialo kiedys miejsce w moim przypadku, ze wstydem musze przyznac :>).
Drackula [ Bloody Rider ]
Wysiu----> najlepsze jest to ze ja sobie ze swojego akcentu nie zdaje sprawy i go nie dostrzegam :)
niczyj----> ale ja znam olbrzymia liczbe Polakow ktorzy swoim wyborem ograniczaja mozliwosci rozwoju jezyka. Wiekszosc cokoliwke robi lub cokolwiek planuje zawsze robi to z innymi Polakami. Ale w sumie niewazne, kazdy jest kowalem swego losu, jak ktos sie nie potrafi odnalezc w nowej rzeczywistosci to juz nie powinno byc naszym zmartwieniem.
Natomiast zauważam co innego - jak to właśnie polacy przchwalają się że już prawie lepiej mówią od anglików, a jak już przyjadą do polski to już prawie zapomnieli polskiego:) a w rzeczywistości, to w zdecydowanej, ogromnej większości (chociaz oczywiscie są ludzie bardzo dobrze znający) polacy znają tylko podstawowy angielski który zapewnia im jako taką komunikacje i nic poza tym. ----> czasem sa ku temu podstawy. W moim przypadku nie chcialem przechwalac sie tylko podkreslic fakt ze taka sytuacja to nic niezwyklego, tym bardziej ze zasob slownictwa przecietnego Anglika jest dosc slaby.
Paudyn----> ja w sumie to nie zdawalem chyba zadnego egzaminu z angielskiego. Moze gdzies tam po drodze FCE ale nie jestem pewien :) Takze niestety nie moge wyciagnac wiechcia apierkow i pomachac komus przed nosem mowiac jaki to ja super duper jestem :)
Kane [ bladesinger ]
qLa -> no coz z ludzmi jak to z ludzmi, kazdy inny, ale zauwazylem ze z tubylcami jakos trudniej o dluzsza znajomosc. jesli ci o polakow na emigracji chodzi to coz, jak w kraju - sa ludzie i taborety.
niczyj ->mylisz sie, kazdy kto zna jezyk w miare dobrze moze isc do pubu pogadac z tubylcami, problemem jest akcent wiec to jest inna kwestia (czyli czy zrozumie miejscowych, native (czy nie) speakerow). nikt tu chyba nie twierdzi ze ma brytolski akcent.
Drackula -> Lol, powiem Ci wtedy tak - prawdziwi native speakerzy jak slysza Twoj obcy akcent to specjalnie uzywaja prostszego slownictwa zebys ich zrozumial. poczytaj na Satanic Verses po angielsku, zobaczymy jakie beda Twoje wrazenia po tej lekturze.

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Drackula :: Ale wielu zdawalo, w tym moich znajomych. W Polsce jest straszny ped na certyfikaty. Kiedys wyjechalem z taka jedna kolezanka, co to dostala A z CAE i strasznie byla dumna z tego powodu. Szla wiec wszedzie na pierwszy ogien, bo chciala przyszpanowac. Dopiero, jak raz, czy drugi, miala problem z dogadaniem sie, to przypomniala sobie, ze jej kolega, co to dostal B, pracowal przeciez ponad rok na Wyspach :> No i nagle zaczalem byc potrzebny.
Ludzie nie zdaja sobie sprawy, ze certyfikat w zaden sposob nie swiadczy o umiejetnosci uzywania jezyka na co dzien.

wysiak [ Senator ]
niczyj --> Nie musisz mi wierzyc, ani nigdzie nie dalem do zrozumienia, ze gadam jak urodzony Anglik, ba, sam przyznalem, ze akcent mam strasznie mocny, i nawet nie probuje nad nim pracowac. Co do przygotowania - angielskiego nauczylem sie sam, z gier, filmow, piosenek itp, dzieki czemu mam spory zasob slow, ale nie znam zasad gramatyki, nie znam czasow, wiem tylko jak jezyka uzywac w praktyce. Papierkow zadnych nie mam. ALE przed przyjazdem do Anglii kilka lat spedzilem w Niemczech, gdzie w pracy rozmawialem glownie po angielsku - w wiekszosci z Niemcami, pewnie stad wynika moj akcent i niemoznosc jego poprawienia, ale to zawsze jakies obycie. Nie mam i nie mialem obaw przed odezwaniem sie w obcym jezyku do cudzoziemca, i tyle na poczatek wystarczy, reszta przychodzi z czasem, i to szybko, wystarczy cwiczyc. Zadnym nativem nie jestem, ale rozumiem angielski, i potrafie sie w nim swobodnie porozumiec..:) Pracowalem i pracuje z ludzmi z Anglii, Irlandii, Szkocji, Ameryki, Australii, Portugalii, Jamajki, z bliskiego wschodu, Japonii itd. I z nimi wszystkimi MUSZE umiec sie dogadac.
qLa -->
"Nie, chodzilo mi o tubylcow - po prostu czy np. z takimi anglikami da sie normalne przyjaznie zawierac."
Swobodnie da sie.
qLa [ MPO Proud Member ]
Kane
Nie, chodzilo mi o tubylcow - po prostu czy np. z takimi anglikami da sie normalne przyjaznie zawierac.
Po prostu mam w przyszlosci zamiar na stale wyemigrowac i zastanawiam sie, czy bedzie do kogo buzie otworzyc i pogadac przy browarku, nie muszac sie kumac tylko z Polonia.
Kane [ bladesinger ]
qLa -> tubylcy = anglicy (a co se wyobrazales?:)) jak napisalem powyzej, z angolami jakos trudniej, najlepiej (oczywiscie) w pracy nawiazac kontakt.

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Apropos zawierania znajomosci z Anglikami. Zauwazylem u nich dziwna (z mojego punktu widzenia i tego, do czego jestem przyzwyczajony) maniere. Otoz zupelnie przeciwnie, niz u nas, oni nie zapraszaja zazwyczaj znajomych do siebie, tylko popoludniami skrzykuja ekipe i wychodza do pubu. Takze, na ten przyklad, meczu w weekend nie ogladalo sie u kogos, w asyscie zgrzewki browara, ale w pubie, przy akompaniamencie dymu papierosowego i krzyczacego bez przerwy tlumu ;o)
Czy u golowiczow, ktorzy mieszkaja obecnie na Wyspach, jest podobnie?
Matt [ I Am The Night ]
Otoz zupelnie przeciwnie, niz u nas, oni nie zapraszaja zazwyczaj znajomych do siebie, tylko popoludniami skrzykuja ekipe i wychodza do pubu.
Taa, zdaje sie ze to typowe dla wyspiarzy ...pewnie wynika to po czesci z tego, ze po prostu ich na cos takiego stac ;)

qLa [ MPO Proud Member ]
Kane
Pomylka, mialo byc - nie chodzilo mi o Polakow ;)
Drackula [ Bloody Rider ]
prawdziwi native speakerzy jak slysza Twoj obcy akcent to specjalnie uzywaja prostszego slownictwa zebys ich zrozumial
Oczywiscie, zapomnialem (posypuje glowe popiolem), ja tu tylko sprzatam :p
Otoz zupelnie przeciwnie, niz u nas, oni nie zapraszaja zazwyczaj znajomych do siebie, tylko popoludniami skrzykuja ekipe i wychodza do pubu.
Taa, zdaje sie ze to typowe dla wyspiarzy ...pewnie wynika to po czesci z tego, ze po prostu ich na cos takiego stac ;)
Albo z tego ze zazwyczaj maja niezly burdel na chacie i ekipa nie miala by gdzie dupska posadzic nawet :p

Kane [ bladesinger ]
Drackula -> nie chcialbym sie czepiac ani wywolywac zbednych emocji ale raz piszesz ze Mimo ze zdolnosci linguistycznych nie mam za grosz a potem twierdzisz ze zasob slow tubylcow jest bardzo ograniczony. wiec nasuwa sie pytanie na jakiej podstawie tak sadzisz? masz jakis doktorat, magistra z filologii angielskiej? pytam sie z ciekawosci bo zastanawia mnie jak ktos nie bedacy native speakerem moze tychze oceniac? czy moze mowiac tubylcy miales na mysli ludzi takich jak np. ja co tu przyjechali jakis czas temu i nie sa native speakerami?
Drackula [ Bloody Rider ]
Kane---> wywolac u mnie emmocje jest bardzo ciezko, a w formie posta na forum jeszcze trudniej :)
Poprzez zdolnosci linguistyczne mialem na mysli to ze jezyki obce (polski zreszta tez) bordzo powoli mi sie przyswajaja, potrzebuje duzo czasu i samozaparcia aby je rozwijac.
Przecietny Anglik niestety ma limit slownictwa ktorego uzywa, powiedzmy ze jest to okolo 12tysiecy slow. Czesto spotykam sie z sytuacja ze nie maja pojecia o znaczeniu slow. Obracam sie pomiedzy nimi i dlatego tak stwierdzilem. dodatkowo dosc czesto dyskutowalem z Anglikami z pracy podczas przerw na lunch czy kawe i co ciekawe, tez maja podobne zdanie. Oczywiscie nie twierdze ze wszyscy Anglicy bo akurat Ci z ktorymi pracuje zapewne pod tym wzgledem mnie przewyzszaja. Pracowalem takze jako szeregowy robol posrod Anglikow kiedy musialem dorobic takze mam spojrzenie pod kilkoma katami na ten sam problem. trzymajac sie dalej tego przecietnego Anglika, ja w przeciwienstwie do niego rozwijam baze slow, wiecej czytam niz oni, wiecej pisze, ogladam w TV cos wiecej niz denne soap opery.
a doktorat nie z filologii angielskiej sie liczy? :p

Lutz [ Senator ]
I dziwic sie tu ze polska ma sie ku upadkowi, kiedy taki kwiat polskiej inteligencji go opuszcza.
Wybaczcie ale juz po prostu nie moge tego czytac.

Deadly Chancellor [ Pretorianin ]
Dlaczego watki tego typu sie trzymaja??lepiej powinno byc juz Anglia wątek oficjalny.

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Deadly --> Masz racje, koniecznie trzeba zalozyc watek oficjalny. Zrobisz to dla nas?
Lutz --> to zapros dziewczyne i przyjezdzajcie razem.
Boroova ---> bedzie okazja sie poznac IRL, wiec dobrze przemysl ;)
Paudyn -- > szkoda, gdybym wiedziala... Do Morden mamy pol godziny autobusem... A dlaczego na GG sie nie odezwales?
Zaproszenie nadal on top na sobote 02.02.08. Godzina: od 16:00. Streatham Hill via Brixton. Nie zapomnijcie gun'ow. Trzeba znowu zabic kilku czarnych :))

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
arthe :: Tu w Dunkierce nie mam gygy, a roboty tyle, ze wpadam na forum okazjonalnie. Zreszta pisalem wczesniej, ze przyjezdzam, bylo sie odezwac tu na watku ;o))
Do kiedy Ty tam w ogole siedzisz?
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Ksiaze Leto --> mea Culpa, powinnam byla szybciej reagowac, ale neta w domu nie bylo...
Jak sie dobrze z praca ulozy, to moze jeszcze kolo 10 miesiecy, jezeli nie, to albo sprobuje w spokojniejszym miescie (np. Southhampton na poludniowym pomorzu), albo wracam calkiem do Bonn.
Londyn do zwiedzana jest wpanialy, ale tu mieszkac to prawdziwa zgroza.
Wybierasz sie jeszcze do Londka?
CezarMalin [ Chor��y ]
Przepraszam ze się wtrącę.
Czy ktoś się z tym spotkał?
Brzmi nie głupio ale czy działa?
Macie jakieś własne metody?Co polecicie komuś średnio zaawansowanemu?
Trochę mówię,z rozumiem nie jest zle, czytanie też w miarę.Potrzebuję zrobić nastepny krok.
W Callanie wytrzymałem 2 miechy. A otwieranie ksiązki i wkuwanie tez mnie nie kręci.
Thanks from the mountain

pasterka [ Paranoid Android ]
CezarMalin --> jakbys tyle energii wlozyl w uczenie sie jezyka, co w szukanie opinii o tej metodzie, to bys juz sporo umial :-) to powiem Ci jeszcze raz: NIE MA CUDOWNYCH METOD NA NAUKE JEZYKA! kazdemu pasuje co innego: jeden nauczy sie metoda Callana, inny bedzie czytal artykuly po angielsku, jeszcze inny nauczy sie z gier. znajdz swoja metode i dalej jakos pojdzie.

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Cezar ---> Ja preferuje kontakt z zywym jezykiem. Nic tak nie mobilizuje jak koniecznosc myslenia w trakcie rozmowy.
Moj angielski robi postepy :) dzis przyznala mi to jedna z angielskojezycznych kolezanek z pracy.
*english mode on*
Pasterka --> dzis dzwonilas i pytalas o delivery. Nie przywozcie nic, u mnie sie poprawilo. O stock my zadbamy. Pozadana jest jedynie Wasza obecnosc. Chyba, ze macie jakies specjalne zyczenia.
*english mode off*
wysiak --> jak plany?
Pozostali --> ktos sie jeszcze pisze?
pasterka [ Paranoid Android ]
arthemide --> ja naprawde swietnie rozumiem po polsku. na pewno Ci juz mowilam, ze drazni mnie niepotrzebne uzywanie angielskich slow w rozmowie (choc przyznam, ze najbardziej mnie skreca, jak ktos mowi, ze byl w Polandzie).
wysiak [ Senator ]
arthemide --> Pozytywnie:)
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Pasterka ---> spokojnie, efekt byl zamierzony, mieszanie slow bylo jak najbardziej forma zabawy :)
No pochwalic sie chcialam :PPPP
Wysiak --> swietnie! Oczekujemy Cie od 16:00 albo jak wolisz :))
Z checia wyjde po Was jezeli bedzie potrzeba.
pasterka [ Paranoid Android ]
arthemide --> mieszanie akcentow tez? ;-)
CezarMalin [ Chor��y ]
Dzięki za odpowiedzi.
Potrzebuję jeszcze tylko jedną - czy ktoś z was spotkał się
z tą metodą:
czy to działa? czy to mozliwe ze tak jest jak pisze w artykule?
I ostatnie - czy macie albo znacie jakies ksiązki które opisują
gramatykę tak jak ten artykuł? Błagam o jakies tytuły.
thanks from the mountain
Kane [ bladesinger ]
jak widzisz po ilosciach odpowiedzi na Twoje wczesniejsze zapytanie nikt sie nie zetknal z ta metoda, nawet jak sie zetknal to nie mam ochoty o tym sie wypowiadac.

qLa [ MPO Proud Member ]
CezarMalin
Nie lepiej po prostu sie wziasc do nauki?
Albo zapisac na cos w stylu ProfilLingua?
Albo jeszcze lepiej - poszukac na necie korepetycji i podkreslac, ze chcesz sie uczyc z nastawieniem na komunikacje, a nie bezsensowne rypanie gramatyki i slowek.
Dla chcacego nic trudnego, a jakies magiczne metody typu nauka jezyka w tydzien to ewentualnie mozna poslac do Mythbusters.
Da_Mastah [ Elite ]
Pajak_master [ Pretorianin ]
A co powiecie o systemie SITA. Działa to?

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Najlepszy system to wyjeżdżam_a_następnie_siedzę_tam_pare(naście)_miesięcy.
arthe :: Ponowną wizytę w Dunkierce przewiduję w maju, więc jeśli wciąż będziesz wtedy w Londku, to może tym razem się uda.
Pajak_master [ Pretorianin ]
Pytam się o systemy uczę_się_w_domu_a_jak_coś_umię_to_wyjeżdżam
CezarMalin [ Chor��y ]
Pajak - na mnie SITA nie działa, zasypiam od razu :)
Rozumiem wasze podejscie ze najlepiej być na miejscu np w UK i tam sie uczyć
ale jak native moze Ci wyjasnić grmatykę jesli nie wie jak wyglada gramatyka polska.
Wracając do mojego wczesniejszego pytania :czy macie albo znacie jakies ksiązki które opisują
gramatykę tak jak ten artykuł ? Błagam o jakies tytuły.
Pozdrawiam

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Watek zdechl :)
Spotkanie bylo bardzo fajne, a tych co nie bylo niech zaluja :D
Siedzac przy wspolnym stole przypomnialy mi sie dawne czasy, kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce. Poczulam sie tak jakos jak w domu, bardzo przyjemnie, jak za starych czasow.
Dziekuje Wam!
To trzeba czesciej powtarzac.
Dessloch [ Senator ]
a mnie czemu nikt nie zaprosil?
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Dessloch --> a jak mozna gospodarza na jego impreze zaprosic?
Dessloch [ Senator ]
ciii dyskretne zupowanie watku.
BTW
orientuje sie ktos jak to jest z biletami easyjet? w sensie jak teraz kupie, to mozna zmienic termin rezerwacji czy wtedy juz nie?
a i ten... easyjet dalej najtaniej wychodzi?
Kane [ bladesinger ]
Dessloch -> na Twoim miejscu wzialbym pod uwage rowniez jak daleko masz do lotniska i ile Cie ten dojazd bedzie kosztowal - mi np. najbardziej pasuje Luton bo mam pociag co jedzie 20 minut a stacja jest 10 minut od domu (mimo ze wychodzi drozej niz dojazd do Stansted, ale czasowo jest o 50% krocej). Tobie pewnie Gatwick bo masz pociagh blisko. zrob kalkulacje kosztu - "dojazd + lot".
BTW moze odpowiedz na Twoje pytanie - zawsze mozesz przebookowac bilet ale to kosztuje, w kazdej linii lotniczej.
Lutz [ Senator ]
luton najgorszy dojazd transportem publicznym, trzeba sie przesiadac z pociagu do autobusu pociagi z king's cross.
stansted pociag bezposrednio z liverpool street st.
gatwick dla poludniowcow chyba najwygodniejszy, rowniez fajny dojazd pociagiem z victorii
autobusy z reguly jada do liverpool street station/victoria koszt 10/15 w jedna lub dwie strony
taksowki to droga impreza za tam + powrot okolo 100 w przypadku richmond - stansted
samochod - tu wszystko zalezy od lokacji, tak jak kane pisze dobrze wybierac lotnisko w zaleznosci od tego gdzie sie mieszka.
Dessloch [ Senator ]
ano w sumie racja
z gatwick co poza central wings lata?
bo central wings ciut drogawe w porownaniu do takiego easyjeta...
z 50 funtow w jedna strone.
plus dojazdy do i z lotniska... no ale faktycznie gatwick o wiele blizej, szczegolnie ze na poludniu mieszkam.
Boroova [ Gwiazdka ]
Dessloch --> Gatwick jest najlepszy. Rewelacyjny dojazd z Victorii w pol godziny na samo lotnisko. Pociagi jezdza co 10-15 minut. Chyba po 8.50 w jedna strone, ale nie pamietam juz.
Mozesz tez wsiasc na Clapham Junction, jesli nie chcesz na Victorie jechac.
Z tanich linii do Polski to chyba tylko Centralwings.

arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Czesc "Polonia"!
Przez ostatni weekend przebywalam goscinnie na zaproszenie pewnej angielskiej rodziny w Southampton. Calkiem przyjemne miasto okolo 200 tys ludnosci z milutka wysepka u ujscia dwoch rzek. Durzo czystsze i bardziej zadbane anizeli Londyn. Takze ludnosc wydawala sie nie az nazbyt zroznicowana. Mieszkancy szczyca sie dobrym polaczeniem kolejowym z Londynem i wielkim centrum handlowym na Isle, co tez pewnie nie jest jedynym czym to miasto moze sie pochwalic.
Duzo czasu spedzilam wspolnie z angielska rodzina probujac wszystko w miare zrozumiec. We wspolnym gronie czulam sie dobrze i zaakceptowana. Rodzina jak pewnie wiele innych angielskich, nie odbiegala wiele w zyciu i zachowaniu od przecietniej rodziny polskiej. Moze z ta roznica, ze mniej padalo przeklenstw, a czlonkowie okazywali sobie wiecej sympatii i milosci. Bylo wiele usmiechow, atmosfera byla bardzo swobodna i domowa. W domu panowal ogolny nieporzadek, w kazdym kacie znalezc mozna bylo mase przeroznych rzeczy w niektorych partiach pokrycte mocna wartwa kurzu, ale summa summarum tworzylo to calkiem sympatyczny klimat domu ktory zyje i otacza opieka swoich mieszkancow. Dwa koty i pies zyjace w idealnej tolerancji potwierdzaly wszechobecny pokoj panujacy w tym domostwie.
Sobotnie wczesne przedpoludnie, my, czyli Steve, ojciec rodziny, jedna z Jego dwoch corek i ja spedzilismy w Winchesterze. To piekne brytyjskie miasto zionie historia w kazdym zakatku. Winchester byl dawna stolica totez nie brak mu zabytkow kulturalnych i historycznych.
Przepiekna i chyba najpiekniejsza w calej Wielkiej Brytanii katedra wywolala we mnie poczucie glebokiego respektu dla architektow i budowniczych tego obiektu. Wysokie, strzeliste wczesnogotyckie sklepienia poprzecinane symetrycznymi lukami dawaly mi poczucie absolutnej harmonii a dluga nawa glowna wprowadzila mnie w klimat nieskonczonosci a jednoczesnie checi pozostania i zastygniecia w tej euforii. Ludzkosc juz od dawna wiedziala skad czerpac dla siebie energie.
Trafilismy na koncert choralny podczas zwiedzania. Specjalnie zbudowane podium miescilo chor, orkiestre i solistow. Niesamowita przestrzennosc katedry dawala wspanialy rezonans a glos solistki mezosopranowej idacej od drzwi wejscia glownego w strone choru wirowal gdzies pod sufitami mylac sluchacza w kierunku, skad owy spiew pochodzil. Wysokosc tonow pobudzala moje zmysly i wywolywala dreszcz na mojej skorze. Po wejsciu solowym orkiestra rozpoczela senny akompaniament jakby sie dzien budzil i stawal sie przyjacielem solistki. Dolaczyl chor spiewajac w pauzach solowych dodajac glebi spiewanej historii.
Potem spiew ogarnal mnie do konca, wtopilam sie w melodie, poplynelam z uniesieniami wyczekujac extazy. Dla znawcow spiewu choralnego: to bylo naprawde pobudzajace!
Dokonczylismy zwiedzania katedry, ktora ksztaltem przypominala kontury krzyza i ktora mozna bylo wewnatrz dookola obejsc. W samym centrum budowli stoi obszerne podium z lawami dla waznych osobistosci, zdobionymi krzeslami dla biskupow i wspanialym ogromnym tronem, przypuszczam, ze krolewskim lub papieskim.
W Winchesterze podziwiac takze mozna blat legendarnego okraglego stolu rycerzy krola Artura. Czy jest to ten prawdziwy nikt nie wie, ale wszyscy wierza, ze legenda jest prawdziwa. Blat jest ogromnych rozmiarow, wykonany jest z drzewa debowego i robi wrazenie na prawde ciezki. Jest powieszony wysoko na scianie w ogromnej sali przy wiktorianskim zamku. Wyglada jak olbrzymia tarcza do darta :))) Pomalowany jest w kolorach bialym i zielonym ktore dziela go na kawalki jak torta. W gornej "polnocnej" czesci blatu namalowany jest wizerunek krola.
Winchester ma piekne waskie uliczki zabudowane wiekowymi domami. Centrum miasta jest wylaczony z ruchu samochodowego co dodaje wspanialej atmosfery miasta stworzonego dla ludzi. Oczywiscie duzo turystow, uliczne koncerty artystow, kawiarnie, ciastkarnie i sklepy z pamiatkami.
Kazdemu, kto zabladzi w te okolice moge goraco polecic zobaczenia.
W niedziele bylismy w "Milestone" w muzeum techniki przelomu wiekow XIX i XX. Pomyslowo zbudowana olbrzymia hala miesci w sobie male miasteczko angielskie z tego okresu. Sa w niej hala fabryki, tartaku, huty zelaza, pracownia rymarskia, szewc, fryzjer, cukiernik, sklep z bicyklami i rowerami, sklep radiowy, bar, szkola... wszystko co w takim miasteczku mozna bylo zwykle zanlezc. Fajnie do tego wkomponowane rozmowy ludzi z glosnikow, gwar miasta, zaprzegow, koni i bryczek, w halach pracy dzwieki cietego drzewa, albo dzwieki hali fabrycznej wszystko dodawalo specyficznego dla tamtych czasow klimatu.
Zywa atrakcja byla scenka z zycia miasta odegrana przez aktorow. Przedstawienie dotyczylo skandalu jaki wywolala mloda, swiezo przybyla nauczycielka. Juz samym ubraniem wzbudzala wiele kontrowersji wsrod zamieszkalych tam pan. Nowoprzyla nosila krotsza spodnice, spod ktorej widac bylo nieco golej lydki, miala malutki kapelusik i bardzo podkreslona kobieca sylwetke poprzez nalozenie kamizelki na bala koszule. Panie w tamtych czasach ubieraly sie bardzo pruderyjnie, zakrywajac wszystko. Scenka pokazala zamieszanie uliczne i wymiane zdan na temat mlodej kobiety. Mloda nauczycielka probowala dowiesc racji praktycznosci swojego stroju, na przyklad krotsza spodnica ulatwia jazde rowerem.
Potem akcja przeniosla sie do sali szkolnej. Stara nauczycielka odchodzila na pensje, zaprezentowala swoja klase i wypelnione respektem dla nauczyciela metody nauczania. Dzieci braly bierny udzial w lekcji i mogly tylko zapytane odpowiadac. Stara nauczycielka uzywala wskazowki-kija jako pomoc pedagogiczna. Mloda nauczycielka zrezygnowala calkowicie z tej pomocy wprawiajac w zdziwienie starsza pania. Nowe metody nauczania wprawily mieszkancow w ogolne oburzenie. Starsze pokolenia pytaly sie po co wiejskim dzieciom nauka jezyka Francuskiego i co to za metody nauczania, kiedy dystans miedzy nauczycielem i uczniami znacznie sie zmiejszy. Towarzystwo wielce oburzone wyszlo z klasy pozostawiajac mloda nauczycielke sama z dziecmi i na tym konczac krotkie przedstawienie.
Fajna wycieczka na przezycie na zywo czegos, co juz dawno przeminelo :))
Pozdrowienia z Londynu,
arthemide.

Mazio [ Mr Offtopic ]
z cyklu dialogi imigracji
podjadam Jaśkowi pieroga z durszlaka:
- mmm, dobre... gdzie kupowałeś te pierogi?
- koło nas, w coopie.
- a z czym są?
- nie wiem
- no to co było napisane na opakowaniu?
- 50p
blazerx [ ]
Witam wszystkich, moze zrobimy sobie liste kto gdzie mieszka?
blazerx ›Bristol‹
btw pierogi w coopie?o0

Mazio [ Mr Offtopic ]
pierogami nazwałem tu eufemistycznie raviolli
blazerx [ ]
a juz sie poodekscytowalem :),
zjadlbym z kapusta i grzybami <slina cieknie po brodzie>

pasterka [ Paranoid Android ]
blazerx --> nie wiem jak w Bristolu, ale w Ladku pierogi mozna dostac w wiekszosci polskich/hinduskich sklepow. Szukajcie, a znajdziecie :-)
blazerx [ ]
dawno nie bylem w zadnym polskim sklepie, ostatnio jak bylem to mi hindus chcial jakies podkoszulki sprzedac >.< ale nic moze cos znajde, apre tych sklepow tez mamy :s
blazerx [ ]
[18+]LOL
zal.pl

pasterka [ Paranoid Android ]
hehe, bylam wczoraj i dzis na szkoleniu w Leicester i w nocy przezylam trzesienie ziemi :-) ciekawe przezycie, choc w nocy nie bylo mi do smiechu, bo myslalam, ze cos walnelo w hotel :-)

Ronnie Soak [ Lollygagger ]
a ja jestem zawiedziony. moje pierwsze trzesienie w zyciu a ja je przespalem :/ a pare kilometrow dalej podobno calkiem calkiem zatrzeslo
Dessloch [ Senator ]
no ja tez przespalem.
ale pewnie male jakies....
osobiscie przezylem 6,x richtera, ale 200km od epicentrum bylem.
jedyne co pameitam to ze smiesznie wszystko sei trzeslo i talerze wszystkie lataly i brzeczaly.
ale mysle ze trzesienia malo ciekawe sa. Chyba ze ludzie gina, wala sie budynki i jest panika :> to moze wtedy jakas frajda jest;
a tak. minute costam sie potrzesie i konec.
Volk [ Legend ]
Ja przezylem trzesienie ziemi w Polsce :)
Dessloch [ Senator ]
w Polsce to ty najwyzej masz tapniecie.
albo jak jedziesz autobuse to ci trzesie
wlot [ Centurion ]
Dessloch >>
ale mysle ze trzesienia malo ciekawe sa. Chyba ze ludzie gina, wala sie budynki i jest panika :> to moze wtedy jakas frajda jest;
a wydawac sie moglo, ze zmadrzales, ale nie... nadal jestes matolkiem...
mam nadziej, ze nie wrocisz ze Zmywak-Worldu

pasterka [ Paranoid Android ]
wlot --> malotkiem trzeba byc, zeby cos takiego potraktowac na serio...
Dessloch [ Senator ]
wlot a ty kto? :)
bo mi poprawiles humor, myslalem ze mnie nikt na tym forum nie zna i juz nie pamieta :))
a tu jednak jest jedna osoba :)
a i bana dostales, ze nowe konto ? niech zgadne.
za glupote? :)
Volk [ Legend ]
Dessloch
Jakies 3 lata temu bylo trzesienie w polnocno-wschodniej Polsce i az takie slabe to ono nie bylo bo kilka szklanek sie potluklo a na fotelu z kolkami jezdzilem po pokoju.
Dessloch [ Senator ]
no ale do duzych tez sie nie zaliczaja.
ponizej 5 richtera to raczej wstrzasy a wiekszych to raczej nie bylo (w nowozytnej polsce)
zreszta co za roznica :)
ja nie czulem trzesienia. dowiedzialem sie po fakcie z gazet.
Liczyrzepa [ Konsul ]
czytam:
i tak sie zastanawiam - po co sie pchacie tam gdzie was nie lubia i nie chca ?
Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
Liczyrzepa ===>
czytasz? to bardzo mocne slowo. Rozpoznajesz literki i skladasz w slowa. Do czytania jeszcze daleka droga.
Zastanawiasz? to wymaga umiejetnosci myslenia, z tym u ciebie bardzo slabo.
Liczyrzepa [ Konsul ]
no tak, zapomniałem, że wbijanie srubokretow to dla Zombich pieszczota
ale podpalanie juz chyba nie?

Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
Normalnie masakra i co teraz?
Musi cie niezle uwierac w dupe ze taki biedny nieudacznik jak ty, nie zalapal sie nawet na zmywak :))))))
czekaj dam ci kilka linkow, to musi byc straszne mieszkac w kraju gdzie ludzie, bracia, RODACY, tak sie nienawidza:
strasznie przerazajace miejsce nawet 14 latki z nozami:
co wy z tymi nozami?
ah jak mozna sie tak nienawidzic, bracia z jednej krwi:
Liczyrzepa [ Konsul ]
Zombi -> ale o co ci chodzi?
co ma do rzeczy, ze ktos komus w Polsce cos zrobil do tego, ze na Wyspach mozna oberwac srubokretem tylko za to, ze jest sie Polakiem
a jak jest sie Polka, to moga cie nawet spalic
swoja droga, ciezko sie dziwic Anglikom czy Irlandczykom, chyba ich krew zalewa jak widza takie rzeczy:

Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
ooo jasnowidz jestes? :)
A w ktorym dokladnie miejscu wyczytales, ze ktorakolwiek z tych spraw zdarzyla sie z powodu tego ze ktoras z ofiar byla polka/polakiem?
wysiak [ Senator ]
3mis --> No szczegolnie Polakow nienawidzil ten gosc z drugiego linka, co podpalil swoja polska narzeczona, kiedy go rzucila.
Grupy zakapturzonych nastolatkow trez sa znane z tego, ze atakuja tylko cudzoziemcow, te cotygodniowe historie o zabitych/pobitych przez nich Anglikach to tylko nieporozumienia.
Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
tez tak mysle :)
To wogole ma miejsce? ja slyszalem ze to jest spisek, w Irlandii nie zdarzaja sie napady scumbagow na nativow, podobno sprowadzaja z chin detektory "foregin".
Liczyrzepa [ Konsul ]
wysiak -> ale o nienawisci to pisal Zombie, ja pisalem, ze nie chca i nie lubia, co przeciez jest prawda
myslisz, ze gdyby to byla Angielka to przyszloby mu do glowy ja podpalic?
watpie
Liczyrzepa [ Konsul ]
no to poczytajcie sobie te komentarze Irlandczyków o Polakach:
tak źle to nawet Niemcy o nas nie mówią
Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
oczywiscie ze nie, spotykal sie z polka zeby ja podpalic. Od samego poczatku jej nie lubial.
rotfl...
nienawisc sie przelewa...
Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
jak myslisz co bardziej zieje nienawiscia, to:
There are no words to describe the level of disgust, anger, and shame I feel because of this horrendous crime. I hope the scumbags who did this rot in hell. RIP and my deepest condolences and apologies to the Polish community
czy moze to:
I am ashemed to be Irish.
czy moze to:
Those little fcuks should get screwdrivers stuck through their balls and be hung up by them. I am not usually an eye for an eye type, but pricks like these are the reason that there are arguments in favour of capital punishment (which I am generally against)
Liczyrzepa [ Konsul ]
Sweet Zombie J, -> nie oszukuj sie, takie wspólczujace komentarze to pisza incognito sami Polacy
youtube - tam masz głos ulicy

Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
hahaha, OMG,
glosy to ty najwyrazniej slyszysz w glowie...
Liczyrzepa [ Konsul ]
wiesz, wydaje mi sie, ze z nas dwóch to Ty powinienes udac sie do psychologa
na moja troske nad losem Polaków na Wyspach zareagowałeś:
1) uwłaczającymi mojej godności sugestiami - posty 244 i 256
2) wyzywając mnie - post 246
3) głupkowatą kpiną - posty 248 i 250
wydaje mi sie, ze musisz miec jakis problem. chciałbym móc ci pomóc
moze czujesz sie wykorzystywany przez swoich pracodawców?
a moze naprawde jestes?
czy bolało?
musiało boleć...
opowiedz nam o tym - wyrzuc to w koncu z siebie
wracając do tematu - myslę, że problem jest bardzo poważny
i ludzie powinni zacząć wracać do Polski nim będzie za późno

blazerx [ ]
jezuuu

Sweet Zombie J, [ Pretorianin ]
liczyrzepa ===> a co na to twoj psychiatra? :D
Kharman [ ]
Liczyrzepa --> wiesz jakich Polaków nie lubią Anglicy? Ciułaczy, którzy otwarcie mówią że Anglii nie lubią, są tu wyłącznie dla kasy i jak tylko odłożą dość to spadają do siebie, ludków którzy śpią po pięciu w jednym pokoju byle było taniej, każde pieniądze powyżej minimum egzystencjalnego wysyłają do Polski, a nad angielskim nawet nie próbują pracować. Mają poczucie że Anglia jest przez takich ludzi wykorzystywana. I w zasadzie wcale im się nie dziwię.
Co do twoich paranoicznych wizji zagrożenia życia Polaków w Anglii wysnutych na podstawie dwóch przypadków to szkoda klawiatury na komentarz.
Dessloch [ Senator ]
nie wiem po co sie klocicie.
mnie szczegolnie smieszy to, ze ludzie ktorzy tu nie sa lub nie byli sa najmadrzejsi Wszystko wiedza, przeczytaja na zydokomunistyczej gazeie, superekspresie czy tez w fakcie o morderstwe, gwalcie podpaleniu i nienawisci osoby x do polakow.
ja tu jestem 3 miesiace i nwet nie komentuje tego co tu sie dzieje, bo jeszcze za krotko zeby tak szybko cokolwiek oceniac.
no sa morderstwa itd itp No ale to nie tylko na Polakach. Jest nas tu duzo ale bez pzresady.... az tak zle nie jetst

Mazio [ Mr Offtopic ]
a ja jestem trzy lata i uważam, że największym wrogiem Polaków są inni Polacy, naśmiewanie się z rodaków to najlepsza zabawa dla niektórych. Kłócić się o reklamówki z Lidla, plecaki czy wąsy jest co najmniej żałosne. Jeszcze żałośniejsze są wypowiedzi na nasz temat pozostałych w Polsce "patriotów" przy czym te mam w dupie, zresztą ogólnie "motylek mode on"...
mam dwa plecaczki
oba ślicznusie
przecież gdzieś piwo
nosić me muszę
kiedy mnie nagłe
najdzie pragnienie
w plecaczku znajdę
swe orzeźwienie
a że spragniony
bywam co chwila
bliskość plecaczka
czas mi umila
i tu pytanie
męczy makówkę
da się w plecaczku
nosić lodówkę?
:)
i jeszcze z radosnej emigracyjnej tfurczości
kiedy bieda cię wyżera
gdy kłopoty na twej rzyci
nie łam się lecz bierz formularz
weź na uśmiech beneficik
raz w miesiącu ci przeleją
via stamtąd wprost do ciebie
uśmiech słodki - parę funtów
byś też poczuł jak jest w niebie
nie wstydź się wyciągać łapę
bierz rankami, późną porą
nawet gdy za piwo płacisz
to podatek od cię biorą
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Eh, dlaczego tak wielu Polakow widzi wartosc tylko w pieniadzu? Tak jakby pieniadze byly jedyna rzecza warta poswiecenia.
A ja juz dawno przestalam myslec, ze w zyciu trzeba miec telewizor, lodowke i pralke. Te przedmioty ulatwiaja zycie, nie przecze, ale nie sa wartoscia najwyzsza do ktorej mozna dazyc. Ja mam dla siebie wytlumaczenie, dlaczego Polacy nie lubia sie nawzajem i dlaczego Anglicy do pewnej czesci Polakow sa negatywnie nastawieni. A to dlatego, ze nikt nie lubi dorobkiewiczow, ktorzy za wszelka cene staraja sie udowodnic ze sa lepsi, bo posiadaja najnowsze cuda techniki. Juz Szekspir to zauwazyl i zadal to bardzo slawne pytanie: "be, or not to be" W polskiej wersji to pytanie brzmi: byc, czy miec? No, niektorzy wola miec, po drodze zapominajac kim tak na prawde sa. Zdobywanie pieniedzy tak ich pochlonelo, ze zapomnieli co to jest zyc. Oni egzystuja, zeby KIEDYS tam zyc, tylko kiedy? I czy w ogole bede to kiedykolwiek potrafili? Zycie jest teraz i tu, a nie pozniej.
Mnie meczylo to ciagle myslenie o tym "dorabianiu sie". Przeciez to takie idiotyczne. Czlowiekiem sie jest zawsze, z pieniedzmi i bez pieniedzy, ale najpierw trzeba sie nim stac, a to jest duzo bardziej skomplikowana praca niz zarabianie pieniedzy. Szkoda, ze wielu nie chce podjac tych trudow.
Za to Ci co juz to pojeli musza ciagle potykac sie o glupkow. Ja tez nie lubie leniwych i glupich ludzi. Nie dziwie sie wiec ani Niemcom, ani Anglikom ani jakiemukolwiek innemu narodowi, ze po przejzeniu na oczy, dlaczego niektorzy Polacy sa tacy pracowici, przestaja tych Polakow lubiec.
Nie jestem piewca kultury innych narodow, ale chyle czola przed cywilizacja Niemiecka i Angielska, bo te zdazylam juz poznac i mysle ze czesc z ich zycia spolecznego smialo mogliby Polacy sie nauczyc. Uprzejmosc, szacunek, respekt, powazanie. Tego mi tak u Polakow brakuje, nawet tu na tym fajnym forum ciagle widze wysmiewanie sie, szydzenie, przechwalanie, az serce boli.
Ale zyze milego dnia i wierze, ze to sie kiedys zmieni.

pasterka [ Paranoid Android ]
arthemide --> Twoja slepa milosc do Niemcow (i teraz Anglikow), jak i Twoja slepa nienawisc (pogarda?) do Polakow sa naprawde przerazajace i nijak maja sie do prawdy (przynajmniej w przypadku Anglikow, Niemcow nie znam, ale nie sadze, zeby bylo inaczej). Zastanawialas sie kiedys, DLACZEGO Polacy tak charuja za grosze? proste: bo nikt nie da im dobrze platnej pracy, jesli nie znaja jezyka, a jakos przezyc musza, przy czym wiekszosc ma jeszcze rodzine w Polsce na utrzymaniu. Szczerze, to bardziej jestem w stanie zrozumiec ich, niz Niemcow, ktorym sie nie chce czterech liter ruszyc, bo maja wiekszy zasilek i nie musza rano do pracy wstawac.
Poza tym smiac mi sie chce, jak czytam, ze to Polacy musza miec najnowsze cuda techniki, sorry, ale widac z tego, ze nie znasz Anglikow, ktorzy zadluzaja sie, zeby pochwalic sie najnowszym Ipodem, czy jezdzic samochodem pokazujacym ich status. Przykro mi, ale z tego co zauwazylam, to Brytyjczycy dziela sie na dwie kategorie: tych starszych, ktorzy mieli tyle szczescia, zeby kupic sobie domek jak jeszcze ceny byly w miare rozsadne i teraz moga sobie spokojnie zyc, oraz mlodych, ktorzy nie roznia sie tak bardzo od przecietnych Polakow (no moze tylko tym, ze na ogol wiecej zarabiaja, ale to tez indywidualne przypadki): dziela z innymi mieszkanie, jezdza sobie po Europie, kupuja najnowsze gadzety i siedza po uszy w dlugach.
Nie wiem, skad bierze sie w Tobie taka pogarda dla wlasnych korzeni, bo, moim zdaniem, dopiero jak ktos sie wstydzi swojego pochodzenia, to wychodzi z niego taki maly zakompleksiony Polaczek, niczym nie rozniacy sie od przecietnego mochera w swojej nienawisci do innych.
blazerx [ ]
pasterka-->
Dziwi mnie twoja uproszczona kategoryzacja anglikow, strasznie to uproszczylas. Zgadzam sie z tym co powiedzialas dla czego polacy nie dostaja lepszej pracy tylko pracuja za grosze. Z drugiej strony poznalem wielu ludzi a jeszcze wiecej histori mozna znalezc przez internet i w gazetach o polakach nierobach, flejtuchach. Sam poznalem wiele osob, myslace, ze sa wladcami swiata poniewaz pracuja, patrza na innych polakow i anglikow z gory. Anglia nie jest czarno biala, znajdziesz w niej wszystko, polakow pracujacych naprawde ciezko i takich ktorzy wola krasc, tych ktorzy mowia po angielsku bardzo dobrze i takich ktorzy po angielsku nie mowia wcale i przyjechali myslac, ze zrobia kariere a nie chcacych wcale sie uczyc.

pasterka [ Paranoid Android ]
blazerx --> oczywiscie, ze uproscilam, ale na pewno mniej niz arthemide, dla ktorej wszyscy Polacy to materialisci, ktorzy mysla tylko o pieniadzach, a Anglicy i Niemcy nic nie robia tylko czytaja filozofie i mysla o sprawach wyzszych :-)
blazerx [ ]
przeczytalem swoj wlasny post, chyba musze sie na jakies lekcje polskiego zapisac bo juz chyba zapominam jak sie poprawnie wypowiadac >.<
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
No Pasterka! Ja myslalam, ze mnie zrozumiesz, ze zdolalas mnie troche poznac, by wiedziec, ze nie pogardzam, a jedynie obserwuje...
Moja "slepa milosc" ... hmm. Przykladowo zaden Niemiec, ani zaden Anglik, z ktorym weszlam w nieco blizsza znajomosc tak mnie nie potraktowal, jak Ty mnie w swoim ostatnim poscie. I za to ich szanuje. Im nie przyszlo do glowy ze moglabym myslec w tak prostych kategoriach, a jezeli tak im przyszlo do glowy, to upewniali sie, rozmawiali ze mna czy na prawde tak jest, zanim wyszli na przeciw z tak ostra krytyka. To jest bardzo krzywdzace kogos oskarzac zbyt pochopnie. Przeciez powodow moze byc tysiace, dlaczego ktos tak a nie inaczej sadzi. A jezeli jest w bledzie, to mozna jeszcze o tym spokojnie porozmawiac miast deptac go.
Ah, dodam, nie mysl, ze sie zachlysnelam, bo i wsrod innych narodow widze ich dziwne ulomnosci, czego u Polakow nie ma. Kazdy narod ma swoje dobre i zle zwyczaje, a ja staram sie widziec te dobre, ktore warto by bylo kopiowac. Po co sie wglebiac nad tym co zle, szkoda czasu i energii, zycie jest zbyt krotkie, by zajmowac sie wszystkim.
Tak, mam uraz do Polakow. Znienawidzisz mnie za to, ze doznalam sporo krzywd, ktore mnie do gruntu mojej egzystencji rozdarly? Ja nie znaniewidzilam Polski ani Polakow. Mam tylko uraz, bolaca gleboka rane i prosze nie dziw sie, ze tak nadwrazliwie reaguje. I prosze - nigdy wiecej nie mysl, ze moj swiat egzystuje tylko w kategoriach przesadnej milosci i przesadnej nienawisci. Staram sie nie popadac w skrajnosci, jakos sobie z tym radzic, a Ty mozesz mi w tym pomoc, albo sprawic, ze kolejny Polak doklada do mojej czarki wypelnionej gorycza.
Twoja wypowiedz bardzo mnie zranila. Od Ciebie zalezy co bede o Tobie sadzic.
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
gr.. czas edycji minal.
Pasterka ---> Dziekuje jednak i jestem wdzieczna za wszystko co do tej pory dla mnie uczynilas. Moja sympatia do Ciebie troche zachwiana, ale nadal istnieje.
pasterka [ Paranoid Android ]
arthemide --> wiec sadzisz, ze nie mam prawa byc urazona, kiedy non-stop mowisz, ze Polacy sa tacy czy owacy, ze "Londyn jest zawszony Polakami", itp. Tak sie sklada, ze jestem Polakiem, nie wstydze sie tego (inna sprawa, ze nie jestem z tego dumna, bo dla mnie to cos tak neutralnego, jak fakt, ze mam takie a nie inne nazwisko) i przykro mi, jak ktos jest tak niesprawiedliwy, co do kraju mojego pochodzenia. Zastanawiam sie, czy jakby ktos doznal krzywdy od jakiegos Niemca i nienawidzil za to ich wszystkich, to bylabys tak samo wyrozumiala.
Lutz [ Senator ]
najfajniejsi sa tacy co lubia srac do wlasnego gniazda, przyznaje, na poczatku czulem sie "lepszy" od wielu, ktorzy musieli na przyslowiowym zmywaku zapieprzac ale to samo przeciez czulem w polsce pracujac w tej branzy, kazdy ma jakies ambicje i lubi czuc sie "tym lepszym", dalej lubie czytac blog funciaka, ale nie jestem slepo zapatrzony w "ten doskonaly zachod", pierwsze miesiace zawsze sa takie, ze sie wydaje jaki to grzeczny narod, jak to autobusy czekaja na spoznialskich itp. A potem zauwaza sie coraz wiecej tych drugich stron medalu i nagle sie okazuje ze wszystko wychodzi na zero.
A polacy dalej mnie bawia, tylko ze teraz sa to "TKMaxowcy" w dziarach i z kolcami na jezyku, pokazujacy jak bardzo szybka ewolucje przeszli przechodzac do cywilizacji zachodniej, ale zawsze jednak, cos gdzies tam zostalo. Ale jest tego tyle samo co reszty, wiec nie widze powodu zeby jakos idealizowac inne nacje.
Arthemide, co do tej angielskiej grzecznosci, moze kilku, ktorych znam (polakow rowniez) tych lepiej wychowanych, przeniosloby ta rozmowe na forum prywatne. Ale zasadniczo oni tak samo lubia prac brudy publicznie jak polacy, co zreszta udalo ci sie zaprezentowac.
arthemide [ Prawdziwa kobieta ]
Lutz ---> wlasnie tego sie obawialam, co napisales do mnie. Przykro, szkoda w ogole sie wypowiadac. Zaraz padaja jakies oskarzenia, wyzuty, przykre komentarze. Niby taka wolnosc slowa, a jeden drugiemu strara sie dociac. To nie jest pranie brudow. A jezeli to tak postrzegasz, to prosze nie czytaj, jezeli az tak Cie to denerwuje. Wstrzymaj sie od komentarza i zaakceptuj, ze sa ludzie, ktorzy chca sie publicznie wypowiedziec i daj im ta przyjemnosc. I nie oskarzaj mnie prosze, ani nie oceniaj stawiajac mnie w negatywnym swietle, zanim mnie blizej nie poznasz. Czy na prawde uwazasz, ze jestem warta potepienia? Tak bardzo lubisz rzucac kamieniami? Rzucasz do momentu az sie poleje krew? Nie sadze, wiec przyjmin moja dlon na zgode.
Pasterka --> ja tez jestem Polka i tego nie zmienie. Nie zmienie tego, bo od korzeni nie da sie odciac. Tak to tylko mozna zatracic siebie.
Co do mojej wyrozumialosci. Tak, mam zrozumienie dla ludzi, ktorzy skrzywdzeni przez Niemcow nienawidza ich. Maja do tego prawo i wspolczuje im. Wspolczuje, ze zostali skrzywdzeni i wspolczuje, ze nie umieja sie z tego otrzac, bo wiem cos o tym i wiem jak to boli.
Przepraszam, jezeli moja duzo wczesniejsza wypowiedz urazila Cie. Nie bylo to aczkolwiek moim celem. Nie potepiam, nie chce nikomu nic zarzucac, nie zalezy mi nikogo na sile uszczesliwiac. Napisalam co sama obserwuje, czym sie kieruje dla samej siebie, bez wglebiania sie w negatywne odczucia. A jezeli tak jest, to staram sie przepedzac te obledne mysli, ze wszyscy sa zli i chca tylko mnie skrzywdzic albo urazic. Tak samo nie sadze, by Tobie zalezalo na tym, by wbic mi ciern. Mysle, ze doszlo miedzy nami do nieporozumienia, ktore nas obie tak samo poruszylo. Ja Ciebie akceptuje z pogladami jakie wyznajesz, chociaz moze pewnych rzeczy nie rozumiem, ale ani ja nie musze wszystkiego rozumiec, ani Ty nie musisz wstydzic sie, czy tez obawiac krytyki z mojej strony. Mam nadzieje, ze zrozumiesz co mam na mysli. W koncu przejawilas do mnie bardzo przyjazny gest pomagajac mi w stracie w Londynie, wiec dlaczego mialabym sadzic, ze dzialasz ze slych pobudek? Nawet mi do glowy to nie przyszlo.
Do calej zainteresowanej reszty: Oceniajcie, osadzajcie jak sie Wam podoba. Prosze jedynie o troche taktu. Ujawnianie osobistych spostrzezen nie od razu znaczy chce zmieniania rzeczywistosci na sile. Mnie nawet sie nie chce cokolwiek i komukolwiek narzucac. Kocham wolnosc, zyje i daje zyc innym.
Dziekuje za uwage.
blazerx [ ]
lutz-->
trudno sie zgodzc ze wychodzi na zero, jasne jest duzo rzeczy ktore sa lepsze w pl niz w uk.
W moim przypadku biorac wszystko pod uwage wychodzi na duzy plus(w koncu dalej siedze w uk :)
Dessloch [ Senator ]
a ja proponuje takie dyskusje przy piwku czy cos... a nie na forum
znacie sie i takie rzeczy przez klawiature wyjasniac.
blazerx [ ]
Siema//to jest prawdziwa historia wiec z gory przepraszam za jezyk i przeklenstwa :(
Podziele sie z wami co mi sie przydazylo dzisiaj przed chwiala:
Od 2 lat mieszkam, pracuje i ucze sie w Wielkiej Brytanii. Dzisiaj bylem ze swoimi angielskimi kumplami na zakupach i pubie itd. Juz mielismy wracac z powrotem ale zatrzymalismy sie w McDonaldzie na zarcie. Byla okolo 10 a mcdonalda zamykaja o 11, wchodzimy do srodka i juz na zaproszenie jakichs dwoch polakow na oko 20pare lat rzuca:
-Ku*** jeszcze ktos przyszedl, dopiero co posprzatalem. Jeb**** Angole.
I zaczynaja gadac ze soba po polsku.
Nie wiem jak dla was ale dla mnie to jest po prostu chamskie zeby rozmawiac ze soba w obcym jezyku pracujac w sklepie czy gdziekolwiek. Moi kumple popatrzyli sie po sobie i na mnie a ja wywracam oczami :( Ale nic, nie przyznawalem sie do tego, ze rozumiem o czym rozmawiaja.
Zamawiamy zarcie a tamci polacy przy barze swoje po polsku na caly glos ze soba gadaja i zeszli z tematow ogolnych na nas teraz:
Jeden cos takiego mowi: Popatrz na tych angielskich frajerow, nic tylko ku*** zra te hamburgery.
Zaczeli sie smiac. Moi kumple juz sie na mnie patrza z pytajacym wzrokiem bo ci polacy sie smieja i na nich patrza ale nic.
Potem rozmowa tych kolesi zeszla na nas osobiscie i dawali komentarze typu: ale ma hu*** kurtke itd.
W koncu sam nie wytrzymalem i do nich po polsku mowie:
-K*** zamknij swoj ryj bo ci wpie****.
A tamci zdziwieni o0 i do mnie zaczynaja startowac a ze nas bylo 5ciu to odpuscili.
Podsumowujac, stracilem dzisiejszego wieczoru resztki narodowej dumy i przestalem sie dziwic tym anglikom-nacjonalistom ktorzy chca zeby polakow wyrzucic z ICH kraju.
Lutz [ Senator ]
nooo blazerx ales im pojechal no po prostu szkoda gadac, czemu nie powiedziales im po angielsku, przeciez to nieladnie mowic w ojczystym jezyku przy anglikach...
a tak powaznie, to kurtki, to jedna z rzeczy po ktorych od razu poznaje "rasowych" polakow, oprocz tego oczywiscie kapturek i 3 mm wlosia.
blazerx [ ]
ja kurtke kupilem tutaj a nie w polsce z reserved czy carefurra, rozumiem, ze jak nastepny razem bede w poslce to mam sie wyposazyc w zestaw polaka: koszulke reprezentacyjna, dres adidasa, czapeczke z reeboka, kurtke z reserved i plecak z jansportu zebym jak wchodzil do sklepu to wszystkim pracujacym w nim polakom odechcialo sie glupich komentarzy ?
zauwazyle takze, ze mam wiecej wspolnego z anglikami niz polskimi dorobkiewiczami z mcdonalda :N
zarith [ ]
jasne blazerx, anglicy za to wszyscy bez wyjątku są dobrze wychowani, tak?:)
anyways: jesli chodzi o mówienie w swoim języku, nie mam z tym żadnego problemu - w kebabowni gdzie jadam kebaby turcy mówią między sobą po turecku, w pobliskiej kurczakowni indianie czy pakole po indyjsku czy pakolsku:), w sklepie z chinskimi wiktuałami chinczycy po chinsku, dlaczego więc polacy nie mieliby sobie pogadac po polsku? byc moze moje spojrzenie jest spaczone przez to ze mieszkam w londynie, który jest o wiele bardziej multikulturowy niz reszta uk, ale tak wlasnie uwazam:)
oczywiscie zachowanie opisanych przez ciebie polaków było naganne, ale muszę niestety stwierdzić że bardzo łatwo znalazłes z nimi wspólny język:/
blazerx [ ]
a mialem do nich grzecznie w stylu:
Panowie, moze z laski swojej zaprzestalibyscie wsmiewania moich kolegow?
Pisalem tamten post z naciskiem na zachowanie polakow a nie na moja reakcje na ich zachowanie.
jasne blazerx, anglicy za to wszyscy bez wyjątku są dobrze wychowani, tak?:)
nie chodzi tylko o dobre wychowanie ale o caloksztalt, moze ty wstajesz z rana z mysla, ze zbluzgasz dzis kogos niewinnego poniewaz anglicy sa zle wychowani. Co to ma byc? Oko za oko? Dziecinne troche
Lutz [ Senator ]
blazerx jansport akurat, to ci sie troche wiesz, pomylilo, jak cos po polsku brzmi dla polaka to wcale polskie byc nie musi :D osram na przyklad....

zarith [ ]
dziecinne to jest twoje zdanie ze angielscy nacjonalisci mają rację bo kilku polaków zbluzgało cię w mcdonaldzie. dziecinne jest również to, że wulgarne zachowanie jest dla ciebie nieakceptowalne u innych ale akceptowalne u siebie.
poza tym, zupełnie nie rozumiem ostatniego akapitu twojego postu. albo juz jestem bardzo zmęczony albo rzeczywiscie probujesz mi podlozyc kukulcze jajo w postaci jakichs bzdur o bluzganiu zlych anglikow? z tego co pamiętam to ty bluzgales i to zlych polakow:) co, jak rozumiem, automatycznie ustawilo cie po stronie dobrych:)
są prymitywni polacy, są prymitywni anglicy. nie nalezy generalizowac.
blazerx [ ]
@lutz
chyba nie zrozumiales przeslania mojego postu :)
ja osobiscie zdaje sobie sprawe ze jansport moze wcale nie byc polska firma ale chodzilo mi o ubior ktory polakowi przedstawionemu w moim pierwszym dzisiejszym poscie dal do zrozumiena ze czlowiek ktory nosi taki zestaw jest polakiem. I osobiscie nie mam zamiaru ubierac sie tak zeby jakis tam polak wiedzial kim jestem:)
blazerx [ ]
@zarith
nie mam zamiaru Ciebie do niczego przekonywac, skoro dla ciebie zachowanie( i mi wisi czy przeklinaja czy nie, bo o to nie chodzilo w tym wypadku) przedstawione w moim poscie jest w pelni do zaakceptowania gdyz jak sam twierdzisz
są prymitywni polacy, są prymitywni anglicy.
mam przytakiwac i wturowac z postami typu: przeciez anglicy tez nie potrafia sie zachowac? Jako ludzie ktorzy przyjechalismy do innego kraju mamy jakas wieksza odpowiedzialnosc niz w Polsce, jasne ze sa prymitywni anglicy ale co z tego, dziwne myslenie i dziecinne moim zdaniem skoro chcesz sie upodabniac lub usprawiedliwac czyjes zachowanie prymitywizmem niektorych anglikow. Po prostu mam swoje zdanie i nie akceptuje takiego zachowania i naprawde chcialbym zobaczyc twoja reakcje jakby np poszedlbys w polsce do mcdonalda a ta 2 ruskow sie z ciebie smieje nawet cie nie znajac, ciekawe czy wtedy mowilbys, ze: przeciez tyle polakow nie umie sie zachowywac :/
@edit
ostatynie zdanie bylo wyrwane z kontekstu i dodane jako swoiste podsumowanie dzisiejszego dnia :)

zarith [ ]
obawiam się że zupełnie nie rozumiesz o co mi chodzi. ich zachowanie było nieakceptowalne, ale również twoje. straciłes jakikolwiek mandat moralny do tego, zeby sie nad nimi wywyzszac dokladnie w momencie kiedy zacząłes z nimi 'rozmawiac'. jesli rzeczywiscie nie wiesz jak powinien sie zachować w takim wypadku cywilizowany człowiek, tłumaczę i objasniam: nalezalo im wyjasnic spokojnym tonem ze czujesz sie urażony i poprosić aby zawołali managera. następnie managerowi opisac całą sytuację.
i jeszcze a propos ostatniego akapitu: shit happens. ty miałes przykra sytuacje z polakami, mojego kumpla probowali napasc czarni a mi rano hindus prawie przejechal samochodem po stopie. shit happens. i to wcale nie znaczy ze sie do kogokolwiek chce upodabniac czy cokolwiek usprawiedliwiac, nie wiem skąd w ogóle bierzesz te pomysły? jedyne co probuje ci przekazac to to, ze ci gostkowie nie sągłupimi prymitywami bo są polakami, tylko dlatego ze są głupimi prymitywami. owszem, ostatnio ich sporo z polski przyjechało, ale nadal więcej jest tu angielskich prymitywów, uwierz mi.
blazerx [ ]
nie napisalem, ze sa prymitywami bo przyjechali z polski ale dlatego, ze zachowali sie tak a nie inaczej i naprawde moim celem nie bylo wywyzszanie sie ale stwierdzilem, ze po takim incydencie moge zrozumiec czemu niektorzy anglicy nie chca u siebie polakow
Co do mojej odpowiedzi na ich komentarze: tu moge sie zgodzic zadzialalem impulsywnie ze zloscia, moze nie powinenem reagowac albo tylko powiedziec dziekuje jakbym zabieral tacke..., rozmowa z menagerem nie wiem czy by duzo dala, na pewno nie zmienilaby ich mentalnosci :(
Pajak_master [ Pretorianin ]
jaki jest najpopularniejszy portal w GB? Coś w stylu onetu
volvo [ Konsul ]
Ja bym wyrzucił Anglików z ich kraju, bo już wiele razy byłem świadkiem tego, jak naśmiewali się z jakiegoś Polaka bo wiedzieli że on kompletnie nie rozumiał o czym mówią...
blazerx [ ]
jego wina, ze sie nie nauczyl
Kharman [ ]
blazerx --> z moich dotychczasowych, na szczęście już zakończonych, doświadczeń z kateringiem w UK mogę stwierdzić że grupka nastoletnich/dwudziestoletnich Anglików oznacza jedno - syf po wyjściu. Większy burdel zostawiali tylko Hindusi i Murzyni (bez podtekstów rasowych, po prostu wynik obserwacji). Rozumiem uczucia jakie tamci dwaj mieli pod waszym adresem, zachowanie oczywiście naganne, w takiej sytuacji mięsem sie rzuca w myślach.

pasterka [ Paranoid Android ]
blazerx --> tak samo wyrozumialy bylbys dla Hiszpanow wysmiewajacych z Anglikow, ktorzy pomimo kilkuletniego pobytu w Hiszpanii dalej nie naczuczyli sie jezyka?

Mazio [ Mr Offtopic ]
to jest dopiero lol:
Drogi
Shun! Jesli przyjezdzasz tylko na wakacje i chcesz ograniczyc koszta do
minimum, albo nawet przyjezdzasz na stale ale pierwsze miesiace chcesz
wydawac jaknajmniej to nie sluchaj ludzi, ktorzy sie tu wypowiedzieli.
Oni albo nie umieja wydawac albo pokazuja ci swoje normalne wydatki jak
juz tu sa na stale. Najwiecej racji ma psyche8, ale pozwolilem sobie
przedstawic jak JA OSOBISCIE wydawalem na jedzenie przez pierwsze 2
miesiace w Szkocji i jak to robilo okolo 7 moich znajomych.
Przykladowe obiady:
10 paluszkow rybnych w panierce Asda Smart Price - 0.18 £
1/3 paczki ryzu za 58 pensow - 0.20 £
Cena laczna obiadu: 0.38 £ ( i to przy tym jak cala paczke ryb je jedna osoba)
Spaghetti - makaron 1/3 paczki za 0.18 £ - 0.06 £
Sos, pol sloika za 40 p (to nie jest Smart Price i jest calkiem dobry) - 0.20 £
Razem: 0.26 £
Ryz zapiekany z mrozonymi warzywkami. Ryz jw. 0.20£, warzywa 1/4 paczki za 70 pensow - 0.18£,
Razem : 0.38 (jeden z drozszych)
Kotlety do hamburgera - pol paczki (w paczce 6 za 48 pensow) - 0.24 £
Fryteczki 1/3 paczki za 42 pensy - 0.14 £
Razem: 0.38 £
Chicken Nuggets ASDA SP (prawie jak w mc donaldzie) pol paczki - 0.26 £
Fryteczki jw. 0.14 £
Razem: 0.40 £
I tak mozna wymieniac wymieniac i wymieniac obiady w granicach 0.20 - 0.40 £
Co do sniadan i kolacji:
Czekolada do chleba Asda SP - 0.62 £ (starczy na 4 obfite sniadania)
Szynka 10 plasterkow SP (2 sniadania - ja jem przynajmniej po 5 kromek) - 0.31 £
10 parowek /frankfurterek - 1.00 £ - na 2-3 kolacje
Chlebek za 0.18 £ jest do dupy ale brazowy za 0.32 jest ok.
OCZYWISCIE
MOJ POWYZSZY JADLOSPIS OPARTY JEST O MINIMUM - TERAZ WYDAJE ZWYKLE
25-30 NA TYDZIEN BEZ ZADNEGO OSZCZEDZANIA (POZDRAWIAM TWARDOGLOWEGO -
"180 TO TROCHE MALO ALE NA POCZATEK DA RADE). WYDAWALEM PRZEZ PONAD 2
MIESIACE 6-7 £ / TYDZIEN - NIGDY NIE BYLEM GLODNY A POTRZEBUJE DUZO
ZEBY SIE NAJESC, WAZE PRAWIE 100 KG. KOLEZANKA O MNIEJSZYCH POTRZEBACH
WYDAWALA 3 F / TYDZIEN.
Wszystkie ceny ktore podalem sa stale
(nie na zadnej promocji) i aktualne - na promocjach mozna znalezc
czesto w tych cenach lepsze produkty ale na tym nie mozna bazowac.
Co
do alkoholu to prawie non-stop jest promocja (akurat teraz nie ma) Buy
3 for 20 £ jesli chodzi o zgrzewki dwudziestu browarow (Carslberg,
tennents, fosters), mamy wiec 60 piw za 20£ co daje 0.33 £ za jedno.
Reszte wydatkow tez masz chlopie ostro zawyzona no ale lepiej planowac wiecej i wydac mniej niz odwrotnie, pozdrawiam.
blazerx [ ]
Mazio--> źródło?
blazerx --> tak samo wyrozumialy bylbys dla Hiszpanow wysmiewajacych z Anglikow, ktorzy pomimo kilkuletniego pobytu w Hiszpanii dalej nie naczuczyli sie jezyka?
Z tego co wiem zdecydowana większość Anglików którzy wyjeżdzają do Hiszpanii, nie pracują tam tylko spędzają emeryture i żyją w osiedlach zamieszkałych przez samych anglików, więc sytuacja jest troche inna niż polaków( czyt. nas) jadących do Anglii w celach zarobkowych. Każdy kto jedzie i chce pracować w innym kraju powinien podjąć trud nauczenia się języka i obyczajów( to jest też ważne).]
blazerx --> z moich dotychczasowych, na szczęście już zakończonych, doświadczeń z kateringiem w UK mogę stwierdzić że grupka nastoletnich/dwudziestoletnich Anglików oznacza jedno - syf po wyjściu.
To trochę tak jakbyś powiedział: mieszkam w Polsce, mogę stwierdzić, że Polacy zostawiają najgorszy syf po wyjśćiu z baru/restauracji, pojedziesz do Malezji i uslyszysz pewnie, że Malezyjczycy zostawiają najgorszy syf, strasznie to ogólnikowe stwierdzenie. Nie mam zamiaru wystepować to w roli wielkiego obrońcy Anglików ale trochę dziwnie się robi jak niektórzy pokazują ich jako nierobów, chlejusów, brudasów ect.
pasterka [ Paranoid Android ]
blazerx --> a jakie to ma znaczenie, w jakim celu ktos emigruje? i rozumiesz, ze popierasz zamykanie sie w angielskich gettach w Hiszpanii? zreszta jak gadalam z kumpela z pracy, ktora chce tez wyjechac do Hiszpanii za rok-dwa lata (ma 30 lat, wiec do emerytury jej jeszcze daleko), to powiedziala, ze tam nie trzeba znac hiszpanskiego, bo jest duzo firm, w ktorych wiekszosc pracownikow to Anglicy. Moim zdaniem, GDZIEKOLWIEK i w JAKIMKOLWIEK celu jedziesz, powinienes nauczyc sie jezyka mieszkancow, bo tego wymaga chocby kultura.
blazerx [ ]
pasterka-->
Nie powiedziałem, że popieram zamykanie się Anglików w osiedlach w Hiszpanii będąc szczerym jest mi to obojętne, nie byłem w Hiszpanii, w najbliższej przyszłośći nie zamierzam tam jechać, znam pare osób pochodzących z Hiszpanii i mieszkających w Wielkiej Brytanii i mogę się spytać o ich zdanie, przecież w końcu to ich kraj nie mój.
Bardziej mogę zrozumieć nieznajomość języka u 60 letniego Anglika który przeprowadził się do Hiszpanii na emeryturę, niż u Polaka, który wyjechał do Anglii(czy gdziekolwiek) w celach zarobkowych.

Mazio [ Mr Offtopic ]
tu masz blazerxie

blazerx [ ]
Dziekuje,
KOLEZANKA O MNIEJSZYCH POTRZEBACh WYDAWALA 3 F / TYDZIEN.
dramat
alma_uk [ Pretorianin ]
coz, anglicy w hiszpani czuja sie tak, jak my w anglii. w koncu polacy w anglii trzymaja sie razem, wiec czemu oni w hiszpanii mieliby czynic inaczej??
"Najlepszy system to wyjeżdżam_a_następnie_siedzę_tam_pare(naście)_miesięcy"- i ide do szkoly:)).
blazerx- gdzie ty kupujesz jedzenie? dziwne te ceny troche, zwlaszcza po kolejnej tegorocznej podwyzce....

zarith [ ]
3 funty na tydzień? O_o
jakby policzyć, to ja się mieszcze w jakichś 5 dziennie, a i to tylko dzięki boskiej kantynie w robocie:) być może w szkocji, zgodnie z stereotypem, naprawdę można zaoszczędzić :D
blazerx [ ]
alma_uk ---> ja z reguły kupuję tam gdzie mam najbliżej, czyli Sainsbury.
Nie mówilem o mojej kolezance tylko cytowalem teks ktory zapostowal Mazio:
Kharman [ ]
blazerx -->To trochę tak jakbyś powiedział: mieszkam w Polsce...
Nie, ponieważ pracowałem na Heathrow więc miałem przekrój przez cały świat w zasadzie, i tak jak na szczycie drabinki "Najwięksi syfiarze" królowali Hindusi exequo z Murzynami, nastoletni Anglicy byli gdzieś w połowie a Japończycy na samym dole a w zasadzie poza kategorią, bo w znakomitej większości przypadków nie było co po nich sprzątać bo zostawiali stoliki w stanie w jakim je zastali.
blazerx [ ]
W mojej sytuacji nie chodziło im o to, że nie posprzątamy po sobie, tym dwom typom chodziło raczej o to, że przyszliśmy do ICH hamburgerowni i zamierzaliśmy zjeść jedzenie na miejscu kiedy już chyba mieli zamiar zamykac(przyszlismy po 10 mcdonalda zamykaja o 11 bodajze). Możemy debatować ile chcesz, dla mnie jak przyjmujesz prace w takim miejscu jak restauracja to ci ludzie nie powinni narzekać na to kto/kiedy/po co przychodzi do ich świętego przybytku. Będąc szczerym i na Twoim przykładzie (jeżeli mogę) dostawałeś x kasy za y godzin i założę sie, że w Twoim kontrakcie który podpisałeś przed rozpoczęciem pracy miałeś napisane na czym polega praca i musiałeś mieć czystą świadomość tego na czym ta praca polega, nie zrozum mnie źle ale jak wiedziałeś na co sie godzisz zatrudniając sie w cateringu to masz jakieś wyrzuty do Anglików za to, że po sobie nie sprzątali?
Wracając do tamtej sytuacji, tych dwóch Polaków nie tylko komentowało spraw dotyczących ich świętego McDonalda ale także nasz osobiste rzeczy: jakieś wieśniackie komentarze odnośnie ubioru jednego z nas.
Kharman [ ]
blazerx --> to że wiedziałem na co się piszę nie znaczy że tamtą pracę kochałem, jest to kwestia podejścia do obowiązków. Ode mnie złego słowa byś nie usłyszał nawet gdybyś rozsmarował swój posiłek po blacie na pięć minut przed zamknięciem, co najwyżej miałbym o czym opowiadać ludkom z pracy. I nie robię zarzutów Anglikom że po sobie nie sprzątają, po prostu przez niemal trzy lata zdążyliśmy sobie ułożyć ranking syfiarzy a Anglicy znaleźli się tam gdzie się znaleźli. A codzienna praktyka pokazywała że zdobyli pozycję zasłużenie.
Transcended [ Centurion ]
Heh, Zarith - 5F dziennie, gratuluję samozaparcia.
Jak tylko przyjechałem wydawałem podobnie, teraz jakieś ~80-100 tygodniowo. Przy zarobkach netto ~400 tydzień i tak zostaje mi te 150-200F, które z czystym sumieniem i bez problemu można skitrać ;)

zarith [ ]
żadne samozaparcie, kantyna w robocie:) sniadanie z obiadem kosztują mnie 2 - 2.5 funta:)

blazerx [ ]
3 f na tydzień - to jest dopiero oszczędność...
Dessloch [ Senator ]
to masz szczescie zarith u mnie w kantynie obiad 2.95.. a i najesc sie tym nie mozna
do tego sniadanko 1.5 funta.
nie mowie ze codziennie tak jem, ale zdarza mi sie
na pasze wydaje jakies 80-100 funtow tygodniowo. Liczylem dokladnie pzrez 3 tygodnie. I tak wlasnie mniej wiecej wyglada to.
a na jedzeniu nie lubie oszczedzac :) wole dobrej jakosci niz jakies paluzki rybne z asdy bez smaku
Dessloch [ Senator ]
a i narazie zapomniec o oszczedzaniu... :> jeszcze grosza nie zaoszczedzilem a wrezc jestem bardzo duzo w plecy przez pol roku :) jakies 1500 funciakow. Ale ja tu zarabiac nie przyjechalem

Transcended [ Centurion ]
Mi bardzo podobają się angielski puby. Angielski Weatherspoon jest chyba jednym z najtańszych w Europie (ta marka to sieć pubów w całym Londynie, nie wiem jak jest poza city).
Piwo 1.80 - 2.60, wino (butelczyna) od 6.99 - 5 lat temu drożej płaciłem w Warszawie.
Stek, frytki, surówka - 6F, hamburger, frytki, surówka, piwko - 4.95F. Żyć nie umierać, za 30F mozna "żondzić" do rana.

Mazio [ Mr Offtopic ]
Ogłoszenie z forum szkocja.net:
Dodano: 13/05/2008
praca
w fabryce mycia talezy, odpowiedni kandydat powinien miec zaliczona
szkole przetrwania lub powinien byc rezerwista jednostki specjalnej!!!
obowiazki: mycie ujebanych garow i osranych naczyn, na sniadaniach jest
ich tysiace, przyjmowanie mega duzych dostaw od okolo 10 dostawcow,
obsluga jadalni oraz jej czyszczenie i pucowanie, dbanie o czystosc
parkingu oraz tylow hotelu, oraz robienia setki innych wymyslnych
rzeczy wymyslonych przez szympansa tj szefa kuchni alexa oraz jego
pupilka osranej malpki z columbijskiej dzungli pana ''papiego'' (czaly
czas zastanawiam sie kto mu nadal tak pedalska ksywke??). oczywiscie
najnizsza krajowa... jesli jestes zainteresowany podejdz do recepcji
hotelowej i wydukaj ''JA BIALY MURZYN CHCIEC ZAPIERDALAC''

Transcended [ Centurion ]
takie oferty są i w PL, a kultura pracy u nas dużo niższa, więc proszę nie pisać, że na zmywaku polacy pracują tylko w UK - owszem tu się da nawet z tej najniższej krajowej uciułać coś tygodniowo, w PL ciężko przeżyć do piętnastego. A jakoś tłumów murzynów czy innych chinczyków chcących zapierdalać na rodzimych zmywakach nie widać, a ktoś to przecież robi ;)
Więc imho najgorzej mają Ci co zostali w kraju i szorują te polskie gary... respekt!

Transcended [ Centurion ]
btw sprawdzam teraz ceny akumulatorków do aparatów fotograficznych (chcę kupić zapasowy bo ostatnio wyjechałem w plener z kompletnie rozładowanym aparatem), sprawdzam na ebay-u - 10F, w PL - 69.99zł, oryginał - 129.99zł.
Oprócz wódy i papierochów coś w PL jeszcze jest tańszego niż w UK?
Dessloch [ Senator ]
prawdopodobnie domy publiczne ;)