Scatterhead [ łapaj dzień ]
Łoweł z alległo
;) Hej. Mam pytanie do znawców tematu. Załóżmy że potrzebuje zwykłego roweru, do pojeżdzenia sobie po mieście, czasami na dłuższe wypady poza miasto. Czy takie wynalazki z allegro za ok. 400 zł są w porządku do takiej jazdy? Polecacie jakieś szczególne modele, marki, sprzedawców?
chodzi np. o takie:
Pozdrawiam.
hamburger 7 [ Pretorianin ]
Ten co dałeś jest Ok. chyba że jeździsz w terenie to cosik lepszego.

dj4ever [ Czekam na LOST 4 ]
Spox, tylko jeżeli bardzo nie jeździsz po górach, to kup bez amortyzacji, bo rower się rozklekocze
wysia [ Senator ]
Pytasz o te macrokesze "z pelna amortyzacja i tarczowkami"? Trzymaj sie od tego z dala, nawet nie, ze sie tym jezdzic nie da, to jest niebezpieczne dla zdrowia...
TeadyBeeR [ Legend ]
Za taka kase nie kupuj przynajmniej nic z amortyzatorami. Na dobra sprawe 400 zeta to malo na sam amortyzator, a co dopiero na caly rower. A tak w ogole to nie lepiej przejsc sie do jakiegos marketu i osobiscie wybrac sobie jak najmniejsze gowno?
Scatterhead [ łapaj dzień ]
TeadyBear -> jakbym chciał kupić "jak najmniejsze gówno" to bym poszedł do Tolka z dzielnicy i kupił Wigry za 2 butelki komandosa.
wysia -> nie pytam o amortyzacje, tylko o rower na którym będzie się fajnie jeżdziło, po małej cenie i będzie w miare solidny.
Rozumiem, że mam brać cokolwiek, bez amortyzacji?
wysia [ Senator ]
No to odpowiadam, tymi syfami nie bedzie sie fajnie jezdzilo, ani nie beda solidne. Poczytaj sobie:
Zrob rundke po sklepach rowerowych, niech ci znajda cos prostego od Krossa np.. Zaplacisz pewnie troche wiecej, niz 400 pln, ale dostaniesz rower dobrany do swojego wzrostu i wagi, dobrze poskrecany i wyregulowany, z gwarancja, itd..

dj4ever [ Czekam na LOST 4 ]
Nie mogłem znaleźć go na Allegro, ale jeżdze nim od 6 lat i jeszcze nigdy mnie nie zawiódł. Mowa tu o Grand Hunter z przerzutkami Shimano (18). Bez amortyzacji, wystarczy raz na 6 ms. go naoliwić i napompować koła, a jeździ kozacko. Nie wiem czy go gdzieś znajdziesz, bo jak wspominałem, dostałem go 6 lat temu na komunię ;] kosztował 400 zł :)
BTW tylko nie kupuj jakiegos goowna z markietu, pojedź do sklepu Granda czy jakiegoś innego i tam tanio kupisz dobry rower :)
tylko BEZ amortyzacji, chyba, ze kupisz za taką cenę, jak przedstawia kolega poniżej V
Andrzej Lepparkour [ Konsul ]
Jeżdżę na Konie Blast 2006, kosztuje ona dziś niecałe 2000 zł. Prosty rower, tarczówki, dobry amor.
Jeśli chcesz brać za sporo mniej $$$ i kupić coś co ma 2 amortyzatory to musisz wiedzeć, że to będą rurki wyglądające jak amory. Znajomy ma takiego fulla z 2 amorami z jakiegoś hipera i powiem Ci, że to tylko zwiększa wagę roweru a W OGÓLE NIC A NIC NIE DZIAŁA. Ważę swoje, skakłem na tym po murkach i dawno mnie tak wszystko nie bolało. A to był full z amorem pod siodłem...
Jak chesz rower nie wiadomo skąd i nie wiadomo czyj to jasne, że wybierz coś prostego. Żadnych tarczówek, amortyzatorów itp. To ma być tani sprzęt do prostych zastosowań i czym bardziej skomplikowany będzie tym szybciej się rozpadnie.
Swoją drogą moja matka kupiła rower w hipermarkecie i trzeciego dnia jej odpadły oba pedały plus koło. Też bym Ci radził jechać do salonu rowerowego, zwykle pracują tam ludzie, którzy zajebiście znają się na rzeczy, bo dla wielu z nich rowery to całe życie. Choć i ciule też się znajdą.
TeadyBeeR [ Legend ]
Scatterhead --> Chodzilo mi o to, ze za 400 zeta kupisz gowno, a nie rower. Wiec chyba najlepiej pojechac i osobiscie pogrzebac w g... :) i wybrac cos, co moze nie rozpadnie sie po tygodniu.
dzfonek [ Konsul ]
Jeżeli ma być tanio i dobrze to polecam to :
Chyba że ma być jeszcze taniej to by bylo to:
DiabloManiak [ Karczemny Dymek ]
TeadyBeer - ale on nie potrzebuje super mega wypasionego roweru z 30 przerzutkami , 2 amortyzatorami itd. Za 400-500 zlotych zlozy prosty i bez bajerow rower nadajacy sie do jazdy nie bedzie to zadne cudo natury ale da sie pojezdzic i zabic z winy wlasnej a nie roweru ;) Ot taki rower do pojezdzenia czasem dla niedzielnego rowerzysty ktoremu zycie jeszcze mile...
To tak jak z komputerami jak masz ochote zlozyc tani komputer a nie chcesz totalnego zle zlozonego zloma z supermarketu - dasz rade zlozyc cos taniego co bedzie sie jeszcze nadawac do czegos, nie bedzie to demon szybkosci z wodotryskami ale zawsze juz cos .
TeadyBeeR [ Legend ]
DiabloManiak --> Wcale nie mowie, ze ma kupowac rower z bajerami. Po prostu za 400-500 zeta to nie bedzie rower, a cos roweropodobnego.
Kupujac rower trzeba sie liczyc z tym, ze wyda sie przynajmniej te 800 zeta, inaczej bedzie sie zalowalo wyboru.
Dobrze widze to nawet u siebie w domu. Rok temu wpollokator kupil sobie i dziewczynie po takim wlasnie makrokeshu. Ale jako, ze byl "sprytny", to nie wybral takiego najtanszego za 400 zeta, tylko sie szarpnal i kupil za 600. Wszystko fajnie cacy jezdzi i w ogole, ale jednak cos jest nie tak. Sprzet mu sie sypie, ciezkie toto jak skur..., jak dalem mu pojezdzic swoim juz chyba ponad 10-letnim Schwinnem bez zadnych amorkow i bajerow, to byl wniebowziety, ze tak fajnie moze sie jezdzic (a to juz rupiec jest, chyba w tym roku w koncu wymienie). Oczywiscie makrokeshe z amorami i full bajer, ale jednak sa do dupy. A wystarczylo dolozyc jeszcze te 2 stowki i kupic jakis prosty, ale firmowy model roweru.
Roweru nie kupuje sie co roku (a przynajmniej wiekszosc ludzi:) ), wiec IMO nie ma sensu oszczedzac i pozniej meczyc sie z rowerem tak dlugo az sie totalnie rozsypie.
Lysack [ Latino Lover ]
nie opłaca się na allegro:) sam chcę sobie kupić rower za około 1000zł i co się okazuje te same modele w sklepie są albo w tej samej cenie albo tańsze niż na allegro...
jak na razie mamy początek roku, więc warto poszukać modeli zeszłorocznych tańszych o kilkadziesiąt zł.
przepatrz te linki co podałem:) ceny dość niskie, a rowery... no niby markowe:)
Lysack [ Latino Lover ]
Polecam przeczytać:) tak przy okazji wątku:P
Przed jakimkolwiek zakupem warto poszukać w internecie opinii osób, które kupiły już taki model. My, jako miłośnicy sportów ekstremalnych, chcemy kupić wybajerzony rower górski i rozum podpowiadał nam żeby omijać markety ale znaleźliśmy opinię osoby, która kupiła taki rower w jednym z marketów i jest z niego bardzo zadowolona a wręcz zachwycona...
"Na samym początku muszę przyznać, że dałem się omamić specom od marketingu i szukałem ideału roweru zupełnie nie tam gdzie powinienem. Łamałem sobie głowę skąd wziąć straszną ilość gotówki na wymarzonego GT XCRa 1000. Ogłupiony technikami manipulacji świadomością, imałem się różnych upadlających zajęć. Moje życie spełzłoby na bezustannym poszukiwaniu źródeł finansowania mojej chorej pasji, gdyby nie pewne wydarzenie, które wyrwało mnie z tego zaklętego kręgu. Właśnie wracałem przygnębiony do domu, mijając znajomy hipermarket. Moją uwagę przykuła gigantyczna plansza reklamująca promocyjna sprzedaż rowerów górskich.
Postanowiłem wyciszyć swój żal, dokonując pierwszego rowerowego zakupu tej wiosny. Wtedy coś we mnie pękło. Stwierdziłem, że pójdę na całość. Wysupłałem oszałamiającą kwotę 454 zł i nabyłem nowiutki lśniący rower rodem z zaprzyjaźnionego kraju azjatyckiego. Nawet nie przypuszczałem, że to początek wielkiej przygody, a może nawet przyjaźni. A było to tak...
Po przedarciu się przez kolejkę do kasy, niosąc na jednym ramieniu duszę, a na drugim swój nowy nabytek, udałem się do strefy testów. Chwilę wcześniej z hukiem odpadł tylny błotnik. Nic to, przecież i tak jeżdżę bez ochlapników, a istotne zmniejszenie masy jest nie bez znaczenia. Nie zrażając się tym drobnym niepowodzeniem, wyregulowałem wysokość siodełka i przystąpiłem do gruntownych testów.
Maszyna sprawia wrażenie solidnej. Poczucie bezpieczeństwa zapewnia niebagatelna masa 21 kg, ładny kolor tzw. Śliwka o poranku Świetnie komponuje się z napisem Grand Hill Rider 500. Delikatna linia ramy i smukła sylwetka amortyzatora kontrastują z agresywną kwadraturą obręczy. Plastiki, użyte do wykończenia korby, przerzutek i szczęk hamulcowych są wysokiej jakości. Nowatorstwem stylistycznym można nazwać przykręcenie rogów pod katem 90 stopni. Natomiast skomplikowany kształt tylnego widelca, przywołuje nostalgiczne wspomnienia epoki kamienia łupanego.
Pierwszy test układ jezdny. Niewątpliwym sukcesem konstruktorów, jest fakt, że rower ten może się przemieszczać. Trzeba przyznać, że robi to z gracją. Jazdę umila jednostajny zgrzyt tylnej przerzutki, która wspaniale współpracuje z dwoma z siedmiu dostępnych zębatek. Dzięki temu pozostałe pięć
się nie zużywa i będzie służyć latami. Korba ma dobrany uniwersalny zestaw zębatek: 84 - 36 - 16. Zapewnia to niespotykane spektrum zastosowań. Na najmniejszej zębatce można wspinać się nawet na najbardziej strome zbocza, a przy odrobinie wprawy największy blat można wykorzystać jako super wydajną piłę tarczowa. Nie najlepsza przyczepność opon doskonale niweluje się przy użyciu obuwia jako stabilizatorów. Pewne wątpliwość wzbudzał wyciek jakiejś lepkiej substancji z okolic układu suportowego, ale to może być wada tylko jednego egzemplarza.
Amortyzacja jest co najmniej bardzo dobra. Elastyczne spawy świetnie tłumią drgania boczne. Przy szybszej jeździe rower zapewnia miłe dla ciała kołysanie. Przedni amortyzator to system sprężynowo przeciwlotniczy. Podczas najazdu na muldę, rower zostaje wyrzucony w górę, co umożliwia podziwianie widoków z zupełnie innej perspektywy. Konstruktorzy zupełnie zrezygnowali z jakiegokolwiek systemu tłumienia, co znacznie obniżyło masę amortyzatora do 3,5 kg. Praktyczny sposób montowania widelca do ramy umożliwia wykorzystanie również amortyzatorów ze starszych modeli wywrotek typu Kamaz.
Klamki hamulców zrobione z gustownego, szarego plastiku dawały poczucie bezpieczeństwa. Przynajmniej przez pierwsze 15 minut. Potem lewa się złamała. No i dobrze, bo ja wolę klamki dwupalcowe. Test hamulców przeprowadziłem w warunkach ekstremalnych, praktycznie nie osiągalnych przy normalnym użytkowaniu roweru. Rozpędziłem maszynę do 20 km/h i zacząłem
gwałtowne hamowanie. Przedni hamulec typu V-break przepięknie wystrzelił do przodu, wyrywając piwoty z widelca. Towarzyszący temu dźwięk zadowoli nawet najwybredniejszego melomana. Tylny hamulec, zanim urwała się linka, skutecznie pomógł wytracić prędkość do 18 km/h. Te drobne usterki nie mają jednak wpływu na pozytywna ocenę całego układu spowalniającego. Producent zapewnia, że do następnych modeli będzie dodawać wyrzucaną spod siodełka kotwicę okrętową, która zdecydowanie skróci drogę hamowania. Brzmi to obiecująco.
Ciekawe rozwiązania zastosowano w podzespołach elektronicznych. Jeżeli chodzi o oświetlenie roweru to widać wyraźny wpływ technologii stealth. Intensywność światła emitowanego przez lampki, zapewnia tej maszynie pozostawanie niewykrytą nawet w najciemniejszą noc. Lakier pochłaniający
refleksy świetlne skutecznie chroni przed przypadkowym oświetleniem silnym strumieniem z reflektora samochodowego. Komputer pokładowy wyświetla całe multum przydatnych rowerzyście funkcji. Są to: aktualna data, godzina i prędkość z dokładnością do 10 km/h. Naprawdę imponujące możliwości.
Rower jest doskonale zabezpieczony przed kradzieżą. Wszystkie podzespoły są na trwałe związane z ramą i wszelkie próby ich odkręcenia kończą się nieodwracalnym zniszczeniem danej części. Gwinty, rozmiary śrub i zastosowane części są zupełnie niestandardowe. Wszystko to uniemożliwia kradzież i sprzedaż roweru na części. Duża masa i ostre krawędzie spawów grożą poważnym uszkodzeniem ciała złodzieja, który próbowałby ukraść cały rower. Dodatkowo klamki hamulców są przykręcone po przeciwnych stronach kierownicy (przedni z prawej), co na pewno wprowadzi chaos w poczynania złodzieja i ułatwi jego schwytanie. W tej kategorii maksymalna ilość punktów.
Na koniec należy wspomnieć o dbałości producenta roweru o jego użytkownika. Mamy możliwość serwisowania sprzętu we wszystkich dwóch autoryzowanych warsztatach na terenie RP. Producent zaleca przegląd w serwisie po przejechaniu każdych 100 km. Roczna gwarancja obejmuje wszystkie podzespoły, oprócz ramy, kół, układu napędowego, hamulców, oświetlenia, części metalowych
i nie metalowych. Do instrukcji obsługi roweru dostajemy gratis podręczniki "Nauka spawania w weekend" oraz "Szycie po utracie kończyny". Dodatkową atrakcją jest możliwość wyboru koloru dzwonka z trzech dostępnych, oraz zestaw wszystkich 169 kluczy potrzebnych do obsługi roweru, w tym także prasy hydraulicznej i dźwigu ułatwiającego np. zakładanie roweru na bagażnik
samochodowy. Wszystko za symboliczną opłatą dodatkową.
Reasumując Grand Hill Rider 500 to świetny zakup, który za przyzwoitą cenę zapewni nam co najmniej dwa dni zabawy w prawdziwe kolarstwo górskie.
Autor składa serdeczne podziękowania całemu personelowi ambulatorium chirurgicznego szpitala klinicznego im. Żeromskiego, ekipie ratownictwa specjalnego straży pożarnej, szkole przetrwania Rambo oraz anonimowym dawcom krwi i organów za pomoc w doprowadzeniu testu do szczęśliwego końca.
Oświadczenie: Cały powyższy tekst jest tylko fikcją literacką wyolbrzymiającą (czasami) wady rowerów popularnie zwanych "makrokeszami". Opisany powyżej rower, jak i zdarzenia nigdy nie miały miejsca.
Refleksja: Ale mogą się wydarzyć...
BIGos [ bigos?! ale głupie ]
roweromaniacy sa jeszcze gorsi niz milosnicy zwierzat ;)
Gooffy [ Pretorianin ]
Taki rower za 400 zł z Allegro jest git - tylko kupuj z prostą ramą (bez żadnej amortyzacji), z hamulcami typu v-break (tarczowe są za ciężkie jak na rower tej klasy)-ważne też żeby "klamki" hamulców były metalowe, a nie plastikowe, no i przerzutki Shimano (żadne inne) :)