GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Layne Staley

05.04.2007
12:10
[1]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

Layne Staley

Dzisiaj 5-ego kwietnia mija 5-ta rocznica śmierci Layne'a Staley'a, uznanego frontmana Alice In Chains, który wraz z Jerry'm Cantrell'em wyniósł ten zespół na wyżyny.

Alice In Chains uważany jest w szerokim gronie odbiorców za reprezentanta gatunku grunge co jest nieporozumieniem. Zespół co prawda pochodzi z Seattle czyli miasta, w którym ten nurt muzyczny ma swoje korzenie, a także swój najlepszy okres przeżywał grając na początku lat 90-tych czyli na fali muzyki grunge stąd mógł być tam szufladkowany. Jasne, że Alice In Chains mogła się inspirować niektórymi elementami grunge, ale tak naprawdę ten zespół zawsze ukrywał się pod płaszczem heavy metalu i gdybym miał tworzyć jakąś listę to właśnie do heavy metalu AiC bym sklasyfikował.

Niemniej pomijając już zabawę w gatunki zespół tworzył porządną muzykę, robiąc takie albumy jak m.in. debiutancki Facelift, Dirt czy Alice In Chains przy tym wydając takie klasyki jak m.in. Man In The Box, Love, Hate, Love, Would?, Down In A Hole, Again, We Die Young czy choćby Rain When I Die.

Jego czołową postacią był Staley, który po albumie Unplugged robionym dla MTV wycofał się z branży (w ogóle Alice In Chains nic już później nie nagrała wydając tylko kilka składanek najlepszych kawałków). Odkąd heroina zabrała na tamten świat jego dziewczynę ten charakterystyczny muzyk załamał się i stracił wszelkie chęci do życia. Efektem była zupełna izolacja od świata i duże ilości narkotyków. Staleya znaleziono w domu 19-ego kwietnia 2002 roku, sekcja wykazała w jego organizmie duże ilości morfiny i kokainy, a prawdopodobny dzień zgonu ustalono na 5-ego kwietnia.

Z tego względu, że dzisiaj jest rocznica śmierci Layne'a Staley'a i duszy Alice In Chains zachęcam wszystkich do zapoznania się z twórczością zespołu. Na pewno warto.


Wszelkie świeczki sobie darujcie. Idealnym uczczeniem pamięci tego muzyka jest np. włączenie sobie jakiegoś kawałka jego zespołu.

05.04.2007
15:13
[2]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

Delikatnie podbijam z nadzieją, że ludzie, którzy nie znają Alice In Chains poznają zespół akurat tego dnia.

We chase misprinted lies
we face the path of time
and yet I fight, yet I fight this battle all alone
no one to cry to
no place to call home
My gift of self is raped
my privacy is raked
and yet I find, yet I find repeating in my head
if I can't be my own
I'd feel better dead...

05.04.2007
15:24
[3]

Boroova [ Lazy Bastard ]

Behemoth --> dzieki za przypomnienie. O ironio AiC to chyba jedyny zespol, gdzie gitarzysta spiewa lepiej od wokalisty.

Staley dla mnie pozostawal tylko cpunem, chociaz pare piosenek mial naprawde niezlych. Szkoda ze tak skonczyl.

05.04.2007
15:27
[4]

leszo [ I Can't Dance ]

lubie go w Mad Season ...

05.04.2007
15:41
[5]

Trael [ 24th MEU ]

Z AC najbardziej lubie Bones i Rooster.

05.04.2007
15:46
[6]

Sickman [ Pretorianin ]

Stanley jest jednym z moich ulubionych wokalistow. Bardzo lubie barwe jego glosu i styl spiewania. Potrafil ryknac jak malo kto, choc tez trzeba przyznac, ze i zfalszowac nute mu sie zdarzalo i glos mial troche jednowymiarowy. Ale mi to przeszkadza niebardzo.

Behemoth --> Co do Twojej klasyfikacji muzyki Alice to ja moze sprubuje troche popolemizowac :-) Alice nie tyle osiagneli sukces na fali muzyki grunge, czy jakos sie nia inspirowali co poprostu od samego poczatku ten nurt wspoltworzyli. AIC powstalo w '87 roku wiec wlasnie w okresie poczatkow ruchu muzycznego w Seattle i od zawsze byli waznym zespolem dla sceny Seattle, a pierwsza plyta wydana przez kultowy Sub-Pop powstala juz w '87 roku. Inna ciekawa sprawa to fakt, ze gdyby przyjrzec sie muzyce tworzonej przez zespoly uwazane za najwazniejsze dla nurtu grunge to o kazdym mozna by powiedziec, ze to nie grunge. Bo takie Pearl Jam to muza przypominajaca klasyczny amerykanski rock lat '70, soundgarden - potezne blacksabbathowe riffy i wyrazna inspiraja Led Zeppelin - wiec tez nie. Nirvana? Wybuchowa mieszanka punku, rocka i popu. chyba tez nie. Jak dla mnie grunge jako muzyka to chalasliwa mieszanka metalu, punka, hard rocka innych gatunkow z ktorych te najlepsze zespoly jak wlasnie Alice in Chains potrafily stworzyc wlasny styl i nowa jakosc. Samo Alice in Chains metalo brzmi na pierwszej plycie, szczegolnie w singlu z tej plyty We Die Young (toz to JEST metal), ale w kolejnych plytach juz nie tak bardzo, a juz napewno nie na plycie Jar of Flies. Sam, choc juz AIC nie slucham, to czesto wracam wlasnie do tej plyty. Kompozycje bardzo melodyjne i przyjemne w sluchaniu, napewno zupelnie inna strona Alice szczegolnie np w porownaniu do Dirt, która pokazuje jak duzy potencjal tkwil w muzykach Alice, ich wszechstronnosc i zdolnosc do tworzenia swietnych melodi.

To co napisales Behemoth o Layne'ie ja bym jeszcze uzupelnil o wzmianke o zespole Mad Season, ktory Stanley wspoltworzyl miedzy innymi z Mike'm MaCready'm z Pearl Jam, a ktory wydal jedna swietna plyte Above min. z hitem River of Deceit. Poza tym w 1999 razem z min Tom'em Morello pod nazwa Class of 99 nagral cover Another Brick in the Wall na soudtrack filmu Oni (The Faculty)

btw. w zeszlym roku zespol wznowil dzialalnosc koncertowa i ruszy w trase po Europie. ja mialem okazje byc na ich koncercie w Spodku. duzym przezyciem dla mnie bylo slyszec na zywo muze, ktora kiedys byla czescia mojego zycia, a wykonania takich klasykow jak Man in the Box czy Would? wyborne. az mi sie lezka zakrecila. :-)

05.04.2007
15:56
smile
[7]

Sickman [ Pretorianin ]

aha. zapomnialem dodac, ze kiedy zakladalem konto na golu chyba z 7 lat temu bylem ciagle pod duzym wplywem Alice in Chains i swoja ksywke wybralem od tytulu piosenki AIC z plyty Dirt. :-D

05.04.2007
16:10
[8]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

Wyciągając wnioski z tego co napisałeś można powiedzieć, że grunge nigdy nie istniało albo, że nie jest żadnym gatunkiem. PJ czy AiC robili swoje i niby te zespoły siedziały w jednej szufladzie pod nazwą grunge to jednak znacząco ich muzyka się różniła dlatego możemy wyjść z założenia, że Pearl Jam to hard rockowy zespół, a Alice In Chains to heavy metalowy zespół, ale oba mają wspólne elementy, które ochrzczono pod nazwą grunge. Nie ma sensu kruszyć kopii o to, bo tak naprawdę nie ma to specjalnego znaczenia. Myślę, że sam termin "grunge" to bardziej chwyt marketingowy żeby po takich rzeczach jak np. NWOBHM dojebać czymś równie elektryzującym co przyciągnie ludzi "hej, my jesteśmy fanami grunge!" :P

Grunt, że zespół Alice In Chains ze Staley'em i Cantrell'em na czele robił porządną muzykę, która rozwala do dziś.

Teraz miejsce Staleya zajął koleś, który się nazywa Duvall (? albo jakoś podobnie). Grali przed rokiem w naszym kraju i ponoć koncert im dosyć dobry wyszedł. Stylu Staleya nikt nie zastąpi, bo jest on nie do podrobienia, ale zespołowi życzę jak najlepiej.

btw: STALEY, a nie STANLEY :-)

05.04.2007
16:20
[9]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

Tekst jednego z moich ulubionych kawałków Love, Hate, Love z albumu Facelift. Bardzo klimatyczny.

I tried to love you I thought I could
I tried to own you I thought I would
I want to peel the skin from your face
Before the real you lays to waste

You told me Im the only one
Sweet little angel you should have run
Lying, crying, dying to leave
Innocence creates my hell

Cheating myself still you know more
It would be so easy with a whore
Try to understand me little girl
My twisted passion to be your world

Lost inside my sick head
I live for you but Im not alive
Take my hand before I kill
I still love you, but, I still burn

Yeah, love, hate, love (3x)
Oooh, love, hate, love
Yeah, love, hate, love

05.04.2007
16:57
[10]

Sickman [ Pretorianin ]

Behemoth --> zgadza sie :-) dla mnie grunge to raczej okreslenie samego ruchu muzycznego, dosc roznorodnej sceny Seattle poczatku lat '90 niz nazwa gatunku muzycznego. byl kiedys o tym fajny film dokumentalny o nazwie Hype!, ktory tlumaczyl cale zamieszanie z terminem grunge.

05.04.2007
17:26
[11]

niesfiec [ Generał ]

Owszem "Dirt" to dobry album, nasłuchałem się tego w liceum, ale dziś AIC wydaje mi się nieco...pretensjonalne (?). Wszystkie te kapele z problemami większymi niż cała galaktyka...

Zacytuję Everlasta:"Blow your head like Curt Cobain (...), and one day you'll be a star" ;-).

Zdecydowanie bardziej odpowiadoło mi (i nadal odpowiada) Soundgarden. Płyta "Superunknown" to doskonały kawał rockowego grania. No a to co robi dziś pan Cornell w Audioslave to inna sprawa.

Ile tych kapel było?. Uchu...:-). Przypomniało mi się Stone Temple Pilots, może dlatego że dość podobna maniera wokalna.

05.04.2007
19:01
[12]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

niesfiec --> Alice In Chains i Layne Staley byli już kultowi w oczach fanów jeszcze przed śmiercią Staleya i dlatego myślę, że ona aż tak dużego wpływu nie ma. Po prostu dobrą muzykę robili i dlatego ku jej czci zakładam ten wątek. By niezorientowani wiedzieli, że coś takiego istnieje.

05.04.2007
19:07
[13]

ereyty [ Bragiel ]

Może była to kultowa postać, tym niemniej oglądałem film dokumentalny o nim i nie wyglądało to ciekawie.
Umierał w kompletnym opuszczeniu, nikt się nim nie interesował a jego zwłoki przeleżały kilka tygodni zanim ktokolwiek w ogóle zadał sobie pytanie co się stało z L.Stalyem.

Podejrzewam, że fani mieli i mają głęboko w poważaniu tą postać a jedyne co ich interesowało to muzyka Alice in Chains.
Ja za tą muzyką nie przepadam-cały grunge jest dla mnie wtórny, nudny, są to dla mnie marne popłuczyny po cudownych latach 60tych i 70tych, ale szanuję tego człowieka, który miał bardzo nieszczęśliwe życie . Nie ma wtym nic romantycznego, biedny człowiek przeszedł przez piekło, które sam sobie zgotował.

05.04.2007
19:32
[14]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

ereyty --> właśnie o "grunge" rozmawialiśmy z Sickman'em. Widać nie czytałeś naszych postów :-)

06.04.2007
18:33
[15]

niesfiec [ Generał ]

@Behemoth
Owszem, samo założenie wątku ku pamięci jest chwalebne, bez względu już na dzisiejszą ocenę tej kapeli i jej wokalisty. O "kultowości/popularności" coś wiem, sam nosiłem w L.O. naszywkę AIC na kostce (plecak wojskowy):-D.

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.