Don_Pedro [ Pretorianin ]
Kaziu się wykazał
RATUSZ
Nowe punkty obsługi mieszkańców tyłem do swoich klientów
Dziennie przyjmują pięciu interesantów, a w tygodniu... dwa wnioski. Tak działają trzy miniurzędy, które miały ułatwić warszawiakom załatwianie spraw
Ogólnomiejskie punkty obsługi mieszkańców to autorski pomysł p.o. prezydenta Warszawy Kazimierza Marcinkiewicza (dziś przedostatni dzień w Ratuszu). Gdy 16 października w błysku fleszy przecinał wstęgę w jednym z nich na stacji metra Świętokrzyska, zapowiadał: -Teraz warszawiacy będą mieli po drodze, aby załatwiać najważniejsze urzędowe sprawy. Stołeczne urzędy będą bliżej ludzi!
Od tamtego czasu minęło sześć tygodni i wiadomo już, że były to tylko przedwyborcze obietnice. W otwartych okienkach można załatwić jedynie drugorzędne sprawy, a mieszkańcom doradzają niekompetentni urzędnicy. Trzy OPOM znajdują się na stacji metra Centrum, stacji metra Świętokrzyska, oraz na pl. Starynkiewicza 7/9.
Jeden petent na godzinę
Dziś rzecznik urzędu miasta Robert Szaniawski przyznaje że "nie wszystko poszło tak, jak początkowo planowano".
-Pomysł z wyjściem urzędników do ludzi był bardzo dobry, ale trzeba przeanalizować, czy to się udało -mówi w rozmowie z "Rz".
Statystyki Urzędu Miasta nie pozostawiają wątpliwości: akcja przybliżania urzędów mieszkańcom sięnie udała, punkty OPOM świecą pustkami.
-Do27 listopada punkty OPOM przyjęły 448 interesantów. Liczba złożonych wniosków wynosi 38 - poinformowała p.o. naczelnika Wydziału Nadzoru nad Wydziałami Obsługi Mieszkańców Bogusława Łompieś.
68 proc. interesantów korzystało z OPOM na stacji metra Centrum, 19proc. na stacji metra Świętokrzyska, a tylko 13 proc. przyszło na pl. Starynkiewicza. Policzyliśmy, że na jeden punkt otwarty w tygodniu w godz. 13 do 19 wychodzi średnio tylko pięciu klientów i 0,4 wniosku dziennie...
-Czy tak marne wyniki zadowalają ratusz? - zapytaliśmy Roberta Szaniawskiego.
- Nie - odpowiada smutno rzecznik i zawiesza głos. Po chwili dodaje energiczniej: - Może trzeba przeprowadzić jakąś akcję ulotkową, żeby ludzi było więcej? - zastanawia się. Ale zaraz zaznacza, że OPOM są przecież dobrze oznaczone, np. nad wejściem na stację metra Świętokrzyska wisi tablica, która rzuca się w oczy. Urząd informował też o nowych punktach na swojej stronie internetowej oraz na plakatach w dzielnicowych urzędach.
Można się przemeldować
Okazuje się, że mieszkańcy Warszawy wiedzą o nowych punktachobsługi mieszkańców, ale tam nie przychodzą, bo właściwie nie mają poco.
-Kiedy przeczytałem w gazetach o otwieranych w październiku urzędach, bardzo się ucieszyłem -opowiada Krzysztof Malarz, który postanowił wreszcie wymienić swój stary dowód osobisty. -Do swojego urzędu w Wawrze mam spory kawałek. Codziennie za to jeżdżę metrem, więc postanowiłem sprawę w końcu doprowadzić do końca. Ale kiedy poszedłem na stację Świętokrzyska, okazało się, że niczego nie załatwię. Wyjaśniono mi, że komputery nie są podłączone do jakiejś sieci. To do czego im służą, do grania w pasjansa?
Robert Szaniawski przyznaje, że kompetencje trzech miniurzędów rzeczywiście miały być większe. Niestety, nie udało się to, m.in. dlatego, że stanowisk nie można było połączyć z sieciami działającymi w dzielnicach (w mieście nie ma spójnego systemu komputerowego). To z tego powodu w żadnym z OPOM nie wymienimy dowodu osobistego ani nie odbierzemy prawa jazdy. Tymczasem w całej Warszawie jest niemal 0,5 mln osób ze starymi dokumentami (ponad400 tys. dowodów osobistych i ok. 100 tys. praw jazdy).
Co zatem można załatwić w OPOM? Otrzymać odpis z aktów stanu cywilnego czy wtórnik prawa jazdy, zaktualizować NIP-3, zawiadomić o sprzedaży pojazdu, przemeldować się.
Okienko niekompetencji
Ponieważ w punktach OPOM nie można załatwić istotnych dla mieszkańców spraw, ratusz twierdzi teraz, że głównym zadaniem pracowników miniurzędów jest informowanie warszawiaków o tym co, gdzie i jak załatwić w stolicy.
W ubiegłym tygodniu opisaliśmy w "Rz", jak udzielają takich informacji. Nasza dziennikarka wypytywała w OPOM w metrze Centrum o formalności potrzebne do wybudowania domu. Para urzędników długo się zastanawiała, zanim cokolwiek odpowiedziała. Ostatecznie skończyło się na niekompletnych i chaotycznych informacjach. Pracownicy nie poinformowali np. o procedurach związanych ze zdobyciem pozwolenia na budowę ani o konieczności uzyskania warunków zabudowy, gdy nie ma planu zagospodarowania.
Robert Szaniawski nie może w to uwierzyć: - To jakieś nieporozumienie. Zapewniano mnie przecież, że w okienkach będą siedzieć kompetentni urzędnicy -mówi.
Czy w tej sytuacji powstaną zapowiadane w październiku kolejne OPOM? Nie wiadomo, bo po wygranych przez PO wyborach w najbliższych tygodniach zmieni się ekipa rządząca Warszawą.
MACIEJ SZCZEPANIUK
Drukuj artykuł Drukuj artykuł Wyślij artykuł Wyślij artykuł
| Bez polskich znaków |
| Rzeczpospolita | Z ostatniej chwili | Archiwum | Serwis Ekonomiczny | Serwis Prawny | Cennik | Regulamin | Serwis WAP | Prenumerata
| Reklama | English/Deutsch | O nas | Praca i staże | Zgłaszanie uwag | Kontakt |
© Copyright by Presspublica Sp. z o.o.
Tak się kończą przedwyborcze zabawy Kazia. Ach jak mi się marzy, żeby ktoś w tym kraju zaczął rozliczać wszystkich polityków nie tylko w zakresie odpowiedzialności politycznej.
Bramkarz [ brak abonamentu ]
Teraz Kaziu bawi się jeszcze w zostawianie smrodu po sobie - jak projekt podwyższenia podatku za psa w Warszawie z 1 zł na stawkę maksymalną.
gladius [ Subaru addict ]
Bramkarz - podatek za psa to jak abonament RTV - opłata oparta na dużej dozie dobrowolności.