hohner111 [ TransAm ]
Hard Rock Cafe - Warszawa k. Złotych Tarasów
Opisze teraz swoje wrazenia z pierwszego, nie planowanego wypadu do Hard Rock Cafe w Wawie :) Znajduje sie ono przy Złotych Tarasach koło Dworca Centralnego. Skusiło mnie to iż na dworzu zimno mi sie chcialo pić a lubie rockową muzyke. Pierwsze wrazenie po wejsciu "ale kicha"...poszedlem odrazu w lewo, popatrzylem ze wiszą jakieś gitary i inne kurtki, zamowilem sobie coca cole (nie pije piwa od jakiegos czasu) i usiedlismy z kumpelą, gadamy gadamy rozglądamy sie...nuda...co prawda na scianie gitara kogos z U2 chyba, kurtka Bono i pare innych rarytasków jak stojąca nad barkiem perkusja z Iron Maiden, ale ogolnie lipson...z głośnikow byle AntyRadio...no i po wypiciu eee dobra zbieramy sie...i mnie tknelo ze jednak bym sie moze odlał ;) No i pytam barmana gdzie tu kibelek a on ze na dole. Ja stoje jak wryty "gdzie na dole?" Wyszedl, pokazal mi gdzie wiec schodze, mysle sobie ze pewnie kible na dole......ide ide iiide po schodach na scianach ubrania, gitary, plakaty...i nagle osłupienie...trafilem na sam dol a tam wielka sala ze 100 osob jak nie wiecej, piwsko, jadło, ac/dc potem U2, guns n roses, potem metallica leci z głośnikow, wielki barek z mnooogościa alkoholi, zarcie smazone, pieczone itd. cała kuchnia osobno zrobiona, wszystko piękne, wyglancowane, na scianach miliony gitar, talerzy od perkusji, kurtek, itd. Koło wejścia do kibla platynowa płyta Guns N' Roses Lies, plakat Axl'a z autografem, poprostu lazilem tam i nie moglem nacieszyc oczu ;D POLECAM jesli ktos lubi taką muze, lubi dobrze zjeśc i napić sie i ma duzo kasy ;) Kolezanka pila piwo...Zywiec 0,5l 12zł :D Ale klimat nieziemski :D najbardziej rozbawiły mnie jakies 4-5 letnie dzieciaki latajace po sali gdy z głośnikow leciało Seek And Destroy ;)

Paradox [ Loon ABO mode ]
Ceny przybijają ostro, klimat fajny - nawet okiem milośnika house i techno :-).
muniek2 [ Konsul ]
polecam inne spojrzenie na ten lokal:
tekst napisal kuba wandachowicz, czlowiek z zespolu cool kids of death (ckod) i not

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
Cóż, ostatni akapit to chyba najlepsze podsumowanie.
BIGos [ bigos?! ale głupie ]
byłem podczas mojej ostatniej wycieczki do wawy z dziewczyną :)
fajne miejsce, jakbym miał mnóstwo pieniedzy to bylaby moja ulubiona knajpa ;)
tzn i tak nie widzialemfajniejszej w kraju.
BTW, zajebiste kelnerki - mozna pogadac i pozartowac - i drinki. Niby dobry drink to standard, ale w sumie tylko w dwoch miejscach pilem dobre - w HRC i w gliwicach w London Pub. Polecam tamtejsze Long Island Ice Tea ;)
jak zobaczylem cala sciane z pokrojonych gitar to az mnie serce zapieklo... zamiast je kroic to mogli choc jedna oddac ... ;/
hohner111 [ TransAm ]
muniek - ale pitolenie, czy owy jegomość nie wie ze przekladanie terminów/godzin koncertów to norma? nie wie ze o komercyjny sukces chodzi? i czemu pisze o jakiejsc wiesniackiej bailej koszulce ale zapomina o perkusji iron maiden, zpaomina o gitarze typa z depeche mode i innych duperelach? Siedzialem w HRC w niedziele około godziny 15/16...ludu po szyje, wszyscy widac zadowoleni, muza z głośników dobra...nie wiem czego sie typek czepia...ze mu zle sprzęt ustawili? Sorry to jego zaspol powinien umiec poustawiac tak zeby wszystko dobrze grało a nie typek z HRC...no coz ale kazdy ma swoje zdanie, mi sie tam podoba :)
BIGos - o wlasnie, i usmiechniete rozgadane kelnerki :) miła atmosfera, a koles z barku na górze miły i na dziendobry do mnie "siema co tam" itd. a nie "o witam pana co podać"

Mogur [ Joga Burito ]
Dzisiaj w Antyradiu byla gastrofaza z HRC :)
hohner111 [ TransAm ]
Mogur - wlasnie kiedy siedzialem w HRC ;P
dobra jak ktos ma pytania to prosze, ja juz nie spamuje ;)
ronn [ moralizator ]
hohner111 -->
BIGos - o wlasnie, i usmiechniete rozgadane kelnerki :) miła atmosfera, a koles z barku na górze miły i na dziendobry do mnie "siema co tam" itd. a nie "o witam pana co podać"
Klasyczne nieszczere (najczesciej) 'hałarju' z UK czy USA. Inna forma 'cześć', jego nie interesuje jak ci minał dzien.
BIGos [ bigos?! ale głupie ]
ronn - pff, przeciez nikt nie oczekuje od nich, ze beda sie zaprzyjazniac z kazdym klientem. Ale to prostu milej brzmi. Przyjemniej sie robi, jak mozesz popuscic hamulce dobrego wychowania i powiedziec "pierdolnij mi 2 piwska, madziu" (przesadzam,oczywiscie) zamiast usztywniac sie bezsensownym, niepotrzebnym i przedluzajacym 'prosze' , 'dziekuje' i 'przepraszam' ;)

hohner111 [ TransAm ]
ronn - wole siema co tam niz witam pana co podac powiedziane ze stoickim spokojem. Chłopaczki za barem gadali ze wszystkimi, smiali sie itd. wole na serio taka atmosfere niz zwykle daj podaj zapłać...
BIGos - to kiedy na piwo/cole/papu do HRC idziemy? ;) i poogladac okaleczone rozdwojone gitarki ;)
Paudyn - tylko to akurat absolutnie nie pasuje do koncepcji HRC :)

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]
BIGos :: Może powinieneś podczas swojego pobytu odwiedzić "knajpy" pod Dworcem Zachodnim, tam właśnie panuje taka "wyluzowana" atmosfera :oD ;o)
Z powodów, o których pisze ronn (kurcze, znów się zgadzamy :>) wolę chłodne "dzień dobry/witam, co podać?", niż sztucznie wyluzowane i fałszywe "siema, co słychać?".
hohner :: Wlaściciele HRC sami się pogubili w swoich koncepcjach. Z jednej strony chcą modną nowobogacką klientelę (co widać po cenach i wystroju), z drugiej strony serwują odzywki na poziomie przydrożnego baru, mającą sprawić wrażenie (sztucznego) wyluzowania. Sorry, ale to dopiero pasuje, jak pięść do nosa ;>
BIGos [ bigos?! ale głupie ]
Paudyn - hehe, jak pisalem posta to skasowalem ostatnie zdanie, ktore brzmialo: "Co jest mozliwe jedynie w najgorszych spelunach i jak widac w HRC" :)
Mnie tam wali szczerosc, dobrze wiem ze sa dla mnie mili bo zostawiam kase, ale nie przeszkadza mi to. Ale trzeba tez rozgraniczyc knajpy i knajpy. Do jednych chodzisz na imprezki, posmiac sie, pogadac, a do innych na romantyczne wieczory, zjesc cos z szefem itd. Faktycznie dziko by bylo, gdyby w jakiejs restauracji kelner pod muchą mówił 'siema', ale w takim HRC?
IMO to lokal dla ludzi ktorzy maja duzo kasy i lubia rockowe klimaty. I nawet to platne wyluzowanie.
hohner111 - jak nastepnym razem bede w warszawie ;) to moze byc dlugo ;)
hohner111 [ TransAm ]
HRC to wg. mnie knajpa z muzą i klimatem ktora jest dla ludzi bogatych ale wyluzowanych...a widac takich nie brakuje w Wawie...i nie koniecznie sa to biznesmeni na "dziendobry dowidzenia co podac jak sie pan czuje..." tylko zwykli ludzie przy kasie co "czuja klimat" a gadki z barmanem "elo co tam, jak sprawy sie maja" nie sa niczym nadzwyczajnym.

Deser [ neurodeser ]
Dobrze, ze uprzedziłeś co by omijac :) Nie dość że Larsem smierdzi to jeszcze Axel :D Rock normalnie :D
Na szczęscie nie maja chyba peta Laibacha albo sznura Curtisa.
Meganelle [ Konsul ]
hohner111 ---> Czy naprawdę uważasz, że słówko "elo" pasuje do knajpy - choćby z nazwy - rockowej?? :>
hohner111 [ TransAm ]
Deser - dla kazdego rock to co innego jedni rockiem nazywaja U2 a inni wlasnie Metallice (lol) inna sprawa ze AXL a nie AXEL...
Maganelle - podalem przykład...rownie dobrze moglem napisac ave ;D

Deser [ neurodeser ]
hohner111 - toć ja się zgrywam :) Jak dla mnie to tam i Abba może byc :) Fani beda w siódmym niebie. Zresztą Bony M obok aluminiowej Metalliki tez fajnie wyglada, a poziom zbliżony :)
muniek2 [ Konsul ]
hohner111 -> pojedz kiedys z zespolem w trase i dowiedz sie jakie zadanie ma zespol a jakie techniczny z lokalu. dowiedz sie tez jak jest ze zmiana terminow, dowiedz sie wielu rzeczy na ten temat a potem przemysl, ten pan zagral juz wiele koncertow i wie co pisze, a ja wiem jak to rozumiec
hohner111 [ TransAm ]
muniek - hmh mamy sie sprzeczać? ja grałem w zespole jakis czas (co prawda zaden wielki zespol, raczej band znajomych) i jak pogrywalismy w lokalu to wszystko my robilismy zeby bylo ok ale mniejsza o to.
inna sprawa ze jakby sie to nazywalo poporstu cafe w zlotych tarasach to nikt by nie zrzędził ze nie wyglada to tak jak w USA, sorry a czy polskie comedy central jest takie samo? nie...
ja sie ciesze ze wogole cos takiego powstało...
Weakando [ Senator ]
Miałem się tam wybrać już dawno temu, ale jakoś mi się nie udało.
Tylko martwi mnie piwo za 12 zł :)
hohner111 ---> Jakie są mniej więcej ceny za stek, burgera, cole i inne rzeczy? :)
muniek2 [ Konsul ]
malo znane zespoly zawsze robia wszystko same, to akurat nic nowego. a czy mamy sie cieszyc ze wszystkiego co nam dane nawet jesli jest to byle jakie i na odwal to inny problem. ja bym sie cieszyl z tego lokalu gdyby byl powaznie potraktowany, szacunek dla muzyki ustepuje szacunkowi dla gadzetow, przykre to jest
kiowas [ Legend ]
Takie ceny to może narzucać dobra jazzowa knajpka z muzyka na żywo, a nie rokowa sieiówka bez polotu.
Do ominięcia z daleka.
Logadin [ People Can Fly ]
kiowas - ceny do niskich nie należą, lecz jedzenie zacne am mają. Jadłem już kilkanaście dań i każde było bardzo dobre (jedyne zastrzeżenia mam do staek'ów za 60zł, gdyż mimo iż smaczne to strasznie malutkie - moja kobieta więcej dania dostała biorąc coś za 30zł).
Do tego bardzo miła obsługa i (niestety nie na żywo) świetna muzyka.
Koncerty zaś będą i na żywo - bodajże 23-ciego już będziemy mieli dobry zespół i to za 10zł.
Chociaż nie ukrywam o wiele bardziej nie mogę doczekać się reaktywacji Akwarium w maju.
Isam [ Senator ]
Logadin ---> w00t? I co właściwie znaczy ta rekatywacja .... bo zaczynam się bać, że z jazzem to będzie miało coś wspólnego tylko z nazwy ...
Logadin [ People Can Fly ]
Isam - wiem tyle co Ty :)
Zobaczymy w maju jak to się zaprezentuje i ile będzie miało wspólnego z dawną legendą.
Troszkę możesz poczytać o Akwarium w marcowym numerze Aktivista (jest strona poświęcona i HRC i Akwarium).
gregol [ Junior ]
hohner111 ->
na temat knajpy wypowiadać się nie będę, bo nie byłem, ale nie raz o pseudorockowym mc'donaldzie slyszałem.. nieistotne, ale
nie wiem czego sie typek czepia...ze mu zle sprzęt ustawili? Sorry to jego zaspol powinien umiec poustawiac tak zeby wszystko dobrze grało a nie typek z HRC..
i
ale pitolenie, czy owy jegomość nie wie ze przekladanie terminów/godzin koncertów to norma?
nie pisz o czymś o czym pojęcia nie masz :) ładnie prosze.. Słyszałeś o czymś takim jak akustyk :>
a o przestawianiu terminow.. to też Ciekawe. Z sytłacją polskich klubów jestem średnio dobrze zaznajomiony.. i potwierdzam, że spora cześć klubów w tym kraju jest pod względem koncertowym kiepska.. Od ochrony, akustyka, nagłośnienie, przygotowanie do wentylacji, która jest zmorą polskich klubów..
no i większość z nich nie spełnia żadnych norm.. od sanepidu po bezpieczeństwo
edit: teraz doczytałem.. o Twoim 'bandzie" ale nie zmieniam zdania..
Chacal [ Senator ]
Z opinii wynika, że HRC to McDonalds + MTV, tylko ceny jak u Ritza. Raczej mało zachęcające.
albz74 [ Legend ]
Logadin - dobrze wiesz że jak się chcesz nażreć w tym stylu to TGI. Kelnerzy równie nieszczerzy - ten ich luz, nakrycia głowy i znaczki na szelkach doprowadzają mnie do szału.
Logadin [ People Can Fly ]
albz74 - wiesz jak chcę się nażreć to walę do Sphinx'a lub dzwonie do Mai Mai, ew. Pierożek blisko :)
Do HRC chodzę raz/dwa na miesiąc zjeść coś innego. Tak samo jak zachodzę do Akashii czy Luisiany.
Dlatego jeżeli ceny porównamy ze Sphinxem to automatyczne HRC przegrywa. Lecz według mnie HRC ma rywalizować raczej właśnie z Akashią/Luisianą/Mexicaną - a jeżeli ceny przyrówna się do nich to są na takim samym poziomie właściwe.
Na razie jeszcze chyba nie trafiem na taką kelnerkę (chociaż męska część pracowników raczej mnie irytuje).
Dla mnie nie jest to jakaś rewelacja, lecz całkime przyzwoite miejsce by przyjść zjeść coś choć trochę innego przy dobrej muzyce.
EDIT - znaczki mi do tej pory nie przeszkadzały bo do mojego stolika dania nosiły dziewczyny całkiem okazałe :D
To co mnie zaś irytuje to obecna moda na ciuchy z HRC. Gdzie się nie ruszę to minimum parę osób w tym biega. I to nitylko w lanserskich lokalach jak Monobar/Enklawa/ClubHotL, lecz i nie omijają studenckich tańcbód jak Proxima, czy też Zagłębia z Aurorą na czele :)
asfalth [ Chor��y ]
Co to własciwie jest? klub restauracja pub? kawiarnia ? hehe aha pisze ze kawiarnia to nie rozmumie jak mozna jesc stek w kawiarni?
albz74 [ Legend ]
Logadin - ja bym na Twoim miejscu pochodził na jakąś piłkę, 5 lat będzie za późno żeby te 30 kg zgubić :D
To żarcie tak szybko się odbija na wadze że szok.
asfalth- tak jak w kawiarni można zjeść stek tak i w restauracji można wypić kawę, nie ? :D
Logadin [ People Can Fly ]
albz74 - pierwszy dzien wiosny się zbliża t oi człowiek na dietę przejdzie i na basen zaczeni chodzić :) Ba nawet się zacznie nie iśc a biegać do przystanku :D

piokos [ Malpa w czerwonym ]
więcej tam na kawe nie pójde, dyszka za małą filiżankę a na dodatek tak mocno palona, że smakuje jak zrobiona z przemielonej paczki fajek.
na coś innego pewnie wstąpie, na kawę - nie.

asfalth [ Chor��y ]
w restauracji mozna wypic kawe jako dodatek ale nie chodzi sie do nie na sama kawa
Odpowiedź Admina: Nie prowokuj.
Wiadomość została zmieniona przez Moderatora | 2007-03-19 00:51:48
hohner111 [ TransAm ]
ktos to porownal do mc donalda, aha ---> tak wyglada mc donald? (jak widac to nie z wawy ale klimat ten sam)
inna sprawa ze hard rock cafe to nie kurde stodoła gdzie koncery są, ale nie chce mi sie juz o tym gadac, ja mam swoje zdanie na temat HRC i juz :)
albz74 [ Legend ]
Hohner- tak samo wygląda Jeff's, TGI tylko gitar nie mają.
hohner111 [ TransAm ]
albz - ok, ja tylko mowie ze porownywanie do mc donalda to troche nie na miejscu....inna sprawa ze nie rozumiem nagonki na HRC ale dobra, olewam :) ja juz sie nie wypowiadam bo przecierz niczyjego zdania nie zmienie :)
czekers [ make love not war ]
ładne to to... nie wie ktoś czy jest coś takiego w Krakowie? Przydałoby sie gdzieś wybić...
yasiu [ Senator ]
co do wypowiedzi mr. kuby z CKOD, to ja na przyklad nie sugerowalbym sie nia w najmniejszym stopniu :)
a HRC pewnie odwiedze przy nastepnej okazji... tym razem musialem wracac na kredytowy =] wiec piwko za 12 zeta odpadalo hehe
Yoghurt [ Legend ]
Na cekodów miałem wpaść, bo po drodze z domu miałem. Sam klimat mnie nie pociąga, bo "starzy rokmeni" nie kojarza mi się nigdy pozytywnie, a i sama atmosfera strasznie sztuczna, ale nie odpuszcze sobie koncertu, na Muchy sobie pójde, bo w CDQ zjebali im nagłośnienie, moze chociaz na tym sprzecie za piec miliardów dolarów coś slychac będzie. We wtorek grają.
Fun fact- ponoć pod sceną nie można sobie kulturalnie fajeczka zapalić, bo cie ochrona zgarnia. Ciekawe, co by zrobili, jakby grał tam Świetlicki?

BIGos [ bigos?! ale głupie ]
Yoghurt - musialby sie, hehe, powstrzymywac :D
Yoghurt [ Legend ]
Świetlicki powstrzymujący sie od palenia fajka na scenie? To tak, jakby namawiac adamka do zaprzestania masturbacji.
Army of Two [ Pretorianin ]
Jeśli jest naprawdę tak jak mówisz, to chyba nawet tam wpadnę :)
Yoghurt [ Legend ]
Byłem dzis na Muchach i powiem krótko- biednie. Straszny odpust tam czuć, ceny z dupy, miejsca niedużo, a wszelakie bibeloty typu majty freddiego i ściana z gitar jakoś nie robią na mnie wrażenia. Nagłosnienie jednakowoż niezłe, wreszcie potencjał pierdolnięcia gitarowego Much dało sie usłyszec, ale klimat zabijał fakt, że 99% osób tam była przypadkowa i raczej przeszkadzali im chłopaki na scenie, niz umilali czas. Ja tam bawiłem sie nieźle, ale towarzycho sztywne jak pal Azji.
Miejsce do lanserki, zarówno cenowo, jak i klimatycznie, dla tych, którzy wracając z okolicznych biur chca być na luzie, ale im nie za bardzo wychodzi.
kiowas [ Legend ]
Yoghurt ---> nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale z samego założenia HRC to miejsce przeznaczone do lanserki - tam nie wpadają obdarci nastoletni fani rocka, a właśnie yuppi w gajerach. Tą samą tendencję zauważyłem chociażby w londyńskim lokalu i to samo jest u nas.
hohner111 [ TransAm ]
i kiowas pozamiatał ;) bo racje ma :)
to nie mc donald :)
Yoghurt [ Legend ]
Kiowas-> Z obdartości wyrosłem w wieku lat około 16, problem w tym, ze czterdziestoletni koles pod krawatem zamawiający browar po 11zł od dwudziestoletniego wypirsingowanego barmana mówiącego "siema, co tam?" w miejscu zbudowanym w całości z czasami naprawde iście wiesniackich bibelotów (skaja chylińskiej, anyone?) wygląda co najmniej pretensjonalnie :)
To, że miejsce jest do lanserki- wiem. Odpowiednie położenie wsród biurowców w samym centrum psują jednak żuliki z centralnego niemal pod dżwiami i zupełnie niepasujący mi, smierdzacy z kilometra sztucznością klimat. Miejsce nie dla mnie, pozostane chyba przy kameralnej kulturce CDQ czy wybraniu sie raz na ruski miesiąc do Club70 albo piekarni na obowiązkowy warszawkowy lans. Bo jakoś odbiór koncertu, gdy przed sceną przebiega co jakiś czas kelner ze szklankami a zza winkla widac grubawego biznesmena, któremu hałas przeszkadza w delektowaniu się kawałkiem kotleta za 60 złotych, nie jest zbyt fajny, chocby nie wiadomo jaki sprzet nagłasniający mieli :)
BTW- obdartych nastoletnich fanów rocka, jak i podstarzałego, upasionego kolesia w koszulce Bathory też widziałem :)