GRY-Online.pl --> Archiwum Forum

Prowokacja czy głupota cz. II

25.06.2006
00:58
[1]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Prowokacja czy głupota cz. II

Kharman
Ta instalacja znajdowała się w miescu publicznym (zatem nie mającego nic wspólnego z mieszkaniem prywatnym twoim czy kogokolwiek innego). Oznacza to, że każdy mógł wykupić bilet (albo i nie) i wejść tam. Zatem ta "artystka" od siedmiu boleści zrobiła to by ludzie to zobaczyli i aby wywołało to szok. Wystarczyło jedno słówko dziennikarzowi i sprawa uzyskała rozgłos. Niczego lepszego nie mogła sobie tyczyć ta panienka.
Ergo - to coś było zrobione w tym celu by urazić ludzi religijnych. Była to zatem zwyczajna na nich napaść. Nie muszę ci chyba udowadniać, że jest w tym kraju i nie tylko margines ludzi, którzy zrobią wszystko, by zniszczyć Kościół i wiarę przezeń głoszoną. Wyłącznie dla zaspokojenia własnego fanatyzmu. Dokładnie jak ten kretyn "nauczyciel" z Kodu da Vinciego.

Odnieś to zdanie do swojego poprzedniego posta i zdecyduj się dąży czy nie, bo jakiś taki brak konsekwencji tu widzę.
Ta myśl została po prostu nieprecyzyjnie wyrażona. należy to czytać tak:
Bo chrześcijaństwo nie dąży do zmiany systemów politycznych czy stosunków społecznych ale namawia ludzi by zmieniali sami siebie.
Dlatego Chrześcijaństwo nigdy nie było tak skuteczne, jak "życzą sobie" jego wrogowie - bo w ostatecznym rozrachunku nie biskup podejmuje za nas decyzje ale my sami. Dokładnie odwrotnie niż w komunizmie, gdzie o wszystkim z definicji ma decydować elita rewolucyjna. Przy niej rzeczywiście nie istnieje miejsce, w którym można by wystawiać to co się chce (obejrzyj "Człowieka z żelaza" Wajdy)

A czy określenie krzyża symbolem męki automatycznie ma oznaczać mękę Chrystusa?
Kpisz czy o drogę pytasz? Chyba, że działasz na zasadzie "pluj świni w oczy a ona twierdzi, że deszcz pada" (to nie jest porównanie ciebie ze świnią ale stwierdzenie, że mamy do czynienia z takim samym zachowaniem - jeżeli fakty przeczą idei - tym gorzej dla faktów)

Vader

To tylko Twoje urojenia, zwykłe przekłamanie. Lewica ma swoje ideały, konserwy swoje.
Moje urojenia? Na pewno nie jest tak, że "konserwa" ma ideały a bolszewicy ideologię? Nie dostrzegasz różnicy? To przypomnij sobie scenę pojedynku z Miętusem w Ferdydurke.

Według tego co napisałeś dalej wynika, że każda możliwa argumentacja jest erystyką, co nie jest prawdą.
Erystyką? Cóż erystyka, to sztuka dyskusji. Sądzę, że chodziło ci zatem bardziej i sofistykę. Ale tu się mylisz. Aby zaistniała sofistyka, konieczna jest zła wola. Jak u Kharmana w sprawie krzyża, męki i pasji.

Ale przyznaję, między tak skrajnymi światopoglądami jak nasze - rzeczowa retoryka jest chyba niemożliwa. Nie istnieje bowiem siła ani argument, który zmieni Ciebie bądź mnie.
I tu się mylisz. Wiele się zmieniło od czasu naszego pierwszego starcia. Na pewno dostrzegasz to i doceniasz. Tak jak ja to widzę i doceniam.

Jakie znów głupstwa ? Nie wymyślaj. O Twojej niechęci do zmian to ja wiem, wszak nie od dziś wiadomo jacy antypostępowi jesteście. Gdyby wasza frakcja istniała w epoce kamienia łupanego, do dziś okładalibyśmy się maczugami i jedli korzonki z ziemi.
Manipulacja. I to świadoma. Jako młody człowiek nie wiedziałem co to komputer osobisty. Pierwszy raz usłyszałem o tym w Polowaniu na Czerwony październik (książce). Mimo to rozmawiamy ze dobą via komputer i via internet. Znaczy się nie wszystkie zmiany odrzucam. Tak jak reszta "konserwy" ograniczam się do zmian w sferze społecznej.

Konserwatyzm to ideologia, dążąca do przeciwstawiania się wszelakim zmianom i walce o zachowanie stanu obecnego (w praktyce: walka o cofnięcie się do wyidealizowanego stanu, związana także z różnymi projekcjami o wyższości własnej klasy społecznej czy narodu).
Znowu świadoma manipulacja. Przeciwstawianie się zmianom jest efektem instynktu a nie ideologii. Każdy normalny człowiek wie, że nie ma sensu wyważać otwartych drzwi tak jak nie ma sensu naprawiać tego co się nie zepsuło. Wasz problem polega na tym, że żądacie zmian, bo roi się wam możliwość zupełnego usunięcia zła, patologii, nieżyczliwości wśród ludzi. My nie mamy w tym względzie żadnych złudzeń. Pozostaje nam zatem nadzieja, że po śmierci trafimy do miejsca, w którym te elementy nie funkcjonują i nadzieja, że nie odbierze nam to - wbrew zdrowemu rozsądkowi - świadomości. Ale cóż - to Raj - miejsce doskonałe, gdzie może nawet to jest możliwe.

I właściwie tutaj można zakończyć dyskusję. Dokonała zmiany słów Papieża, więc to nie były już jego słowa, tylko słowa Senszyn. Po problemie.
Nie po problemie. Zmiana słów dla samej zmiany nie rodziłaby problemu. Zmiana mająca na celu napaść rodzi wiele problemów. I nie staraj mi się wmawiać, że ta małpa jest osobą delikatną, taktowną i niezaślepioną ideologicznie. Ona jest złośliwa, napastliwa i zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Absolutnie celowo. A to daje mi prawo do adekwatnej reakcji.

Prawacy mają dokładnie te same metody. Patrz - tacy różni- a jednak tacy podobni.
Prawacy być może tak. Ale ja prawakiem nie jestem. Ja tylko staram się nie utracić perspektywy palca wskazującego niebo, kiedy w najbliższym sąsiedztwie jakiś narwaniec opluwa swój, macza go w spluwaczce czy stara się w inny sposób splugawić to, co dla mnie jest łącznikiem z nieskończonością.

A cóż masz przeciw temu, by jeden człowiek szanował i tolerował drugiego ? Stop. Rzeczywiście. Konserwatysta może mieć bardzo wiele przeciw temu, by jeden szanował i tolerował drugiego. W sumie na tym bazuje "konserwatywna" etyka.
Czyżbyś namawiał mnie do nadstawiania drugiego policzka? Ja nie jestem aż tak święty jak był Chrystus, by nie reagować na napaści. Prawdę mówiąc nawet nie chcę taki być. zapłacę za to zapewne, ale jest to warte tej ceny (taką mam w każdym razie nadzieję).

Wszak obowiązuje jedyna słuszna ideologia, jeden słuszny model życia/rodziny, jedna słuszna religia, jeden naród - jedna rzesza.
No proszą - wyżej pozwoliłem sobie wyrazić uznanie a tu coś takiego. Chyba się pospieszyłem - nie sądzisz?

Dla Ciebie niczym złym nie byłoby zpałować bassebalem geja za to kim jest, dla pewnej katoliczki, którą znam i szanuję - takie postępowanie byłoby niedopuszczalne, w żadnym wypadku.
A ja myślę, że powinieneś być nieco bardziej uważny w doborze zachowań, które chciałbyś mi przypisać. Nie ulega jednak kwestii, że każdy katolik nieco inaczej rozumie te same słowa. Tyle, że to nie jest naganne. Naganny staje się dopiero wtedy, kiedy ktoś świadomie czyni przeciw własnemu rozumieniu dobra. Bóg jest miłosierny nie dlatego, że ma taką fanaberię, ale dlatego, że kocha nas takimi jakimi jesteśmy. Ze wszystkimi naszymi przywarami i błędami. Może nas za to ukarać raz i drugi ale w ostateczności uzna naszą wolę poprawy. (to nie jest próba wikłania Boga w zależności od naszych o Nim wyobrażeń ale głośno wyrażana nadzieja i wiara)

To jedno i to samo
Znowu nieprecyzyjne ujęcie myśli. Nie jest tym samym mieć wątpliwości a wątpić. To tak jak żołnierz na polu walki nie jest pewien czy przeżyje ale ma nadzieję i żołnierz, który już wyłącznie nie wie czy przeżyje. Pierwszy będzie miał pecha jeśli zwątpi i wpadnie w panikę. Drugi czeka tylko sygnału zguby.

Tak to wygląda w pięknej teorii. Rzeczywistość jest inna. Bóg - bez względu na to czy jest, czy go nie ma - nie afirmuje się, nie wyraża swojej woli. Zatem w jego imieniu, występują jednostki ludzkie, uprawnione do tego z woli innych jednostek. Istnieje zatem garstka tych, którzy z racji swojego wysokiego stanowiska dokonali odpowiedniej interpretacji i przekazują ją całej reszcie.
Idea jest ideą wyłącznie dlatego, że nie jest nie nie może sią stać rzeczywistością. Czynisz nam zarzut, że nie jesteśmy idealni. Małe pytanie, czy sam jesteś w tanie powiedzieć, że jesteś bez grzechu by podnieść ten kamień?
Ludzie są często podli, źli, złośliwi, niemądrzy czy nawet tylko naiwni. Tylko Czy to może być zarzutem? Czym byłoby dobro, gdybyśmy nie mieli świadomości istnienia zła? Czym byłaby wiara w raj po śmierci, gdyby możliwe było stworzenie raju na ziemi? Hedonizm zabija w wieli ludziach świadomość przypadkowości bytu ludzkiego, ale tym większym będzie dla nich szokiem zetknięcie się z ciemniejszą stroną życia. Wszak nie z plew wzięło się powiedzenie "jak trwoga to do Boga". Głupie zapatrzenie się w dzisiaj odbiera nam perspektywę jutra. Dopiero kiedy przychodzi jutro i zaczynamy rozumieć błahość codziennych uciech, zaczyna się szok i poszukiwanie uspokojenia. Ludzie mogą być - i często przez większość swego życia zachowują się jak ten świerszcz, który z góry i z rozbawieniem patrzy na równą i - jego zdaniem - przeraźliwie pustą i nudną codzienność mrówek aż do momentu, kiedy liście zżółknieją a wieczory i noce staną się chłodne i dłuższe niż dnie.

Kiedyś dla takich były stosy. Dziś "wrogowie katolicyzmu, zdrajcy, sekciarze, geje i lewaki, masoni".
Stosy ustawiali przede wszystkim "wrogowie katolicyzmu, zdrajcy, sekciarze, geje i lewaki, masoni" (niekoniecznie w tej kolejności). Zdarzało się to i tam innym, ale porównanie między nimi ma się tak jak zbrodnie Berezy Kartuskiej (cokolwiek miałoby to oznaczać) do kolektywizacji wsi rosyjskiej na początku drogi budowy państwa "powszechnej szczęśliwości". Wiesz - z dwojga złego wolałbym trafić do Berezy niż na wieś rosyjską roku 1918 czy 20. Ale to kwestia gustu. Ty, jak rozumiem, wolisz wieś, bo zrozumiałbyś konieczność swojej - i nie tylko - ofiary.

25.06.2006
03:52
[2]

Kharman [ ]

eros --> w sztuce terminem pasja określa sie dzieło o konkretnej tematyce, tak? To teraz powiedz mi co uprawnia cię do tej nadinterpretacji tytułu skoro nie ma w tej instalacji wizerunku Chrystusa? Bo ja tam męki Pańskiej nie widzę choćbym nie wiem jak kombinować. Możesz mi to pokazać? Wskaż jeden element instalacji który jasno i wyraźnie wskazuje na mękę Chrystusa na krzyżu, najlepiej wskaż gdzieś tam scenę pasyjną, bardzo jestem ciekaw gdzie ją widzisz. Ale to w końcu źle by wyglądało jakby okazało sie ze termin pasja odnosi się do wytęrzonych ćwiczeń fizycznych, bo nie byłoby się o co obrażać.

Attyla --> no tak, ciągle zapominam że w Polsce jest tylko jedna interpretacja krzyża, jedna interpretacja terminu pasja, a jak zestawić te dwie rzeczy to każdy katolik w Polsce widzi Chrystusa na Krzyżu. I mało kto ma chęci żeby się zastanowic czy to aby na pewno o to chodzi.

Po przeredagowaniu twoja myśl nadal stoi w sprzeczności z tym co napisałeś w porzedniej części wątku.

Założmy że pytam o drogę. Masz więc jakieś uwagi czy postanowiłeś to zbyć jakże elokwentną "odzywką". A nie... wiem.. znowu kłania się jedynie słuszna interpretacja krzyża, to tą kwestię myślę mamy juz z głowy. Bo w końcu Chrytsus był jedyną osobą ukrzyżowaną która cierpiała, dla wszystkich pozostałych to był pewnie zabieg relaksacyjny.

25.06.2006
09:23
[3]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

no tak, ciągle zapominam że w Polsce jest tylko jedna interpretacja krzyża, jedna interpretacja terminu pasja, a jak zestawić te dwie rzeczy to każdy katolik w Polsce widzi Chrystusa na Krzyżu. I mało kto ma chęci żeby się zastanowic czy to aby na pewno o to chodzi.
no tak... rzeczywiście. Podaj zatem inne interpretacje, które są równe lub silniejsze niż to rozumienie które zostało podane.
Ponadto natychmiast po skandalu związanym z tą instalacją nikt nie mówił o tym, że przedstawia ona skrzyżowanie dróg równorzędnych z jajami ale szowinistyczny i dyskryminujący kobiety Kościół katolicki. W tych okolicznościach twoje słowa są co najmniej nie na miejscu.

Po przeredagowaniu twoja myśl nadal stoi w sprzeczności z tym co napisałeś w porzedniej części wątku.
W jaki sposób?

Bo w końcu Chrytsus był jedyną osobą ukrzyżowaną która cierpiała, dla wszystkich pozostałych to był pewnie zabieg relaksacyjny.
No tak - oczywiście! Nie pomyślałem, że może tu chodzić o przedstawienie męki któregoś ze złoczyńców skazanych na krzyż. Szkoda tylko, że nie zachowało się jego imię, bo nie ma kogo wspominać.

25.06.2006
09:39
smile
[4]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> No nie moge sie powstrzymac, gdyby na tym krzyzu byl Jezus, to nie byloby dla mnie zadnego problemu, natomiast bylo to co bylo, doskonale to juz wiemy (wiesz chyba, czy tez nie?) i nie trzeba tego wyjasniac. Nie rozumiem jaki punkt mojego rozumowania stanowi dla Ciebie taka trudnosc? Nie dziwie sie ze nie widzisz na tym krzyzu meki Panskiej tylko.... yyyy... pominmy jaka. Dziwi mnie natomiast, ze majac konkretne fakty albo ich nie dostrzegasz albo nie potrafisz ze soba polaczyc. Ja swoje racje przedstawilem. Pasja jest w sztukach plastycznych wyrazaniem meki Panskiej? Jest. Jaki byl tytul? "Pasja". Jaki byl motyw glowny tej "instalacji"? Krzyz. Jakie bylo jedno z przeslan? Meka. Nie wiem, wytluscic Ci czy co? Moze okulary w koncu zaloz, bo po prostu literki Ci sie zlewaja...

25.06.2006
10:16
smile
[5]

Caine [ Książę Amberu ]

Kharman=> Twoja buta jest porażająca. Masz jakiś system wartości, czy w imię ideologii zrelatywizowałeś sobie każdą z nich? Z Twoich wypowiedzi bije taki brak tolerancji dal wierzących, że starczyłoby go na kilka Parad Równości. Zgroza, zgroza, zgroza.

25.06.2006
12:15
[6]

Kharman [ ]

Attyla -->

W Polsce? Obawiam się że nie ma.
Choć dla mnie, taki krzyż jaki zbudowała Nieznalska kojarzy mi się z PCK na przykład albo ze Szwajcarią. Ale ja jestem podły relatywista więc kto by się tym przejmował.
Interesująco wyglada zdanie na temat dyskryminacji jednej z największych sił politycznych w Polsce, możesz rozwinąć?

-------------------------

Ja: Czy to w jakimkolwiek stopniu neguje udział Kościła w przemianach politycznych w Polsce?

Ty: Nie - czy ukówasz z tego zarzut wobec niego. (w dalszej części tej wypowiedzi, bez związku usiłujesz mnie obrazić więc to nieistotne)

Ja: Z lekcji historii wyniosłem ogólne wrażenie, że hierarchia Kościelna wolała zawsze mieć wpływ na przebieg wydarzeń raczej z drugiego rzędu. Więc nie chodzi o budowanie państwa teokratycznego a raczej trzymanie ręki na pulsie wydarzeń.

Ty: Przeszkadza ci to? Dlaczego? Czy kler nie skłlada się z ludzi? Czy ci ludzie nie są Polakami? Czy jako Polacy nie mają prawa mieć własnych preferencji politycznych?

Po przeredagowaniu i rozwinięciu twoja myśl o niemieszającym się w życie polityczne i społeczne Chrześcijaństwie nadal stoi w sprzeczności z tym co wcześniej napisałeś.

-------------------

Może około 6000 powstańców Spartacusa jest warte wspomnienia? Ale przecież to byli zwykli bandyci którzy chcieli wywalczyć jakąś mało istotną wolność osobistą. Sam Spartacus raczej nie bo jego ciała nie znaleziono.

---------------------

eros -->
"(...)uzycie go do podkreślenia wręcz religijnego zapału z jakim co poniektórzy faceci budują swoje ciała i wrecz wynosza na ołtarz swój szowinizm, a takze mozna rzec uprawiają kult penisa (to ci co zaliczają panienki)(...)"

Jak widzisz sztuka nowoczesna w dużej mierze zależy od interpretacji, to jest moja.

Idąc do galerii i widząc tytuł paja spodziewam się zobaczyć sceny męki Chrystusa, gdy wchodzę i widzę jaja na krzyżu a w tle osiłka wyciskającego sztangę to wiem że nie o mękę Chrystusa w danej pracy chodzi i trzeba poszukać innych znaczeń. Tylko że ja w przeciwieństwie do protestantów chcę ich poszukać, oni zadowolili się pierwszą reakcją.

---------

Caine --> Brak tolerancji? Interesujące, czyżbym ostatnio podał kogoś do sądu za to że jest religijny? Albo że zbudował ołtarz?

25.06.2006
13:09
smile
[7]

eros [ elektrybałt ]

kharman ----> Nie wiem czy wiesz, ze uprawiasz tzw. dwojmyslenie, albo inaczej dialektyke marksistowska. Bo niby ten krzyz to jakis PCK-owsko - szwajcarski, ale w koncu jego znaczenie w Twoim cytacie odnosi sie do :"wręcz religijnego zapału", ludzi, ktorzy "wynosza na ołtarz", czy tez "uprawiają kult". Oczywiste jest chyba to, ze te wyrazenia nie maja zadnego zwiazku z jakakolwiek religia, a juz bynajmniej katolicka. Nie maja tez zakorzenienia w fakcie, ze krzyz jest nawiazaniem do meki Chrystusa. Ciekawe, w nastepnym watku z pewnoscia rowniez poprosze Cie o tak szczegolnie trafne wywody...

25.06.2006
13:15
[8]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Nie prosciej po prostu przyznac sie do bledu lub powiedziec, ze mogles zrobic blad czy tez po prostu podziekowac za dyskusje, zamiast tracic cenny czas i robic z geby cholewy?

25.06.2006
14:38
smile
[9]

eros [ elektrybałt ]

Musicie mi wybaczyc moje stylistyczne potkniecia, bo najpierw pisze, a pozniej jak juz poprawic nie moge - czytam.

26.06.2006
01:27
[10]

Kharman [ ]

eros --> Widzisz chodzi o to że Katolicyzm nie ma praw własności do krzyża i jego interpretacji. Zważ na słowa "na przykład", to nie oznacza "wyłącznie", jak juz napisałem krzyż może byc symbolem męki jako takiej, a nie wyłącznie Chrystusowej, chyba że będziesz się upierał że tylko on na krzyżu zginął.

To teraz napisz czy w mojej interpretacji znalazłeź jakieś słowa godzące w religię katolicką? Czy patrząc pod tym kątem nadal jest to zamach na Krzyż (uprasza się czytaczy o zwrócenie bacznej uwagi kiedy słowo krzyż jest pisane wielką literą)?

26.06.2006
04:02
[11]

alpha_omega [ Senator ]

Kharman ------------> Ale przestań już pleść głupoty. W ten sposób można się wykręcić z każdego świętokractwa. Cóż z tego, że można to rozumieć na różne sposoby - na różne sposoby można rozumieć wszystko.

Weźmy obrazek wytatuowanego osiłka, który gwałci jakiegoś dzieciaka płci męskiej. Zatytuujmy go "Intymność tolerancji" albo po prostu "Tak! dla tolerancji" bądź "Homologacja tolerancji" - obojętne. I co? Z czym to się kojarzy? Z wstecznictwem, zacofaniem, homofobią, nienawiścią?

...

A guzik! To protest przeciw zbytniemu pobłażaniu przestępcom, co kończy się takimi odchyłami jak np. znany przypadek oskarżenia matki przez mordercę jej córki o naruszenie jego godności - nazwała go w "brzydki" sposób.

Tak właśnie! - niedopowiadam, ale będę uparcie twierdził, że nie obrażam tym homoseksualistów. W końcu chłopiec symbolizuje niewinność gwałconą przez zwyrodniałego przestępcę (te tatuaże - przecież to było od początku jasne, nie?) w imię w chory sposób pojmowanej tolerancji.

I nie bądź taki mądry ze swoimi interpretacjami - te widzi każdy. Pierwsza z brzegu - genitalia symbolizują seksualność składaną w ofierze religii, wypartą na margines wstydliwości, pogrążoną, potępioną, wyklętą. Pasja seksualności - cóż za błyskotliwy przekaz.
Istotne jest, iżodniesienia semantyczne jednoznacznie wskazują również, a nawet przede wszystkim, na symbole religijne i jest to dlatego właśnie żałosna prowokacja, obraza, potwarz, chamstwo.

26.06.2006
04:17
[12]

alpha_omega [ Senator ]

Krzyż symbolem męki jako takiej, żałosne: praktycznie każdy - nawet najżarliwszy antyklerykał (nienawiść wiąże równie mocno jak miłość, a obojętność znoszona jest przez powszechność oddziaływania symbolu) - dochodzi do tego poziomu abstrakcji poprzez abstrahowanie od osoby Chrystusa, a więc filtrowanie pierwszego skojarzenia. Na tym właśnie żeruje zgniłe prowokatorstwo. Tak trudno to pojąć?

26.06.2006
10:11
[13]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Choć dla mnie, taki krzyż jaki zbudowała Nieznalska kojarzy mi się z PCK na przykład albo ze Szwajcarią.
oczekiwałeś do tego jakiegoś komentarza. Chyba tylko takiego, że sam nie wierzysz w to co tu wypisujesz...
Nigdy fanatykiem nie byłem, więc nie zdawałem sobie sprawy do jakich zachowań prowadzi...

Interesująco wyglada zdanie na temat dyskryminacji jednej z największych sił politycznych w Polsce, możesz rozwinąć?
Które konkretnie?

Po przeredagowaniu i rozwinięciu twoja myśl o niemieszającym się w życie polityczne i społeczne Chrześcijaństwie nadal stoi w sprzeczności z tym co wcześniej napisałeś.
No cóż - jeśli tobie krzyż kojaży się przede wszystkiem z herbem Szwajcarii, to chyba nie ma co kontynuować wątku tego skojażenia.

Może około 6000 powstańców Spartacusa jest warte wspomnienia?
Krzyż był karą powszechnie stosowaną przez Rzymian wobec małych rzezimieszków i przestępców. Czy mam przez to rozumieć, że ty wolisz widzieć w krzyżu symbol "niegodziwości" wyrządzonej tym ludziom? W sumie nawet nie dziwię się, że wspominasz niewolników od Spartakusa. Dziwię się, że nie wspominasz o Bagaudach, których w ten sposób zginęło chyba nawet więcej i to nieco bliżej naszych czasów (w IV w. ery Chrystusa a nie I w. przed erą Chrystusa). Co prawda nie byli już niewolnikami tylko barbarzyńskimi robotnikami rolnymi, ale "idee" i "zasługi" mieli bardzo podobne do "idei" i "zasług" powstańców Spartakusa.
Jak rozumiem kształt pięciopalczastego liścia kojarzy ci się wyłącznie z kanadą?

Brak tolerancji? Interesujące, czyżbym ostatnio podał kogoś do sądu za to że jest religijny? Albo że zbudował ołtarz?
Cóż dziwne rządanie jak na komucha. Ty potrafisz nazwać homofobem kogoś, kto ośmieli się użyć słowa "pedał" a kogoś, kto wspomina zasługi Żydówwobec Ruskich po zajęciu Polski antysemitą a nie potrafisz określić mianem nietolerancji zajadłych ataków na ludzi posiadających duszę? Co za głupie pytanie - oczywiście, że potrafisz.

Z mojej strony to ostatnia próba polemizowania z Kharmanem. Tu w zasadzie pozostaje tylko teatralnie westchnąć i pokiwać z politowaniem głową.

26.06.2006
11:55
[14]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Wszystko można zrelatywizować, symbol krzyża również. Tylko w jakim celu ? Wszyscy jak jeden mąż wiemy doskonale o co chodziło Nieznalskiej oraz że dzięki "troskliwym katolikom, którzy nie dopuszczą do obrazy świętości", pseudoartystka osiągnęła swój cel - o czym świadczy i ten wątek, gdzie Nieznalska stała się dla niektórych symbolem fałszywie pojmowanej wolności.

Co ciekawe prawdziwa odwaga w walce o Polskę niewyznaniową jest zazwyczaj bojkotowana. Premiuje się natomiast szczeniackie zachowania, jak to Senyszyn, z której nomen-omen taki profesor, jak z Genowefy Wiśniowskiej magister. Oczywiście o ile potraktujemy tytuł przed nazwiskiem również w kategoriach tego co człowiek sobą reprezentuje.

Z reguły symbolami walki o wolność zostają ludzie niezasłużenie. Wolność dziennikarską do dzisiaj ludzie będą kojarzyć z Andrzejem Markiem z Polic. Przykre to i pouczające zarazem...

26.06.2006
15:34
[15]

jethro [ Chorąży ]

Czy ktoś tutaj w ogóle słyszał o czymś takim jak wolność interpretacji? Sztuka tworzona jest dla ludzi i każdy może zrozumieć ją inaczej. To że ktoś nie dopatruje się w instalacji p. Nieznalskiej ataku na jego symbol religijny nie znaczy wcale że jest komuchem. W wolnym kraju to jest piękne że każdy może sobie zinterpretować sobie dzieło jak chce i jeśli nie spodoba mu się ta interpretacja po prostu odwróci głowę i poszuka czegoś dla siebie. Ale nie w Polsce. Tu wszyscy muszą działać wedle jednego schematu. Co do ataku na symbol religijny, to ciekawe czy też rzucilibyście się do jego obrony w sytuacji gdy uzbrojony facet wkroczył do kościoła i odlał się na krzyż. Jak strasznie tego bronicie w sytuacji gdy WYDAJE wam się że wasze poczucie chrześcijaństwa zostało zaatakowane, bo tak napisali w fakcie i powiedzieli w radio. Cieszę się niezmiernie że żyję w demokratycznym kraju, gdzie każdy może powiedzieć co chce i kiedy chce bez obaw że go za to zlinczują.
Zacytuję tutaj wiersz Bursy

Nie uczyniłeś mnie ślepym
Dzięki Ci za to Panie
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika
Dzięki Ci za to Panie
Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem
Dzięki Ci za to Panie
Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem
hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory
Dzięki Ci za to Panie
Ale dlaczego uczyniłeś mnie Polakiem?

Miłego dnia.

26.06.2006
15:55
[16]

jethro [ Chorąży ]

Przepraszam, spóźniłem się z edycją.
Jedna osoba zauważyła że krzyż wykorzystany w instalacji nie był krzyżem chrześcijańskim. Widzimy tam tak zwany krzyż grecki. Kto nie wierzy niech poszuka. Jestem póki co członkiem pck więc musze wiedzieć takie rzeczy.. Symbol ten nie należy do religii chrześcijańskiej, stałby się jej częścia dopiero po poświęceniu. Żadna religia nie ma prawa do rezerwowania sobie jakiegokolwiek symbolu na własny użytek. Sama Nieznalska powiedziała że celowo nie użyła krzyża kościelnego by nie urazić uczuć chrześcijańskich żadnej osoby wierzącej. Wzorowaa się na krzyżu PCK jest zdaniem symbolizującym opiekę, i krzyżu jako głęboko zakorzenionym symbolu cierpienia. Ale to Polska właśnie.

26.06.2006
16:39
[17]

jethro [ Chorąży ]

jeszcze tylko jedna uwaga. Ogólnie przyjętym symbolem dla religii chrześcijańskiej jest krzyż łaciński (także krzyż chrystusowy, ale z tego to już akurat nikt już nie korzysta. i pewnie ze 2 osoby pamiętają jak wygląda.). Wszelkie inne krzyże są symbolami z których można dowolnie korzystać nie narażając się na uwagi ze strony chrześcijan. Krzyż jest symbolem tak starym że przeszedł już niezliczone modyfikacje.
Twierdzenie że ta instalacja obraża wasze uczucia religijne ukazuje tylko waszą niewiedzę. równie dobrze moglibyście wysyłać listy z pogróżkami do wszystkich tych co korzystają z krzyża Ankh. to też krzyż. Za przeproszeniem, ale mówienie że pani N. zaatakowała chrześcijan to tak jakby zebrała się grupka żydów i zaskarżyła zarząd Wisły Kraków za korzystanie z ich symbolu religijnego do własnych celów. to gwiazda i to gwiazda.. A że się nieco różni, kto by na to patrzył?
Myślę że ująłem to już wystarczająco jasno.
P.S. Dla własnego dobra niech przywrócą edycję..

26.06.2006
16:41
[18]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

jethro---->

Czy ktoś tutaj w ogóle słyszał o czymś takim jak wolność interpretacji?

A czy Ty słyszałeś o czymś takim jak poczucie dobrego smaku i wyczucie, a nade wszystko szacunek dla cudzej wiary ? Zawsze można się zasłaniać ogólnymi frazesami w rodzaju "dowolność interpretacji" - ale w wypadku Nieznalskiej, artystka nie pozostawiła wątpliwości - zestawiła symbol wiary, z symbolem czegoś, co dla katolików stanowi tabu i jest uważane za zło konieczne (mówię o wszelakiej płciowości). Gdyby chciała tworzyć sztukę dla sztuki, nie zaś sztukę, by bulwersować - wymyśliłaby coś delikatniejszego i... inteligentniejszego, niż ordynarna prowokacja.

Co do ataku na symbol religijny, to ciekawe czy też rzucilibyście się do jego obrony w sytuacji gdy uzbrojony facet wkroczył do kościoła i odlał się na krzyż.

Ja nie, ponieważ nie chodzę do kościoła. Więc dlaczego bronię symbolu krzyża ? Bo szanuję innych.

Ja też Ci kogoś zacytuję (Gombrowicza) : Znaczenie dzieła zależy tyleż od tego kto czyta, co od tego, kto pisze.
Polacy odczytali instalację jasno - i jeśli niezgodnie z oczekiwaniami autora, to może po prostu artysta o ktorym mówimy jest mierny ?

26.06.2006
17:51
[19]

Kharman [ ]

alpha_omega --> Obawiam się że lata historii sztuki powaznie wpłynęły na moje postrzeganie kwesti artystycznych i dla mnie krzyż grecki jest krzyżem greckim i ma konotacje religijne, ale stanowczo nie kojarzy sie z Krzyżem (znowu uprasza się o rozróżnienie wyrazu krzyż pisanego z małej i dużej litery), religijnie to on mi się może kojarzyć z planem bazyliki Hagia Sophia ( o ile moja pamięć mnie nie zawodzi) albo z krzyżem konsekracyjnym choc to juz naciągane.

Co do twojego plakatu, to jak on moze obrażac homoseksualistów skoro nie jest w nich wymierzony? Moje pojęcie homoseksualizmu to związek dwóch czy więcej jak mają taką cheć dorosłych osób które są w nim dobrowolnie. A to co opisałeś to juz przypadek pedofilii homoseksualnej czyli przestępstwa, a i hasło tez jakies ni z gruchy ni z pietruchy, choc oczywiście mozna je odczytać jako twoje poparcie dla pedofili.

Attyla -->
czekiwałeś do tego jakiegoś komentarza. Chyba tylko takiego, że sam nie wierzysz w to co tu wypisujesz...
Nigdy fanatykiem nie byłem, więc nie zdawałem sobie sprawy do jakich zachowań prowadzi...

Przeczytaj co napisałem do alphy.

A co do dyskryminacji kościoła to mi się źle przeczytało, za duzo pracuję...

No cóż - jeśli tobie krzyż kojaży się przede wszystkiem z herbem Szwajcarii, to chyba nie ma co kontynuować wątku tego skojażenia.

Wiesz co jest zabawne, jesteś tak zapamiętały w walce o wartości że nie zauważasz jak ktos się ciebie czepia.

Pięciopalczasty liść kojarzy mi się z pięciopalczastym liściem.

Reszta później bo mi połowica dyszy nad głową o dostęp do neta. :P

26.06.2006
17:52
[20]

Attyla [ Flagellum Dei ]

HS - mam niejasne przeczucie, że polacy odczytali znaczenie tego czego dokładnie tak jak autorka to sobie umyśliła.

jethro
jak sądzisz - czy wolność ma jakieś granice? Albo inaczej - czy istnieje wolność doskonała i czy da się ją zainstalować w świecie realnym? Zapewne nie jesteś aż takim kretynem, aby twierdzić, że odwpowiedź na te pytania brzmi "tak". Skoro zaś tak jest, to z łaski swojej nie wyznaczaj innym ludziom przestrzeni, na której łaskawie zezwolisz im posiadać własne sacrum, którego naruszanie mieści się w granicach przestępstwa lub zwykłego tylko chamstwa i prostactwa.

Co do symbolu chrześcijaństwa, to tyle jest symboli ile jest odłamów tej religii. Krzyż łaciński to symbol przyjętyw kręgu kulziry łacińskiej. Ale dla przykładu koptowie też są chrześcijanami (choć bardzo w swej religijności zbliżonymi do muzułmanów), którzy korzystają ze znaku ryby.

Teraz co do granic wypowiedzi dzieła sztuki. Nie będę się już tu rozwodził nad tym co można nazwać sztuką a co kiczem. Jeżeli przyjąć definicję słownikową, to każdy przejaw twórczości ludzkiej jest elementem kultury a zetem i sztuki. Zatem jeżeli dziś wyprodukuję 100000 długopisów, to ktoś, kto odkowpie jeden z nich 1000 lat późnie stwierdzi, że jest to dzieło sztuki. W tym zatem zakresie rozumowania instalacja jest dziełem sztuki, bo bezspornie została uczyniona przez samicę gatunku homo sapiens sapiens. Pytanie zasadnicze brzmi, czy wolno mi w granicach tak pojmowanej sztuki nie poddawać się jakimś rygorom? jeżeli odpowiesz nie to zadam pytanie następujące:
Przyjmijmy, że "jethro" to nick, z którym się identyfikujesz nie gorzej niż z własnym imieniem i nazwiskiem. Czy zatem jeżeli przybiję do tabliczy genitalia i opatrzę je opisem "jethro" to obrazisz się czy nie? A jeżeli przykleję twoje zdjęcie na coś, co przypomina wylot szamba i opatrzę je podpisem "rekin gównojad"? Nie musisz odpowiedać. Nawet na tym forum mamy zasady, których nie wolno nam przestrzegać. bez względu na formę w jakiej dojdzie do owych reguł złamania.

26.06.2006
19:49
[21]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Przyznales pokrotce, ze Twoj przyklad jest tak "przykladowy", ze do niczego sie nie nadaje. Nie podales natomiast zadnej innej przykladowej interpretacji, ktora nie moglaby byc mnie po mysli. Po prostu sam jej nie potrafisz znalezc i tego mi bajdurzeniem nie zabierzesz. Bajdurzeniem, bo cala Twoj wywod sprowadza sie do jednej rzeczy - to nie jest to, bo moze byc to cos innego. Pozostale argumenty sa wariacja na ten sam temat. Jestem porazony, powalony i w ogole w szoku. Nie musisz mi odpisywac, bo nie zamierzam juz w ogole odpisywac Ci na serio, przeciez to nie jest powazna rozmowa, przynajmniej z Twojej strony.

jethro ----> Twoja teraz aktywnosc przypomniala mi pytanie, jakie zadalem Ci w poprzednim watku, a na ktore mi nie odpowiedziales. Prosze, wyjasnij mi pokrotce na czym to polega. Ja sie nie znam na sztuce, w koncu jestem Polakiem , ktory interpretuje zjawiska i rzeczy na swoj marny katolicki sposob. I nie moze uciec od wytartych schematow, ktorych, z pewnoscia Twoj umysl nie zna. Moze w takim razie, skoro moja interpretacja jest "niesluszna", bo zawiera elementy stawiajace "artystke" w zlym swietle, to powinienem sprzedac wszystkie albumy, jakie mam w domu, pociac obrazy lub oddac je komus potrafiacemu "wlasciwie" je interpretowac? Moze powinienem przestac chodzic do muzeow, nie ogladac w komputerze zadnych obrazkow, a nawet przerzucic sie na DOS-a lub Norton Commandera? Moze powinienem na koncu wydlubac sobie oczy, skoro swiat interpretuje wbrew "slusznym" racjom?

26.06.2006
20:29
[22]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

Attyla--->
Ja też mam takie zdanie, to była polemika z jethro.


Znalazłem felieton Rybińskiego na temat "pseudoartystki" , który dobrze oddaje istotę tego, że owa ekspozycja nie mieści się w zakresie wolności wypowiedzi :

26.06.2006
21:15
smile
[23]

Kharman [ ]

Dobra widzę że się kończy dyskusja, jak rozumiem jestem durniem który się nie zna, nie ma prawa do własnej interpretacji a wszystko wiedzące, prawomyślne wyrocznie zamieszczające tu swoje posty maja monopol na posiadanie racji.

Tylko dlaczego mnie to nie dziwi... Tak trzymać panowie...

Jakby co to emotka jest ironiczna w tym wypadku, tak na wszelki wypadek piszę bo jeszcze się któryś obrazi.

26.06.2006
22:13
[24]

eros [ elektrybałt ]

Kharman -----> Ironia tez moze byc ratunkiem przed smiesznoscia. Mozna miec poglady, ale trzeba je w dyskusji argumentowac, a nie udawac. Jest poza tym takie prawo - nie wiem czy ktos je jakos juz nazwal, ze te osoby, ktore przyznaja sobie prawo do slusznej interpretacji czegokolwiek, w dyskusji, oskarzaja innych, ze zostaje im taka interpretacja narzucona. Miales szanse wykazac, ze pewna "sztuka" ma inne pola interpretacji, niz obrazoburczy i bluznierczy, nie uczyniles tego. W dyskusji nie punktowales, tylko markowales ciosy, nie dziwne, ze teraz sie wycofujesz, proponowalem Ci to juz wczesniej. Tylko czemu nie przyznac sie do bledu? Czemu na slepo brnac w smiesznosc? To juz jest tylko smutne...

P.S. A tak BTW to nigdzie nie napisales jaka jest Twoja interpretacja...

26.06.2006
22:18
[25]

alpha_omega [ Senator ]

Kharman ------------------>

Nie - jesteś człowiekiem, który z braku argumentów powołuje się na skończone studia; osobą, która okłamuje samą siebie twierdząc, iż wystawa w żaden sposób nie kojarzyła się Tobie z pasją Chrystusa - z religią, a jeśli rzeczywiście tak było - osobą naiwnie i bezpodstawnie stawiającą się za wzorcowy przykład; a przede wszystkim jesteś człowiekiem, który wygaduje jakieś bzdurne przemyślenia filozoficzne, które można streścić w zdaniu: nic nie jest tym czym jest jeśli może być czymś innym; oraz: możliwość znosi znaczenie, wszelkie znaczenie zamykamy w arbitralnie wybranej możliwości. Człowieku - czy Ty nie widzisz, że przy przyjęciu tych założeń nie moglibyśmy tutaj gadać na forum. Dla Ciebie nie istnieje, żadne powszechne odczuwanie i rozumienie, żaden sesnu communis, tylko pustka relatywizmu. Owszem - wielość interpretacji istnieje, ale ten fakt nie uprawnia Cię do znoszenia niewygodnych sensów własnym kaprysem.

Co do plakatu - narysuj i wywieś coś takiego, albo lepiej stań z takim transparentem i machaj przed paradą. Zobaczymy ile wtedy zostanie z Twojej fałszywej pewności w tym temacie.

27.06.2006
00:53
[26]

Kharman [ ]

eros --> moja interpretacja "(...)uzycie go (krzyża, uwaga mała litera) do podkreślenia wręcz religijnego zapału z jakim co poniektórzy faceci budują swoje ciała i wrecz wynosza na ołtarz swój szowinizm, a takze mozna rzec uprawiają kult penisa (to ci co zaliczają panienki)(...)" Ale oczywiście nie jest ona słuszna, bo kłóci się z jedyną wykładnią krzyża obowiązującą w Polsce. Ja mam rację, ty masz rację, tamten pan w drugim rzędzie też ma rację tylko że zaden z nas w normalnym kraju nie ciągał by artysty po sądach tylko najpierw porozmawiał, postarał się zrozumieć o co chodzi. I dopiero gdyby artysta sam zadeklarował że jego praca jest kpiną wymierzoną w KK czy Chrystusa miałby podstawy do zabaw prawnych. Jedyne czego usiłowałem dowieść to fakt róznorodnego interpretowania jednego motywu, ale jak widać tu obowiązuje jedna wykładnia. Więc czołem. Bawcie się dobrze.

alpha_omega --> co ma mi się tam kojarzyc z męką Chrystusa? Religijne konotacje ma, co już z resztą pisałem, ale to nie dowodzi obrazy kogokolwiek.

"wszelkie znaczenie zamykamy w arbitralnie wybranej możliwośc"

To czego właściwie dokonali ludzie którzy donieśli na Nieznalską prokuraturze, jeśli nie odrzucenia wszelkich możliwych interpretacji z wyjątkiem jedynej przez nich uznanej?

"Owszem - wielość interpretacji istnieje, ale ten fakt nie uprawnia Cię do znoszenia niewygodnych sensów własnym kaprysem. "

No proszę, w końcu ktos się ze mną zgadza, niesamowite, chyba doznałem szoku...

Co do plakatu. Jaki sens miałoby wywiesznie tego przy okazji parady równości skoro jest to protest przeciw pobłązliwości wobec przestępców? Czy uczestnicy są przestępcami? Popełnili nieukaraną zbrodnię? A może z takim plakatem trzeba by się wybrać na ogłoszenie wyroku uniewinniającego jakiegoś pedofila?

27.06.2006
09:10
[27]

alpha_omega [ Senator ]

Kharman ------------>

To czego właściwie dokonali ludzie którzy donieśli na Nieznalską prokuraturze, jeśli nie odrzucenia wszelkich możliwych interpretacji z wyjątkiem jedynej przez nich uznanej?

Przeczenie wielości interpretacji byłoby absurdalne, co nie zmienia faktu, że spośród tych interpretacji jedną z najbardziej oczywistych jest interpretacja obrażająca uczucia religijne i profanująca symbol chrześcijaństwa. Nie wiem nad czym tu dyskutować. To, że istnieją również inne interpretacje nie znosi oczywistości chamskiej prowokacji (i o tym właśnie mówiłem). Wypowiadając się wieloznacznie muszę liczyć się z róznymi odczytaniami, szczególnie tymi narzucającymi się bezpośrednio, bez jakichś karkołomnych nadużyć. Jeśli nie trzeba złej woli, ażeby odczuć to w ten sposób - obraźliwy - to mamy profanację oczywistą; nie ma tu nad czym dyskutować.

Albo autorka była kompletnie głupia - z iQ poniżej 90, albo zrobiła to celowo. Tak czy siak jej "dzieło" było dosadnie obraźliwe. I nie jest ro zamknięcie w jednej możliwości - ja zdaję sobie sprawę z wielości odczytań, a mnie to obraża.Natomiast nie można zdawać sobie sprawy z wielości odczytań i nie poczuć się obrażonym, chyba, że komuś cały temat religii emocjonalnie zwisa i powiewa.

Co do plakatu. Jaki sens miałoby wywiesznie tego przy okazji parady równości skoro jest to protest przeciw pobłązliwości wobec przestępców?

Jaki jest sens posługiwania się symbolem religijnym i określeniem "pasja" (co w sposób oczywisty wiedzie do obrazy) i łączenia tego z seksualnością, dla wyrażenia treści nie mających nic wspólnego z religią? Głupota?, zamiar? Podobny cel mógłby mieć ten plakat - obraza pod płaszczykiem zaangażowania w inne sensy, kontrowersja dla wzbudzenia zainteresowania.

27.06.2006
10:32
[28]

eros [ elektrybałt ]

Czytam sobie teraz Rogera Scruttona - "Co znaczy konserwartyzm" i oto co przed chwila przeczytalem:
"(...)niewiele jest okresow w rownym stopniu jak nasza wyzutych z artystycznych inspiracji, w rownym stopniu sklonnych do artystycznego swietokradztwa w imie sztuki, dokonywanych w pogoni za tania oryginalnoscia."
i dalej:
"Caly spor, przedstawiany jako walka miedzy obskurancka nietolerancja, a swiatlym rozumem, jest niczym wiecej, jak tylko zderzeniem przesadow. Lecz podczas gdy jedna strona szczerze przyznaje, ze wnosi w te dyspute uczucia moralne, druga skrywa swoj fanatyzm pod maska rozumu, spodziewajac sie dzieki temu bezproblemowego zwyciestwa."

27.06.2006
10:49
[29]

jethro [ Chorąży ]

Attyla--->Zapewne nie jesteś aż takim kretynem, aby twierdzić, że odwpowiedź na te pytania brzmi "tak".
Właśnie stwierdziłeś że jestem kretynem tylko dlatego, że mam inne zdanie o tej sprawie od ciebie. Gratuluje. To jest właśnie polska wolność.
Skoro zaś tak jest, to z łaski swojej nie wyznaczaj innym ludziom przestrzeni, na której łaskawie zezwolisz im posiadać własne sacrum, którego naruszanie mieści się w granicach przestępstwa lub zwykłego tylko chamstwa i prostactwa.

Nie zauważyłeś? Nikt z tutaj obecnych nie widział tej instalacji osobiście. Mówi to co zasłyszał. "Bo w tefałenu podali" Polska mentalność. Mass media powiedziały że jest to naruszenie twojego sacrum, jak to raczyłeś nazwać, i właśnie dlatego tego bronisz. Nie prezentujesz swojej opinii. Przetwarzasz to co zasłyszałeś. Miliony much nie mogą się mylić.

Co do symbolu chrześcijaństwa, to tyle jest symboli ile jest odłamów tej religii. Krzyż łaciński to symbol przyjętyw kręgu kulziry łacińskiej. Ale dla przykładu koptowie też są chrześcijanami (choć bardzo w swej religijności zbliżonymi do muzułmanów), którzy korzystają ze znaku ryby.

Tym zdaniem zbłaźniłeś się na całej linii. Spójrz na ścianę swego pokoju - jaki widzisz symbol? Spójrz na wieże swego kościoła - i co widzisz? Krzyż łaciński jest dokładnie zamkniętym symbolem, jest dokładnie powiedziane jak wygląda, i od tego nie ma ucieczki. Twój odłam korzysta z krzyża łacińskiego, więc dlaczego krzyczysz że naruszają twoje sacrum skoro to nie jest nawet symbol twojej religii? Krzyż ma historię dużo dłuższą niż chrześcijaństwo. Nie każdy krzyż oznacza chrystusa. Może ci nie wiadomo, ale dysputa na ten temat miała miejsce w VIII wieku.. Wszyscy przyjęli to już do wiadomości. Polacy nie.

eros---->
Moze w takim razie, skoro moja interpretacja jest "niesluszna"

Nie powiedziałem że twoja interpretacja jest niesłuszna. Śmiało, masz swoją interpretacje - wyraź ją. A teraz z ręką na sercu powiedz mi że próbowałeś interpretować tę intalację i że wcale nie dałeś się pochłonąć interpretacji którą zasłyszałeś od innych. Chcesz mieć jakieś zdanie - miej przynajmniej swoje.


Jeszcze jedna sprawa wymagająca widzę wyjaśnienia. Ta praca to nie była ordynarna prowokacja. Ta praca wystawiana była dwa razy. za pierwszym razem przysłonięto genitalia na prośbę kierowniczki ośrodka. Gdyby to była tylko jakaś tam prowokacja to Nieznalska po prostu by się na to nie zgodziła i poszukała by innej galerii. To że LPR nagłośniło sprawę to już nie jej wina.

Hajle Selasje----------->
Ja też Ci kogoś zacytuję (Gombrowicza) : Znaczenie dzieła zależy tyleż od tego kto czyta, co od tego, kto pisze.

Dlaczego więc nie udasz się do źródła i nie poszukasz interpretacji autorki? Bo uważasz się za nieomylnego sędziego? Jak i wszyscy tu piszący?
Miłego dnia życzę.

27.06.2006
11:15
[30]

eros [ elektrybałt ]

jethro -----> Gdybys byl tak uprzejmy i przeczytal w watku poprzednim interpretacje osob, ktore bronia "artystki" - to raz.
Dwa - fragment rozprawy 26 listopada 2004 roku, godzina 13.00, Sąd Rejonowy w Gdańsku:
Czy oskarżona wie, jaką religię w Polsce wyznaje większość ludzi?
Wiem, katolicką.
Czy znana jest pani ta religia?
Zostałam wychowana w wierze katolickiej i dlatego z całą świadomością tematykę tę wykorzystuję do swoich prac.
Jakie znaczenie w tej religii zajmuje symbol krzyża?
Symbol krzyża ma kilka znaczeń, a jeśli chodzi o religię katolicką podstawowym jego symbolem jest cierpienie.
Czy nie miała pani żadnych oporów, obaw w takim zestawieniu?
Nie.
Niech oskarżona powie, kiedy zrodził się w pani głowie pomysł tej instalacji?
Po instalacji "Wszechmoc - rodzaj męski", której istotą była krytyka męskości i na pewno po tej pracy przyszedł pomysł na "Pasję"."

Po trzecie dalej nie odpowiedziales mi na zadane juz dawno pytanie.

27.06.2006
11:26
[31]

eros [ elektrybałt ]

Jethro ----> Po czwarte, nie musialem interpretowac tej " sztuki", bo interpretacja zostala mi niejako narzucona przez autorke. Jezeli cos interpretuje, to biore pod uwage wszystkie elementy przekazu, ktore oddzialuja na mnie jako odbiorce. Tytul jest jednym z nich. Poniewaz nic nie powstaje w prozni, a autorka przyznaje, ze swiadomie wykorzystuje symbole chrzescijanskie, to moje odczucia sa ze wszech miar sluszne. Wszelkie inne blebry podawane przez autorke sa pozbawione sensu, bo probuje ona udowodnic, ze miala obawy i ze ich nie miala, ze prace jej swiadomie tworzy na glebie religii, ale nic z jej pracy nie jest w te strone skierowane. Czy posiada ona moze umysl 5-latki, ktory nie widzi sprzecznosci w tym, co sama mowi?

27.06.2006
11:27
[32]

alpha_omega [ Senator ]

jethro ----------------->

Dlaczego więc nie udasz się do źródła i nie poszukasz interpretacji autorki? Bo uważasz się za nieomylnego sędziego? Jak i wszyscy tu piszący?
Miłego dnia życzę.


Przeczytaj jeszcze raz cytat z Gombrowicza, tym razem ze zrozumieniem. Nie wiem dlaczego, ale mam nieodparte wrażenie, że wolisz z siebie zrobić kretyna, niż przyjąć sens dla Ciebie niewygodny, który jest zawarty w tym cytacie.

27.06.2006
11:51
smile
[33]

Caine [ Książę Amberu ]

... dlatego ja właśnie wolę wymieniać personalne prztyczki z czerwonymi i ośmieszać ich punkt widzenia. Homo sovieticus jest zupełnie odporny na argumentację, nie zna systemu wartości, nie rozumie pojęć które mogłyby być podstawą choćby do rzeczowej dyskusji, nie mówiąc już o szukaniu płaszczyzny porozumienia...

27.06.2006
12:01
[34]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Jerho
Cóż dodać: jeżeli twierdzisz jednocześnie, że wolność ma granice i że wolność doskonałą da się zainstalować w świecie realnym, to wygłaszasz jako prawdziwe dwa zdania wzajemnie się wykluczające. Jeżeli zaś tak to rzeczywiście jesteś kretynem. W takim zaś przypadku nie mamy ze sobą o czym rozmawiać.

Mass media powiedziały że jest to naruszenie twojego sacrum, jak to raczyłeś nazwać, i właśnie dlatego tego bronisz. Nie prezentujesz swojej opinii. Przetwarzasz to co zasłyszałeś.
No proszę - wyszło szydło z worka. Gadasz jakbyś był wyznawcą Milla a w rzeczywistości totalny Husserlista z ciebie. To ja widzą że ta dialektyka marksistowska w tobie bardzo mocno osadzona:D to jak w końcu z tobą jest? jesteś totalnym empirystą czy fenomenologistą (taki nowy termin:D)?
Naprawdę twierdzisz, że jest możliwe prowadzenie procesu myślowego bez odniesienia do posiadanej czy choćby istniejącej wiedzy i doświadczeń? I co to znaczy "nie widzieć osobiście"? Nie przyjąć na siatkówkę oka światła odbitego od przedmiotu, o którym teraz mówimy? Fizycy twierdzą, że istnieje różnica pomiędzy dostrzeżeniem czegoś "własnym okiem" a korzystaniem z pośrednictwa techniki, ale też wiedzą, że nie zawsze ideał badania organoleptycznego jest możliwy do zrealizowania. Zatem w pewnych przypadkach nie trzeba opierać się na osobistych doznaniach by wiedzieć o czym się mówi. Zwłaszcza, że nie rozwodzę się nad "artyzmem" tego przedsięwzięcia ale ograniczam się do stwierdzenia że to najzwyklejsza prowokacja w ramach wojny ideologicznej i tyle. Prowokacja tym bardziej niedopuszczalna, że posiadająca formę zestawienia tego co dla wielu ludzi jest symbolem absolutnego dobra i symbolem tego, co dla wielu ludzi jest symbolem brudu doczesności. Naturalnym jest, że nie przeszkadza to wrogom wiary i naturalnym jest, że przeszkadza jej obrońcom. Zatem adresatem instalacji nie byli ci, dla których to nic nie oznacza a ci dla których jest to obraza. Gdyby w tym kraju nie było wyznawców Chrystusa a dajmy na to Mahometa, to pies z kulawą nogą by się za tym nie obejrzał (chyba, że akurat chciałoby mu się siku:D). Jednakże ponieważ jesteśmy w kraju 90% katolików to ta instalacja po pierwsze została dostrzeżona i po wtóre została dostrzeżona wyłącznie jako epizod w ramach działań na ideologicznym polu walki.
Skoro zaś tak - to oczywistą jest teza, że celem tej baby było wyłącznie obrażenie wrogów ideologicznych lub korzystając z tego efektu wywołanie zainteresowania swoją osobą. Sądzę, że to "lub" w tym przypadku znaczy po prostu "i".

Twój odłam korzysta z krzyża łacińskiego
Kościół łaciński, ortodoksyjny grecki, armeński i etiopski nie są odłamami lecz równorzędnymi organizacjami w tym sensie, że żaden z nich nie wywodzi się z innego.

więc dlaczego krzyczysz że naruszają twoje sacrum skoro to nie jest nawet symbol twojej religii?
Pozwól, że ja zadecyduję co jest dla mnie symbolem czego. krzyż grecki jest takim samym symbolem wiary jak krzyż łaciński. Wierzymy w tego samego boga, tego samego Chrystusa a różnimy się detalami takimi jak liturgia, tradycja i język. kościoły grecki i katolicki (w zasadzie kościół grecki też jest katolickim, jako, że słowo to zmieniona wersja greckiego "katolikos" - chrześcijanin).

Krzyż ma historię dużo dłuższą niż chrześcijaństwo.
tak jak swastyka ma historię dłuższą niż symbol hitleryzmu. Pokaż mi zaś człowieka, dla którego będzie to przede wszystkim symbol np. szczęścia. Nie wykluczam tego, że gdzieś może się taki trafić, ale budując na tej bazie przekaz kieruję go do ludzi, dla których będzie klarowny i jasny. Jeżeli wyjdę na ulicę z sierpem i młotem wytatuowanym na ramieniu, to pierwszą konotacją ogromnej większości obserwatorów będzie "komuch". jeżeli ubiorę się w czarny mundur z runami sig, to konotacją będzie "hitlerowiec" a jeżeli ktoś zobaczy na mojej piersi dyndający krzyżyk (bez względu na formę jaką się mu nada) konotacją będzie "katolik". I nie musi tu chodzić tu o spostrzeżenie świadome.
Ta n skierowała ten przekaz do ludzi, którzy nie doszukują się w nim korzeni antycznych. To był przekaz skierowany do współczesnych chrześcijan, dla których mesjaszem był mężczyzna, i którzy bezwiednie traktują Boga jako mężczyznę. W sumie nawet trudno im się dziwić, po tysiącleciach tradycji prawdziwiej sztuki. bo o ile symbolem męki Chrystusa będzie dla nich zawsze krzyż o tyle symbolem związku człowieczeństwa z Bogiem jest fresk Michała Anioła w Kaplicy Sykstyńskiej, gdzie Bóg przedstawiony jest jako staruszek z długą, siwą brodą.
Symboli męskości jest bardzo wiele. Wszystkie jednak w ten czy inny sposób nawiązują do fallusa w stanie wzwodu. Tyle, że setki lat monastycyzmu i bardziej lub mniej akcentowanego neoplatonizmu zaowocowały złączeniem symboliki męskości fallusa z symboliką nieczystości i grzechu. Gdyby ta N żyła w czasach np. Marka Aureliusza , to jej "dzieło" wywołałoby wzruszenie ramion (jako, że krzyż, był kojarzony luźno z Perskim Mitrą ale też znakiem nieśmiertelności Tau a oklapnięty penis niósł by ze sobą wyłącznie przekaz mający na celu odebranie komuś/czemuś męskości. teraz - po 1700 latach oficjalnego chrześcijaństwa przekaz jest bardzo klarowny zarówno dla katolika jak i wroga katolicyzmu.
Dla każdego normalnego człowieka jest to oczywiste. Normalnego

27.06.2006
13:11
[35]

Kharman [ ]

alpha_omega --> mojej dziewczynie religia stanowczo nie zwisa, a mimo to nie poczuła sie obrażona. Ujęła to tak: nie wie o co chodzi w tej pracy i wzruszyła ramionami. Pewnie nie jest prawdziwą katoliczką...

Attyla --> homofobem nazywam kogoś kto chce dla homoseksualistów zakazu pokazywania się razem na ulicy, kto łaskawie nie ma nic przeciwko jeśli są homoseksualistami w domu, zapewne w Londynie doznałbyś wielokrotnego ataku serca na widok facetów prowadzących się za ręce albo tulących się do siebie i o zgrozo nikt w nich kamieniami nie rzuca.

Caine --> a zaraz obok stoi homo catholicus, który jest zupełnie odporny na argumentację, myśli że jego systemu wartości jest jedynym obowiązującym, wydaje mu się że jego rozumienie pojęć jest doskonałe i skończone, nie mówiąc już o szukaniu płaszczyzny porozumienia... (wiesz, to taki personalny prztyczek w nos)

27.06.2006
19:49
[36]

eros [ elektrybałt ]

Caine -----> Masz racje, latwiej widelcem pole zaorac niz wytlumaczyc tlumokowi co znaczy: Swietosci nie szargac...

27.06.2006
20:02
[37]

jethro [ Chorąży ]

Dziwne, lecz pytałem znajomych. Zaczynam mieć wrażenie że w takim razie obracam się w kręgu kretynów i komunistów. A miałem wrażenie że mają własne zdanie i są ludźmi inteligentnymi. Nikt nie poczuł się jakoś szczególnie dotknięty. Serio.
Powiem to jeszcze raz, bo jak zwykle widzicie tyko rzeczy które chcecie widzieć.
Skoro tak bardzo walczycie o własną religijność, to w sytuacji gdy ktoś wkroczyłby do kościoła z bronią w ręku i w sposób zupełnie naturalny odlałby się na krzyż to czy walczylibyście o niego z równie maniakalnie jak w sytuacji podobnej do tej - gdy rzzucacie tylko puste słowa na temat rzeczy której nie rozumiecie. Słowa nic nie kosztują. Widzę, że w ramach waszej religii leży obrzucanie ludzi wyzwiskami, obrażanie i prześmiewcze treści. Tak stoi w piśmie. Jesteście wielce pobożni tylko wtedy gdy nic was to nie kosztuje, staracie się dowartościować w każdej sytuacji która daje wam ku temu okazję. Chcecie pokazać jak wielkimi jesteście chrześcijanami. Sami próbujecie w to uwierzyć. Nie widze sensu w rozmowie z ludźmi którzy w każdym poście muszą przynajmniej raz urazić kogoś o innych poglądach, w imię swojej religii. Lubie rozmawiać z ludźmi na poziomie. Takowy trzymały tutaj może ze 2, 3 osoby. Macie ode mnie maly prezencik.

27.06.2006
20:16
smile
[38]

eros [ elektrybałt ]

jethro -----> Trzeba przyznac, ze trzymales poziom, zwlaszcza w odpowiedzi na jedno jedyne pytanie - nie odpowiedziales w ogole, nie raczyles tego pytania wcale zauwazyc. To jakimi chrzescijanami jestesmy jest kwestia naszych sumien i nie przed Toba bedziemy za to odpowiadac. Nawet gdybys byl zdolen, a nie jestes, to nie masz takze do tego podstaw.

Ostatecznym argumentem w obu przypadkach sa: moi przyjaciele - wielce hipotetyczni, bo sami nie moga sie wypowiedziec za siebie oraz dziewczyna - ostateczna instancja, zreszta nie po raz pierwszy spotkalem sie z taka pseudoargumentacja. Na Twoim miejscu takze zastanowilbym sie i nie mowil o obrazaniu, bo przeciez w slowie kretyn kryje sie tak wiele niuansow i pole interpretacji tak jest szerokie, ze wielu moich znajomych z pewnoscia nie widzialoby w tym nic zlego...

28.06.2006
01:51
[39]

Kharman [ ]

eros -->

Masz racje, latwiej widelcem pole zaorac niz wytlumaczyc tlumokowi co znaczy: Swietosci nie szargac...

Weź nie zawyżaj tak poziomu bo jak tak dalej pójdzie to wyjdę przy tobie na jakiegoś wrażliwego intelektualistę.

Ja osobiście z chęcia poznam te niuanse związane ze słowem kretyn wprost nie mogę się doczekać aby poznać to szerokie pole interpretacji. Nie zwlekaj więc proszę, bo drżę z niecierpliwości.

alpha_omega --> a jeszcze plakat, skoro tak sobie zadajemy pytania bez odpowiedzi pozwól że ja teraz o cos zapytam, czy instalacja była wystawiona w kościele, a może przed kościołem, a może na drodze procesji?

Attyla --> Rozumiem że ze mną nie gadasz ale moze czytasz, więc mały wtręt odnośnie "pedała", używając słowa pedał na określenie osoby homoseksualnej nie jesteś nietolerancyjny, tylko zwyczajnie niegrzeczny.

28.06.2006
06:57
[40]

jethro [ Chorąży ]

eros-------> Czekałem aż któryś z was - intelektualistów odpowie na moje pytanie zadane dwukrotnie. Żaden się jakoś nie kwapił. Jak do tej pory to argumenty płyną z jednej tylko strony zaś z drugiej wyzwiska i obelgi.. Przypomina mi to pięciolatka w piaskownicy, gdy skończą się mu argumenty ma do dyspozycji jeden niezawodny.. "Głupi jesteś". Widzę tu pewną maleńką analogię..

zadziwiające, ale w słowniku języka polskiego słowo kretyn ma bardzo jasne określenie :
"1. «człowiek dotknięty kretynizmem; matołek»

2. pot. «człowiek ograniczony, tępy; idiota»"

Więc o wieloznaczności nie ma mowy. Nie sil się na inteligencję. Szczerze. Tymczasem spójrzmy na słówko krzyż, wśród multum znaczeń odnajdujemy jedno szczególnie interesujące "przen. «cierpienie, udręka, zmartwienie»".. Hmmmmmmm...Popatrz popatrz, to krzyż ma więcej niż jedno znaczenie. W przeciwieństwie do kretyna. I jest określany również jako cierpienie.. Hmmm..
Ile masz lat chłopczyku? Szacuje po tym co piszesz na jakieś 12-14 lat. Żaden inteligentny dojrzały człowiek raczej nie napisałby zdolen.. Chyba że bawi się w słowotwórstwo..
Ciekawych masz znajomych skoro nie widzą w słowie kretyn nic obraźliwego.. Może nawet poczytują to za komplement? Hmm.. Śmietanka towarzyska..

28.06.2006
07:47
[41]

eros [ elektrybałt ]

Kharman, jethro ----> To juz jest koniec, jesli przy kazdej mojej ironicznej wypowiedzi mam stawiac usmieszek, to okreslnik, ktory padl wczesniej zaiste jest adekwatny.

Kharman ----> z Twego drzenia nic nie przyjdzie, lepiej zrob sobie kompres bo to zwykly udar.

Jethro -----> Nie bede odpowiadal na Twoje zaczepki, bo co mi z tego przyjdzie. Mam udowadniac, ze cos potrafie udowodnic? Co pisalem, zostalo napisane. To ze jestem w tym watku to tylko przez Attyle, ktorego argumentacji obaj nie jestescie w stanie obalic. Jestes tak zacietrzewiony w swojej argumentacji, ze znaczenie jest tylko kwestia odbiorcy, ze nie przyjmujesz tego, iz dla mnie konkretny wyraz moze miec zupelnie inne, dodatkowe, skojarzenia. Moglbym je podac w momencie Twojej odpowiedzi na moje pytanie. Na Twoje pytanie odpowiadalismy juz wielokrotnie, tylko widac nie rozumiesz co piszemy.
P.S. Radze czesciej ksiazki czytac (jest taki wynalazek) albo slowniki wertowac, bo mozesz sie czesciej napotykac na wyrazy niezrozumiale.
P.P.S. Czyzbys czlowieka uposledzonego uwazal za kogos gorszego?
P.P.P.S. Jak rozumiem sztuka konwersacji rowniez jest sztuka i wg Waszego rozumienia nie ma zadnych regul. O co wiec chodzi?

Na koniec oswiadczenie: Ta wypowiedz jest w wiekszosci przesmiewcza, ironiczna i nie nalezy jej odczytywac wprost. Jesli masz watpliwosci i nie rozumiesz, to wlasnie natknales sie na ironie...

28.06.2006
07:53
smile
[42]

eros [ elektrybałt ]

Hehehe, jethro ---> z tego co spisales ze slownika, to ma dwa znaczenia, ale nie kazdy musi umiec liczyc do dwoch...

28.06.2006
08:43
smile
[43]

jethro [ Chorąży ]

eros---> Masz rację właśnie podziwiam twoje szerokie pole składające się z dwóch elementów, z czego tylko jeden może być tak naprawdę wykorzystany. Nie dostrzegłeś tego?
Podziwiam twoją sztukę konwersacji - postawienie uśmieszku pod/ przed/ w trakcie posta należy poczytywać za ironię. W ten sposób możesz obrażać wszystkich do woli uchylając się od odpowiedzialności, tak? Muszę cię rozczarować. Ciekawe co zrobiłby facet gdybyś w normalnej rozmowie z chamskim uśmiechem powiedział mu że spałeś z jego matką. Ojjj taki żarcik.. Zobaczymy czy też przyjmie to z pobłażaniem.

Obawiam się jednak, że zrozumiałem słowa Gombrowicza. Ku twemu zdziwieniu. Z tym że przeszedłem nad tym do porządku dziennego i posunąłem się dalej. Widzę nie wszyscy nadążyli. Zgoda, interpretacja jest poniekąd narzucona nam przez artystę, jak to odczytali polacy każdy widzi, ale nie każdy widzi że ta instalacja nie była przecież dla wszystkich. Ta praca wystawiona była w galerii, do takich miejsc chodzą z reguły ludzie inteligentni potrafiący się wybić ponad schematyczność. Tymczasem LPR i TVN zrobili z tego rzecz dla motłochu. Instalacje którą mieli zobaczyć nieliczni i albo przejść nad nią do porządku dziennego, albo zapamiętać jako dojrzałość światopoglądu i odwagę przekazu zaczeli oglądać ludzie nie kryjmy się, tępi, prostolinijni etc etc.. Dla niektórych czarny kwadrat na białym tle będzie po prostu cholernym kwadracikiem, a dla niektórych będzie arcydziełem. Ukazywanie pracy i narzucanie ludziom interpretacji przez mass media nie ma sensu. Każdy ma odkryć tę pracę po swojemu. Coś jeszcze jest niejasne?
P.S. Dodam uśmieszek. w razie czego gdybym kogoś uraził będzie że była to ironia. Nieznalska też tak mogła zrobić.

28.06.2006
08:54
[44]

eros [ elektrybałt ]

jethro ----> Jest jeszcze nadzieja. Byc moze krok po kroku jestes w stanie zrozumiec pewne rzeczy. Wymaga to jednak z pewnoscia czasu. Na razie sprawdz, ze o Gombrowiczu pisal alpha, a nie ja. Jeszcze jedno - nie widzisz roznicy miedzy tym co publiczne, a tym co prywatne.

28.06.2006
09:34
[45]

eros [ elektrybałt ]

Jethro -----> Tak sobie po Twoim poscie pomyslalem, ze moze rzeczywiscie gdzies jakos Ci nawrzucalem, bo widac, ze wkurzyles sie ostro. Okazuje sie jednak, ze jedynym okreslnikiem jakiego uzylem (ale nie bylo powiedziane, ze do Ciebie) jest wyraz tlumok. Sprawdz w slowniku :P Poza tym, jesli dalej chcesz robic ze mnie przyczyne swoich frustracji i obiekt ataku to prosze bardzo, ja sie nie obraze, w przeciwienstwie do Ciebie i nie mam zamiaru robic z tego wielkiego halo. Wolalbym jednak w tym miejscu zakonczyc konwersacje miedzy nami. Ja napisalem juz swoje argumenty, Wy (Ty tez Kharman) napisaliscie swoje. Na konsensus sie nie zanosi. Poniewaz zas dyskusja zmierza tylko i wylacznie w strone agresji slownej to wg mnie nie ma zadnego sensu.

P.S. Jakies 10 lat temu (czyli wtedy kiedy wg Ciebie mialem 2-4 lata) mialem podobne poglady na sztuke co Ty. Moge teraz o sobie powiedziec, ze bylo to naiwne i idiotyczne (ciagle sam na siebie mowie). Zycze wiec powodzenia i mam nadzieje, ze zmienisz poglady podobnie jak ja.

Kharman -----> podobna propozycja jak do jethro: koniec dyskusji(?).

28.06.2006
09:37
[46]

jethro [ Chorąży ]

Kościół jest również miejscem publicznym. Jest miejscem kultu, lecz zasady wszyscy mają do niego wstęp. Jak czułbyś się gdyby do twego kościoła wkroczył powiedzmy neonazista obwieszony swastykami, napisami żydy do gazu? Przytoczę tu jeszcze jeden przykład - ubikacje miejskie - rzecz publiczna, czy za przeproszeniem, wpadasz do miejskiego szaletu i srasz po kątach czy też starasz się zostawić wszystko w należytym porządku i ładzie? Znajdowaniu się w miejscu publicznym wymaga dozy kultury i szacunku do miejsca i ludzi którzy się tym opiekują. Nie można powiedzieć o kimś kto przyszedł w nadzieji na tanią sensacje i skwitował pracę słowami, za przeproszeniem "normalny ch** na krzyżu", że zachował się choćby odrobinę adekwatnie do miejsca w którym się znajdował. Ataki LPRu i Młodzieży zarówno słowne jak i siłowe. Czy tacy ludzie w ogóle mają prawo gdziekolwiek być wpuszczani. Miejsce publiczne - zgoda. Ale nie idzie się do biblioteki pożyczać filmów. Idzie się w określone miejsce z zamiarem zgodnym z przeznaczeniem tego miejsca.
Współczuje Nieznalskiej. Jakkolwiek dobrej pracy by teraz nie stworzyła zawsze będzie wytykana i kojarzona z tą tylko pracą. Nie chciałbyum tak skończyć.

W zasadzie mój wybuch agresji był spowodowany raczej osobami pokroju alfy, który nie potrafi dostrzec że poszedłem dalej w zamysłach Gombrowicza - skoro autor nadal jest przy życiu niech on osobiście objaśni nam jaki cel miało stworzenie dzieła i jaki miał zamysł. Nie będę tłumaczył przecież krokowo - 2+2+2+2=4+2+2=6+2=8..

28.06.2006
11:02
smile
[47]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Jethro - Witold Gombrowicz zmarł 25 VII 1969... ciężko będzie mu cokolwiek objaśniać...

28.06.2006
11:12
[48]

jethro [ Chorąży ]

Zdaję sobie sprawę z tego że Wielki Pisarz Polski Geniusz Gombrowicz już nie żyje. Niestety. Może nie doczytałeś ale chodziło tylko o jego cytat, a słowa"... w zamysłach Gombrowicza - skoro autor nadal jest przy życiu niech on osobiście objaśni nam jaki cel miało stworzenie dzieła i jaki miał zamysł."odnoszą się do autora jako artysty polskiego, którego prace staramy się ocenić, (co dało wyciągnąć się z kontekstu po przeczytaniu całości a nie 2 ostatnich postów,) który jest obecnie w naszym zasięgu poprzez ogólnie pojętą globalizację, dzięki temu możemy skonfrontować nasze odczucia co do dzieła z tymi które starał wyrazić artysta, a tym samym pozwolić mu na dalsze samodoskonalenie i rozwój. To zawarłem w tym jednym zdaniu. Coś jest jeszcze niejasne? :>

28.06.2006
11:59
[49]

jethro [ Chorąży ]

Myslę, że udało by się uzyskać niejaki kompromis w tej sprawie. Nie powinno nigdy być tak, że grupa ludzi decyduje za nas co jest dobre a co złe. Gdyby nie proces w tej sprawie, to pies z kulawą nogą by nie usłyszał o tej instalacji. Tylko osoby zainteresowane. Weźmy dla przykładu Edytę Górniak. Na MŚ w piłce nożnej zmieniła melodię hymnu państwowego. Zmieniła wręcz diametralnie. Tymczasem hymn państwowy może być wykonywany na jeden sposób, i nie ma od tego ucieczki. Zapisane jest to w konstytucji. Dlaczego więc nikt nie krzyczał że urażono jego Polskość? Do sądu Edyte pozwała jedna osoba. I rzecz jasna wygrała, bo przewina była oczywista. A instalacja Nieznalskiej została niepotrzebnie nagłośniona przez media. A można było zrobić to zupełnie inaczej. Sposób LPR przypomina mi film "Monty Pyton i Święty Graal" - robienie wszystkiego na siłe żeby tylko człowieka zniszczyć. (it's a Witch! Burn! Burn! - jakby nie wiedział ktoś o co mi chodzi..). Czy gdyby ktoś napisał petycję o zdjęcie tej pracy i stojąc pod galerią zbierał podpisy osób zniesmaczonych czy skrzywdziliby tym kogokolwiek? Artysta widząc że coś takiego ma miejsce musi zareagować. Praca ma inspirować, może szokować. Ale nigdy razić. w nic i nikogo. Kształtujmy artystów, nie krzyczmy że zostaliśmy urażeni, nie ciągajmy po sądach. Pozwólmy im się wyrazić, a jeśli jakiś symbol nas urazi, zrani czy skrzywdzi mówmy o tym. Trzeba pokozać gdzie jest granica i na co mogą sobie pozwolić. Rozwijajmy artystów a nie niszczmy ich. Kariera Nieznalskiej zapowiadała się nieźle do momenty "Pasji", gdyby ktoś uświadomił jej że może zostać tak odebrana przez większe grono osób, możliwe że nie wystawiła by tej pracy lub zmieniła ją w sposób który wyjaśniłby sytuację. Myślę że tak mógłby wyglądać kompromis. Sztuka tworzona jest dla ludzi przez ludzi. To chyba tyle.. Miłego dnia.

28.06.2006
12:07
[50]

Kharman [ ]

eros --> jak rozumiem twoja wypowiedź odnośnie kretyna była próba zironizowania tematu wieloznaczności krzyża, cóż... nie wyszło ci, więc nadal czekam na twoja szeroką interpretacje kretyna. Jesteś w końcu inteligtentnym człowiekiem który, w przeciwiństwie do mnie, potrafi uargumentować swoje poglądy.

A tak poza tym to obecnie w uzyciu jest w zasadzie tylko potoczne znaczenie, bo z środowisko medyczne z kretynów, idiotów i debili zrezygnowało juz dość dawno na rzecz stopniowania poziomu upośledzenia.

28.06.2006
12:29
[51]

Hajle Selasje [ Eljah Ejsales ]

jethro----->

Dlaczego więc nikt nie krzyczał że urażono jego Polskość?

Choćby dlatego, że Górniak upierała się, że było złe nagłośnienie, kłopoty organizacyjne. Gdyby Górniak stwierdziła, że to sprawa artystki jak wykonuje hymn i że wszyscy którzy ją krytykują są nawiedzonymi fanatykami, wtedy dopiero Edytka byłaby drugą Nieznalską - do końca butną, przekonaną o swoich racjach i chcącą pokazywać to swoje "artystyczne" ścierwo publicznie. Górniak, gdyby mogła, drugi raz nie zaśpiewałaby hymnu w ten sposób. No i nie dorobiła do tego żadnej ideologii.

Czy nie zaprzeczasz sobie mówiąc :

najpierw - Nie powinno nigdy być tak, że grupa ludzi decyduje za nas co jest dobre a co złe. <IMO to jest podstawowa zasada rządząca tym światem>

a potem -
Tymczasem hymn państwowy może być wykonywany na jeden sposób, i nie ma od tego ucieczki.
instalacja Nieznalskiej została niepotrzebnie nagłośniona przez media

Sposób LPR przypomina mi film "Monty Pyton i Święty Graal" - robienie wszystkiego na siłe żeby tylko człowieka zniszczyć. (it's a Witch! Burn! Burn! - jakby nie wiedział ktoś o co mi chodzi..).

Akurat chrześcijanie są wyjątkowo mało nadgorliwi w obronie swojej wiary - czy to w stosunku do Arabów, czy Żydów, czy prawie każdej innej grupy wyznaniowej. Już dużo bardziej drastyczny był Olbrychski w Zachęcie.


Praca ma inspirować, może szokować. Ale nigdy razić. w nic i nikogo

To chyba najlepsza puenta.

Kariera Nieznalskiej zapowiadała się nieźle do momenty "Pasji", gdyby ktoś uświadomił jej że może zostać tak odebrana przez większe grono osób, możliwe że nie wystawiła by tej pracy lub zmieniła ją w sposób który wyjaśniłby sytuację.

Nieznalska chciała szokować i jej się to udało - nie mów mi, że nie pomyślała, że w Polsce taka praca spotka się z natychmiastowym odzewem. Jeśli nie pomyślała to znaczy tylko jedną rzecz - że jest głupia.

28.06.2006
12:50
[52]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Jak rozumiem, niedoszłe ukrzyżowanie artystki w Wielki Piątek w Salzburgu też nie miało żadnego podtekstu ? A termin był zupełnie przypadkowy...

28.06.2006
15:02
[53]

eros [ elektrybałt ]

Kharman -----> Zalosne jest to, ze moja probe zakonczenia tego widowiska uznales za oznake slabosci. Smieszna jest Twoja pewnosc, ze ktos kogo uraza tworczosc pani N jest nie wiem - ograniczony, jest dewotem, jakikolwiek odpowiedni wyraz Ci przyjdzie do glowy to sobie podstaw. Stawia Cie to wyzej ponad innych i dowodzi Twojej wyjatkowosci, ale chyba tylko przed samym soba. Od dawna wykrzykujesz argumenty, ktore sa dla wszystkich oczywiste, wiecej nadinterpretowujesz je, fetyszyzujesz. Po co? Po to jedynie, zeby pokazac, kto tu ma racje. Jak to bylo w "Samych swoich": sad sadem, ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie. I dokladnie tak jest z Toba, gdyby nawet w naszej dyskusji zabrala glos N i przyznala, ze chciala urazic ludzi wierzacych i zyskac sobie tym samym rozglos(na co wskazuja wszystkie przeslanki), to i tak perorowalbys w najlepsze nie widzac w tym problemu.
Mam Ci cos jeszcze udowodnic? Mam pisac do kogos, kto jest doskonale nieprzemakalny dla wszelkiego niewygodnego mu myslenia? Po co? Przeciez i tak odpowiesz, ze nic sie nie stalo, ze mnogosc interpretacji, wiele interpretacji i jeszcze duzo interpretacji. I ze na sztuce to trzeba sie znac, nie to co my tutaj - prymitywy.
Tak dla Twojej informacji - kretynizm, debilizm itd sa stopniowaniem uposledzenia umyslowego - geniuszu.

28.06.2006
15:06
[54]

eros [ elektrybałt ]

el f -----> Moglbys wyjasnic?

28.06.2006
15:16
smile
[55]

eros [ elektrybałt ]

el f ------> Jak zostalo wyjasnione ukrzyzowanych zostaly tysiace osob, z tego wiekszosc bardziej rozpoznawalna niz Nazarejczyk. Wielki Piatek dla ateisty to dzien jak kazdy inny, na pewno mial jakies inne znaczenie, poszukaj gdzies,moze to byl dzien artystow specjalnej troski?

28.06.2006
15:26
[56]

el f [ RONIN-SARMATA ]

eros - wśród tych tysięcy musiało być też sporo Jezusów, bo artystka w wywiadzie powiedziała, że wcale nie miała być ukrzyżowana nago a w białej przepasce w jakiej ukrzyżowano Jezusa...

28.06.2006
15:35
smile
[57]

eros [ elektrybałt ]

el f -----> moglbys dac jakis namiar na info o tym? Z checia bym sobie przeczytal, zeby wieczorkiem zrobic mini-stosik, na ktorym spalilbym jej zdjecie. A potrzebuje do tego inspiracji.

28.06.2006
15:40
[58]

el f [ RONIN-SARMATA ]

eros



28.06.2006
15:52
[59]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
nie jest tak, że z tobą nie gadam. Mam trochę roboty a do tego twój ostatni albo ostatnie posty najwyraźniej przeoczyłem. Uzupełnię zaległości (może wieczorem) i odpowiem.

Pozostałym też.

29.06.2006
01:24
[60]

Kharman [ ]

eros --> były proszę szanownego pana, były stopniami upośledzenia, teraz masz upośledzenie w stopniu lekkim, średnim i ciężkim plus zapewne jakies wariacje specjalistyczne.

A teraz powtórzę się, tylko tym razem przeczytaj z uwagą. Wybolduję ci nawet istotny fragment.

moja interpretacja "(...)uzycie go (krzyża, uwaga mała litera) do podkreślenia wręcz religijnego zapału z jakim co poniektórzy faceci budują swoje ciała i wrecz wynosza na ołtarz swój szowinizm, a takze mozna rzec uprawiają kult penisa (to ci co zaliczają panienki)(...)" Ale oczywiście nie jest ona słuszna, bo kłóci się z jedyną wykładnią krzyża obowiązującą w Polsce. Ja mam rację, ty masz rację, tamten pan w drugim rzędzie też ma rację tylko że zaden z nas w normalnym kraju nie ciągał by artysty po sądach tylko najpierw porozmawiał, postarał się zrozumieć o co chodzi. I dopiero gdyby artysta sam zadeklarował że jego praca jest kpiną wymierzoną w KK czy Chrystusa miałby podstawy do zabaw prawnych. Jedyne czego usiłowałem dowieść to fakt róznorodnego interpretowania jednego motywu, ale jak widać tu obowiązuje jedna wykładnia.


Co do ukrzyżowania to juz by przesadziła, posługiwanie się symbolami aby skomentować inne zjawiska to jedno a robienie z siebie ofiary i porównywanie sie do mesjasza to drugie.

29.06.2006
08:13
[61]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Tak juz offtopowo - w kwestii kretynizmu, debilizmu itd. widac nie napisalem tego odpowiednio. Niewazne czy stosuje sie teraz czy nie, chodzilo mi o to, ze jest/byl taki podzial i stopniuje/-owal uposledzenie. Nie zrozumielismy sie, jak zwykle :P

30.06.2006
12:26
[62]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
Przeczytaj co napisałem do alphy.
Przeczytałem. I? Chodzi ci o coś co nazywam "zboczeniem zawodowym"? Ja też je mam. I razie mnie używanie słowa "morderstwo" będącego kalką angielskiego mourder a nie "zabójstwo". Tyle, że jedno i drugie oznacza to samo. Kiedy ktoś prawi farmazony o demokratycznym państwie prawnym to przypominam sobie kwestię bezstronności organów podatkowych w postępowaniu i zaczynam mieć wątpliwości. jednak żadna z rzeczy objętych moim zboczeniem nie skłania mnie do odczytywania kierowanych min do mnie treści inaczej niż wynika to z "normalnego" rozumienia (oczywiście normalnego w czasie i przestrzeni, bo choć wiem, że obrazek owłosionego faceta z rogami i nogami kozła w antyku byłby odczytywany jako Satyr, to jeżeli ktoś obecnie używa tego wizerunku, to po to by pokazać diabła symbolizującego wartości odwrotne od wartości symbolizowanych przez Satyra). Zatem znajomość zmieniającej się symboliki określonych form nie powinna wpływać na odczytywanie przekazu. Jeżeli bowiem mamy jeden symbol, który może symbolizować różne rzeczy, to przyjmujemy w pierwszej kolejności konotację "najpopularniejszą" w czasie i przestrzeni a inne przyjmujemy dopiero, gdy autor wypowiedzi wskazuje na nie. zatem jeżeli ta panienka chciałaby umieścić oklapniętego penisa na herbie Szwajcarii, to powinien on np. zachować białą barwę na czerwonym tle. jeżeli chciałaby użyć go jako symbolu nieśmiertelności, to powinna go stylizować na Tau (można dodać pętelkę na górze) a jeżeli na np. pogotowie ratunkowe czy inną taką bzdurę to powinna dodać - nie wiem - może czepek pielęgniarki? Jeżeli zaś umieszcza się penisa na krzyżu bez żadnych dodatkowych informacji sugerujących, że ten krzyż symbolizuje coś innego niż Kościół Katolicki. jeżeli tak się nie stanie - interpretacja jest oczywista.

Wiesz co jest zabawne, jesteś tak zapamiętały w walce o wartości że nie zauważasz jak ktoś się ciebie czepia.
Widzę, że nie że się czepiasz, ale że usilnie się starasz:) - tyle, że bez skutku. Ty dopatrujesz się sprzeczności po prostu tam gdzie ich nie ma. Czytam teraz książkę Bizancjum a wyprawy krzyżowe (nie pamiętam autora), gdzie autor zwrócił uwagę na różnice w podawaniu faktów przez kronikarzy greckich i łacińskich i wyjaśnił to diametralnie różnym postrzeganiem rzeczywistości. My najwyraźniej mamy ten sam problem. Ty bowiem starasz sią budować zarzuty bazując na własnych preferencjach ignorując zupełnie to, że dyskutant może mieć własne, które mogą być odwrotne albo bardzo różne.

Pięciopalczasty liść kojarzy mi się z pięciopalczastym liściem.
No widzisz? A mi z liściem klonu, więc skojarzenie właściwe. Jeżeli zatem by chcieć by odbiorca zinterpretował to jako symbol Kanady, to należy dodać do przesłania jakieś wskazówki prowadzące na inne ścieżki interpretacyjne.

homofobem nazywam kogoś kto chce dla homoseksualistów zakazu pokazywania się razem na ulicy
Zakazu? Skąd ten pomysł? Niech się pokazuje. Byle tylko nie podkreślał swojego zboczenia. O ile rozumiem, że ktoś może być chory o tyle odrazą mnie napawa ktoś, kto cynicznie wykorzystuje swoją niemoc czy ułomność dla realizacji partykularnych interesów.
Zresztą taki zakaz byłby trochę trudny do realizacji, bo jakiś pajac ogarnięty fobią mógłby go odczytywać jako zakaz pokazywania się w miejscach publicznych a nie obscenę. W końcu ekshibicjonistę karze się nie za wyjście na spacer ale za obnażenie genitaliów przed publicznością nie życzącą sobie takiego spektaklu.

kto łaskawie nie ma nic przeciwko jeśli są homoseksualistami w domu,
tak jak łaskawie nie mam nic przeciw by jakiś menel zachlewał się na śmierć w domu ale nachlany nie wsiadał za kierownicę czy zataczał się na ulicy. Tak w takim zakresie nie jestem tolerancyjny i jestem z tego dumny.

zapewne w Londynie doznałbyś wielokrotnego ataku serca na widok facetów prowadzących się za ręce albo tulących się do siebie i o zgrozo nikt w nich kamieniami nie rzuca.
zapewne byłby to tylko kolejny powód do tego by wrócić do domu. Zresztą - moim ulubionym miejscem wyjazdów jest Egipt. jest tam kilka zwyczajów, postaw czy przejawów pasjonarności, których osobiście nie trawię. Cóż - co kraj to obyczaj.
I na koniec pytanie - czyżbyś sugerował, że pedały są w Polsce kamienowane? Jakiś przykład proszę. W zeszłym miesiącu jechałem pociągiem. Do przedziału wlazło dwóch pedałów, którzy zaczęli się przy wszystkich lizać. Tu też nie byłem tolerancyjny, bo powiedziałem, że albo zaczną się zachowywać jak należy albo im skopię dupy. pozostali pasażerowie nie tylko nie protestowali ale wręcz mnie poparli. Ale też nikt nie rwał się do wyrywania półek, żeby znaleźć narzędzie mordu.

używając słowa pedał na określenie osoby homoseksualnej nie jesteś nietolerancyjny, tylko zwyczajnie niegrzeczny.
No - nareszcie. Pytanie - jeżeli jesteś tak fanatycznie przywiązany do tolerancji to czy nie mógłbyś przypadkiem tolerować mojego potępiania pedziów i traktowania ich jak chorych umysłowo palantów? Gardzę nimi tak jak gardzę alkoholikami czy narkomanami i wyrażam to. Oczywiście z tą nadzieją, że taki akt dezaprobaty powstrzyma innych od popełniania tych samych błędów. Co więcej - uważam, że to może i jest niegrzeczne, ale konieczne. I nie jest to przejaw nietolerancji. Myślę, że powinieneś zajrzeć do eseju Kołakowskiego na ten temat..On przychyla się to tezy niektórych "klasyków" liberalizmu, że tolerancja nie jest postawą obojętną, ale przychylną lub nie przychylną ale powstrzymującą się od przemocy.

30.06.2006
13:51
[63]

Kharman [ ]

Attyla --> Odpowiem tylko częściowo bo zaraz muszę wychodzić.

Przeczytałem. I?...

A teraz przecztaj to co powtórzyłem erosowi w poście [60].

03.07.2006
13:50
[64]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

"(...)uzycie go (krzyża, uwaga mała litera) do podkreślenia wręcz religijnego zapału z jakim co poniektórzy faceci budują swoje ciała i wrecz wynosza na ołtarz swój szowinizm, a takze mozna rzec uprawiają kult penisa (to ci co zaliczają panienki)(...)"
Ta twoja interpretacja jest wyjątkowo jednostronna. Tak się składa, że w ludzkim rodzie to kobiety tradycyjnie i z pasją zajmują się swoimi ciałami. Ja na pewno nie należę do hermafrodyt nazywających siebie metrocośtam i czas, jaki poświęcam pielęgnacji samego siebie jest ułamkiem ułamka tego co inwesrtuje w siebie moja małżonka. Nigdy też niczego poza egzaminami nie zaliczałem(co więcej uważam to za skazę na honorze nie mniejszą niż zdradę małżeńską). Zapewne jest trochę facetów odpowiadających takiemu wizerunkowi ale taż - jak zawsze - jest to ułamek ułamka całej męskiej populacji. O ile znam osobiście 2 pedziów, o tyle nie znam osobiście żadnego żigolaka będącego kalką tego archetypu. Skąd zatem tak dziwaczna interpretacja? Po cholerę to? Czy aby źródeł nie należy szukać w zwyczajnej walcze ideologicznej? Akutat tego jest pewien tak jak pewien jestem, że 2 i 2 daje zawsze 4 - nawet wbrew politycznym oczekiwaniom.

Ale oczywiście nie jest ona słuszna, bo kłóci się z jedyną wykładnią krzyża obowiązującą w Polsce.
Przede wszystkim - gdyby miała być to wizualizacja urojonego męskiego szwinizmu (cokolwiek miałoby to oznaczać) - to na cholerę tam krzyż? Jakoś nie przypominam sobie, by krzyż w jakiejkolwiek kulturze był symbolem męskości. Autorka z właściwą fanatykom feminizmu pewnością siebie i bezczelnością zaatakowała tradycyjny podział ról, którego strażnikiem jest Kościół. Zaatakowała zatem Kościął i wszystkich tych, którzy w kobiecie widzą przede wszystkim potencjalną matkę a nie feministyczną ślusarkę (czy jak to się zwie) traktorzystkę czy inną bokserkę.

Ja mam rację, ty masz rację, tamten pan w drugim rzędzie też ma rację tylko że zaden z nas w normalnym kraju nie ciągał by artysty po sądach tylko najpierw porozmawiał, postarał się zrozumieć o co chodzi.
Ależ ja dokładnie rozumiem o co chodzi. Tu nie ma o czym rozmawiać. Zwłaszcza, że sama autorka nie kryła się bynajmniej ze swoją prywatną interpretacją, która w 100% odpowiada mojej. Zatem powtarzam - celem było ugodzenie w Kościół i głoszone przezeń nauki. gdyby była to zwyczajna krytyka, jakiej w komunistycznych mediach zachodu aż się roi to nie byłoby problemu. Ale nie. U nas wszystko musi być inne. Jak przywalić to tak, żeby smród poszedł na kilometr.
Zatem nie masz racji a starasz bronić tego czegoś wyłącznie dlatego, że trzyma twoją stroną: Standardowy psychologiczny efekt. W czasie wojny nie zastanawiam się nad każdym pociskiem, ale przyjmuję, że lażdy lecący na sąsiada wymierzony jest przeciwko mnie o ile sąsiad jest po tej samej stronie..

I dopiero gdyby artysta sam zadeklarował że jego praca jest kpiną wymierzoną w KK czy Chrystusa miałby podstawy do zabaw prawnych. Jedyne czego usiłowałem dowieść to fakt róznorodnego interpretowania jednego motywu, ale jak widać tu obowiązuje jedna wykładnia.
no to niewiele wiesz - bo ona zadeklarowała to. Podczas wypowiedzi dla radio Tokfm..

06.07.2006
13:55
[65]

Kharman [ ]

Attyla -->

Widzę, że nie że się czepiasz, ale że usilnie się starasz:) - tyle, że bez skutku.

Tu nie chodzi o moje preferencje tylko o to co piszesz. Jeżeli najpierw stwierdzasz że chrześcijaństwo nie zmienia systemów społecznych a potem przyznajesz że KK w Polsce brał udział w zmianach politycznych to chyba przeczysz sam sobie. Czy może ja to źle czytam?

Zakazu? Skąd ten pomysł?

Może stąd że kiedyś był tu wątek o plakacie przedstawiający dwóch facetów trzymających się za ręce, wnosząc po reakcjach na forum równie dobrze mogli ich przedstawić uprawiających seks, tak sie forumowe prawomyślne jednostki uniosły. Niestety nie jestem pewien czy ty też w tym brałeś udział. Tak poza tym mógłbys podać swoją definicję obsceny, bo mam silne wrażenie że przemarsz gejów przez miasto się pod to kwalifikuje.

I na koniec pytanie - czyżbyś sugerował, że pedały są w Polsce kamienowane?

Nie, sugeruję że są w Polsce przez osoby twojego pokroju traktowani jak jakaś kategoria podludzi, niezależnie od tego jak sie zachowują, gej = pedał = chory umysłowo palant.

----------------------------

Ta twoja interpretacja jest wyjątkowo jednostronna.

No nie, wzruszyłeś mnie, a twoja to niby co, bierze pod uwagę wszelkie aspekty tej pracy?

Przede wszystkim - gdyby miała być to wizualizacja urojonego męskiego szowinizmu (cokolwiek miałoby to oznaczać)

Nie urojonego o czym świadczy twoje ostatnie zdanie w tym akapicie, kobieta w garach z dzieciakami dookoła, i niech spróbuje mieć własne zdanie. Kościół nie ma tu nic do rzeczy chyba że ty swoje poglądy dotyczące roli kobiet wynosisz z tamtąd. O ile się nie mylę to twój wróg numer 1, masoneria też nie ma w swych szeregach kobiet, w każdym razie na początku nie miała, nie wiem jak teraz.

no to niewiele wiesz - bo ona zadeklarowała to. Podczas wypowiedzi dla radio Tokfm.

Przyznała wprost, że chciała obrazić KK i jego wiernych? Jak tak to nie widzę powodu żeby jej bronić.

06.07.2006
14:57
[66]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Jeżeli najpierw stwierdzasz że chrześcijaństwo nie zmienia systemów społecznych a potem przyznajesz że KK w Polsce brał udział w zmianach politycznych to chyba przeczysz sam sobie. Czy może ja to źle czytam?
Czytać a czytać i rozumieć to dwie różne rzeczy. W tym przypadku nawet trudno ci się dziwić. Jesteś z tej części ludzi, dla których wystarczy wprowadzić doskonały system, żeby wszelkie dolegliwości wynikające z ludzkich niedoskonałości uległy likwidacji. Jesteś jak tow. Marks, który wyobraził sobie, że likwidacja własności prywatnej i sprawiedliwy podział dóbr (cokolwiek miałoby to oznaczać) przyniesie ze sobą usunięcie konfliktówna tle majątkowym. Jesteś tak mocno przekonany o słuszności nadziei usunięcia ludzkich niedoskonałości za pomocą ruchów systemowych, że nie dostrzegasz tego, że inni mogą mieć inne preferencje. Jesteś jak europejscy dziejopise, którzy w każdym działaniu np. Izaaka Komnena doszukiwali sią chęci zaboru ziem nie potrafiąc w fwoim feudalnym ograniczeniu zrozumieć, że Bizantyńczycy mogą mieć inne preferencje i postrzeganie sukcesu niż zdobycze terytorialne.
Kościół dąży do tego, by ludzie chcieli się zmieniać na lepsze a nie dąży do zmian warunków by wymusić zmianę ludzi. Nie wszyscy są wyznawcami maksistowskiej dokrtyny o tym, że byt kształtuje świadomość.
Zatem w tym przypadku sprzeczność istnieje włącznie dlatego, że nawet na chwilę nie potrafisz oswobodzić się z krępujących twój umysł komunistycznych klapek na oczach.

Może stąd że kiedyś był tu wątek o plakacie przedstawiający dwóch facetów trzymających się za ręce, wnosząc po reakcjach na forum równie dobrze mogli ich przedstawić uprawiających seks, tak sie forumowe prawomyślne jednostki uniosły. Niestety nie jestem pewien czy ty też w tym brałeś udział. Tak poza tym mógłbys podać swoją definicję obsceny, bo mam silne wrażenie że przemarsz gejów przez miasto się pod to kwalifikuje.
Pisałem o tym wielokrotnie - ale jeszcze powtórzę. Jest pewna róśnica pomiędzy potępianiem określonych zjawisk pomimo pewności, że zjawiska te nie znikną a przyzwoleniem na nie.Ludzie tacy jak ja wiedzą, że pedalstwo jest zjawiskiem bezwzględnie złym i wiedzą, że bez względu na reakcje zjawisko nie zniknie zupełnie ale też wiedzą, że należy to potępiać, bo inna postawa prowadzi tylko do rozszerzenia zjawiska.Z tych samych powodów potępamy złodziejstwo. Zdjemy sobie sprawę, że poęąpienie nie usunie zjawiska ale też wiemy, że przyzwolenie prowadzić może wyłącznie do jego poszeżenia (weź dla przykładu kwestię tego czy kradzież z głodu czy kradzież małej wartości należy tak samo bezwzględnie potępiać i ścigać co każdą inną kradzież - stwierdzenie, że zabór batonika z supermarketu nie jest kradzieżą ani niczym złym doprowadzi do tego, że supermarkety w zasadzie batoników sprzedawać nie będą albo będą musieli się liczyć z np. 60% stratami)

Nie, sugeruję że są w Polsce przez osoby twojego pokroju traktowani jak jakaś kategoria podludzi, niezależnie od tego jak sie zachowują, gej = pedał = chory umysłowo palant.
I bardzo dobrze. Za moich czasów pedałem zostawał tylko ten, któremu się wydawało, że inaczej się nie da. Teraz panuje zasada: poznaj życia smaczek - raz dziewczyna, raz chłopaczek. Wtedy kobieta niemal na 100% mogła być pewna, że zadaje się z pedziem lub człowiekiem normalnym. reza tej pewności nikt przy zdrowych zmysłach nie zachowa.

No nie, wzruszyłeś mnie, a twoja to niby co, bierze pod uwagę wszelkie aspekty tej pracy?
Nie dążę do zafałfowania obrazu relatywizowaniem. Twoja jednostronność jest zatem zwyczajnym sofizmem.

Nie urojonego o czym świadczy twoje ostatnie zdanie w tym akapicie, kobieta w garach z dzieciakami dookoła, i niech spróbuje mieć własne zdanie.
Nie napisałem takiego zdania. Stwierdzenie, że naturalną rolą i funkcją kobiety jest macieżyństwo nie degraduje jej do roli kury domowej. Nigdy nie degradowało. Kiedy kobieta chciała czegoś więcej - musiała przebić się przez publiczną obstrukcję ale mogła robić coś innego. Kobiety miały władzę, były wojownikami, naukowcami, budowniczymi itp itd. Jeżli tylko starczyło im woli i miały szczęście. Pod tym zresztą względem i dzisiaj nic się nie zmieniło.

Kościół nie ma tu nic do rzeczy chyba że ty swoje poglądy dotyczące roli kobiet wynosisz z tamtąd.
Moje poglądy? To na tezę o tym, że kobiety są predystynowane do macieżyństwa trzeba mieś w twoim przekonaniu poglądy? Nie wystarczy konstatacja faktu, że facet nie urodzi dziecka, bo nie dysponuje macicą?

O ile się nie mylę to twój wróg numer 1, masoneria też nie ma w swych szeregach kobiet, w każdym razie na początku nie miała, nie wiem jak teraz.
O ile wiem to nie mam nikogo, kogo a priori uznawałbym za wroga.

Przyznała wprost, że chciała obrazić KK i jego wiernych? Jak tak to nie widzę powodu żeby jej bronić.
Czyżbyś znowu próbował odwrócić kota ogonem? Naszy dyskusja tyczyła się nie tego czy ona dążyła do obrażenia kogokolwiek a tego, co oznaczała oklapnięta fujara na krzyżu. Jeżeli zaś instalacja oznacza to, o czym wspomniała autorka, to cel jest aż nazbyt oczywisty. Przypominam tylko, że uciekałeś w twierdzenie, że krzyż nie oznacza tego co twierdzimy, że oznacza wyłącznie dlatego, że ty też doskonale zdawałeś sobie spraę z faktu, że zestawienie elementu znajdującego się u znakomitej większości ludzi w sferze sacrum z elementem bądącym ewidentnym elementem profanum musi spowodować takie a ni inne reakcje. Gdyby ta menda nie chciała nikogo obrazić, to na krzyżu umieściłaby znakokręgu ze strzałką skierowaną do góry będący symbolem płci męskiej. takie zestawienie niosłoby taki sam przekaz ideologiczny ale nikogo by nie obraził.

06.07.2006
16:31
[67]

Kharman [ ]

Attyla -->

Czytać a czytać i rozumieć to dwie różne rzeczy.

Po pierwsze, daruj sobie w końcu tego komunistę bo mnie to powoli zaczyna wkurwiać.
Po drugie, tu nie chodzi o poglady tylko o znaczenie zdań jakich użyłeś, jeżeli do ciebie nie dociera że jak raz piszesz że ruch jakim jest chrześcijaństwo nie dąży do zmian systemów politycznych a zaraz potem przyznajesz że brało udział w zmianach systemowych w Polsce to sam sobie przeczysz. I nie byłoby problemu jakbyś użył w pierwszym zdaniu sformuowania "chrześcijanin". Bo chrześcijaństwo jako ruch jest siła polityczną i czy chcesz czy nie bierze udział w życiu publicznym oraz ma wpływ na systemy polityczno-społeczne. Jeżeli tego nie zauważasz to albo nie chcesz albo postrzegasz religię oczami dziesięciolatka.

Pisałem o tym wielokrotnie - ale jeszcze powtórzę.

Czyli co, bo nie odpowiedziałeś mi jednoznacznie na pytanie, mam uznać że dla ciebie sam fakt bycia gejem jest obsceną? Jeżeli tak to sam sobie odpowiedziałeś dlaczeo uważam cię za homofoba.

I bardzo dobrze. Za moich czasów pedałem zostawał tylko ten, któremu się wydawało, że inaczej się nie da. Teraz panuje zasada: poznaj życia smaczek - raz dziewczyna, raz chłopaczek. Wtedy kobieta niemal na 100% mogła być pewna, że zadaje się z pedziem lub człowiekiem normalnym. reza tej pewności nikt przy zdrowych zmysłach nie zachowa.

Hmmm... ty masz problem, wiesz? Ja mam dziewczynę, przyszłą żonę i generalnie grzeje mnie kto jakie życie seksualne prowadzi. A ty biedny cierpisz za miliony.

Nie dążę do zafałfowania obrazu relatywizowaniem. Twoja jednostronność jest zatem zwyczajnym sofizmem.

Przeczytaj, tym razem z uwagą tekst który wytłuściłem erosowi, bo widzę że nie dotarło.

Nie napisałem takiego zdania.

Napisałeś: którzy w kobiecie widzą przede wszystkim potencjalną matkę, jak dla mnie jest to sprowadzenie kobiety do roli żywego inkubatora, z pominięciem czegoś tak mało istotnego jak jej własne zdanie co do jej przyszłości.

O ile wiem to nie mam nikogo, kogo a priori uznawałbym za wroga.

Dobrze nie są twoim wrogiem, ale są czy może byli tak samo szowinistyczni jak KK.

Czyżbyś znowu próbował odwrócić kota ogonem?

Fujara na krzyżu to dla mnie oznaka kultu męskości, dośc dosłownie wyrażona. Nie widzę tu odwracania kota ogonem. Więc jak, czy Nieznalska przyznała że chciała obrazić uczucia religijne?

06.07.2006
22:26
[68]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Do tej pory tylko czytalem, ale teraz moze cos tez napisze. Czy wg Ciebie pozne dziela Muchy sa interpretowane jako patriotyczne jedynie z tego wzgledu, ze autor przyznal, ze takie byc maja? Czy podobnie jest z wszelka interpretacja sztuki? Trzeba spytac artysty czy chcial tego lub tamtego obrazic zeby sie dowiedziec czy tak rzeczywiscie jest? Widac jestesmy z Attyla tak niedorzecznymi interpretatorami iz uwazamy, ze taki zamysl tej pracy jaki przedstawilismy wczesniej. Nawet Ty, ktory uwazasz ta prace za wolna od takich podtekstow sam nie potrafisz w swojej interpretacji sie od nich uwolnic - meka, kult, oltarz - zastanawiam sie czy naprawde czy rozumiesz znaczenie swoich wlasnych slow.

Tak nawiasem mowiac znalezione w sieci zaprotokolowane pytanie do N.:
Rozprawa druga, 19 stycznia 2005 roku, godzina 12.00
Czy użyty symbol krzyża był symbolem religii chrześcijańskiej, czy kultów i wierzeń pierwotnych?
W tym wypadku symbolem chrześcijańskim.

06.07.2006
23:17
[69]

Kharman [ ]

eros --> oj nieładnie, nieładnie, a moze tak bys doczytał do końca ten protokół i zacytował większą częśc a nie zdania wyrwane z kontekstu? Co?

Skoro praca wzbudza aż takie kontrowersje to myslę ze zapytanie artysty jest całkiem dobrym środkiem na pozbycie sie wątpliwości.

06.07.2006
23:53
[70]

eros [ elektrybałt ]

kharman ----> To nie jest zdanie wyrwane z kontekstu - to jest pelna odpowiedz na zadane pytanie. Chyba, ze widzisz tam w tym protokole wiecej zdan, ktore byly odpowiedzia na konkretnie zadane pytanie?
Dwa - w zwiazku z kontrowersja czy autorka jest idiotka okazuje sie ze idiotka jest. Jest bowiem dla niej czesc pracy symbolem chrzescijanskim, ale nie wiaze sie z religia. No czego sie mozna spodziewac po kobiecie, ktora opowiada, ze do wiary byla zmuszana. Teksty o opiece i PCK to mozna pieciolatkom wciskac, a logiczne cudotworstwa swiadcza tylko o probie niezgrabnego wyplatania sie z calej sytuacji. Krotko mowiac: i chcialabym i boje sie (zwlaszcza teraz).
Trzy - jesli ktos aspiruje do rangi artysty i nie ma pojecia o symbolice i odbiorze tychze symboli to o czym w ogole jest mowa?
Cztery - interpretacje sa rozne, zamysl czlowieka tworzacego moze byc tylko jeden i nie jest on zalezny od przychylnosci badz nieprzychylnosci odbiorcy. Najlepiej zamysl N. ilustruja dziecinne tlumaczenia sie tejze.
Piec - Jak slusznie zauwazyl Attyla, symboli meskosci jest wiecej niz jeden. N. pokazala wrazliwosc nosorozca laczac dwa symbole zupelnie w swojej wymowie przeciwstawne - to cos swietego i cos niskiego, zwierzecego. Jedynym wytlumaczeniem dla takiego postepowania jest chec wywolania skandalu.
Szesc - pisze to tylko dla sportu bo i tak wiem, ze nawet gdybym Ci pokazal oswiadczenie N. , ze to i to miala na mysli to twierdzilbys dalej swoje.

07.07.2006
01:20
[71]

Kharman [ ]

eros --> z tego protokołu wynika że nie miała zamiaru nikogo obrażać i co praca ma przedstawiać, co ciekawe przez półtora miesiąca nikt sie obrażony specjalnie nie poczuł. Dopiero czujni łowcy czarownic z LPR po zamknięciu wystawy domagali sie być obrażeni a i to na podstawie czyjegoś donosu i reportażu w telewizji bo bez tego prawdopodobnie nie wiedzieli nawet że cos takiego jak ta galeria istnieje. Chyba że znasz jakiś inny protokół w którym autorka przyznaje że jej celem był atak na KK i wiernych?

I tu tkwi problem, bo tam gdzie w normalnych warunkach autorka usłyszałaby że jej nie wyszło, że jej praca jest niejednoznaczna i powinna szukać dalej, w Polsce ciąga się ją po sądach.

07.07.2006
09:22
[72]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Kharman - może masz rację, ze autorka nie chciała nikogo obrażać ale jeżeli tak, to świadczy to jedynie o jej bezdennej głupocie. Nie sądzę by jakikolwiek system prawny czy moralny kierował się w ocenie postępowania intencją ocenianego. Intencje są znacznie mniej ważne niż skutki.

07.07.2006
11:37
[73]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
Po pierwsze, daruj sobie w końcu tego komunistę bo mnie to powoli zaczyna wkurwiać.
Dlaczego? Jesteś nim. Czas to zaakceprować. Ja zaakceptowałem. To, że dla mnie określenie "komunista" czy "bolszewik" oznaczałoby gigaobrazę nie znaczy tak dla wszystkich. Weź takiego Urbana - ten publicznie przyznaje się, że jest marksistą. Mimo to nie wywieźliśmy go jeszcze na taczkach z tego kraju.

Po drugie, tu nie chodzi o poglady tylko o znaczenie zdań jakich użyłeś, jeżeli do ciebie nie dociera że jak raz piszesz że ruch jakim jest chrześcijaństwo nie dąży do zmian systemów politycznych a zaraz potem przyznajesz że brało udział w zmianach systemowych w Polsce to sam sobie przeczysz.
Tak jak sam napisałeś - KK to największa w tym kraju organizacja pozarządowa. O dziwo - pozostała taką nawet w czasach systemu "powszechnej szczęśliwości". W kraju, w którym państwo uważało za swojego wroga lub przynajmniej potencjalnego wroga wszystko to co nie było nim objęte, opozycja Kościoła wobec komuny było oczywistością. I to oczywistoócią wynikającą z ideologii. Ale nie ideologii Kościoła a z ideologii komuny. Z pozycji członka PZPR czy innego komucha Kościół dążył do obalenia systemu choćby dlatego, że istniał i nie chciał włączyć się w nurt budowy komunizmu. ty przyjmujest dokładnie to samo założenie a w takich warunkach do porozumienia dojść nie możemy.

Czyli co, bo nie odpowiedziałeś mi jednoznacznie na pytanie, mam uznać że dla ciebie sam fakt bycia gejem jest obsceną?
Są rzeczy, których istnienie uznajemy, a których zdefiniować się nie da. Możemypodawać setki przykładów na funkcjonowanie określonych wartości lub ich łamanie ale każda próba ich zredukowania do spójnej definicji skazana jest na niepowodzone. Możemy zatem podawać setki i tysiące przykłady "obsceny" ale definicji budować nawet nie prubójmy. Nie prubójmy, bo wtedy wchodzimy na grunt racjonalnej ich oceny a w takich warunkacj dokładnie żadne zachowanie nie okaże się obsceną. mechanizmem obronnym przed likwidacją takich zasad, których zdefiniować nie sposób było ustanawianie tabu, których było proporcjonalnie wiele do rozwoju społecznego. Wy teraz dążycie do likwidacjo tabu jako instytucjoi normatywnej. Tabu była seksualność (i nadal, dzięki Bogu, u większości ludzi nim pozostaje). Wy dążycie do likwidacji tabu seksualności a tym samym likwidacji jakichkolwiek hamulców w tym zakresie. Takim hamulcem od czasów zerwania owocu z drzewa wiadomości było poczucie nagości i erotyzmu. teraz g9ołe panienki paradują po plażach a coraz częściej słychać, że nie ma powodu, by nie paradowały tak po ulicach miast czy w pracy. Jestem mężczyzną - lubię kobiece ciało - ale też wiem do czego to prowadzi. Jako normalny człowiek lubię też miłosne uniesienia ale też wiem, że to co w tym zatresie dzieje się teraz do niczego dobrego nie prowadzi. Pruderia być może prowadzi do efektu Dulskiej, ale też jeżeli porównać efekt Dulskiej z setkami tysięcy zabójstw nienarodzoinych dzieci, porzucaniem nastąpnych setek tysięcy i zabójstwem setek kolejnych, to Dulskiej należy sią tytuł świętej.
Oczywistym jest, że usuwanie niegodziwości kosztuje nas ograniczanie wolności. Jeżeli to ograniczanie narzcane jest nam z zewnątrz (np. przez państwo) - buntujemy się często. Jeżeli Wolność ograniczamy sami sobie (a do tego wzywa Kościół - i dlatego to wołanie często nie jest skuteczne), to wytrwać w tych rygorach znacznie łatwiej.
Na początku wieku XX sensację budził widok kobiecej kostki. Dzisiaj widok nagiej kobiety nikogo nie szkuje. Wtedy pornografia nie była ścigana ale też - chroniona tabu - nie zataczała zbyt szerokich kręgów. Dzisiaj pornografia jest wszechobecna a największy problem stanowi jej penalizacja, która wymyga ścisłej definicji - definicji, która jest niemożśliwa do skonstruowania. Kiedyś zdażało się, że lekka panienka zaszła w ciążę (wyłączam wojny i inne "wypadki") w stanie bezżennym - teraz jest to niemal normą. Kiedyś zabijanie dzieci nienarodzonych - jeżeli się zdażało to bardzo żadko - dziś jest to traktowane jak środek antykoncepcyjny. Kiedyś seks przed ślubem był sytuacją wyjątkową - dziś sytuacją wyjątkową jest zachowanie czystości do ślubu. Można to mnożyć w nieskończoność.
Owszem - ludzie dali sobie wolność - ale ceną za tą "wolność" są setki tysięcy zamordowanych dzieci, setki tysiący albo nawet miliony rozbitych rodzin i rodzin niepełnych, setki tysięcy dzieci porzuconych itp itd. Pytanie - czy było warto? Dla kogoś, dla którego cena się nie liczy odpowiedź jest oczywista. Dla kogoś, kto zwraca uwagę na cenę odpowiedź jest równie oczywista.
Ad rem - Kościół jako wielka siła polityczna jest stałym uczestnikiem procesów politycznych - ale uczestnikiem biernym. Dlatego nie ma sprzeczności w twierdzeniu, że Kościół był opoką w parciu o którą środowiska dysydenckie doprowadziły do zmiany systemu politycznego i twierdzeniu, że Kościół nie dążył do zmiany systemu.

Hmmm... ty masz problem, wiesz? Ja mam dziewczynę, przyszłą żonę i generalnie grzeje mnie kto jakie życie seksualne prowadzi. A ty biedny cierpisz za miliony.
Ja mam w dupie miliony. Ja się martwię o to w jakim świecie przyjdzie żyć mojej córce.

Przeczytaj, tym razem z uwagą tekst który wytłuściłem erosowi, bo widzę że nie dotarło.
przeczytaj moją odpowiedź, bo widzę, że nie dotarło.

jak dla mnie jest to sprowadzenie kobiety do roli żywego inkubatora, z pominięciem czegoś tak mało istotnego jak jej własne zdanie co do jej przyszłości.
No proszę - żywy inkubator. Pamiętaj, że nie ja to wymyśliłem. Ja mówię o tym, że kobiety i mężczyśni winni pamiętać o róśnicach i je szanować - a ty wszystko sprowadzasz do inkubatora. Typowe. Ja mówię o tymże seks nie jest wyłącznie zabawą a czymś, o czego konsekwencjach należy pamiętać a ty srasz na konsekwencje sprowadzając wszystko do momentu prokreacji i urodzenia dziecka. Dla ciebie przed seksem była zabawa, po seksie często jest "rak" czy inna "choroba" a potem jest nagłe "ozdrowienie" i powrót do seksu...

Dobrze nie są twoim wrogiem, ale są czy może byli tak samo szowinistyczni jak KK.
jestem mężczyzną. Twierdzę, że miom zadaniem jest sprawowanie pieczy nad moją rodziną - dostarczanie jej środków do życia, wykonywanie w miarą możliwości i konieczności innych prac obciążających głównie kobietę i matkę. Twierdzę, że powołaniem kobiety i mężczyzny jest posiadanie potomstwa i dążenie do jak najlepszego ich wychowania. Twierdzęw związku ze szczególną rolą, jaką Bóg/natura powierzył kobiecie należy się jej specjalne traktowanie i ochrona. twierdzę, że wziązku z tą szczególną i zaszczytną rolą kobieta i mężczyzna zostali wyposarzeni w szczególne cechy, które pozwalają im realizować swoje obowiązki lepiej niż osoby płci przeciwnej.
jeśli to nazywasz szowinizmem - to ja jestem szowinistą i jestem z tego dumny.


Więc jak, czy Nieznalska przyznała że chciała obrazić uczucia religijne?
A czy ty przyznałbyś się, gdyby podobne pytanie zadał tobie prokurator w ramach postępowania o obrazę?

07.07.2006
14:48
[74]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Moglbym punkt po punkcie udowadniac wewnetrzne sprzecznosci wypowiedzi i dziecinnosc argumentacji N. Tylko po co? Probke dalem Ci wyzej. Ja dalej twierdze, ze ta idiotka chciala wywolac sensacje, bo niby skad o wystawie dowiedzielismy sie juz po jej zamknieciu? Autoreklama jest najskuteczniejsza forma promocji w ramach ograniczonych srodkow. Wystarczy tylko odpowiedniej osobie slowko szepnac.

07.07.2006
18:51
[75]

Kharman [ ]

Attyla -->

Dlaczego? Jesteś nim.

Czekaj, czyli to jest tak że wszystko na lewo od Attyli to komunizm? Jak tak to dobra, przy takiej definicji to jestem komunistą. Tylko wiesz na prawo to już tylko mur został.

Tak jak sam napisałeś - KK to największa w tym kraju organizacja pozarządowa.

Uuuuu... dobra, jeszcze raz, to już chyba trzeci, nie chodzi o to kto czyim wrogiem jest, był, czy będzie, tylko o to że sam sobie w dwóch zdaniach przeczysz. Wiesz ja to moge powtarzać do uśmiechniętej śmierci a ty i tak za każdym razem będziesz jakieś wykręty ideologiczne stosował.
Tak, tak, to ci wredni komuniści mają ideologię, za tobą jest tylko prawda. Nie zmienia to faktu że kombinujesz jak koń pod górę.

Są rzeczy, których istnienie uznajemy...

Zadałem proste pytanie a ty jakieś kręgi po lesie zataczasz. Co ma jedno do drugiego? Teraz geje są winni aborcji? Chyba potrafisz stwierdzić kiedy widok geja jest dla ciebie nie do zniesienia, załózmy że masz opcje do wyboru:
1. Gej idzie sam ulicą.
2. Dwóch gejów idzie ulicą.
3. Dwóch gejów idzie ulicą trzymaja się za ręce.
4. Cała masa gejów idzie ulica podczas parady.
5. Dwaj geje przytulaja sie na ławce w parku.
6. Dwaj geje całują się na ławce w parku.

Widzisz ułatwiam ci sprawę.

przeczytaj moją odpowiedź, bo widzę, że nie dotarło.

Ach prawda, najmocniej proszę o wybaczenie zapomniałem że za tobą stoi prawda, czymże jest moje ideologiczne, bo jakby inaczej, podłe relatywizowanie przy Prawdzie Attyli.

No proszę - żywy inkubator. Pamiętaj, że nie ja to wymyśliłem.

Wiesz jaka jest róznica między nami? Ja wiem że moja dziewczyna jest potencjalną matką, tylko że dla mnie przede wszystkim istotne jest to co ona chce od swojego życia a nie jaka rolę jej natura powierzyła. Jeżeli jest to macieżyństwo to ja nie widzę problemu, jeżeli kariera też nie mam nic przeciwko.

07.07.2006
23:29
[76]

Kharman [ ]

Attyla -->

Sorry że w kawałkach ale nie jestem jedynym który korzysta z neta.

jestem mężczyzną. Twierdzę...

Nie, nie to nazywam szowinizmem, to jest dorabianie ideologii do prozy życia. Fajne to jest, takie poetyckie, ale ja nigdy nie przepadałem za poezją.

A czy ty przyznałbyś się, gdyby podobne pytanie zadał tobie prokurator w ramach postępowania o obrazę?

Widzisz gdybym ja to robił to ta praca wygladałaby zapewne inaczej, i raczej nikt by mnie za nia po sądach nie ciągał, a w każdym razie przed realizacją zadbałbym o spójny komentarz, który nie pozostawiałby wątpliwości. I umieściłbym go w pobliżu pracy.

10.07.2006
10:27
[77]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czekaj, czyli to jest tak że wszystko na lewo od Attyli to komunizm? Jak tak to dobra, przy takiej definicji to jestem komunistą. Tylko wiesz na prawo to już tylko mur został.
Oceniam cią wyłącznie na podstawie twoich wypowiedzi. Jak dotychczas nie dostrzegłem żadnej, która nie mieści się w ramach czerwonych partii. Oczywiście może to być efekt tego, że nie rozmawiamy o wszystkim a tylko o tym o czym rozmawiamy:). Tak czy siak - nie mam powodu by oceniać cię inaczej niż oceniam.

Uuuuu... dobra, jeszcze raz, to już chyba trzeci, nie chodzi o to kto czyim wrogiem jest, był, czy będzie, tylko o to że sam sobie w dwóch zdaniach przeczysz.
W ten sposób można powoiedzieć, że Hohseeflotte wygrała z Royal Navy, bo pomimo tego, że po jutlandzkiej przecince nie wyściubiła nosa z portów, Anglicy musieli liczyć się z jej obecnością. tak samo było z KK w komunistycznej Polsce: Istniał i jako taki zawsze musiał być brany przez władzę w rachubę. Do tego nie mieścił się w strukturacj państwa, w którego strukturach z definicji komunistycznego państwa mieścić się musiał. Komuchy zaraz po wojnie przestraszyły się tej siły i nie zniszczyły jej. A efekty przychodziły średnio co 10 lat, kiedy wrogowie komunistycznego porządku rzeczy zawsze znajdowali w KK opokę a nawet bazę operacyjną. Mając na uwadze definicję neutralności rodem z liberalnych myślicieli KK zachował więc nautralność: Nie był obojętny a jednocześnie - pomimo sprzyjania jednej ze stron konfliktu - nie podejmował żadnych radyklnych działań. Dzięki temu komuchy nie miały pretekstu, żeby sobie KK raz na zawsze podpożądkować. Rozejżyj się po innych KDLach. wszęcie komunia pierdzielnęła wresztzcie. Wszędzie był to efekt rozbudzenia w ludziach pragnienia wolności. Czy z tego wynika wniosek, że polski KK uczestniczył w obalaniu komuchów czeskich, niemieckich czy rosyjskich?
Tu zatem nie ma oporu materii. Sprzeczności nie ma, bo KK był zawsze neutralny - choć komuchom nie sprzyjał.

Zadałem proste pytanie a ty jakieś kręgi po lesie zataczasz. Co ma jedno do drugiego? Teraz geje są winni aborcji?

10.07.2006
10:45
[78]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czekaj, czyli to jest tak że wszystko na lewo od Attyli to komunizm? Jak tak to dobra, przy takiej definicji to jestem komunistą. Tylko wiesz na prawo to już tylko mur został.
Oceniam cią wyłącznie na podstawie twoich wypowiedzi. Jak dotychczas nie dostrzegłem żadnej, która nie mieści się w ramach czerwonych partii. Oczywiście może to być efekt tego, że nie rozmawiamy o wszystkim a tylko o tym o czym rozmawiamy:). Tak czy siak - nie mam powodu by oceniać cię inaczej niż oceniam.

Uuuuu... dobra, jeszcze raz, to już chyba trzeci, nie chodzi o to kto czyim wrogiem jest, był, czy będzie, tylko o to że sam sobie w dwóch zdaniach przeczysz.
W ten sposób można powoiedzieć, że Hohseeflotte wygrała z Royal Navy, bo pomimo tego, że po jutlandzkiej przecince nie wyściubiła nosa z portów, Anglicy musieli liczyć się z jej obecnością. tak samo było z KK w komunistycznej Polsce: Istniał i jako taki zawsze musiał być brany przez władzę w rachubę. Do tego nie mieścił się w strukturacj państwa, w którego strukturach z definicji komunistycznego państwa mieścić się musiał. Komuchy zaraz po wojnie przestraszyły się tej siły i nie zniszczyły jej. A efekty przychodziły średnio co 10 lat, kiedy wrogowie komunistycznego porządku rzeczy zawsze znajdowali w KK opokę a nawet bazę operacyjną. Mając na uwadze definicję neutralności rodem z liberalnych myślicieli KK zachował więc nautralność: Nie był obojętny a jednocześnie - pomimo sprzyjania jednej ze stron konfliktu - nie podejmował żadnych radyklnych działań. Dzięki temu komuchy nie miały pretekstu, żeby sobie KK raz na zawsze podpożądkować. Rozejżyj się po innych KDLach. wszęcie komunia pierdzielnęła wresztzcie. Wszędzie był to efekt rozbudzenia w ludziach pragnienia wolności. Czy z tego wynika wniosek, że polski KK uczestniczył w obalaniu komuchów czeskich, niemieckich czy rosyjskich?
Tu zatem nie ma oporu materii. Sprzeczności nie ma, bo KK był zawsze neutralny - choć komuchom nie sprzyjał.

Zadałem proste pytanie a ty jakieś kręgi po lesie zataczasz. Co ma jedno do drugiego? Teraz geje są winni aborcji?
Kręgi? Po lesie? Może raz jeszcze zerknij w ten tekst i spróbuj zrozumieć to co zostało tam napisane. Wartości absolutne są adefiniowalne z definicji. Gdyby były definiowalne – nie byłyby absolutnymi. Dlatego takim problemem jest rozpoznawanie dobra i zła i dlatego działania Kościoła nigdy nie mogły zła wyeliminować. Jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie czy konkretny czyn w konkretnej sytuacji jest dobry czy zły, ale próba zdefiniowania dobra czy zła jest z góry skazana na porażkę. Przy tym należy pamiętać, że brak możliwości zdefiniowania czegoś przesądza o jego istnieniu lub nie istnieniu. Innymi słowy brak możliwości podania prostej, czy jakiejkolwiek definicji sprawiedliwości nie przesądza o tym, że sprawiedliwość istnieje lub nie. To tak jak ze słuchem. Potrafimy usłyszeć określony zakres wibracji, co nie znaczy, że wibracji, których nie odbieramy nie istnieją.

Ach prawda, najmocniej proszę o wybaczenie zapomniałem że za tobą stoi prawda, czymże jest moje ideologiczne, bo jakby inaczej, podłe relatywizowanie przy Prawdzie Attyli.
No – to mi przywaliłeś. Argument tak mocny, że aż dech w piersiach zapiera.

Wiesz jaka jest różnica między nami? Ja wiem że moja dziewczyna jest potencjalną matką, tylko że dla mnie przede wszystkim istotne jest to co ona chce od swojego życia a nie jaka rolę jej natura powierzyła. Jeżeli jest to macieżyństwo to ja nie widzę problemu, jeżeli kariera też nie mam nic przeciwko.
No to nie dostrzegłeś różnicy między nami. Dla ciebie jesteś „ty” i jest „ona”. Dla mnie istnieje jedynie „my”. Być może to kwestia tego, że my jesteśmy małżeństwem.

Nie, nie to nazywam szowinizmem, to jest dorabianie ideologii do prozy życia. Fajne to jest, takie poetyckie, ale ja nigdy nie przepadałem za poezją.
oczywiście, że to nie jest szowinizmem. Tylko co w takim razie jest tym szowinizmem? W tej mojej deklaracji każdy element jest atakowany jako element męskiej kultury i męskiej dominacji nad kobietą. Zatem nie to co ja napisałem jest poezją a to, co jest wypowiadane przeciw takiego poglądowi jesz wredną manipulacją w ramach wojny ideologicznej.

Widzisz gdybym ja to robił to ta praca wygladałaby zapewne inaczej, i raczej nikt by mnie za nia po sądach nie ciągał, a w każdym razie przed realizacją zadbałbym o spójny komentarz, który nie pozostawiałby wątpliwości. I umieściłbym go w pobliżu pracy.
A wtedy nie byłoby z tym żadnego problemu. Tamta chciała skandalu i go wyprodukowała stosując takie środki, by skandal był pewny.

13.07.2006
12:32
[79]

Kharman [ ]

W ten sposób można powoiedzieć, że Hohseeflotte...

Dobra to z trochę innej beczki, bo widzę że trzeba zejść z historii współczesnej. Czy twierdzisz że twoja ukochana Wielowiekowa Tradycja nie ma nic wspólnego z wpływem Chrześcijaństwa na stosunki społeczno-polityczne? Czy kazania, poparte w końcu autorytetem Kościoła nie są narzędziem kreowania, w mniejszym lub większym stopniu, postaw społecznych?

Kręgi? Po lesie? Może raz jeszcze zerknij w ten tekst

No patrzę w ten tekst i widzę tylko że się migasz od odpowiedzi. Zasłaniasz się adefiniowalnymi z definicji wartościami absolutnymi przy pytaniu o twoje osobiste preferencje. I od kiedy to granica obseny jest wartością absolutną? Zawsze myslalem że to zależy od osobistych zapatrywań kiedy i co człowieka zaczyna razić.

No – to mi przywaliłeś. Argument tak mocny, że aż dech w piersiach zapiera.


A kto powiedział że to miał być argument? Chciałem tylko pokazać że sam stosujesz to co mi zarzucasz, czyli deprecjonowanie poglądów przeciwnika tylko dlatego że stoja w sprzeczności z twoimi które rzecz jasna sa jedyne słuszne. A ja, popatrz w poście nr [60] przyznałem ci rację, ale rozumiem że nasze dwie opinie nie maja prawa bytu w tej samej czasoprzestrzeni.

No to nie dostrzegłeś różnicy między nami.

Oj, błąd. Zakładasz najwidoczniej że ja w dalszym ciągu randkuję. Widzisz od prawie dwóch lat żyję z moją dziewczyną jak w małżeńswie, jedyną róznicą jest brak świstka, ale to kwestia trzech miesięcy, tylko że dla mnie jestem "ja", "ona" i "my", po ceremonii nic nie zmieni się w moim postrzeganiu tej kwesti. A jak z czasem będziemy mieć dzieci to nadal będę "ja", "ona", dojdzie "ono" i bedziemy "my".

oczywiście, że to nie jest szowinizmem. Tylko co w takim razie jest tym szowinizmem?

Szowinizm to odmowa wstępu dla kobiet tylko dlatego że są kobietami, wytyczanie wydumanych granic gdzie kobieta może wejść a gdzie nie. Szowinizm to stwierdzenie że kobieta nie moze być załóżmy inżynierem nie dlatego że nie ma dostatecznych umiejętności jako jednostka ale dlatego że jest kobietą a one sie przecież czymś takim nie zajmują. Szowinizm to kobieta i mężczyzna na równorzędnych stanowiskach ale to kobieta zarabia mniej. Szowinizm to odrzucanie kandydatki do pracy bo jest za stara i jej cycki wiszą. Szowinizm to w końcu grzanie kanapy przed telewizorem bez zwracania uwagi na to co się w domu dzieje.

A wtedy nie byłoby z tym żadnego problemu.

Podejrzewam że by był, bo z dużym prawdopodobieństwem użyłbym krzyża i męskich genitaliów, niekoniecznie razem.
Jak na kogoś kto chciał skandalu była wyjątkowo źle przygotowana.

14.07.2006
10:13
[80]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czy kazania, poparte w końcu autorytetem Kościoła nie są narzędziem kreowania, w mniejszym lub większym stopniu, postaw społecznych?
Czy produkcja chleba, nie popierana żadnym autorytetem a jedynie wymogami rynku nie jest narzędziem narzędziem kreowania, w mniejszym lub większym stopniu, postaw społecznych? Czy istnieje jakaś dziedzina życia, której nie da się wplątać w politykę? Czy wpływ na politykę nie jest wprost proporcjonalny na zakres nie zaspokajanych w dostatecznym stopniu potrzeb? I ostatnie pytanie: Czy mamy tu do czynienia z kreowaniem czy skutkami takiego a nie innego stanu rzeczy? Ty na wszystko patrzysz z punktu widzenia leninowskiego modelu partii, państwa i polityki, która zakłada, że każdy przejaw życia społecznego (cokolwiek miałoby to oznaczać) jest elementem jakiejś gry i walki. Nie mógłbyś przyjąć, że większość rzeczy po prostu "się dzieje"?

Zasłaniasz się adefiniowalnymi z definicji wartościami absolutnymi przy pytaniu o twoje osobiste preferencje
A co moje osobiste preferencje mają tu do rzeczy? Nie moje osobiste preferencje są tu przedmiotem dyskusji. Każdy człowiek ocenia określone zdarzenia jako dobre lub złe i w zależności od własnego wyboru przybiera taką lub inną postawę. terminów o jakich mówimy nie da się zdefiniować i trzeba się z tym pogodzić. Tu nie ma jasnych pytań czego skutkiem jest brak jasnych odpowiedzi.

Oj, błąd. Zakładasz najwidoczniej że ja w dalszym ciągu randkuję. Widzisz od prawie dwóch lat żyję z moją dziewczyną jak w małżeństwie, jedyną równicą jest brak świstka, ale to kwestia trzech miesięcy, tylko że dla mnie jestem "ja", "ona" i "my", po ceremonii nic nie zmieni się w moim postrzeganiu tej kwestii. A jak z czasem będziemy mieć dzieci to nadal będę "ja", "ona", dojdzie "ono" i będziemy "my".
Nie. Ja zakładam, że małżeństwo to dla ciebie tylko "świstek". Dla mnie zaś treścią małżeństwa jest honor. Jego źródłem jest przysięga, której nie przestrzeganie pozbawia mnie jedynego cennego, co posiadam. Sam fakt złożenia tej przysięgi rodzi skutek w postaci zjednoczenia mojego honoru z rodziną. Dla ciebie złożenie przysięgi jest niczym. Dla mnie jest początkiem innego świata. Stan "przed" i "po" nie różni się zatem świstkiem i ceremonią. Małżeństwo obrosło w ceremonie właśnie dlatego, że jest to element tak istotny w życiu człowieka.
Ja mam tylko jedno życie a zatem też tylko jedną żonę. Ty masz "świstek", który możesz podpisać x razy. Ja nie.

Szowinizm to odmowa wstępu dla kobiet tylko dlatego że są kobietami,
To znaczy, że jestem szowinistą, ponieważ nie zaprasza do domu każdego z ulicy? W tym kobiet? A może przeszkadza ci prywatność? Mam własne towarzystwo nie nie mam obowiązku zapraszać do niego każdego. Naturalnym jest, że ludzie łączą się w grupy. Naturalnym jest, że tych grup jest więcej niż jedna i naturalnym jest ograniczanie wstępu osobom z zewnątrz do takich grup. "Ucz się Jasiu" - "praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb - wężykiem"

Szowinizm to stwierdzenie że kobieta nie może być załóżmy inżynierem nie dlatego że nie ma dostatecznych umiejętności jako jednostka ale dlatego że jest kobietą a one sie przecież czymś takim nie zajmują.
Ty wszystko rozpatrujesz w kategoriach zakazów i nakazów a ja rozpatruję wszystko w kategoriach obowiązku i hierarchii wartości. Jeżeli ma do wyboru widzimisię jakiejś niedojrzałej panienki albo dobro dziecka, to wybieram dobro dziecka.

Szowinizm to kobieta i mężczyzna na równorzędnych stanowiskach ale to kobieta zarabia mniej.
Biologia to kobieta i mężczyzna, przy czym kobieta może zajść w ciążę a mężczyzna nie.

Szowinizm to odrzucanie kandydatki do pracy bo jest za stara i jej cycki wiszą.
A może suwerenna ocena potrzeb i suwerenna decyzja pracodawcy? A może suwerenność jednostek tak ci przeszkadza? To powinieneś się był urodzić w 1935 r. - wtedy większość dorosłego życia przeżyłbyś w takim cudownym świecie, gdzie suwerenność jednostki została sprowadzona do dna.

Szowinizm to w końcu grzanie kanapy przed telewizorem bez zwracania uwagi na to co się w domu dzieje.
No proszę. A ja sądziłem, że to lenistwo i uchylanie się od obowiązków.

Podejrzewam że by był, bo z dużym prawdopodobieństwem użyłbym krzyża i męskich genitaliów, niekoniecznie razem.
Zobaczylibyśmy o ocenili.

14.07.2006
12:07
[81]

Kharman [ ]

Attyla -->

Czy produkcja chleba, nie popierana żadnym autorytetem a jedynie wymogami rynku nie jest narzędziem narzędziem kreowania, w mniejszym lub większym stopniu, postaw społecznych?


Możesz rozwinąć? Bo jakoś nie dostrzegam w procesie pieczenia chleba piętnowania jednych i faworyzownia drugich zachowań. Na kilku kazaniach byłem i jakoś takie mam wrażenie że za każdym razem ksiądz wyrażał które postawy uznaje za słuszne i godne naśladowania. Poza tym znowu zapominasz że nie chodzi o to co ja sądzę tylko o to co ty napisałeś.

A co moje osobiste preferencje mają tu do rzeczy?

Bo o nie pytam? To chyba o to chodzi. Taaaak... przypominam sobie, pytałem kiedy gej jest dla ciebie nie do zniesienia... Więc tak, zdecydowanie jest to pytanie o twoje granice obsceny. Zapytałem nawet czy wystarczający dla ciebie, jest sam fakt bycia geja gejem, a ty się uchylasz.

Nie. Ja zakładam, że małżeństwo to dla ciebie tylko "świstek".

O widzisz, znowu problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Jak by ci to wyjaśnić?
Decyzję o pozostaniu z tą kobietą podjałem jakieś trzy lata temu, z pełna świadomością konsekwencji i świstek nie zmieni tutaj absolutnie nic, bo jest mi niepotrzebny do ugruntowania czy podtrzymania mojej decyzji, będzie to raczej potwierdzenie stanu obecnego. Czujne oko absolutu równierz nie jest mi potrzebne aby dopilnowało mojej wierności.

To znaczy, że jestem szowinistą, ponieważ nie zaprasza do domu każdego z ulicy?


Mam nadzieję że udajesz, bo inaczej będę musiał zweryfikować moją opinię co do twojego poziomu intelektualnego. Przestaniesz czy mam to rozpisać jak dla dziecka?

Ty wszystko rozpatrujesz w kategoriach zakazów i nakazów a ja rozpatruję...

Co, gdzie, o so hozzi, jakie dziecko?

Biologia to kobieta i mężczyzna, przy czym kobieta może zajść w ciążę a mężczyzna nie.


Sugerujesz, że wyższe zarobki to jakaś forma rekompensaty dla faceta za to, że dziecka nie może urodzić?

A może suwerenna ocena potrzeb i suwerenna decyzja pracodawcy?

A co ma wygląd i wiek do potrzeb firmy i kompetencji pracownika? O ile nie jest to agencja reklamowa szukająca młodych i pięknych.

No proszę. A ja sądziłem, że to lenistwo i uchylanie się od obowiązków.

Cieszę się że rozszerzyłem twoje horyzonty.

14.07.2006
12:29
[82]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Kharman

"A co ma wygląd i wiek do potrzeb firmy i kompetencji pracownika? O ile nie jest to agencja reklamowa szukająca młodych i pięknych. " - wbrew pozorom i niestety bardzo dużo. Często pracownik jest żywą wizytówką firmy i jego wygląd może wpływać na dochody firmy. Dotyczy to każdej pracy, gdzie ma się bezpośredni kontakt z klientem. jak jesteś w kawiarni czy restauracji, to chyba wolisz by obsługiwała Cię ładna, młoda kelnerka a nie stary grubas z łupieżem na fartuchu... ;)

14.07.2006
12:40
[83]

Kharman [ ]

el f --> obawiam się że w restauracji czy kawiarni pierwszoplanową rolę odgrywa dla mnie jakość produktu, czas przyżądzenia, higiena pracy oraz kultura obsługi a nie kto mnie obsługuje, łupież na hipotetycznym grubasie podpina się pod higienę a nie jego wygląd. Jedyne na co może wpłynąc wygląd obsługi to wysokośc napiwku, choć to też w moim wypadku stała kwota niezależna od wpomnianego czynnika, (edit) --> już większy wpływ na to ma kultura osobista i podejście do klienta.

14.07.2006
13:04
smile
[84]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Kharman

Droczysz się...

Jeżeli masz do wyboru w obcym mieście dwa lokale o których zupełnie nic nie wiesz (jakość produktu, czas przyżądzenia, higiena pracy oraz kultura obsługi ) , wygladające równie schludnie i zachęcająco i w ogródku pierwszego czeka na klientów uśmiechnieta, młoda i ładna kelnerka a w ogródku drugiego stary, tłusty kelner to postawię 1 do 100 że zasiądziesz w ogródku panny :)

14.07.2006
13:42
smile
[85]

pasterka [ Paranoid Android ]

el f --> ale jesli wyboru bedzie dokonywala Twoja zona / dziewczyna wynik moze byc zgola inny ;-)

14.07.2006
14:22
[86]

Kharman [ ]

Ależ ja się nie droczę, w opisanej przez ciebie sytuacji szanse wybrania tego czy innego lokalu w moim przypadku to w zasadzie czyste 50/50. Ja naprawdę nie zwracam uwagi na atrakcyjność fizyczną obługującego.

16.07.2006
02:06
[87]

Kharman [ ]

Attyla --> jeszcze co do szowinizmu: jest to "honorowe" zadźganie, wspólnie przez ojca, brata i kuzyna, dziewczyny która nie chciała się podporządkować ich woli i wyjśc za wskazanego przez rodzinę delikwenta lokując uczucia i plany matrymonialne w kim innym. Dodam jeszcze że stało się to na oczach matki i dzieci brata (o ile dobrze zrozumiałem artykuł).

17.07.2006
11:08
[88]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Bo jakoś nie dostrzegam w procesie pieczenia chleba piętnowania jednych i faworyzownia drugich zachowań.
A kto mówi o piętnowaniu lub faworyzowaniu zachowań? Mówimy zdaje się o wpływie określonych zjawisk na politykę.

Na kilku kazaniach byłem i jakoś takie mam wrażenie że za każdym razem ksiądz wyrażał które postawy uznaje za słuszne i godne naśladowania.
Bo taka i jego rola. Ma wskazywać na drogę jego zdaniem najwłaściwszą. Przy czym nikt nie daje gwarancji na to, że droga ta jest najwłaściwsza. Jeżeli zatem ksiądz będzie piętnował złodziejstwo, to trudno chyba by zachęcał do głosowania na komunistów, dla których cała ideologia opiera się na zinstytucjonalizowanej kradzieży. Chociaż i to się zdażało. Np. wśród księży "teologii wyzwolenia" t Ameryki łacińskiej.
W każdym razie ksiądz namawia do tego co uznaje za najlepsze, a człowiek decyduje o sposobie postępowania.

To chyba o to chodzi. Taaaak... przypominam sobie, pytałem kiedy gej jest dla ciebie nie do zniesienia... Więc tak, zdecydowanie jest to pytanie o twoje granice obsceny. Zapytałem nawet czy wystarczający dla ciebie, jest sam fakt bycia geja gejem, a ty się uchylasz.
Czegoś tu chyba nie rozumiem. Zdaje się, że gadaliśmy o pedziach i ich postrzeganiu. Nigdzie tam nie mianowano mnie alfą i omegą - poczłątkiem i końcem predystynowanym do określenia granic obsceny. Jeżeli jednak tak straszliwie cię to interesuje, to erotyka jest sprawą intymną. Oznacza to, że sam nie chcę włączać w to innych i inni nie powinni chcieć włączać w to mnie. jeżeli zatem wyjdę na ulicę, to nie zdzieram kiecek z żony,nie całuję jej inaczej niż zdawkowym "całuszem" "na cześć" itp itd. tego samego wymagam od innych. bez względu na preferencje. Różnica w postrzeganiu pedziów i hetero jest taka, że pedziami się brzydzę. Tak jak brzydzę się zapewne nekrofilią czy innymi zboczeniami. Obsceną będą też dla mnie wszelkie publiczne odniesienia do sfer intymnych każdego człowieka.

O widzisz, znowu problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Jak by ci to wyjaśnić?
"świstek" to twoje określenie. Odniosłem się do niego.

Decyzję o pozostaniu z tą kobietą podjałem jakieś trzy lata temu, z pełna świadomością konsekwencji i świstek nie zmieni tutaj absolutnie nic, bo jest mi niepotrzebny do ugruntowania czy podtrzymania mojej decyzji, będzie to raczej potwierdzenie stanu obecnego. Czujne oko absolutu równierz nie jest mi potrzebne aby dopilnowało mojej wierności.
To jest dokładnie to o czym pisałem ja. Dla ciebie ślub jest nieistotną ceremonią potwierdzeniem stanu faktycznego. Jeżeli stan faktyczny się zmieni, to i ta niepotrzebna ceremonia przestanie wiązać kogokolwiek. Zatem o ile dla mnie wierność rodzinie, żonie, wlasnemu słowu jest jednym z najistotniejszych elementów życia, o tyle dla ciebie są to drobiazgi uzależnione od tego czy aby pewnego dnia ci się nie "odwyrtnie". Wcale nie zakładam, że na pewno tak się stanie. Ja poprostu twierdzę, że dla ciebie jest to nie tylko możliwe ale wręcz naturalne. Jeżeli kiedyś spotkasz inną panienkę, z którą zechcesz zaakcentować stan faktyczny, to "puścisz w trąbę" "stary model" i weómiesz nowy. To w końcu tylko kwestia stanu faktycznego. To zaś oznacza, że nie ma dla ciebie hamulców i wartości ważniejszych niż huć czy zauroczenie czy cokolwiek innego. Nie musisz sobie nawet tego uświadamiać ale tak właśnie jest. I tu właśnie jest ta różnica.

Co, gdzie, o so hozzi, jakie dziecko?
Nie wiem. Może najpierw wytrzeźwiej?:D

Sugerujesz, że wyższe zarobki to jakaś forma rekompensaty dla faceta za to, że dziecka nie może urodzić?
Sugeruję, że praca to towar. Jeżeli będziesz miał do wyboru samochód, o którym wiesz, że statystycznie częściej się psuje to zechcesz zapłacić za niego taką samo cenę jak za samochód niezawodny pomimo tego, że obydwa uzyskują taką samą prędkość max, czy mają takie samo spalanie na 100? I don't think so.

A co ma wygląd i wiek do potrzeb firmy i kompetencji pracownika? O ile nie jest to agencja reklamowa szukająca młodych i pięknych.
A na przykład to, że mając do wyboru młodą blondynkę z nogami do samej ziemi i starszą kobietę z trwałą na głowie i wyrazem frustracji wypalonym na twarzy wielu mężczyzn woli patrzeć na młodą blondynkę z nogami do ziemi. W pracy spędzamy co najmniej 1/3 naszego życia. Jeżeli kuując meble do domu mając do wyboru mebel użyteczny i użyteczny i ładny za taką samą lub podobną cenę, to mogę chyba wybrać teł użyteczny i ładny? A może ci przeszkadza, że mam gust i dążę do kompletowania otoczenia w sposób temu gustowi odpowiadający?

Cieszę się że rozszerzyłem twoje horyzonty.
cieszę się, że mogłem być pomocny.

Dodam jeszcze że stało się to na oczach matki i dzieci brata (o ile dobrze zrozumiałem artykuł).
Aha. I co ze tego, że czytałeś artykuł? Ja nie czytuję gazet a książki. Tak lubię. Kiedyś czytałem książkę, w której mąż zastrzelił żonę, żeby wyciągnąć ubezpieczenie. Mimo tego, nie przestałem twierdzić, że małżeństwo jest dobre.

17.07.2006
11:17
[89]

el f [ RONIN-SARMATA ]

Pasterka - oczywiście :)

Kharman - Ty może nie (choć i tak nie chce mi się wierzyć...) ale Twoja podświadomość tak :)

17.07.2006
12:40
[90]

Kharman [ ]

Attyla -->

Bo taka i jego rola. Ma wskazywać na drogę jego zdaniem najwłaściwszą. Przy czym nikt nie daje gwarancji na to, że droga ta jest najwłaściwsza. Jeżeli zatem ksiądz będzie piętnował złodziejstwo, to trudno chyba by zachęcał do głosowania na komunistów, dla których cała ideologia opiera się na zinstytucjonalizowanej kradzieży. Chociaż i to się zdażało. Np. wśród księży "teologii wyzwolenia" t Ameryki łacińskiej.
W każdym razie ksiądz namawia do tego co uznaje za najlepsze, a człowiek decyduje o sposobie postępowania.


Ale zgodnie z tym co tam kiedyś napisałeś to on nie powinien zachęcać do głosowania na kogokolwiek, zgodnie z twoim zdaniem o niemieszaniu się w politykę polityka wogóle nie powinna być wspomniana podczas kazań.

Czegoś tu chyba nie rozumiem. Zdaje się, że gadaliśmy o pedziach i ich postrzeganiu.

Czyli jak rozumiem nie masz nic przeciwko gejom prowadzącym się za ręce i wymieniającym od czasu do czasu zdawkowe całusy? Czy moze to jest tak że jak widzisz takich dwóch to masz automatycznie przed oczami ich obraz w łóżku podczas seksu? I jak w takim razie wytłumaczyć twój sprzeciw wobec parad? O ile wiem nikt tam seksu nie uprawia.

To jest dokładnie to o czym pisałem ja. Dla ciebie ślub jest nieistotną ceremonią potwierdzeniem stanu faktycznego.

W dalszej części swojej wypowiedzi nie możesz się bardziej mylić w ocenie mojej osoby. Opisujesz dokładną odwrotność moich postaw.

Nie wiem. Może najpierw wytrzeźwiej?

Nie, serio pytam. Jakie dziecko?

Sugeruję, że praca to towar. Jeżeli będziesz miał do wyboru samochód, o którym wiesz, że statystycznie częściej się psuje to zechcesz zapłacić za niego taką samo cenę jak za samochód niezawodny pomimo tego, że obydwa uzyskują taką samą prędkość max, czy mają takie samo spalanie na 100? I don't think so.

Nie wiem jak ty ale ja dostaję pieniądze za wykonaną pracę i nie widzę powodu aby kobieta która wykona to samo i tak samo miała dostać za to mniej pieniędzy.
Chyba że w twojej firmie pracownicy dostają pieniądze z góry za kontrakt i są od tej sumy odjęte wszelkie statystyczne chorobowe, pępkowe no i potencjalna statystyczna ciąża. Tylko to jakiś dziwny system, nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością.

A na przykład to, że mając do wyboru młodą blondynkę z nogami do samej ziemi i starszą kobietę...

Ja w pracy pracuję, a nie gapię na koleżanki, ich wiek i wygląd maja drugo- a nawet i trzeciorzędne znaczenie, przede wszystkim mają wykonywać obowiązki wynikające z kontraktu.
Jeżeli porównujesz damską obsadę firmy do mebli to znalazłeś swój szowinizm.

Aha. I co ze tego, że czytałeś artykuł?

Nie przeczytałeś pierwszego zdania? Czy to jest tak że jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia to sobie piszesz coś, byle napisać? Jak mam to odczytać, że twoje ignorowanie gazet nobilituje cię w jakiś sposób?

el f --> niewykluczone, ale wiem o czym decyduje i co bierze pod uwagę świadomość. :)

17.07.2006
18:14
[91]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Ale zgodnie z tym co tam kiedyś napisałeś to on nie powinien zachęcać do głosowania na kogokolwiek, zgodnie z twoim zdaniem o niemieszaniu się w politykę polityka wogóle nie powinna być wspomniana podczas kazań.
A wszyscy ludzie powinni być piękni młodzi i bogaci. Cholera - nie jest tak jak powinno...
I druga dygresja - dlaczego pies liże się w jaja? Bo może:D
Tak i tu jest. Księża nie powinni namawiać do głosowania na kogokolwiek, bo to zaszkodzić tylko może Kościołowi. Ale to robią, bo mogą.

Czyli jak rozumiem nie masz nic przeciwko gejom prowadzącym się za ręce i wymieniającym od czasu do czasu zdawkowe całusy?
Nie wywoła to u mnie nic prócz odrazy.

I jak w takim razie wytłumaczyć twój sprzeciw wobec parad? O ile wiem nikt tam seksu nie uprawia.
1. to zwyczajne oszustwo, ponieważ pieprzą o jakiejś nierówności, która nie istnieje, że nie wspomnę o tym, że wołają wielkim głosem, że brak akceptacji pedalstwa jest równoznaczne z brakiem demokracji wogóle,
2. wmawiają ldziom, że pedalstwo to nic złego
3. wpisują się w ogól mody promowania zachowań kontestujących tradycyjny model życia.

itp, itd

W dalszej części swojej wypowiedzi nie możesz się bardziej mylić w ocenie mojej osoby. Opisujesz dokładną odwrotność moich postaw.
Napisałem tam, że nie musisz sobie uświadamiać opisywanych mechanizmów. Tyle, że to nie znaczy, że ich nie ma. W każdym razie z nas dwóch ty nie będziesz miał przeszkód natury formalnej do wykonania tych działań, które tobie przypisałem. Nie chodzi o to, że wykonasz je na pewnChodzi o to, że będzie ci je wykonać znacznie łatwiej niż mi.
Nie opisywałem ciebie dzisiaj. Dzisiaj jesteś zakochany, z głową pełną romantycznych uniesień itp itd. Wszystko dla ciebie jest jeszcze nowe, piękne, atrakcyjne itp itd. Poczekaj pierwszych 10 lat (a może znacznie krócej) - czyli okres walki o władzę w związku. Wtedy wszystko będzie wyglądało inaczej. Nie powiem, że przestaniesz kochać swoją kobietę, choć to to może się zdażyć. Powiem tylko, że będzie to uczucie diametralnie różne niż dzisiaj. Nie bądzie tak intensywne i tak nowe, pociągające. Większości ludziom to i owo zaczyna już przeszkadzać. Widzą dokładnie uchybienia i wady partnera. Zetknięcie z kimś nowym przynieść może wszystko to co w dotychczasowym związku uległo przekształceniu. przy niewielkiej nawet ostrożności łatwo zarobić nieco entuzjazmu. A wtedy zaczyna się to, co jest sprzeczne twojemu obecnemu stanowi.

Nie, serio pytam. Jakie dziecko?
Normalne. jestem już w tym wieku, że znam masę dziewczyn, które robiły kariery a po ich zrobieniu zaczęły starać się o dzieci. Oczywiście w dużej mierze bezzskutecznie. Ty tego jeszcze nie widzisz, ale świra, jakiego wtedy zwykle dostają nie można porównać z niczym innym. Z wyjątkiem nielicznych wyjątków i dam, które nie przespały swojej młodości jest to zjawisko powszechne. Ty tego nie zrozumiesz. Ja też.Twoja pani póki jest jeszcze młoda też tego nie pojmie. Piekło się zacznie, Kiedy zacznie płakać na widok wózka i reklam pampersów. Możesz ignorować naturę - ale ona nie zignuje ciebie. Jeżeli nie uczynisz ze swojej żony matki to niemal na pewno przyjdzie czas, w którym odczujesz na własnej skórze rozpacz niezaspokojonego instyktu macierzyńskiego kobiety. Zaczyna sią to różnie. Zwykle od 35 roku. Moja żona dostała tego wcześniej (tyle, że my nie mieliśmy dzieci nie ze wględu na kariery ale ze wszględu na przeszkody natury obiektywnej. Nam sią udało. Mamy córkę. Ale prócz tego mamy też cały dom zwierząt. Znam domy, gdzie są tylko zwierzęta i pytania "o czym ja wtedy myślałam? Dlaczego byłam taka głupia?" itp itd.

Nie wiem jak ty ale ja dostaję pieniądze za wykonaną pracę i nie widzę powodu aby kobieta która wykona to samo i tak samo miała dostać za to mniej pieniędzy.
Jestem prawnikiem. Mam koleżanki, które też nie pracują na umowę o pracę i zarabiają podobnie jak ja. Ale my rozmawiamy o prycy na umowę o pracę. Tam wynagrodzenie nie jest za konkretną pracę. Tam wynagrodzenie jest za czas i dyspozycyjność. Różnica między kobietą i mężczyzną jest taka, że facet nie pójdzie najpierw na macieżyński a potem wychowawczy. Facet raczej nie siedzi z chorym dzieckiem i nie interesuje się tak jego szkołą, znajomymi itp itd. Nie dlatego, że jest szowinistą ale dlatego, że nie jest kobietą i nie ma tego wewnętrznego przymusu-potrzeby który ma niemal każda kobieta. W każdym razie choćbyś się miał sfajdać, to przychodzi czas, że prawie każda kobieta koncentruje się na czymś innym niż praca. Jeżeli zaś nie zrobi tego w odpowiednim czasie, to zwykle dostaje świra i jest jeszcze gorzej. Statystyka jest nieubłagana. Kobieta to źródło potencjalnych kłopotów z poszukiwaniem zastąpstwa. I im bardziej eksponowane stanowisko, tym kłopoty większe.

Ja w pracy pracuję, a nie gapię na koleżanki, ich wiek i wygląd maja drugo- a nawet i trzeciorzędne znaczenie, przede wszystkim mają wykonywać obowiązki wynikające z kontraktu.
Piszesz też posty. A to oznacza, że nie pracujesz 100% czasu. Masz zapewne kontakty inne niż w 100% służbowe. A wtedy to już kwestia towarzystwa. Tak już "dziwnie" z facetami jest, że kontaktów szukają z potencjalnymi matkami ich dzieci. Bez względu na to, czy dojdzie kiedykolwiek do intymnych chwil. Poprostu znacznie milej rozmawia się nam z kobietami. Z kiebietami w wieku "produkcyjnym" (nie myślę o pracy). Flirtuje się jednak z kobietami. I jest to bardzo przyjemne. "Dziwne", ale flirt z kobietą atrakcyjną jest znacznie przyjemniejszy niż flirt z kobietą starszawą o wyglądzie zmędzonego życiem ciecia. Co więcej - flirowanie nie jest ani naganne ani nienormalne, ani nawet niezwykłe. To normalne, że dwie osoby płci przeciwnych starająą zrobić na sobie wrażenie, i sprawia im to przyjemność. nawet, jeżeli każde z nich doskonale wie, że do niczego to nie doprowadzi.

Jeżeli porównujesz damską obsadę firmy do mebli to znalazłeś swój szowinizm.
A porównanie do samochodu nie jest tak złe? Dlaczego? Dlatego, że samochodem się jeździ?:D
Nie ma w tym żadnego szowinizmu. To zwyczajny środek wyrazu.

Czy to jest tak że jak nie masz nic ciekawego do powiedzenia to sobie piszesz coś, byle napisać? Jak mam to odczytać, że twoje ignorowanie gazet nobilituje cię w jakiś sposób?
To przeczytaj drugą część. Tutaj cytat:
"Kiedyś czytałem książkę, w której mąż zastrzelił żonę, żeby wyciągnąć ubezpieczenie. Mimo tego, nie przestałem twierdzić, że małżeństwo jest dobre."

18.07.2006
13:16
[92]

Kharman [ ]

Attyla -->

A wszyscy ludzie powinni być piękni młodzi i bogaci. Cholera - nie jest tak jak powinno...

Więc jeśli możesz powstrzymaj się na przyszłośc od wypisywania, że Chrześcijaństwo nie dąży do zmian w systemach politycznych, albo uściślaj swoje wypowiedzi, np że z założenia Chrześcijaństwo nie powinno dążyć ...
Bo pisząc w sposób w jaki piszesz, dokonujesz kategorycznych stwierdzeń i ktoś ci jeszcze przez przypadek uwierzy.

1. to zwyczajne oszustwo, ponieważ pieprzą o jakiejś nierówności, która nie istnieje, że nie wspomnę o tym, że wołają wielkim głosem, że brak akceptacji pedalstwa jest równoznaczne z brakiem demokracji wogóle,
2. wmawiają ldziom, że pedalstwo to nic złego
3. wpisują się w ogól mody promowania zachowań kontestujących tradycyjny model życia.


1. Ooo... to moga zawierać związki prawne które są objęte prawem spadkowym? Mogą podpisać zgodę na operację partnera? Jak tak to faktycznie oszustwo i czysta demagogia.
2. A co złego w tym jest?
3. Kontestujących? A może stojących obok? Tak wiem, jak ktoś nie jest z nami to jest przeciw.

Napisałem tam, że nie musisz sobie uświadamiać opisywanych mechanizmów. Tyle, że to nie znaczy, że ich nie ma. W każdym razie z nas dwóch ty nie będziesz miał przeszkód natury formalnej do wykonania tych działań

Będę miał przeszkody natury moralnej, wystarczy. A co do spotykania nowych osób, wystarczy pamiętać że te nowe osoby też maja wady których na początku po prostu nie pokazują. To nie jest wcale takie trudne. Co prawda człowiek się robi nieco cyniczny ale mi to jakoś nie przeszkadza.

Normalne. jestem już w tym wieku, że znam masę dziewczyn, które robiły kariery a po ich zrobieniu zaczęły starać się o dzieci. Oczywiście w dużej mierze bezzskutecznie.


I znowu błąd w ocenie, moja dziewczyna odkąd ją znam chce mieć dzieci ale wie, że na razie nas na nie nie stać. Ale plan macieżyński już jest.

Jestem prawnikiem. Mam koleżanki, które też nie pracują na umowę o pracę...

Ja dostaje pieniądze za przepracowany czas, tak samo kobiety u mnie w pracy, jezeli ktoś nie może pracować z tych czy innych powodów po prostu nie dostaje pieniędzy, proste jak konstrukcja cepa. Różnice w zarobkach wynikaja z zakresu obowiązków a nie płci. Oczywiście płace macieżyńskie obowiązują bo takie jest prawo. Róznica polega na tym że kiedy jedna z wyższych managerek poszła na urlop to zaraz znalazły się trzy które chciały przejąc jej obowiązki, teraz robią to jako trumwirat na treningu.

Piszesz też posty. A to oznacza, że nie pracujesz 100% czasu.

To ja jakiś dziwny widać jestem, bo jak mi panienka w pracy trzepoce rzęsami to mnie to tylko irytuje, raz bo ona nie robi tego co powinna, dwa odrywa mnie od moich obowiązków.

A porównanie do samochodu nie jest tak złe? Dlaczego? Dlatego, że samochodem się jeździ?:D
Złe? Raczej absurdalne.

To przeczytaj drugą część. Tutaj cytat:
"Kiedyś czytałem książkę, w której mąż zastrzelił żonę, żeby wyciągnąć ubezpieczenie. Mimo tego, nie przestałem twierdzić, że małżeństwo jest dobre."


I co, ma to być argument przeciw? W którym miejscu?

19.07.2006
09:59
[93]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Więc jeśli możesz powstrzymaj się na przyszłośc od wypisywania, że Chrześcijaństwo nie dąży do zmian w systemach politycznych, albo uściślaj swoje wypowiedzi, np że z założenia Chrześcijaństwo nie powinno dążyć ...
Ty nadal twierdzisz, że jeżeli paru księży nie rozumie szkodliwości wypowiadania sądów wartościujących w polityce to nie jest to oznaka dążeń chrześcijaństwa czy nawet Kościoła Katolickiego a ich prywatny wyskok? Przy takich twierdzenia jedyne co mnie ogarnia to tylko osłabienie totalne i zdziwienie. Nawet nie mam sił, żeby wytłumaczyć ci tak oczywiste kwestie jak ta, że człowiek nie ma natury mrówki czy innego termita i nie wykonuje co do joty programu genetycznego i poleceń królowej ale posiada takie 2 "drobiazgi" jak jaźń i wolną wolę.

1. Ooo... to moga zawierać związki prawne które są objęte prawem spadkowym? Mogą podpisać zgodę na operację partnera? Jak tak to faktycznie oszustwo i czysta demagogia.
Na te tematy rozmawialiśmy nie raz i nie dziesięć. Jeżeli do tej pory nie wyleczyłeś się z tej pedalskiej mitologii, to ja uświadamiać po raz n-to ja nie mam zamiaru. Tak - to jest czystej wody demagogią jest odwoływanie się do adefiniowalnych wartości absolutnych przy "załatwianiu" partykularnych interesów..

2. A co złego w tym jest?
A chociażby to, że min wynikiem tych chipisowskich pierdół jest ostry kryzys demograficzny zachodu. Już teraz zaczyna on wyglądać jak cesarstwo zachodnie w III w. Już niedługo powróci czas dla różnych Arbogastów, Stilichonów czy Aecjuszów. Kolejna zmiana warty. Tobie może to nie będzie przeszkadzało, ale ja wolałbym nie sąsiadować z krajami fundamentalizmu muzułmańskiego. Cóż - kwestia gustu.

3. Kontestujących? A może stojących obok? Tak wiem, jak ktoś nie jest z nami to jest przeciw.
Staliby obok, gdyby siadając na kije od szczotek nie robili z tego ideologii. Teraz zaś pedalstwo wmawia ludziom, że to nie tylko nie jest nic złego, ale wręcz przeciwnie.

Będę miał przeszkody natury moralnej, wystarczy.
How long? Gdybym miał cierpliwość czekać, to bym się z tobą założył. Znam wielu ludzi. I tak się "dziwnie" dzieje, że ludzie podzielający moje przekonania właściwie nie znają sensacji rozwodów (z małymi wyjątkami) a ludzie twojego sposobu postrzegania świata nie mają z tym najmniejszego problemu (mam nawet kolesia, który ma bodaj 5 żonę, w czym nie widzi nic złego, bo przecież każdą kochał a "nie można stawać w poprzek sercu" (to cytat). Nie wykluczam, że ty będziesz wyjątkiem od zasady, co nie zmienia faktu istnienia takiej a nie innej zasady.

A co do spotykania nowych osób, wystarczy pamiętać że te nowe osoby też maja wady których na początku po prostu nie pokazują. To nie jest wcale takie trudne. Co prawda człowiek się robi nieco cyniczny ale mi to jakoś nie przeszkadza.
Pożyjemy, zobaczymy.

I znowu błąd w ocenie, moja dziewczyna odkąd ją znam chce mieć dzieci ale wie, że na razie nas na nie nie stać. Ale plan macieżyński już jest.
Nie ma tu żadnej pomyłki. Pisząc o "karierze" na myśli miałem wszelkie motywy związane z pracą zawodową, majątkiem itp.

Ja dostaje pieniądze za przepracowany czas, tak samo kobiety u mnie w pracy, jezeli ktoś nie może pracować z tych czy innych powodów po prostu nie dostaje pieniędzy, proste jak konstrukcja cepa. Różnice w zarobkach wynikaja z zakresu obowiązków a nie płci.
A ty dalej swoje. Ten "zarzut" dotyczy umów o pracę na standardowych zasadach a nie "godzinówki". Porównujesz zatem traktor do ciężarówki. Zreszttą tak wygląda cała feministyczna ideologia.
Tydzień temu poznałem dziewczynę swojego kumpla. Urodziła się w Polsce, wychowała w niemczech i została zarażona feministyczną chorobą. Pogadaliśmy sobie trochę, co skończyło się tym, że ona w końcu się rozemocjonowała i niemal darła sobie włosy z głowy powtażając jak mantrę "argument" o mojej "szowinistyczności". Prawie się rozpłakała:D. tak wygląda prawdziwa "dyskusja" z prawdziwą feministyczną wariatką. Najśmieszniejsze jest to, że poza tą tematyką, to nie jest ona taka głupia i potrafi sensownie argumentować.

To ja jakiś dziwny widać jestem, bo jak mi panienka w pracy trzepoce rzęsami to mnie to tylko irytuje, raz bo ona nie robi tego co powinna, dwa odrywa mnie od moich obowiązków.
A co - jesteś stójkowym na skrzyżowaniu? W takich warunkach to ci się nawet nie dziwię.:) Mi w każdymrazie to nie przeszkadza. Nie lubię, kiedy kobieta w pracy wygląda jak lafirynda, ale nie mam nic przeciwko kontaktom z kobiecymi kobietami. Ty się zastanów, czy nie wolisz chłopców.

Złe? Raczej absurdalne.
Jakiś powód czy wystarczy ci wydanie sądu ocennego bez najmniejszego uzasadnienia? W każdym razie mi nie wystarczy.

I co, ma to być argument przeciw? W którym miejscu?
Nie rozumiesz tego? Uchhhh. To przykre.
Zatem jak krowie na rogu: to, że ktoś powoływał się na honor przy mordowaniu dziewczyny, która nie chciała pójść za mąż za faceta, którego jej ustalono o niczym nie świadczy. jesteś chipisowskim fanatykiem przyjmującym za dogmat tezę, że ożenet z "miłości" jest zawsze lepszy niż ożenek ustawiony przez rodziców. Oczywiście nie ma żadnej przyczyny by tak twierdzić, ale fanatyk się nie zastanawia tylko twierdzi. Oczywiście jako fanatyk nie jesteś w stanie zrozumieć zwyczajów, które wyrosły z zasady sprzecznej z jakimkolwiek z twoich dogmatów. Zwyczaj jest bardzo stary i zapewne został zastosowany w społeczności bardzo tradycyjnej. Ty - jako fanatyk nie jesteś w stanie zrozumieć ani samego zwyczaju, ani parcia to jego stosowania ani nawet tego, że zasada nie poparta sankcją nie działa. Ta rodzina najwyraźniej uważa, że małżeństwo ustawione byłoby dla dziewczyny i jej rodziny najlepsze oraz, że nie podporządkowanie się temu dogmatowi jest zbrodnią, za którą obowiązuje jedna tylko kara.
Ja też uważam, że lepszym wyjciem by było, że gdyby jakiś pajac mnie obraził, to ja wyzwałbym go na pojedynek i pozbawił uszu niż składać pozew do sądu a następnie udowadniać przed zblazowynymi staruszkami, że zachowanie oponenta było naganne. Ale ja jestem troglodytą wierzącym w honor a nie "postępowym", "humanitarnym" i politycznie poprawnym pajacem. Żyjemy w dwóch różnych światach. My i oni. My możemy ich oceniać jeżeli nie podobają się nam ich zwyczaje ale też nie możemy podawać tego w formie rozideologizowaniem. Innymi słowy można się z kimś nie zgadzać, ale nie można nie uszanować tej odmienności (czyli dopuszczalna jest neutralność negatywna a czasami nawet pozytywna ale nie bezpośrednie zwalczanie, popieranie lub obojętność).

19.07.2006
13:00
[94]

Kharman [ ]

Attyla -->

Ty nadal twierdzisz, że jeżeli paru księży nie rozumie szkodliwości wypowiadania sądów wartościujących w polityce to nie jest to oznaka dążeń chrześcijaństwa czy nawet Kościoła Katolickiego a ich prywatny wyskok?


Dobra, odstawmy adefiniowalne wartości absolutne na bok i załóżmy że geje chcą prawa spadkowego bo jest im po prostu potrzebne żeby sobie zycie ułatwić. I co wtedy stoi na przeszkodzie? Czyżby adefiniowalne wartości absolutne których użyjesz aby postawić tamę gejowskim partykularnym interesom?

A chociażby to, że min wynikiem tych chipisowskich pierdół jest ostry kryzys demograficzny zachodu...

I to wszystko przez homoseksualistów?

Staliby obok, gdyby siadając na kije od szczotek nie robili z tego ideologii...

Jakbyś ty ze swojego trybu życia ideologii nie robił. A nie, prawda ty jesteś bastion tradycji, zero ideologii.

How long? Gdybym miał cierpliwość czekać, to bym się z tobą założył.


Możemy się założyć, ja z tego forum jakoś nie zamierzam rezygnować, ty chyba też nie więc o ile nie bedzie jakichś światowych kataklizmów to możemy poczekać i zobaczyć jak będzie.

Nie ma tu żadnej pomyłki. Pisząc o "karierze" na myśli miałem wszelkie motywy związane z pracą zawodową, majątkiem itp.

Czyli co? Dążenie do osiągnięcia statusu materialnego który pozwoli bezproblemowo wychować dziecko (ci) na jakimś poziomie jest złą karierą? W przeciwieństwie do dobrego mnożenia się jak króliki i korzystania z pomocy społecznej bo nie starcza.
Oczywiście nie jest to jedyny motyw mojej pracy zawodowej.

A ty dalej swoje. Ten "zarzut" dotyczy umów o pracę na standardowych zasadach a nie "godzinówki".

Nadal nie widzę powodu dla którego kobieta miałaby otrzymywać niższa pensję od mężczyzny. W końcu stała miesięczną pensję też dostajesz za miesiąc a nie na miesiąc. Jeżeli ktoś w miesiącu nie wyrobił się z obowiązkami to mu się obcina pensję a nie karnie z góry ustala niższą bo pewnie nie będzie mogła kiedyś tam pracować. Kwestia warunków kontraktu.

Jakiś powód czy wystarczy ci wydanie sądu ocennego bez najmniejszego uzasadnienia? W każdym razie mi nie wystarczy.

To jest życie: Nie wiem jak ty ale ja dostaję pieniądze za wykonaną pracę i nie widzę powodu aby kobieta która wykona to samo i tak samo miała dostać za to mniej pieniędzy.

A to twoje samochodowe porównanie: Chyba że w twojej firmie pracownicy dostają pieniądze z góry za kontrakt i są od tej sumy odjęte wszelkie statystyczne chorobowe, pępkowe no i potencjalna statystyczna ciąża. Tylko to jakiś dziwny system, nie mający wiele wspólnego z rzeczywistością.

Zatem jak krowie na rogu: to, że ktoś...

Jak ktos przyjeżdża z do Anglii z Pakistanu i płodzi tu dzieci i je wychowuje to musi się liczyć z tym że Anglia wywrze wpływ na dzieci i juz niekoniecznie muszą one zgadzać się z tradycjami rodzinnymi. I nie chodzi tu o dogmaty a o prosty fakt że kobieta w takiej rodzinie musi się podporządkować woli rodziny a facet już nie, jakos nie słyszałem o honorowych mordach nieposłusznych synów. Jakoś tak dotyka to wyłącznie kobiet.

19.07.2006
13:18
[95]

Kharman [ ]

sorry cos mi się posypało przy kopiowaniu treści

Ty nadal twierdzisz, że jeżeli paru księży nie rozumie szkodliwości wypowiadania sądów wartościujących w polityce to nie jest to oznaka dążeń chrześcijaństwa czy nawet Kościoła Katolickiego a ich prywatny wyskok?


Księża są przedstawicielami organizacji jaka jest KK, w momencie kiedy wypowiadaja słowa ubrani w sutannę nie są to słowa Piotrka Kowalskiego tylko księdza Piotra. Ja mam stały kontakt z klientem jeżeli ja cos zawalę podczas pracy to raz: ja zostanę oceniony, dwa: opinia zostanie przeniesiona na cała firmę. Tak to działa.

Na te tematy rozmawialiśmy nie raz i nie dziesięć...

Dobra, odstawmy adefiniowalne wartości absolutne na bok i załóżmy że geje chcą prawa spadkowego bo jest im po prostu potrzebne żeby sobie zycie ułatwić. I co wtedy stoi na przeszkodzie? Czyżby adefiniowalne wartości absolutne których użyjesz aby postawić tamę gejowskim partykularnym interesom?

20.07.2006
11:16
[96]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Dobra, odstawmy adefiniowalne wartości absolutne na bok i załóżmy że geje chcą prawa spadkowego bo jest im po prostu potrzebne żeby sobie zycie ułatwić. I co wtedy stoi na przeszkodzie?
Nic. Wystarczy napisać testament.

I to wszystko przez homoseksualistów?
Napisałem i chipisowskich pierdółach. W to wpisuje się "rewolucja" sexualna i cała reszta spadku po chorych umysłowo "dzieciach kwiatach".

Jakbyś ty ze swojego trybu życia ideologii nie robił. A nie, prawda ty jesteś bastion tradycji, zero ideologii.
Nie jestem żaden bastion. Jestem normalnym facetem mającym normalną rodzinę. To tego nie trzeba żadnej ideologii tylko dobre wychowanie. Nie narzucam swojego stylu życia nikomu i nie pozwalam, by ktokolwiek narzucał mi swój styl życia. Nikogo nie epatuję swoimi gustami i preferencjami (w tym erotycznymi) i od innych żądam tego samego. To chyba nie zawiele?

Możemy się założyć, ja z tego forum jakoś nie zamierzam rezygnować, ty chyba też nie więc o ile nie bedzie jakichś światowych kataklizmów to możemy poczekać i zobaczyć jak będzie.
Nie ma sprawy.

Czyli co? Dążenie do osiągnięcia statusu materialnego który pozwoli bezproblemowo wychować dziecko (ci) na jakimś poziomie jest złą karierą?
Rób co chcesz. To twoje życie i zwój problem. Ale w chwili, kiedy uznasz, że już cię "stać" na dziecko a okaże się, że do tego wniosku doszedłeś za późno nie miej do nikogo poza samym sobą pretencji. W każdym razie póki będzie utrzymywał się komunistyczny system ubezpieczeń społecznych, to za cholerę nie wiem, kto będzie pracował na twoją emeryturę.

W przeciwieństwie do dobrego mnożenia się jak króliki i korzystania z pomocy społecznej bo nie starcza.
A co? Pomiędzy tymi skrajnościami nic nie ma? Możesz być albo lumpem "produkującym" dzidziusie masowo albo "yntelygentem" nie "produkującym" ich wcale? Model 3+2 jest taki zły?

Nadal nie widzę powodu dla którego kobieta miałaby otrzymywać niższa pensję od mężczyzny.
No cóż... U okulisty po 3 próbach uznali by cię za ślepca lub kogoś, kto ma poważną wadę wzroku. W każdym razie jeżeli siedząc za kierownicą samochodu zabiłbyś przechodnia to nie sądzę, żeby sąd uznał za okoliczność łagodzącą twoją ślepotę.

Kwestia warunków kontraktu.
Wiesz - wogóle cię nie rouzumiem. W jednym miejscu stawiasz światu zarzut zbyt swobodnego kształtowania stosunku pracy a w innym się na po powołujesz. Może się zdecyduj. Ja nie widzę problemu w tym, że ktoś chce płacić kobietom tyle ile facetom. To jego firma, jego pieniądze i jego sprawa. Mnie nic do tego. Tylko ty łaskawie zezwól rządzić się po swojemu w prywatnych firmach prywatnym osobom. To ich firmy, ich pieniądze i ich sprawa.

Jak ktos przyjeżdża z do Anglii z Pakistanu i płodzi tu dzieci i je wychowuje to musi się liczyć z tym że Anglia wywrze wpływ na dzieci i juz niekoniecznie muszą one zgadzać się z tradycjami rodzinnymi. I nie chodzi tu o dogmaty a o prosty fakt że kobieta w takiej rodzinie musi się podporządkować woli rodziny a facet już nie, jakos nie słyszałem o honorowych mordach nieposłusznych synów.
A ja myślę, że każda rodzina ma prawo żyć wedle własnych tradycji. Chore dążenia idiotów do kontrolowania wszystkiego i wszędzie nie prowadzą do niczego dobrego. Nigdy. Nawet jeśli motywy są dobre. Taka jest rzeczywistość. Jesteś fanatykiem i przez to nie dostrzeżesz problemów, nawet jeżeli ugryzłyby cię w dupę. Tyle, że to nie zmienia niczego poza tym, że jako ślepiec nie powinieneś się wypowiadać o kolorze nieba.

Jakoś tak dotyka to wyłącznie kobiet.
jakoś tak jeżeli facet zapłodni panienkę, to z dzieckiem zostaje panienka a nie facet. teraz jest łatwiej żyć i samotna panienka ma szansę dać sobie radę ale tradycje chroniące ją przed jej własną nieodpowiedzialnością powstały nieco wcześniej i nikt nie może zagwaratować, że nie okażą się konieczne w niedalekiej przyszłości. Wystarczy globalny kryzys ekonomiczny spowodowany np. wojną na bliskim wschodzie albo znacznym ociepleniem klimatu. Wtedy samotna panienka z dzieckiem zdechnie z głodu, chyba, że będzie miała więcej szczęścia niż rozumu. W każdym razie o nadmiar rozumu nie należy jej posądzać, jeżeli doprowadziła do tego, że jako samotna osoba urodziła dziecko. Ci straszni Arabowie wymyślili jeszcze jedną "chorą" zasadę. Porzucona żona jest na utrzymaniu męża do końca życia lub ponownego wyjścia za mąż. Czekam na wyrazy potępienia.

Księża są przedstawicielami organizacji jaka jest KK, w momencie kiedy wypowiadaja słowa ubrani w sutannę nie są to słowa Piotrka Kowalskiego tylko księdza Piotra. Ja mam stały kontakt z klientem jeżeli ja cos zawalę podczas pracy to raz: ja zostanę oceniony, dwa: opinia zostanie przeniesiona na cała firmę. Tak to działa.
Tak to działa w firmie a nie Kościele. Kościół jest organizacją sformalizowaną, ale różnice doktrynalne nie raz i nie sto razy doprowadzały do shizm. Zatem pomimo twojego przyzwaczajenia do totalitarnych form zarządzania, powinieneś uwzględnić to, że nie wszyscy sypiają z portretem Stalina pod poduszką. Mały przykład. Całkiem niedawno była rozróba z Rydzykiem. Nie pamiętasz jakie były przewidywania? Jedno, że się ugnie i drugie, że się oddzieli. To tylko kwestia uznawania lub nie zwierzchnictwa papierza. Budynki sakrelne należą do gmin chrześcijańskich a nie papierza. Cała infrastruktura jest częścią większej całości ale częścią ekstremalnie samodzielną. Tak było, jest i zawsze będzie.

Czyżby adefiniowalne wartości absolutne których użyjesz aby postawić tamę gejowskim partykularnym interesom?
Dobro potomstwa normalnych ludzi wystarczy? W każdym razie z punktu widzenia sensu i racjonalności, to lepiej, żeby po pedale dziedziczyła jego rodzina niż jakiś inny pedał. Rodzina majątek ten może obrócić na korzyść dzieci - czyli przyszłości. Pedał majątek ten zmarnotrawi. Dlatego dziedziczenie beztestamentowe powinno trwać na dotychczasowych zasadach.

20.07.2006
13:03
[97]

Kharman [ ]

Attyla -->

Nic. Wystarczy napisać testament.

A dlaczego nie z automatu? Bo gej zmarnortawi? A jak jeśli mozna wiedzieć? Pewnie wyda na hedonistyczne orgie. Tylko czekaj, wydajac pieniądze na orgie w ten czy inny sposób gej bierze udział w obrocie dóbr i kto wie moze nawet jakiś heteroseksualista część tych pieniędzy dostanie, plus państwo jako podatki pośrednie.
Idąc dalej tokiem twojego rozumowania bezdzietne małżeństwa powinny zostać wyjęte spod tego prawa a ewentualny spadek powinien zostać przekazany rodzinie, bo oni przecierz zmarnotrawią.
Jak rozumiem rozdanie rodzinie wspólnie wygenerowanego przez homoseksualistów majątku jest jak najbardziej w porządku i nie stoi w sprzeczności z taką błachostką jak prawo własności?

Napisałem i chipisowskich pierdółach. W to wpisuje się "rewolucja" sexualna i cała reszta spadku po chorych umysłowo "dzieciach kwiatach".

Nie wiem czy sie orientujesz ale homoseksualizm istniał dośc długo przed hipisami. A ty tu stawiasz zarzut że gej jest winny całego zła współczesnego świata, pojawieniu się hipisów również. Jaka ci tak przeszkadza niski przyrost naturalny to powinieneś zrobić to co jeden kaznodzieja na Picaddily Circus, ile razy bym tam nie był on tam stoi i nawija o miłości Chrystusa (co ciekawe ma chyba wiernych słuchaczy którzy go wspierają, bo ma coraz lepszy sprzęt nagłaśniający, zaczynał od kiepskiego megafonu, a tera mikrofon i gustowny głosniczek). Zrób to samo stań sobie gdzieś na rogu i nawołuj ludzi do rozmnażania, może cię ktoś posłucha, ale nie mieszaj w to homoseksualistów.

Nie jestem żaden bastion. Jestem normalnym facetem mającym normalną rodzinę. To tego nie trzeba żadnej ideologii tylko dobre wychowanie. Nie narzucam swojego stylu życia nikomu i nie pozwalam, by ktokolwiek narzucał mi swój styl życia.

Nie wiedziałem że geje namawiaja heteroseksualistów do bzykania osób tej samej płci. Podłe szumowiny. Bo oprócz tego to tryb czy styl życia homoseksualisty nie różni się chyba specjalnie od twojego, z pominięciem rzecz jasna aspektów wychowawczo-opiekuńczych. Czy moze uważasz że wszyscy geje to narkomani, prostytutki, złodzieje no i coś tam trzeba by dodać ale mi weny zabrakło.

A co? Pomiędzy tymi skrajnościami nic nie ma?

Oczywiście że jest, ale zestawienie skrajności dużo lepiej wygląda.

No cóż... U okulisty po 3 próbach uznali by cię za ślepca lub kogoś, kto ma poważną wadę wzroku. W każdym razie jeżeli siedząc za kierownicą samochodu zabiłbyś przechodnia to nie sądzę, żeby sąd uznał za okoliczność łagodzącą twoją ślepotę.

Jestem porażony siłą twojego argumentu.

A tak na serio, kobieta i mężczyzna, te same stanowiska, ten sam zakres obowiązków, przepracowany miesiąc, taki sam nakład pracy, te same efekty, kobieta dostaje niższą pensję. Nie widzisz w tym nic niewłaściwego?

Wiesz - wogóle cię nie rouzumiem. W jednym miejscu stawiasz światu zarzut zbyt swobodnego kształtowania stosunku pracy a w innym się na po powołujesz. Może się zdecyduj. Ja nie widzę problemu w tym, że ktoś chce płacić kobietom tyle ile facetom. To jego firma, jego pieniądze i jego sprawa. Mnie nic do tego. Tylko ty łaskawie zezwól rządzić się po swojemu w prywatnych firmach prywatnym osobom. To ich firmy, ich pieniądze i ich sprawa.

Tu nie chodzi o kształtowanie stosunku pracy a o szowinizm jeżeli zgubiłeś temat. Oczywiście że firma nalezy do właściciela i on dyktuje warunki, ale to w najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi go oceniać jako szowinisty jeżeli za tą samą pracę kobietom płaci mniej, bo są kobietami.

A ja myślę, że każda rodzina ma prawo żyć wedle własnych tradycji. Chore dążenia idiotów do kontrolowania wszystkiego i wszędzie nie prowadzą do niczego dobrego. Nigdy. Nawet jeśli motywy są dobre. Taka jest rzeczywistość. Jesteś fanatykiem i przez to nie dostrzeżesz problemów, nawet jeżeli ugryzłyby cię w dupę. Tyle, że to nie zmienia niczego poza tym, że jako ślepiec nie powinieneś się wypowiadać o kolorze nieba.

Problemem jest to ze dziewczyna została zabita bo miała inne zdanie co do swojej przyszłości niz jej rodzina, ale ja sie pewnie nie znam i to żaden problem, ot folklor.

jakoś tak jeżeli facet zapłodni panienkę, to z dzieckiem zostaje panienka a nie facet. teraz jest łatwiej żyć i samotna panienka ma szansę dać sobie radę ...

Czy ty tu przypadkiem nie zakładasz, że każde małzeństwo czy związek nie przypieczętowane tradycją prędzej czy później się rozpadnie? Pogratulować.

Ci straszni Arabowie wymyślili jeszcze jedną "chorą" zasadę. Porzucona żona jest na utrzymaniu męża do końca życia lub ponownego wyjścia za mąż. Czekam na wyrazy potępienia.

Na zgniłym socjalistycznym zachodzie wystarczy że kobieta i mężczyzna mieszkaja razem pół roku (o ile pamięc mnie nie zawodzi), i po tym okresie kobieta nabywa prawa alimentacyjne, nie muszą nawet byc małżeństwem.

Tak to działa w firmie a nie Kościele.

Obraz danej organizacji w społeczeństwie jest kreowany przez jej członków, kościół wyjątkiem nie jest. Gdyby był to nie słyszałbym od katolickich znajomych o chwalebnych wyjątkach księży którzy zachowują się jak na księdza przystało.

20.07.2006
13:17
smile
[98]

Kharman [ ]

Attyla -->

Wiesz co? A propo ślepca, myslę zę zostałem własnie przez ciebie obrażony, jako ze mam solidna wadę wzroku uzycie przez ciebie określenia ślepiec wobec mojej osoby poczytuję sobie jako szydzenie z mojej przypadłości.

20.07.2006
14:50
[99]

eros [ elektrybałt ]

Attyla ----> Daj sobie spokoj. Zaloze sie, ze masz duzo ciekawszych i milszych rzeczy do zrobienia niz przekonywanie slepca o kolorach. Nie lepiej siasc gdzies w cieniu, ksiazke poczytac niz tracic czas na pisanie z kims, kto nie reaguje na zadne argumenty? Jesli ktos zbudowal sobie swiat wokol wlasnych obsesji, to bedzie sie ich trzymac kurczowo i w zaden sposob nie bedzie uznawac rzeczywistosci. Zdrowie zas to cenna rzecz i szkoda je tracic po proznicy...

21.07.2006
00:07
[100]

Kharman [ ]

eros --> pijesz do czegoś konkretnie czy tylko tak po Attyli powtarzasz?

21.07.2006
11:58
[101]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Eros - jeżeli za "coś milszego" uznać pisaninę o różnicach podatkowych pomiędzy darowizną a sprzedażą za baaaaaardzo niską cenę, to rzeczywiście mam:D A tak po ta zym, to w zasadzie jedyna rozrywka w robocie:D

Kharman

Wiesz co? A propo ślepca, myslę zę zostałem własnie przez ciebie obrażony, jako ze mam solidna wadę wzroku uzycie przez ciebie określenia ślepiec wobec mojej osoby poczytuję sobie jako szydzenie z mojej przypadłości.
Szkoda, że nie wiedziałem o twojej przypadłości. Wymaśliłbym coś innego. Np. fatalny słuch muzyczny:)

A dlaczego nie z automatu? Bo gej zmarnortawi?
Nie chodzi o marnowanie w sensie wyrzucanie w błoto, bo takie zasady, jakie mamy teraz też tego nie gwarantują. Chodzi o marnotrawienie w tym sensie, że majątek dzielony w ramach postępowania spadkowego służy zabezpieczeniu najbliższej rodziny. przede wszystkim tych, którzy wymagają opieki; tzn. kobiet i dzieci. Ja wiem, że w Ameryce podczas tonięcia statku woła się teraz nie "najpierw kobiety i dzieci!" ale "najpierw pedały, kobiety i dzieci", ale ja nie widzę powodu by zmieniać priorytety. Pedzie co do zasady są sami. Śmierć innego pedzia, jeżeli tak się przypadkiem sdanie (bo jakoś mie wierzę w "związki" dłuższe niż np. 0,5h - znam 2 pedziów a oni nie kryją się z częstotliwością zmian)

Jak rozumiem rozdanie rodzinie wspólnie wygenerowanego przez homoseksualistów majątku jest jak najbardziej w porządku i nie stoi w sprzeczności z taką błachostką jak prawo własności?
Przecież prawo spadkobrania jest przejawem szacunku dla własności. W końcu tak jak w kraju powszechnej szczęściliwości - Kraju Rad jedynym spadkobiercą może być państwo.
A - i nie słyszałem, by moi znajomi pedzie twierdzili, że posiadają, posiadali majkiś majątek wspólny z innym pedziem. W końcu przez tydzień czy miesiąc trudno zrobić majątek.

Nie wiem czy sie orientujesz ale homoseksualizm istniał dośc długo przed hipisami
seks też. Przez nich egoizm został podniesiony do pozycji dobra najwyższego.. Człowiek już nieszuka szczęścia w szczęściu najbliższych. Teraz własne szczęście jest wartością najwyższą. Przed nimici, którzy siebie stawiali nad wszystko byli potępianymi wyjątkami. Dzisiaj są normą. Dzisiaj każdy uważa, że może zrobić z własnym życiem, to co im się żywnie podoba, to to wyłącznie ich sprawa. Wtedy mieszano w to żonę, dzieci, rodziców itd.Teraz rozwód jest wynikiem nie otrzymania tego, czego się pożądało. Wtedy był to efekt rzeczywistego zła.

Bo oprócz tego to tryb czy styl życia homoseksualisty nie różni się chyba specjalnie od twojego, z pominięciem rzecz jasna aspektów wychowawczo-opiekuńczych.
No proszę - jaka "niewielka" różnica. "Tylko" aspekty wychowawczo-opiekuńcze. To brzmi tak jakby stwierdzić, że Hitler i Jan Paweł II byli identyczni z tym wyjątkiem, że JP II namawiał do miłości, a Hitler żerował na nienawiści. W sumie rzeczywiście: 2 nogi, 2 ręce i 1 glowa. Prawie tacy sami. Tylko jak to jest, że to "prawie" czyni taką różnicę?

Czy moze uważasz że wszyscy geje to narkomani, prostytutki, złodzieje no i coś tam trzeba by dodać ale mi weny zabrakło.
Mam gdzieś to kim są. Ich preferencje też są ich prywatną sprawą,. I chcę, żeby tak zostało.
I niemipuluj moimi odpowiedziami, bo doskonale pamiętam co napisałem. Poprzednim razem jak i zawsze mówiłem tylko, że to kto z kim sypia i czym się podmieca jest jego prywatną sprawą - i tak ma pozostać. Brzydzę się pedałami. Oni mogą si brzydzić ludźmi normalnymi. Ludzie romalni nie wychodzą na ulicę z wrzaskiem kobiety i mężczyćniw szystkich krajów łączcie się! Ludzie normalni nie czynią ze swej normalności żadnej zasługi. pedały czynią dokładnie na odwrót. Tak samo sprzeciwiam się nagłaśnianiu "rekordów" wytrzymałości deksualnej dziwek jak nagłaśnianiu zboczeń. Pedzie z własnego zboczenia czynią sobie sens własnej egzystencji. Ta odmienność jest dla nich tym czym genitalia dla ekschibicjonisty. A ja jestem na tyle normalny, że nie chcę oglądać zarówno ekschibicjonisty obnoszącego się ze swoimi genitaliami tak jak i pedziów obnoszących się ze swoim pedalstwem.
Normalne społeczeństwa mają zasady nienaruszalne - mające probiń najistotniejszych wartości. Bolszewicka zaraza zmieniła wartości. Teraz dąży do zmiany tabu. Dla mnie "prymitywne" wartości honoru, rodziny i obowiązku są najważniejsze i mam prawo sprzeciwiać się promowaniu zaprzeczenia tych wartości. Dla mnie tabu chroniące te najistotniejsze wartoci są ważne i nie pozwolę zastępowania tych tabu ich zaprzeczeniami.
W XIX w. zarzutem ośmieszającym czerwonych było stwierdzenie, że chcą, żeby żony były wspólne. Dzisiaj to już nie jest śmieszne. Dzisiaj oni dążą do likwidacji instytucji rodziny i małżeństwa. Wiadomo przecie, że ludźmi nie mającymi oparcia w rodzinie znacznie łatwiej sterować.

Oczywiście że jest, ale zestawienie skrajności dużo lepiej wygląda.
naprawdę? Tak się składa, że pomimo tego, że między skrajnościami coś jest, to zestawienie tylko tych 2 elementów usuwa między nimi wszystko. Taki zabieg zatem dzieli. Buduje przepaść między ludźmi posługującymi się takimi środkami. Dlatego, dwie skrajności postawione obok siebie są środkiem wyłącznie destrukcyjnym i pozbawionym treści.

A tak na serio, kobieta i mężczyzna, te same stanowiska, ten sam zakres obowiązków, przepracowany miesiąc, taki sam nakład pracy, te same efekty, kobieta dostaje niższą pensję. Nie widzisz w tym nic niewłaściwego?
A tak na serio, Polak w Polsce i Polak w UK, te same stanowiska, ten sam zakres obowiązków, przepracowany miesiąc, taki sam nakład pracy, te same efekty, kobieta dostaje niższą pensję. Nie widzisz w tym nic niewłaściwego?
Kontynuować takie beztreściowe i ideologiczne bzdury? Mogę w nieskończoność. Ale jeżeli jesteś takim ideologiem, to zarządaj od swojego pracodawcy obniżenia wynagrodzenia do kwoty, jaką otrzymywałbyś w Polsce. Zapomnij o innych cenach towarów i usług. Ważniejsza jest idea niż rzeczywistość. Ważniejsza jest "równość" niż sens.

Tu nie chodzi o kształtowanie stosunku pracy a o szowinizm jeżeli zgubiłeś temat. Oczywiście że firma nalezy do właściciela i on dyktuje warunki, ale to w najmniejszym stopniu nie przeszkadza mi go oceniać jako szowinisty jeżeli za tą samą pracę kobietom płaci mniej, bo są kobietami.
Wychodzi na to, że polscy pracodawcy są szowinistami, bo nie chcą płacić za pracę tyle ile płacą agiekscy pracodawcy. Olał warunki ekonomiczne i możliwości. Nie płacą tyle samo, więc są szowinistami.
Jesteś żałosny. A w swej żałosności śmieszny.

Problemem jest to ze dziewczyna została zabita bo miała inne zdanie co do swojej przyszłości niz jej rodzina, ale ja sie pewnie nie znam i to żaden problem, ot folklor.
Problemem jest to, że dziewczyna miała inne zdanie i nie chciała zrozumieć, że doświadczenie często skłania do wyborów innych niż dążenie za "chcę".Problemem jest to, że była młoda i niezdola uznać tego, że nie ma bladego pojęcia o życiu. problemem było to, że Arabusy osiedlające się na zachodzie nie asymilują się i kultywują swoje "śmieszne" i "prymitywne" zwyczaje miat poddać się "wyższości" kultury zachodu. Problemem jest to, że meches był równie nienawistny chrześcijanom co Żydom. Problemem jest to, że życie nie polega na wyborach pomiędzy dobrym i jeszcze lepszym.

Czy ty tu przypadkiem nie zakładasz, że każde małzeństwo czy związek nie przypieczętowane tradycją prędzej czy później się rozpadnie? Pogratulować.
Czy ty tu przypadkiem nie zakładasz, że w kulturze zachodu współżycie intymne występuje wyłącznie po ślubie? Pogratulować.

Na zgniłym socjalistycznym zachodzie wystarczy że kobieta i mężczyzna mieszkaja razem pół roku (o ile pamięc mnie nie zawodzi), i po tym okresie kobieta nabywa prawa alimentacyjne, nie muszą nawet byc małżeństwem.
W Polsce wystarczy 2 godziny. Ważne, by w tym czasie urodziło się dziecko. Tyle, że i w Polsce i na zachodzie niektórzy mężczyźni nie wstydzą się podjąć procesu o ustalenie ojcostwa. Arab wolałby sobie w łeb palnąć niż nie przyznać się do ojcostwa.

Obraz danej organizacji w społeczeństwie jest kreowany przez jej członków, kościół wyjątkiem nie jest. Gdyby był to nie słyszałbym od katolickich znajomych o chwalebnych wyjątkach księży którzy zachowują się jak na księdza przystało.
A co to znaczy "zachowywać się jak na księdza przystało?". Masz jakiesz szczegółowe zalecenia? Może napisz jaką ustawę albo co?
Widzisz - tak się składa, że bardzo żadko komuś, kto chodzi do świątyń przeszkadząją treści kazań. Co więcej - ludzie zwykle wolą, żeby zakanie dotyczyło czegoś bliskiego i namacalnego a nie obracało się bez końca w sferze abstrakcyjnych pojęć. Komu zatem przeszkadza to umieszczanie w kazaniach treści mało abstrakcyjnych? Przeszkadza zwykle takim jak ty. I prawdę mówiąc bardziej mi przeszkadza krytyka Kościoła czyniona przez bolszewika Żakowskiego niż twierdzenie, że PiS to cudo tego świata czynione przez księdza kretyna z mównicy.

22.07.2006
05:22
[102]

Kharman [ ]

Attyla -->

Nie chodzi o marnowanie w sensie wyrzucanie w błoto, bo takie zasady, jakie mamy teraz też tego nie gwarantują. Chodzi o marnotrawienie w tym sensie, że majątek dzielony w ramach postępowania spadkowego służy zabezpieczeniu najbliższej rodziny. przede wszystkim tych, którzy wymagają opieki; tzn. kobiet i dzieci. Ja wiem, że w Ameryce podczas tonięcia statku woła się teraz nie "najpierw kobiety i dzieci!" ale "najpierw pedały, kobiety i dzieci", ale ja nie widzę powodu by zmieniać priorytety. Pedzie co do zasady są sami. Śmierć innego pedzia, jeżeli tak się przypadkiem sdanie (bo jakoś mie wierzę w "związki" dłuższe niż np. 0,5h - znam 2 pedziów a oni nie kryją się z częstotliwością zmian)
Przecież prawo spadkobrania jest przejawem szacunku dla własności. W końcu tak jak w kraju powszechnej szczęściliwości - Kraju Rad jedynym spadkobiercą może być państwo.
A - i nie słyszałem, by moi znajomi pedzie twierdzili, że posiadają, posiadali majkiś majątek wspólny z innym pedziem. W końcu przez tydzień czy miesiąc trudno zrobić majątek.


Czekaj , na świecie żyje 6(?) miliardów ludzi, z tego o ile mi wiadomo jakieś 10% to homoseksualiści, żeby ci poprawić humor zawezimy to do 5% albo 1%, a co mi tam zróbmy z tego 0,5%, czyli ty na podstawie znajomości z dwoma gejami wypowiadasz kategoryczne sądy dotyczące przy okrojonej statystyce z grubsza licząc 30 milionów osób?

seks też. Przez nich egoizm został podniesiony do pozycji dobra najwyższego.. Człowiek już nieszuka szczęścia w szczęściu najbliższych. Teraz własne szczęście jest wartością najwyższą. Przed nimici, którzy siebie stawiali nad wszystko byli potępianymi wyjątkami. Dzisiaj są normą. Dzisiaj każdy uważa, że może zrobić z własnym życiem, to co im się żywnie podoba, to to wyłącznie ich sprawa. Wtedy mieszano w to żonę, dzieci, rodziców itd.Teraz rozwód jest wynikiem nie otrzymania tego, czego się pożądało. Wtedy był to efekt rzeczywistego zła.

Mozesz przybliżyć mechanizm na podstawie którego homoseksualiści wpłynęli na heteroseksualistów że ci drudzy wyniesli ten egoizm na piedestał?

A może ty jakieś trudne życie masz, bo w moim znakomita większość ludzi z którymi się zetknąłem, wyrażała chęć, rzec by można altruistycznej wręcz pomocy, większość z nich ma lub planuje założenie rodziny, kocha i szanuje rodziców, uwielbia spędzać z nimi święta, co więcej sięga do rodziców po rady, szanuje i kultywuje tradycje, jakaś relatywna rzeczywistość czy co?

Jak na kogoś kto ma w dupie miliony, strasznie ci na moralności tych milionów zależy.

Tylko jak to jest, że to "prawie" czyni taką różnicę?


Bo robisz z rozrodu główny wyznacznik wartości czyjegoś życia?

Poprzednim razem jak i zawsze mówiłem tylko, że to kto z kim sypia i czym się podmieca jest jego prywatną sprawą - i tak ma pozostać.

Czyli z żona spotykasz się wyłacznie w domu? Bo wychodząc razem z nią na spacer anonsujesz światu z kim sypiasz.

Pedzie z własnego zboczenia czynią sobie sens własnej egzystencji.

Chyba mamy jakieś odmienne doświadczenia znowu, jeżeli plotkary ode mnie z pracy maja rację to gej którego znam za głowny cel swojej egzystencji, w każdym razie zawodowej, czyni opieprzanie podwładnych przez telefon, nie znam go na płaszczyźnie towarzyskiej ale w pracy jakoś swoim homoseksualizmem nie epatuje, jakiś dziwny.

W XIX w. zarzutem ośmieszającym czerwonych było stwierdzenie, że chcą, żeby żony były wspólne. Dzisiaj to już nie jest śmieszne. Dzisiaj oni dążą do likwidacji instytucji rodziny i małżeństwa. Wiadomo przecie, że ludźmi nie mającymi oparcia w rodzinie znacznie łatwiej sterować.

Możesz przyblizyć sylwetki "onych", zawsze mnie intrygowało kto zacz?

naprawdę? Tak się składa, że pomimo tego, że między skrajnościami coś jest, to zestawienie tylko tych 2 elementów usuwa między nimi wszystko. Taki zabieg zatem dzieli. Buduje przepaść między ludźmi posługującymi się takimi środkami. Dlatego, dwie skrajności postawione obok siebie są środkiem wyłącznie destrukcyjnym i pozbawionym treści.


Aaaa... i wszystko jasne, tylko rodzi sie pytanie, co sie osiaga poprzez prezentowanie jednej skrajności?

A tak na serio, Polak w Polsce i Polak w UK, te same stanowiska, ten sam zakres obowiązków, przepracowany miesiąc, taki sam nakład pracy, te same efekty, kobieta dostaje niższą pensję. Nie widzisz w tym nic niewłaściwego?
Kontynuować takie beztreściowe i ideologiczne bzdury? Mogę w nieskończoność. Ale jeżeli jesteś takim ideologiem, to zarządaj od swojego pracodawcy obniżenia wynagrodzenia do kwoty, jaką otrzymywałbyś w Polsce. Zapomnij o innych cenach towarów i usług. Ważniejsza jest idea niż rzeczywistość. Ważniejsza jest "równość" niż sens.


Napisz że żartujesz, prooooszę...

Raz, co ci da porównanie zarobków w dwóch różnych gospodarkach? Absurd?
Dwa, oczywiście że cudownie by było gdyby gospodarka Polski równała się Angielskiej, jestem cały za.
Trzy, ty, człowiek prawy, honorowy, obowiązkowy, namawiasz do równania w dół, wstyd.

Wychodzi na to, że polscy pracodawcy są szowinistami, bo nie chcą płacić za pracę tyle ile płacą agiekscy pracodawcy. Olał warunki ekonomiczne i możliwości. Nie płacą tyle samo, więc są szowinistami.
Jesteś żałosny. A w swej żałosności śmieszny.


Jak wyżej. A i zgubiłeś temat, chodzi o nizsze zarobki kobiet w firmie a nie poziom rozwoju gospodarczego w róznych regionach świata.
Mozesz rozwinąć element żałości(?) w moich wypowiedziach, bo jakoś nie dostrzegam, chyba że ten tekst ma służyć li tylko zdeprecjonowaniu moich wypowiedzi w oczach forumowej konserwy która wnosząc po poście erosa, zaglada tu i czyta?

Problemem jest to, że dziewczyna miała inne zdanie i nie chciała zrozumieć, że doświadczenie często skłania do wyborów innych niż dążenie za "chcę".Problemem jest to, że była młoda i niezdola uznać tego, że nie ma bladego pojęcia o życiu. problemem było to, że Arabusy osiedlające się na zachodzie nie asymilują się i kultywują swoje "śmieszne" i "prymitywne" zwyczaje miat poddać się "wyższości" kultury zachodu. Problemem jest to, że meches był równie nienawistny chrześcijanom co Żydom. Problemem jest to, że życie nie polega na wyborach pomiędzy dobrym i jeszcze lepszym.


Czy to usprawiedliwia zabójstwo?

Czy ty tu przypadkiem nie zakładasz, że w kulturze zachodu współżycie intymne występuje wyłącznie po ślubie? Pogratulować.


A przepraszam mój błąd, nie wyklarowałem sytuacji, widzisz dziewczyna chciała się hajtnąć z muzułmaninem, uchodźcą z Afganistanu. Tylko nie sugeruj sie tym uchodźcą, nie oznacza to że mieszka pod mostem i żre trawę. Wielu z nich powodzi się wcale wcale.

W Polsce wystarczy 2 godziny. Ważne, by w tym czasie urodziło się dziecko. Tyle, że i w Polsce i na zachodzie niektórzy mężczyźni nie wstydzą się podjąć procesu o ustalenie ojcostwa. Arab wolałby sobie w łeb palnąć niż nie przyznać się do ojcostwa.

Skup się, kobieta nabywa prawa alimentacyjne, nie musi byc brzemienna, wystarczy że gorzej od swojego chłopa zarabia i obniży jej się standard życia po rozstaniu, i zdaje się że to działa w obie strony. O ile dobrze zrozumiałem Anglika który mi o tym opowiadał.

A co to znaczy "zachowywać się jak na księdza przystało?". Masz jakiesz szczegółowe zalecenia? Może napisz jaką ustawę albo co?
Widzisz - tak się składa, że bardzo żadko komuś, kto chodzi do świątyń przeszkadząją treści kazań. Co więcej - ludzie zwykle wolą, żeby zakanie dotyczyło czegoś bliskiego i namacalnego a nie obracało się bez końca w sferze abstrakcyjnych pojęć. Komu zatem przeszkadza to umieszczanie w kazaniach treści mało abstrakcyjnych? Przeszkadza zwykle takim jak ty. I prawdę mówiąc bardziej mi przeszkadza krytyka Kościoła czyniona przez bolszewika Żakowskiego niż twierdzenie, że PiS to cudo tego świata czynione przez księdza kretyna z mównicy


Znów się gubisz, nie chodzi o to co ja sądzę i co mi przeszkadza, a o to co ty napisałeś dobry hektar tekstu temu i czemu po raz kolejny przeczysz swoją obecna wypowiedzią.

24.07.2006
10:49
[103]

Attyla [ Flagellum Dei ]

czyli ty na podstawie znajomości z dwoma gejami wypowiadasz kategoryczne sądy dotyczące przy okrojonej statystyce z grubsza licząc 30 milionów osób?
1. pedzie są zjawiskiem tak powszechnym w krajach, w których ich zboczenie nie jest postrzegane jak zboczenie
2. takich krajów jak powyżej jest kilka zaledwie a w masie ludzi żyjących na ziemi to ułamek ułamka procenta
3. tych 2 pedziów zna znacznie więcej pedziów (w sumie to normalne - skoro obracają się między zwierzyną i łowcami)
4. związki dłuższe - jeżeli się zdażają są tak żadkie, że można to uznać za anomalię wśród tych ludzi. W sumie trudno się nawet dziwić - facet nie ma naturalnego dążenia do utrwalenia związku - skoro nie nosi i nie jest tak mocno związany z dzieckiem.

Mozesz przybliżyć mechanizm na podstawie którego homoseksualiści wpłynęli na heteroseksualistów że ci drudzy wyniesli ten egoizm na piedestał?
Mogę. Ale temat jest cholernie złożony i wymagałoby to bardzo wielu słów, których napisać zwyczajnie nie mam czasu. W każdym razie nie chodzi o naturalną koncentrację na samym sobie ale o modelu wychowynia, który się wykształcił w ostatnich czasach. Dawniej chłopaków wychowywano na ojców i mężów a kobiety na matki i żony. Dzisiaj jest to wręcz politycznie niepoprawne. Jeżeli w rozluźnieniu obyczajów lat 60-70 tych nie widzisz źródła tego stano rzeczy, to ja nie mam siły ujawniać oczywistości. Brak mi na to cierpliwości i energii (to ze względu na te cholerne upały)

A może ty jakieś trudne życie masz, bo w moim znakomita większość ludzi z którymi się zetknąłem, wyrażała chęć, rzec by można altruistycznej wręcz pomocy, większość z nich ma lub planuje założenie rodziny, kocha i szanuje rodziców, uwielbia spędzać z nimi święta, co więcej sięga do rodziców po rady, szanuje i kultywuje tradycje, jakaś relatywna rzeczywistość czy co?
Alternatywna rzeczywistość? Ile lat mają ci znajomi? Ilu z nich nie poprzestało na deklaracjach?

Jak na kogoś kto ma w dupie miliony, strasznie ci na moralności tych milionów zależy.
mnie po prostu te miliony interesują wyłącznie wtedy, gdy ma to lub może mieć wpływ na mnie i moją rodzinę.

Bo robisz z rozrodu główny wyznacznik wartości czyjegoś życia?
jesteś arogancki. Zapewne nie wiesz co mówisz - i dlatego ci to wybaczam. W każdym razie porozmawiamy ponopwnie wtedy, kiedy już będziesz tatusiem. Nie twierdzę, że pojmiesz wtedy na czym polega różnica pomiędzy ludźmi posiadającymi potomstwo i ludźmi bezdzietnymi, ale jeżeli tego nie zrozumiesz, to pozostanie mi wtedy tylko współczucie twoim dzieciom/dziecku

Czyli z żona spotykasz się wyłacznie w domu? Bo wychodząc razem z nią na spacer anonsujesz światu z kim sypiasz.
Wychodząc z nią i córką córką na spacer nie anonsuję swoich upodobań erotycznych. To tylko oczywista oznaka tego, że jestem częścią rodziny.

ale w pracy jakoś swoim homoseksualizmem nie epatuje, jakiś dziwny.
Ci moi znajomi też nikogo niczym nie epatują. Nie mówimy przecie o wszystkich pedałach, tylko pedałach twierdzących,, że nie ma demokracji bez pedalizacji.

Możesz przyblizyć sylwetki "onych", zawsze mnie intrygowało kto zacz?
A zerknij chociażby do Lalki. tam znajdziesz archetyp jednego z tych "owych".

Aaaa... i wszystko jasne, tylko rodzi sie pytanie, co sie osiaga poprzez prezentowanie jednej skrajności?
Złe pytanie. Ono powinno brzmieć:
tylko rodzi sie pytanie, co sie osiaga poprzez dostrzeganie jednej skrajności?

Napisz że żartujesz, prooooszę...
Napisz że żartujesz, prooooszę...

Raz, co ci da porównanie zarobków w dwóch różnych gospodarkach? Absurd?
No proszę - tu dostrzegasz absurd. To już dużo.

Dwa, oczywiście że cudownie by było gdyby gospodarka Polski równała się Angielskiej, jestem cały za.
Czyli, że jednak są obiektywne przyczyny powodujące różnicowanie płac? Niesamowite.

Trzy, ty, człowiek prawy, honorowy, obowiązkowy, namawiasz do równania w dół, wstyd.
Nikogo do niczego nie namawiam. Stosuję po prostu twoją demagogię do nieco innej materii (choć różnica może umykać - bo różnica polega w zasadzie nie na stosowaniu innych "wartości" ale na wyraźniejszych różnicach między pracodawcą angielskim i polskim niż pracodawcą zatrudniającym kobietę i mężczyznę. W każdym razie pocieszające jest, że przynajmniej tutaj widzisz różnice usprawiedliwiające to jawną "niesprawiedliwość".

Czy to usprawiedliwia zabójstwo?
O czym my rozmawiamy? o penalizacji zabójstwa czy może o koniecznych w warunkach trudnej egzystencji nakazach i zakazach - celowości zachowywania tabu?

A przepraszam mój błąd, nie wyklarowałem sytuacji, widzisz dziewczyna chciała się hajtnąć z muzułmaninem, uchodźcą z Afganistanu. Tylko nie sugeruj sie tym uchodźcą, nie oznacza to że mieszka pod mostem i żre trawę. Wielu z nich powodzi się wcale wcale.
Nie sądzę, żeby polskie panienki wyjeżdżające do tej "krainy szczęśliwości" tak gwałtownie poszukiwały ożenku z tego powodu, że lubią żreć trawę. W każdym razie nic ta informacja nie zmienia. Rodzice uznali, że dla pewnej dziewczyny najlepszy będzie chłopak A, bo znają go i jego rodzinę a ona ma ciągoty do chłopaka B, którego ani oni ani nawet ona samy nie zna. W każdym razie na tyle, by był w miarę przewidywalny. Mariaże ustalane przez rodziców czasami sprowadzały się doo handlo dziećmi. Nie zmienia to jednak faktu, że w ogromnej większości była to metoda zapewnienia córce bezpiecznej egzystencji. Oczywiście nie w skali mikro. Prawo nakazujące zabić dziewczynę, jeżeli nie ulegnie woli rodziców miało na celu odstraszanie innych panienek od podobnych zachowań: W innym przypadku ta norrma nie byłaby wspierana sankcją.

Skup się, kobieta nabywa prawa alimentacyjne, nie musi byc brzemienna, wystarczy że gorzej od swojego chłopa zarabia i obniży jej się standard życia po rozstaniu, i zdaje się że to działa w obie strony. O ile dobrze zrozumiałem Anglika który mi o tym opowiadał.
Źle go zrozumiałeś.

a o to co ty napisałeś dobry hektar tekstu temu i czemu po raz kolejny przeczysz swoją obecna wypowiedzią.
nie poszukuj sprzeczności tam gdzie jej nie ma. jesteś chory na manię mieszania skali mikro i skali makro. W skali mikro ludzie wiary i kleru i zakonni i cywilni występują w sprawach politycznych. W skali makro takiego zjawiska nie ma. Oczywiście abstrachując od naturalnego w opaństwach antywyznaniowych dążenia do obejmowania polityką kwestii etyki, moralności itp spraw znajdujących się od zawsze w kompetencjach wiary.

26.07.2006
12:10
[104]

Kharman [ ]

Attyla -->

1. pedzie są zjawiskiem tak powszechnym w krajach, w których ich zboczenie nie jest postrzegane jak zboczenie
2. takich krajów jak powyżej jest kilka zaledwie a w masie ludzi żyjących na ziemi to ułamek ułamka procenta


Czy to przypadkiem nie ty powoływałeś się dość dawno temu na twierdzenie że to że czegos nie widać nie znaczy że tego nie ma? To chyba było przy dyskusji o aborcji.

Realna ilość homoseksualistów zależy od poziomu akceptacji społecznej? Zdecyduj sie w końcu choroba, zboczenie czy moda? Nie pytam o orientację seksualną bo wiem że ta kategoria w przypadku homoseksualizmu dla ciebie nie istnieje.

4. związki dłuższe - jeżeli się zdażają są tak żadkie, że można to uznać za anomalię wśród tych ludzi. W sumie trudno się nawet dziwić - facet nie ma naturalnego dążenia do utrwalenia związku - skoro nie nosi i nie jest tak mocno związany z dzieckiem.

Są jeszcze lesbijki, też homoseksualne, i prawo spadkowe też by ich dotyczyło. Wnosząc po twojej kategoryzacji facetów jako jednostek antyrodzinnych, to w związku dwóch kobiet jest 200% dążenia do utrwalania związku.

Mogę. Ale temat jest cholernie złożony i wymagałoby to bardzo wielu słów, których napisać zwyczajnie nie mam czasu. W każdym razie nie chodzi o naturalną koncentrację na samym sobie ale o modelu wychowynia, który się wykształcił w ostatnich czasach. Dawniej chłopaków wychowywano na ojców i mężów a kobiety na matki i żony. Dzisiaj jest to wręcz politycznie niepoprawne. Jeżeli w rozluźnieniu obyczajów lat 60-70 tych nie widzisz źródła tego stano rzeczy, to ja nie mam siły ujawniać oczywistości. Brak mi na to cierpliwości i energii (to ze względu na te cholerne upały)

Znowu mam wrażenie życia w innej rzeczywistości, kiedy dorastałem w latach 80tych chłopaki zachowywały się jak chłopaki, dziewczyny jak dziewczyny, tzn my bawiliśmy się w "wojnę" a one w "dom", mój młodszy o 11 lat brat też jakoś narzekał na dziewczyny które chcą się w "dom" bawić, on w "wojnę" bawi sie w internecie przy Battlefieldzie. Nie czepiaj się że dość ogólnikowo napisane, ja też nie mam całego dnia żeby ci odpisywać.
I nadal nie widzę związku z homoseksualizmem, raczej narzuca się stwierdzenie że dzieki rozluźnieniu, jak twierdzisz, obyczajów homoseksualiści nabrali odwagi aby się ujawnić. Ale na pewno nie mam racji bo to wszystko przez tych złych gejów.

Alternatywna rzeczywistość? Ile lat mają ci znajomi? Ilu z nich nie poprzestało na deklaracjach?

Większość w okolicach 30tki lub starsza. Deklaracjach w sprawie czego? Życia rodzinnego? W tej chwili jak mnie wieści z Polski dochodzą, większość jest na drodze do utrwalenia związków, zostali ci którzy szukają swoich połówek. Pomocy? W mniejszym lub większym stopniu mi pomagali bez żądań rekompensaty, prosty niepisany układ ja pomogę ci teraz ty pomozesz mi najlepiej jak potrafisz kiedy będę tego potrzebował.

jesteś arogancki. Zapewne nie wiesz co mówisz - i dlatego ci to wybaczam.

Wiesz to jest tylko ogólne wrażenie jakie odniosłem z dyskusji z tobą, jak ktoś nie chce się rozmnażać jest automatcznie człowiekiem drugiej kategorii, no i rzecz jasna usiłujesz ideologizować rodzicielstwo poprzez wrzucanie tego procesu w worek pod nazwą "Walka o Przyszłość". To jest chyba podstawowoa różnica między nami ja sobie żyję a ty masz misję.

Wychodząc z nią i córką córką na spacer nie anonsuję swoich upodobań erotycznych. To tylko oczywista oznaka tego, że jestem częścią rodziny.

Czy to nie jest tak że ty jesteś częścią rodziny, a dwóch gejów czy dwie lesbijki na spacerze będą już epatować otoczenie swoimi upodobaniami?

Ci moi znajomi też nikogo niczym nie epatują. Nie mówimy przecie o wszystkich pedałach, tylko pedałach twierdzących,, że nie ma demokracji bez pedalizacji.

Potraktuj tamtych jak o przedstawicieli politycznych, politycy zawsze przesadzają i wyolbrzymiają.

A zerknij chociażby do Lalki. tam znajdziesz archetyp jednego z tych "owych".

A co mnie obchodzą archetypy, ja chcę wiedzieć kto teraz na moje przyszłe zycie rodzinne dybie. Nazwiska, organizacje itd, wiesz żebym był ostrzeżony jak by co.

Złe pytanie. Ono powinno brzmieć:
tylko rodzi sie pytanie, co sie osiaga poprzez dostrzeganie jednej skrajności?

Pytanie jest bardzo dobre bo mało kto wie co kto dostrzega, większość ludzi opiera się na tym co inni prezentują na zewnątrz.

No proszę - tu dostrzegasz absurd. To już dużo.
Czyli, że jednak są obiektywne przyczyny powodujące różnicowanie płac? Niesamowite.


Czy ty się wogóle zastanowiłeś jak pisałeś ten przykład? Co ma wspólnego sytuacja Polaka w UK z sytuacja Polaka w Polsce? Nic, poza faktem, że obaj są Polakami? Porównujesz sytuację w dwóch różnych gospodarkach kując z tego argument(?) przeciw porównywaniu zarobków w jednej firmie działającej w jednej gospodarce i różnicującej zarobki ze wględu na płeć pracownika. Gdzie sens? Poza tym zdajesz się postrzegać pracę jako dziwny twór ciągnący się hen w przyszłość. Błąd. Jeszcze raz powtórzę, pieniądze pracownik dostaje za wykonaną pracę, i nie widzę powodu aby kobieta miała dostać mniej pieniędzy bo kiedyś teoretycznie może być na macierzyńskim.

Nikogo do niczego nie namawiam. Stosuję po prostu twoją demagogię do nieco innej materii (choć różnica może umykać - bo różnica polega w zasadzie nie na stosowaniu innych "wartości" ale na wyraźniejszych różnicach między pracodawcą angielskim i polskim niż pracodawcą zatrudniającym kobietę i mężczyznę. W każdym razie pocieszające jest, że przynajmniej tutaj widzisz różnice usprawiedliwiające to jawną "niesprawiedliwość".

Różnica może umykać? Cały ten przykład to jedna wielka różnica.

O czym my rozmawiamy? o penalizacji zabójstwa czy może o koniecznych w warunkach trudnej egzystencji nakazach i zakazach - celowości zachowywania tabu?
Oczywiście nie w skali mikro. Prawo nakazujące zabić dziewczynę, jeżeli nie ulegnie woli rodziców miało na celu odstraszanie innych panienek od podobnych zachowań: W innym przypadku ta norrma nie byłaby wspierana sankcją.

Źle postawiłem pytanie, chodzi o to że facet w takie rodzinie za nieposłuszeństwo może oczekiwać rodzinnego ostracyzmu, a dziewczyna kosy pod żebro od tatusia. Taka drobna różnica, jak wcześniej wspomniałem folklor. Oczywiście ty w tym szowinizmu nie widzisz.

Źle go zrozumiałeś.


Nie sądzę, ale sobie jeszcze poszukam.

nie poszukuj sprzeczności tam gdzie jej nie ma. jesteś chory na manię mieszania skali mikro i skali makro.

Ja nie mieszam skal, dla mnie to jest jedna całość, nie widzę najmniejszego powodu aby to rozdzielać.
Obracając ten argment, można stwierdzić że przywódcy komunistyczni byli cacy bo w skali makro chcieli dobrze, to tylko w skali mikro podłe szeregowe szumowiny prześladowały i zabijały przeciwników politycznych.

26.07.2006
17:11
[105]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czy to przypadkiem nie ty powoływałeś się dość dawno temu na twierdzenie że to że czegos nie widać nie znaczy że tego nie ma?
To co napisałem miało dotyczyć ilości pedziów a nie ich istnienia wogóle. Przyjąłeś poprostu całkowicie błędne lub przynajmniej zupełnienie nieuprawnione założenie, że ilość pedziów w krajach europy zachodniej odpowiada procentowo ilości pedziów wszędzie..

Realna ilość homoseksualistów zależy od poziomu akceptacji społecznej? Zdecyduj sie w końcu choroba, zboczenie czy moda?
OK. Pedalstwo jest zarówno chorobą, jak zboczeniem a nawet modą. Prawie jak alkoholizm z tą różnicą, że alkoholizm zboczeniem raczej nie jest.

Są jeszcze lesbijki, też homoseksualne, i prawo spadkowe też by ich dotyczyło. Wnosząc po twojej kategoryzacji facetów jako jednostek antyrodzinnych, to w związku dwóch kobiet jest 200% dążenia do utrwalania związku.
Nie wiem. Żadnej lesbijki nie znam (przynajmniej nie zdaję sobie z tego sprawy), więc nie wiem jak tam u nich ze stałością. W każdym razie pozostałe spostrzeżenia dotyczące prawa spadkowego pozostają niezmienione. Instytucja ta ma chronić przede wszystkim interesy dzieci i matek. Reszta generalnie traktowana jest gorzej. I nie bez uzasadnienia. Jeżeli ktoś nie chce wyleczyć się z tej przypadłości, to musi liczyć się z konsekwencjami. Małżeństwo jest usankscjonowanym związkiem kobiety i mężczyzny. Rodzina zawiera dodatkowo potomstwo. Prawo spadkowe ma chronić majątek w obrębie rodziny i dążenie do usunięcia tego zastrzeżenia jest równoznaczne z twierdzeniem, że w razie katastrofy morskiej ratować należy przede wszystkiem pedałów, lesbijki, kobiety i dzieci. O ile specjalne traktowanie tych 2 ostatnich grup jest całkowicie uzasadnione, o tyle dodanie do tego pedalstwa tworzy tylko niebezpieczny precedens.

I nadal nie widzę związku z homoseksualizmem, raczej narzuca się stwierdzenie że dzieki rozluźnieniu, jak twierdzisz, obyczajów homoseksualiści nabrali odwagi aby się ujawnić. Ale na pewno nie mam racji bo to wszystko przez tych złych gejów.
Uparty jesteś. Już pisałem. Powtórzę zatem - ale to już ostatni raz. Przyczyną przewrotu obyczajowego nie są pedzie. Są tego elementem im skutkiem. Zaczęło się od odsłaniania coraz większych partii ciała na początku XX w.. Teraz panienki chodzą nago po plażach , pedzie ubierają się w strusie pióra i paradują po ulicach z napisem na czole "uwielbiam czopki" a pedofile organizują się politycznie i rządają obniżenia wieku współżycia do 12 lat. Co będzie potem? Nie wiem . Wiem jednak, że to się skończy, gdy ludność muzułmańska osiągnie takią ilość w państwa europejskich, że zacznie dyktować zasady obyczajowe.To zaś będzie początek końca kultury zachodu takiej jaką ją znamy. Nie wiem co będzie później ale chwilowo nie mam ochoty wysłuchiwać nawoływań muezina 5 razy dziennie. Wolę dzwony raz w tygodniu i od święta.

Skończę kiedy indziej

27.07.2006
10:09
[106]

Attyla [ Flagellum Dei ]

chapter 2:D

Większość w okolicach 30tki lub starsza
Mi chodziło o "altruistyczną wręcz pomoc". Ale cieszę się, że mają jeszcze odruchy zakłania rodziny.

ak ktoś nie chce się rozmnażać jest automatcznie człowiekiem drugiej kategorii, no i rzecz jasna usiłujesz ideologizować rodzicielstwo poprzez wrzucanie tego procesu w worek pod nazwą "Walka o Przyszłość". To jest chyba podstawowoa różnica między nami ja sobie żyję a ty masz misję.
Nie. Ja po prostu twierdzę, że o ile libertyarianizm jest modny i wygodny jednostkom, o tyle jest katastrofą dla całej społeczności. Abstrachuję już od kwestii ekonomicznych, bo lekarstwem na brak zdolności reprodukcyjnych jest import barbarzyńców zza limesu (co prędzej czy późnie spowoduje tylko zmianę superetnosu dominującego), ale chodzi tu przede wszystkim o to, żśe wszystkie dobre cechy rosną w człowieku dzięki kontaktowi z potomstwem. Wypieranie się "rozmnażania" jest wypieraniem się własnego człowieczeństwa w sensie dojżałości. Ktoiś, kto nie chce dzieci powiela tylko modę na wieczną niedojżałość. To zaś wiąże się z wiecznym brakiem odpowiedzialności.

Czy to nie jest tak że ty jesteś częścią rodziny, a dwóch gejów czy dwie lesbijki na spacerze będą już epatować otoczenie swoimi upodobaniami?
To jest tak. Zresztą nie chodzi o pojawianie się na ulicy dwóch facetów czy dwóch panienek. To nikomu nie przeszkadza. Ale publiczne lizanie się, obnażanie czy promowanie takich a nie innych postaw seksualnych to co innego. I nie ma znaczenia, czy liże się panienka i chłopak czy pedał z pedałem. Obydwa zachowania są naganne i godne potępienia.

Potraktuj tamtych jak o przedstawicieli politycznych, politycy zawsze przesadzają i wyolbrzymiają.
powiem tak - polityką może być kwestia np. penalizacji określonych zachowań a nie to co kto komu w żyć wtyka. Pedały nie są politykami do momentu, w którym publicznie zajmują się okolicami własnego odbytu. Wtedy są wyłącznie chorymi zboczeńcami.

A co mnie obchodzą archetypy, ja chcę wiedzieć kto teraz na moje przyszłe zycie rodzinne dybie. Nazwiska, organizacje itd, wiesz żebym był ostrzeżony jak by co.
Nie prowadzę listy "wrogów ludu". A w Lalce tym kimś jest Lisiecki

Pytanie jest bardzo dobre bo mało kto wie co kto dostrzega, większość ludzi opiera się na tym co inni prezentują na zewnątrz.
Z tego co mi zarzucasz nie reprezentuję niemal nic.

Co ma wspólnego sytuacja Polaka w UK z sytuacja Polaka w Polsce? Nic, poza faktem, że obaj są Polakami?
Co ma wspólnego sytuacja kobiety i mężczyzny? Nic, poza faktem, że oboje są ludźmi?

Źle postawiłem pytanie, chodzi o to że facet w takie rodzinie za nieposłuszeństwo może oczekiwać rodzinnego ostracyzmu, a dziewczyna kosy pod żebro od tatusia. Taka drobna różnica, jak wcześniej wspomniałem folklor. Oczywiście ty w tym szowinizmu nie widzisz.
facet, który się będzie szlajał nie poniesie wielkich tego faktu konsekwencji poza obowiązkiem alimentacyjnym. Kobieta zostaje często sama z dzieckiem, z którego to powodu zarówno ona jak i dziecko mają zasadniczo przesrane. Ją chędożył pies. Chodzi o dziecko. Im gorsza sytuacja ekonomiczna i cywilizacyjna tym sytuacja samotnej kobiety z dzieckiem gorsza. Dzisiaj jeszcze jest nieźle. Ale wystarczy kilka-kilkanaście lat takich upałów i cholera wie co będzie. W każdym razie lepiej zaszłachtować taką bezmyślną sukę niż dopuścić do tego, by konsekwencje jej huci ponosio niewinne dziecko.

Ja nie mieszam skal, dla mnie to jest jedna całość, nie widzę najmniejszego powodu aby to rozdzielać.
kpisz czy o drogę pytasz? Czyżbyś uważał, że gotowanie dla 1-2 osób jest tym samym co gotowanie dla 100-200 osób? Przecie obydwa zadania mieszczą się w granicach kucharzenia.

27.07.2006
10:45
smile
[107]

pasterka [ Paranoid Android ]

Attyla --> czemu robisz z mezczyzn bezmyslne malpy, ktore nie moga ponosic konsekwencji swojej chuci, podczas gdy kobiety moga? wlasnie ze wzgledu na dobro dziecka zarowno takiego "tatusia" jak i "mamusie" nalezaloby przycisnac, moim skromnym zdaniem.

27.07.2006
10:50
[108]

Attyla [ Flagellum Dei ]

pasterka
nie "nie mogą" ale zwykle nie ponoszą. Zapewne o tym nie wiesz ale kobieta tym min się różni od mężczyzny, że posiada macicę, gonady i pozostałe wyposarzenie pozwalające na powstanie życia i urodzenie dziecka. Oczywiście ideologicznie możesz dążyć do wypaczenia lub zakrzyczenia tej oczywsistej prawdy ale tym samym bądziesz tak samo śmieszna, jak pewien żydowski rewolucjonista z Żywotu Briana, który domagał się uznania jego prawa bycia kobietą.

27.07.2006
10:55
[109]

pasterka [ Paranoid Android ]

ale ja o tym doskonale wiem, dziwie sie tylko, jak ktos tak swiatly i prorodzinny moze zrzucac cala wine na jedna strone, pamietajac zapewne z biologii, ze do dziecka trzeba dwojga i to, ze jedno dalo (doslownie) ciala, nie usprawiedliwia tego drugiego.

27.07.2006
11:28
[110]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Ja nie pisałem o winie a o konsekwencjach. Winnym jest przede wszystkim męda facet, który zapłodni i porzcił. To jednak nie zmienia faktu, że konsekwencje ponosi kobieta.

27.07.2006
12:06
[111]

pasterka [ Paranoid Android ]

ja uwazam, ze oboje powinni pomyslec o konsekwencjach i teraz oboje powinni je ponosic dla dobra dziecka. uprzadzajac Twoja riposte, wiem jak jest teraz, i dlatego mysle, ze przyzwolenie na zabijanie nieposlusznych kobiet to de facto, przyzwolenie na to, by faceci wkladali na lewo i prawo, bo i tak konsekwencji nie poniosa.

08.08.2006
12:39
[112]

Kharman [ ]

Attyla

To co napisałem miało dotyczyć ilości pedziów a nie ich istnienia wogóle. Przyjąłeś poprostu całkowicie błędne lub przynajmniej zupełnienie nieuprawnione założenie, że ilość pedziów w krajach europy zachodniej odpowiada procentowo ilości pedziów wszędzie..

Na większości stron poświęconych homoseksualizmowi (z wyjątkiem religijnych bo tam homoseksualizm traktuje sie jak katar który można złapać bo pogoda zła), panuje stwierdzenie że około 10% każdej populacji jest homoseksualna czy się to komuś podoba czy nie, a to że ich nie widać na ulicy nie znaczy że nie istnieją. Podejrzewam że w średniowieczy racej nie było zbyt szerokiego przyzwolenia na zachowania homoseksualne, czy to znaczy ze homoseksualistów nie było?

OK. Pedalstwo jest zarówno chorobą, jak zboczeniem a nawet modą. Prawie jak alkoholizm z tą różnicą, że alkoholizm zboczeniem raczej nie jest.


To mamy kolejny problem, bo skoro jedni są chorzy jak twierdzisz to wypadałoby ich leczyć, ale co zrobić z tymi którzy poszli w homoseksualizm bo taka moda, leczyć ich nie ma za bardzo jak bo chorzy nie są, to ich wybór. No i jak odróżnic jednych od drugich? W końcu objawy są takie same.

Nie wiem. Żadnej lesbijki nie znam (przynajmniej nie zdaję sobie z tego sprawy)...

Co ma katastrofa morska do prawa spadkowego?

Uparty jesteś. Już pisałem. Powtórzę zatem - ale to już ostatni raz.

Szczerze, sporo par homoseksualnych widziałem i jakoś nikt w piórkach nie chodził, raczej średnia mody od gotów po klubowiczów.
Co do pedofilów, o co ci chodzi? Przecie zaledwie kilka setek lat temu 12 szły w mariaże i nikomu to nie przeszkadzało, renesans tradycji chcą zrobić a ty stajesz przeciw.
Muzułamanie: jeżeli uważasz że muzułamnie to jednolita masa to pogratulować, może to będzie to dla ciebie zaskoczenie ale są muzułmanie którzy jedzą wieprzowinę, są muzułmanie którzy pija wódkę z Polakami, odpadaja w przedbiegach ale piją, ogladaja też pornosy, co prawda jak ich o to zapytać to płonią się jak grzeczne panienki. I jakoś nie czuję sie przytłoczony ich kulturą.

Nie. Ja po prostu twierdzę, że o ile libertyarianizm jest modny i wygodny jednostkom, o tyle jest katastrofą dla całej społeczności.


Więc chyba jednak żyję w relatywnej rzeczywistości bo jakoś tego wyrzekania się potomstwa nie widzę, ani w Anglii ani w Polsce. Masa wózków z dziećmi, nierzadko rodziny z pięcioma sztukami przychówku... to pewnie Matrix.

To jest tak. Zresztą nie chodzi o pojawianie się na ulicy dwóch facetów czy dwóch panienek. To nikomu nie przeszkadza. Ale publiczne lizanie się, obnażanie czy promowanie takich a nie innych postaw seksualnych to co innego. I nie ma znaczenia, czy liże się panienka i chłopak czy pedał z pedałem. Obydwa zachowania są naganne i godne potępienia.

Co? Zazdrość cie zżera? Nie masz odwagi zrobić tego samego?

Nie prowadzę listy "wrogów ludu". A w Lalce tym kimś jest Lisiecki

Eeee... wykręcasz się.

Skończę wieczorem.



09.08.2006
03:16
[113]

Kharman [ ]

Kontynuując...


powiem tak - polityką może być kwestia np. penalizacji określonych zachowań a nie to co kto komu w żyć wtyka. Pedały nie są politykami do momentu, w którym publicznie zajmują się okolicami własnego odbytu. Wtedy są wyłącznie chorymi zboczeńcami.

Kto to sprowadza do seksu? Oni czy ty? Bo z tego co widze to oni mówia o formalizacji związków a ty sprowadzasz to do kopulacji.

Z tego co mi zarzucasz nie reprezentuję nie ma nic.


Cóż... oceniam cię po twoich wypowiedziach.

Co ma wspólnego sytuacja kobiety i mężczyzny? Nic, poza faktem, że oboje są ludźmi?

Hipotetyczna sytuacja numer 1: dwóch Polaków, jeden w Angli drugi w Polsce, dwa różne kraje, dwie różne gospodarki, dwaj różni pracodawcy, załóżmy ten sam zakres oobowiązków, pozornie pięcio czy sześciokrotnie wyższa pensja tego w Angli tylko dlatego że Polacy w Polsce bezsensownie przeliczaja funty na złotówki, nie biorąc pod uwage kosztów życia w Anglii, na oko trzy cztery razy wyższych niż w Polsce.
Hipotetyczna sytuacja numer 2: Dwoje Polaków w Polsce, kobieta i mężczyzna, ten sam kraj, ta sama gospodarka, ta sama firma, te same obowiazki i kobieta zarabia mniej.
Jaśniej się nie da.

facet, który się będzie szlajał nie poniesie wielkich tego faktu konsekwencji poza obowiązkiem alimentacyjnym. Kobieta zostaje często sama z dzieckiem, z którego to powodu zarówno ona jak i dziecko mają zasadniczo przesrane. Ją chędożył pies. Chodzi o dziecko. Im gorsza sytuacja ekonomiczna i cywilizacyjna tym sytuacja samotnej kobiety z dzieckiem gorsza. Dzisiaj jeszcze jest nieźle. Ale wystarczy kilka-kilkanaście lat takich upałów i cholera wie co będzie. W każdym razie lepiej zaszłachtować taką bezmyślną sukę niż dopuścić do tego, by konsekwencje jej huci ponosio niewinne dziecko.

Zaraz, czy ja to dobrze odczytuję? Kazdy związek nie uznany przez rodzinę czy tradycję, z automatu będzie porażką uczuciową, zostawi kobietę samą z dzieckiem, dogorywająca gdzieś w rynsztoku? A wszystkie pokropione przez księdza czy imana małżeństwa trwają w szczęściu przez dziesięciolecia ugruntowane tradycją? Tak to mam odczytywać czy znowu coś innego miałeś na mysli kreśląc te katastroficzne obrazki?

kpisz czy o drogę pytasz? Czyżbyś uważał, że gotowanie dla 1-2 osób jest tym samym co gotowanie dla 100-200 osób? Przecie obydwa zadania mieszczą się w granicach kucharzenia.

Cóż, codziennie biore udział w przygotowaniu posiłków dla jakichś 300 osób jak i gotuję w domu i zasadniczo proces jest ten sam (tyle że w pracy mam łatwiej bo w sieciowej gastronomii wiele procesów jest uproszczonych, a i ja nie robię proper obiadów, raczej coś w stylu zdrowszego fasfoodu), zaplanować ile składników potrzeba, zabezpieczyć odpowiednia ilość tychże, przygotować kuchnię, gotować i podawać. Ilość ma świadczyć o skali procesu? Przygotowanie jednego zamówienia nie odbiega niczym od robienia przeze mnie kanapek do pracy dla mojej dziewczyny. Czy może masz wizję gigantycznych kotłów z kaszą czy ryżem i patelni o średnicy dwóch metrów?

09.08.2006
14:18
[114]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Na większości stron poświęconych homoseksualizmowi (z wyjątkiem religijnych bo tam homoseksualizm traktuje sie jak katar który można złapać bo pogoda zła), panuje stwierdzenie że około 10% każdej populacji jest homoseksualna czy się to komuś podoba czy nie, a to że ich nie widać na ulicy nie znaczy że nie istnieją. Podejrzewam że w średniowieczy racej nie było zbyt szerokiego przyzwolenia na zachowania homoseksualne, czy to znaczy ze homoseksualistów nie było?
Znowu gadamy jak gęś z prosięciem. Ja o ilości a ty o istnieniu lub nie. Jeszcze raz powtarzam: nie jest kwestią sporną to czy pedalstwo istniało, ale to, jak wielkie jest to zjawisko. Ty przyjmujesz za dobrą monetę dane tworzone przez zaangarzowane organizacje w krajach, gdzie ruja i poróbstwo są "normalnym stylem życia" a ja to kwestionuję twierdząc, że jest pewna różnica pomiędzy potępianiem choćby ze świadomością, że potępiane zjawisko nigdy zupełnie nie zniknie a przyzwoleniem a nawet sprzyjaniem czy wręcz modą. Z pedalstwem jest jak z chorobami zakaźnymi: wystarczy, że panować będą korzystne dla nich warunki a będą rozwijać się ponad miarę a nawet w epidemie.

To mamy kolejny problem, bo skoro jedni są chorzy jak twierdzisz to wypadałoby ich leczyć, ale co zrobić z tymi którzy poszli w homoseksualizm bo taka moda, leczyć ich nie ma za bardzo jak bo chorzy nie są, to ich wybór. No i jak odróżnic jednych od drugich? W końcu objawy są takie same.
A co zrobić z alkoholikami, którzy zaczęli pić bo taka moda? Bo odmówić koledze kelicha to obciach?

Co ma katastrofa morska do prawa spadkowego?

09.08.2006
14:55
[115]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Co ma katastrofa morska do prawa spadkowego?
Zwykle to samo co metafora do rzeczywistości.

Co do pedofilów, o co ci chodzi? Przecie zaledwie kilka setek lat temu 12 szły w mariaże i nikomu to nie przeszkadzało, renesans tradycji chcą zrobić a ty stajesz przeciw.
O to samo co z pedziami.

Muzułamanie: jeżeli uważasz że muzułamnie to jednolita masa to pogratulować, (...) I jakoś nie czuję sie przytłoczony ich kulturą.
Bo jeszcze jest ich mniej. Chociaż już w tej chwili asymilacja jest zjawiskiem conajmniej wątpliwym. Tak jak we wczesnośredniowiecznym cesarstwie. Najpierw każdy barbarzyńca, któremu udało się osiedlić na ziemiach cesarstwa starał się jak najbardziej upodobnić do aochtonów. Potem zaczęli uważać, że ich kultura nie jest pod żadnym względem gorsza, niższa czy jak tego nie określić a na koniec zaczęli twierdzić, że wszystko co rzymskie jest słabe, dekadenckie i kwalifikujące się do wykorzenienia. To talko kwestia czasu.

Więc chyba jednak żyję w relatywnej rzeczywistości bo jakoś tego wyrzekania się potomstwa nie widzę, ani w Anglii ani w Polsce. Masa wózków z dziećmi, nierzadko rodziny z pięcioma sztukami przychówku... to pewnie Matrix.
Przecież tak bardzo lubisz dane statystyczne. Poszperaj zatem i dowiedz się jaki jest przyrost natruralny w Polsce. Matrix

Co? Zazdrość cie zżera? Nie masz odwagi zrobić tego samego?
Nooooooooo... Jak widzę - rozwinąłeś się ponad miarę. Może twoje IQ nie jest niebezpieczne i nie stanowi publicznego zagrożenia ale daruj sobie tak błyskotliwe odpowiedzi, bo ja ich nie pojmę w swoim zaściankowo-ograniczonym rozumku.

Kto to sprowadza do seksu? Oni czy ty? Bo z tego co widze to oni mówia o formalizacji związków a ty sprowadzasz to do kopulacji.
Przykro mi, ale nie mówią o formalizacji związków. Mówią o tzw. "nietolerancji" i "dyskryminacji". Żądają przeorientowania takich instytucji jak rodzina i wywrócenie do góry nogami wszystkiego, co oni uznają za wymierzone przeciw nim. A jeśli ma się nasrane pod sufitem, to w zasadzie wszystko może być wrogie. Wrogie jest to, że są nienormalni, wrogie jest to, że są zboczeni i wrogie jest to, że pedalstwo jako zjawisko daje możliwe do zaakceprowania skutki tylko w armii i więzieniu.

Jaśniej się nie da.
Ależ da się. Widzę, żeś w tej brytyjskiej kuchni nabawił się częściowej atrofii języka polskiego. Zatem dla przypomnienia:
porównanie to "figura stylistyczna składająca się z dwu członów połączonych wyrazami porównującymi (np. jak, jakby, niby, podobnie, niż, na kształt), mająca na celu wskazanie na podobieństwo pewnych zjawisk lub przedmiotów". Tu porównanie nie zostało zbudowane w ramach jednego zdania, więc wyrazy porównujące są czymś w rodzaju podmiotu domyślnego (tzn. to, że fizycznie w zdaniu ich nie znajdziesz nie znaczy, że ich tam nie ma).

Zaraz, czy ja to dobrze odczytuję? Kazdy związek nie uznany przez rodzinę czy tradycję, z automatu będzie porażką uczuciową, zostawi kobietę samą z dzieckiem, dogorywająca gdzieś w rynsztoku?
A co? chcesz poeksperymentować? Wiem . takie wiwisekscje bardzo wam - lewakom odpowiadają. A, że przy okazji badany obiekt przeniesie się na tamten świat, to przecie koszt waszych, pożal się Boże, "metod naukowych". Co nie budzi waszego sprzeciwu, bo kto by chciał by badany obiekt przeżył? Przecie, gdybyście chcieli, żeby przeżył, to byście go nie wiwisekcjonowali. To nie jest logiczne.

Cóż, codziennie biore udział w przygotowaniu posiłków dla jakichś 300 osób
Moje gratulacje. Ja jestem tylko prawnikiem i pracuję najwyżej z kilkoma ludźmi jednocześnie. Stąd to moje niezrozumienie. Oczywiście prawdą jeste przewiezienie 1 człowieka na odległość 100 km jest tak samo proste jak przetransportowanie miliona ludzi na odległość miliarda kilometrów, a każdy, kto twierdzi inaczej jest w błędzie.

09.08.2006
15:09
[116]

koobon [ Pretorianin ]

Atylla -> skąd ta nienawiść. Bardzo niechrześcijańska ta Twoja postawa.

Członek (przepraszam za wyrażenie) palestry kipiący nienawiścią zarówno rasową jak i religijną. Co za czasów przyszło mi dożyć. Kiedy planujesz rozpalenie stosów. I czy na początek wystarczą nieprawomyślne dzieła, czy może zaczniesz od "pedziów".

10.08.2006
03:05
[117]

Kharman [ ]

Attyla -->

Znowu gadamy jak gęś z prosięciem...

Błąd. Nie, jak wielkie. Jak widoczne.

A co zrobić z alkoholikami, którzy zaczęli pić bo taka moda? Bo odmówić koledze kelicha to obciach?

Kolejne z bezsensownych porównań? Czy może według ciebie homoseksualizm to coś w rodzaju uzależnienia. Czy może to następna metafora?

Zwykle to samo co metafora do rzeczywistości.


I jakież to podobieństwa w tych dwóch sytuacjach mam dostrzec?

O to samo co z pedziami.

Ależ Attyla! Tradycja, wie-lo-wie-ko-wa. Zarzucona jedynie przez jakiś tam postęp w zakresie pedagogiki i psychologii dziecięcej. Cóż to znaczy, co te naukowe głąby moga wiedzieć o pożytkach płynących z wczesnego zamążpujścia i rodzicielstwa.

Bo jeszcze jest ich mniej. Chociaż już w tej chwili asymilacja...

Mieszkam w dzielnicy w której większość stanowią mniejszośći. Jakieś cztery domy na lewo mam zdaje się centrum koraniczne czy coś w tym stylu, sto metrów na prawo świątynia(?) Sikhów, i ostatnie co można powiedzieć o ludziach których tam widuję to to że się zasymilowali z angielską kulturą. I jakoś nikt nikomu w droge nie wchodzi. Jakiś dziwny kraj.

Przecież tak bardzo lubisz dane statystyczne. Poszperaj zatem i dowiedz się jaki jest przyrost natruralny w Polsce. Matrix

Przejrzałem mały rocznik statystyczny na rok 2005 i z tego co widzę wskażnik dzietności wzrósł pomiędzy 2003 a 2004, co prawda w porównaniu z 2000 jest gorzej ale jeżeli tendencja się utrzyma to mozna opwiedzieć że zaczyna się wychodzenie z dołka demograficznego, co ciekawe współczynnik rośnie w miastach a maleje na wsi, czyli biorąc pod uwagę różnice w poziomie wykształenia, rozmnażaja się inteligentniejsi (duuuuuże uproszczenie ale osobiście guzik mnie to obchodzi, nie jestem naukowcem).
Więc jeżeli nikt nic nie zwali jakąś mała prawicową rewolucją to moze nie będzie tak źle. A nie przepraszam, prawica robi zamachy stanu.

Nooooooooo... Jak widzę - rozwinąłeś się ponad miarę.

Mam dwa wyjaśnienia na twoja niechęc do okazywania uczuć na ulicy, albo nadmiernie rozbudowałeś sobie tabu, albo wszedłeś w fazę stertyczałego upierdliwca któremu przeszkadza wszystko co nie mieści się w jego wizji swiata wykreowanej przez wybiórczo dobrane wspomnienia. Wiesz takie dziadki co wrzeszczą za dzieciakami że w ich czasach to porzundek był i on tak szybko na welocypedzie nie jeździł.

Przykro mi, ale nie mówią o formalizacji związków.

Wiesz jeżeli ja bym mowił o prawie do legalizacji mojego obecnego związku a ktoś taki jak ty mi wmawiał że mi to potrzebne tylko po to żeby kopulować to myslę że czułbym sie nieco dyskryminowany.

Ależ da się. Widzę, żeś w tej brytyjskiej...

Czy poza tą jakże błyskotliwą i kompletnie nieistotna definicją masz coś do dodania w temacie dyskryminacji płci w miejscu pracy?

A co? chcesz poeksperymentować? Wiem . takie...

???????????????????????????????????????????????????????
Którędy na Grunwald?

Moje gratulacje. Ja jestem tylko prawnikiem i pracuję najwyżej...


Czy chcesz czy nie, w jakiejś zapadłeś wsi to ksiądz stanowi jak wygląda chrześcijaństwo, on i jego trzódka. Góra, wierchuszka, ciało przewodnie, kapituła czy zwał jak zwał, ze swoimi dobrożyczeniowymi założeniami ma niewiele wspólnego z rzeczywistością, a rzeczywistośc ma ta przykrą przypadłość że zawsze kuleje.

10.08.2006
05:00
smile
[118]

Tofu [ Zrzędołak ]

Nie będę włączał się do dyskusji, podam tylko linka do programu wyjaśniającego jak to "tradycyjna" rodzina jest rzeczywiście tradycyjna...



Penn i Teller patrzą przez pryzmat Ameryki, ale problem jest uniwersalny. Tutaj krótkie podsumowanie odcinka z ich oficjalnej strony:

Family Values
There's a hysteria in America. A hysteria about what's become known as "the traditional family" and the desperate urgency to "save" it. And this rallying cry is not just coming from right wing conservatives and religious groups in the Red States (although, they're doing their share of tub-thumping.) The media (advertisers) and the government also have a vested interest in perpetuating the traditional concept of family: mother, father, two kids, dog and picket fence. But this hysteria is ignoring a key fact...

The "traditional family" is bullshit.

The traditional family structure may be for some, but it isn't for everyone. Shouldn't we stop trying to jam square pegs into round holes? Isn't it time for "Bullshit" to redefine the definition of "family?"


P.S. Jest też coś o homoseksualiźmie, a jakże ;)

10.08.2006
09:36
[119]

Kharman [ ]

Attyla --> Zdecydowanie powinieneś to obejrzeć.

A jeszcze co do mniejszości, znakomita wiekszość członków mojego Councilu wywodzi sie z mniejszości, czyli maja władzę i kuźwa nadal to wszystko funkcjonuje bez narzucania sobie wzajemnie kultury. Co prawda epatują swoimi tradycjami podczas jakiś festiwali tylko nie wiedzieć czemu nie odczuwam żadnej presji aby w nich uczestniczyć.

Edit; trochę wyciąłem.

10.08.2006
10:45
[120]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Obejżałem. Wrażenia mam mniej więcej takie jak po obejżeniu hitu ostatnich lat dotyczącego wojny w Iraq.

Gdybym miał dość czasu, pieniędzy i ideologicznego zacięcia, to zrealizowałbym filmy o identycznej konwencji jak przyjęta w załączonym przez Tofu, które udowodniłyby, że wszystkie wartości, jakimi ludzie kierują się w życiu to zwyczajny myth & bullshit. W końcu na tym polegało szkolenie sofistów, by udowadniać nieprawdziwość tez na pierwszy rzut oka oczywistych. Dlatego sądzę, że o ile takie podniecanie się propagandowymi i aktrakcyjnie skonstruowanymi lilmami telewizyjnymi mieści się w konwencji obecnej masskultury tworzonej dla chamusia w beretce z antenką i walonkach, o tyle nie powinno to raczej budzić niezdrowych reakji u ludzi, którzy z kufajką mają raczej nieczęsty kontakt.

Być może zatem na was robią wrażenia takie propagandowe bzdury, ale nie na mnie. Autor postawił sobie za cel wmówić widzowi, że małżeństwo, rodzina i takie tam, to totalne bzdury, zbiór kłamstw i przeinaczeń i inne takie. Ja jednak na takie coś odpowiadam zwykle mniej więcej tak:
Nie wszystkie rzeczy wartościowe muszą bać zawsze prawdziwe. Jest to honor, cnota i miłość. Ale mimo tego, że niekoniecznie musi to być prawda, to warto budować na tym swoje życie. Zatem mimo tego, że żyję zdaniem tych kretynów w kłamstwie i mitycznej rzeczywistości, to pozostanę tam, bo wolę lying live in fake happy family niż "prawdziwe życie" w burdelu. Cóż - kwestia gustu.

10.08.2006
15:39
[121]

eros [ elektrybałt ]

Glos w dyskusji:
Chesterton napisal, ze cywilizacja, ktora nie potrafi okreslic jednoznacznie rzeczy najbardziej podstawowych wkrotce upadnie. No i fakt, teraz prawdy oczywiste przeksztalcaja sie w sofizmaty, jedyne w co swiecie wierzymy, to w to co nam powie jakis naukowiec - to jest swiete, nic poza tym.

A tak nawiasem mowiac, filmik tak propagandowy, ze az glowa boli. Ci ludzie chyba rzeczywiscie u Moore'a musieli cos podpatrzec...

10.08.2006
20:19
[122]

Kharman [ ]

Attyla --> Tylko powiedz dlaczego tak uparcie twierdzisz że inni mają się do ciebie dostosować? I nie mogą sobie żyć wedle własnych upodobań, bo nie pasują one do twojej wizji świata?

11.08.2006
12:19
[123]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Bo nie jestem libertyarianinem:), bo wiem, że te kwestie, które podnoszę nie są wyłączną sprawą poszczególnych osób, bo wiem, że żadne z nas nie jest samotną wyspą na oceanie życia, ale, że wszyscy razem żajemy w jednej grupie, w której działanie osoby A ma wpływ na życie osób pozostałych. Wiem, że te "przeżytki" których bronię nie powstały w chorym umyśle jakiegoś popapranego kretyna ale w wyniku tysięcy lat doświadczeń i błędów. I dlatego, że wiem, że przechodzenie przez jezdnię w niedozwolonym miejscu często nawet przez całe życie nie musi konkretnej osobie przynieść szkody ale wiem, że każdego w każdym czasie spotkać to może. Libertyarianizm twierdzi, że nie ma powodu, żeby przechodził ulice po zebrach, skoro jego rodzice, i rodzice jego rodziców nigdy nie mieli wypadku samochodowego a ja twierdzę, że nic się nie stanie, jeżeli będzie przechodził ulice po zebrach bo wtedy prawdopodobieństwo tego, że osierocii dzieci, zostawi żonę i rodziców jest mniejsze a ruch nie będzie zakłucany przez nieodpowiedzialnych kretynów, którzy nie widzą nic poza własnym "ja".
Po za tym to ja mam w dupie, czy jeden konkretny palant będzie przechodił przez ulice w miejscach nie oznaczonych. Mnie interesuje tylko to, by zasada ta była respektowana przez ogólł i by ogół dostrzegał nieprawidłowość postawy palanta. Wtedy ten palant zapewnenie zmieni się diametralnie ale też istnieje pewność, że inni nie pójdą w jego ślady.

Z tego filmiku wynika, nie tylko to, że rodzina to bezsensowny mit nie mający najmniejszej wartości. Z tego filmiku wynika, że mężami i żonami szanującymi reguły są nudni, zblazowani i fałszywi hipokryci, którzy trwają w tym "przeżytku" mimo, że marzą o półnagich laskach pieszczących ich wyuzdanie albo półnagich chłopcach o muskulaturze Tarzana, wrażliwości Goethego czy Mickiewicza i opiekuńczości Matki Polki. Zaś ci, którzy wyzwolą się z tego sztucznego i ciasnego świata są cool - bo przecież leżeć samemu w towarzystwie trzech supermodelek to marzenie każdego samca. W każdym razie wynika z tego, że żyć chwilą nie bacząc na konsekwencje i lejąc z góry na odpowiedzialność i stałość jest świetnie i prawdziwie a każdy, kto okiełznuje własne instynkta jest nudnym dupkiem nie wiedzącym co to prawdziwie żyć.

11.08.2006
13:14
smile
[124]

Karrde [ Generał ]

W każdym razie wynika z tego, że żyć chwilą nie bacząc na konsekwencje i lejąc z góry na odpowiedzialność i stałość jest świetnie i prawdziwie a każdy, kto okiełznuje własne instynkta jest nudnym dupkiem nie wiedzącym co to prawdziwie żyć.

Nareszcie mogę sie z Toba zgodzić. Chyba pierwszy raz od kiedy czytam Twoje posty. :)

11.08.2006
14:15
[125]

eros [ elektrybałt ]

Gorzej Attyla. Ujawnia sie w tym filmiku hipokryzja liberalnego spojrzenia na rzeczywistosc. Otoz dazenie do doskonalosci, do idealu i piekna w ramach wartosci konserwatywnych jest zle (hmmm chyba takiego slowa nie ma w slowniku liberalnym), glupie, nudne i zalosne, natomiast liberalne dazenie do wolnosci za wszelka cene, do skompromitowanej rownosci wszystkich, do poprawnosci politycznej,choc ma skutki odwrotne do zalozen, to rzeczy szlachetne.
Podazajac zas za logika tfurcufff tego filmu mozna udowadniac, ze nie ma czegos/kogos takiego jak czlowiek, bo jeden potrafi byc zwyrodnialcem, a ten bije zone, a tamten uwaza ze jest kosmiczna superinteligencja, a ten jest taki, a tamten smaki. Poza tym nie widziano (poza Kaczynskimi) dwoch takich samych. Wiec szanowny konserwatysto usiadz na d... i udowodnij ze jestes czlowiekiem, skoro czegos takiego nie ma :P Albo ze popierasz tradycyjny model rodziny, skoro dwoch kacapow udowadnia, ze cos takiego rowniez nie istnieje...

11.08.2006
16:32
[126]

Kharman [ ]

Attyla -->

1. Twoje metafory są przeurocze ale niestety kompletnie do dupy. Porównywanie postaw życiowych do przestrzegania przepisów drogowych jest dokładnie tym samym co robisz przy kwesti legalizacji związków homoseksualnych, całą sprawę sprowadzasz do kopulacji.
2. Z filmu wynika tylko tyle że twój ukochany tradycyjny model rodziny to nie jedyna opcja która się sprawdza, i ze pieprzych farmazony zakładając ze sprowadzi to na ludzkość zgubę.
3. Zdaje sie że post [117] umknał twojej uwadze.

11.08.2006
18:00
[127]

Kharman [ ]

Attyla --> jeszcze jedno tak sobie przejrzałem stronki o libertarianizmie i z tego co tam wyczytałem to wynika że w zasadzie tylkow kwestiach moralno społecznych masz problem zeby sie do nich dopasować, cała reszta to w zasadzie twoje poglądy. Wiesz minimalne podatki albo wcale, moje pieniądze i moja emerytura to mój problem, niech sie rząd w moje zycie nie wtrąca.

A jeszcze: nikt tak dobrze nie zajmie się daną sprawą jak przedsiębiorca prywatny, państwo jest beznadziejnym managerem.

11.08.2006
18:40
[128]

Lutz [ Generał ]

eros - moze jestem dziwny ale tych dwoch kacapow mowi jakies sf, dlaczego ? ja tam jestem przecietny polak, teraz co prawda na wygnaniu, ale w polsce nie mialem w kregu moich znajomych (w sumie dosc rozrywkowe towarzystwo powiazane z mediami - czyli wydawaloby sie "trendy ekipa") zadnych homo zwiazkow, ulamek promila to znajomi znajomych lubiacy gwintowanko ale generalnie typowi hedonisci zyjacy dniem i imprezkami w gejowskich knajpach.

Problem zaczyna sie kiedy o marginesie marginesu zaczyna sie mowic jak o liczacej grupie spolecznej. Zastanawiam sie jak to jest wsrod znajomych osob z tego forum, moze ja po prostu trafilem(dobralem sobie) jakas taka specyficzna grupe niehomo, o normalnych (no bo to norma dla mnie i mych znajomych) opcjach na zycie. O dziwo tutaj gdize mieszkam, na zgnilym zachodzie rowniez kolosalna wiekszosc to "normalne" rodziny. Czy to czegos nie dowodzi ???

11.08.2006
20:30
[129]

eros [ elektrybałt ]

Lutz ----> Powiem Ci skad sie bierze tak duzo homo na zachodzie. Psychologia wyroznia cos takiego jak (na pewno pokrece nazwe, ale...) zaburzenia swiadomosci seksualnej. Osoby takie nie sa pewne tego swojej seksualnosci, swoich preferencji, wiec jak ich otoczenie uksztaltuje, jaka jest moda - tacy sa i oni. W latach 30-tych XX wieku byliby zwyklymi hetero i nie byloby zadnej sprawy. Stad sie tez bierze zagadnienie leczenia przez niektorych psychiatrow i psychologow zachodnich homo i nawrocenia na heterycznosc, stad sie bierze oburzenie roznych tam obroncow pozal sie Boze praw czlowieka, itede. Lepiej za to jest rozrozniac tzw. trzecia plec, co jest kompletna bzdura, bo co, lesbijki to czwarta? A pedofile to piata kolumna?

11.08.2006
20:43
[130]

eros [ elektrybałt ]

Jeszcze o filmie:
Zaskakujaca jest argumentacja narratora tej opowiesci, najpierw mianowicie dowiadujemy sie, ze pan X to wzorowy maz i ojciec, jego zona jest cudowna matka i zona, argumentu tego nie mozna podwazyc, bo widzimy jedynie oboje usmiechnietych jak do wsytepu w telewizji :P Potem natomiast dostajemy wiadomosc, ktora wydawaloby sie przeczy poprzedzajacej ja argumentacji - oboje zdradzaja sie wzajemnie. No, cud-miod. A wiec juz na samym poczatku dostajemy dowod silnej logiki autorow - najpierw mamy udowodniona teze, a dopiero pozniej znajac ja juz przechodzimy do dowodow, ktore nimi nie sa - cudowne zaiste. Idac dalej tym sladem moznaby twierdzic, ze Manson byl wzorowym obywatelem i moralnie swiecil przykladem, by nastepnie pokazac zdjecia zabitej zony Polanskiego i twierdzic, ze normalni ludzie tez robia takie rzeczy, a norma to w sumie bullshit...

11.08.2006
22:18
[131]

Kharman [ ]

eros --> zdaje się że ci logika kuleje, albo angielski, żeby mówić o zdradzie to związek "na boku" musi być ukrywany i co ważniejsze osoba zdradzana musi mieć tej zdrady poczucie, a tutaj masz przykład kiedy dwoje ludzi doszło do wniosku że są w stanie życ w swoim związku nie na zasadzie wyłączności, to była omówiona wspólnie decyzja jak w dalszej części filmu sami mówią.

Ale ty pewnie wiesz lepiej niż oni, co się w ich życiu dzieje.

11.08.2006
23:01
[132]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ---> Napisalem post ktory byl gdzies na 4 albo 5 akapitow, niestety komputer moich tesciow zaprotesowal i nie mam sily pisac tego od nowa. Wiec w skrocie.
1. Stan faktyczny jest zawsze taki sam bez wzgledu na to czy ujawniony czy ukryty. Zdrada jest zdrada niewazne czy ktos mi na to udzieli zezwolenia. Myslisz, ze jesli przysiegalem przed oltarzem byc wiernym to moge sobie tak urozmaicac za zgoda zony?
2. Spodziewalem sie takiej argumentacji po Tobie, jednak za dlugo jestem z moja zona, za duzo sie nasluchalem roznych psychologicznych tekstow, o relacjach w zwiazkach itp. zeby wierzyc w idee wolnych zwiazkow, takie kity to mozna pryszczatym wciskac, nie doroslym ludziom.
3. Jesli nie posiadasz jakichs rzeczowych materialow (prac psychologicznych, socjologicznych lub tez NORMALNEGO, nie propagandowego programu telewizyjnego) obalajacych "mit tradycyjnej rodziny" to nie musisz, a nawet prosze Cie bys mi nie odpisywal.

Aha, czyli jednak Manson byl wzorowym i moralnym obywatelem...

12.08.2006
01:09
[133]

Kharman [ ]

eros --> czekaj, on nie czuje się zdradzany, ona nie czuje sie zdradzana, to może ich kochankowie czują się zdradzani, tylko jakoś nie wyglądają. Czyli zdrada jest bo ty tak uważasz? Ale zaraz, przecierz przed ołtarzem ludzie przysięgają sobie wierność, uczcziwość małżeńską i to ze sie nie opuszczą aż do śmierci.
Wygladają na wiernych sobie, chyba że ty, tak jak Attyla związek homoseksualny sprowadza do kopulacji, takie pojęcia jak wiernośc sprowadzasz wyłącznie do sexu.
Z tego co widzę są wobec siebie uczciwi, powiedzieli sobie co im leży na wątrobie i doszli do takiego rozwiązania jakie widać.
Nie wyglądają na żyjących w separacji, i zdaje się że rozwodu tez nie brali.

Ale to pewnie tylko podły relatywizm nie mający nic wspólnego z adefiniowalnymi wartościami absolutnymi którymi zapewne są wierność itd...

Co do programu, podejrzewam że nawet jeśli twórcy zebrali by setkę antropologów, psychologów społecznych czy kogo tam którzy chórem by wygłosili treść tego filmu to i tak byś to uznał za propagandę. Nie mogę się pozbyć wrażenia że program byłby dopiero miarodajny gdyby był poprowadzony przez księdza lub jakiegos społecznika z Opus Dei który opierając sie, a jakże, o prawo naturalne przez pół godziny dowodziłby że tradycyjna rodzina to jedyny słuszny i obowiązujący standard. Oczywiście przy pytaniu co to jest prawo naturalne padło by że jest to adefiniowalna z definicji wartość absolutna i było by pozamiatane.

ad1. Jeżeli ty miałbyś ochote a żona się zgodziła to dlaczego nie? Ale ty nie masz ochoty więc ciebie to nie dotyczy, więc w zasadzie pytanie nieistotne.

ad2. Najśmieszniejsze jest to że to właśnie ludzie w średnim wieku najcześciej bawią się w swing lub otwarte zwiazki. Wiesz, dorośli. Pryszczaci, jak to szalenie delikatnie ujmujesz, na ogół sa bardzo zaborczy, jakieś 4-5 lat temu czytałem artykuł w którym przytaczano wyniki badań wedle których wraz z wiekiem oraz poziomem wykształcenia rośnie tolerancja dla róznej maści alternatyw. Przy czym jako główny czynnik wskazywano wykształcenie.

O widze że ty tez lubisz niedorzeczne porównania. Attyla nawet kiedys wyjasniał co to za konstrukcja w dyskusji, tylko ze dla mnie nadal pozostaje to gadaniem od rzeczy.

12.08.2006
17:04
smile
[134]

eros [ elektrybałt ]

Oj, Kharman, i myslisz, ze takich superargumentow nie przewidzialem piszac to co pisze? Nie mam sily Ci odpowiadac, bo widac nie rozumiesz pewnych rzeczy i tyle - sila Ci tego do glowy nie wtlocze. Nie znajduje jednak rozrywki w czytaniu takich bredni jakie tu piszesz, ani tez w odpowiadaniu na nie - nie jestem Attyla. Jeszcze tylko napisze, ze jesli myslisz, ze jesli ktos ma 50 czy wiecej lat to znaczy ze jest wewnetrznie dojrzaly, to ja wiecej definicji od Ciebie nie chce slyszec. Jesli nie potrafisz odroznic propagandy od powaznego programu naukowego, jesli uwazasz ze setka osob o watpliwej reputacji ma cos naprzeciwko autorytetu, to chlopie zyjemy w odmiennych rzeczywistosciach. Jesli zas uwazasz, ze taka definicja dobrego zwiazku jak z tego filmu moze byc poprawna i Twoja dziewczyna wie o tym i to jej odpowiada, to nawet mi jej nie zal, widzialy galy co braly. Zycze szczescia w zyciu, bede zagladal tutaj dalej zeby patrzec co tez Attyla napisze.

13.08.2006
00:40
[135]

Kharman [ ]

Oj, eros, jakżeś taki błyskotliwy i przewidujący to po co sie wogóle wysilasz i cokolwiek piszesz, przeanalizuj sobie wszytko w myslach, efekt będzie ten sam, a ja nie będę tracił czasu skoro i tak wiesz co napiszę.

Program nie jest naukowy, są w nim przytaczane opinie naukowców i wyniki ich badań, a program jest satyryczny. I jak już pisałem dowodzi że tradycyjna rodzina to nie jedyna opcja. Ale obawiam się że tego nie zrozumiesz. Znowu dał o sobie znać twój monopol na jedyne słuszne opinie.

Albo wiesz co? Poprowadź moja częśc tego wątku, przecież wiesz co chcę napisać więc to dla ciebie żaden problem, a ja sobie pogram w Obliviona i tylko zajrzę jak ci się wiedzie.

13.08.2006
04:24
smile
[136]

Kharman [ ]

Tak wogole to z ciekawości zajrzałem na stronki poświęcone prawomyślnemu spojrzeniu na homoseksualizm, przytaczają tam badania wedle których przeciętny związek homo trwa dwa lata a przeciętny homoseksualista ma w ciągu zycia 1000 partnerów seksualnych, wynika z tego ze statystycznie rzecz ujmując homoseksualiści są niemal nieśmiertelni, bo taki przeciętniaczek aby przeżyć te statystycznie usrednione 1000 zwiazków musiałby żyć 2000 lat, a i to przy załozeniu że współżycie zacząłby od niemowlęctwa.

Ale prawda jak to ładnie brzmi kiedy wrzucimy do jednego worka hedonistów uczestniczących w orgiach i ludzi którzy żyją w stałych wieloletnich związkach, i to sobie uśrednimy? Ale to oczywiście żelazne dane i zero w tym manipulacji, tzw miarodajna opinia.

13.08.2006
13:33
[137]

eros [ elektrybałt ]

Kharman --->
ad. post 1 Napisales juz to co chciales? Ok, teraz Ci powiem czemu wiedzialem czemu napiszesz tak, a nie inaczej. Wiem bo sam kiedys tak argumentowalem. Nie uwazam sie za nikogo szczegolnie wybitnego aby moc zgadywac mysli lub wyprzedzac tok rozumowania.

ad.post 2 Napisales juz wczesniej, ze seks mozna oddzielic od milosci, wiec nie rozumiem dlaczego miedzy tymi dwoma wypowiedziami widzisz sprzecznosc. Homo nie sa sobie wierni kiedy sa w zwiazkach i nie potrzebuja byc w zwiazku by sobie zaszalec. Podobnie zreszta jak czesc hetero, z tymze ze w tym wypadku czestotliwosc takich zachowan jest mniejsza. Proste i jasne? Swoja droga ciekawi mnie Twoje oddzielenie seksu od milosci, bo dla mnie mowic, ze sie kogos kocha i nie byc w pelni tej osobie oddanym to sprzecznosc. Nie rozumiem Twojej (a moze definicji ludzi z tego malzenstwa) definicji zwiazku, ale dla mnie oznacza on dzielenie wszystkiego, rowniez (a moze przede wszystkim) rzeczy najbardziej intymnych. Kiedy w te relacje wchodz osoby trzecie to zaczynaja sie komplikacje. Malzenstwo moze wtedy trwac, tylko co z takiego trwania, skoro wiez laczaca te dwie osoby opiera sie juz nie wspolnocie intymnych przezyc (nie tylko seksu, ale uczuc i odczuc), tylko na jakiejs niejasnej grze interesow czy korzysci. O milosci w takim wypadku mowy byc nie moze. Nie musisz mi wyjasniac laskawie, ze na tym swiecie zyja rozni ludzie i tym podobnych banalow, bo to wszystko wiem. Nie zmienia to jednak faktow, ze wszyscy jestesmy "skonstruowani" wg tego samego schematu, zwlaszcza w zwiazkach mamy zakodowany silny instynkt terytorialnosci. Mozna do tego podczepiac teorie ewolucyjne, mozna wyjasniac to z punktu widzenia psychologii, ale to jest niezmienne. Jestesmy ludzmi, nie zas postludzmi - tworami niezaleznymi od naszych podswiadomie wszczepionych schematow dzialan. Nie mozemy uwolnic sie od naszych cial, bo czynia one nas ludzmi, tak samo jak wady daja nam czlowieczenstwo. Nie znaczy to jednak, ze cielesnosc ma byc bezwzglednym wyznacznikiem naszych zachowan, a zachcianki czy chwilowe kaprysy motorem dzialania. Mimo wszystko podobnie jak Attyla wole myslec, ze jestem dobry dazac do wartosci, ktore uwazam za dobre i nie sa zalezne od mojego widzimisie, niz spelniac bez skrepowania zachcianki i czuc, ze jestem tylko niesiony przez prad moich slabosci.
Moge powiedziec, ze rozumiem to co nieraz piszesz, poniewaz w przeszlosci zdarzylo mi sie reprezentowaz podobne poglady, jednak teraz wydaja mi sie juz tylko egoistycznym spojrzeniem na swiat, ktore pozwala ksztaltowac go wedle niczym nie pohamowanej woli. Teraz takie poglady denerwuja mnie z powodow, korych sie zapewne domyslasz. I jesli bys tego nie wiedzial - mm szacunek do Ciebie jako czlowieka, nie mam do Twoich pogladow, jednak jak stoi w Pismie "po owocach ich poznacie". Poniewaz jednak nie moge poznac Cie po Twoich czynach, a poglady nie tworza czlowieka, to skonczmy te dyskusje. Z przyjemnoscia poczytalbym teraz co Attyla pisze.

Attyla ----> !!!

13.08.2006
13:43
[138]

Kharman [ ]

eros --> nie oddzielam seksu od miłości, ale nie widzę powodu aby kogos krytykować i potepiać skoro jest w stanie to robić bez uszczerbku dla wszystkich uczestniczących. Poza tym jezeli to znowu idzie o ta parę to nikt nie powiedział ze seks z kochankami uprawiaja wyłącznie dla seksu i nie ma tam uczuć.

A jezeli chodzi o ta pseudo statystykę to jeżeli przeprowadzić badania na związkach hetero i zaprezentować wyniki w taki sposób to wyszło by na to ze bijesz zone do nieprzytomności raz na pół roku bo tak wychodzi ze średniej.

Attyla odpowiada tylko w tygodniu, bo pisze z pracy.

13.08.2006
17:25
[139]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
1.
A czy istnieją jakiekolwiek metafory, które nie byłyby do dupy pomimo tego, że nie tworzą fundamentu do twoich urojeń?
2.
To, że istnieje coś takiego to właśnie twoje urojenie. Tylko nie konsekwentne jakoś, bo z tego co pamiętam, planujesz uczynić dziewczynę (sic!) swoją żoną (drugie sic!:D) Chyba, że ona ma być tylko tą "formalną" a w zanadrzu masz dwie jej koleżanki, które chętnie z wami spędzają weekendy.
3.
Rzeczywiście przeoczyłem ten duży post. Myślę jednak, że nie odpiszę już nań z tego powodu, że od pewnego czasu miast walczyć punktujemy wzajemnie swoje odpowiedzi. Chyba, że chciałbyś poznać moje zdanie na jakiś konkretny punkt to wtedy przez czas jakiś możemy o tym pogadać. nie za długi, bo we środę zabieram moją całą nieistniejącą, mityczną rodzinę na wakacje. Zapewne po to by to co nie istnieje umieścić w jakimś konkretnym, ontologicznie weryfikowalnym, układzie odniesień;O.

Co do libertarianizmu, to ja jestem osobą o poglądach konserwatywno - liberalnych. Konserwatywnych w sferze społecznej i liberalnej w sferze gospodarczej (chociaż też nie do końca). To, że nie mam dobrego zdania o libertarianiźmie w kwestii swobody obyczajowej czy instytucji społecznych w rodzaju rodziny nie znaczy, że muszę każde przyjmowane przez nich tezy odrzucać jak zadżumione. Zresztą ty masz dokładnie odwrotnie, tzn. jesteś tak libertyariański, że aż w porywach komunistyczny. Przyganiał zatem kocioł garnkowi.

Teraz co do zdrady.
Nie ma sensu na ten temat dyskutować. Ja i Eros jesteśmy osobami wyznającymi z grubsza tomizm, tj. pogląd dotyczący uniwersaliów, wedle którego istnieje stan, w którym materia i forma zlewają się w jedno (coś jak Amber u Zelaznego), w związku z czym każdy z ludzi posiada intuicję etyczną nieomylnie prowadzącą do tego fizycznie istniejącego, choć dla nas niedostępnego, ideału. W każdym razie dla nas istnieją takie rzeczy, które poddane działaniu relatywizmu okazują się fałszywe tak jak fałszywym okaże się teza o białości światła, jeżeli podejść do kwestii szczegółowo i rozbić je na poszczególne widma. Właśnie widma. Ty z twoim sposobem rozumowania jesteś w stanie uzasadnić i etycznie uprawomocnić w zasadzie każdą tezę, czego widoczny dowód dałeś w wyinterpretowaniu twierdzenia, że istnienie lub nie zdrady uzależnione jest od naruszenia zaufania partnera. Tym samym absolutnie zignorowałeś to, co uznaję ja i zauważa ogromna ilość ludzi, tj. to, że rzeczywistość nie składa się albo z treści albo z formy ale z jednego i drugiego. W rozpatrywanej sprawie stwierdziłeś, że zdrady nie ma jeżeli partner/partnerka godzi się na takie lub inne zachowania zapominając o tym, że przysięga małżeńska dotyczy nie tyle przestrzegania wzajemnych uzgodnień ile zachowania pewnych konwenansów czy jak wolisz form. Odrzucając nie tylko wagę ale nawet istnienie formy prowadzisz do merytorycznego braku różnicy pomiędzy relacjami między prostytutką i jej alfonsem a żoną i jej mężem. Pogratulować postawy. W każdym razie przy takim podejściu do świata bardzo łatwo stwierdzić, że facet, który sprzedaje swoją żonę jest ok jeżeli ta żona godzi się na to (np. z powodu kiepskiej sytuacji materialnej).
Jakbyś ty na te sprawy nie patrzył to dla mnie i dla Erosa znaczenie ma zarówno treść jak i forma i utrzymywanie kontaktów płciowych z innymi osobami nawet za wiedzą i przyzwoleniem partnera będzie dla nas zdradą, i nie jest to alternatywna forma „dobrego związku” ale zwyczajny burdel na kółkach.

Zresztą wiąże się to z etycznymi podstawami a raczej ich brakiem dla tzw. „rewolucji seksualnej”. Oddzielanie fizyczności od uczuciowości prowadzi do określonych rezultatów czy tego chcesz czy nie. I nie są to sutki, które nawet przy największej dozie tolerancji można by uznać za dobre czy chociażby możliwe do zaakceptowania. Nie próbuję tu stwierdzić, że takie zjawiska jak zabijanie nienarodzonych dzieci nie istniały przez tą „rewolucją”. Próbuję powiedzieć, że to co wcześniej było powszechnie potępianym wyjątkiem teraz urasta do miary zasady a nawet do wyznacznika etycznej poprawności.

nie oddzielam seksu od miłości, ale nie widzę powodu aby kogos krytykować i potepiać skoro jest w stanie to robić bez uszczerbku dla wszystkich uczestniczących.
Pisałem o tym wielokrotnie ale powtórzę to jeszcze:
jest pewna różnica pomiędzy potępianiem pewnych zjawisk nawet jeżeli zdajemy sobie sprawę z tego, że wyeliminować je niepodobna i przyzwoleniem. Tak jest i w tej sytuacji. Zdarza się tak, że jakiś popieprzony maniak seksualny wraz ze swoją popieprzoną seksualnie żoną kotłują się na zmianę ze wszystkimi znajomymi i znajomymi znajomych za wiedzą i zgodą tego drugiego. Tego wyeliminować się nie da. Ale też nie da się wyeliminować tego, że nie wszyscy temporalni partnerzy/partnerki są osobami wolnymi, i że uczestniczą w tych orgiach za wiedzą i zgodą swoich ślubnych. Ale też stwierdzenie, że to nie wina tych maniaków jest, delikatnie rzecz ujmując, nie na miejscu. W końcu od zawsze funkcjonują dwa powiedzenia:
okazja czyni złodzieja
i
w tym cały ambaras, żeby dwoje chciało na raz.
Nawet zatem jeżeli sami nie są wobec siebie nieuczciwi, to nie można powiedzieć, że są uczciwi wobec świata, bo o ile kontaktują się z temporalnymi „mężami” czy „żonami”, to nie wymagają od nich pisemnego pozwolenia ich ślubnych do uczestniczenia w tych sprośnościach. Zresztą ten sam powód leży u źródła potępienia dla domów publicznych. I nie jest to porównanie do dupy bo takie „małżeństwo” różni się od burdelu jedynie tym, że w tym drugim przypadku obowiązuje stała taryfa za „obsługę” i że w tym drugim przypadku wchodzą tam tylko ci, którzy dokładnie wiedzą czego chcą i „przypadkowe” „przygwożdżenie” obcej kobiety spowodowane już to ogólnym nastrojem już to zbyt niską zawartością krwi w alkoholu nie wchodzi w grę. Zresztą z tego powodu takie „coś” (bo nie można nazwać tego małżeństwem mimo spełnienia warunków formalnych) jest czymś znacznie gorszym niż zwyczajny burdel.

Podsumowując – nie ma tu znaczenia to co ty robisz w swoim prywatnym życiu. Jeżeli uznajesz, że takie zachowania są ok, to oddzielasz miłość (ideę) od sexu (materii) i coraz bardziej przypadkowe ich połączenie w twoim czy innych prywatnym przypadku nie ma żadnego znaczenia.

15.08.2006
20:11
[140]

Kharman [ ]

Attyla -->
1. Twoje metafory na ogół zestawiaja rzeczy skoplikowane i czasem mocno pogmatwane takie jak postawa życiowa z prostackimi i rządzącymi się jasnymi regułami, jak przejść na pasach czy nie. I dlatego mi się nie podobają. A właśnie czy przypadkiem nie jest to w pewnym stopniu relatywizowaniem dość istotnych rzeczy poprzez trywializowanie? W końcu wybór; być konserwatystą czy libertarianinem to jak wybór przejść po pasach czy nie, przy czym konserwatyzm to oczywiście zgodne z przepisami przełażenie po pasach, bo w końcu to jedyna słuszna droga.

2. Co jest moim urojeniem? To że można żyć w "tradycyjnej" rodzinie i mimo to nie mieć nic przeciw żeby inni żyli jak im pasuje, o ile nie krzywdzą innych?

Co do zdrady, najwidoczniej jestem a-tomistą w tym zakresie. Oczywiście w moim związku sytuacja jak na filmie nie będzie miała miejsca bo nie jestem zdolny do takiej tolerancji (w zasadzie to nawet nie jest kwestia zdolności, ja nie chcę być tak tolerancyjny), ale nie widzę problemu aby tolerować takie zachowania u innych o ile faktycznie są oni zdolni do tego typu związków.

Być może jestem w błędzie ale z historii naszych dyskusji wyniosłem wrażenie że twoja rodzina odpowiada, raczej świeżemu, modelowi rodziny atomowej, czyli 2+1, z rodzicami pracujacymi. A tradycyjna, jak to ujmujesz, rodzina to raczej 2+3+pokojówka+niańka+lokaj+pies to wersja dla klasy średniej, dla klasy niższej to 2+10 i wszyscy w pracy.

Aco do postu [117] to mozemy pociagnąć kwestię statystycznej dzietności Polaków.
Widzisz ja w Polsce bywam raz na pół roku i z własnych obserwacji moge stwierdzić że za każdym razem widze więcej wózków z dzieciakami, ty mozesz tego nie dostrzegać bo nie masz tego skokowego kontaktu, dla ciebie to stały proces.

13.09.2006
23:38
[141]

Kharman [ ]

Tak jeszcze mi się skojarzyło w drodze do roboty, patrząc na wybory w Polsce nie tylko na wygranych ale i na frekwencję mozna śmialo założyc że znakomita wiekszośc Polaków chce po prostu, bardzo szeroko rozumianego spokoju i tego aby ktoś decydował za nich. Społeczeństwo nie chce doznawać ozdrowieńczego wpływu wyborów związanych z zabezpieczeniem opieki lekarskiej, emerytury, przyszlosci dzieci, chcą usłyszec że bedzie dobrze i że rząd sie sprawą zajmie i wprowadzi legislację, chcą mieć świadomośc że po iluśtam latach pracy dostaną emeryturę.
Jak tak patrze na to wszystko to mi wychodzi że jesteś ze swoim konserwatyzmem liberalnym w mniejszości. I epatujesz społeczeństwo... jak mozesz?

18.09.2006
08:57
[142]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

1. zadaniem metafory jest odniesienie się do rzeczywistości uproszczonej i wyraźnej, która nie pozostawia wiele miejsca do nadinterpretacji. Dlatego tak ostro przeciw temu protestujesz. Przyjmujesz po prostu antynaturalne (aintuicyjne) konstrukcje myślowe, których absurdalność w ten sposób najlepiej wykazać. Dokładnie w ten sam sposób rozwiązana została scena w Vabank II, gdzie przy przekraczaniu granicy kramer powiedział do niemieckiego celnika, że on polityką się nie interesuje, na co ten ostatni odpowiedział, że polityka interesuje się nim. W twoim podejściu do świata wyraźnie widać właśnie takie przekonanie o takiej własnej, świętej i nienaruszalnej "splendid isilation" i na bardzo krótką metę nie przyniesie ci ono raczej rozczarowań. Tyle, że nie chodzi tu o perspektywę kilku lat.

2. Twoim urojeniem jest owo przekonanie o nienaruszalności prywatności. Od czasów komuny świat idzie nie w kierunku nienaruszalności domowego sacrum ale coraz większego jego ograniczania. Pod pretekstem występowania incydentalnych, nieakceptowalnych zachowań w ramach tradycyjnych instytucji wprowadza się coraz więcej przepisów, które stopniowo rodzinną splendid isolation likwidują.

ale nie widzę problemu aby tolerować takie zachowania u innych o ile faktycznie są oni zdolni do tego typu związków.
OK Twoja sprawa. I zapewne nie przejmiesz się zanadto, jeżeli tego przekonania nie przyjmie w przyszłości twoja żona. Tu nie chodzi o zakazy i nakazy. Tu chodzi o brak okazji. To tak jak "walka" z korupcją za pomocą obojętności, bo w końcu ludzie dostrzegą bezsensowność tej drogi.

Być może jestem w błędzie ale z historii naszych dyskusji wyniosłem wrażenie że twoja rodzina odpowiada, raczej świeżemu, modelowi rodziny atomowej
Moja rodzina jest poza dyskusją. Ani ciebie nie powinna interesować ani ja nie muszę się z niczego tłumaczyć .

Widzisz ja w Polsce bywam raz na pół roku i z własnych obserwacji moge stwierdzić że za każdym razem widze więcej wózków z dzieciakami
A ja ostatnio byłem pierwszy raz w Hiszpanii, gdzie na plaży co druga kobieta była w stanie błogosławionym. Tymczasem po powrocie dowiedziałem się, że statystyki wykazują, że w Hiszpanii jest najniższy przyrost naturalny w Europie. Wrażenia kontra statystyki.

Społeczeństwo nie chce doznawać ozdrowieńczego wpływu wyborów związanych z zabezpieczeniem opieki lekarskiej, emerytury, przyszlosci dzieci, chcą usłyszec że bedzie dobrze i że rząd sie sprawą zajmie i wprowadzi legislację, chcą mieć świadomośc że po iluśtam latach pracy dostaną emeryturę.
Jak tak patrze na to wszystko to mi wychodzi że jesteś ze swoim konserwatyzmem liberalnym w mniejszości. I epatujesz społeczeństwo... jak mozesz?

Mojżesz też był gnidą, skoro wyprowadził Żydóz niewoli egipskiej albo nie odprowadził ich z powrotem, kiedy na pustyni zaczęli jęczeć, że w niewolnictwie było lepiej. Motłoch chce komunizmu w naturalny sposób. Nie może, nie chce, czy nie ma dość energii, by samodzielnie zarobić na życie, więc bardzo im na rękę, że pojawi ję jakiś dupek, który obiecuje dać im wszystko just like that. Moja postawa nie polega na tym, że ja jestem tym złym, który nie chce im dać. Moja postawa polega na tym, że próbujź im wytłumaczyć jak bardzo bezsensowna jest to postawa i jak wiele szkód powoduje. Nie obiecuję nikomu raju na ziemi. Po prostu jestem uczciwy mówiąc grubasowi, że nie odchudzi się pożerając 20 hamburdegów i 50 czekolad dziennie a 50 kilo nadwagi to bilet do przyspieszonego zejścia z tego świata.

18.09.2006
09:38
[143]

Szaman [ Legend ]

Attyla: Oj, Hunie Hunie... Ciagle walczacy, ciagle gibki w jezyku i w walki laknacy? ;-)
Masz szczescie, ze czasu brak, bo pewnie bym sie wlaczyl (i dla samej przyjemnosci i gwoli podtrzymania tradycji wielowiekowej walki z Toba po przeciwnej stronie barykady :P).

18.09.2006
10:34
[144]

Kharman [ ]

Attyla

1. Problem tkwi w tym że w twoich metaforach nie ma miejsca nawet na interpretację, to jest tylko i wyłącznie sprowadzenie sprawy do stwierdzenia "Attyla ma racje i basta", twoje poglądy to zielone swiatło a cała reszta depcze trawniki.
Jak juz pisałem, relatywizujesz, odrzucasz zlożoność kwestii wyboru drogi życiowej i sprowadzasz to do prostego tak lub nie.
Dlaczego w takim razie siebie nazywasz konserwatywnym-liberałem (liberalnym-konserwartystą)? Zgodnie z twoim przykładem, jak idziesz z żoną to wyłącznie na zielonym po pasach przechodzisz, a jak lecisz do pracy to już możesz w niedozwolonym. Weź sie zdecyduj.

2. Możesz rozwinąć, jakieś przykłady podać, bo ja osobiście jakoś osaczony przez rzeczywistość sie nie czuję, moze nie dostrzegam zagrożeń?

3. Oczywiście że sie przejmę bo mój pogląd na mój związek raczej się nie zmieni (taki nieco zaborczy jestem), tylko nie widzę związku. I dlaczego porównujesz to do walki z korupcją? Po co wogole walczyć z czymś co sprawdza sie w czyimś życiu, a na co nikt cie nie namawia? Bo wedle twoich standardów to jest złe, niepoprawne?

4. A czy ja ci się karzę z czegoś tłumaczyć, tylko piszę że tradycyjna rodzina to mniejszość od jakichś 40 lat jak nie dłużej i do posiadania takowej moga sie przyznać co najwyżej ci których stać lub tacy ktorym taki model narzucaja dogmaty religijno-kulturowe.

5. A ja przejrzałem rocznik statystyczny Hiszpanii i wyobraź sobie wskaźnik "płodności" czy dzietności im rośnie od 96 kiedy zaliczyli dołek. Fecundidad to na angielski fertility, więc raczej o to w tych danych chodzi, niestety mój Hiszpański nie istnieje, i opieram sie tylko na tym co wygrzebałem w słownikach internetowych.
Tu masz linka

6. Ale wiesz... jesteś mniejszość... a mniejszości zgodnie z tym co napisałeś powinny swoje mniejszościowe poglądy uprawiać w domowym zaciszu...

18.09.2006
12:22
[145]

alpha_omega [ Senator ]

jethro -------------> Jestem pełen podziwu dla Twojego "pójścia dalej". Przede wszystkim z tego względu, iż nie dostrzegasz prostej alternatywy: albo autorka miała zamiar kontrowersji, albo go nie miała. W pierwszym przypadku nie mamy już o czym rozmawiać, sprawa jest jasna. W drugim przypadku problem tkwi w miejscu dla ciebie chyba niedostrzegalnym. Otóż wzbudzić kontrowersje w związku z profanacją symbolu religijnego nieświadomie, znaczy to tyle, co być niespełna rozumu, tudzież być zwyczajnie głupim.

Powiesz, że w pierwszym wypadku głupi są odbiorcy - ależ to wierutna bzdura. Powiedzieliśmy już sobie, że możliwość nie znosi sensu (w obie strony) - ale to, że istnieje wielość sensów nie wyklucza profanacji, która tkwi w jednym z nich. Poczucie profanacji nie oznacza zaś niedostrzeżenia sensów pozostałych (poczucie profanacji w tym wypadku jest w pełni usprawiedliwione prostotą przekazu i brakiem konieczności karkołomnych przemyśleń, ażeby do tego profanującego sensu dotrzeć). Tak czy siak wina tkwi po stronie autorki: czy to w formie zwyczajnej głupoty, czy też chorobliwej chęci medialnego zaistnienia, tudzież chorej nienawiści do pewnych wartości.

Profanacja może być zauważona, ale zaraz zniesiona przez wyższe sensy - sam Gombrowicz był świetokradcą. Tylko u niego sens świętokradczy nie tkwił obok jako elementarny sens samodzielny, był tworzywem z którego kształowały się sensy wyższego rzędu, których inaczej często nie dało się wypowiedzieć. Nie funkcjonował samodzielnie, ale wiązał się w głęboką strukturę znaczeń.

18.09.2006
12:57
[146]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Czołem Szamanie - Wrogu największy i nieprzejednany!:D Co tam słychać i z jakich to powodów tak rzadko tu zaglądasz?
I masz szczęście, że nie masz czasu (o ile to prawda), bo jak zwykle rozłożyłbym ciź na łopatki i jako prawdziwy mnich od smoka się wywodzący nad truchłem twym taniec zwycięstwa bym odprawił!:)

Kharman

1. twoje poglądy to zielone światło a cała reszta depcze trawniki
na tym właśnie polega posiadanie wykształconego światopoglądu:D Poza tym tak jak napisałem powyżej - odnoszenie się do jakiegoś problemu za pośrednictwem prostych skojarzeń i metafor jest formą redukcji samego problemu do najważniejszego jądra i wydobycie na światło dzienne tego, co ginie w mgle milionów przypadków i pojedynczych zdarzeń

Dlaczego w takim razie siebie nazywasz konserwatywnym-liberałem (liberalnym-konserwatystą)? Zgodnie z twoim przykładem, jak idziesz z żoną to wyłącznie na zielonym po pasach przechodzisz, a jak lecisz do pracy to już możesz w niedozwolonym. Weź sie zdecyduj.
Pisałem o tym parę razy. Swego czasu mistrz Kołakowski napisał esej "pochwała niekonsekwencji", w której uzasadnił pogląd, wedle którego źródłem wszelkich nieszczęść tego świata jest brak umiejętności działania elastycznego, tzn. niezgodnego formalnie ze zbiorem przyjętych zasad. Tym samym przyjął tezę, że zasada złotego środka jest zasadą bardzo często prawomocną i wtedy, gdy nie jest wewnętrznie sprzeczna powinna być stosowana, bo inaczej doprowadzi to zawsze do autodestrukcji tych zasad. To, że przestrzegam określonych reguł nie znaczy, że bezwzględnie nie wolno mi ich łamać. Bardzo często należy łamać te zasady w obronie zasad wyższych.
I jeszcze jedno. Prawo należy dzielić na naturalne i sztuczne mnożenie zakazów i nakazów wynikających już to z widzimisię suwerena, już to ze złudzenia konieczności.

2. proszę uprzejmie. Weźmy film Gladiator, który jest śmieszną bajeczką również dla tego, że cesarz jak i elita polityczna Rzymu marzą o powrocie do swobód politycznych. tymczasem prawda była taka, że Rzym nie będąc organizmem wydolnym na tyle, by administrować i bronić podbitych terytoriów, od mniej więcej I w. W rezultacie, w wyniku stałego zagrożenia limesu, ludność imperium żądała lub godziła się na wprowadzanie kolejnych zakazów i nakazów, które doprowadziły w końcu do totalnego zmilitaryzowania państwa i jego kontroli we wszelkich niemal przejawach życia społecznego. To samo daje się obserwowań i dzisiaj. Dla "obrony" jakichś urojonych wolności wprowadza się ograniczenia innych praw i swobód. Dzisiaj się powszechnie woła o wprowadzanie urzędów mających kontrolować życie rodzinne w ogóle nie zwracając uwagi na negatywne skutki takiego działania. W pogoni za utopijną chęcią totalnego wyeliminowania jakichś zjawisk wprowadza się reguły sprzeczne z tradycją, które zwykle prowadzą do straszliwego spustoszenia.

3. taki nieco zaborczy jestem
zaborczy? Co to ma wspólnego z zaborczością? jesteś uczciwy i wymagasz uczciwości od partnerki. Nie ma w tym niczego złego.
Co do korupcji, to przyczyny podałem w pkt. 1

Po co w ogole walczyć z czymś co sprawdza sie w czyimś życiu, a na co nikt cie nie namawia? Bo wedle twoich standardów to jest złe, niepoprawne? [/]
Zarzucasz mi coś, co nigdy nie postało w mojej głowie. ja nie walczę u rzeczywistością w tym sensie, że nie zwalczam określonych - negatywnych zjawisk, bo jest to z góry skazane na porażkę. Ja zwalczam tylko mentalne przyzwolenie na zjawiska, które nie są dobre. Tak jak pisałem setki razy - jest ogromna różnica pomiędzy godzeniem się na występowanie określonych zjawisk i jednoczesne ich potępianie a przyzwolenie na te zjawiska. Nie usuwa to tych zjawisk ale w sposób wyraźny zmniejsza częstość występowania.

4.
prócz takich wymyślonych "problemów" jak status majątkowy na przeszkodzie stanąć mogą przeszkody obiektywne i nieusuwalne. Nie wszystko zależy wyłącznie od woli człowieka.

5. To, że rośnie nie oznacza, że nie jest najniższy w Europie.. Inna sprawa, że nikt w takich badaniach nie określa grup etnicznych i kulturowych wpływających na wzrost rozrodczości.

18.09.2006
13:37
[147]

Szaman [ Legend ]

Attyla: Powodow jest pare, z czego dwa (najwazniejsze) sa bialkowe (i kobialkowe), jeden praca zwany, poza tym odbebniam staz w kole mysliwskim i powoli zaczynam zglebiac niezmierzone poklady debilizmow prawnych, zwanych szumnie Prawem Lowieckim i kilka innych, rownie pasjonujacych zagadnien (kynologia, zoologia, ekologia...).

Anyway - nie dajcie sie, bo Hun to dziad straszliwy i podstepny, a ze wygadany jeszcze, to gorszy jest nizli ciezkie rozwolnienie atakujace w nocy, wiec wysilac zwoje i nie dac sie... hehehe ;-)

24.09.2006
01:49
[148]

Kharman [ ]

Attyla -->

1. Jest to ignorowanie całego procesu formowania postaw życiowych, sprowadzanie do prostego tak lub nie, z pominieciem faktu że ten sam człowiek może miec diametralnie inne poglądy na różne sprawy. Popatrz na siebie konserwatysta socjalny i liberał ekonomiczny w jednym, jakby cie dostawić do twojej uproszczonej sytuacji hipotetycznej to stoisz gdzieś pośrodku drogi i tylko czekac aż cie cos potrąci.

Mam nieodparte wrażenie że właśnie baaardzo naokoło opiesałeś relatywizm. Bo cos moze być świństwem na co dzień ale w obronie zasad wyższych już nie. Oczywiście w dialekcie konserwatystów to nie jest relatywizowanie tylko działanie w stanie wyższej konieczności, tudzież poświęcenie pewnych spraw dla większego dobra.

2. Ale ja chcę konkretów, a nie bajek. Jakie urzędy, w jakim zakresie?

"Ja zwalczam tylko mentalne przyzwolenie na zjawiska, które nie są dobre. Tak jak pisałem setki razy - jest ogromna różnica pomiędzy godzeniem się na występowanie określonych zjawisk i jednoczesne ich potępianie a przyzwolenie na te zjawiska. Nie usuwa to tych zjawisk ale w sposób wyraźny zmniejsza częstość występowania. "

Może się myle, ale pozostając przy temacie zdrady, znakomita większość społeczeństwa potepia zdradę, zarowno kobiety jak i mężczyźni, a tu nadal problem istnieje i jakby narastał.

4. Nie zmienia to w najmniejszym stopniu faktu że tradycyjna rodzina straciła swoj modelowy status.

5. Jest kilka państw które maja niższy przyrost. Między innymi Polska.

25.09.2006
09:50
[149]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Szaman
Wiedziałem, że jesteś oszustem, hohsztaplerem i prestigitatorem, ale nie wiedziałem, że jesteś mordercą niewinnych stworzeń! Jak mogłeś dołączyć do tych bandytów??? (No - chyba, że zamierzasz polować tylko na ptactwo wodne - i to szczególnego rodzaju:D - wtedy nie tylko ci wybaczę ale rozważę przyłączenie się:)))

Kharman

Popatrz na siebie konserwatysta socjalny i liberał ekonomiczny w jednym,
konserwatystą to ja jestem w kwestiach społecznych a nie socjalnych. Komuchem nigdy nie byłem, nie jestem i nie będę.

W moim konserwatyźmie nie ma niczego sprzecznego. Nie chcę zmian społecznych i chcę zachowania wolności gospodarczej. To też rodzaj konserwatyzmu, bo nadinterwencjonizm jest wymysłem komuchów, którzy w ten sposób chcieli wyeliminować przypadkowość rynku (aby wiodąca siła narodów - klasa robotnicza - miała stabilną pracę i pewność jutra).

Mam nieodparte wrażenie że właśnie baaardzo naokoło opiesałeś relatywizm. Bo cos moze być świństwem na co dzień ale w obronie zasad wyższych już nie. Oczywiście w dialekcie konserwatystów to nie jest relatywizowanie tylko działanie w stanie wyższej konieczności, tudzież poświęcenie pewnych spraw dla większego dobra.
Relatywizm to pogląd filozoficzny, według którego wartości poznawcze, etyczne i estetyczne oraz związane z nimi normy i oceny mają charakter względny. Wartości prze ze mnie mają charakter bezwzględny i nienaruszalny. Istnieje tylko czysto pragmatyczne przyzwolenie na niekonsekwencję, by nie przeobrazić się w fanatyka. Fanatyk jest osobą o nastawieniu bojowym - tzn. nie istnieją dla niego środki niemożliwe do zastosowania dla osiągnięcia celu. To zaś musi doprowadzić do zaprzeczenia wyznawanych wartości. Nie ma tu zatem najmniejszej dozy relatywizmu. jest wyłącznie świadomość tego, że osiągnięcie doskonałości w niedoskonałym środowisku jest awykonalne, w związku z czym należy unikać dążenia do osiągnięcia doskonałej realiozacji poglądów - bo to prowadzić może wyłącznie do katastrofy. Ratunkiem jest to, co zostało wyklęte przez XIX i XX wiecznych fanatyków socjal-komunizmu - hipokryzja - czyli właśnie nie zwalczanie siłą postaw sprzecznych z wyznawanymi wartościami aby zachować przynajmniej formy, skoro doskonałemj treści nie można uzyskać.
To jest zwyczajny wętyl bezpieczeństwa przed chorobą fanatyzmu czy radykalizmu.

2. Ale ja chcę konkretów, a nie bajek. Jakie urzędy, w jakim zakresie?
No przecież podałem konkretny i historyczny przykład skutków określonego rodzaju wymagań. Republika rzymska była systemem quasidemokratycznym (a w zasadzie miksem demokracji, oligarchii i monarchii). Po nie przyszło położenie nacisku na elementy monarchiczne (pryncypat) a na koniec eliminację elementów demokratycznych (dominat). Ludzie sami chcieli wprowadzanych zmian, które wprowadzane sukcesywnie - doprowadziły do totalnego ich zniewolenia.

Może się myle, ale pozostając przy temacie zdrady, znakomita większość społeczeństwa potepia zdradę, zarowno kobiety jak i mężczyźni, a tu nadal problem istnieje i jakby narastał.
Mylisz się. rewolucja seksualna początku lat 70-tych usunęła jednoznaczne potępienie zdrady. Teraz się mówi, że zdrata jest złem, ale też istnieje powszechne zrozumienie a zatem i akceptacja dla tego rodzaju zachowań. Jeszcze 60 lat temu do zdradzania partnera nie przyznałby się prawie nikt - teraz nie ma najmniejszego problemu przy realizacji badań sądażowych.

4. Rodzina nie straciła modelowego statusu (bo wyjątki mają to do siebie, że tylko podkreślają regułę). mamy po prostu przyspieszający proces likwidacji rodziny jako instytucji. Komunistyczny system ubezpieczeń społecznych zlikwidował ekonomiczną zależność członków rodziny wobec siebie. Koministyczna rewolucja seksualna spowodował wyraźną deprecjację watości takich jak wierność, oddanie, poświęcenie itp. W zasadzie nie jest obecnie niczym niewłaściwym puszczanie siź nalewo i prawo. Kiedyś byłoby to k******* się - teraz jest to życie osoby "wyzwolonej". Kiedyś samotna kobieta byłaby starą panną a dzisiaj jest "singlem". Kiedyś homoseksualista był zboczeńcem i chorym pedałem a dzisiaj jest wzrorem cnót wszelkich (w końcu raczej pedał nie zdradzi i nie pobije żony ani nie wykorzysta seksualnie dzieci).Kiedyś prostytuowanie się było synonimem zepsucia a dzisiaj jest to wielki przemysł i rozrywka niemal masowa. Co gorsza - przemysł ten musi dążyć do coraz większego "uatrakcyjniania", skoro rynek jest zepsuty przez masy panienek łatwych, chętnych i tanich.

5. Oczywiście, że jest. Z przyczyn ekonomicznych. Teraz posiadanie dzieci nie tylko nie jest gwarancją spokojnej starości, ale jest źródłem samych utrapień i niewygód. Ludzie zaś są zepsuci przez hedonizm i dążenie do realizację osobistych ciągot. O ile moje pokolenie jest jeszcze pokoleniem ludzi energicznych, odważnych i aktywnych, o tyle młode pokolenie uważa, że wszystko im się należy od razu bez najmniejszego z ich strony wysiłku. Znajoma, którą spotkałem w sobotź na imprezie upamiętniającej 20sto lecie matury opowiedziała mi jak pewien młodzieniaszek zatrudniony do jej sklepu na okres próbny nastąpnego dnia po zatrudnienia przyniósł jej zwolnienie lekarskie i w żaden sposób nie potrafił zrozumieć "niestosowności" swojego zachowania - bo przecie to nie ona będzie płaciń za jego zwolnienie a ZUS. To, że stawki są tak giganttyczne właśnie zw względu na takie zachowania i utrzymywanie milionów sprawnych "rencistów" oraz to, że ZUS żyje tylko z tego co ukradnie między innymi jej w żaden sposób nie docierało do niego. Idealna ilustracja tego co się teraz dzieje. W latach 90tych ponad 80% ludzi twierdziło, że samodzielna aktywność jest drogą do lepszej przyszłości i planowali jł zacząć. badania z zeszłego roku wykazały, że do aktywności osobistej gotowych jest 5% ludzi.
To wszystko jest systemem naczyń połączony, którego nie jesteś w stanie dostrzec, bo skoncentrowany jesteś na realizacji potrzeb jednostki i szerszego kontekstu zwyczajnie nie dostrzegasz. Tak jak nie jesteś w stanie zrobić panoramy za pomocą aparatu z obiektywem makro.

27.09.2006
23:26
[150]

Kharman [ ]

Attyla -->

konserwatystą to ja jestem w kwestiach społecznych a nie socjalnych.

Jak sobie chcesz ale to w niczym nie zmienia faktu że to jedno i to samo.


Relatywizm to pogląd filozoficzny, według którego wartości poznawcze, etyczne i estetyczne oraz związane z nimi normy i oceny mają charakter względny.

Czyli mozna się pokusic na stwierdzenie że warotść norm zależy od koniunktury społecznej, i nagle okazuje sie że konserwatyści zrelatywizowali swoje normy aby je dostosować do wymagań współczesnego społeczeństwa, aby utrzymać ich atrakcyjność, bo nie powiesz mi że XIX wieczny konserwatyzm to to samo co mamy dzisiaj. Ale to na pewno niezbędne w obliczu wyższej konieczności zmiany.

No przecież podałem konkretny i historyczny przykład...

Dzisiaj się powszechnie woła o wprowadzanie urzędów mających kontrolować życie rodzinne w ogóle nie zwracając uwagi na negatywne skutki takiego działania. W pogoni za utopijną chęcią totalnego wyeliminowania jakichś zjawisk wprowadza się reguły sprzeczne z tradycją, które zwykle prowadzą do straszliwego spustoszenia.


Chodzi mi o współczesność, a nie czasy rzymskie.

Mylisz się. rewolucja seksualna początku lat 70-tych...

Wiem że zerojedynkowa moralnośc to fajna koncepcja ale w momencie kiedy wiedza na temat spoleczeństwa, mechanizmow w nim zachodzących, interakcji miedzyludzkich jest stale rozwijana, to raczej nie ma racji bytu, bo jest narzędzien nieprzystającym do rzeczywistości.

Tradycyjna rodzina już nie jest modelowa, teraz masz rodzine atomową 2+1, i nie jest to wynik hedonizmu a ekonomii, zarówno tej kulejącej w Polsce jak i rozwinietej gdzie indziej. Bo ludzie w słabej ekonomii nie moga sobie pozwolic na utrzymanie dużej rodziny, a w rozwinietej nie musza bo od zabezpieczenia starości maja fundusze inwestycyjne.

28.09.2006
09:40
[151]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
Nie masz co łapać za słówka. Doskonale wiesz o czym myślałem urzywając słowa "socjalny". W razie gdyby nie, to stróbuję inaczej: w kwestiach społecznych a nie ekonomicznych.

Czyli mozna się pokusic na stwierdzenie że warotść norm zależy od koniunktury społecznej,
Nie można się pokusić. Konserwataści nie są constans zawsze i wszędzie. To normalni ludzie, którzy sprzeciwiają się zmianom wymuszanych ideologicznie. To zaś nie oznacza, że zawsze i wszędzie są tacy sami. Ludzie się zmieniają i zmieniają się ich preferencje, wartości itp. kwestie. Ale zmiany "normalne" są wynikiem zmian okoliczności i zawsze są efektem ewolucji - więc przyjmowania tylko tych rozwiązań, które okazały się skuteczne. wy zaś - komuchy lejecie z góry na jakąkolwiek racjonalność. Macie mózgi zlasowane ideologią i przez jej pryzmat wymuszacie zmiany. Sęk w tym, że te wasze zmiany mają wpływ desktrukcyjny nie tylko na znienawidzone przez was instytucje takie jak rodzina czy honor, ale na kulturę, supernetnos i parę innych "drobiazgów".

Chodzi mi o współczesność, a nie czasy rzymskie.
A co - my jesteśmy innym gatunkiem niż Rzymianie? Poza tym zmiany, które doprowadziły do totalnej kontroli państwa nad ludźmi trwały setki lat. Teraz tra to dziesiątki lat, ale nadal brak nam perspektywy, by niektóre rzeczy były oczywiste dla ideologicznie zaślepionych fanatyków.

Wiem że zerojedynkowa moralnośc to fajna koncepcja ale w momencie kiedy wiedza na temat spoleczeństwa, mechanizmow w nim zachodzących, interakcji miedzyludzkich jest stale rozwijana, to raczej nie ma racji bytu, bo jest narzędzien nieprzystającym do rzeczywistości.
Moralność nigdy nie była zerojednykowa. W takich warunkach nigdy nic by się nie zmieniło. Tymczasem społeczności to systemy dynamiczne - zmieniające się stale ale powoli i samoistnie. te zaś reguły, które zostały obalone rewolucyjnie powstawały setki a nawet tysiące lat - na skutek millionów prób i błędów. Tymczasem pewnego dnia pojawił się nawiedzony kretyn o nazwisku Marx, którego potomkowe objawili światu nową "dobrą nowinę" - "objawienie", wedle którego ludzie utracili wszelkie zachamowania i poczucie granic i w rezultacie zaczęli się zachowywać jak zwierzęta z tą różnicą, że zwierzęta nie mają stałego popędu, środków antykoncepcyjnych i możliwości zachowań pozainstynktownych (za wyjątkiem dewiacji). U zwierząt wszystko jest zatem zerojedynkowe, dzięki czemu ich behawioraty nie poddają się ocenie moralnej. Ludzie są inni.

Tradycyjna rodzina już nie jest modelowa, teraz masz rodzine atomową 2+1, i nie jest to wynik hedonizmu a ekonomii, zarówno tej kulejącej w Polsce jak i rozwinietej gdzie indziej. Bo ludzie w słabej ekonomii nie moga sobie pozwolic na utrzymanie dużej rodziny, a w rozwinietej nie musza bo od zabezpieczenia starości maja fundusze inwestycyjne.

Ekonomia jest cholernie kapryśna, Co wiącej ekonomia - zwłaszcza ta komunistyczna - oparta jest na stały wzroście demograficznym. Te twoje systemy emerytalne i fundusze inwestycyjne mogą zapewniić rzeczywiste efekty pod warunkiem stałego dopływu rąk do pracy. Tymczasem ten twój ukochany hedonizm i komunizm doprowadza do zmniejszenia przyrostu naturalnego. Naturalną reakcją rynku jest uzupełnienie rynku pracy za pomocą importu. Liberalne dogmaty w rodzaju "różnorodności", "toleracji" i podobnych bzdur uniemożliwiają asymilację zaimportowanej ludności. Jednocześnie nie da się wyeliminować poczucia obcości, dtzięki czemu naturalnymi zjawiskami staje się gettyzacja importowanej ludności i zamykanie się jej w obronnej skorupie. Obronnej a zatem agresywnej i skorej do wybuchów. Na skutki nie trzeba dużo czekać. Już teraz ludność napływowa wywołuje zamieszki - tak jak w III-IV w. na terenie cesarstwa. Z czasem - wraz ze wzrostem ilości importu, ludność miejscowa stanie się mniejszością (jak w cesarstwie), czego skutkiem wówczas stało się średniowiecze. Bo z czasem importowana ludność umieni swoje nastawienie z podziwu i woli asymilacji w pogardę woli podporządkowania sobie tubylców. Już dzisiaj pojawiają się na zachodzie politycy tzwierdzący, że jeżeli w demokratycznych wyborach ludność zapragnie szariatu i innych atrakcji z impotu, to nie ma w tym najmniejszego problemu.

29.09.2006
03:08
[152]

Kharman [ ]

Attyla -->

Nie można się pokusić. Konserwataści nie są constans zawsze...

Czyli co? Trzeba wam konserwatystom co najmniej sześciu pokoleń i ze trzech rewolucji żeby załapac że ludzie nie lubia byc wykorzystywani jako trybiki za urągająca ludzkiej godności płace ponizej wszelkich standardów ekonomicznych? Dopiero wtedy dociera że minimum socjalne to nie jest taki zły pomysł? A nie co ja plote, przeciez to nadal do was nie dotarło. Ewolucyjnie zabierze to wam jeszcze jakies trzysta lat z okładem.

Dzisiaj się powszechnie woła o wprowadzanie urzędów mających kontrolować życie rodzinne...

Napisałeś? Napisałeś. Więc chcę wiedzieć kto czycha na rodzinę.

Moralność nigdy nie była zerojednykowa.

Przecierz sam taka uprawiasz, to co ty myslisz jest dobre to co myśla inni inaczej niż ty jest złe (oczywiście wartościujesz zło od głupie po ludobujcze ale nadal wszystko co inne jest po drugiej stronie twojej zerojedynkowej moralności)
Co wiecej byc może cie to zaskoczy ale ludzie nie zaczeli zachowywać sie jak zwierzęta, oni to robili zawsze tylko wcześniej nie było tego widać, zaczynam rozumieć twoją pochwałę hipokryzjii i zamiatania brudów pod dywan. Pozwala to zachować ładny obraz współplemieńców, jako szlachetnych jednostek gardzących seksem dla seksu i wstepujących do alkowy z poczuciem misji do spełnienia.

Ekonomia jest cholernie kapryśna, Co wiącej ekonomia - zwłaszcza ta komunistyczna - oparta jest na stały wzroście demograficznym.

Tak zapytam... A twoja konserwatywna ekonomia społeczna to niby na czym jest oparta jak nie na wzroście demograficznym? To że dzieje sie to w obrębie rodziny nie zmienia w niczym faktu że nadal jest to system w którym wielu robi na nielicznych, choć nawet i nie, bo w końcu w każdej teoretycznej rodzinie masz do wykarmienia dwie pary emerytów czyli przy piecioosobowej grupie dzieci i zaolżeniu że wszyscy się ochajtali to w 10 osób maja na utrzymaniu 12 emeryto-rencistów, a jak jeszcze któryś z nich zachoruje...

02.10.2006
12:03
[153]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czyli co? Trzeba wam konserwatystom co najmniej sześciu pokoleń i ze trzech rewolucji żeby załapac że ludzie nie lubia byc wykorzystywani jako trybiki za urągająca ludzkiej godności płace ponizej wszelkich standardów ekonomicznych?

Tego nie trzeba załapywać. To jest zupełnie naturalne. Ale też zupełnie naturalnym jest dążenie dozaspokajania popędu seksualnego (niekoniecznie za przyzwoleniem osoby, dzięki której bądzie to możliwe), potrzeb materialnych (niekoniecznie z uszanowaniem prawa własności) itp itd. Tak się składa, że sama chcica nie może być uzasadnieniem do realizacji każdej zachcianki.

Dopiero wtedy dociera że minimum socjalne to nie jest taki zły pomysł? A nie co ja plote, przeciez to nadal do was nie dotarło. Ewolucyjnie zabierze to wam jeszcze jakies trzysta lat z okładem.
Po pierwsze jest to kwestia ekonomiczna a zatem nie związana z konserwatyzmem sensu stricte.
Po drugie to akurat nie dotrze do nas nigdy. Na to musielibyśmy przestać myśleć albo przejść pranie muzgu lub zachorować psychicznie.

Napisałeś? Napisałeś. Więc chcę wiedzieć kto czycha na rodzinę.
Ci samo pseudointelektualiści, którzy kwestionują każdą wartość funkcjonującą w społeczeństwach a którzy obecnie trzymają media i co za tym idzie - władzę faktyczną i nad umysłami motłochu

.Przecierz sam taka uprawiasz, to co ty myslisz jest dobre to co myśla inni inaczej niż ty jest złe
Widzę, że niczego się nie nauczyłeś. Sprubój chociaż raz w życiu nie odnosić się do kwestii powszechnych przez pryzmat pojedyńczych przypadków. To pomaga nie zejść na manowce. To, że każdy z nas ma swoje określone normy etyczne (niekoniecznie zgodne z mniemaniem ogólnym) nie wpływa w najmniejszy sposób na prawomocność takich ocen co do jednostek zaś stawianie tez czasem nawet sprzecznych z tym podejściem osobistych w odniesieniu do ogółu w żaden sposób nie wpływa na prawomocność jednych i drugich. To co nazywacie hipokryzją i postrzegacie jaku dwulicowość, fałsz i zakłamanie w rzectzywistości jest działającym od zawsze systemem utrzymania zdrowia psychicznego jednostki w zdrowej społeczności. Jeszcze raz powtarzam - tym razem sprubój to przeczytać wiele razy i może nawet zwrotzumieć treść:
jest ogromna różnica pomiędzy dopuszczaniem istnienia pewnych zjawisk i jednoczesnym ich potępianiem a uznaniem tych zjawisk za naturalne i porządane. Innymi słowy, wiemy, że pomimo stosowanych kar złodzieje będą zawsze - tyle, że nie jest to powód do zaprzestania ich piętnowania, ścigania i karania jako osób wykonujących działania z punktu widzenia społeczności - szkodliwe (zamiast pytać o przyczyny lepiej zerknij do poprzednich wątków, bo nie mam siły w nieskończoność powtarzać tych samych oczywistości). To samo można odnieść do pedałów i pedofili.

Co wiecej byc może cie to zaskoczy ale ludzie nie zaczeli zachowywać sie jak zwierzęta, oni to robili zawsze tylko wcześniej nie było tego widać,
Znowu to samo... Czy do cieie na prawdę nic nie jest w stanie dotrzeć??? Fakt potępiania zjawisk występujących pomimo tego potępiania wpływa na powszechność zjawiska. Innymi słowy nie można stwierdzić, że po zniesieniu penalizacji gwałtu wszyscy mężczyźni tylko i wyłąctznie w ten sposób będą zaspokajali swoje rządze ale znaczy, że o ile dzisiaj jest to margines, to po wprowadzeniu takiej depenalizacji zjawisko znacznie się poszeży. To samo dotyczy wszystkich innych zjawisk występuujących pomimo widocznych oznac dezaprobaty społeczności.

zaczynam rozumieć twoją pochwałę hipokryzjii i zamiatania brudów pod dywan. Pozwala to zachować ładny obraz współplemieńców, jako szlachetnych jednostek gardzących seksem dla seksu i wstepujących do alkowy z poczuciem misji do spełnienia.
Nikt tu nie chowa brudów po dywan. Tu poprostu zachodzi uznanie oczywistości, która do takich jak ty nie ma chyba dostępu (nie chcę nawet doszukiwać się przyczyn, bo może cię to obrażać) - że pewnych zjawisk usunąć się nie da bez względu na zastosowane środki. innymi słowy - bez względu na to jak się nie bhędziemy srożyli nad złodziejami, zjawisko kradzieży nie zniknie. Bez wzglądu na to jakbyśmy siź nie srożyli nad gwałcicielami, gwałt nie zniknie. To samo dotyczy zdrady małżeńskiej, pedalstwa, pedofilii, gerontofilii i całej masy innych zboczeń i czynów przestąpczych. Usunięcie kary za kradzież czy pedofilie nie usunie tych zjawisk a znacznie zwiększy ilość ludzi chcących "spróbować" tego.
I nie my kierujemy się jakąć idiotyczną misją. My jesteśmy ludźmi trzeźwo patrzącymi na świat a cała nasza aktywność ogranicza się do protestowania, kiedy jakiś popieprzony lewacki relatywista zacznie twierdzić, że pedofilia, pedalstwo, złodziejstwo, gwałt czy cokolwiek innego nie jest takie złe i że są odmiany nie złe, dobre a nawet porządane.

Tak zapytam... A twoja konserwatywna ekonomia społeczna to niby na czym jest oparta jak nie na wzroście demograficznym?
Nie istnieje coś takiego jak "konserwatywna ekonomia społeczna". Istnieje tylko ekonomia. Za czasów moich studiów było paru takich, którzy próbowali wmówić mi istnienie jakiejś ekonomii socjalizmu, i że ta ekonomia jest lepsza niż ekonomia. tak jak dzisiaj są popaprażcy, którzy twierdzą, że sprawiedliwość społeczna istnieje i jest lepsza niż sprawiedliwość.

To że dzieje sie to w obrębie rodziny nie zmienia w niczym faktu że nadal jest to system w którym wielu robi na nielicznych, choć nawet i nie, bo w końcu w każdej teoretycznej rodzinie masz do wykarmienia dwie pary emerytów czyli przy piecioosobowej grupie dzieci i zaolżeniu że wszyscy się ochajtali to w 10 osób maja na utrzymaniu 12 emeryto-rencistów, a jak jeszcze któryś z nich zachoruje...

System? Chory jesteś czy co? Czy systemem nazywasz to, że na 100 osób ograniczona ilość ma dość zdolności i energii na ukończenie studiów a tych ostatnich kilku zakedwie ma dość energii i zdolności by coś osiągnóć w zawodzie? Czy systemem nazywasz to, że na 100 ludzi zaledwie 3% chce coś zrobić ze swoim życiem i wziąć za nie odpowiedzialność a reszta liczy na mannę z nieba??? Dla mnie to nie system. To zwyczajne linistwo, głupota i ograniczenia motłochu względem energii, zdolności i zwalczaniem ograniczeń niewielkiej ilości ludzi aktywnych. Ten motłoch żyje i funkcjonuje na jakim takim poziomie wyłącznie dlatego, że istnieją ci aktywni. Żerowanie na tych ostatnich ogranicza tylko ich ilość (bo po cholerę się męczyć i ryzykować majątek, skoro i tak państwo "da"?).
To samo dotyczy wpływu komunistycznych przymusowych "ubezpieczeń" na wzrost demograficzny. I tu jest właśnie różnica miądzy ekonomią a ideologicznymi mżonkami idiotów - normalny rynek i normalna ekonomia nie podcina gałęzi, na które wszyscy siedzimy.

03.10.2006
03:27
[154]

Kharman [ ]

Attyla -->

Tego nie trzeba załapywać. To jest zupełnie naturalne. Ale też zupełnie naturalnym jest dążenie...

Zdajesz się nie dostrzegać pewnej subtelnej ale jakże istotnej różnicy między chceniem czegoś, a "niechceniem" bycia wykorzystywanym. Większość znanych mi ludzi chce pracować, chce być użyteczna, i wiedzą że jeżeli chcą czegoś to muszą na to zarobić.

Po pierwsze jest to kwestia ekonomiczna a zatem nie związana z konserwatyzmem sensu stricte.
Po drugie to akurat nie dotrze do nas nigdy. Na to musielibyśmy przestać myśleć albo przejść pranie muzgu lub zachorować psychicznie.


I kto tu sie czepia o slówka?

O! To juz wiadomo dlaczego prawica nie potrafi uzyskac szerokiego poparcia w społeczeństwie. Ani władzy na drodze innej niż zamach stanu.
Z jednej strony ludzie to motłoch a z drugiej oczekujecie że wszyscy będą wyedukowani ekonomicznie i zgodzą sie na swoje niskie zarobki dla wyższego dobra jakim jest rakietowy wzrost ekonomiczny ku swietlanej przyszłości narodu, bo w końcu los jednostki nie moze przeslaniac rachunku makroekonomicznego. Takie to troche niekonsekwentne, nie sądzisz?

Ci samo pseudointelektualiści, którzy kwestionują każdą wartość funkcjonującą w społeczeństwach a którzy obecnie trzymają media i co za tym idzie - władzę faktyczną i nad umysłami motłochu

Eno... co ty mi sie tutaj jakimiś pseudointelektualistami wykręcasz, pisałeś o powszechnym wołaniu o urzędy więc pewnie wiesz cos o jakichś nowych projektach, a ja chetnie przeczytam.

Widzę, że niczego się nie nauczyłeś... itd

Czekaj... piętnowanie, ściganie i karanie... ale ty tylko piętnujesz... więc brakuje ci dwóch elementów do ogranicznia nieporządanych zjawisk... czyli generalnie robisz to zeby sobie humor poprawić bo na (przykladowo) ilość homoseksualistów twoje piętnowanie ich zachowań nie ma najmniejszego wpływu... taka sztuka dla sztuki.

I niezmiennie zadziwia mnie ten przykład ze złodziejem i zestawienie go z homoseksualistami, pasuje to jak pięść do nosa, co ma wspolnego złodziej czyniący szkody materialne, gwałciciel hmm... gwalcacy, pedofil niszczący psychikę dziecka z homoseksualizmem? Co toba kieruje ze stawiasz to wszystko na jednym poziomie?

Nie istnieje coś takiego jak "konserwatywna ekonomia społeczna".


Ależ oczywiście że jest, ty to pewnie nazywasz tradycyjnymi stosunkami społecznymi, ale w niczym nie zmienia to faktu że jest to system w którym mlode pokolenie robi na starych, ograniczenie zasięgu do rodziny zasad nie zmienia.

System? Chory jesteś czy co?...

Spróbuj przeczytać.

Oczekujesz że na 100 osób wszyscy bedą magistrami? Śnij dalej.
Czyżbyś sugerował że 3% społeczeństwa pracuje a reszta socjal pobiera? Bo to jest w moim rozumieniu manna z nieba. Nic nie robisz a dostajesz. Czy moze praca na etacie czyni człowieka niegodnym tego miana, bo należy do leniwego motłochu?

03.10.2006
05:07
[155]

Mr.Kalgan [ Gold Dragon ]

Fajny wątek. Ciekawe jak zakwalifikować wiec szczeciński i słynne słowa JK o NAS i ZOMO.
Prowokacja to była czy jeno głupota ????

03.10.2006
10:46
[156]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kalgan
Sądzę, że jedno i drugie, chociaż prowokacja bardzo z tego bardzo prostacka. W końcu czego można się spodziewać po stworzeniach posiadających mózg wielkości orzecha laskowego:D

Kharman

Zdajesz się nie dostrzegać pewnej subtelnej ale jakże istotnej różnicy między chceniem czegoś, a "niechceniem" bycia wykorzystywanym

wica nie potrafi uzyskac szerokiego poparcia w społeczeństwie.
Dwie sprawy:
1. w tym kraju nie ma politycznej reprezentacji prawicy
2. Pytanie zasadnicze: co jest celem działania partii politycznej? Jeżeli przyjąć definicję leninowską (tzn. związek, którego celem samym w sobie jest zdobycie i utrzymanie władzy) to rzeczywiście masz rację - prawica raczej nie jest do tego predystynowana. Celem działania prawicy jest nie sprawowanie władzy, chyba, że bierząca sytuacja bezwzględnie tego wymaga (teoria państwa - stróża nocnego). Prawica zatem jeżeli huż dąży do uzyskania władzy to wyłącznie w celu załatwienia określonego problemu (jak Cyncynat, który po pobiciu Wolsków zrzekł się władzy dyktatorskiej, choć miał prawo sprawować ją przez cały rok). To, niestety jest model nie mieszczący się w ciasnych umysłach czerwonych, którzy władzą się upijają i uzależniają się od niej.

Ani władzy na drodze innej niż zamach stanu.
Znowu to samo - władza za wszelką celę! Czy ty do cholery nie potrafisz myśleć o niczym innym? W systemie takim jak obecnie władza może przyjść do prawiczy wyłącznie pod warunkiem katastrofi finansów publicznych (do czego, dzięki kretynizmowi czerwonych zbliżamy się nieustannie). Gdy nie będzie innego wyjścia, motłoch będzie musiał się pogodzić ze stopniowym demontarzem komuny.

Z jednej strony ludzie to motłoch a z drugiej oczekujecie że wszyscy będą wyedukowani ekonomicznie i zgodzą sie na swoje niskie zarobki dla wyższego dobra jakim jest rakietowy wzrost ekonomiczny ku swietlanej przyszłości narodu, bo w końcu los jednostki nie moze przeslaniac rachunku makroekonomicznego. Takie to troche niekonsekwentne, nie sądzisz?

Tu jest tylko jedna strona i nie ma niekonsekwencji. To jest kwestia konieczności a nie edukacji. Kiedy przyjdzie na to czas - jedynym wyjściem bądzie zapewne wzięcie tego motłochu za mordę tak, by robił swoje a nie demolował kraj. Z motłochem jest jak z dziećmi. Czasami, jeżeli gówniarstwo się zbytnio rozzuchwali, bez klapsa się nie obędzie.

Eno... co ty mi sie tutaj jakimiś pseudointelektualistami wykręcasz, pisałeś o powszechnym wołaniu o urzędy więc pewnie wiesz cos o jakichś nowych projektach, a ja chetnie przeczytam.
To muszą istnieć jakieś nowe urzędy? Ciekawe. Sądziłem, że wystarczy spenalizować te i owe zachowania, a wykonawcy zawsze się znajdą. Jak sądzisz - jeżeli feministyczne zdziry postawią na swoim i wprowadzą to swoje "równouprawnienie" płci, to czym to się skończy? Już dzisiaj jest jakiś pełnomocnik ds kobiet czy jakoś podobnie. Potem resztą zajmnie się PIP i prokuratura. Przecie "reformy" trzeba wprowadzać "dobrowolnie"

Czekaj... piętnowanie, ściganie i karanie... ale ty tylko piętnujesz... więc brakuje ci dwóch elementów do ogranicznia nieporządanych zjawisk... czyli generalnie robisz to zeby sobie humor poprawić bo na (przykladowo) ilość homoseksualistów twoje piętnowanie ich zachowań nie ma najmniejszego wpływu... taka sztuka dla sztuki.
W tych sprawach nie ma sztuki dla sztuiki. Kropla drąży skałę i ją wydrąży, chyba, że wcześniej wprowadzimy prawo szariatu. Wtedy nie będzie najmniejszych wątpliwości.

I niezmiennie zadziwia mnie ten przykład ze złodziejem i zestawienie go z homoseksualistami, pasuje to jak pięść do nosa, co ma wspolnego złodziej czyniący szkody materialne, gwałciciel hmm... gwalcacy, pedofil niszczący psychikę dziecka z homoseksualizmem? Co toba kieruje ze stawiasz to wszystko na jednym poziomie?
I niezmiennie zadziwia mnie ten brak pojmowania podstawowego faktu, że poruwnanie dotyczy formy a nie treści. Dotyczy nie tego czy ktoś lubi duże czopki albo chomiki ale tego, że zarówno jedno jak i drugie opiera się na nieracjonalnych przesłankach i generalizowaniu całego zjawiska pomimo tego, że niektóre zachowania trudno potępiać w sensie materialnym. Chodzi o to, że arbitralne rozstrzygnięcia są niezbędne by ochronić pewne wartości generalne. Np. wszyscy a priori zakładamy, że przy pedofilii nie ma partnerstwa i że każde takie zjawisko bezwzględnie wiąże się ze skrzywdzeniem dziecka jako istoty z definicji słabej. Tyle, że w pewnej części tego zjawiska takie tezy są zupełnie idiotyczne. To samo było z pedalstwem. Kiedy emancypowali zboczeńców, nikt nie przejmował się postępującą degradają rodzi, wierności partnerskiej i paru innych pierdół, bo wszycy przejmowali się ciężkim losem "biednych" pedałów, którzy byli opresjonowali, chociaż nikogo nie zabijali. A to, że byli elementem zabijania pewnych większych konstrukcji społecznych to znajdowało się poza optyką ogranoczonych pseudointelektualistów. W rezultacie słowo "wierność" odnosi się do psów bo u ludzi jest to ciemnogród , słowo "rodzina" odnosi się do przedmiiotów związanych rodzajowo bo dla ludzi oznacza to luźną federację dwojga/dwóch ludzi itp itd. Kiedyś wybierało się dziewczynę i sło się z nią do ołtarza. Dzisiaj zanim się wybiorą do księdza powinni wybrać się do lekarza i sprawdzić, czy nie chodzą z adidasem czy innym syfem, itp itd. Kobieta czysta dzisiaj to kobieta, która wzięła prysznic a nierządnica to dzisiaj kobieta wyzwolona. Można to mnożyć w nieskończoność.

Ależ oczywiście że jest, ty to pewnie nazywasz tradycyjnymi stosunkami społecznymi, ale w niczym nie zmienia to faktu że jest to system w którym mlode pokolenie robi na starych, ograniczenie zasięgu do rodziny zasad nie zmienia.
To nie jest "konserwatywna ekonomia społeczna" a ekonomia zwyczajnie.

Oczekujesz że na 100 osób wszyscy bedą magistrami? Śnij dalej.
Odbiło ci? A kto bądzie krowy pasał i śmieci wywoził?
Czyżbyś sugerował że 3% społeczeństwa pracuje a reszta socjal pobiera? Bo to jest w moim rozumieniu manna z nieba. Nic nie robisz a dostajesz. Czy moze praca na etacie czyni człowieka niegodnym tego miana, bo należy do leniwego motłochu?
Sugeruję tylko, że według niedawnych badań 3% ludzi jest skłonny pracować na własny rachunek. Jeszcze w roku 1990 ten odsetek wynosił ponad 40%. Wtedy ludzie robili różne rzeczy - kupowali "szczęki", łóżka polowe itp i sprzedawali na ulicy. zakładali małe księgaarenki, wydawnistwa, manufaktury, itp itd. A teraz? Ze szkół wychodzi gówniarsto, które od natychmiast chce zarabiać krocie, jeździć Jaguarami i zwiedzać świat. A wszystko to na zasadzie: Chcę, bo mi się należy! Bo jestem młody i chcę żyćn a nie dusić się w ciasnych ramach codzienności! Jak myślisz - skąd taka różnica?

05.10.2006
12:34
[157]

Kharman [ ]

Attyla -->

Pytanie zasadnicze: co jest celem działania partii politycznej? Jeżeli przyjąć definicję leninowską (tzn. związek, którego celem samym w sobie jest zdobycie i utrzymanie władzy) to rzeczywiście masz rację

Czyli co? Prawica to zasadniczo grupa onanistów intelektualnych którzy twierdzą że wiedzą lepiej i wzajemnie sie drapią po pleckach w poczuciu swojej niebywałej wręcz wiedzy makroekonomicznej ale już na to żeby wprowadzić swoje teorie w życie odwagi nie starcza. Bo przecie nie wołacie że jest źle bo czerwoni rządzą, tylko dlatego że sytuacja wymaga napraw, więc po co czekać do ostatniej chwili kiedy trzeba będzie wojsko na ulice wyprowadzać? Zmontujcie sobie jakąś partyjkę z programem mini, a później będziecie kontynuować pracę na zliberalizowaniem gospodarki do własnych standardów. Bo władzy nie stracicie, w końcu z wami bedzie lepiej. A i nie ma obaw o rozbudowaną biurokrację czy skomplikowane przepisy. Po prostu same plusy. Może nawet na was zagłosuję z czystej ciekawości.


u jest tylko jedna strona i nie ma niekonsekwencji. To jest kwestia konieczności a nie edukacji. Kiedy przyjdzie na to czas - jedynym wyjściem bądzie zapewne wzięcie tego motłochu za mordę tak, by robił swoje a nie demolował kraj.


Czyli jak rozumiem strzelanie do obywateli jest wpisane w zakres usług standardowych świadczonych przez prawicę?

To muszą istnieć jakieś nowe urzędy? Ciekawe.

To ty pisaleś o powszechnym nawoływaniu a teraz kota ogonem odwracasz. I nagle z rodziny przechodzisz na feministki, gubisz wątek.

W tych sprawach nie ma sztuki dla sztuiki. Kropla drąży skałę i ją wydrąży, chyba, że wcześniej wprowadzimy prawo szariatu. Wtedy nie będzie najmniejszych wątpliwości.


W moim wypadku tylko utwierdzasz mnie w moich przekonaniach dotyczących homoseksualistów. Można powiedzieć że tymi swoimi kropelkami to mi zapas paliwa uzupełniasz, dzięki.

niezmiennie zadziwia mnie ten brak pojmowania podstawowego faktu, że poruwnanie dotyczy formy a nie treści.

Pozwolę sobie przytoczyć jaja na krzyżu, przecierz tam tylko forma była podobna a treść zupełnie inna więc o co sie burzyłeś?

Znowu mam to przedziwne poczucie życia w innej, równoleglej rzeczywistości.
Niedawno dowiedziałem sie że kolejny z kumpli sie ożenił i to dlatego że chciał a nie w wyniku ciąży. U pozostałych też jakoś nie widac znamion rozpadu związków. Jeden z nich planuje drugie dziecko. Może powinieneś poszukać nowej grupy odniesienia?

To nie jest "konserwatywna ekonomia społeczna" a ekonomia zwyczajnie.

Zwał jak zwał, zasad funkcjonowania to nie zmienia i ten system jest tak samo kulawy jak obecny.

Odbiło ci? A kto bądzie krowy pasał i śmieci wywoził?

To o co sie ciskasz?

Sugeruję tylko, że według niedawnych badań 3% ludzi


mogę tu przekleić to co napisałem w oście stansona. Ale już pewnie przeczytałeś.

09.10.2006
11:18
[158]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czyli co? Prawica to zasadniczo grupa onanistów intelektualnych którzy twierdzą że wiedzą lepiej i wzajemnie sie drapią po pleckach w poczuciu swojej niebywałej wręcz wiedzy makroekonomicznej ale już na to żeby wprowadzić swoje teorie w życie odwagi nie starcza

Hmmm. W zasadzie na chorobę władzy nie ma lekarstwa. Nie ma tu też znaczenia. kto po ową władzę sięga - bez względu na to czy jest to człowiek prawy czy lewy. Ta zaś choroba prowadzi do efektów trudnych do przewidzenia i zwykle negatywnych. Dlatego lepiej nie pchać się nachalnie do władzy - póki nie jest to bezwzględnie konieczne. Nie jest to zatem żaden - jak się wyraziłeś - onanizm ale zwyczajna odpowiedzialność. Przykład - alkohol jest dla ludzi. Nie ma sporu. Alkohol jednak zastosowany niewłaściwie lub w niewłaściwych ilościach może spowodować nieusuwalne lub trudne do usunięcia szkody. Są ludzie, którzy mimo to ulegają pokusie. Są ludzie, którzy świadomie go odrzucają. Czy ich również nazwiesz onanistami drapiącymi się po pleckach w poczuciu swojej niebywałej wiedzy medycznej?
W końcu dać politykom władzę to jak dać małpie depilator.

Czyli jak rozumiem strzelanie do obywateli jest wpisane w zakres usług standardowych świadczonych przez prawicę?
Tak - ale nie ma w naszych planach ewentualności zamordowania 100 mln. ludzi w ciągu paru lat, jak zrobili to twoi ideowi przewodnicy: Lenin czy Stalin. Prawica może nawet stać się siłą agresywną - ale nigdy nie będzie siłą agresywną do wewnątrz - jak komuna. Będzie to siła skierowana na zewnątrz. Zapewne dlatego Hitler mimo niewątpliwie straszliwych zbrodni był uwielbiany przez Niemców do końca. W każdym razie zarówno jedno jak i drugie to totalne przegięcie - tale, że czerwoni ciążą ku temu w swojej szaleńczej chęci zmiany wszystkich i wszystkiego, co ujawnił już Bakunin - też komunista - choć anarchistyczny. U ludzi prawicy może to być przegięcie wywołane niebywałą pasjonarniością - ale nie jest to wpisane w ich naturę.
A motłoch trzeba uspokoić. Czasami nie ma innego wyjścia jak użycie siły. Zdażało się to niejednokrotnie w historii. Rzecz w tym, że połączona ilość ludzi zabitych przez konserwatystów jest ułamkiem ułamka procenta ludzi zabitycz przez "reformatorów".

To ty pisaleś o powszechnym nawoływaniu a teraz kota ogonem odwracasz. I nagle z rodziny przechodzisz na feministki, gubisz wątek.
Jesteś tego pewien? Ja się gubię czy ty nie rozumiesz podstawowych zjawisk?

W moim wypadku tylko utwierdzasz mnie w moich przekonaniach dotyczących homoseksualistów. Można powiedzieć że tymi swoimi kropelkami to mi zapas paliwa uzupełniasz, dzięki.
Nie ma sprawy. Jeżeli nie ty to twoje dzieci lub wnuki (o ile kiedokolwiek będziesz je miał) ulegną masie importowanych barbarzyńców. przejdzie im wtedy. A jeżeli nie, to wszybko przekonają się, że niezdrowo jest sprzeciwiać się sfanatyzowanej większości nie mającej żadnych zachamowań.

Pozwolę sobie przytoczyć jaja na krzyżu, przecierz tam tylko forma była podobna a treść zupełnie inna więc o co sie burzyłeś?
Ja w przeciwieństwie do tych jaj nie obraziłem nikogo tym porównaniem.

U pozostałych też jakoś nie widac znamion rozpadu związków. Jeden z nich planuje drugie dziecko. Może powinieneś poszukać nowej grupy odniesienia?
Znowu odnosisz skalę mikro do zjawisk makro. Ta twoja "grupa odniesienia" nie jest żadną grupą a wyjątkami potwierdzającymi regułę. Na pewno nie ja wymyśliłem statystyki mówiące o tym, że po "rewolucji dzieci kwiatów" ilość rozwodów zwrastała w tempie geometrycznym. Nie je też wymyśliłem tezę, że na takich rozwodach tracą głównie dzieci.

Zwał jak zwał, zasad funkcjonowania to nie zmienia i ten system jest tak samo kulawy jak obecny.
Mylisz pojęcia (znowu). Ekonomia nie jest systemem. To język opisu rzeczywistości a nie system. Systemu a zatem i przymusu wymaga wprowadzanie konsktukcji sztucznych względem naturalnych ludzkich cech.

mogę tu przekleić to co napisałem w oście stansona. Ale już pewnie przeczytałeś.
co napisałeś?

09.10.2006
16:03
[159]

Kharman [ ]

Attyla -->

Hmmm. W zasadzie na chorobę władzy nie ma lekarstwa...

Abstynent to człowiek ktory w praktyce realizuje swoje przekonania dotyczące niepicia alkoholu, ma te czy inne powody ale sprawa dotyczy wyłącznie jego osoby.
Konserwatywna prawica mieni sie posiadaczami leku na bolaczki współczesnego społeczeństwa ale z kuracja czeka aż konieczna bedzie amputacja, być może to wyrachowanie aby w wirze gwałtownych przemian pozbyc sie przy okazji jednostek niewygodnych. To nie jest odpowiedzialność to tylko strach przed oceną społeczną, bo spójrzmy prawdzie w oczy jak robisz zamach stanu to nie patrzysz na demokratyczne mechanizmy kontroli polityków tylko realizujesz własną wizję. A jak już się siądzie na stołku to aby utrzymac prawicowy ład, trzeba ścigać siewców fermentu, te niebezpieczne jednostki ośmielające sie myśleć inaczej.
Konserwatywny liberalizm tak samo jak komunizm jest systemem niedemokratycznym, nieznoszącym obecności innych niż jedyne słuszne poglądów, a własne rozwiązania musi utrzymywać w mniejszym bądź wiekszym stopniu siłą.

Tak - ale nie ma w naszych planach ewentualności zamordowania 100 mln. ludzi w ciągu paru lat, jak zrobili to twoi ideowi przewodnicy: Lenin czy Stalin.


Pozwolę sobie podstawić pod "pasjonarność" - fanatyzm, jak dla mnie to jedno i to samo. I jest to jak najbardziej wpisane w nature twoich wyidealizowanych członków prawicy, inaczej nie byliby ludźmi.

Napisałeś:
Dzisiaj się powszechnie woła o wprowadzanie urzędów mających kontrolować życie rodzinne... post [146]
Czytać nie umiem? Czy ty sie wykręcasz?

Nie ma sprawy. Jeżeli nie ty to twoje dzieci lub wnuki...

Ale w Anglii jest masa "importowanych barbarzyńcow", jakoś nikt nikomu nie ulega. Co wiecej ostatnio jeden z polityków bodajże pan Jack Straw rozpęteł mała burzę wypowiadając pogląd że wedle niego muzułmańskie kobiety powinny odsłonic twarze, ale to pewnie tylko oznaka jego uleglości wobec "importowanych barbarzyńcow".

Ja w przeciwieństwie do tych jaj nie obraziłem nikogo tym porównaniem.

Trzeba by zapytac jakiegoś homoseksualisty czy nie obraża go zestawie nie na równi z pedofilami, gwałcicielami i złodziejami. Ale przecież "pedała" nie da sie obrazic bo on nawet jednostką ludzką nie jest. Gdzie im do takiego ubermencha jak Attyla.

Znowu odnosisz skalę mikro do zjawisk makro...

To jak to w końcu z toba jest, jak statystyki potwierdzają twoje poglądy to są cacy, jak wprowadzają wątpliwości to nagle są nierzetelne, i w ogóle kto by sie tym przejmował. Tak to działa?

Mylisz pojęcia (znowu). Ekonomia nie jest systemem. To język opisu rzeczywistości a nie system. Systemu a zatem i przymusu wymaga wprowadzanie konsktukcji sztucznych względem naturalnych ludzkich cech.

A ty się pierdół czepiasz, nie o to chodziło w mojej wypowiedzi czy to jest ekonomia, system czy różowy słonik, a o to ze twój wyidealizowany konstrukt nie jest taki idealny, i w przypadku naturalnych ludzkich cech masz w przypadku emerytalno rentowym do wyboru:
tych którzy maja i chcą starych utrzymywać,
tych co maja i nie chcą,
mają ale nie na tyle i chcą,
maja ale nie na tyle i nie chca,
nie maja ale wiedzą że powinni i próbuja,
nie maja ale wiedzą że powinni,
nie maja i nie chcą.
Oczywiście można jeszcze dorzucic kilka innych rozwiązań.
To że zakładasz że wszyscy beda utrzymywać rodziców jest przeurocze ale kompletnie nierelane.

No to mały kamyczek do tego ogródka. Tak się składa, że najlepszym środkiem zabezpieczającym przed popełnieniem błędu jest powstrzymywanie się od niosących zagrożenia działań.

No i co sie dziwisz że zaledwie 3% społeczeństwa jest gotowych na własną działalność, reszta sie po prostu powtrzymuje od działań niosących zagrożenia. Budują sobie nowe tabu ekonomiczne.

10.10.2006
11:38
[160]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Konserwatywna prawica mieni sie posiadaczami leku na bolaczki współczesnego społeczeństwa ale z kuracja czeka aż konieczna bedzie amputacja, być może to wyrachowanie aby w wirze gwałtownych przemian pozbyc sie przy okazji jednostek niewygodnych
Co to za bzdury? Każdy szanujący się konserwatysta będzie twierdził nie, że ma lek na wszelkie zło, bo to domena komuchów, ale żeusuwanie tradycyjnych struktur i instytucji jest lekarstwem gorszym od samej choroby. Przywrócenie zniszczonych komuną przestrzeni nie jest jednak ani łatwe ani wogóle możliwe. W konsekwencji możliwa jest nie tyle restauracja tego co zostało zniszczone przez czerwonych ale próby uratowania tego, co nie zostało jeszcze do szczętu wytępione. Wy zachowujecie się jak szarańcza - ma jak rolnicy próbujócy obronić swoje zbiory przed waszą żarłocznością. Dlatego tam, gdzie zwycięża konserwatyzm świat nie zmienia się w mgnieniu oka. To niszczyć daje się w ciągu chwili. Budowa i odbudowa zabieza znacznie więcej czasu. Co gorsza - odbudowa zawalonych budowli jest znacznie trudniejsza i wymagająca większych nakładów niż budowa podobnych budynków na nowym terenie. Ze swej istoty jesteśmy więc skazani na porażkę w tym sensie, że nie da się zupełnie zablokować rewolucyjnego szału czerwonych. Można tylko nieco zwolnić ich marsz. Aż do czasu, kiedy zniszczą tak wiele, że nie będzie możliwa restauracja tego co było. Wtedy konserwatyści zajmują te pozycje, które chociaż z grubsza dają złudzenie stabilności. Komuchy zaś dzięki wymianie pokoleń nie tracą energii i szał reformatorstwa obracają przeciw własnym reformom, skoro nie pozostanie już nic innego. Dlatego jesteście tak podobni do szarańcy. To co zniszczycie odradza się wysiłkiem konserwatystów po to tylko, by ponownie ulec szałowi zniszczenia.

Konserwatywny liberalizm tak samo jak komunizm jest systemem niedemokratycznym, nieznoszącym obecności innych niż jedyne słuszne poglądów, a własne rozwiązania musi utrzymywać w mniejszym bądź wiekszym stopniu siłą.
Może byś wyjaśnił co rozumiesz przez słowo demokrację? Komuchy/liberałowie już od dawna próbują zawłaszczyć ten termin, i nadają mu znaczenie z gruntu sprzeczne ze znaczeniem właściwym. Demokracja to bowiem tylko system polityczny, w którym legitymację władzy uzyskuje się za pomocą większości wyborców.Każda ideologia może być realizowana w rach demokracji pod warunkiem, że większość będzie ją wyznawała. I tak nazizm nie doszedł do władzy jakimś zamachem stanu czy pucze. Doszedł do władzy i utrzymywał ją w ramach demokratycznych procedur. Cio więcej - nazizm z zastosowaniem tych sanych demokratycznych procedur usunął demokrację. PRL też był w pewnym sensie systemem demokratycznym, ponieważ i tutal większość - masy robotniczo chłopskie legitymowały władzę (oczywiście po okresie przejściowym, kiedy władza była legitymizowana ruskimi czołgami i bespieką). Legitymacja zanikła w latach 80-tych i skutkiem był upadek PRLu (bo nie demokracji będącej nośnikiem komunizmu) a PRL utrzymywał się już tylko siłą inercji, bezpieki i armii.
Zatem komunizm nie tyle jest niedomokratyczny, co ciąży ku despotyzmowi w sposób naturalny (bo żądanie radykalnych zmian wymaga przełamania oporu konserwatywnej ludności - co można najłatwiej zrobić siłą i indoktrynacją). Konserwatyści nie ciążą ku despotyzmowi lecz raczej ku konserwacji naturalnej skłonności ludzi do elitaryzmu. Elitarym zaś nie utrzymuje się wyłącznie dzięki pokrętnej i głupiej ideologii ale na naturalnych cechach ludzi jako stworzeń stadnych. Dopiero, kiedy do głosu zaczyna dochodzić ideologia rozpoczyna się jednocześnie dążenie do władzy absolutnej. Dlatego tak alergicznie reaguję na wszelki ideologizowanie (tzn. nie bazowanie na określonym systemie wartości, bo tzen jest podobny u wszystkich ale na PLANIE Naprawy Świata)

Pozwolę sobie podstawić pod "pasjonarność" - fanatyzm, jak dla mnie to jedno i to samo. I jest to jak najbardziej wpisane w nature twoich wyidealizowanych członków prawicy, inaczej nie byliby ludźmi.
Pajonarność z grubsza oznacza powszechne odczuwanie motywacji do działania. Fanatyzm może być motorem pasjonarności, ale prawie nigdy nie jest. I tak np. Francuzi podczas I WS byli w wysokiej fazie pasjonarności ale już w II WS byli w fazie akmatycznej, dzięki czemu nie mogli przeciwwstawić się Niemcom, którzy swojej pasjonarności od czasu I WS nie zmienili.
Fanatyzm jest wpisany w naturę ludzi pełnych idiotycznych idei a nie konserwatystów.Zapewne zaliczasz do moich sojuszników tych idiotów z PiS. Jednakże, to są właśnie ludzie przepojeni idiotycznymi ideami a zwłaszcza wiarą w to, że karając, regulując i zakazując można naprawić całe zło tego świata wywołane czerwoną zarazą. To zaś prymitywne postrzegania rzeczywistości jest biegunowo odległe od czystego konserwatyzmu - czyli postawy wobec rzeczywistości a nie planu napawy świata.

zytać nie umiem? Czy ty sie wykręcasz?
czytaś nie umiesz:) Ze zrozumieniem.

Ale w Anglii jest masa "importowanych barbarzyńcow", jakoś nikt nikomu nie ulega
A jak sądzisz - ile czasu trzeba było by import barbarzyńców zza limesu zbarbaryzował imperium rzymskie? 20 lat? Nie bądź śmieszny. Wtedy trzeba było 200-300 lat. zważywszy na przyspieszenie tempa i przepustowości komunikacji nie trzeba bądzie aż tyle, ale już niedługo muzułmańskie większości zaczną wpływać na kształt twojego wyidealizowanego świata. Zwłaszcza, że teraz oni nie tylko się nie asymilują, ale wręcz asymilować się nie chcą.

Trzeba by zapytac jakiegoś homoseksualisty czy nie obraża go zestawie nie na równi z pedofilami, gwałcicielami i złodziejami.
Cholera - jeżeli nie rozumiesz nawet po polsku, to już nie wiem jak pisać. Nigdzie nie porównywałem pedała do pedofila czy złodzieja. Porównywałem tylko tabu z nimi związane i ich równą "odporność" na racjonalizację. Może jakieś zajęcia reedukacyjne by ci się przydały?

To jak to w końcu z toba jest, jak statystyki potwierdzają twoje poglądy to są cacy, jak wprowadzają wątpliwości to nagle są nierzetelne, i w ogóle kto by sie tym przejmował. Tak to działa?
Statstki nigd niczego nie dowodzą. Tutaj zaś podałem je, ponieważ potwierdzają tylko moje obserwacje. O ile pod koniec studiów i tuż po ich zakończeniu mało kto szukał pracy, o tyle dzisiaj jest dokładnie na odwrót. Wtedy zatrudniony zdawał sobnie sprawy, że jest pewien okres nowicjatu, w którym zarabia się podle. Teraz wszyscy są przekonani, że "im się należy". I to nie jest mój wymysł. Większość moich równolatków to potwierdza.

To że zakładasz że wszyscy beda utrzymywać rodziców jest przeurocze ale kompletnie nierelane.
nigdzie takiego przekonania nie wyraziłem. Ja twierdzę, że każdy POWINIEN zajmować się rodzicami. Koniec i kropka. A jeżeli się to nie zdaży, to sorry Winetou - to nie mój biznes. Od współczucia są instytucje charytatywne a nie państwo. Zwłaszcza, że w momencie, kiedy zajęło się tym państwo, ilość utrzymujących staje się coraz niższa i ilość utrzymywanych rośnie. Ciekawym jak długo taki eksperyment może się ciągnąć i czym się skończy? Ja w każdym razie nie liczę już na żadną emeryturę i te "składki" traktuję jako zwyczajną kradzież czyli podatki.

No i co sie dziwisz że zaledwie 3% społeczeństwa jest gotowych na własną działalność, reszta sie po prostu powtrzymuje od działań niosących zagrożenia. Budują sobie nowe tabu ekonomiczne.
Jeżeli nie masz niczego ciekawego do powiedzenia, to po prostu tego nie pisz.

10.10.2006
12:26
[161]

eros [ elektrybałt ]

Niekonczaca sie opowiesc trwa ;)

Kharman ----> Jesli nie masz pojecia czym jest konserwatyzm i na czym sie opiera to polecam Ci do przeczytania ksiazke Rogera Scrutona "Czym jest konserwatyzm". Ledwie 200 ztron i naswietlone podstawowe kwestie zwiazane z tym zagadnieniem.

Jesli chodzi o kwestie imigrantow, to moja zonka (jest teraz w UK) juz parokrotnie spotkala sie z dyskryminacja ze strony czarnych, odwrotnej zas sytuacji jeszcze nie widziala. Jeszcze troszeczke i sytuacja bedzie podobna w UE do tej z powiesci Ziemkiewicza "Czerwone dywany, odmierzony krok".

10.10.2006
12:32
[162]

gereg [ zajebisty stopień ]

Attyla - zajrzysz na maila z profilu?

10.10.2006
12:49
[163]

Attyla [ Flagellum Dei ]

gereg - zajrzałem - nic nie ma

10.10.2006
14:45
[164]

gereg [ zajebisty stopień ]

pisalem wczoraj. wysle jeszcze raz.

10.10.2006
14:50
[165]

Kharman [ ]

Część 1

Attyla -->

Z tego co wyczytałem to dążycie do naprawy państwa w sposób stopniowy, krok po kroku, tylko dlaczego od momentu kiedy opadła żelazna kurtyna jedynym przedstawicielem prawicy czynnie się udzielającym jest Korwin-Mikke? Dlaczego reszta siedzi na dupie i ogranicza sie do pierdzenia o "czerwonej szarańczy", uważacie ze w ten sposób cokolwiek osiągniecie? Co to jest, bierny opór? Skoro wasza droga jest lepsza dlaczego nie skorzystacie z demokracji i nie zaczniecie tej swojej wielkiej naprawy?

Czy przypadkiem monarchia to nie przejaw elitaryzmu w pełnym rozkwicie? Ideologia faktycznie prosta jak konstrukcja cepa, wedle której skończony tępak bedzie rządził wyłącznie dzięki temu ze został sprokurowany z właściwego nasienia i jajeczka. No i taki tłumok nie potrzebuje wykształcenia bo wedle elitaryzmu jest wybrany do sprawowania władzy przez samo urodzenie. I w dalszym ciągu konserwatywny liberalizm jest antydemokratyczny skoro bazuje na elitaryzmie.

czytaś nie umiesz:) Ze zrozumieniem.

Jakiż to glębokich sensów nie zrozumiałem w tamtym zdaniu? Bo skoro nie zrozumiałem i to co czytam nie jest tym co czytam, to musiało być w nim drugie dno.

10.10.2006
17:13
[166]

Kharman [ ]

A jak sądzisz - ile czasu trzeba było by import barbarzyńców...

Tobie naprawdę sie wydaje że muzułmanie to jakaś jednomyślna masa dąrząca do podporządkowania sobie świata.

Poza tym na wyspach w chwili obecnej odbywa sie ekspansja centralno-wschodnich "barbarzyńców" którzy wypierają muzułmanów. W mojej firmie w ciągu niespełna półtora roku sklad pracowników został wymieniony na wschodnio-europejski.

Z tą niechecia do asymilacji też bym nie przesadzał, to ze w gazetach czytasz o najwiekszych krzykaczach a później dokonujesz projekcji na całą spółeczność to juz twoj problem i urok relacji medialnych.

Cholera - jeżeli nie rozumiesz nawet po polsku, to już nie wiem jak pisać. Nigdzie nie porównywałem pedała do pedofila czy złodzieja. Porównywałem tylko tabu z nimi związane i ich równą "odporność" na racjonalizację. Może jakieś zajęcia reedukacyjne by ci się przydały?


A kogo obchodzi co ty porównywałeś i co chciałeś przekazać? Ja widze w tym obrażanie homoseksualistów. Moge? Moge. Tak jak ty w jajach na krzyżu widzisz obrazę wiary, choć nie powinieneś. Cholera - nie rozumiałes po polsku jak ci pisałem, że nie o to w tamtej pracy szło.

Statstki nigd niczego nie dowodzą. Tutaj zaś podałem je, ponieważ potwierdzają tylko moje obserwacje...

Nowicjat nowicjatem , ale raczej nie zaliczysz do tego trzymanie kogoś przez rok na okresie próbnym, jak to spotkało mojego znajomego? Co trzy miesiące miał nowa umowe na kolejne trzy, później dał sobie spokuj i znalazł inna robotę. Poza tym jakoś tak w polskiej rzeczywistości jest że podle zarabia sie równierz po okresie nowicjatu.

nigdzie takiego przekonania nie wyraziłem...

Czyli chcesz wymiany obecnego systemu na stary "nie-system" który jest tak samo do dupy jak obecny. I po co? Dla lepszego samopoczucia?

Jeżeli nie masz niczego ciekawego do powiedzenia, to po prostu tego nie pisz.

No ale o co ci chodzi, 3% to za mało na twoja elitę? Przecie to czyste oddanie twoich marzeń, mala grupa przedsiębiorczych którzy posiadaja większość siły nabywczej w kraju rządząca ciemna masą, przy pomocy jakiegoś elitarnego królika, tudzierz marionetkowego rządu. Elitaryzm pełna geba.

Ach byłbym zapomniał

eros --> mógłbyś przybliżyć w jaki to sposób twoja połowica była dyskryminowana? Bo niezmiernie ciekaw jestem.

11.10.2006
10:16
[167]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

dlaczego od momentu kiedy opadła żelazna kurtyna jedynym przedstawicielem prawicy czynnie się udzielającym jest Korwin-Mikke?
Właśnie dlatego, że jest Korwin - Mikke. Facet ma kontrowersyjny sposób przedstawiania swoich poglądów, wskótek czegoś czerwone dziennikarstwo mogło go z powodzeniem wrzucić do worka "oszołomów". Nikt od tej chwili nie interesuje się tym, co Korwin mówi, ale tym, że wogóle mówi co wywołuje salwy śmiechu u ludzi, których inteligencja ledwie starcza za zawiązanie sznurowadła. Sęk w wym, że to są wyborcy o sile głosu równej sile mojego czy innego głosu.

Co to jest, bierny opór? Skoro wasza droga jest lepsza dlaczego nie skorzystacie z demokracji i nie zaczniecie tej swojej wielkiej naprawy?
Nie każdy podziela twojó chorobliwą fascynację władzą polityxczną. Większość ludz (na szczęście myśli przede wszystkim o tym jak zapewnić swojej rodzinie rormalne życie i nie chcą zwyczajnie poświęcać dla tej władzy własnych wartości, w których zostali wychowani, i w których wychowują swoje potomstwo. Ja nawet parę razy myślałem, żeby coś zrobić. Ale wtedy zawsze przychodziło mi do głowy pytanie - skąd wezmę kasę na utrzymanie rodziny? - i na myśleniu się kończyło.

Ideologia faktycznie prosta jak konstrukcja cepa, wedle której skończony tępak bedzie rządził wyłącznie dzięki temu ze został sprokurowany z właściwego nasienia i jajeczka. No i taki tłumok nie potrzebuje wykształcenia bo wedle elitaryzmu jest wybrany do sprawowania władzy przez samo urodzenie.
Ideologia faktycznie prosta jak konstrukcja cepa, wedle której skończony tępak bedzie rządził wyłącznie dzięki temu ze został wybrany przez równych mu skończonych tępaków. No i taki tłumok nie potrzebuje wykształcenia bo wedle egalitaryzmu samo urodzenie predystynuje go do sprawowania władzy.
Czym zatem jedno różni się od drugiego? Mając do wyboru jednego idiotę działającego w porozumieniu z wybieraną spośród elity ekonomicznej radą i 500 kretynów działających bez porozumienia z kimkolwiek (by się porozumieć trzeba przynajmniej cokolwiek rozumieć)wolę jednego idiotę, bo jednego znacznie łatwiej przekonać niż 500 wzajemnie się podniecających kretynów.

I w dalszym ciągu konserwatywny liberalizm jest antydemokratyczny skoro bazuje na elitaryzmie.
Teraz się zdenerwowałem. Dla twojej wiadomości - skląłem cię straszliwie. A dlaczego? Bo ponownie zrównujesz ideologię liberalną z demokracją. Nie chce mi się ponownie wyjaśniać cio czym jest demokracja, bo najwyraźniej tego nie czytasz albo za grosz nie łapiesz sensu.

Jakiż to glębokich sensów nie zrozumiałem w tamtym zdaniu? Bo skoro nie zrozumiałem i to co czytam nie jest tym co czytam, to musiało być w nim drugie dno.
Wiesz - są ludzie, którzy lubują się w wyjaśnianiu dowcipów. Mnie to mierzi. Jeżeli nie zrozumiałeś z poprzedniej wypowiedzi to tym bardziej nie zrozumiesz i teraz.

Tobie naprawdę sie wydaje że muzułmanie to jakaś jednomyślna masa dąrząca do podporządkowania sobie świata.
Tobie naprawdę sie wydaje że muzułmanie to jakaś wielomyślna masa dąrząca do intelektualnego onanizmu w poszukiwaniu relatywnych źródeł absolutu.

Z tą niechecia do asymilacji też bym nie przesadzał, to ze w gazetach czytasz o najwiekszych krzykaczach a później dokonujesz projekcji na całą spółeczność to juz twoj problem i urok relacji medialnych.
Nie - no naturalnie. Zapewne rozruchy francuskie sobie wymyśliłem. Zapewne też oszukuję twierdząc, że po wykładzie papierza ci na zachodzie go atakowali ręka w rękę z miejscowymi berzowymi. Na pewno też jestem kłamcą twierdząc, że nawet muzyka arabska od pewnego czasu sprzedaje się tak genialnie. no i na pewno jestem idiotą, ponieważ nie potraktowałem jak idioty cholenderskiego polityka, który stwierdził, że jeżeli parlament uchwali szariat, to należy go stosować, bo wybór będzie dokonany demokratycznie. Ja przesadnie interpretuję jego słowa a on przesadnie ocenia moc społeczności muzułmańskich.

Ja widze w tym obrażanie homoseksualistów. Moge? Moge.
jest między nami pewna różnica. Ja protestuję jeżeli ktoś obraża mnie ty zaś protestujesz jeżeli wydaje ci się że ktoś obraża kogoś. Na tym polega nowoczesna cenzura - polityczna poprawność. mam zamknąć pysk, bo komuś się może wydać, że komuś nie w skam moje słowa. tymczasem ja na to leję z radością tak jak z radością lałem w czasach komuny na krzyki hiterycznej "historyczki", która próbowała mi wmówić, że Polska wygrała II WS.
Wiem jedno - nigdy nie będzie tak, że moje czy czyjekolwiek słowa bądą w smak wszystkim. Mam więc do wyboru - mówić to myślę albo mówić to, co ktoś chce bym myślał. Dlatego kiedyś nie wygrywałem konkursów piosenki radzieckiej a dzisiaj nie będę poddawał się ideologicznej presji czerwonych kretynów Choć robią wszystko, bym nie mógł tego robić, to ja robić to będę - bo tak mi się podoba.

Tak jak ty w jajach na krzyżu widzisz obrazę wiary, choć nie powinieneś.
O tym o co ja będę się obrażał też będę ja decydował i zdanie skrzywionego komucha mi w tym nie przeszkodzi.

Nowicjat nowicjatem , ale raczej nie zaliczysz do tego trzymanie kogoś przez rok na okresie próbnym, jak to spotkało mojego znajomego?
Zaliczę.

Poza tym jakoś tak w polskiej rzeczywistości jest że podle zarabia sie równierz po okresie nowicjatu.
Za to podziękuj swoim Anglikom i Amerykanom, którzy nas sprzedali ruskim i miejscowym komuchom, którzy robią wszystko, by "elektorat" socjalny (czyli polactwo) istniał i miał się baaaaaardzo dobrze (oczywiśnie nie na tyle, by utracili motywację).

Czyli chcesz wymiany obecnego systemu na stary "nie-system" który jest tak samo do dupy jak obecny. I po co? Dla lepszego samopoczucia?
Tak. Chcę. Zapewne jestem naiwny ale wydaje mi się, że władze wybierane z zastosowaniem ostrych cenzusów być może będą nieco bardziej racjonalne i mniej będą ulegać rozwydżonemu motłochowi.

No ale o co ci chodzi, 3% to za mało na twoja elitę? Przecie to czyste oddanie twoich marzeń, mala grupa przedsiębiorczych którzy posiadaja większość siły nabywczej w kraju rządząca ciemna masą, przy pomocy jakiegoś elitarnego królika, tudzierz marionetkowego rządu. Elitaryzm pełna geba.

To się nazywa oligarchia a nie elitaryzm. Elitaryzm jest wtedy, kiedy istnieją wymagające cenzusy i ograniczanie wartości głosu motłocho (tak jak w systemie centurialnym republiki rzymskiej)

eros --> mógłbyś przybliżyć w jaki to sposób twoja połowica była dyskryminowana? Bo niezmiernie ciekaw jestem.
Nie jestem erosem ale wiem o czym on pisał. problem głównie w tym, że polaczki poza granicami kraju jeżeli nawet się jednoczą, to wyłącznie po to by się kłucić. Znam organizację Poland Street, więc wiem o czym mówię. Tymczasem berzowi nie organizują się formalnie ale nieformalnie jeden drugiego wspiera i popiera. Polak innemu Polakowi woli sprzedać kosę niż wystąpować razem z nim. 10 berzowych będzie miało zawsze przewagę nad 1 polaczkiem choćby polaczków było statystycznie więcej.

11.10.2006
14:57
[168]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Chodzi o to, ze m.in. gdy taki czarny kierowca zobaczyl w autobusie moja zone i jej kolezanke siedzace, to kazal im wyp... jako ze sa q...ami itede, itepe, a jego czarne kolezanki nie moga w autobusie stac. Innym razem, w innym autobusie inny czarny kolezka najpierw najpierw powiedzial co chce, zeby mu zrobily, potem zwyzywal od (tu sobie podstaw), a jak mu pokazaly wymowny gest chcial sie zabrac do rekoczynow. Na szczescie wczesniej zdazyly wysiasc. Polecam, jesli chcesz zeby Twoja dziewczyna przezyla niezapomniane wrazenia...

Attyla ---> Ja nawet parę razy myślałem, żeby coś zrobić. Ale wtedy zawsze przychodziło mi do głowy pytanie - skąd wezmę kasę na utrzymanie rodziny? - i na myśleniu się kończyło.

jak juz dzieci podchowasz to sprobuj, ja bym na Ciebie pewnie zaglosowal :D

20.10.2006
10:49
smile
[169]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Ha! To fajnie:) Kreskę za mną dasz ty i ja sam a pan Wołodyjowski wysiecze oponentów:D

20.10.2006
11:17
smile
[170]

eros [ elektrybałt ]

Attyla ----> A od czego jest rodzina? Jak podchowasz, akurat na tyle zeby sie na Ciebie nie boczyly i mialy prawo glosowac... Poza tym mysle, ze na samym GOLu jest co najmniej kilka innych osob, ktore to samo by zrobily co ja...
A zamiast Wolodyjowskiego lepiej sie nada Podwawelska i Sobieski ;)

20.10.2006
11:19
smile
[171]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Eros - ja podrobami nie handluję:D A Sobieskiego nie warto z piedestału ściągać. A nuż by sobie nogę skręcił?

20.10.2006
12:22
[172]

Kharman [ ]

Attyla -->

Właśnie dlatego, że jest Korwin - Mikke...


Jak pierwszy raz usłyszałem poglady pana Korwina Mikkego to miałem wrazenie że słysze jakiegoś kacyka który chce wszystkich rozstawiac po kątach, i nie wywoływało to u mnie śmiechu, a raczej przerażenie że pojawił sie na scenie czlowiek ktory chce legislacyjnie zakazać kobietom pracy zawodowej, bo według niego powinny przy garach stac. Oczywiście były to wymieszane jego pobożne życzenia z aktualnymi postulatami odnośnie sytuacji polityczno-gospodarczej, niemniej złe wrażenie pozostało.

Nie każdy podziela twojó chorobliwą fascynację władzą polityxczną...


Jakby mnie władza fascynowała to bym się w jakichs młodzieżowkach udzielał, a mnie nawet z zuchów wypieprzyli za brak zaangarzowania. Po prostu uważam że przedstawicielstwo twardej prawicy w polskim sejmie tylko zrobi dobrze polskiej polityce, oczywiście nie osiągną wiele ale bedą stanowic przeciwwage dla obecnych pomysłow, no i w bliżej nieokreślonej przyszlości byc moze przyczyni sie do wykształenia jakiejś siły faktycznie centrowej (czy może liberalno-liberalnej)

Ideologia faktycznie prosta jak konstrukcja cepa,


Czyli co? Zostaje nam tylko anarchia.

Bo ponownie zrównujesz ideologię liberalną z demokracją.

Ja jej nie zrównuje ja ją przeciwstawiam jako siłe antydemokratyczną.

Wiesz - są ludzie, którzy lubują się w wyjaśnianiu dowcipów.

A bo to dowcip był... tylko dlaczego nie śmieszny? I bez puenty? Czy może pieprznąłeś to zdanie o urzedach żeby swojej wypowiedzi dramatyzmu dodać, bez większego zastanowienia co piszesz?

Tobie naprawdę sie wydaje że muzułmanie to jakaś wielomyślna masa dąrząca do intelektualnego onanizmu w poszukiwaniu relatywnych źródeł absolutu.

Spora część z nich zapewne to robi, część żyje sobie po prostu w zgodzie z zasadami swojej wiary, część zapewne sobie część nakazów olewa, a część ma piane na ustach i leci wysadzać się w powietrze. Tak samo jak masz katolików którzy sie gorliwie modlą, takich co sa w kościele w święta i takich co zabiją bliźniego za 20 złotych.

Nie - no naturalnie. Zapewne rozruchy francuskie sobie wymyśliłem...

Możesz mi powiedzieć dlaczego tak lubujesz sie w przedstawianiu sytuacji ekstremalnych jako normy? Jakiś cel w tym masz poza budowaniem katastroficznych wizji?
W kwestii wypowiedzi papieża to masz tu motłoch rządzony przez elitę, która mówi co jest szłuszne. Tak bedzie wygladala twoja rzeczywistość konserwatywno-liberalna. Tyle że to jest wydanie konserwatywno-konserwatywne (chyba).
Żeby ustanowić szariat w kraju europejskim trzeba by najpierw miec bezwzględną wiekszośc w parlamencie i zmienić konstytucyjny rozdział państwa i kościoła.

jest między nami pewna różnica. Ja protestuję jeżeli ktoś obraża mnie ty...

Brak chyba na tym forum homoseksualistów więc nie ma kogo zapytać czy ich obraziłeś.

Więc dlaczego artysta ma baczyć na twoje uczucia religijne, co ma go to obchodzić? Niby dlaczego ma baczyć na poprawność religijną? Bo się obrazisz? Ma nie przekazywać co myśli bo tobie to bedzie nie w smak? Skoro ciebie grzeje kogo swoimi wypowiedziami możesz obrazic to dlaczego ktokolwiek ma się przejmowac twoją osobą?

Tak. Chcę. Zapewne jestem naiwny ale wydaje...

Ależ Attyla, zmiana dla samej zmiany? Bój sie Boga, toż to komunistyczne myslenie.

To się nazywa oligarchia a nie elitaryzm

I do tego twój elitaryzm doprowadzi prędzej czy puźniej.

eros --> od dwóch lat jestem w Londynie i z czymś takim sie nie spotkałem. Rozumiem oburzenie w kwestii kierowcy choć też nie do końca bo sytuacje opisałeś raczej szczątkowo, ale drugi, gdzie tu dyskryminacja? Bo był czarny? Jakby biały sie do twojej żony przystawiał to byłoby wszystko w porządku?
Ja wracając swego czasu z roboty widziałem muzułmanina ktory z nożem w ręce bronił swojej rodziny przed jakimś angielskim byczkiem, ktoremu sie na amory do jego córki zebrało. W jego oknie regularnie ktoś wybija szybe.
To jak 1:1?

20.10.2006
12:31
[173]

Mr.Kalgan [ Gold Dragon ]

Tak porzadkowo odnotowuję, że punktem wyjścia tego wątku (część pierwsza do której nie ma linki) były słowa p. Senyszyn wypowiedziane podczas demontracji (równości czy czegoś tam) w Warszawie a będace parafrazą słów Jana Pawła II. Bardzo to zabolało Attylę i stworzył ten watek. Ostatnio podczas innej demonstracji (słynny demonstracyjny dzień w Warszawie) premier Giertych użył dokładnie tych samych słów, co jednak nie było już dla tu piszących istotne, bo wątek ma się świetnie i już nikt nie pamięta o co chodziło.
A właśnie, o jakie to słowa JPII chodziło?

20.10.2006
13:56
[174]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

a raczej przerażenie że pojawił sie na scenie czlowiek ktory chce legislacyjnie zakazać kobietom pracy zawodowej, bo według niego powinny przy garach stac.
dwie sprawy:
1. to jest przekonanie o tym jak być powinno, a nie postulat reformatorski. Inny sprawa, że KM nie podkreślił tego wyraźnie iwyszło to co wyszło. Kiedy mówiłem mu o tym powiedział tylko, że trzeba budować bardzo wyraźny - wręcz przejaskrawiony przekaz, by dotarł do ludzi. Mimo tego, że jest to człowieg o IQ w okolicach 140 nie zrozumiał jednak (albo nie chciał zrozumieć), że takim sposobem wygłaszania poglądów zamyta tylko odbiorców na siebie i sobie podobnych.
2. Ten powyższcy błód z radością wykorzystały media michnikowskie by ze szczętem ośmieszyć i Korwina i wogóle konserwatywno liberalne postawy. W tym sensie KM był najgorszym, co się temu ruchowi mogło przydażyć.

Po prostu uważam że przedstawicielstwo twardej prawicy w polskim sejmie tylko zrobi dobrze polskiej polityce, oczywiście nie osiągną wiele ale bedą stanowic przeciwwage dla obecnych pomysłow, no i w bliżej nieokreślonej przyszlości byc moze przyczyni sie do wykształenia jakiejś siły faktycznie centrowej (czy może liberalno-liberalnej)
Poprostu zgoda na całej linii:)

Czyli co? Zostaje nam tylko anarchia.
Nie - nie zrozumiałeś mnie. Chciałem tylko powiedzieć, że nie tylko nie ma idealnych systemów, ale że nie ma systemów lepszych i gorszych. Każdy ma swoje wady i zalety. To, który system w danym momencie jest najbardziej popularny zależy w zasadzie od tego jaki system panuje w kraju o największych wpływach kulturowych. W średniowieczu był to despotyzm bizantyński, później oświecona monarchia francuska, dalej monarchia absolutna Pruska, brytyjska demokracja republikańska a od 2WS demokracja liberalna amerykańców. Nie zmienia to jednak faktu, że ten sam system działa zupełnie inaczej w różnych okolicznościach.

Ja jej nie zrównuje ja ją przeciwstawiam jako siłe antydemokratyczną.
Znowu mnie nie zrozumiałeś. Dekracja i liberalizm to dwie różne rzeczy. jedna z nich zatem nie może być sprzeczna z drugą. Demokracja to forma, a liberalizm to treść, przy czym w tą formę można wlać praktycznie każdą treść zależnie od okoliczności.

A bo to dowcip był... tylko dlaczego nie śmieszny? I bez puenty? Czy może pieprznąłeś to zdanie o urzedach żeby swojej wypowiedzi dramatyzmu dodać, bez większego zastanowienia co piszesz?
Bo to nie był dowcip.

Spora część z nich zapewne to robi, część żyje sobie po prostu w zgodzie z zasadami swojej wiary, część zapewne sobie część nakazów olewa, a część ma piane na ustach i leci wysadzać się w powietrze. Tak samo jak masz katolików którzy sie gorliwie modlą, takich co sa w kościele w święta i takich co zabiją bliźniego za 20 złotych.
Święte słowa księdza prałata z Nowogródka. Brak w nich tylko zakończenia - Wszystko zależy od proporcji. I tak się składa, że tych zapienionych kretynów jest wystarczająco wielu, żeby wywoływać konflikty. W zasadzie brak im tylko środków.

Możesz mi powiedzieć dlaczego tak lubujesz sie w przedstawianiu sytuacji ekstremalnych jako normy?
Bo to doskonała figura retoryczna zwana argumentum ad absurdum.

W kwestii wypowiedzi papieża to masz tu motłoch rządzony przez elitę, która mówi co jest szłuszne
To już nie jest konserwatyzm a ideologia. Powstanie ideologii wyklucza konserwatyzm jako postawę.

Żeby ustanowić szariat w kraju europejskim trzeba by najpierw miec bezwzględną wiekszośc w parlamencie i zmienić konstytucyjny rozdział państwa i kościoła.
they only need some time

Brak chyba na tym forum homoseksualistów więc nie ma kogo zapytać czy ich obraziłeś.
Znaczy się w realu zazywasz się czterdzieści i cztery i czujesz za miliony i za miliony cierpisz?:D

Więc dlaczego artysta ma baczyć na twoje uczucia religijne, co ma go to obchodzić?
Znowu nie rozumiesz sensu tego protestu. Protestowaliśmy, bo ona nie talko obraziła, ale do tego dążyła. To był jej cel. Napluć nam w twarza. My zaś nie jesteśmy świniami, żeby mówić, że deszcz pada. Gdyby poprostu się pomyliła i nie wzięła czegoś pod uwagę, to normalny człowiek głosu by nie podniósł. Ale ona się nie pomyliła. Dążyła do obrazy i cel osiągnęła.

Ależ Attyla, zmiana dla samej zmiany? Bój sie Boga, toż to komunistyczne myslenie.
Chodzę teraz na warsztaty psychologiczne dla rodziców. Nie dlatego, żebym miał pewność, że to czego się nauczę spowoduje, że będzie lepiej ale dlatego, że mam taką nadzieję. To samo i tutaj. pewności nie mam. Ale skoro widzę, że tkwimy po uszy w pajdokracji, to czas na zmianę systemu, bo zanim się wyrodzi we własną karykaturę bądzie trochę czasu skutecznego działania.

I do tego twój elitaryzm doprowadzi prędzej czy puźniej.
Rozwiązania wiecznie skuteczne nie istnieją.

Kalgan
1. nie mam pojęcia to gadał ten pajac.
2. "Niech zstąpi duch Twój" itd

21.10.2006
02:25
[175]

Kharman [ ]

Attyla -->

to jest przekonanie o tym jak być powinno, a nie postulat reformatorski.

Cóż, wyszło jak wyszło, a biorąc pod uwagę że w dobie massmediow uprawianie polityki przypomina tańczenie walca na polu minowym to mozemy smiało stwierdzić że pan Korwin Mikke wlazł na mine juz w pierwszych taktach.

Nie - nie zrozumiałeś mnie. Chciałem tylko powiedzieć, że nie tylko nie ma idealnych systemów...

Ok tylko mały szkopuł, nie zmienisz systemu z demokracji na elitaryzm od pstryknięcia palcami. Jeżeli miałoby to zostać przeprowadzone w miare szybko powiedzmy w ciągu dekady a nie stuleci to bez gwałtu na demokracji jakim byłoby rozwiązanie siłowe się nie obejdzie. A takie traumy żadnemu narodowi na dobre nie wychodzą, popatrz na stan wojenny w Polsce, rozliczenia bedą sie ciagnąc w nieskończoność, bo puki uczestnicy żyją doputy będą wzajemne żale, a później toczyć wojny bedą historycy.

Znowu mnie nie zrozumiałeś. Dekracja i liberalizm to dwie różne rzeczy.


Ależ ja rozumiem, chodzi o to ze konserwatywny-liberalizm taki jakim go przedstawiasz jest treścią ktora z dużym prawdopodobieństwem rozwali formę.

Bo to nie był dowcip.

Po prostu napisałes byle napisac i żeby zdanie sie ładnie w wypowiedzi komponowało.

Święte słowa księdza prałata z Nowogródka


Raczej stawiałbym na to że w Europie czas fanatyzmu religijnego minał dość dawno i przypadł na okres kiedy środki eksterminacji bliźnich były bardziej bezpośrednie niż bomba podłożona w samolocie, czy rakieta ziemia-ziemia. Mam dziwne wrażenie że zasługa w tym po części tego strasznego konsumcjonizmu, bo jak czlowiek dąży do posiadania to walka o sprawę nie jest juz tak istotna jak w momencie kiedy idea jest wszystkim co człowiek ma. Drobne radości z posiadanie tego czy owego pozwalają sprowadzić ideę na bezpieczny poziom gdzie nie stanowi zagrożenia. Oczywiście jest też mozliwa opcja kiedy ma sie wszystko i w idei szuka się dopelnienia.

Bo to doskonała figura retoryczna zwana argumentum ad absurdum.

A możesz sobie inną figure znaleźć, bo ta juz nie działa.

To już nie jest konserwatyzm a ideologia. Powstanie ideologii wyklucza konserwatyzm jako postawę.

To jest konserwatyzm w wydaniu islamskim, to że ty masz za soba reformacje i okres europejskich przepychanek religijnych sprawia że twój jest zdecydowanie bardziej "miękki" i nie tak radykalny oraz przeczulony na wlasnym punkcie.
Tak jak to już kiedys pisalem, muzułmanie w dużym stopniu nie dopuszczaja do jakiejkolwiek dyskusji na tematy religijne, chyba że jest ona prowadzona w bezpiecznym zakresie drapania sie po pleckach, bez wyskoków w stylu Lutra.

Dokończe kiedy indziej... Za trzy godziny leze do roboty wiec trzeba troche snu złapać.

22.10.2006
01:30
[176]

Kharman [ ]

Kontyuując...

they only need some time

Naprawde w to wierzysz, myslisz że europejczycy pozwola na takie odarcie ich ze swobód? Na razie nie ma reakcji bo w zasadzie wiekszośc klotni toczy sie o słowa, a poza tym w wiekszości muzułmanie graja zgodnie z regułami, oni sobie my sobie. W gruncie rzeczy to jak do tej pory miotaja sie o pierdoły, myslisz że jak dojdzie do istotnych kwestii to Europa da sobie załozyc homonto? To ze dla ciebie laicka Europa nie ma kregosłupa moralnego wiary w zadnym wypadku nie oznacza że nie bedzie walczyc w obronie swoich "antywartości".

W tej chwili w UK pojawiają się pomysły zbanowania tradycyjnych, zakrywajacych całe cialo oraz twarz (głownie o to chodzi) ubiorów dla kobiet w miejscach publicznych, ale to pewnie polityka uleglości.

Znaczy się w realu zazywasz się czterdzieści i cztery i czujesz za miliony i za miliony cierpisz?:D

Znaczy sie w realu posiadam wyobraźnie i jak pomysle ze ktos mialby pisać na moj temat stosując porównania ze złodziejami, gwałcicielami i pedofilami to nie byłbym szczęśliwy z tego powodu.

Znowu nie rozumiesz sensu tego protestu. Protestowaliśmy, bo ona nie talko obraziła, ale do tego dążyła.

Dążyła czy ty i koleżeństwo uważacie że dążyła? Oczywiście nieistotne jest co ona ma do powiedzenia na temat bo prawda jest w was. I wy wiecie że ona chciała i dążyła. Taka zbiorowa świadomośc czyjegoś występku, nie tylko skutkow ale i źrodeł.
Poza tym odpowiedz sobie szczerze na pytanie skoro ty masz wszystkich (chodzi o motłoch tzw. społeczeństwo) w dupie to dlaczego ktokolwiek ma przejmowac sie tobą i twoimi uczuciami?

To samo i tutaj. pewności nie mam

Cudownie, ale w niczym nie zmienia to faktu że chcesz zmiany tylko po to aby cos zmienić, nie chcesz usprawnić, nie chcesz przeobrazić, chcesz wprowadzić inne, bo uważasz ze obecne jest be. Oj komuszek gdzieś sie tam czai. A przynajmniej socjalista (bo w końcu to też wywłoki zmieniające aby zmieniać).

P.S. Tak jeszcze gwoli wyjaśnienia w ostatnim akapicie poprzedniego postu chodzi oczywiście o ortodoksyjnych muzułman.

22.10.2006
19:55
[177]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ---> Pudlo. Moja zone traktowali tamci wlasnie dlatego tak a nie inaczej, nie dlatego ze jest kobieta, tylko, ze jest biala kobieta. To, ze ty nie spotkales sie z takimi zachowaniami niczego nie dowodzi, skoro kolezanka mojej zony w ciagu roku pobytu spotkala sie z tym wielokrotnie, a moja zona w ciagu zaledwie kilku miesiecy parokrotnie, to o czyjms to swiadczy. Swiadczy tez o czyms to, ze moja zona po wyjezdzie do Anglii nagle zaczela uzywac wyrazow: "ciapaty" (czyli muslim), czy czarny. Ze zaczela z pogarda i podejrzliwoscia traktowac naszych tzw. Romow, czyli cyganow. Wczesniej nie raz zwracala mi uwage, gdy uzywalem slowa czarny i miala w glowie wiele takich multikulturowych bzdurek. Ciekawa tez rzecza jest, ze pare osob z rodziny mojej zony, ktore wyjechaly lub od urodzenia mieszkaja w krajach tak tolerancyjnych i przyjaznych dla uchodzcow jak Szwecja czy Francja bylyby pewnie dla Ciebie szokujaco nietolerancyjne w swoich wypowiedziach.

23.10.2006
01:27
[178]

Kharman [ ]

eros --> To ze spotkało to twoja zone i jej koleznke nie dowodzi dyskryminacji Polaków. Ja sie z tym wielokrotnie nie spotkałem tak samo z resztą jak moja dziewczyna, a porusza się często sama i o zgrozo autobusami. Poza tym języków nie maja żeby skarge na takiego kierowcę zlożyć?
To że zaczęła używac tego typu zwrotów niespecjalnie mnie dziwi, wielu Polaków nie radzi sobie w sytuacji kiedy na ulicy widzi więcej niż jeden kolor skóry. Łatwo byc tolerancyjnym wobec innych ras kiedy wokół ciebie sami biali.

Gwoli sprostowania okreslenie "ciapaty" odnosi sie do osób z rejonu Indii a nie religii.

Wypowiedzi twoich znajomych nie byłyby dla mnie szokujące bo mam to na co dzień, Somalijczycy nie lubią Hindusów, Hindusi nie przepadaja za osobami z Pakistanu, Polacy maja tendencje do jechania po wszystkich, z naciskiem na Hindusów/Pakistańczyków, Anglicy są zdania że wszystkie mniejszości trzeba wysiedlić. I co mam się tym przejmować? Mam ważniejsze sprawy na glowie niż roztrząsanie kto mnie lubi a kto nie.

23.10.2006
09:15
[179]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Cóż, wyszło jak wyszło, a biorąc pod uwagę że w dobie massmediow uprawianie polityki przypomina tańczenie walca na polu minowym to mozemy smiało stwierdzić że pan Korwin Mikke wlazł na mine juz w pierwszych taktach.
Żeby było śmieszniej, to sam tą minę podłożył. A przynajmniej był, jest i będzie wdzięcznym tematem do programów satyrycznych.


Ok tylko mały szkopuł, nie zmienisz systemu z demokracji na elitaryzm od pstryknięcia palcami.
Zdawanie sobie sprawy z tego, że demokracja jest fatalna nie oznacza planu jej eliminacji. Demokracja nie egalitarystyczna też kest demokracją. Monarchia to w tej chwili folklor - w każdym razie legitymowanie władzy samą siłą albo np. boskim posłannictwem jest absurgem w tej chwili. Pozostaje ilość. Wprowadzenie cenzusów innych niż obywatelstwo polskie i prawo do czynności prawnych jest stanowczo konieczne. I to nie tyle cenzusów usuwających bierne prawo wyborcze ile czegoś na modłę rzymskiego systemu municyparnego. Tu żadnej rewolucja nie jest potrzebna. Tu trzeba
1. wytworzyć elity ekonomiczne świadome w stopniu wyższym niż Lepper
2. stopniowo wprowadzać elementy takiego systemu.

Inna kwestia to czy wprowadzenie tego w sposób stopniowy będzie wogóle możlinwe. No i czas, jaki trzeba by na samowytworzenie elity ekonomicznej. W tych okolicznościach wszystko to jest raczej ideą niż planem. Innymi słowy jest parę rzeczy znacznie bardziej potrzebnych niż modyfikacja systemu politycznego. O tym można będzie pomyśleć, jak Anglicy zaczną przyjeżdżać do nas do roboty:)

Ależ ja rozumiem, chodzi o to ze konserwatywny-liberalizm taki jakim go przedstawiasz jest treścią ktora z dużym prawdopodobieństwem rozwali formę.
A z czego to wnosisz? U wróżki byłeś, czy lałeś wosk na wodę?

Po prostu napisałes byle napisac i żeby zdanie sie ładnie w wypowiedzi komponowało.
Napisałem to w ściśle określonym celu, którego zrozumieć nie chcesz albo nie możesz.

Mam dziwne wrażenie że zasługa w tym po części tego strasznego konsumcjonizmu
Nie tylko ty. Teraz na świecie modna jest utopia globalnego socjalizmu, wedle której usunięcie różnic ekonomicznych między regionami usunie także przyczyny wojen. Mogę powiedzieć tylko, że ma to tak samo "racjonalne" podstawy jak socjalizm w skali jednego państwa. Można śnić o wspaniałych ludziach, którzy panują nad instynktem przetrwania i odruchem gromadzenia dóbr ponieważ interesy ogółu są dla nich tym samym co ich własne interesy, ale nie zmienia to faktu, że jest to wypadkowa emocji wywołanych już to zawiścią już to zestawieniem nieograniczonym dążeniem do gromadzenia dóbr w realiach ograniczonych ilości zasobów.
Poza tym tak jak Marx masz skłonności poszukiwania powszechnej szczęśliwości w kwestiach ekonimicznych. Tymczasem szczęśliwość nie musi mieć nic wspólnego z dobrami materialnymi. Tak jak jej nastanie nie wyeliminuje konfliktów. Konflikty i niegraniczona zachłanność należą do cech definiujących człowieka (bo z jednej strony jest to instynkt przetrwania a w drugim instynkt stadny). Możesz zatem o tym marzyć, ale musisz mieś świadomość, że to sen tylko. Ludzi nie da się przerobić w mrówki całkowicie powolne woli jednej królowej.

A możesz sobie inną figure znaleźć, bo ta juz nie działa.
Działa, dzialła.

To jest konserwatyzm w wydaniu islamskim, to że ty masz za soba reformacje i okres europejskich przepychanek religijnych sprawia że twój jest zdecydowanie bardziej "miękki" i nie tak radykalny oraz przeczulony na wlasnym punkcie.

Mój jest "miękki" dlatego, że jest "miękki" a nie dlatego, że reformacja itp. Mocherowe berety też mają za sobą reformacje a jakoś to na nie nie działa.

Naprawde w to wierzysz, myslisz że europejczycy pozwola na takie odarcie ich ze swobód?
A sądzisz, że ktoś będzie pytał ich o zdanie? Jeżeli Rzym rozpoczął panowanie nad światem na skutek istnienia doskonałego systemu militarnego bazującego na nieograniczonych niemal zasobach ludzkich o tyle wygasał nie dlatego, że wszyscy wokół byli silniejsi, ale dlatego, że po pewnym czasie nie było komu bronić tego tworu. O ile obecny statystyczny Europejczyk jest jeszcze w większości wychowywany w kręgu kultury śródziemnomorskiej o tyle przyszły statystyczny Europejczyk będzie wychowywany w kręgu kultury wschodniej i islamu. A wtedy nie będzie wielu chętnych do obrony neoliberalizmu państwowego.

W tej chwili w UK pojawiają się pomysły zbanowania tradycyjnych, zakrywajacych całe cialo oraz twarz (głownie o to chodzi) ubiorów dla kobiet w miejscach publicznych, ale to pewnie polityka uleglości.
To mniej więcej tak samo "mądre" jak pomysł Antiocha Epifanesa by zakazać Żydom obrzezania i woigóle przymusowo hellenizować Żydów. Pamiętasz skutki?

Znaczy sie w realu posiadam wyobraźnie i jak pomysle ze ktos mialby pisać na moj temat stosując porównania ze złodziejami, gwałcicielami i pedofilami to nie byłbym szczęśliwy z tego powodu.
Spóbuj przyjąć wreszcze, że porównanie nie dotyczy pedałów, pedifilów czy złodziei ale tapu dotyczących tych grup.

Dążyła czy ty i koleżeństwo uważacie że dążyła?
ona dążyła. I nie kryła się z tym w swoich publicznych wypowiedziach.

Poza tym odpowiedz sobie szczerze na pytanie skoro ty masz wszystkich (chodzi o motłoch tzw. społeczeństwo) w dupie to dlaczego ktokolwiek ma przejmowac sie tobą i twoimi uczuciami?
Jest pewna różnica pomiędzy olewaniem en masse a olewaniem czy pogardą wobec poszczególnych osób.

Cudownie, ale w niczym nie zmienia to faktu że chcesz zmiany tylko po to aby cos zmienić, nie chcesz usprawnić, nie chcesz przeobrazić, chcesz wprowadzić inne, bo uważasz ze obecne jest be.
Jeżeli chciałbym coś zmieniać to wyłącznie na skutek nadziei skuteczności takiego działania a nie dla zmian samych.

23.10.2006
23:34
[180]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ---> Łatwo byc tolerancyjnym wobec innych ras kiedy wokół ciebie sami biali.

I znow sie mylisz. Moja zona spedzila poltora roku w stanach, wielu jej znajomych bylo "afroamerykanami" i to nie nakrecalo jej uprzedzen. Dopiero poznanie "afroafrykanow" w polewie europejskiej zaowocowalo powyzszym.
Jeszcze jedno, moje argumenty zbijasz w ciekawy sposob: ze ma uprzedzenia do czarnych - aaaa, bo ich nie miala okazji poznac. Drugi sposob: ma uprzedzenia do czarnych - aaaaa, bo to rozni sie nie lubia, a jesli tak, to co mnie to...

Somalijczycy nie lubią Hindusów, Hindusi nie przepadaja za osobami z Pakistanu, Polacy maja tendencje do jechania po wszystkich, z naciskiem na Hindusów/Pakistańczyków, Anglicy są zdania że wszystkie mniejszości trzeba wysiedlić. I co mam się tym przejmować? Mam ważniejsze sprawy na glowie niż roztrząsanie kto mnie lubi a kto nie.

Pomijam juz kwestie tego, ze czesc Polakow w Anglii zachowuje sie jak zdziczale psy, bo wydaje im sie ze skoro musza ze soba konkurowac, to w kazdej chwili nie zaszkodzi podlozyc swini rodakowi. Pomijam, ze jedna nacja nie lubi drugiej, bo wzajemnie stanowia dla siebie zagrozenie na rynku pracy, ze przenosza stereotypy slusznie czy nieslusznie.
To, ze Ty i Twoja, jak to mowisz - polowica nie spotkaliscie sie z czyms takim jak ja opisalem - Wasze szczescie. Nie pisz mi jednak, ze nie potrafie rozroznic zachowania chamskiego "z glebi serca" od chamstwa skierowanego w okreslony cel. Piszesz, ze nie byloby mi w smak, ze gdyby bialy facet tak przystawial sie do mej lubej to nie bylbym zadowolony. Fajnie, tylko co z tego, skoro ze strony bialych mezczyzn do takiego oczywistego chamstwa nie doszlo. Nawet Pakistanczycy, ktorzy Polki uwazaja za latwe czegos takiego nie odstawiaja.

Ja wracając swego czasu z roboty widziałem muzułmanina ktory z nożem w ręce bronił swojej rodziny przed jakimś angielskim byczkiem, ktoremu sie na amory do jego córki zebrało. W jego oknie regularnie ktoś wybija szybe.
To jak 1:1?


Heh, jasne - w meczu muzulmanie kontra biali wynik oczywiscie musi byc remisowy, bo nawet jak "oni" robia cos nie w porzadku, to byloby na miejscu znalezc cos, co nasi nie tak zrobili. No popatrz - zdarza sie, bialy z pewnoscia jawnie naruszyl spokoj domu muzulmanina, z powodu jego wyznania czy koloru skory. Oczywiscie nie ma to usprawiedliwienia w swietle zamachow z zeszlego roku, anglicy nie maja podstaw by reagowac agresja w strone muslimow.

P.S. Sklada sie akurat tak, ze kazdy z kilkunastu znanych mi osob (przebywajacych na wyspach) mowi, ze ciapaci to Pakistanczycy (moze Ty mowisz inaczej), a oni to sami muslimi.

23.10.2006
23:48
[181]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> Wydawalo mi sie, ze zmiana dla zmiany to domena liberalizmu. Juz nie raz natknalem sie tu na forum na opinie, ze w kwestiach spoleczno-obyczajowych caly czas bedziemy musieli tepic ostrze swego oburzenia, bo granica tabu musi i bedzie przesuwana. Kiedys bylo zle widziane to, dzisiaj juz nie, dzisiaj jeszcze to jest wstydliwe lub niepopularne, kiedys juz nie bedzie. I jak to mowia historia musi isc do przodu, a czlowiek byc coraz bardziej wyzwolony, bo to (ponoc) naturalne :)

24.10.2006
01:20
[182]

Pole [ Generał ]

eros

Twój cyt.: "Kiedys bylo zle widziane to, dzisiaj juz nie, dzisiaj jeszcze to jest wstydliwe lub niepopularne, kiedys juz nie bedzie. I jak to mowia historia musi isc do przodu, a czlowiek byc coraz bardziej wyzwolony, bo to (ponoc) naturalne :)"

Hmm, a potem pojawia się napis: „Mane – Thekel – Fares”, który w języku aramejskim oznacza: „policzono, zważono, rozdzielono” - ukazał się po raz pierwszy podczas słynnej uczty babilońskiego władcy Baltazara, tuż przed upadkiem Babilonu. Babilonu symbolu wyzwolenia, rozwiązłości i zepsucia czyli według nowomowy: "postępu"!

Gdzie dziś na murach wypisuja już: "Mane - Thekel - Fares"?

24.10.2006
02:25
[183]

Kharman [ ]

eros --> Oczywiscie nie ma to usprawiedliwienia w swietle zamachow z zeszlego roku, anglicy nie maja podstaw by reagowac agresja w strone muslimow.

A uważasz że mają podstawy? Jak tak, to sie odczep od murzynów napastujących twoją żone, mają doskonały powod, kilka stuleci niewolnictwa, po prostu kieruja swoj słuszny gniew w stronę przedstawicielki ciemiężycieli, kto wie moze to był jakiś koleś z RPA i ma świerze wspomnienia z okresu apartheidu (chyba tak sie to pisze), moze jakiś bialy napastował jego matkę?
Według ciebie mam odmowic obsługi muzulmanów i nie rozmawiać z ludźmi z ktorymi pracuję bo jacys debile w zeszłym roku wysadzili autobusy i pociągi?

Sklada sie akurat tak, ze kazdy z kilkunastu znanych mi osob...

Ja spotkalem sie z użyciem tego określenia wobec osób pochodzenia indyjskiego, zarówno muzułmanów jak i przedstawicieli innych religii.


Wydawalo mi sie, ze zmiana dla zmiany to domena liberalizmu.

Attyla twierdzi że to komunistyczna tendencja.

Attyla -->

A z czego to wnosisz?


Z tego że piszesz o elitaryzmie który tak czy inaczej doprowadzi do oligarchii a wtedy mozesz sie pożegnac z demokracją. Bo to, ze prędzej czy puźnej w twoim systemie elitarnym najbogatsi zaczną kumulować w swoich rekach coraz wiecej władzy i w końcu zaczną kształtowac prawo wedle własnych potrzeb, można przyjąc za pewnik.

Nie tylko ty. Teraz na świecie modna jest utopia globalnego socjalizmu, wedle której usunięcie różnic ekonomicznych

Chodzi mi o to że przywiązanie do dóbr materialnych (nie jest to zbyt szczesliwe określenie ale postaraj sie to zrozumiec jak najszerzej) jest czynnikiem ktory hamuje ekstremizm. Nie idzie o to co posiadasz a jaki masz do tego stosunek, jaką hierarchię w twoim zyciu ma posiadanie. I nie musi to byc gadżet, moze to byc rodzina, człowiek dla którego to co ma teraz ma wysokie znaczenie z dużo mniejszym prawdopodobieństwem dokona samodestrukcji. Chodiz o skupienie sie na szeroko pojętej doczesności, dniu dzisiejszym. Na tym polega chyba różnica, czlowiek normalny jest zajety przeżywaniem swojego czasu i gdzieś w perspektywie ma zycie posmiertne jesli w nie wierzy, dla fanatyków życie jest tylko mało istotnym etapem zwłaszcza że maja gwarantowana wejściowke do raju za śmierć w walce z niewiernymi.

Dokończę prawdopodobnie w czwartek, choc to nic pewnego bo w sobotę sie żenię, więc bedę miał trochę na głowie.

24.10.2006
10:08
[184]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Attyla twierdzi że to komunistyczna tendencja.
Attyla twierdzi, że to tendencja lewicowa i żeby sobie nie psuć wymowy różnymi odcieniami czerwieni wszystko "dla porządku" pakuje do komunizmu. Zresztą komunizm wiele ma twarzy, bo w końcu tzw. polska "prawica" to nic innego jak partie PRLowskie - czyli komunistyczne - choć nie w sensie społecznym.


Z tego że piszesz o elitaryzmie który tak czy inaczej doprowadzi do oligarchii a wtedy mozesz sie pożegnac z demokracją
W ramach demokracji może się zmieścić wszystko. Zresztą większość greckich poleis rządzona była oligarchicznie z zachowaniem form demokracji bezpośredniej. Podobnie z Rzymem. System wyjątkowo elitarystyczny a jednak w pełni demokratyczny. Ty cały czas utożsamiasz demokrację z liberalizmem. Zresztą nawet liberalne formy nie muszą ulegać erozji w ramach oligarchii. Wszystko zależy od tego co jest celem rządzących. Innymi słowy twoja wypowiedź jest absolutnie nieuprawniona i bazuje wyłącznie na amerykańskiej propagandzie neoliberalnej. Celuje w tym zwłaszcza Hollyshit, którego wytwory leją z góry na rzeczywistość mentalną i społeczną okresów, w których umieszcza się ichnie produkcje. Stąd idiotyczny pomysł zwrotu władzy Senatowi zgłoszony ponoć przez Marka Aureliusza, używanie słowa "wolność" w roli przecinka przez rzymskiego dowódcę oddzialu clibinarii w Królu Arturze czy chociażby "różnorodność" wprowadzona w Jerozolimie w ramach filmidła (coś tam z niebem w tytule było:)).

To tak samo mądre jak twierdzenie, że wszyscy "dzicy" są kanibalami i łowcami głów a co drugi Indianin nosił na głowie pióropusz nie gorszy od ogona pawiego.

najbogatsi zaczną kumulować w swoich rekach coraz wiecej władzy i w końcu zaczną kształtowac prawo wedle własnych potrzeb, można przyjąc za pewnik.
I o to właśnie chodzi. Od 1945 r. cała władza jest bez przerwy w rękach mas (najpierw w ramach centralizmu demokratycznego a potem - od 89 r. - zupełnie). Skutki nie są zachęcające. Zresztą nic dziwnego. Komunistyczni ideologowie mają manię przerabiania człowieka ze stworzenia stadnego, w którym muszą być elity" na stworzenie samotnicze w ramach "społeczeństwa" (cokolwiek miałoby to oznaczać).

Chodzi mi o to że przywiązanie do dóbr materialnych (nie jest to zbyt szczesliwe określenie ale postaraj sie to zrozumiec jak najszerzej) jest czynnikiem ktory hamuje ekstremizm.
Śnij dalej. Ty cały czas tkwisz w czasach wczesnego średniowiecza, kiedy łupieskie wyprawy były równie dobrym albo i lepszym źródłem dochodów co np. rolnictwo. Wojna nie jest dochodowa nigdy, jeżeli jest stosowana przez państwa a nie małe społeczności plemienne, które nie muszą łożyć na utrzymanie armii. Wojna jest zatem zawsze efektem erupcji emocji (które są niezależne od stanu posiadania) albo wyrachowanej polityki państwowej a nie sposobem redystrybucji dóbr.

Żenisz się? To moje kondolencje i życzenia, żeby kondolencje były niepotrzebne.:D

24.10.2006
11:02
[185]

MatiRonaLDo75 [ LO GANGSTA ]

kto to całe przeczytał o ludzie pfuuuuu nie dam rady

24.10.2006
11:33
[186]

kiowas [ Legend ]

eros ---> szybki wtręt - 'ciapaci' to tylko i wyłącznie Hindusi (jakiegokolwiek by nie byly wyznania). To określenie stosowane do nacji, nie religii (czyli jak twierdzi Kharman).

24.10.2006
14:53
[187]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ----> A uważasz że mają podstawy? Jak tak, to sie odczep od murzynów napastujących twoją żone, mają doskonały powod, kilka stuleci niewolnictwa, po prostu kieruja swoj słuszny gniew w stronę przedstawicielki ciemiężycieli, kto wie moze to był jakiś koleś z RPA i ma świerze wspomnienia z okresu apartheidu

Nie dochodze czy ten koles zrobil to co zrobil celowo muslimowi i nie udowadniam, ze zrobil dobrze. Wiem za to ze jesli ktos zyje w poczuciu zagrozenia to moze dzialac nieracjonalnie i agresywnie. I nie ma sie czemu dziwic. Jest sie czemu dziwic, jesli ktos probuje wyrownac krzywdy minionych epok - bo mysmy im kiedys po Wiedniem, albo dlatego, ze sami tacy niedorajdowaci, ze solidnych panstw, gdzie da sie normalnie zyc zbudowac nie potrafia. Dla mnie takie usprawiedliwienie jest absurdem.
Nawiasem mowiac apartheid skonczyl sie wczesniej niz wiekszosc osob na tym forum jest w stanie siegnac pamiecia (nawet jesli czasami do zycia plodowego). To byla ciemna strona obecnosci bialych w Afryce. Teraz zas ciemna strona tej nieobecnosci jest przykladowo Etiopia, gdzie muzulmany wyzynaja cale wioski jak leci i nikt specjalnie sie tym nie przejmuje. Jesli zas juz chodzi o jasne strony obecnosci europejczykow w Afryce to odesle Cie do "Zywotu Briana". Tam jest taka kwestia Frontu Wyzwolenia co Zydzi zawdzieczaja Rzymianom - nic! Tylko drogi, akwedukty, kanalizacje, irygacje, edukacje, sluzbe zdrowia, laznie miejskie i wino. Na zasadzie analogii mozna tu w te kwiatki sie wypowiadac. Tyle ze europejczycy zostawili tam tez przemysl, ktory blyskawicznie zostal zniszczony i rozgrabiony. Teraz zas slyszy sie glosy o tym, ze Afryke mozeuratowac jedynie rekolonializacja (blednie czy slusznie).

Ja spotkalem sie z użyciem tego określenia wobec osób pochodzenia indyjskiego, zarówno muzułmanów jak i przedstawicieli innych religii.

Nie bede sie upieral przy okresleniu, wazne ze wiesz o kim mowie.

Attyla twierdzi że to komunistyczna tendencja.

Pamietaj, ze na Ciebie tez mowi, ze jestes komunista :P

Pole ---> mane mane tekel ufarsin. Tam byla niewidzialna reka, u nas rece sa wiadome, ale nikt nie rozumie albo nie chce zrozumiec tresci.

24.10.2006
15:08
[188]

eros [ elektrybałt ]

Chcialem wlasnie napisac, ze pora zalozyc kolejny watek, ale widze, ze dyskusja odeszla tak daleko od tematu, ze nie wiem czy nie lepiej byloby z tego karczme zrobic :P

07.11.2006
05:45
[189]

Kharman [ ]

Wróciłem z urlopu więc możemy kontynuować...

Attyla -->

Napisałem to w ściśle określonym celu, którego zrozumieć nie chcesz albo nie możesz.

Daruj sobie ten pryncypialny ton, ja nie mam obowiązku roztrząsania "co też autor chciał przekazać", zwłaszcza wtedy kiedy wypowiedź sprawia wrażenie pieprzniętej ot tak żeby udramatyzować przekaz, w końcu łatwo napisać o powszechnym nawoływaniu o coś tam, tylko dlaczego jak zapytać kto tak nawołuje to nagle się czyta o enigmatycznych elitach, czy pseudointelektualistach. Zaraz pewnie znajdę że to wszystko robota układu.

A sądzisz, że ktoś będzie pytał ich o zdanie?

Cóż, tuż przed wyjazdem miałem okazje przeczytać kilka artykułów w tonacji wskazującej na to że czasy "splendid isolation" muzułmanów powoli dobiegają końca i Europa zaczyna mieć dość trzymania u siebie ludzi którzy są dla niej potencjalnym zagrożeniem. Demokracja demokracją ale jak ktoś publicznie nawołuje do walki z niewiernymi jak pan Abu Hamza (o ile nie mylę osoby) a jednocześnie żyje z dotacji państwowych to w końcu trzeba go wziąć za pysk.

To mniej więcej tak samo "mądre" jak pomysł Antiocha Epifanesa by zakazać Żydom obrzezania i woigóle przymusowo hellenizować Żydów. Pamiętasz skutki?

Niestety jestem świeża inkarnacja i nie mam pamięci poprzednich wcieleń.
Zakaz jak dla mnie jest całkiem słuszny z prostej przyczyny w pracy jesteś przedstawicielem firmy a nie orędownikiem religijnym, to możesz robić po pracy, co więcej w szkole kontakt emocjonalny pomiędzy nauczycielem a uczniami jest dość istotny i słowa pochwały poparte korespondującym wyrazem twarzy przyniosą większy skutek niż wypowiedziane przez postać okutaną od stóp po głowę na czarno ze szparką na oczy.

Spóbuj przyjąć wreszcze, że porównanie nie dotyczy pedałów, pedifilów czy złodziei ale tapu dotyczących tych grup.

Ja wiem o co ci chodzi, zrozumiałem za pierwszym razem, po prostu uznałem że nie przyjmę twojego tłumaczenia do wiadomości, ot taka fanaberia, w końcu po co mam zastanawiać sie co ty chciałeś przekazać skoro sam sobie zbuduje teorię o Attyli gnębicielu mniejszości, o ileż to łatwiejsze... No i twoje tłumaczenie to tylko jakieś wykręty bo w końcu ja wiem że chciałeś homoseksualistów poniżyć porównaniami z pospolitymi przestępcami.

ona dążyła. I nie kryła się z tym w swoich publicznych wypowiedziach.

O ile się nie mylę to były przytaczane stenogramy z rozpraw i tam było coś takiego że użyła świadomie ale nie miała zamiaru nikogo obrażać.

Jest pewna różnica pomiędzy olewaniem en masse a olewaniem czy pogardą wobec poszczególnych osób.

Oooo... czyżby obraziła cię imiennie? Czy może trudno ci pojąc że może się trafić ktoś kto umieści cie w tłumie olewanym en masse?

Jeżeli chciałbym coś zmieniać to wyłącznie na skutek nadziei skuteczności takiego działania a nie dla zmian samych.

Uważasz że komuniści zaczęli rewolucję bez nadziei na skuteczność swoich działań? Bez wiary że ich system się sprawdzi?

W ramach demokracji może się zmieścić wszystko.

Piszę to nie na podstawie neoliberalizmu tylko ludzkiego chciejstwa oraz stwierdzenia że władza psuje, człowiek który rządzi bo chce prędzej czy później zamieni sie w despotę, ideałem byłaby natomiast sytuacja gdyby rządy sprawowali ludzie którym nadano by władze jako obowiązek do spełnienia.

Śnij dalej. Ty cały czas tkwisz w czasach wczesnego średniowiecza,

Ja nie piszę o wojnie tylko o różnicach wynikających z podejścia do doczesności.

eros --> odnośnie poczucia zagrożenia w Londynie to mogę stwierdzić że jakoś nie odczułem tego, podobno ludzie w metrze tuz po zamachach patrzyli na współpodróżnych podejrzliwie, no i był to jedyny moment kiedy można było znaleźć miejsce siedzące o każdej porze. Generalnie reakcje można by opisać tak: wysadzili? wysadzili. Trudno. Szacunek i pamięć dla ofiar ale do roboty jakoś dojechać trzeba. Narodowa minuta ciszy zaraz po i w rocznicę. A i jeszcze jakby większe przyzwolenie dla zdecydowanych działań policji.

07.11.2006
12:14
[190]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
Cóż, tuż przed wyjazdem miałem okazje przeczytać kilka artykułów w tonacji wskazującej na...
No jak zamierzają to zrobić? Deportować wszystkich? Łącznie z tymi, którzy tam siedzą od pokoleń? Bo jeżeli tego nie zrobią, to przy takiej dysproporcji w dzietności między muzułmanami a europejczykami, już niedługo europejczycy będą muzułmanami i uzyskamy skutek, o którym pisałem. Jeżeli to zrobią (choć jest to zupełnie nieprawdopodobne) to szybko skończy się to katastrofą na rynku pracy (bo te trudności były przyczyną importu "czarnych"i "beżowych").

Niestety jestem świeża inkarnacja i nie mam pamięci poprzednich wcieleń.
No to ci przypomnę. O powstaniu Machabeuszy słyszałeś?

Ja wiem o co ci chodzi, zrozumiałem za pierwszym razem, po prostu uznałem że nie przyjmę twojego tłumaczenia do wiadomości, ot taka fanaberia, w końcu po co mam zastanawiać sie co ty chciałeś przekazać skoro sam sobie zbuduje teorię o Attyli gnębicielu mniejszości, o ileż to łatwiejsze..
W taki sposób nigdy się nie porozumiemy. Nie chodzi nawet o uzgadnianie stanowisk ale raczej o zwyczajne "dogadanie".

No i twoje tłumaczenie to tylko jakieś wykręty bo w końcu ja wiem że chciałeś homoseksualistów poniżyć porównaniami z pospolitymi przestępcami.
No proszę. najpierw piszesz, że rozumiesz i rozumiałeś a zaraz potem sam sobie przeczysz. Zdecyduj się na coś. Bo jeżeli wiesz, że nie porównywałem pedała do złodzieja a tabu ich dotyczące, to nie mogłem chcieć poniżyć żadnego z nich.

O ile się nie mylę to były przytaczane stenogramy z rozpraw i tam było coś takiego że użyła świadomie ale nie miała zamiaru nikogo obrażać.
O ile się nie mylę, to w wybiórczej stwierdziła, że jej celem było sprowokowanie "moherowych beretów". Oczywiście nie do dyskusji, bo "moherowe berety" nie dyskutują. Poza tym musiałaby być idiotką do kwadratu, żeby twierdzić, że łączenie w jednej ekspozycji symbolu sacrum z symbolem profanum urazi wyłącznie radykałów. W to zaś nie wierzę. Twierdzę, że jest napakowana czerwonymi ideologiami jak dobra kasza skwarkami i jak każdy "rewolucjonista" (zwłaszcza spośród "pożytecznych idiotów") zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Narusza przy tym dobra osobiste wielu osób i nie może nie spodziewać się konsekwencji.

Oooo... czyżby obraziła cię imiennie? Czy może trudno ci pojąc że może się trafić ktoś kto umieści cie w tłumie olewanym en masse?
Nie. Nie mogła mnie urazić. Tak jak nie może urazić stwierdzenie, że "jak rudy to fałszywy" żadnego rudego.

Uważasz że komuniści zaczęli rewolucję bez nadziei na skuteczność swoich działań? Bez wiary że ich system się sprawdzi?
Komuniści zaczęli rewolucję w celu zdobycia i utrzymania władzy, przy czym dla nich każdy środek jest dobry, by osiągnąć te cele. Najłatwiej zaś każdego przeciwnika politycznego nazwać "wrogiem rewolucji" i tym samym zrobić infamisem czyli z jego zabójstwa uczynić rzecz ze wszech miar słuszną i dobrą.

Piszę to nie na podstawie neoliberalizmu tylko ludzkiego chciejstwa oraz stwierdzenia że władza psuje, człowiek który rządzi bo chce prędzej czy później zamieni sie w despotę, ideałem byłaby natomiast sytuacja gdyby rządy sprawowali ludzie którym nadano by władze jako obowiązek do spełnienia.
Chciejstwa? Jakiego? Żeby wszyscy byli piękni, młodzi i bogaci? A w zasadzie, żebym ja taki był, bo reszta mnie g**** obchodzi? (bo to leży u podstaw każdej systemowej solidarności, czyli przyczyna jest organicznie sprzeczna z oficjalnym zamiarem). To cię pocieszę, że każdy chce być taki. Tyle, że nie każdy może co rodzi zawiść czyli uczucie rodzące największe ilości energii. W każdym razie ta twoja "demokracja" sławiąca wolność bez granic jest autodestrukcyjna. A jest taka, bo ograniczenia wolności działają tylko na poziomie nakazów i zakazów. Działa to zaś wtedy i tylko wtedy, gdy istnieje siła mogąca to wyegzekwować. Wzrost tej siły jest zaś wprost proporcjonalny do zmniejszenia ilości zasobów albo niedostatkowi wzrostu zasobów w stosunku do wzrostu potrzeb.

Ja nie piszę o wojnie tylko o różnicach wynikających z podejścia do doczesności.
Czyżbyś twierdził, że zachłanność i zawiść wobec bogatszych jest odwrotnie proporcjonalna do majątku? jeżeli tak twierdzisz, to znaczy, że znasz obiektywny poziom zasobności zaspokajający potrzeby człowieka? No to bardzo interesujące, bo o ile wiem, to potrzeby rosną razem ze stanem posiadaniem, bo zawsze może być więcej. Zresztą dlatego idee komunistyczne nie zdechły razem z Marxem, Leninem, Stalinem i pozostałymi "Ojcami". Wręcz przeciwnie. Jeśli nie wierzysz, to spróbuj zrównać w uprawnieniach emerytalnych górników z całą resztą.


07.11.2006
14:41
[191]

Kharman [ ]

Attyla -->

No jak zamierzają to zrobić?


Zastanawiające jest że postrzegasz "konflikt" demograficzny wyłącznie na płaszczyźnie islam - chrześcijaństwo. A przecież tutaj oprócz muzułman są jeszcze Hindusi ze swoim politeizmem, dorzuć jeszcze Sikhów którzy (mogę się mylić) niewiele mają wspólnego z hinduizmem, Polacy, niemało Rosjan, a ja miałem okazje przez pół roku mieszkać po sąsiedzku z przedstawicielami afrykańskich czcicieli księżyca, chyba, bo mniej więcej co miesiąc urządzali sobie niemal całonocna imprezę przy monotonnej, doprowadzającej do szału muzyce. Poza wielokulturowym tyglem jakim jest Londyn i inne większe miasta mniejszości nie są tak licznie reprezentowane.

A pomysły z deportacja od czasu do czasu jakiemuś prawiczkowi świtają.

No to ci przypomnę. O powstaniu Machabeuszy słyszałeś?

Nie, jestem szczęśliwym ignorantem w tym zakresie. Poza tym nie widze związku. O ile wiem obrzezanie jest dość istotnym elementem w judaizmie, co więcej ja na przykład "dress code" mam zawarty w kontrakcie który własnoręcznie podpisałem, podejrzewam że w większości wypadków coś takiego obowiązuje. Więc jak jakaś panienka podpisała w kontrakcie, ze obowiązuje ją odkryta twarz to nosząc czarczaf(?) narusza tego kontraktu warunki.

W taki sposób nigdy się nie porozumiemy. Nie chodzi nawet o uzgadnianie stanowisk ale raczej o zwyczajne "dogadanie".

No proszę. najpierw piszesz, że rozumiesz i rozumiałeś a zaraz potem sam sobie przeczysz. Zdecyduj się na coś. Bo jeżeli wiesz, że nie porównywałem pedała do złodzieja a tabu ich dotyczące, to nie mogłem chcieć poniżyć żadnego z nich.


Ja wiem o co ci chodzi, zrozumiałem za pierwszym razem,... --> to jest pierwsza część wypowiedzi

...po prostu uznałem że nie przyjmę twojego tłumaczenia do wiadomości, ot taka fanaberia, w końcu po co mam zastanawiać sie co ty chciałeś przekazać skoro sam sobie zbuduje teorię o Attyli gnębicielu mniejszości, o ileż to łatwiejsze.. No i twoje tłumaczenie to tylko jakieś wykręty bo w końcu ja wiem że chciałeś homoseksualistów poniżyć porównaniami z pospolitymi przestępcami. ---> a to druga część której raczej nie powinieneś rozdzielać, bo traci sens. I jest to ten sam mechanizm jaki ty stosujesz wobec jaj na krzyżu, nie ważne co inni powiedzą i jak ocenią ty wiesz swoje i basta. Więc strzałeczka Prześladowco Mniejszości.

O ile się nie mylę, to w wybiórczej stwierdziła,

To że nie do dyskusji to ty sobie dopowiedziałeś, czy faktycznie tak stwierdziła?

Nie. Nie mogła mnie urazić. Tak jak nie może urazić stwierdzenie, że "jak rudy to fałszywy" żadnego rudego.

To po co piszesz że cię obraziła? Bo chyba jako ciebie należy rozumieć "poszczególną osobę"?

Komuniści zaczęli rewolucję w celu zdobycia i utrzymania władzy,

Podejrzewam, że gdyby im się nie udało to nazwaliby to kolejnym powstaniem chłopo-robotników a my byśmy gadali po rosyjsku tudzież niemiecku w zależności w którym zaborze by kto mieszkał. Tak w ogóle to chyba po to się robi rewolucje/zamachy stanu, żeby władzę zdobyć i rządzić po swojemu. Ale ja sie pewnie nie znam i to tylko po to żeby zwietrzałą pulę genów przewietrzyć świeżym upływem krwi.

Chciejstwa? Jakiego?

Władzy, nie wiem czy będę teraz cytował ale władza uzależnia, chcesz więcej i możesz sobie byc zdeklarowanym konserwatystą a i tak cie dopadnie jej głód. Bo chyba nie powiesz że potencjalny rząd konserwatywny przesiądzie się w komunikacje miejską, niby głupotka taki samochód z szoferem a i tak ludziom o małych rozumkach podnosi poziom samouwielbienia. Taki kompresik na kompleksik. Dochodzi do tego jeszcze rzecz jasna cała otoczka mocy decydowania o losach milionów, konserwa to nie maszyny, też maja słabości.

Czyżbyś twierdził, że zachłanność i zawiść wobec bogatszych jest odwrotnie proporcjonalna do majątku?


Nie wiem, syndrom lepszego samochodu sąsiada jest mi raczej obcy, mam co mam, jak chce mieć więcej to muszę na to sam zarobić a nie zabrać sąsiadowi.

08.11.2006
12:04
[192]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
Hinduizm nie jest religią niosącą Prawdę (w sensie przekonania wyznawców o misji do spełnienia), więc nie jest problemem. Hinduista w sposób naturalny (jak mi się zdaje) nie zwraca uwagi na innych ludzi i wyznania w taki sam sposób w jaki religia Grecka czy państwowa rzymska. Dlatego oni nie stanowią chyba zagrożenia - choć tu mogę się mylić.

Polacy i Rosjanie nie bazują zaś na systemie wartości zawierającym wartości biegunowo odmienne od systemu wartości gospodarzy. Różnice polegają na większej duchowości i uznawaniu autorytetu papieża (bo w końcu nie mieliśmy swojego nadmiernie chutliwego Henryka VIII:D)

Poza tym nie widze związku. O ile wiem obrzezanie jest dość istotnym elementem w judaizmie, co więcej ja na przykład "dress code" mam zawarty w kontrakcie który własnoręcznie podpisałem, podejrzewam że w większości wypadków coś takiego obowiązuje. Więc jak jakaś panienka podpisała w kontrakcie, ze obowiązuje ją odkryta twarz to nosząc czarczaf(?) narusza tego kontraktu warunki.
Nie widzisz, bo mieszasz kategorię publicznoprawną z prywatnoprawną.

ot taka fanaberia, w końcu po co mam zastanawiać sie co ty chciałeś przekazać skoro sam sobie zbuduje teorię o Attyli gnębicielu mniejszości, o ileż to łatwiejsze
Możesz to sobie nazywać fanaberią, ale właściwsze jest tu inne słowo ma "f" - fanatyzm. Tu zaś nie podyskutujemy.

To że nie do dyskusji to ty sobie dopowiedziałeś, czy faktycznie tak stwierdziła?
Raczej to sobie dopowiedziałem Tylko co to zmienia? Jeżeli chciała urazić wszystkich tym gorzej dla niej, bo motywacja jest gorsza niżbym się spodziewał.

To po co piszesz że cię obraziła? Bo chyba jako ciebie należy rozumieć "poszczególną osobę"?
Zerknij może do słownikowej definicji sarkazmu.

Tak w ogóle to chyba po to się robi rewolucje/zamachy stanu, żeby władzę zdobyć i rządzić po swojemu.
Po to się robi przewroty, zamachy itp.

Bo chyba nie powiesz że potencjalny rząd konserwatywny przesiądzie się w komunikacje miejską, niby głupotka taki samochód z szoferem a i tak ludziom o małych rozumkach podnosi poziom samouwielbienia.
Nie powiem. To zależy od ludzi a nie od ich orientacji. Cincinnatus jest dla mnie wzorem a nie jego przekonania polityczne.

08.11.2006
14:14
[193]

Kharman [ ]

Attyla -->

Hinduizm nie jest religią niosącą Prawdę...

Sądzisz że Hindusi oraz inne religie nie będą mieć nic przeciwko panoszeniu się islamu w strukturach państwa? I narzucaniu co tu ukrywać dość drakońskich zasad moralnych wszystkim? Poza tym nie tylko muzułmanie stawiają na wielodzietność, hinduskie rodziny to też na ogół dwójka lub więcej dzieci. Z resztą angielskie rodziny wielodzietne to tez nie jest jakaś rzadkość.

Nie widzisz, bo mieszasz kategorię publicznoprawną z prywatnoprawną.

Mieszam? Sądziłem że rozdzielam i w pracy człowiek zajmuje się tym za co mu płacą i tak jak tego firma wymaga, a w czasie wolnym niech sobie nosi model krzyża z Golgoty w skali 1:1, albo zakłada na siebie 54 warstwy uświęconych tradycją szat jeżeli to dla niego takie istotne żeby się ze swoją religijnością obnosić.

Możesz to sobie nazywać fanaberią, ale właściwsze jest tu inne słowo ma "f" - fanatyzm. Tu zaś nie podyskutujemy.

Jeżeli to robi ze mnie "fanatyka" to jak nazwać twoją ocenę jaj na krzyżu? Pewnie "słuszny gniew" albo coś w tym stylu.

Dokończę później.

09.11.2006
00:05
[194]

Kharman [ ]

Part 2

Raczej to sobie dopowiedziałem Tylko co to zmienia? Jeżeli chciała urazić wszystkich tym gorzej dla niej, bo motywacja jest gorsza niżbym się spodziewał.


Udowadnia jedynie że nawet nie próbujesz zrozumieć po co powstała ta praca, tylko razem z chórem piejesz o obrazie straszliwej, bo to prościej i wygodniej, a i jeszcze czerwoną mendą można sobie rzucić lub innym równie słodkim określeniem.

Zerknij może do słownikowej definicji sarkazmu.

No wiec zostałeś olany en masse tak samo jak ty olewasz społeczeństwo, czas się pogodzić że twoje dąsy niekoniecznie muszą kogokolwiek obchodzić. Twoje teksty o zbydlęceniu mogą kogoś personalnie urazić i kto wie gdybyś je wygłosił publicznie może znalazłby się ktoś podobny tobie i kolegom z chóru kto by cie do sądu o obrazę uczuć osobistych czy godności. Nie zdziwiłbym się gdyby to byli koledzy, bo oni tacy dość wrażliwi są.

09.11.2006
10:50
[195]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman
Sądzisz że Hindusi oraz inne religie nie będą mieć nic przeciwko panoszeniu się islamu w strukturach państwa?
Nie wiem. Nie słyszałem jednak do tej pory jakichkolwiek prognoz dotyczących opanowania świata zachodu przez hinduistów. Wszyscy z uporem maniaka wspominają o muzułmanach. Zapewne nie potrafią dostrzec wspaniałości wielokulturowości. A ostatnie ograniczenia dotyczące wnoszenia przedmiotów na pokłady samolotów są zapewne wynikiem zachowania hinduistów albo mnichów buddyjskich.

Mieszam?
Tak mieszasz. Być może nie rozumiesz tej różnicy. Dlatego może ci ją objaśnię. Prawo publicznoprawne określa prawa i obowiązki wszystkich obywateli określonego kraju. Prawo prywatnoprawne wiąże wyłącznie strony umowy. Innymi słowy nie możesz negocjować warunków prawnych pozostawania w danym kraju ale możesz negocjować warunki pracy i konkretnego pracodawcy. O ile nikt nie może zmusić kobiet do pracy w firmach stosujących dress code o tyle nikt nie może ich zwolnić z obowiązków wprowadzanych w trakcie ich przybywania na terytorium jakiegoś kraju.

Jeżeli to robi ze mnie "fanatyka" to jak nazwać twoją ocenę jaj na krzyżu?
Tak się składa, że chrześcijaństwo stanowi fundament mego światopoglądu, który jako taki jest fundamentem mej prywatnej godności. Godność osobista jest dla mężczyzny nie będącego komunistą treścią jego honoru. Kobieta nie ma zdolności honorowej, więc za naruszenie mego honoru nie mogę jej wyzwać a nakazać ją obić kijem nie mogę. Pozostają mi zatem inne formy obrony honoru. Moją reakcję spokojnie możesz nazywać jak ci się żywnie podoba, byle nie naruszało to mego honoru. Kiedy go naruszysz nikt nie może zabronić mi jego obrony . W tej sytuacji zatem bronię swego honoru. A że nie posiadam niczego cenniejszego, to robię to z zapałem.


Udowadnia jedynie że nawet nie próbujesz zrozumieć po co powstała ta praca
Ależ ja doskonale znam cel powstania tego czegoś. I cel został osiągnięty.

No wiec zostałeś olany en masse tak samo jak ty olewasz społeczeństwo
Pytanie zasadnicze - czy mogę olewać coś co nie istnieje? I nie zostałem olany a oblany pomyjami. I gdyby był to przypadek, to wystarczyło by mi słowo "przepraszam". To jednak było zamierzone. Do tego naturalnie nie usłyszałem słowa "przepraszam". A to słowo magiczne, które często może wiele zdziałać. W każdym razie ja nie jestem na nie obojętny.

09.11.2006
15:02
smile
[196]

eros [ elektrybałt ]

Wynalazlem w ksiazce Scrutona tekst swietnie pasujacy do pani N.:

"We wszystkich epokach w historii cywilizacji, poprzedzajacych nasza, zawsze istniala jakas forma cenzury, niewiele jest natomiast okresow w rownym stopniu jak nasza wyzutych z artystycznej inspiracji, w rownym stopniu sklonnych do aktow fanatycznego swietokradztwa w imie sztuki, dokonywanych w pogoni za tania oryginalnoscia."


i jeszcze inny, ktory odnosi sie do kwestii tu podnoszonych:

"Tylko przesadnie liberalny poglad na polityke moze przeslaniac oczywisty fakt, ze sprawy prywatnej moralnosci i publicznej obyczajnosci sa ze soba powiazane oraz ze jedne i drugie stanowia zywotna kwestie polityczna. W niektorych kregach wzbudzilo zdziwienie, ze lawom przysieglych zdarzalo sie ostatnio orzekac nie tylko o obyczajnosci, ale rowniez bluznierczosci pewnych postepkow. Nie zaskoczyloby to jednak nikogo, kto by zaobserwowal, u siebie, badz u kogos innego, jak silne sa uczucia, ktore znajduja spelnienie w zyciu rodzinnym, oraz jak silne sa obawy jakie degradacja tych uczuc wzbudza u innych ludzi, ktorych zycie jako obywateli zaczyna sie od rodziny. Sprawa moze wydawac sie blaha, lecz z pewnoscia taka nie jest, wiez spoleczna tworzy sie bowiem poprzez odpowiednie skanalizowanie libido. Konserwatysci raczej nie dadza sie przekonac do tej swoistej odmiany niemiecko-ameryknaskiego sentymentalizmu, w mysl ktorego nie istnieje zadna zasadnicza sprzecznosc miedzy swobodnym folgowaniem popedowi plciowemu a gleboka harmonia stosunkow spolecznych, bolaczki spoleczne maja zas jedno podstawowe zrodlo, a mianowicie "tlumienie". Jest to bez watpienia tylko chciejstwo, zafalszowujace obraz ludzkiej natury i samooszukancze. Tlumienie, w karykaturalny sposob odmalowane przez Marcuse'a i Fromma, to tylko inne nazwanie dyscypliny moralnej."

17.11.2006
15:41
[197]

Kharman [ ]

Attyla -->

Nie wiem. Nie słyszałem jednak do tej pory jakichkolwiek

Czy ty w ogóle przeczytałeś co napisałem? Bo nie wygląda na to. Uważasz że pozostałe religie będą stać z boku i się przyglądać? Na razie ich to nie dotyczy bo muzułmanie mają wonty głównie do Europy i USA ale z czasem kto wie. Z resztą o ile się nie mylę to większość konfliktów które obecnie gdzieś tam się dzieją została wszczęta przez muzułmanów którzy nie chcą żyć z innymi równolegle tylko potrzebują swojego kawałka ziemi.

Tak mieszasz. Być może nie rozumiesz tej różnicy.


Muzułmańska Turcja ma ban na czarczafy(?) i wszyscy maja się świetnie dlaczego niby gdzie indziej miałby to być problem? Poza tym nie rozumiem o co ci chodzi, bronisz tych złych muzułmanów zawłaszczających Europę poprzez rozród, weź się zastanów bo ci się miecz tępi.

Tak się składa, że chrześcijaństwo stanowi fundament mego światopoglądu,

I co? Podstawą mojego jest brak uczestnictwa w zorganizowanych ruchach religijnych, mam ci nakłaść po pysku za to że odkąd pamiętam usiłujesz mnie obrazić, poprzez stawianie moich wyborów jako gorszych w stosunku do twoich jedynie słusznych postaw? A nie przecież ja jestem jakiś zapluty bezhonorowy komunista, więc mnie nie da się obrazić i taki ideał jak Attyla może sobie po mnie i mi podobnych jeździć do woli bo samo jego istnienie daje mu do tego moralne prawo. To że on sobie plunie jadem to całkowicie naturalna sprawa i trzeba być wdzięcznym za słowa krytyki. Oberwanie czerwoną mendą od takiego erudyty to czysta przyjemność. Z tego co pamiętam to kiedyś przy przy dyskusji o aborcji byłeś łaskaw wystawić mnie poza nawias ludzkości tylko dlatego że myślę tak jak myślę. Zdaje się że padło stwierdzenie o worku kartofli.
Wrażliwiec się znalazł.

Tak w ogóle to poza okolicznościowym wysadzaniem się w powietrze to nie ma między tobą a ekstremistami muzułmańskimi wielkich różnic i ty i oni chcecie swiata przyciętego do formatu waszych religijnych matryc.

Pytanie zasadnicze - czy mogę olewać coś co nie istnieje?

Kiedyś stwierdziłeś że masz w dupie miliony więc ich istnienie dostrzegasz. I zostałeś olany z góry na dół, kompletnie zignorowany, postawiony w roli nieistotnego ktosia.

17.11.2006
21:10
[198]

eros [ elektrybałt ]

Kharman ---> podziwiam Twoj upor w twierdzeniu, ze pani N. nie chciala obrazic ludzi wierzacych (upss, sorry, to moze byc roznie interpretowane, bo przeciez wsrod innych religii sa tez ludzie wierzacy, niewazne, ze w Polsce jest to margines. Napisze wiec poprawnie: chrzescijan). W calym swoim wywodzie starales sie udowodnic, ze sztuke mozna absolutnie wyjac z kontekstu (tak jakby dalo sie ja wyjac. Zalozmy, ze wyjmiemy jakikolwiek obraz z jego kontekstow i coz zostanie? Nic, kupa farby rozlanej na plotnie), starales sie przzedstawic ze symbole moga (a skoro moga to musza) byc zupelnie czym innym niz proste o nich wyobrazenie. Ze skoro, ktos nawet sam przyznaje, ze korzysta w swej sztuce z konotacji takich a nie innych, to tak naprawde nie korzysta. Czlowiek, ktory posiada uczucia religijne nie zredukowane do mikroskopijnych rozmiarow jest zwyklym oszolomem. Najgorsze zas w tym wszystkim jest to, ze gloszac wielosc opinii zaleznych od opiniodawcy, sam zabraniasz innym miec te niewygodna dla Twoich pogladow. Innymi slowy, musimy zaakceptowac to, ze artystka nie kalala symboli wiary, zas sama pani N. i Ty jako jej obronca nie mozecie zaakceptowac, ze rzecz ta sama w sobie jest obraza dla katolika. Koniec, kropka.

17.11.2006
22:40
[199]

Kharman [ ]

eros --> jeszcze raz odeśle cie do postu nr 60.
Jako normalna reakcję środowisk chrześcijańskich rozumiem domaganie się zdjęcia kontrowersyjnej pracy, czy jak to miało miejsce z tą samą w innej galerii gdzie artystka została poproszona przez kierownictwo o wystawienie pracy z krzyżem zasłoniętym. I co ta, wredna, podła intrygantka czyhająca na nieskalane dusze Polskich Katolików zrobiła to bez problemu, to się nazywa dążenie do skandalu za wszelką cenę.

Interesująco wygląda też fakt że instalacja wisiała nie niepokojona przez nikogo przez półtora miesiąca, jak na stróżów moralności to panowie i panie z LPR wykazali się refleksem szachisty, a domaganie się wyciągania pracy żeby mogli się poczuć słusznie w ich mniemaniu obrażeni wygląda na działanie pod publiczkę. W zasadzie to mam nieodparte wrażenie że kilku Ligusów chciało sobie nabić punkty dzięki całemu procesowi a wyszło jak wyszło, wykreowali Nieznalską na męczenniczkę sztuki współczesnej.

edit: literówki

20.11.2006
09:11
[200]

Attyla [ Flagellum Dei ]

Kharman

Czy ty w ogóle przeczytałeś co napisałem? Bo nie wygląda na to.
Czy ty w ogóle przeczytałeś co napisałem? Jakoś na to nie wygląda:) Nie napisałem, że przedstawiciele innych religii będą bierni. Napisałem, że w demokracji wygrywa ten, kto dostanie więcej głosów. Oznacza to, że można demokratycznie wprowadzić zarówno państwo ideowo laickie i antyreligijnie jak i dokładnie na odwrót. Wystarczy, że Arabusy i inne Turki uzyskają konstytucyjnie wymaganą większość i w zasadzie nie ma problemu. Ty po prostu nie bierzesz pod uwagę możliwości takiej, że neoliberalna mrzonka o władzy większości z uwzględnieniem praw mniejszości dotyczy tylko tych neoliberalnych utopistów. Jakoś nie widać, by arabusy dażyły tą "zasadę" zbyt wielką estymą.

Z resztą o ile się nie mylę to większość konfliktów które obecnie gdzieś tam się dzieją została wszczęta przez muzułmanów którzy nie chcą żyć z innymi równolegle tylko potrzebują swojego kawałka ziemi.
Weterani Cezara też potrzebowali "tylko" własnego kawałka ziemi. Otworzyło to drogę do pryncypatu.

Muzułmańska Turcja ma ban na czarczafy(?) i wszyscy maja się świetnie dlaczego niby gdzie indziej miałby to być problem?
Ban na stosowanie zasłony twarzy została wprowadzona w wyniku zamach stanu i dyktatury wojskowej na początku XX w. Tych co nie chcieli się podporządkować "reformom" faszerowali ołowiem i tyle. To zaś bardzo ułatwia "przekonanie" do określonych idei. Zresztą ten sposób "argumentacji rozwinęli do perfekcji Lenin i Stalin.

Poza tym nie rozumiem o co ci chodzi, bronisz tych złych muzułmanów zawłaszczających Europę poprzez rozród, weź się zastanów bo ci się miecz tępi.

Nie bronię muzułmanów. Po prostu wiem, że tego rodzaju metody na pewno nie zniwelują istniejących różnic a je zwiększy. Europa musiała się zgodzić na import barbarzyńców zza limesu, bo dzięki neoliberalnym bzdurom, socjalistycznym rządom i rozwojowi antykultury hedoniszycznej zabrakło rąk do pracy. Nikt przy tym nie zastanawiał się nad skutkami takiego pociągnięcia. Towarzysze nawarzyli piwa, które obecne i następne pokolenia będą musiały wypić. Zresztą i my radośnie implementujemy wszystkie negatywy tego rytualnego, ideologicznie stymulowanego samobójstwa.

I co? Podstawą mojego jest brak uczestnictwa w zorganizowanych ruchach religijnych, mam ci nakłaść po pysku za to że odkąd pamiętam usiłujesz mnie obrazić, poprzez stawianie moich wyborów jako gorszych w stosunku do twoich jedynie słusznych postaw?
Szacunek nie zakłada braku prawa do ocen. Tak jak tolerancja nie oznacza życzliwości i wspierania. Nie rozumiesz drugie, więc nie zrozumiesz i pierwszego, ale to źle świadczy nie o mnie.

A nie przecież ja jestem jakiś zapluty bezhonorowy komunista, więc mnie nie da się obrazić i taki ideał jak Attyla może sobie po mnie i mi podobnych jeździć do woli bo samo jego istnienie daje mu do tego moralne prawo.
1. nie ja stwierdziłem, że komuniści pozbawieni są honoru a autorzy wszystkich znanych mi kodeksów honorowych (i nie bez przyczyny)
2. nigdzie nie twierdziłem, że jestem ideałem. Ale jeżeli tyn tak uważasz... :D
3. nie jeżdżę po tobie a krytykuję twój światopogląd. Dokładnie to samo robisz ty wobec mojego światopoglądu a ponieważ nie przechodzisz do inwektyw, to nie mam powodu czuć się obrażonym. Być honorowym nie znaczy nie znosić krytyki. Znaczy tyle, żeby nie dawać możliwości przekraczania granicy dobrego smaku i kulturalnego dyskursu.

Z tego co pamiętam to kiedyś przy przy dyskusji o aborcji byłeś łaskaw wystawić mnie poza nawias ludzkości tylko dlatego że myślę tak jak myślę. Zdaje się że padło stwierdzenie o worku kartofli.
Masz porażającą wręcz właściwość traktowania wszystkiego jako wystąpienia agresywnego wobec twojej osoby. Nie mam czasu ani ochoty tłumaczyć ci czym różni się metafora od obrazy, więc może zajrzyj do słownika języka polskiego. W każdym razie nie wydaje mi się, żeby miało jakikolwiek sens spieranie się o znaczenie wypowiedzianych już słów. . Prócz zresztą samego porównania wartałoby jeszcze wspomnieć o kontekście. O ile pamiętam, było to porównanie wynikające z twierdzenia, że człowiek jest bytem wyłącznie materialną rozpoczynającą się nie wiadomo kiedy (bodaj czy nie ty, nie wiedzieć czemu, twierdziłeś, że 2 tygodnie po zapłodnieniu) a kończącym w chwili śmierci.Używałem głównie epitetu "biorobot" ale worek kartofli też nie był od rzeczy - przy czym wcale nie jestem pewien czy to ja byłem autorem tego metaforycznego porównania.
Zmusiłem mnie do obrony, ale nie odebrałeś inicjatywy strategicznej :D

Tak w ogóle to poza okolicznościowym wysadzaniem się w powietrze to nie ma między tobą a ekstremistami muzułmańskimi wielkich różnic i ty i oni chcecie swiata przyciętego do formatu waszych religijnych matryc.
To wysadzanie nie bierze się znikąd. Muzułmanie mają "genetycznie" zaprogramowaną agresję. I ta agresja jest źródłem wszystkich różnic. Ale przy odrobinie złej woli rzeczywiście można zredukować je do stwierdzenia o różnicy w wysadzaniu.

Kiedyś stwierdziłeś że masz w dupie miliony więc ich istnienie dostrzegasz. I zostałeś olany z góry na dół, kompletnie zignorowany, postawiony w roli nieistotnego ktosia.

W roli tej stawiany jestem x razy dziennie. Z tą różnicą, że zwykle dzieje się to poza granicami mojej percepcji. Jest pewna różnica pomiędzy ignorowaniem wynikającym z niedostrzegania a ostentacyjnego poniżania.

Interesująco wygląda też fakt że instalacja wisiała nie niepokojona przez nikogo przez półtora miesiąca, jak na stróżów moralności to panowie i panie z LPR wykazali się refleksem szachisty, a domaganie się wyciągania pracy żeby mogli się poczuć słusznie w ich mniemaniu obrażeni wygląda na działanie pod publiczkę.
Panowie i panie z LPR nie dostrzegali tego "dzieła". Trzeba było zatem zwrócić uwagę tej najbardziej radykalnej grupy ludzi, by być pewnym efektu. Nie wiem czy z inicjatywy jej samej czy innego wroga tradycji i religii, ale nie ma to żadnego znaczenia. Praca nastawiona na efekt spaliłaby na panewce, gdyby adresat nie wiedział o jej istnieniu. Różnica jest taka, że tej towarzyszce za mało było napluć do talerza klienta - ona chciała to zrobić na jego oczach.

Kharman - jeżeli uznasz za właściwe odpowiadania na powyższą polemikę, załóż, proszę, nowy wątek.

29.11.2006
22:10
[201]

Kharman [ ]

Oj, niedobrze ze mną.
Taki mały link do następnej części

https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=5693476&N=1

© 2000-2021 GRY-OnLine S.A.