Xaar [ Uzależniony od Marysi ]
Mozna wysłać papiery do WKU pocztą?
Mam zaświadczenie że się uczę, ale jakoś nie mam ochoty łazić kawał drogi żeby zanieść to do mojego WKU... można im to przesłać pocztą?
Trzeba w takim wypadku jakoś specjalnie nazwać przesyłkę albo coś?
Narmo [ Naczelny Maruda ]
Kumpel wysyłał to listem poleconym i miał z głowy.
wielebny_666 [ Konsul ]
można to wysłac pocztą, ale przy obecnych strajkach :), jak już to najlepiej poleconym, i zaznacz w adresie jaki pokój itp.

Xaar [ Uzależniony od Marysi ]
I tak po prostu wpisuje adres, a do środka wrzucam tą karteczkę i tyle?
Genzo Wakabayashi [ Juventus Forever ]
Wlasnie wlasnie ja tez sie podlaczam do pytania? jak zaadresowac i gdzie napisac do ktorego pokoju? i w sumie skad mam wiedziec do ktorego pokoju?

eJay [ Gladiator ]
Zadzwonic do WKU i sie spytac?
Xaar [ Uzależniony od Marysi ]
ja się osobiście zaczynam trochę bać bo mamy już grudzień a to trzeba było zanieść do końca października ;)
Narmo [ Naczelny Maruda ]
Xaar --> Ja tylko na pierwszym roku dostarczyłem odpowiednie zaświadczenie... w lutym :P
Teraz jestem na trzecim i nie przyszło mi żadne powiadomienie ani nic takiego, a ja żadnego zaświadczenia też nie wysyłałem/nie zawoziłem.
Gangsta_^ [ Latin Lover ]
No nie wiem, ja dzwoniłem i powiedzieli, że trzeba osobiście.
Genzo Wakabayashi [ Juventus Forever ]
To ja juz nie wiem bo mi sie nie chce do nich isc ale tez boje sie zeby pozniej nie bylo jakichs nieprzyjemnosci no :(
yakuz [ YUM YUM ]
Haha 'nie chce mi sie isc' to dobre :P
Pewnie ze osobiscie, pierwszy raz musisz zlozyc kilka podpisow.
Chacal [ Senator ]
Kolega wysłał pocztą, okazało się, że dokument został odrzucony. Wszyscy mieliśmy identyczne zaświadczenia, ale WKU tego kolegi uznała, że dokument jest nieważny, bo oni sobie życzą by, z im tylko znanych powodów, był na nim podpis kogośtam (już nie pamiętam kogo dokładnie). Co ciekawe: kolega nie otrzymał żadnej informacji, że coś jest nie tak, ani listu, ani telefonu - nic. Jakoś w połowie listopada otrzymał wezwanie i dopiero wtedy okazało się, że, wojsko czeka - wzywa z daleka. Jakoś to wprawdzie odkręcił, ale co się nabiegał to jego.
Dlatego lepiej się kopnij osobiście, głowy ci tam nie urwą. Napiszesz podanie o odroczenie, zostawisz ten papierek i masz spokój.
vaila [ Centurion ]
Znajomy też wysłał nie miał kiedy tego złatawic osobiscie.
Stwierdził, że mogą sią trochę wkur...wkurzyć. Ale póki
co żadnej informacji zwrotnej nie dostał....to chyba wszystko okej.
Genzo Wakabayashi [ Juventus Forever ]
Yakuz ja juz nie pierwszy raz ale conajmniej jakis 4 i nie znosze tych bab ktore ta msiedza i pierdza w stolek :( dlatego omijam ta instytucje szerokim lukiem :)
Toshi_ [ Pretorianin ]
Łoohohohooo, jak dobrze że mi przypomnieliście... Mam iść za tydzień a wątpie, że bym się zorientował xD
Trzeba zapisać w kalendarzu i od razu na zapas wygrzebać zaświadczenie :P
Sizalus [ Generaďż˝ ]
Ja wysłałem pocztą ale odesłali z adnotacją, że muszę się stawić osobiście. No i sie stawiłem i wszystko załatwiłem, musiałem napisać podanie i podpisać jakiś papier, że zapoznałem się z zasadami odraczania czy coś takiego.

rafaleon [ Konsul ]
Czy jest prawdą że jak się wieźmie ślub to od razu przenoszą cię do rezerwy.
Wozu [ Panzerjäger Raider ]
rafaleon -> Heh, pośrednio tak :). Jest to powód konieczny, ale nie wystarczający. I nie do przejścia do rezerwy, ale o prośbę o odroczenie.
Możesz się ubiegać o odroczenie z uwagi na to, że jesteś jedynym żywicielem rodziny. W przypadku zawarcia związku małżeńskiego musisz udowodnić, że twoja luba nie pracuje i, żeby było lepiej, być razem zameldowanym w mieszkaniu, bez meldunków rodziny najbliższej. Czyli, jeśli z żonką mieszkasz u starszych, a starsi pracują, wtedy mogą Ci udowodnić, że nie jesteś jedynym żywicielem.
Z tego tytułu można także odwoływać się, jeśli jest się półsierotą i nie ma najmniejszego kontaktu z jednym z rodziców (to znaczy, nawet nie płaci alimentów), a drugi rodzic w domu nie pracuje lub nie jest zdolny do pracy - wtedy mając samemu pracę, można udowadniać, że jest się jedynym żywicielem rodziny.
Ach, i są to tylko odroczenia, czyli spraw może się sypnąć, jeśli WKU swoimi znanymi drogami dowie się, że Twoja sytuacja się zmieniła. I z tego co pamiętam, raz na jakiś czas jesteś wzywany by udowodnić, że nic nie zmieniło się w tej materii.
Natomiast przejść do rezerwy na pewno można na dwa sposoby:
1. Odbyć ZSW
2. Dostać kat. D/E
Inne sposoby są obwarowane pewnymi wyjątkami (choć ostatnio są to sprawy tak pewne jak wyżej):
1. Odrobić ZSW na letnim szkoleniu (z tego co wiem, tylko po 2 roku i tylko na studiach dziennych)
2. Skończyć jednolity kierunek na uczelni wyższej (teoretycznie już licencjat/inżynier zwalnia, jeśli studia dotyczyły tylko tego tytułu). W lecie minister wydaje rozporządzenie w myśl, którego absolwenci szkół wyższych, którzy złożą papiery do dnia, zazwyczaj 30 stycznia następnego roku, zostają automatycznie przeniesieni do rezerwy.
W oby przypadkach jest zasadniczy wyjątek - jeśli w MONie znajdzie się więcej kasy i będą dążyć do tej armii zawodowej w 2012r., to po tych dwóch wyżej przypadkach, zawsze mają prawo powołać Cie do szkolenia w szkole podchorążych (3 miechy)
Na koniec zawsze można liczyć na szczęście, że gdzieś po drodze zgubią się papiery, lub zmieniać miejsce zamieszkania (powiadamiając o tym tylko gminę) co kilka miesięcy. Tylko w tym ostatnim przypadku raczej nie ma co liczyć na normalne życie przez kilka lat - już lepiej zapisać się na jakieś studia.
I jeszcze na koniec. Nie ma czegoś takiego jak niekiedy czyta się w gazetach "Rocznik 82 przechodzi do rezerwy", owszem przechodzi, ale po okazaniu papierka, że zdobył dyplom uczelni wyższej - w ten sposób właśnie jest przygotowywane rozporządzenie ministra. Bierze się zdaje 20 lat do matury (bo technika są o rok dłuższe od liceów), plus 5 lat (taka zdaje się jest średnia przyjmowana) na studia i wychodzi, że w 2006 do rezerwy zostaje przeniesiony rocznik 81, bo planowo w tym terminie skończyłby studia dzienne II-go stopnia i dostał tytuł magistra.
(faktycznie jest nieco inaczej, bo już po jednolitym pierwszym stopniu jest przeniesienie, warunek, to rozpoczęcie tychże studiów przed rokiem akademickim 2002/2003).

PaZur76 [ Gladiator ]
Widzę, że już drugi wątek w temacie woja ostatnimi czasy...
"Rezerwa, jestem w rezerwie"... i nie ma się co spuszczać, że tak powiem. Na wypadek wojny rezerwa, szczególnie ta, która nigdy w woju nie była, idzie na pierwszy ogień - to tak tytułem oświecenia. Po góra kilkutygodniowym szkoleniu czyli zieloni-mięcho armatnie. Jednostki zawodowe to druga czy nawet trzecia linia obrony. Wiem to z dobrze poinformowanych żródeł, z pierwszej ręki (starszy brachol jest emerytowanym tzw. "trepem"/kapitanem WP, ex-pancernikiem, tfu... pancerniakiem/"deklem"). Nie lepiej więc odbębnić wojo w czasie pokoju (ile to teraz, 9 m-cy?)? Bo jak tow. Łukaszenka zeświruje całkiem to ci, co to się teraz migają od armii, pierwsi spojrzą w lufy wrogów... 9 m-cy wyjęte z życiorysu? A niby co w cywilu przez ten czas można zrobić? Bachora? IMHO większy "kłopot" niż wojo bo na całe życie (ew. 18 lat)... Fundować sobie dzieciaka by uniknąć tych kilku m-cy armii to IMHO super-idiotyzm.
Kontrowersyjne? Niepopularne? Trudno, ale prawdziwe ;-P...
P.S.:
A w armii, jak się postarasz, to nawet możesz zostać operatorem. Kosiarki ;-P... (To w żadnym razie nie jest jakikolwiek prztyczek względem autora postu poniżej :-)
To tak pół-żartem, pół-serio ;-).

mirencjum [ operator kursora ]
Można jeszcze napisać takie podanko ---->
"Wojsko uczy dyscypliny, wytrwałości, radzenia sobie ze stresem i działania w grupie. Ale przede wszystkim uczy, że po mydło należy kucać, a nie się schylać."