Bragiel [ Centurion ]
Ogromny sukces nowej matury
Ja ( zresztą nie tylko ja, ale i każdy trzeźwo myślący obywatel tego kraju) , jestem zadowolony , że około 25 % osób nie zdało matury.
Otóż dlaczego? Powoduje to wzrost prestiżu wykształcenia średniego maturalnego, które do tej pory mógł zdobyć każdy debil.
Uzmysłowi to wresczie ludzim oczywisty fakt-nie każdy musi mieć wykształcenie średnie i w społeczeństwie są potrzebni zarówno ludzie z takowym wykształceniem, jak i bez niego.
Zawodówki w obecnym czasie są o wiele bardziej potrzebne, niż licea, które promują potem rzesze ludzi z ,,wyższym" wykształceniem, zdobywanym głównie w prywatnych placówkach handlowych tzw.,,szkołach wyższych", gdzie za parę tysięćy rocznie przepycha się ludzi, ktrórzy nigdy w życiu nie powinno przekroczyć progów wyższych uczelni.
Chory pęd do wyksztalcenia i kuriozalnie łatwa możliwość zdawania matury , spowodowała kompetną degrengoladę pojęcia,,wyższego wykształcenia".
Dyplom ukończenia wyższej uczelni stał się erzacem papieru toaletowego .
Doprowadzono do chorego stanu, w którym mamy najwięcej studentów na świecie(procentowo) i niedługo strach będzie iść do lekarza, strach będzie przejechać przez most, strach wsiąść do samochodu-wiedząc kto jest lekarzem, kto zbudował most czy wresczie kto skonstruował nasz samochód.
Całe szczęscie jest iskierka nadziei. którą jest własnie nowa matura.
Teraz liczba studentów nie będzie wynosić 80% , tylko dużo mniej(choć i tak pewnie za dużo) i na studia będą szli ci, którzy są rzeczywiście do tego predestynowani, a nie ci, którzy mają zamożnych rodziców, chcących przepchać dzieci do mitycznego papierka, bo tak wypada.
Wzrośnie prestiż wyższego wykształcenia, wzrośnie również prestiż zawodów takich jak hydraulik, elektryk-o których , jaky zapomniano, że musza one istnieć i niedługo nie byłoby kogo wezwać do cieknącego kranu, bo wszędzie wokól byliby gówno warci magistrzy czy inni docenci, którzy tylko powodują wzrost bezrobocia.
Reasumują -jest nadzieja na wzrost prestiżu wyższego wykształcenia i zahamowania degrengolady szkolnictwa wyższego i chorego pędu po gówno warte papierki.

Maevius [ Czarownik Budyniowy ]
Prestiż nowej matury podkreśliła najbardziej matura ustna z języka polskiego, czyli prezentacja.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Generalnie w Polsce pokutuje przekonanie, że poziom społecznego wykształcenia wzrasta poprzez obniżanie standardów, a tymczasem jest odwrotnie.
Prawda jest taka, że co druga osoba ze studiami wyższymi na dzień dzisiejszy nie zasługuje na tytuł magistra.
Poziom nowej matury podstawowej i tak jest banalnie prosty - a mimo to taka rzesza młodych ludzi ją oblewa.
Grzesiek [ - ! F a f i k ! - ]
Hajle Selasje ---> dokładnie.
Nie wiem jakim trzeba być matołem, żeby nie zdać matury podstawowej ... przecież z palcem w dupie się to pisze i 30% to jeszcze kłopot ?! Wolne żarty ...
Vader [ Legend ]
Być może to sukces nowej matury, ale zarazem porażka polskiej edukacji. Nie wiem czy jest powód by się onanizować z radochy, że te 25% osób nie zdało. Ale może ja mam spaczoną psychikę już.

bialy kot [ FLCL ]
Poziom edukacji? Raczej totalne lenistwo polskiej mlodziezy.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Vader---->
Nie należy się cieszyć, że tyle osób oblewa maturę, ale w inny sposób nie ograniczy się boomu na licea, które co prawda ustępują ostatnio miejsca zawodówkom, ale w niedostatecznym jeszcze stopniu. Po prostu nie ma żadnych prostych recept na uzdrowienie rynku pracy (bezrobotni ludzie po studiach, fachowcy po zawodówkach potrzebni od zaraz), a zawyżenie poziomu matury skłoni młodych ludzi do nabycia konkretnego fachu - co jest znacznie lepsze, gdyż na rynku pracy z absolwentami szkół wyższych i tak nie mają szans.
Bragiel [ Centurion ]
>Być może to sukces nowej matury, ale zarazem porażka polskiej edukacji. Nie wiem czy jest powód by się onanizować z radochy, że te 25% osób nie zdało. Ale może ja mam spaczoną psychikę już.
>
Według mnie jest to włansie sukces polskiej edukacji.
Nie rozumiem komentarzy w gazetach i tv, że to porażka.
Odsiano ludzi, ktorzy nie powinni iśc na studia, ktorzy nie powinni zdać matury.
Wcześniej tacy ludzie przechodzili przez dziurawe jak sito kryterium zdania matury i dostania się na studia.
To jest własnie sukces. Nie znaczy to, że ludzie którzy nie zdali matury są gorsi-absolutnie nie.
Jeden ma predyspozycje by być dobrym lekarzem, chemikiem, myrmekologiem-a inny by być dobrym hydraulikiem , śluaserzem ,murarzem, elektrykiem i oboje sa rónwie wartościowi i potrzebni.
Squall [ Pretorianin ]
Jestescie po 3 letnim LO?? Zdawaliscie Nowa mature w nowym systemie szkolnictwa?? To po cholere sie wypowiadacie jak gadacie glupoty, a prawda jest taka ze nowy system zostal wymyslony przez idiotow i jest on kulawy do granic mozliwosci i zamyka wielu zdolnym ludziom dalsza droge ksztalcenia i to czesto nie z ich winy.
Boginka [ Sybarytka ]
Bragiel, Twoja teza jest powiedzmy kontrowersyjna jeśli przyjąć pewną perspektywę. Otóż prestiż nie jest czymś co odbudowuje się w rok. Aktualnie może co najwyżej wzrosnąć poziom frustracji np. rodziców niedoszłych abiturientów, nacisk na instytucje edukacji itd.
Po drugie dziwnym jest oczekiwanie, że ludzie nie będą dążyć do zdobywania wyższego wykształcenia - ludzie dążą do tego co wydaje im się korzystne. Póki powszechna wizja będzie taka, że magister się przydaje, póty ludzie będą naciskać na to, by móc go uzyskać.
Po trzecie - czy systematyczna i pozytywna (przynajmniej Twoim zdaniem) zmiana może być skutkiem nieplanowanego kryzysu? O ile wiem nikt w Polsce nie zajmuje się promowaniem niższych szczebli wykształcenia, z tego wnoszę, że to co mamy, to zwykły nieprzewidziany błąd. A pojedyncze incydenty nie zmienią społeczeństwa. Potrzebna jest zmiana postawy i postrzegania. W tym kontekście trudno mi uznać wyniki matury za sukces. Bo na sukcesy się chyba pracuje, a nie wpada przypadkiem i przelotem?
Te trzy zastrzeżenia mam nawet nie wnikając, czy nowy system matury jest wydajny i skuteczny sam w sobie.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Squall---->
Może przedstaw jakieś konkretne zarzuty wobec nowej matury, a nie się pieklisz.
Ja nie gloryfikuję matury jako takiej, ale jej wysoki poziom - uważasz, że każdy powinien ją zdawać z urzędu, później brać od rodziców 500 zł miesięcznie na studia prywatne, a na końcu wylądować po zasiłek w urzędzie pracy ?
Też mam mnóstwo zastrzeżeń - myślisz, że mnie, jako humanisty, nie zalewa, gdy widzę prostacki klucz w maturze pisemnej z polskiego ?
Milka^_^ [ Zjem ci chleb ]
Ja nie gloryfikuję matury jako takiej, ale jej wysoki poziom
Wysoki poziom? No może tylko rozszerzenia...
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Ojej, czepiacie się. Napisałem na samym początku, że poziom nadal jest banalny.
Ale jest wyższy niż rok temu, o czym świadczy liczba osób, które matury nie zdały.
I jest to dobra tendencja. Chociaż wolałbym, żeby za rok ta liczba nie wynosiła - 30 czy 40 %.
O co mi chodzi - w obecnej sytuacji ktoś przynajmniej mówi o kryzysie edukacji, a tak zrobiliby maturę niczym dla dzieci specjalnej troski, 95 % uczniów by zdało i nadal wszyscy żyliby w przekonaniu jaka ta nasza edukacja wspaniała...
Squall [ Pretorianin ]
Hajle -> a czy uwarzasz ze upchniecie 4 lat LO w 3 jest OK?? ze z materialem ciezko sie wyrobic?? A Marcinkiewicz jeszcze rok skrocil o tydzien. Technika maja jeszcze gorzej bo zdaja taka sama mature przy polowie lekcji ktore ma LO. No i na poczatku szkoly sredniej wymagaja juz zeby zdefiniowac co sie chce robic za lat 3. Ja wybralem mat-fiz i nagle sie obudzilem z reka w nocniku bo po 2 latach stwierdzilem ze to nie to i wybralem historie, a jaki poziom w matfiz jest historii nie trzeba mowic. I wtedy sie zaczely korki, zapierdziel na calego - z matmy z 5 mi sie nagle 3 zrobilo bo na nic innego czasu nie bylo tylko historia. Taka sytuacje nie tylko ja mialem, tak mialo pol szkoly i zeby zdac nowa mature nawet w humanie nieraz trzeba poswiecic spora sumke na korki - to sa rowne szanse?? Chyba nie. Podreczniki?? Ile podrecznikow tyle wersji historii - wyobraz sobie ze jak sie uczylem to w 3 podrecznikach znalazlem 3 rozne daty podpisania konstytucji amerykanskiej wtf???
No i ze mature uklada pan z piedziesiecioma tytulami siedzacy gdziestam ktory ze szkolnictwem srednim nie mial stycznosci 20 lat i nie wie jak to wyglada od podszewki i pozniej wychodza kwiatki na maturze Nie wspomne juz o ocenianiu prac pisemnych bo to juz baaardzo zalezy od szczescia - jak trafisz na dobrego egzaminatora bedziesz mial duzo, jak na zlego i mu sie nie spodoba bedziesz mial malo pkt.
No i w necie na OKE sa punktacje poszczegolnych zadan i wyobraz sobie ze kilka zadan ktore mam wzglednie dobrze nie jest zapunktowanych, a kilka moich kwiatkow ma punktacje na maksa. I o co tu chodzi?? Nowa matura przy obecnym systemie szkolnictwa to porazka.
Zeby nie bylo ja wyniki mam mysle wystarczajace zeby sie dostac tam gdzie chce wiec nie patrze w sposob subiektywny:)
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Squall---->
Ja się upieram od samego początku, że gimnazjum to porażka naszej edukacji, a liceum powinno trwać dłużej - choćby dlatego, że jest to pierwsza szkoła, która potrafi wpajać człowiekowi jakieś wartości, no i pierwsza szkoła, w której materiał jest rzeczywiście konkretny. A 3 lata to mało.
Może jestem mądrzejszy o tyle, że od początku wiedziałem co mnie w życiu interesuje (właśnie historia), dlatego Twoja sytuacja jest dla mnie całkowicie obca. Ale nie czarujmy się - żeby zdać dobrze maturę trzeba pracować samemu - szkoła to tylko pewien drogowskaz, uważam, że na lekcjach powinno poruszać się tylko tematy problematyczne, a nie wtłaczać wiedzę, którą i tak do matury przyswaja się samemu w domu. Matura z historii jest o tyle specyficzna, że trzeba czuć to "coś" - umieć myśleć jak historyk, a nie wykuć się faktów z podręcznika. I to oceniam bardzo dobrze, choć kwiatki, jak ten z pamiętnymi warszawskimi tramwajami rok temu, oczywiście są. Co do korków - prostestuję. Może i żeby zdać maturę z matmy korki są potrzebne - nie wiem. Ale z historii zupełnie - wystarczy się interesować i mieć do tego głowę.
Na żadnych dodatkowych kursach nie dowiesz się niczego, co możesz sobie taniej przeczytać.
Nie wspomne juz o ocenianiu prac pisemnych bo to juz baaardzo zalezy od szczescia - jak trafisz na dobrego egzaminatora bedziesz mial duzo, jak na zlego i mu sie nie spodoba bedziesz mial malo pkt.
Ale to nie kwestia nowa/stara matura, no nie ? Bo teraz w sumie trudniej o niesprawiedliwość, niż kiedyś.
Squall [ Pretorianin ]
Kwestia stara, a nowa matura pod wzgledem sprawiedliowoscito moze wypracowania sa sprawiedliwiej oceniane chociaz duzo jeszcze brakuje do tego zeby wszyscy mieli prace sprawdzona w ten sam sposob. Ale widzisz studia teraz zaleza od matury i chyba najwieksza glupota bylo zniesienie egzaminow na uczelni, bo tam nie bylo bata kazdy byl oceniany tak samo. Umialesz to przeszedles, nie umiałeś to dziekujemy, a teraz czy sie dostaniesz czy nie to w duzym stopniu dzielo przypadku.
Nowa matura jest swoistym testem na inteligencje - ja po mat fizie nie mialem wiekszych problemow z odczytaniem danych statystycznych czy skojarzeniem faktow ale w humanie duzo osob nie odroznialo procentow od pkt procentowych i mialo problemy z odczytaniem najprostszych tabel. Gdybym trafil do humana pewnie mialbym ten sam problem... no a matura z hisotii zostala ulozona barziej pod moj tok myslenia niz typowych humanistow i to oni paradoksalnie mieli spore problemy z dobrymi wynikami.
To ze zdarzaja sie glaby w calosci sie zgadzam ale nie uwazam ze te 20%jest glabami. Wiekszosc z tych20% padlo ofiara glupoty panow z MENu i CKE.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Główną zaletą nowej matury jest to, że to egzamin zewnętrzny. I tego chyba nikt nie powinien podważać. Czy powinny być egzaminy na studia ? Przy powszechnej maturze zewnętrznej to chyba jednak bezcelowe - bo po co zdawać maturę skoro ona i tak o niczym nie decyduje ?
Kwestia pecha/szczęścia jest taka sama i w wypadku matury, i w wypadku egzaminu wewnętrznego na uczelni - przecież kandydatów jest dużo i nie jedna osoba sprawdza wszystkie prace. Zresztą kwestii szczęścia/pecha nie da się zlikwidować nigdzie. Poza tym jak ktoś naprawdę solidnie się przygotowywał, to i tak zda maturę dobrze - a jeśli czuje się pogrzywdzony, może się odwołać (ew. szwankuje sam system odwoławczy, ale to znaczy, że należy go poprawić, a nie świadczy to źle o całym egzaminie dojrzałości).
Jeśli humanista nie potrafi odczytać najbanalniejszych danych statystycznych na maturze z historii, to wina systemu ? Moim zdaniem raczej ucznia.
Głąbów jest w sumie pewnie ze 20 % w liceach, w każdym dużym mieście jest kilka liceów do których idą słabi uczniowie, którzy powinni się byli znaleść w zawodówkach. Jak ktoś sumiennie przygotował się do matury, to nie mógł jej nie zdać, chyba, że był naprawdę skończonym głąbem.
Squall [ Pretorianin ]
Dobra koniec tematu bo i tak wszystko sie sprowadza to tego ze edukacja jest spaprana:) tak jak wszystko inne przez niekompetentny i nieudolny rzad wybrany przez takich samych wyborcow.
Niestety jacy wyborcy (20% oblanych) tacy wybrani:)
Minas Morgul [ Senator ]
Poza tym teraz o wiele trudniej o niesprawiedliwość, niż rok temu.
Mianowicie rok temu tylko nieliczne prace były sprawdzane przez weryfikatorów. W chwili obecnej, sprawdzane są wszystkie.
Uważam, że dążyć powinniśmy do tego, aby prace były oceniane przez trzech niezależnych egzaminatorów, z których żaden nie widzi oceny, jaką wystawił poprzedni, ale to wymaga stworzenia odpowiedniego systemu i pieniędzy.
Uważam, że matura w chwili obecnej jest ZNACZNIE sprawiedliwsza niż kiedyś. Sam ją zdawałem.. nie jestem nią oczarowany, bo wprowadzanie klucza do zadań otwartych to największa głupota, jaka istnieje. Jeden użytkownik tego forum napisał, że w zadaniu z biologii, gdzie większość uczniów pisała, że wątroba magazynuje glukozę w postaci glikogenu, trzeba było użyć słowa "nadmiar" :)
Tak samo, jak pisałem próbne, nie zaliczono mi całkowicie pytania, bo odpowiadając na nie napisałem rzeczy oczywistej, której w moim mniemaniu nie powinno się pisać (coś w stylu - złapałem smerfa, który był niebieski. Pisanie o tym, że jest niebieski nie ma zbytniego sensu, bo jest przecież smerfem, a każde dziecko wie, jak ten mały mosznotrzep wygląda)...
Klucz OK, ale tylko w testach wyboru, w reszcie powinno postawić się na inteligencję egzaminatorów i weryfikatorów (aby nie musieli ściśle trzymać się klucza i za zmianę szyku zdania, przywalać uczniowi, który odpowiedział merytorycznie dobrze, 0 punktów).
Ponadto, jak Hajle Selasje wspomniał... NIE dla gimnazjów.
Sam jestem ofiarą tej kretyńskiej reformy i mimo, że biologia to moja pasja, czuję się znacznie mniej wyedukowany od starszych ode mnie roczników... (to, co oni mieli na lekcjach, ja przyswajałem jako wiedzę dodatkową -jako pasjonat).
Od kąd do mojego liceum przyszły pokolenia gimnazjalistów, nagle wygasły gdzieś olimpiady (nie licząc sukcesu kolegi)... przyszedłem do tego liceum z wiedzą, którą tak naprawdę sam sobie zdobyłem, ucząc się w domu. Nauka historii była ZNACZNIE bardziej szczegółowa w czwartej, piątej i szóstej klasie podstawówki, niż gimnazjum. Całe gimnazjum to pasmo powtórek i utrwalania. Z matematyki nauczono mnie kilku podstaw i "tricków". Prawdziwa nauka zaczęła się dopiero w liceum, ale ile tej prawdziwej nauki zaznałem? 3 lata...
Nie odczułem w moim liceum braku godzin na zrealizowanie programu... ale tylko dlatego tak było, że chodziłem do szkoły nie 5, a 6 dni w tygodniu. W soboty były organizowane tzw. nieobowiązkowe kółka dla zainteresowanych (coś a'la "możesz nie przychodzić, ale masz w pi"), gdzie nadrabiano luki.
Końcem końców, uważam, że matura była CAŁKIEM CAŁKIEM dopasowana do tego 3-letniego programu nauczania liceum, ale niestety braki w porównaniu ze starszymi rocznikami, które miały szczęście kończyć podstawówkę są ogromne...
Bez poważnej reformy programowej (bo o strukturalnej nie marzę), kiepsko widzę poziom nauczania.
A i tak jak autor wątku - mam nadzieję, że tendencja do tworzenia trudnych matur utrzyma się (może niekoniecznie podstawowych). Rozszerzone matury powinny same w sobie wyławiać najlepszych i najzdolniejszych na studia i jesteśmy na dobrej drodze.
shadzahar [ Konsul ]
"(...)gówno warci magistrzy czy inni docenci, którzy tylko powodują wzrost bezrobocia. "
Bragiel - proponuje abyś znalazł w swojej rodzinie jakiegoś magistra i mu powiedział, że jest gównowarty tak jak jego papierek - ciekawe jak zareaguje, a jeśli takowych nie masz w rodzinie to sie nie wypowiadaj na temat wyższego wykształcenia...
A jeśli już masz jakichś magistrów - to pewnie w/g ciebie oni są jedyni "prawdziwi" i coś warci, a cała reszta jest zła, głupia i kupiła sobie papiery bo mieli bogatych starych...
Lutz [ Generaďż˝ ]
...no i zdawali stare matury, ktore jak powszechnie wiadomo nawet idiota potrafil zdac. A teraz po prostu utrudnili zdawanie a mlodziez wcale nie idiocieje i nie wali bykow, po ktorych w moim monitorze wlacza sie wygaszacz ekranu.
Reasumujac, nowa matura obnazyla poziom intelektualny wszystkich moherow i innych starcow, pokazala to gigantyczne oszustwo ktorym do niedawna karmiono niczemu nieswiadoma mlodziez. Idzie nowe, lepsze. V Rzeczypospolita u progu.
Shilka [ Konsul ]
Może się mylę, ale wydaje mi się że Bragiel trochę nadinterpretuje statystyki.
Do nowej matury zostali dopuszczeni chyba wszyscy uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, zwanych teraz LO i liceami profilowanymi. Zwykłe zawodówki jakoś zniknęły bo zwyczajnie je przemianowali.
Tak więc kiedyś w zawodówkach nie było matury, bo nie była do zawodu potrzebna. Teraz nagle zrobila się potrzebna i właśnie takie szkoły zaniżają wyniki maturalne.
Uważam, że dopiero teraz nowa matura stała się przpustką na studia dla każdego, bo prywatne uczelnie nie będą patrzyły na wynik - byle był pozytywny.
Zdobycie 30% na zaliczenie poziomu podstawowego naprawdę nie świadczy o tym, że ktoś jest na tyle utalentowany aby iść na studia.
Stara matura była po pierwsze trudniejsza, a po drugie podchodzili do niej już niejako wybrani (tylko po liceum i technikum, a nie po zawodówce)
Grzesiek [ - ! F a f i k ! - ]
Squall i Hajle Selasje ---> dobrze piszecie oboje. Jednak jednemu trochę brakuje i drugiemu.
Ujmę to w całości.
1. 3-letnie gimnazjum i 3-letnie liceum przy tym podziale godzin i rozlożeniu materiału to porażka. Liceum tak naprawdę jest 2 lata, ponieważ pierwsze pół roku traci się na przypomnieniu wiadomości z gimnazjum, a ostatnie pół na przygotowaniu pod zdawane przedmioty, całe zamieszanie związane z maturą. 3 klasa gimnazjum i ostatni semestr, czyli wałka pod egazmin gimnazjalny też nic nie wnosi konkretnego. Patrząc bardzo sceptycznym okiem to traci się półtora roku. W wyniku mamy liceum 2 i pół letnie, zamiast czeteroletniego (mamy 6 podst 3 gimn 3 lic, bylo 8 podst 4 lic ---> 4 lic - 1,5 = 2,5 lic :) ).Wszystko sprawia, że wyrobić się z całością materiału jest ciężko.
2. Jednak problem z czasem nie jest tłumaczeniem. Jak pisze Hajle Selasje ---> "Jak ktoś sumiennie przygotował się do matury, to nie mógł jej nie zdać" Popieram wszystkimi kończynami :) Żeby nie uzyskać minimu z pisemnych (30%) naprawdę trzeba się nieźle postarać. Wg mnie matura jest do zdania - poziom podstawowy ustnych i pisemnych jest banalny. Jeśli 25% maturzystów nie zaliczyło ani jednej z pięciu to zgroza ... (* - anegdotka na koncu :). Jeśli natomiast 25% maturzystów nie zdało np jedynie (albo cos jeszcze, ale nie polecieli na wszystkim) poziomu podstawowego z angielskiego albo rozszerzonego z matematyki to nie ma co dramatyzowac. Kto się uczył i włożył dużo wysiłku może spać spokojnie.
3. Prawda też jest taka, że wskutek napiętego programu, wielu nauczycieli na siłę przymusza do kucia na blachę przedmiotów przez nich wykładanych (mowa o ogólniakach).
Nowa matura nie jest zla. Jednak jesli ktos nie zdawal matematyki, to uczelnia na ktorej matematyka jest wymagana, powinna zorganizowac egzamin dla tych, co matury z matmy nie zdawali. To taka moja skromna opinia. Matura nie jest zla - jest obiektywna, kazdy ma szanse zdac, ale jak zawsze to w zyciu bywa i bywac bedzie - cos trzeba umiec i trzeba włożyć trochę wysiłku, by rezultaty były zadowalające.
* - anegdotka - odnośnie tych 25% co "nic nie zdało" - jeśli tacy ludzie pójdą gdzieś do pracy, to uchowaj Panie Boże. Taki przykład. Dzownię do sekretariatu uczelni, by spytać się czy mogę dowiedzieć się o wyniki siostry, pani przełączyła mnie do pokoju komisji, odebrał pewien jegomość. No to ja mówię - sprawa wygląda tak, że jestem bratem, że daleko mieszkamy, jak mogę się dowiedzieć - na to on, że tu tylko pilnuje i żebym zadzwonił za pół godziny. No ok - ale w sekretariacie mnie pani przełączyła na komisję, przez co nie znałem bezpośredniego numeru na komisję, a nie chciałem dzwonić drugi raz, bo wiadomo, że panie tam pracujące są w tym okresie nerwowe czasem. Spytałem się, więc gościa, czy mógłby mi podać numer na który dzwonię, a on na to ... "Wie Pan co ... nie potrafię ..." - zamurowało mnie z lekkim uśmiechem i przerażeniem na twarzy. No nic, podziękowałem i zadzwoniłem spytać się o ten numer do sekretariatu ...
Wiem, który to był gościu i wiem, że nie jest rozgarnięty szczęgólnie, ale teraz naprawdę mnie zaskoczył :)
Ale strach pomyśleć, jeśli będzie ich więcej :)
Wybaczcie za literówki ewentualne, ale oczy się zamykają same :)

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Takie błędy popełniali maturzyści :
- Żeromski był autorem słynnych wspomnień z czasu II wojny światowej
- Wójt i kilometr to podstawowe jednostki terytorialne w Polsce
- Na różyczkę chorują tylko dziewczęta
- Fryderyk Engels był liberałem
- Antek z Chłopów miał romans z Boryną
- Makbet był przyjacielem Edypa
- zaletą ordynacji proporcjonalnej jest zapełnienie wszystkich miejsc w Sejmie
- Unię brzeską zawarł król Polski z Litwą w 1820 roku
Grzesiek ---> Pełne poparcie oczywiście :)
boro [ Senator ]
bragiel ---> jestem z toba bracie/siostro
sam jestem juz sporo po studiach i przygladajac sie kolejnym rzeszom swierzych mgr i inz to na prawde sie boje o ten kraj...
studia powinny byc zarezerwowane dla ludzi, ktorzy ma ja ku temu predyspozycje... tak samo szkoly zawodowe, czy technika... nie ma co sie oszukiwac - potrzebni sa nam tak samo wykwalifikowani robotnicy jak i absolwenci szkol wyzszych.
przez kilkadziesiat lat w Polsce obowiazywal kult robotnika, pracownika fizycznego. Wrecz podsycano niechec do studentow i ludzi z wyzszym wyksztauceniem.. do tego jak sie solozy eksterminacje polskiej inteligencji przez III Rzesze i ZSRR w czasie II w.s. to nic dziwnego, ze po zmianach ustrojowych pojawilo sie takie zapotrzebowanie na wyksztauconych ludzi... sek w tym, ze poszlismy (jak to na Polakow przystalo) najkrotrza droga - obnizylismy progi, zamiast lepiej sie przylozyc do selekcji materialu...
pozdrawiam
boro
mirencjum [ operator kursora ]
Bragiel---> popieram , dobrze to napisałeś .

Herr Pietrus [ Gnuśny leniwiec ]
Po pierwsze - nie mieszajmy moze kwestii zdania matury z kwestia dostania sie na studia. Myslicie, ze 30% z matury podstawowej to przepustka na kierunek, na którym o jedno miejsce ubiega się 6/12/20 chętnych?
Po drugie - Boginka dobrze prawi. Czy myślicie, ze jeśli ktos nie zdał matury to nagle coś go olśni i zdecyduje: "nie dla mnie studia! Nie dla mnie magisterium! Zostanę genialnym hudraulikiem!" Nie liczyłbym na to, zwlaszcza, ze to raczej niewykonalne ( wróci do zawodówki? ), także ze względów psychologicznych...
A ze system edukacji jest całkowicie spaprany, nie ulega to najmnejszej wątpliwości. Zastanawiam sie zresztą, jak to jest, zę w kraju, w którym przez tyle lat najważniejszy był ploretariat, nagle wstretem obdarzono zawody takie jak hudraulik, murarz utp. Czyzby chęć zerwania z systemem? Ale jak chcecie budowac prestiż matury na podstawówce dla idiotow ( przyroda? kwiatuszki i biedronki zamiast ocen? Toż to nawet nie zerówka, ale przedszkole! ), dostosowanym do nich gimnajum i liceum, które ma kształcić i wychowywac, a czasu z trudem wystarcza na to pierwsze? Prestiż na zchodnich wzorcach, które każdy polski inteligent potepia? Wszechstronny rozwoj w liceum połaczony z "poruszaniem tematow, ktore ma tylko motywować ucznia do samodzielnej pracy?" W trzy lata? To ja wole chyba zostać cenionym hydraulikiem. Dobry zarobek, a ile czasu na czytanie ksiażek po pracy...
Co do matury - kolega wygrywa konkursy historyczne, ma same piatki, a matury boi się jak cholera ( za przeproszeniem ;-)). Właśnie z powodu reformy edukacji, ułomnosci systemu i nauczycieli.
A propos anegdotek - chyba najlepsze zdanie, jakie krążyło wśród egzaminatorów:
"Jagna była jak ziemia - miała wielu dzierżawców, ale ani jednego właściciela"

Mindlord [ Generaďż˝ ]
nie kumam jaki to sukces polskiej edukacji, ze ktos wybral szkole, uczyl sie (zalozenie moze byc bledne), i nie zdal matury... efektem czego ma 3 lata w sumie do tylu i brak zawodu ;/
eJay [ Gladiator ]
Nie zaliczyc matury w tej formie to powod do schowania głowy w piasek. Naprawde. Rok temu na maturze z historii zrabałem dosłownie wszystko. I stres i dosc debilne pytania spowodowaly, ze praktycznie 3 tygodnie po maturze zylem w strasznym głodzie:) A jednak zaliczylem na to marne 45%:P Bardziej zalezalo mi na geografii, ktora zdalem na szczescie bardzo dobrze i dostalem sie na wymarzony kierunek. Niemniej, nie miec 30% z polskiego to przejaw kretynizmu - te 30% otrzymuje sie za czytanie ze zrozumieniem. Odpowiadasz ABC lub D i nie wiem jak mozna nie uzyskac chocby kilku punktow w tej czesc pisemnej j. polskiego. A wystarczy skrobnac w wypracowaniu pare zdan, bo egzaminatorzy i tak daja punkty za wszystko.
shadzahar [ Konsul ]
boro - Masz racje razem z Bragielem - tacy ludzie co po studiach piszą o "wyksztaUceniu" i "swieRZych" magistrach, nie powinni się na nich w ogóle znaleźć...
No i zapomniałem jeszcze wspomnieć o "najkrótRZej" drodze...
Taikun44 [ Emissary Of Death ]
Bragiel >> wyniki obniżyły szkoły zawodowe itp, licea miały 89% zdanej matury :)
eJay >> ja podobnie jak Ty z histą miałem z matma, po napisaniu cieszyłem się i mówiłem sobie że nie było tak trudno, gdy zobaczyłem klucz i sposób w jaki to "powinno" byćzrobione zrozumiałem że nie zdam, zresztą wyniki części zadań także były inne :) rodzicom ciągle mówiłem że chyba nie pójde po wyniki tylko odrazu sie zapisze do biura pracy jako "po średniej bez matury". A tu zonk, 60% :)
Bragiel [ Centurion ]
Jeżeli ktoś uważa, iż ,,kilometr " to podstawowa jednostka terytorialna w Polsce, to fakt, że taka osoba nie zda matury i nie pójdzie na studia, to ogromny sukces polskiego systemu edukacji, a nie porażka.

Diobeuek [ Konsul ]
A co się dziwić jak typowo zawodowe wykształcenie nie ma żadnego prestiżu w społeczeństwie. Spawacz, elektryk, hydraulik, murarz i tym podobne zawody często kojarzą się z Heńkami, Kazimierzami (nic oczywiście do tych imion nie mam) z lat komunizmu i tak zwanych "speców".
Tutaj nie chodzi tylko o reformę edukacji - chodzi o reformę myślenia młodych ludzi i stosunku do tych zawodów. Do tego dochodzi kwestia zarobków, bo czemuż to hydraulik, mechanik, czy murarz miałby zarabiać tyle ile człowiek po maturze - wszakże on jest wykształcony i "yntelygentny" i mu się należy więcej.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Diobeuek---->
Czyżbyś uważał, że wykształcenie nie powinno mieć wpływu na wysokość zarobków ?
Ehhhh, jak to miło pomarzyć o socjalistycznej utopii, gdzie każdy ma tyle samo...
Zenedon_oi! [ Generaďż˝ ]
Zapominacie tylko o fakcie, że zawodówki nie kształtują doskonałych fachowców a służą za miejsce "przechowywania" przez parę lat debili i rzezimieszków.
Bragiel [ Centurion ]
>Czyżbyś uważał, że wykształcenie nie powinno mieć wpływu na wysokość zarobków ?
Ehhhh, jak to miło pomarzyć o socjalistycznej utopii, gdzie każdy ma tyle samo...
>
Oczywiście, że ten kto ma wyższe wykstzałcenie, powinien więcej zarabiać.
Ale powinny to być normalne pieniądze-przykłądowo magister (czegoś tam-nieważne) 5tyś zł, a hydraulik 3tyś.
A nie tak jak jest teraz, że magister zarabia 500zł i każdy prze do tego, by byż magsitrem.
Osoba wykonująca prosty zawód powinna zarabiać mniej niż osoba wykształcona, ale tyle by mogła za to wyżyć i utrzymać rodzinę.
Diobeuek [ Konsul ]
Może i źle się wyraziłem ale chodziło mi o to co napisał Bragiel. Nie powinno być tak, ze człowiek który wykonuje "prostszy" zawód dostaje 600 zł za które musi utrzymać rodzinę.
Zenedon_oi! <--- \/
Właśnie o takie coś mi chodzi jak ty napisałeś - kto pójdzie do zawodówki skoro według wielu ludzi tam są tylko debile i rzezimieszki ? Żadna szkoła nie kształtuje wykwalifikowanej kadry pracowniczej - do tego trzeba także posiadać jakąs praktykę.
A za kilka lat będzie, że nie ma ci kto pralki naprawić bo w kraju będą sami magistrzy z papierkiem który kupili w prywatnej szkole. Ehh szkoda język strzępic.
Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]
Zawodówka jest dla ludzi z marginesu w tej chwili w dużej mierze, ale to konsekwencja tego, że każdy z choćby minimalnymi ambicjami chce mieć magistra, więc na majstra idą ludzie kompletnie pozbawieni ambicji. A wiąże się to z tym, że zdobyć magistra na dzień dzisiejszy to prawie żaden problem w Polsce. Więc cieszę się z tegorocznego odsiewu - z jednej strony nie będzie udawania, że wszystko jest ok, z drugiej strony więcej osób będzie musiało radzić sobie bez wyższego wykształcenia, co pozytywnie wpłynie na i tak już zachwianą strukturę rynku pracy.
olivier [ Senator ]
Bardzo ciekawy wątek. System edukacji w Polsce jest tak samo chory jak i rynek pracy, a rynek pracy w tym kraju to całkowite popieprzenie z poplątaniem i jakiekolwiek zdroworozsądkowe przełożenie wykształcenie=sytuacja materialna nie istnieje. Matura w rok czy dwa lata (zyskują chyba tylko właściciele prywatnych szkół zbijający kokosy), płatne studia zaoczne (to jest śmieszne, że ktoś po tej prowizorce może się szczycić równoprawnym wyższym wykształceniem, co gorsza w dyscyplinach takich jak chociażby Prawo), żenująco niski poziom nauczania i nieprzystosowanie kierunku studiów do jakichkolwiek realiów - w sytuacji raka toczącego te Państwo takie szczegóły jak są już naprawdę nieistotne. Ale głowa do góry, minister Giertych już uzdrawia oświatę, pacjent umiera na serce, a lekarz leczy łupież.
Boginka [ Sybarytka ]
I znów poczułam się sprowokowana do reakcji. Po pierwsze, nie jest żadnym sukcesem edukacji, że ktoś kto napisał, że kilometr jest jednostką terytorialną nie pójdzie na studia. Sukcesem byłoby:
a) jeśli interesuje nas to by ludzie wiedzieli jakie są jednostki terytorialne - to, że takie błędy są wyłapywane wcześnie i korygowane.
b) jeśli nas to nie interesuje - że takiej wiedzy się nie ocenia
Wszystko inne wskazuje na jakąś niewydolność systemu, która po prostu nie rozwinęła się dalej. To jeszcze daleko od sukcesu. Tak jak zaleczona choroba nie jest tym samym co zdrowie.
Po drugie - jak sam stwierdzasz szanowny Bragielu (ksywka jest odmienna?) ludzie się pchają po magisterium pomimo niskich zarobków. Z tego zdaje się wynikać, że "wartość" magistra jest bardziej społeczna, niż ekonomiczna. To twierdzenie natomiast prowadzi do mojego punktu wyjścia, czyli problemy prestiżu społecznego. To kwestia tak złożona, że w żadnym razie nie wydaje mi się uprawnionym twierdzenie, że zwykłe "oblanie matury" jest jakiś krokiem naprzód. "Tuptać" można również w miejscu.
A już zupełnie odrębną kwestią jest pozycja w sporze tych, którzy tak się cieszą z "problemu maturalnego" - otóż jeśli o "odbudowaniu prestiżu magistra" mówią z takim przekonaniem dajmy na to niedawni studenci, lub kandydaci na takowych, to należałoby zapytać czemu w trosce o długofalowe ratowanie ojczyzny zainteresowani sami nie postanowili dać "świadectwa przykładu" i zostać majstrami...
Katane [ Useful Idiot ]
Poruszana jest tu kwestia niskiego poziomu nauczania na uczelniach prywatnych. Nie mam zamiaru zaprzeczac tej tezie, ale chcialbym zwrocic uwage na cos innego - na coraz nizszy poziom i wymagaia na uczelniach panstwowych. Rok temu, kiedy wybieralem sobie uczelnie i kierunek studiow, przejrzalem sporo egzaminow wstepnych, pogrzebalem w statystykach, rozmawialem ze studentami. Teraz, kiedy "chrzest bojowy" na studiach mam juz za soba, widze, ze utrzymac sie na uczelni jest coraz latwiej, wymagania stawiane przez wykladowcow sa coraz nizsze, a w zwiazku z tym, studenci i absolwenci (generalnie) umieja coraz mniej.
Szczegolnie widac to na uczelniach technicznych - dzieki coraz wiekszej rzeszy ignorantow matematycznych i fizycznych politechniki musza wrecz walczyc o studentow. I nie moga ich zbyt latwo tracic.
Teoretycznie nie powinienem narzekac, byc moze zdobede dyplom inzyniera malym kosztem, jednak jakas mala ambicja sprawia, ze kiepsko czuje sie ze swiadomoscia bycia gorzej wyksztalconym niz student mojego wydzialu o 5 lat starszy.
Reasumujac, nie tylko prywatne uczelnie produkuja nam "polmagistrow" - chyba kazdy student zna ludzi, ktorzy nigdy nie powinni zaliczyc nawet 1szego semestru. A studiuja.
BIGos [ bigos?! ale głupie ]
"Szczegolnie widac to na uczelniach technicznych - dzieki coraz wiekszej rzeszy ignorantow matematycznych i fizycznych politechniki musza wrecz walczyc o studentow. I nie moga ich zbyt latwo tracic."
mam nadzieje, że to co piszesz to prawda...
... choc mam także wrażenie, że kierunków informatycznych to nie dotyczy, one raczej przesiewają przez gęste sito ludzi, aby poprzez eliminacje kiepskich z matematyki naprzyjmować informatyków worda i excela
techi [ Dębowy Przyjaciel Żubra ]
eJay->na jakim ty kierunku studiujesz? Geografia na US czy może UAM?
Katane [ Useful Idiot ]
BIGos --> Nie zgodze sie.
Wspanialy przyklad - moj wydzial (Elektroniki i Technik Informacyjnych na PW). Jeszcze kilka lat temu naprawde ciezko bylo sie tu utrzymac - pierwsze 2 lata byly ostrym ryciem matematyki i podstaw elektroniki. Mamy cos takiego jak bank kolokwiow - te, ktore my teraz piszemy sa raczej proste w porownaniu z tymi z archwium. Na informatyce nie ma juz tyle elektroniki - zostala sama matma i programowanie, przez co ten kireunek jest uwazany teraz za najlatwiejszy na wydziale.
olivier [ Senator ]
Receptą na ten patologiczny stan studiów wyższych, dożynający całkowicie i tak ledwo zipiący rynek pracy jest natychmiastowe RZECZYWISTE rozróżnienie - wzorem USA - studiów wyższych na powszechny Lincencjat, techniczny tytuł Inżyniera i prestiżowe Magisterium. Ten pierwszy tytuł mogłaby sobie przydzielać byle uczelnia z pipidówki sypiąca obecnie tysiącami dyplomów, w trybie zaocznym powinien być to pierwszy możliwy stopień do uzyskania, od razu zaoczny tytuł Magistra to po prostu skandal, obciach i zbrodnia uczelni wyższych na narodzie. Tytuł magistra powinny przyznawać wyłącznie państwowe uniwersytety spełniające wyśrubowane normy, a nie tak jak dotychczas setki szemranych wydziałów akademii, szkół biznesu i innych szkółek niedzielnych. Absolwenci Politechniki zgodnie z nabytym wykształceniem niech będą Inżynierami, a nie jak do tej pory w pół roku następuje cudowne przemienienie i zamieniają się jeszcze w magistrów! Ten system jest chory już u samych podstaw i w terminologii, a co dopiero gdy zaczniemy wnikać w szczegóły...
boro [ Senator ]
shadzahar ---> dysleksja czy dysortografia jeszcze nie odbiera prawa do studiowania... ale dzieki za zwrocenie uwagi :) i tak piszac na komputerze robie mniej bledow... pismo odreczne to normalnie porazka

maciek_ssi [ 2097 ]
pismo odreczne to normalnie porazka
To była ironia?
frer [ Freelancer ]
olivier --> Absolwenci Politechniki zgodnie z nabytym wykształceniem niech będą Inżynierami, a nie jak do tej pory w pół roku następuje cudowne przemienienie i zamieniają się jeszcze w magistrów!
Co ty pieprzysz tak w ogóle?? Chyba nie masz zielonego pojęcia jak wygląda nauczanie na polibudach. Nie będe bronił poziomu, bo rzeczywiście jest niższy niż przed laty, ale to dlatego, że ludzie wolą iść na jakieś studia krzaki w stylu marketing i zarządzanie. Natomiast jeśli chodzi o wykształcenie jakie się zdobywa to na polibudzie i tak o wiele trudniej zdobyć inżyniera niż gdziędziej licencjat, a magistra jeszcze trudniej. Żeby się nie rozpisywać to nie będe już mówił co myśle o studiach humanistycznych (że tam same nieroby idą itd.). Wracając do tematu mojej wypowiedzi to sprawa wygląda tak (przynajmniej na mojej polibudzie), że studia dzienne inżynierskie trwają 3.5 roku, a magisterskie 5 lat, ale już zaoczne są tylko 5 letnie inżynierskie, bo poprostu nie da się tak szybciej wykształcić inżyniera. Btw uzupełniające magisterskie trwają 2 lata, a nie jak ty piszesz, że w pół roku się magistra dorabia...

eJay [ Gladiator ]
techi---->Geografia Morza na US. Koło SDS-u:)
Teraz, kiedy "chrzest bojowy" na studiach mam juz za soba, widze, ze utrzymac sie na uczelni jest coraz latwiej, wymagania stawiane przez wykladowcow sa coraz nizsze, a w zwiazku z tym, studenci i absolwenci (generalnie) umieja coraz mniej.
W 100% sie zgadzam. U mnie odsiew był na sesji zimowej, do ktorej trzeba bylo sie przylozyc i starac, aby nie wyleciec. Teraz miałem taki luz, ze mogłem sobie pozwolic praktycznie na prace w dowolnym miejscu o dowolnej porze. A starsze roczniki ostrzegaja nas, ze kolejne semestry sa jeszcze bardziej lajtowe. I nie chodzi tu o to, ze nic nie wynioslem z cwiczen czy wykladow, ale o to, ze po prostu nie ma co ze soba zrobic od godziny 12 do 20 (bo wieczorem chlansko i zabawa:>)
olivier [ Senator ]
frer. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, wg. mnie kierunek techniczny powinien wiązać się z tytułem technicznym, a politechniki nie powinny mieć prawa do prowadzenia studiów magisterskich. Marketing i Zarządzanie to nie żadne studia krzaki, ale świetny, uznany i poważany na świecie kierunek kształcący ekonomicznie na tym samym poziomie co np. kierunek "ekonomia", a do tego sięgający znacznie znacznie szerzej we współczesne procesy ekonomii i zarządzania. Niestety połasiły się na niego różne szemrane wydziały i szkółki biznesu i zaczęła się masowa produkcja magistrów na poziomie liceum ekonomicznego, a powinni to być co najwyżej licenjaci. Nie wspominajac już o tym iż absolwent wspomnianego Marketingu (ten kierunek to zdecydowanie Zarządzanie a nie marketing) kojarzy się pracodawcom z ludźmi nagabującymi potencjalnych klientów. Tak się psuje rynek pracy, ale w tym kraju nie ma wizji nawet na kolejne kilka lat, a co dopiero planowanie długofalowe, co chwila jakieś TKMy albo budowanie n-tej Rzeczypospolitej.
Drackula [ Bloody Rider ]
a ja sie ciesze ze skonczylem Polibude w starym systemie gdzie na pierwszym roku mielismy 38 godzin w tygodniu zajec a nie 16 jak obecnie. Przynajmniej moge teraz powiedziec: Za moich czasow to tak bylo...... :p
A co jest powodem zanizajacego sie poziomu na Plibudach?
1. Brak konkretnego dofinanasowania z kasy panstwowej. Przyjmuje sie kazego jak leci bo ministerstwo "placi" od lepka.
2. W wiekszosci mijesc jeszcze stary kolesiowski system czego efektem jest ze glaby zostaja wykladowcami na uczelniach. Ci lepsi potrafia sobie znalezc lepsza prace lub to i to.
3. w wiekszosci przypadkow zly menagment na uczelniach.
4. Brak w Polsce osrodkow badawczych i siedzib wiekszych korporacji z ktorych w innych krajach plynie duzo kasy dla uczelni. Do tego brak w Polsce tzw "kultury" badawczej przez co nawet te instytucje istniejace w Polsce rodzime badz nie nie inwestuja w uczelnie.
5. Glupia i niezrozumiala polityka ministerstwa co by zaocznym i wieczorym stypendia socjalne i naukowe przyznawac.
6. zastraszajaca libcza zoaczniakow obecnie na studiach. Kiedys ich liczba to byl margines calkoitej liczby studentow dziennych.
Przeklada sie to na lapanke (byle wiecej), brak egzaminow wstepnych na poziomie maturalnych z kluczowych przediotow. Brak odsiewu takiego jak kiedys z uwagi na "lebkowe" z ministerstwa.
Drackula [ Bloody Rider ]
olivier---->"Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, wg. mnie kierunek techniczny powinien wiązać się z tytułem technicznym, a politechniki nie powinny mieć prawa do prowadzenia studiów magisterskich" - a czemu niby nie powinny miec takiego prawa? Czy ty wogole czytales co napisales? Bez magistra nie ma doktora, bez doktora nie ma profesora. To kto mialby nimy tych studentow nauczac. Czy ty wogole wiesz jak duzy rozdzial byl (terz nie wiem) pomiedzy magistrem a inzynierem? Cos nie wydaje mi sie, bo nie pisal bys takich farmazonow. Racz zauwazyc ze takie same kierunki na polibudzie i univerku byly znacznie ale to znacznie trudniejsze na polibudzie. zaraz mnie spytasz skad to wiem. No coz wczoraj sie nie urodzilem. ZNam mase wykladowcow a takze ludzi ktorzy przenosili sie po pierwszym badz drugim roku na univerek.
olivier [ Senator ]
Ja mówię o ogólnych zarysach, a nie o szczegółach. Dla myślących o karierze naukowej lub chcących zaspokoić własne ego mogą być podyplomowe studia magisterskie, ale faktycznie podyplomowe, a nie hurra 3 lata inzynier kolejne 1,5 roku magister, niech inżynier będzie inżynierem, a magister magistrem. Co do kierunków, różnic, itp. to należy zrozumieć że poziom studiów wyższych w Polsce jest całkowicie niemierzalny, jeśli już to można porównywać między sobą konkretne kierunki na konkretnych wydziałach konkretnych uczelni, bo pisanie że na politechnice "w tym" jest lepiej niż na univerku to bajanie, ja bym się zapytał na jakiej politechnice, jakim univerku, jakich wydziałach, jakim kierunku, jakim przedmiocie wykładowym, itp...
Katane [ Useful Idiot ]
oliviera --> Zaraz, zaraz, mgr inz. to czlowiek zupelnie inaczej wyksztalcony niz "zwykly" mgr. Dlaczego niby polibudy maja nie miec prawa nadawania tego stopnia?
Drackula [ Bloody Rider ]
olivier----> "Dla myślących o karierze naukowej lub chcących zaspokoić własne ego mogą być podyplomowe studia magisterskie, ale faktycznie podyplomowe, a nie hurra 3 lata inzynier kolejne 1,5 roku magister, niech inżynier będzie inżynierem, a magister magistrem." - no ifaktycznie, nie wiesz o czym piszesz. Magisterka to 5 lat, Inz + Mag to 3.5+2.5. Zupelnie inne programy nauczania dla obu.
"ja bym się zapytał na jakiej politechnice, jakim univerku, jakich wydziałach, jakim kierunku, jakim przedmiocie wykładowym, itp..."----> no to masz, chemia i fyzka stoi wyzej na polibudzie lodzkiej niz lodzkim univerku. I nie, nie konczylem ani chemii ani fizyki.
Katane----> "Dlaczego niby polibudy maja nie miec prawa nadawania tego stopnia?"---- bo olivier tak chce.
Maevius [ Czarownik Budyniowy ]
Jasne, olivier. "Zarządzanie i Marketing". Wszyscy chcieliby zarzadzac. A kto ma pracowac ? Z drugiej strony skoro ten kierunek jest taki cudowny, dlaczego jest pośmiewiskiem w naszym kraju?
Gadajacych glow w Polsce jest juz troche za duzo.
olivier [ Senator ]
I tak obecnie jesteśmy w sytuacji kiedy w angielskiej fabryce czlowiek po podstawówce zarobi 5 razy tyle co człowiek po studiach w kraju o ile wogóle spotka go cud i będzie miał szczęście pracować. Kierunki ekonomiczne (choć nie tylko, to samo dotyczy już chociażby informatyków) są pośmiewiskiem dlatego, że faktycznie kształcą potencjalnych bezbrobotnych, abstrachując już od poziomu nauczania (idącego w ilość) ta fala kształcenia została slusznie zapoczątkowana na początku lat 90, tyle że rynek już dawno takimi specjalistami się nasycił do tego doszła fala wyżu demograficznego, gospodarka nadal jest stosunkowo mało rozwinięta by mogła wchłonąć takie ilości specjalistów z jednej dziedziny - włodarze oświaty i szkolnictwa wyższego udają że tego nie widzą i to jest skandal! To samo z władzami uczelni, tak naprawdę niszczą ludziom życie i wprowadzają ich w błąd, wiem bo sam to przerobiłem tyle że sytuacja wtedy, a teraz była zupełnie inna. Dziś potrzeba specjalistów z wąskich dziedzin i specjalności choćby i ekonomistów, menedżerów tyle, że specjalizacja nauczania wymaga odpowiednich nakładów, co uczelnie robią z ogromnymi pieniędzmi to jest wielka nieodkryta zagadka. Potrzeba radykalnej reformy szkolnictwa wyższego bo obecny system to jedna wielka patologia. Dziś 50% studentów to studenci zaoczni (zlotówkowe żniwa dla uczelni trwają w najlepsze), zrobienie przez przypadek doktoratu to żaden problem (w końcu się płaci to się ma), tak na moje oko to co czwarta praca magisterska i inżynierska to po prostu prace kupione - chciałoby się zapytać gdzie są promotorzy? Można by tak pisać i pisać do wieczora....

KRIS_007 [ 1mm[]R+4l ]
Masz ten swoj sukces (ogromny, ogromny!!!)
buahahahahah
Taikun44 [ Emissary Of Death ]
KRIS_007 >> jesteś okrutny :P

KRIS_007 [ 1mm[]R+4l ]
Moze i tak, ale normalnie sikam ze smiechu czytajac ten watek po konfrontacji z tym newsem.