GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Dlaczego ludzie topią swoje smutki w alkoholu

15.04.2007
15:19
[1]

Shantiraj [ Junior ]

Dlaczego ludzie topią swoje smutki w alkoholu

Chciałbym Was poprosić o wypowiedzenie się na ten temat który prześladował/prześladuje nadal wiele rodzin na świecie

15.04.2007
15:26
smile
[2]

darek_dragon [ 42 ]

Bo ludzie są głupi.

Kiedy nie potrafią zrobić nic ze swoim życiem poszukują chwil szczęścia w zatruciu się związkiem chemicznym.

15.04.2007
15:26
smile
[3]

dj4ever [ Czekam na LOST 4 ]

Dlaczego ludzie topią swoje smutki w alkoholu

jest też Wisła

15.04.2007
15:27
[4]

Soulcatcher [ Admin ]

bo są słabi, ciamajdowaci, są nieudaczikami którzy nie potrafia w życiu poradzić sobie z niczym nawet z samymi sobą. No i są też tacy którzy są chorzy, bo alkoholizm to choroba.

15.04.2007
15:28
[5]

VYKR_ [ Vykromod ]

Moglbym odpowiedziec na to pytanie, ale skladalem sluby czystosci, ze nie bede gadal z ludzmi ktorzy nigdy w zyciu nie tkneli alkoholu.

15.04.2007
15:29
smile
[6]

Aniek [ Generał ]

Bo ludzie są głupi

Bez komentarza.

15.04.2007
15:30
[7]

[email protected] [ Reservoir Dog ]

Bo tak jest najlatwiej...

15.04.2007
15:31
[8]

Ancient_Druid [ Konsul ]

Jest to zwykły przejaw słabości. Nie każdy potrafi poradzić sobie ze swoimi problemami, a jak jesteś pijany to przestajesz się przejmować i zastanawiać. Ja sam mam dopiero 18 lat i nie miałem jeszcze w życiu prawdziwych problemów (co za problemy może mieć taki dzieciak:P) ale na pewno znajdą sie na tym forum tacy co już topili smutki w butelce wódki.

15.04.2007
15:32
[9]

BBC BB [ Leg End ]

Bo jest najłatwiej, bo zapominasz o problemach, bo możesz się wyluzować, nie myśleć o świecie, tylko się cieszyć.

15.04.2007
15:33
[10]

Kompo [ aka dajmispokoj ]

Piję często, ale jeszcze nigdy nie topiłem smutków, w takim sensie, że nigdy nie piłem, a po napitku rozpaczałem i czułem, że to przez problemy. Owszem, czasami problemy skłaniają mnie do picia, ale gdy się napiję to się zawsze dobrze bawię. :)

15.04.2007
15:35
smile
[11]

Loon [ Panicz ]

Tak, wbrew pozorom zdanie Kompo jest bardzo istotne, bo to wielki alkoholik, choć się wstydzi przyznać.

Moim zdaniem piją, bo myślą, że PO bedzie latwiej/lepiej :)

15.04.2007
15:35
smile
[12]

Grucha [ Generał ]

Po waszych wypowiedziach widać, że strasznie niedoinformowani jesteście. To jest ciężka, nieuleczalna choroba, która gnębi nie tylko środowiska patologiczne. Temat jest szeroki jak rzeka, ale dyskusji o takich sprawach nie toczy się na forum o grach komputerowych...

Soulcatcher--->"bo są słabi, ciamajdowaci, są nieudaczikami którzy nie potrafia w życiu poradzić sobie z niczym nawet z samymi sobą. No i są też tacy którzy są chorzy, bo alkoholizm to choroba."

Twoja wypowiedź jest po prostu żałosna.

edit : było strasznymi ciemniakami, ale uznałem że to niegrzeczne z mojej strony

15.04.2007
15:37
smile
[13]

Kompo [ aka dajmispokoj ]

Loon - > z tą różnicą, że ja nie myślę, że po będzie łatwiej/lepiej, tylko wiem, że będzie lepiej. :)

15.04.2007
15:37
smile
[14]

Deser [ neurodeser ]

Po niektórych komentarzach to tylko się upić niż miec doczynienia ze "społeczeństwem"

15.04.2007
15:38
[15]

Maliniarz [ The Watcher ]

Poczytaj sobie troche ksiazek socjologiczno - psychologicznych(nie trzeba dlugo szukac - jest ich cala masa). Mozesz tam znalesc duzo na temat specyficznych uwarunkowan srodowiskowych (niezaleznych od jednostki), zwizane miedzy innymi z przemianami w wspolczesnym swiecie.
Wbrew pozorom, nie jest to takie proste, choc niektorzy wola tak zakladac, spychajac te jednostki na margines spoleczny tlumaczac, ze sa slabi, a podpierajac teoriami iscie naturalistycznymi - najlepiej by ich wyeliminowac ze spoleczenstwa.
A jesli wydaje sie Wam wszystkim, ze tylko od Was zalezy Wasze zycie - nie chcialbym byc tym, ktory sie smieje ostatni.

Deser -> cieplo.

15.04.2007
15:41
[16]

Soulcatcher [ Admin ]

Grucha ---> dlaczego ciemniaku wycinasz moje wypowiedzi i wyrywasz je z kontekstu. Nie odktywaj ameryki bo to ja przed tobą napisałem "alkoholizm to choroba". Ale pytanie w wątku jest nie o alkoholimz jako chorobę tylko "Dlaczego ludzie topią swoje smutki w alkoholu?"
I dopowiem ci jeszcze raz, ludzie rozwiazują swoje problemy z pomocą alkoholu bo są słabi, beznadziejni i do niczego. Bo nie potrafia sobie z niczym poradzić i alkohol jest dla nich najłatwiejszym wyjściem, a chroba przychodzi później i ma inne przyczyzny.
A żałosny jesteś sam skoro jednej linijki do końca nie potrafisz przeczytać.

15.04.2007
15:42
[17]

Shantiraj [ Junior ]

Uważasz że Jeśli pijesz z qmplami jakąś 0.7 to jesteś super koleś?A to:
VYKR_,,...nie tkneli alkoholu"
To odpowiedź dla takich jak Ty->pije bo inni piją<-Dla Mnie każdy kto zkładał przysiegę Bogu a złamał ją powinien już dawno siedzieć w piekle.Niepowiem że nigdy nieprubowałem alkoholu,ale to dlatego że Wychowywałem sie w ciągłym strachu,codziennie kładłem sie do łóżka ze świadomością że może to być ten ostatni raz,kiedy kłade się do Niego o własnych siłach,codziennie wstawałem z łóżka ze świadomością,że oto kolejny dzień życia który dostałem w łasce.W łasce,kiedy nic złego mi się nieprzytrafiło.Niekryje mojej przeszłości i przestrzegam każdego z Was,czytelników,że to co spotkało w moim życiu Mnie,jeśli będziecie pić niezdawając sobie sprawy z tego co robicie,Wasze dzieci będą przegrywać z tym codziennie.Każdy ma prawo do Swojego życia,ale nie do życia według czyjegoś życzenia

15.04.2007
15:42
[18]

hohner111 [ TransAm ]

Czasami to robie...ale w pore sie opanowuje i konczy sie na 1-2 piwkach, a w sumie konczyło bo nie piłem od cholery czasu...(no moze wczoraj ale wczoraj to imprezka byla).

Szczerze? Piłem, gadalem sam ze sobą albo z kumplem szedlem do domu i spać, jakoś lepiej było...ale jak rano sie budziłem i znowu zaczynało sie myslenie o problemie to...ech, nie polecam pić na smutki...

"ludzie rozwiazują swoje problemy z pomocą alkoholu bo są słabi, beznadziejni i do niczego. Bo nie potrafia sobie z niczym poradzić i alkohol jest dla nich najłatwiejszym wyjściem" - ostro przesadzasz Soul...

15.04.2007
15:45
smile
[19]

asfalth [ Chorąży ]

Głowna przyczyna jest to ze im sie nudzi, tak po prostu nudzi. Nie maja ochoty rozwijac sie, kariera ich nudzi, rodzina nudzi, zycie nudzi, zycie poza tym nie ma sensu, wiec po co te skrupuły, seta i do przodu

15.04.2007
15:46
[20]

Maliniarz [ The Watcher ]

Soulcatcher ->czytajac Twoje posty, mozna odniesc wrazenie Twojej "twardosci". Szczegolnie, gdy stwierdzasz ludzie rozwiazują swoje problemy z pomocą alkoholu bo są słabi, beznadziejni i do niczego.
Musze Cie niestety zmartwic, bo kazdy - tak Ty,jak i nawet ten z najtwardszej skaly ma ten guziczek, po ktorego nacisnieciu czlowiek peka.

15.04.2007
15:50
[21]

VYKR_ [ Vykromod ]

Shantiraj--> nie pijam 0,7, to po pierwsze.
Po drugie, skoro juz tak egzystencjalistycznie zdales sobie sprawe z kruchosci swojego zycia i temu podobnych pierdol, to czemu nie masz odwagi pojsc o krok dalej w tym rozumowaniu? Co to za zycie bez odrobiny przyjemnosci? A wszystkie przyjemnosci niestety kosztuja. Ale na szczescie malo jest takich, ktorzy chca umrzec ze starosci. (sorry za takie skondensowanie tekstu ale naprawde nie chce mi sie uprawiac lopatologii)

15.04.2007
15:51
[22]

Shantiraj [ Junior ]

Więc dlaczego Mój ojciec po dniu pracy przychodził do domu bił moją mamę a Ja nic niezrobiłem?Dlaczego kiedy zabrałem telefon do swojego pokoju i zadzwoniłem na policje po interwencji i przewiezieniu go za zakręt,policjanci wzięli 200 złotych łapuwki Muj ojciec wrucił na 2 piwa do baru i z powrotem do godziny 2 w nocy walił głową Mojej mamy o ściane???Alkoholizm nietylko niszczy ciało i umysł,męci w głowie i zabija szare komurki

15.04.2007
15:55
[23]

mirencjum [ operator kursora ]

Im więcej piłem, tym problemy moje stawały się większe, to znów trzeba było się napić!
Skończyłem z piciem, dałem radę wszystko wyprostować. Już parę lat wolę trzeźwe spojrzenie.

15.04.2007
15:56
[24]

Ancient_Druid [ Konsul ]

Maliniarz ---> to, że ktoś pęka, jak to ująłeś nie znaczy, że musi sięgać po alkohol. Ja nie wiem jaki jest Soul, bo go nie znam, może rzeczywiście jest twardy, a może tylko udaje, bo admin musi dawać przykład, ale faktem jest, że są ludzie silni i ludzie słabi. I może Cię to rozczaruje ale są jeszcze na świecie ludzie, którzy potrafią przezwyciężać swoje problemy.

15.04.2007
15:56
[25]

VYKR_ [ Vykromod ]

Shantiraj-->
Tak. A kazdy kto pije jest alkoholikiem. Ba! Mozna nawet zaryzykowac stwierdzenie, ze kazdy kto pije bije swoja zone i jest twoim ojcem.
Synku, idz sie wyplakac gdzie indziej. Najlepiej do baru.

15.04.2007
16:01
smile
[26]

Shantiraj [ Junior ]

mirencjum Jestem z Tobą ;)

15.04.2007
16:01
smile
[27]

Dark Templar [ Pretorianin ]

W pełni zgadzam się z Soul'em.

Jeżeli picie jest dla niektórych rozwiązaniem, to naprawdę żal mi takich ludzi. Co jednak nie zmienia faktu, że muszą to być niezłe pierdoły :/

15.04.2007
16:01
[28]

Deepdelver [ Legend ]

Ci, którzy piszą, że w alkohol, dragi i samobójstwo uciekają ludzie słabi, po prostu sami nie doświadczyli prawdziwego problemu. Gdyby takowy ich spotkał, pękliby zapewne jak zapałka - łatwe ferowanie wyrokami to oznaka braku pokory wobec losu. A tylko taka pokora pozwala wstać z podłogi i zacząć budowanie swojego życia na nowo, od podstaw. Nie ma ludzi niezniszczalnych, pod pewnym ciężarem ułożonym w krytycznym miejscu każdy pada na kolana. Jednego złamie strata pracy, drugiego przewlekła choroba, trzeciego samotność i tęsknota, jeszcze innego śmierć dziecka.

Przerażająca jest dzisiejsza pogarda dla słabości i cierpienia. Nie dość, że nie kwapimy się z pomocą, to jeszcze sączymy jadowite sądy. Ech...

15.04.2007
16:02
[29]

Shantiraj [ Junior ]

VYKR_ idź do kolegów z pod kontynera na jednego Tutaj niema dla Ciebie miejsca

15.04.2007
16:02
[30]

darek_dragon [ 42 ]

Maliniarz --> Użyłeś wielu słów do wyrażenia fundamentalnej prawdy: ludzie, choć są w nich jednostki wybitne, w swojej dużej masie (zwanej społeczeństwem) są głupi. Nie potrafią stworzyć środowiska, w którym każda jednostka miałaby kontrolę nad swoim życiem i znajdowała pomoc u innych w razie problemów. Stworzyli natomiast społeczeństwo, w którym jednostki słabe często nie mają szans w starciu z codziennym życiem. Dla takich ludzi społeczeństwo, które było jednym z największych osiągnięć naszego gatunku i pozwoliło nam przez 15000 lat zdobyć dominację nad planetą, staje się wrogiem.

Bez wsparcia u innych ludzi jednostka ma dwa wyjścia: albo wydobyć się z dna własnymi siłami, albo np. utopić się w alkoholu. I tu Soulcatcher ma po części rację krytykując ludzi, którzy wybrali to drugie rozwiązanie. Bo ono, z logicznego punktu widzenia, nic nie daje. I gdyby ludzie nie byli głupi nigdy by go nie wybrali.

VYKR_ --> Życzę ci szczęścia w twym hedoniźmie. Może nigdy nie będziesz musiał zweryfikować swoich poglądów.

15.04.2007
16:02
[31]

erton F [ Konsul ]

Ludzie nie pija tylko po to zeby zapomniec o problemach, powiedzialbym, ze zazwyczaj pija z innych powodow. To takie glupie uproszczenie. Ja osobiscie nigdy tego nie zrobilem, troche tez z zasady. Pije ot tak, bez dorabiania sobie filozofii.

15.04.2007
16:03
[32]

Grucha [ Generał ]

Soulcatcher---> nie zgrywaj takiego twardziela, ponieważ jeszcze kawał życia przed tobą i może cię ono skruszyć i złamać w ułamku sekundy. I nawet nie zauważysz kiedy będziesz "słaby, beznadziejny i do niczego".

Zanim zaczniesz dyskusję na temat alkoholizmu poczytaj trochę, poprzeglądaj fora internetowe a potem zacznij osądzać tych ludzi. Twój kolejny post potwierdza kompletny brak nawet elementarnej wiedzy w tym temacie, więc proszę przestań bo to jeszcze bardziej żałosne.

15.04.2007
16:05
[33]

Yoghurt [ Legend ]

Po pierwsze->nigdy nie bywam smutny
Po drugie-> Jestem alkoholikiem, bo pije w towarzystwie, na imprezach, ba, zdarza mi się wziąć piwko z lodówki jako zapitkę do przekąski przygotowanej na jakiś film na dvd
Po trzecie-> Jak wiemy z prostego logicznego równania, każdy, kto pije alkohol, jest pijakiem, a więc na pewno jest też złodziejem, bo kazdy pijak to złodziej. Porazajace myślenie
Po czwarte-> Szantiraju, wzruszyła mnie twoja historia. tak sie zasmuciłem, ze pójdę się napić.




15.04.2007
16:06
[34]

Flyby [ Outsider ]

..ojejku, zaczyna się używać alkoholu żeby radość życia podkręcić ..podkręca się tu podkręca się tam i zauważa uniwersalność trunku ..dodaje śmiałości przy dziewczynie, kumpluje na podwórku i ułatwia kontakty z otoczeniem ..na wesoło dajemy w mordę, lżej sie ucieka ..fajnie jest
..Potem jak dom i praca przychodzi, wiele powyższych elementów odpada przy użyciu - więcej smęcimy, gadamy ..takie się z nas używacze - gaduły robią ..Tyle że w domu i w pracy też najczęściej na innej fali nadają ..Wychodzi codzienność i jej kłopoty więc staramy się początkowo za pomoca trunków ją złagodzić ..Na początku jakoś to leci, potem zdarza się przesadzić raz i drugi - zdziwić szefa i żonę ..Szukamy wtedy azylu na zbolałą duszę według trunkowych schematów i ..
..właśnie ..dla wielu to już równia pochyła ;)

15.04.2007
16:07
[35]

Soulcatcher [ Admin ]

Grucha ---> ja mam prawie 40 lat i wypiłem w swoim życiu naprawdę dużo alkoholu, nie muszę czerpać mojej wiedzy z zalecanych przez ciebie for internetowych. Pewnego dnia powiedziałem sobie po prostu nie będę więcej pił i nie piję.

15.04.2007
16:07
[36]

Shantiraj [ Junior ]

Deepdelver Jesteś w setnie sprawy daje Ci 100% punktów za mądrą odpowiedź podsumującą To wszystko co podtrzymuje takich jak Ja do życia w którym moge spotkać i poznać takich jak Ty i wielu innych równie inteligętnych ludzi na tym forum.Dziękuję za to że pomogliście Mi w zrozumieniu tematu

15.04.2007
16:07
[37]

Mortan [ ]

Nie chodzi oto zeby pic non stop, bo to patologia, ale od czasu do czasu po ciezkim tygodniu moim zdaniem dobrzesie zresetowac, tak dla zdrowia psychicznego.

15.04.2007
16:08
[38]

BBC BB [ Leg End ]

Oj tak, picie to oznaka słabości, bycia pierdołą i życiowym nieudacznikiem.
Jak napisał Deepdelver - ludzie, którzy tak mówią, na prawdę nie mieli problemów. Sam w życiu ogromnych problemów nie miałem, ale np po stracie dziewczyny, schlałem się parę razy. I co z tego? Jestem pierdołą? A może alkoholikiem? Czasem, pod wpływem impulsu, człowiek nie wie, co robić, nei wie, jak się zachować. Faktem jest, że sięganie po alkohol jest bardzo proste, niedrogie, przyjemne. Gdy miałem problemy w domu, też chodziłem na imprezy, piłem. Nie wiedziałem, co zrobić, ale chwila relaksu pomagała później poważnie się zastanowić nad tym, co robić potem. I zawsze skutkowało.
Ile razy zapiłem w życiu smutki, tyle razy wyszło mi to w życiu na dobre. I nigdy nie miałem przez to problemów, nie uważałem siebie za pierdołę.


Nie chodzi oto zeby pic non stop, bo to patologia, ale od czasu do czasu po ciezkim tygodniu moim zdaniem dobrzesie zresetowac, tak dla zdrowia psychicznego.

Jakbym sam tak myślał :)

15.04.2007
16:09
[39]

hohner111 [ TransAm ]

Soul - masz ~40lat, powiedzmy ze zaczales smakowac alko jakies 20 kilka lat temu (zakładam, nie wiem, jak coś to sprostuj) i powiesz mi że przez te X lat ani razu nie napiłeś się bo byłeś smutny, zdruzgotany czy miałeś wielki problem ?

15.04.2007
16:10
[40]

Soulcatcher [ Admin ]

BBC BB ---> problem z alkoholem nie polega na tym że pijesz bo ci jest smutno, tak robi wiele ludzi, problem jest wtedy gry pijesz na zapas żeby ci nie byłe smutno, to takie uproszczenie ale mam nadzieję że rzumiesz o co mi chodzi.

hohner111 ---> tak zrobiłem to wiele razy i jedyny wniosek jaki z tego mam to to ze alkohol jest opium dla ludzi słabych

15.04.2007
16:11
[41]

Grucha [ Generał ]

Soulcatcher---> to idź na meeting AA i posłuchaj - wszystkowiedzący prawie 40-latku - może cię to skłoni do refleksji nad twoimi poglądami. A to, że wypiłeś tyle a tyle alkoholu nie świadczy o NICZYM.

15.04.2007
16:13
[42]

BBC BB [ Leg End ]

Soulcatcher - Szczerze, to nie lubię wypowiadać się o przygodach z alkoholem, bo wiem, ze nie ma się czym chwalić. Ale nigdy nie piłem na zapas, by smutno nie było, uwierz :)

15.04.2007
16:14
[43]

Maliniarz [ The Watcher ]

Andient_Druid ->
I może Cię to rozczaruje ale są jeszcze na świecie ludzie, którzy potrafią przezwyciężać swoje problemy.

Nie rozczaruje, ba - nawet ucieszy.

Jeden siegnie po flaszke, drugi po igle, a po co Ty siegniesz? Wcale Ci tego nie zycze, ale jakas czesc mnie chcialaby, zeby ludzi wysmiweajacy i drwiacy z slabosci innych zaznali troche swojej slabosci. Z perspektywy wlasnych oczu, mozna naprawde zobaczyc o wiele wiecej, nauczyc sie szacunku. Tej nauki zycze Wam wszystkim, ale bez ciezkich zyciowych przejsc.

15.04.2007
16:16
[44]

Soulcatcher [ Admin ]

Grucha ---> jeżeli ktoś potrafi się doporowadzić do tekiego stanu że musi chodzić na spotkania AA jest najlepszym dowodem na to że jest słaby i że nie potrafi sobie poradzić w życiu prawie z niczym. Bo tylko słaby człowiek może świadomie doprowadzić się do cieżkiej choroby jaką niewątpliwie jest alkoholimz. I oczywiste jest ze dla alkoholika sam alkohol staje się najważniejszym problemem życiowym, ale o to trzeba się martwić wczesniej, wtedy gdy bierzesz do ręki butelkę bo nie potrafisz poradzić sobie z życiem.
Mogę alkoholikom współczuc jako ludzom chorym, ale nie mam zamiaru im współczuć z tego powodu że byli na tyle słabi żeby się do tego doprowadzić. To nie jest choroba zakaźna ani nie ma dowodów na to że jestto choroba genetyczna, alkoholizm to choroba na własne życzenie. Coroba ludzi słabych, zbyt słabych aby podołać problemom w relanym życiu.

15.04.2007
16:18
smile
[45]

Deser [ neurodeser ]

PLAN A:
1.zakochać się.
2.założyć rodzinę.
3.zrobić karierę.
4.umrzeć.

PLAN B
1.zrobić karierę.
2.założyć rodzinę.
3.zakochać się.
4.umrzeć.

PLAN AWARYJNY:
1.umrzeć.

15.04.2007
16:21
[46]

Shantiraj [ Junior ]

Niemuwie że zaznałem łaski w życiu,ale to co dotąd przerzyłem wiele Mnie nauczyło,mnie a także wszystkich moich wiernych przyjaciuł u których znajdywałem schronienie.Powiem więcej niezycze nikomu tego co przerzyłem ale kiedy widzi sie coś takiego na własne oczy inaczej patrzy sie na świat.

15.04.2007
16:23
[47]

Grucha [ Generał ]

Soulcatcher----> doskonale wiem co to alkoholizm - w taki czy inny sposób - definicji nie potrzebuję, ale dziekuję. Nie podoba mi się po prostu twój lekceważący stosunek do tych ludzi. Nadal udowadniasz, że nie wiesz o czym mówisz. Życzę ci tylko żebyś kiedyś miał okazję porozmawiać z człowiekiem na poziomie, który sobie z tą straszną chorobą poradził - może odrobinę poszerzy to twoje horyzonty i zrozumiesz co nieco w tym temacie.

Dziękuję za dyskusję. To wszystko z mojej strony.

15.04.2007
16:23
[48]

Maliniarz [ The Watcher ]

Soulcatcher -> alkohlozim jest choroba spoleczenstwa, w szerokim znaczeniu tego slowa.
Dziekuj Bogu(jesli wierzysz), ze nie przytrafilo Ci sie trafic na skrajnosc swojej psychicznej wytrzymalosci. Najwidoczniej warunki zycia, w ktorych przyszlo Ci egzystowac nie doprowadzily Cie do takiego stanu, w ktorym mialbys wlasnie siegnac po alkohol(tudziez inna uzywke).
Ciezko jest oceniac sciezke zycia innego czlowieka, idac swoja, znajdujaca sie kilometr dalej.
Postrzeganie swiata w dwoch kolorach naprawde czasami ulatwia zycie. Pytanie tylko, czy jest to nadal zycie, czy obluda je nasladujace.

15.04.2007
16:26
[49]

Minas Morgul [ Adenosine triphosphate ]

Alkohol nie pomaga w problemach... to oczywiste.
Chociaż jak się tak zastanawiałem, to mleko też nie pomaga, więc z dwojga złego... :>
Ale nie bierzcie tego na poważnie ;)

Co do alkoholu, to trzeba po prostu odrobiny samokontroli. Alkohol jest dobry jako przyprawa (czasami pijam wino do jedzenia), ale raz na jakiś czas (raz na miesiąc, dwa) podczas imprezy także zdarzy się "trochę" łyknąć (mniej więcej swój spust znam, więc wiem, kiedy odmówić i skończyć... i jeszcze nie zdarzyło mi się skompromitować, zdemolować komuś dom, czy znaleźć się w miejscu y, bez pamiętania drogi z punktu x).

Wracając do tematu... Nie wiem, czy to powszechne, ale jeszcze nigdy w moim dość krótkim życiu nie przyszło mi do głowy, aby zalać smutki alkoholem. Mam raczej przeciwnie - gdy spotka mnie coś złego, siadam i na trzeźwo analizuję sytuację i poszukuję drogi wyjścia... lub po prostu komuś o tym opowiadam, ewentualnie po prostu idę spać... Podejrzewam, że gdybym się zapił, czułbym się jeszcze gorzej.
Wszyscy mamy inną psychikę i różnie reagujemy na poważne problemy.
Jak mówiłem - gorzej, gdy komuś brak samokontroli i każdy możliwy pretekst (czy to drobny sukces, czy drobna porażka) traktuje jako okazję do nachlania się, a naprawdę takie osoby znam. Tacy ludzie powinni już spojrzeć na swoje życie nieco bardziej krytycznie i mówię im to w twarz.
Nie wiem, czy Wy macie takie problemy, czy nie, ale coś, o czym pisze BBC BB jest jeszcze przeze mnie całkowicie wytłumaczalne i nie ma w tym nic dziwnego... Jeżeli to są przypadki jednostkowe, a nie ciągłe sięganie do butelki, to nie należy dramatyzować.
Na koniec jednak warto spojrzeć na statystyki... Mało osób przyznaje, że problem alkoholizmu ich dotyczy, ale podejrzewam, że nikt, kto zaczynał nie przypuszczał, że skończy w AA.

15.04.2007
16:27
[50]

Ancient_Druid [ Konsul ]

Maliniarz --->
Jeden siegnie po flaszke, drugi po igle, a po co Ty siegniesz?

Nie wiem, może po wszystko naraz, ale bynajmniej nie będę z tego dumny, nie nabiorę szacunku do siebie czy innych, którzy również nie dali rady.

15.04.2007
16:40
[51]

Maliniarz [ The Watcher ]

Byc moze, nabierzesz szacunek do zycia, swojego jak i innych. Nie bedziesz juz z taka latwoscia, spisywal na straty ludzi znajdujacych sie w powaznym zyciowym dolku, patrzec z gory i nazywac slabymi. Bo prawda jest taka ze kazdy z nas jest slaby, niektorzy po prostu trafili na taki zbieg roznych okolicznosci, ze sie zlamali - mieli pecha, a inni dalej ida przez zycia z usmiechem na twarzy.

15.04.2007
16:40
[52]

darek_dragon [ 42 ]

Czasem, pod wpływem impulsu, człowiek nie wie, co robić, nei wie, jak się zachować. Faktem jest, że sięganie po alkohol jest bardzo proste, niedrogie, przyjemne. Gdy miałem problemy w domu, też chodziłem na imprezy, piłem. Nie wiedziałem, co zrobić, ale chwila relaksu pomagała później poważnie się zastanowić nad tym, co robić potem. I zawsze skutkowało.

A co zrobiłbyś, gdyby alkohol nie rozwiązał twojego problemu? Gdybyś spotkał się z takim, którego nie dałoby się pozbyć szybką imprezą i chwilą relaksu? Zastanów się czy nie sięgnałbyś po następną butelkę?

Problem z alkoholem polega na tym, że ludzie go akceptują. Jako pomoc w rozwiązywaniu problemów, jako chwilowa odskocznia od rzeczywistości, jako rozrywka w "ciężkich czasach". Paradoksalnie, gdyby ludzi o radykalnych poglądach, takich jak Solcatcher, było więcej problem z alkoholizmem byłby ograniczony. Gdyby większość społeczeństwa traktowała alkohol jako "opium dla ludzi słabych" mniej ludzi by po niego sięgało. W końcu nikt nie chce być uważany za człowieka słabego, prawda?

Natomiast w naszym społeczeństwie można spotkać pełno ludzi, którzy mówią: "Alkohol jest zły. Ale rozumiem czemu pijesz. Life sux i czasem trzeba łyknąć dla zdrowia". Tacy ludzie może i są "zdrowi" i sami nie mają problemu z alkoholizmem, ale dla samego potencjalnego alkoholika stanowią niezbity dowód, że "wszyscy piją, gdy mają problem". I tu się zaczyna...

15.04.2007
16:46
[53]

Soulcatcher [ Admin ]

Maliniarz ---> około miliarda ludzi na ziemi żyje w skrajnej nędzy bez jakichkolwiek pozytywnych perspektyw na przyszłość i zaledwie kilka procent z nich popada w alkoholizm. Nie można czyjejś słabości tłumaczyć złymi warunkami w życiu i brakiem perspektyw.

Grucha ---> tak mam w rodzinie takiego ciecia który mi od około 20 lat opowiada jakie to życie jest straszne dla niego i ze dlatego musi pić. Jak każdy tuman nie potrafi wpaść na pomysł że może dlatego życie jest dla niego straszne bo pije.

15.04.2007
16:47
[54]

Deepdelver [ Legend ]

darek_dragon --> a co zrobić z ludźmi uciekającymi od problemów w żarcie? Też wypalić im "jesteś żałosnym, słabym grubasem, normalny człowiek nie pozwoli sobie na kilogram nadwagi"? Otyłość w skali globalnej jest przecież większym problemem niż alkoholizm. Jeden sięga po kieliszek, drugi wcina pizzę. Osobiście mam szczęście nie mieć skłonności do alkoholu ani nadwagi, ale moja zasługa w tym jest tylko częściowa i nie zamierzam z tego tytułu uważać się za panzercharakter czy ubermencha. :)

15.04.2007
16:47
[55]

Ancient_Druid [ Konsul ]

Nie spisuje ich na straty, ba powiem więcej, jeśli potrafią się wydostać z takiego dołka to brawa dla nich, i należy im się szacunek. Natomiast nie zmienia to faktu, że uciekanie od problemów (np. sięgając po alkohol) jest przejawem słabości, może tylko chwilowej ale zawsze.

15.04.2007
16:47
smile
[56]

Mazio [ Mr Offtopic ]

dlatego zawsze zachowujcie trzeźwość ! ja tak robię!

15.04.2007
16:49
[57]

Debczak_Lebork [ Głos Prawdy ]

Tez tego nie kumam... ja nie lubie pić jak jestem smutny... wtedy leze na łózku...
Alkohol uwielbiam jak mam dobry humer (prawie codziennie:])

15.04.2007
16:51
smile
[58]

Deepdelver [ Legend ]

Mazio --> ja ograniczam się do zachowywania twarzy. :)

15.04.2007
16:54
[59]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

Przerażająca jest dzisiejsza pogarda dla słabości i cierpienia. Nie dość, że nie kwapimy się z pomocą, to jeszcze sączymy jadowite sądy. Ech...

Deep---> mądrze napisane

Grucha ---> jeżeli ktoś potrafi się doporowadzić do tekiego stanu że musi chodzić na spotkania AA jest najlepszym dowodem na to że jest słaby i że nie potrafi sobie poradzić w życiu prawie z niczym. Bo tylko słaby człowiek może świadomie doprowadzić się do cieżkiej choroby jaką niewątpliwie jest alkoholimz. I oczywiste jest ze dla alkoholika sam alkohol staje się najważniejszym problemem życiowym, ale o to trzeba się martwić wczesniej, wtedy gdy bierzesz do ręki butelkę bo nie potrafisz poradzić sobie z życiem.
Mogę alkoholikom współczuc jako ludzom chorym, ale nie mam zamiaru im współczuć z tego powodu że byli na tyle słabi żeby się do tego doprowadzić. To nie jest choroba zakaźna ani nie ma dowodów na to że jestto choroba genetyczna, alkoholizm to choroba na własne życzenie. Coroba ludzi słabych, zbyt słabych aby podołać problemom w relanym życiu.


Większej bzdury, idiotyzmu i kretynizmu zarazem nie słyszałem. Nie masz pojęcia o problemie alkoholizmu, dlatego nie wypowiadaj się na ten temat.

Alkoholizm, to po piewsze choroba wrodzona. Rodzisz się z tym i umierasz. Oczywiście możesz zaleczyć jej skutki i nie pić jednak alkoholikiem pozostaniesz do końca życia. To jest przede wszystkim choroba emocji. Człowiek nie potrafi wyrazić ich, nie umie sobie często sam z nimi poradzić, tłumi je itp. Picie alkoholu często jest tylko efektem tego...
Alkoholizm to również nie jest choroba niudaczników. Dopaść może każego: biednego, bogatego, inteligentnego, uczciwego, złodzieja , bankiera, prawnika, architekta. Ci ludzioe nie są żadnymi nieudacznikami. Ich problemy polegające na tym , że nie potrafią sobie radzić w życiu często wynikają z zaniżonej samooceny, poczucia winy czy też braku umiejętności realnej oceny sytuacji, które to swoją przyczynę mają najczęściej w tym, że wychowali się w rodzinie dysfunkcyjnej( niekoniecznie alkoholizm, często przemoc, agresja, znęcanie się psychiczne). Alkoholizm ma też podłoże genetyczne. jak wykazały badania syn alkoholika ma 50% szans na to, też jest alkoholikiem. I nie jest to wcale choroba ludzi słabych. Każdy może być alkoholikiem. Mamy tylko taki utarty stereotyp alkoholika, brudnego menela stojhącego z wiśniówką pod sklepem. Jednakże kiedy to jakiś prawnik, lekarz, architekt czy przedstawiciel innego zawodu daje ostro w szyje, to nie możemy go nazwać alkoholikiem, bo jakoś nie pasuje nam on do stereotypu menela ze sklepu. Wtedy można go usprawiedliwić: przecież pracuje, nieźle zarabia, ma dobre dzieci i na tace daje, a że dzień w dzień musi wypić rano klina , a wieczorem napić się tak, że żona go odwozi do domu to nic takiego. To jesteśmy w stanie jakoś zaakceptować, wytłumaczyć. Alkoholicy to często ludzie nardzo ambitni, którym świetnie się wiedzie w pracy. Sam znam jednego faceta, który jest brygadzistą, znakomitym fachowcem, ale pije dzień w dzień wóde, ręce mu się trzesą, w robocie zawsze jest mocno wstawiony i nie jest w stanie długo wytrzymać bez alkoholu. kierownictwo firmy kilka razy zwracało mu uwagę, ostrzegało, że jeżeli jeszcze raz przyjdzie napity to go zwolnią, ale mimo uwag i ostrzeżeń on nadal pije, a oni go zwolnić nie mogą, bo nie mają obecnie tak dobrego fachowca, który mógłby wykonywać pracę na jego stanowisku.

15.04.2007
16:54
[60]

krooliq3 [ Lucid Dreamer ]

Topienie smutku w alkoholu jest dla mnie trochę dziwne. Ja rozumiem że alkohol jest dobry na imprezę, gdy człowiek chcę się zabawić ( sam lubię co jakiś czas wypić ). Ale na pewno nie pozwoli zapomnieć o problemach...

15.04.2007
16:57
[61]

Flyby [ Outsider ]

..to ja w kontynuacji swojego posta ..picie alkoholu grożące stanem chorobowym umocowane jest na naszych cechach genetycznych, osobowości i wychowaniu ..Dokladają się do nich tak zwane "patologie społeczne" - są środowiska gdzie picie jest stylem życia..
..Ujmując rzecz w skrócie, są ludzie którzy wypijając "morze alkoholu" nigdy nie będą alkoholikami a są i tacy którzy sięgając po trunek, jakby się na ten alkoholizm sami "skazywali" ..Ogromne zróżnicowanie w alkoholowych zagrożeniach uniemożliwia stosowanie jednej "recepty" na picie zgrażające nam i naszemu otoczeniu.. Stąd pewne niezrozumienie między uczestnikami dyskusji oraz spore róznice zdań ;)

..o, zauważyłem że wyżej Sonny nieco temat rozwinął ;) ..no może zbyt totalnie sformułował zdanie "alkoholizm to choroba wrodzona" ;) ..po prostu znakomita większość alkoholików rodzi się z określonymi predyspozycjami genetycznymi ułatwiającymi popadnięcie w chorobę alkoholową..

15.04.2007
16:58
[62]

Maliniarz [ The Watcher ]

Soulcatcher -> mozna traktowac alkoholizm, jako objaw upadku czlowieka. Bo nie mowimy tu tylko i wylacznie o zazywanych procentach, ale o czlowieku ktory gdy nie wie co zrobic z zyciem - pije. I chodzi tu wlasnie o to, dlaczego pije, a nie o sam fakt picia. Alkohol tylko moze to potwierdzac.
Powiem jeszcze raz - alkohol jest tylko jednym z przejawow takiego stanu czlowieka, w ktorym nazwalbys go z taka latwoscia "slabym".

15.04.2007
17:01
[63]

darek_dragon [ 42 ]

Byc moze, nabierzesz szacunek do zycia, swojego jak i innych. Nie bedziesz juz z taka latwoscia, spisywal na straty ludzi znajdujacych sie w powaznym zyciowym dolku, patrzec z gory i nazywac slabymi. Bo prawda jest taka ze kazdy z nas jest slaby, niektorzy po prostu trafili na taki zbieg roznych okolicznosci, ze sie zlamali - mieli pecha, a inni dalej ida przez zycia z usmiechem na twarzy.

A właściwie dlaczego? Dlaczego mamy szanować człowieka, który będąc nawet w największym życiowym dołku sięga po alkohol, wpędzając się tym samym w jeszcze większy dół? Wiem, że sam bym tego nie zrobił. Nie mów, że nie wiem, bo nigdy się w prawdziwym dole nie znalazłem (co na szczęście jest prawdą). Wiem, bo straciłbym szacunek do samego siebie, gdybym tak postąpił. Mam nadzieję...

Mówię oczywiście hipotetycznie, bo rozumiem (a przynajmniej próbuję rozumieć) mechanizm jaki wpędza ludzi w alkoholizm. I zdaję sobie sprawę, że to czasem nie zależy od jednostki.

a co zrobić z ludźmi uciekającymi od problemów w żarcie? Też wypalić im "jesteś żałosnym, słabym grubasem, normalny człowiek nie pozwoli sobie na kilogram nadwagi"?

A czy ja kiedykolwiek napisałem, żeby alkoholikom mówić w twarz: "masz problem, bo pijesz, a nie pijesz, bo masz problem"? (pomijając ten post oczywiście) Pisałem o przyczynach alkoholizmu w ogóle, nie o postepowaniu z jednostkowymi przypadkami.

Poza tym otyłość to chyba jednak nieco odmienny problem. Jakoś nie słyszałem o grubasie, który mówiłby: "wcianam pizzę, bo cierpię a swiat jest okrutny". Raczej coś w stylu: "wcinam pizzę bo jest z salami i ma cztery gatunki sera" ;)

15.04.2007
17:06
[64]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

.po prostu znakomita większość alkoholików rodzi się z określonymi predyspozycjami genetycznymi ułatwiającymi popadnięcie w chorobę alkoholową..

Flyby---> myślę, że dobrze to ująłeś

15.04.2007
17:08
smile
[65]

paściak [ carpe diem ]

Zycie w samej swej istocie jest bez sensu. Rodzimy sie, umieramy i nic ponad to. To wiec wg mnie normalne ze jak ktos ma problemy, to moze czegos radosnego oczekiwac od zycia i chociaz na jakis czas byc wesolym - wiec idzie sie napic. Jak ktos wali do leba dzien w dzien to jest chory, ale jak ktos lubi poprostu czasem sie "zapomniec" i jest madrym czlowiek co znaczy ze zna umiar (w wszystkim co robi) to moze smialo korzystac z alkoholu. I innych rzeczy...
Ja np teraz jestem mlody, staram sie z tego korzystac, i zaprawde powiadam wam ze jedna z najfajniejszych rzeczy to imprezy w ulubionym towarzystwie suto zakrapiane :>>

15.04.2007
17:12
[66]

Maliniarz [ The Watcher ]

darek_dragon -> A jednak Cie zaskocze i powiem Ci, ze nie wiesz. Jak nigdy nie byles w sytuacji, w ktorej caly Twoj swiat runal niczym domek z kart za mocniejszym podmuchem, to nie wiesz jak to jest. Mozesz to sobie tylko wyobrazac, ale i tak bedziesz daleki od wczucia sie w ta sytuacje.

Wyobraz sobie, ze wszystko co kochales w zyciu, nagle zniklo. Wszystkie Twoje cele w zyciu, to co Ci nadawalo sens, nagle przestalo go nadawac. I nie mowie tu o smierci ukochanego kotka, ale o czyms powazniejszym. Wiesz co sie dzieje z czlowiekiem w takich sytuacjach? Caly zmudnie wypracowywany swiatopoglad mozesz sobie schowac do kieszeni. Czlowiek wtedy nie mysli tak, jak wczesniej. JESTES INNYM CZLOWIEKIEM. Nie tym samym, ktory poczynil zalozenie, ze gdy siegnie po alkohol, to straci do siebie szacunek.

Tu nie chodzi tylko i wylacznie o potepianie. Z calej gamy roznych mozliwych uczuc jakie mozna zywic do takiego czlowieka, potepianie jest tylko kropla. To jak Ty powinienes sie odnosic, powinienes sam odkryc, zyjac z soba w zgodzie.

Byles kiedys otyly, czy znow tylko sobie wyobrazasz?

15.04.2007
17:12
[67]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

A właściwie dlaczego? Dlaczego mamy szanować człowieka, który będąc nawet w największym życiowym dołku sięga po alkohol, wpędzając się tym samym w jeszcze większy dół? Wiem, że sam bym tego nie zrobił. Nie mów, że nie wiem, bo nigdy się w prawdziwym dole nie znalazłem (co na szczęście jest prawdą). Wiem, bo straciłbym szacunek do samego siebie, gdybym tak postąpił. Mam nadzieję...

darek---> no widzisz... niektórzy choćby nie wiem co się stało to nie zaczną pić, bo będą sobie jakoś inaczej próbowali poradzić z beznadziejną sytuacją. Jeden będzie nałogowo oglądał filmy porno, drugi będzie się obżerał, jeszcze inny sfrustrowany będzie się znęcał psychicznie nad rodziną i nie wypije ani kropli. Każde uzależnienie ma to do siebie, że człowiek nie radzis sobie z własnymi emocjami i nie ma tu znaczenia to czy jesteś silny czy słaby etc. Poprostu, tak jak napisał Flyby, każdy z nas rodzi się z pewnymi predyspozycjami lub też rodzi się bez nich.
Znajdą się oczywiście i tacy, którzy mimo życiowej katastrofy będą potrafili podnieść się i nie pomyślą nawet o wypiciu kieliszka wódki.

15.04.2007
17:25
[68]

Maliniarz [ The Watcher ]

Na sam koniec dodam tylko jedno.
Jesli ktos spytalby sie mnie czegos na temat calek wieloplaszyznowych zapewne bym zmyslal. Co nieco o calkach wiem, ale nigdy nie widzialem takich na wiecej niz jednej plaszyznie. Ciekawe ile, z tego co bym powiedzial pokrywaloby sie z prawda.

Mozemy, jako laicy porozmawiac sobie na ten temat jak i wiele innych. Tylko w oczach profesora matematyki, ta rozmowa bedzie co najmniej smieszna.

A ile Wy jestescie w stanie powiedziec o calkach wieloplaszyznowych?

15.04.2007
17:28
[69]

$heyk [ Master Chief ]

Sonny Silooy ----> Teraz ja ciebie zacytuję. Dwukrotnie:
"Alkoholizm, to po piewsze choroba wrodzona. "
Na co odpowiadam również cytatem:
"Większej bzdury, idiotyzmu i kretynizmu zarazem nie słyszałem."

Alkoholizm chorobą wrodzoną? No pewnie - są dzieci, które od urodzenia muszą pić, a matki mieszają im do mleka spirytus XD Nikt nie rodzi się z alkoholizmem (no może w skrajnych przypadkach, kiedy kobieta w ciąży piła często gęsto i płód doznał przez to trwałych uszkodzeń). Z twojej wypowiedzi można wnioskować, że każdy alkoholik pił od urodzenia. Może każdy jest potencjalnym alkoholikiem, ale nie wszyscy mają ku temu takie same predyspozycje (np. na Azjatów alkohol działa o wiele mocniej, niż na białych). Czyli, według ciebie, dziecko, które urodziło się w rodzinie alkoholików, adoptowane przez rodzinę mormonów, niemal na 100% będzie alkoholikiem?

15.04.2007
17:31
smile
[70]

Flyby [ Outsider ]

..pomijając egzystencjalny wstęp, paściak .. nie dla każdego strawny ..to dalej wszystko jest jak trzeba lub prawie - alkohol nakręca nas a my zabawę ..Smętny motyw przewodni wątku dotyczy przecież ludzi co to już przestali się bawić a bez alkoholu żyć nie mogą ..Najczęściej dzieje się to po radosnym okresie zabaw i przypałów w okresie nudnej i bezlitosnej codzienności kiedy człowiek przyzwyczajony do fikania obgryza munsztuk małżeństwa i pracy ;) ..To taki życiowy moment co przychodzi nagle i gasi "wesołe dusze" wszelakich grup i towarzystw ;) ..masz to już za sobą ? ;)

..broniąc trochę Sonny, $heyk - on to napisał "w skrócie" a ja rozwinąłem ;) ..z radością natomiast skupię sie na Twoim mormońskim przykładzie ..pozornie takie dziecko z alkoholowymi predyspozycjami w kleszczach mormońskich tradycji powinno umrzeć prawie święte a ja byłbym gotow się założyć że tak by się nie stało ..Pewnie że nie musialoby być alkoholikiem ale określony zespół genetycznych cech wielce by mu utrudnil egzystencję w mormońskiej społeczności ..Ba ..być może owo dziecko zostałoby czarną owcą wśród mormonów - zapewniam Cię że to się zdarza ;)

15.04.2007
17:33
[71]

darek_dragon [ 42 ]

paściak --> Nie rozmawiamy tu o hedonistach.

po prostu znakomita większość alkoholików rodzi się z określonymi predyspozycjami genetycznymi ułatwiającymi popadnięcie w chorobę alkoholową

Predyspozycje genetyczne do alkoholu? Darujcie, ale alkoholizm to choroba społeczna. Syn alkoholika ma 50% szansę na zostanie alkoholikiem nie dlatego, że rodzic przekazał mu jakiś ezoteryczny gen alkoholizmu, tylko dlatego, że wychowa się w środowisku, w którym alkohol będzie uważany za element codziennej, szarej rzeczywistości. Tłumaczenie skłonności do alkoholu genetyką to opaczne rozumienie tej nauki.

A jednak Cie zaskocze i powiem Ci, ze nie wiesz.

Zaskoczę cię i powiem, że spodziewałem się takiej odpowiedzi, bo posługujesz się tym samym argumentem co post :)

To może zapytam się, skąd ty wiesz jak ty, ja czy dowolny inny człowiek zachowa się w takiej sytuacji? Dlaczego z góry poczyniasz fatalistyczne założenie, że każdy jest skazany na upadek? Poza tym sytuacja, jaką opisałeś to ekstremum. Przerażająca większość przypadków alkoholizmu bierze się ze znacznie bardziej prozaicznych powodów: brak szczęścia w miłości, brak przyjaciół, utrata pracy i/lub środków do utrzymania czy zwyczajne znużenie życiem. Nie są to rzeczy, z którymi przeciętny człowiek by sobie nie poradził (szczególnie, że najczęściej najpierw nie wystepują wszystkie razem, ale pojedynczo). Oczywiście nie od razu i nie bez cierpień. Ba, całe lata mogą minąć nim ktoś wyjdzie na prostą. Ale sięganie w takim momencie po alkohol jest tylko zaproszeniem do znalezienia się w jeszcze gorszej sytuacji.

15.04.2007
17:34
[72]

Maliniarz [ The Watcher ]

$heyk -> nie chodzi o bycie wrodzonym alkoholikiem. Ja ta wypowiedz traktuje troche z przymrozeniem oka. Postrzegam to raczej jak wrodzona sklonnosc do popadania w alkoholizm, a nawet i inne nawyki.
I nawet nie musi byc wrodzone, a wyksztalcone przez spoleczenstwo i srodowisko.

15.04.2007
17:39
[73]

PatrykW [ Arbiter Elegantiae ]

Czytałeś Małego Księcia? Tam jest to naprawdę dogłębnie powiedziane:
- Dlaczego pijesz?
- Aby zapomnieć.
- Co zapomnieć?
- Że piję...
(pisałem z pamięci, dialog może się nieznacznie różnić)

Jeżeli chcesz poznać głębiej powód porozmawiaj z osobą, której udało się wyjść z nałogu, która uwolniła się i nie wstydzi się swojej przeszłości. Powinna wytłumaczyć Ci wszystko i odpowiedzieć na Twoje pytania.

Sądzę, że próba "zatopienia" smutku w alkoholu (czy czymkolwiek innym - narkotyki czy inne nałogi) nie jest rozwiązaniem - tzw. z jednego bagna wejdziemy do drugiego. Dobrze jest mieć bliską osobę, z którą zawsze możesz porozmawiać i zwierzyć się mając pewność, że możesz liczyć na pomoc - to zawsze pomaga.

15.04.2007
17:40
[74]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

$heyk---> troche zbyt dosadnie się wyraziłem, ale potem skorygowałem swoją wypowiedź podpisując się obiema rękoma pod słowami Flyby:


po prostu znakomita większość alkoholików rodzi się z określonymi predyspozycjami genetycznymi ułatwiającymi popadnięcie w chorobę alkoholową

To że jest się alkoholikiem od urodzenia lub też nie jest się jest oczywiście prawdą, jednak nie u każdego może się to objawić. Każdy z nas ma przecież wybór i niezależnie od różnych sytuacji życiowych ostateczna decyzja, czy sięgnąć po szklanke wódki czy też nie zawsze należy do nas samych. tak samo alkoholik, który pije ma wybór. Może leczyć się lub też nie. Jeżeli zdecyduje się leczyć (1/10 alkoholików udaje się przestać pić), to oczywiście pomimo tego, że nie będzie pił i wiele problemów uda mu się rpozwiązać, to alkoholikiem pozostanie do końca życia. Wielu próbowało wracać do kontrolowanego picia po kilku latach przerwy i im się to nie udawało.
Tak jak mówiłem, każdy może zdecydować: czy pije czy nie, ale alkoholikiem poprostu się jest i nie mamy na to wpływu.

15.04.2007
17:40
[75]

$heyk [ Master Chief ]

" I nawet nie musi byc wrodzone, a wyksztalcone przez spoleczenstwo i srodowisko."
Wrodzony a nabyty (wykształcony przez społeczeństwo i środowisko) to są antonimy.
Akurat popadnięcie w alkoholizm nie stanowi problemu dla nikogo i żadne predyspozycje nie uratują człowieka, który już stracił kontrolę nad swoimi problemami.

"alkoholikiem poprostu się jest i nie mamy na to wpływu."
Zgadzam się.

15.04.2007
17:41
[76]

Grucha [ Generał ]

Tylko jeden link z którym moglibyście się zapoznać :


15.04.2007
17:48
[77]

Maliniarz [ The Watcher ]

darek_dragon -> fajnie, ze czytasz wnikliwie. A teraz do sedna.
Zauwaz, ze dla niektorych sa rzeczy, do ktorych sa przywiazani bardziej emocjonalnie niz inni. Gdy nagle komputer staje sie Twoim swiatem, zwykla awaria pradu, moze Cie doprowadzic furii, podczas gdy osoby traktujace komputer, jako cos co jest, ale byc nie musi - nawet sie za bardzo nie przejma, ze im sie komputer wylaczyl.
Co dla jednych jest blachostka, inni mogliby za to zycie oddac, niekoniecznie swoje.

To może zapytam się, skąd ty wiesz jak ty, ja czy dowolny inny człowiek zachowa się w takiej sytuacji?
I trafiles w sedno. Tak i jak, tak i Ty tego nie wiemy. Stad tez pomimo tego, ze teraz sobie wyobrazajac sytiacje i jakies konkretne zachowanie, tak gdy jest to ekstremalna sytuacja, w ktorej i dochodzi np adrenalina, wiem, ze nie moge byc pewnym, ze zachowam sie tak jak teraz wynika to z moich suchych kalkulacji.

$heyk -> chodzi mi o to, ze nie znajdziesz takiego czlowieka, ktory niezaleznie od tego w jakie twoarzystwo sie go wsadzi, bedzie zawsze twardy. Szczegolnie jesli chodzi o wczesny okres dojrzewania. I po raz kolejny powtarzam - traktuje tu alkoholizm jako jedna z mozliwosci, jednak o podobnym wymiarze.

15.04.2007
17:50
[78]

Flyby [ Outsider ]

..darek dragon - pogodźmy się ..alkoholizm to także choroba społeczna ;) ..linki Gruchy ilustrują skłonności genetyczne alkoholików wystarczająco wyraźne

15.04.2007
17:55
[79]

Soulcatcher [ Admin ]

Sonny Silooy ---> każdy człowiek zanim zrozumie że się myli uważa że ma rację. Dlatego się rozmawia. Zarzucając mi kretynizm nie dodajesz mocy swoim argumentom. Tym masz inne zdanie ja mam inne. Większość alkoholików potrafi godzinami opowiadać że to nie ich wina, że to genetyczne, że to środowisko, że tak musiało być, że oni są bez winy.

Pierwszym i najważniejszym punktem AA jest:

"Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem."

I właśnie o to chodzi. Nie o społęczeństwo, innych ludzi, genetykę tylko o to ze musisz sam przed sobą przyznać że jesteś za słaby aby przestać pić.

Co do tego co napisałeś że "alkoholizm jest chrobą wrodzoną" - to tu możesz użyć słowa kretynizm, gdyż wystarczy nie zaczynać pić i nie bedziesz chory, bez picia nie zachorujesz.

15.04.2007
18:20
[80]

Maliniarz [ The Watcher ]

Soulcatcher -> to, ze ktos musi sam przed soba przyznac, ze jest slabym, nie daje automatycznie Ci przyzwolenia abys i Ty go tak nazwal. Chociaz konstytucja daje Ci pewna wolnosc slowa, mozesz sobie mowic, co Ci sie podoba, tak sa rzeczy ktorych nie wypada mowic, bo potem moga zeby wypasc.
Byc moze i jestes czlowiekiem o bardzo silnym charakterze, nieugietej sile woli. Aczkolwiek nie uznam tego jako pewniak, ze postawiony w sytuacji takiego czlowieka, w jego skorze, nie popelnilbys tych samych bledow.

15.04.2007
19:10
[81]

smokinnhobo [ Chorąży ]

Nie zgadzam sie z 4 postem. Chyba ze zle go zrozumialem. Sa ludzie, ktorzy sa nieudacznikami ale chwila, nie mozna przekreslac kazdego kto popadnie w alkoholizm i nazywac go tak. Wiekszosc ludzi popada w alkoholizm bo chce znalesc alternatywne zycie, nie te z problemami, adrenalina, opinia znajomych czy tez reputacji w pracy. Z widoku 3 osoby to sie wydaje proste, ale samo wyleczenie sie z alkoholizmu jest napewno bardzo trudne. Proba wyleczenia sie z czegos takiego moze pociagnac za soba mozliwosc popadniecia w depresje, gdy jej wczesniej dany nieszczesnik nie mial.
Zycie jest trudne...

@EDIT (Ortografia) ; p

15.04.2007
19:19
[82]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

Co do tego co napisałeś że "alkoholizm jest chrobą wrodzoną" - to tu możesz użyć słowa kretynizm, gdyż wystarczy nie zaczynać pić i nie bedziesz chory, bez picia nie zachorujesz.

Soul---> nie zgadzam się z Tobą. Uważam, że jesteś w błędzie, ale niech Ci będzie. Nie chodzi mi o to, żeby Cię przekonać. Pisząc, że alkoholizm jest chorobą "wrodzoną" miałem na myśli to, co powiedział Flyby, zacytuję: po prostu znakomita większość alkoholików rodzi się z określonymi predyspozycjami genetycznymi ułatwiającymi popadnięcie w chorobę alkoholową. Te predyspozycje są nader istotne i znaczące, do tego b. często osoby takie wywodzą się z rodzin alkoholowych lub z innymi dysfunkcjami( choć to już oczywiście z genetyką nie ma nic wspólnego).
Oczywiście, każdy sam decyduje czy chce pić, czy nie. Sam zresztą napisałem wcześniej, że każdy może zdecydować: czy pije czy nie, ale alkoholikiem poprostu się jest i nie mamy na to wpływu..

Ad post 4.
bo są słabi, ciamajdowaci, są nieudaczikami którzy nie potrafia w życiu poradzić sobie z niczym nawet z samymi sobą. No i są też tacy którzy są chorzy, bo alkoholizm to choroba.

Soul---->W tym poście dobitnie uwidacznia się Twoja nieznajomość problemu.

15.04.2007
19:53
[83]

kocher [ Konsul ]

Istotnie grupa genetyków wydzieliła gen w przypadkowo dobranej grupie alkoholików odpowiedzialny za skłonność popadania w alkoholizm czyli chorobę. Jak to zazwyczaj bywa szereg innych uniwersytetów i instytutów wykonały podobne badania i wyszło wszędzie to samo.
Wiekszość z badanych miało ten gen. Procent jego wystepowania u grupy badanych osób do grupy kontrolnej był znamiennie wysoki co pozwoliło stwierdzic, że odkryto gen odpowiedzialny za alkoholizm. I tyle w mediach.
NATOMIAST naukowcy zastanawiają się dalej dlaczego w grupie alkoholików była grupa osób bez tego genu. Mało tego w grupie kontrolnej czyli niealkoholików były też osoby posiadające ten gen. Ale media o tym już nie piszą.
Gen jest zdefiniowany, ale dla zwykłego zjadacza chleba nie ma to wiekszego znaczenia, gdyż jest on jedynie odpowiedzialny za większe ryzyko wystąpienia uzależnienia.
Jeden z filozofów stwierdził, że alkoholik to człowiek o wielkim sercu ale nie spełnionych marzeniach. Ale ktoś inny powiedział, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami.
I jak to jest z tym strasznym uzależnieniem? Jak ze wszystkim w życiu.
Słabi, bez celu, bezwolni, mówiacy chciałbym, bez charakteru, z karłowatą osobowością, nie potrafiący unieść ciężaru własnych decyzji wpadają w zgubną spiralę "łatwiejszego" życia. To są czynni alkoholicy. Smutne? Tak smutne, ale nie do końca!
Sa jeszcze bierni alkoholicy, którzy przeszli przez piekło "łatwiejszego" życia, sięgnęli dna i... I z wielkim trudem, wysiłkiem i psychicznym i fizycznym odbili się od tego mulistego dna. I to ich wzmocniło, stali się wrażliwi na drugiego czlowieka, pomagają innym, często w swoich środowiskach są obiektem zazdrości - temu to się zawsze układa w życiu, ale nikt z tych zazdroszczących nie wie jak piekielną drogę ten człowiek przeszedł.
WIELKIE BRAWA DLA TYCH CO SIĘ ODBILI OD MULISTEGO DNA. Oni najlepiej wiedzą czym jest alkohol i inny uzależniacz. Wpółczuję tym którzy żartują sobie z tego tematu, bagatelizują go, którzy aby sie dobrze zabawić muszą coraz to większej i wiekszej ilości alkoholu w siebie wlać. Tak to sie zaczyna, a później już tylko spirala i niestety nie każdy potrafi się odbić od dna.

15.04.2007
20:05
smile
[84]

anen [ #24 1KFA Fireballs - FB ]

Moze i nie bylem alkoholikiem ale to wszystko rozbiega sie o pewien cel. Nasza glowka jest tak zbudowana ze jakas akcja ma wywolac reakcje. I jak nasza akcja w zyciu nie wywola rekacji , czyli robimy cos a nie widzimy efektu to wtedy nastepuje blokada.

Wtedy , czlowiek nie widzi dalej jak na 3h do przodu czyli szuka "wspomagacza czasu". Nie zgodze sie ze alkoholizm to choroba ciezka , bo rowniez narkotyki i uzaleznienie od np. komputera powoduje ze TEN czas ucieka.

Bagatelizujac juz na maksa , powiem ze caly ten watek rozbija sie nie o kruchosc zycia czy pytanie dlaczego , tylko wydaje mi sie ze pytanie powinno brzmiec , dlaczego powtarzamy jakies czynnosci aby przyspieszyc czas.

15.04.2007
20:11
[85]

niesfiec [ Generał ]

Ach, wszystko rozbija się o fundamentalne, odwieczne pytanie. Czy czynnik społeczny jest decydujący, czy to "ja" i tylko "ja" decyduję. Człowiek to czasem bardzo dziwne i niemądre zwierzę.
Nikt nie ma w pamięci doświadczeń poprzednich pokoleń. Każdy sprawdza organoleptycznie, empirycznie, albo widzi jak ojciec katuje matkę. Co wcale nie oznacza że później sam nie sięgnie po alkohol. Pisanie banałów jak: "alkohol to podstępna, cholerna i okrutna pułapka" jest bezsensu. Każdy to sprawdza sam na sobie. Można powiedzieć że faktycznie ludzie są słabi, dlatego sięgają po alkohol. Ale to ich wina czy brak edukacji, kurateli?. Bo najczęściej zaczyna się niewinnie i nieświadomie. Człowiek zanim się spostrzegnie jest przegranym chlorem. Na pochybel tym którzy mogą, ale nie chcą...a prawie każdy może przestać. Siła woli, świadomość, odpowiedzialność?. Czasem to nie jest takie proste....
Jam młody, ale wiem że alkohol potrafi czynić straszne spustoszenie. Zapala się czerwona lampka, ona sygnalizuje:" Przestań, zobacz co robisz". Czy działa?. Owszem, im jestem starszy tym kac wydaje się większy. Dzięki Bogu za niego i za...świadomość.

15.04.2007
20:12
[86]

erton F [ Konsul ]

anen --> No offence, ale piles cos przed napisaniem tego posta? Nie rozumiem tej idei. Ludzie pija zeby zabic czas? Zeby czyms zycie wypelnic?

16.04.2007
07:08
smile
[87]

[email protected] [ Junior ]

Ludzie,ludzie,ludzie,Shantiraj zadał NAM pytanie.Dlaczego wszyscy sie kłuciće cytujecie poprzednikuw wytyczając ich błędy?Chłopak miał trudne dzieciństwo i chce abyście go tu wspomogli.Czy słowo ,,pomożecie?" jest wam aż tak obce?

16.04.2007
09:00
smile
[88]

bagis_ek [ Pretorianin ]

""Dlaczego topią smutki w alkoholu"""już samo stwierdzenie jest FAłSZYWE i .. Zakłada iż piją<myślę że chodzi o chlanie, nadużywanie> bo ich problemy, kłopoty ""topią się w alkoholu"" i oni dlatego piją... NIE PRAWDA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! // Alkoholik pije<nadużywa> bo jest wesoły, bo jest w normalnym<chyba nigdy nie jest> nastroju, bo jest w stresie, bo rodzina go denerwuje, bo zupa za..>>> bo jest ..BO MUSI bo jest już uzależniony. Jedyną wewnętrzną potrzebą na wszelkie bodźce zewnętrzne, wewnętrzne jest chęć upojenia....Zgodzę się, iż są to ludzie"słabi" psychicznie, zagubieni, nie radzący sobie ze sobą, życiem, W języku gier RPG mają za mało punktów do CHARYZMY, OSOBOWOśCI, SIłY WOLI, DOść;;;

16.04.2007
09:10
smile
[89]

zbm [ Atlantis Crusader ]

wiem, że mój post nic nie wniesie do wątku, ale

czy autor wątku nie wydaje wam się stylem podobny do użytkownika Xircom? :)

16.04.2007
09:35
[90]

Chupacabra [ Senator ]

alkoholizm to nie choroba, gruzlica to choroba, AIDS to choroba, alkoholizm to po prostu beznadziejna slabosc i glupota czlowieka. Pewnie, mzona sie zachlewac codziennie na laweczce i biadolic, ze niestety jest sie chorym, nic sie z tym nie da zrobic i pobierac pieniazki z opieki spoelczniej na "leczenie"

Codziennie rano idac do pracy widze tych "chorych" ludzi, co juz od 7mej rano topia swoje smutki i problemy przy buteleczce czegos na rozgzanie. Rzeczywiscie, bardzo chorzy ludzie.

Lubie pic, swego czasu bardzo duzo pilem, jednak potrafie sie bez tego obejsc, a na pewno nie rozwiazywac problemow przy pomocy polowki.

Coz poradze, ze nie mam szacunku i normalnei w swiecei gardze alkoholikami, w wiekszosci to same miernoty i nieudacznicy, ktorzy wine za swoja slabosc i glupote zwalaja na swiat, rzad, kraj, epoke itp itp a najlepiej na chorobe.

16.04.2007
09:52
[91]

Cainoor [ Mów mi wuju ]

Piję, bo lubię. Szczególnie piwo, ale także whisky, czy wódkę. Nie lubię wina, więc go nie piję. Jeśli jest jakaś okazja, to piję także szampana. I to by było tyle. Czasem spróbuję inne trunki, ale raczej nie często.

Odpowiadając na pytanie z pierwszego posta: Ludzię topią smutki w alkoholu, bo alkohol pomaga im o tych smutkach zapomnieć, choćby na pare godzin. I już nie muszą o nich myśleć. Mało efektywna to technika, bo po wytrzeźwieniu smutki potrafią dalej pozostać, ale niektórym już pomogła "przeziomować" okres nasilenia smutków.

ps. Chupacabra ---> Alkoholizm to JEST choroba.

16.04.2007
09:53
smile
[92]

ZbyszeQ [ FZ7 user ]

bo jest najłatwiej.....

16.04.2007
09:57
[93]

BossManPL [ Konsul ]

"W tym kraju pijesz gdy się cieszysz, pijesz gdy jesteś smutny,
ludzie zmienili miłość do życia w miłość do wódki..."

-Pezet/Noon: Szósty Zmysł.

To już chyba jest uwarunkowane genetycznie. Kiedyś uczono mnie, że zaborcy rozpijali naszch pradziadów, żeby było ich łatwiej kontrolować.

16.04.2007
17:11
[94]

mattius32 [ Legionista ]

ej zmieńcie tego moderatora bo jak czytam te jego wypowiedzi to wnioskuję że to małody głupi dupek

16.04.2007
18:46
smile
[95]

kocher [ Konsul ]

mattius32--->

1. twoja wypowiedź ma się nijak do tematu przewodniego
2. osobiste wycieczki w tym stylu nie swiadczą o tobie najlepiej
3. popularności nie zyskałeś bo Forum to nie speluna
4. dopóki Moderator jest Moderatorem nie skacz Mu do oczu

16.04.2007
18:51
[96]

marwijk [ Konsul ]

A zalisz?

16.04.2007
18:53
[97]

Valrim [ Pretorianin ]

ten typ tak ma

16.04.2007
23:27
[98]

Maliniarz [ The Watcher ]

Chupacabra -> Ile masz lat? Bo nie wiem, czy mam widziec w Tobie jakas nadzieje, czy od razu zakladac ze na starosc juz nie zmadrzejesz..

17.04.2007
00:03
[99]

alpha_omega [ Senator ]

Bo w tym toną :P

17.04.2007
00:13
smile
[100]

Filipeusz [ Cielaczek ]

Utapiam smutki, w butelce wódki... lalala Znacie tę piosenkę?

17.04.2007
21:57
[101]

Grucha [ Generał ]

Sorka nie chciałem podnosic wątku, ale po przeczytaniu posta pana Chupacabra ręce mi opadły...

alkoholizm to nie choroba, gruzlica to choroba, AIDS to choroba, alkoholizm to po prostu beznadziejna slabosc i glupota czlowieka. Pewnie, mzona sie zachlewac codziennie na laweczce i biadolic, ze niestety jest sie chorym, nic sie z tym nie da zrobic i pobierac pieniazki z opieki spoelczniej na "leczenie"

Codziennie rano idac do pracy widze tych "chorych" ludzi, co juz od 7mej rano topia swoje smutki i problemy przy buteleczce czegos na rozgzanie. Rzeczywiscie, bardzo chorzy ludzie.

Lubie pic, swego czasu bardzo duzo pilem, jednak potrafie sie bez tego obejsc, a na pewno nie rozwiazywac problemow przy pomocy polowki.

Coz poradze, ze nie mam szacunku i normalnei w swiecei gardze alkoholikami, w wiekszosci to same miernoty i nieudacznicy, ktorzy wine za swoja slabosc i glupote zwalaja na swiat, rzad, kraj, epoke itp itp a najlepiej na chorobe.


Chupacabra--->Gardzę tobą tak samo jak ty gardzisz alkoholikami, cięzko chorymi ludźmi - i żeby była jasnośc - mówię o niesamowitych ludziach, którzy walczą z OGROMNYM i dla ciebie kurczaczku NIEWYOBRAŻALNYM problemem i radzą sobie. Nigdy nie będziesz godny żeby ich w piętę pocałować. Jesteś w stosunku do nich tak malutki, że cię po prostu nie ma.

17.04.2007
22:07
[102]

raper741 [ Legend ]

Ludzie źle robią pijąc. To niczemu nie służy. Nic nie pomoże. Tylko pogorszy sytuację :(

17.04.2007
22:09
[103]

[email protected] [ WBA ]

ludzie myślą że dzięki temu zapomną o swoich problemach
jest to bezedura jeszcze bardziej komplikują sprawę

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.