
KogUteX [ cziken ]
Gry liniowe i nieliniowe
Często widzę narzekania "Ale ta gra jest linioooowa". Pytałem się znajomych i wychodzi, że tylko ja lubię gry, w których nie ma na siłę wpychanej swobody. Dziwi mnie bardzo, że ktoś np. stawia Stalkera nad Half-Lifem, za to, że można pobiegać sobie między krzakami.
Nie żeby swoboda była całkiem zła. Przykładem może być tu seria GTA, która pod tym względem ciągle się poprawia - wchodzenie do budynków, bilard, automaty - chcą zrobić 'symulację' życia. Mimo całej tej wolności i tak zazwyczaj jak skończę wszystkie misje, to kończę z GTA, bo głównie zależy mi na wątku fabularnym, który w grach GTA3+ jest conajmniej dobry. Taki małolat będzie zachwycony grą z zupełnie innej strony. Dam tu jako przykład mojego młodszego brata, który tylko ściągnął 100% save, wpisuje kody i robi 'rozpierduche'. Nie będę jednak narzekał na GTA, bo mimo to dała mi wiele fajnych chwil, podczas gdy poznawałem fabułę i oglądałem często świetne wstawki 'filmowe'.
A teraz popatrzmy na Half-Life'y. Gry liniowe do bólu, ale czy przez to są złe? Nie wydaje mi się. Przeszedłem je kilka razy i wciąż co kilka miesięcy do nich wracam. Właśnie tak dobrze wykorzystana liniowość w grze może doprowadzić do tego, że wczuwamy się w swoją postać, a sama gra jest niczym dobra książka. Co wolimy? Biegać od miasteczka do miasteczka w Stalkerze tylko po to, by od czasu do czasu zaliczyć jakiś 'kluczowy' moment dla fabuły czy 'przeżywać' ciągłą przygodę w Half-Lifie?
Co do samego Stalkera to nie muszę dodawać chyba, jak w nim ta swoboda jest okaleczona. Świat składa się z puzli i można przejść tylko po wyznaczonym ogonku, wszędzie siatki. Cała 'para' w Stalkerze poszła w swobodę, która i tak nie wypaliła.
Nie znam się na robieniu gier, ale z punktu widzenia programisty chyba jest łatwiej zaprogramować 'tunel', po którym gracz będzie szedł przez całą grę, łatwiej ten tunel naszpikować atrakcjami. A jak jest to w grze nieliniowej? Trudzą się oni milionami takich pierdułek jak 'Hmmm, co zrobić jeżeli gracz zabije swojego 'najlepszego przyjaciela'. Muszą oni przewidzieć każde działanie i przygotować odpowiednie zachowanie się gry. W ten sposób wkładają dużo więcej pracy, a gracz i tak NIGDY tego nie zobaczy, bo jak zabije kogoś, to potem od niego questa nie weźmie.
Większy jest problem, gdy twórcy gry nie przewidzieli, że gracz może wpaść na pomysł, dajmy na to, zastrzelenia celu z karabinu snajperskiego, a grę do przodu popchnie tylko skrypt, który odpali dopiero, gdy zbliżymy się do celu na ~50 metrów, wtedy on weźmie jetpacka i poleci sobie. Wiem, przykład głupi, ale nieraz widziałem podobne sytuacje. Chyba każdemu z nas w 'swobodnej' grze zdarzyło się szukać jakiegoś 'przełącznika', bo skrypt nie chce 'zaskoczyć' i gra stoi w miejscu. Wreszcie, gdy staniemy na jakiejś płytce chodnikowej, która zadziała jak przycisk, wreszcie po wielu minutach czekania możemy grać.
Trochę się rozpisałem, więc przejdę do rzeczy - jakie wolicie gry? Liniowe, gdzie jesteśmy prowadzeni po ścieżce, ale naszpikowanej atrakcjami, czy swobodne, w których możemy zrobić wszystko, ale występują wady opisane wyżej.
los_hobbitos [ Chomikołak ]
Hm, to zależy od gatunku gry. Bo w takich FPS-ach wolę, gdy gra jest liniowa, ale za to w grach typu cRPG bardzo cenię swobodę rozgrywki. Weźmy takiego Morrowinda. Tam główny wątek fabularny nie jest zły, jest długi i całkiem ciekawy, ale główną atrakcją gry jest swobodna eksploracja świata i wykonywanie zadań pobocznych. Dobrze jest też, jeśli zadania w grze da się wykonać na kilka sposobów, bo wtedy do gry chce się wracać.
Fett [ Avatar ]
Idealnym przykładem gry, gdzie liniowość bardzo przeszkadza to "Piraci z karaibów" Chciałoby się pograć w gre gdzie sobie pływasz statkiem handlowym, kupujesz towary i bogacisz sie coraz bardziej i bardziej. Kupujesz nowy statek... typowy symulator handlowca. Ale przez fabułe nie da się zrobić kompletnie nic. Bo raz ze nie możesz kupic ani zdobyc wiekszego statku dopuki nie skonczysz odpowiedniej czesci fabuły, albo nie mozesz wplywac do ktoregos portu bo Cie porwa, zamkna (bo tak jest w fabule) i nici z calego zdobywania kasy.... I tak grasz, grasz, grasz zeby do czegos dojsc i nagle konczy sie gra:(
PlayStation_fan [ O_o ]
Wolę gry liniowe. Ale tylko wtedy gdy gra na tym że jest liniowa zyskuje. Przykładam może byc God of War 2 lub Call of Duty 2. Gry do bólu liniowe, ale za to napakowane akcją, bez momentów w których nic się nie dzieję.
Deepdelver [ Legend ]
KogUteX --> to zależy:
1) czy chodzi o jednorazowe granie. Jeśli tak to oczywiście oskryptowana, liniowa gra oferuje rozgrywkę najbardziej atrakcyjną. Natomiast "replayability" takiego tytułu już jest marniutkie.
2) czy jest umiejętnie maskowana. Przykładem dobrego "rozegrania" liniowości jest np. pierwszy Medal of Honor albo Max Payne. Przykładem tragicznego jest np. przygodówka "Pompei", gdzie widzisz przed sobą ulicę albo korytarz ale nie możesz nim pójść.
3) od gatunku. Przy cRPGach liniowość jest zbrodnią, przy FPSach i skradankach jest niewskazana, natomiast w przypadku przygodówek jest mało dolegliwa.
4) od tego jak ją zdefiniujemy. Posłużmy się przykładem przygodówki - liniowością możemy nazwać jedną linię fabularną zwieńczoną jednym zakończeniem ze sporą swobodą "pośrodku" (mamy dostępnych wiele lokacji), to samo tylko, że z dostępną jedną-dwoma lokacjami naraz, a wreszcie grę, w której niemal wszystkie czynności musimy wykonywać w określonej kolejności (choć nie ma między nimi związku, np. bohater nie skorzysta z telefonu o ile wcześniej nie kupiłeś kalafiora). Liniową można nazwać nawet grę z kilkoma zakończeniami, o ile ich wybór wynika z końcowej decyzji, a nie przebiegu całej gry.
Vader [ Legend ]
Zależy wiele od gatunku gry. W FPP pełna swoboda raczej nie wypali, bo bardzo trudno jest powiązać totalną swobodę z linią fabularną. Fabuła musiałaby zatem zawierać tysiące różnych możliwości w zależności od tego co zrobi gracz. Na to nie ma zazwyczaj ani czasu ani pieniędzy.
Liniowość / nieliniowość ma ogromne znaczenie w RPG. Weźmy takiego legendarnego Fallouta, albo gry z pudła The Elders Scroll. Tam zostało to zrealizowane bardzo dobrze, jest fabuła główna, setki questów pobocznych, dostep od razu do calego swiata praktycznie. Te wolność i swobodę się czuje i ma to gigantyczny wpływ na odczucia związane z rozgrywką.
Czasem, właśnie ten szczegół sprawia, że w grę gra się 2 miesiące, zamiast 5 dni. Morrowind mi wyciął z życia 2-3 miesiące, Faalouta2 ukończyłem więcej niż 10 razy. A Half Life 2? Genialna gra, ale tylko na 5 dni i tylko na jedno lub dwa przejscia, nie więcej - bo już nic nie mam w niej do odkrycia.
Ciekawym przykładem jest seria BG. Zajmuje ona środkowe miejsce, pomiędzy liniowością a nieliniowością. Bardzo udany kompromis, zdecydowanie na plus.
Jeżeli chodzi o mój gust:
Shootery - wolę liniowe
RPG - nieliniowe
KogUteX [ cziken ]
Zgodzę się, że RPGi nie mogą być liniowe, a np. przygodówki nie mogą oferować swobody, bo niszczy to całą grę. Ewentualnie liniowe RPG zamienia się w RPG w wersji lite, jak np. Dungeon Siege. Też myślałem o Medal of Honor. Gra liniowa, ale zapada w pamięć jak HL. Niestety również na kilka wieczorów.
Jednak z prywatnego powodu lubię gry liniowe. Często nie mam czasu na gry, a częściej po prostu nie chce mi się zastanawiać, co dalej mam kombinować (znowu jako przykład mogę wziąć tego nieszczęsnego Stalkera). Dlatego wolę przejść grę raz, a potem odstawić ją na półkę - jak książkę.
Nie żebym był całkowitym wrogiem nieliniowości, po prostu taki preferuję typ rozgrywki. W RPGi też gram i np. z tego powodu znudził mi się 'doskonały' (?) World of Warcraft, do którego pewnie za pare miesięcy wrócę, ale gdy teraz myślę o tym, żeby znowu usiąść i zbierać jakieś grzyby przez kilka godzin, aby ugotować super-grzyba, to już wolę obejrzeć film, czy poczytać.