GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Nowy James Bond - moja ocena filmu

17.11.2006
22:29
smile
[1]

hohner111 [ TransAm ]

Nowy James Bond - moja ocena filmu

Wlasnie wrocilem z premierowego seansu i nie moge zebrać szczęki z podłogi :D NARESZCIE BOND KTORY MI SIE PODOBAŁ !!


Ale do rzeczy:

spoiler start
Na początek - dłuuugi, chyba ponad 2 godziny, naprawe duzo akcji i ciekawych pomysłów. Nareszcje Bond jest człowiekiem, normalnym zwykłym człowiekiem ktory jak dostanie w morde to krwawi, kule albo raczej gwoździe ale to zobaczycie na filmie, imają, ktory ma uczucia a nie tylko bzyku bzyku i kolejna zaliczona, ktory z jednej strony przystojny i uwodzicielski a z drugiej kawał chama i prostaka, coś czego raczej nie było wcześniej. NIE JEST TO KONTYNUACJA, ani opowieść co było przed pierwszymi Bondami. Jest to zupełnie coś nowego, nowy aktor, nowe pomysły, prawie 0 wszystkich gadżetow wynalazków jak znikające samochody, łodzie podwodne, lasery w zegarku itd. Jest PRAWIE wszystko to co jest aktualnie dostępne na rynku. Pare bajerków jest ale to dobrze. Bond którego trzeba ratowac czasami, Bond który jest o włos od prawdziwej śmierci, Bond który mimo swoich żartów w nieciekawej sytuacji daje znac że czuje ból i sie boi...JA OSOBISCIE NIE POLECAM FANOM SERII NIE LUBIACYM ZMIAN, BO POSZEDłEM Z KOLEGA FANEM I ZJECHAL FILM OD STOP DO GLOW, za to dla osob bioracych to za new beginning na miare 2006 roku bedzie to wg. mnie film no1 ostatnich miesięcy!!
spoiler stop


to chyba tyle, jak jakieś pytania to piszcie ;P

17.11.2006
22:38
[2]

toaster [ Got Poofs? ]

spoiler start
to on jej nie bzykał??
spoiler stop

17.11.2006
22:40
[3]

Dunkan Mlodszy [ Franek Kimono ]

Bylem dzis na filmie. Nie jestem fanem serii, ale dobrze sie przy jego ogladaniu bawilem, a oto preciez chodzi.

17.11.2006
22:42
[4]

hohner111 [ TransAm ]

toaster:

spoiler start
bzykał bo sie zakochał, nie było to uch uch aaach papa :P
spoiler stop

17.11.2006
23:10
smile
[5]

mirencjum [ operator kursora ]

spoiler start
A dlaczego w tym wątku wszystko takie tajne, w spoilerach? To wpływ tego filmu?
spoiler stop

17.11.2006
23:14
[6]

hohner111 [ TransAm ]

mirencjum - tak, tajne jak tajny agent ;) a na serio to po to by ktos potem nie zrzędził ze napisałem coś o filmie a on akurat nie chcial tego czytać...

17.11.2006
23:15
smile
[7]

hellothere [ Pretorianin ]

A jak scena bzykania? Jak zwykle oh ah i wjazd kamery w sufit?

17.11.2006
23:17
[8]

hohner111 [ TransAm ]

hellothere - eee

spoiler start
nie ma sceny bzykania jako takiej
spoiler stop
i bardzo dobrze wg. mnie :)

17.11.2006
23:19
[9]

mirencjum [ operator kursora ]

Podobno muzyka jakaś dziwna? Pasuje do tego filmu?

17.11.2006
23:19
smile
[10]

hellothere [ Pretorianin ]

hohner111, czyli nuda. Mi od dawna, chyba od zawsze, brakuje ostrego realnego bzykanska na ekranie. Nie po to ogladalbym film, ale na pewno taka scena podniosla by realizm pod niebiosa. Mysle, ze wiekszosc zawodowych aktorek nie mialaby z tym problemu... Coz... moze jeszcze dozyje.

17.11.2006
23:23
[11]

hohner111 [ TransAm ]

hellothere - jak chcesz ostrego realnego bzykanska to wez sobie pornola wypozycz albo wez panienke pobzykaj, czego ty chcesz od Bonda? zeby zrobili wersje porno? :/ bo nie rozumiem?

mirencjum - mi muzyka pasowala i klimacik bardzo podbudowywala, ogolnie na duzy +

17.11.2006
23:25
smile
[12]

hellothere [ Pretorianin ]

hohner111, nie zrozum mnie zle, po prostu hollywoodzkie sceny bzykanska sa zaprzeczeniem calej reszty filmu - bo co to za superbohater co sie nie zna na rzeczy? Bond tak bajerowal panny a nigdy nie widzialem, zeby ostro sobie poczynal. Dlaczego? Bo to bajka dla dzieci? Nie! Bo ludzie nie chca tego ogladac? Nie, ludzie to lubia! Zastanawiales sie dlaczego tak jest?

17.11.2006
23:28
[13]

hohner111 [ TransAm ]

eee...nie, nie zastanawialem...bo od takich scen mam pornole i sex w realu :) a w tym Bondzie NIE MA sexu :) i chwala za to tworcom, tu Bond nie jest superbohaterem, jest człowiekiem, jest buzi buzi i tyle :) a, i panienek tez juz tak nie bajeruje, a reszta to 70% akcji, 20% gadania i 10% romantyzmu :P

17.11.2006
23:41
[14]

hohner111 [ TransAm ]

spoiler start
A, zapomnialbym, skoro 007 ma licencje na zabijanie to uzywa jej, nie tak jak poprzednio w ostatecznosci, lecz kiedy ma okazje ;)
spoiler stop


tym akcentem koncze pisanie i udaje sie na odpoczynek bye bye

17.11.2006
23:57
smile
[15]

Judith [ PlayScribe Portable ]

Mnie przede wszystkim odstrasza wygląd żula i totalny brak charyzmy nowego bonda, przynajmniej z tego co widziałem na materiałach promocyjnych, mam odczucia na zasadzie, "oki, co jakiś czas musi być jakiś George Lazenby" :P Ale z ostateczną oceną wstrzymam się jak film będzie w mojej wypożyczalni DVD, albo na HBO :]

17.11.2006
23:59
[16]

hohner111 [ TransAm ]

kazdy tak mysli na początku, a po filmie WIęKSZOSC, nie wszyscy oczywiscie, zmieniają zdanie, nowy Bond jest naprawde super (moim zdaniem) :) naprawde wczul sie w role, jak Nick Stahl w Terminatorze 3 grający Connora, ok komputer off :)

18.11.2006
00:31
smile
[17]

.:Jj:. [ The Force ]

Mniam, mój brat był i także mówi że świetny film, na początku miałem drobne wątpliwości, ale po takich recenzjach..

18.11.2006
00:34
[18]

U.V. Impaler [ Hurt me plenty ]

Judith ---> Miałem podobne zdanie, ale pod wpływem pozytywnych recenzji zmieniłem je, Craig jest ponoć bardzo dobry. Filmu jeszcze nie widziałem, ale odnoszę wrażenie, że wyjdę z kina zadowolony.

18.11.2006
01:36
smile
[19]

Coy2K [ Veteran ]

no coz, po filmach pokroju xXx chyba twórcy zmienili podejście i chwała im za to, bo mam dość Stormbreakerów, czy Agentów Cody Banks w kolejnej odsłonie Bonda... jesli nie ma gadżetów i Craig nie sili sie na wizerunek Pierce'a Brosnana to juz jest duzy plus

18.11.2006
01:38
smile
[20]

piokos [ Malpa w czerwonym ]

ba! Craig wygląda jak menel co za kołnierz nie wylewa. To się przyjmie w naszym kraju :).

18.11.2006
11:06
smile
[21]

hohner111 [ TransAm ]

wlasnie wstalem i sie okazalo ze na 15 idzie moja mama z kolezanka, moze ja sie wybiore 2 raz ;D

18.11.2006
11:10
smile
[22]

DeLordeyan [ The Edge ]

No, ja dzisiaj zasuwam na 13.30. Zapowiada się ciekawe widowisko, nigdy nie polubiłem tamtych idealnych Bondów.

18.11.2006
11:25
smile
[23]

|eLKaeR| [ Patrycjusz ]

DZIEŁO, aczkolwiek koncern Sony i Ford Motor Company musiał nieźle dołożyć do tego filmu.

18.11.2006
11:51
[24]

Zysio [ Generał ]

Ok, więc pokolei.

spoiler start
Film zaczyna się krótką scenką wyjaśniającą jak 007 zdobył swój status "double O". Wszystko fajnie, wiadomo od razu że jest to pierwsza część cyklu (tylko po co ją nakręcili akurat teraz? gdy było już 20 innych...). Potem strzał i intro filmu. I tu ogromny zonk, który już na początku trochę mnie zdenerwował - pomimo iż miał to być "nowy" bond coś takiego jak to kółko w którym idzie bond a następnie strzał i krew zalewająca ekran powinny zostać niezmienione! Chodzi mi tu głównie o muzyczkę, nie-bondową... Dobra potem napisy początkowe jakaś piosenka i bond strzelający z kart :P Fajne, może być. A na koniec...... znowu zmienione przejście. Zamiast wyciemnienia i czarnego kręgu rozpościerającego się na cały ekran jak w każdym bondowskim początku - jest poprostu wyciemnienie i scena. BOO! Dalej w filmie widzimy początki kariery bonda, owszem uczy się na błędach, dostaje reprymendy itp. Wszystko fajnie - ale znowu to jest pierwsza część cyklu więc po co ją nakręcili... no ale dobra. Tylko skoro to pierwsza część cyklu to czemu Bond ma gpsy w 3D i inne super technologie? Już nawet nie wspominam o pościgu na początku filmu kiedy to Bond działa sprawnie jak nie jeden yamakasi. Później film jest właściwie bardzo dobry, bond traci ukochaną która go zdradza - myślę że dlatego w "późniejszych" częściach ma broń pod poduszką. Również przyjaciel go zdradza, przez to Bond nie ufa nikomu. Najbardziej jednak wybijającym człowieka faktem jest postać M... Skoro to pierwsza część cyklu - to czemu M jest kobietą!?! :[
spoiler stop


Ogólnie film przeciętny, ale te wyżej opisane szczegóły bardzo zaniżają ostateczną ocenę o nim w mojach oczach przez co daje mu 2/5.

18.11.2006
11:56
smile
[25]

Coolabor [ Piękny Pan ]

Grr, ciekawe kiedy ja pójdę do kina na Bonda... u mnie w mieście w tym miesiącu żadne kino nie ma w repertuarze Casino Royale...

A jak czytam wasze opisy, to włos się jeży. Sam jestem ciekaw co Campbell wymyślił.

18.11.2006
12:02
smile
[26]

-=chudy=- [ ]

Zysio -->

spoiler start

Judi Dench jest IMO świetna jako M, zmienienie aktora na innego w roli M w tej części byłoby po prostu błędem. Poza tym szefowie MI6 się zmieniają czasem :) Bardziej martwi mnie to, że Felix Leiter jest czarny :O Nie to żebym coś miał, ale Felix Leiter to nie jest stanowisko zmienne jak M czy Q, którego z resztą brakowało mi w tym filmie. Ogółem jednak Bond rlz :)

spoiler stop


hohner --> a w książce "Dr. No" Honey Rider na plaży była całkiem naga :)

18.11.2006
12:04
[27]

hohner111 [ TransAm ]

co do Zysia - to walsnie ten kumpel z ktorym bylem w kinie - jego zdanie sie nie liczy, ma klapki na oczach ;) a tak na serio...mnie na przyklad malo obchodzi intro z napisami do filmu, przejscia z intra do filmu i to ze M byla kobietą...i Twoje czepianie sie ze ma GPS w samochodzie jest absolutnie bezpodstawne, skoro tak to powinni nakrecic ten film tak jak w latacg 60'...

chudy - w książce o Bondzie pierwszym jeszcze nie bylo Q :D

18.11.2006
12:10
[28]

maev [ Konsul ]

Wczoraj w kinie miałem do woboru - Casino Royale, Borat i Children of Men. Wybralem children of men. Jak dla mnie, 'ludzkie dzieci' to film roku. Cos niesamowitego. Brak mi slow :)

Ale zeby nie bylo calkowicie OT, na CR wybiore sie za tydzien.

18.11.2006
12:11
[29]

hohner111 [ TransAm ]

maev - o, film z Owenem inny ogladales, robi sie z niego naprawde dobry aktor :)

18.11.2006
12:14
[30]

maev [ Konsul ]

hohner111 -> Ta apokaliptyczna wizja bliskiej przyszłości w świecie w którym nie rodzą się dzieci po prostu wbiła mnie w ziemię. Nie chodzi tylko o oskarową gre Clive'a Owena, ale o montaż, zdjęcia, doskonały angielski realizm (bije nawet 28 days later), brud, klimat, klimat, klimat.. Nie pamiętam filmu który zrobiłby na mnie takie wrażenie.

Przy ostatnich scenach filmu nawet szeregowiec ryan potrafi wymięknąć :)

18.11.2006
12:15
[31]

hohner111 [ TransAm ]

czyli warto isc? :] moze jutro skocze :D

18.11.2006
12:16
[32]

Zysio [ Generał ]

Nie wiem czy mi się coś skopało z przeglądarką czy się odpowiedzi nie zapisały..... w każdym razie:

-=chudy=- =>

spoiler start
Ja nie mówię, że ta aktorka jest zła bo ona jest świetna. Ale ta część jest pierwszą z bondowskich i M powinien być facetem! A, że zmiana M byłaby błędem - to tylko argument na odpowiedź do hohnera.
spoiler stop


hohner111 =>
Czytaj ze zrozumieniem! Nie powinni nakręcić tego jak w latach 60-tych... powinni to nakręcić w latach 60-tych! Nie dziś! A szczegóły takie jak intro itp to cie nie obchodzą bo nie jesteś fanem bonda, a ja akurat jestem... I że poszedłeś na film i spodobał ci się "1 z 21 bondów"... chyba dosłownie bo to jest pierwsza część choć na nią nie wygląda... Mam tylko nadzieje, że jak zrobią kolejną część to będzie to część 22, a nie 1 i 1/2..... Bo w przeciwnym wypadku saga Bonda zakończyła się na Brosnanie A craig rozpoczyna jakiś nowy cykl filmów, które nie powinny się tak samo nazywać. To tyle z mojej strony, nie chce mi się już gadać o tym filmie ;/

18.11.2006
12:19
[33]

hohner111 [ TransAm ]

to nie gadaj bo jestes fanem plastikowego wymodelowanego gadżetowego brosnana ktory sie na bonda malo nadawał...i nie tolerujesz jakichkolwiek zmian, bylbys szczesliwy jakbysmy mieli bonda z maskowaniem jak predator i niezniszczalnym jak terminator....a wszystko dzieki Q ktory by mu gadzety wysylal teleportem...

end of story

18.11.2006
12:24
[34]

Beerbringer [ Pretorianin ]

imo film bardzo dobry, Bond zupełnie inny niż wcześniej, duża dawka humory i cały czas trzyma w napieciu

polecam

18.11.2006
12:46
smile
[35]

Goofy23 [ FC Barcelona ]

Po prostu świetny film :)
Najbardziej podobało mi się,że JB wreszcie dostawał bęcki jak normalny koleś,a nie superhero czy cuś tam.
Wreszcie można było zobaczyć Bonda z bliznami na twarzy :)
DC nadał Bondowi ludzki wyraz. Bardzo podobały mi się jego reakcje.
Szkoda mi tego Astona Martina... ;)
Podczas filmu nawet moja Pani (nie lubiąca JB) kilka razy jęknęła z zachwytu :) A to już coś!

18.11.2006
12:54
[36]

hohner111 [ TransAm ]

Goofy 23 - do nakrecenia tej sceny rozwalili 3 Astony :D wybrali najlepszą scene ;P

Wlasnie mam nadzieje ze teraz Bond przynajmniej odcinek 22 ;) bedzie mial tez ludzka twarz :) moze jakis gadżet owszem, ale bez przesady, no i rownie dobra fabuła :) Bo ta wg. mnie niespotykana :)

18.11.2006
12:56
[37]

Goofy23 [ FC Barcelona ]

Tak naprawdę podczas oglądania,myślałem,że film już się ze 3 razy skończył ;)
A tu jeszcze coś i jeszcze.... Super!
Naprawdę Pani Broccoli zna się na ludziach,bo to ona chciała Craiga.
A co do Astonów to naprawdę 3???? :( Such a waste

18.11.2006
12:57
[38]

Kozi89 [ Generał ]

Napewno obejżę, pytanie kiedy. Na razie do kina się nie wybieram.

18.11.2006
13:00
[39]

Goofy23 [ FC Barcelona ]

Kozi89------> Taki film tylko w kinie!

18.11.2006
13:02
[40]

hohner111 [ TransAm ]

Goofy - oooo wlasnie, przypomniales mi :D film juz sie konczy, a tu sie okazuje ze kolejne 20 minut, czlowiek mysli ze to koniec, a tu kolejne 30 minut :D Naprawde super sprawa :)

co do astonów to w jakiejs gazecie czytalem o tym...

KOZI89 - TYLKO W KINIE !! Nie ma sensu ogladac na kompie :/ chyba ze masz kino domowe i projektor ze 3m szerokosci i dźwięk 5.1 :]

A co do dźwięku to wlasnie, sam dźwięk byl super, czysty, szczegolowy, i po raz 1 w kinie slyszalem zajebistą przestrzennosc :)

18.11.2006
13:06
[41]

Goofy23 [ FC Barcelona ]

Fajnie zrobiona strona o filmie.

18.11.2006
13:09
[42]

Kozi89 [ Generał ]

No to może sie jednak zdecyduje. Dzięki za rade. :)

18.11.2006
21:39
[43]

blackhood [ Jedi Knight ]

Nie sądziłem, że Craig wypadnie tak dobrze, zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony. Sam film też bardzo mi się podobał, no może poza odtwórczynią roli Vesper, panna Green jakoś do mnie nie trafia, pewnie chodzi o typ urody. Dużo lepsze wrażenie zrobiła na mnie Caterina Murino w roli Solonge, choć miała tylko krótki epizodzik, ale za to jaki, ta jazda na koniu :) Skoro już mowa o kobietach, to należy wspomnieć, że Judy Dench, która jak zwykle pokazała klasę, IMO jest dużo lepsza od poprzedniego, męskiego M.
Podobnie jak chłopaki kilka razy już myślałem, że to koniec filmu, zaraz pójdą napisy, aż tu nagły zwrot i jadziem dalej, raz nawet się zmartwiłem,

spoiler start
bo byłem przekonany, że skończy się w momencie, gdy Bond zmiękł i się zakochał. Gdyby tak się stało pewnie bym go teraz wyśmiewał, a nie chwalił.
spoiler stop

Ogólnie nowego Bonda naprawdę warto obejrzeć, mimo że jestem fanem serii i wszystkie odcinki widziałem po kilka razy, tę część, choć inną od wszystkich, uważam za rewelacyjną.

18.11.2006
22:37
[44]

hohner111 [ TransAm ]

zauwazylem cos ciekawego, ludzie ktorzy widzieli bonda 21 albo sa zachwyceni albo jada po całości, nie ma wypośrodkowania hmmmh

18.11.2006
23:10
[45]

temp2 [ ARET ]

Polecam James.Bond.For.Real.WS.PDTV.XviD-FTP jak juz ktos ogladal CR.

James Bond for Real

Following the stunt teams on Casino Royale - from
200 feet up on a crane in the Bahamas to deep under
water on the stage at Pinewood. Including getting
an Aston Martin to roll over.

18.11.2006
23:13
[46]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

W Holandii puszczają teraz, z okazji premiery nowego Bonda, wszystkie poprzednie produkcje, poczynając od najwcześniejszych. Przez tydzień przebywania w hotelu miałem więc co wieczór nie lada gratkę. Starsze części z Connerym i Moorem miażdzą nawet dziś. W związku z czym, nie bardzo rozumiem owego NARESZCIE BOND KTORY MI SIE PODOBAŁ !!.

18.11.2006
23:58
[47]

hohner111 [ TransAm ]

paudyn - to zrozum, nie podobaja mi sie zadne (ani z moorem ani connerym a tym bardziej brosnanem) z wczesniejszych bondów...i tyle, a ten mi sie bardzo spodobał...

19.11.2006
00:19
smile
[48]

HopkinZ [ Senator ]

Nowy Bond jest naprawdę fajny, aczkolwiek nie powalił mnie na kolana. To tak jak Gothic 3. Niby mistrz w swojej najlepszej formie, a jednak są rzeczy, które psują obraz całości.

Na minus według mnie zasługuje tragiczny scenariusz (na podstawie książki Fleminga, khem, khem). Film jest niesamowicie nierówny. Według mnie źle zbudowany (wstęp, nic się nie dzieje, coś się dzieje, nic się nie dzieje, coś się dzieje, nic się nie dzieje, nic się nie dzieje, nic się nie dzieje, nic się nie dzieje, coś się dzieję, czas na zadumę, koniec). Nie chodzi mi o to, że w filmie jest mało akcji. Mamy jej pod dostatkiem, lecz za dużo napakowano jej na początku. Później film traci sporo animuszu, na zbyt długi czas, by ostatecznie znowu odzyskać go na grand finale. Bond przyzwyczaił nas do tego, że 007 przez całość filmu jest na tropie bad guya nr. 1, a Casino Royal tego nie ma.

I zwykłe czepialstwo każde mi wspomnieć scenę, gdy Bond samochodem ścigał

spoiler start

porwaną Vesper. Aston Martin po skręcie kierownicy robiący takie cuda na jezdni. Uch, ciężko było nie zakląć z niesmaku.

spoiler stop


Plusy filmu biorą zdecydowanie górę nad wadami.

Po pierwsze Bond. James Bond. Aktor go grający jest po prostu niesamowity. Nie jest sztuczny. Tak właśnie powinien wyglądać Bond zanim został agentem 007. Jak normalny człowiek, ze swoimi zaletami jak i wadami. To w sporej mierze zaleta scenariusza, lecz Bond jest po prostu normalny. Ani razu nie zauważyłem, by aktor napawał się sławą swojej postaci. Nie przeraził się też jej – zagrał znakomicie.

Mówiąc o scenariuszu trzeba zaznaczyć, że w filmie są świetne dialogi. W momencie, gdy spytany przez kelnera

spoiler start

o to jak podać Martini Bond odpowiada: „Mam to w dupie”. Cała sala biła brawa w tym momencie :).

spoiler stop


Aston Martin, ach, cudo.

Eva Green, achhhh, cudo.

Oraz odświeżona muzyka – dobrze pasuje do całości.


Reasumując: na film warto iść. Czy jest się fanem Bonda, czy nie. Następna produkcja pokaże, czy są to przedwczesne zachwyty czy zasłużone pochwały dla Daniel Craiga, który już dołożył od siebie wiele do światka Bonda.

19.11.2006
02:32
[49]

massca [ ]

Film bardzo dobry. Przede wszystkim "nie-bondowski" w takim znaczeniu do jakiego seria przyzwyczaila mnie przez ostatnie lata. Wszystkie plusy juz wspomniano wiec nie bede sie powtarzal.

Co do tematu troche mi blizszego - widzialem program o kreceniu filmu i rezyser przyznal ze natrudniejsze wbrew pozorom byly do nakrecenia sceny ... pokerowe. Wynika to z ustawienia aktorów wokol jednego stolu z twarzami skierowanymi do siebie.

Co do samego turnieju - widac ze scenarzysta i rezyser konsultowal sie z ekspertami, chociaz oczywiscie przez caly czas trwania tych scen czuc potrzebe wtajemniczenia przecietnego widza z zasadami holdema - w zadnym normalnym turnieju dealer nie komentuje wszystkiego co sie dzieje na stole - no ale to film a nie relacja z WSOPa...

Z rzeczy bardziej przyziemnych - turniej powinien trwac duzo krócej niz w filmie (no chyba że blindy rosły co 2 godziny...), Bond zdażył sie chyba 4 razy przebrać... No i generalnie mimo takich stawek wszyscy grali jak amatorzy - szczegolnie w ostatnim rozdaniu :)

19.11.2006
08:04
[50]

stanson [ Szeryf ]

Strasznie zalosne jest to, ze nawet w watku o filmie 80% z Was nie potrafi wlasciwie uzywac "spoilerow".

19.11.2006
21:14
[51]

Przewodnik Syriusza [ Magazyn Grafik ]

Fenomenalny film, warto obejrzeć, trzyma w napięciu.

Występ Craiga najwyższej klasy. Zamknął usta wszystkim krytykom.

19.11.2006
21:35
[52]

Przewodnik Syriusza [ Magazyn Grafik ]

Swoją drogą, wie ktoś jak się nazywa utwór z czołówki lub go nawet ma?

19.11.2006
21:38
[53]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

1. Craig wygląda jak bohater niemieckiego serialu sensacyjnego, coś a'la Akcja nad Berlinem albo Cobra 11
2. Piosenka tytułowa - żałosny kawałek, mniej więcej poziom radiowych przebojów Paris Hilton

To tyle obserwacji z boku, jutro idę do kina :)

19.11.2006
21:42
smile
[54]

DeLordeyan [ The Edge ]

A co to za kawałek na początku leciał?

19.11.2006
21:46
smile
[55]

sekret_mnicha [ the_collector ]

Google, my friend :) Chris Cornell - Know My Name.

A film baaaardzo dobry. Taki utwmperrowany, klasyczny. Bond sie dopiero ksztaltowal i to widac. Ten Bond i poprzedni to dwa najlepsze. Ten 'normalny', niemal zdroworozsadkowy i momentami bardzo zabawny (i Craig daje rade), a Die Another Day najbardziej absurdalnie wypasiony z mozliwych. Satelity, niewidzialne samochody, sapdajace samoloty itp :) Jest dobrze!

19.11.2006
21:50
[56]

cienki bolo [ Konsul ]

Ja niestety w kinie nie zobaczę, bo mi kino rozjimali (ach ten Płock) chyba, że się wybiorę do innego miasta, a mam ochotę na ten film, więc może i się wybiorę. Bo w końcu jest to film o Bondzie jaki chce się oglądać.Te wszystkie gadżety (niewidzialny samochód to już mocne przegięcie), a przede wszystkim sztuczność głównego bohatera, brak ludzkich odruchów, jego niezniszczalność. Mnie to cholernie odrzucało. Toż Mission Impossible przy tym to była zabawa dwóch małoletnich bobków w piaskownicy. To nie był film, a jedna wielka farsa. Teraz, jak zewsząd słychać jest inaczej. A i recenzje filmu w większości pozytywne. Jak dla mnie pierwszy Bond, którego naprawdę warto obejrzeć.

19.11.2006
21:55
[57]

Przewodnik Syriusza [ Magazyn Grafik ]

Gregor Eisenhorn

Zdecydowanie się nie zgodzę co do piosenki tytułowej - w połączeniu z świetną czołówką, moim zdaniem, jeden z lepszych początków Bonda.

19.11.2006
22:11
[58]

NewGravedigger [ spokooj grabarza ]

Moje zdanie.
Oprócz tego co powiedział Mr Hopkinz dodam swoje grosze. Na wielki plus jest to, że facet jest po prostu normlanym facetem, klasy nabiera dopiero w innych filmach. TUTAJ nie patyczkuje się z przciwnikami, rzuca nimi o ściany, umywalki, okna, lustra, słowem, wszystko co się napatoczy.
Kolejny plus to początkowa akcja, Muszę ją obejrzeć jeszczew raz.

Na minus jest to, że po wspomnianej początkowej akcji, film wyraźnie zwalnia... aż w końcu jest kicha. Więcej mi nie przychodzi do głowy.

19.11.2006
22:16
[59]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

---> Przewodnik Syriusza

O intro się nie wypowiadam, póki nie zobaczę, ale wiem jedno: muzyka z Bondów, to osobna legenda, trzymająca niezmiennie poziom i klimat, niezależnie od samych filmów. Jeśli postawi się Know My Name obok reszty, to IMO odstaje niemiłosiernie płytkością i tandetą.

Die Another Day to było coś na miarę Live And Let Die - nietypowo brzmiące, ale wpisujące się w określony nastrój. Teraz jest radiowy hituś. Plotki swego czasu straszyły Christiną A, więc mogło być gorzej, ale i tak jestem zdegustowany.

20.11.2006
13:57
smile
[60]

athlon2000 [ Pretorianin ]


Gregor Eisenhorn [

1. Craig wygląda jak bohater niemieckiego serialu sensacyjnego, coś a'la Akcja nad Berlinem albo Cobra 11
2. Piosenka tytułowa - żałosny kawałek, mniej więcej poziom radiowych przebojów Paris Hilton

To tyle obserwacji z boku, jutro idę do kina :)



Oceniasz Craiga bo fotkach ?? Takie ocenianie to przecież beznadzieja
Co ty sobie wyobrażasz. Wpierw zobacz film a potem oceniaj a nie na odwrót.

20.11.2006
14:04
[61]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

---> athlon2000

A np. Drogę do Zatracenia widziałeś? Albo monachijską dłużyznę?

20.11.2006
17:50
[62]

athlon2000 [ Pretorianin ]

Nie nie oglądałem a co to ma do tego ?

20.11.2006
18:29
smile
[63]

Sonny Silooy [ Elegant Gypsy ]

Byłem w kinie na "Casiono royale" dwa dni temu...

Po pierwsze... Film zrobił na mnie niesamowicie dobre wrażenie. Spodziewałem się takiej popierdułki z lalusiowatym Bondem, który wychodzi z najgorszych opresji bez draśnięcia. Oczywiście fanom starego Bonda ten film może nie przypaść do gustu, bo jest to zupełnie nowa jakość.
Craig według mnie rewelacyjny. Może brakuje mu ociupinkę ogłady, ale w końcu to pocżatki kariery agenta 007.
Jak na ten poziom filmu to naprawde dobra fabuła. Można zauważyć pewne złamanie schematu utrwalanego bardzo usilnie we wszystkich poprzednich częściach. Ponadto widizimy agenta 007 jako żywego człowieka, odczuwającego, denerwującego się, dostaj,acego cięgi, co wcale nie zmienia faktu , że nadal jest on superbohaterem świetnie radzącym sobie w trudnych sytuacjach.
Film ma znakomite tempo. Zupełnie nie czuć 144 minut spędzopnych w kinie. Różnorodność akcji(raz pościg z buta, raz pościg samochodowy, jazda cyserną na lotnisku, trochę strzelanek, potem małe zwolnienie tempa i znakomite sceny w kasynie). Do tego taka mała atmosfera tajemniczości.
Osobiście porównuje ten film raczej do takich tytułów jak Mission Impossible, Face off czy Running scared, czyli filmów sensacyjnych typowo rozrywkowych, bez jakiejś tam głębi i ciekawego, głębokiego rysu bohaterów jak np. w "Gorączce".
Według mnie "Casino Royale" to znakomite kino rozrywkowe. Ogląda się z przyjemnością. Polecam...

20.11.2006
18:37
[64]

faktor99 [ Pretorianin ]

Ja jeszcze nie oglądałem, ale wierzę, że film jest zajefajny. Tylko blond Bond mi nie pasi trochę

20.11.2006
19:38
[65]

athlon2000 [ Pretorianin ]


faktor99 -> Nie martw się. Craig zagrał rewelacyjnie i ma prawo by porównywany do Connerego.
Moim zdaniem jest to 1 aktor który naprawdę dobrze wcielił się w tą postać.

20.11.2006
23:18
[66]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

Na początek przyznam jedno: wyjątkowo dobrze udało się zawrzeć mroczną atmosferę książkowego, Flemingowskiego Bonda. Nie udałoby się pewnie tego zrobić z Brosnanem w głównej roli. Szpetny, pospolity pysk niemieckiego najemnika, jakim został obdarzony Craig, wydatnie tu pomaga.

Plusy:
- książkowy, psychopatyczny Bond, który dostaje porządny wp**
- doskonałe intro, jedno z najlepszych w serii
- udało się wymyślić gadżet, który niczego nie powiela
- nareszcie 007 znów wykonuje zadanie, a nie zwiedza świat włócząc siły specjalne USA i UK za sobą, tylko o dzień spóźnione
- nowy "duży" przeciwnik Jamesa - czyżby powrót do idei pierwszych filmów i S.P.E.C.T.R.E.? zobaczymy w następnej części...

Minusy:
- tragicznie niebondowa piosenka tytułowa - niezła ogólnie, jako letni przebój na plażę, ale nic poza tym
- zbyt dramatyczna reakcja VL na poznanie kodu, już bardziej na patelni nie dało się podać, kto jest naprawdę kim
- choć Dench gra świetnie, to oglądanie "nowej" M, w filmie, który jest de facto prequelem, jakoś tak gryzie w oczy
- wciąż nie wyobrażam sobie, że Craig da radę zagrać JB "wyrobionego", czyli profesjonalnego cwaniaczka, który naprawdę zabija ludzi przed śniadaniem

Ogólnie bardzo przyjemny film, godnie ciągnie tradycję serii, ale mam szczerą nadzieję, że w kwestii aktora Basia Brokuł się opamięta...

21.11.2006
00:11
[67]

Mateck [ Konsul ]

Bardzo dobry film. Odeszli nieco od schematów z poprzednich, a raczej późniejszych części ;) i to mi się podoba.

P.S. Totalnie rozbroiła mnie odpowiedź Blonda na pytanie barmana, czy martini ma być wstrząśnięte czy zmieszane :D

21.11.2006
01:01
[68]

Yoghurt [ Legend ]

Jako fan zem się martwił strasznie o wybór głównej roli, ale nie z taka sraczką jak hardkorowi fanboje, wieszający na Craigu psy. Dałem chłopowi szansę i się opłaciło, teraz te wszystkie pizdusie marudzące wcześniej i zwiastujące koniec serii, mogą mnie oficjalnie pocałować w oko suarona.

Ale do rzeczy:
+Eva Green
+Znakomity Craig- sukinkot, egoista, wyrachowana menda. Czyli porzadny agent do zadań niemozliwych, a nie jakiś laluś bez ikry (Lazenby), Gość o uśmiechu pedofila (Moore), Wymuskany dżentelmen (Dalton) albo inspektor gadżet (Brosnan). Stara dobra szkoła Connery'ego.
+Eva Green
+Brak pływających wózków w stylu Moore'a i bzdetów science fiction z Brosnana- normalne samochody, normalna broń, normalne zegarki
+Eva Green
+Przecudne intro, przeładowane akcją, zajebistym parkourem przez pół madagaskaru i czarnobiała sekwencja przed napisami, w której Bond wychodzi na chłodnego psychopatę.
+Eva Green
+Emocjonująca gra w high stakes pokera.
+Eva Green
+Normalny przeciwnik, zaden genetycznie modyfikowany azjata.
+Eva Green
+Bond nie raz i nie dwa przegrywa, nie jest supermanem.
+Eva Green
+Scena tortur
+Eva Green
+Humor
+Eva Green

Ale mamy i wady
-Piosenka przewodnia totalnie z dupy
-Mało prześlicznego Astona, za mało. A jak go zniszczyli, to aż mi łezka poszła.
-Piosenka przewodnia totalnie z dupy
-Piosenka przewodnia totalnie z dupy
-Piosenka przewodnia totalnie z dupy
-I last but not least: Piosenka przewodnia totalnie z dupy

21.11.2006
01:06
[69]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

Ja mam pytanie okołotematyczne - jest gdzieś w obiegu tytułowa piosenka, ale w wersji z filmu? Nie ma jej na płycie z soundtrackiem (!!!), ogólnie nigdzie jej nie znajduję..

edit: mogę kupić szósty czy siódmy CD typu "the best music of James Bond", ale chciałem jednak parę razy przesłuchać gdzieś w necie... w zamieszczonych na youtube i gv intro dźwięk jest do bani...

21.11.2006
01:36
smile
[70]

cymbal [ Legionista ]

A wiec mamy XXI wiek......I w tym koszmarnym XXI wieku dalej kultywuje sie cos co dawno powinno przejsc do historii,dokladniej do lamusa,bo tam jest miejsce serii o Jamesie Bondzie.
Pierwsza porazka tego malo ambitnego filmu,czyli Casino royale polega na doborze aktora.Niestety Daniel Craig w porownaniu do innych Bondow np.connery czy brosnan jest malo przystojny,zeby nie powiedziec brzydki,wdzieku tez ma niewiele.
Sam film zas to jest pusty i nie wnosi nic do serii,przeciwnie uswiadamia,ze Bond piesn to przeszlosci

21.11.2006
02:00
[71]

Yoghurt [ Legend ]

Cymbal (cudny nick, naprawdę)->

1. Ja nie ide na film akcji, by oglądac przystojnych aktorów, bo w aktorach nie gustuje. Aktorki to co innego. A tam jest eva green.
2. Ja nie ide na film akcji, żeby znaleźć sens życia i zastanowić się nad bieda dzieci w etiopii. Ma być wybuch, ma być strzał, ma być lanie się po mordach. On nie ma być ambitny, on ma być rozrywkowy.
3.Film nic nie wnosi do serii, bo raz, że ja teoretycznie rozpoczyna, a dwa, że jest absolutnie niebondowski, co postrzegam jako sporą zaletę.

Czyżby kolejna męczydupa, która swoją krytykę filmu opiera tylko na tym, że Bond jest brzydki?




Gregor-> A po cóż komu taka popierdółka jak kawałek Cornella? :) Zresztą lansują ją do pożygania w radiach różnorakich, nie raz i nie dwa będziesz miał okazję usłyszec.

21.11.2006
02:06
[72]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

---> Yoghurt

Bo zbieram, i tyle :). Niestety, to z radia, to wersja 'zwyczajna', podczas gdy ta z kina była nieco 'ubondowiona'.

21.11.2006
06:38
[73]

hohner111 [ TransAm ]

ja to mam nadzieje ze na dziendobry film ten ukaze sie w serii QDVD z obrazem 16:9 (nie 2:35:1) i dźwiekiem DTS ES :)

a teraz jako ze juz bardzo pozna godzina czas isc do pracy, no bo kiedys trzeba pracowac na kolejne filmy na DVD :P

za ile moze sie to ukazac? 3-4-5 miechow? :( czy moze dopiero po premierach na calym swiecie? W Chinach jest premiera za pare ladnych miesiecy....

21.11.2006
07:26
smile
[74]

zoor!n [ Legend ]

No to moze i ja wyraze swoja opinie. Bylem w sobote w kinie i...

spoiler start
...uwazam, ze byl to dobrze spedzony czas. Nie bede pisal co jest po kolei tylko skupie sie na najwazniejszych momentach. Dosc dlugie intro-fajne. Pozniej nieco udziwnione napisy poczatkowe, ale chce ocenic film a nie napisy. Tak wiec po napisach mozemy pomyslec, ze pomylilismy sale i ogladamy film Yamakasi. Rzeczywsicie Craig troche zbyt kinowo skacze, ale mi sie podobalo.
Druga sprawa: poscig na lotnisku. Po pierwsze: czy ta cysterna w ogole nie ma przyspieszenia? Jak jest to mozliwe, ze Bond po spadnieciu z tego pojazdu jest w stanie dobiec do niego i znow wskoczyc? A wlasciwie to wejsc po drabince...
Mam do Was jeszcze jedno pytanie. Kiedy Bond przejal cysterne i oddal 'prezent' jego wlascicielowi, to jak zatrzymal cysterne? Przeciez mial zepsute hamulce? Chyba nie powiecie mi, ze ten skret w lewo tak go zachamowal?
Trzecia sprawa: M. Jak dla mnie Pani Judi Dench zagrala swietnie. Jest to jedna z najlepszych rol w filmie. Nareszcie jest pokazane jej prywatne zycie (chrapiacy maz).
Czwarta sprawa: kolejny blad wedlug mnie. Bond po raz pierwszy wsiada do swojego, nowego, sportowego Astona Martina. Siada na fotel kierowcy i zostawia drzwi szeroko otwarte. Przeglada zawartosc swojego auta i gdy kamera pokazuje drzwi Astona, sa one przymkniete, lub nawet zamkniete. Chwile pozniej Bond wysiada i znow sa szeroko otwarte. Blad?
Piata sprawa: Daniel Craig. Ogladajac film ciezko mi go bylo skojarzyc z Bondem. Dopiero gdy mowil swoje slynne: 'My name is Bond. James Bond.' uswiadomilem sobie, ze to on. Mi on do tej roli zbytnio nie pasuje. Nie to, ze jest za niski, ze ma jasne wlosy. Po prostu jakos mi nie pasuje.
Ogolnie polecam kazdemu isc na ten film. Jest to dwu i pol godzinna, dobra rozrywka.
spoiler stop

21.11.2006
11:50
[75]

Yoghurt [ Legend ]

Zoor-> Filmy akcji rządzą się własnymi prawami- mozna przeżyć upadek z mount everestu, sześć kul prosto w serce i zagładę atomową. To tak, jakbyś miał pretrensje, ze Spider-Man chodzi po ścianach- przecież to niemozliwe! :) Zresztą- akurat ten bond jest chyba jednym z najmniej dopakowanych niedorzecznościami, które swój szczyt miały w Moonrakerze a potem wróciły ze zdwojoną siłą w Die Another Day.

21.11.2006
12:49
[76]

zoor!n [ Legend ]

Yoghurt --> zgadzam sie, ze ten Bond byl najmniej przekombinowany ze wszystkich. Nie wiem czemu wszyscy narzekaja na te bondowskie gadzety. Mi sie one podobaly a w CR ich nie znalazlem.

spoiler start
Jak dla mnie najbardziej przekombinowana scena w CR to gdy Bond po wypiciu trucizny (tzn. martini z trucizna) sam doszedl do Astona i sie jeszcze podlaczyl pod defibrylator. Na szczescie nie podlaczyl kabelka i stracil przytomnosc :)
spoiler stop

21.11.2006
14:22
[77]

Gregor Eisenhorn [ Ordo Xenos ]

---> Yoghurt

Moim zdaniem niepobity szczyt niedorzeczności, przy którym nawet Vanquish z DAD się chowa, to wprowadzenie do Goldeneye i słynna przesiadka w powietrzu. Pamiętam, jak całe kino rżało i klaskało na stojąco.

22.11.2006
00:48
[78]

Paudyn [ Kwisatz Haderach ]

To teraz trochę ode mnie. Parę godzin temu wróciłem z seansu, więc podzielę się wrażeniami.

Po pierwsze, motyw przewodni nie powala na kolana, ale da się przezyć. W każdym razie czuć wyraźną róźnicę, jest jakiś taki... niebondowy.

Po drugie, wprowadzenie. Naprawdę kawałek świetnego kina akcji.

Po trzecie, Craig, choć zagrał naprawdę bardzo dobrze, nie pasuje aparycją do wizerunku agenta 007. No, ale jaka piosenka, taki agent. Myśląc o Bondzie, mam przed oczami chłodnego, wyrachowanego gentlemana, który z cynicznym usmiechem na twarzy strzela do kolejnego przeciwnika, a także uwodzi kolejne kobiety. Craig wygląda na Ruska z bazaru, a nie Bonda i taki wizerunek już mu się u mnie nie zmieni. Generalnie broni się grą, ale i tak, jak dla mnie, razi niedopasowaniem aparycyjnym.

Po czwarte,

spoiler start
patetyczna końcówa. Uwodzący jedną za drugą Bond, nagle zakochuje się bez pamięci i daje omamić, jak małe dziecko. Niedostępny lodołamacz... znaczy łamacz kobiecych serc mieknie i wali tekstami niczym z miłosnej opery, a także bez chwili zastanowienia rzuca fach dla kobiety (sic!!!). Myślałem, że się porzygam, jak zaczęla się ta telenowela a`la kolejny tasiemiec Romantica. Rzecz jasna do przewidzenia był również fakt, iż nic z tego nie będzie, a wizja szczęśliwego zakończenia runie, niczym domek z kart.
spoiler stop


Po piąte, Eva Green. Słodziutkie stworzenie, ale podobnie, jak przy Scorupco, odniosłem wrażenie, że zrobiono z niej zbyt delikatną ptaszynę.

Po szóste, humor. Duży atut filmu.

Podsumowując, wyszedłem z kina zadowolony, acz ze sporym niedosytem. Mogło być lepiej, choć i tak jest nieźle.

23.11.2006
01:31
[79]

massca [ ]

Co do piosenki tytułowej - jesli ktoś nie wie kto to jest chris cornell to nie ma problemu. tylko niech nie mówi nigdy więcej że ma pojęcie o muzyce rockowej.

a piosenke można sobie posłuchać na jego profilu na myspace

23.11.2006
06:55
[80]

zoor!n [ Legend ]

Mnie sie piosenka tytulowa bardzo podobala i nawet mialem zapytac co to za piosenka ale zapomnialem...

23.11.2006
08:25
smile
[81]

zoor!n [ Legend ]

No i mialem racje co do tego bledu: :)

23.11.2006
09:58
smile
[82]

MichUUUs [ Pretorianin ]

Film bardzo dobry ,jeden z lepszych które widziałem w tym roku ,jak dla mnie najlepszy bond który został nakręcony ;)
pozdro ;D

23.11.2006
10:46
[83]

Yoghurt [ Legend ]

Massca-> A co ma wiedza na temat przeszłości Cornella do tego, ze nagrał chujowy kawałek do Bonda? To ze Soundgarden to czasy mojego gówniarstwa dobre a pierwsza płyta Audioslave była ok nic nie znaczy.

Gregor-> Fakt, to była przepięknie przesadzona akcja, na której uśmiać się mogę przednio za każdym razem, jak oglądam :)

25.11.2006
22:59
[84]

_zielak_ [ Thief ]

Mi się podobało.

spoiler start
Craig wypadł według mnie bardzo dobrze jako nowy Bond. Wyrachowany, chłodny, profesjonalny (przynajmniej z początku). Chociaż popełnia błędy to jednak jest świetnym agentem.
Sam film również bardzo dobry - chociaż rozczarowała mnie nieco końcówka - spodziewałem się jakiejś bardziej ciekawej i spektakularnej akcji. Chociaż tych w sumie nie brakowało - a najbardziej mi się podobała ta z początku, na budowie i w ambasadzie. Chociaż akcja na lotnisku tez była dobra.
Fajnie też, że wprowadzono do Bonda więcej humoru. Kilka cytatów (z pamieci więc może byc niedokładnie)

-Martini.
-Wstrząśnięte czy zmieszane?
-Mam to w dupie.

(podczas tortur)
-Coś mnie swędzi. Czy mógłbyś...?
<uderzenia>
-Nie, nie nieee! Bardziej na prawo!
-O tak! (...) Widzisz? Cały świat się dowie, że zginąłeś drapiąc mnie po jajach.

(Bond po tym jak został otrurty wraca do gry w kasynie)
-Przepraszam za zwłokę. Ostatnia rozgrywka okazała się dla mnie prawie zabójcza.
spoiler stop

02.12.2006
23:40
smile
[85]

Coolabor [ Piękny Pan ]

I ja dodam od siebie 3 grosze.

Po pierwsze: jest to inny Bond od tych, do których przyzwyczaił nas Brosnan czy Moore. Zero gadżeciarstwa, zdecydowanie przypomina filmy z Connerym. Craig gra cwaniaka, drania, ze swoistym poczuciem humoru (a humoru - typowego bondowskiego przyprawionego nutką sarkazmu - nie brakuje w calym filmie). Bardzo dobre wrażenie zrobila na mnie czołówka (ale nie ta czarno-biała, która wg mnie jest masakrą) z napisami, animacjami, kartami, pistoletami i piosenką - aaach, jeden z najlepszych momentów filmu, przypomina stare czasy lat 60. i 70. :) Nie brakuje dynamicznej akcji, jednak nie jest ona wg mnie jakoś specjalnie odkrywcza - odnoszę wrażenie, że sam scenariusz w choćby Die Another Day był bardziej trzymający w napęciu.

To co najbardziej mi się podobało to:
- dialog Bonda w pociągu z jego niedoszłą kobietą - to jest to, uwielbiam - te niedopowiedzenia w jego wykonaniu :)
- intro z piosenką - animacja to esencja tego co najlepsze w całej serii, piosenka też przywodzi na myśl starsze filmy,
- humor - zwłaszcza w scenie z torturowaniem

To co nie podobało mi się:
- rozgrywka tego całego pokera czy grzmot wie w co tam grali (holdem?) - zero emocji, krótka, przerywana, w ogóle nie czuć, że to ma być jakiś moment kulminacyjny czy decydujacy o czymkolwiek. Zwykle przyjęcia i gry w karty w Bondach miały, specyficzną tylko dla tej serii magię, która utrzymywala się od czasów Connery'ego do Brosnana. Tutaj wg mnie wyszła mała sraczka,
- mimo wszystko cały pomysł scenariusza mało ciekawy i wg mnie nie wnosi do serii nic nowego i odkrywczego. Owszem, rozumiem, że celem było przedstawienie powodów dlaczego Bond został takim, jakiego znamy z poprzednich (nastepnych?) filmów, ale można byo się postarać o jakas bardziej zakreconą historię. A tutaj 007 walczy z grzmot wie kim i grzmot wie o co.

Mam nieodparte wrażenie, że ten film to jakieś wielkie intro do dalszej, 22. już części. Że wtedy dostaniemy takiego 007, którego znamy z ostatnich kilku lat :) Będę szczery - na dłuższa metę takie Bondy dziś by nie przeszły. Owszem - z tymi przeszczepami z Die Another Day trochę może przesadzili, jednak wątek koreański z Brosnanem bardzo dobrze wspominam. :)

Podsumowując - nie jestem ani rozczarowany, ani mega zachwycony nową częścią. Sądzę, że dobrze się stało, że ten film jest nieco inny i odkurza lata 60.
Teraz czekam na cos w stylu Moonrakera i Goldeneye - gdzie Bond będzie... wszędzie :)
Temu wystawiam ocenę: "4"

edit: Acha - zapomniałbym o byc może najwazniejszym - miałem wątpliwości czy Craig się przyjmie jako nowy agent OO7, ale film je całkowicie rozwiał. Mamy do czynienia z udanym nowym wcieleniem Jamesa i bardzo się z tego cieszę. Bond jest Bondem - twardy, sarkastyczny sukinkot. Chyba wszyscy to w nim lubimy :)

17.12.2006
15:41
[86]

master53 [ Hans Kloss ]

Wie ktoś może jak nazywa się piosenka z początku filmu, gdzie była ta animacja z Bondem strzelającym z kart ? :)

19.12.2006
12:00
[87]

zoor!n [ Legend ]

master53 ---> Chris Cornell - You Know My Name. Mozesz posluchac tu:

19.12.2006
13:21
[88]

legrooch [ MPO Squad Member ]

Ciekawe, ile jeszcze osób się zapyta o tytuł piosenki :/

Bond mistrzowski.
Mnie właśnie czołówka się niesamowicie podobała (przeciwnie do połowy starszych).
Muzyka rewelacyjna.
Craig - bardzo fajna kreacja.

Minusy - musieli dać to dziadostwo DB9? :/
Wenecja. Jedyna bzdurniejsza scena w filmie. Na siłę według mnie.

21.12.2006
14:26
[89]

Mistrz Giętej Riposty [ Zrób koledze naleśnika ]

Podobnie:

Czolowka jedna z najlepszych, chociaz muzycznie taka sobie.

Daniel Craig, przystojniachca, i nie taki mydlkowaty jak Brosnan, mej dziewczynie bardzo sie podobal.

Swietny scenariusz, dobra sensacja, trzyma w napieciu i pozwala polubic bohaterow.

Ale niepokoi brak Q i gadztow bondowskich ( malo ich, choc sa ).

Bond rzuca tez mniej swoich celnych ripost, chociaz dwie zapadly mi w pamiec:

Bond cudem odratowany z otrucia, wraca po reanimacji do sali gry, i jakby nigdy nic mowi: "Ostatnie rozdanie nieomal mnie zabilo".

A drugi to odpowiedz na pytanie kelenerki:

"Jakie martini pan sobvie zyczy... wstrzasniete, mieszane?"

I gdy cala sala oczekuje legendarnego "shaken not stirred' Bond nieoczekiwanie mowi:

"Mam to w dupie".

Acha, gdzies w 75% przestarszylem sie ze Bond na prawde zamieni sie w romatycznego kochanka, na szczescie nic z tego.

Uwazam ze Craig mial debiut jako Bond bardzo udany, juz dawno nie ogladalem filmu z tej serii w takim napieciu. Musze obczaic kto byl rezyserem, bo spisal sie na medal.

21.12.2006
14:33
[90]

kiowas [ Legend ]

Pierwszy Bond, na którym zasnąłem (co prawda tylko na 10min, ale zawsze:)
Jako film sensacyjny sprawdza sie nieźle, jako przedstawiciel serii zupełna porażka.
To juz lepiej oglądało mi się drewnianych Miami Vice.
Choć przyznac muszę, ze parę dialogów pierwsza klasa.

21.12.2006
14:41
[91]

Mistrz Giętej Riposty [ Zrób koledze naleśnika ]

A ostatni Bond jaki mi sie podobal to jeszcze Living Daylights z Timothym Daltonem. Brosnan nie byl dobrym Bondem, nie lubie tej serii.

21.12.2006
14:48
[92]

kiowas [ Legend ]

MGR ---> Brosnan to po Moore mój ulubiony Bond - cyniczny i czarujący, a do tego męski i z poczuciem humoru. Inna rzecz, że same filmy nie są najwyższych lotów.
Craig to typowy twardziel w stylu wczesnego Connery, tyle że jego usmiech bije w oczy sztucznością - ale może za młodu po prostu był nie wyrobiony :)

23.12.2006
22:54
[93]

Obiwan1992 [ Generał ]

Film mi sie spodobal ale bylem sceptycznie nastawiony na nowego 007 grajacego przez Daniela Craiga. Z poczatku myslalem ze bedzie kiepski w tej roli i nie dorówna swym wielkim poprzednikom jak Pierce Brosnan, Sean Connery, czy Roger Mooreale ale okazalo sie ze nawe niezle sonie poradzil z ta rola i mysle ze zapisal aie z duzym hukiem do historii brytyjskiego agenta 007.

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.