GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

"Nie rwij dupy z własnej grupy"

05.03.2007
01:01
smile
[1]

Toshi_ [ Konsul ]

"Nie rwij dupy z własnej grupy"

Studenci na pewno znają to powiedzenie. Krąży już po świecie od lat.

Ale jak to jest w rzeczywistości? Czy to naprawde nigdy nie wychodzi, czy warto próbować?
Macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Dobre czy niekoniecznie?

05.03.2007
01:05
[2]

niesfiec [ Generaďż˝ ]

Jest też rosyjskie powiedzenie:"jak pracowaju to nie dymaju":-) (czy jakoś tak).
Prawda jest że zawsze wychodzi inaczej....Cóż człowiek ma swoje słabości, mimo konsekwecji. No cóż, jak ktoś nie składał śłubów czystości i jeszcze nie zaobrączkowany...Wszystko dla ludzi, tylko żeby nie narobić w swoje własne "gniazdo". Wszystko z rozwagą, najpierw duża głowa, potem mniejsza:-).

05.03.2007
01:06
[3]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

Prawdopodobnie u źródeł owej wiekowej mądrości leży tendencja wielu osób do "brzydkiego" rozstawania się. Wówczas - jeśli coś nie wypali - konieczność dalszego przebywania z daną osobą w klasie/grupie/miejscu pracy owocuje bardzo niezręczną sytuacją.

Znam jednak wiele udanych związków, które zaczęły się właśnie poprzez spotkanie na jakichś zajęciach/w pracy, więc - jak zawsze - zasadą jest brak zasad.

05.03.2007
01:13
[4]

Yoghurt [ Legend ]

W sporej (SPOREJ) wiekszości wypadków- prawda. Czy to w szkole, czy tez na studiach, bywa, ze i w pracy. Oczywiście o wyrwanie dupy z wlasnej grupy łatwiej, niż szukać jej gdzies dalej, ale istnieje ryzyko (którego stopien jest odwrotnie proporcjonalny do wieku osób przebywających w danym związku) że cos pójdzie nie tak i zgniła atmosfera panuje, aż sie z grupy któreś nie wyrwie. problem w tym, ze obydwie osoby mają jakichś znajomych w danej grupie, co jeszcze bardziej zaognia konflikt, bo jedno pokrzywdzone ma za soba ziomali, i drugie ma za soba ziomali. gorzej, gdy ziomale są wspólni, wtedy robi sie tak absolutnie niezdrowo, że ta mała społecznosć przypominac zaczyna mini-Czeczenię.

Oczywiście nie jest to regułą, bo zdarzają się chlubne wyjątki. Ale powiedzenie powstało nie na darmo i na pewno jego autor znał przypadek z autopsji. Takoz i znam go ja :)

05.03.2007
01:14
smile
[5]

Toshi_ [ Konsul ]

No tak, w razie niepowodzenia czy późniejszego rozstania może zostać pewien smrodek :-/
Zwłaszcza, jeśli chodzi o grupę ok. 20-osobową :D

"Wszystko z rozwagą, najpierw duża głowa, potem mniejsza"
Nie do końca łapię o co chodzi z tą mniejszą :P, ale w pełni zgadzam się z tą rozwagą. Wcześniejszy "recon" jest niezbędny :)

Ale mimo wszystko - chyba nie powiecie, że nie warto próbować ;) A na pewno nie, gdybyście się zapoznali z moim "celem" ;]

05.03.2007
01:21
[6]

Łyczek [ Legend ]

W 100% zgadzam się z Yoghurtem... Też znam to z autopsji i wiem, że jednak nie warto ryzykować :)

05.03.2007
01:22
smile
[7]

Jerryzzz [ E ]

Macie jakieś doświadczenia w tym temacie? Dobre czy niekoniecznie?

A mamy, mamy :) Zdecydowanie dobre i trwające nadal :) Warto bylo zaryzykowac :)

05.03.2007
01:39
smile
[8]

Hakim [ ]

Znam dwie pary (obecnie jedną;)), któe zaczynały w mojej grupie na studiach.
Ta jedna trwa w związku do dzisiaj i wyglądają na zakochanych po uszy tak jak kilka lat temu, gdy zaczynali (chociaż już z rok ich nie widziałem, wiec może coś się zmieniło).
Druga para... no cóż. Jeden z moich najlepszych kumpli i równie świetna koleżanka. On zerwal ze swoją dziewczyną chyba dla niej (chyba, bo nie wnikałem). Wytrzymali kilka miesięcy, po czym się rozstali. Atmosfera o jakiej wspomina Yoghurt - nieciekawa. Na szczęście był to już okres jak byliśmy na specjalności podzieleni i byli oni w osobnych grupach.
Skończyły się imprezy, gdzie widywaliśmy się wspólnie i wariowaliśmy wspólnie.
Od tamtej pory, zawsze kogoś z nich nie było na jakiejś imprezce, albo jak byli oboje to zdala od siebie. Głupie uczucie.

Kumpel wrócił do pierwszej dziewczyny (są już zaręczeni i biorą ślub w sierpniu) a co z tamtą koleżanką to niestety nie wiem za bardzo. Kontakt po studiach się urwał. A szkoda ]:->
Ale inne porzekadło mówi, że ponoć nie bierze się eks najlepszych kumpli;)

05.03.2007
02:17
[9]

Chacal [ Senator ]

To zasada znana nie tylko studentom, ale już nawet chłopaczkom którzy dopiero zaczynają rozumieć, dlaczego rośnie im namiot na widok gołej panienki i co się z tym robi.

Osobiście tego nie przerabiałem, gdyż nie "rwałem dupy z własnej grupy", ale widziałem umęczone gęby kolegów, którzy musieli codziennie być milutcy i słodziutcy dla najlepszej funfeli swojej dziewczyny, ale nie za bardzo, żeby sobie czegoś nie pomyślała, bo to oznacza katastrofę. To samo tyczy się zresztą dalszych jej koleżanek.

Inna sytuacja, też częsta: pójdzie człowiek gdzieś z kumplami, potem wraca nocnym nawalony jak szpadel i spotyka wspólną znajomą jego i swojej dziewczyny. Następnego dnia fochy, bo jest "nieodpowiedzialny, menel i w ogóle ostatnia świnia".

A jak się facet pokłóci ze swoją dziewczyną ? To jakby się z połową znajomych pożarł.

A zrywanie, to już kompletna masakra: weź tu człowieku zapomnij, jak codziennie widzisz swoją byłą. Potem patrz jak jakiś frajer się do niej przymila. Powstają duże zgrzyty, u mnie w robocie jest teraz mała apokalipsa, bo się właśnie dwie pary rozstały.

Tak więc, myślcie tą większą głową...

05.03.2007
07:44
smile
[10]

KoSmIt [ Just... Kosmit ]

Przerabiałem to... I nie polecam... Nawet jeśli wydaje Ci się, że ktoś z Twojej grupy/klasy Ci się podoba to czekaj aż nie będziecie w jednej grupie... Byłem raz z jedną dziewczyną z klasy... nie odzywamy się już 2 lata mimo, że nadal(już niedługo :D ufff...) jesteśmy w tej samej klasie...

Ogólnie rzecz biorąc nie polecam! Ale każdą regułę potwierdza wyjątek... jak chcesz to przekonaj się o tym sam...

05.03.2007
07:47
[11]

Garbizaur [ Legend ]

A ja napiszę, że warto. Przerabiam taką opcję od prawie roku i nie narzekam. Wiadomo - jak się coś zepsuje to jest problem. Nie widzę jednak póki co żadnych perspektyw na popsucie się czegokolwiek, tak więc polecam. :-D

05.03.2007
08:18
smile
[12]

dj4ever [ Czekam na LOST 4 ]

Jak się zakochasz- toś przepodł. Ja tak miałem (i dalej mam), może to i dobrze że dała mi kosza. Jeden mój kolega wyrwał dupe ze swojej grupy i widzę jak cierpi. Niby wszystko ok, ale widzę jak on się zmienia- to był największy rozrabiaka w klasie, teraz jest strasznie ograniczony. Na przerwach musi siedzieć ze swoją Iwonką, bez przerwy latać do sklepiku :/ Ma 0 luzu, prawie nie rozmawia z innymi dziewczynami, ciągle wysyła mi esy: "uczysz sie czegoś?". Ja to zrozumiałem niedawno i cieszę się ze swojej wolności. Nie wyrwę dupy z własnej grupy, chyba, że dupa wyrwie mnie ;)

05.03.2007
09:33
smile
[13]

Sasanka [ Senator ]

roznie to bywa :) osobiscie mam srednie wspomnienia ze zwiazku z chlopakiem "ze swojej grupy". NA poczatku bylo ok, jak zaczelo sie psuc bylo koszmarnie, na tyle, ze sama wycofalam sie z jakichkolwiek kontaktow z tymi znajomymi. Bylo to o tyle dobre, ze zaledwie po pol roku bylismy z kolega najlepszymi przyjaciolmi :) Namieszalismy jednak takim zachowaniem ostro w glowach znajomych, ktorzy nie batdzo pewnie wiedzieli jak sie zachowywac w takim wypadku :)

ALe od tamtej pory raczej staram sie stosowac do tej zasady :)

05.03.2007
09:39
[14]

gromusek [ Street View ]

ja nie posluchalem tej zasady... jestem ze swoja dziewczyna ok. 1,5 roku. Na cale szczescie juz sie razem nie uczymy :P

05.03.2007
09:48
[15]

eJay [ Gladiator ]

Przerabiałem taka sytuacje w liceum i wszystko zalezy od charakterów zaangażowanych osób. Ja na przykład rozstałem się z dziewczyną w pokojowy sposób, bez chamstwa, po szczerych rozmowach. Po liceum poszlismy w inne strony i widujemy się rzadko, ale jak juz sie spotkamy to normalnie rozmawiamy jak "znajomy ze znajomą".

Oczywiście, ze rwanie dupy z własnej grupy jest najprosztszą metodą na posiadanie partnera, ale z kolei jest to chyba jedyny układ, gdzie mozemy partnera poznać bliżej już wcześniej:)

05.03.2007
10:01
[16]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

Zgadzam się z tym powiedzeniem.

Kiedyś miałem takie szczęście że sam znalazłem sie w takiej sytuacji i otem jak już isę wszystko skończyło, to naprawde tylko czekałem aż nie będe musiał z nią przebywać. Dużo nerwów mnie to kosztowało, bo szmata była złośliwa niesamowicie.

05.03.2007
10:03
[17]

frer [ God of Death ]

Moim zdaniem to zależy od tego czy ta "dupa" którą się "rwie" to ma być poważny związek czy raczej taki żeby było się z kim na imprezie pokazać. W pierwszym przypadku to ma to swoje plusy, a szczególnie praca w tym samym zawodzie po studiach. Do tego już w czasie studiów można myśleć o wspólnym zamieszkaniu i małżeństwie, więcej czasu spędzać ze sobą. Z drugiej jednak strony są argumenty podane już wcześniej, że jak coś nie wyjdzie to zostaje smród, a na studiach to już może być ciężko jeśli trzeba parę lat wytrzymać do końca.
Osobiście sam nie próbowałem i raczej nie mam zamiaru, więc praktycznej wiedzy nie mam z tego zakresu. ;)

05.03.2007
10:55
smile
[18]

pablo397 [ sport addicted ]

"Wszystko z rozwagą, najpierw duża głowa, potem mniejsza"


buahahaha, leze xD

05.03.2007
12:13
[19]

maev [ immamentna smuga ]

Na trzecim roku studiów z reguły ludzie stają się dorośli, więc trochę dziecinne powiedzonko nie ma racji bytu.

05.03.2007
12:20
[20]

Behemoth [ Ayrton Senna ]

Ja aktualnie jestem w takiej sytuacji ;)
Jestem z kobietką poznaną parę miesięcy temu na studiach. Mamy razem kilka ćwiczeń, a na wykłady zazwyczaj nie chodzę, a jeśli już to dla niej. Generalnie sam nie wiem jakby to było gdyby się to wszystko wysypało. Nie zastanawiałem się, ale pewnie niezbyt ciekawie. Póki co nie zanosi się :)

05.03.2007
12:31
[21]

Hooligansch [ Pretorianin ]

To jest prawda!!!!!!szczera:P:P

05.03.2007
12:40
[22]

Maliniarz [ The Watcher ]

maev -> mi sie wydaje, ze ktos tu probuje raczej grac bardziej doroslego, niz jest naprawde. A jesli nie masz zadnego doswiadczenia w tym temacie, to radze sie nie wypowiadac.

05.03.2007
14:46
[23]

Yoghurt [ Legend ]

Maev-> Nawet ludzie 40,50-letni, niby dorosli, dogadać sie nie mogą podczas rozwodów i załatwić niczego polubownie, a ty trzeci rok studiów tutaj dajesz za przykład dojrzałości w związku? Jestes pewien, ze wpisałeś się do dobrego watku? To nie jest temat o gotowaniu jajek na twardo.

Djforever-> Na przerwach musi siedzieć ze swoją Iwonką, bez przerwy latać do sklepiku :/

Ten dramatyczny opis sytuacji poruszył mnie do głębi.



© 2000-2026 GRY-OnLine S.A.